endoproteza kolana- ograniczenia Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jakie ograniczenia wiążą się z wymianą stawu kolanowego na sztuczny czy nie
    można np. jeździć rowerem, schodzić po schodach?
    jak ktoś windy nie ma jak ma się dostać do mieszkania na 4-te piętro?
    Endoproteze wszczepia się raz na całe życie czy wymienia się co jakiś czas?
    Podobno Polska jest na szarym końcu jeżeli chodzi o wymiany stawów w Europie,
    czas oczekiwania...
    • Z tego co piszesz wnioskuje, że nie masz pewności co do tego czy chcesz poddać się wymianie, czy nie, a to oznacza, że nie jest jeszcze tak źle, dlatego też lepiej się nie poddawaj ;-)Po 1 operacja jest jak na moje oko uciążliwa i istnieje duże ryzyko niewłaściwego osadzenia protezy, a to skolei może powodować jej obluzowanie i szybszą degenerację. Sama rehabilitacja jest trudna, żmudna i długotrwała

      1. Nie można wykonywać ruchów dynamicznych, nagłych np. grać w tenisa. Ze schodów schodzić będziesz mógł, jeździć na rowerze czysto teoretycznie też
      2. Schodami tak jak pisałam wchodzić, schodzić, z problemem ale dasz radę
      3. Endoproteza również ulega uszkodzeniom i degeneracji, niestety w takim przypadku niezbędne jest jej wymienianie
      4. I tak i nie skolei nie można powiedzieć, że jest katastrofa aczkolwiek NFZ najnowszych metod nie refunduje
      5. Tak naprawdę zależy od szpitala niekiedy może to być 2-3lata
      • Nie chce się poddać wymianie!
        Nic podobnego, wiem mimo że nie doświadczyłem jakie to dopiero cierpienie,
        ograniczenia i potem trzeba to co jakiś czas powtarzać żeby to robili tylko raz
        w życiu a tu po ACLu na łóżku z bólu się przewracałem prawie ból jak na miejscu
        wypadku gdzie durny kierowca patrzał na efekt swojej głupoty i nieuwagi -
        rowerzysta z uszkodzonym zdestabilizowanym stawem i obok jego rower w opłakanym
        stanie na który ciężko pracował- pogrzebane nadzieje o stałej pracy, sporcie i
        aktywnej formie wypoczynku.
        Po prostu bardzo się wystraszyłem gdy ortopeda mi powiedział na wizycie
        kwalifikującej do artroskopii w odpowiedzi na moje pytanie "czy to kwalifikuje
        się do endoprotezy?" a on "w przyszłości na pewno tak".
        I potem zacząłem na kolejnych wizytach go "męczyć" pytaniami w stylu "czy każdy
        po urazie kolana komunikacyjnym lub sportowym jest skazany w przyszłości na
        endoproteze?"
        Chciałbym dożyć chwili kiedy alternatywą dla endoprotezy będzie osteotomia,
        przeszczep chrząstki stawowej i protezy łekotek, w ogóle to istnieje ale nie
        jest refundowane przez NFZ i ile to kosztuje!
        Dla zwykłego śmiertelnika to skazanie na NFZ i cierpienie!
        Tak w żałosnej Polsce jest niestety wszystko poprzewracane do góry nogami
        składki ZUS i zdrowotne się płaci a dopłacać trzeba, ludzie z zawodami i
        pracownicy fizyczni mają problem z pracą, duże firmy związane z danym regionem
        padają, gospodarka leży a sieje się teraźniejsza propagandę sukcesu kulawej
        polskiej oświaty kariery i pozornej stabilizacji życiowej.
        To może podwyższymy składkę, może ktoś na to czeka i zaciera ręce?
        Gdzie się podziewają nasze pieniądze, pieniądze podatników?






        • Tylko powiedz mi czemu uważasz, że nie masz już nadziei na stałą pracę, czy aktywny wypoczynek?? Po rekontrukcji acl jeśli zostałą wykonana prawidłowo i prawidłowo została przeprowadzona rehabilitacja ludzie powracają to sportu.

          • to dość beznadziejnie może wygląda bo jestem czwarty miesiąc po rekonstrukcji
            ćwiczę po 2-3 godziny do kupy dziennie i nie mam pełnego zgięcia nadal,
            niestabilność boczna przyśrodkowa niby stabilność po operacji si.e poprawiła ale
            nie ma pełnej stabilizacji biernej sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
            rehabilitantka każda mówi co innego jedna że pacjenci po aclu nie skarżą się na
            żadną niestabilność a inna mówi że pełną stabilizacje bierną uzyskuje się do
            roku czasu.
            Często mi powtarzano że musze się uzbroić w cierpliwość.
            • Nie masz co się śpieszyć po 4 miesiącach co prawda powinieneś mieć już zgięcie, ale każdy przypadek jest indywidualny. Zresztą pośpiech w zgięciu szczególnie po samej rekontrukcji może doprowadzić do rozciągnięcia przeszczepu, co skutkuje później niestabilnością ale ty ten etap już masz za sobą, zbyt intensywne ćwiczenia też nie są najlepsze jesłi chodzi o odbudowę mięśni one aby zostały wzmocnione potrzebują też odpowiedniej diety (jednak o tym pacjentom już się nie mówi, że aby mięśnie urosły musi być tak naprawdę nadwyżka kalorii) ale to też masz za sobą w końcu piszesz, że stabilizacja czynna jest w porządku

              Co do stabilizacji biernej rację mają ci, którzy twierdzą, że uzyskuje się ją po jakimś czasie. Ze względów na to iż acl odpowiedzialny jest za propriocepcję po jego zerwaniu i rekontrukcji właściwie trzeba ją wyrabiać na nowo odpowiednimi ćwiczeniami, także nic tylko cierpliwości
              • dzisiaj od rehabilitantki dowiedziałem się że faktycznie zgięcie to sprawa
                indywidualna pewna kobieta 6 miesięcy po rekonstrukcji podobno nie ma pełnego
                zgięcia.
                Ale od rehabilitanta (nie mojego) który pracuje w tym samym gabinecie a
                właściwie jest jego właścicielem dowiedziałem się że po 4 miesiącach powinienem
                mieć pełne zgięcie a obecne jest takie jak po 2 miesiącach od zabiegu.
                Biorę na to poprawkę bo faktycznie wypadek który miałem był groźny sam chirurg
                powiedział mi że i tak nieźle z niego wyszedłem.
                Być może rehabilitant spojrzał na moje kolano rutynowo jak na każde po
                rekonstrukcji acl tyle że nie każdy miał uszkodzone z powodu urazu komunikacyjnego.
                • Powinieneś ale nie musisz jeśli masz takie zgięcie jakie powinieneś mieć po 2miesiącach , czyli ok 120' to nie jest skolei źle aczkolwiek jeśli tak jest dłuższy czas to mogły powstać zwłóknienia ograniczające ruch, choć nie musiały. Jednocześnie jeśli był to poważny wypadek to zapewne nie było uszkodzone samo acl. Najlepiej skonsultować się z lekarzem aby wyjaśnić wszystkie wątpliwości on widzi twoją nogę, prowadzi cię najprawdopodobniej od początku i będzie najlepiej wiedział co na to poradzić
                  • 15 września ide na wizyte do ortopedy to było poważne bo miałem nie tylko
                    rekonstrukcje acl ale i meniscektomie obu łękotek.
                    Pozostałe więzadła PCL i MCL miały drugi stopień uszkodzenia, tąpnięcie kłykcia
                    bocznego lewej kości piszczelowej od kompresyjnego uderzenia - prawdopodobnie w
                    momencie kontaktu z autem pirata dostałem w piszczel zderzakiem samochód też nie
                    mały bo a'la terenowy Honda HRV.
                    • No to faktycznie niezbyt fajne. Tylko jesteś pewien, że ta meniscektomia była kompletna, a nie częściowa (nie wiem po jakiemu dostałeś wypis pewnie po polsku ale w łac. by było dodane partialis) Pytam, bo teraz się już raczej nie stosuje całkowitego wycinania, chyba, że są ku temu naprawdę duże powody.
                      • co do łękotek tak to w protokole operacyjnym ujęto zastarzałe uszkodzenie
                        łękotki przyśrodkowej "typu rączki od wiadra"- meniscectomia uszkodzonej części,
                        meniscectomia uszkodzonej części łękotki bocznej - część uszkodzona podwichnięta
                        do przodu.
                        Nie wiem jak dużo tej łękotki wycinał to mnie martwi a już zupełnie mnie
                        wystraszyło to "zastarzałe uszkodzenie łękotki przyśrodkowej" - tak jakby ta
                        łękotka ulegała powolnej degradacji i skazany byłbym w przyszłości na wymianę
                        stawu:(
                        • Jeżeli została usunięta część to jest dobrze, nie ma się czym martwić, a zestarzałe nie chodziło o powolną degradację, a prawdopodobnie uszkodziłeś sobie ją podczas jakiegoś poprzedniego urazu i łękotki mają to do siebie, że mogłeś nawet o tym nie wiedzieć, aczkolwiek uszkadzona łękotka powoduje uszkodzenia chrząstki stawowej co w przyszłości(jeśli nie zostałaby usunięta uszkodzona część) doprowadziłaby do zwyrodnień, jednym słowem bardzo dobrze, że uszkodzona łąkotka została usunięta.
                          • zastarzałe znaczy że przed wypadkiem miałem jakieś uszkodzenie i nie wiedziałem
                            o tym?
                            Może w wyniku biegania? W sezonie zimowym z nadmiaru śniegu nie mogłem trenować
                            rowerem i biegałem wtedy po lesie może za długo albo przeciążyłem bywało że
                            jednorazowo biegałem po godzinę i trochę więcej coś mnie wtedy w lewym kolanie
                            kuło ale to na zewnątrz potem robiłem kilka dni przerwy albo co drugi dzień
                            biegałem i znacznie mniej i przestało.
                            Nie wiem w zasadzie od czego to zastarzałe myślałem że zastarzałe w tym sensie
                            że długo czekałem na operacje i z tym chodziłem dość długi czas gdybym wiedział
                            znacznie wcześniej czas tego leczenia skróciłby się o połowę a tak marnowałem
                            czas na chodzenie po przychodniach w których byli wątpliwi lekarze.
                            A łękotka nie była usuwana cała tylko jej część.
                            • Tak nie wiedziałeś o tym. Zmiany przeciążeniowe nie wiem w jakim wieku jesteś ale sądzie, że w młodym ja bym jednak stawiała na uszkodzenie urazowe aniżeli przeciążeniowe
                              • Mam 27 lat.
                                Sam nie wiem jaki to mógł być przed wypadkiem uraz nie pamiętam a może w pracy
                                jak kopnąłem raz kolanem coś ciężkiego.
                                Uprawiałem sport i chciałbym do niego wrócić - kolarstwo szosowe rekreacyjnie co
                                prawda ale systematycznie trenowałem przed i po pracy codziennie po 1-2 godziny
                                a w wekeendy wyjeżdżałem sobie na kilkugodzinne wycieczki 4-7 godzin w rożnym
                                terenie płaskim we wietrze i pagórkowatym.
                                Nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł do tego wrócić, z tego co wiem do jazdy
                                rowerem w ogóle tak już na stacjonarnym kręcę ale nie myślę na razie o
                                wcześniejszych obciążeniach.
                                • Z całą pewnością całe twoje uszkodzenie kolana nie jest błahe, nie jest to uszkodzenie izolowane, z pewnością przed Tobą długa droga aby osiągnąć swój cel, a narazie staraj się ćwiczyć ogólnie może znajdziesz swoją inną pasję np. pływanie, byle nie żabką. Życzę Ci powodzenia, wytrwałości i jak najszybszego powrotu do zdrówka. Pozdrawiam

                                  PS:
                                  Tylko nie dziękuj, a jakbyś mniał jeszcze jakieś pytania to pisz śmiało


                                  --
                                  "Scio me nihil scire." Sokrates
                                  • tylko nie mów że nigdy nie będę mógł wrócić do sportu?
                                    Chyba jest jakaś szansa, nadzieja że będę mógł dalej jeździć rowerem
                                    rekreacyjnie, prawda?
                                    Wspominałem o tym ortopedzie ale nie chce już go więcej drażnić jego zachowanie
                                    dowodzi że ma dużo na głowie i facet jest zapracowany dysponuje ograniczoną
                                    ilością czasu raz mi na to odpowiedział: mówi pan o czymś co być może będzie za
                                    rok! - o słyszałem jakieś 2 może 3 miesiące temu.
                                    Kim jesteś że tak w porządku odpowiadasz na pytania?
                                    Bo chyba kimś normalnym na pewno wiem że nie mam z forumowym trollem do
                                    czynienia a takie osoby nie raz mi się trafiały.
                                    Trochę inne podejście zauważam, inne niż u wszystkich..

                                    • Z pewnością nie będzie to dzisiaj albo jutro do tego potrzeba czasu jeśli nie będzie żadnych powikłań, nie będzie również lateralizacji rzepki, odbudujesz mięśnie to rekreacyjnie jeździć będziesz mógł. Zresztą rower i pływanie to jedne ze sportów najmniej obciążających stawy.

                                      Jeśli chodzi o ortopedę, to szczerze mu się nie dziwię po pierwsze bardzo ciężko leczy się sportowców nawet tych rekreacyjnych, zwykle każdy, chce jak najszybciej wrócić do ćwiczeń co może tak naprawdę zniweczyć cały efekt leczniczy, osoby aktywne nie stosują się także do zaleceń lekarza najlepiej wszystko jak najszybciej względnie po jak najprostszej linni oporu. Wiadomo nie należy uogólniać ale jednak, z drugiej jednak strony takie osoby mają często dużo samozaparcia, który poniekąd pomaga. Po drugie tak naprawdę bardzo ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, czy tak, czy nie. Nawet jeśli wszystko wygląda już dobrze, może dojść do różnych powikłań, ponadto każdy organizm jest inny, inaczej reaguje, ma inną zdolność samoregeneracji. Także jak widzisz jednoznaczną odpowiedź jest strasznie ciężko udzielić, tym bardziej, że jeśli zrobi się nadzieje, a pójdzie coś nie pomyśli to obwinia się kogo?? Służbę zdrowia takie są realia.

                                      --
                                      "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                      • Cóż to prawda że chciałbym wrócić możliwie jak najszybciej ale zdrowie jest
                                        najważniejsze więc poskramiam się i zaciskam zęby...
                                        A co to jest lateralizacja rzepki?
                                        Przy schodzeniu czy wchodzeniu schodami (mieszkam na czwartym piętrze nie ma
                                        wind) nie odczuwam żadnych dolegliwości ze strony rzepki ale przykładowo czasem
                                        mi coś przeskoczy w tylnej części piszczeli na zewnątrz. Gdy ćwiczę przysiady
                                        niepełne do 90stopni odczuwam lekki ból właściwie ucisk przy przysiadaniu po
                                        wewnętrznej stronie rzepki i przy wstawaniu z przysiadu po jej zewnętrznej
                                        stronie nie wiem jak to się ma do tego pojęcia lateralizacji?
                                        • Jest to jej nieprawidłowy tor ruchu, przez co dochodzi do jej degeneracji. Na razie się tym nie przejmuj, że coś ci przeskakuje, bo po rekonstrukcji ma jeszcze prawo przeskakiwać, doputy dopóki nie uzyskach pełnej siły mięśniowej. Ten ból może być spowodowany zapewne chwilową nierównowagą mięśniową (zbyt słabą głową przyśrodkową mięśnia czworogłowego, w stosunku głowy bocznej tego mięśnia) ale odpowiednią rehabilitacją powinno się wszystko wyrównać, ponadto wszystko musi się tam jeszcze "poukładać" tym bardziej że piszesz o braku pełnego zgięcia.

                                          Tej lateralizacji wcale nie musisz mnieć tylko wspomniałam, ze względów na to iż jest to często pomijana kwestia jednak niezmiernie ważna, a przy powrocie do sportu nawet bardzo ważne, gdyż tu musi działać wszystko jak najbardziej prawidłowo aby nie doszło później do niepotrzebnych komplikacji

                                          --
                                          "Sensus, non aetas invenit sapientiam." Publiliusz Syrus
                                          • ale mi nie przeskakuje rzepka tylko w tylnej części piszczeli po zewnętrznej
                                            stronie tak przynajmniej to odczuwam.
                                            Ze dwa miesiące temu może więcej rzepka mi zablokowała się przy próbie wyprostu
                                            potem już nic takiego nie miałem.
                                            Dość groźnie to brzmi co piszesz prowadzi "do jej degradacji".
                                            • Groźnie, ty nie bierz sobie wszystkiego tak do serca, bo posądze cię jeszcze o skłonności do hipochondrii <żart> każdy uraz potrzebuje czasu twój też. Teraz najważniejszym powinno być dla ciebie aby się odpowiednio zrehabilitować i dojść do siebie co być może pozwoli ci w jakimś stopniu nie myśleć o przebytym urazie.

                                              Co lekarz odpowiada na twoje pytania, ufasz mu ??

                                              __
                                              "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                              • tak ufam swojemu lekarzowi, odpowiada mi na pytania ale najpierw staram się go
                                                wysłuchać. Staram się nie zadawać zbyt dużo pytań tylko je streścić facet robi
                                                wrażenie jakby nie do końca panował nad emocjami.
                                                Dzisiaj do niego jadę.
                                                • To zdaj relacje, tak naprawdę to tylko on ci może odpowiedzieć na pytania jednoznacznie, on widzi twoje kolano, zna całą historię choroby, może wykonać dodatkowe badania i jednoznacznie stwierdzić, bo jak mówię każdy jest inny, inaczej wszystko przechodzi, a najgorsze co może być to rutyna

                                                  --
                                                  "Quidquid vides, currit cum tempore." Seneka
                                                  • no wczoraj dość mnie nastraszył cała litania w odwecie na moje pytania:
                                                    pana kolano chrupie...
                                                    ono nigdy nie będzie jak przed wypadkiem...
                                                    to kolano jest sfatygowane...
                                                    Pan ode mnie oczekuje nie wiem czego.

                                                    Nie wiem z jednej dawanie człowiekowi jakichś nadziei w drugi dzień po operacji:
                                                    to dobrze rokuje itd. fakt że miał pan uszkodzoną łękotkę przyśrodkową. A z
                                                    drugiej info czarne wieści on mówi prawdę taka jego funkcja tylko czy mi się nie
                                                    wydaje że nakręcają tak pacjentów żeby częściej u nich bywali? 120, 120, 120zł....
                                                    Dlaczego w zwykłym szpitalu nie można się tak leczyć i krótki czas oczekiwać na
                                                    wizyte, może celowo, ci sami co podobno robią w państwowych placówkach prywatnie
                                                    przyjmują co niektórzy z nich przynajmniej.
                                                    Czemu więcej ludzi nie kończy medycyny, tych doktorków jest po prostu za mało i
                                                    tych lepszych też dlatego ci co pozostali czują się nie wiem -bogami?
                                                    Wybacz moje przewrażliwienie może..
                                                    A co do drugiej operacji tzn. więzadła przyśrodkowego stwierdził że nie warto
                                                    tego robić ponieważ (był na szkoleniu) z doświadczeń wynika że operowane
                                                    więzadło boczne piszczelowe po operacji jest w takim samym stanie jak leczone
                                                    zachowawczo że efekty są podobne ile w tym prawdy, ciekawe?
                                                    Opierał się na doświadczeniach lekarzy z kliniki w Żorach- dość znana.
                                                    A co do powrotu do pracy rozwalił mnie zupełnie (nie mam do niego żadnych
                                                    pretensji) nawet w pierwszej połowie przyszłego roku nie wrócę.
                                                    Uszkodzenie chrząstki stawowej w części tylnej kłykcia bocznego kości
                                                    piszczelowej - pytam się czym to grozi w przyszłości usłyszałem odpowiedź że
                                                    zmianami zwyrodnieniowymi to już nie pierwszy raz słyszę tylko czy każde zmiany
                                                    zwyrodnieniowe kwalifikują do wymiany stawu na sztuczny? - to mnie martwi bo
                                                    nigdy w życiu nie chciałbym mieć wymienianego stawu na sztuczny endoproteze to
                                                    największa rzeźnia i jakie ograniczenia potem...
                                                    Pytam się czy ten kawałek uszkodzonej chrząstki może się powiększać słyszę: tak
                                                    może to generować dalsze uszkodzenie chrząstki.
                                                    Są zabiegi przeszczepu chrząstki stawowej ale nie są jeszcze w całości
                                                    refundowane a nie wiem czy byłoby mnie stać na takie coś.
                                                    Moim zdaniem powinni rozwijać te zabiegi przeszczepu i hodowli chrząstek
                                                    endoproteze trzeba wymieniać co jakiś czas a przeszczep może służyć znacznie
                                                    dłużej a może i do końca życia, inżynieria tkankowa może okazać się skuteczna w
                                                    walce z chorobą zwyrodnieniową.
                                                    Doktor u którego byłem wszczepiał już kolagenowe protezy łękotek nie spytałem
                                                    się tylko czy to jest refundowane:(
                                                    U mnie wykrył zastarzałe uszkodzenie łękotki przyśrodkowej, powiedział mi że to
                                                    wcale nie musiało być związane z tym wypadkiem wcześniej albo zmiany
                                                    przeciążeniowe albo poprzedni uraz.
                                                    o rety tylko nie chciałbym słyszeć że to od jazdy rowerem te zmiany od
                                                    przeciążenia jak rower może prowadzić do zwyrodnień skoro jest zalecany nawet
                                                    wskazany.
                                                    Fakt że przed wypadkiem był to bardziej sport niż rekreacja systematycznie
                                                    trenowałem, codziennie po 1-2 godziny w rożnych warunkach pod różnym
                                                    obciążeniem, w soboty lub niedziele wyjeżdżałem na kilkugodzinne wycieczki 4-6
                                                    do 8 godzin mój maksymalny dystans ok 200km sam zatrzymywałem się tylko po to
                                                    aby coś przegryźć albo za potrzebą na parę min.
                                                    Potem szedłem na drugi albo trzeci dzień poniedziałek przykładowo do pracy
                                                    (fizycznej - stojącej, chodzącej czasem się dźwigało) i robiłem i nic nie
                                                    odczuwałem żeby mnie coś bolało czy kuło przed tym wypadkiem.
                                                    Ale pamiętam zimą (opady śniegu nie pozwalały trenować na szosie) więc ubierałem
                                                    się w dres, buty do biegania i po lesie, plaży biegałem pamiętam jak trenowałem
                                                    kilkadziesiąt min nie było problemu ale gdy truchtałem już ponad godzine 1h 20m
                                                    1h 40min coś mnie zaczynało kuć w kolanie może to od przeciążenia bieganiem -
                                                    wolałbym z tego zrezygnować niż z roweru a do biegania raczej nie wrócę.
                                                    Też jest druga wersja zimą pogoda czasem była niezbyt grożna tzn. łagodna zima i
                                                    wyjechałem rowerem ale nie za długo bo w zimno nie chce się tak jeżdzić bywało
                                                    że w gołoledzi jeżdziłem kilka razy trafiło mi się tak i przewróciłem się nie
                                                    raz nie wiem które to już kolano było jeszcze mojej ciotce dawałem do cerowania
                                                    pod kolnem spodnie kolarskie.
                                                    ?
                                                    Sam nie wiem?
                                                    Zmiany od przeciążenia? - jeżdziłem kilka lat długie dystanse i w terenie
                                                    pagórkowatym i pod wiatr nie miałem żadnych problemów z kolanami w ogóle się
                                                    nimi nie przejmowałem nawet nie miałem zielonego pojęcia jak kolano w środku
                                                    jest zbudowane.
                                                    Ilu ludzi jeżdzi rowerem i to mówie o takich co jeżdżą systematycznie z
                                                    zacięciem, długie odcinki, stare dziadki po 60-70 lat od nastulat uprawiają
                                                    kolarstwo i robią to dalej i są sprawni może nie mieli urazu, może nie biegali?
                                                    Na jednym forum rowerowym wyczytałem "bieganie dla idiotów", moi emerytowani
                                                    wójkowie byli policjanci biegali w maratonie Solidarności i jakieś tam podobno
                                                    zwyrodnienia mają a to przecież po asfalcie - samobójstwo dla stawów, a ja mam
                                                    się przejmować który biegałem po leśnych ścieżkach czy miękkim podłożu?
                                                    Chciałbym być dobrej myśli ale ciężko mi to czasem przychodzi.
                                                    Jak słyszę że w kolanie niektóre rzeczy się nie regenerują np. chrząstka.
                                                  • No właśnie dlatego pisałam poprzednio o tym że bardzo ciężko jest lekarzowi powiedzieć że za tyle i tyle będzie dobrze itp.

                                                    Nie musisz wcale chodzić prywatnie do lekarza, są jeszcze na tym świecie lekarze, którzy leczą i z refundacji dobrze, nie zawsze jest tak, że prywatnie znaczy lepiej, co nie zmienia faktu, że są też tacy dobzi ale tylko za pieniądze.

                                                    Dużo lekarzy wyjeżdza za granice, a ci co zostają to protestują, bo nie znają angielskiego, w Polsce nie ma perspektyw na pracę, jeśli można zarobić więcej za to samo to po co siedzieć w kraju. W końcu to też pomoc pacjentowi tylko nie w ojczyźnie.

                                                    Co do MCL lekarz ma rację, ono jest na tyle unerwione, że się regeneruje i można leczyć zachowawczo

                                                    Zmiany w chrzstki stawowej już tak mają, że zwykle postępują, ale nie są one od razu powodem do kwalifikacji do endoprotezy, Po pierwsze są ludzie o dużym stopniu odporności na ból, a gdy nie ma bólu, lub jest on znośny to nie ma i endoprotezy tak naprawdę

                                                    Ograniczenia potem nie są już takie skolei wielkie(mniejsze niż przed kwalifikacją do operacji), a technika idzie cały czas do przodu, już teraz są endoprotezy zbudowane z innych trwalszych materiałów, które nie są aktualnie dostępne w Polsce, już teraz można robić przeszczepy itp. Technika idzie do przodu i z pewnością za parę lat będzie to dostępne i na NFZ, na razie jest to nowość każda nowość jest niewspółmiernie droga, ale mówię nie ma co się martwić technika idzie do przodu.

                                                    Tak jak pisałam poprzednio stawiam na jakiś poprzedni uraz ewentualnie własnie przeciążenie bieganiem, jednak bieganie nie jest skolei niebezpieczne przy odpowiednich butach, odpowiedniej nawierzchni i umiarze jest to sport stosunkowo mało urazowy można powiedzieć

                                                    Chrząstka stawowa się nie regeneruje, nie jest unerwiona, może jedynie na to miejsce powstać twór, który jednak nie jest już tak odporny mechanicznie.

                                                    --
                                                    "Sensus, non aetas invenit sapientiam." Publiliusz Syrus
                                                  • rozumiem że lekarzowi jest trudno ale czasem mógłby postarać się nie wypuszczać
                                                    z siebie tyle ironii.
                                                    A co do państwowej wizyty cóż jest ortopeda w szpitalu państwowym niejeden ale w
                                                    grudniu zeszłego roku gdy próbowałem do niego uderzać powiedziała mi
                                                    rejestratorka "proszę próbować w kwietniu się pytać" pytać! nie rejestrować całą
                                                    książkę miała zabazgraną nawet na marginesie nie było miejsca!
                                                    Ja tam nie ingeruje kto ile zarabia i gdzie pracuje nie interesuje się tym a
                                                    jako pacjenta jednak obchodzi mnie moje zdrowie i muszę funkcjonować jakoś w tym
                                                    żałosnym polskim "kraju" dzicz tak? więc oczekuje normalnej opieki zdrowotnej
                                                    ludzkich warunków, normalnego leczenia i terminów bez wnikania jak i kto
                                                    interesuje mnie efekt.
                                                    Nie jestem dyrektorem szpitala, prezesem zarządu, ministrem czy jeszcze inną
                                                    szychą mi nikt nie płaci za to żebym się przejmował co i jak jestem tylko
                                                    pacjentem i chce powrotu do swojej pracy sprzed wypadku do swojego normalnego
                                                    pracodawcy który chwała Bogu płacił na czas i w miarę normalne w porównaniu z
                                                    poprzednimi "pracodawcami" oferował warunki.
                                                    Tylko spokojnie normalnie żyć, pracować, funkcjonować czy to tak wiele, trzeba
                                                    się wykrwawiać i wydawać 120, 120, 120.... żeby doznać tej ironicznej atmosfery?
                                                    To już wole chamstwa od jakiegoś chirurga w państwowym szpitalu który oczywiście
                                                    nie jest żółtodziobem.
                                                    Czy to musi być tak: daj się oszwabić a damy ci żyć?

                                                  • A może trzeba było uderzyć do innego szpitala? Swoja drogą to jest druga strona medalu, że trzeba mnieć szczęście żeby dobrze trafić na lekarza, a jeszcze większe żeby do niego trafić, a lekarza zawsze możesz zmienić nawet pomimo tego że cię prowadzi jakiś czas to możesz przekazać całą historię choroby innemu, także państwowemu. Nigdzie nie jest powiedziane, że rozpoczynająć leczenie u tego lekarza, nie możesz leczyć się później u innego.
                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • wcześniej jak wspomniałem próbowałem jescze w grudniu starego roku ale nie
                                                    miałem czasu bo pracowałem przez te 2 miesiące co nie wiedziałem co mi jest
                                                    cieriałem bo i płyn w kolanie ani zgięcia pełnego - nadal nie mam.
                                                    Ten doktorek do którego teraz chodzę zna się na rzeczy ale za miły to on nie
                                                    jest chyba ma dużo albo za dużo klientów albo mi się wydaje albo tak jest ze
                                                    masówka się robi...
                                                    Wiem wiem ze można innemu przekazać cała historie choroby wystarczy wynik
                                                    starego rezonansu, protokół z operacji i najlepiej zrobić nowy rezonans żeby
                                                    wiedzieć co teraz tam jest a może nie może nie przejmować się na zapas.
                                                    W przychodni też mogę iść do ortopedy tylko żeby nie robił problemów ze
                                                    skierowaniem na rezonans bo nie stać mnie na takie badanie.
                                                  • To ty zaraz po wypadku nie trafiłeś do szpitala??

                                                    Jeśli faktycznie robi się "masówka" to nic dobrego niestety nie wróży, ty po samej operacji rozumniem, że nie miałeś żadnych badań dodatkowych, a lekarz tej nogi nawet nie dotknął


                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • nie pisałem że po wypadku trafiłem do szpitala Miejskiego w Gdyni gdzie nie
                                                    operowali bo rzekomo nie chcieli ingerować w świeży uraz i włożyli noge w gips
                                                    po dwóch dniach wysłali do domu nawet karetki nie dali.
                                                    Rodzice mnie odwozili swoim prywatnym autem ciasnym Matizem ledwie się
                                                    zmieściłem bo mam 190cm wzrostu z prostą nie zginaną zagipsowaną nogą.
                                                    A potem przygody z lekarzem w przychodni który nie doinformował mnie a w
                                                    zasadzie wystawił błędną diagnozę, gdyby nie moja nadgorliwość chodziłbym tak
                                                    dalej co by to było wolałbym nie wiedzieć.
                                                    Na forum rowerowym inni którzy uprawiali kolarstwo polecili mi prywatną wizytę i
                                                    trafiłem.
                                                  • To, że nie dali karetki to raczej normalna procedura, gdybyś trafił na pogotowie i włożyli by ci nogę w gips wysyłając od razu do domu też by ci nie dali karetki, takie są niestety realia, mało tego pomimo, że NFZ refunduje kule pacjentom w to gipsie już nie chyba, że jest to traktowane jako choroba przewlekła. Twój przypadek je standardowy wcale nie potraktowali cię tak jako wyjątek tylko tak traktuje się wszystkich w każdym szpitalu

                                                    Błędne diagnozy się zdarzają i jest to właściwie niestety nieuniknione nie raz objawy są po prostu niejednoznaczne, Ponadto u osób o wysokim progu bólowy diagnostyka sprawia duży problem, niestety gorzej gdy objawy świadczą o postępie choroby która prowadzi do śmierci a lekarz tego nie zauważy. taka mała dygresja ja ostatnio spotkałam się z przypadkiem marskości wątroby, pacjent przyszedł wcale się na nią nie uskarżał(wątroba nie boli w końcu) jednak uskarżał się na ból kości, badania wykazały, zaawansowaną osteoporoze, a w przypadku współistnienia marskości świadczy to o zaawansowanym stadium choroby. Co lekarz na to zapisał Tramal! zabójstwo dla wątroby nawet dla zdrowych! Dla mnie takie przypadki są karygodne i uważam że absolutnie nie powinny mieć miejsca ale coż życie swoje.

                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • To nie jest normalne, to się stało normą niestety.
                                                    Prędzej czy póżniej powinno zostać to zmienione, porządek z tym zrobić aby
                                                    ludzie w zwykłych szpitalach mogli normalnie się leczyć z ubezpieczenia
                                                    (terminy, jakość) i rozgonić to towarzystwo doktorków którzy wyciskają
                                                    społeczeństwo jak cytryne..
                                                    Odbiegam już od tematu.
                                                    Jeżeli nadal będą robić te archaiczne metody leczenia ostatecznego tzn.
                                                    wszczepianie endoprotez które co kilka lat trzeba wymieniać to kolejki będą się
                                                    niestety wydłużać a nie skracać bo ludzie ze starymi urazami i dochodzą "nowi"
                                                    lepszym wyjściem jest wszczepianie takich endoprotez które służą do końca życia
                                                    a na pewno inżynieria tkankowa jest lepszym wyjściem pytanie tylko jak daleko u
                                                    nas w polsce się to posunie na razie podobno jest tylko jedno laboratorium w
                                                    Katowicach?

                                                  • Uogólniać nie ma co, istnieją jeszcze tacy którym zależy, a uwierz lub nie ale terminy nie są zależne od lekarzy. Jednak jakość, stosunek do pacjenta zależy tylko i wyłącznie od lekarza. Metody nie są skolei takie archaniczne, a sama inżynieria tkankowa z pewnością będzie w przyszłości jednym najlepszych metod leczenia zwyrodnień, jednak musimy jeszcze trochę poczekać. Te metody, które są wykorzystywane teraz już pozwalają na bardzo wiele, również jeżeli chodzi o przywracanie funkcji. To na jak długo starczy tak naprawdę, ciężko jest oczacować zależne jest to od wielu czynników, a w dodatku wykorzystywane są coraz nowsze materiały.
                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • pewnie ze nie od lekarzy są zależne terminy to zapracowani ludzie nie da się
                                                    ukryć współczuje..
                                                    Ale pytam gdzie są nasze składki na co one idą?
                                                    Pare lat temu fundusz miał trzykrotnie mniej środków podobno niż teraz i gdzie
                                                    są te środki a może podwyższyć składkę może ktoś czeka na to zaciera ręce?
                                                    Kontroluje ktoś podział środków, jakiś konkretny gospodarz jest w służbie
                                                    zdrowia jej finansowaniu?
                                                    Zarobki w polsce każdy wie jakie są mówie o płacy minimalnej która jest poniżej
                                                    minimum socjalnego i jeszcze podwyższyć składke a dalej będzie to samo?
                                                  • Ja widzę, że akurat lekarza to traktujesz jak wroga nr 1.
                                                    NFZ określa limity na szpital, on też określa koszyk świadczeń, a lekarz musi zgodnie z nimi postępować. Składki według mnie i tak będą podwyższone, czy tego się chce, czy nie. Czy ktoś czeka i zaciera ręcę zawsze istnieje taka możliwość. Korupcja jest wszędzie nie tylko w NFZ, nie tylko w środowisku medycznym ona jest właściwie w każdym zawodzie. Nie jest to tylko domeną lekarzy, urzędników. Co prawda nie oznacza to, że należy na takie działania przymykać oko ale to było jest i będzie, nawet pomimo zwiększania działań antykorupcyjnych, będzie ona istniała, takie jest przynajmniej moje zdanie.

                                                    --
                                                    "Sensus, non aetas invenit sapientiam." Publiliusz Syrus
                                                  • nie jestem wrogiem lekarza wiem że mają takie a nie inne środki ale jak już
                                                    wspomniałem nie jestem politykiem ani prezesem czegoś tam tylko zwykłym
                                                    pacjentem oczekuje ludzkiego traktowania bez ironi i normalnych terminów.
                                                    Na co idą nasze pieniądze podatników i składki?

                                                    Niedawno a właściwie w środe gdy byłem na rehabilitacji zirytowałem się W te
                                                    środe byłem na rehabilitacji i czekam w poczekalni tym małym ciemnym ponurym
                                                    korytarzu.
                                                    W korytarzu czekają starszy pan i młoda ładna dziewczyna o włosach blond niska
                                                    cóż tak już mam patrze na dziewczyny lubie patrzeć na nie bo sam nie mam...
                                                    Siadam obok starszego pana i czekam na swoją kolej w tym ciemnym korytarzu, po
                                                    chwili młoda ładna dziewczyna wstaje i zapala światła nad kuchenką (okrągłe
                                                    umieszczone w szafkach) z drugiego pokoju rehabilitacyjnego wyłazi właściciel
                                                    gabinetu i przełacza włacznik do światła na drugie (dwie świetlówki) oszczędniej?
                                                    Dziewczyna mówi: myslałam że powiesz ile to kosztuje..
                                                    Ja jak to zobaczyłem że on specjalnie wyłazi żeby te światełka zmienić to się
                                                    zirytowałem a jak dziewczyna mu powiedziała to wkurzyłem się jeszcze bardziej
                                                    (nie na dziewczyne oczywiście) oszczędność czy pazerność i chciwość raczej to
                                                    drugie bo przecież z biedy to nie jest.
                                                    Biorą ciężkie pieniądze za te rehabilitacje aż 70zł za jedną godzinę i jeszcze
                                                    takie komiczne zachowanie nie wiem chyba w moich oczach lepiej by było i nie
                                                    tylko w moich gdyby po wyjściu wszystkich z tego pustego ponurego korytarza
                                                    zgasił w ogóle światło.
                                                    Sam jestem oszczędny czasm do przesady ale siebie rozumiem nie żebym się
                                                    usprawiedliwiał czy był egoistą ponoszę straty nie raz byłem bez pracy jeżdżę
                                                    autem zdezelowanym które kupiłem gdy jeszcze pracowałem i zastanawiam się czy go
                                                    sie pozbyć a tu koleś które firme ma gabinet rehabilitacyjny kase liczy, auto ma
                                                    nowe z salonu z conajmniej 30 tys. zł takie rzeczy zwraca uwage.
                                                    im więcej ktoś ma tym chciwszy?
                                                    Burak?
                                                    No bo biedny nie jest nie dość że ma gabinet rehabilitacyjny to jeszcze pracuje
                                                    w prywatnej klinice.
                                                    Co mi do tego ile on ma ale naprawde w relacjach z ludżmi, pacjentami w
                                                    szczególności wypada to nieładnie ciekaw jestem gdzie taki człowiek został
                                                    wychowany.
                                                    Gdyby taka oszczędność była z biedy albo jakichś przykrych doświadczeń rozumiem,
                                                    ale...
                                                  • Jeśli mówimy o leczeniu prywatnym to te twoje składki nie idą na nie w ogóle. Lekarz faktycznie w tym wypadku delikatnie mówiąc przegiął. Jeśli chodzi o leczenie z refundacji. Jeśli trafisz na “normalnego” lekarza to jeśli zajdzie taka potrzeba to będą i odpowiednie badania i odpowiednie podejście ale wiadomo kolejek się po prostu nie przeskoczy. Wydaję mi się, że w twoim wypadku po prostu znalazłeś się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie i stąd ta frustracją, zresztą nie dziwię się każdy dąży do jak najszybszego powrotu do zdrowia

                                                    --
                                                    "Sensus, non aetas invenit sapientiam." Publiliusz Syrus
                                                  • takie proste rzeczy wiem że jeżeli prywatnie się leczę to moje składki tam nie idą.
                                                    Skoro odbiegamy od tematu to brnijmy dalej:) uparty nie jestem ale zacięty nie
                                                    tylko w sporcie amatorskim przynajmniej byłem.
                                                    Leczenie prywatne mnie w ogóle nie interesuje zostałem do tego zmuszony niejako
                                                    "na siłe" z przymusu nie że ktoś mnie do tego zmuszał tylko coś ból, brak
                                                    aktywności zawodowej bo do pracy chce wrócić!
                                                    Gdyby nic nie zmuszało człowieka do leczenia prywatnego doktorki z prywatnych
                                                    klinik chyba by sami sie reklamowali, chodzili po domach albo akwizytorom dali
                                                    "prace", ulotki sypały by się do skrzynek pocztowych.
                                                    Gdyby człowiek do śmierci mógł pracować byłby pełny fizycznych sił nie byłby
                                                    dziadkiem/babcią ale tak niestety nie jest nie możemy rezygnować/zrezygnowaliśmy
                                                    prawie z normalnego systemu leczenia.
                                                    Te prywatne "leczenie" ubijanie biznesu to czysta ironia nie wiem ludzie którzy
                                                    składają przysięgę hipokratesa tak dobrze mówie zarabiają na tym i nie ma to nic
                                                    wspólnego z niesieniem pomocy ludziom bo na tym zarabiają z prywatnych kieszeni.
                                                    To tak jakby policje zrobić prywatną atakuje mnie bandyta na ulicy dżga pomiędzy
                                                    żebra kosą prywatny policjant w pobliżu ale "przykro mi prosze pana za ochrone
                                                    prywatną trzeba płacić wszystko kosztuje nie ma nic za darmo" albo leże na ulicy
                                                    i kwicze z bólu na półżywy albo i prawie martwy dzownie po karetke ja albo ktoś
                                                    inny i prosi po pomoc ratunek tu słyszy w słuchawce: proszę uiścić opłate a
                                                    karetka przyjedzie zapłacić można sms o treści... na nr... koszt sms... albo
                                                    przelewem".
                                                    Z czym to porównać?
                                                    Takie sektory jak służba zdrowia, bezpieczeństwo publiczne, oświata nie powinny
                                                    być z prywatnej kieszeni.
                                                    Wolałbym już płacić większe składki, podatki i mieć świadomość że jestem we
                                                    własnym kraju bezpieczny.
                                                    Jak mnie irytuje gdy ktoś mówi "darmowa bezpłatna opieka zdrowotna.." ludzie
                                                    przecież to błedne pojęcie wszyscy za to płacimy tylko czy za mało czy ktoś żle
                                                    rozporządza tymi pieniędzmi gdzie te podatki idą, składki?
                                                    Po co taki duży parlament nam, te drogie auta, bary w sejmie, rozrośnięta
                                                    biurokracja, przywileje polityków które nas tyle kosztują?
                                                    Może zrezygnować z tych zbędnychrzeczy i przesunąć ten "nadmiar" na potrzeby
                                                    służby zdrowia i jeszcze podnieść podatki i składke zdrowotną" wtedy można mówić
                                                    o solidnym zastrzyku finansowym.
                                                    Dlaczego premier albo prezydent zarabvia kilkanaście ty.s zł po co mu tyle nie
                                                    wystacvzy podzielić to na 4 albo 5 i te przywileje..?
                                                    I masa innych paziów podległych im, za dużo wnikania w polityke za dużo ich za
                                                    dużo mają.
                                                    Stać nas na taką rozrzutność?!
                                                    Takie dysproporcje w społeczeństwie przepaść, stać nas na to?!
                                                    A tu dżungla..
                                                  • Oj odbiegliśmy ale cóż.

                                                    Nikt nie zmusza do leczenia prywatnego, gdybyś pochodził poszukał krótszych terminów to byś się dostał i na fundusz. Akurat los chciał, że trafiłeś na lekarza, który jet niekompetentny i nie potrafił zdiagnozować twojego problemu, niestety i w tym jak zresztą w każdym innym środowisku czarne owce się zdarzają. Zresztą ten prywatny raczej do osób altruistycznie nastawionych do świata nie należy, więc nie widzę większej różnicy. O ile podejrzewam, że w twoim wypadku uszkodzenie acl było ewidentne i wystarczyło wykonać test Lachmana, chociaż tylko podejżewam. To wiele błędnych diagnoz jest stawianych niestety m.in przez samych pacjentów! Pomijając rutynę, która zabija w tym zawodzie, to sami pacjenci często wręcz upiększają swoje dolegliwości, twierdzą, że coś ich boli kiedy jest inaczej, często chcą wyłudzić zwolnienie z pracy, wydłużyją proces "leczenia" aby uzyskać większe odszkodowanie, czy chcą wymusić na lekarzu po prostu zwolnienie z w-f, jasne, że od lekarza zależne jest, czy będzie na tyle dobrym psychologiem aby to wyczuć i zidentyfikować odpowiednie objawy, jednak niestety nawet i one potrafią być złudne, co utrudnia proces diagnozy. Pacjenci nawet gdy się już zarejestrują, to często najzwyczajniej nie trafiają do lekarza na umówiony termin stąd też jeszcze większe kolejki, bo w końcu są to miejsca które mógłby zając ktoś naprawdę potrzebujący.

                                                    "Te prywatne "leczenie" ubijanie biznesu", a czy ty gdybyś mógł nie dorabiałbyś?? Każdy chce godnie żyć i funkcjonować, jeśli ma do tego odpowiednie wykształcenie i możliwości, czemu nie skorzystać i klepać biedę, już same studia muszą się zwrócić, a co mówić o reszcie. Studia to cięzki, długi proces nauki, jasne, że powiesz zaraz nikt kierunku studiowania nie wybierał za lekarza, ale co zrobić gdy jest to naszczęście dla wielu pasja. Pieniądzę, które pochłania zakup książek, które niektóre trzeba mnieć to wydatek paruset złotych, student często siedzi w szkole od 7-21, z małymi przerwami na posiłek. Po zakończeniu procesu studiowania trzeba zrobić jeszcze specjalizację, bez niej jest się nikim, a niestety i ona ma swoje poziomy, powiedzmy zaawansowania. To wszystko pochłania masę pieniędzy, które kiedyś trzeba odrobić, a sam altruizm tu za wiele nie pomoże.

                                                    Nie usprawidliwia to żadnego lekarza, który z pogardą patrzy na pacjenta tylko dlatego, że ten mu nie zapłacił. Osobiście uważam, że nie należy robić róznic ale wiem, że lekarze są różni, a twój przypadek prywatnego to już skrajność nad skrajnościami

                                                    Muszę jeszcze podkreślić jedną bardzo ważną kwestię, pomimo wszystkich błędów diagnostycznych wynikających z różnych przyczyn. Żaden lekarz nie chce uszkodzić, pogorszyć stanu pacjenta. Właściwie sam już proces nauki eliminuje tych ludzi, którzy chcieliby zrobić komuś krzywdę (nie zawsze co prawda ale często), niestety eliminuje też tych dla których pomoc drugiej osobie jest sprawą pierwszorzędną ale to już inna kwestia.



                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • oczywiście nikt nie zmusza tylko co mnie zmusza do leczenia prywatnego
                                                    okoliczności pisałem już że gdybym mógł się normalnie leczyć to bym na pewno tam
                                                    się nie znalazł szerokim łukiem omijałbym to miejsce żeby nawet humoru sobie
                                                    myślami nie psuć.
                                                    Na NFZ niestety nie można było się dostać bo kolejki zbyt długie a ja wtedy
                                                    pracowałem liczyłem na to że uratuje swoje miejsce pracy ale niestety nawet na
                                                    operacje w prywatnym szpitalu czekać trzeba było 3 miesiące.
                                                    Nikt nie zabrania nikomu się bogacić ale nie w taki sposób, kosztem innych i w
                                                    takich okolicznościach.
                                                    Gdzieś to czytałem że zawód lekarza to powołanie co ma to do dzisiejszej
                                                    rzeczywistości?
                                                    Pasjonat?
                                                    Co ma wspólnego człowiek który dorabia się z pasjonatem który się interesuje i
                                                    poświęca?
                                                    Fakt że powinni lepiej wynagradzać lekarzy ale to nie moje zmartwienie bo nie
                                                    odpowiadam za to dlaczego ja jako pacjent mam się tym interesować i cierpieć
                                                    przez to czy ktoś się interesował tym że ja za swoją pracę fizyczną w 2006 ponad
                                                    240 godzin w miesiącu dostawałem niewiele ponad 1000zł na umowe zlecenie bez
                                                    żadnych przywilejów i musiałem przychodzić w niedziele na godzine 12 na nocną
                                                    zmiane?
                                                    Nikt nikogo nie zmusza do studiowania medycyny prawdą jest że przydałoby się
                                                    więcej pasjonatów.
                                                    Kraść też można i bogacić się i łapówkarstwo szerzyć, prawda czemu nie jak jest
                                                    okazja.
                                                    Jak ktoś chce się bogacić niech założy firme o jakims innym profilu gdzie nie
                                                    dzieli się skóry na niedźwiedzisku albo menażdżerem, bankowcem zostanie.
                                                    W medycynie obowiązują jakieś zasady, poziom, prawda ma się do czynienia z
                                                    ciałem człowieka jego zdrowiem, życiem nie może być przedmiotem targowania..
                                                    Jeszcze troche i dojdziemy do usprawiedliwiania invitro, klonowania ludzi na
                                                    potrzeby hodowli narządów a może pobierania ich od skazańców?
                                                    Moralne to nie jest ale dlavzego nie skoro on popełnił przestępstwo i jemu nie
                                                    potrzebny ten czy tamten narząd i tak już nie wróci do normalności wszystko
                                                    można usprawiedliwić?
                                                    Człowiek ma wbudowany mechanizm usprawiedliwień, rasizm to też było tylko
                                                    oczyszczanie kraju z obcych narodowości i do czego doszło a mówili "Bóg z nami".
                                                    Faktycznie kolejki skracają się bo kto ma trochę grosza to idzie prywatnie się
                                                    leczyć ale jak wspomniałem lekarze którzy przyjmują prywatnie zachowują się
                                                    coraz gorzej chyba skapnęli się że człowiek nie ma wyboru i stoi do nich jak
                                                    "klient w kolejce do spożywczego za komuny" są prawie jak ekspedientki z
                                                    socjalizmu albo czują się Bogami.
                                                    Jest to nieludzkie, dla nich ludzkie bo przecież skoro można się dorobić po co
                                                    klepać biede a że kosztem drugiego cóż co mnie obchodzi kończyłem studia jestem
                                                    kimś zasłużyłem - owszem zasłużył pan ale w jaki sposób...
                                                    Gdzie honor?
                                                    SKoro już musimy co niektórzy chodzić na prywatne wizyty to chyba zasługujemy na
                                                    jakieś normalne traktowanie jesteśmy jak oni ludżmi też mamy w żyłach polską
                                                    krew chyba że pomieszaną oczekujemy jakiejś miłej atmosfery nie wymuszonego
                                                    uśmiechu życzliwości, dosyć zmartwień przejmowania się własnym zdrowiem, kiedy
                                                    wróci się do pracy do aktywności.
                                                    Jeżeli nie ma humoru to niech go przynosi swojej żonie do domu zobaczy jak to
                                                    jest albo milczy przed pacjentem tak aby zrobić dobre wrażenie.
                                                    Nie interesuje mnie kto co ma, jaką pozycje, wykształcenie, ile gwiazd na
                                                    pagonie oceniam człowieka po jego stosunku do mnie każdego czy to lekarz,
                                                    nauczyciel czy prosty pracownik który ze mną pracował.
                                                    I muszę to powiedzieć dużo prostaków jest wśród wykształconych ludzi hamów z
                                                    papierem...
                                                    Idziesz do lekarza i czujesz że robi ci łaske że cie przyjmuje czy to w
                                                    przychodni a doszło do tego że na prywatnej wizycie i szybciej streszczaj sie bo
                                                    już ma nerwowe ruchy zaciera żeby norma była następny "pecjent" - klient
                                                    prywatnej wizyty.
                                                    Nie jestem wrogiem lekarza bo są jeszcze normalni lekarze ale niektórzy z nich
                                                    sami z siebie robią wrogów.
                                                    Dobrze że w ogóle miałem zabieg zrobiony i za to jestem wdzięczny ale powinienem
                                                    mieć to o wiele szybciej.
                                                    I nie należe do tych co wydłużają leczenie ani co użalają się nad sobą prawde
                                                    mówie uraz miałem grożny przez zła diagnoze poszedłem do pracy na 2 miesiące a
                                                    co by było gdybym dłużej chodził?
                                                    Teraz nie wiem kiedy do pracy wrócę.
                                                    Nie pisze paszkwili tylko co czuje gdy znajde się w danej sytuacji nie rzucam
                                                    mięsem ani błotem w twarz lekarzowi tylko zadaje pytania może czasem za dużo ale
                                                    to nie jest powód do produkowania takiej niemiłej atmosfery dlatego oczekuje
                                                    normalnej atmosfery, szacunku i tak muszę z depresji się leczyć.



                                                  • Widzę, że łączysz dwie zgoła odmienne kwestie, prywatne zarabianie i zachowanie lekarza. Czemu, według ciebie lekarz, który chce pomóc, a jednocześnie zarobić nie powinien otworzyć prywatnego gabinetu. To, że nie odpowiadasz, za niczyje wynagrodzenie i interesuje cię własne zdrowie to sprawy oczywiste, ale własny gabinet, a poszanowanie godności drugiego to inna sprawa. Miałeś pecha na swojego lekarza, niestety również prywatnego ale to nie oznacza, że każdy inny postępuje tak samo.

                                                    Nie wszystko można usprawiedliwiać, na pewno nie rasizm, ksenofobie i antysemityzm, na pewno nie chamski stosunek i brak szacunku do drugiego. To jak ktoś się odnosi i jaki ma stosunek nie oznacza, że inna osoba pracująca w tym samym zakładzie myśli podobnie. Czy to, że ktoś wziął od ciebie łapówkę, jest równoznaczne, że inny też ją weźmie? Czy w innych zawodach jest inaczej? Powtarzam zwsze się znajdą czarne i białe owce tak jest wszędzie, tylko zawsze więcej jest tych całkiem czarnych

                                                    Czym wyższe wykształcenie tym więcej chamstwa. Zgadzam się z tym w 100% tak już jest, że człowiek chce pokazać swój wyższy statut społeczny, to zachowanie pozostało nam jeszcze po przodkach. Jest determinantem warunkującym przetrwanie "wygra najsilniejszy". U niektórych osobników przejawia się on bardziej u innych mniej, u niektórych zastał on zakamuflowany wychowaniem, uwarunkowaniem społecznym i doświadczeniami z przeszłości, co nie zmienia faktu, że jest to cecha genetycznie uwarunkowana.

                                                    Co do twoich ostatnich zdań, nie pisałam o tobie, że wydłużasz leczenie, udajesz, zapisujesz się na wizyty na którą w końcu nie przychodzić ale dużo osób tak robi. Starałam się tylko podać przykład, który jak najbardziej obrazuje jedną z przyczyn "korków" w przychodniach

                                                    "Quidquid vides, currit cum tempore." Seneka
                                                  • Zapomniałam dodać, jeden szczegół, a tu nie ma edycji

                                                    To od danej osoby tak naprawdę zależy jak się będzie zachowywała będąc lekarzem. To wszystko zależy od tej osoby, tak naprawdę pomimo, że szkoły mówią o szacunku, lekarz stażysta spotyka się z opiniami kolegów, typu po co przyjmować o czasie niech trochę poczekają nic się nie stanie przecież, naucz ich szacunku do siebie niech to oni cię proszą, a nie ty ich. Taki młody rozpoczynający pracę jeśli będzie wpływowy i spotka się z czymś takim będzie zachowywał się najprawdopodobniej tak samo, o ile nie gorzej.
                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • mimo to darzę tego lekarza szacunkiem staram się go poważnie traktować aż może
                                                    za poważnie ale co do jego wypowiedzi z lekka zarozumiałych z domieszką pyskówki
                                                    na pytania których być może nie chciałby słyszeć mam inne zdanie.
                                                    A pytać mam prawo tym bardziej że wizytę pokrywam bezpośrednio z własnej
                                                    kieszeni niestety.
                                                    Dla mnie atmosfera jest bardzo ważna oprócz innych priorytetowych rzeczy czy to
                                                    w pracy, urzędzie albo u lekarza bo to potem rzutuje na nasze nastawienie i to
                                                    jakimi jesteśmy wobec innych.
                                                    Hamstwo potrafi być czasem zaraźliwe i przenosić się z człowieka na drugiego
                                                    niektórzy są na nie na szczęście odporni a inni mniej lub bardziej albo muszą
                                                    odreagować.
                                                    Co do kolejek jeszcze większym i największym nieszczęściem są one w szpitalach
                                                    gdzie ktoś potrzebuje pilnie leczenia i nie może czekać a przecież nie zapłaci
                                                    za operacje w prywatnej klinice kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy zł.
                                                    Ta niemiła atmosfera i sytuacja przenosi się na inne sfery zdrowia po co
                                                    człowiek ma się jeszcze leczyć z depresji albo jej nawrotów?
                                                  • Według mnie to należy wypośrodkować stosunek do drugiego tak aby był wilk syty i owca cała, lekarz nie może dać sobą również poniewierać, co miałoby miejsce w jakiś 95% przypadków gdyby był zbyt skolei altruistyczny . Wszystko musi mieć swoją odpowiednią równowagę.

                                                    W sytuacji naglącej życiu nikt nie czeka w kolejce, sprawy które mogłyby rzutować na zdrowie w przyszłości zależy. Zależy od diagnozy, lekarza, szpitala.
                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • lekarz w porządku musiałby być zaraz pomiatany z jakiej racji chyba przez kogoś
                                                    nienormalnego.
                                                    Dlaczego ja miałbym gardzić człowiekiem który mi pomaga i potrafi się zachować?
                                                    Nie ma potrzeby wytykania mu braku ogłady.
                                                  • Oj ludzie są naprawdę różni, a to jest praca z ludźmi o naprawdę różniastym charakterze, a nienormalnych nie brak.

                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • Jak długo istnieje artroskopia u nas w polsce ile lat w tym kraju tego typu
                                                    zabiegi się robi?
                                                    Czy za czasów piłkarza Lubańskiego który nie wiem chyba w latach 70 miał poważną
                                                    kontuzje kolana były w polskich szpitalach wspomniane zabiegi wykonywane?
                                                  • W Polsce pod koniec lat 80, w Europie w latach 70 wprowadzono artroskopie operacyjną. Jeśli była to poważna kontuzja wymagająca interwencji chirurgicznej to najprawdopodobniej zabieg został wykonany na otwarto

                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • no taka operacja na otwartym kolanie to pewnie poważna ingerencja "mięso na
                                                    wierzchu" nawet nie chciałbym tego oglądać na filmie a do dzisiaj tak robią
                                                    protezy stawów.
                                                    Tego się boje najbardziej przez to cała moja panika nie chciałbym mieć nigdy
                                                    wymienianego stawu na sztuczny artroskopii tak się inne boje ale to masakra.
                                                    Chciałbym się spytać jakie są najlepsze ćwiczenia na rozciąganie mięśnia
                                                    czworogłowego i uwolnienie rzepki bo często ćwiczę dwugłowy ale na czworogłowy
                                                    rozciąganie znam jeden- noge odginam do tyłu i jakiś czas stoję trzymając ją
                                                    paskiem a paskiem dlatego że nie ma aż takiego zgięcia aby ręka trzymać.
                                                  • Po operacji na otwartym kolanie jest dłuższe leczenie, artroskopia skróciłam do minimum i samo wyjście ze szpitala i powrót do sprawności. Cała alloplastyka stawów musi być wykonywana na otwarto nie ma innej możliwości i myślę, że akurat w ta kwestia się nie zmieni.

                                                    Jeśli chodzi o rehabilitacje to u ciebie wskazana jest mobilizacja rzepki, ćwiczenie propriorecepcji, ćwiczenia siłowe i rozciągające. Jeśli chodzi o mobilizację to przypadkiem nie rób jej sobie sam, bo będzie więcej szkody niż pożytku, ćwiczenie propriorecepcji możesz wykonywać sam to samo siłowe i rozciągające ale powiem szczerze nie jestem specjalistą rehabilitacji i nie wiem jak inaczej rozciągać czworogłowy. Ćwiczenie które napisałeś z tego co wiem jest najbardziej polecane ale ja znam tylko ogólninkowo nigdy się w to nie zgłębiałam bardziej prędzej w kwestie ćwiczeń siłowych najlepiej gdy spytasz się o to swojego rehabilitanta
                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • dobrze wiedzieć odnośnie tej rzepki że lepiej nie robić tego samemu bo dzisiaj
                                                    się nią bawiłem po wyjściu z wody i rozciąganiu.
                                                    chodziłem i moczyłem nogi po kolana kilkanaście minut taki spacer we wodzie.
                                                  • Matko jedyna ty tak chodziłeś w wannie, czy masz basen w domu. Rehabilitacja zawsze wymaga czasu nie rób nic na siłę co prawda u ciebie te efekty nie są takie jakie byś chciał ale na prawdę nie ma co się śpieszyć, najlepiej jak wszystko uzgodnisz u zaufanego rehabilitanta, który wie co robi. Wiem, że łatwo się mówi ale cierpliwości w dążeniu do upragnionego celu i mogę się nawet powtarzać ale to jest to co się przydaje najbardziej


                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • nie w domu ani na basenie na plaże chodziłem to kolano moczyć:)
                                                    Ostatnio zacząłem więcej chodzić i coś zauważyłem że puchnie mi łydka oczywiście
                                                    po stronie operowanego kolana, od czego to?
                                                    Chirurg pozwolił mi jeździć rowerem ale bez rewelacji 10km nie obi na mnie
                                                    wrażenia nie ma w tym sportu a raczej jazda zachowawcza trochę więcej jeżdżę do
                                                    kilkunastu km jak pogoda sprzyja.
                                                    Zastanawia mnie czy kiedykolwiek będę mógł wrócić do uprawiania sportu jakim
                                                    jest kolarstwo.
                                                    A za niecałe dwa tygodnie do sanatorium boj się zeby mi tylko tam krzywdy nie
                                                    zrobili lekarz nie powiedział mi jeszcze kiedy do pracy będę mógł wrócić z żalem
                                                    stwierdzam że początek pażdziernika rozwiążą ze mną umowe a kiedy tam wróce nie
                                                    wiem.
                                                    Już 5 miesiąc od operacji mija a ja mam tylko 120 stopni zgięcia w lewym kolanie.
                                                    Widzę bezradność na twarzy rehabilitantki ostatnio zrobili coś co nazywa się PIR
                                                    - przypięli mnie pasami do łóżka i noga lewa była zgięta do maxa tzw. "napięcie
                                                    bierne mięśnia czworogłowego".
                                                    Niepokoi mnie strzykanie w kolanie ale to chyba od rzepki bo mam zbyt wysoko
                                                    ustawioną - przyparcie rzepki ale już jest lepiej trochę puściła ścięgno nad
                                                    rzepką jest trochę rozciągnięte.
                                                    Najbardziej dołuje mnie to że nie wiem kiedy będę zdolny do pracy.
                                                  • Kolano coraz bardziej obciążasz, a ono nie jest do tego przyzwyczajone, na tym etapie jeszcze nie musisz się bać złym ustawieniem rzepki, ona powinna się ustawić pod warunkiem iż będzie wszystko prawidłowo porozciągane i będzie równowaga mięśniowa. Kiedy do pracy wrócisz tak naprawdę nikt ci nie jest w stanie odpowiedzieć
                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • martwi mnie jak sprawa będzie wyglądać ze zgięciem mam tylko 120 stopni a jestem
                                                    juz ponad 4-ty miesiąc po operacji.
                                                    Pytałem chirurga czy to tak cały czas będzie odpowiedział że nie, przecież nie
                                                    będę miał tak do końca życia prawda?
                                                    a do pracy nie mogę wrócić aż nie uzyskam pełnej stabilności i zgięcia, nie wiem
                                                    jak to będzie dalej
                                                  • Jeżeli operacja została przeprowadzona prawidłowo to powinno wszystko wrócić do normy, już czasem tak jest, że jednym to przychodzi szybciej niż innym
                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • się boje żeby tylko w moim wieku jako rencista nie skończyć bo w listopadzie
                                                    28lat i w takim wieku problemy z kolanem a zgięcie od 2-3 miesięcy zatrzymało
                                                    się na tym poziomie 120 stopni.
                                                    Często słyszałem że trzeba uzbroić się w cierpliwość niełatwo to zrozumieć komuś
                                                    kto był aktywny przed wypadkiem pracował, uprawiał sport.
                                                    O bieganiu to już mogę po takiej kontuzji kolana pomarzyć chyba co?
                                                    Rowerem jeżdżę nie więcej jak kilkanaście km dziennie a chciałbym wrócić prędzej
                                                    czy później do dłuższych dystansów.
                                                    Ostatnio u chirurga usłyszałem że za miesiąc można będzie dołączyć siłownie a
                                                    jak to się przekłada na rower?
                                                    Nigdy nie chodziłem na siłownie nie lubię siłowni w ogóle mnie ona nie
                                                    interesuje wole ruch na świeżym powietrzu (wysiłek aerobowy)ale nie ukrywam że
                                                    ćwiczenia rehabilitacyjne z piłką i taśmami przypadły mi do gustu nawet mam
                                                    zamiar w to się bawić dłużej dobra alternatywa poza sezonem jako ćwiczenia
                                                    ogólnorozwojowe w okresie gdy rowerem nie można na szosę wyjechać deszcz albo śnieg.
                                                    Zastanawia mnie czy za ten miesiąc siłownie o której wspomniał ortopeda można
                                                    będzie zastąpić dłuższą jazdą rowerem zwiększyć dystans dzienny do 1,5 godziny
                                                    czyli gdzieś mniej więcej 40-45km, czy to będzie możliwe?
                                                    Pewnie w tym roku nie jako że już sezon za pasem zima coraz bliżej spadnie
                                                    śnieg, tylko czy tak jak wspomniałem zwiększenie objętości i intensywności
                                                    (przejście w trening) może zastąpić siłownie i nie zaszkodzić?
                                                    Na jednym z forów rowerowych wyczytałem że dziewczyna (rowerzystka) wróciła do
                                                    jazdy rowerem po 9 miesiącach od rekonstrukcji ACL z pełnym obciążeniem.
                                                  • Nie można na rożni stawiać treningu siłowego z wysiłkiem aerobowym to dwie różne rzeczy, w siłowni wzmacniasz mięśnie co przy wysiłku aerobowym właściwie zupełnie inaczej wygląda. Zresztą z tego co się orientuje jazda na rowerze wzmacnia w głównej mierze głowę boczną mięśnia czworogłowego co w przypadku, gdy stwierdzasz u siebie doboczne nieprawidłowe ustawienie rzepki jest niewskazane. W tym roku faktycznie będzie lepiej gdy rower sobie odpuścisz, a skupisz się na rehabilitacji i wzmacnianiu mięśni.
                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • na rower ortopeda pozwolił mi ale nie za dużo niestety, w okolicach 10km wczoraj
                                                    pogoda już zaczynała się psuć ale udało mi się zrobić 20km i nie odczuwałem po
                                                    tym żadnych dolegliwości.
                                                    Dzisiaj pogoda jest nieciekawa więc nie wiem i widze że do końca dnia będzie
                                                    padało więc muszę przełożyć koło z oponą do rolki i w piwnicy pokręcę z 30min.
                                                    To prawda że nie można tych dwóch rzeczy stawiać na równi ale wysiłek na rowerze
                                                    pozwala wzmacniać mięśnie czworogłowe i nie tylko przecież nie mam w planach
                                                    jeździć po górach nawet nie chce jeszcze tak szybko ani już pogoda mi na to nie
                                                    pozwoli.
                                                    Ale prędzej czy później będzie możliwe wrócenie do jazdy na dłuższych dystansach
                                                    i po górach z pełnym obciążeniem prawda?
                                                    Jeżeli chodzi o rzepkę to raczej nie słyszałem aby uciekała ona na bok tylko
                                                    jest wyżej ustawiona niż ta po prawej w zdrowym kolanie - "wchodzi na staw" płyn
                                                    pod rzepką można ją przyciskać jak "klakson w kierownicy" co nie znaczy że lata
                                                    jak stwierdził jeden z rehabilitantów.
                                                    Jak gdzieś dalej ide dłużej to odczuwam przy środku po stronie wewnętrznej ucisk
                                                    czasem lekki ból.
                                                    Co mnie niepokoi że chirurg stwierdził że to kolano jest stabilne a widze że po
                                                    rekonstrukcji acl mam lekko szuflade tylnią i niestabilność przyśrodkowa od
                                                    rehabilitantki dowiedziałem się że pełną stabilizacje bierną uzyskuje się do
                                                    roku czasu.
                                                    Więzadło tylne krzyżowe i przyśrodkowe - piszczelowe miało II stopień
                                                    uszkodzenia tak wykazały wyniki rezonansu magnetycznego.
                                                    Po wypadku więzadło piszczelowe było całkowicie zerwane leczone zachowawczo (w
                                                    gipsie).
                                                    Na stron jednej z klinik bodajże w Żorach wyczytałem że całkowite przerwanie
                                                    więzadła kwalifikuje się do leczenia operacyjnego z kolei jeszcze gdzie indziej
                                                    dowiedziałem się że boczne dobrze goi się zachowawczo.
                                                    Chirurg który mnie operował powiedział (był na szkoleniu) że leczenie operacyjne
                                                    bocznego więzadła daje taki sam efekt jak leczenie zachowawcze.
                                                    Ćwicze i efekty są mięsień odbudowałem jest on jednak mniejszy od tego w zdrowej
                                                    nodze na pewno różnica jest po operacji stabilność się poprawiła ale skoro teraz
                                                    nie mam stabilności bocznej i jest lekka szuflada tylna to czy do roku czasu to
                                                    się zmieni jak już mija 5-ty miesiąc po operacji?
                                                    Po każdych ćwiczeniach rozciągam dwugłowe i czworogłowe trzy razy dziennie
                                                    ćwiczę, nadal mam ograniczenie zgięcia i to mnie niepokoi bo jest ono takie samo
                                                    jak przed operacją tylko 120stopni.
                                                    Co może blokować to zgięcie nie dowiedziałem się nic konkretnego może
                                                    skierowanie na rezonans po raz kolejny i znowu badanie wykonać?
                                                    Na siłe staram się nie rozciagać czworogłowego mam nawet wrażenie że niewiele
                                                    się on rozciąga przez to ograniczenie zgięcia, raz robiłem to dość mocno
                                                    maksymalnie tak jak mogłem do granicy bólu kłócie z tyłu kolana bardziej w
                                                    części udowej potem miałem problem bo 2 dni przy chodzeniu bolało mnie z tył kolana.
                                                    Ciągle mine trapi to czy będę mógł wrócić do sportu czy kiedykolwiek czy jest
                                                    jakaś nadzieja nie jestem zachłanny nie chce od zaraz ale chce wiedzieć czy to
                                                    mozliwe.
                                                    2-3 miesiące tem chirurg do mnie powiedział: niech pan nie myśli o powrocie do
                                                    sportu tylko do zdrowia.
                                                    Odnosiłem wrażenie że każde moje nawiązanie do aktywności fizycznej po operacji
                                                    drażni go, dla mnie zdrowie i sport są powiązane.
                                                    Rehabilitantka u której byłem na samym początku twierdziła że rozciąganie czy
                                                    zginanie powinno być do ciągnięcia pytanie czy tak jest przez cały okres
                                                    rehabilitacji czy do granicy bólu po jakimś dłuższym okresie od zabiegu?
                                                    Słyszałem że sytuacja w przychodniach gdzie rehabilituje się z NFZ się poprawiła
                                                    nie wszędzie oczywiście ale dlaczego nie ma jeszcze w wielu placówkach
                                                    indywidualnego podejścia do pacjenta tylko ustawia się zegarek zostawia w ugulu
                                                    - klatce i idzie gdzięś...
                                                    Nie wiem jakby wyglądała moja rehabilitacja gdyby dano mnie po operacji
                                                    rekonstrukcji acl do przychodni w Gdańsku - Stogach (tam mieszkam ) chodziłem
                                                    tam na "rehabilitacje" przed operacją gdy jeszcze ledwo wyrabiałem 2 miesiące po
                                                    operacji swoją prace stojąco - chodzącą do czasu gdy przez przypadek na forum
                                                    rowerowym dowiedziałem się co powinienem zrobić jakie badanie wykonać i polecono
                                                    mi wizyte prywatną i ortopedy - fachowca od kolan.
                                                    Mam obawy co będzie dalej czuje się bezużyteczny niepotrzebny ja który wcześniej
                                                    normalnie funkcjonowałem pracowałem, uprawiałem swój ulubiony sport.
                                                    Wcześniej powoli odstawiałem swoje leki antydepresyjne byłem aktywny, pracowałem
                                                    już nawet nie miałem co swojemu psychoterapeucie mówić a teraz znowu do niego
                                                    musze chodzić poirytowany gdy widzę sznur ludzi na korytarzu przed jego
                                                    gabinetem i sfrustrowany gdy od rejestratorki słyszę: zastanawiamy się nad
                                                    istnieniem gabinetu, limity....
                                                    Sytuacja w domu nie najlepsza mam młodszą siostre która przy byle sytuacji szuka
                                                    pretekstu aby mnie wyzywać obrażać gdy zwracam uwage i próbuje wyjaśnić sytuacje
                                                    sypią się obelgi wyzwiska ojciec który ją faworyzuje milczy gdy wspominam mu ma
                                                    pretensje i mówi żebym dał mu spokój niedawno doszło prawie do tego że o mały
                                                    włos mnie nie uderzył przez to że naciskałem na niego aby z nią porozmawiał.
                                                    Kiedyś często się kłóciłem z siostrą ale to było dawno a może ona sie mści na
                                                    mnie nie wiem już sam.
                                                    Teraz nie robie nic nawet unikam sytuacji które mogłyby doprowadzić do konfliktu
                                                    ale jak słyszę obelgi ciężki mi znosić czasem aż mnie ręce swędzą.
                                                    Wcześniej przed wypadkiem pracowałem w domu byłem tylko gościem, spałem, jadłem,
                                                    odpocząłem, poszedłem do pracy, wróciłem z pracy, wsiadłem na swój rower i
                                                    pojechałem wróciłem wykąpałem się, zjałem, spałem i znowu...
                                                    Z siotrą się mijałem prawie że obojętnie ilość konfliktów była znikoma no czasem
                                                    jak znalazłem się na drodze jej przejścia albo w łazience to już problemy znowu
                                                    ale szybko zapominałem nie miałem czasu o tym myśleć - widzę że to temat na
                                                    forum psychologiczne.
                                                    Osoba ktora studiuje prawo tak sie zachowuje moze wie ile jej wolno albo
                                                    napiecie zwiazane z uczeniem sie tak dziala wielu ludzi wbrew temu ze ma
                                                    wyksztalcenie swoim zachowaniem agresja sobie przeczy
                                                  • 1. Wracamy widzę do pkt wyjścia o którym już rozmawialiśmy, według mnie ale jest to tylko moje zdanie i nikt nie musi się nim sugerować rekonstrukcja więzadeł bocznych nie ma sensu

                                                    2. czy ty sugerujesz że sam sobie sprawdziłeś szufladę bo w praktyce nie potrafię sobie tego wyobrazić

                                                    3 Co może blokować, różnie bywa mogą wystąpić zrosty, może być źle uformowany przeszczep ale równie dobrze może być tak, że potrzebujesz więcej czasu

                                                    4. Lekarz ma rację myśl o zdrowiu, a sport to wcale nie jest zdrowie jak powszechnie mówią. Rower owszem rozwija czworogłowe ale z naciskiem na głowę boczną po za tym prócz czworogłowych powinieneś zaopiekować się dwugłowymi one także są niezbędne w prawidłowym funkcjonowaniu kolana

                                                    5. Rozciąganie według mnie z lekkim naciągiem na granicy bólu, co nie oznacza, że nie masz nic czuć

                                                    6. Nie ma co się załamywać życie różne płata figle, a my musimy nim sprostać i iść dalej nie odwracając się na przeszłość, a zastanawiając się co zrobić aby było dobrze w przyszłości pomimo naszych wad i niekiedy ułomności. Chwytaj dzień i bierz z niego to co jest najlepsze. Może warto znaleźć sobie inną pracę inne ciekawe zajęcie. Niekiedy takie zmiany wychodzą nam naprawdę na lepsze

                                                    7. Agresja to emocje, a emocje nie są związane z wykształceniem, a prędzej z inteligencją emocjonalną co nie zawsze idzie w parze. To tak jakby porównywać wysokość IQ która nomen omen jest wg nauki częścią składową inteligencji emocjonalne, i wykształcenie. Owszem często jest tak, że osoby wykształcone mają IQ które nie należy do najniższych ale skolei wcale nie powiedziane że osoba bez wykształcenia nie ma IQ wyższego od tego co ma wykształcenie. Ja osobiście nie utożsamiam jako jedności IQ, inteligencji jak i wykształcenia według mnie to jedynie osobne części które się uzupełniają

                                                    --
                                                    "Quidquid discis, tibi discis." Petroniusz
                                                  • powiedziałem że sprawdziłem sobie szufladę tylną siedzę normalnie i bez napięcia
                                                    mięśniowego sprawdzam i lekko do tyłu piszczel idzie to są mm ale jest co do
                                                    tego chirurg też powiedział ze nie musi być rekonstrukcja.
                                                    A co do pracy mam zamiar wrócić do poprzedniej nie chce już skakac po firmach to
                                                    juz moja kilkunasta firma mam powyżej uszu nie chce być już gościem urzędu Pracy
                                                    żygam na te instytucje niedobrze mi sie robi nawet jak widze ten budynek z daleka.
                                                    Ludzie z endoprotezami chodzą na siłownie to i może pracować fizycznie mogą a ja
                                                    miałem rekonstrukcje acl.
                                                    Oby w przyszłości nie było u mnie konieczności wymiany stawu na stuczny przecież
                                                    nie każdy jest na to skazany prawda?
                                                    Chyba pisałem już takie pytanie.
                                                  • W praktyce nie jesteś w stanie sam sobie wykonać sam na sobie prawidłowo testu szuflady, to co opisujesz wygląda mi na pchanie luźno zwisającej nogi w przód w taki sposób każdy ma mały luzik. Ktoś na to zwrócił uwagę, czy tylko ty??

                                                    Jeszcze jedno pytanie, czy do samej rekonstrukcji ta noga była przygotowywana. Pisałeś że był gips. Czy noga przed rekonstrukcją była w miarę odbudowana pod względem siły mięśniowej, czy przed rekonstrukcją osiągnąłeś pełen zakres ruchu??
                                                    --
                                                    "Scio me nihil scire." Sokrates
                                                  • Przed operacją aparat mięśniowy był mniejszy ale nie było całkowitego zaniku bo
                                                    udało mi się po części odbudować go zakresu ruchu nie miałem pełnego było podobnie.
                                                    Wczoraj na rehabilitacji doszli w końcu do tego z jakiej przyczyny mam to
                                                    ograniczenie nierówna praca zginaczy ten boczny ciągnie bardziej a to
                                                    podejrzewam przez to że ten przyśrodkowy był naciągnięty już po urazie mechanizm
                                                    urazu - rotacja piszczeli na zewnątrz nie wiem czy pisałem że sport uprawiałem -
                                                    kolarstwo jeżdziłem w butach zatrzaskowych i pech kolano w czasie potrącenia
                                                    przez pirata drogowego znalazło się na narożniku szyby tyłkiem lądowałem na jego
                                                    masce i do wewnątrz pedał się nie wypina tylko na zewnątrz i dlatego but z
                                                    blokiem został w miejscu nie pozwolił się uwolnić stopie i zerwane więzadło
                                                    przyśrodkowe piszczelowe potem przednie krzyżowe i przy tym mechanizmie
                                                    działania nie obyło się bez uszkodzenia łekotek.
                                                    A uszkodzenie kłykcia bocznego piszczeli to już przy samym uderzeniu gdy wymusił
                                                    pierwszeństwo a auto terenowe więc miał stosunkowo wysoko zderzak.
                                                    Kto wie jakby to się potoczyło gdybym miał zwykłe platformowe pedały.
                                                    Pytanie tylko jak się unormują te zginacze czy nie ma potrzeby operacyjnego
                                                    leczenia nie wiem zszywania?
                                                    Jutro jadę do sanatorium będę bez neta nie wiem kiedy odpisze.
                                                  • M.in też dlatego , że nie miałeś pełnego zgięcia będzie ci bardzo trudno je teraz uzyskać. Jeśli chodzi o zginacze kolana wszystko zależy od stopnia ich uszkodzenia, najlepiej gdyby udało się wszystko załatwić rehabilitacją.

                                                    --
                                                    "Scientia nulla res praestantior." Tacyt
                                                  • juz 1,5 tygodnia w sanatorium i nic lepiej nic gorzej dobre jest to
                                                    ze mamy tu basen z ćwiczeniami.
                                                    Zdanie ortopedy z sanatorium jest takie że muszę mieć rekonstrukcje
                                                    więzadła tylnego krzyżowego skoro jestem już 5 miesiąc po
                                                    rekonstrukcji acl i mam niestabinośc tylno - przyśrodkową to lepiej
                                                    nie będzie tak wg niego.
                                                    Zatanawiam się co powie mój ortopeda w Gdańsku na prywatnej wizycie
                                                    czy poleci dalej się rehabilitować i czekać czy w końcu skierowanie
                                                    na rekonstrukcje pcl bo mam przeprost i lekka szuflada tylna.
                                                    ZUSowski lekarz tylko dzięki moim napomnieniom te szuflade zauważył
                                                    i powiedział "niech panu będzie" +/- 10 stopni szuflada tylna
                                                    wpisał w te swoje papierki.
                                                    Facet zmęczony spóżniony i jeszce o mały włos błędnej diagnozy by
                                                    wydał,ludzie niektórzy do sanatorium przyjeżdżają się nie lczyć ale
                                                    wyszaleć popić pobawić dla mnie to absurd widze co się dzieje nikt
                                                    tego nie kontroluje.
                                                    Ćwiczenia tez pozostawiają tutaj wiele do życzenia.
                                                    Żenada...
    • Przeczytałam właśnie ,że wszelkie szchorzenia kolan mozna teraz już leczyć innowacyjnymi metodami - mianowicie za pomocą koórek macierzystych. I nie ma tutaj bariery wiekowej jak i posiadanego stanu zdrowia. Zwykle pacjenci np z cukrzycą czy nadciśnieniem nie są kwalifikowani do zabiegów chirurgicznych. Zaineresowanych odsyłam na www.zdrowiemoje.blogspot.com . Pozdrawiam.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.