Komentarze do artykułu
Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci
Profesor podyktował listę dwudziestu lektur obowiązkowych, grupa zareagowała grobową ciszą. Na korytarzu usłyszał: "I co on z tego będzie miał, że nas tak dołuje?". Statystyczny student nie studiuje, nie siedzi w bibliotece, nie wyszukuje wiedzy, ale po prostu kseruje notatki, ściąga opracowania z internetu i przedstawia je jako referat
Re: Ksero studia, ksero studenci
z całym szacunkiem Dr Antonina Sebesta nie ma pojęcia o czym pisze.
Artykuł jest wg mnie typowym przykładem sposobu myślenia środowiska
akademickiego o nim samym. Nie chciałbym nikogo obrazić, ale jako student mam
wrażenie, że osoby z "dr" "prof" itp. itd. przed nazwiskiem żyją "w swoim
własnym świecie".
Na wykłady studenci nie chodzą bo przeważnie przygotowanie wykładowców jest
żałosne. I tak to bywa kiedy przez "600 lat" siedzi się na stołku ucząc, czegoś
z czym inni się stykają w życiu/pracy. Tak, oczywiście jest to moje subiektywne
zdanie, wyrobione na uczelni, którą mam wpisaną w nicka. Niestety rozmawiając ze
znajomymi z liceum zauważam, że niestety jest to bardzo częste. Wykłady są
nudne, wykładowcy zbyt często nie mają pojęcia jak przekazać wiedzę, lub też jej
nie mają (poza tą którą nabyli pół wieku temu) przeważnie nie przyjmują krytyki.
Zdarzyło mi się raz podejść do wykładowcy i zasugerować w sposób jak najbardziej
kulturalny i uprzejmy o tym, że moim zdaniem jak i całego roku wykład jest źle
prowadzony --- kwestią wyjaśnienia wykład był tragicznie prowadzony, prowadzący
wielokrotnie popełniał błędy merytoryczne które wołały o pomstę do nieba. W
efekcie moich paru uwag i sugestii ... miałem problemy z zaliczeniem przedmiotu.
0 dialogu. reszty roku to zupełnie nie obchodziło. chodzili na ten nudny wykład
z mp3 pl, rozwiązywali sudoku itp. ważny był podpis na liście, gdyż zwalniał z
egzaminu.
Na innym wykładzie prowadząca "dr" cały czas narzekała, że nie mamy czasu
(zaledwie 30h w semestrze przeznaczonych an przedmiot), ale nie przeszkadzało
jej to w prowadzeniu zajęć systemem 20/80. 20% czasu zajęć było na temat, 80% to
rozważania o problemach osobistych.
niestety na własnej skórze poczułem i ciągle odczuwam nieudolność i
zatwardziałość betonu akademickiego.
Aby pozostać sprawiedliwym muszę przyznać, że o ile na znaczną część wykładów
"obowiązkowych" nie chodzę (za bardzo szanuję swój czas), to często zdarza mi
się chodzić na wykłady innych grup, potoków, czy też zupełnie innego roku.
Zawsze i wszędzie, nawet w akademickim betonie, towarzystwie wzajemnej adoracji
można znaleźć wykładowców którzy mają i potrafią przekazać wiedzę - a nie tylko
uważają się za utalentowanych naukowców z darem nauczania.
Tak więc szanowna Pani Dr czy zastanawiała się pani kiedyś, czy aby to nie jest
tak, iż to sami wykładowcy wpychają studentów w taki szablon? My studenci po
prostu dostosowujemy się do sytuacji. Ja i moi koledzy, koleżanki przeżyliśmy
ogromne rozczarowanie studiami. Ich poziom nie jest zły, jest tragiczny.
Najgorsze jest to, że my to czujemy, widzimy doświadczamy, a druga strona nie
widzi problemu. Nikt nie chce z nami rozmawiać. Jeżeli sami próbujemy to
najczęściej kończy się do dla nas "niewesoło". Symbolem UEK jest dla mnie
"szkieletor". Betonowa konstrukcja, która ktoś postawił dawno temu i od tamtej
pory już tak stoi. Nikt nie wie już jak miał wyglądać docelowo, nikt nic z nim
nie robi, nikomu nie wolno w niego ingerować. Trwa dla samej egzystencji,
niezależnie od krytyki i prób zmiany.
Bardzo przepraszam, za wszystkie błędy w powyższym poście, trochę już późno. -
Jestem świadom tego jak marnym jest to usprawiedliwieniem.
z wyrazami szacunku dla osoby, a nie literek przed nazwiskiem.
E.