Dodaj do ulubionych

ortoreksja - znacie?

18.09.06, 11:14
Przegladajac dzis rano swoje stosy gazet natknelam sie na artykul poruszajacy
problem ortoreksji,o ktorym, tak mi sie przynajmniej wydaje, malo jeszcze
slychac w Polsce, a ktory zaczyna byc dosyc popularny np. w Anglii gdzie
mieszkam.

Czym jest ortoreksja?
Termin orthorexia nervosa pochodzi z języka greckiego (od słów orto -
prawidłowy, dobry i oreksis - pożądanie, apetyt), zaś po polsku definiowany
jest jako obsesja na punkcie zdrowego żywienia.
Ortorektycy, w przeciwieństwie do anorektyków stawiają na jakość, a nie ilość
spożywanych produktów spożywczych. Narzucają sobie coraz bardziej
rygorystyczne i wyszukane diety, uważając, że to zagwarantuje im zdrowie.
Eliminują z posiłków rozmaite produkty spożywcze, pozbawiając się tym samym
niezbędnych do prawidłowego funkcjonowanie składników mineralnych i witamin.
Po pewnym czasie adaptacji do zaburzenia jedzą już tylko pięć, sześć
produktów, które uznali za bezpieczne dla swojego organizmu. Menu każdego
dnia jest bardzo monotonne i składa się jedynie z „dozwolonych” składników.
Ta nieprawidłowo zbilansowana i niedoborowa dieta bardzo szybko odbija się na
zdrowiu fizycznym i psychicznym takich osób.

Tego typu ekstremizm zywieniowy stal sie obecnie popularny wsrod osob
majacych tendencje do nadmiernego samokontrolowania swojego apetytu przy
rownoczesnym silnym ograniczeniu produktow zaliczajacych sie do tak zwanych
korzystnych czy dobrych dla nich samych.
Obsesja na punkcie zdrowego zywienia przejawia sie czasami w tendencji do
ekstremalnego sprawowania kontroli nad wyborem zywnosci czy wynajdowania,
niekiedy bezpodstawnie, alergii czy nietolerancji pokarmowej na niektore
produkty. A wszystko to, wedlug przekonania ortoreksykow, w imie zdrowej i
zbalansowanej diety,jaka przede wszystkim ma sluzyc zdrowiu,pieknej sylwetce i
swietnemu samopoczuciu.
Kiedys sama sklanialam sie ku ortoreksji stad temat jest mi bliski. Na
szczescie w pore wykrylam zagrozenie plynace z nadmiernej obsesji
zywnosciowej ktora pomalu chciala zawladnac moim zyciem. Nie chce byc
niewolnikiem tego co dzis poloze na talerz,chce cieszyc sie z wolnoscia
wyoboru i roznorodnoscia dobrego jedzenia.
CZy spotkaliscie sie z tym zagadnieniem ortoreksji?
Zainteresowanym moge zeskanowac angielski artykul i przeslac na maila.
Link z ktorego skorzystalam:
www.fit.pl/eksperci/ortoreksja__jesc_nie_jesc_oto_jest_pytanie,68,9,9,1171,1377,1378,1415,0.html


Edytor zaawansowany
  • chihiro2 18.09.06, 19:57
    O tak, czytalam juz o ortoreksji nieraz. Zawsze bylo to w kontekscie
    celebrities, ze np. Julia Roberts przynosi wlasne mleko sojowe do restauracji,
    a Gwyneth Paltrow je tylko organiczne warzywa. Wydaje mi sie, ze trudno dzis
    odroznic ortoreksje od sensownego zdrowego odzywiania. Bo jak ktos ma kontakt z
    osoba uczulona na gluten, ktora MUSI czytac wszystkie etykietki i naprawde
    uwazac na diete, a nie wie o alergii, moze sobie pomyslec, ze osoba ta cierpi
    na ortoreksje.
    Obecnie coraz wiecej osob zwraca uwage na zdrowe produkty i trudno mowic o
    obsesji. U mnie w pracy czasem smieja sie ze mnie (ale podziwiaja mnie,
    powiedzieli mi to), ze nie jem batonika czekoladowego dwa razy dziennie, tak
    jak moj szef, ktory, cytuje - MUSI, bo ma spadek energii.
    Najwazniejsze to sluchac wlasnego organizmu, wiedziec co mu szkodzi i unikac
    tego, w miare mozliwosci. I nie dac sobie wmowic, ze slodycze, napoje gazowane
    i rozkoszne przejadanie sie jest normalne.
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • rudama 18.09.06, 21:09
    Uzaleznic sie mozna od wszystkiego. W ostatnim numerze Spiegla jest artykul o
    szerzacej sie w Niemczech "sportowej bulimii". Wspominalam tez kompulsywne
    odzywianie, czyli niezdrowy stosunek jedzenia i emocji. Ekstremizmy ngdy nie
    wychodzily swiatu na dobre.
  • gosica37 19.09.06, 11:32
    Kazda osoba odzywiajac sie odmiennie - bedaca na diecie wegetarianskiej,
    weganskiej czy po prostu np. nie pijaca gazowanych napojow bedzie wzbudzala
    podejrzenie. No bo jak to tak zeby czegos nie zjesc albo sie nie napic. Klopot
    rozpoczyna sie wtedy kiedy nie potrafimy wyjsc z domu w porze posilkow, myslimy
    co zjemy pare dni do przodu.
    Ja tez pewnego razu zostalam wysmiana gdy do Polski chcialam wziac ze soba
    mleko sojowe nie bedac pewna czy je tam znajde. Kwestia przyzwyczajenia:)
    Lubie swoje zdrowe jedzenie ale na cale szczescie nie biore na powaznie kiedy
    czegos mi zabraknie i musze zjesc cos innego. Przede wszystkim nalezy zachowac
    zdrowe podejscie i dystans do wszystkiego:)
  • kasiulinka78 20.09.06, 09:33
    Hej dziewczyny!Ja mam ortoreksję przez którą już dawno moje życie nie wygląda
    normalne.Kładąc się spać już myślę o tym co i jak zjem,kończąć śniadanie już się
    zastanawiam co zjem na obiad.Moje całe życie kręci się wokól tego...Zacząło się
    niewinnie od alergii...teraz nawet nigdzie nie wyjeżdżam bo boję się "co ja tam
    będę jeść?".Anoreksja,bulimia,ortoreksja...to wszystko zaburzenia
    odżywiania,niestety...właśnie rozmyślam co zjem na obiad.Q....waaaaa!!!
  • chihiro2 20.09.06, 10:12
    To moze uloz sobie plan od razu na caly tydzien, zrob porzadne zakupy, nie
    bedziesz musiala sie zastanawiac.
    Ukladanie planow ma kilka dni naprzod nie jest obsesja, pomoze bardzo w
    zakupach. Jest taka fajna ksiazka kucharska weganska:
    www.amazon.co.uk/Vegan-Cooking-One-Simple-Appetizing/dp/0722539231/sr=8-6/qid=1158739887/ref=sr_1_6/026-9259783-2790847?ie=UTF8&s=gateway
    gdzie podany jest caly plan posilkow na tydzien, i na poczatku kazdego tygodnia
    podana jest lista zakupow. Ulatwia zycie.
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • rojew84 20.09.06, 14:02
    planowanie to właśnie to co wpędza w szalństwo.Ja mam z tym duży problem.
    Wydaje mi się ze trzeba zdobyć się na odwagę słuchania własnego organizmu.
  • chihiro2 20.09.06, 14:45
    Ale jak masz sluchac wlasnego organizmu, gdy marzy Ci sie np. na kolacje
    zapiekanka z baklazanem, a nie masz go w domu? Strasznie duzo czasu traci sie
    nie planujac. Chyba ze ktos nie pracuje, nie ma zajec i moze chodzic na zakupy
    3 razy dziennie, zgodnie z "potrzebami" wlasnego organizmu.
    Planowanie uwalnia od szalenstwa. Zaplanujesz jednego dnia posilki na 4 dni,
    kupisz wszystko, czego potrzebujesz i masz z glowy myslenie o jedzeniu na 4 dni.
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • rojew84 21.09.06, 15:17
    a jeśli okazuje się,że plany zawodzą?Jak mozesz przewidzieć ze w sobote
    bedziesz miala chec na zapiekanke z baklazana?Albo skad wiesz ze znajoma/y nie
    zaprosi Cie na obiad?Co wtedy robisz?
  • chihiro2 21.09.06, 16:44
    Moge przewidziec na co bede miec ochote. Mam ochote na wszystko co lubie,
    zawsze! Tylko kwestia wyboru jest, co kiedy zjem. Nie mam jakichs skrajnych
    ciagot zywieniowych, typu: dzis musze zjesc paste pomidorowa. Nie, jesli sa
    warzywa, zjem wszystko z ogromna przyjemnoscia.
    A jesli zaprosi mnie na obiad? Coz, wtedy to co zaplanowalam przekladam na inny
    dzien, nie ma problemu. Ale nie lubie byc zapraszana na obiady czy kolacje, bo
    tylko ja i moj chlopak w naszym otoczeniu nie jemy miesa i unikamy nabialu
    brytyjskiego jak sie. Akurat znajomi maja malo inwencji jesli chodzi o potrawy
    wegetarianskie, niestety :(
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • chihiro2 21.09.06, 16:45
    Poza tym jakos rzadko jest sie zapraszanym do domu. Tu gdzie mieszkam ludzie
    ida wspolnie do restauracji, takie cos wole znacznie bardziej.
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • liley11 22.09.06, 20:28
    Powiem tak, ze "ortoreksje" mam od urodzenia. Wychowalam sie na zdrowym
    jedzeniu. Na warzywach z ogrodka babci, kurczakach z podworka cioci i mleku
    prosto od krowy od sasiadki babci. I tak mi zostalo. To, zeby kupic i zjesc
    klopsy ze sloika, nie bylo nawet mowy! Bo to niewiadomo, co oni tam dodali, skad
    mieso itp itd. Owszem, nie chodzilam glodna, kiedy nie mialam wyboru i jadlam
    to, co bylo. Teraz gdy mam mozliwosc wyboru, wybieram to, po czym czuje sie
    najlepiej. Po warzywa jezdze na farme, mieso tylko ekologiczne dla mezusia.
    Uwazam, ze wazne jest to, co w siebie wkladamy. I nie chodzi tu tez tylko o
    skladniki.. ale o to kto wychodowal, jak dbal, i kto przyrzadzal. Dlatego
    nejchetniej gotuje sama, a w przyszlosci bede miala wlasny ogrod warzywny. Na
    razie koperek, szczypior i ziola w doniczkach:)
  • chihiro2 22.09.06, 20:38
    A ja sie wlasnie zapisalam do organic veggie box scheme z Riverford :) I bede
    miala organiczne warzywka i owoce dostarczane w co drugi piatek (na razie co
    drugi, zeby wyprobowac) prosto pod drzwi! Strasznie sie ciesze :)
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • gosica37 24.09.06, 00:08
    Odwiedzilam dzis (w ramach duuzo wolnego czasu i spacerow) w godzinach
    sobotniego szczytu londynski "Fresh & Wild" na Stoke Newington. Kto zna ten
    sklep ten wie, ze mozna tam dostac niemalego oczoplasu od roznorodnosci i
    wachlarzu wyboru zdrowej zywnosci,a takze wydac fortune! Ceny w "F&W" potrafia
    byc okrutne co jednak nie przeraza kupujacych,ktorych bylo tam dzis co niemiara!
    Kupilam z promocji mleko sojowe i napilam sie koktajlu bananowego. Borowki z
    Polski prawie 3 funty,ale za to organic. (Ciekawe czym sie roznia od tych co
    wczoraj kupilam od Turka za £1.50?) W Anglii zdrowa zywnosc jest trendy. Z
    zazdroscia, ale tez z dystansem obserwowalam pelne koszyki mlodych par na
    sobotnich zakupach. Czy mozna poczuc sie lepiej robiac zakupy w takim sklepie?
    Ja caly czas jestem troche zbyt praktyczna zeby wydawac fortune na cos co moge
    kupic gdzie indziej troche taniej.Chociaz nie powiem,bardzo lubie porozgladac
    sie po polkach i skorzystac z promocji jesli sa tego warte:)
  • ollaboga77 11.10.06, 15:35
    Chihiro ma absolutna rację. I powiem tylko tyle, że na praktycznie wszytsko co
    człowiek robi można wynależć bardzo naukowe terminy, a w tym przypadku który
    juz i mnie dotyczy a dotyczył tez i wcześniej nie ma lepszego rozwiązania niż
    właśnie planowanie i słuchanie własnego organizmu.

  • ollaboga77 11.10.06, 15:36
    zresztą co jest złego w dbaniu o siebie w taki sposób jaki nam odpowiada?
    Nikomu nic do tego nie powinno być tak naprawdę!!!

    Im większa świadomośc tym lepiej dla samego świadomego!!! Ale już nie dla
    koncernów czy specjalistów od problemów!
  • madziuus 08.12.06, 20:31
    w moim przypadku odzywaianie sie stalo sie obsesja.. ciagle wszystko planuje,
    licze itd.. to jest meczace..
  • gosica37 09.12.06, 22:15
    madziuus napisała:

    > w moim przypadku odzywaianie sie stalo sie obsesja.. ciagle wszystko planuje,
    > licze itd.. to jest meczace..

    Wydaje mi sie zeby przerwac obsesyjne ciagle myslenie o jedzeniu trzeba
    zdystansowac sie do swojego restrykcyjnego podejscia do samej siebie i dac sobie
    margines popelnienia bledu. W przypadku ortoreksji to ciagle wykluczanie
    niezdrowych produktow,planowanie i restrykcyjne trzymanie sie zasad zdrowego
    odzywiania staje sie obsesja na punkcie samej siebie. Mozna zyc zdrowo i
    zdrowiej bez fiksacji i torturowania swojego ciala oraz psychiki.
    Ortoreksja mnie meczyla i sprawiala ze czulam sie jak wiezien wlasnych mysli i
    nieustannych restrykcji. Zdrowe zycie jest o wiele bardziej przyjemne i mniej
    skomplikowane.
  • madziuus 09.12.06, 23:36
    niby wszystko wiem ale jakos nie potrafie tego zmienic, staram sie odrazu myslec
    o czyms innym jak tylko nachodzi mnie mysl o jedzeniu ale zadko kiedy mi sie
    udaje.. moze dlatego ze w sumie to ja nie mam o czym myslec? no nie wiem sama,
    nie radze sobie z tym.. mzoe kiedys minie..
  • gosica37 10.12.06, 10:15
    Ja zauwazylam, ze zbytnia koncentracja na jedzeniu czesto wynika z braku
    innych,powazniejszych,no nie wiem jak do dobrze wyjasnic,zajec. Znajdz sobie
    moze jakies hobby, ktoremu moglabys sie poswiecic odciagajac mysli od ciaglego
    planowania. Chodzenie do pracy tez wymusza na nas pewien rodzaj
    kompromisu,ktoremu sila rzeczy musimy sie poddac. Sprobuj zachowac dystans i
    spojrzec na siebie troszke z boku. Na pewno masz mnostwo rzczy ktore mozesz
    robic oporocz ciaglego myslenia o jedzeniu.
    Moze napiszesz co jesz w ciagu dnia i co robisz na codzien?
  • madziuus 11.12.06, 16:47
    hmm ja jeszcze chodze do szkoly, codziennie wracam do domu ok 15.30.. wiem ze
    nie mam zadnych zainteresowan i to glownie dlatego ciagle skupiam sie na
    jedzeniu ale jakos nic mnie od jakiegos czasu nie interesuje,nie mam zadnego
    hobby i nic nie sprawia mi prawdziwej przyjemnosci.. prawde mowiac nawet ogladac
    tv nie lubie, nic mi sie nie chce, nie mam zadnych obowiazkow oprocz szkoly..
    moje zycie jest starsznie monotonne i wkoncu na dodatek doszlo do tego ze
    wlasnie zaczelam skupiac sie tak bardzo na tym jedzeniu.. no coz,ale chyba nikt
    nie jest w stanie mi pomoc..
  • gosica37 12.12.06, 11:04
    Droga madziuus,jestes jeszcze mloda osoba wiec nie ma sie co rozczulac nad soba
    tylko dzialac!!:) Jezeli jeszcze nie uprawiasz zadnego sportu zacznij wlasnie
    teraz!!!:):) Jest tyle fajnych dyscyplin,kazdy znajdzie cos dla siebie. Ja
    staram sie codziennie pocwiczyc chociaz przez pol godzinki w domu joge, pojsc na
    basen,albo pobiegac,to sprawia,ze czuje sie doenergetyzowana i patrze bardziej
    optymistycznie na swiat!:D To udowodnione,podczas ciwczen wydzielaja sie hormony
    szczescia-endrofiny!!!To,ze nie ogladasz tv to tylko na Twoja korzysc!;) Zamiast
    tego znajdz sobie pasje,nie wierze ze jej nie masz-kazdy ma tylko musi ja w
    sobie odkryc!!! Zycze powodzenia we wszystkim co robisz i pamietaj,ze mozesz
    sobie pomoc sama,zmieniajac nawyki myslowe,ktore w polaczeniu ze zdrowa dieta
    dadza najdoskonalszy efekt w postaci zadowolenia z siebie,a wiec zacznij juz
    dzis!!!:)
  • madziuus 12.12.06, 16:12
    naprawde nic mnie nie interesuje i nawet juz mi sie nie chce wychodzic
    popoludniami na dwor zeby sie z kims spotkac.. wlasnie nie chce sie nad soba
    rozczulac ale od pewnego momentu mam ze soba spore problemy i juz serio sobie
    nei radze..
  • gosica37 12.12.06, 22:34
    madziuus napisała:

    > naprawde nic mnie nie interesuje i nawet juz mi sie nie chce wychodzic
    > popoludniami na dwor zeby sie z kims spotkac.. wlasnie nie chce sie nad soba
    > rozczulac ale od pewnego momentu mam ze soba spore problemy i juz serio sobie
    > nei radze..

    No to przykro mi bardzo...poszukaj np. pomocy w szkole u pedagoga. Najwazniejsze
    zebys komus opowiedziala o swoich problemach...jesli nie dajesz rady
    najwazniejsze znalezc godna zaufania osobe.Moze telefon zaufania? Na pewno
    wszystko bedzie dobrze!:)Pozdrawiam
  • madziuus 13.12.06, 16:15
    Mama o wszystkim wie i stara mi sie pomoc ale nei wiele jest w stanie zrobic bo
    ja do zadnego psychologa nie pojde..jedyne co moze zrobic to udawac ze mnie znosi;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka