Gimnazjum 106 na Bajkowej - wrażliwym odradzam !
Zbliża się sezon szukania szkól dla dzieci, oto moje osobiste
wrażenia ze szkoły mojego dziecka, dotyczą atmosfery i kilkorga
nauczycieli, na szczęście kilku pozostałych jest z powołania, ale
ich pozycje są zaćmione postaciami mniej chlubnymi :
Długo zastanawialiśmy się w rodzinie gdzie posłać nasze dziecko do
gimnazjum.
Muszę pisać bezosobowo, ze względu na mściwe możliwości nauczycieli
z TEJ szkoły.
Nasze dziecko w podstawówce było bardzo dobrym, wzorowym uczniem,
grzeczne, ułożone, z wieloma osiągnięciami w kilku dziedzinach :
naukowych, sportowych, hobbystycznych.
Po przeanalizowaniu właśnie też takich wpisów, po przejrzeniu
klasyfikacji i rozpytaniu znajomych - co okazało się złudne,
ponieważ ich dzieci były w podstawówce na Bajkowej - podjęliśmy
nieszczęsną decyzję, aby tam posłać nasze dziecko.
Już pierwszy kontakt wrześniowy wydał się bardzo niepokojący,
okazało się że komuna żyje w ludziach wspólczesnych: w szkole nie
ważne są dzieci - w szkole najważniejsza jest NOWA PODŁOGA !!!!!
Większa część uroczystego apelu poświęcona została jak używać nowej
podłogi, i jakie kary grożą za niewłaściwe zachowanie....zresztą jak
się potem okazało,było to normą, tylko straszono konsekwencjami,
nikt nie chawlił się osiągnięciami uczniów, tylko tym co udało się
Dyrekcji "załatwić"...
Kolejny szok po pierwszym kontakcie z nauczycielką jednego z
przedmiotów: rozmowa polegała na tym, że Pani nawet nie słuchała o
czym i co się do niej mówi, tylko zaczęła mniej więcej w tym
tonie: "no tak, znowu się zaczyna, że te Wasze dzieci taaakie
zdooolne, takie wspaaaaniałeeee, takie cudowwwwne, a one głupie!!!!
niedobre!!!!!i dalej w tym stylu, o Boże należało uciekać i nie
oglądać się za siebie...
Wychowawcy, a szczególnie naszego dziecka,mają ZERO ale to ZERO
wrażliwości i chęci do zawodu, wszystko na siłę ! z jaką niechęcią i
ciężkim bólem ta osoba wykonuje swoje obowiązki.
Zamiasta zachęcać - zniechęca. W zarodku zabija wszelkie przejawy
dziecięcej chęci zrobienia czegoś ciekawego, nowego, śmiesznego,
zabawnego.
Uczniowie - poza miejscowymi, którzy byli tutaj w podstawówce -
traktowani są jak potencjalni przestępcy, łobuzy, chuligani: dzieci
podejrzewane są o wszelkie zło, spiski, itp.,itd;
Prace dzieci są traktowane jako zło konieczne, zadaje im się coś do
wykonia, na co muszą przeznaczyć wiele godzin pracy i wysiłku, po
czym na oczach dzieci prac tych nawet się nie ocenia, tylko
praktycznie wyrzuca do śmieci.
Nauczyciele - oczywiście nie wszyscy - są zniecierpliwieni swoją
pracą i uczniami, a swoje niekompetencje wyrównują agresywną postawą
w stosunku do dzieci - dowód: dzieci o coś nauczyciela pytają,
czegoś nie zrozumiały, a nauczyciel odpowiada pytaniem na pytanie,
summa sumarum, pytające dziecko jest ośmieszane na tle klasy.
Najgorszym gatunkiem są nauczyciele agresywni, którzy nawet potrafią
podnieść rękę na ucznia, ale jest to temat tabu, i jak się
dowiadywaliśmy, w takich sprawch ukręcano łeb.
Wychowawcy uczą nas "postawy psa z podkulonym ogonem", a mianowicie
próba poruszenia TYCH wrażliwych tematów na zebraniach szkolnych
kończy się tym, że dziecko jest potem inwigilowane, wytykane
palcami, i traktowane z nieukrywaną niechecią przez wychowawcę.
Osobiście nienawidzę tej szkoły i bardzo żałuję, że zrobiliśmy
krzywdę naszemu dziecku, skazując je na tę szkołę.
Tym wszystkim którzy zaraz zaczną mnie krytykować - tacy zawsze się
znajdą - odpowiadam : moje dziecko jest na tyle odporne psychicznie,
że dalej pokazuje co potrafi, zalicza się do grona najlepszych
uczniów, spływa po moim dziecku jak po kaczce co w szkole się
dzieje, ale z drugiej strony, moim zdaniem gdzieś tam w zanadzru
moze pozostać to czym nasiąknie w tej bezdusznej i apodyktycznej
szkole. I ja tego najbardziej się obawiam.