Zastanawiam się czy obiady w stołówkach są lepsze niż kiedyś. Przez 17
lat jadałem w stołówkach zanim porzuciłem ten zgubny nałóg. W
przedszkolu - zupę mleczną, na którą miałem wtedy
alergię. W podstawówce zbrylony ryż albo gulasz z ohydnym sosem,
straszliwie natłuszczone schabowe i szaro-bure zupy. Niektóre potrawy,
których akurat nie gotowali w weekend rodzice poznałem w formie zdatnej do
zjedzenia z dużym opóźnieniem. Bardzo mnie zdziwiło np. że ryż może
być dobry. Obiady z tej samej stołówki jadłem chodząc do liceum, w czasie
studiów korzystałem już z zupełnie innej, ale - takiej samej. Ciekawe, że
później po południu w tej samej stołówce można było zjeść coś
lepszego, np. całkiem niezłe pierogi. W końcu stwierdziłem, że już
dosyć i resztę studiów przeżyłem smaczniej, a może i zdrowiej, na
własnym wikcie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.