Dodaj do ulubionych

plecak ucznia-ile to kilogramów

IP: *.top.net.pl 17.03.06, 13:45
Proszę o wypowiedzi fachowców, rodziców i uczniów szczególnie ze szkół
podstawowych ile kilogramów może dziecko nosić na plecach. Ostatnio zważyłam
plecak wnuczka z piątej klasy.Chłopiec waży 25kg. plecak ważył 12kg.Uważam,że
nasza Oświata jest chora!! Czekam na wypowiedzi w tej i innych sprawach.
Edytor zaawansowany
  • Gość: xero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 20:06
    tak, masz rację
    oświata jest chora
    zobacz fajne wątki na forum katowickim, strona 0
    mojemu dziecku plecak wytrzymal raz ół roku, kupiłam na gwarancji, firmowy i
    dzięki Bogu, że mnie oświeciło, też się porwał- zamek nie wytrzymał, ale mam za
    to drugi
  • Gość: rennap IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.06, 22:10
    Babcia jest chora
  • ice_ice 23.03.06, 11:05
    Nie, żebym protestowała, tornistry rzeczywiście są za ciężkie, ale czy 25 kg to
    nie jest zdecydowanie za mało jak na chłopca z V klasy????? Moja cóka chodzi do
    I klasy, waży 29 kg i nie jest chuda, ale i nie gruba, idzie równo z normą, jest
    zbudowana bardzo proporcjonalne.


    --
    Wszystko, co dobre na tym świecie jest nielegalne, niemoralne, albo tuczy :)
  • Gość: tesia IP: 213.155.175.* 23.03.06, 12:55
    faktycznie plecaki uczniów za duza ważą , ale przesada z ta waga u pani
    dziewczynki z reguły szybciej dojrzewaja w 5 klasie juz nie które miesiaczkuje
    a koledzy sa jeszcze nizsi i słabsi od kolezanek nie dotyczy to wszystkich
    dziewczynek moja corki juz sa w gimnazjum jedna z nich wazyla w tym wieku
    zaledwie nie pełne 20 kg do tego plecak wazył 14kg , gdyz była na diecie
    bezglutenowej z alergia na 7 podstawowych produktów zywnosciowych , ktore
    zostawiała w szatni . własciwie tata ja przywoził do szkoły i tylko takie
    mogłobyc rozwiazanie
  • Gość: Mazia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 15:18
    No rzeczywiście .. czasem czuje jakby mi ramie urywało .. boli okropnie .. ale
    my nic na to nie pomożemy :(
  • Gość: myslak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 11:59
    Droga babciu!
    Wyjmij z plecaka:
    -litrową butlę pepsi
    -gry dla kolegów
    -zabawki, którymi trzeba się pochwalić
    -strój na wf, który był wczoraj
    -farbki potrzebne za dwa dni
    -lekturę omówioną miesiąc temu
    -4 zeszyty do przedmiotów, których nie ma w planie na ten dzień
    -3 paczki dropsów

    Plecak schudnie jak zaczarowany....

    Ostatnio TVN Uwaga pokazywała, co dzieci noszą.
    Gimnazjaliści także kastety, noże, pistolety gazowe i małe siekierki :(

    A wy płaczecie i wazycie, zamiast zajrzeć, CO TAM JEST.
  • myszmusia 21.03.06, 09:22
    moja córka nosi wyłącznie to co potrzebne /niezbędne na lekcji - nawet piórnik odchudzony do minimum.Na wf - nawet dodatkowych butów nie nosza - ćwicza boso lub w skarpetach.Chora jest ilośc i waga ksiażek/ćwiczeń do poszczególnych przedmiotów. I to wazy dużo za dużo - na"oko" ok 10 kg - postaram się zważyć.We wtorek, środę i czwartek jest potwornie cięzki.
  • Gość: jm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:15
    w skarpetkach ćwiczenie może się źle skończyć. zwykłe trampki nie ważą dużo - a
    nie trzeba nieść ich w plecaku. można w ręce w worku. dużo wygodniej.
  • andrzej9927 23.03.06, 10:49
    W szkole potrzebna jest waga. Koniecznie należy sprawdzać wyrywkowo co i po co
    dzieci noszą do szkoły. Czy to są tylko te rzeczy które mają służyć nauce.
    Jeżeli tak, a plecak jest zbyt ciężki, nauczyciela należałoby poprosić o korektę
    wymagań. Dzieci są nadmiernie obciążone pracą nie tylko plecakami. A zakaz
    wykonywania pracy "zarobkowej" przez dzieci jest sprytnym woalem zakrywającym
    zasadniczy problem. Skreślmy słowo "zarobkowej" a zauważymy, że dzieci więcej
    pracują niż dorośli. Grubo ponad osiem godzin. A często wykonują podwójne
    dniówki. Nie dziwi fakt, że szukają sposobów obrony i uciekają od obowiązków.
  • Gość: zdruzgotana IP: *.chello.pl 23.03.06, 12:46
    Prawda bardzo dobrym przykladem tego jest moje dziecko. zmuszona jestem
    niestety zglosic sie z dzieckiem do psychologa aczkolwiek uczy sie bardzo
    dobrze, zachowanie na lekcjach cyt: wzorowe (jest w 2 klasie ma same
    5,4,6).Nadmiar pracy zwiazanej ze szkola spowodowal u niej sila depresje nie
    bylismy w stanie z mezem sobie z tym poradzic. Poprosilismy o pomoc psychologa.
    szkola to nie tylko ciezkie jak olow tornistry , to naprawde ciezka praca
    naszych dzieci czesto ponad sily!Dlatego apeluje do rodzicow obserwujcie wlasne
    pociechy to bardzo wazne!Nie tylko ich kregoslupy lecz zarowno ich stan
    emocionalny!!
  • Gość: zenotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 00:38
    Nadmiar pracy zwiazanej ze szkola spowodowal u niej sila depresje nie
    > bylismy w stanie z mezem sobie z tym poradzic. Poprosilismy o pomoc
    psychologa.

    LOL to jak ja przetrwałam tą meczarnię?hhe no a co będzie później ?tzn. w
    LO,gimnazjum( chyba,że mówisz o podst, ?),studiach ,pracy?myśle,że problem tkwi
    w was,stawiacie dziecku za duże wymagania ( musi być ze wszystkiego
    najlepsza,boi się was zawieść ),szkoda ,bo szkoła to najpiękniejsze lata ,potem
    jest już tylkoo gorzej....
  • Gość: Garfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 17:52
    Jestem uczniem 1 klasy gimnazjum i do szkoły mam bardzo daleko. Uważam, że mój
    plecak jest stanowczo za ciężki gdyż waży on jedną trzecią mnie! Po powrocie z
    budy nie mam już siły odrobić lekcji!
  • Gość: Krystyna IP: *.top.net.pl 22.03.06, 17:58
    Szanowny MYŚLAKU Pańska wyliczanka jest ciekawa,ale znawcą przedmiotu pan nie
    jest.To nie są żarty, ponieważ dziecko ma tylko jeden kręgosłup na całe życie!
    Pan natomiast moim zdaniem w obecnym stanie oświaty nadawałby się na
    "Rzecznika Praw Dziecka" , a może policzy pan jeszcze książki , ćwiczenia do
    każdego przedmiotu (nie wiem po co ich tyle chyba że nabija się kieszeń
    wydawcom).Dziekuję za wypowiedź. Uważam, że wspólnymi siłami winniśmy walczyć o
    dobro naszych dzieci.(a może by tak szafki w szkole?)
  • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:17
    szafki w szkołach tych średnich to już przecież standard. ja kończyłam liceum 5
    lat temu i mieliśmy szafki. czyli już od dobrych 10 lat funkcjonują. tylko w
    podstawówach czy to ma sens - bo dzieci jest raz mniej, raz więcej. może po
    prostu szatnia dzielona na klasowe boksy w któych można rzymać przynajmniej
    trampki.
  • Gość: jan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 22:54
    Tak szafki funkconują -tylko ze jedna na trzech uczniów.Koleżanki nie moga przychodzić w dłuższych kurtkach bo sie nie mieszczą To samo z butami
  • soho_nyc 22.03.06, 23:19
    eee. no to przegięcie. u nas była szafka dla każdego :-) i to nie taka 30x40cm,
    ale dość wysoka (na płaszcz do ziemi to może za niska, ale dłuższą
    kurtkę/krótszy płaszcz była ok), poza tym miała dodatkowo półkę na książki :-)
    patrz schemat ponieżj (mam nadzieje ze wyjdzie, chociaż proporcje chyba się
    rozpłyną). były dwie szafki w takich kształtach -uzupełniały się. na całej
    wysokości było miejsce na płaszcz, a u góry/na dole wnęka na książki. bardzo
    dobre i funkocjonalne szafki.

    ______________
    | | |
    | | |
    | 1 | |
    | | |
    | ___| |
    | | |
    | | |
    | | 2 |
    | | |
    | | |
    --------------
  • soho_nyc 22.03.06, 23:19
    no i się schemat rozjechał ( a raczej zjechał) trudno. nic. sory.
  • Gość: arden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 23:50
    to bradzo ciekawe, ja jestem juz w drugim w mojej karierze szkolnej liceum i w
    zadnje z moich szkol nie bylo szafek. w pierwszej z nich szatnia byla na numerki
    i nie mozna bylo zostawic nic ani na jeden dzien. a przedmiotow 13 i do kazdego
    oprocz wf ciezki podrecznik...
  • onion68 23.03.06, 14:51
    Dokładnie. A potem zaglądam pod koniec roku do takich ćwiczeń, które swoje
    kosztują, a tam w najlepszym wypadku połowa wypełniona. Za moich czasów
    szkolnych wystarczały podręczniki i zeszyty, co oprócz odchudzenia plecaka
    miało też tę dobrą stronę, że zmuszało dziecko do większej aktywności,
    wyrabiało pismo, no bo pisaliśmy, a nie tylko jak jak teraz jedno słowo trzeba
    wstawić lub zaznaczyć odpowiedź w takich ćwiczeniach.
  • aiczka 24.03.06, 09:41
    > dobro naszych dzieci.(a może by tak szafki w szkole?)
    Ale co da szafka w szkole? Przecież podręcznik jest przede wszystkim potrzebny w
    domu. Raczej chodziłoby o to, żeby nauczyciel nie prowadził lekcji na zasadzie
    "Marek, przeczytaj rozdział 5.". Zeby klasy były wyposażone w odpowiednie
    materiały - plansze, schematy, rzutniki i nie trzeba było bazować na
    ilustracjach z książek.
    No, może tylko buty (kapcie i tenisówki) byłoby dobrze zostawiać w szkole.
  • Gość: Mateusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 23:00
    Na szafki akurat nie ma miejsca.
  • Gość: mamajola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:13
    Gość portalu: myslak napisał(a):

    > Droga babciu!
    > Wyjmij z plecaka:
    > -litrową butlę pepsi
    > -gry dla kolegów
    > -zabawki, którymi trzeba się pochwalić
    > -strój na wf, który był wczoraj
    > -farbki potrzebne za dwa dni
    > -lekturę omówioną miesiąc temu
    > -4 zeszyty do przedmiotów, których nie ma w planie na ten dzień
    > -3 paczki dropsów

    drogi Myslaku, w tornistrze mojej córki (IV kl. podstawówki) nie stwierdziłam
    żadnej z tych rzeczy, a dzisiaj specjalnie go zważyłam - 11,82 kg; było to juz
    po powrocie ze szkoły, więc ubyły z niego kanapki i jogurt na 2. śniadanie.
    Natomiast było wiele rzeczy, których by byc nie musiało - np. podręczniki i
    ćwiczenia w duzych formatach na kredowym papierze. Mając zawodowe związki z
    poligrafią wiem doskonale, że mogły by być na lekkim papierze, z mniejszymi
    marginesami, lepiej złozone (teraz jest, moim - choc nie tylko moim - zdaniem
    zbyt dużo wolnego miejsca na stronach) i w mniejszym formacie. Pomijam tu
    zasadność wymagania, aby na wf koniecznie mieć inne obuwie, niz to, w którym
    sie chodzi po szkole. Pomijam też kretyna-polonistę, który wymaga okazywania co
    tydziń aktualnie czytanej książki powodując koniecznośc przydźwigania jej do
    szkoły nie wiadomo w jakim celu.
  • pancwynar 22.03.06, 22:12
    akurat zmiana obuwia (i skarpetek) - nie mówiąc już o stroju gimnasytycznym ew. prysznicu po w-fie to winien być standard - podobnie jak nawyk mycia ciała PRZED wejściem do basenu
  • Gość: Mirandel IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 22:35
    Mając zawodowe związki z
    > poligrafią wiem doskonale, że mogły by być na lekkim papierze, z mniejszymi
    > marginesami, lepiej złozone (teraz jest, moim - choc nie tylko moim - zdaniem
    > zbyt dużo wolnego miejsca na stronach) i w mniejszym formacie.

    No chyba nie bardzo z tymi marginseami. Jeśli nie ma przerw, marginesów, od
    czasu do czasu obrazka, to wzrok szybko się męczy i naprawdę ciężko się czyta
    taki lity tekst... a jeśli jest jeszcze mała czcionka, to się po prostu można
    pociąć... Z drugiej strony rozumiem doskonale narzekających- tez noszę
    kilkunasto-kilogramowy plecak do szkoły i raczej nic na to nie poradze....
    staram się umawiać z koleżanką co do noszenia książek np na polski, ale
    podręczników językowych już nie da sie mieć "na spółkę". Jednak prawdą jest, że
    niektórzy śmiesznie pojmują pojęcie "niezbędne"-np według mojej znajomej są to
    kosmetyczka, lusterka, szczotka do włosów, 3 kremy (do rąk, pod oczy i do
    twarzy) itd... czasem ludzie naprawdę noszą do szkoły kupę niepotrzebnych rzeczy...
  • aiczka 24.03.06, 09:45
    > Pomijam tu
    > zasadność wymagania, aby na wf koniecznie mieć inne obuwie, niz to, w którym
    > sie chodzi po szkole.
    Może szkoła nie musi tego wymagać, jeśli dziecko jako kapci używa tenisówek. Ale
    ja bym się zastanowiła, czy to bardzo przyjemne i higieniczne łazić w świeżo
    przepoconych butach przez resztę dnia.
  • kaktuskaja 25.03.06, 15:49
    Masz pełną rację.Nie widzę powodów do takich ciężarów u mojej 7-letniej
    córeczki.Jej plecak waży w piątki ok. 12 kg. Do 16 roku życia dla dziewczyn
    dopuszczalny ciężar do przenoszenia w pracy (podczas nauki)wynosi 4 kg. Ponadto
    brak szafek w szkole jest odstępstwem od reguł w UE. Do trzeciej klasy
    uczniowie przeważnie NIC nie przynoszą do szkoły. Póżniej dopiero i to
    niewiele. Grandą jest brak dbałości o zdrowie naszych dzieci, a odczują one to
    w przyszłości.Powodów można się domyślać.Przepisy są lecz nie są respektowane.
    Tak jak czas na bajki na dobranoc. Dzieci są samotne i same nie poradzą. To MY
    musimy im pomóc. Natychmiast.
  • Gość: ja IP: *.chello.pl 22.03.06, 20:27
    Ja chętnie pozbyłabym się kilku kilogramów z mojego plecaka ale co mam wyjąć?
    Niezbędne podręczniki, zeszyty, piórnik, kanapkę, legitymację? Więcej w plecaku
    nie noszę, więc niestety nie mogę z plecaka wyjąć butelkę z napojem albo stosu
    kaset. A bardzo bym chciała.
  • Gość: uczen-wygodny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 21:05
    Ja staram się od czasu do czasu najcięższych cegieł po prostu "zapominać"
  • Gość: Maturzysta IP: *.centertel.pl 23.03.06, 12:46
    Ja w plecaku nosze to co mi jest potrzebne czyli jeden, gora dwa zeszyty i dlugopis
  • aniaczepiel 22.03.06, 21:04
    Gość portalu: myslak napisał(a):

    > A wy płaczecie i wazycie, zamiast zajrzeć, CO TAM JEST.

    Dlaczego rodzice czy dziadkowie mają przeszukiwać młodzieży plecaki niczym
    policjancji, skoro są to plecaki młodzieży i ma ona prawo nosić do szkoły w ich
    plecakach, co chce.
    --
    Forum krytyków Marcinkiewicza i PiS
  • kiniox 26.03.06, 21:17
    Masz rację, niech nie przeszukują. Tylko niech potem nie płaczą, że dzieci noszą
    tyyyyyle kilogramów. Poza tym, jesteś w błędzie - młodzież nie ma prawa nosić do
    szkoły w plecakach tego, co chce. Bo mogłaby chcieć np. nosić pistolety. Za tzw.
    moich czasów, które wcale nie były tak dawno, nosiliśmy do szkoły dokładnie tyle
    samo książek, albo i więcej, i jakoś wszyscy dawali radę. Jakoś rodzice za nas
    plecaków nie dźwigali, co jest obecnie zjawiskiem powszechnym i stanowi tylko
    jeden z kamyczków tej lawiny - lawiny wyręczania dzieci we wszystkim i
    podstawiania im wszystkiego pod nos. Traktowało się to po prostu jak jeden z
    naszych obowiązków. Nasze książki, nasz plecak i my to wszystko dźwigamy. Z
    niepokojem obserwuję wcale nie ciężar tornistrów dzieci, ale zastraszający
    spadek wymagań, jakim dzieci muszą dzisiaj sprostać. Nie mówię o sprostaniu
    ambicjom rodziców (bo te są same w sobie chore, niektórych rodziców powinno się
    leczyć), ale o sprostaniu najzwyklejszym codziennym obowiązkom, które nagle
    urastają do rangi dramatu. Dzieci to nie święte krowy tylko mali ludzie i jako
    tacy mają swoje obowiązki, jak każdy, a nie tylko przywileje.
  • Gość: Caroliness IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 22:07
    nie zgadzam się z wypowiedzią myslaka o zawartości plecaka ucznia!

    czy to nie przesada, to co tam pan nawypisywał???Jestem uczennicą II klasy
    gimnazjum i wiem doskonale, co noszę w plecaku. Na pewno nie są to "3 paczki
    dropsów i butelka Pepsi"~!!!
    Ani siekierka, hehe.
    Same potrzebne książki i zeszyty + strój na wf, piórnik. I jakoś waży to ok.10
    kg każdego dnia!
    prosze nie wyciagac pochopnych wnioskow o zawartosci tych plecakow!
  • potworny 23.03.06, 08:29
    myslak ty to tak z własnej praktyki wiesz co dzieciaki noszą w plecaku. A twoja
    agresja wypowiedzi jest dobitnym tego przykładem
  • Gość: nie taka IP: *.blokowe.pl / *.blokowe.pl 23.03.06, 12:32
    człowieku! jeżeli nie masz o tym pojęcia to się nie wypowiadaj. chodzę do
    gimnazjum. gdybym chciała nosić wszystkie książki, zeszyty, stój od wf z
    pewnoscią bym tego nie udźwigała. jeżeli w jednym dniu jest siedem godzin no to
    siedem książek, siedem zeszytów i nieraz ćwiczeniówka. a widać że z pewnoscią
    ty miałeś takowe rzeczy w plecaku, dlatego dzisiaj takie bzdury wypisujesz na
    forum..
  • dzieckowsieci 23.03.06, 17:23
    Bzdury. Chodze do I gimnazjum. Zdenerwowałam sie i pobiegłam zważyć swój
    plecak. Wyszło 10 kg ja waże 38. W plecaku nie mam żadnej siekierki, mam :
    dwie pary butów( buty do chodzenia po szkole i drugie na w-f bo nayczyciel
    sobie tak zażyczył), dwa zeszyty na polski (A4 bo tak wymyśliła polonistka),
    podręcznik i ćwiczenia (A4), atlas geograficzny(A4),angielski(A4), angielski
    dodatkowy(A4 cwieczenia + podręcznik ),teczka z referatem na geografie,
    ćwieczenia+ zeszyt+ podręcznik- beografia (A5), zeszyt+ podręcznik- plastyka
    (A5), podręcznik+ ćwiczenia+ zeszyt- matematyka (A5), strój na w-f i piórnik
    (mam w nim tylko kilka rzeczy). W podstawówcy było gorzej bo chodzłam na kółko
    plastyczne i oprócz podręczników na 7 lekcji dochodziły rzeczy na kółko.
    Chociaż nikt mnie nie zmuszał chodziłam i chodze na zajęcia dodatkowe. Nie dość
    że jestem zmęczona lekcjami to jeszcze mnie plecy bolą. Nie znam nikogo w wieku
    moim wieku kto sie nie garbi( robili nam badania) . Ja mam lekkie skrzywienie
    kręgosłupa, moje koleżenki i koledzy skolioze itp. Staram sie nie garbić. Mam
    już nawyk, że zarzucam plecak na plecy by wziąć ciężar na barki.
  • Gość: pgosia IP: 87.207.158.* 23.03.06, 18:19
    daj spokoj. mnie w 3 gimnazjum zaczela strasznie bolec noga. niby bez zwiazku,
    ale dwa razy lezalam na neurologii, a i tak wmawiali mi symulacje. teraz jestem
    w 3 liceum, rok temu laskawie dostalam skierowanie na rezonans a za dwa miesiace
    jechalam do szpitala na operacje. dyskopatia - krek uciskajacy na nerw.
    powmawialiby mi tą symulacje jeszcze troche, to skonczylabym z niedowladem, ale
    to juz temat na narzekanie na sluzbe zdrowia, a nie szkole ;]
  • aiczka 24.03.06, 09:49
    Podawaj format + liczbę stron i grubość okładki. Bo ja np. używałam do
    matematyki zeszytów A5, 200 stron, twarda okładka i były one znacznie cięższe
    niż zeszyty A4, 90stron, miękka okładka.
  • Gość: literka_m IP: 217.6.80.* 25.03.06, 10:02
    > dwie pary butów( buty do chodzenia po szkole i drugie na w-f bo nayczyciel
    > sobie tak zażyczył

    i slusznie sobie zazyczyl, szatni nie macie ? ja tez mialem 2 pary butow i
    nosilem je dwa razy w roku: na poczatek roku obie pary do szatni i na koniec
    roku do domu

    ), dwa zeszyty na polski (A4 bo tak wymyśliła polonistka),
    > podręcznik i ćwiczenia (A4), atlas geograficzny(A4),angielski(A4), angielski
    > dodatkowy(A4 cwieczenia + podręcznik ),teczka z referatem na geografie,
    > ćwieczenia+ zeszyt+ podręcznik- beografia (A5), zeszyt+ podręcznik


    ble ble ble. nigdy nie nosilem takich glupot i smiac mi sie chcialo z kujonow
    ktorzy wszystko robili jak chcial nauczyciel. jak ja mialem ksiazke od historii
    to kumpel mial od geografii, od polskiego byly w pracowni. zeszyt (nawet jak sa
    potrzebne dwa) to kupuje sie jeden i pisze z dwoch stron. ale trzeba sobie w
    zyciu umiec radzic
  • xtrin 26.03.06, 10:18
    W mojej szkole tacy "zaradni" dostawali dwóje za "nieprzygotowanie do lekcji".

    --
    Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim
    Universum bin ich mir nicht ganz sicher. (A.Einstein)
  • Gość: Ella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 23:29
    Masz rację, ale nie do końca. tak jak mówisz można soebie radzić w ostatniej
    klasie i rzecz jasna na studiach. W klasach młodszych faktycznie trzeba
    wszystko nosic. Jak ja bym mogła np z zeszycie z biologii od końca pisac
    historie, jak mi nauczycielka tematy podkreślała, a przy sprawdzaniu brakujące
    kropki na końcu zdań stawiała. paranoja.
  • ssachell 28.03.06, 19:24
    jestem w liceum...mam doskonale rozewiazanie dla uczniów szkol
    ponadgimnazjalnych...noszę tylko jeden zeszyt do szkoly....w nim mam wszystkie
    przedmioty...do tego najwazniejsze ksiazki i dlugopis....drugie sniadanie i
    butelka wody do picia...co do tych ksiazek to ja nosze polowe i moja kolezanka
    polowe albo ksiazki zostawiam w szkole jesli nie musze sie z nim aktualnie
    uczyc....bez sensu jest nosic wszystkich bo są za ciezkie....a jesli chodzi o
    podstawówkowiczów to rzeczywiscie jest z tym problem...proponuje tak samo nosic
    polowe ksiazek....i miec np dwa przedmioty w jednym zeszycie....a rzeczy typu
    farby kredki plastelina....zostawiac w szkole.... :)

    pozdrawiam wszystkich "biedych" MAluszków...
  • Gość: FryderykBarbarossa IP: 83.238.203.* 19.03.06, 18:19
    Plecaki czasami mogą mieć masę nawet kilkunastu kg.
    Ja miałem nawet w piątki problemy z pomieszczeniem wszystkich ksiażek i zeszytów
    w plecaku i musiałem sobie kupic nowy plecak.
  • Gość: n-l IP: *.it-net.pl 19.03.06, 21:55
    W swojej klasie rozwiązalam problem, dzieci większość przedmiotow zostawiają w
    szkolnej szafce.Do domu zabierają tylko te ćwiczenia, w ktorych zadana praca
    domowa.
  • Gość: ADIBEST IP: *.tcz.pl / *.tcz.pl 22.03.06, 20:08
    Ja wypowiem się w sprawie jako uczeń 3 klasy gimnazjum. We wtorek mam siedem
    lekcji. Na każdą lekcje 2 grube ksiązki i zeszyt. Razem 14 grubych ksiązek po
    kilkadzesiąt kartek niektóre ksiązki foramtu A4 i 7 zeszytów. Razem 21 sztuk.
    Do tego dochodzi piórnik i malutka butelka picia z kanapkami (przecież musze
    przez 7 godzin cos zjesc) Mój plecak w ten wtorek jest tak cięzki że aż
    marszczy mi kurtkę. Ksiązki ledwo upycham. Doszło do tego ,że kolega mając
    nieco mniejszy plecak musi rezygnowac z niektórych ksiązek aby dopiąc torbę. To
    jest chore. 90% mojej klasy podczas badań miało skyrzwiony kręgosłup. I tak
    jest w każdej klasie. Według mnei to jest chore. W poniedziałęk chodzę do
    szkoły jak choinka. Plecak+siatka na buty+siatka na plastyke
    (blok,farby,nozycze itd) I dziwic sie ze mam skrzywiony kregoslup? Na przerwie
    plecaka nie moge postawic bo go staranuja wiec podczas 20 mniutowej przerwy go
    nosze. Dziennie mam jeszcze 5 10 minutowych przerw wiec wychodzi na to ze w
    samej tylko szkole przeszlo godzine nosze 15 kilowy plecak na plecach nie
    liczac drogi do szkoly
  • reniatoja 22.03.06, 22:36
    Przepraszam, ale czy wszyscy uczniowie całe przerwy w Twojej szkole spędzają z
    plecakami na plecach, czy tylko Twój plecak jest taranowany w czasie przerw?
    Moża zacznij kłaść go nie na środku szkolnego korytarza, tylko gdzieś pod
    ścianą czy w kaciku, to Ci nie staranują. Tak całe zycie przerwe spedzać z
    plecakiem na plecach to koszzzmar.
    --
    ♫♪♫♫♪mój synek♫♪♫ ♫♪♫ ♪
  • angels_dont_kill 23.03.06, 17:12
    moze nie zwrocilas uwagi przewodni temat jego wypowiedzi, ale niektorzy po
    prostu lubia sie dopierdzielac do szczegolow
    --
    dama z uasiczką
    to co, ze nago
  • Gość: hmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:14
    12kg plecak - no chore, ale chłopak w piątej klasie 25kg? toż to on ma z 12
    lat? 7 lat jak się do szkoły idzie +5. To może on też chory.. zapiszcie go na
    basen albo siatkówkę, może mu się poprawi!
  • Gość: Selsdon IP: *.icpnet.pl 22.03.06, 20:30
    Zawsze można się umówić z kolegą z ławki, że on nosi książki do tego, a ja do
    tego. Przecież wystarczy jedna książka na dwie osoby....

    Pozdrawiam
  • Gość: woleczek IP: *.devs.futuro.pl 22.03.06, 20:36
    Szkołę skończyłam już jakiś czas temu, ale jeszcze pamiętam, że kiedy się dało
    to podręczników do szkoły nie nosiłam. W końcu powinny służyć do nauki w domu,
    a na lekcji powiniem działać nauczyciel. Niestety nie zawsze się dało książkę
    zostawić, bo niektórzy sprawdzali czy ma się wszystko przy sobie. Najczęściej
    byli to nauczyciele z przedmiotów typu Przysposobienie Obronne.
  • t-mon 23.03.06, 12:32
    Pamiętam w LO byliśmy podzieleni z kumplem z ławki-ja podręczniki od polskiego,historii, wosu i PP a on od matmy,fizyki,chemii,geografii-i to nie tylko w LO tak robiłem ale i wcześniej nawet chyba koło 5 klasy wpadłem na ten genialny pomysł-a paranoją jest to że dzieciaki muszą przynosić do szkoły bloki, farby,gazety(żeby nie pobrudzić biurka) , słoiczek żeby moczyć pędzelek, extra piórnik na te przybory-ogólnie moim zdaniem to szkoła powinna sie zająć dostarczaniem takich rzeczy jak te artykuły "plastyczne", albo noszenie własne flety i cymbałki na muzyke :\ - w szkołach rozumie że są braki ale to przegięcie.
  • Gość: prawdziwy uczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 15:05
    Gość portalu: Selsdon napisał(a):

    > Zawsze można się umówić z kolegą z ławki, że on nosi książki do tego, a ja do
    > tego. Przecież wystarczy jedna książka na dwie osoby....
    >
    > Pozdrawiam
    nie zgadzam sie z tobą bo u mnie w klasie to jak sie nie ma swojej książki to
    sie ma pałe i tyle
  • Gość: aaania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 08:00
    nie można - bo nauczyciel każe żeby każdy miał swoje ksiązki - i to też jest chore!
  • Gość: ja IP: *.chello.pl 22.03.06, 20:32
    U mnie w szkole są szafki a mimo to musze nosić ze sobą cały stos książek bo
    przecież prace domowe zadawane są na bieżąco.
  • Gość: Pagaille IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:41
    Plecaki zdecydowanie ważą za dużo, a u nas w szkole niestety nie pozwalają nosić
    książęk na spółkę z osobą z ławki i wstawiają nieprzygotowanie.
  • gochakar 22.03.06, 20:51
    jestem na III roku studiow i na szczescie od jakichs 4 lat nie musze nosic
    ciezkich plecakow, nosze luzne kartki do notatek, ale przez lata dzwigalam
    ciezkie plecaki pelne ksiazek zeszytow, cwiczen, butow na wf itd. i o ile
    dobrze sobie przypominam, to trzeba bylo miec wlasna ksiazke. czasem dalo sie
    podrecznik dzielic z kolega z lawki, ale tez nie zawsze, bo np w podrecznikach
    jezykowych tez sa cwiczenia do uzupelnienia.
    efekt? mam 21 lat, od kilkunastu- skrzywienie kregoslupa, od ladnych paru
    miesiecy boli mnie kregoslup tak "sam z siebie", bez zadnego dzwigania,
    dretwieja mi rece, kregoslup uciska narzady wewnetrzne, do ortopedy przestalam
    chodzic, bo nie chce, zeby mnie wsadzil w gorset lub co gorsza wyslal na
    operacje, a jak 2 lata temu osluchiwala mnie internistka (!) to zlapala sie za
    glowe na widok mojego kregoslupa.
    nie jestem wyjatkiem- dwoch moich kolegow ma garba! autentycznie, chlopaki po
    20 lat!
    zastanawiam sie, kiedy ministerstwo cos z tym zrobi, choc czesto wystarczylaby
    światlosc nauczycieli. pozdrawiam poszkolnych garbuskow!
  • Gość: implant IP: *.crowley.pl 22.03.06, 21:48
    mój plecak ma w szkole pseudonim szafa
    a od 2 miesięcy nie miałem w szkole książki do matmy (300 stron, ok. 1,5 kg)
    i tak mi ciężko
  • Gość: uczniak IP: 195.82.187.* 22.03.06, 22:05
    to jest paranoja
    na szczęście wraz ze zmiana szkoły trafiła mi sie szafka ( fakt, że to jest miniaturka szafki jak na dwa komplety ksiażek, strojów,butów kurtek itd w srodku, ale po dopchnieciu kolanem się domyka)
    ale do dzis trafia się tragedia kiedy osiem lekcji, jakieś podręczniki(nawet nie wszystkie) + lektura np "Potop"- który musi byc, bo np jakies fragmenty trzeba było pozaznaczać, zeszyty, śniadanie..i sie nazbiera
    Książki są źle "poskładane"a niektórzy nauczyciele wymagaja tego, zęby każdy miał swoją
    i sobie nos biedny, krzywy człowieku....
  • Gość: Ella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 23:34
    a może Ty się pop prostu garbisz jak siedsisz przy biurku??????
  • Gość: arden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 00:00
    12 lat ma sie w VI, a nie w IV klasie. taka waga u drobnego chlopca w tym wieku
    nie jest niczym niezdrowym.
  • Gość: MYF - Behapowiec IP: 87.207.114.* 22.03.06, 22:48
    Zlecenia dotyczące przenoszenia obciążenia przez dzieci do lat 15 to 10% masy
    własnej ciała dziecka.

    Po 15 roku życia dzieci wchodzą w etap określany w przepisach jako pracownik
    młodociany i mogą teoretycznie zgodnie z przepisami:

    Ręczne dźwiganie i przenoszenie przez jedną osobę na odległość powyżej 25 m
    przedmiotów o masie przekraczającej
    a)przy pracy dorywczej
    –dla dziewcząt - 14 kg,
    –dla chłopców - 20 kg,
    b)przy obciążeniu powtarzalnym
    –dla dziewcząt - 8 kg,
    –dla chłopców - 12 kg
    Ręczne przenoszenie pod górę, w szczególności po schodach, których wysokość
    przekracza 5 m, a kąt nachylenia - 30°, ciężarów o masie przekraczającej:
    a)przy pracy dorywczej
    –dla dziewcząt - 10 kg,
    –dla chłopców - 15 kg,
    b)przy obciążeniu powtarzalnym:
    –dla dziewcząt - 5 kg,
    –dla chłopców - 8 kg.

    Co do tornistrów to one same potrafią ważyć około 2 kg + dodatkowo kilka
    książek i zeszyty i mamy około 12 do 15 kg dla dziecka które waży około 30 paru
    kg w pierwszej klasie podstawówki. Zanim dojdzie do 5 klasy podstawówki ma
    zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa które potęgowane są przez biórka i krzesła
    niedostosowane do tempa wzrostu poszczególnego dziecka+ styl życia (telewizor,
    komputer brak sali gimnastycznej itp.). Efekt po 20 roku życia wielu młodych
    ludzi ma duże zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i nie może pracować przy pracach
    z wysiłkiem fizycznym a po 30 dostaje rwy kulszowej albo czegoś podobnego i
    lądują na rencie.
    Na dodatek żaden nauczyciel (przepraszam 98%) nie jest w żaden sposób
    przygotowany do zagadnień BHP- nie wie co to normy dźwigania, dlaczego trzeba
    siedzieć prosto itp.
  • Gość: Skaut IP: 83.238.13.* 22.03.06, 23:09
    Proszę Państwa... Mam (nie wiem skąd) wrażenie że Ministerstwo palcem nie kiwnie
    w tej sprawie. Co mogę Wam polecić. Nauczcie Wasze dzieci jak kożystać z plecaka
    tak by nie niszczył kręgosłupa. Sporo plecaków ma pasy barkowe i pasy miednicowe
    (jeśli nie ma to warto kupić nowy z takowymi) i one służą do odciążania
    kręgosłupa i barków (obniżają środek ciężkości). Jak się z nich kożysta:
    -ściągnąć pasy tak żeby uciskały jako zapięte, ale narazie nie zapinać.
    -podnieść plecak, tak by nie wisiał na ramionach i zapiąć pasy.
    plecak powinien się oprzeć na klatce piersiowej i biodrach ( pomiędzy ramionami
    a ramiączkami od plecaka powinno dać się włożyć rękę).

    Mówie to bo sam jestem uczniem LO i w plecaku noszę różne rzeczy ( tym sprzęt do
    pierwszej pomocy) i nie zrezygnuję z noszenia tego, bo wydaje mi się to głupotą.
    Warto zainwestować w dobry plecak bo przy odpowiedniej technice nie oddczuwa się
    kilkogramów na karku. Poczytajcie o tym więcej w internecie, albo poproście
    małego, żeby poszedł na zbiórkę harcerską i zapytał drużynowego;)

    Pozdrawiam!
  • Gość: Madzik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 23:01
    Zgadzam się z większością wypowiedzi na forum. Sama jestem uczennicą liceum i
    dobrze wiem co znaczy dźwigać kilknaście kilo na plecach. Nauczyciele wymagają,
    aby mieć wszystkie podręczniki i zeszyty, inaczej wpisują nieprzygotowania,
    które można zgłosić najwyżej dwa na rok(!), potem niedostateczny (za brak
    książki!?!?!?). I wyobrazić sobie, że taka sytuacja trwa już przez 11 lat
    mojego życia. Efekt: skolioza, niestabilność szyjna powodująca bóle głowy, szyi
    i pleców, wymagająca kilkugodzinnego chodzenia w kołnierzu ortopedycznym i
    rehabilitacji. W wyniku tych schorzeń nie wolno wykonywać mi wielu czynności;
    od dźwigania ciężkich rzeczy ( co przecież i tak muszę robić nosząc książki do
    szkoły) po uprawianie wiekszości sportów (np.koszykówka, siatkówka). A lekarze
    tylko rozkładają ręce, mówiąc jedynie, żebym znalazła sobie męża, który będzie
    mnie nosić na rękach. Jeśli sytuacja w szkołach nie ulegnie zmianie wkrótce
    coraz więcej, coraz młodszych ludzi będzie mieć problemy z kręgosłupem. A
    wystarczyłoby trochę dobrej woli ze strony nauczycieli i szkoły, i oczywiście
    wydawców, którzy przygotowują 500-stronicowe podręczniki na 3 lata nauki
    liceum, zamiast rozłożyć to na kilka mniejszych i lżejszych tomów.
  • Gość: mimi IP: *.acn.waw.pl 22.03.06, 23:36
    niestety, plecaki sa ciezkie. nosze z kolezanka z ławki ksiazki na zmiane, nie mamy szafek, sa boksy. ale lepiej nie zostawiac wszytskiego tam...
    wiec tak nosimy to wszytsko. a i tak jest ciezko.
    niekiedy odrazu posz szkole jade do roboty, a to oznacza, ze musze wziasc ze soba aparat fotograficzny, obiektyw dodatkowy i statyw... ciezko...
  • Gość: JJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 23:20
    Trzeba dziecku kupić cos takiego:
    tinyurl.com/frozg
    Naszemu dziecku kupiliśmy takiego pingwinka i jesteśmy bardzo zadowoleni. Dobrze, że ktoś zaczął robić takie plecaczki na kółkach, bo w sprawie jakiegokolwiek obniżenia wagi tornistra, nie dało się dogadać z nauczycielami. Widać w szkołach, że coraz więcej dzieciaków używa tego typu plecaków. I całe szczęście.
  • Gość: aaania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 08:05
    Plecak na kółkach jest ok - ale co jeśli szkoła mieści się na TRZECH piętrach, plastyka w SUTERENIE a każda lekcja gdzie indziej. Po schodach z takimi kółkami jeszcze gorzej!!
  • Gość: JJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 11:39
    I można w razie potrzeby założyć na plecy, a rączke złożyć. Nie mozna mieć wszystkiego w tym wypadku.



    > Plecak na kółkach jest ok - ale co jeśli szkoła mieści się na TRZECH piętrach,
    > plastyka w SUTERENIE a każda lekcja gdzie indziej. Po schodach z takimi kółkami
    > jeszcze gorzej!!
  • Gość: doktorant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 00:53
    Przesada z ta waga plecakow. Moze i troche waza, ale nie tutaj widzialbym
    przyczyne skrzywien kregoslupa i innych dolegliwosci. Faktem jest, ze dzieci i
    mlodziez bardzo niechetnie podchodza do WF i wszelkiej aktywnosci fizycznej. Czy
    te skrzywione kregoslupy to nie aby wina siedzenia caly dzien przed
    TV/komputerem i unikania jakiejkolwiek aktywnosci fizycznej? Gdy chodzilem do
    szkoly powszechne byly lewe zwolnienia z WF. A i tak lekcje te byly na zasadzie
    "macie tu pilke i pograjcie sobie". Prawdziwy WF byl gdy przychodzili
    praktykanci z AWF i chcieli sie wykazac. Jednej z druga paniusi, co to sie jej
    kregoslup zniszczyl "od nadmiaru ksiazek" proponuje rehabilitacyjne zajecia na
    silowni budujace muskulature plecow. Ale 90% tych poszkodowanych do silowni
    nawet nie zajrzy...
  • Gość: mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 08:23
    prosze nie pisac bzdur !!! nie mając pojęcia o temacie. Wiem ile dźwiga moj syn
    ( 5 klasa) i przeraza mnie to. Uczeń bardzo dobry ( świadectwo z czerwonym
    paskiem, bardzo dobre zachowanie) Chodzi regularnie na basen, gra w pilke
    nozna, uczestniczy w turniejach sportowych, 4 razy w tygodniu ma lekcje w-f(
    solidne lekcje), komputer i telewizja w granicach rozsądku - bo sami
    organizujemy mu czas i co? skończyło sie specjalnymi wkładkami do buta i
    specjalnymi ćwiczeniami bo kregosłup zaczał sie krzywić. Dodam, że jest to
    dobrze zbudowany, silny chłopadk ( po tacie). Wkurza mnie takie pisanie w
    stylu - jedna ksiazka na dwoje dzieci albo niepotrzebne rzeczy w plecaku, czy
    jak wypowiedź doktoranta ( swoja droga jesli doktoranci pisza takie bzdury to
    chyba wiem dlaczego nasze dzieci maja krzywe kręgosłupy). te plecaki sa po
    prostu cięzkie i nikt sie tym nie przejmuje. To problem dziecka i rodziców. W
    środy placak syna jest najciezszy. czasem mąz nosi go czasem ja - ale jak wiedz
    esyna taszczacego taki plcak to mnie krew zalewa i najgorsza jest wtedy
    bezsilnosc...
  • Gość: marcin IP: *.chello.pl 23.03.06, 10:25
    Bezsilność? Jaka bezsilność?? Większość z was pisze, jakie to ciężkie są
    tornistry, ale nic z tym nie robi. A potem macie pretensje o zdrowie dziecka do
    wszystkich, tylko nie do siebie. Jeśli takie ciężary wciąż będą, gdy moje
    dziecko zacznie chodzić do szkoły, do ZABRONIĘ mu noszenia ciężkich książek. Co
    z was za rodzice że na to pozwalacie? Tylko dlatego, że mógłby dostać jedynkę za
    nieprzygotowanie, ma mieć zniszczone zdrowie? Trudno, niech dostanie, nasz świat
    się od tego nie zawali, a od skrzywionego kręgosłupa może. Widzę, że dla
    większości z was ważniejsze jest to, czy dziecko będzie miało srednią 5.8 czy
    5.9 niż jego zdrowie. Jakich czasów dożyliśmy?
  • Gość: mama gosia IP: *.chello.pl 23.03.06, 10:40
    jestes taki pewny swego? To nie sa bzdury ciekawe co powiesz jak dziecko powie
    ci ze nie pojdzie do szkoly bo nie jest przygotowane a tata nie pozwala mu
    wziac podrecznika, ktory pani kazala przyniesc? wiekszosc maluchow jest bardzo
    ambitna az do przesady. predzej wpedzisz dziecko w depresje niz wytlumaczysz,ze
    grozi mu skrzywienie kregosupa!!Poprostu walka z wiatrakami.
  • Gość: Gytha IP: *.bochnia.pl 24.03.06, 23:28
    jesli maluch jest ambitny do przesady to moze byc tylko WINA rodzicow.
    a poza tym, jest jeszcze jedna kwestia. mozna nie godzic sie na noszenie
    ciezkich podrecznikow przez dziecko ORAZ na to, aby z tego tytulu mialo miec
    gorsze stopnie. mozna po prostu przejsc sie do szkoly i pogadac sobie z
    nauczycielem, najlepiej wydelegowac kilkoro rodzicow z danej klasy. powiedziec
    pare slow do sluchu i zeby zmienil nastawienie, bo w przeciwnym wypadku nie
    zawahacie sie skierowac sprawy do kuratora.

    DLACZEGO TAK TRUDNO NA TO WPAŚĆ??????
  • Gość: mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 12:01
    bez komentarza- bo głupot sie nie komentuje
  • kiniox 26.03.06, 21:29
    Mnie za to przerażają takie mamy jak Ty. Kobiety, które zamiast zrobić coś
    konstruktywnie (np. interweniować w szkole), swoim synkom zdmuchują pył spod
    stóp, tornistry za nich noszą i inne tego typu rzeczy. A synek jeden z drugim (i
    córcie też) rośnie na księcia, któremu trzeba potem usługiwać całe życie i
    wszyscy są stworzeni po to, żeby go wielbić. Przerażające jest raczej zjawisko
    traktowania dzieci jak świętych krów, którym się tylko wszystko należy, a
    obowiązków to nie łaska. Odpowiadając na niezadane pytanie - nie, nie mam
    dzieci, ale jeszcze niedawno sama nim byłam i wiem, do jakiego stopnia ddzieci
    potrafią się "ustawić", do jakiego stopnia manipulują dorosłymi. Przez kilka lat
    opiekowałam się też cudzymi dziećmi i zadziwiająco dobrze wpływała na nie
    odrobina obowiązków i dyscypliny. Nie jestem WCALE zwolenniczką zimnego chowu,
    kochałam moje dzieci, przytulałam, chwaliłam i uwielbiałam spędzać z nimi czas.
    I tak samo będzie, gdy będę miała własne dzieci. Ale miłość i wyręczanie we
    wszystkim to nie tylko nie jest to samo, to są całkowite przeciwieństwa.
    Ułatwiając dzieciom we wszystkim życie działacie na ich szkodę i zadziwiające
    jest to, że tego nie widzicie.
  • Gość: mama gosia IP: *.chello.pl 23.03.06, 10:10
    Drgi doktarancie moja corka chodzi do 2 kl szkoly pdsawowej i uwierz na slowo
    oprucz tego ze cwiczy na wf chodzi dodatkowo 3 razy w tyg. na tance jest
    wysportowana dziewczynka i chetna do udzialu w jakich kolwiek cwiczeniach!!!!!
    zastanawiam sie czy masz dzieci? to prawda szkola nad wyraz przegina z iloscia
    podrecznikow, cwiczen, blokow, farbek, zeszytow, wycinanek,i innych bzdur,
    ktore zdaniem wuchowawcy trzeba nosic bo nie wiadomo czy oby dzis sie nie
    przydadza!!!! Tornister mego dziecka wazy srednio od 9 do 11 kg! Czy twoim
    zdaniem dziewczynka w 2 kl rowniez powinna chodzic na silownie aby powiekszyc
    muskulature swoich plecow??? To chyba nie jest dobry pomysl!? Zawsze nosze jej
    tornister kiedy ide badz wracam z dzieckiem ze szkoly uwierz to nie jest lekkie
    ramiaczko wpija sie w ramie nie milosiernie a plecy naprawde bola! przypominam
    ze mnie!!!
    A co ma powiedziec taki maly babel????
  • Gość: Madzik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 14:10
    Jasne, mała aktywność fizyczna...Ja jakoś nigdy nie unikałam wf, wręcz bardzo
    go lubiałam ze względu właśnie na różnorodność ćwiczeń, które zapewniali nam
    bardzo dobrzy nauczyciele. Mimo to nie ustrzegło mnie to przed problemami z
    kręgosłupem, przez które muszę teraz do minimum ograniczyć aktywność fizyczną.
    A co do siedzenie cały dzień przed telewizorem, to jedna wielka bzdura;
    niewiele osób w moim wieku masz czas by pójść na spacer, a co tu mówić o
    oglądaniu telewizji...Następnym razem pomyśl, zanim coś powiesz.
  • babunowa 24.03.06, 17:50
    ja podstawowke dawno skonczylam,ale u nas byly 3 lekcje wf w tygodniu(co uwazam
    za wystarczajace),poza tym chlopaki w pilke grali w ramach rozrywki na przerwach
    i po lekcjach.Wydaje mi sie,ze to nie jest zle:)mimo to wszyscy jak jeden maz
    mielismy skrzywione kregoslupy;>i te ciamajdy,i ci najsprawniejsi.Tv wcale nie
    ogladalismy duzo,bo jak sie o tej 15 wracalo do domu,to chwila odpoczynku,obiad
    i do lekcji ( i wtedy nastepny 'etat',bo czesto zadawano nam tyle,ze przed 22
    nie moglismy tego skonczyc).Co bogatsze rodziny bylo stac na cwiczenia
    rehabilitacyjne i to pomagalo.Potem poszlismy do szkol srednich i znowu
    musielismy dzwigac swoj ciezar.
    Szkoda mi tych maluchow,ktore nosza plecaki prawie takiej wielkosci jak one
    same,bo pamietam jak ja cierpialam jak mialam codziennie na plecach te
    kilkanascie kilo.
    moze petycja?
    www.petycje.pl
  • july17 23.03.06, 08:24
    Ja ciągle mam w pamięci 4 klasę i moj plecak,który wgniatał mnie w podłogę.W
    końcu zauważyłam,że większosc ksiązek jest używana tylko kilka razy w roku,więc
    przestałam je nosic,a z plecaka od razu ubyło kilka kg.
    Wyjście jest jedno - nosic tylko najpotrzebniejsze książki,a jeszcze lepiej
    usiąśc z kims,kto jest zawsze przygotowany:)
  • agnesss77 23.03.06, 08:57
    Pani Krystyno z całym szacunkiem, ale czy Pani wnuczek nie waży za mało? 25kg w
    piątej klasie? hmmm wszyscy wiemy, że te tornistry i plecaki naszych latorośli
    to koszmar. Mój syn jest w pierszej kl. waży 40 kg fakt, ze jest wysoki
    i "dobrze" zbudowany ;) czasmi muszę go odpedzac od lodówki,ale wiem, że
    spokojnie tą swoją "wiedzę" uniesie. Mam nadzieję, ze to jakaś pomyłka była z
    tą waga wnuczka? Pozdrawiam serdecznie :)
  • Gość: Ella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 23:44
    ja myslę, że pani synek to z kolei za dużo wazy....
  • Gość: klara IP: *.wsse.gda.pl 23.03.06, 09:21
    Proponuję sprawę zgłosić do Stancji Sanitarno - Epidemiologicznej, czyli
    Sanepidu- Oddziału Higieny Dzieci i Młodzieży.Tam też udzielą fachowej
    informacji nt. wagi tornistórw,a w razie potrzeby zainterweniują.
  • myslacyszaryczlowiek1 23.03.06, 10:03
    Proponuję zakupić dzieciom taczki, albo doskonale by się sprawdziły w tej roli
    przyczepki do rowerow. Chyba coś takiego widziałem. Wyglądają na bardzo lekkie.
  • Gość: fifi IP: 80.72.40.* 23.03.06, 10:12
    Wystarczy zorganizowac dzieciom szafki w szkole, zeby mogly nosic tylko zeszyty
    i ksiazki z ktorych bylo cos zadane do domu, a reszta zostaje w szkole. Widomo
    ze im starsza kalasa tym wiecej zadane i trzeba naosic wiecej ksiazek, ale
    np.dzieci z kl od I-III mogly by zostawiac kasiazki bo i tak maja wszystkie
    lekcje w jednej klasie.
  • Gość: mama gosia IP: *.chello.pl 23.03.06, 10:27
    Owszem szafki sa najlepszym rozwiazaniem. Problem w tym ze szkola zawsze ma
    jakies wytlumaczenie a to nie ma pieniedzy a kiedy rodzice sie zdeklaryja, ze
    pokryja koszty to nagle sie okazuje, ze nie ma miejsca. To poprostu zenada!!
    Nauczycielom i dyrekci wiekszosci szkol poprostu sie NIE CHCE!!!Reforma naszego
    szkolnictwa to nic innego jak tylko jedna wielka utopia!!! aha nadmienie ze
    pani tlumaczy sie jeszcze tym iz lekcje sa zintegrowane!! czyli a maslo bylo
    maslane i matematyke laczymy z polskim albo z muzyka itp. Tym samym wszystko
    sie moze przydac, a wdomu dzieci tez musza czytac z podrecznika, korzystac z
    cwiczen itd... No i wracamy do punktu wyjscia. Na to wszystko NIE MA SLOW!
  • babunowa 24.03.06, 17:58
    najgorsze jest to,ze takie szafki nie zalatwiaja sprawy wcale.tutaj potrzebna
    jest reforma nauczania,bo co z tego,ze sa szafki,skoro do domu sie zadaje
    tyle,ze trzeba korzystac ze wszystkich rzeczy do danego
    przedmiotu-zeszyt,cwiczenia,ksiazka.wydaje mi sie,ze szafki maja swoja racje
    bytu tylko w szkolach organizowanych na styl amerykanski,ze dziecko siedzi do
    17,ale za to nie ma nic zadane do domu i faktycznie wszystko robione jest w
    szkole.plus taki,ze wszystko jest robione samodzielnie i dziecko wychodzi bez
    stresu,ze musi caly wieczor spedzic nad ksiazkami.
  • Gość: ja IP: *.it-net.pl 24.03.06, 18:17
    Jesienią lokalna gazeta opisala, jak to w mojej klasie dzieci noszą prawie
    puste plecaki ( 1-2 zeszyty, 1 podręcznik czasem 1 ćwiczenie, piornik). Reszta
    przyborow i podręczników w szafce 90x60. Klasa II. Pracuję tak, aby zadawać
    pracę domową tylko w jednym podręcznku bądź ćwiczeniu. Do tego podręcznik do
    angielskiego bądź religii- zamiennie. Można, bo tyle miejsca w każdej klasie
    można wygospodarować, rodzice pomogą, bo to jednorazowa inwestycja.
    W starszych klasach bedzie z tym trudniej, ale male dzieci mają
    ułatwione.Ważne, bo dotyczy rozwijających się i slabych organizmów.
    Rodzice, apelujcie do nauczycieli i dyrektorów szkół, aby zaplanowali konkretne
    dzialania, podpowiadajcie rozwiazania, nie dajcie się zbywać kosztami
    (wydumanymi) i ciasnotą.
  • procesor 24.03.06, 11:56
    Gość portalu: fifi napisał(a):
    > np.dzieci z kl od I-III mogly by zostawiac ksiazki bo i tak maja wszystkie
    > lekcje w jednej klasie.

    chyba nie widziałes podręcznika do klas I-III !
    przynajmniej moje dziekco ma takie ksiązki, które służą do wisywania, wycinania
    itp. - czyli praca domowa wymaga by książkę nosić do domu!
    do tego zeszyty
    książki dodatkowe
    gazetki do pracy nadobowiązkowej (obowiązkowe oczywiście :) )
    piórnik
    dzienniczek
    notes/brudnopis
    butelka (mała) z wodą do picia i kanapka
    strój na wf 3 razy w tygodniu
    no i worek

    dobrze, że na plastyke mają zgromadzone na poczatku roku rzeczy w szafkach..

    --
    a co mnie trzyma? przyzwyczajenie, kierujące do miejsca, które nieodmiennie
    mnie nie zawodzi :)
    by Fnoll
  • Gość: ;0) IP: 170.65.192.* 23.03.06, 10:21
    Zgodnie z prawem uczen moze dzwigac nei wiecej niz 1.5 kg (Dziennik Ustaw 765,
    17 Maj 2003, Rozporzadzenie Rady Ministrow, 077654).
  • grrr4 23.03.06, 10:39
    Proponuję Pani następujące rozwiązanie:

    Na najbliższym zebraniu rodziców proszę zaproponować następującą rzecz (jako
    jedno do wyboru dla szkoły):

    1. Szkoła zapewnia szafki dla uczniów (wystarczająco duże)
    2. Nauczyciele godza się na to aby można było korzystać z 1 książki na 2 osoby
    3. Nauczyciele, którzy nie powinni korzystać z książek na lekcjach nie powinni
    ich wymagać (przedmioty takie jak Historia <nacuczyciel powinien opowiadać a nie
    kazać czytac z książek>, Geografia (nauczyciel powinien korzystać z map i
    opowiadać ... oraz sporo innych)).

    Tym sposobem (na pewno poprą Panią inni rodzice) odchudzi Pani plecak swojego
    dziecka.
  • Gość: Marian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 10:47
  • myslacyszaryczlowiek1 23.03.06, 11:16
    Ja jednak jestem za taczkami.
    A tak na poważnie może wydawcy wpadli by na pomysł robienia podręczników w formie
    teczek z wyjmowanymi kartkami. Od razu dziecko należy wdrażać do pracy w biurze i
    porządku w segregatorach.
    Dobrze ze zbliża się czas nadejścia elektronicznej książki.
    A może zakupić note booka dla dziecka dopóki nie nadejdzie era elektronicznego
    druku.

  • Gość: mama gosia IP: *.chello.pl 23.03.06, 11:22
    zgadzam sie z toba myslacyszaryczlowieku 10pn. jeszcze troche a bedziemy mieli
    7 letnich geniuszy na peczki!!!! tylko ciekawe czy od noszenia tych ceglowek??
  • Gość: Gytha IP: *.bochnia.pl 24.03.06, 23:37
    heh, poslij dzieciaka z nowiutkim notebookiem do szkoly, a badz pewien, ze
    wroci bez niego....
  • rachela180 23.03.06, 11:58
    Pamiętam że i ja nosiłam do szkoły strasznie ciężki plecak. Szafka tylko
    częściowo rozwiązywała problem - z czegoś trzeba było sie uczyć w domu!!!

    A jeszcze w podstawówce (było to 10 lat temu!) tez mielismy ciężkie plecaki.
    Znajomi z zagranicy przywieźli mi nawet specjalny plecak na lekkim stelażu,
    który uniemożliwiał garbienie się pod ciężarem książek - a więc choć trochę
    pomagał w utrzymaniu właściwej postawy. Najśmieszniejsze, że nauczycielka
    zrobiła awanturę, że nie wolno mi nosic takiego plecaka, bo... dzieci szalejące
    po klasie na przerwie mogą się potknąć i nadziać na stelaż!!!!!!!!!
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10722;121/st/20060416/e/Easter/k/3e7f/event.png
    music.servbelarus.com/10_partyzanskaja_szkola_nie.mp3
  • Gość: IVA IP: *.server.ntli.net 23.03.06, 12:04
    Po co wogole dzieci nosza tyle ksiazek do szkoly. Mieszkam w Anglii i moj syn
    chodzi tu do szkoly. Tu sie nie nosi nic oprocz sniadania i zeszytu z zadzniami
    domowymi.I to jest zdrowe. A w Polsce nosi sie za duzo ksiazek , cwiczen itp. A
    10 kg plecak jest stanowczo za ciezki dla 10 czy 15 latka
  • orissa 23.03.06, 13:08
    W "najlzejszy" dzien plecak wazy 9kg, w "najciezszy" 11kg. Nie doliczam tu butow na zmiane, gdyz zostaja w szatni i syn nie musi ich codziennie nosic ze soba. Codziennie rano sprawdzam co zabiera ze soba - same niezbedne ksiazki, zeszyty oraz piornik. Zbedne dzwiganie - np. zeszyt wymog 60 kartkowy, na 32 kartkowe nauczyciele sie nie zgodzili, ksiazka do informatyki, ktora ma sluzyc 3 lata - po co jedna ksiazka noszona 3lata, skoro mozna co roku kupic nowa na jeden rok a jednoczesnie lzejsza o 1/3? Takich przykladow znalazloby sie wiecej. Syn chodzi do 4 klasy podstawowki.

    --
    Stać Cię na to!
  • Gość: myslacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 13:37
    Z tego co pamiętam z lat szkolnych z takich przedmiotow nie nosiło się książek
    muzyka- się śpiewało. Slowa piosenek pani podyktowała.
    technika- robiło sie karmik, sałatkę, jajecznicę, lampkę nocną, przyszywało
    guzik,itd.
    religia- ksiądz gadal a w starszych klasach sie dyskutowało.
    plastyka- się malowało, a nie czytało
    przysposobienie do życia w rodzinie
    do informatyki też uważam że to nie potrzebne- zamiast uczyć dzieci wiedzy
    którą dziecko nabywa intuicyjnie lepiej nauczyć porządnie pisać 10 paluszkami
    300 zn./min
    A nie potem panienka z okienka pisze jednym paluszkiem i się czeka czka cz....
    No ale teraz wszędzie są nadgorliwcy a co jeden to ważniejszy a szczególnie
    taka od muzyki ( taka promocja własnej osoby) + dochodzi lenistwo nauczycieli
    po co pisać na tablicy jak można "dzieci wyciągnijcie ćwiczenia".
    No przez takich nadgorliwców pozostaje zakup taczek.
  • Gość: Żaba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.06, 15:31
    Jakbyś miała kupować po jednej książce na rok, to w sumie wydalabyś więcej kasy!
  • Gość: Gytha IP: *.bochnia.pl 24.03.06, 23:40
    u mnie w ogolniaku ludzie sie wycwanili i co grubsze ksiazki sie "dzielilo"
    samemu :) po prostu rozdzieralismy z pomoca ostrego narzedzia ksiazke wzdluz
    grzbietu, dzielac na dwa lub trzy tomy :) moze to barbarzynstwo wobec ksiazek,
    ale sami wiecie, jak jest...
  • dokowski 23.03.06, 14:06
    ... do domu podręczniki i zeszyty - w krajach cywilizowanych dzieci odrabiają
    lekcje w szkole i nie wolno im zabierać do domu książek szkolnych i zeszytów.
    Każde dziecko ma w szkole swoją szafkę i to nie jedną.

    --
    nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
    nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
  • Gość: studnia IP: *.europarl.eu.int 23.03.06, 14:09
    wlasnie kilka dni temu widzialem w Brukseli filigranowa dziewczynke z
    tornistrem wazacym zdrowo ponad 10 kilo. Sprawdzilem i bylem przerazony. Wynika
    z tego, ze nie tylko nasza oswiata jest chora, co jest watpliwa pociecha.
  • Gość: mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 14:21
    no dobrze - pogadalismy sobie na forum, ale czy cos z tego wyniknie? Może niech
    GW przekaże te posty do Ministerstwa albo napisze z tego porzadny artykuł, była
    akcja "szkoła z klasa" niech bedzie "szkoła z prostym kregosłupem"
  • Gość: uczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 14:49
    moje podręczniki to:
    angielski-zeszyt,podręcznik a ćwiczenia zostawiam w szkole
    matematyka-dwie książki, ćwiczenia, zeszyt
    j. polski-zeszyt, książka
    informatyka-zeszyt,książka
    technika-zeszyt A4, ćwiczenia
    przyroda-zeszyt,atlas,podręcznik
    historia-ćwiczenia,podręcznik, zeszyt i jeszcze jedne ćwiczenia
    w-f-koszulka,spodenki,reklamówka
    muzyka-ćwiczenia
    wychowanie do życia w rodzinie-zeszyt
    drugie śniadanie-dwie bułki(kanapki),Pół litrowa butelka z piciem
    i chyba wszytko chociaż o czymś mogłem zapomnieć
  • Gość: Uczeń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 15:10
    Moim zdaniem jako ucznia szkoły podstawowej za dużo nosimy w tych plecakach.
    Jakieś specjalne książki które się nie przydadzą są coraz to większe. Chyba
    zacznę nosić torbę podróżną do szkoły :-D
  • Gość: chuda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 15:40
    cze krysiu.sama mam 16 lat i chodze do 3 klasy gimnazjum.tutaj to dopiero sa
    ciezkie ksiazki, wrecz woluminy. plecak jak wazy mniej niz 7 kg to cud.ale
    rozwiazuje ten problem inaczej. razem z moja kumpela z ławki nosimy na zmiane
    ksiazki, jezeli np w planie mamy polski, matme, histr itd. to ja biore polowe
    ksiazek, ona druga. nauczyciele czasem sie zloszcza, ze sie nie ma wlasnej
    ksiazki, ale to chore. jedna na ławke wystarczy. poza tym w "kawie czy
    herbacie" kiedys usłyszałam, ze plecak nie powinien przekraczac 10% masy ciala
    dziecka, czyli jesli dziecko wazy 25 kg to plecka musi wazyc co najwyzej 2,5!!!
    a nie połowe tyle co chłopiec!!!! i dziwia sie ludzie, ze tyle jest
    skrzywionych kregosłópów i wogole chorob kregosłupa. pozdro.
  • Gość: JatoJa:) IP: *.szczecin.mm.pl 27.03.06, 21:54
    Ja chodzę obecnie do 6 klasy podstawówki, a mój rekord w 4 klasie (kiedy ważyłam plecak) to jakieś 18kg, a noszę tylko potrzebne rzeczy (mama sprawdzała), Ale teraz tak na oko to mój plecak waży jeszcze więcej
  • Gość: Wiatr IP: *.mentor.torun.pl / 213.25.95.* 23.03.06, 16:00
    Proponuję takie rozwiązanie - tak, jak przy bindowaniu, rozpinane książki i
    zeszyty. Jeśli uczeń ma jutro, dajmy na to 5 przedmiotów, bierze rozdział 3 z
    matematyki, 4 z histori itp. Wpina to do jednego wspólnego dziennego segregatora
    i zamiast dźwigać wszystko na plecach, ma to w jednym miejscu.
    Rozwiązanie proste i pozwala, nawet tak jak na studiach, robić notatki, które
    wpina się do segregatorów.
    Może zatem warto nauczyć uczniów, zamiast prowadzenia pięknego zeszytu i
    przepisywania wielkorotnego, porządnie przygotowywać notatki z dyskusji?
  • rachela180 23.03.06, 17:15
    Ja tak robiłam w LO - rozcinałam książki i nosiłam w segregatorze tylko to, co
    mi było potrzebne. Niestety, najpierw awanturę na pół szkoły (sprawa trafiła na
    radę pedagogiczną!!!!!!) zrobiła nauczycielka od polskiego - przecież niszczę
    książki dają zły przykład innym uczniom!!! (nie obchodziło jej, że zabieram
    stare książki wyrzucane z biblioteki szkolnej do domu, by je uchronic przed
    wywaleniem na smietnik). Potem awanture zrobiła mi pani od biologii - bo kazała
    zajrzeć do innego rozdziału - akurat nie maiałam go w segregatorze :/
    --
    Partyzancka szkoła
    Tańce wolności

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka