Dodaj do ulubionych

Złamanie szyjki kości udowej

13.04.12, 13:54
Witam, mam 48lat.Jestem dwa miesiące po operacji złamania szyjki kości udowej - zespolonej śrubami. Po ostatniej wizycie u ortopedy dwa tygodnie temu okazało się że złamanie nie zrasta się a tkanka wokół kości nie obumarła - nie doszło do martwicy. Od lekarza dostałem wytyczne a propo ćwiczeń rehabilitacyjnych dotyczących doprowadzenia złamanej nogi do sprawności. Dodatkowo pozwolono mi obciążać złamaną kończynę od 5 do 10 kg podczas chodzenia. Do dnia dzisiejszego po mieszkaniu poruszam się o kulach i nie odczuwałem bólu nogi. Dzisiaj rano wstałem z bólem nogi w okolicy złamania. Ból odczuwa się przede wszystkim podczas chodzenia. W czasie siedzenia jest minimalny lub go nie ma. Jaka może być przyczyna bólu? Czy zbyt intensywne ćwiczenia mogą być przyczyną bólu ?
Edytor zaawansowany
  • 17.04.12, 11:02
    Witaj w klubie:-) Też miałam operację zespolenia szyjki kości udowej śrubami około 2 miesięcy temu. Dużo chodzę o kulach i przy chodziku. Też mnie pobolewa w pachwinie i kolanie. Najgorzej jest w nocy, muszę łykać przeciwbólowe. Rzeczywiście siedzenie jest najmniej bolesne ale lekarz mi zalecił chodzenie bez całkowitego obciążania, więc chodzę ile mogę. Bez chodzenia podobno się nie zrośnie.
  • 30.04.12, 09:44
    Witam Panią,mam do pani kilka pytań związanych z nie dolegliwościami mojej nogi gdy leżę na plecach to nie jestem w stanie podnieść mojej chorej nogi. Jeżdżę w tej chwili na rehabilitację aby doprowadzić ją do pełnej sprawności. Jak jest u Pani ? Mam jeszcze jedno pytanie czy powstają u Pani obrzęki chorej nogi ? Jak długo chodzę i trzymam w pozycji pionowej to wieczorem jest zaczerwieniona i opuchnięta. Pozdrawiam i życzę pełnego powrotu do zdrowia.
  • 06.05.12, 20:27
    Nogę (rozumiem, że wyprostowaną) podnoszę bez problemu ale nie wiem od kiedy bo tego akurat ćwiczenia rehabilitant jeszcze w szpitalu zabronił mi robić. Opuchliznę miałam krótko, chyba niecały miesiąc od operacji. Jeśli chodzi o rehabilitację to, od niedawna, chodzę na pole magnetyczne bo nie ma zrostu. Żadnej innej rehabilitacji nie miałam. Ale bardzo krótko leżałam w łóżku. Od wyjścia ze szpitala pracowałam przy biurku w domu po kilka godzin dziennie. Teraz już jeżdżę do biura. Czasami sama prowadzę samochód bo mam blisko ale staram się jednak z tym nie przesadzać. Na ostatniej wizycie ortopeda pozwolił mi obciążać nogę 20 kg. Na zewnątrz chodzę o dwóch kulach a po domu o jednej, choć kazał o dwóch. U mnie długie trzymanie nogi w pozycji poziomej powodowało ból, najgorzej było w nocy, bez porządnego przeciwbólowego się nie kładłam. Teraz już jest dużo lepiej, czuję lekki ból w pachwinie no i w dalszym ciągu nie mam odwagi położyć się na tym boku gdzie mam śruby. Tak naprawdę dużo lepiej jest od jakichś 2 tygodni. Dla odmiany bolą mnie w nocy dłonie, pewnie od tych kul.
    No, ale wiadomo, każdy jest inny. Mój ortopeda mówił, że powrót do całkowitej sprawności może potrwać nawet rok. Z każdym dniem będzie lepiej! Pozdrawiam!
  • 07.05.12, 15:19
    Witam.powiem wprost mieliście trochę farta że możecie być operowani.Moja mama nie mogła być operowana w marcu złamała nogę ,znalazła się w szpitalu chcieli operować ale od dzieciństwa ma uczulenie na metale i mogli wkręcić śrub.Od marca do teraz musiała leżeć,dziś była u kontroli noga się zrosła,ale boli w pachwinie.Pytaliśmy lekarza dlaczego boli powiedział bo brak się krążenia i ukrwienia mam powili chodzić o balkoniku do ubikacji.Możecie się cieszyć że chociaż mogliście być operowani macie nadzieje a u nas no jest ciężko.Mama bierze leki niby ziołowe ale mysle ,że od tego noga zrosła się prędzej.Ja z całego serca życzę wszystkim zdrowia i pogody ducha dacie rade bo chociaż mogli was poskręcać.A was boli w pachwinie jak siedzicie lub chodzicie?Pozdrawiam
  • 02.12.12, 20:00
    Witaj,
    Czy wróciłaś już do pełnej sprawności? Ja jestem dwa i pół miesiąca po takim samym złamaniu z zespoleniem śrubami. Za dwa tygodnie mam wizytę kontrolną, po której będę wiedział, czy się zrasta. Noga praktycznie mnie nie boli, ale mam jej nie obciążać, więc chodzę o dwóch kulach markując tylko chód złamaną nogą. Jestem ciekawy, ile czasu zajmie mi powrót do pełnej sprawności.
    Życzę zdrowia.
  • 02.12.12, 23:29
    Współczuję Petruss i odpowiadam: tak, wróciłam do sprawności, chodzę normalnie na 2 nogach, bez utykania. Super, że Cię już nie boli. Ja po 2 i pół miesiąca jeszcze łykałam tabletki przeciwbólowe na noc. Ale też po 2,5 miesiąca zaczęłam prowadzić samochód z manualną skrzynią i nie miałam trudności z obsługą sprzęgła (to jest lewa noga), łatwiej mi było jeździć niż chodzić. Po jakichś 3 miesiącach zaczęłam chodzić o jednej kuli, mimo że lekarze kazali chodzić o dwóch ale po prostu było mi z jedną kulą o wiele wygodniej (gdybyś próbował to pamiętaj, że trzeba trzymać kulę w ręce przeciwnej do złamanej nogi, ja podpierałam się kulą trzymaną w prawej ręce). Bez kul zaczęłam chodzić po około 4 i pół miesiąca. Lekarz mi wtedy powiedział, że jak się dotąd nie zrosłam to już się nie zrosnę i najwyżej śruby się połamią to mi zrobią endoprotezę. Miła perspektywa:) Ale śruby się chyba nie połamały. Nie obyło się jednak bez problemów. Główka kości nie jest zespolona dokładnie pod takim kątem jak była i w trakcie zrostu miałam bóle w kolanie, potem w kostce. Ale jakoś się pozbierałam i teraz już żyję bez bólu. Właśnie w tym tygodniu wybieram się na kontrolę do ortopedy bo chciałabym zobaczyć na RTG jak to wygląda po ponad 9 miesiącach. Niestety w perspektywie, na szczęście dość jeszcze odległej (bo po roku od zrostu), mam wyciąganie tych śrub. Na samą myśl o tym skóra mi cierpnie. Ale chyba trzeba będzie wyjąć bo jednak to biodro nie zgina się tak jak drugie - ciągle mam trochę problemy z zakładaniem skarpetek i wiązaniem sznurówek. Ciekawa jestem gdzie miałeś robioną operację. Ja w Warszawie na Barskiej. Operował mnie dr Husein Bassam. Urazówka w tym szpitalu okropna ale lekarz zrobił naprawdę dobrą robotę. Gdybyś chciał jeszcze o coś zapytać to chętnie odpowiem. Trzymaj się!
  • 03.12.12, 02:32
    Dzięki za szybką odpowiedź. Miałem trochę lepiej od Ciebie, bo przeciwbólowe przestałem brać jeszcze w szpitalu, po ok. tygodniu. Po ok. miesiącu chodziłem już na kilkukilometrowe spacery (o dwóch kulach, ale z markowaniem chodu chorą nogą). Po 6 tygodniach zacząłem jeździć samochodem (to prawa noga, więc trochę łatwiej, bo nie trzeba tyle siły, co do wciskania sprzęgła). Po 7 tygodniach miałem wizytę kontrolną (Szpital Bielański w Warszawie), na której dowiedziałem się tylko, że nie ma martwicy i że mam przyjść po kolejnych 6 tygodniach.
    Chętnie podpytałbym Cię np. o rehabilitację czy konsultacje lekarskie, ale wolałbym na priv.
    Pozdrawiam
  • 10.02.13, 23:44
    Witam wszystkich, tez jestem po zlamaniu trzonu kosci udowej- wieloodłamowym i mam wstawiona szpilke ryglowana na sruby. Jeste juz 6 tydzien po operacji i za tydzien ide na kontrol i zdjecie rtg.Mam pytanie do Ciebie czy po wizycie u lekarza kiedy uplynely u Ciebie 7 tygodni po operacij kazal juz on tobie noge obciazac ?
  • 11.02.13, 08:55
    Witaj,

    Twoje złamanie jest nieco inne niż pozostałych uczestników tego forum, bo dotyczy trzonu kości udowej, a nie szyjki. W związku z tym zalecenia lekarzy mogą być inne. Mi lekarz po pierwszej kontroli zalecił chodzenie z podpieraniem się chorą nogą, ale bez jej obciążania. Ja jednak robiłem to już wcześniej, tzn. po ok. 4 tygodniach od operacji, więc potem stopniowo zwiększałem obciążenie aż do pełnego, do którego doszedłem po ok. 12 tygodniach od operacji. Zalecenia zależą jednak od konkretnego przypadku, tzn. zarówno od rodzaju złamania, jak i charakterystyki pacjenta (wiek, płeć, waga itp.). Jednak bez względu na to wszystko, im wcześniej rozpoczniesz rehabilitację pod okiem dobrego rehabilitanta, najlepiej współpracującego z ortopedą, tym szybciej powrócisz do zdrowia.

    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do sprawności.
  • 09.01.13, 17:28
    przytrafiło mi się złamanie szyjki kości udowej prawej 3.01.2013. jestem po zespoleniu 3 śrubami, od wczoraj w domu. Leżę, staram się nie siadać, próbuję chodzić do toalety o kulach. Ćwiczę nogę, tak jak pokazano na oddziale. Cały czas boje się, aby nie zrobić czegoś złego.
    Kiedy rehabilitant, jakie ćwiczenia ???
    Czy łykać leki wspomagające odnowę kości???
  • 09.01.13, 22:11
    Współczuję. Jesteś bardzo świeżo po operacji, ja na tym etapie byłam jeszcze w szpitalu. Ale nie bardzo rozumiem czemu starasz się nie siadać. Czy tak Ci kazali w szpitalu, czy to przez ból, czy boisz się bo straszyli Cię połamaniem śrub? Ja z siadaniem nie miałam problemów. Na początku zresztą nie chodziłam o kulach tylko przy chodziku na kółkach, który miał siedzisko i jak byłam zmęczona po prostu na nim jeździłam jak na wózku tylko tyłem bo tak było łatwiej nim sterować:) Śruby są dość mocne i tak ustawione, że nie połamią się kiedy siedzisz. Nie wolno Ci tylko na razie obciążać tej nogi czyli stawać na niej ciężarem ciała. Ale ruszać się trzeba jak najwięcej się da i ćwiczyć mięśnie. Jak już trochę się dojdziesz do siebie, wybierz się do DOBREGO ortopedy, który powinien zalecić rehabilitację przystosowaną do stanu Twojego zdrowia. Na przyspieszenie zrostu kości łykałam Mumio:
    www.herbapis.nazwa.pl/catalog/product_info.php/products_id/92
  • 10.01.13, 09:14
    Dziękuję za odpowiedź. Nie kazano mi siadać zbyt dużo ze względu na to aby nie uciskać na naczynia doprowadzające krew do główki kości udowej, aby nie uległa martwicy. Siedzę zatem podparta na łokciach.Siedzenie nie sprawia mi bólu. Chodzenie o kulach =dystans lazienka, szybko się męczę jestem słaba. Zaczęłam łykać wczoraj zalecony przez ortopedę lek protelos 2g. Łykam też Calicum VitD3-duża dawka. Nie mam jeszcze osteoporozy. Czekam na wizytę zamówionego dobrego rehabilitanta. Może w piątek , sobotę. Mam nadzieję otrzymać cenne wskazówki funkcjonowania.
    Jak przetrwałaś ten poczatkowy , trudny okres??
    Czy siadałaś na krześle?
  • 10.01.13, 19:32
    Jak przetrwałam? Też na początku byłam bardzo słaba. Ale wstawałam z łóżka, ubierałam się w dres i przenosiłam na kanapę. Myślę, że bardzo pomogła mi praca. Codziennie kilka godzin pracowałam na komputerze przy biurku (tak, siedziałam na krześle ale mam biurowe, bardzo wygodne). Oczywiście robiłam częste i długie przerwy. Starałam się jeść dużo białego sera, jogurty, kefiry, pić mleko. Łykałam też na początku preparat wapniowy Ostercal. No i robiłam sobie codziennie zastrzyki z heparyny w brzuch. Nie brałam tego Protelosu, który łykasz ale spojrzałam na ulotkę i trochę mnie zaniepokoiło, że: "Trzeba zachować szczególną ostrożność jeśli pacjentka jest unieruchomiona w łóżku lub jeżeli jest poddawana operacji. W przypadku przedłużającego się unieruchomienia wzrasta ryzyko wystąpienia zakrzepicy żylnej (zakrzepy w nodze)". Może powinnaś zapytać o to lekarza. Namawiam Cię na Mumio bo, choć nie mam na to żadnych dowodów:) osobiście jestem przekonana, że mi pomogło. Jeśli chcesz, pisz do mnie na priv na mail gazetowy.
  • 16.01.13, 11:07
    W pełni podpisuję się pod tym, co napisała mroovechka. Powinnaś się jak najwięcej ruszać, choćby to miał być krótki spacer, a potem odpoczynek. Zbyt długie siedzenie nie jest wskazane, ale samo siadanie nie jest groźne, pod warunkiem, że robisz to w odpowiedni sposób (sądzę, że rehabilitant Ci to pokazał), tzn. bez przeciążania stawu biodrowego. Kluczowa dla szybkiego powrotu do pełnej sprawności jest stała opieka rehabilitanta. W początkowym okresie musi on przychodzić do Ciebie. Jak już będziesz mogła wychodzić i kość się zrośnie, to powinnaś zacząć chodzić na zajęcia do wyspecjalizowanego ośrodka. Jeśli z odzyskiwaniem sprawności będzie gorzej, możesz rozważyć pobyt na oddziale rehabilitacyjnym, choć nie jest łatwo to załatwić.
    Mi powrót do normalnego chodzenia zajął ok. 4 miesiące. Sądzę, że pełną sprawność odzyskam po kolejnym miesiącu. Szybki powrót do sprawności wymaga jednak ciężkiej i systematycznej pracy pod okiem DOBRYCH rehabilitantów, którzy będą uruchamiać chorą nogę, pokazywać ćwiczenia (musisz robić je sama, tyle ile tylko zdołasz), robić masaż i korygować sposób, w jaki się poruszasz. Ja po dwóch miesiącach chodziłem o kulach (z podpieraniem się chorą nogą, ale bez obciążania) do 4 km dziennie i z dnia na dzień czułem znaczną poprawę.
    Jeśli masz jakieś pytania, możesz pisać do mnie na priv.
    Pozdrawiam
  • 17.01.13, 20:50
    mój tata lat 63 tydzień temu złamał kość udową nieco poniżej szyjki z wypisu ze szpitala to wieloodłamowe złamanie przez i pod krętarzowe kości udowej. Wszystko nastawiono na płycie stabilizacyjnej i skręcono 12 śrubami (żadnego gipsu). Rana goi się ładnie i po tygodniu tata karetką w pozycji leżącej wrócił do domu. Lekarz ze spitala nakazał mu leżeć do czasu pierwszego zdjęcia rentgenowskiego czyli przez 6-8 tygodni sugerując nawet korzystanie z basenu żeby nie wstawać. Pytanie czy to dobry pomysł żeby całowicie unieruchamiać tę nogę i niemal całe ciało. Jak czytam w podobnych i zblizonych przypadkach wszyscy jakoś się poruszają oczywiście bez obciążania chorej nogi. A może lepiej nie ruszać tą nogą żeby się złamanie dobrze zrosło? Jeśli ktoś niestety ma/miał podobne obrażenia proszę niech podzieli się doświadczeniem.
  • 17.01.13, 21:18
    Madziu, zalecenie leżenia przez tyle tygodni po zespoleniu wydaje mi się absurdalne i groźne dla zdrowia. Wprawdzie ja miałam złamanie główki kości udowej więc może zalecenia mogły być inne. Ale 78 letni ojciec mojego znajomego, który 2 tygodnie temu złamał kość udową przezkrętarzowo i ma zespolenie płytkami i śrubami, też dostał zalecenie żeby ruszał się jak najwięcej, chodzi przy chodziku, sam korzysta z toalety. Nie wiem co o tym myśleć. Może ten lekarz zapomniał, że tato miał zespolenie? Bo przecież właśnie po to się je robi, żeby pacjenta jak najszybciej pionizować dla uniknięcia zagrażających życiu następstw wielotygodniowego unieruchomienia. Sugeruję jak najszybszą konsultację z dobrym, polecanym przez pacjentów, ortopedą.
  • 17.01.13, 22:20
    Jestem 2 tygodnie po operacji złamania szyjki kości udowej, poruszam sie o kulach do toalety, oraz krótkie spacery po mieszkaniu. Więcej leżę niż siedzę, poniewaz siedzenie utrudnia dopływ krwi do głowki kości. Moja sąsiadka ze szpitala miała złamanie przezkrętarzowe (w tym samym dniu operacja)- porusza się o balkoniku. Też ma ograniczone siadanie.Ważne aby nie leżeć jak kłoda, bo mogą pojawić się różne powikłania.
  • 19.01.13, 20:48
    Z calym szacunkiem do lekarza ale takie postepowanie jest bliskie bledowi w sztuce.
    Skoro zlamanie zostalo zespolone na plyte i sruby to sadzac po ich ilosci musial byc to zabieg mocno inwazyjny- a co z tego wynika zostalo pewnie uszkodzonych wiele struktur tkankowych w tym naczyn krwionosnych co zwieksza ryzyko powstania groznych skrzepow - rodzi sie pytanie czy Tata zostal poinformowany o ryzyku i czy dostal preparat heparynowy zeby temu zapobiedz?
    Inna rzecz to taka ze plyta mimo ze tylko wspoldzieli ciezar pacjenta a nie go przejmuje ( jak w przypadku gwozdzi srodszpikowych ) to i tak umozliwia mobilizacje juz na 3-5 dzien po zabiegu.
    Tak wiec porozmawiaj z lekarzem bo niczego dobrego to on nie doradza.
  • 24.12.15, 23:32
    Hej.
    Też jestem po operacji na 3 śruby. Również na Barskiej. kąt złamania > 70%
    Miałem wypadek na rowerze pies mi atakował, jestem młody i sportowcem...kolarstwo (prawie 9 000 km w tym roku robione).
    Dużo czytałem tu i ważnie szukam DOBREGO ortopedy w Wawie. Jakiś zalecenie (Sprawa nie jest łatwa)?
    Dziękuję za info o Mumio. Będę zamówić. :)
    Zdrowia i Pozdro!
  • 07.01.16, 16:13
    Hej! Wspolczuje pobytu na Barskiej. Warunki okropne. Choc moze przez 4 lata sie poprawily? Moge polecic dra Mikolaja Wrobla z kliniki Ortopedika w Warszawie. Niestety nie z NFZ.
    Kolarstwo powinno Ci bardzo pomoc w powrocie do sprawnosci. Powodzenia!
  • 07.05.12, 15:23
    chętnie z kimś popisze na ten temat mój emal ewabogajczyk@interia@.pl
  • 07.05.12, 23:12
    Mama złamała szyjkę kości udowej w marcu i już się zrosła? No to powiem szczerze raczej Twoja Mama ma szczęście niż my. Nie wiem czy doczytałaś ale ani ja ani Roki48 się nie zrośliśmy. Trzymamy się tylko na tych śrubach no i jeśli się nie zrośniemy to mamy nieciekawe perspektywy bo czeka nas ponowna operacja ze wszczepieniem endoprotezy, której trwałość obecnie jest maksymalnie 15 lat.
    Oczywiście Mama będzie wymagała intensywnej rehabilitacji po tak długim unieruchomieniu ale fakt, że się już zrosła jest naprawdę optymistyczny.
  • 08.05.12, 15:30
    dokładnie ma złamaną szyjkę kość udowej z zaklinowaniem.Ja nie wierze że to się zrosło do końca bo mamę boli ludzie co leżeli na biodra po 3 dniach wstawali od operacji przy chodziku i dlatego mówię że maja lepiej.Przepraszam żle doczytałam,proszę mi wybaczyć.sklep.tarotnet.pl/product_info.php?products_id=46752 mam bierze ten lek.O rehabilitacji narazie nie mysle daleka droga ,żałuje tylko że nie może mieć śrub pewnie szybciej by staneła na nogi.
  • 09.05.12, 21:17
    Mumio. Oczywiście! Czemu sama nie zaczęłam stosować? Chyba nie do końca wierzyłam w skuteczność, choć czytałam, że przyspiesza zrost nawet dwukrotnie. Serdecznie dziękuję za informację. Już kupiłam i zaczęłam łykać.
    Bardzo współczuję Twojej Mamie. Tak długie unieruchomienie musiało być okropne. No i na pewno jest bardzo osłabiona. Jeśli jeszcze boli, lekarz powinien przepisać przeciwbólowe.
    Mnie też jeszcze czasem pobolewa w pachwinie i rwie w kolanie. Ale rzeczywiście wstałam 2 dni po operacji choć oczywiście o prawdziwym chodzeniu nie było mowy. Skakałam przy chodziku do toalety i z powrotem. No i mam cięcie pooperacyjne, zamieniające się w niezbyt ładną bliznę. Poza tym ortopeda mówił, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, śruby będą wyciągać. Na samą myśl o tym mam ciarki na plecach.
    Trzymam kciuki za Mamę.
  • 09.05.12, 21:27
    Mamę b]najbardziej boli jak się podnosi na rękach od wczoraj próbuje robić parę kroków o kulach.Ja chodzi to nie boli ją noga tylko ręce osłabione,a noga chora jest czerwona chyba zostaje ukrwiona.JA KOMPLETNIE się na tym nie zna.MUMIO POLECIŁA MI PANI ZIELARKA i stosujemy w coś cholera trzeba wierzyć ,sam lekarz się zdziwił że się zrosło w tym wieku bo mama ma 63 lata.Osłabiona jest no leży od marca serdecznie pozdrawiam może też mieliście taki dolegliwości podczas pierwszego chodzenia?
  • 09.05.12, 22:49
    Moje pierwsze chodzenie to było parę kroków na jednej nodze przy chodziku bo przez pierwsze kilka tygodni po operacji miałam całkowity zakaz obciążania chorej nogi, żeby się śruby nie połamały. Dopiero jak poszłam na pierwszą kontrolę do ortopedy poza szpitalem to zakazał mi skakać na jednej nodze. Kazał tę nogę stawiać na ziemi i lekko obciążać bo straszył, że inaczej kość się rozpuści (cokolwiek to znaczy). Po kolejnym miesiącu byłam u jeszcze innego ortopedy i ten kazał obciążać tę nogę 20kg czyli 1/3 ciężaru i dał mi skierowanie na pole magnetyczne.
    Jeśli noga jest zrośnięta to Mama może ją obciążać więc powinna chodzić na 2 nogach, sposób chodzenia powinien pokazać rehabilitant. No i powinna koniecznie ćwiczyć mięśnie ale to wszystko powinien powiedzieć ortopeda i skierować na rehabilitację, która jest absolutnie konieczna po tak długim unieruchomieniu. Mama nie jest staruszką i skoro się zrosła to teraz będzie już tylko lepiej z każdym dniem.
  • 28.06.12, 15:12
    Wczoraj odebrałam rtg mojej mamy, bo po sześciu tygodniach leżenia z otoprotezą biodrową należało wykonać zdjęcie kontrolne .Mama leżała w domu,nie miała operacji.
    Weszłam tutaj na forum, bo szukałam coś o rehabilitacji biodra.
    Dzisiaj wróciłam od doktora ,który przyjmował ją w szpitalu ,poprosiłam o porównanie zdjęć i co dalej robić, bo do ortopedy mogę zarejestrować mamę dopiero w (sic!)sierpniu..Obejrzał, powiedział ,że zrosło się- a było to złamanie przezkrętarzowe kości udowe prawej z przemieszczeniem odłamów-i dobrze byłoby jeszcze dwa tyg. w tej rynnie potrzymać nogę, a potem powoli siadanie z opuszczaniem nóg .Jestem szczęśliwa..:)Jakoś wytrzymamy ,mimo tylu trudności..
    Teraz wiem,że nadzieja i pozytywne myślenie działa cuda!
    Dodam,że Mama moja ma 87 lat..:)
  • 28.06.12, 21:27
    super jej super to cud mojej mamie też się zrosło ale ma 63 gratulacje super i zdrówka
  • 28.06.12, 21:28
    a gdzie mama leżała moja w Poznaniu w Cegielskiem
  • 28.06.12, 21:59
    Wspaniałe wiadomości! Ja też się zrastam:-)
    Jeszcze raz dzięki Dziubasku14 za przypomnienie o mumio.
    Jak Mama? Czy już chodzi?
  • 28.06.12, 23:40
    W szpitalu w Świdnicy mama była tylko trzy dni, ale ortopeda, który ją prowadził teraz tez udziela mi porady, bo w przychodni dopiero w sierpniu .Gdy wróciła ze szpitala miała zapalenie płuc, ale wyszła z tego.
    Stosuję na odleżyny maść z żyworódka,którą polecam -świetna,fajnie się wchłania,jest skuteczna.Teraz kupiłam też maść z konopi indyjskich, ale trudno mi powiedzieć, czy jest skuteczna, bo mam ją króciutko.Mumio tez mam, maść nie tabletki.
    Moja mama nie będzie chodziła tak prędko, albo w ogóle,liczę się z tym.Zależy mi tylko na tym, aby ją pionizować,aby chronić płuca i ciało.Mama nie widzi,ma zmiany sklerotyczne,leczy Parkinsona,więc dochodzenie do zdrowia jest trudne,ale jestem pełna nadziei,że siadac będzie szybko..:)
    Dziewczyny życzę Wam szybkiego powrotu do zdrowia, wysyłam dobre fluidy i będę tutaj zaglądać, jak znajdę czas.. .

  • 01.07.12, 18:26
    Moja mam chodzi ale po domu trochę kulą trochę bez.Ale po upadku boli ją barki w wtorek idziemy na tomogarf.Odleżny mam nie nie miała bo sam podnosiła się na Żrękach do sikania na podsuwacz.ZYCZY ZDRÓWKA
  • 01.07.12, 22:15
    Ja już zaczęłam chodzić na krótkich dystansach bez kuli.
    Trzymam kciuki żeby Wasze Mamy też wróciły do sprawności.
  • 19.12.12, 09:56
    witam,jestem po tej operacji pół roku,niby zdjecia dobre a chodze dalej o balkoniku,przy samodzielnym chodzeniu troszke boli i kuleje i strach przed upadkiem,dłuzsze siedzenie powoduje ból uda,jak długo jeszcze?jestem załamana,czy czeka mnie kolejna operacja?
  • 19.12.12, 15:50
    Nie rozumiem. Zdjęcia dobre a Ty chodzisz o balkoniku? Dlaczego?
    Oczywiście jak zaczynałam chodzić bez kul też trochę się bałam żeby się te śruby nie połamały i utykałam, no ale kiedyś trzeba było zacząć. Zresztą nienawidziłam tych kul i nie mogłam się doczekać rozstania z nimi.
    I wtedy i teraz im więcej chodzę tym lepiej się czuję.
  • 16.01.13, 10:48
    Pół roku po operacji ciągle z balkonikiem? Dlaczego? Ja jestem 4 miesiące po operacji i chodzę normalnie, nawet nie utykając. Co mówią lekarze? Co z rehabilitacją? Jeśli kość się zrosła, to jakie są powody, dla których ciągle chodzisz z balkonikiem?
    Życzę wytrwałości i szybkiego powrotu do sprawności. Jeśli potrzebujesz jakiejś porady, możesz też pisać do mnie na priv.
  • 29.01.13, 22:17
    Witam, jeśli ktoś jest z Trójmiasta to bardzo mgr Joannę Ossowską, jest rewelacyjną rehabilitantką, jestem po zabiegu stawu biodrowego, mam endoprotezę i przypadkiem od znajomej dostałam namiar do pani rehabilitant ( bo w szpitalu zaledwie dostałam instruktarz słowny jak chodzić), wszystkiego uczyłam się od zera. Minęło 3 miesiące a ja czuję się bardzo dobrze,dzięki regularnym ćwiczeniom praktycznie już całkowicie wracam do pełnej sprawności i przyznam ze konieczna jest rehabilitacja bo samej nie wiem czy poradziłabym sobie z nogą.Dla zainteresowanych kontaktem z rehabilitantką po uzgodnieniu podam nr tel bo warto.
  • 31.01.13, 20:16
    Witam w klubie. Mam 58 lat. W niedzielę miałem operację w Austrii... ponieważ złamałem sobie szyjkę kości udowej jadąc na nartach. Już na drugi dzień po operacji austriacki lekarz rehabilitant zalecił mi pełne obciążenie operowanej nogi podczas przemieszczania się po szpitalnym korytarzu przy balkoniku. Następnego dnia dostałem dwie kule i też pełne obciążenie. Jedyna uwaga ..gdy poczuję wyraźny ból mam przestać. Ponieważ bólu nie czułem to "zaliczyłem" kilka korytarzy. Wczoraj byłem w przychodni ortopedycznej i usłyszałem ..."absolutnie nie wolno mi obciążać operowanej nogi". Owszem poruszać się po mieszkaniu z balkonikiem ( ale bez przesady :-) markując jedynie obciążanie nogi. Trochę jestem zdezorientowany ...przyznaję. Jakie są Wasze doświadczenia? Oczywiście przestałem stąpać na operowanej nodze.
    Pozdrawiam gorąco wszystkich "złamasów" ;-))
    --
    Pozdrawiam
  • 31.01.13, 20:52
    Po pierwsze- jaki rodzaj zespolenia u Ciebie zastosowali? Gwóźdź śródszpikowy? Płytę? Tzw. DHS? Czy zwykłe śruby kaniulowane? Najlepszym w sensie obciążania jest gwóźdź- w tym przypadku to implant "zbiera" cały ciężar ciała- zazwyczaj są to implanty tytanowe więc ryzyko uszkodzenia jest znikome wręcz zerowe. Istnieje oczywiście ryzyko rotacji złamanej szyjki ale zazwyczaj stosowane są implanty eliminujące to ryzyko ( dodatkowa śruba antyrotacyjna lub specjalna budowa śruby doszyjkowej ). Jest wiele czynników determinujących możliwość obciążania ( jakość kości, morfologia złamania ) niemniej jednak skoro w Austrii jasno powiedzieli że można to znaczy że można obciążać- należy pamiętać że to właśnie ruch, a dokładnie mikroruchy odłamów ( z wyłączeniem złamań obejmujących powierzchnie stawowe ) są bardzo potrzebne do zrostu.
  • 31.01.13, 21:06
    Dzięki za szybki wpis. Z dokumentacji medycznej jest napisane ( niestety po niemiecku)
    "DHS-Pothe-Nagel
    Durchbohrte Schraube 7,3 mm 95 mm Gewinde 32 mm
    DHS Schraube 100 mm
    DHS-Platten 135 2 Loc
    Kortikalisschrauben Vollgewinde fi 4,5 mm 40 mm "
    To tyle co udało mi się z tej dokumentacji odczytać.
    --
    Pozdrawiam
  • 31.01.13, 21:27
    Zespolenie DHS ( Dynamic Hip Screw- Dynamiczna Śruba Biodrowa - w wolnym tłumaczeniu ) to specjalne zespolenie składające się z dwóch głównych części- śruby doszyjkowej i specjalnie ukształtowanej płyty której część zagłębiana jest w szyjce kości udowej a druga część przytwierdzana do kości udowej za pomocą wkrętów - z opisu wynika że chyba zostały zastosowane śruby korowe ( nie blokujące się w płycie ). Zawsze na początku implantowana jest śruba doszyjkowa która ma służyć fixacji złamania ( utrwalenia po repozycji ) w dalszej kolejności na tą śrubę nasuwana jest płyta - ta część która wchodzi w szyjkę - a reszta przymocowywana do kości. Śruba doszyjkowa ma możliwość posuwania się w szyjkowej części płyty ( bez możliwości rotacji- tylko ruchy w górę i w dół ) dzięki temu jest możliwość tych mikroruchów a przy okazji pod Twoim ciężarem fragmenty się kompresują.
    Mam nadzieję że rozjaśniłem. Generalnie możesz obciążać- ale nie non-stop, bez przesady- pamietaj że jednak jest tam złamanie.
  • 31.01.13, 22:14

    rtoip.1981 BARDZO CI dziękuję. Z tego co napisałeś wynika, że temat jest Ci bardzo dobrze znany. Wszystko to co opisałeś ja widzę na kompie...bo dostałem płyty CD ze stanem przed jak i po operacji. Gdybyś chciał zerknąć jak to zostało zrobione w Austrii to chętnie Ci wyślę na priva...oczywiście nie chciałbym Ci się w jakikolwiek sposób narzucać...ale wiesz jak to jest na początku...każdy chory przeżywa swoją chorobę jak stonka okres :-)) ...a ja nie jestem wyjątkiem pod tym względem. :-)

    --
    Pozdrawiam
  • 31.01.13, 22:26
    Służę pomocą.
    Poniżej przesyłam mój adres mail na który możesz podesłać zdjecia- z przyjemnością rzucę okiem i opiszę Ci wszystko. Generalnie nie masz się co martwić- to zespolenie to bardzo dobry wybór.

    rtoip.07091981@gmail.com

    Pozdrawiam
    Piotr
  • 31.01.13, 22:29
    Teraz mi przyszło do głowy, że zwracam się to Ciebie zakładając bezpodstawnie i trochę szowinistycznie :-)) , że jesteś facetem - jeżeli popełniłem faux pas...chciałem bardzo gorąco przeprosić

    Pozdrawiam
  • 31.01.13, 22:45
    Spójrz dokładnie na mój login RTOIP = PIOTR

    Jestem zdecydowanie facetem.
  • 31.01.13, 22:55
    Teraz już wiem :-)). Fotki z wakacji poszły :-))

    --
    Pozdrawiam
  • 31.01.13, 23:37
    W klubie jestem od 3.01.2013- złamanie szyjki kości udowej prawej (pech?,upadek) 3 śruby. Co do zastosowanych zespoleń uzyskałeś już fachową odpowiedź. Mi nie pozwolono do dzisiaj obciążać nogi. Chodzę o 2 kulach stawiając nogę operowaną na podłozu ale bez obciążenia. Dopiero po kontrolnych zdjęciach rtg ( min 6 tygodni) będzie decyzja o obciążeniu. Przychodzi do mnie do domu 2 rehabilitantów - mają takie samo zdanie. Trzymaj się.
  • 01.02.13, 21:05
    Witaj jowil1...czyli też w klubie jesteś świeżynka :-)). Podjąłem salomonową decyzję ...trochę obciążam...trochę "kuśtykam". Dziś na przykład myjąc zęby w łazience ... stałem długą chwilę jak cowboy w rozkroku i zero bólu. Czyżby Austriacy ...którzy takich złamasów mają na co dzień...byli takimi ignorantami???. Na mojej sali leżał dokładnie z tą "przypadłością" Austriak operowany jeden dzień przede mną i jego też po korytarzach "czochrali". No to "swojemu" kuku też robią ?? :-))... Zobaczymy :-))...na razie mi się podoba śniadanka do łóżka, zero wynoszenia śmieci, nie mówiąc już o konieczności wychodzenia z pieskiem właśnie wtedy gdy jest coś arcyważnego w TV :-)) ....hmm no i oczywiście władza ( pilot ) jest zawsze w moim zasięgu. :-))
    Jakie ćwiczenia masz z rehabilitantami i od kiedy ? Oczywiście prywatnie? bo na NFZ to pewnie w lipcu :-)

    --
    Pozdrawiam i zdrówka życzę
  • 01.02.13, 23:08
    Hej.
    Masz świetne podejście do sytuacji, w której sie znalazłes. Korzystasz???
    Poważnie: dzisiaj miaąłm 2 seanse rehabilitacyjne. O godzinie 13 tzw. domowa-czyli rehabilitant NFZ przychodzi do domu i około 60min zajmuje sie moją nogą, o 17 kolejny, prywatny też przez godzinę. Jest dobrze. U mnie dzisiaj weszłam w 5 tydzień. Dalej nie obciążam nogi, ale delikatnie na niej chodzę. Nic mnie nie boli, tylko mam ograniczenie ruchu spowodowane uszkodzeniem zabiegowym i szyciem mięśni.
    Jeśli chodzi o domową rehabilitację- w Warszawie zawiaduje wszystkim Konstancin, oczywiście na NFZ i wcale nie trzeba czekać do lipca, bo wtedy będziemy już bez kul.
    1-szą wizytę miałam już w 10 dobie po zabiegu. Prywatny był wcześniej. Moja motywacja powrótu do aktywności jest bardzo duża.... Robię wszystko aby utrzmać funkcję mięśni, dostarczam dużo wapnia , vit.D3 do oraganizmu.
    Zdrówka życzę

  • 02.02.13, 15:04
    "Masz świetne podejście do sytuacji, w której sie znalazłes. Korzystasz???"
    Staram się nie wpadać w jakieś stany depresyjne i nie roztrząsać okoliczności zdarzenia...a tym bardziej nie liczyć strat materialnych. Dręczenie siebie niczemu dobremu nie służy. Od poniedziałku spróbujemy zadziałać coś w kwestii rehabilitacji. Sprawdzimy NFZ ( na prowincji...he he he) :-)).
    Jutro zacznę drugi tydzień. Czyli jesteś " szybsza" o równo cztery tygodnie.
    Mamy co najmniej jedną cechę wspólną - ja też mam olbrzymią motywację powrotu do pełnej aktywności
    --
    Pozdrawiam
  • 05.02.13, 14:41
    Witam, ja operacje miałem 14.01, czyli to już 3 tygodnie. Chodzę o kulach opieram się chorą nogą (lewa) ale nie obciążać jej. jwiol1 jak tak szybko załatwiłaś rehabilitację w domu z NFZ ? Możesz zdradzić tą tajemnicę ? Ja tez jestem z Warszawy. Pozdrawiam
  • 05.02.13, 16:01
    początek roku, to jest jeszcze kasa z NFZ, w większości placówek powinieneś załatwić sobie rehabilitacje w dość szybkim terminie
  • 05.02.13, 16:10
    W szpitalu rehabilitacyjnym MSWIA w Otwocku zaproponowali mi połowę lipca 2013r
  • 05.02.13, 16:37
    Rehabilitacja domowa- trzeba mieć skierowanie do Por.Ortopedycznej, sygnowane jako pilne!, ze wskazaniem na rehabilitację domową- otrzymałam przy wypisie ze szpitala. Konieczne sa też zdjęcia rtg po zabiegu (płytka CD). Należy wykonać tel. do CKR do Konstancina -podać wszystkie dane. Już w pierwszy weekend był u mnie doktor, a w tygodniu przyszedł rehabilitant. Wówczas wszystko jest łatwiejsze, sprawniej się poruszam, itp,itd.... w drodze do celu-sprawność.
    Pozdrawiam
  • 05.02.13, 17:16
    A ważna jest rejonizacja, gdzie mieszkasz w Warszawie ?
  • 05.02.13, 17:31
    Nie ma rejonizacji. To jest dla całej warszawy i okolic. Ja mieszkam pod warszawą. Dzwoń jutro od 8 rano. Powodzenia.
  • 05.02.13, 17:35
    jwiol1 napisał(a):

    > Nie ma rejonizacji. To jest dla całej warszawy i okolic. Ja mieszkam pod warsza
    > wą. Dzwoń jutro od 8 rano. Powodzenia.

    Serdeczne dzięki i szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Pozdrawiam.
  • 05.02.13, 23:10
    jwiol1 napisał(a):

    > Nie ma rejonizacji. To jest dla całej warszawy i okolic. Ja mieszkam pod warsza
    > wą. Dzwoń jutro od 8 rano. Powodzenia.

    Jwiol1 masz jakiś kontakt do dobrego rehabilitanta prywatnego ? Możesz ewentualnie udostępnić ? Z góry dzięki.
  • 06.02.13, 14:08
    Witam.
    Jeśli chodzi o moją rehabilitację prywatną, muszę zapytać o zgodę. Dopiero w trakcie weekendu. Na pewno zabiegi w gabinecie prywatnym tak, ale czy będzie zgoda na domówkę? Nie wiem. U mnie tak, "inne" okoliczności. Ale zapytam.
    Jak powiodło się z Konstancinem?
    pozdrawiam.
  • 06.02.13, 14:44
    jwiol1 napisał(a):

    > Witam.
    > Jeśli chodzi o moją rehabilitację prywatną, muszę zapytać o zgodę. Dopiero w tr
    > akcie weekendu. Na pewno zabiegi w gabinecie prywatnym tak, ale czy będzie zgod
    > a na domówkę? Nie wiem. U mnie tak, "inne" okoliczności. Ale zapytam.
    > Jak powiodło się z Konstancinem?
    > pozdrawiam.

    Witam,
    Dzięki za chęć pomocy. W CKR w Konstancinie terminy do poradni rehabilitacyjnej są na kwiecień a do oddziału dziennego, trochę szybciej. Na domową nie mogę się załapać bo nie ten rejon. Będę jeszcze próbował w Stocer w Konstancinie. Otwock (mój rejon) odpada bo terminy nie do zaakceptowania. Pozdrawiam.
  • 06.02.13, 15:34
    Inaczej: CKR Konstancin, Por.Ortopedyczna ! ( nie Rehabilitacyjna). Tel. 22 7564996 Pani Maria Weis.
    Jutro proponuję jeszcze raz spróbować.
    *Pozdrawiam.
  • 06.02.13, 15:45
    jwiol1 napisał(a):

    > Inaczej: CKR Konstancin, Por.Ortopedyczna ! ( nie Rehabilitacyjna). Tel. 22 756
    > 4996 Pani Maria Weis.
    > Jutro proponuję jeszcze raz spróbować.
    > *Pozdrawiam.

    Dziękuje. Oczywiście spróbuje. Pozdrawiam.
  • 06.02.13, 23:04
    Herrpaulsien, mam nadzieję, że Ci się uda załatwić ten Konstancin. Gdyby jednak nie, napisz do mnie na mail gazetowy, dam Ci radę odnośnie Otwocka.
  • 06.02.13, 23:08
    mroovechka napisała:

    > Herrpaulsien, mam nadzieję, że Ci się uda załatwić ten Konstancin. Gdyby jednak
    > nie, napisz do mnie na mail gazetowy, dam Ci radę odnośnie Otwocka.

    Mroovechka, wolę Otwock bo mam bliżej. Zaraz napiszę. Pozdrawiam
  • 05.02.13, 17:29
    jwiol1 napisał(a):

    > Rehabilitacja domowa- trzeba mieć skierowanie do Por.Ortopedycznej, sygnowane j
    > ako pilne!, ze wskazaniem na rehabilitację domową- otrzymałam przy wypisie ze s
    > zpitala. Konieczne sa też zdjęcia rtg po zabiegu (płytka CD). Należy wykonać te
    > l. do CKR do Konstancina -podać wszystkie dane. Już w pierwszy weekend był u mn
    > ie doktor, a w tygodniu przyszedł rehabilitant. Wówczas wszystko jest łatwiejsz
    > e, sprawniej się poruszam, itp,itd.... w drodze do celu-sprawność.
    > Pozdrawiam

    Dzięki za informacje. A ważna jest rejonizacja, gdzie mieszkasz w Warszawie ?
    Pozdrawiam
  • 05.02.13, 21:56
    Hej! Jako weteranka tego wątku (operacja 22.02.2012) pozwalam sobie powitać nowych połamańców:) Cieszę się, że powstała tu taka fajna grupka wsparcia. Życzę wszystkim jeszcze niezrośniętym szybkiego zrostu i powrotu do pełnej sprawności!!!




  • 05.02.13, 23:49
    Tak czekałem kiedy mroovechka - weteranka :-) się odezwie :-) . Ja jutro jadę na zdjęcie szwów, a Ty po prawie roku jak funkcjonujesz?

    Udało Ci się wrócić do normalności? Odczuwasz jakieś dolegliwości?
    Pozdrawiam
  • 06.02.13, 22:55
    Tak, funkcjonuję normalnie. I tak, mam dolegliwości bo noga nie ma pełnego zakresu ruchu, przy zakładaniu skarpetek albo wiązaniu butów czuję blokadę w... kolanie.
    Dopiero od około miesiąca mam prawdziwą rehabilitację bo wreszcie, dzięki Petrussowi z tego forum, znalazłam lekarza, który potraktował mnie poważnie i całościowo. Nie tylko sprawdził mój zakres ruchu, skierował na rehabilitację którą kontroluje ale też zainteresował się przyczyną dla której ta kontuzja mi się przytrafiła, wysłał na badania krwi w tym kierunku i densytometrię.
    Trudno w to uwierzyć bo wcześniej byłam u trzech różnych ortopedów, wszyscy co najmniej doktorzy nauk medycznych.
    Z moich doświadczeń wynika, że standardowe postępowanie po takim złamaniu jest w Polsce następujące. Zespala się się trzema śrubami. Przez pierwsze tygodnie po zespoleniu nie pozwalają w ogóle nogi obciążać, po pierwszej wizycie kontrolnej pozwalają tylko stawiać stopę, później obciążać w ograniczonym stopniu a po około 4 miesiącach można zacząć chodzić bez kul. Wcześniej pacjenta się nie rehabilituje bo przecież jeśli się nie zrośnie to po co? Będzie miał operację wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego i po tej operacji się go zrehabilituje. A jeśli się zrósł to zacznie chodzić i będzie OK, wszystko wróci do normy.
    Może rzeczywiście te śruby mogą się złamać. Ja nie spotkałam się jeszcze z takim przypadkiem. Znam jednak człowieka, któremu złamały się śruby w zespoleniu piszczeli.
    Ty, Wiktorze, jesteś zespolony po Austriacku:), inaczej niż my. Być może możesz obciążać tę nogę już teraz ale czy znajdziesz lekarza, który weźmie na siebie odpowiedzialność, odstąpi od rutyny i Ci to powie?
  • 07.02.13, 15:44
    Pozdrowienia dla wszystkich połamańców z pięknie ośnieżonych Beskidów, dokąd przeniosłem na tydzień swoją rehabilitację :) Polecam wszystkim takie rozwiązanie, tydzień tutaj z dobrym rehabilitantem, basenem i fitnessem dał mi więcej niż miesiąc 'zwykłej' rehabilitacji. Oczywiście polecam tym, którzy są już na odpowiednim etapie, tzn. kilka miesięcy po operacji i po potwierdzeniu zrostu. W moim przypadku niedługo minie 5 miesięcy. Właściwie funkcjonuję już normalnie, nie mogę tylko uprawiać na poważnie sportów. Mam jeszcze ograniczenia ruchomości stawu biodrowego, nad którymi intensywnie pracuję. Moja rehabilitacja trochę się opóźniła, bo po odrzuceniu kul i wprowadzeniu pełnego obciążenia nogi pod koniec ubiegłego roku przeholowałem z intensywnością ruchu. Zrobiło się zapalenie stawu w stopie i znowu nie mogłem chodzić. Jeśli rehabilitacja będzie postępować w takim tempie, jak obecnie, to sądzę, że za miesiąc powinienem być w pełni sprawny.
  • 19.03.13, 10:02
    Czy ktoś wie jak długo można łykać MUMIO ?
  • 25.03.13, 19:42
    Ja wzięłam 2 opakowania po 60 tabletek czyli około 2 miesięcy. Ale zaczęłam późno bo ponad 2 miesiące po złamaniu. W ogóle chyba nie powinno zaszkodzić ale jeśli masz wątpliwości to oczywiście można zrobić przerwę.
    Od dawna cisza w tym wątku. Jak się czujecie?
    Ja, po porządnej rehabilitacji i wyjeździe na słoneczny urlop (witamina D :) naprawdę dobrze. Jeszcze parę seansów rehabilitacji i zacznę zapominać.
    Informacja dla tych, którzy nie planują wyjmowania śrub: nie piszczą na lotniskowych bramkach:)
  • 25.03.13, 22:40
    Witam. Za dwa dni będzie równo dwa miesiące jak się połamałem.
    Po 6 tygodniach byłem na kontrolnym RTG. Śrubki się nie wykręciły :-)), ale zrostu nie ma :-((. Według lekarza ortopedy 6 tygodni to zdecydowanie za wcześnie na zrost przy tego typu złamaniach.
    Podobno norma to 3 miesiące - więc mam wyznaczony kontrolny RTG za następne 6 tygodni ( koniec kwietnia). Trzy razy w tygodniu ćwiczę pod okiem wspaniałej Pani Rehabilitantki, która dobiera mi odpowiednie ćwiczenia i oczywiście sprawdza czy odrabiam " pracę domową samodzielnie". Niestety nie codziennie ćwiczę - ale Mojej Pani się oczywiście do tego nie przyznaję. Wiem, że nie łanie kłamać...wiem :-))

    Cały czas "nasi polscy" lekarze - ( bo kontrolna wizytę miałem z innym Doktorem będącym na zastępstwie ) zabraniają obciążania tej złamanej nogi. Zalecają jedynie markowany chód o dwóch kulach.

    Jako. od urodzenie - typ niepokorny :-) nie przestrzegam tego co mówią i chodzę prawie normalnie oczywiście podpierając się na dwóch kulach, stąpam na tą połamaną nogę, łykam "mumio" i tak jak wszyscy..... wyglądam wiosny za oknem.

    Z Okazji Świąt Wielkiejnocy - Życzę Wszystkim Złamasom :-) szybkich zrostów, króciutkiej rehabilitacji, błyskawicznego powrotu do pełnej aktywności, mnóstwa pogody ducha na co dzień nie tylko od święta ....a na święta i tu będę oryginalny ....życzę wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT.

    Pod koniec maja mam wesele chrześniaka - jak myślicie "nasi lekarze" pozwolą mi już na jakiś taniec bez kuli :-)) ....nie no spoko nie zamierzam tańczyć cancana :-)

    --
    Pozdrawiam
  • 25.03.13, 23:03
    Witam, tez się uaktywnię.
    Byłam na wizycie po 7,5 tygodnia od operacji, niestety zrostu nie było, moze trochę z brzegu kości dopatrzylismy się. Kolejną wizytę wyznaczono mi za 3 miesiace,o mało nie spadłam z kozetki na tę propozycję, zdecydowanie zaprotestowałam- termin akceptowalny 30.04. Moje postanowienie powrót do pracy w maju.!!! Obciążam noge, jestem juz na 45 kg, chodzę o 2 kulach, pokonuję spore trasy-markety. Zima nistety trzyma mnie raczej w domu. Ok 10.04 przechodzę na 1 kulę. Tej wersji sie trzymam.
    Dolegliwości bólowe niewielkie.
    Jesli chodzi o Mumio- łykam 3 opakowanie.
    Pozdrawiam WAS-zrośnietych juz i zrastających się.
  • 26.03.13, 00:37
    Cieszę sie mroovechka że Ci lepiej. Ja miałem kontrolę 26.02 w szpitalu i 27.02 prywatną, po 6 tygodniach. W szpitalu niewiele chcieli powiedzieć i kazali przyjść za 2 miesiące i chodzić z wiszącą nogą, żadnych ćwiczeń. Zlałem te ich zalecenia. Natomiast mój prywatny ortopeda stwierdził zrost na poziomie 10%, kazał markować chód i zalecił serie ćwiczeń, które oczywiście robię. I kazał przyjść za 5-6 tygodni. Mam odczucie jakbym mógł chodzić na tej nodze ale nie próbuję. Czasami się zapominam i stanę lekko na niej. No i oczywiście łykam mumio, teraz zaczynam drugie opakowanie. Jeżdżę samochodem ale to nie problem bo złamaną mam lewą szylkę, mam automat i wysoki samochód. Lepiej się do niego wsiada i wysiada niż na moje łóżko w domu :-). Pozdrawiam wszystkich połamańców i życzę zdrowych i wesołych Świąt. A i szybkiego przyjścia wiosny.
  • 26.03.13, 20:29
    Hej! Cieszę się bardzo, że wszyscy "nowi" w dobrych nastrojach i wyraźnie silniejsi niż na początku. Na pierwszych wizytach po operacji zazwyczaj nie widać zrostu. Następne kontrole są często wyznaczane późno bo promienie RTG nie są zbyt zdrowe a w czasie operacji i zaraz po przyjęliśmy już sporą dawkę.
    Jwiol1 myślę, że plany całkiem realne, w maju minie już 4 miesiące od Twojej operacji. Ortopedzi bardzo nie lubią chodzenia o 1 kuli, uważają że psuje się sylwetka i później będą Ci porównywać długość nóg i takie tam, więc pamiętaj, żeby się nie przyznawać:))) Bo co oni wiedzą?:) Mało który miał złamaną szyjkę kości udowej. A ja wiem z autopsji, że to dużo wygodniejsze niż 2 kule bo kobieta przecież zawsze musi coś nieść, chociażby torebkę. Strasznie to niewygodne przy 2 kulach.
    Herpaulssien, jeżdżenie automatem to marzenie tego kto złamał szyjkę kości udowej w lewej nodze. Ja niestety nie byłam tak przewidująca kupując samochód:) Trzymaj się!!!
    Wiktorze, Ty, jak już wcześniej napisałam, jesteś zespolony inaczej ale, jak widzisz, "nasi polscy" lekarze, zdają się tego nie zauważać. Jestem pewna, że pod koniec maja będziesz tańczył bez kul. No, może nie cancana:)
    Pogoda niestety nie służy Waszej rehabilitacji. Ja, w pierwszych tygodniach, najbardziej bałam się niekontrolowanego obciążenia chorej nogi na skutek pośliźnięcia się, więc uważajcie. No ale ja złamałam tę szyjkę właśnie poślizgnąwszy się na lodzie w nieodpowiednich butach. Na tę zimę kupiłam już buty na odpowiedniej podeszwie, prawie z przyzssawkami:)
    Życzę wszystkim Wesołych Świąt i wiosny!!!


  • 08.04.13, 21:49
    Dla wszystkich którzy szukają wytycznych co można wykonywać a czego nie po operacji kości udowej zapraszam na stronę. Są tam pokazane m.in ćwiczenia, rehabiltiacja podzielona na okresy i inne łącznie z życiem intymnym po endoprotezoplastyce.

    www.fizjoterapeutom.pl/materialy/artykuly/ortopedia/191-fizjoterapia-po-endoprotezoplastyce-stawu-biodrowego
  • 09.04.13, 10:14
    Dziękuje. Ciekawa strona. Dla mnie chyba trochę za późno. Już widzę, że trochę błędów popełniłem, mam nadzieję, że to nie miało specjalnie wpływu na zrost kości. Pytanie do fizjoterapeuta_kce: a jak te rady mają się do złamaniej szyjki kości udowej bez wymiany na endoprotezę ? Pozdrawiam
  • 15.04.13, 17:54
    Witam!
    W grudniu 2012r złamałam nogę.Diagnoza:Przezkrętarzowe złamanie kości udowej.Zespolenie metodą DSB.Nie będę pisać jak to zniosłam .Po trzech miesiącach kazano mi chodzić.Trzy m-ce skakałam przy balkoniku na jednej nodze a potem raptem chodzić.Kupiłam kule no i zaczęłam naukę chodzenia.Teraz rechabilitacja na miejscu .Wystąpił problem przepisano mi pole magnetyczne ale pani od zabiegów powiedziała że jeżeli mam w nodze metale to pola "nie nada".Jak to jest wobec powyższego.Na jednej stronie w internecie znalazłam że można a na innej że nie,bo pole nie działa jak jest metal.Czy ktoś wie jak jest naprawdę?
  • 16.04.13, 15:56
    Czy działa to nie wiem. Mnie pole magnetyczne zalecił sławny profesor ortopedii. Jest to pole magnetyczne niskiej częstotliwości i metal mu nie przeszkadza.
    Na szybko znalazłam w necie taką info o polu magnetycznym:
    www.megamed.pl/oferta-dla-pacjentow-belchatow-rehabilitacja-zabiegi-polem-magnetycznym-niskiej-czestotliwosci
    Może pani od zabiegów pomyliło się z badaniem zwanym rezonansem magnetycznym, które jest niewskazane w przypadku posiadania zespolenia metalem.
  • 18.04.13, 21:50
    Dzięki za informację.Oczywiście wydrukowałam sobie tą stronke z Twojego linku i zawiozłam do ośrodka gdzie mam zabiegi .Kazałam pani sobie poczytać i zlecony przez lekarza zabieg zaaplikować.Czasem dziwi mnie jak komuś wydaje się że jest mądrzejszy od innych.Teraz już biorę pole magnetyczne i myślę że mi coś pomoże a przynajmniej poprawi samopoczucie.Nie wiem jak długo będę musiała rehabilitować nogę ale zrobię wszystko byle wrócić do jakiej takiej formy.Ciekawa jestem jaką metodą miałaś zespoloną kość bo ja DSB i wydaje mi się że to nie była najlepsza rzecz jaką mogli mi zrobić.W szpitalu przed operacją nie poinformowano mnie o wszystkich możliwościach (rodzajach zespoleń)a ja będąc nieświadoma zgodziłam się na wszystko byle tylko przestała boleć mnie noga.Czy boli Cię jeszcze noga np.przy siadaniu i wstawaniu?
  • 18.04.13, 23:09
    Zabiegi pola magnetycznego moga być stosowane , przyspieszają zrost. Inaczej jest z rezonansem magnetycznym ( podnosi temperaturę płytek , gwożdzi) - jest to inna czestotliwość pola. Skuteczność??? Wazne pamietaj - calcium/wit.D3- budulec oraz preparat umozliwiajacy wbudowywanie wapnia w kośc.
    W diagnostycne należy uwzglednić densytometrię.
    Pozostaje jeszcze problem hormonalny- estrogeny!!!
    Po czasie jeki upłynął od Twojego zabiegu powinnaś już mieć zrost ( moze minimalny).
    Życzę tego zrostu.
  • 19.04.13, 15:44
    Dlaczego tyle znaków zapytania przy skuteczności działania pola magnetycznego?Czyżby to był zabieg typu"psu na budę" nie pomoże nie zaszkodzi?Pal sześć! biorę i myślę pozytywnie.Jeżeli chodzi o zrost to wg mnie patrząc na zdjęcie miałam go już po dwóch miesiącach,ponieważ na pierwszym widać było przerwę na kości a na trzecim już nie.No ale gdyby nie było zrostu to czy pozwolono by mi chodzić?Brałam Mumio i wapno z D3(najpierw jedno ,potem drugie)piłam galaretki z żelatyną (3 łyżeczki galaretki agrestowej +1 łyżeczka żelatyny)może coś pomogło a osteoporozę mam w prezencie z racji wieku.Kiedyś nawet ją leczyłam potem tylko profilaktycznie brałam wapno z D3.Czy wszyscy po tych zespoleniach chodzą normalnie?mnie wydaje się że chodzę jak kaczka może jeszcze nie całkowicie to opanowałam, z kulą wychodzi mi niezle a bez kuli do kitu..
  • 07.05.13, 10:09
    Przez trzy miesiące balkonik? Dopiero potem 2 kule? Bardzo dziwna rehabilitacja. Miałem w maju 2012 tez złamanie przezkrętarzowe (zespolenie DHS) i pionizowali mnie na 3 dzień po operacji, balkonik miałem JEDEN dzień, potem od razu kule i nauka chodzenia. Po trzech miesiacach od wypadku chodziłem już normalnie, bez kul (z lekkim utykaniem) i wróciłem do pracy. Napisz coś więcej o tych pierwszych 3 miesiacach. I - jeśli to nie tajemnica - ile masz lat, ja mam 50.
  • 09.05.13, 23:43
    Te trzy miesiące to był okres w którym nie mogłam chodzić na złamanej nodze tylko skakałam na tej zdrowej.Mogłam chodzić o kulach ale z balkonikiem było mi wygodniej ponieważ mogłam na zainstalowanej przez siebie półeczce przenosić sobie różne rzeczy.Po trzech miesiącach pozwolono mi dopiero chodzić .Jestem od Ciebie starsza ale na szczęście zawsze byłam bardzo sprawna fizycznie i jakoś sobie radzę.W tej chwili już zaczynam bez kul ale jak szybko się poruszam to utykam natomiast jak idę powoli to nawet równo,Jeszcze mam różne ćwiczenia i myślę że jak wzmocnie mięsień czworogłowy to mi pójdzie lepiej z chodzeniem.Widocznie w moim wieku zrastanie kości wymaga dłuższego czasu.Mam 69 lat.
  • 24.04.13, 05:21
    Witam,

    Bylabym bardzo zainteresowana zdobyciem namiary do p.Ossowskiej. Moja Mama 2 dni temu zlamala kosc udowa, jest leczona zachowawczo w szpitalu w Gdyni.
    Wychodzi ze szpitala za 4 tyg ale juz umowilabym sie z Pania Magister.
    Dziekuje
    magda Wojniusz
  • 21.04.13, 19:09
    zbyt intensywne cwiczenia jak najbardziej moga powodowac nasilajacy sie bol. najlepiej zadbac o swoje stawy i wspomoc im regeneracje naturalnie24.pl/sklep,9,podwodne-skarby
  • 07.06.13, 18:27
    Witam
    Minęło trochę czasu, mam nadzieję, ze wszyscy mają się dobrze.
    Ja wróciłam do pracy po 8.05 z jedną kulą. Obecnie po 4 tygodniach chodzę z nia tylko na dłuższe dystanse. Bez kuli lekko utykam. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Dolegliwości bólowych nie mam. 3.06- minęło 5 miesiecy od wypadku/operacji. Na rtg jest widoczny zrost. Co słychać u WAS?
    Serdecznie pozdrawiam.
  • 09.06.13, 21:38
    Super, jwiol1, że wracasz do zdrowia zgodnie z planem:) Utykasz bo trochę pewnie asekurujesz tę nogę i nie obciążasz jej całkowicie. To tylko kwestia czasu, kiedy jej zaufasz i będzie OK.

    Polecam wszystkim ciekawy artykuł na temat witaminy D. Absorbujmy póki jest słońce bo to, niestety, nie potrwa długo i znów będzie zima:(
    wyborcza.pl/1,75400,14066949,Bogaci_Medyceusze_mieli_krzywice__bo_za_bardzo_chronili.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
  • 27.06.13, 21:56
    To fajnie, że wracasz do zdrowia. U mnie minęło już 9 miesięcy. Ciągle się rehabilituję, bo choć nie utykam już od dawna, to brakuje mi jeszcze pełnego zakresu ruchu. Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w dochodzeniu do pełnej sprawności.
  • 10.07.13, 10:04
    Witam wszystkich szyjkowych połamańców. Dołączyłam do szacownego grona 29.04, kiedy to upadłam na rowerze. Złamanie nie od razu było widoczne na rtg i rozpoznanie nastąpiło dopiero po 3 tygodniach. Dziś jestem 6 tygodni po operacji zespolenia kości 3 śrubami. Czuję się dobrze, bardzo dużo chodzę (mam roczne dziecko więc nie mam wyboru ;), noga ani biodro nie boli ale za to wciąż puchnie. Czy też tak macie/ mieliście? Macie jakies sposoby na to? Zastosowałam drenaż limfatyczny ale pomógł tylko na chwilę. Co mówią Wasi lekarze o ryzyku wystąpienia martwicy głowy kości? Jakoś bardzo mnie to stresuje :/ Po ilu miesiącach najwcześniej mogę liczyć na przyzwolenie do obciążania chorej nogi? Nadmienię, że moje złamanie było zaklinowane i że jestem osobą młodą.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • 10.07.13, 19:58
    Witaj, psygirl. Fakt, że postawiono Ci diagnozę 3 tygodnie po złamaniu mnie zszokował. Jak Ty sobie przez ten czas radziłaś? Ja, po upadku, praktycznie padłam na kanapę i nie byłam w stanie powstać o własnych siłach aż do następnego dnia po operacji. Co do puchnięcia to sprawa indywidualna. Mi noga po operacji mało spuchła i opuchlizna zeszła szybko ale znam przypadki kiedy utrzymywała się przez kilka miesięcy. Też bałam się martwicy. A co mówią lekarze? "Proszę się nie martwić, w razie czego zrobimy endoprotezę". U Ciebie, kurczę, niedobrze że ta główka tak długo była niezespolona. Ale jesteś młodą i ruchliwą osobą, więc myśl pozytywnie. Jeśli jeszcze nie łykasz to kup Mumio. Podobno znacznie przyspiesza zrost a na pewno nie zaszkodzi. Mnie pozwolono obciążać nogę 20kg po około 2,5 miesiącach. Jak już się pozbierasz, zrób na wszelki wypadek densytometrię (badanie w kierunku osteoporozy).
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • 11.07.13, 10:20
    Jak sobie radziłam ? ... Nawet całkiem nieźle. Pierwszy dzień po upadku był tragiczny - nie mogłam się w ogóle ruszać ale potem jakoś sobie kulałam, oczywiście z bólem ale funkcjonowałam w miarę normalnie. To moje złamanie ponoć jest dość nietypowe - mocno zaklinowane i bez przesunięć, co podobno nie jest zbyt częste. Co do martwicy, lekarze mówią, że jest małe prawdopodobieństwo jej wystąpienia ze względy na fakt zaklinowania złamania, mój młody wiek i dobry stan zdrowia, niemniej jednak ryzyko istnieje, a endoproteza nie byłaby szczęśliwym rozwiązaniem bo jak wiadomo wszystkie tego typu implanty mają ograniczoną żywotność i po kilkunastu latach problem by do mnie wrócił :/ No ale myślę pozytywnie i pociesza mnie fakt, że nie odczuwam żadnego bólu i że zakres ruchów chorej nogi jest już prawie taki jak przed złamaniem. Czy lekarze mówili Ci po jakim czasie można mieć pewność, że martwicy nie ma i nie będzie albo o jakiś symptomach zwiastujących, że coś jest jednak nie tak z głową kości?
    Densytometrię zrobiłam, poziom wapnia, fosforu i magnezu w krwi i w moczu też. Wszystko jest w normie, oprócz nieznacznie obniżonej gęstości kości co lekarz tłumaczy moją bardzo drobną budową ciała. Czekam jeszcze na wynik wit. D ale nie spodziewam się niedoboru bo z racji uprawianego zawodu i zamiłowania do ruchu na świeżym powietrzu, na słońcu spędzam mnóstwo czasu. Moje złamanie jest więc chyba tylko skutkiem niefortunnego upadku....
    Jeżeli chodzi o suplementy diety to łykam kalcikinon, porównam go z Mumio, o którym pisałaś i może też przetestuje.
    Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź i pozdrawiam :)
  • 12.07.13, 10:03
    Ortopedzi, którymi miałam do czynienia byli raczej oszczędni w słowach:) Rozmownego udało mi się spotkać dopiero prawie rok po operacji ale o zagrożeniu martwicą nie rozmawialiśmy. Założyłam, nie wiem czy słusznie, że skoro się zrosłam i chodzę to martwica już mi nie grozi.
    Co do puchnięcia to przypomniało mi się, że trzymałam w zamrażalniku i przykładałam do nogi, zwłaszcza na noc, taki żelowy kompres nexcare się nazywa. Może dlatego opuchlizna szybko zeszła. Mumio to nie jest preparat wapniowy, raczej takie wschodnie czary-mary:), można łykać niezależnie od innych suplementów.
  • 31.07.13, 11:02
    A kiedy mogliscie siedzieć po turecku? :) Mi to jeszcze nie wychodzi pomimo, ze cwicze od jakiegos czasu ten ruch.
  • 06.08.13, 14:41
    Miałam nadzieję, że odezwie się ktoś z tegorocznych połamańców ale widać się pozbierali i nie wchodzą już tutaj.
    Ja niestety nie pamiętam. Do dziś nie jest z tym najlepiej ale być może jestem nietypowa bo porządną rehabilitację miałam dopiero rok po wypadku.
  • 11.08.13, 08:42
    Witaj mroovechko - weteranko, witam pozostałych pechowców!
    Mam 59 lat, ale na tym forum - smarkacz :). Dwa tygodnie temu zaliczyłem nieszczęśliwie 14 stopni schodów. Efekt - złamanie szyjki kości udowej, zwichnięty bark, rozbita głowa i takie tam... To cud jakiś, że przeżyłem :)
    Bark nastawiłem sobie sam, ale szyjkę zespolono mi trzema śrubami. Pan ordynator powiedział, że na endoprotezę jestem za młody :))).
    Od razu wszedłem na to forum, bo pierwszy raz w życiu coś sobie złamałem i pierwszy raz w życiu byłem w szpitalu (wypisano mnie po 4 dniach), chciałem się dowiedzieć, co może mi grozić po takim urazie. Jestem przerażony! Większość z Was pisze o miesiącach rehabilitacji, o powikłaniach...
    Dla mnie to szok! nie potrafię sobie wyobrazić miesięcy na zwolnieniu lekarskim!
    Kiedyś trenowałem wioślarstwo, mam silne nogi i ręce. To bardzo mi pomaga. Po 3 dniach zacząłem chodzić o kulach, po 10 dniach nawet o jednej (oczywiście wtedy, kiedy po prochach nie boli noga). Jestem pewien, że szybko wrócę do zdrowia. 19 września zacznę chodzić na rehabilitację, teraz ćwiczę wg zaleceń szpitalnych, jest nieźle, ale czy nie za dobrze? Czy to nie za wczesny optymizm? Jak było z Wami?
    Kiedy noga boli, łykam tabletki, ból przechodzi i czuję się dobrze, ważne że mogę chodzić (o kuli, o kulach...) i nie jestem w domu ciężarem.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)
  • 13.08.13, 21:44
    Witaj rommoz54!
    U mnie powoli mija 3 miesiąc od operacji (też 3 śrubki). Noga nie boli, zakres ruchów dobry - mam trudności tylko z siedzeniem po turecku, o czym ostatnio wspomniałam na forum. Mam nadzieję, że wnet to się zmieni bo wróciłam już do ćwiczenia jogi lecz wciąż tylko na siedząco i leżąco. Na ostatniej wizycie lekarz powiedział, że od połowy września zacznę obciążać nogę. Tak długi okres chodzenia o kulach tłumaczył tym, że przy złamaniu szyjki zakłada się, że doszło także do stłuczenia chrząstki stawowej co podobno ma sprzyjać ryzyku wystąpienia martwicy głowy kości udowej, a odciążenie nogi ma niwelować to ryzyko. Nie jest to do końca dla mnie jasne bo z tego co się orientuję głowa jest odżywiana przez naczynia biegnące od strony trzonu ale w każdym bądź razie przyjęto, że po takim złamaniu należy odciążać nogę przez okres od 3 do 6 miesięcy. Co do możliwych powikłań to podobno grozi nam jak wspomniałam martwica głowy kości :/ ponoć statystyki mówią o 30% pacjentów ale należy to odnieść raczej do ludzi w podeszłym wieku. Podobno istnieje też możliwość, że kość się nie zrośnie ale moi lekarze mówili, że tym mam sobie głowy nie zaprzątać tak więc olałam ten temat ;)
    Po operacji pozwolono mi obciążać chorą nogę do 20 kg, a jak było u Ciebie? Napisz proszę co mówią Twoi lekarze. Na kule już nie mogę patrzeć i marzę o ich porzuceniu. Całe to unieruchomienie nogi wydaje mi się bardzo na wyrost ale stosuję się grzecznie do zaleceń, żeby nie nawarzyć sobie przysłowiowego bigosu.
    Chciałam jeszcze zauważyć, że bardzo szybko wypisali Cię za szpitala. Mnie trzymali 10 dni po operacji i tu także tłumaczyli się procedurami.
    Życzę pogody ducha i cierpliwości, no i oczywiście szybkiego powrotu do zdrowia ;)
  • 15.08.13, 18:57
    Witaj psygirl!
    Dziękuję za odzew:).
    Wyobraź sobie, że tzw. "moi lekarze" nic mi nie powiedzieli przy wypisie, rehabilitant tylko pokazał, co i jak należy robić i tyle. Miałem wrażenie, że chcieli się mnie jak najszybciej pozbyć, bo przygotowywali się do ostrego dyżuru i na przyjęcie następnych nieszczęśników.
    Byłem zaskoczony ilością pacjentów na ortopedii (Gdańsk). Pełne sale chorych, operacje chirurdzy wykonują non stop od rana do wieczora. Szok! Nie zdawałem sobie sprawy, że tak wiele osób ulega różnym złamaniom...

    Na razie jestem na zwolnieniu przez 8 tygodni, potem rehabilitacja, ale nie wyobrażam sobie miesięcy w domu!
    Już teraz dobrze się czuję, chodzę o jednej kuli nie obciążając zbytnio chorego stawu.
    Sam staw biodrowy mnie nie boli, jedynie odczuwam ból w pachwinie i tak jakby lekki "luz" w stawie (stukanie przy przenoszeniu nogi do przodu). O pachwinie czytałem na forum, że pobolewa, więc się tym zbytnio nie przejmuję. Poza tym sam się dziwię, że tak szybko jakoś wszystko się u mnie goi. Może aż za szybko? Nie wiem, ale nie przyjmuję do siebie myśli o jakichkolwiek powikłaniach! Ma ich nie być i koniec! :)
    I tym optymistycznym akcentem kończę życząc dużo zdrówka i pogody ducha. Tobie i Wszystkim :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.S.
    Ja miałem problemy z siadaniem po turecku nawet wtedy, kiedy miałem zdrową nogę:)
  • 15.08.13, 20:06
    Witaj rommoz54.
    Ja połąmałąm się 3.01.2013- prawa szyjka kości udowej i 3 śuby. Obecnie jest 7 miesięcy po. Chodzę dość sprawnie, przy dłuzszych dystansach zaczynam się lekko kiwać. Spowodowane jest to osłabieniem mięśni. Warto cały czas ćwiczyć, napinając mięśnie. Na początku bardzo uważałam z chodzeniem , jedna kula dopiero po 4 miesiącach. Ważne iz jest to złamanie skośne, więc chodzenie nie sprzyja tutaj lepszemu zrostowi. Ból w pachwinie jest bólem stawowym, więc ostrożnie.
    Życzę powodzenia, wszystko będzie dobrze. ale cierpliwości. To takie paskludne złamanie, że wymaga duzo czasu. Ja jeszcze w lipcu na rtg mam widoczną szczeline złamania, określono to jako wczesny zrost.
    Wytrwałości. Warto.
  • 23.09.13, 12:17
    Mam pytanie do chodzących już połamańców. Jak to u Was wyglądało na początku chodzenia - czy bolało przy obciążaniu? Jak tak, to jak długo? Pytam ponieważ przy chodzeniu bez kul czasami odczuwam ból w pachwinie no i oczywiście niepokoję się trochę tym faktem. Ile Wam zajęło przywrócenie prawidłowego chodu? Po tygodniu obciążania mam wrażenie jakbym nigdy nie miała przestać kuleć :/
  • 15.10.13, 13:41
    Mnie uczucie bólu minęło po 5 latach a i tak od czasu do czasu jak się przeforsuję to delikatnie coś czuję
    enefmed.pl/
    tupozdrowie.pl/
  • 01.06.17, 17:38
    hej psygirl jestem w bardzo podobnej sytuacji, jestem mloda (27 lat),do złamania doszło podczas maratonu a diagnozę postawiono po 3 tygodniach,ponieważ zdjęcie rtg nic nie wykazało, a dodatkowo po 2 tygodniach ból w znacznym stopniu ustąpił, dlatego lekarz postanowił wstrzymać się kolejny mieiąc z operacją, ponieważ kość zaczęła się sama zrastać. Jak wyglądał u Ciebie powrót do zdrowia? odzyskałaś pełną sprawność i możesz uprawiać sport?
  • 10.08.17, 18:45

    Witam wszystkich

    Jestem meszczyzną lat30 o szczupłej budowie ciała

    Na początku czerwca bieżącego roku doznałem urazu w wyniku jak to się mówi,,niefortunnego zdarzenia’’

    Stwierdzono stłuczenie, na pierwszym zdjęciu rentgenowskim nic nie było widać.
    Ból był niesamowity ale po paru dniach było coraz lepiej tylko utykałem jak bym miał krótszą noge-na następnej wizycie nie nalegałem na nastepne zdjęcie tylko te utykanie mnie denerwowało nie chodziłem z taka szybkością jak przed urazem no i bolało przy energicznych skrętach itp.
    Wróciłem do roboty- po dwóch tygodniach(Pracuje na taśmie w zakładzie pprzemysłowym) w pracy coś dzwignołem i zaczeło mnie boleć w okolicy biodra-pachwiny.
    Poszedłem do rodzinnego –dostałem zwolnienie i skierowanie do chirurga za tydzień
    Do tej pory chodziłem beż żadnej kuli mocno utykając-jeżdziłem rowerem-nawet zaczołem biegać na małe dystanse itp.

    Przed ponowną wizytą u chirurga zaczołem się coraz lepiej poruszać i prawie żadnego bulu przy różnych skretach biodrem-lekkie utykanie
    Na wyznaczonej wizycie i po zrobieniu ponownego zdjęcia okazało się że mam złamaną szyjkie kosci udowej

    Trafiłem do szpitala na operacje
    Pierwsze słowa doktora-grozi Panu endoproteza –może zespolenie srubami
    (Dodam że było to miesiąc po nierozpoznanym złamaniu)
    ale po wykonaniu tomografi –która wykazała duzy zrost kosci zostałem wypisany do domu

    Nie musze chyba nikomu gadać jaki byłem szczęśliwy że operacja nie potrzebna choć byłem ,,straszony’’ sztucznym stawem
    Zalecenia lekarza –odciażyc kończyne-chodzenie o kuli-zwolnienie –na razie miesiać

    Do kuli nie mogę się przyzwyczaić-zwłaszcza że prawie normalnie chodze-lekko kuleje-staram się mało chodzić nie zawsze to ,,wychodzi’’ ale zaczołem czuć delikatny ból w okolicy złamania
    -myślałem że po prostu kość się zrasta-tera boje się że ją przeciążyłem i że może dochodzi do jakiejś martwicy-zwyrodnienia ale skoro miesiąc chodziłem i się zaczęło zrastać a tera mam dmuchać i chuchać….
    Teraz po paru dniach znowu jest lepiej….

    Po przeczytaniu waszych przeżyć boje się jakie mogą być powikłania
    Może doszło do jakiegoś zwyrodnienia głowy kosci udowej
    W sumie nic mnie zbytnio nie boli ale zaczynam się bać
    Skoro ludzie maja takie problemy ze zrostem a martwica może pojawic się po kilku latach
    Czy mam się upierac na wszystkie możliwe badania-z tego co czytam martwica także może być nie widoczna w początkowej fazie…

    Co do rehabilitacji to miałem ją od pierwszego dnia po złamaniu….cały czas chodziłem –kuśtykałem coraz lepiej w miare polepszania się mojego stanu teraz tylko nie wiem czy to nie nadwyrężyło głowy kosci udowej???????
    Wszystko dlatego że nie miałem świadomości złamania

    Teraz nie wiem czy się śmiać czy płakać-gdyby wczesniej wykryto u mnie złamanie był bym operowany-najgorsza opcja w moim wieku to sztuczny staw

    Ale jak to się nie zagoi to może już nie będzie innej opcji przez to opóżnienie

    Na razie czuje się w miare dobrze…
    Miał ktoś podobny przypadek???
    Proszę o rade…

    Pisze więc do ,,koleżanki ‘’–jak się Pani teraz czuje???
    Druga rzecz-mam wrażenie że mam krótszą noge –dostrzegam to zwłaszcza jak patrze na kolana ,,siedząc’’-może dlatego lekko kuleje-ogólonie zalecono mi chodzić o kuli więc raczej jeżdze rowerem
    Pare dni temu miałem bóle wskazujące na martwice głowy kości ale same przeszły albo to w związku ze zmiana pogody lub tym że zaczołem ,,pełnić’’ bardziej siedzący tryb życia i noga była przykurczona-nie wiem-znowu troche kilometrów na rowerze i jest ok-ogólnie poza chodzeniem o kuli nie dostałem żadnych wytycznych od lekarza
    ,za tydzień mam wizyte u ortopedy
    Pisz co i jak U Ciebie???????????
  • 20.08.13, 19:21
    Witajcie, mam 24 lata i jestem prawie 3 tygodnie po wypadku w którym złamałem szyjkę kości udowej w lewej nodze. Miałem operacyjne zespolenie dwoma śrubami kaniulowanymi. Ze szpitala wyszedłem o kulach po 5 dniach. Pierwsze 3 dni w domu były ciężkie - ciągły ból powodował że nie mogłem się ruszać, chodzić, ani spać. Przepisany lek przeciwbólowy nie działał. Dopiero w 4-5 dniu ból osłabł. Od tej pory już nie tylko leżę w łóżku, ale siedzę i chodzę o kulach - na razie po mieszkaniu, do łazienki przechadzam się co 2-3 godziny. Moje pytania: jak często należy zmieniać opatrunek? Mi po jednym tygodniu od wypisania lekarz kazał się stawić do kontroli - wtedy też usunęli szwy i zmienili opatrunek. Gdy przebywałem w szpitalu zmienili w przedostatni i ostatni dzień. Teraz mam się stawić w przychodni u Pana doktora za miesiąc. Mają mi zrobić prześwietlenie. Czy do tego czasu nie trzeba zmieniać opatrunku? Co bierzecie na porost kości? Ja Calcium 500D (wapno), ale lekarz nic nie zalecał, a jak spytałem o wapno to właśnie 500-setkę max. W ostatnich dniach zauważyłem kilka razy jak siniała mi stopa w chorej nodze jak za długo siedzę na pół-leżąco bez ruchu. Czy to objaw braku ruchu i w konsekwencji dopływu krwi? Bo chorą nogą ruszam, unoszę samodzielnie gdy leżę w łóżku (trochu wspomagając rękoma). Jak czytam to wciąż obawiam się o sam zrost kości i to że głowa kości udowej od strony biodra może obumrzeć??? W 4-7 dni od wyjścia ze szpitala noga przestała mnie niemal całkowicie boleć, ale jak tylko nabrałem sił, zacząłem samodzielnie schodzić z łóżka, wstawać i chodzić o kulach do toalety i po mieszkaniu to znowu czuję bóle w okolicy biodra, rany na udzie i promieniowanie od spodu nogi aż do pięty. Straszną jakby "blokadę"/zastanie w stawie biodrowym czułem przez pierwsze 3 dni od wypisania. W ostatnich dniach mam też obolałe łydki obu nóg. W chorej nodze doskwierało też kolano - chyba z powodu ciągłego podkurczania nogi przy chodzeniu o kuli.
  • 23.08.13, 20:06
    Hej Piokrza!
    Wszystkie dolegliwości, o których piszesz to na początku norma. Jesteś świeżo po wypadku i operacji więc nic dziwnego, że boli Cię to i owo. Nie martw się, z każdym dniem będzie lepiej :) Jestem 3 miesiące po operacji i nadal jak długo trzymam nogę w dole to mi sinieje, a nawet nieraz robi się zimna. Takie przypadłości są spowodowane kiepskim krążeniem krwi i limfy gdyż mięśnie nogi nie pracują. Co do opatrunku to po ściągnięciu szwów kazali mi go zostawić na 2-3 dni i koniec. Ból kolana natomiast najprawdopodobniej promieniuje od biodra - też tak miałam. Co do stresu o powikłania to pozostaje nam tylko pozytywne myślenie :/ Twój młody wiek jest jednak atutem i pewnie nic złego Ci nie grozi ;)
    Napisz proszę jak długo Twoi lekarze każą chodzić Ci o kulach. Ja już przebieram nogami na samą myśl o ich porzuceniu.
    Trzymaj się!
    Aha! Ja łykam Kalcikinon ( a raczej łykałam bo te tabletki już mi stają w gardle :P)
  • 26.08.13, 16:16
    Witaj psygirl,

    Mi mój chirurg-ortopeda powiedział że jak dobrze pójdzie (czyt. zrosnie sie kosc) to za 2-3 miesiące stanę bez kul. Ja jednak po zapoznaniu się z informacjami w sieci i przeczytaniu tego watku powstrzymuje optymizm. Przeraza mnie np. sprawa glowy kosci ktora może "obumrzec" jezeli za duzo będzie się siedzieć ? Od tej pory juz tylko glownie leże i chodze, a siedziec to tylko do posiłków i w toalecie. Lekarz nic mi o tym nie powiedział. Jedynie żebym unosil noge leżąc i. zginac w kolanie i biodrze do poziomu do jakiego moge.
  • 26.08.13, 16:29
    Spokojnie, nie wolno popadać w skrajności. Problem obumarcia głóki kości ma związek z jej niedokrwieniem. Ważne jest aby we wczesnym okresie nie uciskać naczyń, które doprowadzają krew do tej okolicy. Siedzieć można, nalezy pamiętać aby siedzisko było odpowiednio wysokie i głębokie, noga nie powinna wisieć!!! Zginanie nogi jak najbardziej, tylko aby nie wykonywać na poczatku ruchów rotacyjnych tj. skrętnych.
  • 26.08.13, 16:44
    Zacznijcie się leczyć u lekarzy a nie w sieci. Skoro lepiej wiedzą wszystko znajomi zza monitora to po co chodźcie na kontrolę do lekarza?? Przeczytajcie sami co piszecie i puknijcie się w głowę...
    Forum prawdę Wam powie.... Masakra.
  • 27.08.13, 09:16
    rtoip.1981 wyluzuj. Z tego co ja zauważyłam to raczej każdy wymienia się tu uzyskanymi od specjalistów informacjami i opowiada o swoich doświadczeniach. Niestety większość lekarzy nie rozmawia ze swoimi pacjentami i nie dziw się, że ludzie na własna rękę szukają informacji. Zamiast krytykować podzielił byś się swoją wiedzą na interesujący nas temat.
  • 13.09.13, 23:33
    jwiol,
    dzięki za odpowiedź. Tak sobie myślę, bo czytałem we wcześniejszych postach że kilka osób zażywa jakiś suplement na odbudowę kości. Mi lekarz nic nie zalecał poza normalną dietą. Teraz nie wiem czy obok wapna które piję nie lepiej by było również coś naturalnego poszukać..
  • 14.09.13, 10:58
    Piorza89,

    W ostatni czwartek minęło 8 miiesięcy od mojego złamania. Mam 49 lat to chyba jestem trochę starszy od Ciebie :-). Teraz jest już prawie ok. Jestem po czwartym tygodniu rehabilitacji. Lekarz pozwolił mi chodzić bez kul po 7 miesiącach i skierowł na rehabilitację dopiero po prawie pełnym zroście, u mnie po 5 miesiącach. O jednej kuli zaczołem chodzić właśnie po 5 miesiącach. Ortopedzi są raczej mało wylewni. Najlepiej oójść dodatkowo prywatnie do dobrego ortopedy. Jeżeli jesteś z Warszawy lub okolic mogę Ci kogoś polecić. Nie przeciążak chorej nogi, chodź o dwóch kulach a chorą nogą markuj chód lekko opierając ją o podłogę bez obciążenia. Za duże obciążenie pomaga martwicy. Możesz robić proste ćwiczenia chorej nogi aby stawy i mięśnie trochę pracowały ale bez obciążenia, np. kładziesz się na łóżku, nogi wyprostowanie i chorą nogą dociskasz spodem kolana do łóżka i przytrzymujesz 5 - 10 sek. Inne to leżąc zginasz chorą nogę w kolanie jadąc piętą po łóżku. Siedząc podnosisz chorą nogę zgiętą w kolanie do góry. I napinanie pośladków. Te proste ćwiczenia pomogą utrzymać mięśbnie i ścięgna w jako takiej formie.
    Bierz wapno ale z witaminą D3. Możesz też brać leki wspomagające odbudowę kości na osteoporozę ale takie na receptę. Ja brałem lek Bonviva, na receptę. Jedna tabletkach kosztuje od 60 do 130 zł zależy w jakiej aptece. Bierze się jedną na miesiąc i mnie wysarczyła jedna. Pomogło. I tak na koniec. To złamanie wymaga czasu. Bez pośpiechu i więcej optymizmu. Pełen zrost może trwać nawet do roku.
    Trzymaj się, ćwicz i bądź dobrej myśli. Wszystko będzie dobrze.
  • 14.09.13, 12:56
    herrpaulsien,
    dzięki za odpowiedź. Od ostatniej wizyty jak lekarz kazał mi stawiać nogę na podłodze z obciążeniem 50% masy ciała (34kg) zacząłem odczuwać dość często ból w pachwinie i czasem w kolanie. Przy chodzeniu o kulach nie opieram nogi o podłoże a jedynie gdy stanę w miejscu ale i tak nie mam jej wyprostowanej tylko lekko ugietą w kolanie. Masa ciała w dalszym ciągu spoczywa na prawej. Lewą się tylko podpieram. Próbowałem odmierzyć na wadze lazienkowej masę którą zalecił lekarz ale bez specjalnego ucissku jest to <10kg. Boję się na niej stawać. Kilka razy zdarzyło mi sie stanąć większą masą na niej przez utratę rownowagi (np w lazience przy umywalce) i sama mi się zginala a ja leciałem w dół nie mogąc utrzymać ciężaru. To chyba od osłabienia mięśni...
  • 26.08.13, 16:24
    Witaj psygirl,

    Mi mój chirurg-ortopeda powiedział że jak dobrze pójdzie (czyt. zrosnie sie kosc) to za 2-3 miesiące stanę bez kul. Ja jednak po zapoznaniu się z informacjami w sieci i przeczytaniu tego watku powstrzymuje optymizm. Przeraza mnie np. sprawa glowy kosci ktora może "obumrzec" jezeli za duzo będzie się siedzieć ? Od tej pory juz tylko glownie leże i chodze, a siedziec to tylko do posiłków i w toalecie. Lekarz nic mi o tym nie powiedział. Jedynie żebym unosil noge leżąc i. zginac w kolanie i biodrze do poziomu do jakiego moge.
  • 26.08.13, 19:14
    Piokrza,
    Co do siedzenia to rozmawiałam o tym z ortopedą (także zaintrygowana tą kwestią po lekturze forum) i wyjaśnił mi, że ważne jest aby zachować minimum kąt prosty pomiędzy udem, a biodrami aby nie zaciskać naczyń w pachwinie. Ogólnie moi lekarze jednogłośnie mówili, że nie muszę się ograniczać ruchowo, grunt żeby robić wszystko z wyczuciem i nie na siłę. Wiadomo nie obciążać chorej nogi, nie kucać, nie klękać. Ja z racji posiadania dziecka, które niedawno odkryło funkcję biegania, od 10 dnia po operacji jestem od rana do wieczora na nogach, niewiele leżę i siedzę w ciągu dnia i noga bardzo szybko odzyskała prawidłowy zakres ruchów. Dzisiaj byłam u fizjoterapeuty/rehabilitanta, który ocenił zakres ruchów na bardzo dobry, a na rtg głowa wygląda prawidłowo.
  • 13.09.13, 23:43
    psygirl,
    dzięki za odpowiedź. Tak się jeszcze zastanawiam, wiem że to najmniej istotne i sam zresztą nie chce o tym myśleć ale wiele osób mnie pyta i w końcu sam jestem ciekaw. Zresztą to pytanie jest do wszystkich tutaj którzy też mieli taki uraz i byli w ten sam sposób unieruchamiani. Czy w waszym przypadku lekarz prowadzący mówił coś o usuwaniu kiedykolwiek śrub z nogi? Czy to w ogóle się usuwa czy zostawia? Mi mój pjowiedział że "to najmniejszy problem w tej chwili, na razie o tym nie myslmy..." jak pytałem kiedyś na początku ...wiem że to najmniej ważne w tym wszystkim, bo ważniejsze jest by wszystko się tak prawidłowo zrosło, zalało no ale pytam.
  • 14.09.13, 11:04
    Piorza89,

    Czy śruby się wyjmuje decyduje lekarz, który operował. Zależy to też od wieku. starszym ludziom raczej się nie wyjmuje. Nie wyjmuje się ich wcześniej niż po roku od operacji. Pózniej można to zrobić praktycznie w każdym momencie jeżeli nie ma żadnych przeciwwskazań.

    Pozdrawiam
  • 17.09.13, 19:51
    Po jakim czasie zaczęliście przewracać się na lewy bok w łóżku? Bo ja przez pierwszy miesiąc nie mogłem ze względu na ból, a w tym już mogę ale nie wiem czy tak można w ogóle. Lekarz nic mi nie powiedział gdy jeszcze leżałem w szpitalu.
  • 30.11.13, 01:53
    Witam:) Miałem wypadek na Chorwacji dokładnie 8 sierpnia, gdzie złamałem kość udową. Po operacji miałem wielkiego siniaka i zbite mięśnie tak, że wsadzili mi kroplówkę do spuszczania krwi...:/Jestem już prawie 3,5 miesiąca po operacji i dwóch wizytach u lekarza. Po 1,5 mieś lekarz powiedział mi, że kość się nie zrasta i że przy następnej wizycie jak dalej tak będzie to będą mi popuszczać śruby( mam 2 w kolanie i dwie w biodrze). Teraz po wizycie 8 listopada( miesiące po wypadku) powiedział mi, że jest minimalnie lepiej niż przy pierwszej wizycie, zapisał mi zabiegi(laser+ćwiczenia).Mam pytanie do was poszkodowanych i tych którzy mają pojęcie... czy teraz mniej więcej już pójdzie z górki? kiedy zacznę mniej więcej chodzić? i Ile mi się będzie zrastać kość jeśli już ruszyła? Chodzę o dwóch kulach. boli mnie w okolicach złamania... tzn nie za każdym razem co stawiam obciążenie na tą nogę( lekarz zalecił mi 60-70% obciązać chorą nogę). Ćwiczę w domu(podnoszenie nogi, itd) po ćwiczeniach z rehabilitantką biodro jest w stanie używalności, w sensie że robie mniej więcej motylki, siad po turecku cienko mi wychodzi(pewnie blokują śruby w biodrze).Mam jeszcze jedno pytanie, co mogę a czego nie mogę np jeść pić żeby kość jak najszybciej się zrastała? Pozdrawiam wszystkich serdecznie Łukasz( 25 lat)
  • 01.12.13, 00:11
    Z tego co napisałeś Twoje złamanie zostało zaopatrzone gwoździem śródszpikowym. Te śruby o których mówisz nie są w kolanie a w części dalszej kości udowej. Dwie śruby w biodrze ( część proxymalna uda ) świadczą o tym że gwóźdź został zablokowany w pozycji statycznej minimalizując tzw. mikroruchy które w pewnym zakresie przyspieszają powstawanie kostniny ( zrost kości ). Na Twoim miejscu porozmawiał bym z ortopedą odnośnie możliwości dynamizacji zespolenia- czyli usunięcia jednej ze śrub " u góry " żeby zwiększyć zakres mikroruchów. Oczywiście nie widząc zdjęcia nie mogę powiedzieć czy jest to możliwe w Twoim przypadku bo nie wiem gdzie dokładnie jest złamanie i jak przebiega.
  • 08.12.13, 20:38
    rtoip.1981 napisał(a):

    > Z tego co napisałeś Twoje złamanie zostało zaopatrzone gwoździem śródszpikowym.
    > Te śruby o których mówisz nie są w kolanie a w części dalszej kości udowej. Dw
    > ie śruby w biodrze ( część proxymalna uda ) świadczą o tym że gwóźdź został zab
    > lokowany w pozycji statycznej minimalizując tzw. mikroruchy które w pewnym zakr
    > esie przyspieszają powstawanie kostniny ( zrost kości ). Na Twoim miejscu poroz
    > mawiał bym z ortopedą odnośnie możliwości dynamizacji zespolenia- czyli usunięc
    > ia jednej ze śrub " u góry " żeby zwiększyć zakres mikroruchów. Oczywiście nie
    > widząc zdjęcia nie mogę powiedzieć czy jest to możliwe w Twoim przypadku bo nie
    > wiem gdzie dokładnie jest złamanie i jak przebiega.
    rtoip.1981 sluchaj mógłbym Ci jakoś przesłać zdjęcia na maila bo tutaj nie wiem jak wkleić:)
  • 08.12.13, 21:02
    Witam
    Poniżej podam Ci adres i chętnie odpowiem na Twoje pytania ale pamiętaj że nie zastąpi to osobistej wizyty u ortopedy. Ja mogę jedynie zasugerować kilka rzeczy ale nie będąc Twoim lekarzem nie mogę narzucać Tobie metod leczenia. Pamiętaj- w brew wielu opiniom lekarze to nie są konowały i nie Dla nas to jest praca i każdy "niezadowolony" pacjent to dla nas porażka gdyż w ten sposób tracimy renomę a niestety wielokrotnie nie da się wytłumaczyć pacjentom ze przypadek przypadkowi nierówny i w danym momencie nie było możliwości innego/dokładniejszego/lepszego leczenia. A pacjenci w Internecie naczytają się porad wujka Google i myślą że wiedzą najlepiej.
    Nie piszę tego personalnie do Ciebie ale do wszystkich na tym forum którzy potrafią narzekać na spartaczoną robotę nie mając zielonego pojęcia o ortopedii i chirurgii urazowej- dla nich np. wysunięte śruby to błąd lekarza a nie np. wtórna utrata repozycji...
    Anyway
    Podeślij mi na maila zdjęcie i napisz skąd jesteś to najwyżej podpowiem Ci jakiegoś ortopedę.
    rtoip.07091981@gmail.com
  • 10.12.13, 23:46
    Hey. Nie otrzymałem niestety żadnych zdjęć na maila
  • 11.12.13, 01:22
    Kurde myślałem że wysłałem, będę próbował jeszcze raz. z samego rana, wyśle zdjęcia z dwóch ostatnich prześwietleń i z prześwietlenia zaraz po operacji( tak tydzien po) Pozdrawiam serdecznie Łukasz
  • 08.09.13, 11:10
    W miniony piątek miałem wizytę kontrolną i prześwietlenie (rtg). Lekarz powiedział że jest dobrze, bo nie ma martwicy. Kość jeszcze się nie zrosła (zrost nie pełny). O kulach będę jeszcze chodzić przez 2 miesiące - za tyle mam też wizytę i następne prześwietlenie. Mam do Was pytanie: jak długo braliście te zastrzyki przeciwzakrzepowe? Ja tylko miesiąc...

    Od tego miesiąca zaczynam już więcej chodzić, wychodzę na zewnątrz do ogrodu, byłem w supermarkecie...względnie nic mnie nie boli (chyba że chcę rozewrzeć nogę na bok to trochę czuję - samo zginanie nie boli nawet). Chodzę co raz więcej, nawet przestaje mnie to już tak męczyć. Od tego miesiąca (miesiąc od operacji) mam stawiać nogę z uciskiem 50%. Nie wiem czy dam radę, bo tydzień po operacji jak byłem na wizycie to lekarz zalecił mi 20% Dalej gdy stoję w pozycji pionowej o kulach to mam problem z pełnym wyprostowaniem z kolanie - zostało mi po pierwszych tygodniach chodzenia o kulach z podgiętą nogą. Stopniowo staram się ją prostować i stawiać na gruncie, ale czuję straszną słabość (nogę mam oo 25% "chudszą" od prawej - chyba wynik braku pracy/obciążenia mięśni przez wiele tygodni), tak że aż czuję ból wzdłuż całej nogi i się chwieję. Nie wiem, czy opatrunek z rany można już zdjąć? Mój lekarz jest strasznie małomówny...a jak pytam, to tak odpowiada niejednoznacznie i nie stanowczo.
  • 14.09.13, 20:15
    Czytam to co piszesz i myślę jak różne mogą być w tych samych przypadkach zalecenia lekarskie.Jeżeli mogę coś doradzić to picie galaretki i zakup Mumio bo mnie w moim wieku jakoś pomogło.Jestem po dwóch rehabilitacjach w Busku i w Reptach ,chodzę sobie równo.Ból odczuwam przy zmianach pogodowych w biodrze a czasem w miejscu zespolenia ale to jest i będzie już do śmierci i z tym się pogodziłam,bo złamana ręka 10 lat temu też jeszcze boli.Ja przez trzy miesiące nie dotykałam podłoża złamaną nogą ale cały czas ćwiczyłam zginanie kolana i napinanie mięśni uda.W momencie kiedy pozwolono mi chodzić moje mięśnie były na tyle silne że nie sprawiało mi to trudności.Cwiczyłam bez obciążania nogi.
  • 17.09.13, 21:06
    Od dzisiaj zaczynam stopniowo odrzucać kule :D Jupii !! 3 miesiące i 3 tygodnie od operacji.
    Piokrza co do Twoich pytań:
    - na chorym boku pozwolili leżeć od razu po operacji ale ja bez dyskomfortu leżę na nim od około miesiąca;
    - powiedzieli mi, że śruby wyciągną za ok. 2 lata;
    - oprócz diety lekarz zalecił suplement diety kalcikinon i tran, no i kazał zrobić badania pod kątem poziomu wapnia, fosforu i magnezu oraz wit. D, żeby ewentualnie wyrównać niedobór ( u mnie go nie było). Dieta to: kefir/maślanka codziennie, codziennie 1 jajko, 3 razy w tygodniu ryba morska.
    Nie pamiętam czy o coś jeszcze pytałeś. Jak o czymś zapomniałam to się przypomnij ;)
    Pozdrawiam!
  • 23.09.13, 15:40
    Witam !
    Kiedy przytrafiło mi sie to nieszczęście pomyślałem sobie, że zawalił się mój świat!
    Mam swoje lata (59) i jeszcze to, że oprócz wszystkich przeżyć właśnie to chyba największe mnie spotkało!
    Pomyślałem - tragedia!!! Nie wyjdę z tego...

    Pisałem wcześniej na Forum, że jakoś dobrze przebiega moja rehabilitacja, to znaczy - nie boli mnie za bardzo (prochy !), ale także wiele rzeczy mogłem robić już po 2 tygodniach od operacji (zakładanie skarpety czy nawet mycie stóp)!
    Po 4 tygodniach zacząłem chodzić o jednej kuli, po 8 tygodniach chodzę po domu na krótkie dystanse (10, 15m) bez kuli, po schodach właściwie schodzę bez pomocy kuli, na górę jednak wspomagam się :). WY - Kochani piszecie o miesiącach!
    Zastanawiam się, czy to nie jest zasługa sportu (wioślarstwo), który kiedyś trenowałem. Mam mocne nogi i ręce, więc z chodzeniem o kulach nie miałem problemów. Nie zauważyłem także zbytniego zaniku mięśnia uda w chorej nodze. Przy okazji dały znać o sobie uśpione mięśnie, a po tym zakwasy w nich :) Pachwina jednak daje znać o sobie i coś tam w stawie chrobocze, jakbym miał jakieś luzy...
    Dwa dni temu lekarz ortopeda na kontroli po operacji powiedział, że nie mam martwicy i wszystko dobrze się goi. Cieszę się, bo myślałem, że jestem już zwapniałym gościem, a tu goi się, jak "na psie" :). Zalecił, bym jeszcze chodził o kuli i wyznaczył mi wizytę za 8 tygodni, na którą mam nadzieję przyjdę już bez tej przyjaciółki :). Chyba jestem jakimś cyborgiem...

    Kiedy czytam Wasze wpisy na Forum jest mi naprawdę przykro. Sam doświadczyłem tego strasznego bólu po wypadku, wiem, co to jest! W szpitalu (byłem tam pierwszy raz w życiu!) dopiero zobaczyłem, jak cierpią ludzie i jak wielu ich przywożą karetkami CODZIENNIE!

    Nie cierpię bólu i boję się go, a Wam Kochani życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Forumowiczów!
  • 23.09.13, 18:05
    Mnie osobiście najbardziej paraliżuje strach o to, ze moze dotknąć mnie martwica. Dlatego przestrzegam wszystkich zaleceń lekarzy m.in. chodzenia 4 miesiące o kulach. Tez jestem osoba wysportowana (Joga) i nie mam i nie miałam problemów z poruszaniem sie po operacji. Ale kazdy sygnał ze strony biodra rozpracowuje na czynniki pierwsze. Moj lekarz mowi, ze martwica moze wystąpić nawet po roku od urazu. Piszcie co mówią o tym Wasi lekarze. Staram sie myśleć pozytywnie i powtarzam sobie, ze martwie sie niepotrzebnie ale jakby nie bylo jest duzo do stracenia.
  • 23.09.13, 18:24
    Zasmuciłem się okrutnie, nie pogłębiaj mnie w tym smutku psygirl :\
    Czuję się dobrze, cieszę się z tego, że los tak łagodnie ze mną się borykał. Zawsze mogło być gorzej, a każdy - choćby malutki sukces - wzmaga chęć do życia pomimo lat, które mam...
    W końcu z czegoś trzeba się cieszyć, nieprawdaż?
    Odrzućmy martwicę, stukanie w stawie i inne jakieś tam...
    Ja wierzę, że wrócę do zdrowia szybko (to takie placebo). MUSZĘ wrócić do pracy!
    Bardzo w to wierzę - dzięki Mumio (to od Was), tabletkom D3 i mam tak, jak się mam.
    Pozdrawiam :)
  • 23.09.13, 18:51
    Przepraszam!! Masz racje rommoz54, tak trzymaj. Ja tez juz przestawiam trybiki w mojej durnej łepetynie i zamiast myśleć o martwicy cieszę się, ze moge w koncu chodzic z synem za raczkę. Pozdrawiam!
  • 23.09.13, 19:19
    Nie masz za co przepraszać, psygirl :) J a wiem, co czuję, wiem co mogę i tak staram się myśleć. Już nie mogę się doczekać spacerów z moimi wnukami, chociaż nawet i teraz mógłbym, ale gdyby mi skubaniec uciekał zbyt szybko, to kulawy dziadek nie dogoniłby łapserdaka.
    Wnuczka w drodze. Mam nadzieję, że z małą już sobie poradzę.
    Wrócę do stukania w stawie...
    Pisałem, że mam wrażenie luzu w stawie, coś mi tam puka, stuka przy pewnych ruchach - szczególnie wtedy, kiedy ruszam nogą na boki. Czasem mam wrażenie, jakby łby tych śrub haczyły o mięśnie uda.
    WY - weterani (z pełnym szacunkiem) jesteście pewnie bardziej oblatani w temacie stuków i puków oraz haczenia w stawie połamanym, dlatego o tym napisałem i prosiłbym o "wrażenia". Czy to jest normalne, czy tylko takim cyborgom, jak ja się to przdarza :)
    Pozdrawiam...
  • 23.09.13, 21:29
    O stukaniu i pukaniu w stawie wiem niewiele. Czasami czułam jakby przeskakiwanie w biodrze przy podnoszeniu kolana do góry ale w sumie nie częściej niż po zdrowej stronie. Miałam wrażenie, że to od zabiegu operacyjnego. Ostatnio minęło...

    Piokrza, od 4 miesięcy staram się dowiedzieć kiedy będę mogła uznać temat martwicy za niedotyczący mojej nogi. Lekarze odpowiadali różnie, jeden mówił, że po 3 miesiącach od zabiegu inny powiedział, że po pół roku. Co ciekawe ten co mówił, że po pół roku na kolejnej wizycie zapytany o to samo odpowiedział, że po roku o_O Przeszukując internet głównie natknęłam się na teorię, że po 3 miesiącach od zabiegu. Na jednej stronie znalazłam, że martwica może wystąpić po 2 - 3 latach od urazu ale uznałam to za błąd autora :P Podobno gdy występuje martwica to odczuwa się silny ból w pachwinie i kolanie, a nieraz też w pośladku i kręgosłupie.
    Co do odciążania i obciążania nogi to mój lekarz mówi, że obecne "trendy" w ortopedii mówią, że odciążanie w ogóle nie jest potrzebne, że jak ma być martwica to będzie. Niemniej jednak lekarze (przynajmniej w Polsce) asekuracyjnie zalecają przez pewien czas chodzenie o kulach. Podobno kiedyś przyjęte było, że po naszym złamaniu należy odciążać nogę przez 6 miesięcy. Nasi lekarze poszli więc na kompromis i każą nam "się kulać" przez 3-4 miesiące.
    To tyle co się dowiedziałam na ten temat.
    Jestem bardzo ciekawa co mówią Wasi lekarze.
  • 26.09.13, 13:14
    Psygirl, pisałaś że lekarz zalecił Ci odsunięcie kul już po 3 miesiącach, ale Ty zamierzasz po 4-ech? czy dobrze zrozumiałem?
  • 26.09.13, 17:46
    Nie piokrza, źle zrozumiałeś. Lekarz zalecił mi odstawienie kul na ostatniej wizycie czyli 3 miesiące i 3 tygodnie po operacji. Za co ochoczo się od razu zabrałam ;)
  • 26.09.13, 19:35
    i jak jest teraz, jak się czujesz?
  • 26.09.13, 20:42
    Dzisiaj 8 dzień obciążania. Po domu chodzę bez kuli, a jak idę na dwór to biorę sobie jedną kulę bo noga jeszcze jest słaba i wolę mieć jakieś wsparcie w razie czego. Biodro pobolewa po dłuższym chodzeniu ale samo chodzenie nie boli. Wciąż kuleję ale codziennie jest lepiej. Pokonałam dzisiaj bez kuli moje 54 schody do domu :) Wydaje mi się, że nie jest źle ale żałuję, że nie ćwiczyłam za wiele mięśni nogi bo szybciej bym wracała do formy. Lekarz mówił, że w listopadzie wrócę do pracy.
  • 23.09.13, 18:48
    psygirl, ja też cały czas się boję tej martwicy... :( u mnie minęło 1,5 miesiąca od operacji, o kulach wg zaleceń lekarza z ostatniej wizyty (początek września) jeszcze 2 miesiące, czyli do końca października...ale jak tak piszecie że wstawanie i nauka chodzenia na tej nodze jest równie ryzykowna, to mnie to przeraża... :( czy martwica może pojawić się nawet po roku od urazu? jakie w ogóle są symptomy jej powstawania? ktoś pisał na tym forum że miał mieć wyciągane śruby po ok. roku, to właściwie jak długo trwa ryzyko martwicy? :(
  • 23.09.13, 22:02
    Hej Dzieciaki! Przestańcie się katować tym widmem martwicy. Zrośniecie się i wrócicie do sprawności. To tylko kwestia czasu. Jeden potrzebuje go więcej, inny mniej. Wiele pewnie zależy od wieku i formy fizycznej w jakiej się było przed wypadkiem. Bóle w pachwinie, kolanie a nawet kostce mogą powracać, zwłaszcza po odstawieniu kul. Ale pamiętajmy, że kości są zespolone mocnymi śrubami i nic z nimi nie powinno się stać. A po tym jak się zrośnie, kość będzie grubsza i mocniejsza niż przed wypadkiem. Bardzo ważne są ćwiczenia a najlepiej fachowa rehabilitacja, żeby odzyskać pełny zakres ruchu. Świetny jest rower ale to już jak pozbędziecie się kul i będziecie się pewnie czuli na tej nodze. Powodzenia i głowy do góry!
  • 26.09.13, 21:23
    mroovechka, zauważyłem że od Twojego złamania minęło już dość dużo czasu. Powiedz jak wygląda obecnie sytuacja z Twoją nogą? Czy odzyskałeś/aś pełną sprawność po tym czasie?
  • 29.09.13, 19:14
    Tak, odzyskałam pełną sprawność. Chodzę normalnie, mam pełny zakres ruchu i robię wszystko to co przed wypadkiem. Zdarzają się kryzysy, kiedy coś tam czuję w tym biodrze ale trudno to nazwać bólem, raczej lekka sztywność, zwłaszcza jak długo siedzę. Ale to bardzo szybko mija kiedy się rozruszam. Cały czas mam te śruby i raczej nie planuję ich wyjmować. Ale to kwestia indywidualna. Tak jak pisał herrpaulsien, śruby wyjmuje się rok - dwa po wypadku. Więc macie jeszcze dużo czasu na decyzję. Ortopedzi zasadniczo zalecają wyjęcie bo jeśli śruby zostaną nie będzie można nigdy mieć badania rezonansem magnetycznym. Natomiast ortopeda, któremu najbardziej ufam powiedział mi, że jeśli nie przeszkadzają można zostawić. I tego się trzymam bo, jak na razie, nie przeszkadzają.
    Radzę Ci zrobić badanie densytometryczne (na osteoporozę), żeby się dowiedzieć jaka jest przyczyna złamania, gdyż złamanie szyjki kości udowej zwykle zdarza się osobom o osłabionych kościach.
    Generalnie jest to trudne złamanie. Są okresy znacznej poprawy (zwłaszcza kiedy wreszcie odrzuci się kule) ale też kryzysy i bóle. Nie trzeba się załamywać nawet jeśli początkowo wydaje się, że człowiek się nie wygrzebie. Wygrzebie się:) Pozdrawiam wszystkich, którzy przez to przeszli lub są w trakcie.
  • 07.10.13, 14:03
    Ja gdzieś od 2-3 tygodni zacząłem więcej chodzić i siedzieć, a teraz już zdecydowanie mniej leżę (może ze 2-3 godziny w ciągu dnia). Początkowo chyba za dużo na jeden dzień i przez kilka dni dość mocno mnie bolał staw biodrowy w zdrowej nodze. W zeszyłem tygodniu zacząłem więcej siedzieć, głównie przy komputerze (2-3 godziny). Pojawiła się sztywność po zewnętrznej stronie uda i w kolanie połączona z bólem. Ale już przeszło. Miałem jeszcze ból i pieczenie w okolicy i powyżej rany, ale to podobno może się pojawiać.

    Dziś byłem na wizycie kontrolnej i zapytałem lekarza jak to jest z tą martwicą. Powiedział mi że do 0,5 roku i jak ma się pojawić to się pojawi. To mnie znów zdołowało.
  • 08.10.13, 21:36
    Dziś mijają ok. 2 tygodnie odkąd poruszam sie bez kul. Wydaje mi sie, ze jest niezle. Biodro nie boli, chodze na kilku kilometrowe spacery. Odczuwam głownie dolegliwości ze strony stopy i słabość w nodze z powodu deficytu mięśni. Wciaz kuleje ale codziennie jest lepiej. Piokrza, co moge Ci poradzić z perspektywy czasu to abyś ruszal sie jak najwiecej i cwiczyl mięśnie chorej nogi wtedy powrot do sprawnosci zajmie Ci mniej czasu. No i oczywiscie pozytywne myślenie ;)
  • 09.10.13, 11:29
    Święte słowa, psygirl! Ćwiczenia i pozytywne myślenie. Bardzo się cieszę z Twoich postępów bo, z tego co pamiętam, początki były trudne przez późną diagnozę.
    A co do martwicy i obaw piokrzy - gdyby rzeczywiście coś poszło nie tak, istnieje plan B czyli endoproteza. Dobrze wiedzieć, że mamy taką możliwość.
  • 02.11.13, 17:35
    W miniony poniedziałek (3 miesiące od złamania) podczas wizyty kontrolnej miałem prześwietlenie i lekarz zadecydował że mogę już odłożyć jedną kulę i zacząć powoli chodzić na obu nogach. Codziennie po trochu, tak żeby stopniowo co raz więcej naciskać na chorą nogę i przyzwyczajać. Bólu w stawie i nodze przy chodzeniu nie odczuwam, jedynie stopa mnie boli od spodu i ogólnie noga osłabiona - mięśnie jeszcze sztywne i oklapłe. Ale jak na razie w porządku. W połowie listopada mam zacząć rehabilitację i tu mam do Was pytania. Lekarz zalecił mi zabiegi polem magnetycznym, laserem i ćwiczenia z pełnym obciążeniem. Czy pole magnetyczne jest wskazane jeśli w nodze wciąż tkwią śruby? Czy ćwiczenia z pełnym obciążeniem są bezpieczne przy chodzeniu wciąż o kuli? (chora noga nie jest obciążona w pełni, bo jak podnoszę zdrową to w ręce po tej stronie ciała wciąż podpieram się kulą). Pod koniec listopada mam mieć kolejną wizytę kontrolną i podobno lekarz ma ustalić mi termin wyciągania śrub.
  • 16.11.13, 00:04
    a wiesz o tym, że jeśli jesteś poszkodowanym w wypadku (w którym jest sprawca mający OC) możesz dostać horrendalne odszkodowanie i leczenie prywatne (wszystkie wizyty prywatne, dojazdy, opłaty za leki, utrata możliwości pracy i teoretycznych przychodów itp.. itd), za które zapłaci ubezpieczycie? Tylko musi być sprawca, wtedy można się leczyć prywatnie, jak coś - priv :) [Chciałam napisać, ale musisz mnie przyjąć do znajomych.]
  • 03.12.13, 11:01
    Witajcie!
    Pisałem na Forum kilka miesięcy temu. To doskonale, że takie Forum powstało.
    28 lipca uległem nieszczęśliwemu wypadkowi i złamałem szyjkę kości udowej.Lekarze zespolili złamaną kość trzema śrubami kaniulowanymi, zalecono mi chodzenie o kulach. Po dwóch miesiącach miałem 30 zabiegów rehabilitacyjnych (pole magnetyczne, laser i gimnastykę). Byłem szczęśliwy, że złamanie się goi, odrzuciłem jedną kulę i środki przeciwbólowe, ale wtedy okazało się, że nie wszystko przebiega dobrze. Zacząłem odczuwać silne bóle w pachwinie i w miejscu, gdzie wkręcono śruby podczas siedzenia i stawiania kroków . Nie było mowy o spokojnym śnie, ponieważ przy każdej próbie zmiany pozycji budziłem się z bólu. Czułem jakby przeskakiwały mi mięśnie uda w miejscu wkręcenia śrub, chodzenie sprawiało mi ból i zacząłem brać znowu środki przeciwbólowe, aby normalnie funkcjonować.
    Poszedłem więc do prywatnego ortopedy ze zdjęciem stawu biodrowego i lekarz stwierdził, że łby wszystkich trzech śrub wystają poza kość i mogą powodować stan zapalny mięśni, które się o nie ocierają. Później sam zacząłem się w to zdjęcie wpatrywać i nawet taki ortopedyczny laik, jak ja zauważyłem, że śruby są za długie i nie ściągają złamanej kości. Gdyby były bardziej wkręcone- przebiłyby na wylot szyjkę stawu.
    Na kontroli w przychodni lekarz prowadzący stwierdził, że pęknięta kość jeszcze się nie zrosła (od złamania minęły 4 miesiące). Na szczęście nie stwierdził martwicy, ale mówił coś o usunięciu tych nieszczęsnych śrub, a nawet o wszczepieniu endoprotezy. Spytałem pana doktora, dlaczego nie zamontowano mi protezy od razu? Byłoby mniej bólu i mógłbym wrócić w końcu do pracy. Odpowiedział, że oni starają się najpierw uratować naturalny staw pacjenta, a w ostateczności wstawiają protezę. Może to i racja… Lekarz powiedział, że jestem „za młody” na endoprotezę (mam 59 lat).
    Spytałem, czy to normalne, że śruby tak wystają (ok. 1-1,5 i 2 cm ponad kość udową). Powiedział, że się „wysunęły”, co jest bzdurą, ponieważ porównywałem wszystkie zdjęcia, a były robione trzy w odstępach miesięcznych, i na każdym zdjęciu są w takim samym położeniu. Pan doktor nie chciał chyba podważać fachowości swego kolegi, ale jednak wspomniał o szybkim usunięciu śrub. Na Forum wyczytałem, że takie śruby są usuwane po roku, nawet po dwóch latach.
    Pytam się więc Was, Kochani, czy jest to normalne, aby śruby po zespoleniu wystawały poza kość aż tyle i czy któreś z Was miało lub słyszało o podobnym przypadku. Moim zdaniem (zaznaczam, że nie jestem fachowcem w tej branży, ale nawet niewidomy zauważyłby, że jest coś nie tak) jest to fuszerka chirurga ortopedy, a lekarz prowadzący stara się kryć swojego kolegę (obaj pracują w tym samym szpitalu). W krótkich odstępach czasu czeka mnie kolejna operacja, znowu ból i niezdolność do pracy nie wiadomo, jak długa, aż mnie w końcu zwolnią z firmy.
    Chcę pójść do prywatnego i niezależnego ortopedy, aby stwierdził i napisał czarno na białym, co o tym sądzi i jeśli jest to fuszerka lekarza operującego- będę działał dalej.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    rommoz54
  • 04.12.13, 11:10
    Witaj rommoz54! Co do endoprotezy to rzeczywiście jest podobno praktyka, żeby u ludzi młodych (przed 70tką:) robić najpierw zespolenie a endoprotezę dopiero w razie komplikacji. Aktualnie trwałość endoprotezy to około 15 lat a podobno wymiana jest trudna i lepiej jej unikać.
    W/g mnie to nie jest normalne, że śruby wystają na kilka centymetrów z kości. Bo po pierwsze nie zespalają właściwie a po drugie uszkadzają mięsień więc fuszerka jest oczywista. Ciekawa jestem w którym szpitalu byłeś operowany. Rozumiem, że znasz prywatnego ortopedę, któremu można zaufać. Jeśli nie - mam takiego w Warszawie, który nie zawahał się zjechać autora mojego zespolenia za wykoślawienie główki. Co do wyjęcia śrub bez ponownego zespolenia to, jeśli złamanie się nie zrosło, sensu w tym nie ma. Nie wiem też jak to jest po wyjęciu śrub bo dotąd nikt tutaj na forum nie napisał, że ma wyjęte śruby, ile czasu minęło od wypadku i jak przebiegała rehabilitacja. Może ktoś z połamańców z poprzedniej zimy już to zrobił w się odezwie.
  • 04.12.13, 19:35
    Jestem po pierwszej (10 zabiegów = 2 tygodnie) serii zabiegów rehabilitacyjnych (pole magnetyczne, laser, ćwiczenia z pełnym obciążeniem). Od poniedziałku zacząłem drugą. Martwię się tym że w zeszłą sobotę dość dokuczliwie rozbolała mnie noga - tuż po zakończeniu pierwszej serii. Najbardziej w okolicy pośladka trochę w dół i od zewnętrznej strony uda oraz promieniująco od wewnętrznej strony uda (trochę inny ból, czuć jakby takie naprężenia pod skórą) aż do łydki poniżej kolana.Tak więc od poniedziałku (nowa seria) nie miałem ćwiczeń z obciążeniem. Dziś byłem do kontroli u mojego ortopedy i powiedział że to raczej z przesilenia podczas ćwiczeń, bo co innego nie powinno to już być. Nie wiem co myśleć. Od poniedziałku czuję że ból ustępuje. W ogóle to wizytę miałem tydzień temu, a następną miałem mieć dopiero w styczniu, ale z obawy o powyższe objawy warunkowo poszedłem do niego wcześniej. W styczniu mam mieć kolejne prześwietlenie i lekarz chce mi ustalić termin usunięcia śrub. Na innym forum gazety.pl znalazłem chłopaka 3 lata starszego, który to złamanie miał na początku zeszłego roku (2012) i lekarz chciał usunąć śruby po roku, ale pacjent z uwagi na pracę zdecydował się po 1,5 roku.
  • 04.12.13, 20:36
    Witaj mroovechka!
    Dziękuję za szybką odpowiedź, jak zwykle jesteś na miejscu :)
    To, że lekarz wspomniał o usunięciu śrub pomimo nie zrośnięcia się kości daje wiele do myślenia. Pewnie jest pod wrażeniem fuszerki swego kolegi. Szkoda, że nie mam możliwości przesłania Tobie zdjęć RTG mojej nieszczęsnej kontuzji. Byłabyś pod wrażeniem! Na nich doskonale widać, jak w „kość” mogą dostawać mięśnie uda :).
    Jestem z Gdańska i byłem operowany w Szpitalu Wojewódzkim. I od 40 lat płacę te cholerne składki zdrowotne, i pierwszy raz od 40 lat coś takiego mnie spotkało. I od razu z problemami…
    Solidarność wśród lekarzy jest podobna do solidarności mecenasów. Różnią się tylko kolorem strojów, w których paradują. Czerń i biel… Nie kalają gniazda, w którym się wykluli. W moim przypadku udowodnienie fuszerki lekarza nie będzie problemem, bo chcę to ruszyć i mam na to dowody w postaci zdjęć. Znowu czeka mnie operacja, a tego nie lubię, bo kto lubi krojenie własnego ciała?
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i oczywiście przyjaciół w niedoli.
    rommoz54
  • 04.12.13, 22:41
    Rommoz54, no tak, jestem na miejscu, choć przyznam, że wolałabym już mieć to za sobą i zapomnieć:) Ale bardzo brakowało mi takiej wymiany informacji jak na tym forum, kiedy sama byłam świeżo po wypadku. Poznałam tu petrussa, który bardzo mi pomógł. No i wiem, że nasza kontuzja była bardzo poważna i chyba jakieś dolegliwości pozostaną nam do końca życia.
    Niestety na szczerą ocenę dokonań swoich kolegów z państwowych szpitali potrafią się zdobyć tylko ortopedzi z prywatnych klinik, którzy już nie pracują i nie mają zamiaru pracować w państwowej służbie zdrowia. Właśnie taki ortopeda powiedział mi wprost, że na Barskiej mogłam trafić lepiej. Ja też płacę składki od wielu lat ale byłam gotowa zapłacić za operację. Niestety prywatna klinika do której pojechałam po wypadku na prześwietlenie takich operacji nie robiła i lekarz mi tylko postawił diagnozę i wskazał kilka szpitali państwowych. Nie mówię, że w prywatnej klinice wszystko by było idealnie ale teraz wiem, że są w Warszawie prywatne kliniki, które takie operacje robią, więc jeśli kiedyś jeszcze złamię sobie coś, będę wiedziała gdzie jechać:)
    Możesz mi przysłać zdjęcie RTG mailem na adres gazetowy ale i tak wierzę, że widok jest nieciekawy. Najgorsze, że straciłeś tyle miesięcy i teraz praktycznie będziesz musiał zacząć wszystko od początku. Może chociaż uzyskasz jakąś rekompensatę za tę fuszerkę. No ale na walkę o to też musisz mieć siły. Trzymaj się!
  • 04.12.13, 22:47
    mroovechka, jak to "wykoślawienia główki"???
  • 04.12.13, 23:13
    Piokrza, moja główka kości udowej nie jest zespolona dokładnie pod takim kątem jak była oryginalnie. Widać to zwłaszcza na zdjęciu RTG jak się porówna z drugą, zdrową nogą. Dobry ortopeda zobaczy to też bez porównywania:) Może to w przyszłości spowodować problemy ze stawem, bo główka pracuje teraz w stawie inaczej niż poprzednio. No ale na razie się tym nie martwię, przyjdzie na to czas (lub mam nadzieję, że nie przyjdzie:)
    Co do Twoich bóli to myślę, tak jak Twój ortopeda, że są raczej przeciążeniowe. Codzienna rehabilitacja po tak długiej przerwie może być zbyt intensywna. Może wystarczyłoby na początek 2-3 razy w tygodniu?
  • 08.12.13, 22:43
    Witam po długiej przerwie. Też uważam, że jestem coś winny i postanowiłem napisać w tym wątku ponownie - bo zaraz po operacji byłem przerażony i szukałem jakiś informacji w necie. Wtedy trafiłem na ten wątek i od razu poczułem się lepiej "wśród innych złamasów".
    Dla tych co Im się nie chce czytać całego wątku przypomnę, że operację miałem 11 miesięcy temu. Potwierdzenie zrostu miałem dopiero po 4,5 miesiącach.
    Po uzyskaniu potwierdzenia pełnego zrostu zacząłem bardzo intensywnie ćwiczyć, na różnych salach rehabilitacyjnych, na podwieszkach na początku bez obciążenia, potem z oporowaniem, rowereki i jakieś inne różne "dziwne" przyrządy. Oczywiście większość nie w ramach NFZ. Ćwiczyłem też wchodząc i schodząc "bez sensu" po schodach. Między innymi to chodzenia po schodach ( z dodatkowym wspinaniem się na palcach stopy) miało pomóc ( i chyba pomogło) w uaktywnieniu "pompy" odpowiedzialnej za przepływ limfy. ( sorki za ten prostacki opis )
    Przez ładnych parę miesięcy miałem problemy z opuchlizną, tej operowanej nogi. Latem, czyli po około 6 miesiącach od operacji wyjechałem na urlop. Chodziłem po plaży, ( nie no spoko nie codziennie :-) - ) ale nieraz pokonywałem nawet dystans ponad 10 km plaża.
    Dziś nie odczuwam, żadnych dolegliwości, ani bóli. Nie kuleję, chodzę "normalnie" . Czasami coś mi "chrupnie" w pachwinie. Jedno co mi pozostało to niewielkie, ale dość upierdliwe ograniczenie ruchowe, którego niestety nie udało mi się tej pory rozćwiczyć.
    W żadnej pozycji, na stojąco, czy leżąco mam taką blokadę, że nie mogę sobie sięgnąć rękoma do palców stopy. Hmm wbrew pozorom wcale to nie jest błaha sprawa, bo jest problem na przykład ... z założeniem skarpetki, problem z utrzymaniem higieny tej stopy...ale... że życie nie zna pustki, a potrzeba jest matką wynalazków, toteż opanowałem "specjalne techniki" do wykonywania tych czynności. To że przy okazji wprawiam w wesołość Moją Żonę...traktuję jako pozytyw tej całej sytuacji.
    Przy okazji chciałem Koleżankom i Kolegom powiedzieć, że złożyłem do NFZ u wniosek o rehabilitację w sanatorium i ....został on w trybie pilnym :-) :-) ha ha ha ...pozytywnie rozpatrzony.

    Już ! ! ! za 18 miesięcy mam się spodziewać pisma, które wskaże miejsce i dokładny termin turnusu. Rewelacja ...rehabilitacja pooperacyjna już za 1,5 roku.

    Może się spotkamy w realu :-). Dam znać jak już będę znał konkrety.
    P.S.
    Żeby nie było tak słodko ...to na koniec coś ze smutniejszych skutków mojego wypadku. Otóż zdałem sobie sprawę, dopiero teraz jak spadł pierwszy śnieg. Otóż...coraz częściej łapię się na tym, że boję się chodzić po śliskim...boję się, że się poślizgnę i przewrócę, że złamię się na nowo. Nigdy tego nie miałem :-(...
    Nigdy wcześniej o tym nawet nie myślałem...jakiś uraz jednak pozostał. Hmm... na narty też nawet nie chce mi się spojrzeć :-(
    --
    Pozdrawiam
    --
    Pozdrawiam
  • 08.12.13, 22:56
    wiktor, mógłbyś mi przypomnieć ile masz lat i czy usunęli Ci śruby? pozdrawiam,
  • 08.12.13, 23:04
    Skończone 58. Śrubki mam. Według lekarza prowadzącego należy je wyjmować najlepiej po roku. Dokładnie między 1 a 2 od operacji
    --
    Pozdrawiam
  • 09.12.13, 09:39
    Witam Was, też po długiej przerwie. Cieszę się, że tenwatek działa, w krytycznych chwilach b. mi pomógł, mimo ze jestem lekarzem.
    Ja połamałam się 3.01.2013- operacja 3 sruby w szyjce3 kości udowej prawe. Chodzę do pracy od maja. Rehabilitacja indywidualna- przez 4 miesiace w domu, potem prywatnie 1x w tygodniu. Obecnie wszystko jest w porządku - nie utykam, nosze buty na obcasie. Jedyne to ograniczenie w sile mięśni nogi opeowanej i nieraz słyszę takie "pyk" ?
    Wczesny zrost pojawił sie w lipcu na rtg, w październiku nie wykonywaliśmy rtg ( decyzja wspólna ortopedy i moja). Wizytę mam umówioną na 4.02.2013- wtedy zostane wpisana na operację usunięcia śrub, która prawdopodobnie odbędzie się w 2015 roku. Cały czas stosuję dietę wzbogaconą w Ca oraz łykam vit.D3.
    Przeraża mnie nadchodzaca zima. W piątek wychodząc z pracy -gdy oblodziło, na parkingu idąc do samochodu (to tu złamałam nogę) sunęłąm noga za nogą i trzymałam się barierek. Uraz???
    Chciałbym też złożyć wniosek do sanatorium, ale???? ten czas oczekiwania -okrutny.
    Pozdrawiam Wszystkich.
  • 09.12.13, 11:34
    Jwiol, moglabyś jeszcze napisać ile masz lat? I kiedy ortopeda zalecił Ci odstawienie kul? Po dwóch latach usunięcie śrub to chyba długo? Ktoś tu pisał że miał usuwane po 9 miesiącach, ale to chyba kwestia indywidualna...
  • 11.12.13, 08:13
    Widzę, że na forum ostatnio poruszenie to i ja napiszę :) Od 1,5 miesiąca chodzę do pracy, wszystko wydaje się być w porządku. Nieraz odczuwam jeszcze dyskomfort ze strony biodra ale zdarza się to tylko gdy mam bardzo aktywny dzień, czyli gdy dużo i szybko chodzę. W pierwszych dniach pracy odczuwałam ból w pachwinie ale szybko ustąpił. Można powiedzieć, że moje życie wróciło do normy chociaż strach przed jakimś upadkiem towarzyszy mi cały czas. Kontrolę u ortopedy mam dopiero w kwietniu, wtedy mam mieć robione zdjęcie rtg i może zostanie ustalony termin wyciągnięcia śrub. Z ubezpieczalnią też już się "rozliczyłam", przyznano mi 15% trwałego uszczerbku na zdrowiu. A Wam ile?
  • 11.12.13, 18:05
    psygirl, a Ty ile miałaś rehabilitację i po ilu miesiącach lekarz wystawił Ci zdolność do pracy? co oznacza u Ciebie ten "trwały uszczerbek na zdrowiu"?
  • 11.12.13, 22:53
    Hej wiktor, jwiol1 i psygirl! Fajnie, że się pozbieraliście i wracacie do formy. Mnie też teraz jak jest zimno, mimo że w lutym minie 2 lata, coś tam strzyka w biodrze i pobolewa w kolanie. Łykam witaminę D i wyglądam słońca. Też mam schizę jak widzę najmniejsze oblodzenie nawierzchni. W miarę bezpiecznie czuję się tylko w takich butach:
    www.salonklimczok.pl/pl_PL/p/BUTY-DAMSKIE-SALOMON-TACTILE-308878/2864
    (mam nadzieję, że link nie będzie uznany za kryptoreklamę:)
    Wiktorze, co do niemożności kontaktu z palcami własnej stopy to ja miałam ponad rok. Pomogła terapia manualna czyli bolesne zabiegi wyginania i ugniatania chorej nogi wykonywane rękami rehabilitanta a potem zimowy wyjazd na Kanary.
    Ciekawe są Wasze informacje o sanatorium i ustaleniu procentów uszczerbku na zdrowiu. Ja z ZUSem jedyny kontakt miałam kiedy krótko po wypadku wezwali mnie na kontrolę zwolnienia lekarskiego na drugi koniec miasta. Śmieszne bo lekarz, który je weryfikował nie był ortopedą. Sam był trochę zażenowany jak mnie zobaczył kuśtykającą o kulach. Nawet mi zwrócili ryczałt za bilet autobusowy nie zważając na to, że przyjechałam taksówką:)
    Sanatorium, wiadomo, mogłoby być pomocne. Choć w mojej obecnej sytuacji zawodowej kilkutygodniowy wyjazd jest raczej niemożliwy.
    Powiedz, psygirl, po co się ustala taki uszczerbek? Czy można dostać odszkodowanie jeśli uszczerbek nie miał związku z pracą a po prostu wywaliłam się malowniczo na lodzie?
  • 11.12.13, 23:22
    Ustalenie stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu jest bardzo ważne osób objętych obowiązkowym ubezpieczeniem wypadkowym czyli dla pracowników lub zleceniobiorców ( tu pod pewnymi warunkami) oraz osób prowadzących działalność gospodarczą którzy doznali uszczerbku w skutek wypadku przy pracy. ( ale również i przy prowadzeniu DG - pod warunkiem opłacania pełnych składek ) - gros ludzi niestety o tym nie wie i później nie może z tego skorzystać.
    W okresie od 01.04.2013 r. do dnia 31.03.2014 r. – kwota jednorazowego odszkodowania zgodnie z obwieszczeniem MPiPS z dn. 08.03.2012 r. w sprawie wysokości kwot jednorazowych odszkodowań z tytułu wypadku przy pracy lub choroby zawodowej (M.P. z 2013 r. poz. 164). wynosi 704,00 zł. Łatwo więc policzyć, że za 15% dostać można ponad 10 tysięcy. Oczywiście tylko wtedy gdy sporządzona zostanie dokumentacja wypadkowa i ZUS uzna zdarzenie jako wypadek przy pracy.
    Prywatne polisy ubezpieczeniowe też bardzo często zawierane są na ryzyko popularnie nazywane NNW, ale tu kwoty wypłaconego ubezpieczenia są uzależnione wprost od wartości na jaką wykupiliśmy polisę i najczęściej są niewielkie.
    --
    Pozdrawiam
  • 11.12.13, 23:35
    Mroovechko, Salomonki znam od dawna, też uważam że są naprawdę bardzo fajnymi butkami, ale te ostatnie co sobie ze dwa sezony temu kupiłem są świetne na śniegu...natomiast na lodzie....zapomnij.
    Synek ma identyczne i też mówi to samo co ja. Chyba coś ze składem mieszanki na podeszwy chyba pociapali, bo protektory mają niczego sobie.
    --
    Pozdrawiam
  • 13.12.13, 19:38
    Witam,
    Poczytałam co tutaj piszecie i postanowiłam dołączyć,operację miałam 23.10.13 zespolenie było robione piszę jak mam napisane w karcie"otwarta repozycja złamania i stabilizacja śrubo-płytką DHS ChM 4-otworową+śrubą gąbczastą derotacyjną.Mija 7 tydzień po operacji,miałam zrobiony Rtg i ortopeda powiedział że nie ma martwicy,ale nadal nie mogę obciążać nogi,poruszam się o kulach i na poczatku stycznia mam rozpocząć rehabilitację,mogę stawać na nodze ale bez zbytniego obciążania.Też mam bóle w pachwinie,czuję kłucie w kości udowej,nie byłam do tej pory rehabilitowana ,to ,że zginam nogę w kolanie to zasługa tego ,że ćwiczę sama oczywiście w miarę możliwości,gdyż boję się żeby sobie samej nie zrobić krzywdy.Czy nie jest już za poźno żeby brać mumio,piję tylko wapno i vitaminę c 1000,dzisiaj ortopeda powiedział ,że w przyszyłym roku mogę mieć wyjęte śruby i tym zaintrygowana trafiłam na forum.
  • 20.12.13, 16:36
    Cześć martini37 słuchaj mam podobny problem do twojego z tym, że ja miałęm operację robioną 07.08.2013 dzisiaj jestem po 3 wizycie u lekarza i po 10 dniowych zabiegach ( laser+ćwiczenia)
    które odbyły się pod koniec listopada. 8 listopada lekarz powiedział, że zaczął się minimalny zrost(3miesiace po wypadku) miałęm ją obciążać 70-80%.Po dzisiejszej wizycie sam lekarz powiedział, przed robieniem badań RTG, że zaczniemy już ją obciązać( bez kul) po wizycie , lecz po badaniach sam się lekko zdziwił co zobaczył na zdjęciu,zobaczył tylko lekkie zabarwienie białego, powiedział że na to trzeba czasu, chociaż idzie to jak krew z nosa. Powiedział że jakieś ogniska wapniowe się zaczynają robić. w styczniu miałem iść na rehabilitację do szpitala, lecz nie ma po co jeśli zrost kości jest marny, ale żyję wciąż z nadzieją że będzie dobrze. trzymam kciuki bardzo mocno. wiem ile męki człowiek przeżywa po takim złamaniu. Pozdrawiam serdecznie Łukasz
  • 21.12.13, 13:09
    Brightnes, Ty masz złamanie szyjki kości udowej czy uda ?
  • 22.12.13, 02:30
    herr dokładnie szyjke kości udowej w części przykrętarzowej czy jakoś tak:)w górnej częsci kości ja się na tym nie znam. Wiem jedynie że mam szczeline złamania na ok 7-8mm, która mi się zrasta juz 4 miesiąc.:) Stram się jakoś dawać radę, ale jedynie o kulach:(.
  • 20.12.13, 23:06
    Piokrza, ja do pracy wróciłam po 5 miesiącach od operacji. Co u mnie oznacza trwały uszczerbek na zdrowiu to nie wiem. Dostałam tylko zawiadomienie, ze przyznano mi 15%. Dodam, że chodzi tu o polisę na życie, opłacaną dodatkowo w zakładzie pracy. Co do rehabilitacji to miałam tylko po operacji przepisane ćwiczenia w UGULU, masaż i solux. Teraz (7 miesiecy po operacji) noga jest jeszcze troche osłabiona, nie kuleję i już prawie potrafię siedzieć po turecku :)
  • 14.01.14, 23:35
    U mnie minęło już 5 miesięcy od złamania szyjki kości udowej w lewej nodze. Od 2,5 miesiąca chodzę o jednej kuli. Wczoraj byłem na kolejnej wizycie kontrolnej u chirurga-ortopedy. Zrobiono mi prześwietlenie, lekarz stwierdził że kość się w pełni zrosła, śruby są już nie potrzebne bo nie trzymają kości, tylko "są bo są", w niczym nie pomagają - a mogą tylko przeszkadzać. Zatem - jak zapowiadał pod koniec zeszłego roku (3 miesiące od zespolenia, w momencie odstawienia kuli i tuż przed rozpoczęciem rehabilitacji) - ustalił mi termin usunięcia śrub. Ma być to połowa marca, czyli od złamania/zespolenia 7,5 miesiąca. Pytałem "czy to nie za wcześnie" i nie mógłbym tego usunięcia odwlec w czasie np. o pół roku, bo "tak wyczytałem w internecie o innych osobach..." a on powiedział mi że jest to ryzykowne, bo może się rozwinąć jałowa martwica głowy kości...i tak mnie teraz zastanawia ta kwestia, bo chyba większość osób tutaj miała termin usuwania nie wcześniej jak po roku od zespolenia, a niektórym nawet lekarz pozwolił zostawić je, bez konsekwencji... nie wiem, skoro tak zaleca to przecież wie co dobre. Powiedział tylko, że jeszcze po tych śrubach 2-3 tygodnie będę musiał odciążać nogę, w celu zagojenia rany, ale dziury się zaleją nawet ukrwią od środka naczyniami tak że kość jeszcze ma się wzmocnić...póki co mogę już zaczynać chodzić bez kuli. Od wczoraj zrobiłem trochu kroków po domu. Na razie bez bólu, kiwając się na boki jak po odstawieniu pierwszej kuli. Co do rehabilitacji to miałem w sumie 2 serie (miesiąc) pod koniec tamtego roku, mięśnie w nodze wyraźnie odżyły choć jeszcze nie w pełni. A może i tak (?), tylko teraz moja prawa noga jest tak muskularna (od poruszania o niej przez pierwsze 3 miesiące...) jak nigdy wcześniej i trudno mi się przyzwyczaić do tego, nie powinienem lewej porównywać do niej bo to nie fair. Poprosiłem jeszcze o skierowanie na rehabilitację. Ostatnio, ponad tydzień temu zaczęło dość mocno boleć w skupionym punkcie centralnej części trochę pod pośladkiem. Ból odczuwalny najbardziej podczas siedzenia, zaczął promieniować od tyłu nogi aż do łydki. Najprawdopodobniej przyczyną jest przetrenowanie mięśni pośladków podczas ćwiczenia przysiadów na siedząco (?) Podczas siedzenia wciąż mam odczuwalny też ucisk gdzieś nisko pod pośladkiem, ale to od początku wyjścia ze szpitala (po zespoleniu). Wg lekarza może to być od śrub. Ostatnio zacząłem powoli uczyć się schylać i kucać, a nawet siadać na nogach zgiętych (podwiniętych) w kolanach, a to było z początku bardzo bolesne (kolana). Nie mogę jeszcze przyciągnąć tej nogi zgiętej w kolanie do klatki piersiowej tak jak prawej - gdy leżę na plecach. Odczuwam jakiś opór i ból nad przedniej części udem - chyba ze strony mięśni. No i mam jakiś taki dziwny (chyba psychiczny) "dystans" do tej nogi. Jeszcze siedzę, przenoszę ciężar i usuwam się na prawy bok, prawą nogę, prawą stronę ciała... Lekarz twierdzi że "coś po takim urazie na pewno zostanie...". Ja wierzę że to kwestia wyćwiczenia. A i też bardzo mało ruszałem się do tej pory (praktycznie cały czas siedziałem w domu, 2 ostatnie miesiące dość dużo 6 godz. z przerwami przed komputerem). Teraz muszę zacząć dużo spacerować. Cieszę się że nie ma śniegu, lodu, zimy...a jak czytam wasze 10-kilometrowe "spacery" w ciągu dnia już po 5 miesiącach od urazu to mnie ciary przełażą :o Szacun. :)
  • 25.01.14, 22:49
    Witam. Odezwij się do mnie. Moja historia jest identyczna jak twoja. Pogadajmy na priv.
  • 25.01.14, 23:35
    nie mogę do Ciebie napisać bo masz nie aktywny profil
  • 26.01.14, 22:22
    profil, już aktywny. Napisz albo na forum priv, lub pogadajmy na maila.
  • 06.02.14, 12:30
    Hej, napisz do mnie na maila: kamila_palka137@op.pl
  • 11.03.14, 23:08
    witam jestem studentka i pisze prace na temat złamania szyjki kosci udowej. szukam osoby ktróa chcialaby podzileic sie ze mna swoja historią. mam 100 pytan do albo i wiecej.
    katherinesmoker@vp.pl
  • 14.03.14, 12:52
    Możesz pisać do mnie na priv.
  • 14.03.14, 21:41
    petruus Twoj profil nie jest aktywny :(
  • 16.03.14, 23:50
    Napisz po prostu na mój gazetowy adres. Profil nie jest do tego potrzebny.
  • 29.04.14, 10:43
    Witam,
    na początku stycznia br. złamałem szyjkę kości udowej. W szpitalu skręcili mi śrubami kość udową z szyjką, z zaleceniem 3. miesięcznego całkowitego oszczędzania nogi. Zalecenie zrealizowałem. Noga bolała (najbardziej w nocy), w zasadzie cała w różnych miejscach. najbardziej poniżej kolana do kostki - od strony piszczeli. W tym czasie wykonywałem proste, paru minutowe ćwiczenia, na leżąco. Po 3. miesiącach zrobiłem prześwietlenie. Noga nie zrasta się. Ortopeda stwierdził, że niezbędna będzie operacja - endoproteza. Po wizycie u ortopedy byłem u lekarza z ZUS. Ten z kolei stwierdził, że takie złamanie leczy się w 6-12 miesiącach i nie ma co panikować. Po trzech miesiącach zacząłem stawać na nogę, jeździć na rowerze, pływać. Od przypadkowego lekarza dowiedziałem się, że powinienem zażywać wapno. Zalecił mi wit. D3, w ilości 2800 jm/dobę. Po domu chodzę bez kuli. Idzie mi coraz lepiej :-). Od kilku dni noga nie boli, nawet w nocy. Chodzenie "idzie" mi coraz lepiej. Znaczny postęp odczuwam właśnie po rowerze, pływaniu. A nie oszczędzam się...Najgorzej jest rano.Nie wiem czy dobrze robię... Ale slkoro są rezultaty ...
    Jeszcze jedna ważna rzecz - głowa. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. To naprawdę pomaga. Polecam książkę "Potęga podświadomości" J. Marphy. Napiszcie co o tym sądzicie?
  • 18.03.14, 23:46
    Witam,
    Ja również jestem po złamaniu przezkrętarzowym kości udowej. Mam 30lat. Wypadek na snowboardzie w kwietniu 2013r. Operację miałam przeprowadzoną we Francji, zastosowano gwóźdź śródszpikowy. Poinformowano mnie, że do roku czasu powinnam być po wyciągnięciu gwoździ i zrehabilitowana. Po powrocie do Polski zastosowano jednak bardziej zachowawcze leczenie i wyciąganie śrub zalecono po około 1,5 do 2 lat od wypadku. Powoli się do tego przymierzam. Widzę, że cześć osób zainteresowanych jest sanatorium. Z NFZ faktycznie czas oczekiwania jest do dwóch lat. Osoby zatrudnione mają jednak możliwość złożenia wniosku do ZUS o rehabilitację w ramach prewencji rentowej. Wniosek do pobrania na stronie internetowej. Czas oczekiwania jest krótki (od miesiąca do trzech miesięcy). Ja w styczniu byłam na takim turnusie rehabilitacyjnym. Nadmienię, że w październiku zdążyłam wrócić do pracy a ZUS i tak po złożeniu przeze mnie wniosku wysłał mnie na rehabilitację. Co do uszczerbku na zdrowiu, z reguły taki wniosek do ubezpieczyciela można składać po zakończonym leczeniu. Ja złożyłam po około 3 miesiącach od wypadku i na razie uszczerbek określono na 10% a po zakończonym leczeniu mam dosłać dokumentację. Na dzień dzisiejszy nadal odczuwam ból tej nogi, głównie w okolicach kolana i z reguły po wysiłku, czy bardziej aktywnym dniu, ale spowodowano to jest pewnie osłabionymi mięśniami w tej nodze. Natomiast nie przeszkadza mi to w uprawianiu sportu. Biegam, chodzę na fitness, siłownię. Na deskę nie odważyłam się w tym sezonie jeszcze wybrać … ale w przyszłym już mam nadzieję się uda. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
  • 30.03.14, 15:50
    Tydzień temu w czwartek miałem zabieg usunięcia 2 śrub z szyjki kości udowej lewej. Zabieg wykonał inny chirurg niż ten który pierwotnie mi je tam umiescił i prowadził mnie w drodze leczenia do tej pory.aly byłem w sumie 3 dni: w pierwszym mnie przyjęli, w drugim wykonali zabieg, na trzeci wypisali do domu. W dniu wypisu zmieniali mi opatrunek i zauważyłem dość dużego siniaka/krwiaka poniżej rany. Lekarz widział go, ale to podobno nic złego. O tyle jest to dziwne, że po poprzednim zabiegu nic takiego nie miałem... Lekarz kazał mi chodzić o dwóch kulach przez tydzień. Prowadzący zapomniał wypisać recepty zanim poszedł do przychodni (codziennie przyjmuje 50 pacjentów), ale ten co robił operację przyszedł i powiedział że jak bardzo mnie boli to wypisze mi coś. Mnie nie bolało aż tak i zgodził się że w razie czego wezmę coś przeciwbólowego z domowej apteczki. Przyjechałem do domu i jeszcze raz na spokojnie coś mnie wzięło żeby sprawdzić kartę wypisu, a tam u dołu miał mi przepisać oprócz Ketanolu także zastrzyki przeciwzakrzepowe Clexane. Już wcześniej o tym myslałem, ale wyleciało mi z głowy. Już miałem jechać z powrotem do szpitala, ale okazało się że w apteczce mam jeszcze 6 szt., czyli akurat do środy - dzień przed kontrolą u lekarza. W miniony czwartek, równo tydzień po zabiegu byłem na wizycie kontrolnej, zmiana opatrunku i konsultacja. Rana goi się podobno dobrze. Jest jak to określiła pielęgniarka "ładny buraczek"/siniak podeszły krwią jak był. Usunięcie szwów w przyszły czwartek. Lekarz przepisał mi jeszcze 20 zastrzyków przeciwzakrzepowych i... kazał chodzić bez kul! Jestem tymbardziej zdziwiony że ktoś tu pisał 4-6 tygodni chodzenia o kulach żeby dziury po śrubach się zalały, a tu już mam chodzić...na razie boli mnie udo powyżej kolana, leżąc nie mogę przygiąć wyżej o dociągnieciu do klatki nie wspominając. Rana też wg mnie nie wyglądała jeszcze tak super zagojona, zwłaszcza że wciąż tkwią w niej nici. Boję się chodzić bez kul, ale z drugiej strony lekarz mi kazał...i noga widzę znowu zaczyna mi chudnąć :( ale czy to bezpecznie tak chodzić bez kul z jeszcze nie zagojoną w pełni raną ze szwami i nie zalanymi dziurami po śrubach w tydzień po zabiegu? Oboje lekarze prowadzący i usuwający śruby twierdzą że po tygodniu już powinienem kule odstawiać. Mija kolejne 3 dni a ja wciąż z nimi chodze... poza tym wrócił mi ból posladka promieniujący do stopy jak dłużej posiedzę na fotelu. Przy chodzeniu i leżeniu tego nie ma. A myślałem że to był 'ucisk' od srub i minie po tym zabiegu usunięcia. Tak też mówił mi lekarz prowadzący... :(
  • 18.04.14, 12:52
    Witajcie!

    Moja gehenna trwa od 29 lipca 2013.
    Pisałem na Forum w pod koniec zeszłego roku opisując swoje zdarzenie i wtedy jeszcze byłem pełen optymizmu, że wszystko skończy się pomyślnie. Kilka wizyt u ortopedy, kondycja całkiem w porządku. Zaliczyłem też rehabilitację w sanatorium w styczniu tego roku, po którym zwiększyła się masa mięśniowa w chorej nodze. Niestety skróciła się ona o ok. 2 cm.

    Po sanatorium zgłosiłem się do ortopedy na kontrolę i po kolejnym już szóstym prześwietleniu ten orzekł, że szyjka się zrosła, nie ma martwicy i trzeba usunąć śruby zespalające. Skarżyłem się na nie wcześniej, bo wystawały po 2 cm ponad kość udową i uwierały mięśnie tyak, że nie mogłem siedzieć bez bólu.
    Ucieszyłem się bardzo, bo gojenie się złamania i rehabilitacja spowodowały, że mogłem po mieszkaniu chodzić bez kuli na krótkich dystansach, pomimo uwierających mnie śrub. Odczuwałem też dość silny ból w pachwinie, ale lekarz powiedział, że to minie z czasem. Pomyślałem, że to przykurcz ścięgien i po ćwiczeniach wszystko wróci do normy.

    Operację usunięcia śrub miałem 18 lutego. Wszystko niby przebiegło pomyślnie, mogłem bez bólu siedzieć, choć pachwina dawała o sobie znać coraz bardziej. Lekarz napisał, że leczenie zakończono i jestem zdolny do pracy.
    Po dwóch tygodniach od usunięcia śrub zaczęła mnie boleć noga, to znaczy: kłucie w pośladku, tępy ból kości udowej promieniujący jakby w środku, poprzez piszczel aż do stopy (podobny do bólu reumatycznego). Z czasem nie mogłem na tą nogę stanąć, chodzenie bez dwóch kul jest niemożliwe, dokładnie takie objawy, jak po operacji zespolenia w lipcu. Pachwina boli tak mocno, że w nocy budzę się z bólu pomimo leków p/bólowych.
    Jestem zrozpaczony, po ośmiu miesiącach wróciłem do pracy, ale po dwóch tygodniach musiałem wziąć urlop. Myślałem, że jakoś to przejdzie, że to tylko chwilowe, ale ból się nasila i nie ustępuje ani na chwilę.
    Straciłem zaufanie do mojego ortopedy, choć to specjalista, pracuje w tym szpitalu, gdzie byłem dwukrotnie operowany. Nawet się spotkaliśmy na obchodzie, mówił, że będzie dobrze, że jest w porządku.

    Kochani!
    Wiele się z tego Forum dowiedziałem, dzięki Wam zostałem pozytywnie naładowany i wierzę, że będzie dobrze. Cieszę się, że wielu z Was odzyskało zdrowie. U mnie tak chyba nie jest, dlatego proszę o odpowiedź na pytanie: czy któreś z Was miało podobny przypadek, czy po usunięciu śrub czuliście się podobnie, jak ja? Bo ja czuję się gorzej, niż zaraz po operacji zespolenia szyjki. Może dziury po tych nieszczęsnych śrubach (miały po ok. 12 cm długości i chyba 8 mm średnicy każda) zarastają i dlatego tak boli? Nie wiem, nic mi się nie chce, czuję się źle także psychicznie, a we wtorek po świętach muszę iść do pracy. Koszmar...

    Przy okazji życzę Wam i Waszym Rodzinom pogodnych Świąt Wielkanocnych, radości i szczęścia.
    Pozdrawiam wszystkich.
    rommoz54
  • 18.04.14, 18:49
    Witam
    Ból który opisujesz nie do końca odpowiada bólowi "szyjkowemu"- to co Ci doskwiera to raczej ból pochodzenia nerwowego- a dokładniej od poziomu L3-L5 bądź od problemów ze stawem biodrowo-krzyżowym ( blokowanie się stawu ). Może o tym świadczyć fakt skrócenia kończyny- wątpię że te 2 cm wynikają z ubytku kostnego - raczej ze złego ustawienia miednicy. Złe chodzenie w trakcie rekonwalescencji mogło wpłynąć na siłę mięśni głebokich które stabilizują miednicę.
  • 18.04.14, 19:17
    Ja mam podobnie. Zabieg zespolenia szyjki kości udowej lewej dwoma śrubami miałem 2 sierpnia 2013. Usunięcie 20 marca 2014. Cały czas stosowałem się do zaleceń lekarza prowadzącego chirurga-ortopedy (tj. 3 miesiące chodzenia o 2 kulach, 2 miesiące o 1 kuli). Nie mam krótszej nogi, ale dolegliwości bólowe chyba te same co rommoz54. Dość silny ból w głębi pod pośladkiem w czasie siedzenia, promieniuje aż do spodu stopy. Do tego stopnia że nie jestem w stanie wysiedzieć na fotelu przy komputerze dłużej jak 30-60 minut, muszę wstać i pochodzić. Mi po zabiegu usunięcia śrub dwóch lekarzy (prowadzący/"zespalający" i drugi od "usuwania") kazało odciążać nogę przez 1 tydzień. Wydawało mi się krótko, ale lekarz stwierdził że tyle wystarczy by rana się wygoiła. Zacząłem właściwie chodzić po 1 tygodniu i 3 dniach, jeszcze ze szwami w nodze. Z początku gimałem się na boki, podobnie jak po wcześniejszym odstawieniu kul. Często, przy dłuższym dystansach (np. wyjście z domu do sklepu, na miasto) czułem jakby "przeskakiwanie", "chrupanie", "wypadanie" i "blokowanie się" stawu tak że chwilami nie mogłem ruszyć z miejsca i ból jakby w pachwinie oraz poniżej, w wewnętrznej stronie uda. Chwilami bałem się iść, paraliżował mnie każdy krok bo sprawiał nieznany dotąd ból. Teraz tego nie odczuwam. Co prawda bardzo mało ogólnie się ruszam, choć jestem bardzo szczupły to nigdy nie uprawiałem żadnych sportów, a mam teraz pracę siedzącą i mało kiedy gdzieś wychodzę. Ogólnie wciąż widzę i czuję że noga jest chudsza i mięśnie/ścięgna mniej elastyczne od prawej nogi. Lekarzowi mówię o tym objawie bólu pośladka od października 2013, a on że to nie jest problem. Za tydzień mam zacząć kolejną rehabilitację i wizytę, to dowiem się czy już mogę zacząć ćwiczyć na rowerku, bieżni, orbiterze itp. sprzęcie siłowym. Na basen nie pójdę, bo nie umiem pływać a głębokiej wody się boję.

    rommoz54 szybko miałeś to sanatorium. Mi lekarz powiedział że nawet rok trzeba czekać. Załatwiałeś przez specjalistę czy rodzinnego? Bo mi kazał do rodzinnego iść pytać.
  • 19.04.14, 09:04
    Witam,

    dziękuję za szybki odzew w mojej sprawie.
    Na szczęście nikt z Was nie napisał o martwicy, choć wczoraj pół dnia siedziałem i szukałem w necie opisów na ten temat. Objawy martwicy kości szyjki są bardzo podobne, jak u mnie, ale niekoniecznie może to być martwica. Tego się boję najbardziej, bo to wstęp do endoprotezy i powoli w moim wieku mogę się stawać cyborgiem lub "małym Frankensteinem" (reszta stawów, nerki, wątroba, serduszko itd...). Na szczęście jeszcze nie przeszczepiają mózgu...

    piokrza pytał o sanatorium, że tak szybko mi się udało itd...
    Odpowiadam: wezwano mnie do ZUS po 3 miesiącach na kontrolę zwolnienia lekarskiego. Orzecznik, kiedy zobaczył moją nieszczęsną postać po pobieżnym badaniu sptyał, czy nie chciałbym skorzystać z sanatorium. Dlaczego nie- odpowiedziałem, choć pomyślałem, że to zbyt wcześnie od złamania.
    Miłe panie w ZUS-ie wyszukały wolne miejsce i w styczniu już tam byłem. Bardzo mi to pomogło, bo po pobycie tam odzyskałem masę mięśniową w chorej nodze i naprawdę poczułem się lepiej. Byłem szczęśliwy, że tak ładnie się to wszystko układa. Dopiero w lutym po usunięciu śrub zespalających (uwierały mnie) dopadł mnie ten straszny ból i niepewność, co będzie dalej. Cały czas myślę, że wszystko skończy się dobrze, chociaż utykał będę do końca życia. Pogodzę się z tym, oby tylko nie bolało.
    Być może przeciążyłem chorą nogę, bo za szybko chciałem być sprawny i teraz są tego konsekwencje.
    To nauczka na przyszłość i także wskazówka, aby nie zgrywać bohatera, ale stosować się do zaleceń lekarzy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    rommoz54
  • 19.04.14, 10:34
    rommoz54, a kiedy zacząłeś utykać i zauważyłeś że masz krótszą nogę? czy lekarz mówił Ci co może być tego przyczyną?
  • 19.04.14, 11:10
    piokrza napisał:

    > rommoz54, a kiedy zacząłeś utykać i zauważyłeś że masz krótszą nogę? czy lekarz
    > mówił Ci co może być tego przyczyną?

    dowiedziałem się o krótszej nodze właśnie na badaniu w sanatorium podczas przyjęcia.
    Pani doktor zmierzyła mnie dokładnie, obwód uda, łydki, jak bardzo mogę dociągnąć udo do klatki i jak bardzo mogę odchylić chorą nogę na zewnątrz. Wszystko to skrzętnie notowała i umieszczone zostało w dokumentach, potem w wypisie dla porównania skutków po rehabilitacji. Kazała stanąć i zauważyła, że stoję krzywo. Po "wyprostowaniu" mnie określiła odległość uniesionej pięty chorej nogi od podłogi i tyle wyszło. Poza tym podczas leżenia na plecach ze zgiętymi w kolanach nogami sam zauważyłem, że prawe kolano jest niżej właśnie o ok. 2 cm. Zresztą wcześniej zauważyłem także, że utykam chodząc po mieszkaniu bez kuli i kolebię się, jak wenecka gondola...
    Wiesz, może to być skutkiem chodzenia o jednej kuli z wymuszoną postawą, jaką przyjmowałem podczas takich eksperymentów, bo wtedy przyjmowałem taką pozycję, aby jak najmniej bolało i kręgosłup się zniekształcił, uniósł się prawy pośladek i tyle...
    Myślę, że teraz to tylko dobra rehabilitacja może mi pomóc, aby chociaż trochę zniwelować kuśtykanie, ale będzie to już jednak moim znakiem rozpoznawczym do końca żywota :) No, chyba, że dostanę cz. zamienną w postaci endoprotezy z odpowiednią korektą...
    Pozdrawiam.
  • 20.04.14, 00:05
    panowie mam pytanie odnośnie rehabilitacji mam teraz iść do szpitala na 3 tyg później jadę na rehabilitacje na która skierował mnie ZUS. Czy rehabilitacja zniweluje lekkie kuśtykanie?
    czy przed rehabilitacją utykaliście na chorą nogę?
    rommoz54
    powiem Ci, że jak zrobiło mi się lepiej zacząłem chodzić o jednej kuli w domu, powiedziałem o tym lekarzowi to mnie zjebutał ... powiedział mi, żebym lepiej chodził bez kul niż z jedną, ponieważ cytuję" będzie mi Cię ciężko później postawić do pionu, jak nauczysz się chodzić o jednej kuli ". Nie wiem do końca co miał na myśli ale staram się go słuchać. Ufam mu w 100%
    bo postawi na nogi już nie jednego mojego znajomego. Powiem krótko. Nie możesz się załamywać! Nie wolno Ci! Będzie wszystko dobrze. Wiem łatwo pisać, bo każdy przypadek jest inny i może jestem za młody żeby kogoś pouczać, kto więcej ode mnie przeżył. Ja mam obawy co do mojego przypadku, boję się że będę kulał do końca życia. ale staram się o tym nie myśleć mając nadzieję, że będzie dobrze i że rehabilitacja mi pomoże. Do operacji miałem podejście...:gorzej już być nie może".

    Piokrza hmm? a kulałeś przed rehabilitacją na nogę? a twój zabieg czego dokładnie dotyczył? usunięcie śrub czy jak?:) no ja na obwodzie uda miałęm ubytek po 2miesiącach od wypadku czyli w październiku 2013 2 cm. pani rehabilitantka. powiedziała mi również że mam 1 cm dłuższą nogę na odcinku od kolana do miednicy?w złamanej nodze. ( czyli wychodziło na to że przed wypadkiem miałem złamaną nogę krótszą o właśnie ten 1 cm) Po zabiegu usunięcia gwoździa ( miesiąc temu) miałem hmmm cięzko określić co. Miałem ok 10-12 szwów po tyg od operacji poszedłem lekarza by usunąć szwy. Usunął mi połowę, ponieważ w dolnej części cięcia lała się krew jak " ze stumyka w górach".:). Po 2 tyg miałęm przyjść i usunąć pozostałe. Usunął mi pozostałe szwy chociaż krew dalej się lała. Pytając lekarza odpowiedział mi, że schodzi mi krew z siniaka z wypadku, czyli ta z przed 8 miesięcy. Także uspokoił mnie tym. No ale po tyg od wizyty w miejscu usuniętych ostatnich szwów zrobił mi się siniak. I zaczął zachodzić w głowe skąd? i żeby tylko nie wdało się zakażenie...:( Na szczęście zszedł mi po
    prawie tygodniu. Lekarz powiedział mi, że mój organizm jakoś źle przyswaja nici rozpuszczalne. Stąd ten siniak... Nic teraz za tydzień idę na rehabilitację także mam nadzieje, że po 3 tyg wakacjach będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie rommoz54, a ty głowa do góry!
  • 20.04.14, 00:33
    brightnes, nie ja nie kulałem tylko się chwiałem na boki bardzo. Wyglądało to jak chód kaczki. Mi nic nikt nie mierzył także nie wiem czy mam krótszą/dłuższą, ale na początku 1-szej serii rehabilitacji (listopad) rehabilitantka mnie się pytała czy nie odczuwam jakbym miał nogę krótszą (wtedy jeszcze chodziłem o jednej kuli i to dość chaotycznie). Noga była wtedy tak chuda, że od kolana do uda aż prosta jak patyk (bez wybrzuszeń zarysowań mięśni) i wydawało mi się nawet że jest dłuższa, gdy leżąc podginałem obie w kolanie to takie miałem wrażenie. Ciekawe jest to co piszesz, że miałeś samorozpuszczalne szwy. Ja po drugim zabiegu też miałem dość dużego krwiaka-siniaka.
  • 20.04.14, 20:55
    brightnes!

    rehabilitacja, jeśli podejdziesz do tematu bardzo poważnie, może Tobie BARDZO pomóc! Po to jest. Przede wszystkim musisz dokładnie opisać lekarzowi podczas przyjmowania do sanatorium co Ci dolega i gdzie Ciebie boli. Ten przepisze Tobie zabiegi i ćwiczenia, które powinieneś sumiennie wykonywać. Jeśli uznasz, że nie pomagają lub są bolesne - możesz je zmienić. Trzy tygodnie to "szmata czasu" i po solidnym wysiłku możesz się mocno podreperować.
    Ja po sanatorium po bardzo prostych ćwiczeniach częściowo odzyskałem masę mięśniową chorej nogi, wzmocniłem także mięśnie kręgosłupa i wiarę w to, że będzie dobrze. Kolebałem się mniej i zacząłem zwracać uwagę na to, jak chodzę. To było męczące, często zapominałem z przyzwyczajenia, może brakowało mi silnej woli, aby pilnować prostego chodzenia, bo podpieranie się jedną kulą było wygodne, poza tym noga mniej bolała. No i co napsułem, to napsułem. Mam skrzywiony kręgosłup w odcinku lędźwiowym i uniesioną przez to miednicę, dlatego chyba kuleję. A naprawienie tych błędów w moim wieku będzie baaaardzo trudne...
    Pozdrawiam.
    rommoz54

  • 24.04.14, 07:48
    dzięki Panowie za wyczerpujące odpowiedzi. Piokrza tzn wiesz nie do końca chodziło mi o kuśtykanie tylko właśnie o to chodzenie jak kaczka, tylko nie umiałem dobrać słów:) hehe Czekam
    na tą rehabilitację z niecierpliwością, jeszcze tydzień, a czas pokaże co z tego wyjdzie.
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • 30.04.14, 18:13
    W zeszły poniedziałek byłem do kontroli i lekarz prowadzący powiedział mi że ból pod pośladkiem nie pochodzi ze stawu czy kości, ale najprawdopodobniej mięsień lub nerw (kulszowy). Stwierdził że mam ubytek w pośladku i cyt. "po takim urazie musi coś zostać" (w sensie że to już mi zostanie). Pytałem o ćwiczenia, to na rowerze i ćwiczenia siłowe mogę wykonywać, ale oszczędzać jeszcze i nie biegać/skakać do roku. Poradził mi się zgłosić do niego po 3 tygodniach od rehabilitacji (którą też w ten dzień rozpocząłem), to zobaczy co dalej (bo pytałem o rtg czy mi nie zrobi, bo po zabiegu usunięcia śrub mi nie robili). Ja nadal czuję że nogę mam słabszą, przy normalnym chodzeniu czy choćby poruszaniu się w domu, np. jak wykonuję ruchy skrajne, skrętne, obroty w miejscu przechylenia, zgięcia to czasem tracę równowagę, w łazience jak zdejmuję np spodnie na stojąco to muszę się czegoś trzymać drugą ręką umywalki gdy staję na tej nodze. Poza tym jak stanę bez spodni to widzę że lewa pod udem i sam pośladek są chudsze niż u prawej. Podczas chodzenia na ulicy (większe/szybsze kroki) jak trzymam rękę w kieszeni to przez skórę czuję jak mi coś grubek i twardego przeskakuje pod nią, jakby jakiś mięsień, ale bez bólu).
  • 30.04.14, 18:14
    ...i jeszcze lekarz mi powiedział że te objawy co teraz mam mogą być skutkiem długotrwałego chodzenia o kulach, mógł mi ucierpieć na tym kręgosłup, kręgi, nerwy itp.
  • 18.05.14, 23:34
    piokrza,
    Jak się w na dzień dzisiejszy czujesz? Czy twoje dolegliwości bólowe po zabiegu usunięcia śrub, o których pisałeś, ustąpiły? Czy jest jakaś widoczna poprawa?
    Jakie miałeś znieczulenie w czasie zabiegu usuwania śrub - byłeś pod całkowitą narkozą czy byłeś świadomy w trakcie zabiegu?
    Pozdr.
  • 19.05.14, 13:22
    nadzieja_i_ja, czuję się lepiej niż po poprzednim wpisie ale ból pod pośladkiem w czasie siedzenia dalej nie ustąpił. :-( W zeszłym tygodniu zakończyłem kolejną serię rehabilitacji i znowu trochu mi się noga wzmocniła, bardziej "normalna" jest ale wciąż minimalnie cieńsza od prawej. I te bóle rwące od pośladka do samej stopy dalej mam jak dłużej posiedzę na krześle (>15 min). Mój lekarz prowadzący powiedział że to "jest nic" i żeby się nie przejmować, jeśli to nie z pachwiny. No ale jak się nie przejmować jak nie mogę usiedzieć spokojnie na tyłku dłużej bo mnie rwie ten ból? Pytał mnie tylko czy od złamania minął już rok, bo mam na razie nie biegać (bieżnia odpada) ani nie skakać. Poza tym, ćwiczenia siłowe + rower już mogę. Jeden rehabilitant w czasie ostatniej rehabilitacji powiedział mi że to może być od mięśni ("zwapnienie") lub nerwów ucisk przez ten ich zanik. Zarejestrowałem się na jutro do innego lekarza rehabilitacji prywatnie, może on coś doradzi jakieś ćwiczenia lub zabiegi.
  • 20.05.14, 00:02
    piokrza, dzięki za szybką odpowiedź.
    Pisałeś kiedyś, że Ciebie ta noga boli od października 2013, więc zabieg wyciągnięcia śrub nie wpłynął na zlikwidowanie tego bólu, bo nadal cie boli tak samo jak wcześniej, tak? A czy podczas chodzenia także odczuwasz taki silny ból czy tylko gdy dłużej posiedzisz?

    Powodzenia jutro u nowego rehabilitanta. Daj znać co nowego Ci powiedział, jeśli możesz.
    Pozdrawiam
  • 20.05.14, 00:22
    Jeśli chodzi o ból pod pośladkiem w trakcie siedzenia to tak, mam go od samego początku ale teraz jakby mniejszy niż np. jeszcze w styczniu (przed usunięciem śrub). Z tym że przed usunięciem śrub był jeszcze tam w głębi u dołu pośladka jakiś ucisk, sztywność podczas siedzenia a teraz jest znacznie mniejszy, prawie znikomy. Po usunięciu śrub mam wrażenie że wiele objawów odeszło ale przyszły za to inne... . Ogólnie przez cały ten okres od sierpnia zeszłego roku do teraz miałem mnóstwo różnorakich objawów, jedne odchodziły drugie przychodziły w miarę upływu czasu... . Muszę jeszcze zaznaczyć że od października do początku marca siedziałem w domu i mało się ruszałem. Ogólnie bardzo mało się ruszam. A podczas chodzenia nie odczuwam żadnych bólów, chyba że się zmęczę od dłuższego chodzenia to jakieś zakwasy mięśni czuję w udzie i łydce. Przez pierwsze kilka dni jak odstawiłem kule po usunięciu śrub miałem bóle w pachwinie po przejściu kilkunastu metrów ulicą (pisałem wcześniej o jakby "blokowaniu" się stawu). Ale po kilku dniach przeszło. Ostatnio zauważyłem że coś mi "chrupie" i "przeskakuje" w miednicy/krzyżu czasem jak chodzę. No i dalej chodząc odruchowo lewą nogę/stopę kładę jakby ostrożniej...kolano w tej nodze też nie jest proste ale podgięte (skutek 3 miesięcy chodzenia o kulach z podgiętą w kolanie nogą), jak stoję prosto to prawe mam "niżej" jak lewe. Co to może być?
  • 23.05.14, 10:38
    Witam wszystkich!
    Za 3 dni mija rok od operacji więc pomyślałam, że to dobry moment żeby napisać co u mnie ;)
    Od pół roku pracuję i normalnie żyję. Nie kuleję, nic nie boli (jedynie czasami lekki ból w kolanie po dużym wysiłku), pomimo mojej dużej aktywności chora noga jest wciąż szczuplejsza. Śruby (tytanowe, kaniulowane) wciąż posiadam. Termin wyciągnięcia śrub 4.11.2014r. czyli 1,5 roku od operacji. Mój ortopeda mówi, że przy tego typu złamaniu 1,5 roku to minimum, a 2 lata to optimum. Można je też zostawić na całe życie ale jest to jednak ciało obce więc lepiej wyciągnąć. Ja zdecydowałam się na listopad ponieważ chcę mieć to za sobą. Nie ma się do nijak do tego co pisał Piokrza, czyli, że śruby mogą spowodować martwicę głowy kości itd. więc nie rozumiem skąd ta rozbieżność w opinii lekarzy. Ktoś coś wie na ten temat? :/
    Pozdrawiam Wszystkich i życzę szybkiego powrotu do 100% sprawności ;)
  • 23.05.14, 14:52
    Witajcie!
    Przeczytałem wpis psygirl . Zazdroszczę Ci odrobinkę, bo możesz normalnie żyć i pracować, ale cieszę się z tego jeszcze bardziej.

    Ja nie miałem takiego szczęścia. W lipcu minie rok od mojego wypadku, ale sytuacja jest bardziej skomplikowana.
    Po złamaniu szyjki zespolono mi ją trzema śrubami. Wszystko niby przebiegało normalnie, wizyty u ortopedy, zdjęcia RTG, już zacząłem chodzić o jednej kuli i myślałem, że po rehabilitacji i sanatorium pójdę do pracy. Niestety, tylko tak sobie myślałem...
    Śruby zespalające wystawały ponad kość po ok. 2 cm każda, co powodowało szarpanie mięśni i nieznośny ból uda podczas siedzenia i pachwiny przez cały czas. Poza tym śruby nie ściskały obu części złamanej kości do siebie.
    Lekarz prowadzący na moje pytanie, czy wszystko przebiega tak, jak powinno odpowiadał, że: "tak, śruby się trochę wysunęły, ale nie są za długie, bo ich długość mierzy system, a ból w pachwinie z czasem ustąpi". Nie wierzyłem mu, bo więcej myślał, niż mówił, coś pisał i kombinował. No, ale to w końcu specjalista, to się zna - pomyślałem i czekałem na pomyślny rozwój wypadków i szczęśliwe zakończenie sprawy.

    Potem wizyt kontrolnych było jeszcze kilka, ból w pachwinie nie ustępował, udo bolało, jak diabli, więc po siedmiu miesiącach lekarz skierował mnie do szpitala na operację usunięcia śrub. W szpitalu byłem dwa dni, śruby usunięto, udo przestało boleć, ale pachwina nie.
    Po dwóch miesiącach od operacji usunięcia śrub i po którymś tam kolejnym prześwietleniu lekarz stwierdził, że kość się zrosła, leczenie zakończono i jestem zdolny do pracy. Ucieszyłem się, bo miałem już dość zwolnienia i pomimo lekkiego bólu (który miał minąć) chciałem wrócić do pracy jak najszybciej.
    I wróciłem, popracowałem miesiąc, ale zaczęło coś złego się dziać. W końcu doszło do tego, że nie mogłem z powodu bólu stanąć na chorej nodze i wróciłem do dwóch kul. Bolała mnie już cała noga, miałem wrażenie, że w środku kości wbity mam rozżarzony do czerwoności pręt, odczuwałem także bóle kulszowe. Poszedłem więc prywatnie do innego lekarza. Ten poradził, aby zrobić rezonans biodra, bo coś tam niedobrego może się dziać. Zrobiłem rezonans odpłatnie, bo na NFZ musiałbym czekać dwa miesiące. Okazało się, że jest "całkowity brak zrostu z podwichnięciem szyjki ku górze i przodowi, szczelina niezrośniętego złamania (7-15 mm) wypełniona jest płynem stawowym" i że zaczął się tworzyć "staw rzekomy".
    Z takim opisem zjawiłem się u "mojego lekarza" i mówię mu, że wystawił zaświadczenie o zakończeniu mojego leczenia i zdolności do pracy, a tu takie jaja się dzieją; pokazałem opis rezonansu...

    - Nooo..., tak to jest, że po usunięciu śrub kierujemy pacjenta na rezonans, aby sprawdzić, czy wszystko przebiega dobrze - powiedział mi pan doktor.
    - Tak, doktorze, ale rezonans to ja sobie zrobiłem za własne pieniądze, pan mnie niestety nie skierował na rezonans, tylko do pracy...

    Widziałem po jego twarzy, że się zaniepokoił. Kazał za dwa dni przyjść do jego gabinetu w przychodni, przyjął mnie bez kolejki, wypisał skierowanie do szpitala na operację wszczepienia endoprotezy.
    Miał wyszukać jakiś najszybszy termin operacji, podał telefon i żeby zadzwonić do niego na oddział. Miejsce się znalazło (po 3 tygodniach) i 27 maja mam się zjawić w szpitalu na kolejną operację. Może tym razem wszystko się uda i moja gehenna się skończy. Przynajmniej mam taką nadzieję...
    Takich mamy lekarzy niestety. Nawet takich, co mają na pieczątce "specjalista" Jeden się wywiązuje ze swojej pracy doskonale, inny czeka na fajrant- zły, bo pod gabinetem od rana kłębi się tłum pacjentów.

    Piszę to, bo jak mi w szpitalu powiedziano po pierwszej operacji zespolenia szyjki, lekarze starają się "ratować" kości, potem dopiero endoproteza. Gdyby mi wszczepiono endoprotezę w lipcu, to dzisiaj pewnie już bym był mistrzem w gimnastyce artystycznej lub nawet "królem parkietu" :). Zaoszczędzono by mi bólu i cierpień, ZUS- owi wypłat zasiłków przez wiele miesięcy, kosztów pobytu w sanatorium, rehabilitacji, bo i tak wszystko trafił szlag i "zabawa" zacznie się od nowa po dziesięciu miesiącach.

    Pisałem już na tym forum wcześniej, czytałem wpisy nieszczęśników, którzy do tej pory pewnie już wyzdrowieli i ciesząc się zdrowiem szykują się na wspaniałe wakacje. Ja jeszcze trochę pokuśtykam o kulach i żartuję czasem, że są jak kochanki: zimne, sztywne, ale wierne. Jednak chciałbym już się z nimi rozstać, za długo się nimi "cieszę"...

    Pozdrowienia dla Wszystkich, życzę dużo zdrowia.
  • 08.01.15, 23:12
    Hej,
    Mam wielką prośbę do rommoz54 - czy możesz napisać o swoim funkcjonowaniu po wszczepieniu endoprotezy? Czy dzięki tej operacji raz na zawsze rozprawiłeś się ze swoimi problemami bólowymi? Jak długo dochodziłeś do siebie po operacji i jak to mniej więcej wszystko teraz wygląda.

    Bardzo proszę o odp.

    Pozdrawiam serdecznie

  • 09.01.15, 07:25
    Witaj nadzieja_i_ja
    Chętnie Tobie odpisuję, bo moja historia to ciekawy przypadek. W skrócie, bo pewnie czytałeś(aś) moje wcześniejsze wpisy:
    po złamaniu szyjki zespolono mi ją trzema śrubami. Śruby wystawały ponad kość udową po 2 cm każda i szarpały mi mięsień uda. Teraz mam w tym miejscu wgłębienie na 2 cm i boli przy lekkim nawet ucisku. Ale to nic. Ortopeda prowadzący zalecił usunięcie śrub po 7 miesiącach, gdyż stwierdził całkowity zrost zespolonej kości wg RTG. Wystawił też zaświadczenie o zakończeniu leczenia i zdolności do pracy. Po dwóch tygodniach chodzenia do pracy miejsce złamania zaczęło się "rozłazić", zaczął się tworzyć staw rzekomy, co wykazał RM. Bolało okropnie! Pochłonąłem kilka fiolek ketonalu. Z wynikiem badania rezonansem zgłosiłem się do mojego ortopedy, a ten w ciągu tygodnia! załatwił mi miejsce w szpitalu i podobno najlepszą dostępną endoprotezę. Operację miałem w maju 2014 r. Po tygodniu mogłem juz chodzić o kulach stosując się dokładnie do zaleceń po alloplastyce totalnej (wskazówki czerpałem z internetu - bardzo pomocne). Przeszedłem rehabilitację ambulatoryjną , gdzie przez dwa tygodnie ćwiczyłem mięśnie uda okalające protezę i mięśnie pośladkowe. Takie ćwiczenia kontynuowałem dalej w domu, bardzo pomagają, a wzmocnione mięśnie w znacznym stopniu nie pozwalają na wywichnięcie sztucznego stawu. Przez 6 tygodni chodzenie o dwóch kulach, potem o jednej. Największą radość sprawiało mi to, że nic mnie nie bolało! Wróciła mi chęć do życia. Od sierpnia 2014 chodzę bez kul, wróciłem po ponad rocznym zwolnieniu lekarskim do pracy. Jednak nie wszystko jest w porządku. Protezę wszczepiono mi tak, że chora noga jest o 2 cm (ciągle te 2 cm...) dłuższa, jestem o 2 cm wyższy, a pod piętą zdrowej nogi noszę wkładkę (oczywiście 2 cm). Sztuczny staw oczywiście mnie nie boli, kość udowa także, chodzę normalnie, kuleję lekko tylko w domu, kiedy nie mam w kapciu wkładki. Ten typ protezy mogę również obciążać (oczywiście nie na maxa, ale to zawsze coś...), po schodach lepiej mi sie chodzi, niż po płaskiej powierzchni (łatwiej do góry, schodzenie jest - powiedziałbym - niekomfortowe). Muszę jednak uważać na nierównych powierzchniach, a chodzenie po śliskim przyprawia mnie o gęsią skórkę, bo zaraz sobie wyobrażam, co by się mogło stać, kiedy bym się przewrócił. Brrrrr!
    Oczywiście są też pozostałości po wsześniejszych perturbacjach. Kuśtykanie o jednej kuli z wmontowanymi śrubami a potem chodzenie z bólem i wyginanie ciała, aby mniej bolało spowodowało, że skrzywił mi się lekko kręgosłup w części lędźwiowej i jakiś nerw gdzieś uciska, powodując uporczywwe kłucie nad pośladkiem. Ale to osobna historia i tą dolegliwością zajmę się w późniejszym terminie :). Ważne, że mogę chodzić bez kul, nawet próbowałem podbiegać do tramwaju, noszę ciężkie siaty z zakupami, funkcjonuję prawie normalnie, jednak mam świadomość o grożącym ciągle wywichnięciu sztucznego stawu. Ale z tym można żyć.
    Jeśli Ci moje wyjaśnienia pomogły, to się cieszę. Jeśli nie bardzo - napiszę więcej, a jeśli nie chcesz już więcej czytać, to pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
    rommoz54
  • 11.01.15, 00:00
    Rommoz54
    Tak, twoje wyjaśnienia mi pomogły, nawet bardzo. I bardzo ci za nie dziękuję. Powiem tylko, że twój przypadek nie jest odosobniony, dlatego właśnie to pytanie skierowałam bezpośrednio do ciebie. Chciałam się pocieszyć, że istnieje jednak wyjście z sytuacji, polegającej na codziennej walce z silnym bólem, nie pozwalającym normalnie funkcjonować. Słyszałam już mnóstwo opinii, że endoproteza jest właśnie taką metodą na pozbycie sie bólu. I cieszę się bardzo, że to potwierdziłeś, że jesteś tego namacalnym dowodem. A co lekarze mówili ci przed operacją - że da się wyeliminować te 2cm różnicy? Bo od jednego ortopedy słyszałam, że jeśli dobrze sie zrobi tę operację, to można tę różnicę wyeliminować.
    Jeśli mógłbyś jeszcze więcej napisać o tym jak czułeś się tuż po operacji? Ile czasu minęło zanim przestały cie boleć rany pooperacyjne, przecięty mięsień itd. Czy w momencie gdy chodziłeś z jedną kulą bolała cie noga? Czy faktycznie biodro już w ogóle cie nie boli, nawet po większym wysiłku czy np na zmiane pogody?
    A i jeszcze jedno - czy miałeś stwierdzoną martwicę kości (przed operacją oczywiście).

    Będę wdzięczna za odpowiedzi

    Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia
  • 14.01.15, 11:26
    Witaj nadzieja_i_ja
    Dzięki za pozdrowienia. Na początek małe sprostowanie:
    ja pisałem, że po wszczepieniu protezy okazało się, że chora noga jest dłuższa o 2 cm. Przed operacją lekarze nie wiedzieli, że dodadzą mi wzrostu. Wniosek z tego, że można "regulować" wzrost człowieka odpowiednimi operacjami :).
    W moim przypadku zrównanie długości obu nóg może nastąpić wtedy, kiedy będę miał w przyszłości wszczepianą do drugiej nogi endoprotezę tego samego typu (z panewką biodrową), albo kiedy ta obecnie wszczepiona się zepsuje i mi ją wymienią na nową.
    Teraz odpowiadam Tobie na pytania:
    po operacji czułem się kiepsko, jak to po operacji. Dostałem pół litra... krwi oczywiście, potem kroplówkę z ketonalem od bólu. Chodzenie rozpocząłem z pomocą terapeuty już na drugi dzień po operacji. Pomoc terapeuty jest konieczna na początku, aby się nauczyć chodzić z protezą i nie zrobić sobie krzywdy źle stąpając, schylając się głęboko lub krzyżując nogi. Wszystkie porady i zalecenia są w internecie i jeśli się do nich stosuje, nie ma zbytniego ryzyka zwichnięcia nowego stawu. Po prostu trzeba uważać i to chyba jedyny dyskomort. Poza tym takie "uważanie" pobudza wyobraźnię, bo myślisz ciągle, co by się stało, kiedy upadniesz. A jeśli tak, to na lewe, czy na prawe biodro? To żart oczywiście, ale możliwy w rzeczywistości. Spanie przez kilka tygodni na wznak z klinem między nogami, na toalecie specjalna nadstawka, aby podwyższyć "tron", nakładanie skarpet czy sznurowanie butów- to było uciążliwe.
    Po operacji biodro trochę pobolewało, jakieś cztery-pięć dni. Takie bóle niwelują tabletki przepisane na wypisie ze szpitala. Wiadomo- uszkodzone i podrażnione mięśnie, ucięte kości, blizna po operacji ok. 15 cm długości, dziura po sączku, szwy itp. Wszystko to jednak pikuś w porównaniu z bólem, który dzięki fuszerce lekarzy towarzyszył mi przez 9 miesięcy. Tego już mi nikt nie odbierze, jak również wątroby zniszczonej lekami od bólu.
    O dwóch kulach chodziłem przez 6 tygodni, potem jakiś czas o jednej dla asekuracji, a w domu bez kuli. Nic mnie nie bolało, a biodro nie boli do dzisiaj (minęło prawie 7 miesięcy od operacji). Jeżdżę na rowerze bez problemów (no, może przy wsiadaniu i zsiadaniu trzeba uważać i nie zadzierać nogi zbyt wysoko), mogę obciążać nowy staw, ale bez przesady (np. przenoszenie mebli nie wchodzi w grę), mogę chodzić szybko, ale nie biegać (następny autobus lub tramwaj przyjedzie przecież za kilka minut). Oczywiście jest pewne ograniczenie ruchów choćby przy zakładaniu skarpet, sznurowaniu obuwia czy kucaniu, nie pomacham sobie także nóżką założoną na kolano, nie posiedzę "po turecku" (bo właściwie po co?), ale przecież to sztuczny staw i nigdy nie będzie tak doskonały, jak oryginał :)
    Nie odczuwam bólu biodra przy zmianie pogody ani po wysiłku, wszystko jakoś dobrze przebiega - oby tak dalej.
    Martwicy kości nie stwierdzono u mnie, choć po zespoleniu śrubami bardzo się tego obawiałem. Twoje pytanie o martwicę to pewnie w związku z endoprotezą. Gdyby mi ją wszczepiono przy pierwszej operacji zaraz po wypadku, to nie miałbym 13 miesięcy zwolnienia i wróciłbym szybko do pracy nie cierpiąc tak bardzo. Chciano mi "uratować" staw biodrowy stosując śruby, a przy okazji narobiono niezłego bigosu. I tyle.
    Serdecznie pozdrawiam i w dalszym ciągu służę radą.
  • 14.01.15, 22:47
    Rommoz54,
    Bardzo dziękuję za odpowiedzi na wszystkie pytania.

    Życzę zdrowia i dużo sił. I oby nowy rok nie przynosił już żadnych niemiłych niespodzianek.

    Pozdrawiam
  • 17.01.15, 16:06
    Trzy miesiace lezalam po zlamaniu szylki kosci udowej,ktora zespoili trzema srubami. to nie wszystko bo mialam jeszcze zlamana piete,obydwie nogi nie czynne. Od wtorku mam balkonik i mam chodzic. Pomozcie nogi nie moga mnie utrzymac a jak troche pochodze to mam opuchniete nogi i bola mnie podeszwy.Ratunku moze ktos tak mial. Prosze o jakies wskazowki.
  • 17.01.15, 16:11
    Ja miałem tak. Złamana noga była na początku jak z waty gdy zaczynałem na niej chodzić po 3 miesiącach. Nie mogłem na niej się utrzymać. Podeszwa stopy była jak poduszka, ogólnie bardzo wiele miałem dolegliwości bólowo-czuciowych. To wszystko wymaga czasu i cierpliwości.
  • 17.01.15, 17:03
    A teraz Piokrza jak u Ciebie? Wszystko ok?
  • 17.01.15, 17:27
    Psygirl, teraz jest już prawie wszystko ok, tzn. chodzę normalnie, nawet szybko jak dawniej. Mam jeszcze słabsze mięśnie w tej nodze, podobno jakieś przykurcze mięśniowo-ścięgnowe, przez to odczuwam bóle od pośladka do pięty. Mówią że to ból kulszowy, ale ten o którym pisałem tu wcześniej w czerwcu 2014 co miałem go w dolnej części pośladka ("pod pośladkiem"), a lekarz chciał go zlikwidować blokerem - do tej pory bardzo samoistnie się zmniejszył. Myślę że to skutek odbudowywania się mięśni w nodze i pośladku. Strasznie długo to trwa, ale czytałem gdzieś w internecie że najdłużej po takich operacjach goją się mięśnie, nawet do roku czasu. Ja miałem zabieg usunięcia śrub w połowie marca 2014.
  • 17.01.15, 17:01
    Mnie też bolała podeszwa jak zaczęłam stawać na chorą nogę po 4 miesiącach chodzenia o kulach. Noga mi bardzo puchła po operacji, trwało to dosyć długo. Dopóki leżałam w łóżku było okej, jak zaczęłam więcej chodzić to miałam nogę jak baleron. W końcu samo minęło ... Cierpliwości... Jak powiedział mój ortopeda "szybko to tylko kości się łamią" ;)
    Ja tez mam pytanko do forumowiczów: za 3 dni idę na zabieg wyciągnięcia śrub. Napiszcie proszę czy jest się czego bać ;)
  • 17.01.15, 17:20
    Ja mogę powiedzieć od siebie że po drugim zabiegu czułem się lepiej, jak po pierwszym. Mniejszy ból, opuchlizna i szybciej goiła się rana. W szpitalu byłem w sumie ok. 3 dni. Dużo szybciej doszedłem też po wyjściu z niego do siebie.
  • 18.01.15, 08:51
    psygirl
    Mnie usunięto śruby po 7 miesiącach z tego powodu, że ich łby szarpały mi mięsień i ból był nie do zniesienia. Całą historię opisałem kilka dni temu na tym Forum. to było chyba za szybko i złamanie się rozeszło na ok 1,5 cm powodując powstawanie stawu rzekomego i potworny ból. Stąd u mnie endoproteza, bo innego wyjścia już nie było.
    Samo usunięcie śrub to tak, jak zabieg. Mnie znieczulono od pasa w dół, byłem świadomy, co się dzieje na sali. Pani "operatorka" miała problemy z wykręceniem jednej ze śrub, więc zaproponowałem jej kombinerki lub żabkę :). Byłem zdziwiony długością tego żelastwa (tak na oko jakieś 12-15 cm). Chciałem jedną na pamiątkę, ale mi nie dali. Pewnie poszła na odzysk surowców wtórnych.
    Po operacji na salę pooperacyjną i na drugi dzień wypis do domu. Bać się nie ma czego, goi się szybko i szybko mija ból. No, chyba że tak jak w moim przypadku, zaczną się komplikacje, ale ja zazwyczaj mam pecha, a Ty- psygirl nie przejmuj się i z optymizmem maszeruj na zabieg :) Powodzenia.
    Pozdrawiam.
    rommoz54
  • 17.09.15, 13:48
    Witam Wszystkich ponowie,
    Temat jak bumerang non stop wraca do mnie. W styczniu pisałam, że idę usunąć śruby. Ostatecznie do tego nie doszło bo lekarze stwierdzili, że jest jeszcze za wcześnie (było wtedy 1,5 roku) i że mam przyjść jak miną 2 lata od zabiegu. Teraz minęły i w poniedziałek idę do szpitala usunąć zespolenie. Oczywiście powróciły także wątpliwości i strach, że coś może pójść nie tak. Mam także pytania: jak długo trwa rekonwalescencja po takim zabiegu? Po jakim czasie wrócę do pracy? Czy rana będzie duża? Jak wiecie cos na te temat napiszcie proszę.
    Ogólnie moja noga ma się bardzo dobrze. Jeżdżę po 40 km na rowerze, dużo spaceruję i nic się nie dzieje.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • 17.09.15, 14:04
    Witaj, ja mogę powiedzieć o sobie. Śruby miałem usunięte po ~7 miesiącach, gojenie rany trwało ok. 1-2 miesięcy. Lekarz przeciął niemal dokładnie w tym samym miejscu, przesuwając pare milimetrów, tak że po wygojeniu okazało się że blizna przedłużyła się z 4cm do 5cm i poszerzyła z 5mm do 8mm... Ogólnie, to po usunięciu tych śrub i z perspektywy czasu stwierdzam, że nie było się czego bać, bo usunięcie i okres rekonwalescencji to była "pestka", w porównaniu do tego co było za pierwszym razem. O kulach chodziłem jeszcze z 2-3 tygodnie, tak jak ze szwami. Noga co prawda bolała jeszcze jakiś tydzień, dwa z początku spuchnięta w okolicy rany, ale potem już z górki. Nie ma się czego bać. ;) Wg mnie to usunięcie jest "nic", w porównaniu z tym 1-szym zabiegiem zespolenia. Jakieś 2-3 miesiące po tym zabiegu wróciłem do ćwiczeń i dalszej rehabilitacji. :)
  • 17.09.15, 15:11
    Czołem. Z informacji od mojego ortopedy: śruby do usunięcia w okresie DO 5-ciu lat od operacji (z tym, że mówił że raczej nie należy się z tym spieszyć i nie rekomendował okresu krótszego niż 4 lata). Stwierdził, że wyciągając wcześniej całość może zacząć się "rozłazić".
    Cięcie wykonywane jest w starej ranie, więc nie rana nie będzie większa po operacji. Czas rekonwalescencji to czas gojenia mięśni (około 6 - 8 tygodniu o kulach).
    Jeśli nie będzie komplikacji wyjście ze szpitala na drugi dzień po usunięciu.
  • 17.09.15, 16:33
    Co lekarz to inaczej...no to mój stwierdził że jak tylko jest pełny zrost kości (a był po 3...lub 5 miesiącach) to śruby trzeba usunąć, bo to ciało obce i dłuższe ich trzymanie na nic się nie zda, a może tylko wywołać martwicę. Poza tym, że im dłużej tam są tym bardziej mogą "zarosnąć" kością (czy tam okostną; ta tkanką kostną) i potem trudno je z niej wyciągnąć. Pewnie dużo też zależy od typu złamania (ilości odłamów), wieku pacjenta, jego predyspozycji osobistych, itp. Myślę że nie można się sugerować tym co ktoś pisze, bo każdy jest inny, sposób złamania też może się różnić, tak jak i całe leczenie i rekonwalescencja może przebiegać u każdego inaczej. U mnie najdłużej się męczyłem z leczeniem mięśni i ścięgien, najwięcej bólu z tego miałem.
  • 29.08.15, 09:05
    witam.Mam 68 lat i załozoną połowicza endo bipolarna.Wszyscy forumowicze sie wpisujA ,ale nie podaja jakiego typu jest proteza.Bezcemaentowa z pozostawiona własna panewką to co innego niz proteza całosciowa i dotyczaca choroby Bioder.Ja złamałam szyjke spadajac z roweru.Kto ma takie doswiadczenie prosze o kontakt na maila renatap0@vp.pl Jestem 2,5 m po operacji,chode o 2 kulach ,jezdze smochodem i chodze na basen dosc dobrze pływam ,wiec troche plywam troche chodze w wodzie ,troche cwicze.jednak Biodra nie da sie zapomniec ,podczas zmiany pozycji z siedzacej na stojaca przy wyproscie i zginaniu no9gi,nie wiem czy to noremalne i kiedy w koncu zapomne tak jak niektorzy co zapominaja o swojej endo
  • 18.04.14, 22:20
    witam:)
    Opiszę Ci mój problem. W sierpniu 2013 złamałem też kość udową. Po konsultacjach u ortopedy (wrzesień ,listopad, grudzień i luty) lekarz powiedział mi, że będą usuwać jedną srubę dokładnie 12 marca 2014, aby zdynamizować zespolenie( kość nie chciała się zrastać) Powiem Ci że przy ćwiczeniach mięśni wcześniej przed wyciągnięciem śruby bolało mnie w okolicach złamania i w pachwinie. Teraz jestem miesiąc po operacji i po wizycie (dzisiaj) u mojego lekarza prowadzącego. Kość nie jest jeszcze całkiem zrośnięta, ale uznał, że mogę rozpocząć rehabilitację 30 kwietnia( ponieważ jest spora poprawa). Ciężko mi powiedzieć co Ci dolega, bo nie jestem lekarzem, może za bardzo przeciążasz tą nogę? Ja przed wyborem ortopedy konsultowałem się z 4 po czym wybrałem jednego, który był najczęściej polecany mi przez znajomych. Aha zaraz po operacji nie mogłem stanąć na nogę bo był okropny ból nie mogłem zginać nogi miałem trudności w poruszaniu się o kulach. Po tygodniu zacząłem coś tam kuśtykać. Teraz staram się normalnie chodzić ale różnie to bywa. Czy rehabilitacja (3tyg) spowoduje powrót do chodzenia z przed wypadku? Orientuje się ktoś? pozdrawiam i życzę zdrowych spokojnych świąt
  • 18.04.14, 22:56
    brightnes, miałeś złamaną kość udową, tak? czyli nie szyjkę...
    u mnie pełny zrost był już w styczniu, gdzie byłem już po miesiącu rehabilitacji, potem miałem jeszcze 2 tygodnie rehabilitację w styczniu i teraz znowu będę miał 2 tygodnie w maju. Po drugim zabiegu noga była też opuchnięta i obolała choć mniej niż po pierwszym. Szybciej też doszła do siebie. Ale już w tydzień w odciążeniu zacząłem zauważać chudnięcie i ubytek mięśni. Teraz znowu muszę ją ćwiczyć żeby mi się odbudowała. Najgorzej jest z pośladkiem i tu od tyłu ten "dołek" na wysokości krętarza. Nie wiem, co robić żeby wyćwiczyć mięsień "pośladkowy"? A sama rehabilitacja dużo daje na ogólne rozruszanie mięśni (ja odczuwałem zakwasy uda), a zabiegi (laser, magnetronik) na przyspieszenie gojenia rany, tkanek i kości. Ale to nie wszystko. Chyba siłownia będzie potrzebna albo jakieś intensywne bieganie/rower (brr!) bo coś nie chce mi się ta noga wzmocnić na równo z prawą...
  • 01.04.14, 18:08
    Witam, piszę pracę magisterską na temat złamań z którymi mają Państwo do czynienia, bardzo proszę o wypełnienie ankiety anonimowej, która pozwoli mi ocenić jakoś życia chorych po złamaniach. Zajmie to 2 min :)

    www.ankietka.pl/ankieta/141943/jakosc-zycia-pacjenta-po-zastosowaniu-zespolenia-srodszpikowego-w-kosci-udowej-lub-piszczelowej.html
  • 01.04.14, 18:19
    Zły wątek kolego. Wskazaniem do zastosowania śródszpików nie są złamania szyjki o których tutaj mowa. Powinieneś to wiedzie
  • 13.03.15, 17:02
    Cześć, czy jest tutaj ktoś z szyjka już po zroscie? Chciałem zapytać, czy jak już zaczynaliscie stopniowo obciążać nogę, to odczuwaliscie jakieś dolegliwości bólowe?Po jakim czasie od złamania, lekarz pozwolił wam częściowo nogę obciążać?
  • 13.03.15, 17:44
    Cześć, ja jestem już po zroście. O jakich konkretnie dolegliwościach bólowych piszesz? Ja odczuwałem dolegliwości z osłabienia i utraty masy, jakby bóle podobne do zakwasów po dłuższym wysiłku. Mi pozwolił częściowo obciążać po 1 miesiącu (20% masy; czego ze strachu i tak nie robiłem), a chodzić o jednej kuli po 3 miesiącach.
  • 14.03.15, 13:31
    Ja jestem trzy i pół miesiąca od złamania i operacji. Od dwóch tygodni obciążam nogę 30% masy ciała. Mówię o szczykaniu w pachwinie (nie jest to ciągły ból, ani nic co zmuszaloby do używania środków przeciwbólowych). Ból pojawia się na 1-2 sekundy (czasami kilka razy w ciągu dnia, a czasem wcale). Piokrza to jak Ty odstawiales kule? Po trzech miesiącach chodziłes już bez?
  • 14.03.15, 14:16
    No wiem wiem, a zrost masz już pełny? Może powiedz o tym lekarzowi. Ja po trzech miesiącach zacząłem chodzić o jednej, a po kolejnych trzech - bez drugiej.
  • 14.03.15, 15:21
    Nie wiem, a Ty po trzech miesiącach miałeś pełny?
  • 14.03.15, 16:08
    Po 1-ym miesiącu zrost był jeszcze niepełny. Po 4-tym miesiącu stwierdził że można zaplanować usunięcie śrub. Po 5-tym miesiącu miałem robione rtg i wyszło "pełny zrost". Zapisał mi termin na w połowie 8-ego miesiąca po załamaniu.
  • 16.03.15, 21:42
    Hej piszę właśnie pracę dyplomową na temat ,,Fizjoterapia w wysokich złamaniach kości udowej,, praca opisowa i badawcza. Czy posiadasz może dokumentację medyczną z Twojego złamania szyjki? z chęcią bym się dowiedział nieco o Twoim przypadku. Oczywiście nie za darmo:) moj nr telefonu 537863413... POZDRAWIAM Robert
  • 09.04.15, 21:05
    Tak sobie Was podczytuje...
    Jestem 5 tygodni po operacji zespolenia zlamania prawej s.k.u. srubami. Jakies 10 dni temu bylam do kontroli, kosc sie zrasta. Chodze o kulach (mimo to mam sporo ruchu bo po prostu nie lubie bezczynnosci, wypadek i unieruchomienie zaczely przywolywac zaleczona depresje wiec zabralam sie za dzialanie - oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku), lekarz mowi ze to potrwa jeszcze ze 2 miesiace, potem rehabilitacja itp. Obciazac operowanej nogi nie moge dopoki lekarz nie zezwoli.
    Co do bolu - na poczatku to oczywiste, po jakichs 2 tygodniach przestalam brac tabletki p/bolowe. Mam w zanadrzu na wszelki wypadek. Bol wystepuje ale jest do wytrzymania, zreszta mam wysoki prog bolu. Glownie jest umiejscowiony w pachwinie oraz z boku, tam gdzie sztaba mocujaca. Mowia, ze to znak zrastania sie i "zalewania" metalu przez kosc.
    Brakuje mi pelnej sprawnosci, jestem osoba bardzo energiczna, chodze po gorach, na codzien opiekuje sie niepelnosprawnym synem. I wlasciwie to mi najbardziej doskwiera. Ograniczenie i potrzeba pomocy z zewnatrz. Czyli problem nie tyle fizyczny co psychiczny.
    Urazu nabawilam sie w glupi sposob - wynosilam dwa narecza albumow po schodach - stracilam rownowage...
    Czasem ogarnia mnie taka obawa, ze moze nigdy nie wroce do dawnej sprawnosci (odzywa sie depresja); 12 lat temu mialam podobny uraz i operacje na kostke (zespolenie srubami, wielokrotne zlamanie z przemieszczeniem) - tez prawa noga, wrocilam do pelnej sprawnosci po ok 4 miesiacach. Mam skierowanie na badanie DEXA celem wyeliminowania (lub potwierdzenia) osteoporozy. Mam 55 lat, dobre zdrowie, jestem odporna, na nic sie nie lecze.
    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 15.04.15, 15:18
    Glassempire, nie wiem czy to Cie pocieszy ale przechodzisz to samo co inni na tym forum.
    Kazdy z nas odczuwal dyskomfort unieruchomienia i lek przed tym ze juz nie wroci do sprawnosci. Jestem pewna ze dasz sobie rade, tak jak 12 lat temu kiedy polamalas kostke.
    Ja jestem 3 lata po operacji, wiekszosc wspomnien sie zatarlo ale pozostaly tutaj w tym watku, jesli bys chciala poczytac. Srub nie wyjmowalam, fizycznie wrocilam do pelnej sprawnosci. Wypadek pozostawil we mnie lek przed upadkiem na sliskiej nawierzchni (w takich okolicznosciach przyrody sie polamalam:). Przez to nie wroce juz chyba do narciarstwa a szkoda bo jest bardzo przyjemne.
    Trzymaj sie i badz dobrej mysli. Pamietaj o wlasciowej rehabilitacji jak juz odstawisz kule.
  • 15.04.15, 18:25
    Dzieki, mroovechka :) Wlasnie takich informacji szukam. Stad moja obecnosc na topiku.
    Wiesz, jak to jest - logika swoje, a emocje swoje. Za jakis czas pewnie tez bede pisac, jak Ty.
    Z kostka byla zupelnie inna historia. Nie skupialam sie az tak na sobie bo zylam wowczas w ciaglym stresie, mialam taka niewesola sytuacje. Bylam zdana de facto na siebie.
    Teraz mam spokoj wiec moge sie skoncentrowac na sobie. Mam tez ogromna pomoc ze strony partnera.
    Jakie traumy bede miala - nie wiem jeszcze. Spadlam ze schodow we wlasnym domu. Chcac nie chcac teraz, o kulach, tych samych schodow uzywam (mam sypialnie na pietrze). Corka twierdzi, ze sa strome. Ja sie przyzwyczailam.
    Na pewno bede unikac nierownej powierzchni i moge zapomniec o lazeniu po gorach na jakis czas (a planowalismy w tym roku Pieniny...).
    Za kierownice wsiadlam juz 3 tygodnie po operacji, tylko do sklepu; jezdze nieregularnie i na krotkie trasy. Latwiej mi wsiasc po stronie kierowcy niz pasazera.

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 17.04.15, 20:25
    A jaka była twoja droga w odstawianiu kul? Jak obciążalas nogę? Czy jak zaczelas chodzić bez kul, albo o jednej to odczuwalas jakieś dolegliwości bólowe?
  • 12.05.15, 22:14
    9 tygodni po operacji, bylam dzisiaj do kontroli & rtg. Lekarz zalecil chodzenie na pelnej stopie, obciazenie do 50%. Oczywiscie o kulach. Zlamanie sie zrasta, nastepna kontrola za 6 tygodni. W miedzyczasie badanie DEXA na osteoporoze (przyszly piatek). Niestety, wyszla niemila sprawa nie zwiazana bezposrednio z urazem sku - odezwaly sie nerwy tunelowe nadgarstka (pewnie przez chodzenie o kulach) i dranstwo budzi mnie po nocach.

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 14.05.15, 21:59
    Miałam to samo, już myślałam że to zespół cieśni nadgarstka. Nie dawało spać ale przeszło kiedy przestałam chodzić o kulach. Założę się że na badaniu wyjdzie Ci osteopenia.
  • 21.04.15, 14:12
    Dzien dobry,mam pytanie. Czy są tu osoby którym kosc się nie zrosła? W lutym złamałem sku i do tej pory nic. Chciałbym tez dowiedzieć się jak funkcjonują osoby po zabiegu wstawienia endoprotezy, jak z waszą aktywnoscią po wygojeniu rany, ewentualne ograniczenia itp. Chodzi o osoby w wieku około 35-45 lat aktywne i zdrowe przed złamaniem. Pozdrawiam wszystkich,prosze o odpowiedzi
  • 22.04.15, 18:38
    Dwa miesiące to trochę za mało na zrost, szczególnie w tym miejscu.Kiedy miałaś robione przeswietlenie? Ile od złamania?I kto Ci powiedział, że nic???
  • 23.04.15, 09:50
    witam, złamania doznałem 19.02 a prześwietlenie 08.04, lekarz stwierdził że zrostu nie widać. Następne prześwietlenie mam mieś robione 20.05.Po wizycie lekarz powiedział że śruby dobrze trzymają choć troszke sie wysuneły??nic sie nie rozpada nie widzi też aby główka k.u. obumierała.Zalecił mocniejsze obciążanie nogi i dalsze ćwiczenia.Ogólnie nie odczuwam prawie zadnych bóli,noga jest w miare sprawna.
  • 24.04.15, 08:09
    Czyli przeswietlenie było robione 7 tygodni od złamania. Po tym czasie na zdjęciu powinna być widoczna początkowa kostnina.Operację zespolenia też miałeś 19 lutego? Powiem tak - ortopeda ze szpitala, w trzy miesiące od mojej operacji, nawet jeszcze plyty cd ze zdjęciem do napędu nie włożył, a już mówi że zrostu nie ma. To samo zdjęcie oglądało dwóch innych ortopedow i ich opinia była zgoła inna. Powiem więcej, na zdjęciu wykonanym w trzy tygodnie od operacji była już widoczna kostnina. Nie wiem jaki jest Twój ortopeda, ale ja radził bym Ci iść na wizytę do innego, celem zasięgnięcia kontropinii. Więc głowa do góry, bo zrost może być, tylko twój lekarz ma takie a nie inne podejście....
  • 24.04.15, 10:34
    Moje pierwsze RTG po wyjsciu ze szpitala bylo po 4 tygodniach i na nim juz bylo widac zrost. Lekarz tez to potwierdzil. Na moj chlopski rozum (porownujac na ekranie monitora dwa zdjecia - pooperacyjne i aktualne) widac bylo lekkie wysuniecie sruby ale takie naprawde milimetrowe. Kolejna wizyte mam 12 maja i licze na odjecie choc jednej kuli bo powoli zaczynam juz obciazac operowana noge (podswiadomie czuje, ze moge i ze jest na tyle silona - oczywiscie sa to obciazenia 5 - 10% ciezaru). Ograniczenie ruchu i bol jest ale do wytrzymania. Glownie w miejscu operowanym i pachwinie lub podczas jakiegos gealtownego obrotu. Samochodem jezdze normalnie. Jedyna moja bolaczka, nie zwiazana bezposrednio z urazem - to wieloletni problem z nerwem tunelowym nadgarstka, ktory teraz daje sie we znaki (jako ze jest obciazenie od kul) - i od chodzenia bola mnie rece. Rwie na zmiane pogody jak cholera ale jak po 50-ce nic nie boli to znaczy ze nie zyjesz :)

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 24.04.15, 14:38
    Złamanie 19.02 operacja 20.02. Sprawę konsultuje z dwoma lekarzami ,pierwszy w przychodni mało empatyczny i drugi prywatnie.Roznica w podejsciu jest ogromna, dwa światy, a jedyne .... zł więcej:), jednak obaj zrostu nie widzą.
  • 24.04.15, 18:17
    Daj namiary na pw
  • 24.04.15, 22:03
    Jeśli dwóch tak mówi to zmienia postać rzeczy.
  • 27.04.15, 19:32
    daktarin1 napisał(a):

    > Daj namiary na pw
    pisz tu; marcin.iiiiiii@o2.pl (7x i)
  • 26.04.15, 09:22
    paprotka - a na 100% wykluczasz np nadmierne obciazanie zlamanej nogi? Z tego co piszesz, jestes mlody i powinno sie zrastac z palcem w d*pie (jak pisalam, mam 55 lat i zrost byl widoczny po 4 tygodniach od operacji, ale na mnie rany goja sie jak na psie)... Zrob jakies badania na gestosc kosci czy cokolwiek, co mogloby dac jakies wskazowki; co mowi lekarz, gdzie widzi przyczyne (bo chyba jakies zdanie ma)? Na pewno sie martwisz bo kazdy z nas chcialby byc sprawny jak przed urazem i jak najszybciej (znam to z doswiadczenia, jako osoba bardzo aktywna), mam nadzieje ze wszystko sie wyjasni i wrocisz do pelnej sprawnosci szybciej niz myslisz - czego Ci serdecznie zycze!

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 26.04.15, 10:17
    Z tego co mówią lekarze oraz mozna wyczytac w int.to zrost jest sprawą bardzo indywidualną i chyba zależy min też od szczęscia. Lekarz stwierdził ze nie ma innej metody niz czekanie. Wszystko zalezy czy główka zacznie obumierać. Też twierdzą ze jestem jeszcze młody...Miejsce i kąt złamania są niekorzystne.Tracę nadzieje i oswajam się z myslą o endo i stąd moje pytania na forum ale widze ze tu są sami szczęsciarze:)A co masz na mysli pisząc o nadmiernym obciążaniu? pozdrawiam
  • 26.04.15, 20:12
    Wiesz, tak intuicyjnie pisze - chodzilo mi o to, ze moze za wczesnie zaczales "chodzic" na chorej nodze... Faktem jest, ze to sprawa indywidualna, wiec byc moze pod to sie zalapales. Czy szczesciarze? Szczesciarz to taki co nic nie zlamal ;) a my tutaj zdrowiejemy jak umiemy. Frustrujace to jest czasami - zreszta pewnie sam wiesz. Moze nie mysl jeszcze o endoprotezie, daj tej kosci szanse - moze zalapie z opoznieniem? To dopiero 3 miesiace (mam racje?). Moze sprobuj jakichs specyfikow "na porost kosci". Mnie powiedziano, ze do pelnej sprawnosci dochodzi sie ok roku (to tez indywidualne) - ale mam obiecane ze, jesli wszystko bedzie sie goic prawidlowo, odzyskam 90% sprawnosci. Teraz zas obawiam sie dodatkowych kilogramow bo nie mam ruchu - ale tez nie mam wielkiego apetytu. Nie chodzi o urode ale zeby niepotrzebnie nie obciazac stawu. Zycze Ci optymizmu :)

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 27.04.15, 19:46
    Ngę obciążam zgodnie z zalecenie lekarza, twierdzi ze moze pobudzic to kosc do zrostu, jednoczesnie zapewni miesniąodpowiednią kondycję.Do diety włączyłem produkty bogate min w wapń + tabletki.Co do wagi to rosnie a jem na potęge, to chyba z nudów:) Zyczęwszystkim zdrowia i rozumiem jak trudne potrafią być to chwile.
  • 28.04.15, 12:47
    Paprotka - zrostu, zrostu i jeszcze raz zrostu :D Postaraj sie jesc jakies niskokaloryczne potrawy albo owoce, po co pozniej diety itp. Jak mialam zlamana kostke to tez wpieprzalam co na drzewo nie uciekalo - i po 3 miesiacach 12 kg na plusie... Gdyby to tak szybko znikalo jak przybywalo to pol biedy ;)
    Teraz mam o wiele lepsze warunki, mieszkam w miasteczku, moge prowadzic samochod; przedtem na wiosce, do najblizszej cywilizacji jakies 15 km ;) Wczoraj jechalam bez przerwy 2,5 godziny i tylko troche zdretwialam ogolnie. Czyli tutaj kondycja w miare zachowana.
    Nadal problemy z ubieraniem prawej skarpetki ale radze sobie. To kwestia niemoznosci uzycia obydwu rak, na tyle nie jestem w stanie sie schylic. Pewnie jeszcze za wczesnie
    Za dwa tydnie mam wizyte i rtg to sie pochwale albo wyplacze na Waszym lonie ;)
    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 29.04.15, 09:09
    Jakie może być różne podejście lekarzy do tego samego przypadku. Chodzę na wizyty do dwóch ortopedow: jednego ze szpitala i drugiego, prywatnie. Lekarz ze szpitala po 5 miesiącach od złamania pozwolił mi obciążać nogę na 30% masy ciała. A drugi stwierdził iż mogę już chodzić bez kul, obciążając nogę na 100%, jedynie przez jakiś czas na zewnątrz mieć jedną kulę w razie asekuracji. Dlatego, moim zdaniem, tak ważne jest aby konsultować się co najmniej i dwóch lekarzy.
  • 16.05.15, 20:16
    Mialam RTG we wtorek plus wizyte u lekarza; wszystko sie zrasta zgodnie z planem. Bylam tez po drodze na fizjo i gosciu zalecil obciazanie prawej (zlamanej) nogi do 50% nawet. A kule tylko do podpierania sie. Gdyby cos bolalo to przestac a gdyby bol sie nasilil lub utrzymywal - zglosic sie do lekarza prowadzacego. Na razie nic nie boli oprocz tego, co juz pobolewalo (pachwina, posladek i czasem z boku "na kosci"), ucze sie chodzic normalnie - jakby to nie zabrzmialo. Niestety, bywa ze sie przeforsuje i zmecze - jak nie nogi to rece (pisalam moze o zespole ciesni nadgarstka, ktory mi sie nasilil przez chodzenie o kulach). Ale ogolnie jest pozytywnie i sa widoki ze we wrzesniu juz bede bez kul na weselu siostrzenca :D

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 14.06.15, 14:57
    Witajcie, co u nowych i starych polamancow?
    U mnie mija 6,5 miesiąca od złamania. Od 1,5 miesiąca chodzę bez kul, choć do tej pory jeszcze trochę utykam (Ale różnica jest ogromna między tym co było miesiąc temu a teraz). Do spacerów włączyłem jeszcze pływanie - REWELACJA. Chodzę prywatnie do ortopedy, bo ten w szpitalu za bardzo mnie ostatnio nie pamiętał i stwierdził że jemu nie zależy bo.... to moja noga a nie jego... Więc stwierdziłem, że szkoda mojego czasu. Z każdym tygodniem widzę różnice na plus.
  • 06.07.15, 23:04
    2 bm minely 4 miesiace od operacji, juz chodze (zalecenie lekarza) ale na razie po domu, bez kul. Utykam. Jedna kula sluzy mi na zewnatrz. Potrafie przejsc spory dystans ale wolno. iestety, gdy podpieram sie kula mam chyba niewlasciwa postawe bo boli mnie po lewej stronie w krzyzu. Troche sie moja rehabilitacja opoznila bo przyplatal sie gosciec - ale juz jest w porzadku. Mam we srode wizyte u fizjoterapeuty, choc bylam pod opieka szpitalnego - ale ten jest blizej.
    Pozdrawiam wszystkich zlamasow i zycze zdrowia oraz pozytywnego nastawienia!

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 13.10.15, 15:08
    Witam wszystkich,
    czy jest tutaj ktoś ze złamaniem szyjki kości udowej zespolonej DHS? Chętnie porozmawiałabym o tym złamaniu z kimś kto również to przeszedł.
  • 15.10.15, 07:19
    Witam,
    mam złamanie kości udowej , leczenie metodą DHS. Operacja była 02.08.2015, w piąty dzień po operacji wypis do domu i od tego czasu jest znaczna poprawa. Masz jakieś konkretne pytania? Obecnie mam pozwolenie na chodzenie o jednej kuli i właśnie początek rehabilitacji (2 tygodnie). 15.11.2015 przydzielono mi sanatorium rehabilitacyjne z NFZ (4 tygodnie). Jakoś szybo sie udało.
  • 17.10.15, 22:22
    To szybko już chodzisz o jednej kuli. Mój tata miał operację 19.08.2015r., do tej pory chodzi o 2 kulach, wszystkie codzienne czynności wykonuje sam. Z tym, że ciągle odczuwa ból. Raz ból promieniuje w kolanie, innym razem w okolicy biodra. Teraz chodzi na gimnastykę i masaże. Być może u niego wolniej się to wszystko goi ze względu na wiek - 53 lata. Jednakże lekarze stwierdzili, że na endoprotezę jest za młody i zdecydowali się na DHS. Miałeś złamanie kości udowej, czy szyjki kości udowej?
  • 18.10.15, 05:54
    Miałem złamanie szyjki kości udowej mam 47 lat. Przy chodzeniu nic nie boli jednak uważam że chodzenie z jedną kulą nie jest zbyt zdrowe. Na dłuższy dystans lepiej chyba brać dwie bo kręgosłup zaczyna boleć i później jak już się odstawi kule to będzie ciężko się przyzwyczaić do prostego chodzenia. Wczoraj byłem na badaniu gęstości kości i osteoporozy nie ma więc jakaś pozytywna wiadomość jest. Po dwóch miesiącach od operacji na zdjęciu było już widać początki zrostu wiec jestem dobrej myśli. Nawet robię w domu kilka kroków bez asekuracji aby spróbować jak bardzo mnie będzie bujać ale nie jest najgorzej. Noga niekiedy trochę rwie i przy siedzeniu trochę uwiera pośladek po stronie chorej nogi ale jakoś bez tabletek da się wytrzymać.
  • 18.10.15, 10:22
    My mamy wizytę lekarską 30.10 i wtedy też będzie robione prześwietlenie. Tata też już nie bierze tabletek przeciwbólowych, bo w zasadzie żadne nie zdawały rezultatu. Najgorzej jest w nocy, bo na noc ból się nasila. Naczytałam się tutaj na forum o martwicy główki kości udowej i teraz trochę się boję. A bierzesz jakieś suplementy diety na zrost kości np. mumio?
  • 19.10.15, 14:09
    Jeśli chodzi o jakieś suplementy diety na porost kości to nic do tej pory nie brałem. Kupiłem ostatnio tabletki zawierające wapno ale na razie zażyłem tylko 1 szt. Nie chcę z czymś przesadzać bo na jedno pomoże a na drugie zaszkodzi. W nocy odczucie bólu jest nasilone ale to chyba kwestia tego że tylko o tym się w tym czasie myśli. Ja się do lekkiego rwania przyzwyczaiłem i nie zamierzam brać tabletek. Codziennie robię gimnastykę jaką pokazał mi terapeuta jeszcze w szpitalu zaraz po operacji i jest coraz lepiej z ruchami nogi. Jeżdżę już od dłuższego czasu samochodem, naciskanie pedału sprzęgła to też gimnastyka (u mnie złamanie było w lewej nodze). Potrafię już założyć skarpetę co do tej pory było dość trudne. Nawet wybrałem się raz na grzyby w terenie trzeba wysoko dźwigać nogi więc dobra gimnastyka była.
  • 19.10.15, 17:58
    A mógłbyś mniej więcej nakreślić jaką gimnastykę w szpitalu zalecił Ci terapeuta (tutaj bądź na priv)? Byłabym bardzo wdzięczna :)
  • 20.10.15, 13:07
    Jeśli chodzi o ćwiczenia to robię je codziennie od 4 dnia po operacji do teraz czyli już 2,5 miesiąca. Ćwiczenia zajmują ok 15 minut i są bardzo proste, każde ćwiczenie robię 2-krotnie w seriach po 15. Stajemy przodem do jakiejś poręczy lub stabilnego fotela chwytamy się i:
    1-podnosimy chorą nogę do góry zginając w kolanie (jakby chciało się sięgnąć kolanem do brody),
    zaraz po operacji podnosiłem na ok 5cm teraz to już 50cm.
    2- podnosimy tak samo tylko wyginamy przy tym na zewnątrz
    3- zgiętą nogę w kolanie wychylamy jak najmocniej do tyłu (jakby chciało się dotknąć piętą w pośladek)
    4- wychylamy nogę wyprostowaną jak najbardziej do tyłu
    I to wszystko
    Dodatkowo robię rehabilitację przepisaną przez lekarza prowadzącego 10 dni :
    -pole magnetyczne ok 10minut/ dziennie
    -hydromasaż (tzw wirówka) ok 15minut/ dziennie
    -gimnastyka u rehabilitantki 30 minut (ćwiczenia z piłką, rowerek)


  • 20.10.15, 14:48
    Bardzo dziękuję, spróbujemy wdrożyć też takie ćwiczenia :)
  • 19.10.15, 14:30
    Ja mogę tylko ze swojego doświadczenia dodać, ze najdłużej goiły się poprzecinane w czasie operacji mięśnie i potem zanikle miesnie i przykurczone sciegna w trakcie odciażania całej nogi przez te kilka miesiecy. O ile kosc w miare szybko sie u mnie zrosla, w ciagu kilku miesiecy, to tkanki miekkie juz duzo trudniej. Gdzieś wyczytałem w internecie że bóle mogą być odczuwane nawet do roku po ostatniej operacji. Ja sruby usuwane mialem po 5 miesiacach. Wszystko zalezy od rehabilitacji, tego kiedy i jak zostala poprowadzona, oraz jak sie obciazalo noge, tak mysle. Ja w ogole nie obciazalem jej w czaise pierwszych 3 miesicy, a potem zaczalem lekko jak chodzile 3 miesiace z jedna kulą. U mnie bole tkanek byly odczuwane znacznie dluzej i praktycznie do tej pory je mocno odczuwam, jak napne miesnie w gornej partii uda/biodra (najbardziej te od przodu). W tej nodze nie wrocily mi chyba do pelnej masy te miesnie jak przed zlamaniem. Moze to tez wina prowadzonego stulu zycia (malo sie ruszzam, praca siedzaca, do tego wrodzony strach przed wszystkim, bólem itd. "żeby sobie nie zaszkodzić i nie było gorzej..."). Do tego mam "jabluszko" tuz powyzej blizny widoczne gdy napinam te miesnie to mi sie rysuje pod skorą i podobno skrzywiony bocznie kregoslup od chodzenia o jednej kuli. ;/ Ostatnio sie dowiedzialem o tym, jak poszedlem do lekarza w innym miescie i zrobil mi przeswietlenie kregoslupa. Faktycznie przez caly okres chodzenia o kulach/kuli przeginalem sie na prawo, trzymalem kurczowo prawego boku zeby tylko nie uciskac juz od posladka tego lewego biodra, lewej nogi, lewej strony ciała. Wszystko z obawy o martwice. Mam 26 lat. A jestem tak w ogole 2 lata 2 miesiace 2,5 tygodnia od tego momentu jak mialem to feralne złamanie.
  • 19.10.15, 18:05
    Niestety, ale przyznam Ci rację jeśli chodzi o zanikłe mięśnie i ścięgna. Teraz jesteśmy w trakcie masaży i faktycznie teraz to wszystko wychodzi, mięśnie są pobudzane i widać też ich drżenia. Jeśli chodzi o masażystę to jesteśmy z niej bardzo zadowoleni, ale już z ćwiczeń rehabilitacyjnych nie bardzo. Niestety w mojej okolicy ciężko o dobrego rehabilitanta. Ale będę jeszcze szukać. Może masz jakieś wskazówki co do ćwiczeń jakie można wykonywać w domu? Całe szczęście, że wyszedłeś z tego feralnego złamania i już to za Tobą, teraz tylko dużo zdrowia :)
  • 20.10.15, 17:10
    Cześć , masaże pomagają ?
  • 20.10.15, 17:35
    tak, po masażach jest o wiele lepiej. Z początku kilka pierwszych to była masakra, bo wszystkie mięśnie i tkanki były zastane. Teraz pomału te mięśnie wracają do formy. Zaczęliśmy teraz drugą serię 10 masaży. Z gimnastyki nie jesteśmy zadowoleni, bo rehabilitantka przez 10 dni robiła ćwiczenia, gdzie noga była podwieszona na wyciągu, nie potrafiła znaleźć pozycji, aby ból był jak najmniejszy. Ćwiczenia te sprawiały tacie ból, po masażach jest o wiele lepiej, ale może dlatego, że znaleźliśmy dobrą masażystkę. Niestety z rehabilitantką o wiele trudniej.
  • 20.10.15, 17:06
    CZeść wszystkim, 24 maja biegłam, potknęłam się i wylądowałam na pogotowiu godz.13 do godz. 21 zrobili dwa rtg, które nic nie wykazały , dali zastrzyk przeciwbólowy i kazali jechać do domu. Parodia to była Bydgoszcz a ja jestem z Wałcza , nie mogłam chodzić , dom daleko ,sklepy aby kupić kule zamknięte. Na plecach męża doczłapaliśmy się do dworca dojechaliśmy do Wałcza , tam zostawił mnie na dworcu o 3 w nocy i pobiegł do domu po auto. Tu poszłam do lekarza rodzinnego , który skierował mnie do pilskiego szpitala i kazała jeździć o wózku bo podejrzewała pęknięcie szyjki kości udowej. Szpital mnie nie przyjął kazał najpierw się zdiagnozować .Wylądowałam u ortopedy wałeckiego,który dał skierowanie na usg - nic nie wykazało i na MRI. Do tego czasu przez dwa tygodnie nie chodziłam ból był straszny.Trochę ustał więc lekarz kazał chodzić do pracy , więc poszłam .4 lipca w MRI napisano Złamanie zmęczeniowe szyjki kości udowej lewej. Słowo zmęczeniowe pozbawiło mnie odszkodowania z PZU - ( gdyby MRI było zrobione w Bydzi pewnie tego słowa by nie było ) Lekarze stwierdzili ,że w takim razie zakaz obciążania nogi przez 4-6 m-cy czekamy na zrost. Parodią jest fakt ,że jeden z nich stwierdził kategoryczny zakaz chodzenia do pracy a drugi nie widział sensu przebywania na zwolnieniu. Wybrałam zwolnienie bo do stracenia mam bardzo dużo. I tak mamy 20 X , zrobione kolejne MRI " Stan po zł......Celem oceny szczeliny/zrostu wskazane wykonanie bad.TK. W głowie prawej kości udowej podkorowo brzusznie pojedyńcza geoda o śr.5mm. Poza tym stawy biodrowe bez zmian. " ZAuważyłam mały ubytek mięśniowy w lewej łydce.Ćwiczę ale brakuje mi wiedzy na temat jakie ćwiczenia mogę jeszcze robić i ile ??
    Mam 44 lata,szczupła niezastana kobieta.Jestem załamana a jak nie będzie zrostu ?! Tyle w domu i wszytko na nic ? POMOCY !!!!! Nadmienię ,że rtg do tej pory nic nie wykazuje.
  • 20.10.15, 17:32
    To faktycznie straszni lekarze, że tyle czasu chodziłaś ze złamaniem. Mojego tatę karetka zabrała z domu, bo spadł z drabiny i nie dał rady już wstać. Od razu wiedzieli, że to złamanie szyjki udowej, zrobili rtg i przyjęli na oddział. Na operację musiał czekać kilka dni. Zespolili to złamanie DHS-em. Ostatnio jak miał rtg kontrolne, to minimalnie sruba się wysunęła. W przyszłym tygodniu mamy znowu wizytę i zobaczymy co dalej. Ogólnie jest to chyba jedno z najgorszych złamań. Też się bardzo boimy o brak zrostu i martwice głowy kości udowej. Wtedy chyba pozostaje tylko wstawienie endoprotezy...
  • 20.10.15, 18:37
    Powiem wam, że czytam i własnym oczom nie wierzę. Od kiedy to kości zrastaja się krócej niż mięśnie???? To jakaś rewolucja w medycynie normalnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.