Dodaj do ulubionych

szyta łąkotka i rekonstrukcja acl V tydz pomocy

17.11.17, 14:13
Dzień dobry,

jestem artroskopowym szyciu łąkotki przyśrodkowej 4rema szwami oraz rekonstrukcji ACL z przeszczepu mięśnia ST z przeszczepem kostnym piszczelowym bone dowel, cokolwiek to znaczy, ale mam nadzieję, że są tu mądrzejsi ode mnie i wiedzą :)

Mija piąty tydzień od operacji- i dużo i mało. Po drugim tygodniu doszłam do 45stopni zgięcia kolana po rozćwiczeniu go, biernie tak z 15 stopni tylko. Teraz przy ćwiczeniach dociągam z bólami i jękami do max 60 stopni, biernie, szczerze mówiąc- bez zmian.

Podczas ćwiczeń (krzesełko, 3 ćwiczenia z małą piłką na wyprost i mięśnie, mobilizacja blizn i rzepki) czuję ból ponad rzepką a poniżej rzepki jakbym miała tam wsadzoną żyletkę. To samo czuję wieczorami i po ćwiczeniach tylko, że o wiele mocniej. Fizjoterapeuta stwierdził, że mam boczne przyparcie rzepki. Jest ona bardzo sztywna i w lewą stronę w ogóle nie chce się ruszać (kolano prawe). Blizny pooperacyjne wyglądają lepiej, są mniej przyssane, małe ruszają się razem ze skórą, ale pod nimi jest cośtak twardego, jakby była to kość. Duża, po acl, dalej jest przyrośnięta pomimo codziennej bolesnej mobilizacji. W miejsce gdzie podczas ręcznych badań uznano, że boli łąkotka, czuję coś w stylu... bardzo twardej gąbki, która przy próbach zginania chce się rozerwać. Taki gniotąco ciągnący tępy ból z wrażeniem jakby nagle chciał zakończyć się rozerwaniem kolana- dosłownie. Po ćwiczeniach wedle zaleceń noga lekko w górze i chłodzenie.

Lekarz operujący przepisał mi półprzysiady, ale robienie ich nie jest po prostu możliwe- po kilku odczuwam niesamowity ból w dole podkolanowym, który cały czas jest spuchnięty tak mocno, że aż twardy, miałam tam też i mam dalej tylko mniej widoczny, olbrzymi krwiak pooperacyjny.

Ponoć tydzień temu powinnam osiągnąć kąt 90stopni. Od tygodnia ćwiczę dwa razy dziennie po około 1-1,5h te ćwiczenia, i dalej wiszę na wymuszonych 60stopniach, które zaraz po zakończeniu ćwiczeń znikają i robi się 15-30stopni...

Czy uczucie tej " rozrywającej twardej gąbki" to są jakieś zrosty? Boję się, że zerwie mi się coś przy wykonywaniu krzesełka i zrobię sobie krzywdę (przewrócę się, kolano zegnie się niekontrolowanie etc)..

Czuję się załamana, codziennie płaczę i walczę z tym kolanem, a ono nie chce wrócić do normy. Czy czeka mnie jakaś reoperacja na zrosty? Jak to wygląda? Bo przed wykonaniem tej operacji (a ja nie wiedziałam, że tak będzie wyglądać po niej) nie powiedziano mi, że nie bede mogła zgiąć nogi, że dostanę zaniku mięśni (jest bardzo chuda), że są jakieś zrosty itd. Co się dzieje po artroskopowym wycinaniu zrostów?

Czy ja coś robię źle, że to kolano nie chce się zginać do 90stopni i dalej?

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.