Dodaj do ulubionych

Niekompetencja lekarza? Co robić?

12.05.12, 09:33
Jeśli ktos orientuje się w temacie bedę bardzo wdzieczna za każda podpowiedz.
Sprawa wyglada nastepujaco.. 21.04.2012 na ostrym dyżurze (na ul. Lindleya) stwierdzono u mnie złamanie V kosci śródręcza, po nastawieniu została założona szyna gipsowa (lekarz poinformował, ze na 4-5 tyg min.) Zalecił także kontrolę po 3-4 dniach i wykonanie ponownego RTG, aby sprawdzic czy nic się nie przemieściło. Po wskazanym terminie zgłosiłam sie na kontrole. Gips "latał" mi juz wtedy zupełnie luzno po całej dłoni, poniewaz zeszła opuchlizna, kazdy ruch sprawiał ogromny ból, gips "ciagnał" kość w każdą stronę z racji luzu..ale lekarz nawet nie spojrzał na reke, nie zalecił RTG, odprawił mnie z karteczką do przyszpitalnej kliniki ortopedyczno-chirurgicznej w celu konsultacji z dopiskiem PILNE. Poszłam wiec zapisać się na konsultacje do budynku obok odrazu po wyjsciu z gabinetu, tj. 25.04. Niestety, mimo dopisku, Pani w rejestracji znalazła jedynie termin na 10.05.... czyli 2tyg. czekania! 10ego maja udałam sie z samego rana na Lindleya, po 3h oczekiwania (w miedzyczasie musiałam wywalczyc zrobienie aktualnego RTG na okolicznośc konsultacji, na które nie dostałam nawet skierowania) ...tak wiec po 3h weszłam do gabinetu i tu nastapiło juz moje kompletne załamanie. Lekarz, Pan dyrektor zreszta jak sie okazało, bo nie omieszkał się pochwalić swoja "pozycja" potraktował mnie tak, ze brak mi słów, przedewszystkim w ogole mnie nie słuchał, nie skupił sie na złamaniu reki, raczej ze tak to ujme na "obśmianiu" mojej osoby w tematyce zupełnie nie zwiazanej ze złamaniem (z niezrozumiałych dla mnie przyczyn) Nastepnie sciągnał mi szynę i powiedział, ze mam juz iść i w tej samej niemal chwili rozpoczął rozmowę telefoniczna, nie zwracajac najmniejszej uwagi na moja obecnośc.

Tu pragnę przedewszystkim, pomijajac juz kwestie etyczne postepowania, oraz zachowania tegoz Pana, zapytac Panstwa, jeśli ktos jest zorientowany w tego typu urazach, czy przy złamaniu V kosci sródręcza zdjecie gipsu po 2,5 tyg. mimo, iz zalecenie było inne, miesci się w ogóle w jakiejkolwiek normie. Dłoń jest krzywa, każdy ruch sprawia ogromny ból i uniemozliwia normalne funkcjonowanie. Co powinnam zrobić w zaistniałej sytuacji? I gdzie szukać pomocy. Powrót do pracy w tym stanie jest niemozliwy, a nawet obawiam sie, że wręcz ryzykowny.

Bede wdzięczna za jakakolwiek odpowiedz tu, na forum, lub na e-mail.
Na wszelki wypadek zostawiam także nr. gg :39162155
Edytor zaawansowany
  • mroovechka 13.05.12, 16:57
    Sama byłam w podobnych sytuacjach niedawno w szpitalu kiedy lekarz mnie o czymś informował po czym odchodził szybkim krokiem zanim zdążyłam zareagować albo w ogóle się nie pojawiał a miałam złamaną szyjkę kości udowej i nie mogłam się ruszyć z łóżka. Dlatego już następnego dnia po operacji, jeszcze w szpitalu, kupiłam chodzik i nareszcie znów poczułam się człowiekiem.
    Żeby się leczyć w polskiej państwowej służbie zdrowia trzeba się wykazać niemałą determinacją. Będąc na Twoim miejscu nie wyszłabym z gabinetu póki nie dowiedziałabym się co dalej. No bo teraz co? W/g mnie pozostają 2 wyjścia:
    - iść do innego szpitala np na Barską nie informując w ogóle o "epizodzie" z Lindleya
    - iść do ortopedy prywatnie, co będzie Cię kosztowało około 200 PLN razem z RTG np w Enelmedzie w Blue City.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka