Dodaj do ulubionych

Ściąganie

IP: 172.19.0.* 30.03.02, 02:02
Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a do
z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Czy
podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąganie
nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was operaju ,
nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Mikey IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 13:38
    popieram cię
    zgadzam się, że trzeba wyeliminować zwyczaj ściągania w szkole, a to jest
    możliwe jedynie poprzez wprowadzenie ostrych kar
  • Gość: Śnieżka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 02:01
    Nie cierpię ściągania, nigdy nie ściągałam, a ostatnio zostałam postawiona w
    sytuacji praktycznie bez wyjścia - na sprawdzian z historii, niezależnie od
    tego, z czego zamierzamy zdawać maturę musieliśmy wukuć pół podręcznika (nie
    ma w tym żadnej przesady). Sprawdzian pojutrze... Nawet tydzień systematycznej
    nauki niewiele dał. Trzymajcie za mnie kciuki!
  • Gość: europej IP: *.skane.se 17.04.02, 12:29
    Ze sciaganiem w UE jest roznie! We Wloszech sciaga sie i to na tysiace
    sposobow, bardziej zaawansowanych niz w Polsce, natomiast w Skandynawii sa
    drakonskie kary i za sciaganie wyrzuca sie z uczelni. Uczniowie w liceach sami
    kapuja nauczycielowi tego kolege co kapuje, czasem wrecz placza z wscieklosci,
    jak zobacza kogos kto sciaga.
  • joaskaw 30.03.02, 19:55
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
    > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a do
    > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Czy
    > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąganie
    > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
    > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was operaju ,
    > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?

    Musze przyznac, ze nie znosilam, gdy wokol mnie sciagano. Nie obchodzili mnie ci
    ludzie, ale odbierali niejako wartosc oceny jaka otrzymali uczniowie, ktorzy nie
    korzystali ze sciag - w tym zazwyczaj ja.
    Nie wiem, czy powinno sie za to relegowac z uczelni, wiem natomiast ze na
    egzaminie na uczelnie na ktora bede zdawac o sciaganiu nie ma mowy. Nie wiem,
    czy sciaganie 'odmoralnia narod' i czy mozna w ogole mowic o sciaganiu w tych
    kategoriach - moze faktycznie ma tak fatalne konsekwencje. Ale mysle, ze z tym
    lekarzem to juz przesada. Zanim sie dorwa do skalpela czeka ich wiecej nauki w
    praktyce (mam nadzieje).
  • Gość: tom IP: *.czarnkow.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 20:27
    Na pisanie ściągi też trzeba wiele czasu. Na przepisanie materiału do nauki
    potrzeba 2 dni
  • Gość: hh IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 21:13
    im ostrzejsze bedą kary za sciąganie tym sprytniejsze staną sie formy sciąg.
    W szkole uczy sie czasem(ale nie zawsze:) takich bzdur, ze naprawde szkoda
    zasmiecac pamieci nimi...dlaczego wiec nie sciągac?oczywiecie w granicach
    dobrego smaku:0
  • darkfinka 08.04.02, 17:46
    Gość portalu: hh napisał(a):

    > im ostrzejsze bedą kary za sciąganie tym sprytniejsze staną sie formy sciąg.
    > W szkole uczy sie czasem(ale nie zawsze:) takich bzdur, ze naprawde szkoda
    > zasmiecac pamieci nimi...dlaczego wiec nie sciągac?oczywiecie w granicach
    > dobrego smaku:0

    moze to glupio zabrzmi, ale mysle, ze liczy sie realna wiedza, a nie
    wyniki w nauce. mimo ze uwazam sciaganie ze rzecz niemoralna, dopuszczam pewne
    wyjatki... tzn. rzeczy, ktore za nic nie beda potrzebne. a sprawdzian trzeba
    dobrze napisac.
  • Gość: Guest IP: *.rivnet / 10.1.12.* 09.04.02, 14:36
    darkfinka napisał(a):

    > moze to glupio zabrzmi, ale mysle, ze liczy sie realna wiedza, a nie
    > wyniki w nauce. mimo ze uwazam sciaganie ze rzecz niemoralna, dopuszczam pewne
    > wyjatki... tzn. rzeczy, ktore za nic nie beda potrzebne. a sprawdzian trzeba
    > dobrze napisac.

    Na studiach prawie każdy egzamin to taki wyjątek:)



  • emilia_ignaciuk 07.04.02, 20:55
    ściąganie jest rzeczą moralnie dwuznaczną :-))))
    a tak na boku: u nas niektórzy krzywym okiem patrzą na tych co ściągają
  • caerme 03.04.02, 21:50
    nie wiem ale czytajac opinie wydaje mi sie ze bede tu raczej diabelkiem z
    rozkami. a dlaczego ja sciagalem na egzaminach? [skonczylem szkole wyzsza]?
    bo:
    1. program byl czasem tak zawalony bezsensownymi definicjami i formulkami nie
    wnoszacymi tak naprawde nic ze inaczej nie bylo jak sie nauczyc albo co ktos
    podkreslal nie warto bylo zasmiecac pamieci [np 100 twierezen i def z matmy ba
    blache - bo kiego?]
    2. spora grupa wykladowcow nie uznawala innych argymentow jak swoje slowa
    wlasne - doswiadczylem tego kilka razy i napisanie czegos innego ale o tym
    samym znaczeniu niz tro co oni powiedzieli mijalo sie z celem - po co mam kuc
    ich dlugawe wynurzenia jak wiem na czym rzecz polega?
    3. kupa przedmiotow byla bezcelowa a te celowe nie istnialy np? po co mam
    wkuwac metody ustalania cen w monopolu jesli kazdy srednio rozgarniety chlop
    powie mi to prosciej niz profesor przez pol roku mowil? a 20 wzorow znac
    musialem
    4. co mnie interesowalo - sciagi nie potzrebne? reszta - sie przydadza w ten
    czy inny sposob.
    5. moze dzieki temu potrafie jakos samodzielnie msylec ze nie zasmiecilem sobie
    do konca mozgownicy stekiem zbednych informacji...
    6. ps a jaki sens ma nauka na zasadzie z-z-z-? jak dla mnie zadn....
  • Gość: DudeFoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 23:28
    Dzieki "hh" i "careme",
    wciaz wierze w trzezwo myslacych ludzi.
    Sorry ale mialem dzis taki sprawdzian z genetyki;
    ze gdyby nie dziewczyna ktora chce isc na medycyne
    ani ja, ani pol klasy ktora siedziala dookola niej :)
    nic by nie napisala. Na szczescie dziewczyna nie jest
    nadetym burakiem i qjonem ktory swoje nedzne i egoistyczne
    zachowanie probuje nadrobic pisaniem bzdurnych postuf.
    Ja biologie, fizyke, i rok temu chemie, mam w prawie tak glebokim powazaniu
    jak ludzi ktorzy mowia o sciagajacych jak o ziemskich slugach szatana.
    Zgadzam sie ze sciaganie jest zle, ale przy nim program nauczania; jego wymogi
    i kompetentni jak cholera wykladowcy; sa co najmniej zli do granic
    obrzydliwosci .
    I nie piszcie ze idziemy przeciez do U.E. w ktorej to sie nie sciaga, bo dacie
    kolejny dowod swej krotkowzrocznosci i prymitywnie subiektywnego p-ktu
    widzenia. pzdr.
  • Gość: pak IP: *.fe.internet.bosch.de / 10.4.4.* 05.04.02, 09:51
    Gość portalu: DudeFoot napisał(a):

    > Dzieki "hh" i "careme",
    > wciaz wierze w trzezwo myslacych ludzi.
    > Sorry ale mialem dzis taki sprawdzian z genetyki;
    > ze gdyby nie dziewczyna ktora chce isc na medycyne
    > ani ja, ani pol klasy ktora siedziala dookola niej :)
    > nic by nie napisala. Na szczescie dziewczyna nie jest
    > nadetym burakiem i qjonem ktory swoje nedzne i egoistyczne
    > zachowanie probuje nadrobic pisaniem bzdurnych postuf.
    > Ja biologie, fizyke, i rok temu chemie, mam w prawie tak glebokim powazaniu
    > jak ludzi ktorzy mowia o sciagajacych jak o ziemskich slugach szatana.
    > Zgadzam sie ze sciaganie jest zle, ale przy nim program nauczania; jego wymogi
    > i kompetentni jak cholera wykladowcy; sa co najmniej zli do granic
    > obrzydliwosci .
    > I nie piszcie ze idziemy przeciez do U.E. w ktorej to sie nie sciaga, bo dacie
    >
    > kolejny dowod swej krotkowzrocznosci i prymitywnie subiektywnego p-ktu
    > widzenia. pzdr.


    Proponuje krotki wyjazd do Stanow - jezeli dasz rade zalapac sie na lepsza
    uczelnie oczywiscie. Tam kwestia sciagania nie jest problemem: sciagasz =
    wylatujesz. Nie ma dyskusji. Przy prubie oszukiwania stracisz kolegow (i
    kolezanki), dobre imie i mozliwosc znalezienia pracy.
    W Polsce lekarstwem moze bylyby platne uczelnie. Gdyby rodzice musieli placic $20
    000/rok, to chcieliby zeby ich potomstwo umialo cos wiecej niz sprawne
    przepisanie materialu na sciage. T reszta potomstwo tez doszloby do takich
    wnioskow.
    I wreszcie, czy sciagania jest oszustwem, czy demoralizuje? Dziwne, ze wogole sie
    o to pyta. Czy danie lapowki demoralizuje? Czy jazda po pijanemu jest zla? A moze
    mozna zarabac komus laptopa, bo mi jest bardziej potrzebny? A moze mozna kogos
    zarabac bo przeszkadza?
    Trzeba sie uczyc (i byc uczonym) od dziecka co jest zle a co dobre. W normalnym
    kraju na tym ostatnim lepiej sie wychodzi.
  • Gość: Chemik IP: *.chemd.amu.edu.pl 16.04.02, 13:50
    Gość portalu: DudeFoot napisał(a):

    > Dzieki "hh" i "careme",
    > wciaz wierze w trzezwo myslacych ludzi.
    > Sorry ale mialem dzis taki sprawdzian z genetyki;
    > ze gdyby nie dziewczyna ktora chce isc na medycyne
    > ani ja, ani pol klasy ktora siedziala dookola niej :)
    > nic by nie napisala. Na szczescie dziewczyna nie jest
    > nadetym burakiem i qjonem ktory swoje nedzne i egoistyczne
    > zachowanie probuje nadrobic pisaniem bzdurnych postuf.
    > Ja biologie, fizyke, i rok temu chemie, mam w prawie tak glebokim powazaniu
    > jak ludzi ktorzy mowia o sciagajacych jak o ziemskich slugach szatana.
    > Zgadzam sie ze sciaganie jest zle, ale przy nim program nauczania; jego wymogi
    > i kompetentni jak cholera wykladowcy; sa co najmniej zli do granic
    > obrzydliwosci .
    > I nie piszcie ze idziemy przeciez do U.E. w ktorej to sie nie sciaga, bo dacie
    >
    > kolejny dowod swej krotkowzrocznosci i prymitywnie subiektywnego p-ktu
    > widzenia. pzdr.

    Coz powiem tak:
    Studiuje chemie na jednej z uczelni polskich i widze wokol siebie rozne przypadki
    ludzi uczciwych i nie. Ale sprawa jest prosta: ja nie sciagam, a mamy do
    nauczenia sie setek definicji i jakos sobie radze, a caly problem ludzi, ktorzy
    sie tlumacza, ze nie sa w stanie opanowac materialu polega na tym, ze wkuwaja, a
    nie ucza sie ze zrozumieniem.
    Wielokrotnie mi sie zdarza, ze osoba z wyzszych lat studiow (III-V roku) nie
    potrafi postawic prostej proporcji dla obliczenia na przyklad: zawartosci kwasu
    solnego w analizowanej probie znajac objetosc i miano dodanego titranta- wstyd!!!
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze sciagaja rowno na egzaminach, a pozatym
    wiekszosc takich "geniuszy" konczy tzw. "Blok pedagogiczny" zostajac pozniej
    nauczycielami.
    Uwazam, ze jak ktos nie potrafi opanowac pelni materialu jaki naklada sie na
    niego na kierunku studiow, ktory przecierz sam sobie wybral, bo studia nie sa w
    tym kraju obowiazkowe, to powinien zrezygnowac ustepujac miejsca innym, ktorzy
    moze sobie lepiej poradza, a jezeli nie to przynajmniej nie beda moze oszukiwac.
    Na koniec dodam jeszcze, ze instrukcja obslugi lopaty nie wymaga zbyt wielkiego
    zaangazowania, wiec jak nie potrafisz nauczyc sie niczego bardziej
    skomplikowanego (jak na przyklad zasady obliczen w miareczkowaniu
    alkacymetrycznym) to powinienes zajac sie kopaniem rowow i nie marnotrawic
    pieniedzy, ktore moga zostac przeznaczone na wyksztalcenie kogos kto ma do tego
    predyspozycje.

  • Gość: Ivy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 00:07
    Program nauczania jest przystosowany dla osob lubiacych uczyc sie ksiazeczek i
    zeszytowych notatek na pamiec. Definicje i stosy zbednych informacji, ktore
    nauczyciele nakazuja zapamietywac sprawiaja , ze co inteligentniejsi uczniowie
    skracaja sobie ta droge przez meke za pomoca sciag. I bardzo dobrze bo po co
    marnowac zdrowie i cenny czas na rzeczy zbedne. Lepiej poswiecic go na czytanie
    wartosciowych rzeczy i rozwijanie umiejetnosci, ktore sie przydadza w zyciu.
    Gdyby jednak zmieniono program ze skierowanego do kujonow na adresowany do
    uczniow myslacych to chyba spadlby odsetek mlodziezy legitymujacej sie
    swiadectwem maturalnym chociazby. Myslenie nie jest popularne i dla wiekszosci
    lepiej juz cos zakuc niz wysilac sie na wyciaganie samodzielnych wnioskow.
    Dlaczego wszyscy sie tak boja nowej matury? Bo chociaz w jakims stopniu stawia
    na dodatkowa wiedze ucznia, zainteresowania i myslenie. A tego u wielu mlodych
    ludzi prozno szukac. Niestety...
  • Gość: Ivy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 00:17
    ...A z wlasnych doswiadczen dodam, ze nie sciagalam nigdy na klasowkach czy
    egzaminach zgodnych z moimi zainteresowaniami i w konsekwencji z tym co robie w
    zyciu. Nie robilam tego bo z czystej przyjemnosci chcialam sprawdzac swoj stan
    wiedzy i dobrze sie bawilam rozwiazujac testy. Z reszta sciaganie nie bylo
    tutaj nigdy potrzebne. Za to sciagalam nagminnie na matmie , chemii i fizyce. A
    na studiach na jakichs bzdurnych przedmiotach jakby zupelnie oderwanych od
    calosci kierunku.
  • maretina 04.04.02, 14:58
    nie umiem sciagac.od razu mam wypieki na polikach, ogarnia mnie strach.
    sciaganie to nie dla mnie:)
    poza tym nic w moim zyciu nie osiagnelam twz fartem. jesli na cos sama nie
    zapracuje, to tego nie mam, zatem na studiach wiedzialam, ze jesli sie nie
    naucze, to nie ma mocnych na zdanie.... i kulam.
  • irma.x 04.04.02, 08:29
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
    > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a do
    > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Czy
    > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąganie
    > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
    > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was operaju ,
    > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?

    w tym roku koncze studia polonistyczne (zaocznie) i do tej pory sciaganie to dla
    mnie ciemna magia. nie mowie, ze nigdy nie probowalam, pare razy i owszem, czy to
    od innych, czy to ze sciagi, ale zawsze byla to partia materialu, na ktora nie
    mialam juz po prostu czasu...
    na moim kierunku jest pare rarytasow, moze i ciekawych, ale zeby zaraz EGZAMIN???
    z gramatyki historycznej, laciny, ze o staro-cerkiwno- slowianskim nie
    wspomne..... gdyby ktos mi teraz zadal pytanie z jednego z tych przedmiotow,
    ucieklabym ;)
    Nigdy nie denerwowalo mnie to, ze ktos sciaga ode mnie. w liceum na dyktandach i
    innych z polaja klasowkach pomogalam ile sie dalo. mi za to pomagali na
    matematyce i fizyce (brrrrrrrrrrrr!). taki maly handel wymienny! jak to w
    zyciu ;).

  • Gość: Cabe IP: 217.96.126.* 04.04.02, 10:11
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
    > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a do
    > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Czy
    > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąganie
    > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
    > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was operaju ,
    > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?

    Nie robcie jaj, boli was to ze sami nie umiecie sciagac, u musicie zaprowac
    wiedze nocami bo ktos inny wie ze lekcje historii, doniczego mu sie nie przydadza
    nie interesuje sie tym i potrafi sobie zrobic sciage........? Wiadomo, ze
    sciaganie powinno byc potepiane ale podawanie tak skrajnych przykladaow jak ten z
    lekarzem to zakrwa na kpine, przeciez jak koles konczy uczelnie to nie idzie od
    razu dostolu operowac ludzi. Nie wyolbrzymniajcie faktow. Nie mozecie sami
    sciagnac bo sie boicie, a zal wam tego ze inni moga i wychodza na tym lepiej bo
    maja wiecej czasu na inne rzeczy. Wedlug mnie jestescie poprostu zazdrosni, ze
    inni umiejaja a wy nie. Czlowiek zawsze mial inklinacje w zlym kierunku :) tylko
    ze wy sie boicie sciagac, czasami szczesciu trzeba troche dopomoc, a pozatym
    wszyscy wiedza ze oceny nie sa w zadnym stopniu obiektywne czego na pewno
    doswiadczyl kazdy student i uczen, czasami cos wypadnie i nie ma czasu sie
    nauczyc i wtedy zostaje do wyboru albo pala albo sciaga na egzaminie i mozliwosc
    ze sie uda znowu ten kolejny raz. Sciagajcie, tak powinno byc w 68% wiedza ktorej
    sie uczymy okazuje sie nieprzydatna :):) to taka mala dygresja z badan naukowych.
    cabe
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 04.04.02, 21:17
    Nie chodzi czy ktos umie sciagac czy nie. Jezeli sie decydujesz ze chcesz sie czegos uczyc to jest to dobrowolne. Nikt nikogo nie zmusza do uczęszczania do danej szkoły , nie każdy musi kończyć studia. Lekarz lekarzem , ale nawet w uczelniach pedagogicznych ludzie ściągają na potęgę , potem to oni układają ( sporo z nich znajdzie się wysoko - przykłady poprzedni i ten gabinet) program nauczania. Co zaproponują - oni sciągali , mają dyplomy , mało umieją i mogą włożyć do programu tylko stary spis treści podręcznika np. historii. Błędne koło.
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 04.04.02, 21:21
    Nie chodzi czy ktos umie sciagac czy nie. Jezeli sie decydujesz ze chcesz sie czegos uczyc to jest to dobrowolne. Nikt nikogo nie zmusza do uczęszczania do danej szkoły , nie każdy musi kończyć studia. Lekarz lekarzem , ale nawet w uczelniach pedagogicznych ludzie ściągają na potęgę , potem to oni układają ( sporo z nich znajdzie się wysoko - przykłady poprzedni i ten gabinet) program nauczania. Co zaproponują - oni sciągali , mają dyplomy , mało umieją i mogą włożyć do programu tylko stary spis treści podręcznika np. historii. Błędne koło.
  • Gość: pace IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 08.04.02, 18:00
    Gość portalu: Cabe napisał(a):

    > Gość portalu: free napisał(a):
    >
    > > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
    > > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a
    > do
    > > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Cz
    > y
    > > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąg
    > anie
    > > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
    > > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was opera
    > ju ,
    > > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?
    >
    > Nie robcie jaj, boli was to ze sami nie umiecie sciagac, u musicie zaprowac
    > wiedze nocami bo ktos inny wie ze lekcje historii, doniczego mu sie nie przydad
    > za
    > nie interesuje sie tym i potrafi sobie zrobic sciage........? Wiadomo, ze
    > sciaganie powinno byc potepiane ale podawanie tak skrajnych przykladaow jak ten
    > z
    > lekarzem to zakrwa na kpine, przeciez jak koles konczy uczelnie to nie idzie od
    >
    > razu dostolu operowac ludzi. Nie wyolbrzymniajcie faktow. Nie mozecie sami
    > sciagnac bo sie boicie, a zal wam tego ze inni moga i wychodza na tym lepiej bo
    >
    > maja wiecej czasu na inne rzeczy. Wedlug mnie jestescie poprostu zazdrosni, ze
    > inni umiejaja a wy nie. Czlowiek zawsze mial inklinacje w zlym kierunku :) tylk
    > o
    > ze wy sie boicie sciagac, czasami szczesciu trzeba troche dopomoc, a pozatym
    > wszyscy wiedza ze oceny nie sa w zadnym stopniu obiektywne czego na pewno
    > doswiadczyl kazdy student i uczen, czasami cos wypadnie i nie ma czasu sie
    > nauczyc i wtedy zostaje do wyboru albo pala albo sciaga na egzaminie i mozliwos
    > c
    > ze sie uda znowu ten kolejny raz. Sciagajcie, tak powinno byc w 68% wiedza ktor
    > ej
    > sie uczymy okazuje sie nieprzydatna :):) to taka mala dygresja z badan naukowyc
    > h.
    > cabe


    przejeżdzajmy na czerwonym świetle, bo mamy 50% szans, że uda nam sie przejechać
    w ten sposób przez skrzyżowanie. Możemy także okradać supermarkety bo
    wykorzystują swoich pracownikow.;-P
    Cabe! Nie można usprawiedliwiać w żaden sposób rzeczy złych z natury, tak jak złe
    z natury jest ściąganie. Ludzie którzy nie umieją ściągać nie są frajerami, są
    uczciwymi ludźmi. Ludzie wchodząc do sklepu nie kradną, jedni dlatego, że są
    uczciwi inni boją się kary. Dopóki mentalność naszego "cwaniackiego" narodu nie
    zmieni się i oszukiwanie będzie usprawiedliwiane, myślę że trzeba wprowadzić
    surowe kary za ściąganie (np.: wydalać z uczelni, szkoly etc.)


  • mateuszs1 04.04.02, 14:46
    Nigdy nie ściągałem a ukończyłem studia wyższe, i uważam tych, którzy ściągają
    za zwykłych cwaniaków i obiboków. Chcę aby w Polsce wprowadzono rozwiązania
    anglosaskie (na zbity pysk za ściąganie).
    Uważam że ściągają ci którzy nie chcą się uszyć ale ładna średnia by się
    przydała
    (stypendium naukowe). Studia to nie zawodówka i trochę wiedzy ogólnej trzeba
    poznać
  • jarmush 04.04.02, 15:06
    Widac, ze konczyles jakas polonistyke albo filozofie
    lub inne ambitne studia.
  • Gość: audeo IP: *.wci.univ.szczecin.pl 09.05.02, 12:25
    Wiesz naprawde sie z Toba zgadzam!!! Teraz jestem studentka no izbliza sie
    sesja. Rozni ludzie roznie sie do niej przygotowuja.Jedni licza na wiedze, inni
    na sciagi. To troche nie fair ze gdy jedni zarywaja nocki a inni
    przychodza ,,na gotowe" , a wynik egzaminu zalezy tyklo od kolejnosci wejscia
    do sali i zajeci dobrego miejsca. Kiedy zdawalam mature bylo tak samo- zalezalo
    od miejsca gdzie sie siadlo. Ja osobiscie nie sciagam, bo skoro sama chce do
    czegos dojsc to powinnam miec bynajmniej pojecie. W koncu do studiow nikt mnie
    nie zmuszal...
  • jarmush 04.04.02, 14:57
    Sciaganie z glowa nie jest zle.
    Bo jesli musialem sie nauczyc na egzamin np. z
    elektrotechniki setki wzorow potrzebnych tylko do tegu,
    zeby je potem gdzies podstawic w zadaniu, to jest bez
    sensu, zeby je pamietac. Od tego sa ksiazki. Gorzej,
    zdarzalo sie, ze trzeba bylo znac wyprowadzenie takiego
    wzoru, podczas gdy sam wzor mial dlugosc 5 znakow.
    Wazne, zebym wiedzial, gdzie je podstawic i jak
    rozwiazac zadanie.
    Mysle, ze sciaganie w Polsce jest tak powszechne
    wlasnie dzieki przeladowaniu materialu bzdurnymi
    szczegolami.
  • Gość: ok.api IP: *.icpnet.pl 04.04.02, 16:58
    A ja właśnie jestem z polonistyki i pomimo wielu zastrzeżeń, jakie mam do tego
    kierunku, lubię moje studia i drażni mnie ironia, z jaką niektórzy się o nich
    wypowiadają. Co się zaś tyczy ściągania, to muszę przyznać, że w liceum
    korzystałam z różnych "pomocy naukowych" (głównie na sprawdzianach z matmy i
    fizyki), nie tylko dlatego, że wiedzę z danej dziedziny uważałam za
    niepotrzebną, lecz także z tej oto prostej przyczyny, że niektóre przedmioty
    były dla mnie "czarną magią".
    Ściąganiu sprzyja także przyzwalająca postawa nauczycieli. Jaką bowiem karą
    jest postawienie uczniowi oceny niedostatecznej albo obniżenie oceny ze
    sprawowania? Dla mnie żadną.
    Wśród nauczycieli są jednak chlubne (oceńcie sami) wyjątki. Moja nauczycielka
    francuskiego (w liceum), którą - mimo jej surowości, nieprawdopodobnych wymagań
    i złośliwego charakterku - wspominamy raczej pozytywnie, nie znosiła ściągania.
    Nie wyobrażam sobie, by komukolwiek przyszło na myśl choćby sporządzenie
    ściągi, nie mówiąc już o jej użyciu.
    Nie napiszę, że potępiam ściąganie na sprawdzianach czy egzaminach, gdyż sama
    podobnie postępowałam i poniekąd rozumiem, że tych "niecnych" ;))) praktyk nie
    da się uniknąć, biorąc pod uwagę przeładowane do granic możliwości programy
    nauczania w szkołach.
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 04.04.02, 21:20
    Sorry , mam pojęcie o elektrotechnice - jakie to masz na myśli skomplikowane wzory ? I pytanie : co w takim razie sądzisz o matematyce , o twierdzeniach , dowodach - to nie jest istotne ?
  • jarmush 08.04.02, 12:08
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Sorry , mam pojęcie o elektrotechnice - jakie to masz
    na myśli skomplikowane wz
    > ory ? I pytanie : co w takim razie sądzisz o
    matematyce , o twierdzeniach , d
    > owodach - to nie jest istotne ?

    Nie mowie o elektrotechnice na poziomie technikum, tylko
    np. o wzorach z teorii pola - wiesz co to jest?
    Albo wzory Gaussa. Zreszta co ci bede tlumaczyl. I tak
    nie zrozumiesz.
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 08.04.02, 15:08
    Teorie pola zdałem na ustnym , nie musiałem ściągać. I to było zupełnie coś innego niż połączenie drutów z teorią pola, przedmiot był odrębny , a cztery równania maxwella dają pogląd na cała elektrotechnike i warto je znać na pamięć a nie ściągnąć. Przydaje się na wyższych latach studiów.
  • jarmush 09.04.02, 08:19
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Teorie pola zdałem na ustnym , nie musiałem ściągać. I
    to było zupełnie coś inn
    > ego niż połączenie drutów z teorią pola, przedmiot był
    odrębny , a cztery równa
    > nia maxwella dają pogląd na cała elektrotechnike i
    warto je znać na pamięć a ni
    > e ściągnąć. Przydaje się na wyższych latach studiów.

    Tylko po co znac wyprowadzenie? Tez sie przydaje?
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 09.04.02, 16:24
    Czasem tak - nawet na głupich maszynach. Jeżeli wiesz jak wyprowadzić, automatycznie wiesz w jaki sposób kształtuje się strumień itd. Jeżeli nie - to zaczyna się kłopot - miałem takiego profesora.
  • Gość: Jaceq IP: *.szeptel.net.pl 04.04.02, 21:41
    Przesada (we wszystkim) wydaje się zbędna.

    Jakoś tak się porobiło, że sama czynność ściągania jakby nobilituje. I to jest obrzydliwość. Ze swoich
    studiów pamiętam, że nigdy nie ściągałem. Zresztą nie było innego wyjścia, jak się nauczyć, i to ze
    zrozumieniem. Jedna luka powodowała, że można było stracić resztę. I oczywiście niewiedza
    wychodziła na ćwiczeniach, a tam ściągać się nie dało.
    Inna sprawa - to te przedmioty / partie materiału zbędne. Pamiętam te nędzne próby 'humanizacji'
    moich studiów. Ale czy warto tu ściągać? Przecież jest (było) to traktowane z 'przymrużeniem oka'.

    Nie ściągałem, ale robiłem sciągawki. Sobie. To jednak też forma nauki.
    (przepraszam, jednak coś ściągnąłem: na maturze z polskiego. Zapomniałem :-/~)

    Wogle mam wrażenie, że niekoniecznie ci wszyscy ludzie, którzy kończą studia - muszą je kończyć.
    Jak się ma problemy, że się nie kuma, to można przecież do łopaty. Nie chciałbym generalizować, ale
    student, który jedzie 5 lat na ściąganiu (bo mu program nie leży) - lepiej by zrobił, gdyby poszedł do
    łopaty albo na zasiłek. Lepiej oczywiście - z mego (Waszego chyba też?) punktu widzenia. Potem jest
    zdziwienie: skąd tyle urzędników, sędziów, lekarzy, geodetów, pracowników naukowych itd. o
    mentalności drobnych złodziejaszków. (przepraszam tych wszystkich, których nie wymieniłem). Ano
    stąd, że wychowani na ściąganiu.

    No i, last but not least, te idiotyzmy ze średnimi (do stypendium choćby) - promują ściągactwo. Co
    prawda, z powodu postępów japiszoństwa i tzw. wyścigu szczurów kończy się tzw. ściąganie
    koleżeńskie, przynajmniej na niektórych kierunkach, ale pomysłowość w ściąganiu 'na swój szczot' -
    coraz większa (elektronika, gadżety). Jeśli student pomyśli: "ja swoją ciężką pracą zarobiłem na 3,5 z
    egzaminu, a tamta miernota ściągnęła na 4,5 - czyli - jest na dobrej drodze do odebrania mi potem
    lepszej pracy, bo będzie miał lepszą średnią" - to ten student nie powinien mieć skrupułów i
    zwyczajnie ową miernotę zakablować. A ja mu za to osobiście podziękuję, bo dzięki temu
    prawdopodobnie w społeczeństwie nie będzie funkcjonował jeden półdebil z lepkimi rączkami.
    Tzn. będzie, ale raczej tam, gdzie jego miejsce.

    Jeśli ktoś wpada na ściąganiu - bezwzględnie won z uczelni. Nie dość, że oszukuje, to jeszcze
    łamaga.
  • Gość: ok.api IP: *.icpnet.pl 05.04.02, 00:01
    Studia to coś zupełnie innego niż szkoła podstawowa czy średnia - wszyscy
    dobrze o tym wiemy. Racja - nigdzie nie jest powiedziane, że koniecznie trzeba
    swoją edukację kontynuować w wyższej uczelni, którą wybieramy przecież (w
    każdym razie ja tak wybrałam) zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i
    zdolnościami. Jako umysł humanistyczny nie podjęłabym studiów na politechnice
    czy medycynie, bo się po prostu do nich nie nadaję.
    Moim studiom poświęcam sporo czasu, niektóre przedmioty lubię, innych wręcz nie
    cierpię, ale jakoś nie ciągnie mnie do ściągania mimo wielu sprzyjających
    okazji. Wychodzę bowiem z założenia, że nawet pozornie idiotyczny przedmiot
    może się kiedyś do czegoś przydać (coraz częściej - a kończę już
    swoją "kadencję" na uniwerku - okazuje się, że elementy tej wiedzy bywają
    użyteczne). Zresztą program zajęć jest tak pomyślany, że przedmioty na
    kolejnych latach w jakiś sposób - mniej lub bardziej - do siebie nawiązują.

    Poza tym szkoda mi czasu na sporządzanie ściąg, wolę się po prostu tego
    nauczyć, nawet jeśli będzie to nauka w myśl maksymy "zakuć - zdać - zapomnieć".
    Ściągałam w podstawówce i w liceum, ale teraz jakoś brak mi i czasu,
    i "inwencji twórczej" w tej dziedzinie. Ściąganiu na studiach mówię: nie; tylko
    jak tu nie dołączyć do grona cwaniaczków czy leniuchów, skoro ściąganie nie
    pociąga za sobą żadnych konsekwencji?
  • Gość: Pola IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.04.02, 03:36
    W Kanadzie jest to bardzo powazne wykroczenie, czy tez przestepstwo i bardzo
    powaznie traktowane i karane, wlacznie z wyrzuceniem z uczelni.
  • agniecha_72 05.04.02, 05:44
    Sciaganie to oszustwo i rzecz zupelnie niespotykana np. w USA (przynajmniej na
    studiach magisterskich) gdzie obowiazuje "Honor Code" (za sciaganie wylatuje
    sie ze szkoly a w najlagodniejszym przypadku ma sie do czynienia z komisja
    dyscyplinarna i "pala" z przedmiotu). I mimo, ze profesor po rozdaniu pytan
    najczesciej wychodzi, na sali panuje cisza "jak makiem zasial" i nikomu do
    glowy nie przyjdzie zeby sciagac czy "pytac sie" o cos sasiada.
  • Gość: lola IP: 2.4.STABLE* / 10.166.71.* 05.04.02, 11:25
    Skonczylam wyzsze studia w Polsce oraz studiowalam za granica.
    To co uwaza sie za sciaganie w Polsce jest bardzo szerokim pojeciem, wszystkie
    regulki na pamiec.. itd. Z:Z:Z.
    Przyklad lekarza operacyjnego jest kopmetnym bledem pojmowania sciagania. Przed
    operacja lekarz przygotowuje sie doe specyficznego zabiego, wie co ma byc
    operowane. Poza tym pracuje w grupie. Uwazam ze praca ( umjejetnosc) w grupie
    jest bardzo wazna. Umiec "sciagac" to umiec wspolpracowac.
    Nie spotkalam sie z tym za granica, moglam korzystac z danych dostepnych przez
    uczelnie. Najwazniejsze znac temat i pojmowac co sie robi.
    Poza tym sa przedmioty , ktore sie sciaganiu nie opra.
  • Gość: Tomek IP: 192.168.0.* 05.04.02, 15:08
    lola napisala:
    > Poza tym sa przedmioty , ktore sie sciaganiu nie opra.

    :^)
  • Gość: pace IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 08.04.02, 18:11
    racja niestety leży pomiędzy, ktoś kto olewa studia, albo ich nie skończy albo
    zostanie konowałem. Oprócz wiedzy człowiek wyposarzany jest tam w umiejętności:
    zdobywania wiedzy, logicznego myślenia, niektóre dziedziny uczą także
    dyscypliny. Bez tych umiejętności żadna ściąga, żaden najpiękniej kolorowany
    podręcznik nie pomoże na sprawdzianie czy kolokwium. Chyba że nauczyciel wymaga
    wiedzy encyklopedycznej. Ja miałem kiedyś wykładowce, który na kolokwiach
    pozwalał nam mieć podręczniki. Nigdy nie odważyłem się przyjść na takie
    kolokwium nieprzygotowany. Wmojej dziedzinie najważniejsze jest myślenie i bez
    zrozumienia tematu następuje "efekt d**y bladej"
  • Gość: ixz IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.04.02, 14:04
    ściągać to znaczy przeżyć
    pamietacie czasy bez ściągi
  • Gość: Tomek IP: 192.168.0.* 05.04.02, 14:48
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część
    ludzi nauczyła się
    > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i
    ściągają , wszystko od a do
    > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu
    relegować z uczelni ? Czy

    Przylapanie na sciaganiu jest rownoznaczne z oblaniem
    egzaminu. Czy to nie wystarczy?

    > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest
    moralne ? A czy ściąganie
    > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym
    do degradacji

    Racja, sciaganie w zasadzie nie zbyt moralne.

    > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale
    lekarz który was operaju ,
    > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie
    ściągał ?

    Gdzies nawet czytalem o lekarzu, ktory zostawil swojej
    pacjentce w brzuchu nozyczki:)
  • Gość: Pola IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.04.02, 17:48
    Ja studiowalam zarowno w Polsce jak i w Kanadzie i musze stwierdzic ze
    podejscie do problemu sciagania jest zupelnie jednak inne. Chociaz moze dzisiaj
    w Polsce jest to rowniez karane bardzo ostro? W czasach kiedy studiowalam w
    Polsce byl to zwyczaj dosyc powszechny i szeroko akceptowany. Nie mowie tu o
    sciaganiu zasadniczych partii egzaminu ale o drobiazgach. W Kanadzie nie
    przyszloby mi to do glowy. To jest dla nich potworne oszustwo, za ktore groza
    bardzo powazne konsekwencje w przypadku przylapania. A przylapanym mozna byc
    bardzo latwo, bo nawet sami studenci donosza na siebie w takich przypadkach,
    gdyz konkurencja jest dosyc duza. Kazdy przelicza ilosc osob na zdjeciach
    graduacyjnych z lat poprzednich no i odejmuje to od liczby studentow aktualnie
    na roku. Oznacza to ze i wiecej ludzi odpada tym szanse ukonczenia sa wieksze.
    Smutne ale prawdziwe. Pozdrawiam
  • Gość: Ania IP: *.frognet.net 05.04.02, 17:53
    Sciagalam w liceum, bo biologia czy chemia za nic nie chcialy mi wejsc do glowy
    (wierzcie, probowalam). Natomiast na studiach sciaganie nie bylo mi potrzebne.
    Studiowalam to, co lubilam i nawet przedmioty pozornie bezsensowne okazywaly
    sie po paru latach calkiem przydatne (jak juz to jeden z forumowiczow
    zauwazyl). Teraz studiuje w Stanach, gdzie sciaganie uwazane jest za wielka
    hanbe. Profesorowie wychodza z sali w czasie egzaminow, a nikt i tak nie odwazy
    sie powiedziec ani slowa. Ostatnio zreszta profesorowie zaczeli sie bacznie
    przygladac swoim studentow, bo bylo pare przypadkow sciagania, zgloszonych
    zreszta skrupulatnie przez "uczynnych" kolegow. Wszyscy winowajcy to
    cudzoziemcy (nie z Polski!).
  • malenka 05.04.02, 19:07
    Za miesiąc piszę maturę. Wybrałam polski i matematykę, i raczej na egzamin
    przyjdę bez ściąg. Z resztą nie wiem co takiego miałabym na nich umieścić... W
    każdym razie trochę do szkoły już chodzę i nie w życiu nie uwierzę temu, kto
    powie mi, że NIGDY nie ściągał!!! Musiałoby to chyba znaczyć, że nigdy nie
    chodził(a) do szkoły. A czy to jest etyczne czy nie? Nie... Tak samo jak
    nieetyczne jest korzystanie z nagrywarek CD zeby zgrać fajne mp3 czy programik
    od znajomego...
  • Gość: Kociątko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 20:48
    jak czytam te posty to nie wiem co mam myśleć... sami święcfi czy co? dopóki
    programy nauczania i podejście do uczniów będzie takie jakie jest to ściągania
    nie da się wyeliminować. wcale nie uważam tego za niemoralne, to sposób
    przeżycia w edukacyjnej dżungli. i nie porównujcie polski z usa czy kanadą.
    pozdrawiam tych, co potrafią ściągać mądrze i nie boją się do tego przyznac :P
  • Gość: DudeFoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 23:13
    Gość portalu: Kociątko napisał(a):

    > jak czytam te posty to nie wiem co mam myśleć... sami święcfi czy co? dopóki
    > programy nauczania i podejście do uczniów będzie takie jakie jest to ściągania
    > nie da się wyeliminować. wcale nie uważam tego za niemoralne, to sposób
    > przeżycia w edukacyjnej dżungli. i nie porównujcie polski z usa czy kanadą.
    > pozdrawiam tych, co potrafią ściągać mądrze i nie boją się do tego przyznac :P

    Nie tyle śfięci;
    co po prostu statystycznie niezamadrzy.
    Czytajac kilka postow odnioslem wrazenie
    iz jest tu kilku kujonow; JAKIS PSEUDO
    Euro-manikow.
    Nie widza tak jak Ty czy ja,
    ze problem jest glebszy,
    ze edukacja jest do dupy itd,
    oni sie po prostu qja,
    nie daja innym sciagac;
    i piszac posty s stylu ze sicaganie jest "be"
    usprawiedliwiaja swe bycie burakami.
    tak dalej panie i panowie!
  • b3ut 06.04.02, 00:30
    Za ściąganie niech zabijaą a tych co ściągali i nie dali się złapać niech biorą
    na goryli
  • Gość: Jaceq IP: *.szeptel.net.pl 06.04.02, 10:06
    Gość portalu: DudeFoot napisał(a):

    > Nie tyle śfięci;
    > co po prostu statystycznie niezamadrzy.
    > Czytajac kilka postow odnioslem wrazenie
    > iz jest tu kilku kujonow; JAKIS PSEUDO
    > Euro-manikow.
    > Nie widza tak jak Ty czy ja,
    > ze problem jest glebszy,
    > ze edukacja jest do dupy itd,
    > oni sie po prostu qja,
    > nie daja innym sciagac;
    > i piszac posty s stylu ze sicaganie jest "be"
    > usprawiedliwiaja swe bycie burakami.
    > tak dalej panie i panowie!

    Dude, wydajesz się klasycznym przykładem gościa, któremu nawet ściąganie niewiele pomoże. J. polski
    nigdy nie był moją mocną stroną, ale zrozumiale się wypowiedzieć od biedy potrafię. 'Quj', bracie, sciągaj,
    ale - na litość - nie pchaj się na świecznik. To, co dla Ciebie jest buractwem, mam nadzieję, jednak jest
    zdecydowaną większością w Polsce. Problem jest głębszy, edukacja jest DD, ale to jest tak, jakbyś
    próbował usprawiedliwiać np. złodzieja samochodów tym, że go nie stać. Różnica pomiędzy kujoństwem
    a ściągactwem jest mniej-więcej taka, jak między 'dusigroszostwem' a kradzieżą.
  • Gość: ninka IP: *.n.club-internet.fr 06.04.02, 12:14
    Sciaganie - nie
    Sciagi - tak
    Coz bardziej pouczajacego ponad umiejetne przygotowanie
    sciagi!
    Wymaga:
    1 uporzadkowania
    2 chocby najmniejszej syntezy
    3 przepisania (no, chyba, ze uzywa sie do niej
    komputera, ale to bez sensu)

    Skutek: przy dobrze przygotowanej sciadze umie sie ja
    na pamiec
    A sciaga w rekawie = poczucie bezpieczenstwa

    No, chyba ze przygotowuje sie ja glupio, ale wtedy mala
    nadzieja, ze pomoze.
  • Gość: ciele IP: 212.87.230.* 06.04.02, 12:15
    Powinno byc tak jak na zachodzie - natychmiastowe wydalenie z uczelni z wpisem
    do akt - "Czarny bilet"
  • kwieto 06.04.02, 14:48
    Mam wrazenie, ze Ci ktorzy tlumacza, ze sciaganie jest odpowiedzia na
    bezsensowny program, usprawiedliwiaja tym swoje wlasne nieuctwo. Ubawil mnie
    post DudeFoot'a w ktorym roi sie od bledow gramatycznych, moze dlatego ze chce
    pokazac ze jest "cool", a moze dlatego ze nie zna podstawowych zasad? Mnie w
    kazdym razie slowa typu: "postuf" draznia.

    Byla kiedys w III PR Polskiego Radia dyskusja na temat sciagania, ubawily mnie
    tam wypowiedzi studentow broniacych Sciagi. Otoz wedlug nich, program jest tak
    przeladowany informacja, czesto zbedna, ze oni w normalnym trybie po prostu nie
    sa w stanie sobie dac rady. Coz, ja moge jedynie odpowiedziec: nie kazdy musi
    miec skonczone studia czy srednia szkole. Zawsze mozna pojsc do zawodowki, czy
    skonczyc edukacje na podstawowce. Ludzie do zamiatania ulic tez sa potrzebni.
    Moze wtedy znikna coraz czesciej pojawiajacy sie ostatnio na-wpol glupi
    absolwenci uczelni, pozniej menadzerowie, dyrektorzy, nadenci urzednicy, ktorzy
    "udupia" kazdego kto wytknie im ich wlasna niewiedze.

    Zgoda - czasem nauczyciel kaze "wykuc na blache ksiazke telefoniczna" ktora do
    niczego nie jest nam wlasciwie potrzebna. Tyle ze tacy nauczyciele czy
    wykladowcy rekrutuja sie najczesciej wlasnie z tych, co to sie przez studia
    przeslizgneli na sciaganiu i innych technikach typu chodzenie na wyklad gdzie
    za sama obecnosc dostaje sie piatke. Nie nauczyli sie myslec, tylko
    mechanicznie przeklepac informacje ze sciagi - wiec teraz tego samego wymagaja
    od swoich uczniow. Wniosek jest prosty - im wiecej ludzi zamiast sciagac
    zacznie myslec - tym szybciej sie wszystkim poprawi.

    A jesli juz ktos nie widzi innego wyjscia niz sciagi (sam czasem na studiach
    sciagalem) - to niech sie uczciwie przyzna, ze to przez jego lenistwo czy
    elementarne braki wiedzy, a nie dlatego ze "musi bo za duzo wymagaja". Takie
    tlumaczenia sa zalosne.
  • Gość: DudeFoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 16:46
    kwieto napisał(a):

    > Mam wrazenie, ze Ci ktorzy tlumacza, ze sciaganie jest odpowiedzia na
    > bezsensowny program, usprawiedliwiaja tym swoje wlasne nieuctwo. Ubawil mnie
    > post DudeFoot'a w ktorym roi sie od bledow gramatycznych, moze dlatego ze chce
    > pokazac ze jest "cool", a moze dlatego ze nie zna podstawowych zasad? Mnie w
    > kazdym razie slowa typu: "postuf" draznia.
    Nikt ci nie kaze tego czytac nerwusie.
    >
    > Byla kiedys w III PR Polskiego Radia dyskusja na temat sciagania, ubawily mnie
    > tam wypowiedzi studentow broniacych Sciagi. Otoz wedlug nich, program jest tak
    > przeladowany informacja, czesto zbedna, ze oni w normalnym trybie po prostu nie
    >
    > sa w stanie sobie dac rady. Coz, ja moge jedynie odpowiedziec: nie kazdy musi
    > miec skonczone studia czy srednia szkole. Zawsze mozna pojsc do zawodowki, czy
    > skonczyc edukacje na podstawowce. Ludzie do zamiatania ulic tez sa potrzebni.
    > Moze wtedy znikna coraz czesciej pojawiajacy sie ostatnio na-wpol glupi
    > absolwenci uczelni, pozniej menadzerowie, dyrektorzy, nadenci urzednicy, ktorzy
    > "udupia" kazdego kto wytknie im ich wlasna niewiedze.

    Widze to inaczej.Takie ciecie to raczej wlasnie byłe kujony; najpierw podczas
    edukacji tylko sie kuli; a ze inni sie z nich nabijali, to udupiajac poprawiaja
    swe samopoczucie zszargane kompeksami z dziecinstwa.
    > Zgoda - czasem nauczyciel kaze "wykuc na blache ksiazke telefoniczna" ktora do
    > niczego nie jest nam wlasciwie potrzebna. Tyle ze tacy nauczyciele czy
    > wykladowcy rekrutuja sie najczesciej wlasnie z tych, co to sie przez studia
    > przeslizgneli na sciaganiu i innych technikach typu chodzenie na wyklad gdzie
    > za sama obecnosc dostaje sie piatke. Nie nauczyli sie myslec, tylko
    > mechanicznie przeklepac informacje ze sciagi - wiec teraz tego samego wymagaja
    > od swoich uczniow. Wniosek jest prosty - im wiecej ludzi zamiast sciagac
    > zacznie myslec - tym szybciej sie wszystkim poprawi.
    Przeciez w programie nauczania nie ma nic o mysleniu, jest tylko qcie,qcie i qcie;
    przykladnowo po kiego moj brat musi sie uczyc na sprawdzian WSZYSTKICH powiatow
    (kilka set)? I czy sciaganie w takim przypadku jest zle? Bo wg takiego Jaceq
    sciaganie jest niczym kradziez, morderstwo albo gwalcenie przejechanego kota.
    Sorry ale program nauczania to tak wielka bzdura ze naprawde sciaganie bywa
    usprawiedliwione.
    > A jesli juz ktos nie widzi innego wyjscia niz sciagi (sam czasem na studiach
    > sciagalem) - to niech sie uczciwie przyzna, ze to przez jego lenistwo czy
    > elementarne braki wiedzy, a nie dlatego ze "musi bo za duzo wymagaja". Takie
    > tlumaczenia sa zalosne.

    Sa rzeczy bardziej zalosne. Nigdy nie sciagalem z powodu elementarnych brakow
    wiedzy; a z lenistwa; czemu by nie? Jak przedmiot mnie gowno obchodzi i nigdy w
    zyciu nie bedzie mi potrzebny to naprawde mam gdzies zasady moralne.
  • Gość: frozen IP: 80.48.246.* 07.04.02, 11:44
    wydaje mi się ,że z jednej strony rzeczywiście z uczniow ,ktorzy ściągają, nie
    powinien wyrosnąc uczciwy naród ,a dopóty dopóki narod nie będzie uczciwy w
    Polsce będzie tak jak jest ,ale z drugiej strony walkę z tym należy zacząć od
    zmienienia programu tak by nie trzeba był osię uczyć tylko na
    pamięć ...zresztą pisanie ściąg zawsze pzozostawia coś w głowie
  • Gość: Jaceq IP: *.szeptel.net.pl 07.04.02, 12:11
    Gość portalu: frozen napisał(a):

    > wydaje mi się ,że z jednej strony rzeczywiście z uczniow ,ktorzy ściągają, nie
    > powinien wyrosnąc uczciwy naród ,a dopóty dopóki narod nie będzie uczciwy w
    > Polsce będzie tak jak jest ,ale z drugiej strony walkę z tym należy zacząć od
    > zmienienia programu tak by nie trzeba był osię uczyć tylko na
    > pamięć ...zresztą pisanie ściąg zawsze pzozostawia coś w głowie

    Mniej - wiecej zgoda!
    Jedno ale: kto ma niby 'zmieniac program nauczania tak...itd' - moze ci, ktorym w ukonczeniu studiow
    pomoglo glownie... sciaganie (o ile nie przyslowiowe 'cielaki i jajka')?

    No i czy jednak zaczynac od np. państwowego programu rozdawania wszystkim, czego zapragną,
    czy też po prostu powyłapywać tych, którym nie w smak X przykazanie? (w słuszność IX sam
    powątpiewam :-P )
  • Gość: Student IP: *.acn.pl / 10.135.128.* 07.04.02, 23:07
    Czytam opinię tych, którzy są przeciwko sćiąganiu, porównując je do kradzieży
    aut, laptopów, porównując ściąganie do upadku moralnego ludzkości (studenckiej)
    i ogarnia mnie pusty śmiech. Ludzie, czy żeście do końca zwariowali? Jeżeli
    ściągam, to co? Kradnę w ten sposób czyjąś własność? A może mam wszelkie
    zadadki na korupcję i "bezmózgiego" absolwenta, który nie umie nic poza
    podpisaniem się? Przecież to jakaś paranoja. I nie opowiadajcie mi bzdur, że
    mogę zawsze iść do łopaty. Po pierwsze, teraz bez studiów (nawet z nimi) ciężko
    o jakąkolwiek pracę, a po drugie proszę się zapytać tych co kopią rowy, czy
    zamiatają ulice, czy są tu tylko dlatego, bo nie wyobrażali sobie nauki bez
    ściągania i uczciwie wzięli się za pracę zgodnie z ich zainteresowaniami i
    możliwościami.
    Jakoś nikt nie wspomina o tym, że Ci co tak kują, często jadą na amfie i innych
    wspomagaczach, czy w takim razie przed egzaminem trzeba przeprowadzać test na
    obecność niedozwolonych środków? Czy "wiedza" osiągnięta w ten sposób jest
    lepsza niż przepisana za ściągi? Szczerze wątpię (zwłaszcza, że ściąga nie
    wpływa niekorzystnie na stan organizmu ludzkiego - poza palpitacją serca i
    stresikiem - złapie, nie złapie). Nie wierzę nikomu z tych przeciwników
    ściągania, że nigdy nie ściągał, albo nie używał innych wspomagaczy (bardzo
    nielegalnych zresztą).
    Zresztą mam takie pytanie. Jeżeli wyeliminujemy ściągi, jeżeli będziemy "z
    czystym sumieniem" podkablowywać studentów którzy ściągają, to może też
    podkablowywać profesorów (np. do dziekanów, czy rektorów), u których pytania
    nie egzaminie się rok w rok powtarzają? Albo mimo, że się powtarzają wprowadzić
    zasadę uczenia się wszystkiego bo to bardziej uczciwe, zajmujące i rozwijające
    umysł? A studentów którzy zdobywają pytania od starszych roczników ignorować i
    izolować jako niebezpieczny margines, który próbuje nieuczciwe skończyć studia?
    Tak? Wprowadźmy również urudnienia na egzaminach wstępnych, domagajmy się
    rozszerzenia przedmiotów, egzaminów pisemnych i ustnych (na ustnych już ciężej
    ściągnąć) ze wszystkiego, nawet z WF, a każdego który ma średnią poniżej 4
    izolować, jako nie dość mądrego i godnego do zaszczytu legitymowania się
    dyplomem i tytułem mgr przed nazwiskiem. Zainstalujmy kamery, wprowadźmy
    monitoring na egzaminach, fajnie będzie nie? Tylko pokażcie mi później
    tych "łuconych" absolwentów o mózgu bezwolnych debili z wiedzą, która nie
    będzie miała praktycznego zastosowania (studia wtedy skończą nie inteligentni,
    tylko inteligentni inaczej).
    Niech żyją studia wolne od ściąg, niech żyją "łucciwi" absolwenci. Chamstwu,
    parówkowym skrytożercom, ściąganiu na egzaminach mówimy NIE!!!

    P.S.
    Jeszcze w związku ze ściąganiem i ich przeciwnikami przypomniał mi się taki
    stary dowcip (z góry przepraszam językowych estetów - nie znam gwary śląskiej):

    Na zebraniu górników, wstaje Edek i mówi:
    - Jo to mom propozycja, byśmy fedrowoli w soboty. Sobota to dzień stracony
    obecnie. Siedzimy, pijemy, z bobami się zabawiamy, a kraj potrzybuje wungla.
    Możemy fedrować i w soboty.
    Na to podnosi się inny górnik i rzecze"
    - Ja to mom lepsza propozycja. Niechaj będziemy fedrować i w niedziele. W
    niedziele, wtedy zmęczeni nie będziemy zabawiać się z bobami i takie głupie
    Edki nie bedą się rodzić.
  • Gość: mikis IP: 194.181.155.* 08.04.02, 09:35
    ściągać też trzeba umieć - to nie tylko przepisywanie słowo w słowo jak
    bezwolny golem. Często zdarzało mi się podejrzeć u kogoś jedna linijkę tekstu,
    otwierała mi się jakaś klapka w pamięci i przypominało mi się 20 następnych
    linijek do napisania, więc to ściąganie nie jest też takie jednoznacznie złe.
    Czasem też, zerkając do kumpla widziałem że pisze źle i zdołałem mu to
    uświadomić zanim oddał pracę....
    Relegowanie to bzdura
  • Gość: ryżymałp IP: 195.116.167.* 08.04.02, 13:39
    No a ja kilka lat temu na egzaminie miałam pytanie o plony najważniejszych
    zbóż na świecie i w POlsce w którymś tam roku. I nie chodziło o dane
    przyblizone tylko dokładne. Nie zamierzałam sobie ( jak każdy rozsądny
    człowiek) wtałczać do mózgu rządków cyferek, które w każdej chwili mogłam
    znaleźć w roczniku. I jak tu nie korzystac ze ściągi?
  • Gość: pace IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 08.04.02, 18:17
    no to może trzeba było sobie wybrać szkołe w której nie trzeba by się było
    uczyć takich rzeczy (studium kosmetyczne czy coś:-P) a miejsce tam zostawić
    komuś komu by to odpowiadało
  • Gość: Jump IP: 153.19.176.* 08.04.02, 13:55
    Ściąganie ogólnie kojarzy się z oszustwem, ale...wszystko może stać się
    absurdem bez zdrowego rozsądku.
    Czy na wyższych uczelniach - nie byłbym taki pewny. Wszystko zależy od rodzaju
    uczelni. Trochę intuicyjnie uważam, że uczelnie o profilu humanistycznym
    powinny przestrzegać rygoru opanowania pamięciowego materiału przez studentów -
    trudno wyobrazić sobie magistra historii nie znającego dat wydarzeń
    historycznych, czy absolwentów germanistyki, anglistyki, skandynawistyki itp.
    nie znających słówek i zasad gramatyki, podobnie z lekarzami.
    Według mnie inaczej sprawa przedstawia się na studiach technicznych, czy też
    ogólnie ścisłych. Mój profesor elektrotechniki teoretycznej (prof.Hryńczuk)
    powtarzał przed egzaminem, że: "głowa to nie śmietnik - nie wymagam od Państwa
    znajomości wzorów, których było dużo zwłaszcza przy omawianiu teorii pola i
    stanów przejściowych, te zawsze możecie znależć w książkach czy moich
    wykładach. Będę od Państwa wymagał zrozumienia istoty zjawisk - kiedy się je
    rozumie, opis matematyczny jest dosyć prosty. Dlatego możecie Państwo przynieść
    na egzamin wszystkie pomoce jakie uznacie za potrzebne" (chyba wiernie
    zacytowałem - Profesor powtarzał to przed każdym egzaminem, więc mogłem
    zapamiętać). Było to zwyczajnie mądre. Kilomerty ściąg bezmyślnie przepisywnych
    czy też kopiowanych nie spowodują zrozumienia zjawisk przyrodniczych. Czy było
    to przyzwolenie na ściąganie? Odpowiedź zostawiam filozofom i ... politykom.
    Czym innym jest szkoła średnia i podstawowa (teraz ten podział zmienił się).
    Tam ucznowie poznają podstawy - tak, rachunek różniczkowy w średniej szkole
    jest taką samą podstawą, jak tabliczka mnożenia w podstawowej. Podobnie jest z
    przedmiotami humanistycznymi. Podstawy musi znać każdy, kto chce mieć maturę i
    myślę, że przyzwolenie na ściąganie na tym etapie edukacji jest szkodliwe dla
    samego ucznia.
    Dlatego ściąganie powinno byc karane bezwzględnie w szkole średniej i na
    maturze. Jak jest - chyba wszyscy wiedzą.
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 08.04.02, 15:25
    Jeżeli chodzi o studia, to też wszystko powinno odbywać się w granicach zdrowego rozsądku. Pewnie znasz dr Opolskiego (chyba ten sam wydział, co ?) i znasz jego system : pytania pojawiają się odpowiednio wcześniej i można się nauczyć, ale znajdują się ludzie, którzy ściągają wszystko od a do z , każdy schemat itd.Potem pojawia się masa laborek, gdzie te podstawy elektroniki powinni znać, a jest inaczej (tu już cała współpraca grupy idzie na marne - oczywiście czasami). Może po części dlatego , że na podstawach elektrotechniki (już u kogoś innego) też ściągneli i równanie różniczkowe to dla nich coś niezrozumiałego. Potem to wszystko się nawarstwia i może być różnie,
  • Gość: Nika IP: *.setupsys.com.pl 08.04.02, 15:29
    U mnie na Polibudzie (Warszawa, studia dzienne) sciagalo sie dosyc ciezko.
    Oprocz wykladowcow zapraszani byli: na kolokwia ok. 2 osoby, na egzamin (dla 2-
    3 grup) ok. 5. No i najwieksi specjalisci od sciagania mieli problemy.
    Ja, osoba sciagajaca w LO daty historyczne (tuz przed nosem nauczyciela), na
    studiach stracilam zupelnie umiejetnosc sciagania (to pewnie przez te
    niehumanitarne:) warunki na egzaminach), robilam sie czerwona i raczki mi sie
    trzesly. Bylo to potwornie wkurzajace, bo orlem nigdy nie bylam. No i niestety,
    niektore egzaminy zdawalo sie po kilka razy:(
    Od trzeciego roku bylo lepiej, wykladowcy od trudniejszych przedmiotow, a
    przede wszystkim od tych naszpikowanych 'tasiemcami' (dluuuuugie wzory) mieli
    taka metode: mozemy brac wszystkie pomoce naukowe jakie mamy, (tylko nie mozemy
    sie nimi dzielic) - kosztem takiego rozwiazania bylo wiecej duzo trudniejszych
    zadan w ciagu 2 godzin (typowy czas egzaminu).
    I uwazam ze to rozwiazanie jest swietne: wiadomo, ze trzeba juz cos umiec zeby
    wiedziec co i gdzie szybko znalezc. I w sumie tak jest teraz w pracy, polowe
    trzeba znac na pamiec (zeby nie latac z kazdym problemem do ksiazki bo to jest
    czysta strata czasu) reszta - rzadko potrzebna - znajduje sie w ksiazkach.
    Niestety, ta metoda ma jedna wade - nie sprawdza sie na egzaminach ustnych....
    Byli jeszcze tacy (profesorowie), ktorzy widzac ze ktos sciaga nie czepiali
    sie, stawiali zamiast oceny znak zapytania i zapraszali na 'rozmowe na wyzsza
    ocene' (nie bylo mowy ze '3.5 naprawde wystarczy') i odpytywali z tego co
    delikwent napisal. Dokladny wzor mozna zapomniec, ale o co w nim chodzi to juz
    nie bardzo, no i niestety sciagajacy sie wykladali.
    Jak opowiadam to znajomym to mowia ze to brzmi jak opowiesci o przedwojennych
    profesorach. A ja Politechnike skonczylam w zeszlym roku.
    Niestety, na 4 fajnych wykladowcow/prowadzacych przypadal 1 palant - z tych co
    to trzeba bylo im prawie ze cytowac ich slowa, ich skrypty, definicje potrzebne
    glownie do zdania egzaminu, celowali w tym ludzie od przedmiotow 'dodatkowych'
    (nie z kierunku) - na szczescie reszta byla OK.
  • Gość: Majka IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 16:54
    A ja sprawdzam -wyjąc donośnie- zadania domowe, w których oczekiwałam wyrażenia
    własnego zdania. Wyłącznie własnego zdania. Co druga praca jest ściągnięta z
    internetu lub odpisana z beznadziejnych opracowań. Chciałam dwóch stron
    własnych refleksji, mam po 4-5 stron pracowicie przepisanych bzdur.
    CZY KTOŚ ZAOSZCZĘDZIŁ CZAS !?
  • Gość: Kociątko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.04.02, 17:45
    Majka, przykro mi bardzo, takie jest życie ;) może sobie jeszcze tych uczniów
    wychowasz.
    nie czuję się ani nieukiem ani oszustem przez to, że czasami ściągam. program
    liceum jest jaki jest. ściągałam na przedmiotach które mnie nie interesowały
    lub kiedy uważałam, że informacje których się ode mnie wymaga są mi
    niepotrzebne. bo po co mam znać setki wzorów, regułek i definicji, skoro mogę
    to bez problemu sprawdzić jak będę potrzebowała.
  • Gość: Majka IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 21:42
    Kociątko, jeżeli do własnego zdania 17-letnich ludzi trzeba jeszcze wychowywać,
    to ja czarno widzę...
    To już nie jest lenistwo czy walka o czas, to koszmarny BEZWŁAD UMYSŁOWY,
    MARAZM.
  • Gość: DudeFoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 17:00
    Gość portalu: Jump napisał(a):

    > Ściąganie ogólnie kojarzy się z oszustwem, ale...wszystko może stać się
    > absurdem bez zdrowego rozsądku.
    > Czy na wyższych uczelniach - nie byłbym taki pewny. Wszystko zależy od rodzaju
    > uczelni. Trochę intuicyjnie uważam, że uczelnie o profilu humanistycznym
    > powinny przestrzegać rygoru opanowania pamięciowego materiału przez studentów -
    >
    > trudno wyobrazić sobie magistra historii nie znającego dat wydarzeń
    > historycznych, czy absolwentów germanistyki, anglistyki, skandynawistyki itp.
    > nie znających słówek i zasad gramatyki, podobnie z lekarzami.
    > Według mnie inaczej sprawa przedstawia się na studiach technicznych, czy też
    > ogólnie ścisłych. Mój profesor elektrotechniki teoretycznej (prof.Hryńczuk)
    > powtarzał przed egzaminem, że: "głowa to nie śmietnik - nie wymagam od Państwa
    > znajomości wzorów, których było dużo zwłaszcza przy omawianiu teorii pola i
    > stanów przejściowych, te zawsze możecie znależć w książkach czy moich
    > wykładach. Będę od Państwa wymagał zrozumienia istoty zjawisk - kiedy się je
    > rozumie, opis matematyczny jest dosyć prosty. Dlatego możecie Państwo przynieść
    >
    > na egzamin wszystkie pomoce jakie uznacie za potrzebne" (chyba wiernie
    > zacytowałem - Profesor powtarzał to przed każdym egzaminem, więc mogłem
    > zapamiętać). Było to zwyczajnie mądre. Kilomerty ściąg bezmyślnie przepisywnych
    >
    > czy też kopiowanych nie spowodują zrozumienia zjawisk przyrodniczych. Czy było
    > to przyzwolenie na ściąganie? Odpowiedź zostawiam filozofom i ... politykom.
    > Czym innym jest szkoła średnia i podstawowa (teraz ten podział zmienił się).
    > Tam ucznowie poznają podstawy - tak, rachunek różniczkowy w średniej szkole
    > jest taką samą podstawą, jak tabliczka mnożenia w podstawowej. Podobnie jest z
    > przedmiotami humanistycznymi. Podstawy musi znać każdy, kto chce mieć maturę i
    > myślę, że przyzwolenie na ściąganie na tym etapie edukacji jest szkodliwe dla
    > samego ucznia.
    > Dlatego ściąganie powinno byc karane bezwzględnie w szkole średniej i na
    > maturze. Jak jest - chyba wszyscy wiedzą.

    Fizyka, drgania mechaniczne, 3 klasa liceum.
    Naprawde niewielu inzynierow uzywa chocby niektorych z kupy wzorkow ktore psorka
    kazala nam wqc. Psorka ktora swiata poza fizyka nie widziala, i nie zdawala sobie
    w ogole sprawy ze bez znajomosci przykladowo wzoru na okres drgan harmonicznych
    wahadla matematycznego itp., mozna fucnkcjonowac w spoleczenstwie. O ile zgadzam
    sie z pierwsza czescia Twego postu to sadze ze nad druga powinniens sie
    zastanowic.
  • Gość: leelee IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 11.04.02, 21:56
    > Czym innym jest szkoła średnia i podstawowa (teraz ten podział zmienił się).
    > Tam ucznowie poznają podstawy - tak, rachunek różniczkowy w średniej szkole
    > jest taką samą podstawą, jak tabliczka mnożenia w podstawowej. Podobnie jest z
    > przedmiotami humanistycznymi. Podstawy musi znać każdy, kto chce mieć maturę i
    > myślę, że przyzwolenie na ściąganie na tym etapie edukacji jest szkodliwe dla
    > samego ucznia.
    > Dlatego ściąganie powinno byc karane bezwzględnie w szkole średniej i na
    > maturze. Jak jest - chyba wszyscy wiedzą.


    Poj*** cię stary?
  • Gość: Jump IP: 153.19.176.* 09.05.02, 12:47
    Szanowny leelee,
    Napisałem, że podstawy musi/powinien znac każdy, kto chce mieć maturę. Twoja
    reakcja dowodzi, że się ze mną nie zgadzasz. Zapytam tylko: czy wszyscy
    uczniowie muszą mieć maturę? Oczywiście że nie. Jeżeli nie chcesz, to nie
    musisz. Ze swoim słownictwem w sam raz nadasz się na kota w wojsku. A potem
    zasilisz armię jakiegoś gangu lub bezrobotnych. To wolny kraj. A jeżeli chcesz
    coś znaczyć choćby dla siebie samego, to przestań marudzić i weź się za robotę.
    Pozostaję z szacunkiem.
  • ryba2002 08.04.02, 20:10
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Pewnie sporo z was wie jak jest na egzaminach. Część ludzi nauczyła się
    > zarywając często noc , a cwaniaczki przychodzą i ściągają , wszystko od a do
    > z . Czy nie powinno się przyłapanego na ściąganiu relegować z uczelni ? Czy
    > podejście do ściągania jak do czegoś normalnego jest moralne ? A czy ściąganie
    > nie jest pierwszym krokiem ku odmoralnieniu prowadzącym do degradacji
    > społeczeństwa? I pomyślcie : czy chcielibyście, ale lekarz który was operaju ,
    > nie wiedział dokładnie co robi - bo akurat na egzaminie ściągał ?





    Za ściąganie powinno się wywalać z uczelni, za podpowiadanie na egzaminach też -
    zarówno tego co podpowiada jak i odbiorcę podpowiedzi...
    Byłem w szwedzkiej szkole i kiedy w czasie klasówki nauczyciel wyszedł z klasy,
    nikt nawet nie podniósł głowy, tylko dalej pisaliśmy swoje... Nikomu nie przyszło
    do głowy, żeby ściągać. Ja teżnigdy nie ściągałem...

  • Gość: JJ IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 21:42
    Polska to nie Szwecja ani Kanada. Do Usa tez nam troche brakuje ...Ale cos mi
    sie wydaje , ze wcale nie w sensie negatywnym. Mowicie jacy tam uczciwi
    uczniowie, ale nikt nie wspomnial ze program maja inny! Z reszta cos tu innego
    mialem zamiar napisac... Otoz wydaje mi sie, ze dobrze by bylo jakby sie kazdy
    zajal wlasnymi sprawami. Jak ktos chce sciagac to niech sciaga, jak dla
    drugiego to nieetyczne to niech tego nie robi. A nie wyjezdzac na siebie
    nawzajemnie wartosciujac kto lepszy, kto gorszy. I przede wszystkim po co
    generalizowac? Malo to debili co nigdy nie sciagali i takich samych co sciagali
    notorycznie? Polska pelna geba. Najwiecej nas interesuje cudze podworko.
  • Gość: hserwin IP: *.chello.pl 09.04.02, 14:26
    Sciaganie to niekonwencjonalne korzystanie z pomocy naukowych, jaką
    niewątpliwie jest wiedza drugiego człowieka.
    Osoba,która ściaga musi znac temat.Zna go czasem lepiej od tej od której
    ściaga,tyle tylko,że w danym momencie stres czy tez inne czynniki
    uniemożliwiaja jej skuteczne wypowiedzenie sie.
  • Gość: visenna IP: 192.168.1.* 09.04.02, 16:16
    Ściąganie. Presja. Stres. Egzamin. Ściąganie. Nerwy. Ściąganie

    Udało się!

    I kto wie, gdzie łatwiej nauczyc się oszustwa, kto wie, czy nie jest to dobrem,
    kto wie, czy nie jest wyjściem. Mimo wszystko nie da się ściągnąć wszystkiego.
    Coś trzeba umieć.
    Nie uważam, żeby ściągnie powinno byc karalne. Szczególnie, jeśli jest to tzw.
    ściągnie z głową - przekierowywanie informacji, wymyślanie kolejnych technik
    komunikacyjnych i spisywanie haseł na fiszkach. A przestrogą niech
    będzie "Sposób na Alcybiadesa", E.Nienackiego

    vis
  • Gość: Majka IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 09.04.02, 16:53
    Wielu z was pisze o ściąganiu "artystycznym", twórczym, z głową (trochę
    idealizm).
    Ale proza życia to bezmyślnie "odrysowywane" informacje, na zasadzie "ręka-
    oko" bez udziału mózgu. Ani to nie oszczędza czasu, ani nie rozwija niczego
    (prócz mięśni dłoni). Doprowadza do kompletnego bezwładu umysłowego. Większość
    ściągających to nie zagonieni inteligenci i pasjonaci innych dziedzin, lecz ci,
    którzy "zaoszczędzony" czas poświęcą na kolejny serial.
  • Gość: DudeFoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 17:12
    Gość portalu: Majka napisał(a):

    > Wielu z was pisze o ściąganiu "artystycznym", twórczym, z głową (trochę
    > idealizm).
    > Ale proza życia to bezmyślnie "odrysowywane" informacje, na zasadzie "ręka-
    > oko" bez udziału mózgu. Ani to nie oszczędza czasu, ani nie rozwija niczego
    > (prócz mięśni dłoni). Doprowadza do kompletnego bezwładu umysłowego. Większość
    > ściągających to nie zagonieni inteligenci i pasjonaci innych dziedzin, lecz ci,
    >
    > którzy "zaoszczędzony" czas poświęcą na kolejny serial.

    ..albo na dyskusje na forum:P
    Ja juz chyba koncze,
    wczesniej jednak polecam:
    -Krzysztof Chyla ,,Fizyka dla uczniow liceow ogolnoksztalcacych", ewentualnie
    zbiory zadan tego pana,
    - Podrecznik, przykladowo do 3 klasy Lewinskiego do Biologii

    Drodzy wrogowie sciagania; pojdzcie sobie do ksiegarni; przejzyjcie te wybryki
    natury; nastepcie uruchomcie swa wyobraznie wczuwajac sie w ucznia liceum. I
    wrocicie na to forum?
    A ze sciaganie nie rozwija; i co z tego? Rozwijam sie z dziedzin ktore mnie
    interesuja a nie z tego co sciagam. Zreszta student wszystko napisal.
    ps
    W usa sciaga (przyznaje sie) 80 % licealistow.
    To chyba nie sama imigracja?
  • Gość: tomek IP: 194.95.74.* 10.04.02, 04:39
    mialem na uczelni lektora Niemca, fajny gosc, wyluzowany, chodzilismy z nim na
    piwo, o wszystkim moglismy pogadac; bardzo nas lubil, ale jedyne czego nie
    mogl pojac, to wlasnie sciaganie! byl w szoku, kiedy na pierwszym kolokwium
    siedzac sobie i czytajac spokojnie gazetke nagle stwierdzil, ze wszyscy szukaja
    pomocy wsrod kolegow i kolezanek, nie wspominajac o rznieciu ze sciag! dal nam
    solidny wyklad, ze az nam sie wstyd zrobilo; z czasem poznalismy jego zupelnie
    inne podejscie do egzaminowania i sprawdzania naszych wiadomosci niz wiekszosci
    polskich profesorow i nauczycieli: wlasnie, chodzilo tylko o sprawdzenie
    naszych umiejetnoci jezykowych, ich skorygowania a takze efektywnosci jego
    sposobu nauczania; my jednak, 20 osob z roznych miast polskich, z roznych szkol
    mielismy to jakby we krwi: sciagnac, odpisac, odpowiedziec na jak najwiecej
    pytan, zdobyc jak najlepsza ocene... to taki przykladzik naszych polskich
    zachowan, przyczyny i roznice w zachowaniach polskich studentow i tych chocby z
    europy zachodniej to temat oczywiscie rzeka...
  • sylwia29 10.04.02, 14:08
    Calkowicie popieram ! Zbieramy w Polsce caly czas zniwo takiego podejscia do
    nauki - niekompetencja kwitnie ! Ja swoje studia kontynuuje w Wiedniu i tutaj
    na uniwersytecie nie ma mowy o sciaganiu. Ludzie ! Uczymy sie przeciez dla nas
    samych ! Pozdrawiam !
  • Gość: kuba IP: *.ely.pg.gda.pl 10.04.02, 17:12
    Dlaczego tak mało ludzi zdaje sobie sprawe z jednej,podstawowej rzeczy, a
    mianowicie, ze studia maja nauczyc nas myslenia, samodzielnosci i kreatywnosci?
    Tego nie sposob osiagnac wkuwajac bezmyslnie regulki, zarywajac noce, zeby
    nauczyc sie na pamiec podrecznika, bo pan profesor ma taka zachcianke...mowicie,
    ze wymagania wcale nie sa za wysokie, ze to studenci sa leniwi i ida na latwizne,
    ze nie kazdy musi skonczyc wyzsze studia.Takie zlote mysli moga sobie wyglaszac
    studenci kierunkow uniwersytekich, ktorzy, z calym szacunkiem, nie maja pojecia o
    tym, jak wygladaja studia na politechnice.Na kierunkach scislych, technicznych,
    czasem po prostu nie ma innego wyjscia, trzeba zerznac,bo nie idzie sie tego
    kurestwa nauczyc.Po to powstaja tablice matematyczne i fizyczne, zeby z nich
    korzystac, po cholere mam sie uczyc 100 tys. wzorow, ktorych nie rozumiem i nie
    potrzebuje:lepiej zrozumiec podstawy, zasady, a z wzorow tylko korzystac w razie
    potrzeby.To wszystko powinno byc jedynie NARZEDZIEM do wykorzystania w praktyce,
    nigdy celem samym w sobie.Studia maja nauczyc nas m.in. korzystania ze
    zrodel,myslenia, a nie kucia.Inaczej jest na uniwerku,tu sciaganie rzeczywiscie
    moze(choc nie musi) swiadczyc o lenistwie, bo te studia maja nieco inny
    charakter ;) .Z doswiadczenia wiem jednak, ze wiele z tych "genialnych" panienek
    z uniwerku tak naprawde okazuje sie zwyklymi kujonami,ktore owszem,nie sciagaja,
    umieja wszystko na blache, ale nie mysla - powtarzaja tylko cudze mysli.Dlatego
    warto sie zastanowic, czy rzeczywiscie nalezy kogos, kto sciaga znizac od razu do
    poziomu zlodzieja,gwalciciela i mordercy, niegodnego zycia w naszym wspanialym,
    jakze wyksztalconym spoleczenstwie.
  • Gość: zocha IP: *.ny5030.east.verizon.net 10.04.02, 17:33
    Juz samo postawienie tematu, czy jest to obyczaj czy oszustwo dobitnie swiadczy
    o poziomie etycznym naszego spoleczenstwa. Moj wnuk chodzi do 5-tej klasy w
    USA, nie tylko, ze nie rozumie co to znaczy zagladnac przez ramie lub odpisac
    ze sciagi, wie rowniez, ze nie wolno mu dac do odpisania zadania domowego
    Natomiast ma obowiazek wytlumaczyc. Moj amerykanski ziec po dlugich
    wyjasnieniach polskich absolwentek uniwersyteckich co to jest "sciaganie",
    wreszcie zrozumial i zapytal ze zdumieniem: to znaczy oszukiwalyscie profesora?
    Takie postawienie sprawy na Zachodzie wynika nie tylko z innej interpretacji
    tego samego co w Polsce Dekalogu, ale i z tego, ze tu wiedze traktuje sie jako
    inwestycje zdobyta praca, a czesto praca i pieniedzmi. Czyli sciaganie od kogos
    jest kradzieza. Kiedys wyjasnialam w Polsce rodakom, ze Amerykanie nie znaja
    zamazujacego istote sprawy slowa "sciagac". W odpowiedzi uslyszalam, bo maja
    inna kulture, co w tym wypadku mialo oznaczac, ze ich kultura jest gorsza
  • Gość: For3stU IP: 80.48.255.* 10.04.02, 18:10
    Powiedz mi tylko jedna rzecz czlowieczq. Czy ty mozesz z czystym sumieniem
    powiedziec- ,,Ja w NIGDY w zyciu nie sciagalem'' nie sadze zeby tak bylo. Kto z
    nas jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamien...
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 11.04.02, 17:07
    Szczerze mówiąc nie przypominam sobie!Mimo to, raz zostałem posądzony o ściąganie , a nie robiłem tego. I nie myślcie, że jestem kujonem - ot nie lubię ściągać!
  • Gość: Dudefoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 19:19
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Szczerze mówiąc nie przypominam sobie!Mimo to, raz zostałem posądzony o ściągan
    > ie , a nie robiłem tego. I nie myślcie, że jestem kujonem - ot nie lubię ściąga
    > ć!

    ...hehehe
    nawet mi przez mysl nie przeszlo...
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 01:36
    Nie wierzysz ??? A mam uwierzyć , że anal z facetem Cię nie pociąga ??
  • Gość: Dudefoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.02, 12:38
    Gość portalu: free napisał(a):

    > Nie wierzysz ??? A mam uwierzyć , że anal z facetem Cię nie pociąga ??

    Ciesze sie z z twego posta;
    bo przynajmniej potwierdzilo sie kiego typu ludzie
    nie sciagaja (przynajmniej w sensie omawianego tematu)
    tak wiec :
    calusy prostaczq :*****
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 21:15
    To było miłe i delikatne - to nie była nawet sugestia! Chodziło mi bardziej o prostote twojej świadomości - oburzony ?
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 21:17
    A prostakiem być miło - to nie wstyd, a nie powiedziane, że chamem nie jestem , bo i tak nie uwierzysz? Więc pozdrowienia "prostaczq" ;)
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 21:31
    Jeszcze raz cześć !!!
    Masz racje ? zachowałem się jak prostak , ale wytknięcie tego ?sam pewnie wiesz. Nie ważne ? przepraszam za ?anala? i chylę kapelusza przed lepszym od siebie.

    Ps. Pomimo , że jestem prostakiem , podyskutowałbym z Tobą na inne tematy.

    Pozdrowienia!

    Ps.2 Przeprosiny prawdziwe
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 21:33
    myślniki przeszły w znaki zapytania
  • Gość: Dudefoot IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.02, 22:49
    Gość portalu: free napisał(a):

    > myślniki przeszły w znaki zapytania

    nie tlumacz sie
    bo jeszcze gorzej to wyglada
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 23:35
    ok szefie :)
  • Gość: free IP: 172.19.0.* 12.04.02, 23:39
    dla mnie całkiem miło :)
  • Gość: magdzia IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.02, 22:59
    hmm,czy ty jestes z gdanska?
  • Gość: czemu??? IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.04.02, 18:37
    No, ale kto zarywa noce na wkuwanie?
  • Gość: abc IP: *.telocity.com 16.04.02, 05:00
    niestety w Polskim szkolnictwie - szkola srednia, studja -
    studenci nie moga wybierac programu nauczania jak w USA ....
    dlatego sie sciaga bo nie ma sie najmniejszych zainteresowan w danym
    przedmiocie ... np. biologia i historia na profilu matematyczno-
    fizycznym lub obowiazkowa muzyka ....
    dlatego nie ma innego wyjscia ... jezeli sie czegos nie lubi
    zadnym straszeniem nie mozna powstrzymac sciaganie
  • Gość: Chemik IP: *.chemd.amu.edu.pl 16.04.02, 13:59
    Coz powiem tak:
    Studiuje chemie na jednej z uczelni polskich i widze wokol siebie rozne
    przypadki
    ludzi uczciwych i nie. Ale sprawa jest prosta: ja nie sciagam, a mamy do
    nauczenia sie setek definicji i jakos sobie radze, a caly problem ludzi, ktorzy
    sie tlumacza, ze nie sa w stanie opanowac materialu polega na tym, ze wkuwaja,
    a
    nie ucza sie ze zrozumieniem.
    Wielokrotnie mi sie zdarza spotkac osobe z wyzszych lat studiow (III-V rok),
    ktora nie potrafi postawic prostej proporcji dla obliczenia na przyklad:
    zawartosci kwasu solnego w analizowanej probie znajac objetosc i miano dodanego
    titranta- wstyd!!!
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze sciagaja rowno na egzaminach dostajac
    niejednokrotnie oceny bardzo dobre nie majac nawet podstawowego pojecia o
    znaczeniu poruszanych na egzaminie zagadnien, a pozatym wiekszosc
    takich "geniuszy" konczy tzw. "Blok pedagogiczny" zostajac pozniej
    nauczycielami (wspolczuje serdecznie wszystkim dzieciom).
    Uwazam, ze jak ktos nie potrafi opanowac pelni materialu jaki naklada sie na
    niego na kierunku studiow, ktory przecierz sam sobie wybral, bo studia nie sa w
    tym kraju obowiazkowe, to powinien zrezygnowac ustepujac miejsca innym, ktorzy
    moze sobie lepiej poradza, a jezeli nie to przynajmniej nie beda moze oszukiwac.
    Na koniec dodam jeszcze, ze instrukcja obslugi lopaty nie wymaga zbyt wielkiego
    zaangazowania, wiec jak nie potrafisz nauczyc sie niczego "bardziej"
    skomplikowanego (jak na przyklad zasady obliczen w miareczkowaniu
    alkacymetrycznym) to powinienes zajac sie kopaniem rowow i nie marnotrawic
    pieniedzy, ktore moga zostac przeznaczone na wyksztalcenie kogos kto ma do tego
    predyspozycje.

    Pozdrawiam serdecznie i naklaniam do refleksji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka