Dodaj do ulubionych

samotna mama

13.07.13, 16:15
Jestem w 7miesiącu ciąży i od kilku miesięcy muszę radzić sobie sama. Im bliżej do porodu jestem coraz bardziej przerażona. Bardzo się cieszę, że zostanę mamą ale nie chcę być sama boję się, nie wiem czy sobie poradzę. Mieszkam tu sama, rodziców mam daleko a poza nimi nikogo. Miałam partnera ale nie mogłam już dłużej tak żyć, miałam już dość alkoholu i awantur. Wyrzuciłam go z domu, myślałam że coś zrozumie, że dojrzeje ale już nie wrócił a ja zostałam sama bez pieniędzy z rachunkami i kredytem. Narazie mieszkam u rodziców ale nie wiem co będzie dalej. Przed nimi udaję, że się trzymam ale czasami pękam i ryczę pół nocy. Czekam i łudzę się, że kiedyś zadzwoni że wróci ale wiem, że nic go nie obchodzimy. Wiem, że jest wiele kobiet w podobnej sytuacji ale ciągle mam pretensje do losu do Boga czemu mnie to spotkało. Dlaczego nie mogę mieć faceta, który będzie kochał i dbał o mnie i dziecko a nie ciągle pił, dlaczego nie mogę mieć normalnej rodziny czy to tak wiele? Zamiast tego jestem sama bez pieniędzy i nadziei że kiedyś będzie dobrze. Nie potrafię się nawet cieszyć macierzyństwem bo ciągle myślę co będzie dalej :( Czasami mam takie chwile, że wierzę że coś się kiedyś zmieni na lepsze ale zaraz schodzę na ziemię...
Edytor zaawansowany
  • reka6 13.07.13, 17:56
    słonko głowa do góry! Mnie mąż zostawił jak byłam w 6 m-cu ciąży - więc wiem doskonale jaki to ból. Ja ryczałam każdego dnia,w końcu po miesiącu zaczęłam mieć bóle porodowe, zaczęła się walka z czasem i branie leków, szpital... błagałam go zeby wrócił bo z nerwów nie wytrzymuje tego i bałam się o dziecko. Wrócił. było jeszcze gorzej.
    Tak jak ja masz rodziców, masz gdzie mieszkać i masz tą cudowna możliwość, że pomogą c przy dziecku. Zobaczysz,że będzie dobrze!! Wiem że jest zle, ze boisz sie o to co bedzie ale sama zobaczysz, że wszelkie cierpienia zostaną ci wynagrodzone.
    Minęło prawie 3 lata od porodu - mieszkam u rodziców, buduje dom, zajmuje się dzieckiem, robie studia podylomowe i mam bardzo dobra pracę. Ale osiągnęłam to ciężką pracą i optymistycznym podejściem. Jesteś WIELKA! PAMIĘTAJ O TYM! Jesteś cudowna kobietą, która da sobie radę ze wszystkim!
  • thomaso82 20.09.13, 23:14
    tu się z zgodzę, ... głowa do góry.... bęzdsiwesdz kiedyś dumna..., że masz kogoś,...
  • sweetrabarbar 14.07.13, 14:47
    hej.. dobrze ,ze masz wsparcie rodziców..skąd jesteś?
  • ani-a1978 14.07.13, 17:25
    hej same i samotna
    siedze w kuchni i piszę .
    ja przeżyłam to samo co Ty teraz.
    a teraz mój synek ma 2 latka i 4 miesiące i ...od chwili narodzin jesem spowrotem z ojcem synka.-a przez pół ciąży byłam sama-odeszłam ..ale ..bałam się bez niego i wróciłam
    teraz siedze i bardzo żałuję .żałuję ,że ponownie dałam się oszukać .ze ponownie dałam sie manipulować ,okłamywać ..ze znowu dałam się wykorzystac ..pracowac i nie odkładac ani złotówki
    że ponownie pozwolilam mu być mamusi synkiem ,że nie posatawiłam warunków..że wróciłam a przecież nie powinnam,że jest egoista ,oszustem -kłamcą ,krzykaczem .agresorem .że nie słucha jak ja mówie do niego coś dla mnie ważnego ..że nie wierzy mi ze maile o mojej śmierci śle jego siostra,ze krzyczy do mnie ze mam odwołać sprawę z policji jeśli wyjdzie ze to ona..
    Samotne i same..tak często ci nasi panowe...te nasze nadzieje ..te nasze radości -robią z nami co chcą ..a my ..tkwimy bo..nie mamy gdzie mieszkać ..ile bym dała by miec swoje nawet 30 merów(teraz 38 m ma nasz salon;-)odeszła bym .zostawiła .popłakała pocierpiała .Wiezrzę ze są ludzi którzy pomagają ,jest wiele portali tablica.pl gumtree gdzie jest wiele ogłoszeń ,ze ktos cos da za darmo lub ze tanio sprzeda-sama tak jeszcze niedawno robiłam .
    a teraz ..boje sie ze wróce do domu rodzinnego i ..co dalej?jestem operatywna .ludzie mówią ze silna ze dam rade ze mam mase pomysłów i na zycie i na zarobek..a ja sie boje .poprostu boje.
    dzis ..spakkowałam ubrania ..swoje i synka czekają ...dzis nie pozwolił mi sie wyprowadzic -powiedziałm-jutro!!
    wczoraj awantura-wolalam o pomoc-o to by ktos wezwał policję -widziałam ze biegnie jego ojciec i szwgier -miałam nadzieje ze przyjedzie policja..ze bede mogła wyjsc juz wzoraj ..ale nic ..nic nie zrobili..odeszli spod okien i ..poszli do omów..a ja zostałam .słuchałam jego krzyków ,awanur,wyzwisk ..zabrał telefon .znęcał psychicznie .jak żyć .jak z nim zyć .poszedł dzis do mamy swojej ..zabrał synka a ja ..słysze ich ..słysze i płacze .jestem w więzieniu.jestem tak nisko.spadlam w dół ..wydaje sie ze moge juz tylko wstac bo spadac nie da sie wiecznie.
    ale ..nie mam siły na podniesienie sie .
    wiem .wiem ze esli sama nie wtane to nikt mi nie pomoze .jego rdzina lubi widziec mnie upokorzona a ..moja nic nie wie..wstyd...i co maja rbic właśnie takie matki..matki z miłościa z synkiem ..widział wczoraj ..słyszał to ...wiem zze nie powinnam tu zostac ..a wiem ze ...zostane ze ..nie odjade ze rozpakuje to co spakowałam ..ze (przyszedl do domu..koniec pisania...............................................................
  • reka6 14.07.13, 17:46
    Aniu zawsze możesz odejść - przestań go usprawiedliwiać i siebie bo to w niczym nie pomoże. Wiem doskonale co znaczy strach... wiem, również że kobety boją się odejść, zaczynają analizować i w pewnych chwilach widzą co było dobre a zapominają o tym co było złe. Mówisz,że nie pozwolił ci odejść ale czy potrzebujesz jego zgody? Pakujesz się i wychodzisz, boisz się aby cię nie bił to wychodzisz jak go nie ma. Piszesz,że masz rodzinę więc ucieknij do nich, odbuduj swoją psychikę i idź do przodu. Czasami przychodzi taki moment w życiu, że musimy iść dalej bez względu na to czy chcemy czy nie - MUSIMY! Jeśli nie walczysz o siebie to walcz o synka, niech nie wyrasta w takich warunkach tym bardziej że kiedyś może twój mąż podnieść rękę na niego. Błagam cię - znajdź w sobie siłę dla synka i odejdź. Jesteśmy kowalami własnego losu... Masz dokąd iść więc nie zastanawiaj się, bądź twarda i walcz o siebie i synka! A wierz mi za rok będziesz szczęśliwą matką!
  • ani-a1978 15.07.13, 10:47
    ..nie odeszłam ..znowu zostałam ..wiem ,że nic to nie da...nie bedzie lepiej ..co kilka miesiecy koszmar ...budze sie w nocy i zastanawiam sie czy to sne..ale znów nie sen...poszedł do pracy ..moge wyjechac zostawic to ...zabrac synka ..ubranka spakowane..a jednak(mały ma bieguneczkę ..zy to znak bym zostła?czy znak ,że tak reaguje na krzyki i strach....pisze mi dzis sms ze bedzie dobrze,ze sie naprawi ze sie postaramy...kurcze ale przeciez on mi to pisał juz tyle razy..wiem ze powinnam iśc stad i to szybko ..mam 35 lat...i czekam na co ?chyba na to by młodośc mineła ....najgorsze jest to ze wiem to ze czas to zakonczyc ale nie potrafie....nie potrafie bo to dla mnie hańba wrócić do rodzinnego domu i pokazać ze sie nie udało............zbyt dumna na to ..a nie dumna by znosic to.......
  • reka6 17.07.13, 19:48
    Anu cóż mamy ci napisać? Jesteś zbyt dumna aby wrócić do domu ale dumę chowasz do kieszeni kiedy "on" cie poniża? Kiedy cię wyzywa? Gdzie jest wtedy twoja duma? Gdzie jest duma gdy twoje dziecko wychowuje się w takich warunkach?? Ja też wierzyłam, że się zmieni - zawsze na to czekamy, rok, dwa, trzy... i tak będziesz czekać aż stuknie ci 50 lat i syn będzie na tyle dorosły że zostaniesz sama? A może jak twój facet znajdzie sobie kogoś? Nie marnuj życia... mamy je tylko jedno.
  • 1wiktoria13 14.07.13, 22:12
    z Olsztyna....
  • 1wiktoria13 14.07.13, 22:28
    Wiem dziewczyny że jest nas wiele. Macie rację i moja mama też mi tłumaczy, że lepiej być samemu niż się męczyć. Wiem też, że on się nie zmieni i po co mi takie życie z alkoholem wśród wyzwisk i awantur, najważniejsze jest dziecko ale jak widzę na ulicy, w telewizji czy gdziekolwiek rodzinę z dziećmi to po prostu nie wytrzymuję, jest mi tak przykro że jestem sama...Mój eks nawet nie próbował o nas walczyć, nie prosił nie błagał nie obiecywał że się zmieni, po prostu się spakował i pewnie teraz baluje zaliczając panienki, z pewnością odetchnął z ulgą że ominą go pieluchy i płacz bachora. Kocham moją córeczkę i dla niej muszę to przetrwać i przestać się użalać nad sobą...
  • reka6 17.07.13, 19:45
    Ja wiem, ze jest ci źle jak widzisz szczęśliwe małżeństwa... wiem, ze pewnie nie raz płaczesz po nocach bo czujesz się samotna i brak ci tej osoby, która by cię potrzymała za rękę i przytuliła w ciężki dzień... ja mam tak samo - nie raz się zastanawiałam czy nawet nie pogodzić się z mężem żeby tylko nie być sama... ale po co? Tylko po to, żeby był? A mimo to dalej będę sama zwłaszcza że nie interesuje się dzieckiem?
    Nie tłumacz go, nie oszukuj się i nie analizuj. Przed nami piękniejsze chwile :) Czasami będzie nam źle, będziemy czuć się samotne ale do czasu bo jest ktoś na świecie nam przeznaczony - ktoś kto pokocha nas tak jak nikt inny - ja w to wierzę całym sercem. Poza tym skup sę na nauce nowych rzeczy, może poszukaj dobrej pracy? Żyj chwilą :)
  • maximus7205 15.07.13, 09:46
    Mam 41 lat. Mieszkam na Białołęce gdzie wynajmuje pokój.Interesuje się sportem, muzyka, filmem, książkami oraz elektronika. Jestem osoba wierną oddana, spokojna, uczuciowa.Nie szukam czegoś na chwile tylko ażeby ten mój przyszły związek trwał już na zawsze.Grzegorz
  • oddam_serce 18.09.13, 15:09
    Witam jestem bardzo samotnym kawalerem lat 25 chciał bym dać miłość kobiecie która odwzajemni się tym samym
  • oddam_serce 18.09.13, 16:32
    witam ja CIEBIE I DZIDZIUSIA POKOCHAM
  • k.ana 29.09.13, 19:03
    Proszę o wypełnienie ankiety:)

    www.ankietka.pl/ankieta/111153/samotna-matka-samotne-macierzynstwo-rodzina-niepelna.html
  • zibi4201 19.10.13, 05:15
    zmieni sie,,,,ale najpierw napisz prosze wielkiinkwizytor@wp.pl
    pomoge na 100%


    1wiktoria13 napisał(a):

    > Jestem w 7miesiącu ciąży i od kilku miesięcy muszę radzić sobie sama. Im bliżej
    > do porodu jestem coraz bardziej przerażona. Bardzo się cieszę, że zostanę mamą
    > ale nie chcę być sama boję się, nie wiem czy sobie poradzę. Mieszkam tu sama,
    > rodziców mam daleko a poza nimi nikogo. Miałam partnera ale nie mogłam już dłuż
    > ej tak żyć, miałam już dość alkoholu i awantur. Wyrzuciłam go z domu, myślałam
    > że coś zrozumie, że dojrzeje ale już nie wrócił a ja zostałam sama bez pieniędz
    > y z rachunkami i kredytem. Narazie mieszkam u rodziców ale nie wiem co będzie d
    > alej. Przed nimi udaję, że się trzymam ale czasami pękam i ryczę pół nocy. Czek
    > am i łudzę się, że kiedyś zadzwoni że wróci ale wiem, że nic go nie obchodzimy.
    > Wiem, że jest wiele kobiet w podobnej sytuacji ale ciągle mam pretensje do los
    > u do Boga czemu mnie to spotkało. Dlaczego nie mogę mieć faceta, który będzie k
    > ochał i dbał o mnie i dziecko a nie ciągle pił, dlaczego nie mogę mieć normalne
    > j rodziny czy to tak wiele? Zamiast tego jestem sama bez pieniędzy i nadziei że
    > kiedyś będzie dobrze. Nie potrafię się nawet cieszyć macierzyństwem bo ciągle
    > myślę co będzie dalej :( Czasami mam takie chwile, że wierzę że coś się kiedyś
    > zmieni na lepsze ale zaraz schodzę na ziemię...
  • 2magda_84 23.10.13, 17:09
    Czesc ja cie rozumiem.doskonale mialam meza alkoholika ale nim.urodzila sie corka maz byl moim narzeczonym od urodzenia corki nawet w ciazy wiecznie pil awantury zostawial wkoncu go zostawilam po 4 latach malzenstwa jest mi ciezko bo nie mam pracy ciezko znalezc a mieszkam u rodzicow a chcialabym sie usamodzielnic finansowo czasem znajde cos ale na krotko czasem myslalam ze wroci zmieni sie ale my go nie obchodzimy wogule nie mam nawet takiej bliskiej kolezanki z ktora mozna porozmawiac posmiac sie fajnie ze napisalas
  • 2magda_84 24.10.13, 12:58
    Czesc jesli masz chec popisac odezwij sie arabella@autograf.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka