VI LO Kraków Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • No właśnie, może powiecie mi coś o VI LO. W sumie juz dosyć dużo wiem na
    temat
    tej szkoły, ponieważ się tam wybieram, ale będę wdzięczna za wasze opinie.
    Może
    ktoś z was chodzi do tego liceum lub jest absolwentem? Jak myślicie jaki próg
    punktowy ustali się w tym roku? Mam nadzieję, że mój rocznik okaże średnio-
    wybitnym :P Wtedy będę miała szansę. Ciekawa jestem waszego zdania na temat
    tej
    szkoły. Jedni mówią, że teren (Kazimierz) nie jest zbyt bezpieczny, inni są
    bardzo zadowoleni. Osobiście wolę przedmioty humanistyczne, dobrze mi idzie
    nauka języków. Podoba mi się hiszpański jednak niewiem czy zdecydowałabym się
    na tą czteroletnia klasę. Słyszałam, ze pierwszy rok to głównie nauka tego
    języka non-stop, a kolejne lata to normalnie tyle, ze przedmioty wykładane są
    po hiszpańsku...:| Czekam na wasze odpowiedzi :*

    P.S.: Interesują mnie wasze poglądy na wszystko związane z VI LO:
    lokalizacja, stan szkoły, ludzie, atmosfera, nauczyciele, wyposażenie. Im
    więcej tym lepiej ;)
    • Zabić Cię moga wszędzie.
      Lokalizacja nie powinna tu odgrywać decydujacej roli.
      Wszedzie w Krakowie jest niebezpiecznie, oprócz tego ze w hucie jest
      ekstraniebezpiecznie, ale oprócz tego miasto jest rajem ;)
    • Gość: absolwentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 11:57
      Na kazimierzu niebezpiecznie było jakieś 6lat temu. A szóstke wpominam
      wspaniale, nauki dużo ale klimat świetny, nauczyciele w większości nie
      pozostawiają nic do zyczenia, szkólka mała ale przytulna :) No i zawsze jest
      gdzie wyskoczyć na kawkę po lekcjach ;)
    • na forum krakow byl dlugasny watek o szostym zakladzie, skorzystaj z
      wyszukiwarki. ja to liceum uwielbialam, dalej tam zagladam. klimacik byl,
      wiekszosc nauczycieli bardzo ludzka i na poziomie. bylo to jeszcze liceum
      jezykowe, sporo osob poszlo na filologie- ja tez. i to na dwie :) i nie
      zaprzecze, ze szostka dala mi po temu mozliwosci.
      lokalizacja- jak najlepsza- nie ma to, jak isc po zajeciach na piwo do
      krokodyli albo na kawe do alchemii. dawniej byla jeszcze drabina i lufa, tam
      sie szlo miedzy zajeciami :)
      jesli lubisz przedmioty humanistyczne, to moze trafisz na fantastyczna
      polonistke- pania sulkowska, ktora wlasciwie cala moja klasa doceniala- za to
      jak prowardzila lekcje, za metody i za to, czego nas nauczyla- nawet tych, co
      sie uczyc nie chcieli :)
      klase hiszpanska polecam, mam po niej znajomych.masz dwujezyczna mature, jezyk
      perfekt, wcale nie musisz potem isc na filologie.
      atmosfera- zawsze bylo milo :)))
      ech szostka, szostka...
      --
      --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

      Nakarm głodne dziecko
    • Gość: fafik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:44
      Szóstka wymiata :) Ja też trafiłem na dobrą polonistkę, p.Fall. Oj, jest co
      wspominać! Super atmosfera, nauczyciele na poziomie, o kazimierzu nie
      wspomnę :D
      • Gość: megi IP: *.citynet.pl 27.01.06, 20:18
        najlepsza szkoła:D nie pożałujesz, gwarantuje!! jeśli trafisz na odpowiednich
        ldzi w klasie jak JA trafiłam to nie ebdziesz chciała z tej szkoły wyjść i wraz
        z rozpoczęciem roku skzolnego ebdziesz już za nia tesknic:P pozdrawiam
        POZDRO 2A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i całe gtsr:*
    • Witam!
      Nie chodz do tej szkoly za zadne skarby!!! Przezylam tam 3 lata i to byly
      najgorsze 3 lata mojego zycia. Nauczyciele nienormalni, same dziewczyny w
      szkole - restrykcjyny klasztor!!! do tego na kazdym kroku nauczyciele
      traktowali Cie jak idiotke, pokazujac swoja wyzszosc. Dyscyplina byla taka, ze
      jak poszlam na studia i zobaczylam jaki na UJ-cie jest luz to nie moglam
      przywyknac!!! Jesli chodzi o nauke jezykow - totalna pomylka. Ja bylam w klasie
      jezykowej z rozszerzonym angielskim i przez 3 lata mialam 5 nauczycieli!
      koszmar! nie mowie, ze wszyscy byli beznadziejni, bo zdarzali sie tez fajni i
      kompetentni nauczyciele, ale tych bylo znacznie mniej... Jeszcze do tego co rok
      konsekwentnie odcinali nam godziny jezykow, a dodawali jakies chore przedmioty
      jak filozofia czy wiedza o regionie. I po co to komu??!! nie chodz tam jak nie
      chcesz zmarnowac tych 3 lat i dostac sie na dobre studia! ja sie dostalam ale
      bardzo duza czesc mojej klasy nie. Pozdrawiam!
      • Gość: kazik-student IP: *.chello.pl 04.03.06, 00:07
        jaki klasztor?!
        dużo się musiało pozmieniać (!?) :D
      • Gość: P. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.06, 14:51
        Ej, Iwona, Iwona nie przesadzasz aby? Przecież na maturze poradziłaś sobie z
        angielskim raczej bezproblemowo.

        Pozdr.

        P.
    • Gość: * IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 00:02
      Koleżanka jest właśnie w klasie dwujęzycznej hiszpańskiej. W tym roku ma maturę i było z tym masę problemów. Okazało się że pisząc maturę dwujęyczna musiłaby pisać z ogromnego materiału: poza językiem polskim, z literatury hiszpańskiej, geografii Hiszpanii, historii Hiszpanii i chyba ze sztuki hiszpańskiej. Wszystko to oczywiście w języku hiszpańskim. W dodatku ta matura nic nie daje. Idąc na iberystykę na UJ przez piersze 3 lata uczy się tego co w liceum. Pozostają jedynie studia w Hiszpanii. Jesli ktoś nie chciał pisać tej matury musiał jako język wybrać angielski, który traktowany jest bardzo pobieżnie.
      W pierwszym roku rzeczywiscie na jakies 30 godzin 18 to języki. I co jest całkiem przyjemną nagrodą najlepsi mają sfinansowany wyjazd do Hiszpanii w wakacje.
      podsumowujac - trzeba kochac ten język i wiązać z nim przyszłość żeby rzeczywiscie wybrać ta klase.
    • Gość: Oki IP: *.ists.pl / *.ists.pl 25.07.06, 20:44
      Szczerze ja tez nie polecam, przedmioty Scisłe dość kiepsko stoją, chodziłam do
      klasy ogólnej z rozszerzonym angielskim
    • Gość: m IP: 62.233.214.* 26.07.06, 10:36
      z reguły nie wypowiadam sie na forum, ale tym razem zrobie wyjatek gdyż temat
      dotyczy mojego liceum. VI zakład skończyłam 3 lata temu dla jednych dawno dla
      innych nie, jedno co moge powiedziec szkołę zawsze będę wspominać z duzym
      sentymentem, przyjaciół znalazłam tam,nauczycieli wpsominam bardzo miło, do
      dziś przychodzi się tam na wigilie złożyć życzenia, czy we wrześniu ponarzekać
      na uroki sesji i studiowania:) jeśli chodzi o poziom nauczania to wiadomo nikt
      nie idzie do 6lo zeby zdobywać wiedze z przedmiotów scisłych mi osobiscie to
      bardzo pasowalo ze chemia odpadła po 2 klasie a fizyka to były trzy godziny
      wychowawcze w tygodniu:) ze strachem i z dużą sympatia wspomina się biologię
      czy matematyke ( niestety najlepsza matematyczka już odeszła na emeryture )
      nowych nauczycieli nie znam, języków się nauczyłam i dlatego jestem bardzo
      zadowolona, widząc poziom językowy ludzi po innych liceach.
      • Gość: Omni IP: *.ists.pl / *.ists.pl 26.07.06, 16:29
        Ciekawe ktora to była najlepsza matematyczka...dobrze może nie poszłam tam
        zdobywać wiedzę z przedmiotów ścisłych, ale mimo wszystkochodziłam do klasy
        ogólnej więc sadzilam ze poziom bedzie dobry a jako bonus jezyki, szkoda ze
        jesli juz jest to liceum jezykowe to oznacza ze gorsze sa inne przedmioty
        (chodzi mi glownie o majce bo jednak roznie bywa i przedmiot ten jest wazny i
        potrzebny a jakby nie bylo nie wszyscy po 6 planowali kariere na filologiach)
        pzdr
        • Gość: m IP: 62.233.214.* 26.07.06, 17:25
          najlepszą matematyczką była pani M. Burdek, była tak dobra że kiedy postanowiła
          odejść na emeryture klasy maturalne zorganizowały protest by doprowadziła ich
          do końca bo sobie bez niej nie poradzą no i została na jeszcze jeden rok
          dzieki czemu miałam ja o rok dłużej. I nie moge sie zgodzić ze zdobywa sie
          wiedze tylko z języków , historia na wysokim poziomie (dla pasjonatów bądz
          ludzi choć troche zainteresowanych ), biologia( każdy kto zdawał na studia
          związane wjakikolwiek sposob z biologia badż medycyna dostawał sie. Geografia
          tez prowadzona całkiem przyzwoicie. ale z drugiej strony gdyby każdy przedmiot
          traktowany by był jako najważniejszy i choc z jednego nie byłoby luzów to kiedy
          czas na imprezy (które mi wypełniały dość dużo czasu ) kiedy czas na rzeczy
          zupelnie nie związane ze szkołą? jestem bardzo zadowolna nawet jesli było coś
          zlego to wspomina sie to dobrze
          • no wlasnie :)
            ja tam sie cieszylam, ze tzw scisle to nie byl poziom uniwersytecki :P chociaz
            i tak naplakalam sie nas fizyka i matematyka. biologia- baaardzo wysoki
            poziom - bo pani profesor byla fanatyczka :) historia-srednio- ale moze
            dlatego, ze historii nigdy nie lubilam. francuski- bardzo dobrze wspominam,
            angielski gorzej, a najlepszy to byl polski. pozdrawiam pania S. i drugia pania
            S. :)
            --
            --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

            Nakarm głodne dziecko
    • Gość: ktos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.06, 18:29
      Jak dla mnie 6 byla spoko szkola... Bardzo fajni ludzie... :) Polecam, jesli
      chcesz sie dobrze nauczyc jezyka francuskiego hiszpanskiego, wloskiego... Jesli
      chodzi o angielski to odradzam...Poziom wysoki.
    • Gość: wojciech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 17:08
      szkoła srednia nawet bardzo srednia no ale nie to jest w LO najważniejsze ;)
      ludzie przeciętni nauczyciele różni
      ze sie uczyć trza jzyków to też przesada...
      największy plus tej budy to lokalizacja! KAZIMIERZ TO JEST NAJLEPSZA
      NAJWSPANIALSZA OKOLICA DO ZAJĘĆ PO LEKCYJNYCH! i raczej nikt Cie tam nie
      zabije! dla lokalizacji i 100 knajp na kazimierzu polecam tą bude ;) dla
      wszystkiego innego: nie
      • ahhh klymenystra, klymenystra ... kto lubial ten lubial ta szkole :)
        Ja nie lubialam. O kazdym nauczycielu moge powiedziec jedno dobre slowo i
        dziesiec zlych. hahaha, ale najlepsze - polecam omijac szerokim lukiem gabinet
        pani pedagog - (chyba nie mozna wpisywac tu brzydkich wyrazow?) ...
        --
        sarawi
        • niektorzy sie uczyli i teraz umieja pisac po polsku, a inni pisza "lubial",
          w zyciu generalnie tak jest, ze u kazdego mozna wyszukac wady. poza tym
          nauczyciele byli obiektywni- czepiali sie tych, ktorzy olewali, albo patrzyli
          tepym wzrokiem w sciane. wcale sie nie dziwie.
          --
          --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

          Nakarm głodne dziecko
          • ale mi przygadalas :)))
            (juz to chyba kiedys przerabialysmy na jakims forum ...)

            Nie zaluje, ze olewalam. I tak zawsze na tym lepiej wychodzilam, niz co
            poniektorzy :))) a i w dalszym zyciu tez mi sie calkiem dobrze wiedzie -
            narazie nie zaluje, to chyba sie najbardziej liczy, prawda?
            --
            sarawi
            • Gość: szecherezade IP: *.chello.pl 05.02.07, 01:53
              Popieram Sarwi w w 90% bo ja niestety chyba nie umiałabym powiedzieć nawet po 1 dobrym słowie co o niektórych "wybitnych"<lol2> pedagogach z VI LO. a gabinet p. pegagog to trzeba omijać naprawdę szerokim łukiem bo jak raz się p.r.z.y.p.i.e.r... do naprawdę do końca:D kiedyś powiedziała mi.... jeszcze zatęsknisz za tą szkołą:D:D:D dobre żarty... "niestety" do tej pory ani razu nie udało mi się zatęsknić i powspominać dobre czasy w tym zacnym liceum<lol2>...
              Pozdrawiam
              • a ja bym jeszcze chetnie odwinela jakis glupi zart naszej "wspanialej" pani
                pedagog za obrzydzanie mi zycia - pan Dyrektor Bielaszka przy ktorejs z rzedzu
                wypowiedzi na maturze powiedzial mi: "widze, ze pani wciaz dopisuje dobry
                humor" hehehe - a jakze, caly czas, wiec i teraz chetnie bym im to udowodnila :)
                --
                sarawi
            • no to sie ciesze, ze Ci sie dobrze wiedzie.
              mi tez. i nie mam czteroletniej dziury w zyciorysie, ze bylam zmuszona
              przebywac w miejscu, z ktorym nie mialam nic wspolnego.
              --
              --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

