Dodaj do ulubionych

Kolega szkolny

28.08.06, 20:41
KOLEGA SZKOLNY
Hipon wyjal z szuflady glansowana
brodke
Zmarlym zonom w notesie stawia
same palki
Glowe o drzwi pociera jak glowke
zapalki
Przed najblizsza rodzina zamyka
wygodke
Rano banda wyjezdza na Hipka
Pewien ksiadz znany z kroju zielonej
sutanny
Wieczorem zjezdza cicho wychudly
jak rybka
dawny kolega szkolny wypuszczony
z wanny
(St.Ignacy Witkiewicz)

Nie wiem,czy Witkacy piszac ten nonsensowny wierszyk mial na mysli Henia,lecz
pasuje on do niego jak ulal.Wieczoru pewnego dzwonek do drzwi.Otwieram.Na
schodach stoi Henio,kolega szkolny.Przez tych lat pare nie zmienil sie
wiele.Lysina pokazna,mina marsowa,broda trzydniowa.Juz w czasach szkolnych
wyroznial sie niklym owlosieniem.Przypuszczam,ze na skutek jego wytrwalych
studiow.Mial zwyczaj zglebiac material dokladnie,dwa lub trzy razy repetujac
kazda klase.Heniutek cieszyl sie takze zasluzona slawa fantasty i
matolka.Jego oracje hamowalismy zwykle grzecznie mowiac: - Heniu,zawiaz
nogawki,bo woda leci...
Henio przywital sie grzecznie,choc bez wylewnosci.Natychmiast tez wyjasnil
cel swojej wizyty.
Przyjechalem statkiem do Anwerpii.Odpoczne kilka dni u ciebie a gdzies w
poniedzialek pojde poprosic o azyl polityczny.
Zdumial mnie niezwykle.Czasy byly to jeszcze dobre,wczesno gierkofonowskie.Na
dysydenta Henryk tez mi nie wygladal...Co bylo robic? Kolesia przyjelem.Jesc
dalem.
Nadszedl poniedzialek,zmieszany Henio poprosil,by mu napiac PODANIE O AZYL,bo
sie boi,ze wysoka instncja go nie zrozumie (z jezykow obcych wladal tylko
rosyjskim,ale tez kiepsko).Uzasadnil w swym pismie,ze koniecznie musi zostac
za granica,bo ojciec z zawodu goryl i syna cos ostatnio nie lubi.Podanie
przetlumaczylem wiernie,nic nie doradzajac i nic nie odradzajac.Henryk
poszedl,pobladly i przerazony.
Po kilku miesiacach list bez nadawcy,wyslany z Bawarii:
“Mister,przyjezdzam na Swieta do ciebie.Wyjedz po mnie w sobote o 20-tej na
stacje.”
Pojechalem.Z pociagu wysiadl Henio calkiem zmieniony.Ogolony i w pepegach.
- Heniu,coz za przepiekne obuwie tekstylne nabyles !
- To nie obuwie tekstylne tylko Adidasy (wymienil cene).Amerykanie mi kupili -
dodal wyniosle.
Zawiodlem Henia do mej luksusowej limuzyny marki Wartburg (nabytej za cene
ok.dwu par Adidasow).
Nie Mister,czyms takim nie zwyklem jezdzic.Biore taksowke.Co tez zrobil.
W domu postawilem staropolska polowke.Wypil z ociaganiem pucharek,nastepnie
siegna do walizki po flaszke Burbona. - Teraz pijam tylko taka...
Zaczal snuc swa opowiesc:
Po zameldowaniu sie na policji w A. Panowie z gliny przeczytali podanie
Henia.Nastepnie bez slowa zamkneli autora do celi.Na drugi dzien wsadzili do
samochodu i powiezli do Belgii.Na granicy czekala juz ekipa Belgow .By bylo
weselej,zakuli biedngo Henryka w kajdany.Przetransportowali do Brukseli i
zapaczkowali na nastepne 48 godzin w areszcie smutnym,z korytem jeszcze
gorszym.Wreszcie rozpoczal moj koles wycieczki czesc trzecia.Kilka godzin
samochodem i parodniowa goscina u panow z Bundesgrenzschutzu.Podobno wikt
nawet nie najgorszy.Podroz zakonczyl Henryk u braci zza oceanu,detaszowanych
gdzies w okolice Alp.Tam zdaje sie zdradzil Henius kilka waznych tajemnic
panstwowych, znal ich wiele,bo po mozolnym ukonczeniu szkol trudnil sie
szyciem torebek damskich dla pewnego prywaciarza przy ulicy
Marszalkowskiej.Amerykanie porazeni zdolnosciami krasomowczymi pana H.
zaiteresowali sie nim bardzo.Dali pewna ilosc waluty miescowej oraz sprawili
piekne pepegi i jeszcze kilka innych artykulow pierwszej potrzeby.Moj drogi
kolega szkolny otrzymal takze niezbedne dla swej godnej pozycji
mieszkanie,wyposazone w specjalny aparat do mielenia tajnej korespondencji.
Tymczasem godzina zrobil sie pozna.Henryk wyczerpany rozmowa oraz spozyciem
wiekszej iloci Burbona udal sie na zasluzony odpoczynek do lazienki,gdzie
zasnal snem sprawiedliwego w wypelnionej woda wannie.Na drugi
dzien,swiezy,czysty i wypoczety grzecznie pyta,czy moglby zadzwonic do
Kraju. - Oczywiscie Henryku,dzwon. Niechcacy podsluchalem kilka zdan:
Mamo,mamo. - ....... Cooooo? - .......... Nie masz pieniedzy ? -
............ Niech ci ojciec da !
Wyjezdzajac,moj drogi kolega szkolny poprosil,bym przewiozl do Polski
list.Nie wypadalo sie nie zgodzic.Poprosilem tylko,by go nie zaklejal.Listu
nie czytalem,za to obejrzalem sobie zalaczona fotografie,przedstawiajaca
fragment autostrady ujetej przez okno pedzacego samochodu.Po drugiej stronie
objasnienie: “To zdjecie robione na piec minut przed wypadkiem.Wpadlem mym
Fordem Lotusem na drzewo.Stracilem tej katastrofie reke.Ale Amerykanie maja
wspanialych chirurgow”. Faktycznie.Heniusiowi rece przeliczylem.Mial.Co
najmniej dwie.
Przez ostanie lata widujemy sie z Heniem rzadko.A wlasciwie wcale.Podobno
jest w Kanadzie.Slyszalem,ze zrobil tam kariere.Pewno jako nastepca Hansa
Christiana Andersena.




Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka