Dodaj do ulubionych

dylemat: raszyńska czy elbląska (wawa)

17.04.12, 12:58
Witam,
Wiem że mój dylemat nie jest tutaj niczym nowym :-) zastanawiamy się nad wyborem gimnazjum. Młoda zafiksowała na raszyńską, niedaleko domu mamy elbląską (ale poza rejonem) i właściwie te dwie szkoły bierzemy pod uwagę. Ale... zastanawiam się co wybrać. Wiem że odpowiedzi mógłby udzieić ktoś, kto ma dzieci w obu tych szkołach :-) wszystko inne jest w zasadzie eksperymentem na żywym organizmie.
Młodej (nam też) bardziej się spodobała raszyńska ale szczerze mówiąc wielkiej przepaści nie widzę. Zastanawiam się jak taki dzień otwarty przekłada się na to co się rzeczywiście dzieje w szkole (na raszynskiej fajnie zorganizowane, na elbląskiej chór śpiewający skaldów i chaotyczna Pani dyrektor mówiąca że "dzieciaczki kiwają główkami" - młoda się najeżyła od razu), czy na poziomie gimnazjum szkoła publiczna jest "lepsza" od społecznej, jeśli tak/nie to dlaczego... No i czy Wam zbieranie takich informacji pomogło w podjęciu decyzji?
Przeczytałam wątek o raszyńskiej niestety żadnych wypowiedzi o elbląskiej nie znalazłam. No i szukam...


--
pzdr
agata
Edytor zaawansowany
  • joa66 18.04.12, 11:11
    Nie wiem czy ci to pomoże , ale mam dziecko w liceum na Elbląskiej (,czyli ten sam budynek co gimnazjum i ta sama dyrekcja), które wcześniej było w szkole społecznej (ale nie Raszyńskiej). Wybrałby zdecydowanie swoje społeczne gimnazjum, m.in. dlatego, że nie czuje się "dzieciaczkiem", a "dzieciaczkują" nawet niektórzy (w sumie fajni) nauczyciele liceum.

    Nie wiem jakie doświadczenia edukacyjne ma Twoja córka, bo to też ważne, ale wielu kolegów mojego syna ze szkoły społecznej, którzy są teraz w liceach publicznych, czuje się lekko uprzedszkolniona.


    O samej Raszyńskiej pewnie czytałaś na tym forum, ale ja chyba mam wrażenie, że (niezależnie od innych cech typowych dla danej szkoły), że wiele szkół niepublicznych traktuje uczniów poważniej niż placówki publiczne. Zaznaczam, że jest to wrażenie oparte na doświadczeniach tylko dwóch szkół niepublicznych ("mojej" i koleżanki), z których żadna nie jest Raszyńską.

    Ps. ja szukałam informacji o liceach, bo do gimnazjum szedł z automatu po podstawówce, ale uważam, że dobrze interesować się ewentualnymi przyszłymi szkołami. W naszym przypadku sprawdziły się chyba wszystkie informacje o dobrych i złych stronach wybranego liceum.
  • agatak 18.04.12, 14:38
    Dziękuję za odpowiedź!
    Młoda chce żeby traktować ją poważnie (a ja to rozumiem i popieram starając się wcielać w życie) i ten punkt budzi moje największe wątpliwości. Dziewczyna ma mocno wszczepione poczucie bycia niezależną młodą osobą i takie "dzieczakowanie" doprowadza ją do furii.
    Ale to "uprzedszkolnienie" chyba nie jest stanem który trwa ciągle? Zastanawiam się jak bardzo jest dolegliwe i czy cała reszta potrafi to przysłonić i dać poczucie że jednak szkoła jest w porządku. Jak to działało w przypadku Twojego dziecka? Bo jak rozumiem jest w podobnej sytuacji co moja...

    Też mam wrażenie że społeczne szkoły bardziej poważnie traktują dzieciaki (w raszynskiej p. dyrektor na spotkaniu zwracala się "pan", albo "uczniowie" co w zestawieniu z "dzieciaczkami" wydaje się bardziej na miejscu wobec nastolatków).
    Tylko znowu pytanie czy to jest wystarczający powód żeby się zdecydować na społeczną?
    Czy Ty jako rodzic masz poczucie dobrego wyboru?

    Czy mogłabym też Cię prosić o parę słów na temat dobrych i złych stronach Elbląskiej?
    Bo takich informacji mi brakuje :-)


    --
    pzdr
    agata
  • Gość: maja IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.12, 20:19
    ja również poproszę o opinie nt.gimnazjum na Elbląskiej ,tzn-poziom , atmosfera , nauczyciele , młodzież , życie pozaszkolne dzięki
  • joa66 18.04.12, 23:16

    W przypadku tego zespołu szkół trudno jest porównywać gimnazjum i liceum. Chyba niewielu nauczycieli uczy w obu szkołach, poza tym liceum ma swoją specyficzną , niepisaną kulturę „organizacyjną” i nie sądzę, że w gimnazjum jest podobnie.
    W klasie mój syn ma kilku kolegów, którzy kończyli miejscowe gimnazjum i byli z niego bardzo zadowoleni, ale nie wiem czy to coś wnosi, bo w większości nasze oceny są oparte na wcześniejszych doświadczeniach. Z tego co wiem to nie jest to też gimnazjum zmagające się z większymi problemami wychowawczymi. A same wyniki można zobaczyć na stronie
    www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=4201

    Z nauczycielami z liceum (przynajmniej niektórymi, ze wszystkimi nie rozmawiałam;) ) da się normalnie rozmawiać jeżeli przebije się mur oficjalnych wypowiedzi typu „dzieciaczki” „cała młodzież robi to…” itp. Niestety przebicie się przez ten mur bywa trudny, bo zebrania w klasach 30 osobowych to prawie jak zebrania kc pzpr ;). W szkole społecznej był prawie partnerski trójkąt komunikacyjny : uczeń-rodzic-nauczyciel, paradoksalnie jeżeli ktokolwiek był z niego wykluczony to raczej rodzic ;). Oczywiście żartuję z tym wykluczeniem, po prostu wiele spraw nauczyciel załatwiał bezpośrednio z uczniem (jeżeli to nie był poważny lub powtarzający problem) a na dniach otwartych i zebraniach można było normalnie rozmawiać o dzieciach ( i nie tylko). Nie potrafię dokładnie wytłumaczyć tego uczucia, ale teraz mam wrażenie, że debatuję o synu (czyli o klasie) za jego plecami i to za pomocą ogólników czyli o nim jako części grupy zwanej „młodzież” i podgrupy „klasa”. Nie wiem czy kojarzysz serial „Wojna Domowa”, odcinek o zebraniu w szkole, na które wybrała się sąsiadka zamiast matki – był tam fragment kiedy mówi, że Paweł statystycznie leży i statystycznie na półtora pały z matematyki. To mniej więcej podobne klimaty.

    O raszyńskiej napisano już wiele , ja bym zwróciła tylko uwagę na jeden aspekt takiego wyboru – wybór gimnazjum na raszyńskiej może się wiązać z presją (np. własnego dziecka) kontynuacji nauki w liceum na Bednarskiej.

    Trochę osobistych wrażeń różnych forumowiczek na temat raszyńskiej jest tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,1129,134818010,,Ile_czasu_trzeba.html?v=2

    Z tego co teraz wiem o Raszyńskiej i o Elbląskiej (czyli nie tak dużo) wybrałabym chyba jednak Raszyńską, pomimo jej wad. Chociażby ze wzgledu na liczebność klas i większą elastyczność w edukacji dzieci (plus wspomniane wcześniej poważne traktowanie ucznia) . Ale ten, kto myśli, że ta szkoła to ideał może się rozczarować, bo szkół idealnych nie ma i warto dziecko uświadomić z czym może (ale nie musi) się spotkać.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.12, 13:58
    Też mam wrażenie że społeczne szkoły bardziej poważnie traktują dzieciaki (w ra
    > szynskiej p. dyrektor na spotkaniu zwracala się "pan", albo "uczniowie" co w z
    > estawieniu z "dzieciaczkami" wydaje się bardziej na miejscu wobec nastolatków)."

    Mam całkiem odmienne wrażenie - ale może różnimy się znaczeniem tego, co to znaczy traktować nastolatka poważnie?
    Mój syn chodził na Raszyńska/Bednarska - i owszem, zdarzało się, że uczniowie byli z nauczycielami na ty lub na pan, razem palili przed szkołą papierosy (w liceum) i w porównaniu ze szkołami publicznym mieli więcej luzu - choćby dotyczącego frekwencji na lekcjach; nikt ich nie cisnął, nie przepytywał, nie kontrolował na bieżąco ich postępów w nauce. (Swoją drogą - pani dyrektor jest mistrzynią PR :D, bo z moich osobistych doświadczeń z nią wynika, że nie tylko uczniów, ale także nauczycieli i rodziców traktuje jak przedszkolaków)

    Nie dla wszystkich to się dobrze skończyło, choć mój syn akurat ma w sobie tyle dyscypliny wewnętrznej, że brak zewnętrznych rygorów raczej mu sprzyjał. Skrajne przypadki kolegów syna - kilka zaczętych kierunków studiów i żaden nieskończony. Podstawowy zarzut do szkół wyższych - nie traktują studentów "poważnie", studia są głupie, a wykładowcy niemili. A pracodawcy to już w ogóle patologia :D
    Moja córka (różnica 7 lat) własnie kończy publiczne liceum z pierwszej 10., zresztą bardzo miłe. W klasie i szkole ma sporo znajomych po szkołach niepublicznych, sama kończyła gimnazjum publiczne.
    Moje doświadczenia z rodzicami dzieci po szkołach/przedszkolach niepublicznych - a są to zazwyczaj najlepsi uczniowie tych szkół - to nadopiekuńczość.
    Skrajne przypadki - np. domaganie się od szkoły zmiany pani od pływania na wynajętym przez szkołę basenie dwa miesiące przed końcem roku i obowiązkowego basenu , "bo córka bardzo się na tym basenie stresuje". Moja córka twierdziła - że owszem, pani od pływania jest prostaczką, ale większość grupy kompletnie ją olewa; basen jak basen.
    Reakcja mamy na pochrząkiwanie większości rodziców -może państwa dzieci przyzwyczajone są do chamskiego traktowania od dzieciństwa, ale moje - zawsze było traktowane po partnersku :D
    Przykład dziecka z Raszyńskiej. Przepraszam - czy ja naprawdę muszę chodzić na wszystkie lekcje? Także na te, które mnie nie interesują? Na szczęście dziecko się szybko usocjalizowało wtórnie i obecnie jest w tej szkole przeszczęśliwe.
    Inny przykład dziewczynek po Raszyńskiej - na szkolnym wyjeździe narciarskim przed schroniskiem ulepiły ze śniegu wielkiego penisa. Niedocenione przez kadrę nauczycielską zorganizowały jakąś akcję typu - jesteśmy wolnymi ludźmi, żądamy swobody twórczości itd.
    Zmieniły szkołe - ojej, jakie zgnębione dzieci, argumentowali rodzice.
    Jeszcze inny przykład - dyskusja o menu na studniówce i argument mamy typu: może byśmy zrezygnowali z coca - coli, bo to wielkie świństwo i moje dziecko w życiu by tego nie wzięło do ust...Skądinąd wiem, że córka najbardziej zaangażowanej w walkę o zdrową żywność pani pije na imprezach kilka szybkich shotów, a potem trzeźwieje, bo ok. północy przyjeżdza po nią mama:) Dziewczynka po szkole społecznej, zresztą świetna uczennica.

    Słowem - to są moje osobiste doświadczenia, które nie pozwalają mi się zgodzić z tezą, że szkoły niepubliczne kształcą bardziej dojrzałych społecznie ludzi niż szkoły publiczne.
  • joa66 19.04.12, 14:34
    Słowem - to są moje osobiste doświadczenia, które nie pozwalają mi się zgodzić z tezą, że szkoły niepubliczne kształcą bardziej dojrzałych społecznie ludzi niż szkoły publiczne

    Ależ chyba tutaj nikt takiej tezy nie stawiał:)

    W swojej wypowiedzi mówiłam o stosunku kadry szkoły 2 szkół niepublicznych do uczniów. Na dojrzałość społeczną dziecka wpływa przede wszystkim dom. I kiedy na etapie poszukiwań liceum raczej wykluczyłam Bednarską, wynikało to raczej z obawy o towarzystwo i o to o czym piszesz. Myślę (ale pewności nie mam), że w tej kwestii można Raszyńskiej/Bednarskiej zarzucić tolerancję takich zachowań, a nie ich kreowanie. Nie należy też zapominać, że Raszyńska przyciąga jednak specyficznych ludzi.

    I pisząc, że ja wybrałabym raczej Raszyńską wiedziałam , że akurat moje dziecko gdyby zdecydowało się na tę szkołę, poradziłoby sobie z jej specyfiką.


  • agatak 19.04.12, 16:41
    Menodo streszczasz moje wszelkie obawy co do tej szkoły.

    To że nam się podobało na raszyńskiej a na elbląskiej mniej wynika głównie z tego jak się prezentowały panie dyrektorki - a to przecież za mało...
    I o ile sposób traktowania uczniów jest ważny to nie chciałabym żeby przysłonił całą resztę. Z drugiej strony jak ktoś zacznie mówić dziecinko do młodej to obawiam się ona się zepnie i w ogóle odmówi współpracy. Raszyńska wydaje się dobrą szkołą dla tej konkretnej osoby ale czy ta sama konkretna osoba nie popłynie w rejony niechciane, bez dyscyplinowania ze strony szkoły to nie wiem... Nie wiem jak to wygląda na elbląskiej ale na raszyńskiej dzieciaki lubią swoją szkołę i chętnie tam przychodzą, to też ważne. No ale też nie najważniejsze.

    Nie mam złudzeń co do tego że dzieciaki ze szkół podstawowych są w czymkolwiek lepsze od tych ze szkół publicznych. Są przyzwyczajone do bardziej partnerskiego traktowania i tyle, a w niektórych sytuacjach aż tyle.

    --
    pzdr
    agata
  • hankam 20.04.12, 13:57
    Nie wiem, czy pani Starczewska jest mistrzynią PRu - pewnie jest - ale jest też bardzo dobrym pedagogiem.
    Mnie jest trudno w tej chwili wypowiadać się na temat tej szkoły, bo jestem w środku tych wszystkich spraw, a na dodatek mam świadomość, że dzieci, jesli się opisze sytuacje, są łatwo rozpznawalne. Uważam, że dla mojej córki jest to szkoła chyba idealna, jeśli chodzi o tryb nauki, wartości i relacje z nauczycielami. Jeśli zaś chodzi o układy koleżeńskie - być może lepiej byłoby, gdyby klasy nie zmieniała (to znaczy kontynuowała naukę tam, gdzie miała szkołę podstawową). Jest to jednak spowodowane specyficznymi cechami mojej córki - ona w ogóle trudno nawiązuje relacje i adaptuje się do nowych sytuacji. W szkole jednak starają się jej pomóc. A ostatnio, kiedy sprawy między nią a niektórymi kolegami mocno nabrzmiały, sytuacja została przez panią dyrektor rozwiązana koncertowo - pomogło, jak ręką odjął.

    --
    Hiding Tonight
  • Gość: aniko IP: 195.85.196.* 19.04.12, 15:42
    Odnoszę wrażenie, że Raszyńska byłaby dobrą szkołą dla mojego syna, obecnego 5 klasisty. Nie wiem jednak czy dostałby się tam ("zafiksowanie" nie wystarczy jak mniemam). Nie jest laureatem kankursów ani olimpiad, średnia niezła ale nie jakaś tam wyjątkowa. Wiem, że to nie ma znaczenia, liczy się tylko egzamin ale w przypadku dużej liczby kandydatów pewno wszystko może mieć znaczenie. Czy wiecie ilu chętnych przystępuje do egzaminu i ile miejsc jest w 1 klasie? Chociaż dane z lat poprzenich mogą nie być do końca miarodajne, bo odnoszę wrażenie, że prywatne szkoły nieco się już "przejadły".
  • joa66 19.04.12, 15:50
    Nie wiem czy znajdziesz wiarygodne dane, ponieważ wielu kandydatów to tak naprawdę martwe dusze: ci, którzy zapisuję się na egzaminy na wszelki wypadek, a potem nawet jak zostaną przyjęci i opłacą wpisow mogą rezygnować, bo tak naprawdę ich celem było np gimnazjum dwujęzyczne typu Reytan czy Batory. Kiedy się tam dostają , zabierają dokumenty.

    Często zainteresowanie szkołami niepublicznymi wzrasta kiedy MEN popisze się jakimś niestandardowym pomysłem :)
  • agatak 19.04.12, 16:22
    W tym roku zdawało 280 osób na 85 miejsc.
    W klasie jest 24 osoby.
    Liczą się egzaminy to fakt ale wydaje mi się że jeśli chłopak jest zafiksowany na jakimś punkcie to duży plus (będzie miał okazję poopowiadać o tym na rozmowie). Wydaje się że oni wolą zakręconych niż najlepszych uczniów z klasy.
    Dużo ludzi zdaje tam na wszelki wypadek - jeśli się nie dostaną gdzieś tam to mają znane i uznane wyjście awaryjne... Z listy rezerwowej jest realna szansa na dostanie się. Z opowiadań znajomych wynika że jeśli dzieciak chce się tam dostać to się dostanie (podawali mi przykład znajomi syna ich znajomych - nie wiem czy to się łapie już na miejską legendę :-) - że chłopak chciał się dostać ale się nie udało. spotkał na spacerze z psem panią dyrektor i zagaił rozmowę, że on by chciał ale się nie dostał... Zaprosiła go na radę pedagogiczną żeby porozmawiał z nauczycielami i ich przekonał. no i go przyjęli...

    --
    pzdr
    agata
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.12, 16:47
    ALE WIOCHA. Zaczynam się wstydzić, że mój syn kończył tę szkołe:(

    . Z opowiadań znajomych wynika że jeśli dzieciak chce się tam dost
    > ać to się dostanie (podawali mi przykład znajomi syna ich znajomych - nie wiem
    > czy to się łapie już na miejską legendę :-) - że chłopak chciał się dostać ale
    > się nie udało. spotkał na spacerze z psem panią dyrektor i zagaił rozmowę, że o
    > n by chciał ale się nie dostał... Zaprosiła go na radę pedagogiczną żeby porozm
    > awiał z nauczycielami i ich przekonał. no i go przyjęli...
  • joa66 19.04.12, 19:25
    Ej, bez przesady :D

    Myślisz, że gimnazjum Twojej córki było lepsze? :)

    Raszyńską znam tylko z opwiadań, ale wydaje mi się, że większośc nauczycieli jest ok i jednak nie są wieśniakami :)
  • joa66 19.04.12, 19:42
    Moim zdaniem Raszyńska ciągle należy do grupy 10-15 najlepszych gimnazjów w mieście, chociaż nie byłoby to gimnazjum pierwszego (ani drugiego) wyboru dla nas.

    do autorki - poszukaj użytkowniczki "verdana" - jej dziecko chyba chodziło do gimnazjum na Elbląskiej. Tak jak pisałam - koledzy mojego syna byli zadowoleniz tej szkoły, ale powodów tego zadowolenia nie znam - verdana powinna wiedzieć więcej na ten temat.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.12, 20:03
    Gimnazjum mojej córki nie było lepsze, ale czy ja je komukolwiek polecałam? :D

    Ale ok, masz racje. Szkoła nie jest wieśniacka,tyle że niestety trafia do niej coraz więcej wieśniackich rodziców/ dzieci.
  • joa66 19.04.12, 21:25
    Problem z Raszyńska jest taki, że wiele osób ma idealistyczny obraz tej szkoły. Szkoła-matka powstała ponad 20 lat temu i od tego czasu troche obniżyła loty (a raczej trochę zdegenerowała) , za to trochę szkół publicznych zmieniło się na lepsze. W tej chwili różnice między bardzo dobrymi szkołami państwowymi a szkołami niepublicznymi nie są wielkie i są związane z indywidualnymi oczekiwaniami dzieci i ich rodziców.

    Raszyńska mimo swoich wielu wad na pewno pozostaje dobrą szkołą. Elbląska też jest dobra. Czyli to raczej kwestia tego co kto lubi. Tak jak pisałam, ważne jest też dotychczasowe doświadczenie. Dla mnie to liceum to był piewrszy kontakt z dużą szkołą publiczną od czasów własnej edukacji, czyli od ćwierćwieku, byłam pozytywnie nastawiona do szkoły, ale od piewrszego zebrania do tej pory mi duszno kiedy mam tam iśc :D (swoją drogą to właśnie w tej publicznej są niekończące się dyskusje rodziców, protokoły dyskusji, sprawozdania itd :D) . Syn po 9 latach edukacji niepoublicznej już się zaadaptował i lubi swoją szkołę, chociaż po drodze miał dwa kryzysy :D ( w tym jeden związany akurat z tym liceum, a nie zespołem szkół, czy szkołami państowwymi jako takimi)
  • malila 19.04.12, 22:58
    joa66 napisała:
    (swoją drogą to właśnie w tej publicznej są niekończą
    > ce się dyskusje rodziców, protokoły dyskusji, sprawozdania itd :D) .

