Komentarze do artykułu

Kodeks etyczny nauczycieli - wprowadzić czy nie Dodaj do ulubionych


Dr Ferdynand Froissart Czego oczekują nauczyciele? Cz. 2
Rację trzeba przyznać panu Skurze, że podkreślił problem prawny istnienia samego kodeksu. Otóż od jakiegoś czasu powstają w Polsce samorzutnie kodeksy, ale poszczególnych szkół, a nie całej grupy zawodowej. Bywają też podobno kodeksy szokujące, jak przygotowany przez dyrekcję jednej ze szkół we Wrocławiu, i są inne dziwolągi, o czym powiedział minister Hall Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZG ZNP. I całkiem możliwe, że jest to prawda. – Faktycznie, w ostatnim czasie nadgorliwi dyrektorzy organizują spotkania rady pedagogicznej, przynosząc gotowe kodeksy etyki nauczycieli oraz pisemne oświadczenia, które przekazują pedagogom do podpisania – potwierdza przewodniczący OEN. Nauczyciele na pytanie, dlaczego w szkole wprowadzane są kodeksy etyki nauczyciela, otrzymują od dyrektorów odpowiedź, że wprowadza się je na podstawie „zarządzenia zarządczego”, dotyczącego kontroli dokumen-tacji w szkołach. A jest to związane z ustawą o finansach publicznych.
W sposób kategoryczny o braku przepisów, na podstawie których można by taki kodeks utworzyć, wypowiedział się mec. Bogumił Soczyński na łamach ,,Przeglądu Oświatowego w 2010 r. Otóż profesja nauczyciela nie należy do wolnych zawodów, nauczyciele nie są zrzeszeni w zawodowych samorządach. W wykonywaniu swojej pracy, związanej z nią etyce i odpowiedzialności kierują się obwiązującą „Kartą nauczyciela”. – Brak podstaw prawnych, a z drugiej strony desperackie próby niektórych dyrektorów zatroskanych stanem wychowania, by jednak kodeksy tworzyć – wszystko to staje się procederem prawnie napiętnowanym – podkreśla.
Sami dyrektorzy szkół przyjmują raczej postawę wyczekującą. Trudno ich namówić na wyrażenie własnego zdania. I tak odmówił mi wywiadu pewien dyrektor – skądinąd sympatyczny i na co dzień konkretny człowiek – kierujący jedną z największych, szkół Gdańska.
– My w szkole nie zamierzamy tworzyć żadnego kodeksu. Obowiązuje nas „Karta nauczyciela”. Wartości etyczne w niej zawarte przez wiele lat mojej pracy zdawały doskonale egzamin – mówi Andrzej Gogola, dyrektor Zespołu Szkół nr 13 w Gdyni. Gogola jest otwarty na sam kodeks, wcześniej chciałby się jednak z nim zapoznać, zobaczyć, jakie wartości prezentuje i jakie procedury ustala w przypadku jego złamania. – Z wartości podkreśliłbym tolerancję i sympatię dla uczniów (ale rozumiane nie jako kumplostwo), wiedzę i umiejętność jej przekazania, sprawiedliwość w postępowaniu wobec ucznia i to, co wywodzi się z chrześcijaństwa, że potępiamy zło, a nie człowieka – wyjawia. W 20-letniej historii szkoły nie było przypadku, żeby trzeba było stawiać nauczyciela przed komisją dyscyplinarną.