              Nakarm głodne dziecko
              • Tu sie z Toba Kasiu nie zgodze. Nie mam czteroletniej dziury w zyciorysie, moze
                Ty tak uwazasz. Nie spedzilam czterech lat na siedzeniu w miejscu, ktorego nie
                lubie. Sama doskonale wiesz, ze bywalam sporadycznie :) robiac w tym czasie
                inne, przyjemniejsze rzeczy, ktore na pewno bede mile wspomiac. Gdyby nie VI LO
                pradwopodobnie nie wpadlabym nigdy na pomysl chodzenia gdzies indziej, niz na
                zajecia :) - ot, taki byl moj wybor, nie zaluje. A problemy w szkole wspominam
                z usmiechem - bo zawsze z nich zwyciesko wychodzilam, czy mi sie to nalezalo
                czy nie :))) Uwazam, ze najwazniejsze jest byc z siebie i swojego zycia
                zadowolonym, ja jestem. A VI LO drugi raz bym nie wybrala, moze faktycznie -
                zbyt wielu "naukowcow" mnie otaczalo, a ja zbyt beztrosko do tego podchodzilam.
                Wciaz tak podchodze i jest mi z tym dobrze, ba! powiedzialabym nawet (na
                przykladzie swoich wlasnych obserwacji), ze mam ciekawsze zycie, niz wielu
                rowiesnikow, z 98% klasy kontaktu nie utrzymuje, jak dla mnie przez 4 lata bylo
                to falszywe kolezenstwo, te pradziwe 2% przetrwalo do dzis.
                --
                sarawi
                • no to najwazniejsze, ze jestes zadowolona. ja po prostu nie potrafilabym
                  usiedziec (nawet sporadycznie) czterech lat w miejscu, ktore mi bylo
                  nieprzyjemne. ba, roku nie wytrzymalam, sama wiesz :) chociaz przez ten rok
                  robilam, co moglam, wlasnie po to, zeby tej przerwy w zyciorysie nie miec. lata
                  liceum to lata pewnego ksztaltowania osobowosci, dlatego nie pozwolilabym sobie
                  na tak dlugie meczenie sie.

                  >. A problemy w szkole wspominam
                  > z usmiechem - bo zawsze z nich zwyciesko wychodzilam, czy mi sie to nalezalo
                  > czy nie :)))
                  nnno, moim zdaniem w tym nie ma nic do smiechu. to sie nazywa cwaniactwo i o
                  niczym dobrym nie swiadczy.

                  >ba! powiedzialabym nawet (na
                  > przykladzie swoich wlasnych obserwacji), ze mam ciekawsze zycie, niz wielu
                  > rowiesnikow,

                  a czym to mierzysz?


                  >jak dla mnie przez 4 lata bylo
                  >
                  > to falszywe kolezenstwo, te pradziwe 2% przetrwalo do dzis

                  kolezenstwo takie, jak w kazdej, jakby nie bylo, narzuconej grupie. ja sie
                  akurat u nas dobrze czulam, bo z prawie kazdym mialam wspolne tematy. niechby
                  to byly nawet kosmetyki :) i ciesze sie, ze trafilam na takich ludzi, a nie
                  innych, bo to byl niezly przekroj, ktory duzo mnie nauczyl. a tych, ktorych nie
                  lubilam, po prostu olewalam, dzieki temu przynajmniej nie bylo "falyszwego"
                  kolezenstwa. i ciesze sie, ze z czescia mam dobry kontakt. przez kilka lat
                  mielismy podbne problemy, poza tym takie znajomosci, chocby powierzchowne,
                  zapewniaja jakas ciaglosc w tym ciekawym zyciu.



                  --
                  --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

                  Nakarm głodne dziecko
                  • a) Nie nazwalabym tego cwaniactwem, bo bynajmniej sie do cwaniakow nie
                    zaliczam, daleko mi do nich. Raczej umiejetnoscia radzenia sobie w pewnych
                    sytuacjach, w taki sposob, aby nie wpedzac sie przy tym w depresje. Moze
                    optymistyczne podejscie do zycia? Zacytowalabym Ci jedno slowo, ktorego zawsze
                    uzywalam majac jakies problemy, ale zdaje sie, ze wulgaryzmow publicznie sie
                    nie powinno uzywac.

                    b) Nie wypowiadam sie o obecnym zyciu ludzi z naszej klasy/szkoly, a o grupie
                    znajomych i swoich wlasnych spostrzezeniach. Kazdy narzeka, mniej lub bardziej
                    i kazdy mowi, ze chetnie odmienilby cos w swoim zyciu, ze nie jest pewien, iz
                    to co robi da mu za pare lat satysfakcje, pieniadze itp. A ja wybralam troche
                    inna droge, niz wiekszosc i jestem zadowolona - nie przejmuje sie dniem
                    codziennym, oddaje sie swoim pasjom i czerpie radosc z zycia - same
                    przyjemnosci, zyje sie tylko raz :)

                    c) Powierzchownych znajomosci nie lubie, moze dlatego, ze ne przepadam za
                    ludzmi, ktorzy pamietaja o mnie tylko wtedy kiedy maja w tym jakis interes. I
                    nie przepadam za pytaniami "czesc, co u ciebie slychac?", bo tak wypada, bo
                    dawno sie nie widzielismy. Albo mamy kontakt, albo nie, nie potrzebuje do
                    szczescia miliona otaczajacych mnie niewiadomo po co pseudo kolegow i
                    kolezanek, wole garstke sprawdzonych, a wspanialych ludzi. Znajomosci z LO
                    bynajmniej nie wspominam rewelacyjnie, jest pare osob, z ktorymi kontakt wciaz
                    jest i to wystarczy, reszta jak dla mnie myslala tylko i wylacznie o wlasnych
                    czterech literach udajac, ze cie lubi ...
                    --
                    sarawi
                    • > a) Nie nazwalabym tego cwaniactwem, bo bynajmniej sie do cwaniakow nie
                      > zaliczam, daleko mi do nich. Raczej umiejetnoscia radzenia sobie w pewnych
                      > sytuacjach, w taki sposob, aby nie wpedzac sie przy tym w depresje

                      to jest to samo. bo napisalas wczesniej, ze udawalo Ci sie, czy zaslugiwalas na
                      to, czy nie. wiec w tym drugim przypadku to jest cwaniactwo.

                      > A ja wybralam troche
                      > inna droge, niz wiekszosc i jestem zadowolona - nie przejmuje sie dniem
                      > codziennym, oddaje sie swoim pasjom i czerpie radosc z zycia - same
                      > przyjemnosci, zyje sie tylko raz :)

                      no to wspaniale, ja tez, tylko co to ma wspolnego z VI lo?

                      c) Powierzchownych znajomosci nie lubie, moze dlatego, ze ne przepadam za
                      > ludzmi, ktorzy pamietaja o mnie tylko wtedy kiedy maja w tym jakis interes. I
                      > nie przepadam za pytaniami "czesc, co u ciebie slychac?", bo tak wypada, bo
                      > dawno sie nie widzielismy.

                      nic w tym odkrywczego


                      Znajomosci z LO
                      > bynajmniej nie wspominam rewelacyjnie, jest pare osob, z ktorymi kontakt
                      wciaz
                      > jest i to wystarczy, reszta jak dla mnie myslala tylko i wylacznie o wlasnych
                      > czterech literach udajac, ze cie lubi ...

                      mnie jako mnie, czy piszesz ogolnie?
                      to jest problem tych osob, a lubienie ma jednakowoz do siebie to, ze powinno
                      byc bezinteresowne. i to dziala w obie strony. cale zycie byly takie osoby,
                      ktore lubilam, mimo ich niecheci do mnie. zgadnij, kto na tym lepiej wyszedl?



                      --
                      --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

                      Nakarm głodne dziecko
                      • wydaje mi sie, ze kto jak kto, ale Ty nie masz prawa krytykowac VI lo.
                        wylecialabys juz w trzeciej klasie, albo conajmniej powtarzalbys rok, gdyby nie
                        poblazliwosc nauczycieli. nie robilas nic, a nalezalo Ci sie wszystko. Twoja
                        krytyka jest hipokryzja i tyle.
                        --
                        --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

                        Nakarm głodne dziecko
                        • 08.02.07, 20:41
                          > wydaje mi sie, ze kto jak kto, ale Ty nie masz prawa krytykowac VI lo.
                          > wylecialabys juz w trzeciej klasie, albo conajmniej powtarzalbys rok, gdyby
                          >nie poblazliwosc nauczycieli. nie robilas nic, a nalezalo Ci sie wszystko.
                          Twoja krytyka jest hipokryzja i tyle.


