Dodaj do ulubionych

Klasówki do wglądu

IP: *.pt-2.petrotel.pl 27.08.02, 23:23
Jestem studentem,ale mam nadzieje ze projekt "klasówek do
wglądu" przejdzie.Często zdarza się tak,że nauczyciel faworyzuje
niektorych uczniów i stawia im lepsze oceny!Natomiast na
zebraniu rodziców nie chce pokazywac klasówek ,poniewaz boi sie
że wyjdzie prawda,ze jest nieobiektywny!Chciałbym równiez aby
nie tylko klasówki były do wglądu ale także prace maturalne ,bo
na tym waznym dla kazdego egzxaminie bywają rozne przekręty ze
strony nauczycieli,a każdy chce wiedziec dlaczego dostał taką ,
a nie inną ocene.
Edytor zaawansowany
  • Gość: grzstrz IP: *.finet.oho.pl / 192.168.1.* 28.08.02, 06:31
    Tyle, że jedynym efektem zmiany przepisów będzie przechodzenie
    przez nauczycieli na system testowy... Kolejny gwóźdź do trumny
    edukacji humanistycznej. Już teraz nauczyciele są zasypani
    papierami. Kto przy zdrowych zmysłach będzie zadawał
    wypracowania wymagające osobistego wkładu a nie tylko
    mechanicznego odtworzenia, jeśli za każdym razem będzie musiał
    się liczyć z pielgrzymkami rodziców zgłaszających pretensje do
    oceny dziecka - w tym przypadku z konieczności subiektywnej?
  • Gość: mycha IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 08:45
    Moje dzieci zanosza swoje klasowki do domu i maja obowiazek
    przyniesc je z powrotem podpisane przez rodzica.
    Tak sie praktykuje w szkolach nie od dzis. Moze MENiS pomyslalby
    o funduszach na doksztalcanie nauczycieli - bo jak na razie to
    tylko mit i fikcja. Robia wszystko, by odwrocic uwage od plac
    budzetowki.
  • Gość: kris IP: 195.205.73.* 28.08.02, 11:37
    Co ty chrzanisz - nie macie juz tak źle. Jeśli zarabiacie 1000
    zł, tzn że zarabiacie całkiem nieźle jak na obecne warunki
    recesji. Pracuje w prywatnej firmie, 8 h/dziennie, zarabiam 1000
    zł i nie mam tyle urlopu co wy. Za dużo robicie szumu jesli
    chodzi o wasza kasę - PRZESADA!!!
    Gość portalu: mycha napisał(a):

    > Moje dzieci zanosza swoje klasowki do domu i maja obowiazek
    > przyniesc je z powrotem podpisane przez rodzica.
    > Tak sie praktykuje w szkolach nie od dzis. Moze MENiS
    pomyslalby
    > o funduszach na doksztalcanie nauczycieli - bo jak na razie to
    > tylko mit i fikcja. Robia wszystko, by odwrocic uwage od plac
    > budzetowki.
  • Gość: Zbig IP: 212.160.211.* 28.08.02, 09:01
    Zachowanie uczniów oraz ich rodziców i urzędników (którzy chyba
    kiedyś byli uczniami) dowodzi, że nuczyciele pracowali i pracują
    źle.Proponuję by obecnie nauczyciele zajęli się głównie
    wypełnianiem poleceń MENiS i "kuratoriów", czyli pracą
    papierkową, sprawozdawczą i administracyjną, a edukacją zajęli
    się kompetentni rodzice i urzędnicy. Podpowiadam by pieniądze
    obiecane na podwyżki dla nauczycieli przeznaczyć na kolejne
    reformowanie. Sukcesy dotychczasowych reform dowodzą, że czasy
    powszechnej szczęśliwości są już blisko. Przecież TAKIE
    RZECZYPOSPOLITE BĘDĄ JAKIE ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE. Zbig
  • Gość: p IP: *.cache 28.08.02, 09:45
    Następne głupstwo ministerialnych urzędasów. Żona wymaga od
    zawsze podpisu rodziców pod każdą poprawioną przez nią klasówką.
    Jedyny wymóg: niska ocena 'płodnych' uczniów. Szkoda czasu na
    czytanie wielu stron bzdetów.
    Nauczyciele premiujący 'twórczość' zwykle nie czytają tej
    twórczości - nie mają czasu... Oddają prace, w których nawet
    błedy ortograficzne są niepoprawione...

    Dlaczego ministrami 'od zawsze' zostają pracownicy wyższych
    uczelni o nauczaniu podstawowym(najważniejszym) i średnim nie
    mających żadnego pojęcia?
  • Gość: p IP: *.cache 28.08.02, 09:47
    Następne głupstwo ministerialnych urzędasów. Żona wymaga od
    zawsze podpisu rodziców pod każdą poprawioną przez nią klasówką.
    Jedyny wymóg: niska ocena 'płodnych' uczniów. Szkoda czasu na
    czytanie wielu stron bzdetów.
    Nauczyciele premiujący 'twórczość' zwykle nie czytają tej
    twórczości - nie mają czasu... Oddają prace, w których nawet
    błedy ortograficzne są niepoprawione...

    Dlaczego ministrami 'od zawsze' zostają pracownicy wyższych
    uczelni o nauczaniu podstawowym(najważniejszym) i średnim nie
    mających żadnego pojęcia?
  • Gość: Beata IP: *.dialog.net.pl / *.lubin.dialog.net.pl 28.08.02, 09:47
    Wreszcie normalność! Każy, ktokolwiek zna się na nowoczesnej
    dydaktyce, wie, że ocena ma nie tylko charakter sprawdzający,
    ale również diagnostyczny. W jaki sposób uczeń czy rodzice mają
    pracować nad postępami kiedy nie wiedząco stanowi istotę
    problemu z nauką? Nauczyciele będą zmuszeni solidnie uzasadniać
    wystawiane przez siebie oceny i tym samy pomogą swoim uczniom w
    przezwyciężaniu problemów.
  • Gość: Maria IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 09:48
    We wszystkich znanych mi szkołach prace kontrolne były
    przechowywane przez rok właśnie po to, by je pokazywać rodzicom.
    Natomiast regulamin matury jest regulowany innym aktem prawnym i
    pada tam wyraźne sformułowanie, że od oceny wolno się odwołać
    wyłącznie udowadniając złamanie regulaminu matury. Prawo do
    oglądania klasówek chyba nie będzie dotyczyć prac maturalnych.
  • Gość: mmsawaw1@gazeta.pl IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.08.02, 15:29
    A czemu nie? Poniżej jest mój komentarz odnośnie klasówek, a
    teraz odnośnie matury: jestem po IB w 1985 r. zdawanej w szkole
    holenderskiej. Polski miałem jako język obcy, na poziomie
    niższym. Jako, że byłem jedynem uczniem mającym polski,
    powodowało, że nie opłacało się ściągać do ustnego osoby z
    katedry slawistyki/polonisty z Amsterdamu, wobec czego moim
    zadaniem było najpierw w obecności pedagoga przeczytać na głos
    dwie strony z "Lalki", po czym odpowiedzieć na pytania które
    były w zalakowanej kopercie. Wszystko było nagrywane na taśmę
    magnetofonową. Pytania były odnośnie literatury, mediów i tematy
    społeczne, które były przewidziane w programie. Czas całościowy -
    ok. 45 minut. Po ok. 30 - 35 min. byłem gotowy, nauczyciel
    będący obecny (nie znający języka polskiego) dopingował mnie,
    bym jeszcze coś dopowiedział, skoro mam czas. Ok. 4 miesiące po
    maturze do domu przyszła fotokopia strony z książeczki
    komentarzy egzaminatorów, strona: Polski, obcy, niższy poziom:
    "uprzejmie uprasza się egzaminatorów lub kontrolerów,
    szczególnie nie znających języka, by nie dopingowali do
    zapełniania czasu za wszelką cenę, gdyż efekty mogą zburzyć
    porzednią koncepcję" (luźny cytat). Dopisek obecnego jako
    kontroler - "to chodzi o Pani syna". To się nazywa
    odpowiedzialność za swoje czyny i otwarta postawa.

    Pozdrawiam,
    MMS
  • Gość: p IP: *.cache 28.08.02, 09:49
    Następne głupstwo ministerialnych urzędasów. Żona wymaga od
    zawsze podpisu rodziców pod każdą poprawioną przez nią klasówką.
    Jedyny wymóg: niska ocena 'płodnych' uczniów. Szkoda czasu na
    czytanie wielu stron bzdetów.
    Nauczyciele premiujący 'twórczość' zwykle nie czytają tej
    twórczości - nie mają czasu... Oddają prace, w których nawet
    błedy ortograficzne są niepoprawione...

    Dlaczego ministrami 'od zawsze' zostają pracownicy wyższych
    uczelni o nauczaniu podstawowym(najważniejszym) i średnim nie
    mających żadnego pojęcia?
  • Gość: Beata IP: *.dialog.net.pl / *.lubin.dialog.net.pl 28.08.02, 09:49
    Wreszcie normalność! Każy, ktokolwiek zna się na nowoczesnej
    dydaktyce, wie, że ocena ma nie tylko charakter sprawdzający,
    ale również diagnostyczny. W jaki sposób uczeń czy rodzice mają
    pracować nad postępami kiedy nie wiedząco stanowi istotę
    problemu z nauką? Nauczyciele będą zmuszeni solidnie uzasadniać
    wystawiane przez siebie oceny i tym samy pomogą swoim uczniom w
    przezwyciężaniu problemów.
  • Gość: olus IP: *.bremultibank.com.pl 28.08.02, 09:49
    Klasówki powinny być do wglądu dla uczniów i rodziców z jeszcze
    jednego, moim zdaniem ważnego powodu: otóż nauczyciel też
    człowiek i sprawdzając prace może się zwyczajnie pomylić. Jeśli
    uczeń, ani rodzice nie zobaczą później pracy, to taka pomyłka
    może nigdy nie wyjść na jaw, bo bardzo wątpię, żeby nauczyciele
    po raz drugi zaglądali w sprawdzone wcześniej klasówki.
    Uczeń czy rodzice oglądając pracę mogą takie błędy dostrzec. A
    czasem może to mieć wpływ na ocenę - przez pomyłkę nauczyciela
    uczeń dostaje niższą ocenę....
  • Gość: Maria IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 09:50
    We wszystkich znanych mi szkołach prace kontrolne były
    przechowywane przez rok właśnie po to, by je pokazywać rodzicom.
    Natomiast regulamin matury jest regulowany innym aktem prawnym i
    pada tam wyraźne sformułowanie, że od oceny wolno się odwołać
    wyłącznie udowadniając złamanie regulaminu matury. Prawo do
    oglądania klasówek chyba nie będzie dotyczyć prac maturalnych.
  • Gość: Beata IP: *.dialog.net.pl / *.lubin.dialog.net.pl 28.08.02, 09:50
    Wreszcie normalność! Każy, ktokolwiek zna się na nowoczesnej
    dydaktyce, wie, że ocena ma nie tylko charakter sprawdzający,
    ale również diagnostyczny. W jaki sposób uczeń czy rodzice mają
    pracować nad postępami kiedy nie wiedząco stanowi istotę
    problemu z nauką? Nauczyciele będą zmuszeni solidnie uzasadniać
    wystawiane przez siebie oceny i tym samy pomogą swoim uczniom w
    przezwyciężaniu problemów.
  • Gość: olus IP: *.bremultibank.com.pl 28.08.02, 09:50
    Klasówki powinny być do wglądu dla uczniów i rodziców z jeszcze
    jednego, moim zdaniem ważnego powodu: otóż nauczyciel też
    człowiek i sprawdzając prace może się zwyczajnie pomylić. Jeśli
    uczeń, ani rodzice nie zobaczą później pracy, to taka pomyłka
    może nigdy nie wyjść na jaw, bo bardzo wątpię, żeby nauczyciele
    po raz drugi zaglądali w sprawdzone wcześniej klasówki.
    Uczeń czy rodzice oglądając pracę mogą takie błędy dostrzec. A
    czasem może to mieć wpływ na ocenę - przez pomyłkę nauczyciela
    uczeń dostaje niższą ocenę....
  • 28.08.02, 11:08
    Zawsze komentuję błędy moich uczniów pod wypracowaniem.
    Uczniowie zanoszą klasówki do domu i przynoszą podpisane.
    Problem w tym, że muszę "walczyć", by mi je oddali na czas.
    Klasówki z danego roku przechowuję jeszcze przez cały następny
    rok szkolny.
  • 28.08.02, 11:12
    Zawsze recenzuję wypracowania moich uczniów. Oni pokazują
    klasówki rodzicom i przynoszą podpisane. Często nie mogę
    doprosić się ich zwrotu. Klasówki z danego roku przechowuję
    jeszcze przez cały następny.
  • Gość: Maria IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 09:52
    We wszystkich znanych mi szkołach prace kontrolne były
    przechowywane przez rok właśnie po to, by je pokazywać rodzicom.
    Natomiast regulamin matury jest regulowany innym aktem prawnym i
    pada tam wyraźne sformułowanie, że od oceny wolno się odwołać
    wyłącznie udowadniając złamanie regulaminu matury. Prawo do
    oglądania klasówek chyba nie będzie dotyczyć prac maturalnych.
  • Gość: olus IP: *.bremultibank.com.pl 28.08.02, 09:52
    Klasówki powinny być do wglądu dla uczniów i rodziców z jeszcze
    jednego, moim zdaniem ważnego powodu: otóż nauczyciel też
    człowiek i sprawdzając prace może się zwyczajnie pomylić. Jeśli
    uczeń, ani rodzice nie zobaczą później pracy, to taka pomyłka
    może nigdy nie wyjść na jaw, bo bardzo wątpię, żeby nauczyciele
    po raz drugi zaglądali w sprawdzone wcześniej klasówki.
    Uczeń czy rodzice oglądając pracę mogą takie błędy dostrzec. A
    czasem może to mieć wpływ na ocenę - przez pomyłkę nauczyciela
    uczeń dostaje niższą ocenę....
  • Gość: Maria IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 09:56
    Przepraszam wszystkich , ale komputer oszalał i wpisał mój post
    3 razy :-))))))
  • Gość: mamosz IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 28.08.02, 10:34
    I ruszą zastępy ekspertów od edukacji czyli rodzice nie zawsze
    wykształceni ale często mający "wszystkie rozumy " w jednym
    palcu.A tak poważnie mówiac, to zawsze daje klasówki do wglądu i
    podpisania i nie zdarzyło mi sie żeby rodzic podjąl ze mna
    merytoryczna dyskusje na temat zawartości tejże.Sama zreszta
    tez, podtykanych mi na ogoł o bladym swicie pod nos,
    klasówek "do podpisania" nigdy nie czytałam.
    Jeśli chodzi o mature ,to nie ma sensu jak długo nie zmienia sie
    przepisy jej dotyczace; jak na razie nie można podważyc merituym
    tylko procedury.Więc po co.Dziekujemy naszej ulubionej Pani
    Ministrer za kolejny gest mający na celu podniesienie zaufania
    do kompetencji nauczycieli i szacunku do nich Miłego nowego
    roku szkolnego.
  • 28.08.02, 12:06
    Zawsze uzasadniam ocenę przy oddaniu uczniom, ale nie daje do
    domu sprawdzianów ponieważ odzyskanie ich jest prawie niemożliwe.
    (Sprawdziany zachowuje przez rok- czyli nic nowego). Odnośnie
    opisów przy każdej ocenie to następna głupota - rodziców wysyłam
    do szkoły zaawsze każdy nauczyciel chętnie wyjaśni i uzasadni
    oceny. A rodzicom "nawiedzonym" propunuje przeczytanie 300 prac
    (jeśli wszystko będą potrafili przeczytać) i ocenienie ich
    oczywiście z opisem.
    Dwa lata temu zrobiliśmy w naszej szkole godziny w których
    nauczyciele byli wszyscy w szkole i rodzic mógł przyjść do
    szkoly i uzyskać opinie o swoim dziecku od każdego z nich. Po
    dwóch miesiącach zrezygnoewaliśmy ponieważ rodziców przyszło aż
    3 przez ten okres - bez komentarza.
  • Gość: Zielicz IP: 213.241.34.* 28.08.02, 14:22
    To typowe dla działanie pod publiczkę!Diabeł siedzi w szczegółach, fizycznych i
    czasowych możliwościach!!Nauczyciel typowego przedmiotu uczy 300 uczniów i w
    semestrze musi zrobić minimum dwie klasówki.Łatwo policzyć ile czasu musi zająć
    dyskusja nad taką ilością prac.Niech nauczyciel na każdą poświęci tylko 5
    minut, to tylko tym musiałby się zajmować 50 godzin czyli dwie pełne doby!
  • Gość: Maria IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 14:34
    To nie taki problem :-))
    Na wywiadówki zabieram całe stosy, rozdaję, jeśli ktoś z rodziców ma pytania -
    wyjaśniam. Większość blednie widząc czerwień na marginesach, czytelność pisma.
    Jakoś się tak dziwnie składa, że często w opinii dziecka klasówka
    wyglądała "inaczej", choć całe listy im piszę pod pracami. Po dwóch
    wywiadówkach rodzice nabierają zaufania do nauczycielskich ocen. Czasem chodzę
    z wizytą na wywiadówki innych klas, które uczę. Wychowawcy chętnie się zgadzają.
    Jej Wysokość pani minister mogłaby zająć się poważniejszymi sprawami.
  • Gość: mmsawaw1@gazeta.pl IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.08.02, 15:32
    Pani Mario,
    nie każdy jest odpowiedzialny i starający się jak Pani. Jeśli
    część wspólpedagogów nie ma takiego poczucia odpowiedzialności i
    gotowości bronienia swoich racji w sposób rzeczowy i
    udokumentowany, to nowy system da im motywację (oby) by
    postępowali tak jak Pani sama z siebie.
  • Gość: mmsawaw1@gazeta.pl IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.08.02, 15:14
    Chore, że tyle to trwa. Miałem szczęście być w swoim życiu w
    wielu szkołach - pakistańskiej, brytyjskiej, niemieckiej,
    holenderskiej (wydział IB - Międzynarodowej Matury) - zdanej w
    1985 roku. Także i udało mi się spędzić 3 lata w polskiej
    podstawówce. Jak sobie porównuję - to mówię - miałem szczęście.
    W wiekszości tych szkół uczeń dostawał swoją klasówkę do łapek,
    z komentarzami, żeby sam wiedział dlaczego taką ocenę dostał,
    ewentualnie dyskutował z nauczycielem na temat powodów danej
    oceny, czy też nauczyciel nie powinien ocenić lepiej.

    Dodatkowo normą była mała tabelka podawana przez nauczyciela:
    ilość osób piszących klasówkę, ilość poszczególnych ocen,
    średnia dla klasy. Służyło to sprawdzeniu, czy np, jeśli była
    zdecydowanie za duża ilość stopni ndst - to czy program został
    właściwie przekazany, lub czy pytania nie były za trudne.
    Tabelki za cały rok służyły też do merytorycznej oceny pracy
    nauczycieli - czy dobrze uczy, czy nie.

    A nie jeden raz po dyskusji z nauczycielem poprawiałem sobie
    ocenę, przekonując do mojego toku myslenia - lub nauczyciel mi
    wykazywał, czego nie umiem. współczuję naszym uczniom. I
    procesowi kształcenia kadr nauczycielskich.
  • Gość: M28 IP: *.worldbank.org 28.08.02, 18:22
    Moje dziecko uczy sie w szkole amerykanskiej, tutejszym
    zwyczajem co tydzien dostaje w kopercie prace mojej corki (to co
    robila w czasie lekcji oraz prace kontrolne) i kwituje ich
    odbior. Mam wiec biezacy wglad w to co dzieje sie w szkole i jak
    oceniane jest moje dziecko. Wszystkie prace czytam,a w razie
    watpliwosci omawiam z nauczycielem.
  • Gość: Zielicz IP: 213.241.34.* 29.08.02, 09:51
    Ludzie!
    W USA czy Europie nauczyciel ma 3 razy mniej uczniów i skomputeryzowaną szkołę!
  • Gość: Zielicz IP: 213.241.34.* 29.08.02, 09:51
    Ludzie!
    W USA czy Europie nauczyciel ma 3 razy mniej uczniów i skomputeryzowaną szkołę!
  • Gość: mycha IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 15:45
    "Obys cudze dzieci uczyl" - jak mawia stare przyslowie. Cos w tym jednak jest.
    Nauczyciel bardzo rzadko otrzymuje usmiech i dobre slowo za swoja ciezka prace.
    Mozna krytykowac nauczycieli - bo "nic nie robia", "zle ucza" a tak duzo
    zarabiaja i maja tyle wolnego itp. itd.
    Czy wiecie Panstwo ile osob przychodzi na wywiadowki do szkoly? Ile osob na
    biezaco spotyka sie z pedagogami omawiajac sukcesy i porazki swoich dzieci?
    Mam krotki staz w tym zawodzie, ale jestem zbulwersowana i zdziwiona brakiem
    zainteresowania rodzicow wynikiami edukacji dzieci. Mam wrazenie, ze mi
    bardziej zalezy na dzieciach niz im.
    Jestem pewna, ze najglosniej krzycza ci, ktorzy w szkole sa "goscmi od swieta" -
    na poczatek i koniec roku szkolnego widuja wychowawce swojej pociechy.
    Od poniedzialku rozpoczynam z optymizmem nowy rok szkolny-
    zycze wiecej zyczliwosci i zrozumienia dla belfrow.
    Pozdrawiam
  • Gość: Ginny IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 29.08.02, 16:47
    Jestem za. Gdzieś czytałam, że to tylko skomplikuje biednym nauczycielom życie.
    Bzdury! Komplikacji nie przewiduję, ale może będzie trochę uczciwiej.
  • Gość: Pippi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 18:59
    Pewnie, że powinny być do wglądu. Jak ktoś jest uczciwy, to nic nie ukrywa
    (dotyczy nie tylko klasówek)
  • Gość: belfer IP: 2.4.STABLE* / 10.0.0.* 29.08.02, 22:49
    Kolejny temat zastępczy.Żadna rewolucja,bo w mojej szkole
    to już któryś rok z rzędu.Nie ukrywam, że jest to dla mnie
    bardzo wygodne, jak przyjdzie rodzic i mi opowiada ile to się
    dzieciątko do klasówki uczyło a tu taka kiepska ocena to
    wyciągam klasóweczkę czy sprawdzianik i pokazuję.To najczęsciej
    kończy całą dyskusję.Rodzic głupi nie jest i widzi co dziecko
    napisało a czego nie.Problem w tym o czym pisała moja koleżanka
    wyżej, że tak naprawdę to niewielu rodziców jest tym
    zainteresowanych w ciągu roku.
  • Gość: esscort IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 23:55
    Proponuję, by w klasach zostały zamontowane kamery i by wszystkie zajęcia były
    rejestrowane. Rodzic móglby sprawdzic, czy nauczyciel podczas lekcji nie
    szykanuje jgo dziecka. W szkołach biedniejszych - przejsciowo - proponuje
    wprowadzic zwyczaj, by rodzice mogli jako obserwatorzy uczestniczyc w lekcjach.
    A tak na powaznie. Czy wy oszaleliscie?! Odetniejcie wreszcie pępowiny swoim
    dzieciom. Robicie z nich kaleki! Patrzę z przerazeniem, jak rodzice kandydatów
    do liceum stoją cały dzień pod szkołą, bo 15-letni synalek lub córcia piszą
    egzamin. Mieszkam niedaleko liceum i widzę, co rodzice wyprawiają przy
    maturach. Królowa Jadwiga, gdy miał 13 lat, to dowodziła wojskiem w bitwach z
    Krzyżakami. A wy co? Nie dacie swoim dorosłym już dzieciom samodzielnie napisać
    klasówki, zdać egzaminu, podejść do matury? Papierosy mogą palić, wódkę mogą
    pić, trawę mogą palić, sypiają ze sobą w waszych domach i za waszym
    przyzwoleniem, ale klasówki musicie sprawdzić. Ludzie, ktos się wami powinien
    zająć! najlepiej psychiatra.
  • Gość: Zielicz IP: 213.241.34.* 08.09.02, 15:27
    Kiedyś były sobie klasówki jako element dydaktyki i uczeń je po prostu
    dostawał.Potem urzędnicy uczynili z nich dokument, którego trzeba strzec pilnie
    przez cały rok szkolny.No i teraz jest problem, bo udostępniając trzeba zadbać
    o zwrot.A tak na serio, to im więcej szczegółowych biurokratycznych regulacji
    tego rodzaju tym gorsza szkoła i gorsze stosunki nauczyciel-uczeń i nauczyciel-
    rodzic.Natomiast jest to działanie pod publiczkę, które ma pokazać jak to
    urzędasy dbają o podatnika.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.