Dodaj do ulubionych

OMJ 2017/18 - dobre wieści

28.06.17, 23:32
Po sąsiedzku trwa dyskusja na temat przyszłości konkursów kuratoryjnych, a tymczasem dziś napłynęły uspokajające wiadomości dotyczące XIII Olimpiady Matematycznej Juniorów.

Ukazał się terminarz i uczniowie zainteresowani udziałem w tym wyjątkowym konkursie mogą już odliczać czas do 1 września, który będzie dniem publikacji zadań do rozwiązania w domowym etapie OMJ. 28 września szkoły przeprowadzą test, który stanowi część składową I etapu. Zawody II stopnia odbędą się 13 stycznia 2018 r., a zawody finałowe 17 marca 2018 r. Uroczyste zakończenie będzie miało miejsce dzień później. Można więc już z czystym sumieniem planować wyjazdy na wycieczki i warsztaty.

Wraz z terminarzem ukazało się obszerne podsumowanie XII edycji OMJ. Zawiera ono m.in. podziękowania dla sponsorów Olimpiady, którzy pozwolili jej przetrwać w niezmienionej formule. Dzięki tym darczyńcom odbyły się wieńczące OMJ obozy dla laureatów (dwa tygodniowe turnusy w maju i czerwcu w Szczyrku, każdy dla 20 osób). Analogiczna nagroda dla laureatów Olimpiady Informatycznej Gimnazjalistów została w tym roku, niestety, bardzo okrojona do kilkorga głównych laureatów. Szkoda. Nie ma lepiej wydanych pieniędzy z funduszu na nagrody, niż wyjazd, który znakomicie służy rozwojowi pasji i integracji z innymi pasjonatami...
Edytor zaawansowany
  • 03.09.17, 19:54
    W nocy z czwartku na piątek – zgodnie z regulaminem – opublikowane zostały zadania domowego etapu OMJ. Ich pojawienie się wywołało komentarze ze strony uczestników tegorocznej edycji, ale także i ich starszych kolegów, którzy pozostają sympatykami konkursu. Czasu jest sporo, bo termin nadsyłania rozwiązań upływa 16 października. W międzyczasie, bo 28 września odbędzie się w szkołach test, który jest okazją do zdobycia dodatkowych punktów w I etapie. Organizatorem testu jest szkoła macierzysta ucznia. Organizatorzy wystosowali apel do szkół, które przystępują do konkursu po raz pierwszy, o rejestrację przed 26 września, tak aby uczniowie mogli uczestniczyć w teście. Warto ten apel rozpowszechniać.

    W zmaganiach Olimpiady Matematycznej Juniorów uczniowie szkół podstawowych uczestniczyli dotąd sporadycznie i zarejestrowanych już szkół nie jest dużo. A tymczasem sytuacja się zmieniła. Na dziś dzień uczniowie VII klasy pozostawieni w swoich podstawówkach pozbawieni są możliwości startu w jakimkolwiek poważniejszym konkursie matematycznym, czy informatycznym. Gimnazjalne konkursy kuratoryjne są dla nich zamknięte. Kuratoryjny konkurs matematyczny dla szkoły podstawowej ogłosiło jako jedyne w kraju kuratorium w Rzeszowie. Ale nawet jeśli te konkursy zostaną zorganizowane w innych województwach, to zgodnie z logiką powinny być już celowane w młodszych uczniów. Dla uzdolnionych matematycznie VI i VII-klasistów start OMJ pozostaje jedynym ambitnym wyzwaniem w roku szkolnym 2017/18. Nauczyciele – nie odbierajcie swoim uczniom szansy na rozwój gasząc ich zapał stwierdzeniem: „To dla was za trudne”!
  • 04.10.17, 08:12
    W ubiegły czwartek, 27 września w blisko 1000 miejsc rozsianych po Polsce przeprowadzono test OMJ. Test stanowiący element pierwszego etapu XIII Olimpiady Matematycznej Juniorów jak w latach ubiegłych składał się z 15 zadań, każde z 3 podpunktami i odpowiedziami do wyboru „tak lub nie”. Ten test jest ekscytujący dla młodych miłośników królowej nauk, bo pozwala zmierzyć się w szybki sposób z kolegami w całej Polsce. Dzięki ofiarnej pracy wszystkich zaangażowanych w organizację już dzień później, 28 września, znane już były wyniki i statystyki.

    O tym, że test OMJ stanowi dość precyzyjną diagnozę świadczą prawidłowości z lat ubiegłych – najlepsi uczestnicy testu są na ogół głównymi laureatami całej olimpiady. Zapewne nie inaczej będzie w tym roku.

    Najwyższy wynik, pełne 15 punktów uzyskało teraz 8 uczniów, 14,5 punktów – kolejnych 12 uczniów. Organizatorzy OMJ upublicznili ich nazwiska. Cóż można o nich powiedzieć? Są to głównie chłopcy (w tej grupie 20 najlepszych tylko jedna dziewczynka). To pewna prawidłowość – tak było i w poprzednich latach. W dużej części są to uczestnicy finału poprzedniej edycji olimpiady, w tym laureaci wysokiego stopnia, uczestnicy wiosennego obozu. Przeważają uczniowie klas matematycznych znanych szkół – po dwóch przedstawicieli mają Domeyko i Staszic z Warszawy a także szczecińskie gimnazjum nr 16 – słynna szkoła uratowana z „reformy”. Po jednym reprezentancie mają warszawski Władysław IV, gdyńskie Gimn. 24, GiLA z Torunia, poznańska Dąbrówka. Jest kilka dobrych szkół niepublicznych. Cieszy obecność regionów, które wcześniej mało się udzielały – aż dwóch uczniów uczy się w Olszynie, jest też trzech uczniów z Wielkopolski. Przy tym wszystkim Warszawa nie oddaje pozycji lidera - w czołowej 20 jest aż 7 uczniów stołecznych gimnazjów.

    To tyle optymistycznych wiadomości. Teraz te trochę gorsze. Z testem zmierzyło się w tym roku 9750 uczniów z 986 szkół. W ubiegłym roku test pisało 12 000. Mamy więc ponad 20% regres, mimo rosnącej popularności olimpiady. Z czego on wynika? Ano, wiele wskazuje, że to skutek reformy. W szkołach gimnazjalnych zabrakło najmłodszego rocznika, a uczniowie klas VII zostali zmobilizowani do podjęcia próby zmierzenia się ze starszymi kolegami w zupełnie nielicznych szkołach - najczęściej w szkołach niepublicznych, w których utworzono klasy o profilu matematycznym. To nie jest dobra tendencja, mimo, że najmłodsi uczestnicy OMJ rzadko sięgają po sukcesy. Wczesny start to duża szansa, że zdolny, ale nie genialny uczeń, "złapie się na haczyk", zechce pracować i pójdzie dalej olimpijską ścieżką, zyskując szanse na laury w II czy III klasie. Niestety, w tym roku szanse łyknięcia matematycznego bakcyla dostała o wiele mniejsza grupa uczniów, niż to bywało w latach poprzednich. To budzi niepokój.
  • 14.12.17, 00:26
    12 grudnia opublikowano wyniki I etapu Olimpiady Matematycznej Juniorów. W 11 okręgach (z których cztery obejmują po 2 województwa) upragniony awans otrzymało 1211 osób. O sto osób więcej niż rok temu. Znowu dominuje woj. mazowieckie (341 uczniów w II etapiei). W pozostałych 10 okręgach mamy w II etapie od 48 do 137 uczestników.

    Lista mazowiecka w podziale na szkoły wygląda tak samo jak w minionych latach. Niemal połowa zakwalifikowanych to uczniowie pięciu znanych i, niestety, wygasających warszawskich szkół poszerzających matematykę:

    1. XIV LO im. Staszica - 38 uczniów w II etapie
    2. VIII LO im. Władysława IV - 29 uczniów
    3. CLVLO na Żywnego (dawne 42 gimnazjum) - 26 uczniów
    4. CXXII LO im. Domeyki - 23 uczniów
    5. VI LO im. Reytana - 22 uczniów

    Znamienne, że liczba uczniów reprezentujących 5 wiodących szkół w Warszawie (w sumie 138 osób) przewyższa liczbę uczniów zakwalifikowanych w każdym z pozostałych 10 okręgów...

    To nie koniec ujawnionych w OMJ dysproporcji. W woj. kujawsko-pomorskim 1/3 dopuszczonych do II etapu to uczniowie jednej szkoły - Gimnazjum Akademickiego (23/72). W woj pomorskim liderem jest III LO im. Marynarki Wojennej z 21 uczniami w II etapie (na 101 w całym województwie).

    Ale największe kuriozum mamy w połączonych w jednym okręgu województwach zachodniopomorskim i lubuskim, gdzie pod nazwą Szkoła Podstawowa nr 6 w Szczecinie kryje się prawdziwa matematyczna potęga. Szkoła-rekordzistka, która wprowadziła do II etapu OMJ aż 54 uczniów (z 82 awansujących w tych dwóch województwach!). W tym aż ośmiu VII-klasistów.

    Gdzie jest klucz do tego niebywałego sukcesu i co kryje się pod enigmatyczną nazwą SP nr 6? Otóż mamy do czynienia z jedynym w skali kraju uratowanym gimnazjum – dawnym gimnazjum nr 16 przy ulicy Unisławy w Szczecinie. To szkoła która w tajemniczych okolicznościach i dosłownie w ostatniej chwili dostała od MEN zgodę na otwarcie klas siódmych na identycznych zasadach i z identycznym programem jak to było dotychczas w gimnazjum. Zachowała swoją kadrę, autorskie programy nauczania, nawet dotychczasowe gimnazjalne mundurki. Przy okazji została pozbawiona konkurencji. Rozsiane po kraju podobne szkoły nie miały w tym roku nowego naboru – nie przygotowały więc do startu w olimpiadzie 13-latków. Te konkurencyjne szkoły umierają, ich nauczyciele szukają nowej pracy. A szczeciński twór pod nową nazwą za rok przeprowadzi kolejny nabór. I jeszcze wyżej podniesie poprzeczkę, bo chętni będą coraz liczniejsi, a przewaga nad innymi „podstawówkami” miażdżąca...
  • 14.12.17, 21:53
    Chciałbym dorzucić spostrzeżenie, że świeżo utworzona w SP 221 na Ogrodowej eksperymentalna matematyczna klasa VII również rozpoczęła tegoroczny OMJ z wysokiego C, wprowadzając do II etapu aż 6 uczniów. Poza tym do II etapu podstawówkowego "kuratora" z matematyki awansowało 13 uczniów tej klasy a do II etapu miniLogii 8 uczniów.

    Ta klasa to jeden z kilku już naprawdę ostatnich w Warszawie punktów oporu przeciw bezmyślności MEN-owskich decydentów. Mam nadzieję, że nie zostanie za chwilę rozdeptana przez Zalewską jako zbytnio wystająca ponad założenia deformy osobliwość. Czasem się zastanawiam, czy nie lepiej dla takich szkół byłoby "siedzenie cicho" i nieuczestniczenie w konkursach.
  • 14.12.17, 23:32
    Przyznam, że mnie korciło, żeby napisać o Ogrodowej, bo to rzeczywiście zaskoczenie. Na etapie rekrutacji do tej szkoły nastroje nie były optymistyczne – pojawiały się doniesienia, że w związku z brakiem tradycji kształcenia uzdolnionych uczniów szkoła na Ogrodowej nie budzi entuzjazmu u rodziców. Konkurs, który miał zachęcać i wyłaniać talenty wypadł słabo. Koniec końców udało się chyba jednak zgromadzić grupę uczniów zainteresowanych naukami ścisłymi, w tym wielu uczniów już utytułowanych w różnych konkursach. Nauka musiała od początku ruszyć z kopyta – wielka w tym zasługa jednego z "ojców założycieli" klas matematycznych, który zawalczył o kadrę. Efekty rzeczywiście są przerosły oczekiwania. W podstawówkowym konkursie kuratoryjnym SP 221 z Ogrodowej jest druga w Warszawie, zaraz po szkole Przymierza Rodzin, placówce która ma ogromne tradycje w kształceniu matematycznym, a także świetny tegoroczny nabór do dodatkowych klas VII. Jeśli cała 13 uczniów z Ogrodowej, którzy awansowali w „kuratorze”, uczy się w jednej klasie, to czapki z głów (nawet jeśli niemal wszyscy byli finalistami i laureatami ubiegłorocznego konkursu). Optymistyczną diagnozę potwierdza OMJ – 6 awansów w kategorii uczeń VII klasy to oznacza drugie miejsce w kraju po szczecińskim cudzie - SP nr 6.

    Przy okazji – w województwie mazowieckim awans do II etapu OMJ wywalczyło w sumie 35 uczniów szkół podstawowych. Mamy w tej grupie 32 siedmioklasistów, dwoje szóstoklasistów (bodajże bliźniaki) i jednego świetnego piątoklasistę ze znanej w Warszawie rodziny informatyczno-matematycznej (będzie najmłodszym uczestnikiem II etapu). W całej Polsce do II etapu OMJ awansowało 123 uczniów szkół podstawowych co stanowi około 10% całości.
  • 15.12.17, 06:26
    W czerwcu, na etapie rekrutacyjnym do klas matematycznych na Ogrodowej, zapisanych było do klasy tzw. lepszej 15 laureatów kuratoryjnego konkursu z matematyki, druga, słabsza klasa matematyczna (z uczestników konkursu Fermat) w końcu nie powstała. Wcale mnie nie dziwi, że do etapu rejonowego z matematyki przeszło 13 osób (poziom zadań nie był także wyśrubowany), przecież ta klasa składa się z samych matematycznie uzdolnionych i pewnie pracowitych dzieci - to jak mogło być inaczej.
  • 15.12.17, 14:30
    Początkowo miały tam rzeczywiście powstać dwie klasy, ale wielu rodziców w końcu nie zdecydowało się na ten, bądź co bądź, dosyć ryzykowny krok w nieznane. W końcu udało się stworzyć jedną klasę, w której wśród 24 uczniów znalazło się 6 laureatów/finalistów dotychczasowych konkursów (matematyka + miniLogia). Wśród 13 tegorocznych półfinalistów jest ich czworo. Fantastyczną pracę od samego początku wykonuje tam wspomniany przez jana.nowaka jeden z rodziców, postać znana i uznana w polskiej matematyce i jej popularyzator (ciekawostka - p. Maria M. z <nie>dawnej Twardej to jego wychowanka), który szybko zaraził swoim entuzjazmem dzieci, pedagogów i pozostałych rodziców. Jeżeli "życzliwi" nie zdążą nawrzucać kłód pod nogi, to w następnym roku szkolnym SP 221 może być jedną z najbardziej atrakcyjnych szkół dla młodych matematyków w Warszawie.
  • 15.12.17, 15:09
    Sześciu laureatów/finalistów na 24 osoby to niewiele. Przypomnę, że we Władysławie, w Reytanie czy na Twardej powstawały jeszcze niedawno klasy gimnazjalne złożone w 100% z laureatów. A awanse w pierwszym roku nauki w OMG wcale nie były takie znowu liczne. To nie jest tak, jak się niektórym wydaje, że wystarczy zgromadzić zdolniejsze dzieciaki i można czekać co będzie dalej, bo sukces jest zagwarantowany. Trzeba je zarazić własnym zapałem, zmotywować do pracy, umiejętnie nimi pokierować, poświęcić im mnóstwo czasu. Nie bez przyczyny przez I etap OMJ przechodzą w dużych grupach uczniowie tych szkół, w których nauczyciele są w stanie sprawdzić domowe zadania olimpiady (tak, tak, to nie jest wcale oczywiste). Wszystko wskazuje, że na Ogrodowej potrzebne warunki zostały spełnione i to jest klucz do sukcesu, a nie jakiś szczególny nabór. Tak prowadzone klasy powinny być w jak największej liczbie polskich szkół. Ja trzymam kciuki za Ogrodową.
  • 16.12.17, 11:17
    zaintrygowało mnie zdanie w powyższej Pana wypowiedzi: "Nie bez przyczyny przez I etap OMJ przechodzą w dużych grupach uczniowie tych szkół, w których nauczyciele są w stanie sprawdzić domowe zadania olimpiady (tak, tak, to nie jest wcale oczywiste)." Jak rozumiem, dotyczy to sytuacji, w której nauczyciel sprawdza rozwiązane przez uczniów zadania i poprawia je, czego efektem jest poprawność tych zadań i w konsekwencji przejście tych uczniów do kolejnego etapu ? Natomiast w szkole mojego dziecka nauczyciele powołując się na regulamin, zgodnie z którym prace mają być samodzielne i nie można korzystać z pomocy osób trzecich, w ogóle nie ingerowali, nie sprawdzali, nie pomagali, etc. Wkład nauczyciela był ograniczony do zgłoszenia ucznia i przesłania jego pracy. I teraz się zastanawiam, która z powyższych praktyk jest prawidłowa ?
  • 16.12.17, 12:35
    Piszę: sprawdzić, a to nie znaczy poprawić. Ale sprawdzić i wskazać uczniowi, że musi popracować nad rozwiązaniem, a chociażby nad zapisem, to już jest przeogromna pomoc. Nie mówię już o tym o ile łatwiej mają uczniowie, którzy podczas kółka rozwiązują przykładowe zadania olimpijskie, uczą się je rozwiązywać, a te rozwiązania zapisywać. Niestety, uczniowie w wielu szkołach (nawet renomowanych) nie mogą liczyć na taką pomoc. Często nauczyciele wręcz odradzają im start w OMJ w obawie, że trzeba będzie zrobić coś ponad niezbędne minimum, lub w przeczuciu, że temat ich (nauczycieli) przerasta. Ideą etapu domowego OMJ – jak rozumiem – jest także podnoszenie kwalifikacji kadry nauczycielskiej (po to są wykłady dla nauczycieli organizowane w ramach działań OMJ). Przykre, ale wiele osób, które z nich powinny korzystać nie robi tego. Na dodatek zawirowania związane z reformą rugują właśnie nielicznych świetnych matematyków z pracy z 13-14-latkami (przechodzą do szkół średnich) - w ich miejsce wchodzą nauczyciele, którzy dotąd uczyli młodsze klasy, albo zupełnie przypadkowe osoby po podyplomówkach, bo w miastach zaczęło nauczycieli matematyki brakować.
  • 16.12.17, 16:23
    Właśnie - sposób prezentacji rozwiązania. To jest bardzo ważny a niemalże zupełnie ignorowany element w nauczaniu matematyki i w ogóle przedmiotów ścisłych. Rozwiązując zadanie przy tablicy uczeń zazwyczaj zapisuje tylko co najwyżej kluczowe punkty swojego rozwiązania, czasem sporządza rysunek lub szkic, a większość bardzo istotnych szczegółów przekazuje ustnie, w niekoniecznie uporządkowany sposób. Oceniany jest za "ogólne wrażenie", czyli dostaje ocenę bardzo dobrą, jeżeli nauczyciel jest przekonany, że uczeń doskonale rozumie dane zagadnienie, choćby nawet przedstawił je dosyć chaotycznie. Coraz powszechniej stosowane testy A-B-C-D sprawdzające wiedzę rzecz jasna także nie polepszają sytuacji.

    Wśród młodych zdolnych matematyków często daje się zauważyć "kontestacyjne" postawy wobec przedmiotów humanistycznych, co niestety coraz widoczniej odbija się choćby na jakości rozwiązań opisowych, np. zadań na dowodzenie. Trudno jest uniknąć w tego typu wypowiedziach zdań złożonych, zaawansowanych konstrukcji gramatycznych itp. Okazuje się, że rozległa wiedza matematyczna i ponadprzeciętna inteligencja nie wystarcza do tego, by ukryć braki językowe. Wiele konkursowych prac pisemnych to koszmar dla sprawdzających którzy muszą każdorazowo zmagać się z żenującą nierzadko nieporadnością albo zaskakującym słowotwórczym "nowatorstwem" uczniów. Problemy z formułowaniem poprawnych językowo i spójnych logicznie dłuższych wypowiedzi powodują, że młody człowiek podczas zawodów albo zużywa mnóstwo cennego czasu na dopracowanie opisu albo pomija nieistotne w jego mniemaniu detale i w rezultacie traci punkty. Rolą nauczyciela matematyki tutaj jest wpojenie zasad specyficznych dla "języka matematycznego", które w pewnych sytuacjach stoją w pewnej sprzeczności z regułami obowiązującymi w literackim języku polskim. Wiem, że w warszawskich szkołach jest co najmniej kilku pedagogów, którzy potrafią sprostać temu zadaniu. A że to szkoły "dziwnym trafem" z zamieszczonej w poście jana.nowaka z 14.12 listy liderów OMJ, to wniosek jest...
  • 17.12.17, 21:42
    „Wśród młodych zdolnych matematyków często daje się zauważyć "kontestacyjne" postawy wobec przedmiotów humanistycznych, co niestety coraz widoczniej odbija się choćby na jakości rozwiązań opisowych, np. zadań na dowodzenie. Trudno jest uniknąć w tego typu wypowiedziach zdań złożonych, zaawansowanych konstrukcji gramatycznych itp. Okazuje się, że rozległa wiedza matematyczna i ponadprzeciętna inteligencja nie wystarcza do tego, by ukryć braki językowe.”

    Można zadać pytanie: czy czytają coś ponad podręczniki i lektury obowiązkowe? Bo, niestety, jak się rozejrzę wokół, to widzę, że zdolni ścisłowcy nierzadko nie czytają nic, a literaturą piękną wręcz gardzą (no bo przecież ‘humaniści to frajerzy’ a ‘po studiach humanistycznych to najwyżej na kasę do biedry’). Raczej trudno wtedy oczekiwać sprawności językowej, ważnej też dla giętkości myślenia. Czyta potem człowiek esej czy inny personal statement takiego ścisłowca i się zastanawia, skąd taka płaskość wypowiedzi u tak zdolnych delikwentów.

    Przypomnę badanie, nie najświeższe co prawda, nt czytania.
    www.telegraph.co.uk/foodanddrink/8435031/Reading-as-teenager-gets-you-a-better-job.html
  • 18.12.17, 15:52
    Aż stanę w obronie mojego dziecka i jej kolegów :) czytają i to sporo, piszą tez całkiem interesująco. Rzekłabym, że czytają zdecydowanie więcej niż statystyczny rówieśnik. Interesują się filozofią, sztuką itp. Bywają w muzeach, w teatrze i na festiwalach filmowych. Dobrowolnie. Nie wyrażają się też z ironią o "humanistach", raczej żartują z siebie. Rozumieją doskonale, ze nie wszystkich "kręci" matematyka. Zdecydowanie nie mają braków językowych, ale słyną z lakonicznych odpowiedzi i zwięzłych rozprawek, za to dość interesujących w treści. Rozmawia się z nimi z prawdziwą przyjemnością.
    Jan Nowak chyba raczej miał na myśli problem poprawności zapisu rozwiązania zadania. Jak we wszystkim obowiązują tu pewne schematy i jeśli ktoś tego nie umie, to ma problem potem z punktacja na konkursach. I zgadzam się, ze nauczyciele sami nie mają pojęcia, jak powinno wyglądać poprawnie rozwiązane zadanie, bo nie umieją go rozwiązać po prostu.
    Poza tym, jaka "zaawansowana konstrukcja gramatyczna"? Jeżeli ... to. Stad wynika, że .... Żadna czarna magia językowa. Trzeba tylko wiedziec, co jest faktem powszechnie znanym, a co się dowodzi. Zresztą jest taka zasada przekazywana kolejnemu rocznikowi piszącemu OMJ - jak twoje rozwiązanie przekracza pół strony to spierd....
  • 19.12.17, 00:35
    Tak właśnie – rozwiązywanie zadań, nawet tych wymagających rozbudowanego zapisu, to raczej umiejętność formułowania myśli w sposób przyjęty przez matematyków, z pożądaną przez sprawdzających szczegółowością i klarownością wywodu. Szczególne umiejętności pisarskie nie są tu wymagane. Przyłączę się też do obrony młodych matematyków. Nie sądzę, by czytali mniej niż rówieśnicy. Myślę nawet, że czytają więcej. Mój syn, który w szkole podstawowej kompletnie nie miał z kim rozmawiać o książkach, bo koledzy nie czytali literalnie nic, w klasie matematycznej w gimnazjum znalazł sobie od razu kółko dyskutantów o książkach. I jako wielbiciel fantastyki był nawet przekonywane przez koleżanki do ambitniejszych lektur (niestety nie do końca skutecznie). Przypomnę też bardzo wysokie wyniki matury z języka polskiego w Staszicu – nie wiem jak to wyglądało przez ostatnie 4 lata, ale wcześniej były to wyniki niemal najwyższe w Warszawie, a wiele osób hobbystycznie zdających j. polski w wersji rozszerzonej osiągało punktację z przedziału 90-100%.
  • 30.12.17, 20:41
    Od razu na wstępie wyjaśniam, że przemawia przeze mnie podła zawiść. Mój syn po raz kolejny podchodzi do OMJ (OMG), dwa poprzednie razy wypadły nieżle, ale do awansu do finału po parę punktów mu zabrakło. Test w tym roku wypadł dobrze, 13,5 pkt. więc jest jeszcze nadzieja, że może w tym roku się uda. Ale czytam tu sobie jakie to problemy macie w stolicy i w.w. zawiść podsuwa mi myśl, że skoro brak wypasionej szkoły z rozszerzonym programem, znakomitych nauczycieli, dobranej i przebranej grupy rówieśniczej, kółek przygotowujacych, obozów kondycyjnych itp. tak dramatycznie wpłynie na wyniki, to moje dziecko porywa się z motyką na słońce. A sama olimpiada, oprócz prawdziwych geniuszy nagradza tych, co maja z górki, i tyle. W naszym gimnazjum tylko nauczyciel od matematyki słyszał o OMJ, od nas. I załatwienie formalności związanych z udziałem to jest maksimum tego, czego można od szkoły oczekiwać. Sporo pracy mój syn włożył przez te lata i boję się, że pozostanie mu wspomnienie bicia głową w mur. Oczywiście to czego się po drodze nauczył to jego nagroda, ale do tej świadomości, obawiam się, musi jeszcze dorosnąć. Rozumiem, że żal wam tego co już działało, co działało na korzyść waszych dzieci, a co teraz wydaje się być zagrożone. Po pierwsze więc możecie się pocieszyć, że inni mają znacznie trudniej. Po drugie myślę, że to się wszystko poskłada z powrotem, bo przecież ludzie zostali ci sami... Może rocznik czy dwa będzie miał przez rok czy dwa warunki bardziej zbliżone do rówieśników z prowincji... Jak jest zdolny, to sobie da radę - tak się mówi u nas, do nas.
  • 31.12.17, 01:18
    Zgoda - szanse nastoletnich uczniów nie rozkładały się dotąd równo. Szkoła, która wie co to OMJ, nauczyciel wyspecjalizowany w pracy z uzdolnioną młodzieżą, a przede wszystkim grupa rówieśników mobilizujących się wzajemnie, choćby na etapie rozwiązywania zadań domowych konkursu - to jest na tyle dużo, że szanse mają także uczniowie o przeciętnych zdolnościach, ale chętni i pracowici. Tym, którzy wzrastają w niesprzyjającym środowisku jest o wiele trudniej. Ale - na pocieszenie - takie sukcesy wypracowane „własnymi rękami” lepiej smakują. Bo 13,5 pkt. z testu OMJ to już jest sukces sam w sobie – świadomość znalezienia się w elitarnej grupie 80 najlepszych w Polsce. Więc pewnie będzie dobrze.

    Nie jest tak, że żal nam tego co zostało zepsute przez wzgląd na własne dzieci. Ja nie mam już „na stanie” gimnazjalisty, ale bardzo żałuję profilowanych klas i dobrych szkół. Także i dlatego, że dobre wzorce rozlewały się w ostatnich latach po Polsce. Profilowane klasy stawały się względnie dostępne dla dzieci z różnych środowisk. Rosła popularność takich konkursów jak zespołowy Naboj. Metody pracy wybitnych nauczycieli były propagowane i podchwytywane w małych ośrodkach. Dane mi było obserwować dwoje wybitnych nauczycieli uczących w stolicy. Ile oni robili, by przekazać swój warsztat innym! Praktykanci, stażyści, grupy nauczycieli na pokazowych lekcjach, otwarte wykłady. Ta cała działalność w dużej mierze teraz zamarła. Ludzie patrząc na rozbiórkę miejsc, które zbudowali własnymi rękami, są zniechęceni. Studenci nie wiążą swojej przyszłości z pracą nauczycielską. Odbudowa tego, co zniszczono w 2-3 lata jest nierealna.

    Oczywiście, można patrzeć na „reformę” jak na swoiste wyrównanie szans - nareszcie uzdolnieni VII i VIII klasiści w całej Polsce będą mieli zbliżone warunki, a raczej ten sam brak warunków do rozwoju. Ale przecież życie nie zna próżni - umocnią się szkoły niepubliczne, które już zaczęły przechwytywać najzdolniejszych absolwentów VI klas. Wzrośnie rola i siła przetargowa korepetytorów uczących „pod olimpiadę”. Tym samym kasta tych, co mają z górki pozostanie, ze wskazaniem na dzieci, które miały szczęście urodzić się w zamożnych domach...
  • 31.12.17, 09:49
    Cieszę się, że nie zostałam źle zrozumiana, jak to często bywa na tego typu forach: nie jestem zwolennikiem wyrównywania w dół, jest to jedna z podstawowych wad naszego szkolnictwa. I mam szacunek dla tych, którzy potrafią się temu przeciwstawić, pomóc sobie i innym. Praca środowiska związanego z OMJ jest pod tym względem modelowa i zasługuje na uznanie i naśladowanie. Tak się po prostu złożyło, że dla moich dzieci system bez gimnazjum byłby lepszy - szybciej wylądowałyby w dobrym liceum. Wyboru gimnazjum też zresztą nie żałuję, wiedzieliśmy na co się decydujemy, inaczej się po prostu nie dało. Niepokoję się trochę tylko, że po ewentualnym niepowodzeniu w tym roku zniechęcenie i ubytek w samoocenie przeważą nad korzyściami. Tak mi się ulało.
    A co do naprawy, ja patrzę na to optymistycznie, może dlatego, że z dystansu i że to nie moje dzieło jest zagrożone. Znajdą się jakieś ścieżki i boczne drogi, zniechęcenie minie, kurz bitewny osiądzie... aż do następnej reformy.
  • 15.12.17, 16:20
    Nie wiedziałam, że struktura udziału laureatów w klasie matem. na Ogrodowej tak znacząco się zmieniła, w takim wypadku 6 osób zakwalifikowanych do drugiego etapu OMJ to rzeczywiście sukces. Brawo!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.