Dodaj do ulubionych

Warszawa po rekrutacji do LO 2017/19

07.07.17, 15:07
Znamy progi do warszawskich szkół. Mimo lekkiego bałaganu w ich zestawieniu (nie oznaczono do których oddziałów doszły punkty z dodatkowych sprawdzianów) pora na kilka uwag, może wreszcie ktoś je sobie weźmie do serca. Tegoroczną rekrutację uratowało poszerzenie wyboru aż 8 szkół i dowolnej liczby oddziałów w ich obrębie. Uczniowie byli więc w stanie obstawić wszystkie interesujące ich szkoły, a także na koniec zabezpieczyć tyły. Byli tacy co dostali się do klasy 20 wyboru, są i tacy, co nie dostali się nigdzie.

Nie zmienia to jednak faktu, że progi są szaleńczo wysokie. Już nie tylko do złotych szkół, ale także do bardzo wielu szkół ze średniej półki. Winni? W moim mniemaniu poza windowaniem ocen na koniec III klasy, winowajcą jest nie różnicujący najlepszych uczniów egzamin gimnazjalny. No i do tego punktowanie dodatkowych konkursów, z których część jest konkursami tylko z nazwy. To ogromny kłopot dla szkół weryfikujących punkty, to pole do nadużyć, to pozbawienie słusznej nagrody finalistów konkursów kuratoryjnych. A do tego doszło przydzielanie tych punktów przez MKO bez wiedzy co która nagroda tak naprawdę oznacza (vide dekret dotyczący Lwiątka!). To są tylko pozornie drobiazgi, bo właśnie dodatkowe punkty przesądziły o losie poszczególnych uczniów z bardzo dobrymi wynikami.

Wbrew obawom rekrutacji nie rozłożyli na łopatki laureaci z uprawnieniami do wolnego wstępu – problem z ich nadmiarem odnotowały tylko 3 szkoły: Czacki, Staszic i (chyba?) Batory. Ale oczywiście w wielu miejscach laureaci zabierali większość miejsc i windowali progi, tak jak dla przykładu w biol-chemie w Poniatowskim (182 punkty), czy w humanistycznej klasie w Nowaku-Jeziorańskim (186 punktów).

No i nowe licea. Niestety, nabór Twardej/Żywnego nie wygląda dobrze. Tylko mat-fiz ma sensowny próg. Jednej z klas w ogóle nie uruchomiono. Najsłabsza mat-geogr. ma próg 70 (a jest to punktacja powiększona o punkty z egzaminu językowego!). Pozostaje chyba tylko trzymać kciuki za rekrutację dodatkową. Na tym tle dużo lepiej powiodło się Świętokrzyskiej (dawne gimnazjum 38, nowe CLVII LO), która ma zdecydowanie wyższe progi. Powody są pewnie dwa: Świetna lokalizacja w centrum miasta, plus brak wcześniejszego egzaminu językowego. Zapewne Świętokrzyską masowo wpisywali uczniowie jako zapasowy wybór. Wpisanie Żywnego w ostatniej chwili nie wchodziło w grę właśnie ze względu na dwujęzyczność. Dwujęzyczność, która miała być wyróżnikiem tej świetniej przecież szkoły, odegrała na razie rolę kamienia młyńskiego u szyi.
Edytor zaawansowany
  • 07.07.17, 15:20
    Bardzo ważny i obiektywny post! Dziękuję.
  • 07.07.17, 15:44
    Jeszcze co do wysokości progów: albo egzaminy na przestrzeni lat stały się łatwiejsze, albo uczniowie i szkoły nauczyły się pracować "pod egzamin". Byłam jednym z pierwszych roczników po reformie. Arkusz egzaminacyjny widziałam dwa razy: próbny w połowie 3. klasy i ten prawdziwy. W tej samej szkole mój młodszy brat rozwiązywał zadania egzaminacyjne przy każdej możliwej okazji. To daje efekty, te testy są schematyczne, tak naprawdę typów zadan można sie nauczyć na pamięć i to widać po wynikach.
  • 07.07.17, 16:17
    Pytania testowe to tylko część egzaminu gimnazjalnego, ale i w testach nie ma nic złego. Błąd polega na braku trudniejszych zadań różnicujących lepszych uczniów. Dobrze skrojony egzamin robić to bez trudu – tak było w tym roku na części przyrodniczej, która ma normalny rozkład wyników (ale tylko ona). Złożony w całości z pytań testowych arkusz Olimpiady Matematycznej Juniorów co roku wyłania bezbłędnie kilka-kilkanaście najlepszych osób w Polsce.
  • 07.07.17, 17:32
    >Ale oczywiście w wielu miejscach laureaci zabierali większość miejsc
    > i windowali progi, tak jak dla przykładu (...)
    > w humanistycznej klasie w Nowaku-Jeziorańskim (186 punktów)

    Informacja nie dotyczy klasy humanistycznej, a jednej grupy rekrutacyjnej z rozszerzonymi językiem polskim, historią i językiem angielskim oraz językiem hiszpańskim jako drugim językiem - w grupie były 3 (trzy) miejsca, dwa z nich zajęli laureaci, czego efektem było jedno miejsce dla "nie laureata". Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że we wszystkich klasach I jest łącznie 8 laureatów (na 128 uczniów).
    Przy okazji informuję, że w podobnych grupach (rozszerzony polski i historia), ale z inną kombinacją języków obcych progi były dużo niższe: angielski + niemiecki próg 169,6 pkt oraz niemiecki + angielski 164,0 pkt

    -----
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof Mirowski
    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Gość: Baśka IP: *.static.ip.netia.com.pl 07.07.17, 18:21
    Dlaczego jest tylko 3 miejsca w grupie o takim rozszerzeniu? Czy w innych kombinacjach językowych jest więcej miejsc? Jeżeli tak to z czego to wynika?
  • 07.07.17, 19:06
    Liczba miejsc w poszczególnych grupach rekrutacyjnych wynika z łącznej liczby miejsc (4 oddziały) oraz oferty możliwych kombinacji przedmiotów rozszerzonych i języków obcych.
    Oferujemy trzy warianty języków obcych (pierwszy język jest rozszerzony - 6 godzin tygodniowo):
    angielski + niemiecki (w naszej szkole "od zawsze") - ok. 50% miejsc
    niemiecki + angielski (w naszej szkole od roku 2015) - ok. 25% miejsc
    angielski + hiszpański (w naszej szkole od tego roku) - ok. 25% miejsc

    Poszerzenie oferty językowej o język hiszpański stało się możliwe dzięki zwiększeniu naboru (łącznie cztery klasy I zamiast dotychczasowych trzech) i wymagało zatrudnienia nowego nauczyciela. Dopiero po rekrutacji zobaczyliśmy skalę zainteresowania językiem hiszpańskim.

    Proponujemy siedem kombinacji przedmiotów rozszerzonych (w każdej z nich trzy warianty języków obcych - opisane wyżej):
    matematyka + biologia = 15 miejsc
    matematyka + chemia = 15 miejsc
    matematyka + fizyka = 30 miejsc
    matematyka + geografia = 15 miejsc
    matematyka + historia = 15 miejsc
    polski + historia = 15 miejsc
    polski + geografia = 15 miejsc

    W każdej grupie uczeń wybiera czwarty przedmiot rozszerzony (zgodnie z zainteresowaniami)

    --
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof Mirowski
    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Gość: ale IP: *.centertel.pl 07.07.17, 19:16
    Panie Dyrektorze, zainteresowanie hiszpańskim rośnie z roku na rok. Wystarczy spojrzeć na stronę biura edukacji: w warszawskich podstawówkach (możliwe że razem z gimnazjami, tego już nie pamiętam) w nowym roku szkolnym klas z językiem hiszpańskim (dwujęzycznych lub nauczanych jaki drugi język) będzie więcej niż z językiem niemieckim! Francuski zupełnie w odwrocie. Pisałam w tej sprawie do wszystkich organizatorów konkursów pozakuratoryjnych, bo już czas na wprowadzenie języka hiszpańskiego do oferty Albusów i innych podobnych "zawodów wiedzy". Niestety bez odzewu. Jako dyrektor liceum na pewno śledzi Pan progi w konkurencyjnych szkołach - tam gdzie drugim językiem jest francuski, progi są niższe, za to klasy hiszpańskie przeżywają oblężenie. Z zainteresowaniem śledzę jakie wnioski wyciągną z tego dyrektorzy - mam jeszcze kilkoro dzieci w wieku przedlicealnym :)
  • 07.07.17, 19:41
    Wiem, że hiszpański stał się popularniejszy od francuskiego, a także rosyjskiego. Dlatego w ramach poszerzania oferty językowej zdecydowaliśmy się na hiszpański. Zrobiliśmy to metodą drobnego kroku, a nie rewolucji. Mamy w szkole sprawdzonych nauczycieli języka angielskiego i niemieckiego i cieszymy się z tego.
    W tym roku zatrudniamy nowego nauczyciela języka hiszpańskiego - na razie w niepełnym wymiarze godzin.
    Zobaczymy jak będzie wyglądała nasza oferta w kolejnych latach.

    --
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof Mirowski
    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Gość: mama IP: *.146.40.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.17, 19:46
    Panie Dyrektorze, czy takich dyrektorów, jak Pan - brzmiących rozsądnie, umiejących sprawnie i bezbłędnie wypowiadać się w języku ojczystym, będących "na czasie" choćby poprzez zaglądanie do forów internetowych i poznawanie opinii rodziców na różne tematy, jest może więcej? Oby! Takie drobne wtrącenie troszkę poza tematem - a jednak w temacie :)
  • Gość: Baska IP: *.play-internet.pl 07.07.17, 19:22
    Dziękuję za informację. Co byłoby w przypadku gdyby do tej grupy było np. 7 laureatów?
  • 07.07.17, 19:46
    > Co byłoby w przypadku gdyby do tej grupy było np. 7 laureatów?

    Nie wiem - uznałem, że jest to zdecydowanie nieprawdopodobne.
    Nauczanie języka hiszpańskiego w naszej szkole dopiero się zaczyna.
    A są w Warszawie szkoły znane z wysokiego poziomu nauczania języka hiszpańskiego.

    --
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof Mirowski
    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Gość: Baśka IP: *.static.ip.netia.com.pl 08.07.17, 12:33
    Jednak gdyby była taka sytuacja to jaka jest wtedy procedura?
    Panie Dyrektorze, a może Pan wie jak będzie wyglądała rekrutacja za 2 lata? Może są już jakieś wytyczne? Jeżeli np. w liceum do tej pory było 6 klas pierwszych to teraz będzie 3 dla uczniów po gimnazjum i 3 dla podstawówce?
  • 08.07.17, 12:57
    > Jednak gdyby była taka sytuacja to jaka jest wtedy procedura?
    Nie ma takiej uniwersalnej procedury. W tym roku w mojej szkole było aż 6 różnych grup rekrutacyjnych liczących 3-4 miejsca. W żadnej z nich nie zabrakło miejsc dla laureatów. Gdyby w którejkolwiek zabrakło jednego miejsca to podjąłbym starania o powiększenie tej grupy o jedno miejsce.

    > jak będzie wyglądała rekrutacja za 2 lata?
    > Może są już jakieś wytyczne?
    > Jeżeli np. w liceum do tej pory było 6 klas pierwszych
    > to teraz będzie 3 dla uczniów po gimnazjum i 3 dla podstawówce?

    Ja nie słyszałem na razie o żadnych decyzjach - wiem tylko, że w tym roku w niektórych liceach ograniczono plan naboru (w porównaniu z zeszłym rokiem), co należy uznać za "szykowanie" miejsca na rok 2019.

    W LXVII LO przewidujemy , że w 2019 r będziemy mieli podwójny nabór (4 klasy ponadgimnazjalne i 4 ponadpodstawowe), ale jest to chyba wyjątkowa sytuacja, wynikająca z faktu, że zwolni się miejsce po oddziałach gimnazjalnych (w tym samym budynku).

    --
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof Mirowski
    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Gość: Julka IP: *.play-internet.pl 05.10.17, 20:17
    Panie Dyrektorze, jakie w tym roku progi punktowe były do klasy mat-fiz? Szukam i szukam, a nigdzie nie mogę znaleźć takiej informacji.
  • Gość: ale IP: *.centertel.pl 07.07.17, 19:08
    Z moich pobieżnych obliczeń wynika, że progi wzrosły średnio o około 8 punktów w porównaniu do zeszłego roku. To bardzo dużo. Wzięłam pod uwagę szkoły z pierwszej 20-tki, z listy mojego syna. Patrząc na listę progów, uważam, że powinno być ustawione minimum, poniżej którego uczeń nie kwalifikuje się do żadnego liceum. Ja bym je ustawiła na poziomie 120-130 punktów. To przerażające, że są w Warszawie licea, do których próg wynosi 41 punktów!!! Czyli uczeń, który napisał egzamin na 8% !!!!! I ma cztery tróje, zamierza kształcić się w liceum i zdawać maturę??
  • 07.07.17, 19:32
    "zamierza się kształcić", to spora nadinterpretacja ;)
    Te szkoły przede wszystkim kłamią. Kłamią, że mając kosmiczne braki, sięgające często podstawówki, można przystąpić do matury i iść na studia, przemilczają za to, że wymagałoby to wielkiego wysiłku. Większość z tych 20% nie zdających matury to ofiary tego kłamstwa, bez matury i bez zawodu.
  • Gość: mama IP: *.146.40.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.17, 19:38
    Jako mama tegorocznej absolwentki gimnazjum mam jedno przemyślenie: lekiem na "problem" rekrutacyjny dla rodziców i dzieci są tylko i wyłącznie konkursy kuratoryjne/olimpiady. Rok temu, podczas wakacji i czytanie tego właśnie forum czułam koszmarny ścisk w żołądku - co zrobić, żeby się udało dostać do bardzo dobrego liceum... No a potem, po rozmowie z dzieckiem uznaliśmy, że konkurs, konkurs i tylko konkurs. Dla dziecka w 3 klasie gimnazjum, które musi pracować na bieżące oceny w szkole i wynik egzaminu gimnazjalnego - wyzwanie jest ogromne. Stres i wysiłek prawie nas zabiły, ostatecznie udało się zdobyć tytuł laureata w jednym z konkursów kuratoryjnych. O ile olimpiady (OMJ i OJAG) były w tym roku koszmarnie trudne (OJAG na poziomie takim, że angliści łapali się za głowy), o tyle konkursy kuratoryjne są naprawdę w zasięgu uzdolnionych kierunkowo dzieci. I tu trochę smutnej refleksji - w pewnym momencie w klasie mojego dziecka nikt nie uczył się do niczego poza konkursami. Dzieci nie przychodziły do szkoły tygodniami, nauczyciele nie mieli jak realizować materiału. A po konkursach laureaci, zmęczeni i pewni swego w rekrutacji - odpuszczali (dosłownie) naukę na całe miesiące. I tak patrząc z perspektywy - trochę chory ten cały system. Zamiast uczyć, uczy, jak go obejść, trochę sprytem (konkursy z listy kuratorium), trochę sposobem (konkursy kuratoryjne). Jednych rozleniwia, innych frustruje. Ech...
  • 07.07.17, 22:25
    A po konkursach laureaci
    > , zmęczeni i pewni swego w rekrutacji - odpuszczali (dosłownie) naukę na całe m
    > iesiące.

    Przyznam, że trochę dziwi mnie takie podejście.
    Moje dziecko w VI klasie zostało potrójnym laureatem konkursu kuratoryjnego, jednocześnie ciągnąc popołudniową szkołę muzyczną (IV klasa, w tym tzw. przesłuchania CEA). Fakt miało trochę nieobecności w szkole (po kilka dni na każdy z etapów konkursu plus dzień/2 dni przed każdym z finałów), ale starało się uczyć na bieżąco, a niedługo po ogłoszeniu wyniku ostatniego finału nadrobiło zaległości z innych przedmiotów. Potem był jeszcze test predyspozycji językowych (tytuł laureata nie zwalniał z tego testu do 2-języcznej klasy VII).
    A w ogóle taki laureat zgodnie z przepisami mógłby sobie przebimbać II półrocze VI klasy i jeszcze całą VII i VIII klasę, skoro ma wejście za 2 lata do dowolnego LO. Tylko czy to aby na pewno dobry pomysł? Bez bieżącej nauki innych przedmiotów taki uczeń nie poradzi sobie w liceum.
    Oczywiście zdaję sobie sprawę z większej ilości przedmiotów w gimnazjum, poziomu trudności itd. Ale chodzi o zasadę.
  • 07.07.17, 23:13
    A ja po części przyznam obu paniom rację, a po części się nie zgodzę. Tak, w gimnazjum istnieje problem bujających w obłokach laureatów. Tego problemu w podstawówce się nie odnotowuje - wiem to z własnych obserwacji - bo dziecko jest 3 lata młodsze, spolegliwsze i na ogół nie jest otoczone innymi sobie podobnymi kolegami. W gimnazjum to nie jest nawet kwestia opuszczonych dni, ale wyjazdów na różnego rodzaju warsztaty - a potem wyluzowania, szczególnie, gdy błogi stan pewności co do rekrutacji obejmuje dużą część uczniów danej klasy. Praca z taką klasą szczególnie na lekcjach poświęconych przygotowaniom do egzaminu gimnazjalnego dla wielu nauczycieli nie jest łatwym kawałkiem chleba. Natomiast nie zgodzę się co do oceny konkursów. Uważam, że konkursy kuratoryjne są zdecydowanie bardziej nieprzewidywalne od OMJ i wcale nie ma pewności co do ich rozstrzygnięcia. OMJ miał w tym roku nieco trudniejszy III etap – ale organizatorzy wiedzieli, że jest co najmniej kilkunastu wybitnych „zawodników” i musieli dać im pole do popisu. Pierwsze dwa etapy w niczym nie odstawały od tych z lat poprzednich – najlepszy dowód to jednak bardzo duża grupa uczestników, która zakończyła II etap z kompletem punktów. A przypominam, że w OMJ nie trzeba być laureatem, wystarczy finalista.
  • Gość: mama IP: *.146.40.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.07.17, 06:27
    O OMJ mogę wypowiedzieć się czysto teoretycznie: powiodło się największym "mózgom" ze szkoły mojego dziecka, reszta odpadła (a szkoła i nauczyciel - wybitni). Wiem od kolegów dziecka, że OMJ rzeczywiście wyłania najlepszych z najlepszych. OJAG mamy za sobą, znam temat z autopsji, tu - trzeci test z kolei (drugi etap olimpiady): bardzo, bardzo, bardzo trudny i niewiele mający wspólnego z rzeczywistą wiedzą językową. Test po zakończeniu rozwiązywania można było wydrukować, a więc i przeanalizować na spokojnie później (w ostatnim etapie nie było tej możliwości, nie wiem, czy był to błąd platformy testowej czy coś innego). Przy niektórych pytaniach urywało głowę - skala trudności kosmiczna. Ponieważ branżowo znam się na tym dobrze, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że połowa filologów angielskich uczących w szkołach warszawskich nie napisałby tego testu na więcej niż 50-60 % (próg zaliczeniowy wynosił 75%). Pytania wzięte z kosmosu, dużo pharsal verbs (ale tych najtrudniejszych) i słownictwo - dosłownie - od Sasa do Lasa. I medyczna terminologia i wszelka inna. A - i sporo błędów, kilka pytań według mnie bez właściwej odpowiedzi (wszystkie odpowiedzi błędne lub co najmniej 2 poprawne, przy konieczności zaznaczenia jednej odpowiedzi). Więc tu nie liczyła się realna wiedza, raczej łut szczęścia i oczywiście - osłuchanie i obycie językowe. Co do konkursów kuratoryjnych - dramatyczny był na pewno w tym roku WOS, mnóstwo bardzo dobrych dzieci odpadło z głupich powodów. Są po prostu konkursy bardzo trudne, ale dostępne dla niemal wszystkich z dobrą pamięcią (historia, biologia, geografia) i takie, gdzie nie trzeba aż tyle pracy, ale wymagają uzdolnień w konkretnym kierunku (matematyka, fizyka, chemia, j.polski, języki obce). Co do rozprężenia pokonkursowego - pan Jan napisał dokładnie to, co ja bym napisała. Mamy do czynienia z młodzieżą, a nie dziećmi (3 lata różnicy w stosunku do 6 klasy podstawówki robią swoje). Nam bardzo ciężko było zmobilizować dziecko do pracy po konkursie, ale nie tylko nam, większość miała z tym problem. Ot, taka szkolna rzeczywistość.
  • 08.07.17, 12:58
    Informacje na temat tegorocznej OJAG pojawiają się po raz pierwszy (przynajmniej na tym forum). A warte są kolportażu. Myślę, że warto się nimi podzielić w oficjalnym piśmie z organizatorem, który na swojej stronie deklaruję, że czeka na uwagi i opinie. Ja ze swej strony mogę dorzucić do ew. recenzji swoje oburzenie na tryb publikacji wyników OJAG (a właściwie brak takiego trybu). Publikacja nazwisk laureatów i nazwisk ich nauczycieli jest ważną formą nagrody i wyróżnienia. Całkowita rezygnacja z ujawnienia tych danych (wraz z rezygnacją z organizacji uroczystości podsumowania Olimpiady) nasuwa niestety podejrzenie, że organizator próbuje coś ukryć...

    Część opinii z tego forum dociera do zainteresowanych, ale niestety brakuje informacji zwrotnych. Dyrektor Krzysztof Mirowski, prostujący informacje dotyczące swojej szkoły, jest chlubnym wyjątkiem. Szkoda, że organizatorzy konkursów nie chcą pójść tym śladem i podjąć rzeczowej dyskusji.
  • Gość: mama IP: *.146.40.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.07.17, 16:05
    Skoro OJAG taki nierozpoznany, mogę powiedzieć dużo więcej, ostatecznie moje dziecko uzyskało i tu tytuł laureata, przygotowywałam je ja sama, nauczyciele renomowanego warszawskiego gimnazjum nie wykazali żadnej inicjatywy w latach poprzednich, więc w 3 uznałam, że wezmę się za OJAG osobiście (to tak w temacie nagród i wyróżnień dla nauczycieli, panie Janie 😊). OJAG zaskoczył mnie od początku bałaganem na stronie internetowej (różne terminy poszczególnych etapów w różnych zakładkach). Dodzwonić się tam bardzo trudno, a i nawet wtedy trzeba wysyłać maile z pytaniami, nie sposób dowiedzieć się niczego przez telefon, nie chcą rozmawiać ☹️. Do części pierwszej etapu 1 olimpiady przystąpiło w tym roku prawie 11 000 uczniów z całej Polski. Stopniowo następował odsiew, po pierwszej części była druga w etapie 1 (wszystkich etapów 3, ale podzielone na nawet 3 części, wiec można się naprawdę pogubić). Potem drugi etap właśnie z tym super trudnym testem egzaminacyjnym, który - w moim odczuciu - miał na celu odsiew totalny bardzo dużej grupy uczniów. Po prostu za dużo dzieci przeszło do etapu 2 olimpiady i należało ich "wykosić". Tak też się stało, etap ostatni był naprawdę miłym spacerkiem w porównaniu z etapem 2. Same testy online z błędami i - co oczywiste - przy ich rozwiązywaniu narzucony limit czasu, ale spore zastrzeżenia budziła tu forma graficzna. Dużo zbitek słownych, błędów, które powodowały, że uczniowie zamiast skupiać się na rozwiązaniu samego testu, tracili masę czasu na jego właściwe ... rozczytanie. Nie najlepiej to świadczy o organizatorach ☹️. Same testy, jak już pisałam, także zawierały błędy. Na minus jest jeszcze kwestia niedotrzymania terminu ogłoszenia wyników po którejś z części, co było niezwykle frustrujące, a także ogłoszenie wyników ostatecznych olimpiady w piątek późnym wieczorem (dostępnych tylko dla administratorów w szkołach, więc uczniowie czekali na wyniki do poniedziałku). A nagrody i dyplomy dla uczniów (nie mylić z zaświadczeniami) do szkół przyszły ... na początku wakacji ☹️ To było już dużą niestosownością i ponownie źle świadczy o organizatorach... Panie Janie, może rzeczywiście napiszę do organizatorów i do własnych spostrzeżeń dodam Pana uwagi?
  • 08.07.17, 22:06
    Mnie też zdziwiły ogromne różnice pomiędzy ilością informacji na stronie internetowej olimpiady matematycznej (listy osobowe, zadania po każdym etapie itd) i olimpiady z języka angielskiego (brak list z nazwiskami, brak zadań). Nawet gdyby moje dziecko w VII i VIII klasie chciało wziąć udział w tej drugiej olimpiadzie, to nie bardzo wiedziałabym jakie materiały przygotować. Nie jestem pewna, czy w nowej szkole mogę liczyć na pomoc nauczyciela. W poprzedniej szkole z 3 przedmiotów objętych konkursem kuratoryjnym dziecko mogło liczyć tylko na nauczycielkę matematyki, z którą miało dodatkową lekcję tygodniowo w ramach ITN-u.
  • 08.07.17, 21:23
    Na temat tego testu wypowiedziała się zaprzyjaźniona nauczycielka akademicka - złapała się po prostu za głowę z pytaniem "po co aż tak"? Syn, który aktualnie przygotowuje się do certyfikatu Advanced był zakoczony poziomem OJAG.

  • 08.07.17, 21:41
    Odnosząc się do dwóch ostatnich zdań postu, dotyczącego szkoły na Żywnego mam wrażenie, że wszystkie nowo powstające licea będą potrzebowały czasu na wyrobienie sobie marki, tak jak miało to miejsce za czasów gimnazjum. A teraz przyjęli po prostu wszystkich, którzy się zgłosili. Zawsze jest to alternatywa dla tych, którzy po prostu dobrze się uczą, ale nie uczestniczą w konkursach więc mają "ledwie" 150pkt. Nie każdy ciśnie "pod punkty" a intelektualnie nadaje się do świetnej szkoły.
    Znam na przykład chłopca, który egzamin językowy zda (jak przyjdzie na to czas) świetnie, intelektem przewyższa rówieśników, testy napisze bardzo dobrze, ale świadectwo wybitne nigdy nie będzie więc już na rekrutacyjnym starcie jest na straconej pozycji.
  • Gość: stały gość IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.17, 23:15
    Jeszcze słowo o laureatach. Nie zablokowali rekrutacji po całości lecz zablokowali niektóre klasy, odcinając do nich dostęp np.finalistom kierunkowym. W Czackim w mat-fizie, oprocz kilku laureatow kierunkowych, preferujących zapewne Czackiego ponad Staszica ze względu na tzw. atmosferę, ulokowali się w większości laureaci wosu, języków i geografii, nie bojąc się najwyraźniej perspektywy 7 godzin fizyki tygodniowo. To stawia pod znakiem zapytania system, który zdecydowanie uprzywilejowuje jakiegokolwiek laureata względem finalisty kierunkowego.
  • 09.07.17, 00:00
    Rozumiem te argumenty, ale nie sądzę, by należało zawężać laureatom wybór profilu. Startują do LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO, mają prawo zdecydować się na inny kierunek niż ten, w którym odnieśli sukces. Szkoły nie są poszkodowane – to są uczniowie, którzy lubią i potrafią się uczyć. Na ogół z łatwo nadrabiają zaległości. Natomiast oczywiście MKO powinno dbać, by nie było rażącej nadprodukcji laureatów. Oraz takiej dysproporcji w uprawnieniach między nimi, a finalistami, jak w tym roku. 7 punktów za tytuł finalisty konkursu przedmiotowego to zdecydowanie za mało. Nie jest problemem, że finalista z fizyki nie mógł dostać się do obleganego mat-fizu z Czackim, ale jest problemem, że jeśli miał tróję z polskiego i słabo zdaną część humanistyczną egzaminu, to nie dostał się do żadnego z lepszych mat-fizów w Warszawie...
  • Gość: stały gość IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.17, 09:28
    Liceum pozostało ogólnokształcące głównie z nazwy. Wprawdzie laureaci na pewno umieją się uczyć, to jednak przedmiot konkursu z nielicznymi wyjątkami jest związany z predyspozycjami. System w obecnej postaci premiuje swego rodzaju "kombinatorstwo" konkursowe - który konkurs najmniejszym wysiłkiem zagwarantuje mi wstęp do liceum. Zdarza się, że taki humanistyczny laureat nie radzi sobie potem w mat-fizie. Nierzadko też wybór profilu wynika z presji rodziców (preferowanie biol-chemu lub mat-fizu). Obawiam się że klasa mat-fiz z przewagą laureatów humanistycznych w naturalny sposób traci swój profil.
  • 10.07.17, 08:47
    Ja też wiem o co chodzi i zgadzam się z częścią argumentów, choć czasem los bywa przewrotny. Mój bratanek utalentowany matematycznie - laureat konkursu MKO z matematyki na koniec podstawówki, który następnie skończył gimnazjum Domeyki, dostał się teraz do mat-fizu do Czackiego m.in. dzięki punktom za finalistę z historii. Oczywiście pisał kuratoryjny z matmy, ale w dniu 2-go etapu dostał wysokiej gorączki (39) i pisał go nie mogąc jasno mysleć. Po powrocie ze szkoły okazało się, że to angina. Oczywiście nie przeszedł dalej. Ale że chłopak zdolny, odniósł sukces z historii. I dzięki temu "wrócił do gry" czyli dostał się do wymarzonego mat-fizu. Czy to też było kombinatorstwem konkursowym? Może, ale trudno zarzucić mojemu bratankowi, że przez niego klasa straci swój profil ;)

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywzbmh1nzazptl.png[/img][/url]
  • 10.07.17, 09:19
    Myślę, że nikt "przy zdrowych zmysłach" nie pchałby się na profil niezgodny z jego predyspozycjami. Jestem ścisła, i jak zdałam maturę odetchnęłam z wielką ulgą, że nigdy więcej nie będę musiała pisać wypracowań itp. Nie wyobrażam sobie pójść w moim wypadku do klasy humanistycznej. I na odwrót, humanista nie pójdzie specjalnie na mat-fiz. Jeśli tak się dzieje, to są to jakieś wyjątki.
  • 10.07.17, 09:40
    Oczywiście wypadki rekrutacyjne zdarzają się zawsze, a chodzi o to żeby ich było możliwie mało i żeby kryteria były w miarę sprawiedliwe. Nie potrafię podać algorytmu, który jednym laureatom daje się wstęp, a innym go ogranicza (bo chyba nie zamyka). Pojawią się natychmiast problemy czy laureat Logii jest wart biol-chemu z rozszerzoną matematyką? Czy fizyk może pójść do mat-geo? A co z laureatem chemii w mat-fizie? Wszystkie moje dzieci uczyły się w ścisłych klasach z wysokim odsetkiem laureatów. Byli w tym gronie laureaci przedmiotów humanistycznych. Drastyczne pomyłki należały do rzadkości. To byli na ogół uczniowie o renesansowej palecie zainteresowań i możliwości, na dodatek sprzedający ściśle ukierunkowanym kolegom swoje zainteresowania np. starożytną Grecją...
  • 10.07.17, 19:34
    Zgadza się. Dzieci "konkursowe" sa najczęściej na tyle świadome, ze nie pójdą tam, gdzie czują, że będzie to dla nich "męka" i strata czasu. Bywają wyjątki w obie strony, ale takie statystyka wycina.
    U mojego syna w klasie z profilem bazującym na matematyce lauret kuratoryj z niemieckiego napisał maturę rozszerz z matematyki na 98% i podobne przypadki były jeszcze w u kilku innych osób, a w sąsiedniej klasie - profil mat-fiz kolega syna zwyciężył (laureat I-ego miejsca !) w olimpiadzie...historycznej.
    Świetne sformuowanie Panie jn7 - "renesansowa paleta zainteresowań"...dokładnie to.
  • Gość: Hura IP: *.146.0.115.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.07.17, 19:45
    My też po rekrutacji. Z obserwacji znajomych córki wynika że progi poszły w górę również ze względu na punkty zbierane w dodatkowych konkursach. Córka mówiła że "3 matki JPll" cieszyły się popularnością. W każdym razie u nas mat fiz dwujęzyczny Batory. Córka po gim Sraszica, 98% z testu.
  • 17.07.17, 23:00
    Gość portalu: Hura napisał(a):

    > My też po rekrutacji. Z obserwacji znajomych córki wynika że progi poszły w gór
    > ę również ze względu na punkty zbierane w dodatkowych konkursach. Córka mówiła
    > że "3 matki JPll" cieszyły się popularnością.

    A propos takich konkursów, czy nie wydaje się Państwu, ze taka mnogośc punktowanych konkursów o tematyce religijnej to przesada? I pewna dyskryminacja ateistów oraz osób innych wyznań? Może tylko tak mi się wydaje, ale mam wrażenie, że łatwiej zostać laureatem konkursu o JP II niż laureatem kuratoryjnego konkursu np. matematycznego.
  • 18.07.17, 05:34
    Zdecydowanie tak uważam. Co więcej, jako osobę wierzącą (ale nie katoliczkę) martwi mnie ten zalew religijności, bo to najlepsza droga, żeby młodzież w wieku z natury buntowniczym zniechęcić do wiary :(
  • Gość: ale IP: *.centertel.pl 18.07.17, 05:44
    Aby wystartować w takim konkursie, nie trzeba być wierzącym. Starczy wyuczyć się tematu wg bibliografii. Na szczęście te konkursy nie dają wolnego wstępu tylko kilka punktów. Konkursy religijne w nadmiernej ilości są dostępne bez względu na panującą opcję polityczną. Żeby nie było wątpliwości - też jestem im przeciwna.
  • Gość: zz14 IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.17, 17:12
    jak w tytule. Wyszło im, że z istniejącymi profilami nie pomieszczą wszystkich pierwszoklasistów w nowej formule i jeden profil musi iść na rozkurz. I padło na mat-fiz.
  • 07.09.17, 19:25
    Zapewne tak im wyszło, po przekalkulowaniu że Staszic się rozrasta... Nie zmienia to jednak faktu, że to cios w serce zdecydowanych potencjalnych kandydatów o ścisłych zainteresowaniach – bo przecież Czacki ma zagorzałych wielbicieli i całe klany rodzinne uderzające do tej szkoły.
  • 06.10.17, 09:59
    jan.nowak.7 napisał:

    > Wbrew obawom rekrutacji nie rozłożyli na łopatki laureaci z uprawnieniami do wo
    > lnego wstępu – problem z ich nadmiarem odnotowały tylko 3 szkoły: Czacki, Stasz
    > ic i (chyba?) Batory.

    a co się działo w Staszicu? i których profili to dotyczyło?
  • 06.10.17, 14:38
    To ja się może wypowiem. Dotyczyło to m.in. klasy C, o profilu informatycznym. Było 28 miejsc, a zostało przyjętych (bo musiało zostać) 34 laureatów. Nie wiem jakie są warunki nauki w tak licznej klasie, ale na pewno niefajne.
  • 06.10.17, 15:40
    Klasa informatyczna jest liczniejsza niż zakładano, ale to nie jest dramat. Akurat w tej klasie, zdaje się, większy problem stanowi potężny rozrzut umiejętności, bo są laureaci z dziedzin odległych od profilu bez wcześniejszych doświadczeń z informatyką i są osoby bardzo zaawansowane. Ale szkoła sobie radzi z tymi sytuacjami i ci co dobrze rokują będą szybko gonić czołówkę. Nadmiar laureatów był także przyczyną utworzenia trzeciego mateksu (identyczna sytuacja była rok wcześniej). Rocznik 2001 jest bardzo dobry, efekty przynosi istnienie w Warszawie kilku świetnych klas matematycznych w gimnazjach, więc trzy mateksy zapełniły się bez problemu, a i rozrzut umiejętności jest chyba mniejszy niż w infie. Ale szkole nie jest łatwo obsadzić tego wszystkiego dobrymi nauczycielami.
  • 08.10.17, 19:07
    a czy gdzieś poza Staszicem jest dobra klasa informatyczna?

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • 09.10.17, 13:28
    Zerknij na wyniki OI z ubiegłego roku szkolnego i sama sobie odpowiedz na to pytanie... ;)
    oi.edu.pl/l/24oi_3etap_wyniki/
  • 09.10.17, 14:16
    Faktycznie w ostatnim finale OI z Warszawy był tylko Staszic. Ale warto dodać, że w tej grupie 23 finalistów zaledwie 3 osoby są z klas o profilu informatycznym (a o tą klasę jest pytanie)... Olimpiada jest domeną mateksów. Wracając do pytania swiezynki, z tego co wiem, dobrą informatykę oferuje w Warszawie np. Władysław IV.
  • 09.10.17, 16:03
    A tu pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą Janie. Dobra informatyka we Władysławie IV - zgoda, ale na razie tylko w gimnazjum. Liceum - póki co - jeszcze nie potwierdza tej tezy, jest dobrze, ale szału nie ma. Może gdy dojdzie do całkowitego połączenia obu podmiotów w jeden organizm LO, kto wie...
  • 10.10.17, 10:43
    Zapraszamy do zapoznania się z ofertą edukacyjną Szkół Policealnych ŻAK

    Istniejemy już od 1998 roku i jesteśmy największą ogólnopolską firmą edukacyjną. Posiadamy oddziały w ponad 80 miastach Polski, w których uczy wykwalifikowana kadra dydaktyczna.

    W naszej ofercie znajdziecie Państwo
    - Ogólnokształcące Liceum dla Dorosłych do którego mogą zapisać się absolwenci zasadniczych szkół zawodowych, bez egzaminów wstępnych. Po nim mogą zdać maturę i/lub zapisać się na dowolny kierunek w naszych Szkołach Policealnych.
    - ponad 90 atrakcyjnych kierunków nauczania dla osób, które ukończyły liceum ogólnokształcące lub technikum, niezależnie od tego, czy zdały maturę czy nie.

    Ponadto oferujemy:
    • Ponad 90 atrakcyjnych kierunków: płatnych i BEZPŁATNYCH
    • Zapisy bez świadectwa maturalnego

    • Dużą i wykwalifikowaną kadrę dydaktyczna
    • Brak opłaty wpisowej

    • Ciągłą rekrutację bez egzaminów wstępnych
    • Brak egzaminów wstępnych

    • Ponad 80 oddziałów w całej Polsce
    • Bezpłatne zaświadczenia do ZUS, KRUS i MOPS

    • Praktyczne wykłady i warsztaty doskonalące umiejętności, których wymagają pracodawcy

    • Uprawnienia szkół publicznych na kierunkach 2-letnich, czyli: brak opłat za czesne, legitymacje uprawniające do zniżek, świadectwo ukończenia szkoły na druku według wzoru MEN, egzamin zewnętrzny po zakończeniu nauki

    Nasza działalność została też doceniona przez specjalistów z branży. Od początku naszej działalności zdobyliśmy liczne nagrody i nominacje, m.in.: Lider Nowych Technologii, Najwyższa Jakość Quality International, Firma dla Ludzi, Medal Europejski za: ogólnopolską sieć szkół policealnych, organizację kursów i szkoleń, kursy kosmetyczne, kursy dla opiekunów w żłobku

    Wystarczą Ci 3 minuty, żeby dołączyć do naszych słuchaczy – wystarczy wypełnć formularz rejestracji on-line
    zak.edu.pl/zapisz-sie-online

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.