                          Cisnienie Ci sie podnosi? :)))
                          Mam prawo do wyrazania swojego zdania i zamierzam z tego korzystac. To raz.
                          Juz w trzeciej klasie? wooow, jakbym sie postarala, to mozeby i nawet w
                          pierwszej :))) Zgodze sie z Toba w jednej sprawie - niektorzy nauczyciele byli
                          bardzo poblazliwi wobec mnie (ale nie bylam wyjatkiem i nie probuj mi
                          udowodnic, ze bylam najgorszym z najgorszych uczniow w tej szkole, bo nie
                          mialam zamilowania do nauki tak jak Ty i nie traktowalam szkoly powaznie tak
                          jak Ty - moglabym powymieniac nazwiska tych, ktorym sie nie nalezalo jeszcze
                          bardziej, niz mi, ale po co? przeszlosc), ale to nie oznacza, ze ma ten fakt
                          przycmic rzeczy, ktore mi sie w VI LO nie podobaly zupelnie. ah, i nie wmawiaj
                          mi, ze nie robilam nic, a nalezalo mi sie wszystko? co to jest to wszystko?
                          fakt ukonczenia szkoly w tym samym czasie co i Ty? coz ... Swoje niedbalstwo i
                          traktowanie szkoly niepowaznie przeplacilam ocenami, opinia itepe itepe - na
                          wlasne zyczenie, wiec nie pisz, ze powinnam calowac kogos po rekach i nogach za
                          to, ze mam swiadectwo ukonczenia VI LO - cos za cos. Prawda?
                          A abys przestala mnie atakowac moze napisze jasno i wyraznie co mi sie w tej
                          szkole tak bardzo nie podobalo - tylko pozwolisz, ze jak wyjde z wanny :)))
                          odrobina relaksu przed chwila skupienia ;)
                          --
                          sarawi
                          • cisnienie mam kaurat dzis wyjatkowo niskie...
                            korzystaj sobie, wyrazaj wlasnie zdanie- pamietam jednak Twoja geografie w 3
                            klasie...
                            tak wlasnie sadze- nie tylko Ty ale i kilka innych osob- to smieszne nie, ze
                            skonczyly szkole w tym samym czasie, co ja, ale ze w ogole skonczyly ogolniak.
                            po co im to w ogole bylo, skoro do nauki nie podchodza powaznie, wyjasnisz mi
                            to? przeciez jesli ktos olewa szkola, to lepiej isc do zawodowki, przynajmniej
                            czlowiek sie nie przemecza i zawod ma...
                            moglas przeplacic, moim zdaniem przyplacilas- i co? jakos te kiepskie oceny czy
                            opinia wplynely na Twoj pozniejszy rozwoj?
                            jeszcze raz powtarzam- hipokryzja dla mnie jest cwaniactwo, robienie tego, co
                            zueplnie nie interesuje i do tego jeszcze krytyka (niekonstruktywna jak dotad)
                            ludzi, ktorzy jednak pozwolili, zebys mogla w cv wpisc "wyksztalcenie srednie".
                            --
                            --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

                            Nakarm głodne dziecko
                      • 08.02.07, 20:30

                        > to jest to samo. bo napisalas wczesniej, ze udawalo Ci sie, czy zaslugiwalas ?
                        > na to, czy nie. wiec w tym drugim przypadku to jest cwaniactwo.

                        Nie zgodze sie z Toba.

                        > nic w tym odkrywczego

                        Nie mialo byc odkrywcze. Raczej to odpowiedz na Twoj poprzedni post. Nie
                        musisz udawac zlosliwej :) Znasz mnie i wiesz, ze nie zrobi to na mnie wrazenia.

                        > mnie jako mnie, czy piszesz ogolnie?
                        > to jest problem tych osob, a lubienie ma jednakowoz do siebie to, ze powinno
                        > byc bezinteresowne. i to dziala w obie strony. cale zycie byly takie osoby,
                        > ktore lubilam, mimo ich niecheci do mnie. zgadnij, kto na tym lepiej wyszedl?

                        Ogolnie.
                        Moja zasada: albo kogos lubie, albo nie zwracam na niego wiekszej uwagi :)



                        --
                        sarawi
                        • > Ogolnie.
                          > Moja zasada: albo kogos lubie, albo nie zwracam na niego wiekszej uwagi :)

                          no to po co piszesz o pseudo-kolezenstwie?

                          > Nie mialo byc odkrywcze. Raczej to odpowiedz na Twoj poprzedni post. Nie
                          > musisz udawac zlosliwej :) Znasz mnie i wiesz, ze nie zrobi to na mnie
                          wrazenia
                          > .

                          wiem, ze nie robi. ale podobno cenisz szczerosc, wiec nie mam zamiaru sie
                          powstrzymywac.
                          tak sie jeszcze zastanawiam... te rzeczy, ktore robilas, zamiast chodzic do
                          szkoly... o czesci wiem, co to byly za rzeczy- myslisz, ze nakierowaly Cie one
                          na jakis rozwoj, ze pozwolily Ci na ustalenie pewnej zyciowej hierarchii?
                          ciekawi mnie to bardzo.

                          --
                          --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

                          Nakarm głodne dziecko
    • Gość: Elma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.14, 20:08
      Z tego, co tu piszecie, wynika, że jedna połowa kocha VI LO całym sercem, a druga niezbyt dobrze je wspomina ;)
      Mogłabym poprosić o jakieś świeże opinie na temat np. klasy hiszpańskiej? Czy w ogóle opłaca się tam iść?
      I jeszcze jedno pytanko: nie jestem miłośniczką historii, a w klasie 0H2 jest właśnie rozszerzona historia. Czy będę się bardzo męczyć?
      Z góry dziękuję za odp. :)
      • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.14, 01:38
        Gość portalu: Elma napisał(a):
        > Mogłabym poprosić o jakieś świeże opinie na temat np. klasy hiszpańskiej? Czy w
        > ogóle opłaca się tam iść?

        Najświeższe z 2013 roku - VI ma ujemną wartość edukacyjna, czyli marnuje potencjał uczniów :)))
        Wybieraj tylko czołówkę I, II, V

        www.radiokrakow.pl/www/index.nsf/ID/PPRA-9DNGC8
        • Gość: Gość IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.14, 07:01
          Bez sensu pootwierali klasy mat-fiz mat-inf itp. to teraz mają. VI lo było dobrą humanisyczną i językową szkołą, ale zachciało się towarzystwu kształcić "przyszłych inżynierów" i eksperyment się nie udał. Nie ma odpowiednich ludzi do uczenia przedmiotów ścisłych. Zresztą, uczniów też nie ma, bo kto idzie do tej szkoły do klasy mat-fiz albo mat-inf? Taki, który wie że do "piątki" albo "jedynki" nie ma po co iść.
    • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.14, 17:11
      Dajże spokój,po co Ci hiszpański w klasie dwujęzycznej przez cztery lata, po co historia po hiszpańsku, biologia czy inne? Masz zamiar jechać do Hiszpanii do pracy? Wystarczy hiszpański dwugodzinny i przez trzy lata też się duzo nauczysz. Próg będzie niski jak zwykle ok. 150, to średnia szkoła jak X LO lub IV LO lub VII LO. Ponizej jest kilka wątków o VI
      • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.14, 22:33
        Ilość punktów to raczej bliżej 130, tylko publicznie obciach się przyznać i szkole i uczniom. A do tego dzięki "zajefajnej" dyrekcji jest sztywno jak w urzędzie. To już nie ta szóstka z innych wątków na tym forum.
        • Gość: absolwentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.14, 12:41
          ja jestem absolwentka i dzięki temu, ze miałam wykładowy język mam teraz prace. Kończąc te klase to tak jakbys skończyła filologie hiszpańską. Zainwestuj natomiast (w trakcie nauki w tej klasie) w jakis inny przedmiot- pomyśl o studiach- wybierz kierunek i ucz się tak, aby bez problemu dostac się na niego- nie idz na filologie hiszpańską, bo to strata czasu. Idąc do tej klasy możesz tylko wygrac.
          • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 14.04.14, 16:21
            Tobie się udało, gratulacje, ale ile osób nie ma nic po tej klasie? Matematyki po polsku nikt prawie nie rozumie, a co dopiero matematyka albo historia albo geografia po hiszpańsku.
            Lepiej iść do klasy profilowanej a na hiszpanski na kurs na mieście.
          • Gość: Z IP: *.devs.futuro.pl 11.05.14, 01:16
            Hej, absolwentko zaglądasz tu jeszcze? Czy tempo nauki hiszpańskiego w zerówce jest zabójcze czy spoko, przy tylu godzinach prawie samo wchodzi do głowy?
            A kulturówka hiszpańska - duże wymagania?
            • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 13.05.14, 22:40
              zobacz plan lekcji

              vilo.krakow.pl/data/plan/index.php
              Przy okazji zapomnisz przez rok całą majcę i polski z gimnazjum, chemię, fizykę
              • Gość: Z IP: *.devs.futuro.pl 14.05.14, 00:02
                >zobacz plan lekcji

                mnie się podoba:-) w ten sposób można się szybko nauczyć języka
                jakaś agitacja przeciwko?

                > Przy okazji zapomnisz przez rok całą majcę i polski z gimnazjum
                z autopsji piszesz??? spoko JA nie zapomnę:-)

                Lepiej, żeby się wypowiedzieli ludzie, którzy do tej klasy chodzili
    • Gość: A IP: *.pl35.fiberway.pl 27.04.14, 21:02
      Jako świeżo upieczona absolwentka mogę się już wypowiedzieć. Niewątpliwe plusy: lokalizacja (chociaż czasami aż za bardzo, wolałam posiedzieć w kawiarni niż iść do szkoły), wymiany (byłam w Hiszpanii i w Danii), 2 lata języka polskiego (profesor Fall), matematyka z prof. Mach (2 lata) i włoski z prof. Osochą (niestety tylko rok). Reszta zdecydowanie na nie, przez większość czasu po prostu się w tej szkole męczyłam, z wielu przedmiotów pomimo szczerych chęci nie wyniosłam nic, potem po prostu przestało się na lekcje chodzić. Jestem rozczarowana też faktem, że wykładówka angielska miała z nas zrobić prawie że native speakerów, a tymczasem większość nadal ma kłopoty z angielskim. Może i umiemy lepiej pisać, słuchać, czytać itp, ale wymowa kuleje. Zdecydowanie ta klasa nie jest równoważna z filologią angielską (z takimi porównaniami się spotkałam, a ludzi po filologii znam). Matury się nie obawiam, ale to dzięki swojemu własnemu zaangażowaniu, np. w 3 klasie z języka polskiego nie wyniosłam absolutnie nic, nie będę podawać nazwiska nauczycielki, ale zmiana zdecydowanie na niekorzyść.
      • Gość: Z IP: *.devs.futuro.pl 29.04.14, 19:23
        Dzięki za konstruktywną wypowiedź ! Jeśli coś jeszcze nasunie się, pisz, proszę. Dużo pewnie zależy od nauczycieli, na kogo się trafi
        A te wymiany to zwykłe wycieczki pełnopłatne? Możesz rozwinąć temat?
        Rzeczywiście, sporo negatywnych opinii o "wykładówce" angielskiej, szkoda że brak tam nativów.
        • Gość: X IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.14, 19:23
          Bez nativów akurat można się obejść - miałam też takich z których nie byłam zadowolona. Jak z polskimi nauczycielami?
          • Gość: Y IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.14, 20:22
            a ja bym chciał angielski i ruski (podobno ma przyszłość):
            1. jest taka możliwość?
            2. jaki poziom tego ruskiego?
      • Gość: cubeal IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.14, 16:54
        1) a jaki jest próg przyjecia do klasy A2 lub klasy F? slyszalam ze 150 aczkolwiek boje sie ze testy wyszly dobrze wiekszosci w tym roku i próg sie podniesie ;/
        2) czy test do klasy dwujezycznej z angielskim jest trudny?
        3) jak wygladaly lekcje w takiej klasie?
        4) ile godzin tygodniowo tego angielskiego było?
        5) czy jezyk dodatkowy jest od podstaw?
        6) szlas sama do LO czy znalas kogos wczesniej? jesli sama to trudno bylo na poczatku?
        7) jaka atmosfera panuje w klasie?
        8) jakie inne licea polecasz?
        9) czy za swiadectwo z wyroznieniem po gimnazjum tez są jakies punkty?
        10) czy za osiagniecia sportowe na szczeblu woj. i rozne konkursy jezykowe w powiecie rowniez przydzielane sa jakies punkty?
        • Gość: v IP: *.devs.futuro.pl 04.05.14, 21:52
          cubeal , hello,
          nie prościej pytać u źródła? najbardziej wiarygodne informacje na większość wypunktowanych pytań powinna udzielić szkoła
        • Gość: revi IP: *.dynamic.chello.pl 05.05.14, 22:36
          @cubeal

          Pytanie nr 9 i 10 dyskwalifikują Cie jako kandydata/kandydatkę do dalszego kształcenia,
          to wie każdy normalny gimnazjalista od conajmniej dwóch lat.

    • Gość: Absolwentka IP: *.pl35.fiberway.pl 10.05.14, 17:34
      Postaram się odpowiedź na te pytania, które zadaliście, na tyle na ile mogę. O rekrutacji niestety za wiele wam na powiem, bo ja składałam papiery 3 lata temu i pewnie trochę się od tego czasu zmieniło (m.in. egzaminy, ja jestem ostatnim rocznikiem idącym starą podstawą). Jeżeli ktoś ma więcej pytań to mogę się odezwać przez maila czy jakoś tak :)

      Hiszpania kosztowała 1,5 tys. z tego co pamiętam, na tydzień, samolotem. Zdecydowanie było lepiej niż w Danii, ale to też zależy od rodziny, na jaką się trafi, od ludzi, od miejsc jakie się zwiedza. Byłam w 2012 roku, przez kolejne 2 lata niestety nic nie mówili o kolejnej wymianie do Hiszpanii, a szkoda. Region: kraj Basków.

      Są za to wymiany, chyba co rok, z Francją, Niemcami, no i Dania. Wyjazd do Danii to bardziej wycieczka, bo nie mieszka się u rodzin, ale w leśniczówce (jakkolwiek dziwnie to brzmi, pamiętajmy że to Dania, a więc nawet leśniczówka wygląda lepiej niż niektóre budynki w Polsce). Jest to wyjazd do Soro, gdzie mieści się jedna z najstarszych i najlepszych szkół z internatem w Danii. W planie: jeden dzień zwiedzania akademii, Kopenhaga, Helsinborg (+ przeprawa promem do Szwecji, ale to na godzinkę lub dwie), zamek Hamleta (nie pamiętam nazwy), jeszcze inny zamek, chyba królewski + moja grupa była jeszcze w typowym duńskim domu jednej z uczennic akademii ;) Koszt jest raczej niski, bo tydzień kosztuje mniej niż 1 tys. zł. Szkoda tylko, że pogoda wtedy nie dopisuje, bo to wycieczka na przełomie września/października. Aha, jadą na nią klasy angielskie. I na jakiejś zasadzie może być dobrana inna klasa, chyba żeby była wymagana liczba osób.

      W sumie i tak pewnie lepiej na tym wyszłam niż gdybym poszła do jakiejś innej klasy. Nie mówię, że nie nauczyłam się nic, ale spodziewałam się dużo więcej. Oczywiście winę ponoszę też ja, zamiast zmuszać się do chodzenia do szkoły jakoś omijałam bardzo dużo lekcji, angielskiego także. Niemniej jednak ta klasa zmobilizowała mnie do nauki, nauczyłam się sporo gramatyki, słówek, pisania, czytania, słuchania. Tylko wymowa kuleje, nie ma warunków do nauki. Pewnie sporo zapomniałam, bo jednak czasem uczyłam się czegoś 'byle zdać', ale i tak jest lepiej niz było przed pójściem tutaj. Pochwalę się, że maturę rozszerzoną wyciągnęłam na 95% (nie brałam dwujęzycznej nie dlatego, że bym nie zdała, bo tego się nie obawiałam, tylko po prostu nigdzie by mi się nie liczyła, potrzebowałam rozszerzenia akurat), chyba że stracę coś na pisaniu, ale raczej nie ;) Dla porównania, zdecydowana większość na tę maturę niesamowicie narzekała (mówię o innych klasach i szkołach).

      Jedną nauczycielkę w dwujęzycznej macie pewną - nie powiem żeby to był ideał anglistki, w sumie nic dobrego nie powiem ;) Nie zawadzałyśmy sobie, nawet chyba mnie ta pani lubiła, ale jednak większość lekcji to porażka. Zmuszanie do nauki na pamięć, testy z całej gramatyki dopóki cała klasa nie napisze na dobre oceny (w sumie w 3 klasie ich z 8 mieliśmy...), a przy przerabianiu innych książek też testy ze wszystkiego. Z innymi nauczycielami robiliśmy np. jedną książkę w rok, a z tą panią przez 2,5 roku 5/6 książek, niestety nie czuję się cudownie doinformowana pod każdym względem. W dwujęzycznej ma się też drugiego nauczyciela, to zależy kogo. 3 godziny tygodniowo z wyżej wspomnianą panią, 3 godziny z innym nauczycielem.

      Nie jestem pewna jak w wykładowce z innymi jezykami, ale chyba w każdej klasie da się wziąć język jaki się chce. Ja nie miałam takiej możliwości, byliśmy ostatnią dwujęzyczną, która miała narzucony niemiecki albo włoski. Każda inna klasa bierze co chce. Z tego co wiem na rosyjski trochę osób chodzi. Uczy się go moja siostra, obecnie z 2 klasy, nie narzekała nigdy i bardzo lubi nauczycielkę. Poziom podobno całkiem niezły.

      1) Progów nie znam, aczkolwiek czasem ludzie z 130-140 się dostawali ;) Chyba nie tylko czasem. W mojej klasie ostatnie przyjęte osoby miały chyba 140 pkt, przypominam że to dwujęzyczna angielska, ale 3 lata temu.

      2) Zależy na jakim jesteś poziomie. Ja bardzo się cieszę, że usiadłam i zaczęłam się uczyć. Bez tego bym testu nie zdała. Zdałam na 50%, trzeba napisać na min. 30%. Poziom FCE, sprawdź sobie. Było sporo gramatyki (tutaj radzę robić sporo zadań, czytać repetytoria, ogólnie gramatykę wypada mieć w jednym palcu), jakiś tekst do czytania i odpowiedzi do niego napisać, słowotwórstwo. Był ciężki jak na poziom, na jakim wtedy byłam. Zdecydowanie warto się przyłożyć. Mogę podpowiedzieć skąd i czego się uczyć.

      3) Całkiem normalnie. Mieliśmy tylko cięższy angielski od wszystkich innych klas i gorzej z przedmiotami po angielsku - geografia świata była głównie po angielsku, Polska po polsku (ale to 3 klasa głównie, 2 lata były cięzkie). Hiistoria - tematy o świecie po polsku i dostawaliśmy handouty o nich po angielsku, też raczej było ciężko, no ale ja nie lubiłam historii nigdy. Biologia raczej luzy, później nauczyłam się wyciągnąć ocenę na 5, w 1 klasie dostawałam jedynki, ale jakoś wyszłam na 3 ;) Języki obce w dwóch grupach, ale teraz jest inaczej, z innymi klasami chyba. Nie bójcie sie tych przedmiotów po angielsku, gwarantuję że nie ma geniuszów w tej klasie i da się przeżyć.

      4) 6 godzin

      5) U mnie tak bylo, teraz są zmiany i myślę, że można iść do grupy podstawowej albo wyższej na dowolny język.

      6) Sama. Byłam na jednym spotkaniu klasowym, ale to tylko 2-3 godzinki i nie miałam z nikim kontaktu przez wakacje. Po prostu przyszłam na rozpoczęcie, zagadała do mnie jedna dziewczyna czy z nią usiądę i dzieki temu sama nie byłam. Później poznałam jeszcze inne fajne osoby i jakoś tak znalazło się znajomych. To wszystko zależy od Ciebie, ja byłam wtedy dosyć nieśmiała, dziwię się że sobie poradziłam, teraz bym nie miała z tym żadnego problemu.

      7) Nasza klasa nie była za bardzo zgrana. Były grupki, niektórzy ludzie sami. Próbowaliśmy, ale nie wyszło. Studniówka przebiegła w miłej atmosferze, ale też nie było żadnej klasowej wycieczki i jakoś nie dało się poznać ludzi za dobrze. To wszystko zależy. Ja nie będę za klasą tęsknić, kontakt będę miała z 4 koleżankami i tyle. Ale są klasy, które były bardzo zgrane :)

      8) To zależy od punktów i profilu. Ja miałam tylko szóstkę na liście, bo miałam odpowiednią liczbę punktów i chciałam iść do angielskiej. Sprecyzuj preferencje to może pomogę ;)

      9) Były, ale nie pamiętam ile, chyba 5.

      10) Tak, ale nie wiem ile, trzeba dopytać kogo innego.

      Jakby ktoś miał jakieś pytania to służę pomocą.
      • Gość: Z IP: *.devs.futuro.pl 11.05.14, 00:58
        Absolwentko, aż nie wierzę, że się jeszcze tak fajowi ludzie udzielają w necie:-). Dzięki, że chciało Ci się rozpisać!
        • Gość: gość :) IP: 46.22.174.* 13.05.14, 17:19
          a wybiera się ktoś do klasy biol-chem (B)? a może jest tu ktos to jest/był na takim profilu?
          • Gość: cojarobienabiolche IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.14, 00:05
            Biol-chem się kłania :)
            Ja wprawdzie skończyłam w tym roku, a są spore zmiany przez nową podstawę( ekologia np. jako osobny przedmiot, chociaż nie wiem czy to będzie kontynuowane).
            Moim zdaniem jeśli chodzi np. o chemię, to poziom w szkole jest wyższy niż maturalny, ale stresu zdecydowanie za wiele. Mieliśmy chodzić na UJ na laboratoria, skończyło się na 3-4 wyjściach w 1 kl... W 3 kl osoby, które zadeklarowały, że nie zdają chemii miały totalny luz, tylko proste kartkówki, reszta trudne sprawdziany. Zrobił się więc trochę taki nierówny podział, a moim zdaniem to nie my powinniśmy się czuć przeciążeni, tylko osoby przygotowujące się do np. polskiego, które bezmyślnie wybrały biol-chem. W dodatku czuliśmy, że nauczycielka chce zniechęcić słabszych uczniów do matury- mówiła o tym zupełnie otwarcie. Podejście pani K. jest trochę takie, że ona jest z UJ, a u nas tylko dodatkowo, więc my musimy załatwiać salę itp. np. na próbne matury, wymaga od nas nieraz szukania informacji w tzw. "dobrych źródłach", co przez rozbieżnościach w tego rodzaju literaturze wprowadza chaos i ja się z chemii organicznej nie czuję pewnie( materiał właśnie z 3 kl, teraz wiem, że przerabiany wcześniej). Często odwiedzali nas studenci, również w klasie 3. Początkowo było świetnie( chociaż w 1 klasie dyrekcja przydzieliła nam nauczycielkę uczącą 1 rok, a klasie angielskiej panią K- z doktoratem z Ujotu... logika vilo ;)), ale w 3 klasie niestety pani K. zaczęła dawać nam sporo zagadnień do opanowania na podstawie kart pracy, nie wyrobiliśmy się niemal z programem- cukry, białka potraktowane bardzo pobieżnie i to pod koniec kwietnia. Tłumaczy jednak świetnie, to muszę przyznać. Jeśli ktoś się angażuje np. w konkursy, to też pomaga.
            Jeśli chodzi o biologię, to sporo zależy do Twojego zaangażowania, nauczycielka ma ogroooomną wiedzę, jest bardzo sympatyczna, da się z nią wszystko przedyskutować, przełożyć sprawdzian(;)), zawsze była skłonna zorganizować godzinę dodatkową, co moja klasa w 2 kl olała, a potem narzekali jak to jesteśmy do tyłu :P. Z jednej strony jest świetnie, bo nie czuliśmy się na biologii zestresowani, ale prawdę mówiąc mało kto uczył się przez to systematycznie. Oczywiście biologia jest o tyle specyficzna, że i tak musisz niemal wszystkiego nauczyć się w domu, więc jeśli będziesz mieć motywację, to spokojnie wszystko opanujesz. Daje okazje do rozwijania się w różnego rodzaju konkurach również.
            Klasy biol-chem jeżdżą na obozy naukowe na Hel w 3kl- świetna sprawa :)
            Parę razy uczestniczyliśmy w różnych biologicznych wycieczkach, typu wyjazd na UR, warsztaty w przedszkolu, ale też nam oczywiście więcej naobiecywali.
            Myślę, że wszystko zależy od klasy- nasza była zupełnie niezgrana, ale ciężko się dziwić- 33dziewczyny na 35 osób :P
            Nie będę jednak urywać, że nie wybrałabym tej szkoły po raz drugi. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej zapisać się do szkoły, która rozszerza matematykę zamiast języka obcego( to nasze "rozszerzenie" raczej marne-mieliśmy 4h i wcale nie czuję się lepiej przygotowana od uczniów innych liceów), masz wtedy otwartą drogę na AGH chociażby. Wiadomo, że większość przychodzi z marzeniami na temat studiów medycznych, ale z czasem się to wszystko zmienia. A przecież na uczelniach medycznych od przyszłego roku liczy się też częściej matematyka rozszerzona.
            Ogólnie z tego co wiem, większość była potwornie zmęczona atmosferą w szkole, rządami pana dyrektora, wymysłami typu zamykanie szatni na kłódki, po odbiór klucza stawiasz się z dokumentem, składasz podpisy, biurokracja straszna, a książki giną nadal, bo cóż to za problem wziąć klucz do innej szatni, albo nawet wejść z innej szkoły lub po prostu zabrać książkę kolegi... Ze zwolnieniami też zaczęli robić niektórym klasom problemy. Część klasy przyjęła strategię niechodzenia na lekcje niemal w ogóle i douczali się na korkach, e sutkiem raczej marnym :P Nauczyciele niektórych przedmiotów nie mogli przyjąć do wiadomości, że jesteśmy biolchemem(mat-fizowi odpadała po 2 klasie biologia, chemia, geografia; humanowi- biol, chem, fiz, geo, nam jedynie geografia)i nawet na parę miesięcy przed maturą zasypywali nas kartkówkami itp.
            Mieliśmy jako wychowawczynie 2 polonistki( pani F. i S.- obie świetne!! ale vilo chyba słynie z wysokiego poziomu polskiego, chociaż do części 1 matury pisemnej nie czuliśmy się przygotowani). Obie miały chyba ambicje rozszerzyć nam nieco program z polskiego, mówiliśmy na siebie więc biol-chem-hist(konsekwencja 2 lat z panem dyrektorem.. pytania na każdej lekcji, bardzo szczegółowe, a "wykład" trwał jedynie 15 minut :P)-pol
            Część nauczycieli jest rewelacyjna, niektórzy powinni zmienić zawód, ale to chyba jak w każdej szkole, a i tak nie wiadomo kogo w tym roku przydzielą.
            Generalnie więc jeśli komuś egzaminy poszły średnio lub z jakiegoś innego powodu nie dostanie się do lepszej szkoły lub zależy mu np. na języku hiszpańskim(który nawet u nas był jako 4h do wyboru), to vi nie jest fatalne, ale ja mimo wszystko bym odradzała. Zdecydowanie za mało matematyki jak na klasę jednak po części ścisłą, sama atmosfera w szkole, poziom-mam wrażenie- się obniża. U nas próg w 1 rekrutacji to było zdaje się 151 punktów, nie śledziłam już dalszych, ale z tego co wiem, to jest teraz niższy.
            Pozdrawiam i może tu jeszcze zaglądnę, więc jak masz jakieś pytania, to pisz ;)
            • Gość: gość IP: *.devs.futuro.pl 21.05.14, 16:32
              Fajne są takie obszerne opisy:)

              > Ogólnie z tego co wiem, większość była potwornie zmęczona atmosferą w szkole, r
              > ządami pana dyrektora, wymysłami typu zamykanie szatni na kłódki, po odbiór klu
              > cza stawiasz się z dokumentem, składasz podpisy, biurokracja straszna,
              >Ze zwolnieniami też zaczęli robić niektórym klasom problemy.

              Czyli horror zakładu zamkniętego;)))
              A pod rządami nowych ludzi z zewnątrz miało być lepiej ...
              • Gość: Gość IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.14, 22:09
                Miało być niewiadomoco a wyszło biurokratyczne przeciętniactwo. Dyrektor (jak mówią miejskie plotki) przyniesiony w teczce z urzędu miasta zaczął od rozwalenia najlepszej rzeczy jaką miała ta szkoła, czyli atmosfery. Potem przyszła kolej na czystki wśród nauczycieli, za kilka lat ktoś zwyczajnie zamknie szkołę bo nikt normalny tam nie przyjdzie ...
                • Hej.. nie wiecie jak będzie wyglądała rekrutacja w tym roku? Czy 140 pkt starczy na dostanie się do klasy... Myślałem nad mat-fizem ale także ekonomiczną... nwm czy nie zaznaczę też biol-chemu :) Z góry dziękuj za odpowiedź ;)
                  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.14, 01:54
                    Sami tworzycie progi, więc ciężko coś powiedzieć na 100%, ale raczej dostaniesz się bez problemu :) Jak nie w pierwszej, to w drugiej rekrutacji.
      • Gość: ..... IP: *.play-internet.pl 28.10.14, 16:02
        Myślisz ze jeśli mam szansę się dostać do liceum nr 1 na bio-chem-mat to iść tam i chodzić na angielski dodatkowy . Do 6 chciałam iść so dwujęzyczne angielskiej z biologia i matematyka rrozszerzona . Jak myślisz ? 
    • Gość: .... IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.14, 11:44
      Wybiera się ktoś może do klasy europejskiej lub ekonomicznej? :)
      • Gość: xlet IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.14, 01:08
        ja zaznaczylam europejska chyba na 3 pozycji i ekonomiczna chyba po niej zaraz albo na 5 :> cos mi sie wydaje ze w niej nawet chyba wyladuje :> dwa pierwsze kierunki to te klasy dwujezyczne ale w nich chyba mnie zabraknie, mam ok 160 pkt, jak myslicie, dostane sie do szkoly?
    • Gość: gimnazjalistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 20:34
      Hej. Chciałabym spytać o aktualne informacje na temat szóstki. Wszędzie słyszę, że to szkoła lajtowa, hipsterska, a chodzenie do niej to szpan. Osobiście wybieram się do klasy dziennikarskiej - z tym tez chcę wiązać przyszłość. Szkoła słynie z wysokiego poziomu języka polskiego i języków obcych. Na tym też najbardziej mi zależy. Czy jednak jestem w stanie dobrze przygotować się do matury z matematyki i innych przedmiotów ścisłych? Może zagląda tu ktoś z klasy dziennikarskiej i byłby w stanie trochę rozpisać się na temat możliwości i perspektyw jakie daje uczęszczanie do tej klasy? Chciałbym też zapytać o wygląd szkoły, bo po 9 latach uczęszczania do mojej obskórnej podstawówki połączonej gimnazjum wolałabym jednak żyć w warunkach, gdzie można się załatwić bez żadnych robaków. Reasumując, jakie możliwości daje mi ta szkoła? Czy mogę realnie patrzeć na perspektywę studiów dziennikarskich na UJ? Jacy są ludzie? Czy są mili, otwarci? Czy panuje dobra atmosfera?
      • Gość: gościnny IP: *.devs.futuro.pl 02.07.14, 08:38
        Szkoła to zbiór nauczycieli, na kogo wypadnie, na tego bęc:). Jeden uczy lepiej, drugi gorzej, a najwięcej i tak zależy od ucznia. Są też dobrzy belfrzy od matmy, może będziesz miał szczęście. No i chyba nie do końca takie lajtowe to liceum. A ludzie - jak wszędzie różni.
        • Gość: gimnazjalistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 14:10
          Co znaczy nie do konca lajtowe?
          • Cześć! Ja również wybieram się do klasy dziennikarskiej w VI i cieszę się, że znalazłem wreszcie osobę, która też tam idzie. Osobiście liczę, że poziom będzie bardzo dobry (zależy mi głównie na historii, polskim i angielskim) oraz, że będę miał możliwość rozwijania dziennikarskich zainteresowań. Mam paru znajomych w VI i są to naprawdę normalni ludzie na poziomie. Ale to oczywiście zależy od uczniów, a nie szkoły. Ciekawi mnie również ile punktów udało ci się uzbierać. Mam nadzieję, że do zobaczenia w szkole. :)
    • Gość: zxbfvxc IP: *.2-0.pl 02.07.14, 20:21
      Hej! Może ktoś się wybiera do klasy filmowej? :) Ja myślałam nad dziennikarską, ale dałam ją na 2 miejscu.
      • Gość: tralala IP: 78.133.163.* 14.07.14, 16:10
        Ja również idę do filmowej, dostałam się już :)
        Byłabym bardzo wdzięczna komuś, kto mógłby mi opisać jak wygląda nauka w takiej klasie, bo w sumie dostałam się do niej ale nie wiem co tam będę robić.
        • Gość: zxbfvxc IP: *.2-0.pl 14.07.14, 22:06
          No to będziemy razem w klasie :) Też nie za bardzo wiem, co tam będziemy robić, ale to jest po prostu human z tą różnicą, że w drugiej i trzeciej klasie będziemy jeździć na UJ i będą jakieś zajęcia z filmu, ale co dokładnie to też nie wiem.
          • Gość: góral IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.14, 21:29
            A ja się zastanawiam, czy wybiera się ktoś do klasy 0H1, lub do bursy na Ułanów ;) Jakby co pisać na e-mail andrzej__1998@o2.pl
          • Gość: k IP: *.gigainternet.pl 13.08.14, 18:56
            tralala i asxcfd moglibyście/mogłybyście napisac jak się nazywacie? widzę, że będziemy razem w klasie ;)
      • Gość: k IP: *.gigainternet.pl 13.08.14, 18:54
        ja :) dostałam się i teraz przeszukuję internet z myslą, że znajdę kogoś z kim najprawdopodobniej będe chodzić do klasy
    • Gość: Juna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.14, 13:30
      A jest tutaj ktoś, kto się dostał na A2? Zastanawia mnie jak to jest z tymi nauczycielami: z tego co zauważyłam to jest ich wielu w szóstce, ale zależnie od tego na kogo się trafi, takie się ma potem życie :) Na jakich przedmiotach najbardziej naciskają w A2? Oczywiście oprócz angielskiego...
      • Gość: qwerty IP: *.adsl.inetia.pl 22.08.14, 22:04
        ktos europejskiej?
        • Gość: zxcvbnm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.14, 12:40
          jest tu ktoś z VI, najlepiej z klasy dziennikarskiej?
    • jestem matką tegorocznego maturzysty i odradzam tę szkołę wszystkim "ścisłowcom". Patronat AGH, to jedna wielka ściema. W klasie maturalnej zmieniono uczniom 4 z 8 nauczycieli, w tym z polskiego i matematyki! WF i historia nie są już dla nich istotne. Ale język angielski i owszem. Tylko i wyłącznie języki - z polskim włącznie. Tutaj Lo ma EWD wysoką, z matematyki ujemną! I nie jest prawdą, że do mat-fiz-inf poszli ludzie słabi. Jest tam sporo uczniów zdolnych i bardzo zdolnych (znakomite świadectwa, olimpijczycy, bdb zdany egzamin gimnazjalny), ale ich możliwości, chęci i talent zostały zlekceważone. To nieprawda, ze poszli tam ludzie, którzy się nie dostali gdzie indziej. Jednym odpowiadała lokalizacja (nie chcieli tracić na dojazdy na drugi koniec miasta 10-12 i więcej h) , innym nauka na jedną zmianę, długie przerwy, itp. VILO na leży do czołówki krakowskich liceów, a uczyć się trzeba wszędzie. Szkoda tylko, że akurat w tym LO nie ceni sie, nie dba i nie rozwija uczniów z przedmiotów ścisłych.
      • Gość: ciekawski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.14, 18:49
        tak kiepsko, a maturę w tym roku zdało w VI LO 100% abiturientów
        • Gość: Gość IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.14, 20:07
          Akurat oblać maturę jest bardzo trudno (zdaje się od 30%), a w dobrym liceum tego typu przypadki zdarzają się nader rzadko. Tak więc stuprocentowa zdawalność matury to jeszcze żaden powód do dumy - chętnie spojrzałabym na informacje dotyczące keirunków studiów, na które dostali się tegoroczni absolwenci.

          Swoją drogą, stugębna plotka głosi, że dyrektor VI LO zupełnie nie ma wizji polityki kadrowej i zatrudnia co roku nowych nauczycieli "z doskoku" (na 1/2 czy 1/3 etatu). Inna plotka głosi, że sporo z nich nie wytrzymuje toksycznej atmosfery i po krótkim czasie szuka innego miejsca pracy. To tyle w temacie wymieniania nauczycieli niczym rękawiczek.

    • Gość: gimnazjalistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.14, 17:57
      Hej, odswieze troche watek :) Czy jest tu ktos, kto chodzil/chodzi do klasy dziennikarskiej? Jak wyglada nauka w niej? Co wyroznia te klase? Bardzo zalezy mi na odpowiedzi.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.