Dodaj do ulubionych

Jak to jest z religią?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 12:27
Córka wróciła z rozpoczęcia roku w gimnazjum i okazało się, że ma 2 godziny
religii w tygodniu...szlag mnie lekko trafil bo angielskiego tylko 3 godziny -
przy obecnych planach, że trzecioklasiści będą zdawali egzamin z języka
wydaje się to być nieporozumieniem. I stąd moje pytanie: czy szkoła ma
obowiązek zapewnić dziecku jakieś inne zajęcia gdy rodzice zdecydują, że na
religię chodzić nie będzie? Czy w ogóle można zdecydować, że nie będzie
chodziła na religię? Chcę wiedzieć jak to jest w innych szkołach zanim pójdę
do naszej...
Edytor zaawansowany
  • iqnia 04.09.06, 13:49
    Jezeli twoja corka zrezygnuje z lekcji religii, szkola zorganizuje jej zajecia
    z etyki. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 17:14
    niekoniecznie - w mojej szkole koledzy i koleżanki, którzy nie mają religii,
    chodzą po szkole czy idą gdzieś, ale wydaje mi się, że na własną rekę - nie
    wszędzie jest n-l etyki lub ktoś taki...
  • Gość: anmarew10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 17:47
    Lekcje religii organizowane są w szkołach na wniosek rodziców i uczniów. Tak
    stanowi prawo. W rzeczywistości rodziców zobowiązuje się do napisania
    oświadczenia, że ich dziecko nie bedzie uczestniczyło w tych zajęciach. Jest to
    niezgodne z obowiązującymi przepisami.Proszę na to zwrócić uwagę, gdy okaże
    się, że np. dziecko ma wpisywaną do dziennika nieusprawiedliwioną nieobecność
    na lekcjach religii. Z lekcjami etyki jest żle, po prostu ich nie ma.
    Podręcznika do etyki pani dr M. Środy też nie można kupić. Lekcje winny być na
    pierwszych lub ostatnich godzinach lekcyjnych, ale tak nie jest. Czy nie lepiej
    zabrać dziecko ze szkoły i prowadzić edukację domową, efekty takiego nauczania
    są bardzo dobre.
    Pozdrawiam, matka uczennicy gimnazjum.
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 07:07
    Są szkoły, które jednak mają etykę. Jest ona różnie prowadzona, ale to inna
    sprawa.
    W szkole mojego syna ( bardzo przyzwoite niepubliczne gimnazjum) i etyka i
    religia są bardzo lubianymi przedmiotami.
    Pani od etyki prowadzi zajęcia z pogranicza filozofii ( było nie było etyka
    jest jej działem), są dyskusje, a nawet konstruktywne kłótnie. Myślę, że ta
    wiedza zaprocentuje w przyszłości.
    Religii "uczy" młody ksiądz . Są to najczęściej luźne godziny przeznaczone na
    np. powtarzanie przed klasówka.
  • Gość: tusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 09:25
    kiedy ja chodzilam do liceum i zrezygnowalam z religii to przez tren czas
    siedzialam w szkole na korytarzu, bo nie wolno mi bylo opuscic w czasie lekcji
    budynku szkoly, a o zorganizowaniu zajec z etyki nikt oczywiscie nie pomyslal :-/
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 09:29
    Teraz jeśli rodzice wyrażą na piśmie zgodę - można wyjść. Piszesz o tym co było
    kiedyś. Ja , chcąc odwoływać się do przesz łości i moich czasów licealnych,
    mogłabym napisać, że religia odbywała się w kościołach ( i to byo dobre), o
    etyce nikt nie słyszał, a w podstawówce .....chodziło się do szkoły w soboty!
  • Gość: Jescze starszy IP: *.chello.pl 05.09.06, 10:05
    W liceum też (w soboty)
  • Gość: Ł. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 11:52
    >Teraz jeśli rodzice wyrażą na piśmie zgodę - można wyjść. Piszesz o tym co było
    >kiedyś. Ja , chcąc odwoływać się do przesz łości i moich czasów licealnych,
    >mogłabym napisać, że religia odbywała się w kościołach ( i to byo dobre), o
    >etyce nikt nie słyszał, a w podstawówce .....chodziło się do szkoły w soboty!

    Wyjść!? Nie mogę sie z tym zgodzić. Jeśli religia odbywa się na 2-3 godzinie
    lekcyjnej, a dziecko ma na godzine 8 do szkoły to o żadnym wychodzeniu nie ma
    mowy, ponieważ w czasie, gdy dziecko w szkole ma przebywać szkoła jest za nie
    odpowiedzialna. Oczywiście, jeśli religia jest na pierwszej lub ostatniej lekcji
    można napisać oświadczenie i wyrazić chęć, aby dziecko przyszło do szkoły
    później, lub też szybciej wyszło, jednak nie ma mowy o zadnego rodzaju
    "okienkach". Często bywa tak, że dziecko w czasie religii może przebywać w
    świetlicy lub czytelni (w mojej szkole niestety etyki nie ma) POD OPIEKĄ
    nauczyciela - w innym przypadku nieobecność jest rzeczywiście
    nieusprawiedliwiona (nie wspomnę o tym, że jak dziecko jest w świetlicy w
    trakcie trwania katechezy, to żadnej nieobecności mowy nie ma, bo dziecko
    przebywa w szkole). W wyjątkowych sytuacjach ja czasami "adoptuję" takie
    pojedyncze owieczki, dzięki czemu biedactwa mają godzinkę angielskiego więcej
    (ale wyłapuję tylko uczniów, których uczę :))
  • java84 05.09.06, 15:27
    akurat z okienkami jest roznie- w 3 klasie liceum mialam okienka i kazdy łaził,
    gdzie chciał, a ja np. nie miałam jeszcze 18 lat. na szczescie nic sie nie
    stało, ale co w razie wypadku? nie mam pojecia.
  • pegazx 05.09.06, 16:10
    Nauczanie religii w szkołach publicznych powinno być karane cięzkimi robotami
    albo dozywociem. W szkołach katolickich bardzo proszę, ale nie w państwowych
    (samorządowych)
  • ara_ararauna 06.09.06, 00:33
    > Nauczanie religii w szkołach publicznych powinno być karane cięzkimi robotami
    > albo dozywociem. W szkołach katolickich bardzo proszę, ale nie w państwowych
    > (samorządowych)
    Nawet jeżeli ponad 90% uczniów jednak chce na nie chodzić? Dyktat mniejszości na
    mój gust...
  • Gość: wart IP: *.crowley.pl 07.09.06, 11:16
    >Nawet jeżeli ponad 90% uczniów jednak chce na nie chodzić?

    A skąd te dane, kto i kiedy pytal uczniow czy chcą chodzić na religie?
  • cioccolato_bianco 07.09.06, 17:36
    jakby zapytac uczniow czy chca, to jasne jest, ze odpowiedz bylaby "nie". i to
    nie tylko nt tych akurat lekcji, ale wszystkich.
  • nelsonek 07.09.06, 15:46
    A na moj gust - zwykle lamanie prawa.

    Panstwo nie moze byc jednoczesnie swieckie i jedoczesnie legitimizowac stopnia z lekcji religii. Panstwo nie moze byc jednoczesnie swieckie i oplacac ksiezy z kasy PANSTWOWEJ.

    --
    Forum o piłce
    Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej! :-)
    Mój blog
  • Gość: karola. IP: *.pools.arcor-ip.net 07.09.06, 21:01
    zgadzam sie! religia to strata czasu ucznia i pieniedzy panstwa...
  • Gość: ii IP: *.dialog.net.pl 09.09.06, 01:52
    ooo
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 05.09.06, 11:08
    u mnie to samo:przesiasywalam na korytarzu. dwa lata nie chodzilam na religie a
    i tak na swiadectwie maturalnym mam 4 z tego "przedmiotu" hehehe
  • kszynka 05.09.06, 11:54
    Gość portalu: grubasek napisał(a):

    > u mnie to samo:przesiasywalam na korytarzu. dwa lata nie chodzilam na religie
    a
    >
    > i tak na swiadectwie maturalnym mam 4 z tego "przedmiotu" hehehe

    widocznie "dobrze" się zachowywałas podczas tego przesiadywania
    ;-)

    --
    wakacje 2006
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 07.09.06, 12:14
    roznie bywalo ;-)))) a przestalam chodzic na religie, bo ksiadz byl z tych co
    nie uznaja prawa do posiadania wlasnej opinii na jakis temat. po nazwaniu mnie
    heretyczka itd(nie pamietam dokladnie, ale ostro bylo), poklocilam sie z
    ksiedzem. mialam go przeprosic, ale stwierdzilam, ze to on mnie obrazil(uparta
    jestem i nie pozwalam soba pomiatac)i czekalam na jego przeprosiny
    (hehehe).oczywiscie sie nie doczekalam, ksiadz zreszta tez.i tak
    jakos "polecialo". moi Rodzice doskonale wiedzieli, ze w moim przypadku
    chodzenie na religie byla tylko bezsensownym obowiazkiem, wiec nie mieli nic
    przeciwko mojej nieobecnosci na tym "przedmiocie". oj nie mieli ze mna lekko
    (rodzice)...
  • wolt-r 05.09.06, 12:37
    Napisano prawdę. Tak sprawa wygląda w Polsce: prawo swoje, a życie swoje.
    Lekcje religii są nieobowiązkowe w szkołach publicznych i rodzic musi wyrazić
    zgodę pisemną, by dziecko na religię chodziło. Religia powinna być pierwszą lub
    ostatnią lekcją, by dzieci nie uczęszczające mogły być wtedy w domu.
    Jest też prawna opcja prowadzenia przez szkołę lekcji etyki. Jednak, by było to
    opłacalne, musi być wiele dzieci chętnych, co zdarza się rzadko. Jeśli już
    etyka jest prowadzona równolegle z etyką, to okazuje się, że lekcje etyki
    również prowadzi katecheta (wiadomo - oni są wszechstronni). Zatem lekcja etyki
    przeradza się w lekcję moralności katolickiej.
    Zazwyczaj w szkole chętnych na etykę jest tak mało, że szkole nie opłaca się
    prowadzić nic oprócz religii, więc etyki nie ma. Dodatkowo lekcje religii są
    umieszczane w planie dnia, jako lekcje środkowe. Niezgodnie z prawem, ale co z
    tego? Chodzi o to, że samotnie siedzący na świetlicy szkolnej ateista będzie
    wolał, choćby z nudów, dla towarzystwa, być w sali z kolegami z klasy... i przy
    okazji będzie becny na lekcji religii. W razie kontroli widać, że na lekce
    religii przychodzi mnóstwo dzieci, zaś ateista nasłuchawszy się proagandy
    katolickiej może się nawrócić. I o to chodzi.

    Dziwi mnie pojawienie się takiego pytania na forum, w ogóle. Świadczy ono, że
    żyją sobie w Polsce nieśwaidome realiów jednostki. W kraju, gdzie Wojtyła jest
    NIEPODWAŻALNYM (jak Kim Dzong Il) autorytetem moralnym, gdzie PiS zachowuje
    się, jak PZPR (należysz - masz przywileje; nie należysz - napotkasz schody)
    klerykalizm szerzy się niczym nieskrępowany. A wszyscy uważają to za
    prawidłowe, a w każdym razie za NIEGROŹNE.
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:44
    Nie zawsze tak jest. Przeczytaj post jak wyglądają lekcje etyki w szkole mojego
    syna.
  • Gość: asia IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.06, 12:54
    W większości się z Tobą zgadzam, ale to stwierdzenie: Dodatkowo lekcje religii są
    > umieszczane w planie dnia, jako lekcje środkowe. Niezgodnie z prawem, ale co z
    > tego?
    jest trochę niesprawiedliwe. Moja Mama od kilku lat zajmuje się układaniem planu i naprawdę stara się, aby przynajmniej jedna religia była na początku lub końcu dnia, ale trzeba to jeszcze pogodzić z wu-efem (podział klas na grupy), informatyką i angielskim (podział klas na jeszcze inne grupy). W klasie informatycznej oprócz angielskiego na grupy bardziej i mniej zaawansowane dzieli się również lekcje informatyki. Dodatkowo niektórzy n-le mają etaty w kilku szkołach... Czasem umieszczenie religii w "odpowiednim miejscu" jest po prostu niewykonywalne :)
    Prawdą jest natomiast, że nie opłaca się zatrudniać etyków, gdyż na religię nie chodzi zazwyczaj 1-2 dzieci z klasy. W całym roczniku musiałoby zebrać się z 12 osób, aby zatrudnić odpowiedniego n-la. A zadaniem szoły (a wręcz jej obowiązkiem) jest zapewnienie jakiegoś zajęcia dla tych, którzy nie uczestniczą w religii. Czytam te wszystkie posty i jestem przerażona-w większości problemy wynikają ze złej woli n-li! "Lepiej, żeby dzieci chodziły, bo wtedy nie zawraca nam się d***". Przykro mi z tego powodu :( w szkole, o której pisałam wcześniej można spokojnie siedzieć w czytelni. To jakieś bzdety, że musi się to odbywać pod kierunkiem n-la!
    Ja sama w moim liceum chodziłam na religię (mieliśmy bardzo mądrego, fajnego księdza, z którym np oglądaliśmy "Fanatyka" i dyskutowaliśmy o nietolerancji, religii Żydów itp...). Do osiągnięcia pełnoletności zwolnienia musieli pisać nam Rodzice, ale w 3 klasie już sami mogliśmy zadecydować czy chcemy uczestniczyć w tych lekcjach, czy nie... Tak więc da się normalnie!!! Jak zwykle-wszystko zależy od poszczególnych osób...
    Pozdrawiam serdecznie!
  • bitch.with.a.brain 05.09.06, 13:36
    Z umieszczeniem religii moga być problemy,ale bez przesady.
    To,że nauczyciele pracują na kilku etatach to ich sprawa - jesli gdzieś są
    zatrudnienie na cały etat to muszą być dyspozycyjnie przez 40 godzin
    tygodniowo.A że gdzieś mają jeszcze pół to ich problem a nie uczniów.
    Etyków nie opłaca się zatrudniać,ale jesli z jakiejś klasy zgloszą sie na
    religie 3 osoby to nie jest ona likwidowana.Mało tego!Nawet jak nikt sie nie
    zgłosi to religia zostaje w siatce godzin i ksiadz dostaje za to kasę.
    Prościej byloby zbierac deklaracje ile osob chce chodzic na religie przed
    ułożeniem planu.Potem to podzielic przez 25 lub 30 i tyle grup utworzyć.
    --
    dla każdego coś fajnego
  • Gość: Ł. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 15:25
    > To,że nauczyciele pracują na kilku etatach to ich sprawa - jesli gdzieś są
    > zatrudnienie na cały etat to muszą być dyspozycyjnie przez 40 godzin
    > tygodniowo.

    Nie, to oznacza, że tyle wynosi ich czas pracy - praca w szkole nie ogranicza
    się do prowadzenia lekcji. Trzeba się do nich solidnie przygotować (bo raz, że
    młodzież musi coś z tych lekci wynieść, dwa, lekcje muszą być interesujące, bo
    jak powszechie widomo, młodzież która się nudzi = problemy z dyscypliną na
    lekcjach, a krzyczeć to można sobie na wróble na polu a nie uczniów w ten sposób
    uspokajać), sprawdzić tonę kartkówek (ja tam robię na każdej lekcji - taka mała
    motywacja do nauki :)). A to, że nauczyciele pracują na kilka etatów to i owszem
    ich sprawa - często jest to jedyna możliwość, żeby utrzymać dom i dziecko i
    jeszcze kupić temu dziecku książkę, lody, dżinsy i tak dalej.
  • asdaa 05.09.06, 15:50
    To nie tylko ich problem - za mało zarabiają, żeby trzymać się tylko jednego
    miejsca pracy
  • java84 05.09.06, 15:31
    ja w 4 klasie liceum chodziłam na etyke- było nas chyba 7 czy 8 osob, zajecia
    odbywaly sie z nauczycielem fizyki(moze mial jakies dodatkowe uprawnienia, nie
    wiem), czesto przychodzili studenci filozofii i zazwyczaj dyskutowalismy
    tudziez nudzilismy sie;) nieszkodliwy, aczkolwiek rowniez malo porywajacy
    przedmiot;)))
  • pegazx 05.09.06, 16:13
    NORMALNIE?? Normalnie to jest świecko. A religijnie w kościele.
  • Gość: Do Asi IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.06, 16:20
    Zgadza się tylko człowiek, który nie wie jak w szkole jest może napisać, że
    lekcja religii ma być pierwsza i ostatnia. Zresztą niektóre z tych postów są
    pisane przez osoby, które żyją z dala od religii i Boga, wszędzie szukają
    winnych... a oni są wspaniali. KAŻDY POWINIEN BYĆ TOLERANCYJNY DLA INNYCH... Pzdr.
  • jolunia01 05.09.06, 19:46
    Gość portalu: asia napisał(a):

    > Prawdą jest natomiast, że nie opłaca się zatrudniać etyków, gdyż na religię
    nie chodzi zazwyczaj 1-2 dzieci z klasy. W całym roczniku musiałoby zebrać się
    z 12 osób, aby zatrudnić odpowiedniego n-la.

    Prawdą jest, że rodzice odważają sie głośno mówić o tym, że chcą nauki etyki
    tylko w większych osrodkach - w małych i średnich miejscowościach presja
    otoczenia żeby chodzic na religię jest zbyt wielka, więc ulegają jej dla
    świętego spokoju. I właśnie dlatego tylko 1-2 osoby z klasy nie chodzą na
    religię.

    A zadaniem szoły (a wręcz jej obowiązkiem) jest zapewnienie jakiegoś zajęcia
    dla tych, którzy nie uczestniczą w religii.

    Nie jakiegoś!!! To powinna być właśnie etyka, ale z powodów jak wyżej jej nie
    ma. Swoją drogą powinno sie obligatoryjnie pytać rodziców (już przy składaniu
    dokumentów) o to, czy chcą etyki.

    >Czytam te wszystkie posty i jestem przerażona-w większości problemy wynikają
    ze złej woli n-li! "Lepiej, żeby dzieci chodziły, bo wtedy nie zawraca nam się
    d***". Przykro mi z tego powodu :

    Mnie też przykro, ale nauczyciele też ulegają presji otoczenia, zwłaszcza
    wszechobecnego kleru i popleczników tegoż.

    >( w szkole, o której pisałam wcześniej można spokojnie siedzieć w czytelni. To
    jakieś bzdety, że musi się to odbywać pod kierunkiem n-la!

    No i co z tego, że można siedzieć w czytelni - szkoła w godzinach lekcji
    powinna zadbać o nauczanie, a nie umozliwiać siedzenie.

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • Gość: Ł. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 15:17
    >Dodatkowo lekcje religii są umieszczane w planie dnia,
    >jako lekcje środkowe. Niezgodnie z prawem, ale co z
    >tego?

    Serdecznie zapraszam do swojej szkoły w celu ułożenia takiego planu lekcji, aby
    przy dwóch katechetkach (jedna "dochodząca" w niepełnym wymiarze godzin,
    ograniczona godzinami z innej szkoły) plan był tak ułożony, aby wszystkie, ale
    to wszystkie klasy miały tę religię na pierwszej lub ostatniej lekcji... Dodam
    tylko, że plan ów musi być tak ułożony, aby inni nauczyciele nie musieli przez
    niego zbytnio "cierpieć" (przecież to tylko religia, a wiele osób pracuje na
    dwie szkoły i też trzeba brać ich możliwości czasowe pod uwagę). Po ułożeniu
    takowego planu zapraszam do dalszej dyskusjii (nie wspomnę już o dzieciakach,
    których rodzice deklarują, że ich dzieci mają uczęszczać na religię, dzieci
    określają siebie mianem wierzących, ale z takiej religii na koniec zajęć chętnie
    nawieją bo "i tak się do średniej nie liczy").
  • pegazx 05.09.06, 16:14
    Model psychologiczny jak współpracować z faszystą, zamiast jak go przepędzić.
  • wolt-r 06.09.06, 17:04
    Moi Drodzy Forumowicze
    Plan rządu był taki, że religia trafi do szkół przy pewnych założeniach:
    - uczona będzie bezpłatnie, jak w salkach katechetycznych;
    - lekcje będą na początku lub końcu rozkładu dnia;
    - dla nieuczęszczających organizowane są alternatywnie lekcje etyki;
    - religia to jedna godzina tygodniowo;
    - ocena z religii widnieje na osobnym świadectwie kościelnym;
    - ocena z religii nie wlicza się do średniej ocen.

    Co z tego mamy dzisiaj?! O tym za chwilę.
    Niektóre osoby na forum, zwłaszcza pracujące w szkole, próbują przekonać
    forumowiczów, iż nie sposób tak ułożyć plan, by lekcje religii były zawsze na
    początku lub końcu. Ależ ja tego nie podważam! Zgadzam się - często nie sposób.
    Ale dla mnie to jeden z powodów, by lekcje religii prowadzone były poza szkołą.
    Bo w szkole nie sposób sprostać tym pierwotnym wymogom. Eksperyment się nie
    udał.
    1. Księża i katecheci pobierają nauczycielskie pensje, a rok temu uzyskali
    nawet prawo do NAUCZYCIELSKIEJ emerytury (sposób, w jaki dokumentują swoje lata
    pracy nauczycielskiej to kpina z państwa prawa)
    2. No, nie da się często tak ułożyć planu, by religia była pierwsza lub
    ostatnia, co sprzyja takim sytuacjom, jak opisywane w wątku.
    3. Alternatywne lekcje etyki nie są organizowane, bo zwykle jest za mało
    chętnych - chętni są, ale to mniejszość, więc kit z nią.
    4. Religia to nie jedna godzina tygodniowo, z tego co wiem.
    5. Ocena z religii jest już chyba obecna na świdectwie szkolnym. Świadectwo zaś
    jest dokumentem. Na dokumencie istnieje więc informacja o przynależności
    religijnej obywatela-maturzysty, co narusza Konstytucję RP i podstawowe prawa
    Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela.
    6. Ocena ma się wliczać do średniej ocen (takie plany, z tego, co mi wiadomo).
    Ponieważ nie przypominam sobie, by z religii ktokolwiek w mej klasie otrzymał
    kiedyś ocenę niższą niż 4 na koniec, to rozumiem, że oceny z religii są zawsze
    dobre lub bardzo dobre. A zatem obecność na religii będzie uczniowi zawyżała
    średnią ocen. Czytaj: katolicy będą mieli zawyżone oceny średnie. A to już
    dyskryminacja niekatolików.
  • Gość: eeetam IP: *.chello.pl 10.09.06, 09:11
    Kapcie mi z pospadaly.......Wreszcie ktos trzezwo myslacy. Niemoznosc
    romieszczenia zajec z religi zgodnie z rozporzadzeniem na pierwszej lub
    ostatniej lekcji jest kolejnym dowodem, ze w szkole nie ma miejsc dla katechezy
    od tego sa salki przy parafiach.Dzieki wolt-r
  • nelsonek 07.09.06, 15:48
    To nie moj problem. To problem zaklamanego kleru. To na jego prosbe (zadanie?) wprowadzono religie do szkol.

    Gość portalu: Ł. napisał(a):
    > Serdecznie zapraszam do swojej szkoły w celu ułożenia takiego planu lekcji, aby
    > przy dwóch katechetkach (jedna "dochodząca" w niepełnym wymiarze godzin,
    > ograniczona godzinami z innej szkoły) plan był tak ułożony, aby wszystkie, ale
    > to wszystkie klasy miały tę religię na pierwszej lub ostatniej lekcji...
    --
    Forum o piłce
    Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej! :-)
    Mój blog
  • Gość: rew IP: *.tkdami.net 11.09.06, 21:50
    nie ma tylu lekcji pierwszych i ostatnich, zeby wszystkie klasy mialy na tych
    godzinach. POlicz sobie: szkoła pracuje od poniedziałku do piątku po powiedzmy
    8 godzin. Mamy do dyspozycji 8 godzin pierwszych i 8 ostatnich, zakładając, ze
    klasy maja po 8 godzin lekcyjnych. W sumie 16 godzin. W każdej klasie są 2
    godziny religii, więc pierwszych i ostatnich godzin starczy dla 8 klas. Nie ma
    szkoły z 8 klasami, najmniej to ok. 15 klas. Nie ma zmiłuj....
  • wolt-r 11.09.06, 22:17
    Jeżeli nie można wprowadzić religii do szkół na zasdach, które uwzględniano,
    jako dopuszczalne... to religii w szkołach w ogóle być nie powinno.
  • stoicki_obserwator 05.09.06, 12:54
    > Podręcznika do etyki pani dr M. Środy też nie można kupić.

    I całe szczęście! Brakuje jeszcze żeby w szkołach wpajano nieuświadomionym
    politycznie dzieciom lewacką i tęczową propagandę.
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 15:26
    Do "stoickiego".
    Obserwatorem to może i jesteś, ale czytać nie potrafisz lub idzie ci to ciężko i rezygnujesz po nazwisku autora. A stoicki to z ciebie... Nie powiem. Powiem tylko, że na przydomek sceptyka zarabia się inaczej. Skepsis oznacza (Kopaliński) badanie lub wątpienie. Starożytni tak mieli (tj. tak myśleli), że badanie wymaga wątpienia (np. Arystoteles).
    W takim duchu jest napisany podręcznik p. M. Środy, który mam na półce i z przyjemnością go przeczytałem, choć p. Środa mogłaby być moją studentką. Czasem wykładowcy lubią czytać prace studentów. Innym wystarcza patrzenie na nie i rozmyślania o kolorach tęczy. Albo: czy ona lewacka, względnie prawacka.
    Uczyłem filozofii takich ludzi m. in. jak Gowin, Woźniakowski, Legutko czy Rokita. Żadnego z nich nie przerobiłem na lewaka, ponieważ uczyłem ich filozofii (w tym etyki).
    Ale teraz nie mogę dalej uczyć, bo to uczenie (moje) nie jest po linii i na czasie. Tym bardziej w szkole średniej, mimo że mam odpowiednie przygotowanie pedagogiczne plus doktorat. Nie ma po prostu takiej woli. Za mało uczniów to pretekst. Czy byłoby szkodą społeczną, gdyby jeden uczeń na szkołę uczył się etyki, potem skończył odpowiednie studia i uczył jej następnego ucznia?
  • Gość: wolt-r IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.09.06, 15:44
    Filozofia daje świadomość i wolną wolę, uczy myślenia. To chyba królowa nauk.
    Bez niej nie byłoby nawet matematykiu teoretycznej, algebra
    byłaby "machinalna".
    Etyka zaś, jest znakiem ostrzegawczym dla swawolnych hurraoptymistów, pokazuje
    granice człowieczeństwa, to, że jesteśmy ułomni i nigdy nie wiemy, czy
    postępujemy właściwie.
    Nic z tego nie jest dziś w Polsce wartością. Władzy (nie koniecznie ministrom)
    nie zależy na tym, by obywatele umieli logicznie myśleć, by umieli postępować
    samodzielnie i odpowiedzialnie. NIe będzie w szkołach filozofii, ani etyki.
    Wyrazy szacunku dla Ciebie.
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 15:49
    Dzięki. Pierwszy raz mnie to spotyka, choć pisuję od roku.
    Pozdrawiam.
  • Gość: hanna IP: *.wro-com.net 05.09.06, 13:17
    nasze państwo kościelne zamierza wprowadzić lekcje religii jako obowiazkowe,
    wraz z wpisaniem oceny na świadectwo i wliczeniem jej dośredniej. takie są
    plany Pana Giertycha o których media gromko grzmiałay. A ja sie pytam co z
    dziećmi np. z rodzin prawosławnych, ewangelicko augsburgskich, bezwyznaniowych.
    Będą zmuszane do religii? Będą tworzone getta? Chory kraj, chorzy politycy i
    niestety chora szkoła...
  • Gość: gdynianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 15:39
    A ja jestem szczęśliwy, że ukończyłem swą edukację jeszcze w czasach PRLu.
    Szkoła była wolna od indoktrynacji czarnych. Owszem była indoktrynacja
    czerwonych, ale nie byłem na nią podatny (wiadomo było co i jak...). Na religię
    chodziło się do sal katechetycznych przy kościele, ale ja jako ateista
    (nieochrzczony) oczywiście nie byłem do tego zmuszany. Jednym słowem żyć, nie
    umierać :)
  • pegazx 05.09.06, 16:08
    Powiedzmy wprost, że zdecydowaliśmy się żyć w kraju ortodoksji katolickiej,
    gdzie niekatolik jest bez praw.
  • Gość: tytan IP: 83.14.92.* 05.09.06, 18:11
    A pokaż mi choć jedno miejsce, gdzie prawo jest przestrzegane.
  • Gość: taka owaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 21:04
    On ci na pewno pomoże.
  • Gość: ania IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 05.09.06, 14:04
    w zamian, moj syn siedzi w czytelni z innymi dziecmi, ktore nie chodza na
    religie
  • Gość: nauczyciel IP: *.wsinf.edu.pl 05.09.06, 11:47
    Raczej nie zorganizuje.
  • Gość: a IP: *.ipartners.pl 05.09.06, 11:52
    Moje dziecko w zeszłym roku zrezygnowało z religii i spędzało ją na korytarzu
    szkolnym. Byłam tez wzywana przez wychowawczynię, która sugerowała żeby
    córka "gdzieś na ten czas wychodziła" bo nie wchodząc do klasy zniechęca innych
    do uczestniczenia w zajęciach. Proporcje częstotliwości zajęć religii w
    porównaniu z innymi przedmiotami chyba nie wymagają komentarza, podobnie jak
    umiejscowienie tej (przecież dodatkowej)lekcji w w środku planu dnia.
  • Gość: mirka IP: *.odnxx4.adsl-dhcp.tele.dk 08.09.06, 21:42
    Bzdura. Nie bioracy udzialu w lekcjach religii walesaja sie po szkolach bez
    zadnych zajec i zadnego nadzoru pedagogicznego, bo nie ma mozliwosci zarowno
    kadrowych jak i finansowych dla zorganizowania dla nich jakichkolwiek zajec
    alternatywnych. Uwazam, ze problem ten jest celowo przemilczany w calej
    oswiacie.
  • Gość: rew IP: *.tkdami.net 11.09.06, 21:42
    wydaje Ci się, etyki nie ma kto uczyć.
  • Gość: Aldona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 09:36
    Ten sam problem dotknął i mnie w zeszłym roku. Proszę wyobraźcie sobie, że
    lekcje etyki są prowadzone przez księdza, który prowadzi religię. Taka sytuacja
    ma miejsce w wielu szkołach w Polsce – wiem, bo szczegółowo sprawdzałam.
    Niestety nie mam w zasięgu kilku kilometrów szkoły gdzie mogłyby się odbywać
    lekcje etyki. W przypadku mojej córki jest to szkoła podstawowa – dzieci nie
    chodzące na religię postrzegane przez grono pedagogiczne i rówieśników
    delikatnie powiedziawszy jako inne , żeby nie powiedzieć gorsze.
    I jeszcze jedno: Rozmowa z Dyrektorami (trzech ) szkół gdzie lekcje religii
    prowadzi ksiądz, ich argumenty:
    1. To jest najlepiej przygotowana osoba z całego grona pedagogicznego.
    2. Proszę przekonać dziecko do uczęszczania na religię to jest dla niej
    najlepsze nawet, jeżeli nie zdaje sobie sprawy.
    3. Ostatni argument dotyczył JPII aż nie chce mi się przytaczać.
    Sama nie wiem, co z tym fantem zrobić.
  • drzewko_szczescia 05.09.06, 09:54
    Nie uczęszczanie na religię to jest wspaniała lekcja nonkonformizmu i walki o
    swoje przekonania. I tego, że czasem w życiu jest się odmieńcem, ale to nie
    znaczy, że wikszość ma zawsze rację. Jeśli rodzice są przekonani o słusznosci
    swojej decyzji, to dziecko też będzie miało takie przekonanie i poradzi sobie z
    rówieśnikami, jestem pewna. I to zaprocentuje w przyszłości, w innych życiowych
    sytuacjach.
    Mój gimnazjalista nigdy nie chodził na religię, siedział w bibliotece lub w
    świetlicy, zapomniałam szczerze mówiąc o możliwości "walki" o etykę. Co z niego
    wyrośnie- zobaczymy ;)
    --
    beniamin.blox.pl/html
  • Gość: Aldona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 10:35
    W pełni się z Tobą zgadzam niestety sytuacja mojej córki była dosyć dramatyczna
    (mała miejscowość) Dochodziło w wyniku tej „odmienności” do szkalowania ze
    strony księdza, co spowodowało agresję ze strony manipulowanych dzieci (komfort
    siedzenia spokojnie nie zaczepianą w bibliotece – był marzeniem). Interwencje u
    przełożonych nie przynosiły rezultatu. Sytuacja stała się nie do zniesienia
    podczas czasu, kiedy umierał JPII.Apele szkolne, różnego rodzaju obchody
    w „świeckiej szkole”, nasilały się agresję wobec mojej córki i jej dwóch
    koleżanek i kolegi. Miałam podstawy, aby bać się o bezpieczeństwo.
    Drugi problem to media i kampania pt. umiera nasz papież, (ale on przecież nie
    był p. mojej córki) Programy telewizyjne, radio itd. Córa dochodziła
    wielokrotnie do wniosku,że ta nasza postawa życiowa to rodzaj wynaturzenia, bo
    skoro wszyscy to, dlaczego nie my I te ciągłe odwołania do miłości dobra itd.
    Jako argumentu za wiarą. Dziecko było poddawane ciągłej presji, a dzięki mediom
    również manipulacji.
    To ciągłe powtarzanie nasza religia, my Polacy Katolicy itp. Bardzo dobrze
    zapamiętam pytania tak bardzo bolesne dla mnie patriotki, które zadawała. Czy
    my jesteśmy Polakami , skoro nie wierzymy nie możemy być Polakami. Mamo czy ja
    jestem dobrym człowiekiem skoro nie kocham Chrystusa ? W szkole mówili, że
    ktoś, kto Go nie kocha na pewno nie jest dobry. Dziesiątki Pytań bardzo
    bolesnych i trudnych tak małemu dziecku do wytłumaczenia.
  • titta 05.09.06, 11:25
    Trzeba bylo porozmawiac z ksiedzem i zapytac sie czy uwaza to za chrzescijanska
    postawe i czy aby wlasnie tak (w duchu JPII?) chce wychowac dzieci. Trzeba
    dyskutowac.
    Ja chodzilam w liceum na religie katolicka, choc nie musialm (od nas nie
    wymagano zadnych zaswiadczen, poza ustnym zgloszeniem przed koncem roku, ze
    chce sie miec ocene na swiadectwie)i mialam do wyboru religie protestancka
    (niestety z bardzo leciwym ksiedzem i byla bardzo nudna). Przyznaje szczeze, ze
    chodzilam po to zeby podyskutowac (wiem, niedojzaly i zarozumialy smarkacz
    bylam ;). Ale mysle, ze trzeba umiec bronic wlasnego zdania - jesli robi sie to
    logicznie, spokojnie i bez krzyku, madzy to uszanuja, a glupi tylko obnaza
    swaja glupote.
  • Gość: M IP: *.toya.net.pl 05.09.06, 09:58
    Teraz wszedł w życie przepis ,że danego przedmiotu może nauczać tylko osoba z
    przygotowaniem pedagogicznym i kierunkowym tytułem magistra ;w przypadku etyki
    zatem - absolwent filozofii /lub nauk społecznych (socjologia).Skoro z powodu
    braku takich kwalifikacji nauczyciele są zwalniani z pracy rodzice powinni
    domagać sie, żeby przestrzegano tego takze w odniesieniu do religii .Ksiądż nie
    będący absolwentem studiów filozoficznych uprawnień do nauczania etyki nie
    posiada. W świetle prawa i założeń reformy oświatowej .Tyle,że w naszym
    państwie teoria sobie , praktyka sobie
  • Gość: ewqa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 10:04
    Tyle, że akurat ksiądz studiuje podczas własnych studiów filozofię bardzo
    dokładnie.
  • Gość: r5d IP: 213.134.141.* 05.09.06, 15:12
    Z Popperem na czele. Buahaha!
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 15:40
    Też bym polemizował z "Ewką" co do tej dokładności studiowania filozofii przez alumnów. Wystarczy posłuchać "głębokich" przemyśleń księży, z którymi się dzielą podczas wygłaszanych kazań, by się zorientować, jak głębokie były te ich filozoficzne studia.
  • pegazx 05.09.06, 16:16
    Iść na wybory i głosować na tych co jasno mówią o powrocie religii do kościoła.
  • Gość: zajonczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 09:51
    Kurs skubania drobiu.
  • Gość: zdezo IP: *.satfilm.net.pl 05.09.06, 10:01
    A chciałbym wiedzieć ile czasu poświęca córce Szanowna Pani Matka w tygodniu, na wychowanie zgodne z dekalogiem? Co dla niej ważniejsze jest? aby córka szybko zajęła czołową lokatę w wyścigu szczurów czy aby była dobrze wychowaną kobietą?
  • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 10:07
    a co nauka dekalogu czy lekcje religi mają do dobrego wychowania????
  • Gość: anna IP: *.chello.pl 05.09.06, 10:18
    a czy gimnazjaliści, którzy nie uczęszczają na lekcje religii- bo rozumiem, ze
    była to ich własna, przemyślana decyzja, podjęta po długim rozważaniu plusów i
    minusów katolicyzmu, i poznaniu także innych religii, tak dla porównania i
    obiektywnej oceny co się bardziej opłaca (w myśl Pascalowskiego zakładu)-
    zechcą w przyszłości ochrzcić swe dzieci?
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 05.09.06, 10:32
    twoja sprawa, że tak spytam?
  • miauka 05.09.06, 10:40
    Na Boginię, kobieto, myślenie nie boli, zawsze warto choćby krótko je
    zastosować, zanim zacznie się głupoty wygadyuwać i durne pytania zadawać.
  • marakuja1 05.09.06, 12:10
    Gość portalu: anna napisał(a):
    > a czy gimnazjaliści, którzy nie uczęszczają na lekcje religii- bo rozumiem,
    ze > była to ich własna, przemyślana decyzja, podjęta po długim rozważaniu
    plusów i > minusów katolicyzmu, i poznaniu także innych religii, tak dla
    porównania i > obiektywnej oceny co się bardziej opłaca

    A czy dzieci chodzące na religię same na to wyraziły zgodę, czy też są tam
    zapisywane przez rodziców? Które z dzieci katolickich poznało inne religie?
  • Gość: annika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 21:05
    a jak nawet nie ochrzczą to jakas krzywda tym dzieciom sie stanie? Ja chodziłam
    na religię dotąd, dopóki musiałam (rodzice kazali), ale moje dzieci będa
    niewierzące, tak jak ja obecnie.
  • Gość: hala IP: *.profiline.pl 05.09.06, 10:19
    mozna byc dobrym, szanowanym czlowiekiem bez boga chrzescijanskiego czy
    jakiegokolwiek innego
    wiara nie czyni z nas lepszych, a wrecz przeciwnie wielu z nas czyni zlo
    wiedzac ze ich grzechy beda im odpuszcone (tym bardziej gdy dali na ofiare) ,
    wiem ze podjecie decuzji o uczesczaniu dziecka na religi jest trudne bo obawiamy
    sie ze to ono ucierpi, ale skoro inni glosza ze sa chrzescijanami a ich dzieci
    tez, to powinni przedewszystkim milowac blizniego swego .... ale jak widac do
    tego jak i do tolerancji rligijnej wielu nie dorosło
  • titta 05.09.06, 11:33
    Grzechy nie beda odpuszczone dlatego ze sie da na ofiare (jaki byl by to Bog od
    ktorego mozna cos kupic?) ale dlatego ze ktos poniosl za nie kare. Oddal swoje
    zycie. Czy wiec ktos wiedzac, ze za jego grzechy Bog poswiecil swojego
    ukochanego syna czyni zlo (swiadomie) to zapytam, gdzie ma tego Boga?
  • Gość: violetta IP: *.kalisz.mm.pl 05.09.06, 12:17
    Jestem magistrem filozofii i fizyki. Długo walczyłam, żeby w mojej szkole uczyć
    etyki bo młodzież chce i rodzice też. Ale żaden dyrektor sie nie odwazy
    wprowadzić etyki, żeby sie nie narazić władzom.
  • Gość: violetta IP: *.kalisz.mm.pl 05.09.06, 12:21
    Nie ma mowy o etyce w szkole!!! Jestem magistrem filozofii i długo walczyłam o
    ten przedmiot, dyrektorzy sie boja władz. Na świadectwach nie wolno skreślać
    wyrazu etyka, jest taki "łamaniec" religia/etyka i to wspaniale fałszuje sprawy.
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:31
    U nas w szkole jest etyka ( vide mój post). Co prawda jeszcze jest etyka ( bo
    PiS+ LPR może zrobić wszystko), ale póki co figuruje w planie. Na 5 lekcji we
    wtorki.
  • Gość: piootrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 10:22
    Czy dziecko może być w klasie na lekcji religii , nie uczestnicząc w niej?
  • adam725 05.09.06, 10:44
    Moze. Moja siostra tak miala w liceum - miala bardzo fajnego ksiedza, nie mial
    nic przeciwko temu, zeby zostawala w klasie, choc czasem chodzila wtedy do
    biblioteki. Czasem odrabiala na religii inne lekcje, ale tez sluchala tego, co
    sie dzialo, byla zainteresowana roznymi rzeczami. Zdarzalo sie, ze zostawala
    chwile po zajeciach, by zadac ksiedzu pytanie "nie przy wszystkich".
    Oczywiscie wydaje mi sie, ze zostawanie w klasie zalezy od tego, czy dziecko
    nie jest konfliktowe i "z gory" nie nastawione wrogo do ksiedza.

    Pamietam, ze Joasi bardzo nie podobalo sie to, ze niektore "chodzace" na
    religie osoby przeszkadzaly innym i lekcewazyly prowadzacego, czesto mi o tym
    mowila. Zreszta bolalo ja tez lekcewazace traktowanie przez kolegow nie
    najmlodszej juz pani od polskiego. Tak, ze wydaje mi sie, ze zalezy to od
    dziecka i jego nastawienia. A jesli dziecko jest mlodsze, najlepiej sam
    porozmawaij z wykladajacym ten przedmiot ksiedzem lub katecheta, bedziesz mogl
    go "wyczuc". Asia sama rozmawiala z ksiedzem, ale miala wtedy 16 lat. Mysle, ze
    jesli maluch jest grzeczny, to nie powinno byc problemu :-)
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 15:43
    Co ma wspólnego dobre wychowanie z dekalogiem? Ano to, że uczy się posłuszeństwa, oddania i zaufania do księży i tego systemu indoktrynacji, który reprezentują i z którego żyją.
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 05.09.06, 11:14
    a co ma dobre wychowanie wspolnego z bycie katolikiem??? wg. takich "katolikow"
    jak ty dobra kobieta to pewnie taka co stoi przy garach, jest sluzaca meza,
    zajmuje sie tylko wychowaniem dzieci i nie ma wlasnych ambicji co? jezeli
    uwazasz, ze ktos kto dazy do rozwijania sie jest bee to wspolczuje - nie
    chcialabym cie znac osobiscie. owszem taki"dziki" wyscig szczurow to nic
    dobrego, ale bez przesady!
  • titta 05.09.06, 11:28
    Widzisz mozna poswiecac wiele czasu i wlasnie dlatego nie chciec, zeby dziecko
    chodzilo na religie. Szczegolnie jesli wykladana jest na niej "radiomaryjana"
    wizja milosci blizniego: kochaj ustami i nie zapomnij kopnac, szczegolnie jak
    sie potknal.
  • piwi77 05.09.06, 11:29
    Gość portalu: zdezo napisał(a):

    > A chciałbym wiedzieć ile czasu poświęca córce Szanowna Pani Matka w tygodniu,
    n
    > a wychowanie zgodne z dekalogiem?

    Przepraszam, a z którą wersją dekalogu, tą orginalną, czy tą zmienioną przez
    Kościół? Wiem, głupie pytanie, więc je cofam. Wiadomo, że chodzi o kościelną
    wersję.
  • Gość: sylwio IP: *.stk.vectranet.pl 05.09.06, 12:06
    Poza tym mozemy dodac jeszcze 2 przykazanie i złote cielce w "kościołach" co
    innego wyznajemy i co innego robimy. Skad się biorą święci skoro sąd ostateczny
    się nie odbył. Ludzie sami sobie bożków wybrali na przekór swojemy Bogu..Wiele
    jest takich spraw w kościele. Razi w oczy
  • malinov 05.09.06, 12:08
    Gość portalu: sylwio napisał(a):

    > Poza tym mozemy dodac jeszcze 2 przykazanie i złote cielce w "kościołach" co
    > innego wyznajemy i co innego robimy. Skad się biorą święci skoro sąd
    ostateczny
    >
    > się nie odbył. Ludzie sami sobie bożków wybrali na przekór swojemy
    Bogu..Wiele
    > jest takich spraw w kościele. Razi w oczy


    Oj, zeby to bylo wszystko...
    Ale niestety jest tego wiele wiecej...
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:40
    Poświęcam mojemu dziecku wystarczająco dużo czasu i wychowuję je zgodnie z
    własnym sumieniem, wyznaniem i zasadami.
    Nie chodzimy do kościoła.
    Nie jesteśmy hipokrytami.
    Nie uważamy, że dzieci urodzone w związkach pozamałżeńskich są gorsze.
    Nie potępiamy homoseksualistów ( i nie zaglądamy nikomu do łóżek)
    Wiemy, że nikt nie przeszedł przez życie nie kłamiąc ( jeden kłamie więcej,
    drugi mniej, trzeci w dobrej wierze)
    Jesteśmy zwolennikami zapłodnienia in vitro
    Nie jesteśmy przeciwni eutanazji
    Nie wszystkich bliźnich miłujemy - mamy w otoczeniu osoby, do których czujemy
    złość albo, których po prostu nie lubimy.
    Ważne jest dla nas , aby nasz syn zajął wysoką lokatę w, jak chcesz to nazwać
    wyścigiem szczurów, to nazywaj, bo daje to szansę na sukces w życiu, także
    finansowy.
    Wychowujemy naszego syna tak jak sami zostaliśmy wychowani. I jest
    niejednokrotnie lepszym, bardziej otwartym na innych i szczęśliwszym
    człowiekiem, niż koledzy klepiący pacierze.
  • cybulski.t 05.09.06, 14:31
    Cios bardzo ponizej pasa.
    Jest taka przypowiesc, o wyspie na ktorej mieszkali bardzo dobrzy tubylcy. Nie
    znali grzechu i ich niepopelniali. Przypominali w tym wczesne gminy
    chrzescijanskie. Az tu pewnego dnia przybyl misjonarz i zaczal im opowiadac o
    grzechach. I Ci tubylcy, ktorzy wczesniej nie wiedzieli co to zlo dowiedzieli
    sie, ze mozna krasc, zabijac itd. W rezultacie raj zamienil sie w pieklo.
    Religia nie jest potrzebna aby byc dobrym. Zadna religia.
  • viking2 07.09.06, 02:06
    Gość portalu: zdezo napisał(a):

    > A chciałbym wiedzieć ile czasu poświęca córce Szanowna Pani Matka w tygodniu, n
    > a wychowanie zgodne z dekalogiem? Co dla niej ważniejsze jest? aby córka szybko
    > zajęła czołową lokatę w wyścigu szczurów czy aby była dobrze wychowaną kobietą?

    A otoz i wlasnie wyszlo szydlo z worka. A coz ma, nasz drogi zdezo, dekalog do
    ukierunkowania corki na dobrze wychowana kobiete? Nie bede bawil sie w
    demagogiczne pytania w rodzaju "a kto to jest dobrze wychowana kobieta?" -
    przyjmijmy, ze mowa o kims, kto kieruje sie zasada "nie krzywdzic innych" i ma
    szacunek dla samej siebie i dla innych - tych, ktorzy na ten szacunek zasluguja.
    Ostatecznie, sposrod ksiezy-pedofilow (czyli, nazywajac rzeczy po imieniu,
    ksiezy-gwalcicieli dzieci) nie ma ani jednego, ktory nie bylby swego czasu
    wychowywany zgodnie z dekalogiem...
    Tak wiec, ponawiam pytanie postawione na poczatku.
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 07.09.06, 08:53
    I ja też pytam o to samo.
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 07.09.06, 14:21
    zapomnialam zapytac: co (kto) to jest DOBRA kobieta? masz namysli "dobrze
    ulozona jak np. pies"? - sorki ale takie porownanie mi przyszlo do glowy. chyba
    kupie kalacha i zaczne strzelac!:-[
  • viking2 08.09.06, 02:36
    No nie, gwoli prawdy, to zdezo napisal "dobrze wychowana kobieta", a nie "dobra
    kobieta" (gdyby to drugie, to masz racje z tym kalachem).
    Ale wezmy te "dobrze wychowana" - wiadomo, ze to znaczy cos innego dla kazdego,
    kto czyta. Musimy sie zatem jakos umowic. Zrobie poczatek:
    Bedzie to osoba, ktora ma szacunek dla samej siebie i dla otoczenia.
    Bedzie to osoba myslaca, ktora wie, ze nie zawsze i nie wszedzie i nie wszyscy w
    otoczeniu zasluguja na szacunek i jest w stanie samodzielnie stwierdzic kto tak,
    a kto nie.
    Bedzie to osoba kierujaca sie zasada "zyj zwoje zycie, pozwol innym zyc ich
    zycie i nie krzywdz innych".
    Bedzie to osoba, ktora rozumie, ze samodzielnosc i podejmowanie wlasnych decyzji
    nieuchronnie wiaze sie z koniecznoscia ponoszenia konsekwencji tych decyzji.

    Co dodasz?
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 08.09.06, 10:58
    1 osoba szanujaca to, ze inni maja prawo miec wlasne zdanie.
    2 osoba, ktora potrafi bezinteresownie i z potrzeby serca niesc pomoc innym.
    3 osoba, ktora nie knuje intryg, itp. historii z zazdrosci, zlosci,
    flustracji...
    4 osoba, ktora kulture osobista traktuje jak cos najnormalniejszego na swiecie.

    wg. mnie ktos spelniajacy te punkty jest dobrze wychowany.szczerze mowiac
    zgadzam sie ze wszystkim co zostalo przez ciebie wymienione. jezeli jeszcze
    przyjdzie mi cos do glowy - napisze. teraz jakos mam "pustke".
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 15:55
    No właśnie - tego rodzaju kwestie i rozważania, szczególnie porównawcze, mogą być treścią przedmiotu etyki. A nie umoralnianie. Jak "ustawianie".
  • viking2 11.09.06, 01:40
    Podpisuje sie pod tym, co dodales.
  • ona.pomylona 08.09.06, 18:31
    Wg zdezo, "dobrze wychowana kobieta" w duchu dekalogu to taka, ktora jak maz
    wroci pijany, zamiast na niego krzyczec, przyniesie mu piwo. Bo jak nie
    przyniesie, to maz pojdzie do innej.;)
  • Gość: DDD IP: *.wlodkowic.pl 05.09.06, 10:23
    Liczba godzin jest okreslona odgórnie i wszędzie są 2 godziny. Nic z tym nie
    zrobisz.
  • Gość: T. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 13:19
    Ja mialam jedna. Przez cale gimnazjum i liceum..ale szkola wystapila o zgode do
    odpowiednich organow koscielnych, bo oczywiscie to kosciol narzuca te 2
    godziny, ktore - a i owszem, sa najczesniej albo bezproduktywne (vide: 'lekcja
    wolna'), albo w glowe tych biednych ludzi pakowane so doslownie bzdurne
    glupotki i poglady na zycie ksiedza katechety (moj np. rzucal teoriami w
    stylu 'dzieci z rozbitych rodzin nie sa i nigdy nie beda w stanie zbudowac
    trwalego zwiazku'. Ale wracajac do tematu - zrezygnowac mozna..w niektorych
    szkolach bezprawnie wymaga sie oswiadczenia Rodzicow, iz wyrazaja zgode na
    rezygnacje dziecka z tych lekcji (podczas gdy tak naprawde powinni pisac zgode
    na to, by na nie uczeszczalo - tak stanowi prawo..a przynajmniej tak mowila
    dyrekcja mojej szkoly), nie zawsze jest etyka, a jesli jest to nie zawsze wiele
    sie rozni od religii. Wyjsc nie mozna bo szkoly maja swoje fobie..wiec suma
    sumarum ja chodzilam bo i tak nie mialam nic innego w tym czasie do roboty...n
    POzdrawiam,
    T.
  • wolt-r 06.09.06, 17:36
    Etyka to nauka o moralności. A raczej o moralnościach. Inna jest moralność
    katolicka, inna jest moralność Kalego, jeszcze inna jest jakaś buszmeńska...
    Etyka łączy to w całość swym filozoficznym, bezstronnym podejściem.
    Dlatego etyka nie powinna być prowadzona przez osobę jawnie należącą do grupy o
    wyraźnie zdefiniowanej jednej, konkretnej moralnośći. Jeżeli lekcję etyki
    prowadzi ksiądz to najprawdopodobnij przeradza się ona w lekcję religii, gdyż
    lojalny Kościołowi ksiądz wykłada po prostu zasady moralności katolickiej - ale
    nie etykę.
    O tym, że łamane jest prawo, nagminie!, to już pisałem: bezprawnie wymaga się
    od rodziców decyzji na piśmie, że dziecko NIE będzie chodziło na religię,
    podczas gdy pisać powinni tylko ci, którzy CHCĄ, by dziecko na religię chodziło.
  • miauka 05.09.06, 10:25
    Szkoła - tak mi tłumaczyła dyrektorka, gdy mój syn był w 3 klasie podstawówki -
    ma obowiązek zorganizować etykę, jeśli z jednego poziomu nauczania zbierze się 9
    dzieci nie chodzących na religię. Na taką "frekwencję" można liczyć dopiero w
    liceum, więc mój syn po prostu nie chodził na religię. Religia to przedmiot
    NIOBOWIĄZKOWY.
    Mnie szlag trafiał na co innego, że pomimo innych zapowiedzi, lekcje religii
    zawsze były w środku dnia, nigdy na początku lub na końcu zajęć, w związku z tym
    mój syn musiał kiblować najpierw w świetlicy, potem w bibliotece. Próbowałam się
    dogadać z dyrekcją, że biorę odpowiedzialność i żeby wracał do domu na tę
    godzinę (ma do domu 100 m) - słyszałam: nie, bo nie lub w koło macieju, że
    szkoła jest za dziecko odpowiedzialna, na moje, że na piśmie złożę oświadczenie,
    że na tę godzinę zwalniam szkołę od odpowiedzialności, był kolejny bzdurny
    argument, że po tej lekcji syn na pewno nie wróci z powrotem na zajęcia (tak
    sobie założyli), no i żeby go chronić przed samym sobą itd w ten deseń. Ręce mi
    opadają na taką głupotę, ale nie mam siły ani czasu zmagać się z tym.
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 05.09.06, 10:55
    Zetknęłam się już bardzo dawno z tą materią.Dzieci moje nie chodziły
    na religię,chociaż był obowiązek.Wyglądało to różnie,jedno miało silny
    charakter i nie było mowy o "nakłanianiu",natomiast drugie miało
    ciągłe problemy-oczywiscie ciągłe pytania,namowy,brak wyrozumiałości
    i tolerancji.W szkole oczywiście były pomysły aby na wszelki wypadek
    dziecko zapisać,bo o lekcjach zamiennych nie było mowy.Jakoś udało się
    skończyć te szkoły/oczywiście rozgoryczenie pozostało/.Teraz są dorośli
    i najgorsze,że problem wraca i to zwielokrotniony w postaci własnych dzieci.
    Pamiętam mój okres szkolny,religia była obowiązkowym przedmiotem,jednak
    były szkoły świeckie pozbawione lekcji religii.Myślę że było to dobre rozwiązanie.
    Wszystkich "odmieńców" wysyłano do takiej szkoły i spokój.Niestety nie wiem czy
    w obecnej chwili jest możliwe takie rozwiązanie?
    Dzieci swoje wychowałam tolerancyjnie i uczciwie.Za wszystkie działania w życiu
    odpowiadają sami przed sobą i swoim sumieniem,tym bardziej muszą zawsze zachowywać
    się porządnie.Kiedyś ks.Tiszner powiedział,że nie jest ważne czy ktoś jest katolikiem tylko czy jest człowiekiem.
  • Gość: bee.87 IP: *.czajen.pl 05.09.06, 11:37
    w kazdej szkole jest 2 godziny religii, bo to odgorny wymog ministerstwa!! w
    podstawowce, w gimnazjum i w liceum tez. wydaje mi sie ze jezyki tez sa tak
    ustawione, przynajmniej ja mialam zarowno w gimnazjum jak i w liceum 3 godziny
    angielskiego i 2 godziny drugiego jezyka.
    jezeli ktos nie chodzi na religie szkola ma obowiazek wyslac taka osobe na
    lekcje etyki. czy wszystkie szkoly to praktykuja nie wiem, ale nie wolno na ten
    czas zwolnic ucznia ze szkoly, bo w tych 2 godzinach szkola za nie odpowiada.
  • Gość: ALINA IP: 195.189.33.* 06.09.06, 13:44
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Zetknęłam się już bardzo dawno z tą materią.Dzieci moje nie chodziły
    > na religię,chociaż był obowiązek.

    A w jakim to kraju? Bo w Polsce nigdy nie było obowiązku.
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 16:32
    Do Aliny (piszącej m. in., że "w Polsce nigdy nie było obowiązku" chodzenia na religię.
    Otóż był i pozostała tradycja. A tradycja u nas oznacza "wielki zbiorowy obowiązek".
    Gdy chodziłem do podstawówki, "nauka" zaczynała się od apelu, na którym się śpiewało różne pieśni (hymn, także ten harcerski). Pierwsza lekcja zaś zaczynała się modlitwą do Ducha św. Odważyłby się jaki "żyd" wyłamać, to by się nie pozbierał. Stąd (m. in.) mamy tylu patriotów polakokatolików. Jak wiadomo, najgorliwsi są neofici. Także w wyszukiwaniu tych, co nie poszli w ich ślady. To samo było - nieco później - z partią. I teraz też wygląda na to samo.
  • titta 05.09.06, 11:42
    Chm, ja lubilam takie okienka (w podstawowce nie chodzilam czasem na chemie).
    Mozna bylo posiedziec w spokoju z ksiazka (bynajmniej nie podrecznikiem) - moze
    wiec nie jest to problem?
  • malinov 05.09.06, 12:06
    Ja tez na religie nigdy nie chodzilem - ani w podstawowce, ani w liceum.
    Oczywiscie o tym, zeby lekcje odbywaly sie na pierwszych godzinach mozna bylo
    zapomniec. Najbardziej rozbawil mnie argument mojego dyrektora z liceum
    przytoczony na pytanie dlaczego... "bo ksiadz jest dojezdny...". Normalnie rece
    opadaja. A ja to niby dojezdzac nie musialem?? Ale coz, w katolickim kraju
    panuja katolickie realia, a jak ktos wyznaje inna religie, to zawsze bedzie
    mial pod gorke. Ale nie ma co narzekac na okienka - zawsze mozna bylo odrobic
    lekcje albo poczytac dobra powiesc... Milo tez wspominam pogaduchy z kolezanka
    pracujaca w barze szkolnym, takze luzik :)
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:20
    W porządku,można spedzać inaczej czas jak sie ma ileś lat,a doradżcie co robić w przedszkolu? Przedszkolacy mają lekcje religii w starszakach są to dzieci 6 letnie.
  • Gość: 3xm IP: 195.187.134.* 05.09.06, 14:21
    zgadza sie. w przedszkolach tez juz prowadza indoktrynacje i to od 5 roku
    zycia. to nie szkola, gdzie dziecko moze isc do swietlicy, czy tez siedziec na
    korytarzu. nagminna praktyka w przedszkolu corki jest, ze panie i tak
    zaprowadzaja wszystkie dzieci na religie, bo w tym czasie moga sobie zrobic
    wolne i napic sie kawy. i nie obchodzi ich, ze ktos sobie nie zyczy by jego
    dziecko bralo udzial w lekcjach religii. one maja to gdzies, to my, rodzice
    mamy problem, bo nieswiadome niczego dziecko zaczyna przynosic do domu roznego
    rodzaju rewelacje, ktore jej wciska ksiadz. mozna albo zostac hipokryta i
    ukrywac swoje poglady, albo probowac wyjasniac co samemu sie mysli, tylko, ze
    pieciolatek nie rozumie jeszcze co to znaczy roznica pogladow. nie widze powodu
    by ktos obcy podwazal moj autorytet rodzica. a i ja wole unikac podwazania
    wprost przed dzieckiem autorytetu wychowawcy. ale niestety do tego to sie
    sprowadza, bo konflikt jest nieunikniony.
  • Gość: kopyt IP: 83.14.92.* 05.09.06, 17:52
    a niby jakie rewelacje??
  • jolunia01 05.09.06, 20:08

    3xm napisał(a):


    to my, rodzice mamy problem, bo nieswiadome niczego dziecko zaczyna przynosic
    do domu roznego rodzaju rewelacje, ktore jej wciska ksiadz. ...


    Gość: kopyt zapytał:

    a niby jakie rewelacje??


    A no np. takie, jak moja córka - opowiadanie o tym, jak "chłopczyk bawił się
    cały wieczór, a później, jak juz miał iść spać to był zmęczony i nie odmówił
    paciorka, a jak rano sie obudził, to nie mógł chodzić", albo "chłopczyk nie
    słuchał mamy i wyjechał rowerkiem na ulicę i wpadł pod samochód",
    albo "chłopczyk był bardzo niegrzeczny, rozrabiał, nie słuchał rodziców, bił
    kolegów (itd.) aż umarł i wtedy trafił do piekła i diabeł go smażył w smole".

    Na szczęście dyrektorka była rozsądna i przywołała katechetkę - idiotkę do
    porządku.

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 07.09.06, 14:31
    bez komentarza!!! idiotka to malo powiedziane, niestety.
  • j.j.jaglarz 09.09.06, 14:28
    Ja jestem w gimnazjum. I od pierwszego dnia szkoły z religii zostałem
    zwolniony. Przesiaduję sobie w czytelni, jest fajnie. Nie uznaję
    chrześcijańskiego boga, a moja rodzina jest katolicka. Nie wierzę w jego
    specjalne moce itd. A tego właśnie w mojej szkole uczą na religii. Uczą
    historii religii świata (z tym się zgadzam), ale także wg. mnie starają się
    wyhować ludzi na nowych księzy i zakonnice. Ciagle tylko teksty "Bóg to by ci
    nie przebaczył", "Bóg jest najdoskonalszy, módl się do niego o przebaczenie". A
    wiecie, że próbują zamieszać uczniom w głowie jeśli chodzi o seksualność
    człowieka??!! Jeśli będziecie się gorliwie modlić to Bóg wam pomoże!! Taka jest
    teoria. A wystarczy tylko...no wszyscy wiemy co wystarczy zrobić.

    Kolegów z innej szkoły Wychowania do życia w rodzinie uczył..ksiądz!!

    A zresztą każdy ma inne zdanie, ale jedno jest pewne. Polska wraca się do
    czasów średniowiecza. Klerycy i księża mają i tak wielką władzę.
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 16:41
    Cyt.: "Na szczęście dyrektorka była rozsądna i przywołała katechetkę - idiotkę do porządku".
    Pytanie: Ile dzieci zdążyła nafaszerować takim rewelacjami (to z łaciny i znaczy "objawienie"), zanim dyrektorka jej przeszkodziła w dalszym szerzeniu tych Prawd?
    Drugie pyt.: Czy przywołanie do porządku w jednym przedszkolu, rzutuje na inne? Obawiam się, że nie. Bo co poza tym umie innego ta biedna istota, pełniąca rolę nauczycielki? I cała generacja (dwie? trzy generacje?) podobnie uformowanych istot?
  • wolt-r 06.09.06, 17:50
    Owszem każde omawianie tematu z tylko jednej perspektywy jest indoktrynacją.
    Zwłaszcza ohydną, gdy dotyczy, nie znających się na relatywizmie, dzici w wieku
    przedszkolnym.
    Gdy edukcją zajmowała się jeszcze pani Łybacka, ministerstwo rozesłało do
    liceów i... szkół wyższych! pismo, w którym prosiło, by zarządzający placówkami
    sprawdzali dokładnie komu wynajmują pomieszczenia wieczorami, aby nie
    wynajmować tych pomieszczeń sektom na zajęcia indoktrynacyjne. List ten
    otrzymały również władze państwowych uniwersytetów.
    Co to oznacza? MEN próbuje chronić - pełnoletnich przecież - studentów przed
    indoktrynacją ze strony grup religijnych stanowiących dla katolicyzmu
    konkurencję. Jednocześnie nie widzi nic złego w tym, że już przedszkolaki
    indoktrynowane są przez katolików w przedszkolach na lekcjach religii!
  • Gość: jaa IP: 83.14.92.* 05.09.06, 17:51
    przedszkolaki, a nie "przedszkolacy"
  • tomek854 09.09.06, 19:18
    I wszechpolaki a nie wszechpolacy? :-)

    Ale pewnie za to buracy a nie buraki? ;-)

    Dla mnie akurat dziecko takze jest czlowiekiem...
    --
    oryś _@/"
    Do Turcji na zaćmienie
    Autostopem gdziekolwiek :-)
  • nela42 05.09.06, 23:45
    powiem tak w przedszkolu jako jedyna odmowiłam udziału w religii i nie bylo z
    tym problemu, jednak dziecko siedziało na ławeczce w holu i niestety cierpiało,
    ale za to dostawało jakis kisiel na otarcie łez od kucharek.
  • Gość: mihau IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:34
    2 godziny?!!
    o wow!
    Chodziłem na religię, ale teraz takiej straty czasu to bym chyba nie
    zdzierżył... Lekcje w liceum były jeszcze do rzeczy, bo były w formie dyskusji
    dla chętnych i czasem coś się trafiło, a jak ktoś miał coś ważniejszego to mógł
    nawet wyjść. W podstawówce jednak to kompletna(!!) strata czasu - poza jedną
    miłą katechetką, która raczej wprawiła mnie w zduminei JAK można opanować grupę
    chuliganów głaszcząc ich po głowach ... :]

    Serio uważam, że nie posłałbym swoich (przyszłych) dzici na 2h na religię:
    NA TEN CZAS WYNAJĄŁBYM IM KOREPETYCJE W SZKOLE Z JĘZYKA NP. ANG. jeśli nie u
    nauczycieli to u studentów (w szkole!). Jestem pewien, że znalazłyby się 2-3
    dodatkowe dzieci z klasy do udziału w kosztach.

    2h religii
    1h wych patriotycznego
    = 10% z 30h zajęć tygodniowo
    aaaaaAAAAAAAAA!!!
  • tomek854 09.09.06, 19:20
    > 2h religii
    > 1h wych patriotycznego
    > = 10% z 30h zajęć tygodniowo
    > aaaaaAAAAAAAAA!!!
    >

    To ja Ci pokaze cos lepszego.

    Wez plan lekcji od zerowki do matury. I zobacz sobie ile jest religii...

    Okazuje sie ze w calym cyklu nauczania religii jest wiecej niz np. fizyki,
    chemii i np. przedsiebiorczosci RAZEM WZIETYCH!
    --
    oryś _@/"
    Do Turcji na zaćmienie
    Autostopem gdziekolwiek :-)
  • Gość: fa IP: *.chello.pl 05.09.06, 10:36
    oczywiście
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:25
    Mój syn nie chodził i nie chodzi na religię. W szkole jest etyka. Omawiane były
    m.in. następujące zagadnienia:
    * etyka lekarska
    * etyka w sporcie
    * etyczne problemy aborcji
    * etyczne problemy zapłodnienia in vitro
    * czy eutanazja ( gdy jest dozwolona prawnie) jest etyczna?
    * etyka adwokatów i sędziów
    * czy i dlaczego łapówki są nieetyczne
    * etyka na co dzień
    Ponadto ( i to stało się już przy pomocy księdza) uczniowie na etyce
    dowiedzieli się jak osoba niewierząca ma się zachować w czasie mszy ( np.
    żałobnej), jak zwracać się do księdza, zakonnicy itp.
    Uczniowie dowiedzieli się także o zasadach zachowania się w meczecie, w cerkwi,
    w synagodze ( co jest dozwolone, czego nie wolno i jak postępować, aby nie
    obrazić wierzących).
    Młodzież wie, dlaczego na kirkucie mężczyźni muszą mieć nakrytą głowę itp.
  • constance7 05.09.06, 13:03
    Tak powinno być wszędzie. Jeżeli ktoś nie wierzy w Boga, to powinien mieć
    szansę na zapoznanie się z etyką. Jednocześnie z własnego doświadczenia wiem że
    bardzo ważne jest to kto i w jaki sposób naucza religii.
    Jako dziecko byłam wierząca bo byli wszyscy wokół mnie. Potem w okresie liceum
    odkrywałam Boga już coraz bardziej osobiście. Ale w pełni, świadomie, dojrzale
    zrozumiałam czym jest wiara dopiero w wieku ok 30 lat. Od tzw. letniej
    katoliczki, która chodzi do kościoła co niedziela i do spowiedzi od święta do
    osoby zaangażowanej, która idzie na Mszę z radościa, dla której modlitwa to nie
    obowiązek ale możliwość porozmawiania z Ojcem który mnie kocha, minęło
    kilkanaście lat. I chyba każdy ma swoją własną drogę do poznania Prawdy. Jedni
    wscześniej drudzy dopiero na łożu śmierci a niektórzy no cóż....
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 13:23
    Nie podoba mi się takie podejście do sprawy. Szanuję ludzi wierzących,
    praktykująych, dla których religia jest rzeczą ważną, ale wymagam, by osoby
    wierzące szanowały równie mnie.
    Dla mnie religia nie jest ważna, jestem osobą niewierzącą, niepraktykującą,
    pochodzę z rodziny, w której nikt, nawet na przysłowiowym łożu śmierci się nie
    nawrócił. I nikt nie ma prawa do oceny.
    Uważam, że są w życiu każdego człowieka sprawy intymne i osobiste, takie, o
    których nie chce się z nikim rozmawiać, albo rozmawia się z wybranymi.
    O życiu seksualnym nikt o zdrowych zmysłach nie trąbi.
    O sprawach zdrowia rozmawia się zwykle z lekarzem.
    Wysokość zarobków też nie jest omawiana na szerokim forum.
    Nikogo nie powinna interesować taka lub inna orientacja seksualna.
    Sprawa wyznania, religii, stosunku do Boga także powinna być sprawą intymną i
    osobistą.
    Jeżeli tych prostych zasad będziemy się trzymać będzie mniej nieporozumień i
    waśni.
  • rafal3003 05.09.06, 13:24
    "a niektórzy no cóż...." sa wolni
  • Gość: asia IP: *.gdynia.mm.pl 05.09.06, 13:21
    Mamodamo, myślę, że nie masz szczęścia, ale za to szczęście zapłaciłaś-sama napisałaś, że Twój syn chodzi do szkoły niepublicznej, więc gdyby coś nie pasowało Tobie lub/i innym Rodzicom zwyczajnie zabraliby swoje dzieci ze szkoły i szkoła by zbankrutowała :) W szkołach publicznych jest o wiele, wiele gorzej (nie wszędzie, ale we większości). Tam nie zawsze szanuje się Rodziców, nie zawsze się ich słucha...
    Pozdrawiam Ciebie i Synka :)
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 13:31
    Wybrałam szkołe niepubliczną, bo:
    - chcę, aby mój syn uczył się w 15 a nie 30 osobowej klasie ( i za to płacę)
    - nie chcę, aby w klasie były osoby z tzw. marginesu ( chociaż w szkołach
    niepublicznych rwniez jest czasem margines - tyle, że innego rodzaju)
    - zależy mi na przyzwoitym nauczaniu co najmniej dwóch języków obcych ( i mam
    to)
    - płacę także za to, abym była normalnie(!) traktowana przez dyrektora,
    nauczycieli, panią sekretarkę, woźną.
    Religia jest tu rzeczą drugoplanową.
    Wiem, że w normalnym kraju, moje wymagania nie byłyby niczym nadzwyczajnym, ale
    cóż, przyszło nam żyć tu i teraz, w takich a nie innych warunkach.
    Niebawem mój syn idzie do liceum. Państwowego liceum. Nie nastawiam się, że
    będzie źle, będzie inaczej.
    Chciałabym, aby dosta się do szkoły z górnej półki , choćby dlatego, że jest w
    niej mały % marginesu, mniej przemocy. A religia? Póki nie jest obowiązkowa ( a
    LPR-owski minister uczynic może wszystko) nie będzie na nią chodził.
    Także chylę głowę w serdeczym ukłonie.
  • Gość: ads IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 12:36
    Zapisz dzieciaka na angielski poza szkołą. Każda włożona w to złotówka opłaca się. A jeśli chodzi o religie, wypytaj dziecko jaki jest ksiądz. U mnie w szkole np. bardzo mało mówił o religii, skupiał się raczej na tematach ogólnych i generalnie był ok. Na zajęcia chodziły też dzieci(a raczej młodzież) wyznania greckokatolickiego. Mimo uczęszczania na religię i tak wyrosłem na ateistę :P Przy, jak widzę, zdrowym podejściu do tematu w domu, dzieciak będzie miał "poszerzone horyzonty" na wiarę ;)
  • Gość: na temat IP: *.fbx.proxad.net 05.09.06, 12:36
    uczyl po angielsku albo w innym znanym mu jezyku.
    Te, ktore beda chcialy zrozumiec skorzystaja nie tylko jezykowo ale byc moze i
    "duchowo" a te ktorym (religia) jest obojetne (a jest to zdecydowana wiekszosc)
    nie rozumiejac nie beda indoktrynowane (bo czym innym sa w swojej przewazajacej
    wiekszosci "lekcje" religi ? )
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 16:53
    Z kim kompromis? Raczej: z czym? Z angielskim? Z innym językiem?
    Przecież słyszysz - choćby w tv - jakim językiem, tzn. gwarą, mówi większość tych uczonych, którzy są mistrzami katechetów.
    Oczekiwanie, że ksiądz poprowadzi lekcję po angielsku lub w innym popularnym języku przypomina phantasy.
    Mamy teraz pokolenie "za godzinę" (jak dobrze pójdzie). Przykładem pani minister.
  • xantypa83 05.09.06, 12:44
    Abstrahując od gł. tematu dyskusji. Dlaczego nie posyłacie dzieci na lekcje
    religii? Pytam z czystej ciekawości. Sama jestem agnosytkiem.
  • Gość: mamadama IP: *.chello.pl 05.09.06, 12:47
    Jesteśmy agnostykami. Dziecko widzi i wie co się dzieje i mówi w domu. Przyjęło
    nasz punkt widzenia i filozofię życiową.
    Uważam, że posyłanie na religię ( a co za tym idzie przyjęcie na siebie
    obowiązku uczestniczenia w coniedzielnych mszach , rekolekcjach itp ) jest
    nieprzyzwoite i niepotrzebne.
  • verdish 05.09.06, 13:43
    Brawo! Zostalam wychowana podobnie za co dziekuje moim rodzicom z calego serca.
    Oficjalnie jestem protestantka, choc niewierzaca. Czyli de facto ateistka.
    Tylko niech dziecko lepiej nie wyglasza publicznie 'domowych pogladow', bo przy
    obecnym ukladzie w rzadzie, to az moze byc niebezpieczne... to tak a propos
    wolnosci slowa... i tego co chca zrobic z konstytucja.

    Co do etyki - w liceum prowadzila ja pani bibliotekarka - kompletnie nie bedac
    do tego przygotowana. Ale musze przyznac, ze bardzo sie starala.
    Religia byla raz w tygodniu, oczywiscie byla w srodku lekcji. Etyka byla co
    drugi tydzien, ale zawsze w tym czasie co religia, a ze w calej szkole bylo na
    chyba z 15 osob, to praktycznie kazdy mial zajecia indywidualnie. Przewaznie w
    bibliotece - w moim przypadku przewaznie gadanie o ksiazkowych nowosciach, ale
    tematy przeszczepow, aborcji czy eutanazji tez byly poruszane :)

    pozdrawiam

    --
    ...yes it's just the second night
    but i would break backsides for you...
  • barka01 05.09.06, 13:20
    W liceum mojego syna lekcji etyki niestety nie ma.Szkoła usprawiedliwia się
    brakiem pieniędzy na lekcje religii i etyki.Ponoć deklarujących chęć
    uczęszczania na religię jest więcej. Pomimo uwag rodziców i uczniów nie
    uczęśczczających na religię, lekcje te organizowane są w środku dnia - no bo gdy
    są na początku lub końcu to uczniowie zapisani nie przychodzą na te lekcje.( - i
    tak nie przychodzą-)
    Wniosek z tego, że religia jest w zasadzie zbędnym przedmiotem w liceum.
  • bitch.with.a.brain 05.09.06, 13:22
    Nie ma obowiązku chdozenia na religię.
    Natomiast szkoła nie musi zorganizowac etyki,choć wkrótce ma się to zmienić.
    --
    dla każdego coś fajnego
  • rafal3003 05.09.06, 13:22
    Pytanie "z innej beczki".
    Czy ktos cos wie na temat programu nauczania tego przedmiotu? za moich czasow,
    tj 10-15 lat temu, to co moznaby okreslic minimum programowym sprowadzalo sie do
    nabycia umiejetnosci recytowania kilku modlitw. zeby miec szustke trzeba bylo
    byc dobrym z innych przedmiotow. Ksieza probowali tez prowadzic dyskusje na
    tematy trudne, jak eutanazja, antykoncepcja, homoseksualizm itd. tylko przez
    jeden rok mielismy na religii historie kosciola ale dopiero po tym jak sie
    postawilismy i dyrekcja musiala zatrudnic osobe swiecka - nauczycielke historii.
    pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.aster.pl 05.09.06, 14:26
    Czy szkoła może (że nie musi - to wiem) zorganizować lekcje etyki dla uczniów?
  • Gość: W kropce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 14:27
    Hmm...Ja nie mam nic przeciwko religii- jestem wierząca.
    Ale czemu w szkole.
    Sama bedac jeszcze w liceum mialam religie i byla to zenada.
    Odrabialismy lekcje, gralismy w jakies gry a nad nami wrzeszcaca babka,
    ktora nie potrafila nad mlodzieza zapanowac i nic nie miala jej do zaoferowania.
    Niestety.
    Teraz jestem nadal wierzaca, ale nie w jedyny sluszny sposób.
    Nie jestem nawet chrześcijanka.
    Etyki nie ma, ocena z religii na świadectwie, wszedzie ksieza i krzyze...
    Po co?
    Czy zagorzaly katolik Giertych jest lepszym czlowiekiem ode mnie?
    Hmmm, nie mi to osadzac.
    I co ja mam zrobic z moja malutka w przyszlym roku.
    Latwo cos wytlumaczyc gimnazjaliscie, licealista ma juz wlasne zdanie,
    ale 6-letni szkrab?
    Ma czekac na korytarzu bo jest gorszy?
    Snuc sie po szkole bo nie chodzi w niedziele do kosciola?
    Cholera mam dosyc tego chrego kraju.
  • piwi77 05.09.06, 14:56
    Nas, mających podobny problem jest coraz więcej. Nie jestesmy trędowaci. Brońmy
    swoich racji.
  • Gość: aldona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 15:02
    Ten sam problem dotknął i mnie w zeszłym roku. Proszę wyobraźcie sobie, że
    lekcje etyki są prowadzone przez księdza, który prowadzi religię. Taka sytuacja
    ma miejsce w wielu szkołach w Polsce – wiem, bo szczegółowo sprawdzałam.
    Niestety nie mam w zasięgu kilku kilometrów szkoły gdzie mogłyby się odbywać
    lekcje etyki. W przypadku mojej córki jest to szkoła podstawowa – dzieci nie
    chodzące na religię postrzegane przez grono pedagogiczne i rówieśników
    delikatnie powiedziawszy jako inne , żeby nie powiedzieć gorsze.
    I jeszcze jedno: Rozmowa z Dyrektorami (trzech ) szkół gdzie lekcje religii
    prowadzi ksiądz, ich argumenty:
    1. To jest najlepiej przygotowana osoba z całego grona pedagogicznego.
    2. Proszę przekonać dziecko do uczęszczania na religię to jest dla niej
    najlepsze nawet, jeżeli nie zdaje sobie sprawy.
    3. Ostatni argument dotyczył JPII aż nie chce mi się przytaczać.
    Sama nie wiem, co z tym fantem zrobić.



    • Re: Jak to jest z religią?/ opis sytuacji.
    drzewko_szczescia 05.09.06, 09:54 + odpowiedz


    Nie uczęszczanie na religię to jest wspaniała lekcja nonkonformizmu i walki o
    swoje przekonania. I tego, że czasem w życiu jest się odmieńcem, ale to nie
    znaczy, że wikszość ma zawsze rację. Jeśli rodzice są przekonani o słusznosci
    swojej decyzji, to dziecko też będzie miało takie przekonanie i poradzi sobie z
    rówieśnikami, jestem pewna. I to zaprocentuje w przyszłości, w innych życiowych
    sytuacjach.
    Mój gimnazjalista nigdy nie chodził na religię, siedział w bibliotece lub w
    świetlicy, zapomniałam szczerze mówiąc o możliwości "walki" o etykę. Co z niego
    wyrośnie- zobaczymy ;)
    --
    beniamin.blox.pl/html



    • Re: Jak to jest z religią?/ opis sytuacji II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
    Gość: Aldona 05.09.06, 10:35 + odpowiedz


    W pełni się z Tobą zgadzam niestety sytuacja mojej córki była dosyć dramatyczna
    (mała miejscowość) Dochodziło w wyniku tej „odmienności” do szkalowania ze
    strony księdza, co spowodowało agresję ze strony manipulowanych dzieci (komfort
    siedzenia spokojnie nie zaczepianą w bibliotece – był marzeniem). Interwencje u
    przełożonych nie przynosiły rezultatu. Sytuacja stała się nie do zniesienia
    podczas czasu, kiedy umierał JPII.Apele szkolne, różnego rodzaju obchody
    w „świeckiej szkole”, nasilały się agresję wobec mojej córki i jej dwóch
    koleżanek i kolegi. Miałam podstawy, aby bać się o bezpieczeństwo.
    Drugi problem to media i kampania pt. umiera nasz papież, (ale on przecież nie
    był p. mojej córki) Programy telewizyjne, radio itd. Córa dochodziła
    wielokrotnie do wniosku,że ta nasza postawa życiowa to rodzaj wynaturzenia, bo
    skoro wszyscy to, dlaczego nie my I te ciągłe odwołania do miłości dobra itd.
    Jako argumentu za wiarą. Dziecko było poddawane ciągłej presji, a dzięki mediom
    również manipulacji.
    To ciągłe powtarzanie nasza religia, my Polacy Katolicy itp. Bardzo dobrze
    zapamiętam pytania tak bardzo bolesne dla mnie patriotki, które zadawała. Czy
    my jesteśmy Polakami , skoro nie wierzymy nie możemy być Polakami. Mamo czy ja
    jestem dobrym człowiekiem skoro nie kocham Chrystusa ? W szkole mówili, że
    ktoś, kto Go nie kocha na pewno nie jest dobry. Dziesiątki Pytań bardzo
    bolesnych i trudnych tak małemu dziecku do wytłumaczenia.
  • Gość: tata IP: *.aster.pl 05.09.06, 14:29
    Sugeruje, że lekcje religii mają jakieś znaczenie moralne czy wychowawcze, choć
    w rzeczywistości jest to prymitywna indoktrynacja w duchu dawniejszego "kto był
    największym wodzem wszechczasow i dlaczego Stalin".
    Moim zdaniem do programu szkolnego zamiast religii czy etyki powinno się
    wprowadzić religioznawstwo, co już zresztą zrobiono w liceach na przełomie lat
    80/90, ale czarni ukręcili sprawie łeb.
  • Gość: Jonek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 14:46
    Na początku religia miała być tylko na początku lub na końcu zajęć - by dzieci
    nie uczęszczające na nią mogły pójść do domu. Oczywiście nie spodobało się to
    episkopatowi, który ostro zaprotestował i wydano zarządzenie odwrotne takie
    "powielaczowe"- umieszczać religię pośrodku innych zajęć.
    Mój syn poczatkowo w podstawówce też miał na koncu. Nagle w którejś klasie
    zrobili pośrodku. Wybrałem się wiec do dyrektora szkoły i poprosiłem, by ze
    względu na niego przesunęli na koniec zajęć.
    Nie bedę opisywał szczegółów, ale stanęło na tym, że "nie mogą". Wtedy zwróciłem
    się ze skargą dokuratorium, które zaczęło badać skargę i nagle okazało się, że
    mogą. I do końca podstawówki syn miał już spokój.
    Potem w liceum sytuacja powtórzyła się - z tą różnicą, że dyrektor (ten sam)
    poprosił mnie, żeby nie naciskać, bo naprawdę nie potrafią tak ułozyć programu,
    żeby religia była na koncu. Porozmawiałem z synem, który stwierdził, że jest Ok,
    jemu to nie przeszkadza, może mieć okienko. Wobec tego - a mam tez miekkie serce
    - spasowałem.
    A już oczyma duszy marzył mi się Trybunał Konstytucyjny, a może nawet
    Strasburg... W ogóle dziwię się, że nikt dotąd tego g... niotu prawnego nie
    zaskarżył.
  • Gość: ate IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 15:04
    "Może lepiej nie wiedzieć, że masz tylko siebie
    Może lepiej się łudzić, że Bóg jest jednym z ludzi
    Może lepiej nie wiedzieć, że masz tylko siebie
    Łatwiej karmić się prawdą, że On jest - tylko zasnął"
    Closterkeller, Ate

    P.S. Wyrzucić religię ze szkół! Wyrzucić krzyże i jakiekolwiek symbole
    religijne! Zamiast relig wporowadzić np.: etykę, ewentualnie religioznastwo ;P



    Ziemia dla ziemniaków, księża na księżyc
  • zewszad_i_znikad 05.09.06, 15:38
    Ja też jestem przeciwna uczeniu religii w szkole, uważam, że powinno się
    wprowadzić lekcje typu religioznawstwo-etyka-filozofia, jak np. w Szwecji...
    tylko po co takie cytaty? Dlaczego niektórzy niewierzący próbują tworzyć
    wrażenie, że tylko oni mają rację? I cały czas jeden schemat: że w Polsce można
    być tylko albo katolikiem, albo ewentualnie i w ostateczności niewierzącym...
    ale innych modeli nie ma.
    Różne ankiety i pytania o wyznanie... niemal nigdy nie spotyka się
    opcji "bezwyznaniowa/y". Ale ja z Kościołem rz.-k. się nie identyfikuję, choć
    formalnie nabijam mu statystykę z racji chrztu, i nie zamierzam się za
    katoliczkę podawać. Ale tak samo totalnie obcy jest mi ateizm (a nawet zawzięty
    antyklerykalizm... jestem przeciwna państwu wyznaniowemu, ale głęboko szanuję
    każdą szczerą wiarę), dlaczego mój punkt widzenia nie jest uznawany?

    Problemu z posyłaniem lub nieposyłaniem nie mam, bo nie zamierzam mieć dzieci,
    męża ani partnera/ki, natomiast żeby coś wnieść do dyskusji... "Oczywiście" nie
    mieliśmy religii na pierwszej ani ostatniej lekcji, natomiast zwykle jak
    najbardziej mieliśmy etykę. Mama jest wyznania dominującego, tata był wątpiący
    i ogólnie wybrali nieingerowanie w moje poglądy, miałam swobodę wyboru i w
    liceum w tych klasach, w których było to możliwe (etyka nie pokrywała się z
    religią ani niczym innym), chodziłam na jedno i drugie i potem wykłócałam się o
    to, żeby mieć obie oceny na świadectwie. ;) Mieliśmy całkiem sypmatycznego
    księdza katechetę, ksiądz wiedział, że nie identyfikuję się jako katoliczka i
    nie było problemu, w przygotowaniach do bierzmowania po prostu nie brałam
    udziału... Więc ogólnie mam całkiem dobre wspomnienia, niemniej uważam, że
    religia powinna przenieść się z powrotem do parafii. Religia jako przedmiot
    szkolny nie służy ani pogłębianiu wiary, ani zrozumieniu dla ludzi innych
    wyznań lub niewierzących.
  • wolt-r 06.09.06, 18:02
    Masz błędne pojęcie o antyklerykalizmie. Antyklerykałowie nie zarzucają nic
    żadnej wierze, żadnej religii. Oni tylko nie zgadzają się na dominację
    wybranego wyznania oraz na uprzywilejowanie kleru.
    Jeżeli nie uważasz się za katoliczkę i nie masz bieżmowania to, proszę, dokonaj
    apostazji, czyli wreszcie formalnie wystąp z kościoła katolickiego. Bo cały
    czas, nie będąc katoliczką, jesteś liczona w statystykach kościelnych, jako
    praktykująca katoliczka, dewota. Tacy, jak Ty, sprawiają, że statystyka mówi o
    95% katolików w Polsce.
    Szacunek za pozostałe, przytoczone, Twe poglądy.
  • tomek854 09.09.06, 19:24
    Z drugiej strony jednak apostazja to jest procedura koscielna. Dlaczego ja na
    przyklad, osoba ochrzczona wbrew mojej woli, mam marnowac czas na jakies
    procedury powymyslane przez instytucje, ktora jest mi zupelnie obojetna?

    To troche jak z tym oswiadczeniem od rodzicow - dlaczego mam pisac, ze nie
    zycze sobie, zeby moje dziecko chodzilo, kiedy to wlasnie powinno byc tak, ze
    powinienem pisac w przypadku kiedy CHCE aby chodzilo?

    Gdyby zrobic tak jak w niemczech, ze koscioly sa finansowane z podatkow
    wiernych ( i tylko wiernych danego kosciola) zaraz by sie okazalo, ze w Polsce
    katolikow jest moze z 50%...
    --
    oryś _@/"
    Do Turcji na zaćmienie
    Autostopem gdziekolwiek :-)
  • Gość: alicja IP: *.aster.pl 05.09.06, 15:35
    moja córka zamiast religii ma lekcję etyki
    pozdrawiam
  • Gość: studentka IP: 81.219.158.* 05.09.06, 16:01
    będa c ogólniaku zrezygnowałam z lekcji religii- sama, bo miałam juz skończone
    18. lat. Nikt nie zorganizował mi etyki, siedziałam w bibliotece i ten czas
    przeznaczyłam na przygotowanie sie do egzaminów na medycyne... Dało efekty
  • znj2 05.09.06, 16:44
    Córka będzie kiepsko znała angielski, natomiast ma szansę na zostanie zakonnicą.
    Powinna się Pani cieszyć.
    A tak na poważnie, to rodzice powinni o tym decydować, czy uczyć się języka,
    czy słuchać nauk księdza.
  • Gość: tryumf IP: *.acn.waw.pl 05.09.06, 17:35
    Ja nie ktorych nie rozumiem, chodzenie na eligie- zle, niechodzenie na religie-
    tez zle, jedna lekcja mniej niz inni- jeszcze gorzej.
    Nie wiem na ile szacujecie(i na jakiej podstawie) liczbe niewierzacych i innych
    wyznan(w/g CIA World Factbook 75%jest wierzacych-w-miare-praktykujacych), ale
    jakbyscie tego nie robili katolikow jest w Polsce wiekszosc i czemu nie nauczac
    tej wiekszosci w szkolach, zapisanie w konstytucji neutralnosci swiatopogladowej
    to jest cos zupelnie innego niz zapisanie panstwowego ateizmu, ale jak wiadomo
    niektorzy nie przegapia okazji zeby dowalic Kosciolowi/PiS/PO/Zydom(niepotrzebne
    skeslic)
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 07.09.06, 14:49
    miejscem odpowiednim do nauki religii jest sala przy kosciele, nie szkola.
    skonczyloby sie siedzenie na korytarzach, w bibliotekach. a jesli
    dziecko "urywa" sie z religii, coz do rodzicow nalezy przypilnowanie co robi
    ich pociecha. powinno byc jak kiedys - nauka w szkole, religa w salach
    katechetycznych!
  • Gość: tryumf IP: *.acn.waw.pl 08.09.06, 10:47
    a to nie mozna ludziom pojsc na reke? jakos wiekszosc chce, aby ich dzieci na
    religie chodzily
  • Gość: wolt-r IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.09.06, 15:30
    Niech na religię chodzą, niech nawet nocują w towarzystwie księdza (na
    odpowiedzialność rodziców). Ale poza szkołą. Dlaczego, napisano dużo, dużo
    wcześniej w tym wątku.
  • Gość: Irek IP: *.chello.pl 08.09.06, 17:07
    A jak będzie to robić większość - co pisze Wolter - to będzie śmiesznie...
  • Gość: tryumf IP: *.acn.waw.pl 09.09.06, 10:51
    a co niby bedzie smieszne wedlug Woltera?
  • Gość: tryumf IP: *.acn.waw.pl 09.09.06, 10:51
    napisano? czyżby? owszem napisano, ze szkoly sa swieckie, ale czy
    swieckosc=antyreligijnosc?
  • Gość: wolt-r IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.09.06, 13:00
    Świeckość tylko osoby wierzące utożsamiają z antyreligijnością, a to już trąci
    ignorancją. Świeckość to przecież oddzielenie wszelkich religii od spraw, które
    mogą być ateistyczne lub, ja tak wolę, agnostyczne. [Agnostycyzm nie roztrząsa
    tematu istnienia bóstw, dla agnostyków taki temat... nie istnieje.] W państwie
    świeckim prowadzi się więc szkoły agnostyczne i naucza przedmiotów, z którymi
    agnostycyzm nie koliduje: matematyka, biologia, angielski, etyka, chemia,
    religioznawstwo. Lekcje religii katolickiej nie dają się pogodzić z
    agnostycyzmem, a tym bardziej z ateizmem, i dlatego nie powinny odbywać się
    razem z innymi lekcjami oraz nie powinny być finansowane z pieniędzy
    publicznych. W konstytucji, którą wiekszość obywateli chciała (referendum)
    zapisano, że polska jest krajem świeckim. Więc teraz należałoby respektować ten
    zapis. Tymczasem katolicy chętnie (na tym forum też) przekonują mniej więcej
    tak:
    "jeśli większość statystyczna czegoś chce (religia jako lekcja w szkołach publ.
    za publ. pieniądze) a prawo (konstytucja) tego zabrania to moralnie
    usprawiedliwione jest, by najpierw olewać takie prawo, a później zmienić prawo."
  • Gość: wolt-r IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.09.06, 13:00
    Świeckość tylko osoby wierzące utożsamiają z antyreligijnością, a to już trąci
    ignorancją. Świeckość to przecież oddzielenie wszelkich religii od spraw, które
    mogą być ateistyczne lub, ja tak wolę, agnostyczne. [Agnostycyzm nie roztrząsa
    tematu istnienia bóstw, dla agnostyków taki temat... nie istnieje.] W państwie
    świeckim prowadzi się więc szkoły agnostyczne i naucza przedmiotów, z którymi
    agnostycyzm nie koliduje: matematyka, biologia, angielski, etyka, chemia,
    religioznawstwo. Lekcje religii katolickiej nie dają się pogodzić z
    agnostycyzmem, a tym bardziej z ateizmem, i dlatego nie powinny odbywać się
    razem z innymi lekcjami oraz nie powinny być finansowane z pieniędzy
    publicznych. W konstytucji, którą wiekszość obywateli chciała (referendum)
    zapisano, że polska jest krajem świeckim. Więc teraz należałoby respektować ten
    zapis. Tymczasem katolicy chętnie (na tym forum też) przekonują mniej więcej
    tak:
    "jeśli większość statystyczna czegoś chce (religia jako lekcja w szkołach publ.
    za publ. pieniądze) a prawo (konstytucja) tego zabrania to moralnie
    usprawiedliwione jest, by najpierw olewać takie prawo, a później zmienić prawo."
  • Gość: goter IP: 83.14.92.* 05.09.06, 18:04
    I jesteś, brawa.
  • aka-jo 05.09.06, 18:19
    Bedzie chodzic na zajecia do biblioteki pewnie i to bedzie jej etyka...
    Religia precz ze szkol!!!

    --
    zobacz.slask.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka