Dodaj do ulubionych

Złamanie szyjki kości udowej

  • 23.10.15, 16:43
    Ja osobiście polecam specjalistów z krakowa
    www.reacttiv.pl
    www.facebook.com/prywatnarehabilitacja?ref=hl
  • 23.10.15, 20:28
    Oczywiście kości na pewno nie zrastają się krócej niż mięśnie, głównie chodzi o regenerację mięśni, ponieważ noga po złamaniu nie jest w pełni sprawna i mięśnie nie funkcjonują tak jak powinny.
  • 12.12.15, 12:51
    Witam,
    Jestem osoba stosunkowo młodą (29). Podczas biegu-> półmaratonu zaczeła mnie boleć noga, początkowo myślałem że to skurcz i nie odpuszczałem, na samym końcu jakieś 20 metrów przed metą poczułem pękniecie kości. Diagnoza w szpitalu była jednoznaczna złamanie szyjki kości udowej, 2 sruby zamontowane i po dwóch dniach do domu. Było to 25 Października, 15 grudnia mam wizytę kontrolną, chodzę ciągle o dwóch kulach. Nie czuje poprawy żadnej nie wiem czy powinna już być. Staram się chodzić po domu markuję ruch chorą nogą. Sprawność nogi oceniam gdzieś na 50% w zakresie ruchów. Jak stoję potrafie ja zgiąć w tył i w przód. Czasem jak niechcąco na nią stąpne zbyt mocno czuje przeszywający ból, również jak zbyt długo leżę czuje hm.. ciężko to określić ból jak by mi śruby się wbijały w mięsień?. Chciałem się dopytać forumowiczów po jakim czasie udalo sie im pozbyc kul. Mam nadzieje ze mi sie ta kosc zrasta i nie bedzie potrzebna endoproteza i po cichu sobie liczę ze nie wiem w lutym moze bede juz jakos kustykal bez kul czy to jest wogole mozliwe? , druga kwestia to powrot do zdrowia czy po takim zlamaniu powrot do biegania jest jeszcze mozliwy ?
  • 25.12.15, 15:36
    cześć , ja złamałam kość w maju ale dopiero w czerwcu rozpoznano a w sumie na początku lipca rozpoznano jako złamanie szyjki kości udowej, do 30 października chodziłam o kulach bez dotykania ziemi lewą nogą , d 30 października chodzę bez kul , nie miałam ani śrub ani endoprotezy , chodzę do pracy , na początku strasznie bolało mnie kolano potem puchła mi kostka , jest coraz lepiej chodzę prawie normalnie , na TK nie wykazało szczelin ani śladów złamania , jestem dobrych myśli i pragnę wrócić do biegania po roku, na razie bardzo uważam na nierówności itp. na drodze , od miesiąca śmigam na szpilkach i byłam już na zabawie tanecznej , nie jest źle . Bardzo się cieszę ,że nie rozpoznano tego w dniu w którym wylądowałam w szpitalu bo nie mam śrub ani endo... , ,Chodziłam do 3 specjalistów jednocześnie , każdy miał inne zdanie ja wybrałam to pośrednie i słuchałam swojego ciała chociaż ono reagowało różnie i miałam mieszane uczucia ale wyszło dobrze życzę wytrwałości i bądź dobrej myśli na operacje zawsze jest czas ale warto spróbować innych opcji , trzymaj się :)
  • 25.12.15, 20:41
    Musiałaś nie mieć złamania (szczeliny) i przemieszczenia, może tylko pęknięcie. To nie jest możliwe by bez unieruchomienia złamanie szyjki kosci udowej sie zagoiło. Chociaż wyciągu przez 3 miesiące, jak nie śrub.
  • 26.12.15, 14:23
    Hej, czyli 4 równe miesiace o dwóch kulach chodziłaś. Kurcze mi dzisiaj mija 2 miesiące i czuje jak by to była wieczność. Wydaje mi się ze noga jest coraz slabsza i jak najdejdzie ten dzien gdzie lekarz powie mi ze mam stanac bez kul bo bedzie ciezko:/. BTW bylem na wizycie kontrolnej nie ma obumierania + jest widoczny lekki zrost. takze to chyba pozytywna wiadomosc:) z drugiej strony jak sobie pomysle ze jeszcze tyle czasu ehh.... mam nadzieje ze na wiosne juz pochodze samodzielnie a w 2017 r bede mogl jeszczcze pobiegac:)
  • 25.12.15, 20:55
    Hej, ja mam obecnie 26 a lewą szyjkę kości udowej złamałem 2 lata temu pod koniec lipca. Nie byłem i nie jestem sportowcem, głównie siedzący tryb, jestem bardzo szczupły i dość wysoki (na sali operacyjnej pielęgniarki się śmiały że "ciało model", bo "bardzo szczuplutki [chudy] jesteś"). Miałem wstawione dwie śruby. Jedną kulę odstawiłem po 3 miesiącach, drugą po 5 miesiącach. Według mojego ówczesnego ortopedy który mnie prowadził najważniejsze są pierwsze 3-4 miesiące gojenia, to od niech zależy co dalej. Ból mięśni długo będziesz czuł, nawet do roku-dwóch od zespolenia i potem operacji usunięcia śrub. Dużo zależy od rehabilitacji. Ja przez pierwsze pół roku miałem problem z podnoszeniem nogi - najpierw przez ból i obrzęk pooperacyjny ok. 1 miesiąc, potem z osłabienia mięśni jeszcze do pół/roku. Lekarz nie mówił Ci że Twoje złamanie może mieć podłoże patologiczne? To dziwne że złamało Ci się w trakcie biegu, nigdzie nie upadłeś na ten bok? U mnie to upadek (w pędzie) z wysokości ~1m na lewy bok lub coś podobnego (nie pamiętam, brak pamięci z chwili wypadku/upadku), ale lekarz nie chciał wierzyć że od upadku mi się (w tym wieku) złamała i myślał nawet że to nowotwór lub osteoporoza.
  • 26.12.15, 14:29
    Hej, Kazdy lekarz byl zaskoczony jak mi sie to stalo, ze bez zadnego wypadku itp.no ale nie skierowali mnie na zadne badania bo przyjelil ze to jest 'zlamanie przeciazeniowe' podobno za szybko bieglem za duze tempo sobie narzucilem do mojej masy (95kg). i byl duzy nacisk na kosc i wyszlo jak wyszlo. Mowisz ze do roku odczuwales duzo slabsza noge, troche mnie to przeraza ja sie staram lekko cwiczyc ja podnosci, uginac itp. ale lezac nie moge jej nadal podniesc ( scyzyork ). mam nadzieje ze za jakies 2 -3 msc juz odstawie te kule i bede mogl wreszcie samodzielnie ruszyc w swiat:)
  • 23.02.16, 19:24
    Dzisiaj byłem na kontroli ( 4 msc po złamaniu) jest znaczny progres co do ostatniej wizyty. Lekarz ocenił na 70 % zrostu i mogę obciążać chorą nogę 20 kg. Jestem dobrej myśli, mam nadzieję że 29 marca pozwoli mi odstawić 1 kulę a w maju już dwie:)
  • 23.04.16, 22:48
    Witam po przerwie.
    13,5 miesiaca po operacji "hip pinning".
    A bylo juz tak pieknie... Chodzilam prawie normalnie dopoki nie przyjechalam w zimie na 2 tyg do Polski - i cos mi sie "porobilo"... Cofnelam sie o dobrych kilka miesiecy w sprawnosci, ale nie bylo az tak zle.
    Po jakims czasie zaczelam odczuwac bol (nie silny ale nieprzyjemny, ktory zniechecal mnie do nadmiernego ruchu) oraz ograniczenie w pachwinie. Do dzis mam trudnosc przy wstawaniu, czuje sie niepewnie robiac pierwsze kroki gdy dluzej siedze.
    Bylam na prywatnej fizjoterapii w Krakowie, niestety musialam wracac do domu i jestem umowiona na maj.
    We wtorek ide do kontroli, zrobie RTG i zobaczymy co zacz. Mam nadzieje, ze to tylko miesnie leniwe i sciegna - nic powazniejszego. Miesnie mozna rozruszac, cwicze codziennie, chodze dosc sporo.
    Obwiniam troche siebie i swoje lenistwo bo chodzilam juz po kilkanascie km za jednym zamachem a po styczniu i polskiej zimie jakos oklaplam.
    Musze cos z tym fantem zrobic i to jest moj priorytet na najblizsze tygodnie.
    Pozdrawiam wszystkich zlamasow i zycze szybkiego powrotu do pelnej sprawnosci :)

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 24.04.16, 06:57
    Witam,
    ja też mam 48 lat , jestem 9 miesięcy po operacji. Oczywiście że może to być z ćwiczeń ale radzę się nie oszczędzać. Ja dużo chodziłem ale zawsze o 2 kulach żeby nie skrzywić kręgosłupa. Po trzech miesiącach byłem na 1 miesiąc w sanatorium (polecam Ustroń) dużo zabiegów szybka decyzja z NFZ. Po 6 miesiącach wróciłem do pracy. We wrześniu mam termin w szpitalu będą wyciągać ten metalowy stabilizator bo jednak go cały czas czuję w nodze. Funkcjonuje zupełnie normalnie , jazda na rowerze itp.
  • 24.04.16, 08:33
    Witam Szanownych Poszkodowanych. Mam na imię Andrzej, lat 38 i od dwóch dni jestem po operacji zespolenia szyjki kości udowej. Uszkodzenie biodra nastąpiło ze względu na charakter zmęczeniowy, czyli za duży mix siłownia plus bieganie według lekarzy. Zobaczymy co bedzie dalej. Zespolenie zostało wykonane na dwa gwozdzie i narazie mam zakaz ruszania się. Mogę próbować delikatnie zginać nogę w kolanie, a od jutra bedę po mału sprowadzany do pionu. Mam jedynie stracha, gdyż konsultacje lekarskie bardziej wskazywały na fakt wszczepienia endoprotezy. Prawdopodobnie jest bardzo duże ryzyko, że kość się nie zrośnie. Mam cichą nadzieję, że uda się mojej osobie doprowadzić do stanu, w którym bedę mógł wrócić do uprawiania sportu. Jestem na siebie zły. Przez dwa lata wyrzeczeń; odrzucenia używek, wyeliminowania niezdrowego jedzenia, zbilansowabej diety i zrzucenia 20 kg wagi wypada takie coś. Ktoś mówił, że sport to zdrowie, ale chyba nie w moim przypadku. Pozdrawiam wszystkich.
  • 25.04.16, 16:22
    zazdroszcze. Tyle moge powiedziec. U mnie, jak pisalam poprzednio, bylo juz calkiem dobrze i nagle pogorszenie jak grom z jasnego nieba :/
    Jutro mam kontrole wiec zobacze co na rtg, jesli kostne sprawy bez zmian to znaczy ze trzeba wziac sie uczciwie za fizjo. Zrobie tutaj bo jak przeliczylam przelot i koszty opieki nad synem to wyjdzie mi na jedno a w Polsce bede sie tylko nudzic bo nie mam wlasciwie co robic miedzy sesjami terapeutycznymi.
    W moim przypadku bylo tak, ze nikt mi wlasciwie nie polecil ani nie poprowadzil fizjoterapeutycznie, dostalam jakis tam mikry zakres cwiczen i "chodzic, chodzic, chodzic" bo to najwazniejsze. Chodzilam nawet po kilkanascie kilometrow! Teraz jak sie "odsztywnie" to tez pochodze spory dystans. Najgorzej jest wstac gdy siedze a potem juz OK.
    Oczywiscie obawiam sie martwicy panewki ale mam nadzieje, ze to tylko panikowanie z mojej strony.

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 27.04.16, 10:47
    No coz, niestety - musze rzec.
    Potwierdzily sie moje obawy ale intuicja mi podpowiadala niemal od poczatku - tzn kiedy zaczely sie problemy, lekkie bole i sztywnosc uda. Staralam sie jakos ja zagluszac poprzez tlumaczenia i racjonalizacje, co jest typowym mechanizmem obronnym.
    Bede chyba na tym forum jedynym przypadkiem, gdzie w rok i dwa miesiace po operacji zespolenia szyjki k.u. metoda hip pinning mimo wszystko doszlo do poczatkow martwicy trzonu (20% operowanych - nie wiem, czy sie cieszyc ze jestem w mniejszosci, to jak kostny hipster; nie mam osteoporozy tak dla pelnej jasnosci) trzeba bedzie najprawdopodobniej wszczepic endoproteze (tzw revised surgery). Jest jeszcze - bardzo mala - szansa po dokladniejszym przyjrzeniu sie na tomografie, bo na rtg nie ma zdecydowanych objawow martwicy; brak zrostu w malym fragmencie i prawdopodobnie lekkie splaszczenie w okolicy zewnetrzne. Objawy sa fizycznie kliniczne lacznie ze sposobem chodzenia i probami odciazania bolesnej nogi. Chodzilam wbrew bolom, jestem dosc odporna - a poza tym bylo to z mojej strony takie troche "zaklinanie" demona. Jak bede chodzic mimo wszystko to bedzie dobrze. Ostatnio przedwczoraj bylam na ok 5 kilometrowym spacerze w lesie.
    Zalecono w chwilach stywnosci i bolu powrocic do jednej kuli lub laski. Pomaga ale wkur**ia. Bo to spory krok wstecz. Mnie na to nie stac - opiekuje sie doroslym, niepelnosprawnym synem. Moge liczyc na pomoc ale nie lubie, wole byc niezalezna, wtedy czuje sie najlepiej. Ale jak sie nie ma co sie lubi...
    Nie mam zludzen i pierwszy szok minal, zycie toczy sie dalej i musze sie przygotowac (tym razem mam na to czas, wizyta u lekarza 13 maja). Pozytywne strony to takie, ze bede w bardzo fajnym szpitalu ortopedycznym 20 km od domu, prawdopodobnie nie bede musiala kupowac protezy lepszej generacji bo takie sa juz w uzyciu (ale jeszcze sie dowiem szczegolowo, jestem na to przygotowana finansowo w razie czego). Negatywne to przede wszystkim sama operacja, kolejne unieruchomienie i zaleznosc (plus lek przed nawrotem depresji, mam spokoj od niej juz 3 lata) i zmiana planow na najblizsza przyszlosc.
    To sie troche wyzalilam i dziekuje za wysluchanie.
    Powodzenia wszystkim zycze, jak najmniej bolu i szybkiego powrotu do pelnej formy :)

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 07.06.16, 21:19
    No i dziś mija 7 tygodni od operacji. Wizyta kontrolna za 2 dni i zobaczymy co doktory powiedzą. Cały czas chodzę o kulach, ale jest wyraźna poprawa. Nic nie boli, noga ma jeszcze ograniczony zakres ruchu przy próbie odwodzenia i przyciągnięcia kolana do klatki piersiowej. W momencie zbyt mocnego dociągnięcia pojawia się nerwoból. Warunki mięśniowe poleciały na łeb, nogę mam chudą i galaretowatą, cała masa mięśniowa z niej spadła. Dużo pomogły zabiegi na magnetroniku, to one poprawiły wydolność i ruchomość kończyny. Te 7 tygodni to dla mnie wieczność o kulach i ciekaw jestem ile jeszcze czasu ten stan potrwa, ale przeczuwam, że wakacje przejdą mi koło nosa. Ogólnie od dnia operacji nie spożywam, żadnych leków przeciwbólowych, czuję się dobrze i gdyby nie świadomość i widoczność zagojonej rany na lewym udzie to bym nie przypuszczał, że miałem przeprowadzony zabieg. Teraz jedyny strach jest przed tym, aby podczas konsultacji nie wyszła jakaś martwica, albo inne cholerstwo. Pozdrawiam wszystkich połamanych i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
  • 10.06.16, 13:45
    Zycze zdrowia i powodzenia! I zadnych niespodzianek :) Pozdrawiam serdecznie.


    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 23.06.16, 21:41
    Kontrola już za mną. Kolejne 6 tygodni zwolnienia. Zalecenia lekarskie to rozpoczęcie rehabilitacji złamanej kończyny i co tydzień w terminie tych najbliższych 6 tygodni mam coraz mocniej obciążać złamaną nogę, aż osiągnę 100% obciążenia. Próby są dość pozytywne, chodzi się już zdecydowanie łatwiej, ręce od kul już tak nie bolą. Problemem jest off course rehabilitacja przez NFZ, bo termin na koniec sierpnia początek września. Póki co w ruch poszedł rowerek stacjonarny, wydłużyłem także długość spacerów na świeżym powietrzu, średnio przechodząc około 7 km dziennie. Samopoczucie rewelacja, ale to zasługa letniej i słonecznej aury. Ciekawi mnie fakt, jak długo jeszcze mnie przetrzymają w chodzeniu o dwóch kulach, gdyż co wizyta termin się zmienia. Lekarze w przychodni są jak wróżbita Maciej (nic nie wiedzą i nic nie widzą) i jest to irytujące. Czas chyba na prywatną konsultację z wynikami.
  • 13.07.16, 08:09
    Jak najbardziej mogą. Nie ma c przesadzać z ćwiczeniami. rehabilitacja-wloszczowa.pl/
  • 21.07.16, 12:16
    12 tygodni za mną. Chodzę cały czas o kulach, obciążenie nogi tak na 75% masy ciała. Więcej nie mogę bo ból kolana przeszkadza. Wiem jedno, czas jednak na prywatną konsultację, gdyż lekarze szpitalni to idioci (Ci z mojego miasta). Przychodzę na regularne wizyty co 4-6 tygodni. Na dzisiejszej konsultacji, Szanowny Pan Doktor palnął, że mam zaawansowaną martwicę głowy kości udowej - tej po zespoleniu. Na tą informację nogi mi się ugięły, przed rychłym zrobieniem ze mnie cyborga i wszczepieniem endoprotezy. Kontynuując jednak temat, trochę to dziwne aby w przeciągu 6 tygodni od ostatniej wizyty pół głowy kości udowej było objęte stanem martwiczym. Na pytanie co dalej, czy dostanę (w końcu) skierowanie na rehabilitację, doktorek stwierdził, że przecież nie ma czego rehabilitować, zakres ruchu (bez badania) w nodze jest jak najbardziej poprawny, to że kończyna boli też jest normalne, to czego tak w ogóle ja chcę. Także czas dojrzeć do normalnej decyzji z zacząć się leczyć prywatnie, bo lekarze z poradni przyszpitalnej to totalne dno i kilo mułu. Dodam, że wizyta trwała może z 2 minuty, co jest totalnym brakiem poszanowania pacjenta i prawa do wnikliwej i rzetelnej konsultacji. Na spokojnie przejrzałem wszystkie zdjęcia rtg, które miałem wykonane przez cały okres leczenia, a nawet dotarłem do zdjęć z przed zabiegu i to co doktorek nazwał martwicą kości, to jest po prostu cień rtg kości miednicy, gdyż na każdym wcześniejszym zdjęciu wygląda identycznie. I co ktoś mi powie że państwowa służba zdrowia wyleczy każdego pacjenta....
  • 23.07.16, 10:41
    Po 12 tygodniach tak stwierdzil? Dziwne...

    --
    Gdyby głupota miała skrzydła, to wielu trzeba by było z procy karmić.
  • 09.08.16, 08:39
    Nie mam już sił do takich specjalistów. Najgorsze jest to, że coraz bardziej zaczynają mnie boleć mięśnie w operowanej nodze. Im bardziej dociążam tym jest gorzej. Próba odstawienia jednej kuli zakończyła się fiaskiem. Na szczęście za 2 dni wizyta prywatna u lekarza ortopedy-sportowego. Może on coś mi pomoże?
  • 12.08.16, 10:18
    No i wróciłem do punktu wyjścia. Ze względu na ból spowodowany zbyt szybkim obciążeniem operowanej kończyny, muszę ją odciążyć i wracam do chodzenia o kulach z markowaniem ruchu. Taką terapię mam na kolejne 3 miesiące i wtedy się okaże, czy zrobiłem sobie kuku, czy jednak kość się zrośnie bez komplikacji. Na chwilę obecną martwicy w ocenie specjalisty (gabinet prywatny) nie ma, ale zdecydowanie za szybko państwowa służba zdrowia chciała mnie uzdrowić i stąd te bóle. Na dzień dzisiejszy startujemy z terapią lekiem o nazwie Osteogenon, plus oczywiście przeciwbólowe doraźnie, w razie potrzeby i wracamy do ćwiczeń izometrycznych. Fakt faktem jestem teraz zadowolony z wizyty lekarskiej, gdyż w końcu lekarz rozwiał moje wszelkie wątpliwości i wiem jak dalej będzie przebiegało moje leczenie. Daleko ale widzę światełko w tunelu....
  • 12.08.16, 10:29
    Dokładnie. Ja konsultowalem sie w owym feralnym czasie jeszcze 2-krotnie z prywatnymi lekarzami, wniosek byl taki ze w panstwowej przychodni-szpitalu lekarz traktowal mnie po "macoszemu", nie zalecając zadnej dalszej rehabilitacji nawet skierowanej na przywrocenie czy poprawe sprawnosci szczegolnie. A przeciez przez rok, czy dwa potem wszystko stopniowo zaczyna sie zmieniac i rodzaje cwiczen rehabilitacyjnych takze. To co cwiczylo sie 4 miesiace po wstawieniu srub w noge czy po ich usunieciu rozni sie przeciez od tego co cwiczy sie pol roku od drugiej operacji.
  • 12.08.16, 10:25
    mięsnie będą boleć cholernie, mi przez te parę miesięcy zanikły prawie całkowicie, tak że potem jak zacząłem chodzić na obu nogach to z trudem trzymałem sie na tej operowanej, nic na to nie poradzisz, przez jakis czas bedziesz chodzil jak "paralityk", dopoki miesnie sie nie pobudzą i ożywią na nowo
  • 18.08.16, 11:54
    Cześć. Czy może się wypowiedzieć ktoś kto miał usuwane sruby kaniulowane po złamaniu szyjki kości udowej? Jak wyglądała operacja, okres rekonwalescencji itd. Pozdrawiam Marcin
  • 20.10.16, 00:27
    Witam serdecznie.W czerwcu 2016 r dokładnie 13-tego miałem usuwane śruby po złamaniu szyjki kości udowej.Śruby miałem od wypadku tj.07.02.2015r czyli praktycznie rok i trzy miesiące.Operacja spoko wszystko się udało tylko nikt mnie nie przygotował na to że po tej operacji ból będzie 100 razy większy niż po pierwszej kiedy śruby mi wkładano.Długi czas nie wiedziałem o co chodzi że tak boli po wyciągnięciu. Udałem się do lekarze operującego jakieś 2 tygodnie po zabiegu i normalnie w świecie zapytałem dlaczego taki ból? I stało się ,a dlatego taki ból ponieważ mięsień czworo głowy do wyciągnięcia śrub jest cięty/szarpany/ by lepiej się zrastał czyli odczucie jak by ktoś kopał mnie bez przerwy z godzinę w to samo miejsce nogi. Ogólnie 10 dni koszmaru po operacji wyciągnięcia,po ściągnięciu szwów z dnia na dzień coraz lepiej.
    Ale u mnie pojawił się inny problem,mianowicie miesiąc przed wyciagniem śrub wybrałem się na rower /zalecenie lekarza/ rower spokojnie godzinna spokojna rozgrzewka po równej nawierzchni i nagle wzniesienie takie ok 45 stopni może 50.Pokonałem je spokojnie bez zrywania i szaleństw lecz na siedząco.Dwa dni później nie wstałem z łóżka potworny ból w pachwinie i tak mam do dziś czyli pażdziernik 2016.Ciągła rehabilitacja nie umiem wejść nawet na jeden stopień schodów...Podobno przywodziciele, rotatory nogi...nikt mi nie umie pomóc..Zwiedziłem już tysiąc rehabilitantów i nic ciągle ten sam objaw.Podobno steryd to ostateczność czy ktoś miał podobnie??? Czy ktoś miał lub ma bóle w pachwinie po tego typu złamaniu.Proszę o kontakt na gimerd@wp.pl chętnie z kimś pogadam ,może ktoś miał podobnie może ktoś znalazł sposób jak sobie pomóc.Proszę o kontakt Remi
  • 28.12.16, 16:15
    Witam.Miałeś juź usunięte śruby?
    Ja wybieram się w styczniu na umówienie wizyty.
  • 31.12.16, 10:07
    Nic się nie bój. Właśnie jestem po zabiegu usunięcia zespolenia. Wszystko zrobione w znieczuleniu ogólnym, żadnych dolegliwości bólowych po operacji. W moim przypadku śruby zostały usunięte po 8 miesiącach od złamania, ale tylko dlatego że przestały stabilizować złamanie, zaczęły się wysuwać po pełnym obciążeniu kończyny i uwierać na powięź oraz tkanki miękkie powodując zaje...zacny ból. Ze względu na niepełną mineralizację kości mam przed sobą 3 miesiące chodzenia o kulach, 6 tygodni w pełnym odciążeniu i 6 tygodni ze zwiększającym się obciążeniem. Po 12 tygodniach odstawiam kule i liczę na koniec perypetii po złamaniu.
  • 20.02.17, 15:20
    Ja jestem dokładnie rok od złamania.Mam może 60 %zrostu.Chyba czeka mnie najgorsze-endoproteza.Mam 37 lat.
  • 14.03.17, 12:25
    Hmmm znam ten ból. Co wizyta u ortopedy to propozycja jedyna słuszna, czyli endo (takie chodzenie na łatwiznę). Poszukaj alternatywnych metod na pobudzenie zrostu. Mi bardzo pomogły trzy rzeczy. Pierwsza to lek o nazwie Ostegenon, najlepiej przyswajalne wapno w formie osseiny (nie wymaga jedzenia dodatkowych tabletek typu witamina D3, K2), druga to maść z żywokostu (do zrobienia samemu) i regularne wcieranie jej w biodro, zawarta alantoina wspomaga regenerację tkanek, także warto wypróbować. Jest coś jeszcze, ale to jest hardcore, mianowicie można próbować pić boraks, aby uzupełnić niedobory boru w organizmie. Ma wpływ na mineralizację kośćca, gdyż bor działa na zasadach agregacji wapnia do kości, aby nie zalegał w tkankach miękkich. Do tej kuracji niezbędny będzie dobry preparat magnezowy (cytrynian, stearynian, mleczan), gdyż picie boraksu bez magnezu mija się z celem. Życzę zdrówka
  • 21.02.17, 10:26
    Ja miałam usunięte śruby po ponad 2 latach. Lekarz mówiłam, że 2 lata to niezbędne minimum ale jak widzę na forum, każdy ortopeda ma inne zdanie. Zabieg usunięcia mogę porównać do zabiegu zespolenia. Wielkość rany ta sama, ból po operacji ten sam. Jedynie, że sam zabieg o wiele krótszy. Po operacji rozlał się po tylnej stronie uda ogromny krwiak - podobno to normalne i jest to krwawienie z kości po usunięciu śrub. Na chorobowym byłam przez ok. 2 miesiące. Z początku chodziłam o kulach bo rana bolała, nie pamiętam ile to trwało ale coś około 4 tygodni. Ogólnie jestem zadowolona, że pozbyłam się tego żelastwa. Minoł pewien dyskomfort, który mi towarzyszył przy leżeniu na chorym boku i przyciąganiu kolana do klatki piersiowej. Noga jest w 100% sprawna i nie boli. Mam jednak wrażenie, że wciąż jest trochę słabsza.
  • 01.03.17, 22:14
    Super,ze masz juz to wszystko za sobà.Ja mialam operacje zespolenia 5.01.17.Wlasnie jestem na rehabilitacji.Noga operowana jest dluzsza o 1.5 cm,do tego mimo cwiczen,mój staw biodrowy jest jakby zastaly.Nie moge sie sama ubrac itp.Jak bylo to u Ciebie,u Was? Po jakim czasie moglas spac , lezec na operowanej stronie?
  • 14.03.17, 12:14
    Pamiętaj, że zespalając złamanie pocięli Tobie mięśnie i stąd ten efekt zastania. Każdy inaczej się regeneruje. Mnie żona musiała myć w łazience na podłodze bo pod prysznic nie mogłem wejść, takie miałem przykurcze. Mniej więcej po miesiącu przeszło na tyle aby móc funkcjonować, ale pomimo że jestem 11 miesięcy po zespoleniu i 3 po jego usunięciu, niektóre funkcje motoryczne nogi do chwili obecnej nie powróciły. Dla przykładu nie mogę jej unieść do góry przy pełnym wyproście w kolanie, maksymalny wznios to może z 30 cm na d ziemię. Fakt faktem o rehabilitacji w moim mieście nie będę się wypowiadał, bo takie coś nie istnieje....
  • 01.01.17, 18:00
    Ja miałam podobna sytuację i bardzo pomogła mi Pani Magdalena Brunagel dzięki niej odzyskałam w pełni sprawność w nodze i teraz tylko od czasu do czasu na zmianę pogody coś tam pobolewa
  • 15.09.17, 20:00
    Witam Panią


    Mam na imię Magdalena mój tata w 2014 roku w styczniu przeszedł operację złamanej kości udowej nogę miał skręcaną na śruby, a teraz 3 lata od tamtej operacji okazało się, że poluzowały mu się śruby w tej nodze i prawdopodobnie czeka go kolejna operacja na tą samą nogę. Proszę mi powiedzieć czy taka operacja będzie konieczna i czy jest nadzieja, że tata będzie mógł chodzić? Mój tata ma 82 lata. Ból w tej operowanej nodze pojawił się prawie rok temu, ale wcześniej tata nie szedł do lekarza bo myślał, że to nic takiego, ale teraz ma poważne problemy z chodzeniem i noga go cały czas boli. Proszę o szybką odpowiedź na mój adres e-mail: magdalenabuchelt2323@wp.pl z poważaniem Magdalena

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.