    O rany, mam to samo wrażenie:) W dodatku dziwnie się czuję czekając pod salą na panią, która przychodzi i wpuszcza nas do sali - jakbym znowu byla uczniakiem;)

    --
    I see the strings that control the system
    I can do anything with no assistance
    ...Cause I can lead a nation with a microphone
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.12, 12:49
    W sumie też uważam, że Raszyńska jest dobrą szkołą, ale znam jej wady i nie dam sobie wmówić, że to cud i miód.
    Gdybym mogła wybierać, zdecydowanie wybrałabym Elbląską - pani dyrekcja może nie jest kobietą moich oświatowych marzeń , ale w szkole jest dużo zdolnych dzieciaków i mądrych nauczycieli, no i free :)
  • joa66 20.04.12, 13:13
    no i free :)

    Powiem tak :) Pieniądze wydane na 9 lat edukacji niepublicznej syna uważam za najlepiej wydane pieniądze w całym moim życiu. Na etapie liceum nie znalazłam jednak żadnego liceum niepublicznego , które byłoby zdecydowanie lepsze od dobrych szkół publicznych. Po co płacić za Bednarską skoro można iść do Witkacego, po co płacić za Dwójkę skoro można iść do Czackiego itd.

    Oczywiście te szkoły się różnią na poziomie szczegółów, ale bilans wad i zalet jest podobny. Nie widziałam więc potrzeby płacenia za dalszę edukację w liceum.
  • agatak 20.04.12, 13:48
    Tak jeszcze myślę o zachowaniach dzieciaków, o których pisała Menodo i doszłam do wniosku że to się tyczy chyba dzieciaków zaniedbanych przez rodziców. Takich dzieciaków jest niestety pełno dookoła i na to niewiele można poradzić.
    Ale mam nadzieję że raszyńska nie jest szkołą, która sprowadza dzieciaki nad krawędź przepaści i wiele szczęścia trzeba żeby nie spaść. Gdyby tak było ludzie nie posyłaliby tam swoich kolejnych dzieci, nauczyciele również (a nawet tym bardziej). zy to zbyt idealityczne podejście?
    Zastanawia mnie tylko skąd się bierze snobowanie się na tę szkołę - jeśli mam kupę kasy to mogę wysłać dzieciaka do szkoły która nie będzie zawracać głowy studniami w Sudanie, uchodźcami, zarabianiem bednarów etc. zamiast tego zapewni raczej jazdę konno, szermierkę czy naukę etykiety albo po prostu do szkoły amerykańskeij...
    Mi się podoba idea szkoły i dlatego braliśmy ją pod uwagę - mam tu na myśli nas-rodziców, bo córka się wkręciła osobno i równolegle (w klasie była traktowania jako szkoła oczywista - z jej klasy np. wszyscy startują, jest mnóstwo ludzi z poprzednich roczników - wszyscy zadowoleni.

    Co do tego że Elbląska jest za free to duuuży argument :-) z drugiej strony mam poczucie że akurat za gimnazjum jestem gotowa płacić...
    Zobaczymy co będzie jak się dostanie do obu i trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję... Obym miała takie zmartwienie :-)



    --
    pzdr
    agata
  • joa66 20.04.12, 15:33
    Tak jeszcze myślę o zachowaniach dzieciaków, o których pisała Menodo i doszłam do wniosku że to się tyczy chyba dzieciaków zaniedbanych przez rodziców. Takich dzieciaków jest niestety pełno dookoła i na to niewiele można poradzić

    zaniedbanych, albo zadbanych inaczej :) Myślę, że grupa takich uczniów robi krzywdę szkole.
    Ale ponieważ jest to grupa pojawiająca się co roku, ja porozmawiałabym o tym ze swoim dzieckiem. I generalnie upewniła się czy moje dziecko nie ma wyidealizowanej wizji szkoły.

  • agatak 26.04.12, 13:26
    to chyba sedno problemu: młoda mówi że to szkoła idealna dla niej.
    jak tam trafi to się może rozczarować a jak nie trafi to się rozczaruje na pewno :-)
    zobaczymy... na razie jesteśmy na etapie że jak się i tu itu to wybierzemy elbląską - stosunkiem głosów 52% do 48% :-)
    na razie wszystko zostało zrobione (egzaminy na raszyńską za nami do elbląskiej papiery złożone) i czekamy...
    --
    pzdr
    agata
  • joa66 27.04.12, 22:10
    Sorry, ale przy takich proporcjach preferencji chyba wypada życzyć, żeby córka do jednej z tych szkół zwyczajnie się nie dostała :) Odpadnie wtedy problem ewentualnego żalu związanego ze "złą" decyzją. W każdej z tych szkół coś się zyskuje , coś się traci.

    Z ciekawości - jakie córka ma doświadczenia związane z podstawówką? Lubi ją? Zostałaby w niej dłużej gdyby mogła? Dlaczego tak, dlaczego nie? Co Wam się w jej podstawówce podoba , a co nie?
  • agatak 27.04.12, 23:52
    No tak tak by było najprościej :-) problem tylko w tym że jak się nie dostanie na Raszyńską to Elbląska będzie ostatnią deską ratunku a nie wiadomo czy się tam dostanie (niby będzie miała dobre świadectwo test zakładam w granicach 30-35 punktów no ale jest spoza rejonu...) Wolałabym żeby się roztrzygnęło wszystko w ciągu tygodnia :-)

    Co do podstawówki to kończy szkołę społeczną w której miała najmniej liczną klasę (9 osób kilka - po drodze odeszło, i gdzie odnalazła się dopiero w okolicach końca 4 klasy). My jesteśmy w sumie zadowoleni ale nie podobał mi się np. kompletny brak zainteresowania jakąkolwiek współpracą z rodzicami (nie mówię oczywiście o rzeczach związanych z nauką czy zachowaniem) polegającą na jakimś wspólnym działaniu - bardziej wyglądało że chcieliby mieć spokój. Żadnej rady rodziców nie ma, czy innego ciała które w jakikolwiek sposób mogłoby wpływać na decyzje.
    W szkole jest trochę typem organizatorki - wychowawczyni mówi że nic się bez niej ważnego nie dzieje. Ma pomysły, które forsuje do upadłego a ktore nie są popularne (np. żeby zamiast na musical iść do kina na "Pinę" - z tego co słyszałam wszyscy na końcu mieli jej już dość i tak poszli na musical:-) a ona akurat zachorowała i była z tego powodu zadowolona... W dodatku teraz wchodzi z impetem w trudny wiek i jest naprawdę trudno. Dlatego z jednej strony myślę że szkoła trochę bardziej dyscyplinująca mogłaby być lepsza niż ta skupiająca się na rozwoju jej indywidualnych cech. Uf... ależ się rozpisałam :-)
    --
    pzdr
    agata
  • hankam 28.04.12, 12:18
    A gdzie mieszkacie?
    Corka chodziła do społecznej podstawówki na Bielanach. Z podstawówki byłam niezwykle zadowolona. Było tam też gimnazjum i liceum, traktowane trochę po macoszemu. Od zeszłego roku się za to gimnazjum wzieli, przestali przyjmować wszystkich jak leci, tylko zrobili jednak próg punktowy (nie ekstremalnie wysoki, 30 pkt., ale myślę, że szkoła będzie coraz lepsza, bo wreszcie mają na nią pomysł). Wprowadzili nauczanie dwujęzyczne, są zajęcia z native speakerem.
    Nie wiem, jak jest w gimnazjum (a nawet nie wiem, czy podstawówka się nie zmieniła), ale ja ze szkoły podstawowej bylam bardzo zadowolona. Bardzo inwestowano w dzieci, rozwijano mocne strony, współpracowano z rodzicami (a przynajmniej ze mną, bo moje dziecko ma specyficzne trudności zdiagnozowane dopiero w gimnazjum).
    Córka dostała się na Raszyńską i generalnie jest zadowolona, ale za starą klasą tęskni i wcale nie wiem, czy nie byłoby lepiej, gdyby w tamtej szkole została.
    --
    Underground
  • Gość: uczennica IP: *.adsl.inetia.pl 28.04.12, 14:14
    Agatak, a jak córka ocenia egzaminy? Kiedy pisała i jak jej poszło? Ja też w tym roku zdaje i jestem ciekawa :)
  • agatak 28.04.12, 19:34
    Młoda była zadowolona z egzaminów chociaż jednego zadania z matmy nie zrobiła. Ustny przedstawiła jak miłą rozmowę na ciekawe tematy... Zobaczymy :-)
    Mieszkamy na Żoliborzu dojazd na elblaską jest bardzo prosty na raszynska umiarkowanie no i chyba zobaczymy jak się sytuacja potoczy. Z jednej strony dwa dobre gimnazja z drugiej trudno przewidzieć która lepsza. Czasem żałuje że tylko do jednej można chodzić :-)
    --
    pzdr
    agata
  • joa66 28.04.12, 18:24
    Przez 9 lat miałam (moje dziecko miało) do czynienia z dobrą szkołą społeczną. W tej chwili jest w dobrym liceum publicznym. I jednak wybrałabym społeczne gimnazjum, z całym szacunkiem dla dobrych gimnazjów publicznych. Pomijając ewentualne problemy Raszyńskiej, o których była tu mowa, wydaje mi się, że dobre gimnazja społeczne mogą zaoferować więcej w kwestii wykształcenia rozumianego nie tylko jako przygotowanie do egzaminów.

    p.s. i tak zwykle uważamy za dobrą szkołę, która jest po prostu lepsza od poprzedniej :) Pamiętam jak na spotkaniu informacyjnym w jednym z liceów jeden z uczniów zachwalał szkołę pod niebiosa, bo...nie ma w niej dresów i nikt nikogo nie bije,a w gimnazjum tak było. No fajnie tylko czy to naprawdę znaczy, że to było dobre liceum?
  • Gość: uczennica IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.12, 15:56
    Rzeczywiście w tym roku matma trudna. Przeglądałam egzaminy z poprzednich lat-łatwiejsze i więcej czasu było. A kiedy córka miała ustne?
  • martag2 29.04.12, 15:49
    Agatak,

    Czy do szkół państwowych, w rekrutacji elektronicznej wybrałyście tylko Elbląską?
    Bo gdyby się nie dostała ( czego w żadnym wypadku Wam nie życzę) , ani na Raszyńska, ani na Elbląską, to pozostaje jej gimnazjum rejonowe lub udział w rekrutacji uzupełniającej.

    Z tego co wiem to 2 lata temu nie przyjęli na Elbląska, nikogo z poza rejonu, bo mieli 100% uczniów rejonowych. Za to w zeszłym roku wisiała lista przyjętych z poza rejonu, ale nie pamiętam, dla ilu osób znalazły się miejsca.
  • agatak 29.04.12, 18:22
    Z publicznych szkół wybrane ma jeszcze lelewela, sempołowską i maczka. Świadectwo będzie w porządku, jak poszedł test nie wiadomo (ale spodziewa się wyniku w okolicy 35 pkt.) pani dyrektor mówiła ze w tym roku udało im się trochę zmniejszyć rejon i ze w zeszłym roku było ok. 30 miejsc dla pozarejonowych. Nasze rejonowego gimnazjum jest na filareckiej i młoda wie na pewno że nie chce tam iść, a my się przychylamy...

    Zdawała ustny na raszynskiej 15 kwietnia i była zadowolona bo dali jej chyba wszystko powiedzieć co chciała (a wcale nie spędziła tam całego dnia :-) na jakieś pytania nie znała odpowiedzi ale uznała że wybrnęła. A pytali ją o rożne rzeczy od fizyki przez patrona po ostatnie wydarzenia w kraju.

    Ja osobiście mam przeczucie ze dostanie się do obydwu szkół i wtedy staniemy przed naprawdę trudnym dylematem, który próbuję rozwiązać już teraz:-) ech...
    --
    pzdr
    agata
  • hankam 03.05.12, 12:12
    To pewnie mieszkasz gdzieś blisko mnie. : )
    Maczek i Lelewel to najbliższe gimnazja, do Sempołowskiej sama chodziłam (i nie polecam, chodzi tam córka znajomych i najwyraźniej duch szkoły, niezbyt przyjazny, przetrwał ponad trzydzieści lat).
    --
    Taki prezent dostałam
  • hankam 03.05.12, 12:21
    Chciałam napisać coś jeszcze.
    Na Raszyńskiej ciągle dyrektorem jest pani Starczewska, choć ma już siedemdziesiąt pięć lat.
    I ciągle ona nadaje ton tej szkole.
    Chociażby ze względu na spotkanie z nią warto być na Raszyńskiej.
    Warto przeczytać:
    Dlaczego nie mogę podpisać...
    web.archive.org/web/20030505091049/http://cyber.cs.net.pl/~bednarszok/main.php?page=article&art=biografia&title=Krystyna+Starczewska
    --
    Taki prezent dostałam
  • joa66 04.05.12, 11:08
    Są szkoły tak naznaczone osobowością dyrektora, że trudno sobie wyobrazić co będzie kiedy on/ona odejdzie.
  • hankam 04.05.12, 12:03
    To prawda. Nie widzę w tej szkole osoby z podobną charyzmą. Ale poznałam kilku stosunkowo młodych nauczycieli z Liceum im. Jacka Kuronia i byli to niesamowici ludzie.
    Nie chodzi przecież o to, żeby znaleźć kopię tej osoby i żeby wszystko było identyczne, tylko żeby duch przetrwał. ;)

    --
    Hiding Tonight
  • menodo 04.05.12, 21:46
    Szkoda tylko, że nie udało im się stworzyć dobrej szkoły:(
    Nauczyciel historii w tym liceum i jego były dyrektor był wychowawcą mojego syna na Bednarskiej - potwierdzam: niesamowity człowiek.
  • hankam 05.05.12, 19:02
    To zależy od definicji dobrej szkoły. Zapewne każdy ma własną.
    Według mnie ta szkoła ma bardzo wiele zalet.
    Pomimo, że widzę też mankamenty, wybrałabym ją dla córki po raz drugi (chociaz tak naprawdę, to ona ją wybrała).
    --
    Underground
  • menodo 05.05.12, 20:49
    Hankam, chyba się nie zrozumiałyśmy. Miałam na myśli liceum Kuronia, nie - Raszyńską, którą też w sumie uważam za dobrą szkołę, aczkolwiek nie dla każdego dziecka.
  • hankam 05.05.12, 23:53
    A, to zgoda.
    --
    Będzie kiedyś sławna
  • hankam 05.05.12, 23:56
    Chociaż właściwie nie wiem, czemu tak się stało.
    I ciekawe, jak nowe podstawówki się sprawdzą.
    Nie wiem, czy pączkowanie tej szkoły doprowadzi do rozsiewania, czy rozwodnienia idei.
    --
    Będzie kiedyś sławna
  • menodo 04.05.12, 21:53
    Kiedy odeszła z Bednarskiej, to wiadomo, co się stało:(
  • agatak 12.05.12, 14:18
    No i Raszyńska uprościła nasz rodzinny dylemat nie przyjmując młodej.
    Teraz nerwy czy aby Elbląska nie zostawi nas na rozstaju dróg...
    Kurczę mocno nerwowo się zrobiło...
    --
    pzdr
    agata
  • Gość: mysz IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.12, 22:45
    nie chcę Cię martwić ale dostać się na Elbląską nie jest łatwo.W tym roku jest bardzo dużo dzieci rejonowych bo z nowego Zielonego Zoliborza , który to podlega pod rejon Elbląskiej.Pula miejsc dla pozarejonowych dzieci nie będzie duża , też o tym myślę gdyż złożyliśmy tam dokumenty .Moja córka ma w zasadzie same piątki i szóstki ,raczej dobrze napisała test, mam świadomość że będzie spora rywalizacja i brak pewności czy dostaniemy miejsce.Cóż , trzeba być dobrej myśli , pozdrawiam.
  • agatak 13.05.12, 00:36
    A wiadomo ile dokładnie dzieciaków z rejomu się zgłosiło? NA spotkaniu dytektorka mówiła że w zeszłym roku było w okolicach 20-30 miejsc dla pozarejonowych. Podobno w tym udało się zmniejszyć rejon a zielony żoliborz to jeszcze kwestia nie tego roku (tak myślę patrząc na stan budynków i tego że mówiła też że trzyma miejsca dla ewentualnych dzieciaków które się mogą tam pojawić)
    Młoda też jest piątkowo-szóstkowa i mam nadzieję że test poszedł ok. (chociaż akurat tego nie jestem pewna bo jakoś te próbne jej nie do końca dobrze wychodziły). Zakładam że jak będzie tyle miejsc co w zeszłym roku to się uda. Nerwy będą do końca...
    --
    pzdr
    agata
  • Gość: mysz IP: *.dynamic.chello.pl 13.05.12, 10:47
    tak , zmniejszono rejon lecz jest on bardzo zagęszczony .Na tą resztkę miejsc będzie sporo chętnych , myślę że również dzieci ,które nie dostaną miejsc w szkołach z testem predyspozycji językowych takich jak Batory , Sempołowska etc.Walka rozegra się właśnie w oparciu o te wszystkie zdobyte punkty za oceny , certyfikaty , konkursy ,test po 6 klasie.Też się niepokoję jak to będzie , na pewno nie starczy miejsc dla wszystkich nawet świetnych w nauce dzieciaków , mimo wszystko trzeba być dobrej myśli , pozdrawiam
  • agatak 13.05.12, 13:51
    Ja pocieszam się tym, że rejon mimo że zagęszczony to jednak jeszcze nie zamieszkany wciąż w części nowego osiedla. Mam nadzieję, że to w połączeniu z niżem demograficznych da miejsce w szkole:-)
    Nie wiem tylko już teraz czy to nie zbyt płonne nadzieje... No i wszystko będzie zależało od tego ile osób z poza rejonu się zgłosi i z jakimi wynikami. Najgorsze że trzeba czekać aż do lipca żeby wiedzieć na czym się stoi...
    --
    pzdr
    agata
  • joa66 13.05.12, 14:21
    W większości szkół niepublicznych na poziomie gimnazjum i liceum zawsze pojawia się co najmniej jedno wolne miejsce, po ogłoszeniu wyników rektutacji do szkół publicznych. Czasami są to szkoły drugiego wyboru i kiedy uczeń dostanie się na przykład do obleganego Batorego czy Władysąłwa IV , zwalnia miejsce w szkole niepublicznej.

    Trzymam kciuki i życzę powodzenia na Elbląskiej:)
  • agatak 15.05.12, 11:11
    Nie ukrywam, że liczę na te wolne miejsca na raszyńskiej...

    Na Elbląską szturmuje tłum - ponad 400 osób więc walka będzie na noże (o ile do jakiejś dojdzie - jeśli okaże się że rejonowych jest dużo i olimpijczycy na drugiej linii to resza może nie mieć o co walczyć).
    A to podobno niż demograficzny jeszcze...
    --
    pzdr
    agata
  • Gość: mysz IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.12, 13:14
    na Raszyńską jest lista rezerwowa , na której jest syn naszej znajomej , jeżeli jesteście na tej liście to jakaś szansa dostania miejsca jest.Z tą Elbląską to jakiś kosmos jest....
  • martag2 02.06.12, 21:04
    Agatak,

    Jak poszedł test córce?
  • agatak 02.06.12, 21:39
    Test nieźle - 36 punktów. Na świadectwie będzie średnia około 5,5. Czyli w porządku :-)
    Zdawała też test predyspozycji w Sempołowskiej i poszło jej bardzo dobrze.
    Mamy jeszcze nadzieję na Raszynską ale jest ona coraz bardziej wątła...
    Przyznam szczerze że po wynikach testu się uspokoiłam (trochę) i już mi nie spędza snu z powiek myśl że może się nigdzie nie dostać :-)
    --
    pzdr
    agata
  • martag2 03.06.12, 19:35
    36pkt to b. dobry wynik. Gratuluję!

    Sempołowska to b. dobra szkoła.
    Czy twoja córka uczyła się już francuskiego? Będzie jej odpowiadało nauczanie dwujęzyczne w tym języku?

  • agatak 05.06.12, 13:56
    Trochę się uczyła francuskiego. I ma szerokie plany związane ze studiami we Francji (tylko jeszcze nie zdecydowała co takiego będzie studiować :-)
    Ja trochę się obawiam czy to jest dla niej najlepsza szkoła - podobno jest mocno ich tam cisną a ona miewa z tym problemy...
    Szkołą pierwszego wyboru jest dla niej Elbląska i mam nadzieję że się tam dostanie.
    A ponieważ nie mogę nic zrobić ani zmienić to staram się nie myśleć o gimnazjum do 6 lipca. Ale to trudne :-)
    --
    pzdr
    agata
  • Gość: xxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 22:00
    Bardzo prosze o informacje czy córka dostała sie na Elbląską. Przeczytałam cały wątek....i jestem ciekawa. Jesli tak to czy jest zadowolona? Przed nami trudny wybór gimnazjum. Pozdrawiam
  • agatak 27.01.13, 18:29
    Witam
    Tak Młoda chodzi na Elbląską :-)
    Nie pamiętam dokładnie ile było miejsc dla dzieciaków spoza rejomu ale mniej więcej tak jak pisałam ok. 30-40. To się jeszcze różnie rozłożyło po klasach (profil ogólny ale decydował wybór drugiego języka) u niej jest chyba tylko 8 czy 9 osób z rejonu co chyba nie ma większego znaczenia a może ma (generalnie są dzieciaki z dobrymi wynikami).

    I wychodzi na to że to był bardzo dobry wybór. Na razie szkołę odbieram/y bardzo pozytywnie. Jest kilka rzeczy które możnaby podciągnąć ale większość jest naprawdę w porządku. Młoda jest zadowolona (a my z nią) z angielskiego - grupy ok. 12 osób w/g poziomu, zajęcia z wf są bardzo w porządku, chwali matmę i polski i historię i chemię i geografię. No większość chwali :-) A... i uważa że pan dyrektor jest super (chodzi o panią wicedyrektor ds. uczniów).
    No i nie zgłasza dzieciaczkowania a wręcz mówi że to jest bardzo fajne jak nauczyciekl mówi do klasy "proszę państwa" :-)

    Generalnie jesteśmy bardzo zadowoleni i polecam szkołę :-)


    --
    pzdr
    agata
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.13, 18:18
    Agata,

    Czy możesz napisać ile trzeba mieć punktów z testu i świadectwa, żeby się dostać?
    Moja córka będzie miała 5,5 średnią, ale niestety test jej nie poszedł, tylko 31 pkt, nie wiem czy mamy szanse. Zdajemy też do Lelewela, ale tutaj chyba może być jeszcze trudniej z takimi wynikami :-)

    Pozdrawiam

    G
  • agatak 29.05.13, 10:53
    Niestety nie wiem... To tak naprawdę zależy ile osob jest z rejonu (czyli ile miejsc będzie wolnych) i jakie świadectwa/testy złożą chętni.
    Z tego co mówisz świadectwo i test powinny spokojnie wystarczyć :-)

    --
    pzdr
    agata
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.13, 11:28
    Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź. Strasznie się martwię, zresztą Córka również. Tak dobrze nam szło, chyba nie potrafi pisać testów, Będzie miała też wpisy na świadectwie za konkursy kuratoryjne i oczywiście czerwony pasek, ale z tego co przeczytałam tu na forum, a niestety nie mam żadnego innego źródła informacji na temat szkół gimnazjalnych, to dzieci mają za sprawdzian ok 34 i więcej, a średnią na podobnym poziomie ja Córka.
  • agatak 29.05.13, 11:42
    Pamiętaj żeby dotrzeć do szkoły z potwierdzeniami tych konkursów i dodatkowych rzeczy. To chyba z automatu nie jest uwzględniane...
    Będzie dobrze :-)

    --
    pzdr
    agata
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.13, 12:00
    Jeszcze raz dziękuję Ci za informacje. Tak zrobimy.

    Pozdrawiam ciepło

    M
  • Gość: mija IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.13, 15:57
    Prosze, napisz, czy sie corka dostala, mnie te same nerwy czekaja w tym roku szkolnym .....
    Corka ma dobra srednia i czerwony pasek.
    Ale test szostoklasisty to jak loteria.
  • Gość: Małgorzata IP: *.181.154.199.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.08.13, 13:57
    Witam,

    Tak córka dostała się do Czartoryskiego bez problemu :-). Naszym pierwszym wyborem był Lelewel, okazało się, że zabrakło jej do przyjęcia 0,2 pkt. Napisałam natychmiast odwołanie i została przyjęta :-)
    Jesteśmy wszyscy szczęśliwi, ale współczuję Tobie, straszne nerwy, a to dopiero Gimnazjum, co będzie dalej?
    Wymagania są bardzo duże, stres dla dziecka ogromny, jeszcze większy dla Rodziców. Na szczęście to już za nami. Następne stresy za 3 lata :-) Teraz cieszymy się wakacjami a córka nie może doczekać się rozpoczęcia roku szkolnego. Powodzenia!!!!
    Pozdrawiam ciepło,
    M
  • Gość: mija IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.13, 22:53
    Bardzo dziekuje za odpowiedz.
    Bedziemy startowac do Czartoryskiego z niemieckim i do Staffa do ogolnej.
    Myslalam jeszcze o Maczku, ale to juz kawalek od nas i corka nie chce.
    Celem jest Czartoryski. Namawiam corke na zapisanie sie do wolontariatu w szkole moze na konkurs z religii, bo dodatkowe osiagniecia sa dobrze widziane, ale zobaczymy jak bedzie.
    Stres? Masz racje, chociaz na razie jestem spokojna, ale im blizej wyboru, egzaminu tym bedzie gorzej...
    Lelewel - moze pomysle, ale nie wiem czy jest sens lapanie kilku srok za ogon.
    Czasami mysle o tych co nas w to gimnazjum ubrali - czarci pomysl.
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.13, 07:26
    Podchodziłam do kwestii sprawdzianu szóstoklasisty ze spokojem. Córka od zawsze miała czerwony pasek, średnia najniższa to 5,46, wzorowe zachowanie, stypendium naukowe, wygrywała konkursy językowe. Czym się martwić?! jest zdolna, na pewno dostanie się gdzie tylko zechce. Startowaliśmy do Sempołowskiej (nasz pierwszy wybór) ponieważ jesteśmy po szkole francuskojęzycznej. Test kompetencji poszedł nieźle, ale nie najlepiej, przed nami 80 lepszych dzieciaków. Drugim wyborem był Lelewel i to wszystko. W międzyczasie córka zmieniła zdanie co do kontynuacji francuskiego w Sempołowskiej, mogliśmy w czerwcu zmienić preferencje (Lelewel i Czartoryski) i nagle okazało się, że większość Rodziców wybrało po 9, 10 szkół i więcej (rekordzista 21!!) i zaczął się stres, do tego informacje, że do obu szkół idą wyjątkowo zdolne dzieci, że jest ich więcej niż miejsc + rejon - nie wiadomo ile dzieci zostawi podania. Reasumując, ostatnie 2 miesiące szkoły, były dla nas ogromnym stresem, na który przede wszystkim córka nie była przygotowana. Nie spodziewaliśmy się, że ten etap edukacji część rodziców traktuje jak drogę na Harvard i niestety trochę nam się to udzieliło. Zależało nam przede wszystkim na małej i spokojnej szkole, takiej gdzie dziecko jest traktowane podmiotowo, udało się. Mam 3 lata aby przygotować swoje dziecko do kolejnego etapu, a sama nie dać się zwariować tylko zachować rozsądek. Chociaż, ponoć z wyborem Liceum jest jeszcze gorzej :-( ale to już temat na inny wątek :-)
  • Gość: Artur IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.05.14, 17:48
    Pani Małgorzato,
    Można wiedzieć jaki próg punktowy do Lelewela był w zeszłym roku? Max. było 110 pkt, ale nie mogę nigdzie znaleźć od ilu pkt. przyjmowali.
    Pozdrawiam,
    Artur
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 31.05.14, 19:22
    Panie Arturze,

    Już nie pamiętam dokładnie, ale miała blisko 100. . Wszystko rozbija się o ułamki punktów. W Córki klasie wszystkie dzieci z czerwonym paskiem. Najniższa średnia po 6 klasie wynosiła 5,4 najwyższa 6,0. Klasowa średnia po 6 klasie 5,5 :-) Wychowawca na zebraniu zawsze powtarza, że tu nie ma co robić, wszystkie dzieciaki się uczą i wiedzą po co są w tej szkole. Chociaż o średniej 5,5 możemy już zapomnieć :-)
    Polecam bardzo szkołę. Jeżeli Pana Dziecko lubi się uczyć na pewno będzie się tu dobrze czuło. Nauczyciele blisko dzieci i bardzo uważni. Dzieciaki bardzo, bardzo fajne.
  • Gość: mija IP: *.itsa.net.pl 05.06.14, 08:16
    Wracam do tego forum po roku, jestesmy po tescie.
    Dziecko ze srednia 5,5 zbobylo na tescie 28 punktów.
    Dla nas to ogromna przegrana, zawod, i straszny zal, ze sie nie udalo.
    Odwolalismy sie do OKE, aby zobaczyc test dziecka i ewentualnie odwolac sie od oceny.
    W dziecka klasie, dzieci srednio radzace sobie z nauka, dyslektyczne zobyluy po 31-35 punktów, 3 najlepsze uczennice 28 i 26.
    Kompletnie nie rozumiem co sie stalo, dlaczego taki wynik, dlaczego dzieci z wzorowymi wynikami tak zawalily test.
    Wybralismy Lelewela i Czartoryskiego, ale z takim wynikiem z testu zastanawiam sie czy mamy jakas szanse.
    To co sie stalo spedza mi ostatnio sen z powiek, takie plany... nie dramatyzuje, tylko strasznie szkoda mi dziecka, ze czuje sie przegrane.
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.14, 13:29
    Obawiam się, że może to świadczyć o nie najlepszych efektach kształcenia. W klasie mojego dziecka dzieci ze średnią powyżej 5,5 mają na sprawdzianie wyniki pomiędzy 36 a 40 pkt.
  • Gość: mija IP: *.itsa.net.pl 05.06.14, 13:47
    myslisz o szkole?
    nie wiem, nie wroce czasu, nie naprawie wyniku, chyba, ze okaze sie ze bledy w tescie sa bezsadanie naliczone. Ciezko mi to bedzie udowodnic jakby co.
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.14, 14:13
    Tak, myślę o szkole (?) - jak piszesz problem nie dotyczy jedynie Twojej córki, ale i innych uczennic z wysoką średnią. Podczas oglądania pracy dostaniesz zapewne do ręki kryteria wg których oceniany był test, więc sądzę, że bez problemu będziesz mogła zorientować się, gdzie są błędy. Może warto pójść tam razem z córką ? Co do rekrutacji - może macie jakieś dodatkowe punkty z konkursów przedmiotowych, które stanowiłyby pewne uzupełnienie ?
  • Gość: mija IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.14, 22:39
    Niestety nie - jedynie celujacy z zachowania.
    Nie chce isc z corka - po co ma sie stresowac. Pojde sama, dam rade.
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.14, 16:28
    Bądź dobrej myśli. To jak dziecko się czuje w tej sytuacji jest pochodną Twojego samopoczucia. Moja Córka jak na warunki lelewelowskie też nie napisała najlepiej. Byliśmy w szkole i pytaliśmy dyrekcję, czy ma jakiekolwiek szanse, nikt wprost nie powie, ale my na 10 dni przed wystawieniem ocen walczyliśmy o każdą kolejną 6. Udało nam się ze średniej 5,5 wejść na 5,8 i ten wynik pozwolił nam wejść do szkoły. Dlatego nie martw się, walcz do końca. Warto rozważyć napisanie ewentualnie odwołania. Zgromadź opinie o Twoim dziecku od Dyrekcji obecnej szkoły. Może warto zdobyć opinię psychologa, że dziecko może mieć trudności z napisaniem testu ze względu na stres. Nasz córka miała odjęte punkty za to, że czystopis zaznaczyła jako brudnopis i odwrotnie :-(
    . Skoro 6 lat były dobre wyniki w nauce, to jeden test, nie może przekreślić przyszłości Twojego dziecka. Trzymam kciuki i wierzę, że się uda.
    P.S. My do Czartoryskiego dostaliśmy się bez żadnego problemu, a był na 2 pozycji
  • Gość: mija IP: *.itsa.net.pl 10.06.14, 11:36
    Małgorzato, bardzo mnie pokrzepiłaś, dziekuje!
    Odwołałam sie do OKE, napisałam do niech pismo, ale nie liczę na wiele, nie sadze, ze podważy własną ocene.
    Poprosiłam juz o opinie dziceka dyrekcje naszej szkoly, dziecko jest naprawde dobrym, ba... bardzo dobrym uczniem, ma szanse na stypendium naukowe, reprezentuje sztandar szkoly, jest przewodniczaca od dwoch lat w swojej klasie.
    Czekam na werdykt z OKE, i walczymy dalej...
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 10.06.14, 13:27
    Trzymam kciuki. Zrób wszystko, w końcu to Twoje dziecko, trzeba mu ułatwić start, potem już same nabierają wiatru w żagle. Napisz też sama list do Dyrekcji. Opisz tam swoje dziecko, jego wyniki w sporcie, zainteresowania. Napisz jak matka do matki. Bądź dobrej myśli. Jeszce piłka w grze :-)
    Pozdrawiam ciepło
  • Gość: mija IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.14, 22:13
    myslisz o nowej dyrekcji w gimnazjum?
  • Gość: Małgorzata IP: *.dynamic.chello.pl 11.06.14, 12:35
    Tak. My zaraz po zakończeniu roku szkolnego złożyliśmy pismo. Opinie od Dyrekcji Podstawówki, opinie od psychologa i sama napisałam pismo opisujące moje dziecko. . Opisałam sukcesy sportowe i plastyczne. Dołączyłam wszystkie Dyplomy za konkursy niekuratoryjne z ostatniego roku (Konkursy kuratoryjne, system sam zaciągał). Bałam się, że sama punktacja za świadectwo i bycie laureatem nie wystarczy. Sprawdzian niestety nam też poszedł relatywnie kiepsko.
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.14, 16:05
    Ale przecież w systemie rekrutacji elektronicznej liczy się tylko i wyłącznie liczba uzyskanych punktów wg kryteriów rekrutacji danej szkoły - albo dziecko jest nad albo pod kreską. To może mieć jakiekolwiek znaczenie gdy jest dwoje dzieci z tą samą liczbą punktów, a miejsce już tylko dla jednego. Widzę większe uzasadnienie do takich działań przy ewentualnym odwołaniu .
  • Gość: mel IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 29.06.14, 00:25
    To jest jakieś szaleństwo :) Mój syn ma wypoconą średnią 5,25, test napisany na 39 punktów i to tylko przez dyslektyczną pomyłkę (zaciągnął dane z innej części tabeli), test predyspozycji ponad 170 punktów i.... się martwię. Czytając Wasze posty upewniam się w tym, że szkoła mojego dziecka nie rozdaje ocen zbyt hojną ręką, z angielskiego syn ma tylko 4, mimo, ze KET napisał na merit i miał średnią ocen z semestru 4,4. Szkoła też nie uważa za niezwykle istotne wypychanie dzieci na wszelkie konkursy, więc mój syn ich nie pisał. Niewątpliwie jest bardzo zdolny, inteligentny etc., ale czy ja jestem w stanie walczyć o przyjęcie pisząc na jego temat epopeje? Chyba nie... Do OKE poszliśmy razem żeby upewnić się co do rodzaju błędu, który popełnił w teście. Jest to zwykła ścieżka, z której wszyscy mogą skorzystać. Chciałbym, aby syn miał poczucie, że dostał się do szkoły głównymi drzwiami, bez oglądania się na mnie i moją pomocną rękę. Mam nadzieję, że utrzymam się w tym postanowieniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka