Dodaj do ulubionych

Grzesznica na wieki potępiona

26.10.06, 07:40
Czytając J.A. odnoszę wrażenie, że społeczeństwo tamtych czasów było
cholernie nietolerancyjne wobec osób, które "zeszły na złą drogę". A
właściwie tylko kobiet. Taka Maria Bertram: skazana na odosobnienie do końca
życia w jakimś domku na ustroniu. Rodzina tyle tylko, że przekazuje pieniądze
na jej utrzymanie, poza tym ma zakaz kontaktów. Ten sam los mógłby spotkać
Lidię, gdyby nie udało się wydać jej jednak za mąż. Podejrzewam, że dobre
rady pana Collinsa, aby ojciec wyrzucił wyrodną córkę z domu i nigdy nie
pozwolił wspomnieć w swojej obecności jej imienia, były nader często
realizowane przez ojców w podobnej sytuacji. Tymczasem mężczyźni jak zwykle
mieli lepiej - o pułkowniku Brandonie krążyły plotki, że ma nieślubną córkę
(i cóż, że nieprawdziwe), a jednak nnie przeszkadzało to nikomu uważać go za
godnego szacunku dżentelmena. Podobnie nie sądzę, żeby romans z Marią Bertram
miał jakoś poważnie zaszkodzić reputacji Henry'ego Crawforda.
A los tych nieślubnych dzieci - wychowywane w izolacji, z dala od rodzin, z
mniej lub bardziej wyraźnym piętnem "gorszości". Ojciec Harriet Smith raczył
łaskawie się ujawnić dopiero w dniu jej zamążpójścia. Ja nie wiem, czy te
dzieci wyrastały na normalnych ludzi...
--
Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
Edytor zaawansowany
  • mdro 27.10.06, 00:15
    Tak? A ja mam wrażenie, że to, co opisuje Austen, to całkiem przyzwoite
    standardy. Lidia po wyjściu za mąż jest uznawana towarzysko (pewnie byłoby
    nieco gorzej, gdyby nie przyjęła jej rodzina), jej romans i ucieczka idzie w
    zapomnienie.
    Maria Bertram grzeszy głównie nieostrożnością i głupotą (ucieczka z
    kochankiem), która prowadzi do rozwodu. Cichy romas powodowałby plotki, ale nie
    prowadził do jej wykluczenia. Zresztą ów odosobniony domek to zapewne nie jakaś
    leśna głusza, ale po prostu okolice od Angli oddalone (Francja, może Włochy?),
    chodziło raczej o jej odseparowanie, by jej obecność nie powodowała konfliktów
    towarzyskich, a nie jakąś nie wiadomo jaką karę.
    Postępowanie ojca Harriet jest wręcz wzorowe: zapewnił niezgorszy byt,
    wykształcenie, nawet pozycję towarzyską. I w końcu ją uznał. Porównaj sobie z
    książkami Dumasa, w których nieślubne (a czasem nawet ślubne, ale zawadzające)
    dzieci są oddawane gdzieś do jakichś chłopskich rodzin, a rodzice ich losem w
    ogóle się nie interesują.
    Oczywiście, że pozycja kobiety była w tych czasach - i pod wszystkimi
    względami - o wiele gorsza niż mężczyzny. Ale wydaje mi się, że pod tymi
    względami dużo gorzej było te 20-50 lat później. I chyba dopiero w latach 60.
    XX wieku przestano (choć nie całkiem powszechnie, nawet w Stanach czy Europie)
    widzieć różnicę pomiędzy "mającym romans" mężczyzną a takąż samą kobietą. A w
    Polsce dopiero od całkiem niedawna wspólne życie bez ślubu jest akceptowane.
    Także to, co pokazuje Austen, to raczej bardzo przyzwoite standardy
    postępowania w tych sprawach.

    Ciekawe może być gdybanie, jak wyglądałaby "Rozważna i romantyczna", gdyby
    Austen zdecydowała się obdarzyć Mariannę nieślubnym dzieckiem - jak zauważyła w
    innym wątku Paszczakówka, pewne tropy wskazujące na możliwość takiego
    rozwiązania w książce są.
  • paszczakowna1 02.11.06, 16:41
    Co do Lidii, zgoda, krzywda się jej nie działa. Zgoda i co do Harriet -
    zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że w tych czasach ojciec dziecka (nawet z
    "prawego" łoża) i tak by samotnie nie wychowywał, tylko raczej oddał na wychowanie.

    Co do Marii Bertram , sprawa jest bardziej zawiła. Rodzina ewidentnie potępia ją
    nie z powodu wydania się sprawy (to panna Crawford), ale z powodu zdrady
    malżeńskiej. I ewidentnie ojciec jej sobie w domu nie życzy jako źródła zgorszenia.

    > Oczywiście, że pozycja kobiety była w tych czasach - i pod wszystkimi
    > względami - o wiele gorsza niż mężczyzny. Ale wydaje mi się, że pod tymi
    > względami dużo gorzej było te 20-50 lat później.

    Prawdopodobnie tak. Ale i za czasów Austen różowo nie było. Weź przypadek pani
    Brandon (ukochanej i szwagierki pułkownika Brandona), która, zrywając niechciane
    małżeństwo, straciła swój majątek. Posag przechodził do dyspozycji męża, a
    kobieta mogła dysponować tylko pewnymi sumami z dochodu (w tym przypadku
    stojącymi w żadnej proporcji do posagu).Można na pewno było sporządzić intercyzę
    gwarantującą kobiecie zachowanie sumy posagowej w przypadku rozwodu, ale wygląda
    na to,że częste to nie było.

    > Ciekawe może być gdybanie, jak wyglądałaby "Rozważna i romantyczna", gdyby
    > Austen zdecydowała się obdarzyć Mariannę nieślubnym dzieckiem

    No ciekawe... Czy płk. Brandon zechciałby Marianne z panieńskim dzieckiem
    (niewykluczone, że tak)? Matka by sie pewnie z faktem pogodziła. Natomiast na
    pewno skomplikowało by to dodatkowo sprawę Edwarda (pewnie by krzywił nos -
    jakoś go nie lubię przy kolejnej lekturze) i Elinor.
  • jadwiga1350 16.07.17, 16:11
    >Natomiast na
    > pewno skomplikowało by to dodatkowo sprawę Edwarda (pewnie by krzywił nos -
    > jakoś go nie lubię przy kolejnej lekturze) i Elinor.

    Jak(prawie) każdy w tym czasie.. Szwagierka z nieślubnym dzieckiem, żaden cymes.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka