Dodaj do ulubionych

Zostałam sama w ciąży....

05.02.17, 18:47
Napisałam tutaj na tym forum, bo sama nie wiem co mam zrobić. Tak naprawdę to jestem tutaj bo nie mam komu się wyżalić, porozmawiać, szukam raczej wsparcia i dobrego słowa, niż nagonki na mnie. 8 lat temu poznałam faceta po przejściach i byłam z nim aż do teraz. W związku jak to w związku raz było dobrze raz źle, na początku było fajnie jak przeważnie w każdym związku a poźniej też nie było źle. Nie mieliśmy slubu, po ośmiu latach świadomie oboje zdecydowaliśmy sie na dziecko. Zaszłam w ciążę, która mimo wszystko była dla mnie zaskoczeniem, że aż tak szybko zaszłam. Odkąd jestem w ciąży facet, którego wydawało mi się że go znam zmienił się o 180 stopni. Mam do niego żal, że nie interesuje go ta ciąża, przykro mi jest że przechodzi nad moim stanem od tak do porzadku dziennego. Ja wiem, że nie jestem pepkiem świata, że życie toczy sie dalej dzień jak codzień...ale brakuje mi ciepła czułości w tak ważnym dla mnie okresie. Moje zachowanie moge zwalić na hormony...ale z drugiej strony jakaś wewnętrzna złość jest we mnie która mi podpowiada że właśnie faceta zasranym obowiązkiem jest sie tą kobieta zaopiekowac, wesprzec ją w tych trudnych dniach. No bo kto jak nie nie ojciec dziecka które sie niedługo urodzi powinien byc przy kobiecie....Jestem strasznie rozdarta, jest mi strasznie przykro, rozmawiam, prosze, tłumacze, mówie wprost czego oczekuje od niego...a on tak jakby to go nie dotyczyło. Ryczec mi się chce... Odkąd jestem w ciąży było kilka kłótni o to jak on sie zachowuje obojętnie w stosunku do mnie, odchodziłam, wracałam i tak w kółko, nic nie pomaga. Zanim zaszłam w ciążę, bardziej sie starał, bo wiedział że w kazdej chwili mogę odejsc, odnoszę wrażenie że skoro jestem z nim w ciąży to jestem już jego własnością na 100% i nic juz nie musi robic, starać się i zabiegać o mnie bo nie odejde z brzuchem, bo niby dokąd...? Dzisiaj poraz kolejny spakowałam się i wyprowadziłam się z mieszkania, wróciłam do rodziców. Jestem w patowej sytuacji bo rodzice nie wiedzą że jestem w ciąży chciałam im powiedziec o ciąży po 1 trymestrze, który niebawem mija a ja nie wiem co zrobić, bo zawiązałam sobie życie z człowiekiem który sie na mnie wypiął. Bardzo mi wstyd przed rodzicami, mam wrażenie że ich zawiodłam i że zwaliłam się im z problemem do domu o którym jeszcze w dodatku nie wiedzą. Nie wiem jak mam to rozwiązać...Bardzo proszę nie oceniajcie mnie przez pryzmat kobiety nieodpowiedzialnej, doradzcie co mam zrobic
Edytor zaawansowany
  • 08.02.17, 15:06
    1. Przede wszystkim radziłbym Ci powiedzieć rodzicom o tym, jaka jest sytuacja. O ile rzecz jasna, Twoi rodzice nie są z tych, co do których jest racjonalna obawa, że jak się dowiedzą to Cię pogonią z domu. Radziłbym Ci to, ponieważ przede wszystkim rodzice mogą być w stanie coś Ci doradzić, a po drugie... jeżeli ta sytuacja będzie się przedłużać to prędzej czy później oni zauważą, że jesteś w ciąży i chyba lepiej, aby dowiedzieli się tego od Ciebie na drodze szczerej rozmowy niż nagłego odkrycia.

    2. Cytat nie pochodzi z jakiegoś wielkiego źródła, ale jest prawdziwy - "tylko głupiec wysuwa groźby, których nie jest w stanie spełnić". I Ty dokładnie to robisz. Jeżeli próby rozmowy nie doprowadziły do poprawy sytuacji i zdecydowałaś się odejść to trzeba było to zrobić już tak na dobre - tzn. nie wracać. W momencie, w którym niby "odeszłaś" i "wyprowadziłaś się", a potem wróciłaś, dałaś mu jasny sygnał, że te Twoje groźby nie są poważne i to normalne, że on się nimi nie przejmuje (bo on "wie", że i tak wrócisz). Z tego względu ta Twoja obecna manifestacja też nic nie da.
  • 08.02.17, 15:38
    3. Przede wszystkim jestem bardzo, bardzo ciekaw jak wyglądały te wasze rozmowy? Czy on po prostu Cię słuchał i ignorował, czy może podawał jakieś swoje argumenty? A jeżeli podawał - to jakie?

    Nie obraź się, ale z tego, co piszesz odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo skupiona na sobie i swojej ciąży. To oczywiście nic złego, ba, to zupełnie naturalne i zdrowe zjawisko, przy czym... Jeżeli Ty np. podchodzisz do rozmów z nim z perspektywy "mi się należy", "jestem w ciąży, więc Ty musisz", "będziemy mieli dziecko, więc Twoim obowiązkiem jest", "moje zachowanie mogę zwalić na hormony", etc. to raczej ciężko, aby na takiej dość egocentrycznej i zamkniętej postawie próbować budować jakąś nić porozumienia. Rozumiem, że masz takie odczucia - i nie ma w tym nic złego, ale jeżeli komunikujesz je w taki sposób jak tu na forum, to cokolwiek mu nie będziesz mówić, on będzie do tego nastawiony negatywnie. Bo pomyśl - jak Ty byś się czuła, gdyby ktoś próbował z Tobą rozmawiać i cały czas mówił o tym, co on czuje, czego on potrzebuje, czego on od Ciebie oczekuje, itd. Osaczona? Nierozumiana? Właśnie. Nawet jeżeli argumenty tej strony byłyby najlepsze na świecie, to taka jej postawa z pewnością by Ciebie odepchnęła i ciężko byłoby Ci wysłuchać i zrozumieć, o co chodzi, gdy w środku czułabyś "kurde, on znowu o sobie i swoich potrzebach - a gdzie w tym wszystkim ja?".

    Pamiętaj jedno - ciąża to nie jest trudna i stresująca sytuacja tylko dla Ciebie. Dla niego to przecież też jest wyzwanie - i to paradoksalnie większe niż dla Ciebie, bo Ty jesteś w ciąży i Twoje hormony oraz to, że nosisz te dziecko bardzo ułatwiają Ci psychiczne dostosowanie się do tego faktu. Dla niego w tej chwili ta ciąża to natomiast coś absolutnie abstrakcyjnego - on tego nie czuje, bo przecież nie ma w sobie dziecka... Faceci z reguły potrzebują więcej czasu, aby przetrawić to, że będą rodzicami i sam tego fakt też jest dla nich trudny.

    I nie mówię tu tylko o tym, że facet może np. martwić się o to, jak utrzyma rodzinę czy coś takiego, co z męskiego punktu widzenia samo w sobie jest olbrzymim stresem (bo faceci zazwyczaj czują, że co jak co, ale zapewnienie bytu ich rodzinie to jest ich obowiązek jako samców). Mówię tu też o innych rzeczach. Mówisz, że buzują Ci hormony i masz swoje dziwne zachowania - w porządku. Tylko, że te zachowania odbijają się też na nim. Ty je sobie wytłumaczysz, on do pewnego momentu też, ale jeżeli to się często powtarza to jednak argument hormonalny przestanie wystarczać i pewne Twoje zachowania mogą zacząć go odpychać. A jeżeli Ty podchodzisz nad tym do porządku dziennego, bo "przecież hormony", to z czasem dla niego stanie się to duży problem. Postaw się w jego sytuacji - gdyby to jemu buzowały hormony i miał wahania nastroju, które odbijałyby się na Tobie, to też na pewno nie byłoby to dla Ciebie miłe. Nawet jeżeli rozumiałabyś, że chodzi o hormony. I zwłaszcza, jeżeli od stosowałby te hormony jako wymówkę i usprawiedliwienie, i nic sobie z tego nie robił.

    Inna kwestia jest taka, że często problemem w przypadku ciąży jest to, że do jej czasu mężczyzna jest w centrum świata kobiety - jest najważniejszą osobą w jej życiu, o którą się troszczy, której poświęca się maksimum uwagi, etc. A potem przychodzi ciąża - pojawia się dziecko, a mężczyzna zostaje zepchnięty na dalszy plan, bo kobieta naturalnie skupia się na sobie oraz dziecku. Przypominam, że dla niego ta ciąża to coś abstrakcyjnego - on nie ma dziecka w brzuchu, on tego nie czuje tak jak Ty! I nagle z takiego abstrakcyjnego powodu on zostaje zepchnięty z roli najważniejszej osoby w Twoim życiu do kogoś, względem kogo ma się głównie oczekiwania. Pamiętasz, jak mówiłem o tym, że piszesz egocentrycznie? No właśnie. Cały czas mówisz o tym, czego Ty potrzebujesz i co on powinien robić dla Ciebie. A spróbowałaś kiedyś go wysłuchać i zrozumieć jego potrzeby? Bo to, że Ty jesteś w ciąży nie sprawiło, że on przestał je mieć. Równie dobrze może być tak, że on też czuje się przez Ciebie odepchnięty, niezrozumiany, zignorowany, więc odpowiada Ci pięknym za nadobne.

    Nie zrozum mnie źle - nie chcę go usprawiedliwiać. Równie możliwe, że jest po prostu dupkiem albo mentalnie nie dorósł do bycia ojcem. Też się zdarza. Piszę Ci to wszystko po to, abyś spróbowała się zastanowić nad tym, czy czasem nie za bardzo podchodziłaś do waszych rozmów z perspektywy "ja"? I jeżeli tak, to może jak spróbujesz sama go też zrozumieć, wyjść naprzeciw jego potrzebom i porozmawiasz z nim tak na spokojnie - to on wtedy otworzy się na Twoje argumenty i coś do niego dotrze? Szanse nie są duże, ale moim zdaniem warto spróbować. Tylko pamiętaj - nie mówię Ci, abyś nagle była podnóżkiem, bo przecież jesteś w ciąży i powinnaś dostawać więcej uwagi oraz opieki z jego strony, ale powinnaś też zrozumieć, że on też dalej ma jakieś swoje potrzeby, np. to, aby nie czuć się piątym kołem u wozu, do którego ma się tylko pretensje i oczekiwania, ale osobą, która pomimo ciąży, dalej jest dla Ciebie ważna.
  • 08.02.17, 16:00
    Także - moja rada dla Ciebie to przede wszystkim szczera i spokojna rozmowa z nim. Bez wysuwania oczekiwań, żądań czy czegokolwiek takiego. Zróbcie to w prosty i metodyczny sposób - Ty siadasz i mówisz, co czujesz (ale w miarę możliwości bez żadnych pretensji, gorzkich żalów czy sterty uwag bądź oczekiwań do niego), a potem on robi to samo. Ważne - nie przerywacie sobie.

    Być może dzięki temu lepiej się zrozumiecie i da się to jeszcze uratować? A jeżeli nie... no cóż, w takim razie pozostaje Ci chyba tylko to, żeby póki co wyprowadzić się do rodziców i... dalej to już tak naprawdę zależy od Ciebie - możesz dać mu trochę czasu i poczekać, może coś do niego dotrze, albo skończyć to na dobre, jeżeli uznasz, że nie widzisz dla tego związku żadnej nadziei albo masz do niego za duży żal. Twój wybór. Tylko - musisz być konkretna i nie robić więcej czegoś takiego, że "odejdziesz" i zaraz wrócisz.
  • 18.09.17, 18:12
    hej oj troche pozno przeczytalam Twoj wpis . ale doskonale Cie rozumiem, faceci roznie reaguja na ciaze , jedni sie ciesza i pragna dziecka bardziej niz przyszla mama a drudzy sie boja , nie potrafia zaakceptowac zmian , boja sie odpowiedzialnosci i potrzebuja czasu wiecej czasu na oswojenie sie z mysla ze zostana rodzicem , jestem teraz w ciazy drugi raz i tez czuje odrzucenie ze strony faceta . jakby mnie nagle przestal kochac przez to ze jestem w ciazy , przestal sie odzywac zaczal pisac ze swoja byla dziewczyna , juz mi nie mowi ze mnie kocha, bardzo czesto wyzywa gdy sie napije , nie moge przy nim mowic o ciazy bo widze ze sie gotuje jak tylko zaczynam temat . jestem w 4 miesiacu i probuje przyzwyczaic sie powoli ze poraz kolejny zostane samotna matka, ojciec mojego pierwszego dziecka zaczal zdradzac mnie juz jak bylam w ciazy , a zostawil 3 miesiace po urodzeniu mu syna . przez ten caly stres ktorym karmia mnie ,, mezczyzni,, nie moge rzucic palenia i nie radze sobie ze stresem , nie potrafie cieszyc sie ta ciaza ... pozdrawiam ,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.