Dodaj do ulubionych

Czym w 38 r. w Cieszynie zajmow. sie A. Kunicki

07.01.04, 12:30
Aleksander Kunicki "RAYSKI"



1898 - 1986

Oficer sł. st. piechoty: chor. [193?], ppor. [1944], por. [1945].

Używane nazwiska: Marian Słodzik, Edward Komarnicki,

pseudonimy: Karaś, Francuz, Rayski, Marian.

Urodzony 26.II.1898 w Demni Wyżnej powiat Stryj, jako syn Ferdynanda, [w
latach młodości był flisakiem i pracował przy spławianiu drewna na Oporze i
Orawie, później był kamieniarzem, a pod koniec życia woźnym] oraz Pauliny z
domu Dać.

W maju 1916 został wcielony do 41. pp armii austro-wegierskiej. W połowie
1918 wzięty do niewoli przez Włochów i umieszczony w obozie jenieckim w
Weronie. Tam zachorował i trafił do szpitala, z którego zgłosił się do Armii
Polskiej, tworzonej we Francji przez gen. Józefa Hallera.



21 IV 1919 jego oddział wszedł w skład 2. pułku instrukcyjnego grenadierów-
woltyżerów.

6 VI 1919 wraz z pułkiem przybył do Polski. Jednostkę zakwaterowano w rejonie
Płocka.

W następnym okresie jego pułk kilka razy zmieniał nazwę i przechodził kolejne
reorganizacje. Od 19 VII do 24 IX 1919 był to 14. pułk strzelców, od 24 IX do
30 X - 151. pułk strzelców kresowych, wreszcie 30 X 1919 stał się 3. pułkiem
strzelców podhalańskich [3. psp].

Ta nazwa przetrwała już do końca.

Po przybyciu do Polski pułk wszedł w skład grupy taktycznej gen. Stanisława
hr. Pruszyńskiego i wraz z nią, w lutym 1920 brał udział w przywracaniu
Polsce Pomorza, zakończonym zaślubinami Polski z Bałtykiem - Kunicki brał
udział w tej uroczystości.

Od 31 V do 1 XII 1920 pułk uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej [1919-
1920], po czym został na stałe przeniesiony w rejon Bielska-Białej.

Po wojnie postanowił pozostać w wojsku. Na krótko przed wybuchem III
Powstania Śląskiego znalazł się w tajnej grupie mjr. Józefa Ryszki,
wydzielonej z 3. psp i mającej pomagać powstańcom. W trzeciej dekadzie
kwietnia 1921 oddział nawiązał kontakt z dowódcą południowej grupy powstańców
ppłk Bronisławem Sikorskim, któremu dostarczono przez "zieloną granicę" broń,
amunicję i uzbrojonych ochotników. Przerzuty te organizowano głównie w
rejonach Strumień-Pruchna, Oświęcim-Babice oraz Jaworzno. Za udział w III
Powstaniu Śląskim został odznaczony Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i
Zasługi, a w latach 60-tych Śląskim Krzyżem Powstańczym.

4 II 1923 ożenił się z Dorotą Połoncarzówną. W końcu roku na świat przyszła
córka Izabella, a w 1925 urodził się syn, Ireneusz.

W 1933 odszedł z 3. psp, w którym ostatnio pełnił funkcję kierownika
kancelarii dowództwa pułku w stopniu starszego sierżanta.

1 III 1933 został przydzielony do bielskiej ekspozytury Samodzielnego
Referatu Informacyjnego DOK V, której zadaniem było rozpoznawanie i
zwalczanie niemieckiego szpiegostwa i dywersji na terenie Śląska
Cieszyńskiego oraz powiatów Biała i Żywiec. Przez szereg lat pełnił funkcję
kierownika tej placówki kontrwywiadowczej, przeciwstawiając się działalności
niemieckiego wywiadu, który przez tereny Czechosłowacji intensywnie
penetrował obszary RP.

W 1938, po zajęciu Zaolzia przez oddziały WP, w Cieszynie Zachodnim utworzono
polską placówkę kontrwywiadowczą o szerszym zasięgu działania, która przejęła
agendy zlikwidowanej placówki w Bielsku. W nowoutworzonej placówce
cieszyńskiej objął referat kontrwywiadowczy i funkcję tę pełnił do wybuchu
wojny. Zajmował się rozpracowywaniem niemieckich organizacji, które pod
płaszczykiem oficjalnej działalności kulturalno-oświatowej zbierały materiały
szpiegowskie i prowadziły dywersyjną działalność antypolską. W tych latach
jego głównym celem zainteresowania była partia JDP - Jungdeutsche Partei für
Polen ["Młodoniemiecka Partia w Polsce"]. Założona w 1921 przez bielskiego
Niemca, inż. Rudolfa Wiesnera, partia ta była w latach 30-tych faktycznie
zagraniczną przybudówką NSDAP. Wiesner został w połowie lat 30-tych senatorem
RP i reprezentantem mniejszości niemieckiej, co znacznie wpłynęło na rozwój
jego organizacji. Dywersanci i agenci hitlerowscy, licznie przenikający przez
granicę, znajdowali punkty oparcia w okolicznych
schroniskach "Beskidensportvereinu" i "Wintersportvereinu", zorganizowanych i
prowadzonych przez JDP pod szyldem placówek sportowo-turystycznych.

W schroniskach tych były organizowane szkolenia wojskowe dla niemieckich
bojówkarzy. Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny działacze JDP zaczęli
tworzyć tajne Freikorpsy. Placówka kierowana przez Kunickiego zdołała
zgromadzić niezbite dowody wrogiej działalności Rudolfa Wiesnera, co w 1939
doprowadziło do jego aresztowania. Jednak już wkrótce został zwolniony z
aresztu ["żeby nie drażnić Niemców"] i przez Gdańsk uciekł do Rzeszy.
Powrócił na Śląsk po zajęciu tych ziem przez oddziały niemieckie we wrześniu
1939. Jako członek SS stał się jednym z czołowych katów ludności śląskiej.



Po wybuchu wojny Kunicki został ewakuowany wraz z innymi pracownikami
Samodzielnego Referatu Informacyjnego DOK V, z którymi 17 IX 1939 przekroczył
granicę polsko-rumuńską w Kutach. Nosił wtedy ubranie cywilne i jako zwykły
uciekinier został zarejestrowany w obozie przejściowym w Bacau. W polskiej
ambasadzie w Bukareszcie otrzymał paszport na wyjazd do Francji. Pociągiem, w
grupie podobnych "cywilów", ruszył do Belgradu. Stamtąd pojechał do Grecji.
13 X 1939 był już w Pireusie. Zdobył miejsce na płynącym do Francji polskim
statku pasażerskim M/S "Pułaski". 23 X 1939 dopłynął do Marsylii. Następnie
przez Paryż dotarł do polskiego obozu w Coëtquidan. Tam otrzymał przydział do
formowanego właśnie 1. pp. Przydzielono go do placówki kontrwywiadu, którą
kierował mjr. Józef Kwieciński.

20 XII 1939 rozkazem szefa Biura Personalnego WSWoj został przeniesiony do
sztabu gen. Sikorskiego w Paryżu. Po zameldowaniu się w sztabie otrzymał
przydział do tajnego referatu mającego za zadanie utrzymywanie łączności z
krajem. Był to Komitet Ministrów do Spraw Kraju, zwany potocznie "biurem gen.
Kazimierza Sosnkowskiego". W tym czasie gen. Sosnkowski stał na czele Komendy
Głównej ZWZ.

Kunicki po wejściu do sztabu gen. Sosnkowskiego został zaprzysiężony na rotę
ZWZ. Obrał wówczas pseudonim "Karaś".

W czerwcu 1940, gdy stało się jasne, że wkrótce wojska niemieckie opanują
Francję, zameldował szefowi bezpieczeństwa KG ZWZ mjr. Józefowi Kwiecińskiemu
i kierownikowi Wydziału Organizacyjnego mjr. Albinowi Habinie, chęć powrotu
do kraju, na co otrzymał zgodę. Po kapitulacji Francji "utknął w Paryżu", tam
też zgłosił się w niemieckim biurze werbunkowym jako ochotnik do pracy w
Rzeszy. Uważał, że z terenu Niemiec łatwiej będzie mu dotrzeć do Polski.
Został skierowany do pracy w zakładach IG Farbenindustrie w Bitterfeld.
Jesienią 1940 nawiązał kontakt z żoną, która po wejściu Niemców do Bielska
musiała przenieść się z dziećmi do miejscowości Kozy. Zamieszkała tam u
znajomych Rosjan - Krawczenków. Ściągnął żonę do Bitterfeld 24 XII 1940.
Spędziła z nim święta, informując go o sytuacji w okupowanym kraju. Od niej
dowiedział się, że za swoją przedwojenną działalność jest poszukiwany przez
Gestapo. Po świętach żona powróciła do domu, a Kunicki rozpoczął intensywne
przygotowania swojej ucieczki z Niemiec. W drogę do Polski ruszył 5 II 1941.
Poprzez Halle, Lipsk, Wrocław, Opole szczęśliwie dotarł do Katowic, a
następnie ruszył na Żywiecczyznę, włączoną do Rzeszy. Po dotarciu na miejsce
otrzymał informację, że Gestapo wie o jego pobycie w kraju. Był tym
zaskoczony, sądził iż nie popełnił żadnego błędu w czasie swoich przygotowań
do tej ryzykownej wyprawy. Jednak było inaczej. Przyczyny swojej
dekonspiracji poznał znacznie później...

Po prostu zdradził mnie człowiek, do którego miałem pełne zaufanie. Okazał
się nim emerytowany podoficer polskiej Straży Granicznej, którego poznałem
jeszcze przed wybuchem wojny, gdy jako rezerwista odbywał ćwiczenia rezerwy w
bielsko-cieszyńskiej placówce kontrwywiadowczej. Ponownie
Edytor zaawansowany
  • piksel3 07.01.04, 12:33
    Po prostu zdradził mnie człowiek, do którego miałem pełne zaufanie. Okazał się
    nim emerytowany podoficer polskiej Straży Granicznej, którego poznałem jeszcze
    przed wybuchem wojny, gdy jako rezerwista odbywał ćwiczenia rezerwy w bielsko-
    cieszyńskiej placówce kontrwywiadowczej. Ponownie spotkałem się z nim w Paryżu
    tuż przed moim wyjazdem do Niemiec. W podróż tę ruszył razem ze mną, wyrażając
    również gotowość powrotu do kraju i podjęcia tam pracy w podziemiu. Nie miałem
    powodów, aby go nie zabrać ze sobą - a tym bardziej nie ufać [...] Ani mi do
    głowy nie przyszło, że był po prostu szują i renegatem [...] Bezpośrednio po
    mojej ucieczce zadenuncjował mnie w tamtejszym Gestapo. Powiedział im, kim
    byłem przed wojną, szczegółowo opowiedział o tym, jak zwalczałem na Śląsku
    niemiecką agenturę, w końcu dodał, że według posiadanych przez niego informacji
    udałem się na Śląsk Cieszyński celem wzięcia czynnego udziału w walce
    konspiracyjnej z Niemcami.


    Ów renegat wydał też Niemcom aktualne miejsce pobytu żony Kunickiego.

    Zagrożony aresztowaniem, w ostatniej chwili przeszedł granicę Generalnej
    Guberni. Na terenie GG jego pierwszym "punktem oparcia" był Maków Podhalański,
    gdzie pomocy udzielił mu dawny plutonowy 3. psp Ludwik Radwan. Z Makowa wkrótce
    wyjechał do Krakowa. Tam nawiązał kontakt z dawnym oficerem 3. psp kpt.
    Tadeuszem Horoszkiewiczem, przedwojennym kierownikiem placówki kontrwywiadu w
    Tarnowie, który obiecał załatwić kontakt z KG ZWZ. Po ataku Niemców na ZSRR [22
    VI 1941] Kunicki wyjechał do swojej siostry, Marii Wałęgowej mieszkającej we
    Lwowie przy ul. Piekarskiej 26. Jednak po dwóch tygodniach został ostrzeżony
    przez gospodarza kamienicy, że lokalne Gestapo wypytywało go "czy u pani
    Wałęgowej nie bywa jej brat". Prawdopodobnie informacje o siostrze przekazał
    Niemcom ten sam konfident spotkany wcześniej we Francji. Kunicki powraca do
    Krakowa. Ponownie spotyka się z kpt. Horoszkiewiczem. Ten przekazuje mu
    polecenie udania się do Warszawy. Jesienią 1941, po zameldowaniu się w KG ZWZ,
    otrzymuje przydział do Komendy Okręgu Brześć, w którym ma objąć stanowisko
    szefa kontrwywiadu. Granicę przekroczył w Terespolu posługując się dokumentami
    na nazwisko Marian Słodzik, pracownik firmy budowlanej podległej Organization
    Todt. Używał wówczas pseudonimu "Francuz". W Brześciu przebywał przez prawie
    cały 1942 rok. W grudniu, po wpadce jednego ze swoich współpracowników, musiał
    uciekać do Warszawy. Pod nazwiskiem Edward Komarnicki zamieszkał przy ul.
    Filtrowej 73.




    Po kilku dniach, w czasie spaceru na mieście, spotkał przypadkowo dawnego
    znajomego z Komendy ZWZ we Francji płk Emila Fieldorfa, używającego w Paryżu
    pseudonimu "Weller". Fieldorf bardzo się ucieszył tym spotkaniem. Gdy
    dowiedział się, że spalony Kunicki jest bez przydziału, obiecał "coś załatwić".
    W tym czasie stał na czele Kedywu K-dy Gł. i już 1 stycznia 1943 wydał rozkaz
    mianujący Kunickiego szefem wywiadu w oddziale "OSA" [późniejsza "Kosa 30"].
    Funkcję tę pełnił pod pseudonimem "Rayski", którego używał już do końca wojny.
    W ramach "Kosy 30" zajmował się rozpracowywaniem szczególnie szkodliwych
    niemieckich funkcjonariuszy z aparatu władzy. Osobiście przeprowadził
    rozpoznanie Hugo Dietza, kierownika jednego z wydziałów warszawskiego
    Arbeitsamtu przy Kredytowej. 13.IV.1943 Dietz został zastrzelony przez
    żołnierzy "Kosy 30" na ul. Rysiej. Kolejnym pracownikiem Arbeitsamtu, którym
    zajął się "Rayski", był Fritz Geist, specjalista do spraw młodzieży. Jego
    likwidację przeprowadził patrol "Kosy" 10.V.1943 na ul. Mazowieckiej.
    Postrzelony Geist zmarł po kilku dniach w szpitalu.

    Od początku roku 1943 "Rayski" bierze też udział w rozpoznaniu Sekretarza Stanu
    d/s bezpieczeństwa przy rządzie Generalnej Guberni, Wyższego Dowódcy SS i
    Policji "Wschód" SS-Obergruppenführera Friedricha Wilhelma Krügera. W tym celu
    wyjeżdża do Krakowa, gdzie wykorzystując swoje znajomości, wspomaga lokalną
    komórkę wywiadowczą. Zamach na Krügera wykonał zespół "Kosy" 20.IV.1943 w
    Krakowie. Jednak rzucone pod rozpędzony samochód "Filipinki" nie zabiły Niemca,
    a jedynie go raniły.

    5 VI 1943, w wyniku zdrady, ekipa Gestapo w kościele św. Aleksandra przy pl.
    Trzech Krzyży aresztuje ok. 90 osób - w tym ponad 50 członków
    warszawskiej "Kosy". Jedynie 10 żołnierzy uniknęło aresztowania, w tej grupie
    był również "Rayski". Po rozbiciu "Kosy" jej miejsce miała zająć wywodząca się
    z Szarych Szeregów harcerska kompania "Agat".




    Rozkazem d-cy Kedywu K-dy Gł. chor. "Rayski" wraz z grupką swoich wywiadowców,
    1.VIII.1943 zostaje włączony do tej kompanii.

    W skład zespołu "Rayskiego" wchodzili:

    - "Hanka" - "Renata", Hanna Szarzyńska-Rewska, jesienią 1943 przekazana
    z "Dysku"

    - "Ewa", Ewa Płoska, jesienią 1943 przekazana z "Dysku"

    - "Bogna" - "Wanda", Irena Klimesz, przekazana z rozwiązanej "Osy-Kosy"

    - "Żar", Bogusław Ustaborowicz, aresztowany 26.II.1944, wywieziony do KL Gross-
    Rosen

    - "Żak", Ludwik Żurek, 1.VIII.1943 przekazany z rozwiązanej "Osy-Kosy"

    - "Krystyna", Wanda Oczko, aresztowana w kwietniu, rozstrzelana 2.V.1944 w
    ruinach getta

    oraz przydzielane z poszczególnych plutonów:

    - "Kama", Maria Stypułkowska-Chojecka, 1.VIII.1943 z Szarych Szeregów - 58. WŻDH

    - "Dewajtis" - "Ela", Elżbieta Dziembowska, 1.VIII.1943 z Szarych Szeregów -
    58. WŻDH

    - "Maja", Maria Chuchla, z Szarych Szeregów - 58. WŻDH, poległa 21.IX.1944 na
    Czerniakowie

    - "Scarlett", Janina Lutyk-Zapadko, 1.VIII.1943 przekazana z Szarych Szeregów.

    Wiele cennych informacji na temat funkcjonowania Gestapo oraz obsady
    personalnej jego poszczególnych Wydziałów i Referatów, przekazywał "Rayskiemu"
    phm "Wesoły" Zygmunt Kaczyński, pracownik firmy "Polska Reklama", która jeszcze
    przed wojną zajmowała się sprawami zaopatrzenia firmy
    cukierniczej "E.Wedel". "Wesoły" rozprowadzając czekoladki wśród gestapowców w
    al. Szucha, miał do nich praktycznie stały dostęp mogąc swobodnie poruszać się
    po całym gmachu Gestapo.

    "Agat" miał zająć się likwidacją szczególnie szkodliwych funkcjonariuszy
    policji i administracji niemieckiej. Po okresie szkolenia i rozpoznawania
    celów, we wrześniu 1943 "Agat" rozpoczyna działania bojowe od serii uderzeń w
    strażników Pawiaka i Gęsiówki.




    "Rayski" bierze udział w rozpoznaniu wszystkich ludzi zleconych "Agatowi" do
    likwidacji:

    SS-Oberscharführer Franz Bürkl - zastrzelony 7.IX.1943

    SS-Hauptscharführer August Kretschmann - zastrzelony 24.IX.1943

    SS-Sturmann Ernst Weffels - zastrzelony 1.X.1943

    Irena Lis i Alfred Milke - cel akcji nie osiągnięty, zginął SS-Obersturmführer
    Jacob Lechner

    SS-Scharführer Engelberth Frühwirth - jak wyżej, zginął SS-Scharführer Stephan
    Klein

    Anton Hergl - ciężko ranny 10.XII.1943

    Emil Braun - zastrzelony 13.XII.1943

    Władysław Myrcha - zastrzelony 15.XII.1943

    SS-Brigadeführer und Generalmajor der Polizei Franz Kutschera - zastrzelony
    1.II.1944

    Oberstleutnant Wilhelm Rodewald - cel akcji nie osiągnięty, 26.IV.1944 zginął
    Erwin Gresser

    SS-Sturmbannführer Walter Stamm - 6.V.1944, cel akcji nie osiągnięty

    SS-Standartenführer Ludwig Hahn - ? VI.1944, akcja zwinięta po długim
    wyczekiwaniu

    SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe - cel akcji nie osiągnięty.



    Oprócz wyżej wspomnianych, "Rayski" rozpoznawał także kolejnych zbrodniarzy, do
    których likwidacji z różnych powodów nie doszło. Wśród nich byli m.in.:

    ) SS-Oberscharführer Otto Zander, oprawca z Pawiaka, po śmierci swojego szefa
    Franza Bürkla wystraszył się i poprosił o przeniesienie do Krakowa. Tam wszedł
    w skład załogi więzienia przy Montelupich.

    ) SS-Sturmmann Kurt Naporra, szczególnie okrutny strażnik z Pawiaka, w czasie
    jego obserwacji zostali aresztowani przyszli wykonawcy, przez co do akcji nie
    doszło.

    ) SS-Hauptsturmführer Paul Werner, zastępca Waltera Stamma jako szefa Referatu
    IV A oraz sze
  • piksel3 07.01.04, 12:36
    "Rayski" bierze udział w rozpoznaniu wszystkich ludzi zleconych "Agatowi" do
    likwidacji:

    SS-Oberscharführer Franz Bürkl - zastrzelony 7.IX.1943

    SS-Hauptscharführer August Kretschmann - zastrzelony 24.IX.1943

    SS-Sturmann Ernst Weffels - zastrzelony 1.X.1943

    Irena Lis i Alfred Milke - cel akcji nie osiągnięty, zginął SS-Obersturmführer
    Jacob Lechner

    SS-Scharführer Engelberth Frühwirth - jak wyżej, zginął SS-Scharführer Stephan
    Klein

    Anton Hergl - ciężko ranny 10.XII.1943

    Emil Braun - zastrzelony 13.XII.1943

    Władysław Myrcha - zastrzelony 15.XII.1943

    SS-Brigadeführer und Generalmajor der Polizei Franz Kutschera - zastrzelony
    1.II.1944

    Oberstleutnant Wilhelm Rodewald - cel akcji nie osiągnięty, 26.IV.1944 zginął
    Erwin Gresser

    SS-Sturmbannführer Walter Stamm - 6.V.1944, cel akcji nie osiągnięty

    SS-Standartenführer Ludwig Hahn - ? VI.1944, akcja zwinięta po długim
    wyczekiwaniu

    SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe - cel akcji nie osiągnięty.



    Oprócz wyżej wspomnianych, "Rayski" rozpoznawał także kolejnych zbrodniarzy, do
    których likwidacji z różnych powodów nie doszło. Wśród nich byli m.in.:

    ) SS-Oberscharführer Otto Zander, oprawca z Pawiaka, po śmierci swojego szefa
    Franza Bürkla wystraszył się i poprosił o przeniesienie do Krakowa. Tam wszedł
    w skład załogi więzienia przy Montelupich.

    ) SS-Sturmmann Kurt Naporra, szczególnie okrutny strażnik z Pawiaka, w czasie
    jego obserwacji zostali aresztowani przyszli wykonawcy, przez co do akcji nie
    doszło.

    ) SS-Hauptsturmführer Paul Werner, zastępca Waltera Stamma jako szefa Referatu
    IV A oraz szef Referatu IV B [sprawy żydowskie] w warszawskim KdS, wykonaniu
    jego likwidacji przeszkodził wybuch Powstania Warszawskiego.

    ) Hans Frank, generalny gubernator, rozpoznanie prowadził "Rayski" w czerwcu i
    lipcu 1944, w czasie ostatnich przygotowań do likwidacji Wilhelma Koppe. W
    związku z wybuchem Powstania Warszawskiego do akcji nie doszło.

    Przy okazji zbierania materiałów na "wyznaczone cele", "Rayski" gromadził także
    pokaźny materiał dotyczący rodzimych kanalii, których likwidacją zajmowały się
    inne oddziały AK. "Agat", na prośbę "Pasieki" Szarych Szeregów został
    wyłączony z akcji skierowanych przeciwko Polakom. Wyniki rozpoznań "Rayski"
    kierował do sztabu Kedywu, który przesyłał je do centrali KWC.

    Wśród rozpoznanych przez "Rayskiego" figurują:

    - Tadeusz Karcz, agent Kripo, członek sekcji wypadowej Polskiej Policji
    Kryminalnej [tzw. "brygada bandycka"], zlikwidowany wiosną 1944.

    - Franciszek Openhowski, konfident Gestapo, dzięki któremu udało mu się wejść w
    skład organizacji "Miecz i Pług". Podawał się za Niemca, przed swoim nazwiskiem
    zawsze stawiając "von". Szczególnie zawzięcie tropił ukrywających się w
    Warszawie Żydów, którym za wysokie łapówki oferował pomoc. Po zainkasowaniu
    pieniędzy lub kosztowności wydawał Żydów i ukrywających ich Polaków w ręce
    Gestapo. Był bezpośrednim sprawcą śmierci wielu ludzi. Gdy oddział likwidacyjny
    KWC przeprowadził na nim nieudaną próbę zamachu, uciekł z Warszawy. Po jakimś
    czasie na jego trop wpadła wywiadowczyni "Rayskiego" - "Wanda" [Irena
    Klimeszowa]. Wkrótce został zastrzelony w otwockim sanatorium [jesienią 1943]
    przez por. "Zawadę" [Romana Rozmiłowskiego, tego samego, który 7.III.1941
    zlikwidował Igo Syma].



    Za udział w rozpoznaniu Franza Kutschery, na wniosek kpt. Pługa", w marcu 1944
    awansowany przez dowódcę AK do stopnia podporucznika czasu wojny służby stałej
    [rozkaz nr 267/B.P z dn. 25.III.1944].

    1.VIII.1944 do "Rayskiego" nie dotarł rozkaz o godzinie "W". Wybuch Powstania
    Warszawskiego zaskoczył go w rejonie pl. Narutowicza, gdzie odebrać miał
    meldunki z nowego rozpoznania Waltera Stamma. Przez pierwsze dni walk przebywał
    na Ochocie. Cudem uniknął losu tysięcy mieszkańców tej dzielnicy, ofiar
    masowych egzekucji wykonywanych przez żołdactwo z brygady SS-RONA Bronisława
    Kamińskiego. 10.VIII.1944 wzięty z domu wraz z ludnością cywilną. Przebywał na
    osławionym "Zieleniaku". Następnego dnia wywieziony do obozu przejściowego w
    Pruszkowie, następnie do Skierniewic. Tam dzięki pomocy RGO dostał się do
    szpitala na oddział zakaźny. W tym czasie Gestapo sprawdzało czy wśród
    uchodźców nie ukrywają się osoby podejrzane o udział w Powstaniu. 17 VIII
    wyszedł ze szpitala i przez kolejne tygodnie ukrywał się w skierniewickim
    tartaku Nielubowicza, po czym, w połowie września wyruszył do Krakowa. Tam
    dzięki przypadkowo spotkanemu Niemcowi - staremu znajomemu z Bielska-Białej -
    zdobył mocne papiery na nazwisko Edward Komarnicki, potwierdzające jego
    zatrudnienie w firmie OLIT "Flachglasgrosshandlung", której ów Niemiec był
    właścicielem. Równocześnie został ostrzeżony, że inny bielszczanin, były oficer
    3. psp jest teraz agentem Gestapo i również znajduje się w Krakowie, w którym
    zajmuje się wyłapywaniem uciekinierów z Warszawy. "Rayski" dzięki dawnym
    krakowskim kontaktom dowiedział się, że w Częstochowie przebywa płk "Radosław".
    Wyruszył do Częstochowy i nawiązał kontakt z komendantem Kedywu. Po spotkaniu z
    dawnym szefem wyruszył z instrukcjami pod Warszawę [m.in. do Milanówka], gdzie
    ukrywała się część oficerów Komendy Głównej AK. W Częstochowie spotkał też
    swojego dawnego wywiadowcę "Bacę", który wyrobił mu kolejne dokumenty
    pozwalające na podróżowanie po terenie GG. W tym czasie "Rayski" często porusza
    się w trójkącie: Częstochowa-Kraków-Milanówek. Życie w Krakowie staje się
    niebezpieczne. Lokalne władze niemieckie obawiają się wybuchu kolejnego
    powstania. W ramach akcji prewencyjnej aresztują wszystkich przebywających tam
    warszawiaków. W nocy z 5/6.I.1945 w mieszkaniach organizują potężną obławę
    aresztując ok. 5000 osób. W tym okresie zostaje zatrzymany przez patrol, który
    po stwierdzeniu, że ma do czynienia z warszawiakiem, przewozi go na komendę
    Kripo. Przed wywózką do obozu, ratują go "mocne" papiery wystawione przez
    bielskiego Niemca. Oficer Kripo dzwoni do jego firmy i uzyskuje potwierdzenie
    zatrudnienia "p. Komarnickiego". "Rayski" zostaje wypuszczony. W pierwszych
    dniach sowieckiej ofensywy zimowej, jeszcze raz włącza się w działania
    wywiadowcze krakowskiej AK. Udaje mu się zdobyć część pakowanego w pośpiechu
    archiwum krakowskiego Gestapo [m.in. schemat organizacyjny Komendy Policji i
    Służby Bezpieczeństwa w Katowicach, kartoteki krakowskiego Gestapo dotyczące
    osób aresztowanych w Krakowie - w tym profesorów UJ - oraz obszerne materiały
    wywiadowcze dotyczące rozpracowania Śląskiego Okręgu AK]. Już po wojnie
    materiały dotyczące aresztowanych profesorów Kunicki przekazuje katowickiej
    delegaturze PCK.



    Po zdobyciu Krakowa przez oddziały sowieckie, powraca w rodzinne strony, do
    Bielska-Białej.

    W Kozach odnajduje żonę i dzieci. W marcu 1945 podejmuje pracę w Zarządzie
    Miejskim w Bielsku. W kwietniu 1945 jego żona zostaje zatrzymana przez NKWD pod
    zarzutem współpracy z Gestapo. Poręczył za nią Rosjanin, Konstanty Krawczenko,
    u którego mieszkała z dziećmi przez całą okupację.

    26.VI.1945 "Rayski" zostaje aresztowany przez funkcjonariuszy UB pod zarzutem
    współpracy z Gestapo w okresie okupacji. W więzieniu choruje. Zostaje
    przewieziony do szpitala, z którego 18.X.1945 zabierają go na "rozprawę
    sądową". Dopiero wówczas poznaje zarzuty. Okazało się, że głównym i jedynym
    świadkiem oskarżenia jest... agent Gestapo, który zadenuncjował go w czasie
    wyprawy z Francji do Polski. Ten sam, który w późniejszych latach ścigał
    Kunickiego i dawnych oficerów WP z 3. psp.

    Wyrokiem "sądu" Aleksander Kunicki zostaje skazany na karę śmierci.
    Po "rozprawie" nie wraca już do szpitala, zostaje przewieziony do więzienia
    gdzie ma oczekiwać na wykonanie wyroku. Nazajutrz, żona "Rayskiego" wyrusza do
    Warszawy i dociera do Komisji Likwidacyjnej byłej Armii Krajowej prowadzonej
    przez płk "Radosława", który po wysłuchaniu relacji o absurdalnych zarzutach
  • piksel3 07.01.04, 12:38
    Po zdobyciu Krakowa przez oddziały sowieckie, powraca w rodzinne strony, do
    Bielska-Białej.

    W Kozach odnajduje żonę i dzieci. W marcu 1945 podejmuje pracę w Zarządzie
    Miejskim w Bielsku. W kwietniu 1945 jego żona zostaje zatrzymana przez NKWD pod
    zarzutem współpracy z Gestapo. Poręczył za nią Rosjanin, Konstanty Krawczenko,
    u którego mieszkała z dziećmi przez całą okupację.

    26.VI.1945 "Rayski" zostaje aresztowany przez funkcjonariuszy UB pod zarzutem
    współpracy z Gestapo w okresie okupacji. W więzieniu choruje. Zostaje
    przewieziony do szpitala, z którego 18.X.1945 zabierają go na "rozprawę
    sądową". Dopiero wówczas poznaje zarzuty. Okazało się, że głównym i jedynym
    świadkiem oskarżenia jest... agent Gestapo, który zadenuncjował go w czasie
    wyprawy z Francji do Polski. Ten sam, który w późniejszych latach ścigał
    Kunickiego i dawnych oficerów WP z 3. psp.

    Wyrokiem "sądu" Aleksander Kunicki zostaje skazany na karę śmierci.
    Po "rozprawie" nie wraca już do szpitala, zostaje przewieziony do więzienia
    gdzie ma oczekiwać na wykonanie wyroku. Nazajutrz, żona "Rayskiego" wyrusza do
    Warszawy i dociera do Komisji Likwidacyjnej byłej Armii Krajowej prowadzonej
    przez płk "Radosława", który po wysłuchaniu relacji o absurdalnych zarzutach,
    wysyła do Prezydenta Krajowej Rady Narodowej Bieruta następujące pismo:

    Wyrokiem Sądu Specjalnego Wojskowego w Bielsku w dniu 18.10.1945 roku zapadł
    wyrok skazujący ob. Kunickiego Aleksandra pseudonim "Rayski" na karę śmierci za
    współpracę z Niemcami. W czasie przewodu sądowego nie dopuszczono obrońcy ani
    nie przesłuchano właściwych świadków.

    Ob. Kunicki Aleksander znany jest zupełnie dobrze Komisji Likwidacyjnej b. AK
    Obszaru Centralnego jako oficer polskiego wywiadu dywersyjnego, który wybitnie
    przyczynił się w okresie okupacji do zlikwidowania szeregu oprawców
    hitlerowskich tak na terenie Warszawy, jak też innych miejscowości Generalnego
    Gubernatorstwa. Brał udział w organizowaniu wyroku na generała SS Kutscherę, na
    komendanta Pawiaka Bürkla, na generała SS Koppego w Krakowie i innych. Posiadał
    zaufanie polskich władz podziemnych i wykluczoną jest rzeczą wobec znanych nam
    faktów jakakolwiek współpraca w tym czasie z Niemcami.

    Wyrok bielski polega na nieporozumieniu, a wykonanie go byłoby tragiczną
    pomyłką.

    Komisja Likwidacyjna prosi Obywatela Prezydenta o wstrzymanie wyroku i rewizję
    procesu.

    Przewodniczący Komisji Likwidacyjnej b. Armii Krajowej

    [-] "Radosław" pułkownik.


    27.IV.1946 przed Wojskowym Sądem Rejonowym odbyła się rozprawa rewizyjna. Sąd
    uchylił wcześniejszy wyrok i oczyścił oskarżonego z wszystkich zarzutów.

    Po blisko rocznym pobycie w więzieniu por. Kunicki wychodzi na wolność.

    13.VII.1947 w Udorzu, bierze udział w uroczystościach odsłonięcia tablicy
    pamiątkowej w miejscu potyczki oddziału z "Parasola" z żandarmerią, po odskoku
    z Krakowa, w ramach akcji "Koppe".

    Wiosną 1959 z powodu pogorszenia stanu zdrowia przechodzi na rentę inwalidzką.

    1.X.1959 uzyskuje specjalną rentę z tytułu szczególnych zasług dla Polski.

    W kwietniu 1967, w Bielsku-Białej kończy spisywanie swoich wspomnień wojennych,
    które ukazały się pod tytułem "Cichy front".

    Zmarł w 1986 roku.
  • cieszyn.cieszyn 07.01.04, 12:49
    ....Dopiero wówczas poznaje zarzuty. Okazało się, że głównym i jedynym
    świadkiem oskarżenia jest... agent Gestapo, który zadenuncjował go w czasie
    wyprawy z Francji do Polski. Ten sam, który w późniejszych latach ścigał
    Kunickiego i dawnych oficerów WP z 3. psp......


    Czy wiadomo co stało się z tym agentem?
  • piksel3 07.01.04, 13:11
    Ja nie wiem, ale popytaj wsrod chlopcow z RAŚ. To w koncu ich srodowisko...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.