Dodaj do ulubionych

Jestem sama i sobie już nie daje rady

31.07.08, 10:22
Mam dość wszystkiego.. jestem sama z dzieckiem (czasem pomaga mi
mama ale rzadko) i już nie umiem
sobie ze wszystkim poradzić. Zrobić wszytsko przy maluszku,
posprzątać dom, zrobić pranie, prasowanie, zadbać choć troszke o
siebie. Nie umiem tego pogodzić nie daje sobie z tym rady po
prostu.. Jestem załamana. Jedyne co mi zostało to miłośc do synka
ale są takie sytuacjie że jestem zmęczona i wtedy mały marudzi to
mam dość nie chce mi sie żyć wtedy a on sie uśmiechnie i jest
lepiej.. Ale kiedy śpi albo sam leży i sie bawi to tylko mam ochote
płakać. Nie mam znajomych (bo zerwałam wszystkie kontakty dla
miłości która mnie zostawiła) i nie mam sie nawet komu wyżalić,
pójść na spacer, wiecznie jestem sama z maluszkiem. A przecież sie
jemu nie bede żalić... Jak mam sobie zacząć z tym radzić... Już
chyba nie umiem... ;( Doszło do tego że nie wierze już że kiedys
bedzie inaczej że zminie swoje życie.. Jestem młoda i to wszystko na
mnbie spadło jak grom z jasnego nieba. Wiem że zrobiłam bład ale jak
to naprawić...
Edytor zaawansowany
  • lollipop21 08.08.08, 14:11
    również jestem samotną matką i chętnie nawiązałabym z Tobą kontakt jestem w bardzo podobnej sytuacji. Podaję Ci mojego maila, napisz proszę.Pozdrawiam
    lolipop777@o2.pl
  • buliczka22 10.09.08, 23:03

    --
    *buliczka*Nie mozesz sie poddawac wiem że jest ci cięzko.Ja chce
    odejsc od mojego partnera mam malutka córcie i spodziewam sie
    drugiego szkraba(niestety zawiodly tabletki) jesnak wiem że dam
    sobie rade sama- musze dla moich dzieci. Pozdrawiam
  • prawdziwykontogazeta.pl 09.02.09, 21:07
    nie możesz sie poddac ja zostałam sama z14 stolatka i 4 mies.córką z
    7 tys kredytu.po nocach płacze i zadaje sobie pytanie dlaczego ?a
    teraz wiem ze ten palant nie był wart mojej miłości i dobże że
    poszedł do kochanki bo ona go olała i został sam bez domu itp.a ja
    ma dzieci .jedyną moja rozrywką jest wypad do biedronki 2 razy w
    tyg.ale wierze że spotkam kogoś kto naprawde mnie
    pokocha .Przeczytaj potęge podświadomości ,naprawde wiara i
    pozytywne myślenie dają wspaniałe rezultaty.POZDRAWIAM
  • adrian1230 18.09.08, 23:35
    to zaden blad dziecko nie jest bledem zobaczysz bedzie wszystko dobrze szkoda ze
    nie mieszkasz w moich okolicach chcialbym z toba pogadac
  • maqinga 25.09.08, 15:10
    Adrianie zadziwiasz mnie, ale bardzo pozytywnie:)
  • adrian1230 27.09.08, 20:28
    mowie to co mysle
  • buliczka22 24.10.08, 22:25

    --
    *buliczka*Powiem ci szczerze naprawde lepiej byc samemu niz zyc z kims kto nie
    zasluguje na milosc. Poraz kolejny pisze z popuchnieta twarza moj tzw. facet
    chociaz swinia to lepsze okreslenie mnie pobil mnial pretekst w stylu bo zupa
    byla zaslona( nie dalam mu na piwo). Naprawde chcialabym byc w twojej sytuacji
    bo nie musisz sie martwic i obawiac gdZie tym razem cie uderzy. Jestem w ciazy
    mam tez mala córeczke, nie mam pieniedzy( jestem na stazu i dostaje grosze), nie
    mam gdzie mieszkac nie mam w nikim juz wsparcia. Czasami naprawde chce sobie
    zrobic krzywde ale wiem ze musze byc silna dla dzieci nie wiem co bedzie moze
    wkoncu pobije mnie tak ze trafie do szpitala. Jestem klebkiem nerwow, kiedys
    bylo fajnie mnialam ambicje, marzenia a teraz jedyne o czym marze zeby wreszcie
    to skonczyc. Nie jestem zameldowana w tym mieszkaniu tylko on i wiem ze nie mam
    nawet szans zeby go sadownie z niego wywalic. A z czego bede zyla pracowac nie
    moge bo urodze dziecko a na nianie mnie nie stac alimentow tez pewnie nie
    dostane bo nie pracuje a jak bym dostala to pewnie grosze.Przepraszam ze to
    pisze ale naprawde prosze was o rade bo juz nie moge psychicznie wytrzymac.Nigdy
    nikogo w zyciu nie prosilam o pomoc ale teraz juz naprawde sobie nie
    radze.Pozdrawiam i prosze...
  • adrian1230 29.10.08, 16:31
    moim zdaniem powinnas dac mu w zeby:) a alimenty dostaniesz najwyzej pojdzie
    siedziec :)
  • buciorj 10.02.10, 00:08
    Nie martw się ,jakś będzie :)
  • buciorj 11.02.10, 23:28
    Skąd jesteś ? , może mógłbym Ci jakoś pomóc :)
  • tommyjcb 04.03.10, 14:04
    HI HONEY TAK MI PRZYKRO JESTEM WSTRZASNIETY PO TYM CO PRZECZYTALEM OD16 LAT
    MIESZKAM W ANGLI PODAJ PROSZE IMIE NAZWISKO A WYSLE MANY NAJLEPIEJ MAPISZ NA
    tommyjcb@wp.pl bo ta skrzynke umie obslugiwac nie wiem czy ten list ukaze sie
    publicznie wolalbym nie POZDRAWIAM I WYTRWALOSCI ZYCZE
  • joungflower 28.10.08, 18:53
    xmartei, słuchaj, nie chcę się chwalić, ale podnieść cię na duchu,że
    wszystko można - z synem wcześniakiem zostałam sama gdy miał jakies
    pół roku. Udało mi się m.in. skończyć studia, znalezc pracę i
    wyremontować SAMEJ mieszkanie. I poznawać nowych znajomych.
    Nie, nie wygrałam w totka, uprzedzam pytanie. I nie mam niańki
    24h/dobę.
    Powiem krótko: da się. Albo: DASZ RADĘ:-)
    Potrzebujesz tylko czasu, żeby się przestawić na inne tory.
    Trzymam kciuki za Ciebie i inne dziewczyny-singielki+
    :-))
  • anana2008 31.10.08, 22:10
    joungflower dzieki za to co napisalas, bo ja tez jestem sama, na
    razie na urlopie macierzynskim u rodzicow ale niebawem bede musiala
    sie usamodzielnic i bardzo sie boje. DZieki takim wpisom wierze ze
    MOGE, przynajmniej mam taka nadzieje ze sie da. Pozdrawiam
  • rennie77 02.11.08, 19:33
    xmartei- to normalne, ze tak sie czujesz... gdzie mieszkasz? gdybys
    byla z moich okolic, to moze daloby sie jakos spotkac? :)
    ja odeszlam, ale odeszlam, bo juz nie widzialam innego wyjscia. moj
    synek ma teraz prawie 20 miesiecy, jest nerwowym, nadpobudliwym
    alergikiem. czasem bywa tak ciezko, ze chce sie wyc. jesli jest
    cieplo, a maly jest zdrowy, to pakuje go do lozka i ine na mega
    dlugi spacer. zazwyczaj wtedy rozjasnia mi sie jakos w glowie i
    odpoczywam psychicznie.
  • mconti 03.11.08, 13:02
    Witajcie , jestem samotna matka prawie 3 letniej coreczki, mieszkam
    sama z dzieckiem, od bylego meza musialam uciekac prawie rok temu,
    od tego czasu nie widzielismy sie, ze wzgledu na dziecko utrzymuje
    kontakt internetowy, od 2 mies pracuje, troche pomaga mi rodzina,
    ale mam depresje ktora nie mija wrecz przeciwnie znowu nasila sie
    stan rezygnacji z zycia zeby raz na zawsze to wszystko skonczyc, nie
    wiem jak sobie z tym poradzic, jak dalej zyc, ojciec dziecka
    absolutnie nie zamierza placic alimentow ani w jakikolwiek sposb nam
    pomagac, mieszka zreszta daleko zagranica i tweirdzi ze ja jestem
    winna za rozpad naszej rodziny
    najgorsze chwile sa w wekendy ale w wieczory kiedy nie moge
    zagluszyc te cisze kiedy przychodza te czarne mysli
    niemam akurat w domu internetu niemam do kogo sie odezwac jak dcorka
    spi nie umiem poradzic sobie z macierzynstwem
    boje sie tylko wtedy co z moja corka jak ja odejde
    prosze napiszcie odezwijcie sie ...
    jestem z Warszawy, czy sa tutaj moze dziewczyny w podobnej sytuacji??
    pozdrawiam Was wszystkie M
  • adrian1230 03.11.08, 23:40
    te twoje straszne mysli sa okropne jezeli jeszcze bedziesz je miec to ja
    przyjade do tej warszawy i cie znajde :P:P nie no zartuje ale tak powaznie
    mowiac jak bys mslala o dziecku to bys takich mysli nie miala. myslisz ze dobrze
    bys zrobila. co z dzieckiem co by pozniej powiedzialo w szkole tata uciekl a
    mama popelnila samoboja
    nie mysl tylko o sobie pomysl rowniez o dziecku. i jezeli cos zle napisalem to
    przepraszam
  • mconti 05.11.08, 10:15
    dziekuje ze odpisalas, czy moglabys napisac do mnie na skrzynke
    mailowa? niewszystko jest takie jak sie wydaje , zycie stwarza wiele
    niespodzianek niekoniecznie te mile i stad taki stan
  • adrian1230 08.11.08, 16:27
    napisz mi swoją poczte na adres tomek198612@wp.pl Odezwe sie pozniej
  • jaimalenstwo 08.11.08, 16:56
    czesc... az mi sie plakac za chcialo jak czytalm to co piszecie tu
    wszystkie mamy.... ja tez jestem w takiej sytuacji... juz w ciazy
    zostalam sama i dotej pory nie moge sie z tym pogodzic... mam
    osmiomiesieczna corcie jest taka kochana ale cala ta sytuacja tak
    mnie przytloczyla ze mam juz najgorsze mysli... nie wiem jak sobie z
    tym poradzic... podaje meila jakby ktos chcial czasem ze mna
    porozmawiac k-karina@wp.pl czuje sie taka bezradna i smaotna
  • adrian1230 08.11.08, 17:42
    jezeli ktos chce ze mna popisać to niech mi napisze swój nr gg na moja poczte. poniewaz tutaj za bardzo nie moge pisac poniewaz jestem w wojsku:-) a na tel nie mam duzo możliwości:-(
  • adrian1230 08.11.08, 17:46
    a to moj adres tomek198612@wp.pl
  • claudiaa3 05.02.10, 10:34
    Ja jestem... doskonale Cię rozumiem.
  • mellanja 13.12.08, 22:51
    Weszłam tu dziś, w akcie ostatecznej desperacji i poszukiwania
    pocieszenia... Niedługo Święta, tak piękne, a mnie niedobrze od
    reklam w telewizji, w których wszyscy tak się kochają i tak im ze
    soba jest cudownie, podczas gdy ja kolejne Święta spędzę sama z
    dzieckiem moim czteroletnim...
    Nie chcę wiele, chcę tylko mieć do kogo się przytulić i wiedzieć, że
    obchodzą go moje sprawy... Rozwiodłam się rok temu, po małżeństwie
    trwającym niespełna 4 lata, i już wcale nie jestem taka pewna czy to
    była dobra decyzja... Tak, nie chciałam,żeby dziecko patrzyło na
    pijanego i naćpanego ojca, nie chciałam żeby było świadkiem jego
    wrzasków....
    Ale ta samotność jest straszna. Człowiek nie jest stworzony do
    samotności.
    Nie wiem, co Ci napisać, jak Cię pocieszyć, skoro okazało się, że
    tak wiele z nas boryka się z takim samym problemem, tak wielu z nas
    jest źle... I choć może to wyglądać na rozczulanie się nad sobą, to
    jednak komuś kto ma inną sytuację ciężko jest zrozumieć jak
    bezbrzeżna może być samotność.
    Można oczywiście realizować się w pracy zawodowej, można całkowicie
    poświęcić się dziecku-tylko czy ono tego chce? Potem będzie miało
    wyrzuty sumienia wyjeżdżając na studia, że zostawia biedną matkę
    samą, która całe życie mu poświęciła..
    Ale... pozostaje nam wierzyć, że będzie dobrze, że los ma jeszcze
    dla nas w zanadrzu jakąś miłą niespodziankę. Trzeba w to wierzyć.
  • pawelcsma 16.12.08, 17:08
    Witam wszystkie samotne mamy i nie tylko tule was do serca jezeli
    moge w czymś pomóc to bede bardzo szczesliwy bardzo prosze o kontakt
    pawelcsma@wp.pl lub gg10143815 Pozdrawiam i z serca błogosławię Br.
    Paweł
  • pawelcsma 16.12.08, 17:11
    mallanja jak to przeczytasz to daj znac być moze uda sie że nie
    bedziesz spedzała tych świat sama. pozdrawiam.
  • avelia 16.12.08, 21:14
    TEŻ JESTEM SAMOTNA MATKĄ(MAM 4-LETNIĄ CÓRECZKĘ) I JEST MI CZĘSTO
    BARDZO TRUDNO. ALE MOJE KOCHANE- OPAMIĘTAJCIE SIĘ! POMIMO TEGO JAK
    JEST TRUDNO- NIE POZWALAJCIE SOBIE NA TAKIE DOŁY!!! CHOĆ ZABRZMI TO
    MOŻE DLA NIEKTÓRYCH Z WAS SMIESZNIE- WARTO NA POCZĄTKU ZACZĄĆ
    NAPRAWDE, SZCZERZE CIESZYĆ SIĘ Z DROBIAZGÓW!!!- PRZYNAJMNIEJ STARAĆ
    SIE NAUCZYĆ TEJ CENNEJ UMIEJĘTNOSCI!!! NIE MOŻNA KATOWAĆ SIĘ
    MYŚLENIEM O TYM CZEGO SIĘ NIE MA!!!WARTO CIESZYĆ SIĘ Z TEGO SO SIĘ
    MA- A KAŻDA Z NAS MA JAKIES POWODY DO RADOSCI. WIEM ŻE CZASAMI JEST
    CHOLERNIE CIĘŻKO ALE NIGDY NIE DOSTANIEMY CIĘŻARU KTÓREGO
    NIEMOGŁYBYŚMY UDZWIGNĄĆ!!! I TRZEBA W TO WIERZYĆ! W TO ŻE BĘDZIE
    DOBRZE! ZE BĘDZIE LEPIEJ!!! I PRACOWAĆ NAD SOBĄ- NAD PRZESTAWIANIEM
    SIĘ NA POZYTYWNE MYŚLENIE!!!(WBREW TRUDNOSCIĄ) MAŁYMI
    KROCZKAMI...CZAS UCIEKA- DZIECI ROSNĄ A PRZED NAMI JESZCZE WIELE
    DOBREGO!
  • soophie 09.01.09, 16:05
    Mellanja, podjelas dobra decyzje. Taki ojciec jets czlowiekiem
    niebezpiecznym. NIe wiesz jak sie to moglo skonczyc, wpadlabys przy
    nim w wieksze dno.

    <Potem będzie miało
    > wyrzuty sumienia wyjeżdżając na studia, że zostawia biedną matkę
    > samą, która całe życie mu poświęciła..


    jesli nie bedziesz oczekiwac wyrzutow sumienia to ich nie bedzie
    mialo
  • ania_easy 13.01.09, 13:00
    witaj:-) jestem ciekawa jak sobie poradziłaś. Ile właściwie Toje maleństwo ma
    już lat. Jeśli pracujesz to jest dobrze. Jeśli nie to zacznij pracę wyjdź do
    ludzi - to dobre lekarstwo:-)
  • miju123 19.01.09, 12:58
    Cześć dziewczyny, piszę, bo przydarzylo mi sie cos fajnego i obiecalam sobie ze
    poslę to w swiat, moze komus tez pomoze. Jest w Krakowie takie prywatne centrum
    poloznicze, które sie nazywa Koala. Chodzilam tam na szkolę rodzenia (polecam,
    mila atmosfera przy herbatce i bardzo pozytywne podejscie do porodu, podniesli
    mnie na duchu i pomogli). Maja tam też warsztaty i grupy, ktore prowadzi
    psycholog. jedna jest dla samotnych matek lub dziewczyn w ciazy ktore samotnie
    spodziewaja sie dziecka. To sie nazywa "Sama mama". mozna na to chodzic z
    dzieckiem, bo zajmuja sie nim opiekunki w sali obok. mozna sie spotkac, pogadac,
    poznac nowych fajnych ludzi i jednoczesnie sie wie, ze dziecko jest za sciana w
    dobrych rekach i ze w kazdej chwili mozna do niego zajrzec.
    pozdrawiam
  • rajan123 08.02.09, 11:29
    Jesli ktoś chce, potrzebuje porozmwiam zapraszam na gg: 13388537.
  • rajan123 08.02.09, 11:32
    Jeśli ktos chce, bądź potrzebuje porozmawiać to zapraszam na gg
    13388537 w pewnym sensie tez jestem samotny wieć potrafie zrozumieć
    kożdego. Newet bardziej potrafie zrozumiec sie z osobami, ktore mają
    problemy a nizeli, z takimi co sa prostymy szcześliwcami bez
    uczuć...:( Zapraszam
  • mateuszwaracki 20.02.09, 21:59
    I popatrz, ile ludzi jest już z Tobą:) Rozejrzyj się, a z pewnością znajdziesz
    więcej dobrych ludzi:) Ja od siebie życzę Ci wszystkiego najlepszego w ułożeniu
    życia...

    P.S. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł coś więcej, jak tylko "życzyć"...
  • olga4533 23.05.09, 20:46
    Witaj Mateuszu.Przeczytałam kilka Twoich wypowiedzi do samotnych
    matek.Trudno mi uwierzyć,że tak młody człowiek,do tego kawaler
    udziela tak fachowych porad,wspiera duchowo.Twoje słowa sż
    miłe,działają jak balsam.Zapewne pomogłeś wielu matkom,i niech tak
    jest.Pozdrawiam Cię serdecznie.Jestem pełna podziwu dla Twojej
    mądrosci życiowej.Barbara
  • olga4533 23.05.09, 21:02
    Witajcie,ja również poszerzam krąg samotnych matek.Mam często
    tzw.doła.Czytając wypowiedź agi myślę,że nie powinna(albo nie
    powinien)w ogóle zabierać głosu w tym temacie.Nie ma zielonego
    pojęcia o życiu samotnej matki z dzieckiem,dziećmi.Mnie też zostawił
    mąż,kiedy zaszłam w ciąze,a że wynajmowaliśmy letnikom
    pokoje,znalazła się pani,ktora chętnie zaopiekowała się samotnym
    gospodarzem.Na dodatek pielęgniarka.Myślałam,że służba zdrowia
    pomaga,a ona zrujnowała moje i mojego dziecka życie.Synek ma obecnie
    5 lat,od dwoch nie widzi ojca,bo już zona nie pozwala na kontakty,bo
    czuje się zagrożona.Mały tęskni za ojcem,i też nie wiem co robić?
    widzę,że pani jest podobnego charakteru,co agi.Pozdrawiam Wszystkie
    Samotne,życze Wam dużo siły,wytrwałości.Patrząc na Wasze list i
    wiek,to ja jestem matką synka poźnego macierzyństwa,to też jest
    wielkim utrudnieniem.Olga
  • tashira 08.03.09, 12:46
    Witam.
    Przeczytałam Twój tekst i chciałam Ci odpisać. Jestem w bardzo
    podobnej nsytuacji, jesli chcesz mozemy porozmawiać przez telefon
    bedzie duzo wygodniej niż przez mail. Mój nr: 061-640-19-20 lub 78-3-
    78-22-33
    Pozdrawiam cieplo
    Joanna
  • 2.ania1320 20.03.09, 17:14
    czesc mam taka sama sytuacje jak Ty naprawde mam juz dosyc tego
    ciagle placze... ojciec jest narkomanem i ogolnie to wszystko to
    samo co napisalas o swoim zyciu u mnie jest tak samo, skad jestes??
    napisz do mnie na meila ania1320@wp.pl jesli masz ochote pozdrawiam
  • aig85 12.05.09, 21:54
    sama chcialas- to twoj wybor ze zrezygnowalas calkowicie ze znajomych i teraz
    nie masz do kogo odezwac geby- ciekawe czy twoj byly partner tez z nich
    zrezygnowal gdy byliscie razem? teraz na pewno dobrze sie bawi a ty popadasz w
    depresje .moze czas zmienic miejsce kobiety w swiecie. a nie tylko siedzenie w
    domu rodzenie dzieci i ich wychowywanie, gotowanie, sprztanie prasowanie. baby
    sa naiwne i same tego chca- pozniej czarna rozpacz.
  • czarna715 15.05.09, 17:35
    Dlaczego tak oceniasz samotne matki-do<aig85>?.......
    Jestem samotną matką z czwórką dzieci które kocham ponad wszystko i to nie mój wybór,że zostałam sama(mój mąż zmarł rok temu)poprostu los tak chciał.Mam niewiele bo tylko rentę rodzinną i zasiłek rodzinny z wychowawczym.Mój mąż nie doczekał się narodzin synka i sama musiałam stawić czoła obowiązkom.Nie ukrywam jest mi cięzko bo czasem brakuje na chleb,ale muszę dawać sobie radę,bo mam dla kogo!...Nie każda z nas jest naiwna.........
  • joannalone 15.05.09, 20:40
    Decyzja o samotnym wychowywaniu dziecka, jest najbardziej odważnym
    krokiem jaki może podjąć kobieta. Dla mnie naiwnością i głupotą jest
    pozostawanie w chorym związku tylko dlatego, że tak jest łatwiej.
    Do aig85 - jak się wychowuje dziecko i pracuje, ciężko utrzymać
    znajomości i zawiązywać nowe. Życie staje się ciągłą gonitwą.
    Ktoś kto nie był w takiej sytuacji nie wie co to znaczy.
    Kobieta często spotyka się z odrzuceniem przez znajomych i
    towarzystwo, bo nie ma czasu, nie ma z kim zostawić dzieci i po
    prostu nie pasuje - bo znajomi to albo "szczęśliwe" małżeńswa albo
    imprezowicze.
    Do xmartei - my kobiety jesteśmy bardzo silne i napewno uda Ci się
    pogodzić wszystkie obowiązki. A jak nie uda Ci się, to też się nic
    nie stanie. I pamiętaj nie popełniłaś żadnego błędu, masz skarb -
    twoje dziecko, które da ci siłę.
    Pozdrawiam,
  • asuzana 15.05.09, 22:34
    Melduje się kolejna samotna mamusia w podobnej sytuacji. Wychowuję
    sama dwie córeczki, jedna ma 8 lat a druga 2 miesiace. Facet
    zostawił mnie w siódmym miesiacu bo się rozmyslił. Bardzo czesto
    niestety zdarza się tak że kobieta zostaje ze wszystkim sama a facet
    idzie sobie w siną dal. I co wtedy robić ... zakasać rękawy i brac
    się do roboty bo samemu obowiazków jest okropnie dużo. Też mi
    trudno, czasem sobie popłaczę a potem biorę się w garsć i dalej
    muszę być silna. Moje dzieci nie moga widzieć mojej słabosci. Dla
    nich jestem silna :) Trzymajcie się cieplutko :)
  • easy-zak 26.05.09, 08:53
    Witaj.
    Życie płata czasami nieprzewidywalne figle, gdzie słowo figle traci swoje
    znaczenie. Radź sobie najlepiej jak potrafisz i bądź dzielna.
    Mnie życie też nie oszczędziło. Jestem ojcem samotnie wychowującym dwóch
    wspaniałych synów. Mimo tego, że poza normalnym ośmiogodzinnym dniem pracy mam
    także nienormowany czas pracy i średnio w miesiącu 10-15 dyżurów telefonicznych
    a także pracę w weekendy. Budzą mnie po nocach i zapędzają do pracy ;). Cieszę
    się jednak z tego, że dzieci zostały ze mną a nie z matką. Była żonka nigdy nie
    pracowała, więc dzieci były przyzwyczajone, że mamusia wszystko za nich robiła.
    Ja z dnia na dzień zostałem postawiony w sytuacji mamy i taty, gdzie domowe
    obowiązki gotowania itd. były dla mnie magią. Minęło już pół roku i z każdym
    dniem staję się silniejszy. Robię wszystko aby chłopakom jak najmniej brakowało
    mamy. Czasami nie mam już siły a jednak zapewniam im aktywne życie. Dla dzieci
    mogę się zaorać. Mam tylko nadzieję, że jak uda mi się dożyć starości, to
    docenią moje wysiłki. Po powrocie z pracy zawsze mam 20 minut dla siebie. Wtedy
    zamykam się w pokoju i słucham ukochanego Jazzu ;)
    William Wharton napisał w swej powieści coś w tym stylu ( mogę niedokładnie
    pamiętać;))
    "Gdy nadchodzi starość, stajemy się dla dzieci czymś zbędnym,
    niepotrzebnym rupieciem.
    Choć my je kochamy, choć one kochają nas "
    Pozdrawiam.
  • martunia415 12.06.09, 09:16
    Witam Cie. Powiem Ci że mi też jest ciężko. Ja mam 2 dzieci i jestem
    młoda i jeszcze do tego jestem wdowa. Nie mam nikogo żebym mogło
    liczyć na pomoc a ty masz jeszcze mame. Może nie codziennie ale raz
    na jakiś czas wyjdz nawet na spacer sama to dobrze robi czasami
  • monikaellada 12.06.09, 11:08
    Witam wszystkich ja także jestem samotną matką 9 miesięcznej dziewczynki i nie
    daje już rady ... mój facet zostawił mnie dwa tygodnie temu mówiąc ze jedzie na
    kilka dni do swojej rodzinnej miejscowości jak wiecie JUŻ NIE WRÓCIŁ ! Mam dość
    nie mogę sobie poradzić z wyrzutami sumienia całe dnie zajmuje się Zuzia a kiedy
    śpi płacze i zastanawiam się dla czego mi to zrobił ? Dlaczego to spotkało mnie
    ! Bardzo ciężko jest żyć wiedząc że nie ma się wsparcia bliskiej osoby Zuzia
    mówi TATA a ja płaczę ... jest bardzo podobna do niego ! Najgorsze są momenty
    kiedy zastanawiam się co mój były facet robi czy jest szczęśliwy czy ma kogoś ?
    On ma gdzieś mnie Zuzę a ja tak tęsknię za nim ! Nie wiem jak mam o nim
    zapomnieć ? Chyba nie potrafię ?
  • romano35.72 12.06.09, 14:28
    Czesc to smutne jestem facetem i nie rozumiem tego co zrobil twoj facet wogole
    nie rozumiem takich faetow gdybym ja mial dziecko i to dziewczynke to bym sie
    bardzo cieszyl.Niedawno sie roztalem z dziewczyna ktora ma 24lata i miala dwojke
    malych dzieci i byla w ciazy z trzecim jak ja poznalem niestety nie stac mnie
    bylo na wychowanie trzeciego dziecka ona wyjechala do skierniewic a to jest
    500km odemnie .Pisala bym do niej przyjechal ale to dla mnie duzy wysilek bo
    poruszam sie na wozku bo jestem po wypadku samochodowym i mam niesprawne nogi
    pozatym mam tu mieszkanie.Nie mozesz sie poddawac ja bylej zawsze mowilem dasz
    rade tylko musisz w siebie uwierzyc.Pozdrawiam roman
  • romano35.72 12.06.09, 14:42
    Czesc nie mow prosze ze nie bedzie lepiej jak mowisz jestes mloda a to wszystko
    przed toba milosc szczescie nie poddawaj sie i trzeba wierzyc ze bedzie lepiej i
    bedzie dobrze na wszystko trzeba czasu nic nie dzieje sie od razu a szczesciu
    trzeba troszke pomoc.Wiem co mowie oja byla dziewczyna tez tak mowila ze
    niewierzy a ma 24 lata i 3malych dzieci i jest sama.poznalem ja jak miala
    2dzieci i w ciazy niestety dla mnie 3dzieci i ja utrzymac to bylo za duze
    obciazenie wspieralem ja jak moglem.Miala despotycznych rodzicow i nie moglem u
    niej mieszkac ja mieszkam sam i mam wlasne mieszkanie ale jak mowie trzecie to
    dla mnie za duzo.Wyjechala do skierniewic do siostr ulszulanek dostala w czoraj
    mi pisala ze mieszkanie i jest szczesliwa jest to odemnie 500km wiec to dla mnie
    za daleko.Bo ja poruszam sie na wozku mam niesprawne nogi po wypadku.Takie jest
    zycie wiec nie zalamoj sie i trzymam za ciebie kciuki a jutro moze byc lepiej.
  • monikaellada 12.06.09, 16:50
    Dzięki za miłe słowa pocieszenia ja jestem w wieku Twojej byłej Świat mi się
    zawalił i nie wiem co dalej ... Mój były jest ode mnie prawie 700 km kiedy
    dzwoniłam zapytać czy nie tęskni za mną za Zuzką to on potrafił odpowiedzieć że
    nie ! To naprawdę bolało i boli do tej pory ... już do niego nie dzwonię to jego
    wybór jego życie a! Tylko co ze mną jak dalej żyć i zapomnieć o kimś kogo się
    kocha ...
  • romano35.72 12.06.09, 17:11
    Moge sobie tylko wyobrazic co czujesz i jest mi trudno cos doradzac.Moze tylko
    ze swiat sie na nim nie konczy sa tez dobrzy ludzie ja swojej bylej to
    powtarzami dzis jest szczesliwa ze dostala mieszkanie i uwolnila sie od
    despotycznych rodzicow.Wiesz to ostatnie dziecko bylo z gwaltu i dziewczyna duzo
    przeszla i mowie tez jej ze chocbysmy chcieli nie mozemy byc razem tam 500km
    odemnie napewno znajdzie wspanialego mezczyzne ktory sie nia zaopiekuje i
    pokocha ja i jej trojke dzieci.Ja niedalbym rady jedno dwoje ale troje i ja
    utrzymac ja jestem na wozku.Takie zycie.Ja staram sie szukac kobiety z
    dzieckiem zaopiekowac sie nimi pokochac dac milosc serce.Wiem ze to nie godne
    mezczyzny robic tak kobiecie rozkochac zrobic co swoje zabawic sie uczuciami
    zranic a pozniej niech sobie robi co chce.Jest mi przykro.Jesli masz oChote sie
    zaprzyjaznic ze mna popisac to moje gg 9128582 Pozdrawiam i glowa do gory
  • juka446 26.08.09, 08:57
    nie wiem co ci napisac, ja tez zostalam niedawno sama z 13 mies dzieckiem, jego
    ojciec a moj maz, byl zwyklym oszustem, egoista i kretaczem... niestety wyszlo
    to dopiero gdy maly sie urodzil... narazie wszystko jest swierze wiec bardzo
    mnie to boli, placze chyba bardzie z bezsilnosci niz za nim...mysle ze z czasem
    wszystko sie ulozy, po burzy zawsze jest slonce tylko nie wiemy ile na nie czekac
  • kjgluglg 12.09.09, 22:54
    Witajcie:)
    Uważam, że każda kobieta da sobie rade w samotnym wychowaniu
    dziecka! Potrzebna jest tylko silna wola i chęci!
    Ja jestem tego przykładem.
    W wieku 17 lat wzielam ślub (z moim partnerem byłam 3 lata), po 3
    miesiącach urodziłam zdrowego synka;)
    Już przed samym ślubem zaczynały się problemy.
    Wraz z męzem mieliśmy swoje mieszkanie( które było tak naprawde na
    jego siostre, chociaż ze dostała za nie pieniądze to nie chiała go
    przepisać), ja chodziłam wtedy do liceum a on pracował za granicą i
    przyjezdzał raz na miesiącu.
    Kiedy przyjechał to tak naprawde wcale nie byliśmy razem tylko
    przesiadywał u mamy lub siostry (my się juz nie liczyliśmy)...
    Mąż przyjezdzal do Polski tak naprawde tylko na 2 dni i wtedy
    przezywałam istne piekło...
    Moi teściowie opowiadali o mnie niestworzone historie- ze jestem
    psychiczna, głupia, ze mam same niedostateczne w szkole...nie mogłam
    oglądac telewizji, wyliczali mnie z pieniędzy, obgadywali przed
    ludźmi, mówili ze umawiam sie z facetami jak go nie ma, oglądali
    mi co mam w szafach, wyśmiewali sie ze mnie ze jestm gruba jak byłam
    w 8 miesiącu, itd.(mnustwo przykładów mogę tu wypisać), a on stał
    koło nich i wysmiewal sie razem z nimi!..a co najgorsze ciągle mieli
    jakies pretensje do moich rodziców, którzy nie wtrącali sie do
    naszego związku...
    Po 6 miesiącach nie wytrzymałam i wyprowadziłam się z domu do
    rodziców. Podejmując tą decyzję wiedziałam ze nie będzie juz odwrotu!
    Płakałam....strasznie bolało!, ale się nie poddałam!
    Zdałam mature, prawo jazdy, skończyłam liceum a obecnie jestem na 2
    roku studiów i zaczynam prace:)
    Mój mąz myślał ze po jednej rozprawie dostanie rozwód i bedzie mógł
    zabierac dziecko, ale ja nie dałam mu tej satysfakcji!
    Od 2 lat nie dostał jeszcze rozwodu, a dziecko moze widywac tylko w
    mojej obecności!
    Dlatego dziewczyny! Pamiętajcie!- Musimy sobie z Tym poradzić bo bez
    faecetów tez idzie zyć! A nasze małe dzieciątka to są nasze
    największe skarby, które dają nam siłę i nadzieję na lepsze jutro!
    Pozdrawiam:)


  • asti.76 08.10.09, 19:23
    Witam Was wszystkie:) Ja również jestem samotną matką... choć tak
    naprawdę to o jakiej samotności my tu mówimy? Mamy przecież nasze
    skarby!!! Uwierzcie... Na jednym facecie świat się nie kończy...A
    skoro odszedł to widocznie nie był nas wart - niech się inne z nim
    teraz męczą :D
    A Wy zamiast siedzieć i biadolić zacznijcie doceniać uroki takiego
    stanu: nie dajecie rady z praniem, sprzątaniem, gotowaniem? Kochane
    przecież macie teraz o połowę mniej z tym roboty :))) Macie więcej
    czasu dla dziecka, dla siebie, dla znajomych... Możecie rozwijać
    swoje hobby, zainteresowania - macie przecież więcej wolnego
    czasu... Jak się zapiszecie na aerobik czy solarium , to nikt Was
    nie wyśmieje ani nie powie że to niepotrzebny wydatek :) A jak
    zostanie Wam coś z wypłaty to nie musicie oddawać do wspólnej kasy
    bo tak trzeba - tylko biegniecie do sklepu po tusz do rzęs z
    margaret Astor albo po sukienkę od Zary :))) A więc kochane
    Koleżanki, to nie koniec świata - wiem i rozumiem Wasze chwile
    załamania - ale uwierzcie, nie warto! Życie mamy jedno, czy z
    facetem czy bez - potrafi być bardzo fascynujące i piękne, to zależy
    tylko od Nas samych, jak do niego podejdziemy :)


    asti76.fotosik.pl/
  • o.l.k.a77 31.01.10, 00:08
    witam.dwa m-ce temu rozwiodlam sie i nie powiem ale jest mi
    ciezko.mam swoje kochane dwa skarby i staram sie jak tylko
    moge.niestety a to brakuje kasy a to ta samotnosc mnie dobija.nie
    zaluje decyzji o rozwodzie, bo ile w koncu mozna wytrzymac z
    awanturnikiem w domu, z czlowiekiem zupelnie nie
    odpowiedzialnym.chcialabym z kims pogadac,wyzalic sie.piszcie z kim
    moglabym pogadac...
  • paolka1984 31.01.10, 12:42
    Hey ja wlasnie jestem w trakcie rowodu. Moje małżeństwo co prawda
    nie trwalo dlugo bo niecałe 2 lata ale akbym to dluzej ciagal to
    chyba wyladowalabym w psychiatryku. Trafiłam na goscia ktory ma
    problemy z pewnego rodzaju uzywkami....... Jak chcesz pogadac pisz
    na adres emailowy kinskapaulina@o2.pl pozdrawiam
  • o.l.k.a77 31.01.10, 23:16
    brakuje mi tej drugiej polówki, z kim moglabym porozmawiac, posmiac
    sie.a prawda jest niestety taka, ze faceci wola przeciez wolne
    kobiety,bezdzietne.przeciez to nie ja jestem winna, ze mnie tak
    potraktowat maz.gdybym wiedziala ze on taki jest nie wyszlabym za
    niego.zycie jest takie niesprawiedliwe.
  • izus78 22.02.10, 17:59
    Do asti.76- Moja droga jetsem pelna podziwu dla Twojej wiary w
    siebie. Niestety zastanawiam sie czy wiesz co to znaczy zostac z
    dzieckiem majac dochod w wysokosci 1tys zl miesiecznie? Gdzie na
    utrzymaniu masz nie tylko dziecko i siebie ale jeszcze mieszkanie
    trzeba zaplacic i przedszkole. Tak to wyglada w wielu przypadkach.
    Nie kazdy ma dobra prace i wysokie zarobki zeby utrzymac to
    wszystko. To doluje kobiety, czuja sie slabe i boja sie ze sobie nie
    poradza. Ale co sie dziwic co to jest 1tys zl?? na co to ma
    starczyc. Moze kobieta ktora mieszka z rodzicami jest w stanie
    wygospodarowac taka kwota ale napewno nie ta ktora mieszka
    samodzielnie z malym dzieckiem. Zycze Ci wszystkiego dobrego i
    gratuluje wiary i syly!
  • mamunia_gabi 09.10.09, 17:39
    Mam 23 lata i jestem w 15 tygodniu ciąży. Z ojcem dziecka byłam ponad rok temu i
    go zostawiłam, nawet nie wiem dlaczego. On sie o mnie starał, a potem zerwał się
    kontakt. Po jakimś czasie ja zaczęłam walczyć o niego, on miał już inną. Ale się
    spotykaliśmy, on mi dawał nadzieje, spotykaliśmy się i stało się. Teraz on jest
    z nią, nie wiem czy nie chce byc ze mną, czy jest jakis inny powód. Jak go
    zapytałam co do mnie czuje odpowiedział: "czuję coś czego nie powinienem czuć,
    bo mam dziewczynę". Nie rozumiem go, tak się kiedys kochaliśmy. Powiedziałam mu,
    że zawsze moze do nas wrócić, bo będę na niego czekać. Ale tracę na to nadzieje,
    ze się opamięta. Boje się o zdrowie dziecka, o jego psychikę, non stop płakałam,
    teraz juz chyba mniej, moze zaczynam sie z tym godzić, ze będę sama, choc boję
    się tego! Przyznam się, że nigdy nie przepadałam za dziećmi, mojego bąbelka juz
    strasznie kocham i boli mnie to, że nie mogę z ojcem dziecka podzielić się tym
    szczęściem, ale również obawami. Boję się, jak sobie poradzę z wychowaniem.
    Mieszkam w Wawie, ale nie pochodzę stąd, więc nie będzie babci do której
    zaprowadze dziecko. Cieszę się, że mam wsparcie w przyjaciółce i rodzinie,
    bracie, który ze mna mieszka. Ale przytłacza mnie fakt, że choc on mnie kocha
    jest z nią, planują razem przyszłość i on w tej sytuacji umie być szczęśliwy
  • di1980 04.02.10, 23:09
    Kochane mamy znalazłam się na tym forum oczywiście nie przez
    przypadek i chciałoby się powiedzieć ze mam podobny problem co wy ,
    ale tak nie jest. Czytając wasze wpisy łzy ciekły mi po Polikach , I
    cały czas wahałam się czy jest sens cokolwiek do was pisać ponieważ
    co prawda jestem samotnie wychowującą mamą ale nie samą – mam
    partnera od którego chcę odejść ,choć skala mojego problemu nie
    jest tak wielka jak u was. Czytając wasze historie nabrałam
    wątpliwości czy słuszną podjęłam decyzje o odejściu bo nie jestem
    bita , mój partner nie ćpa , pomaga mi finansowo , nie zdradza ale
    od chwili pojawienia się naszego maluch stał się mega pracusiem ,
    kuchtą sprzataczka , duszą towarzystwa – do czego zmierzam od roku
    robi wszystko byleby nie zająć się dzieckiem. Ani razu nie wykąpał
    małej ani razu nie zmienił pieluchy ani razu nie uspił ale za to
    często boli go noga , plecy , ręka ,głowa, brzuch itd. Zauwazyłam ze
    jego dystans do dziecka jest wprost proporcjonalny do dystansu
    mojego w stosunku do jego osoby. Nie spimy ze sobą, nie przytulamy
    się , po prostu jesteśmy jak sąsiad i sąsiadka , dzień dobry i
    dowidzenia na korytarzu – przepaść,czarna dziura . Nie umiem tak
    zyci , zastanawiam się czy to wystarczający powod do rozstania …czy
    zagryźć zęby i czekać. Oczywiście on nie ma nic sobie do
    zarzucenia , może ja mam zbyt duże oczekiwania. Gdzie jest granica i
    punkt kulminacyjny w podjęciu tak ważnych decyzji?Boję się ze
    wyolbrzymiam problem,ale ta samotność w macierzyństwie przez którą
    przechodzę wypala mnie. Zawsze marzyłam że będę najbardziej
    uśmiechnięto mamą , że to będą najpiękniejsze chwile a tu smutek ,
    łzy ……….
    Drogie mamy zmierzajmy do tego by nasze maluch patrząc nam w oczy
    widziały słońce , kosztem chociażby trudnych decyzji.
  • mamapiotrusia1984 11.02.10, 09:16
    czesc,jestem mama dwuletniego chłopca i w trakcie rozwodupo 5 latach
    małżenstwa.nie udało nam sie ,kazdy miał inne spojrzenie na
    zwiazek,maż nie był zadnym tyranem ale nie odpowiadało mi jak
    traktował mnie jako żone,poza tym nie miałam nigdy nic do
    powiedzenia tylko musiałam sie podporzadkowywac ciagle,nigdy zadnego
    miłego słowa,ciagle cos nie tak..nie dało sie tego wytrzymac...mi
    jest troche łatwiej poniewaz on pracował za granica od półtora roku
    i był w domu co 5 tygodni na kilka dni,wiec teraz samotnosc nie jest
    jakims problemem gdyz ja i synek jestesmy przyzwyczajeni do tego ze
    jestesmy sami.Nie to jednak spędza mi sen z powiem,moze martwie sie
    na wyrost ale boje sie o uczucia dziecka...czy bedzie miał kiedys
    wzró do nasladowania? czy znajde męzczyzne który z nami zamieszka i
    go pokocha? normalnie to moja jakas psychoza ciagle sie o to martwie
    bo ja sie wychowałam bez ojca i wiem ze nieraz było strasznie
    przykro.a wy jak sobie radzicie,co mówicie dzieciom? naszczescie mój
    jeszcze jest nieswiadomy sytuacji ale napewno kiedys zapyta a wątpie
    zeby tata go odwiedzał czesto-raczej bedzie dla niego obcą osoba
  • moni0988 01.03.10, 23:14
    Witaj droga di1980, muszę Ci powiedzieć, że mój partner pomimo, że jest
    biologicznym ojcem, też nie przewija, nie kąpie itd. bo się boi, także sama
    wszystko robię. Kłócimy się często, mamy ustalony ślub kościelny ale chyba
    odwołamy, też martwię się o synka, bo głównie o nim myślę. A Twój partner być
    może też się boi, że mu coś zrobi, lub wykręca się gdyż w podświadomości
    zakodował sobie, iż to nie jego biologiczne dziecko. Ale musisz pamiętać, że
    najważniejsze jest dziecko:)
  • buciorj 09.02.10, 23:58
    A nie chciałabyś poznać jakigoś faceta ?
  • paolka1984 13.02.10, 16:35
    Rozumiem Twoje obay. Ja tez jestem w trakcie rozwodu moje malzenstwo
    trwalo ponad rok ale wiem ze gdybym ciagnela ten chory zwiazek to
    juz bym chyba wyladowala w psychiatryku. Moj maz to osoba ktora
    lubila upokarzac ponizac wyzywac i jeszcze na dodatek lubiaca
    dopalcze i narkotyki. Teraz jastem u rodzicow mam swiety spokoj
    momo tego ze nie chce mi dac rozwodu ale zastanawiam sie czasam co
    bedzie za kilka lat. Kiedy Kacper zapyta gdzie jego tata dlaczego z
    nami niemieszka...itp. Czy ja znajde w koncu kogos kto mnie i
    dziecko tak naprawde pokocha. Boje sie strasznie samotnosci mimo ze
    mam rodzicow dziecko chcialabym tez miec kogos do kogo sie
    przytule... Jutro walentynki....:( pozdrawiam
  • gaga122 12.03.10, 20:32
    Witajcie....ja też jestem sama z dwójką dzieci, męczy mnie samotność, może jest
    tutaj ktoś z okolic Legnicy, chętnie spotkałabym się i pogadała.....mój email to
    gaga122@gazeta.pl, chętnie nawiąże kontakt z samotnymi tak jak ja....pzodrawiam
  • aska0810 14.03.10, 01:33
    WITAJCIE WSZYSTKIE CUDOWNE I WALECZNE KOBIETY!!!
    JESTEM MAMĄ 4 MIESIĘCZNEJ CÓRCI, JESTEM SAMA OD 3 MIESIĄCA CIĄŻY, UKOCHANY NAGLE
    SIĘ ODKOCHAŁ. PRZEŻYŁAM PIEKLO I NADAL JEST MI CIĘŻKO. ROZUMIEM CO CZUJECIE,
    SZLAK MNIE TRAFIA JAK PANSTWO NIC NAM NIEPOMAGA. CZYTAJĄC WPADŁAM NA POMYSL ZE
    MAMY DOSC SILY ZEBY TO ZMIENIC, JESLI CZEGOS NIEZROBIMY TO TAK BEDZIE ZAWSZE.
    FACECI BEDA NAS ZAPLADNIAC I ZOSTAWIAC ZE WSYZTSKIM SAME. TAK NIEMOZE BYC!!!
    JEST NAS TAK STRASZNIE DUZO ZE MAMY NAPRAWDE SZANSE COS ZMIENIC, LOKALNIE I
    GLOBALNIE. TYLKO BADZMY RAZEM! POCZAWSZY OD SPOTKAN RAZ W TYGODNIU Z DZIECMI
    PRZY HERBATCE PO ZALOZENIE FUNDACJI, PETYCJE ZADRECZANIE URZEDNIKOW ETC. MUSIMY
    COS ZROBIĆ I WPADNIEMY NA POMYSL JAK SPRAWIC ZEBY ZYLO NAM SIE LEPIEJ!!! PISZCIE
    NA MOJ ADRES ASKA0810@INTERIA.PL
    POZDRAWIM WAS WSZYSTKIE SERDECZNIE
  • dezerter1965 15.03.10, 09:44
    Bez przesady. Chcę powiedzieć, że z każdej sytuacji jest wyjście. Ja
    też przez 16 lat wychowywałem sam córkę. Od trzeciego roku życia. I
    też myślałem,że sobie nie poradzę. Teraz córa już studiuje medycyne
    w niemczech a ja jestem dumny, że potrafiłem ją wychować na fajną
    dziewczynę. Fakt moje najlepsze lata poszły, ale jaka satysfakcja.
    Nie żałowałem nigdy pieniędzy na jej kształcenie i szkoły prywatne.
    Teraz jest najlepsza na roku i zna 7 języków obcych. Czy to nie
    wspaniałe? Gdy pojawiają się dzieci one są najważniejsze, nasze
    pragnienia i zachcianki muszą poczekać lub odejść. Odpowiedzialność
    za dziecko jest priorytetem. Niczego nie żałuję.!!!!!!!
  • annaoliwka 19.03.10, 11:18
    gratuluję mądrą masz córeczkę, ale bez pomocy osób bliskich można
    się załamać i jest tu wiele kobiet które wcale nie przesadzaj tylko
    wołają o pomoc bo już nie dają rady same. ja mam 3 dzieci (15, 13 i
    11 lat) zdnej pomocy od ex męza nawet alimentów nie dostję, mam
    dobrą pracę i radzę sobie dobrze ale jak dzieci były małe to było mi
    bardzo ciężko. pozdrawiam serdecznie
  • dezerter1965 19.03.10, 13:28
    To prawda, że na początku pomagali mi rodzice, ale jako facet i
    młody tata musiałem sobie poradzić ze wszystkimi problemami.
    Skończyłem studia, wybudowałem dom i posadziłem to cholerne drzewo,
    nie załamałem się, bo wiedziałem, że muszę przez to przejść.
    Odpowiedzialność i obowiązek to wyniosłem z domu.Prawda jest taka,
    że po części za winy waszych mężów odpowiedzialni są ich rodzice
    zwłaszcza ojcowie. Mi ojciec wbijał do głowy, pewne zasady i ja
    dzięki nim przetrwałem. Czy korzystałem z życia? Oczywiście lubiłem
    góry i wodę, uczyłem córę jazdy na nartach, pływania, czy jazdy
    konnej, choć to ostatnie nie najlepiej jej szło. Nie unikałem
    rozrywek choć tak jak mówię "wszytko można co nie można lecz
    spokojnie i z ostrożna" Pozdrawiam
  • e.ryd 21.03.10, 20:41
    To rzeczywiście idealna sytuacja kiedy w parze z motywacją i samozaparciem idą
    odpowiednie możliwości finansowe- zwróć jednak uwagę ,że większość piszących tu
    kobiet najzwyczajniej na świecie nimi nie dysponuje i to jest rzeczywiście
    utrudnienie- bo choć same pieniądze szczęścia nie dają to ciężko wyżywić i ubrać
    dziecko w dobre chęci... To jest chyba najcięższy z problemów samotnych mam-
    świadomość,że nie można zapewnić dziecku wszystkiego tego co by się chciało mu dać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka