miejsce działania-klasa szkolna.Klasa typ PRL ale trochę gorzej bo na początku roku szkolnego wychowaczyni rzuciła haslo -tak tu smutno,może naklejki na ściany dzieci przyniosą...Także w tej chwili jest ona pełna jakiś puchatków z pianki oraz multum biedronek i owadów z pobliskiego sklepu biedrona.
Jaki scenariusz to nikt nie wie,tzn ja wiem ale nic nie mówię bo może nie przeżyją.Ale coś pozwolili zrobić a wychowaczyni młoda wiec zaraz jej się na szybko spodobał pomysł.
W klasie ucza się pierwszaki.Jest piękny drewniany parkiet ale będzie wykładzina.I od tego wyszłam -bo jedyna fajna wykładzina w dostępnym dla szkoły przedziale cenowym ,to taka gładka ciemnografitowa.A na ścianach na tą chwilę jakaś pistacjowa masakra...chlapniemy to na zwykły szary.W tle -na dużej tylnej ścianie można machnąć gignatyczny obraz -mam dwa na tą chwilę
kolory w całej klasie będą wyelimonowane,cały cyrk kolorowych ramek trzeba ujednolicić.Może marchewkową czerwienią ale jeszcze nie wiem,może jakiś rodzic jeszcze wpadnie na jakaś myśl.Meble które są w tej chwili można też przemalować-takie zwykłe szkolne systemowe.Ławeczki są jasnoszare.
Problemem nie do ogarnięcia wydaje się z malowaną farbą olejną lamperią.Jest coś co to prehistoryczne ale bardzo praktyczne monstrum zastępuje ?Ja wiem że są teraz takie mocne dwuskładnikowe farby ale budżet mam taki że hmm.Jaki może być dobry pomysł -ochronny przed brudzącymi dziećmi?Chociaż nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie mają takie nastawienie że na bank będzie utytłane...