Ale o co chodzi?
Można zapytać, czy nowy kodeks etyki, który pociągnie za sobą także zmiany w „Karcie nauczyciela”, jest w ogóle potrzebny. Odpowiedzi dostarczają nam zarówno życie, jak i punkty odniesienia. Zdaniem Ferdynanda Froissarta, deklaracja ZNP to utopia, a jeszcze ściślej swoista kokieteria. – Autorzy projektu, na czele z prof. Środą, postępują jak kiepscy nauczyciele, kokietujący uczniów, aby nie narażając się, mieć względny spokój. Dobrzy uczniowie, podobnie jak dobrzy nauczyciele, oczekują jasnych reguł postępowania, niezbędnych do zapewnienia sprzyjających warunków w efektywnym procesie edukacyjnym, rozumianym jako kształcenie, ale i wychowanie – podkreśla. Podobnym brakiem profesjonalizmu tłumaczy lansowanie hasła o nauczaniu bezstresowym. Co to dalej oznacza? Według Froissarta, odwoływanie się do sprawiedliwości czy przestrzeganie norm obyczajowych jest puste, bo nie wiadomo, jakie te normy obyczajowe są. – To jest obłuda! Bez obiektywnego układu odniesienia będziemy mieli do czynienia zawsze z relatywną interpretacją tychże norm – podkreśla. I jest to sytuacja bardzo niebezpieczna dla samych nauczycieli. O ich zasługach, winach i karach orzekać będzie bowiem osoba o najwyższym statusie polityczno- społecznym, i to pod osłoną starannie wyreżyserowanych procedur demokratycznych. Krótko mówiąc, edukacyjna polityczna popraw-ność.
Warto dodać, że według projektu ZNP, nauczyciel powinien zachować neutralność światopoglądową. Zdaniem Dariusza Zalewskiego, autora książek o wychowaniu, jest to lewicowa nowomowa, pełna słodkich słów o tolerancji i równości, pod którą skrywa się ideologiczna pułapka. – Neutralność światopoglądowa jest już formą indoktrynacji. Od początku mamy do czynienia ze sprzecznością, bowiem nie ma wychowania bez narzucania – wyjaśnia. Pytanie: co chcemy narzucać? Projekt ZNP skutecznie eliminuje rodziców z procesu wychowawczego. Nie ma w nim mowy – w przeciwieństwie do kodeksu gdańskiego – o wspomaganiu ich w procesie wychowania. Według ZNP, rodzic ma jedynie prawo wiedzieć o szkolnych postępach i problemach ucznia. Ponadto rodzice – główni pracodawcy nauczycieli – nie mają wpływu na programy nauczania swoich dzieci. Mają także zabroniony wpływ na metody weryfikacji wiedzy ich dzieci. Do tego dochodzi stosowanie nieostrych znaczeniowo słów. – Dla mnie „rzetelność w procesach nauczania” jest pustym zwrotem. Złodziej też wykonuje swój zawód rzetelnie – wyjaśnia nieco sarkastycznie.
Sprawa kodeksu etycznego nauczyciela jest w toku. – Kiedy patrzę czasami na sposób postępowania, na ubiór nauczycieli, to myślę, że być może pewne ramy powinny zostać wypraco-wane i narzucone – mówi Zdzisław Szudrowicz, pomorski kurator oświaty. Samych przypadków niewłaściwego za-chowania nauczyciela i jego stawania przed komisją dyscyplinarną nie ma dużo. – Kilkanaście rocznie i zwykle są umarzane – wyjaśnia. Są m.in. sytuacje, kiedy nauczyciel uderzy dziecko czy też na wyjeździe jest pod wpływem alkoholu. Zdaniem pomorskiego kuratora, nie da się wszystkich wartości skodyfikować. Wpierw musi być człowieczeństwo. – Sam kiedyś uczyłem etyki i zawsze interesowała mnie sprawa wartości, które są niejako wszczepione w naturę człowieka – mówi.
Niezależnie jednak od tego, jak nazwiemy owe wartości, w opinii wielu nauczycieli są one niezbędne. Nie tylko pozwoliłyby szybko podjąć właściwe kroki i decyzje, np. w odniesieniu do pomorskiej uczennicy, która rozebrała się dla „Playboya”. – Kodeks mógłby też pomóc uzdrowić sytuację między samymi nauczycielami, gdy jeden podważa autorytet drugiego – podkreśla dr Ewa Kownacka. Jej zdaniem, nie ma sytuacji takich samych i jednoznacznych. Czasami złe zachowanie jest efektem rozpieszczenia w domu, a czasami to krzyk o pomoc. – Kodeks jednak pozwala nauczycielowi do niego zajrzeć i zastanowić się. A czasami bywa tak, że życie osobiste nauczyciela, jego problemy, może mieć wpływ na subiektywne decyzje. To są tylko ludzie – wyjaśnia swoje stanowisko. Ewa Kownacka chciałaby ponadto, obok kodeksu ucznia i nauczyciela, mieć przed sobą również kodeks rodzica. Bez ogarnięcia wszystkich stron „konfliktu”, bez ich współpracy edukacja i wychowanie dzieci i młodzieży mogą być fikcją.

Red. ks. dr Sławomir Czalej
Dyr. Gościa Niedzielnego
Oddział Gdański
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.