Dodaj do ulubionych

Nauczycielskie podwyżki wcześniej

IP: *.punkt.pl 02.09.02, 19:50
Biedni nauczyciele, tak narzekają, a pensje coraz większe i ile
wakacji...płatnych. Jeszcze nie spotkałam nauczyciela, który
byłby zadowolony ze swojej płacy. Zapominaja tez dodac ile
wynosi ich pełny etat
Obserwuj wątek
      • mamosz Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej 02.09.02, 22:38
        300 zł brutto czyni jakieś 250 netto co jak się doda do tych 1220 to daje
        imponującą sumę ok 1500zl.Ale...jest jednak ale,- to jest za 18 godzin
        tygodniowo.I tajemnicą pozostaje dla mnie dlaczego koleżeństwo tak się broni
        przed dodatkowymi godzinami.Zaobserwowałam to zjawisko szczególnie u
        koleżanek,ktore następnie dramatycznie opowiadają o nedzy....Hm bo wzięcie juz
        np.25 godzin + wychowawstwa daje juz całkiem przyzwoitą pensjsję szczególnie
        jak sie pracuje w szkole ładnych parę lat.Plus korki, na które jest przecież
        czas- nie oszukujmy sie- przy pewnym doswiadczeniu i sprawnym umyśle nawet
        nierutynowe lekcje nie wymagają godzin przygotowań Trochę biurokracji pojawia
        się w okolicy semestru, a jak się sprawnie to robi to ciagle NIE jest 40-45
        godzin tygodniowo.Dobrze,że nam dodadzą, ale nie przesadzajmy z ta nędzą....
        • Gość: Pablos Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: NDCMUC* / *.muc.allianz.de 03.09.02, 08:22
          > 300 zł brutto czyni jakieś 250 netto co jak się doda do tych
          1220 to daje
          > imponującą sumę ok 1500zl.

          Dodaj, ze dotyczy to nauczycieli mianowanych czyli 10-20 proc.
          ogolu. Reszta bedzie dalej zarabiac jak moja zonka -
          oszolamiajaca pensja 600 zl netto + pewnie ze 20 zl podwyzki.

          Ale...jest jednak ale,- to jest za 18 godzin
          > tygodniowo.I tajemnicą pozostaje dla mnie dlaczego koleżeństwo
          tak się broni
          > przed dodatkowymi godzinami.

          Dlaczego? Bo bardziej sie oplaca zatrudnic kolejnego stazyste
          niz dawac pelen etat albo nadgodziny nauczycielom z
          doswiadczeniem! Moja zona idzie na urlop maciezynski. Jej
          kolezanki nie maja pelnych etatow, ale jej godziny wezmie jakis
          nowozatrudniony stazysta bo to mniej kosztuje MEN. To jest
          chore! Tak wyglada rzeczywistosc.

          Zaobserwowałam to zjawisko szczególnie u
          > koleżanek,ktore następnie dramatycznie opowiadają o
          nedzy....Hm bo wzięcie juz
          > np.25 godzin + wychowawstwa daje juz całkiem przyzwoitą
          pensjsję szczególnie

          A kto ci da te 25 godzin skoro dyrektor ma przykaz z MEN, ze nie
          moze dawac? TO jakas pieprzona paranoja gdzie zatrudnia sie nie
          lepszych, tylko tanszych!
          W szkolnictwie jest pieprzona nedza! I odpowiedzialny jest za to
          rzad i zwiazki zawodowe, ktore blokuja reforme systemu. 40
          godzin pensum w szkole? NIech ktos z was sprobuje mowic 8 godzin
          dziennie non stop. 95% ludzi glos traci po kilku dniach. Dlatego
          potrzebna jest gruntowna reforma systemu tak, zeby nauczyciele
          meili te 40 godzin, wszystkie emerytki i nieroby i 40%
          niepotrzebnej kadry - won na bruk, reszta 40 godzin, 26 dni
          urlopu a w pensum wliczone zebrania, rady, prace w domu, na
          swietlicy i inne rzeczy za ktore dzis nie dostaje sie pieniedzy.
      • Gość: Beata Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.rydzyna.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 10:48
        Aśka nie ma pszeszkód żebyś nie została nauczycielem, skończ
        studia i idź do pracy, dopiero sie przekonasz jaki to chleb.
        Urzędnik po pracy idzie do domu i ma wszystko gdzieś a my mamy
        narady, szkolenia, kursy, przygotowujemy sie do pracy na
        następny dzień, awansujemy się (kupę forsy). Nic nie stoi na
        przeszkodzie żebyś tez była nauczycielem. Ja chętnie
        zamieniłabym sie z tobą, gdziebyś nie pracowała. To nie jest tak
        jak sie wszystkim wydaje (chyba że masz gdzieś pracę i odwalasz
        tylko dzień).
        • Gość: Alina Re: Oj, Mamosz... IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.09.02, 00:19
          Nie uważam by ktokolwiek z nauczycieli musiał się tłumaczyć z
          czasu swojej pracy tj. 18 godz. Sędzia pracuje tyle samo, czy
          zarabiamy tyle samo? Wszyscy musimy się dokształcać, to fakt.
          Ale takiej "maniany" jak w szkolnictwie nigdzie nie ma. Koszty
          kursów i szkoleń pokrywami sami, a nie są to małe sumy. Ja
          skończyłam 3 podyplomowe i obecnie robię doktorat. Wcale nie
          czuję się gorsza od moich znajomych: lekarzy, inżynierów czy
          prawników. Ta podwyżka 300 zł (200 zł na rękę) będzie jednakowa
          dla wszystkich? Stażystów, kontraktowych czy dyplomowanych? Z
          PEWNOŚCIĄ NIE.
    • Gość: bozena.rogolinska@netvigation. Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.27-136-217.adsl.skynet.be 03.09.02, 01:00
      wiadomosc dla Aski: sluchaj, kobieto! ucze w szkole od 85 roku i
      juz w pierwszych latach dalam sie strasznie zglanowac (nie wiem,
      czy wiesz, co to znaczy, ale wytlumacze, ze glan to but, wiec
      zrownac sie z butem) tylko z powodu zarobkow. musisz wiedziec,
      ze szacunek dla siebie bierze sie z zarobkow (= czyli z
      docenienia twojej pracy) i nie mysl, ze od tego da sie uciec.
      jedyny czas, gdy bylo mi dobrze, to moje stypendium w USA, gdzie
      nauczyciel ma jeszcze jakis prestiz i ja - ze swoim zawodem -
      wzbudzalam zawsze ZAINTERESOWANIE. w Polsce nie ma na co liczyc,
      nikt cie nie doceni. a "usluga edukacyjna" jet na bardzo wysokim
      poziomie.......zwlaszcza w porownaniu do USA...ciekawa jestem,
      czym ty sie, kolezanko, zajmujesz, ze masz tyle wiedzy na temat
      pracy nauczyciela w Polsce? a moze bylas skrzywdzona w szkole?
      to cie naprawde wytlumaczy...BR.
      • dandelion Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej 03.09.02, 07:03
        3oo zł...???? Juz to przerabialiśmy...bedzie znów 30 netto.
        Tylko jak oni sprytnie to robią... Ludzie czytaja w gazetach
        300 ... robi wrazenie... a potem.... dostaję 30.Gdyby te
        wszystkie podwyzki były płacone jak były obiecane to moze
        nareszcie polska szkoła byłaby normalna, a nauczyciele godnie
        żyli... no bo w końcu nie tylko ukończyli studia,ale naprawde
        wiekszośc z nich bardzo cięzko pracuje.Nauczyciel nie może
        zarabiac tyle co sprzataczka (przepraszam ,ale to przykład
        tylko).Ja prace sprzątaczko (znów przepraszam) moge wykonywać od
        jutra... a kto wykona mój zawód od jutra???Na to trzeba nie
        tylko wykształcenia, ale konieczna jest osobowośc,umiejetnosci i
        chyba też powołanie. Pozdrowienia.
        • Gość: maciejka4 Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 11:26
          Jestem z wykształcenia polonistką. Niestety, ani dyplom studiów
          dziennych z piątką, ani zapał do pracy nie wystarczyły, abym
          dostała pracę w szkole, nawet w bibliotece. Moje koleżanki,
          które poszły prostszą drogą i wybrały studia zaoczne mają pracę,
          staż o 5 lat większy, mianowanie i etaty w kilku szkołach. Ja po
          6 latach pracy w administracji samorządowej szczebla
          wojewódzkiego zarabiam 1000 zł brutto. Nie mam premii i
          dodatków. Też skończyłam studia podyplomowe i kursy, płatne z
          mojej kieszeni, po ukończeniu których pensja nie wzrosła ani
          złotówki. Studia podypl. tylko jedne, bo na więcej mnie stać - w
          przeciwieństwie do nauczycieli. Moje koleżanki nauczycielki
          pytają, dlaczego sobie nie dorobię. Po pierwsze - kiedy (pracuję
          do 15.30 i wracam do domu w godzinach szczytu, w długich
          korkach), po drugie - gdzie (nie czarujmy się: do kogoś kto nie
          pracuje w szkole nikt na korepetycje nie przyjdzie). Mam w
          rodzinie nauczycielki, wszystkie naturalnie narzekają, ale żadna
          nie zmieniłaby pracy. I dziwią się, jak daję sobie ze wszyskim
          radę, skoro wracam do domu ok.16.30. Jednego jestem pewna: w
          każdej chwili poszłabym do pracy w szkole. Zazdroszczę tym,
          którzy mają ogromne szczęście pracować w wybranym i wyuczonym
          zawodzie.
          • Gość: alina Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.09.02, 18:27
            Zazdroszczę Ci godzin pracy. Ja w zeszłym roku miałam TYLKO 24
            godziny. Ale pracę kończyłam około 17.00. Nie można było inaczej
            ułożyć planu (miałam mnóstwo okienek). Prowadziłam kursy
            komputerowe dla nauczycieli za "DZIĘKUJĘ" 2 x 40 godzin.,
            chciałam mieć osiągnięcia na olimpidzie więc, przez dwa miesiące
            w soboty pracowałam za "DZIĘKUJĘ" - fakt udało się miałam
            osiągnięcia i to wszystko za wielkie szalone pieniądze .
      • Gość: Irena Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.pik / 213.216.70.* 03.09.02, 08:07
        Pracuję w szkole chociaż nie jestem nauczycielem. Chciałam dodac
        tylko swoje zdanie do dyskusji w kwestii pracy nauczyciela. Co
        nauczyciel robi za drzwiami klasy w ciagu 45 minut lekscji nie
        interesuje mnie całkowicie, ważne by był na swoim miejscu
        zgodnie z planem lekcji. Gorzej jest znależć nauczyciela gdy
        skończy ostatnią lekcję. Dzwonek...i nie ma go szybciej niż
        ucznia. A gdzie godziny pozostałe. Nie ma bo w następnej szkole
        za pół godziny zaczyna sie następna lekcja, a czasami potem
        jeszcze jedna szkoła. Moje zdanie jest takie: Nauczyciele
        powinni dostać podwyżki i to takie żeby nie musieli ganiać z
        jednej szkoły dod drugiej. Wtedy podniosłaby się wydajność w
        stosunku do macierzystej szkoły, gdzie jest zatrudniony na cały
        etat i nie było by problemu z rozliczenia go z godzin
        okreslonych w KN. Byłby wtedy i czas na sprawdzanie klasówek,
        zeszytów, dokształcanie, wycieczki, i inne rzeczy. Życzę
        wszystkim by podwyżki były słuszne i rzeczywiście wypłaceone,
        ale nie mac co ukrywać, że 300 zł to średnio na etat, mianowani
        dostaną o wiele więcej niż stażyści, wiem bo sama płace ciąghle
        przeliczam. Tylko może ktoś by pomyślał też o pozostałych
        pracownikach szkół, bez których szkoły też się obejść nie mogą.
        Z początkiem roku życzę wszystkim większego optymizmu!
    • Gość: Pablos Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: NDCMUC* / *.muc.allianz.de 03.09.02, 08:11
      Zostan nauczycielem!
      A tak dla niezorientowanych - ja nie mam blatego pojecia jak oni
      licza te wszystkie podwyzki. Moja zona przy pelnym etacie w
      szkole zarabia 600 zl a jedyne podwyzki jakie dostaje to max 20
      zl na rok! Nie ma jeszcze mianowania, ale jak mowie jej o
      podwyzkach rzedu 200-300 zl to sie turla ze smiechu. Moze ktos
      oswiecony mi wyjasni na jakiej podstawie ktos twierdzi, ze beda
      300zl podwyzki?
    • Gość: Zbyszek Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.cezex.pl 03.09.02, 09:03
      Gość portalu: Aśka napisał(a):

      > Biedni nauczyciele, tak narzekają, a pensje coraz większe i
      ile
      > wakacji...płatnych. Jeszcze nie spotkałam nauczyciela, który
      > byłby zadowolony ze swojej płacy. Zapominaja tez dodac ile
      > wynosi ich pełny etat


      Masz rację. Powinni zarabiać minimum socjalne skorygowane o
      współczynnik "etatu". A w ogóle to po co oni są. Klasówki,
      sprawdziany, egzaminy - same nieszczęścia.
    • Gość: J-23 Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.uml.lodz.pl 03.09.02, 09:45
      Miller zanęcił. Przed wyborami samorządowymi rzucił "dobrą
      wiadomość" dla sporej przecież i niestety niemyślącej grupy
      wyborców. Teraz wszyscy nauczyciele (w swej smutnej większości o
      przekonaniach lewicowych, tzn. daj bo mi sie należy)pobiegną
      ochoczo do urn, aby oddac głos na kandydatów wystawiaonych przez
      jedynie słuszną partię. O tym, jacy są nauczyciele wiedzą
      wszyscy, którzy mają dzieci w wieku edukacyjnym. Rzeczywistość
      jest bardzo smutna. Kiedys ten zawód, ta klasa społeczna to było
      coś, dziś jest jedną z grup, którą można sobie zyskać właśnie
      takimi obietnicami, a jak by dodać do tego, że nie ma się
      absolutnie żadnych wymagań co do jakości wykonywanej pracy....
      Brawo Miller, to była pierwsza kiełbaska, czekam co też
      towarzyszu obiecacie prządkom, hutnikom, górnikom, rolnikom,
      emerytom itd
    • Gość: górnik Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.rybnik.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 10:17
      Drodzy nauczycile te podwyżki za póżno i za małe?
      To ile byście chcieli ?
      1220 za mało za 18 godz.
      Górnik z 20 letnim stażem z wszystkimi uprawnieniami ma 1200.
      I co wy na to ? Pomijając warunki pracy i możliwość zrobienia
      zakupów , nie wspominając wakacji iferii.
      Pracujcie przez 40 godz. zegarowych tygodniowo przez cały rok
      to zobaczycie jaki wyjdzie wam zaobek.
      Bez marnej podwyżki 300 zł będziecie zadowoleni !
      A jak wam się robić nie chce za te pieniądze ,
      to się zwolnijcie-tak mówią górnikom , wy jesteście ponoć
      inteligentni , to rozumiecie.
    • Gość: ratell Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.waw1.cyber-cafe.pl 03.09.02, 12:27
      Gość portalu: Aśka napisał(a):

      > Biedni nauczyciele, tak narzekają, a pensje coraz większe i
      ile
      > wakacji...płatnych. Jeszcze nie spotkałam nauczyciela, który
      > byłby zadowolony ze swojej płacy. Zapominaja tez dodac ile
      > wynosi ich pełny etat
      a znasz nauczyciela ktory wyzyje za swoj etat ? , bo ja nie.
      Proponuje zebys sie nie madrzyla na tematy o ktorych nie masz
      zielonego pojecia. W twoim wypadku rzeczywiscie nie bedzie
      zadowolonych nauczycieli - albo calkowicie spaprali prace albo
      material byl zbyt surowy.
    • Gość: Jarek Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 22:59
      Pragne poruszyć jeszcze jeden aspekt wchodzącej podwyżki płac
      dla nauczycieli. Jak wiadomo wysokość podwyżki będzie zależeć w
      głównej mierze od tzw. stopnia awansu zawodowego nauczyciela
      Aktualnie mamy 4 stopnie (wymienione w hierachii ważności):
      stażysta, kontraktowy, mianowany, dyplomowany.
      Podwyżka szczegółowo wygląda następująco:
      dyplomowani - 539 zł brutto miesięcznie
      mianowani -184 zł (nauczycieli mianowanych jest najwięcej - 90
      procent)
      kontraktowi - 27 zł brutto
      stażyści - nic
      Wszystko zgodnie z zasadą, że nauczyciel dyplomowany powinien
      zarabiać 225 procent tego, co stażysta.
      Dla mnie ta podwyżka (sam jestem już:) nauczycielem kontraktowym
      z dwuletnim stażem pracy) jest po prostu ewidentnie
      niesprawiedliwa i bezmyślna.
      Dlaczego ?
      Nauczyciele dyplomowani (z reguły z ponad dwudziestoletnim
      stażem pracy) otrzymają nierozsądnie wysoką podwyżkę do pensji,
      które już wcześniej mieli zdecydowanie najwyższe (u mnie w
      szkole nauczyciel dyplomowany przy tym samym wymiarze godzin ode
      mnie zarabia o około 700 zł netto więcej ode mnie - ja mam 1230
      zł netto, oni około 2000 netto). No dobrze, ktoś by mogł
      powiedzieć, że są lepsi, od jakiś tam niedoświadczonych
      młokosów, więc im się należy. Tylko w czym są lepsi ?
      Postępujący analfabetyzm wtórny powoduje, iż z roku na rok
      nauczyciele pamiętają i potrafią coraz mniej, bardzo dobrze
      widać ten proces u nauczycieli z bardzo dużym stażem, ich wiedza
      jest naprawde relatywnie niska. Kolejny aspekt, nauczycieli ci
      nie mają raczej dużych skłonności do ambitnej pracy, wręcz
      przeciwnie, ich znajomości (są nie do "ruszenia") i "obycie"
      powodują, że czują się jak święte krowy, a ich pracę ciężko
      określić mianem dobrej. Mój opiekun stażu (nauczycielka
      matematyki z 30 letnim stażem pracy) zachowujaca się, jakby
      zjadła wszystkie rozumy, w rzeczywistości jest po prostu
      słabizną matematyczną (delikatnie mówiąc), popełniająca bardzo
      często błędy (starość, nie radość) zarabia ode mnie o 700 zł
      netto więcej za tą samą pracę (z tą róznicą, że ja potrafię
      rozwiązywć zadania z dowolnego podręcznika matematyki dla
      gimanzjum (co z resztą jest oczywiste), jej natomiast sprawia
      problem rozwiązanie czegokolwiek bardziej ambitnego z po za jej
      podręcznika (chyba wykorzystywanego prze nią przez 30 lat). W
      tym wyraża się "jakość" nauczycieli dyplomowanych ?
      Naprawde taka sytuacja dla młodych nauczycieli jest bardzo
      deprymująca, nowa podwyżka jeszcze bardziej zwiększy przepaść
      finansową pomiędzy nami, młodymi, a starymi "wyjadaczami".
      Uwieżcie, to naprawdę zniechęca do pracy. Młodzi, bardzo dobrze
      przygotowani nauczyciele pracują za niskie pieniądze. Starzy,
      niekompetentni nauczyciele, z reguły po studiach zaocznych (kto
      studiował na dziennych, a póżniej miał okazję być na zaocznych
      wie jak kolosalna jest różnica pomiędzy nimi), będą mieli po
      podwyżce o 125% więcej od stażysty ? Gdzie tu jest sens i
      logika ? To ma przyciągać młodych do pracy w charakterze
      nauczyciela ? Kończąc chciałbym jeszcze skomentować jedną z
      wypowiedzi minister edukacji narodowej- w skrócie: musimy dać
      dla nauczycieli dyplomowanych największe podwyżki, aby zatrzymać
      tych najbardziej wartościowych w szkole. A dokąd to oni niby
      mogliby odejść ? Kto zatrudni nauczyciela z ponad dwudzieletnim
      stażem i wielkimi umiejętnościami nauuczania i z reguły nic poza
      tym? Nie oszkujmy się, taki nauczyciel nie miałby szans na rynku
      pracy na jaką kolwiek sensowną pracę, a wypowiedzi w tym stylu
      minister Łybackiej mogą wzbudzać tylko śmiech i politowanie.
      I taka właśnie jest rzeczywistość w polskiej oświacie.
      • mamosz Re: Nauczycielskie podwyżki wcześniej 03.09.02, 23:32
        Jarek nie bądż taki pampers.Wiadomo,że najzdrowsza jest sytuacja gdy mistrz
        kształci następców i karierę robi sie pracując i wspinajac sie powoli w
        góre.Lata 90-te narobily wiele szkody tworząc grupę młodych zarabiających
        zupełnie bezpodstawnie wielokrotność pensji ich starszych kolegów,co
        spowodowalo postawy takie jak Twoja.
        Ta wiekowa nauczycielka,o ktorej piszesz ma pewnie z 50 lat czyli jestw pełni
        sił twórczych i to TOBIE sie wydaje,że jesteś od niej lepszy bo masz świeższą
        wiedzę.Wiedza rzecz nabyt,można uzupełnic natomiast umiejetnosc uczenia
        kolego ....to insza inszość tego się nie da nauczyć z Pomiedziałku na
        Wtorek ,to się nabywa droga praktyki i wlasciwie po jakichs 10 latach pracy w
        szkole można powiedzieć,że coś się juz na ten temat wie i że cos sie
        umie.Tak,że trochę skromnosci i pokory .
        Po za tem jak jesteś tak światły to może nie genarlizuj patrząc na świat z
        perspektywy własnej zagrody.
        Nauczyciele i starzy i młodzi sa różni.Ja mam np.doswiadzcenie z
        młodymi ,zgorzkniałymi leniami i prężnymi 40-50 latkami, sama robię studia
        podyplomowe.Więc na prawdę warto spojrzec trochę dalej własnego nosa
        Spokojnie,pożyjesz i dochrapiesz się tych 200 zl ,a póki co weź troche korków i
        przestań marudzić.Proponuje byś na poruszone przez siebie sprawy spojrzał nie z
        perspektywy nieopierzonego stazysty ,a np z perspektywy swojej Mamy.No,lepiej
        Ci. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka