Dodaj do ulubionych

Kretynizmy Klanu.

10.05.11, 21:12
To po dzisiejszym odcinku mnie tak poruszyło. Rozumiem, że serial trzeba oglądać jak dzieci baraszkujące w piaskownicy, czyli z pobłażaniem, ale wszystko ma swoje granice. Ale po kolei:
1.na zdjęciu widać osobę podobna do Beaty. Zdjęcie niewyraźne, ale coś tam jest. Osoba ta znajduje się w grupie polaków /flagi/, trzeba zatem
-odnaleźć autora zdjęcia
-określić, skąd pochodzi grupa
-dotrzeć do członków grupy
-wypytać, kto i co widział.
Tymczasem Knorr leci do Rzymu "szukać". Czyżby sądził, że ta osoba tam jeszcze stoi?
2.do firmy wpada jakiś "prezes" i od razu z mordą "do sądu", "zniszczę was" "odszkodowanie"
Jaki sąd przyjmie "sprawę" w sytuacji, gdy nie nastąpiło złamanie prawa? Czyżby do sądu każdy mógł przyjść jak do monopolowego po pół litra? Skoro urząd zawiesił prace na budowie, to jasne jest, że umowa o dzierżawę sprzętu trzeba na ten czas zawiesić, lub wykorzystać na innej budowie, chyba, że nie jest to "wielki deweloper", tylko jakiś kanciarz.
3.stadionu, takiego poważnego, nie jest w stanie wybudować właściciel kurnika, choćby i dużego, a rekomendacje wszelkiego typu na "Euro" udziela FIFA, a nie skarbnik powiatowego klubu.
4.sprawę zakupu samolotu pomijam, bo ręce opadają.
Przyznaję, że Klan oglądam niesystematycznie, i z przymrużeniem oka, ale to co autorzy wyprawiają z widzami, a raczej jak robią z nich wała, budzi niesmak.
Nawet serial musi mieć pewne cechy prawdopodobieństwa, o ile autorzy maja choćby nikłe ambicje, i nie zatracili do końca poczucia przyzwoitości.
Edytor zaawansowany
  • 10.05.11, 21:26
    Po tylu odcinkach Klan zaczął wkraczać w etap absurdów Mody na Sukces. Zobaczysz, jeszcze Jacek z Elżbietą w tango pójdą...
    --
    ...oczy tej małej, jak dwa błękity...
    . . . . . . Rodzinka od kuchni . . . . . .
  • Gość: :-D IP: *.aster.pl 10.05.11, 21:34
    ...i Krycha z jakimś studentem! :D
  • 10.05.11, 21:56
    >pluskotka napisała:

    > Po tylu odcinkach Klan zaczął wkraczać w etap absurdów Mody na Sukces. Zobaczys
    > z, jeszcze Jacek z Elżbietą w tango pójdą...

    A Knorr z Koniaczkową ;-)
  • Gość: :-D IP: *.aster.pl 11.05.11, 00:02
    Chyba prędzej zniosłabym Koniakową z Knorrem, niż Jacka z Agatą!!
  • Gość: mmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.11, 21:44
    no własnie teraz sie cos tak porobiło - niczym serial fantastyczny..pamietam klan z dawnych lat, wciagajacy z jakims tam sensem..
  • 10.05.11, 22:45
    Troszke w obronie stane :-)
    1. Knorr zakrecony jest jak sloik ogorkow - trzeba mu to wybaczyc, bo kompletnie mu odbilo po zniknieciu corki. Zreszta chyba bylo widac wielkie oczy Elzuni, gdy wystapil z tym biletem do Rzymu i triumfalna mina!
    Do autora zdjecia "dociera" przeciez ciocia Stasia poprzez ksiedza dobrodzieja ze swojej parafii, nie badzmy wiec drobiazgowi :-)
    2. Ten prezesunio faktycznie z choinki sie urwal - mozna miec tylko nadzieje, ze to jakis oszolom i takoz go potraktuja Antek i spolka.
    3. Bolo buduje stadion z wlasnych funduszy zdaje sie, a ze facet dziany i ma fanaberie - to niech buduje sobie w tym Turku ku uciesze wszystkich zainteresowanych, a chyba nie sadzisz, ze na tym "stadionie" bedzie rozgrywany mecz finalowy? :-)
    O rekomendacji dla "Rosso" z ramienia FIFA byla mowa wielokrotnie, wiec nie ma tu mowy o jakichs skarbnikach powiatowych.
    4. Samolot to kolejny kaprys dziedzica drobiowego, a ze Feli jest w firmie likwidacyjnej mienie wojskowe - to wszystko mozliwe :-)


    Dla mnie kompletnie z tylka jest watek romansu na miesiac po zaginieciu zony!
  • Gość: asc IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 05:48
    Meegotka ma rację.
    1. ludzie różnie reagują w traumatycznym stresie. Jeden załamuje ręce i chlipie jak Elżunia, drugi jak Knorr musi coś robić, biec, jechać, irracjonalnie - ale działać.
    2. Jeśli ktoś wątpi w istnienie oszołomów, to wystarczy wiadomości w tv obejrzeć, szczególnie 10 każdego miesiąca.
    3. nie takie dziwy już pobudowano. Niektóre nawet większe niż w Rio.
    4. Samolot z demobilu kupić i przerobić na knajpę to żadne mecyje. Stoi w Polsce kilka takich przy głównych drogach to i w Turku może;))
  • 11.05.11, 06:35
    Macie rację, ale mnie irytuje, że sytuacje z Klanu konstruowane są tak, jakbyśmy byli ciężko niedorozwinięci. Przecież to z założenia serial "z życia wzięty" a jest o zielonych ludzikach z kosmosu. I tak: Knorr leci do Rzymu, wysiada na lotnisku, i co? Przecież nie zna języka, zresztą żadnego. No więc postoi w hali przylotów Fiumicino i się rozpłacze, a potem będzie biegał, łapał ludzi za rękawy, i pytał gdzie tu "kaufen bilet nach łorsoł". Oczywiście autorzy zaoszczędzą nam tej żenującej sceny, jakie zdarzają się za granicą z udziałem naszych rodaków.
    A kuzyn z Turku jest tak "dziany", że stać go na wybudowanie, ale "Orlika". Jakoś najbogatsi Polacy nie pchali się budować "Narodowy", czyżby żaden nie miał kurnika?.
    No to mi ulżyło. A serial będę oglądał, ale tak, jak skecz z wodewilu.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
  • Gość: acce IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 06:53
    Elde ale przyznasz, że wątek kuzyna Bolka odegrał jednak nieprzecenioną rolę edukacyjną. Odtąd każdy widz Klanu wie, że na kebab idzie się do Turka, a do kuzyna Bola jedzie do Turku;))
  • 11.05.11, 07:17
    Zgadza się, chociaż mnie to nie dotyczy. W okolicach TurkU mam rodzinę, a od kebabu mnie odrzuca, ale nie ze względu na TurkA. Po prostu nie lubię takich dań, co innego - goloneczka.
    Pozdrawiam.
  • 11.05.11, 07:45
    Goloneczka? Chryste panie! Zaraz mam przed oczami brazowa bryle z wlosami swinskimi :-)
  • 11.05.11, 09:07
    Mnie zastanawia z tych wszystkich trzech czy czterech punktów pomysł na zakup biletu do Rzymu, by tam szukać Betki. Knorr wyląduje i co dalej. Pójdzie w Rzym, dotrze do Pl. Św. Piotra i co? Jak on zamierza tej (dosć dziwnie i strasznie, jak z horroru wyglądajacej na tym zdjeciu) kobiety szukać? No jak, ja się pytam jak????? Pójdzie z tym zdjeciem na policje w Rzymie i powie znajdzcie mi tę babeczkę bez oczu? Jak on jej tam będzie szukał na podstawie jednego niewyraźnego (jedyne co bylo podobne to moze włosy) zdjęcia kogoś z wielotysiecznego tlumu?


    Skoro betty pojawia sie zawsze tam, gdzie jest stasieńka z Jeremiaszkiem, to może trzeba zaobserwować, kto ich śledzi, zamiast lecieć w ciemno do Roma Italia?
  • Gość: acce IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 09:58
    Eeee tam, marudzisz;) Knorr spotka Rzymie tajemniczego mnicha, którym okaże się Zelnik-Malicki. A ten jak wiadomo znał Becię, więc wytłumaczy ogłupiałemu z rozpaczy Knorrowi, że ta na toto, to była inna Beata;)
  • Gość: acce IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 09:59
    miało być że ta na foto
  • Gość: m IP: 81.219.54.* 16.05.11, 18:30
    Kretynizmu w Klanie nie brakuje, ale akurat wąteu Knorra, lecącego do Rzymu szukać córki nie nazwałabym kretynizmem.

    Czy ktoś z Was sam przeżył coś takiego, jak zaginięcie bliskiej osoby? Mi się to zdarzyło i zapewniam Was, że choć jestem osobą mocno stącającą po ziemi to w tym czasie nawet najbardziej kuriozalne sytuacje i scenariusze wydawały mi się realne i każdy najmniej prawdopodobny znak chciałam sprawdzić. Bo to było lepsze niż bezczynne czekanie, dawało chociaż jakiś minimalny cień nadziei..
  • Gość: Kia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 15:02
    Mnie ostatnio rozbroiło gdy Kziełłowie jedli na śniadanie jakąś tam wędlinę. A robili to w ten sposób ze widelcem brali plasterek szynki z półmiska , kładli na swój talerzyk i ... kroili go nożem i widelcem. Myślałam, że padnę!
  • Gość: jakaja IP: *.centertel.pl 11.05.11, 15:10
    Oni zwykle tak jedzą w tym serialu żółty ser tak samo.
    Ale zaraz zejdziemy na temat uginających się stołów na śniadanie w Loobitchowych domach ;-)
  • Gość: ciekawy IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 16:22
    No ale jak mieli jeść tę wędlinę? Rękami prosto z lodówki czy przy stole na gazecie?
  • 11.05.11, 16:34
    Nie. Zwinięte w ruloniki!
    --
    ...oczy tej małej, jak dwa błękity...
    . . . . . . Rodzinka od kuchni . . . . . .
  • Gość: :P IP: *.dialog.net.pl 11.05.11, 18:38
    Ze wszystkim się zgadzam poza tym że drobiowy buduje tylko trybunę nie stadion...
  • 11.05.11, 18:41
    Ja jem wędlinę położoną na kanapce z masłem, kanapkę ową jem ręką.
    Czy jestem prostakiem?
  • 11.05.11, 18:45
    > Ja jem wędlinę położoną na kanapce z masłem, kanapkę ową jem ręką.
    > Czy jestem prostakiem?

    Oczywiscie, gdyz tĘ owĄ kanapkĘ powinieneś był połozyc na talerzyku i spozyc, krojac nozem i widelcem, specjalnie do tego celu przeznaczonymi :-))))))
  • Gość: mozambique IP: *.play-internet.pl 11.05.11, 18:57
    eee tam -= KOziellowie rybe tez pewnie dwoma widelcami jedzą

    a czesc forumowiczów bierze z nich wzór mysląc ze tak własnei jest elegancko , hihihi
  • 11.05.11, 19:27
    Ale jeśli wcześniej umyłam rączki to nadal jestem prostakiem? :-(
  • 11.05.11, 19:56
    Aaaaaaaaa, no nieeeeee, skoro raczki umyte - to ok :-)
  • Gość: kiks IP: *.toya.net.pl 11.05.11, 20:36
    Ja tam ręcyma kładę kiełbasę, ale moge bo ze wsi jestem.
  • Gość: jakaja IP: *.centertel.pl 12.05.11, 08:46
    Bua ha ha ha.

    Tak się kiedyś zastanawiałam są głodni, siadają do posiłku. Nie zrobią sobie normalnej kanapki w kuchni i nie przyniosą jej na talerzyku jak plebs, do którego zapewne i ja należę strając się szybko zrobić kanapkę i nie ubrudzić przy tym miliona naczyń. Ale dajmy na to, że mają ochotę tylko i wyłącznie na wędlinkę, to krojąc ją na talerzu na te drobniusieńskie kawałeczki, i w wolnym tempie podawać je do otworu gębowego to takie śniadanie trwałoby do południa. No ale widać się czepiam bo i fajna dyskusja wędlinowo-kanapkowa wyszła.
    Aha i jakby co wyciągam opakowanie z wędliną z lodówki i robię sobie posiłki na stole w kuchni rozumiem, że to też jekieś odstępstwo od normy?
  • 12.05.11, 10:44
    O Jezulku,a Ty widzialas kiedykolwiek w Klanie, zeby oni robili sobie jakies przegryzki miedzy posilkami, typu kanapka? Jedza mormalnie sniadanie przy stole i nie laza z kanapka na talerzu po calej chalupie przez 3/4 odcinka. Podobnie nie pokazuja robienia kupy i wielu innych rzeczy.
    A ze pijaja z filizanek (np. starsze pokolenie: Koziellowie, Chojniccy, Lubiczowie) i kroja wedline na talerzu - to juz ich wlasne przyzwyczajenia. Mlodsze pokolenie pija z kubkow (Agnieszka, Olka, Boreccy) i jada kanapki. Czy to tak trudno ogarnac?
  • Gość: jakaja IP: *.centertel.pl 12.05.11, 11:29
    Nie denerwuj się tak bo złość piękności szkodzi :-)
    Tak widziałam przegryzki choćby ostatnio np. u Zosi niestety nie pamietam co skonsumowała. Ale oglądam Klan dość wybiórczo więc nie śledzę tego.
    Dyskusja nie dotyczy robienia codzinenych czynności typu jak to malowniczo ujełaś wizyt w wc. Pojawiła się tylko kilka postów niżej uwaga, że kogoś zdziwiło krojenie wędliny. Nie muszą też łazić z kanapką po domu, ale nie pamiętam żeby kiedyś ktoś zrobił sobie szybkie śniadanie jak w większości domów przed wyjściem do pracy. Mam wrażenie, że z tym powolnym krojeniem to wszyscy bohaterowie Klanu tak robią. Co innego w NW tam jadają zdecydowanie mniej wystawnie :-). Ale znów wracamy do wałkowanego już nie raz tematu pięknie zastawionych stołów na śniadanie.
  • 12.05.11, 13:13
    Zastanow sie troche: po kiego grzyba pokazywac, jak to ujelas "szybkie sniadanie", skoro w filmie chodzi najczesciej o to, zeby pokazac jakas tam dyskusje, dialog miedzy bohaterami. A jak maja to zrobic podczas trzysekundowego wyjecia szynki z lodowki i polozenia jej na bulce, co ma to wniesc do akcji? No, chyba, ze od serialu typu Klan oczekujesz odzwierciedlania w 100% prawdziwego zycia - to sorry, pomylka.

    P.S. W NW jadaja tylko pierogi od pani Marii z baru, a jezeli chca pokazac obiad, to koniecznie w celu zareklamowania Coca-coli.

    P.S.2 I do nerwow mi daleko, bawi mnie tylko niezmiernie, ze ludzie ogladajac jakis serial dziwia sie a nawet oburzaja lub wysmiewaja, bo przeciez "u nich, w normalnym domu" czegos takiego nie ma!!!
  • Gość: jakaja IP: *.centertel.pl 12.05.11, 14:05
    Staram się oglądać Klan z przymrużeniem oka ale jak będę dalej się tak mrużyć to już nic nie będę widzieć ;-) Myślę, że gdyby wprowadzono odrobinę realizmu to serial by na tym nie ucierpiał.

    W takim np. Labiryncie prowadzili dialogi bez absurdalnych sytuacji :-). TO jest forum "Kretynizmy Klanu" i dla mnie te śniadania idealnie do tego pasują, każdy może wyrazić swoje zdanie nt serialu.
    W Klanie jest "stoliczku nakryj się" ale i tak nikt z bohaterów nie ma czasu tego zjeść bo albo nie mają apetytu przez dręczące ich porblemy albo się bardzo śpieszą i wybiegają z domu.
    W NW śniadania (bo o tym posiłku rozmawiamy) jedzą już mniej wyszukane w porównaniu z Klanem wg mnie. :-)
  • 12.05.11, 15:19
    > W Klanie jest "stoliczku nakryj się" ale i tak nikt z bohaterów nie ma czasu te
    > go zjeść bo albo nie mają apetytu przez dręczące ich porblemy albo się bardzo ś
    > pieszą i wybiegają z domu


    To zdecyduj sie: albo celebruja sniadanie, krojac wedline na talerzu, albo jedza je w pospiechu!

    > W NW śniadania (bo o tym posiłku rozmawiamy) jedzą już mniej wyszukane w porówn
    > aniu z Klanem wg mnie. :-)

    Wyszukane sniadania? 3 plasterki wedliny, 2 zoltego sera, a miedzy to wszystko wcisniete kilka plasterkow ogorka i pomidora, obok koszyczek z bulkami i maselniczka, czasem pojawia sie bialy ser i dzem - Ty to nazywasz wystawnoscia??? I zwaz, ze o wiele mniej czasu zajmuje nalozenie (a nawet zwiniecie w ruloniki! :-)) wedliny i sera na talerz niz zrobienie z tego kanapek i polozenie na polmisku.

    Dobra, koniec dyskusji z mojej strony: Ty wiesz swoje, ja swoje i juz.





  • Gość: Kia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 19:32
    No właściwie to ja tak robię. Wyciągam z lodówki dwa plasterki sera czy wędliny rękami i kładę prosto na kanapkę.
  • Gość: the_accidental IP: *.toya.net.pl 11.05.11, 19:50
    Jak się tak zastanowić, to na co dzień oczywiście robię tak samo. Nożem i widelcem na talerzyku je się u nas wędliny podczas świąt, z sałatką, chrzanem itd. Pewnie, żeby zaznaczyć, że dzień jest inny niż wszystkie, wyjątkowy.
  • 11.05.11, 19:50
    Dlaczego? To całkiem wygodne, gdy masz ochotę na samą wędlinę, bez chleba. Bo jak wtedy inaczej ją zjeść?

    --
    A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
  • Gość: Studia i praca IP: *.7.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 12.05.11, 13:36
    Jednym z kretynizmów Klanu jest sytuacja studiowo-zawodowa Olki. Ma kobita 26 lat , a traktują ją jak niedorozwiniętą. Każdy w miarę ogarnięty student już od IV roku zabiera się za szukanie pracy, a na V to na pewno. A tutaj wielka operacja pt. pisanie pracy magisterskiej. I wpisywanie do CV...dnia na targach, śmiech na sali. Na dodatek ze streszczeń wynika, że praca przyjdzie do niej sama w postaci roboty w Feminie u Surmaczowej... Już widzę, jak o absolwentów resocjalizacji z prywatnej uczelni Wyższej Szkoły Humanistyki Stosowanej tak się pracodawcy zabijają:D A tak liczyłam na sceny z kolejki w pośredniaku :]
  • Gość: Aaaa IP: *.alfanet24.pl 12.05.11, 17:32
    Jak mowi mój wykladowca - Wyzsza Szkola Prania i Gotowania:)
  • Gość: olka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.11, 18:29
    a jednak w "Klanie" wszystko ma sens- chociaż czasem jest on tak ukryty, ża aż niezauważalny. W dzisiejszym odcinku Krysia wbiega na koktajl w białej jak śnieg bluzce- nawet przez chwilę zastanawiałam się czemuż to przy swojej zasobnej garderobie nie wybrała czegoś bardziej wyrafinowanego, tylko ubrała się jak na spóźnioną maturę- aż po chwili wszystko stało się jasne. Biała bluzka miała być kontrastem dla czerwonego wina, ach ileż w tym zamyśle polotu i finezji. Kolejny przykład pani Surmacz, wpadająca jak po ogień do Koniaczków, bez żadnej konkretnej sprawy, zachwycając się tylko niezwykłą urodą i gracją młodszej Lubiczówny- ale po chwili rozmowy- ukryty sens wybrzmiewa i już panna Ola o pracę martwić się nie musi, w końcu jest jedyną i najlepszą kandydatką na intratne stanowisko w Feminie.
  • 12.05.11, 21:57
    Co do tego sniadania, to znalam pewna rodzine, ktora wlasnie tak jadala. Kroila wedliny i sery na talerzu, a chleb gryziono oddzielnie. ;)
    Jedzenie celebrowano, choc to troche dziwne, bo pani domu, miala ciezka reke do gotowania i rzadko kiedy danie bylo smaczne.
    --
    Deczko o sobie...
  • 12.05.11, 22:52
    Ja też często biorę sobie plaster szynki na talerz i tam sobie właśnie dziubię nożem i widelcem. Tak często u nas jadamy już przy końcu posiłku ;)



    --
    Pomóż futrzakom!
    Pusta miska
  • Gość: Justa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 21:44
    princessofbabylon napisała:

    > Ja też często biorę sobie plaster szynki na talerz i tam sobie właśnie dziubię
    > nożem i widelcem. Tak często u nas jadamy już przy końcu posiłku ;)
    >
    >
    Taa.. znam to :) Już się człowiek napchał, nie ma siły na nic solidnego, ale na taki różowy plasterek polędwiczki jeszcze się miejsce znajdzie :)
  • 13.05.11, 08:41
    Biała bluzka miała być
    > kontrastem dla czerwonego wina, ach ileż w tym zamyśle polotu i finezj

    Ja czekałam aż z boku wyleci z wybielaczem baba w różowej bluzce ;)

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • Gość: Kia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.11, 23:04
    Pamiętaj, że piszą tu też studenci prywatnych uczelni
  • 14.05.11, 02:51
    .. uczelni
  • Gość: widzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.11, 22:39
    Do drzwi mieszkania Agnieszki Lubicz dzwoni jakis facet, obcy, na oko 40-letni i w tych drzwiach oznajmia Markowi że ma przesyłkę dla Zosi Lubicz (Zosia aktualnie bawi sie w pokoju obok, Agnieszki w mieszkaniu brak) na co wujek Marek wpuszcza osobnika do mieszkania, wskazuje w którym kierunku osobnik ma isc aby dotrzec do dziecka. Osobnik podchodzi do dziecka trzymając przed sobą pakunek o nieznanej zawartosci. Osobnik wręcza ten pakunek dziecku. Pomijam, pal sześć, ze mówi iż to od taty, bo to przy tym wszystkim akurat pikuś....

    Wujek Marek zna sytuację z ojcem-kryminalistą Zosi, wie że Agnieszce nie w smak na ojcostwo Mirona, wie że Zosia nie wie nic o swoim ojcu i wpuszcza do domu byle kogo, bez zbędnych wyjasnien, nie znając człowieka, dierżącego na dodatek jakis pakunek... No dureń skończony!
  • 14.05.11, 00:46
    Ten cały Marek, w mieszkaniu Agnieszki jest gościem. I nie jego interes wpuszczać tam obcych.
    Normalnym odruchem byłoby zamknięcie drzwi przed nosem, z uzupełnieniem typu "przyjdź pan później", tym bardziej, że gość miał aparycję wyrokowca, ale pogonić księdza, to nie w moherowym serialu.
  • 14.05.11, 00:57
    tak się składa że ten "wyrokowiec" jest aktorem z teatru dla dzieci w Słupsku;-)
  • Gość: maciek IP: 83.2.24.* 15.05.11, 22:12
    na dodatek gej. Rozumiecie? Gej gra kapelana...
  • Gość portalu: maciek napisał(a):

    > na dodatek gej. Rozumiecie? Gej gra kapelana...

    No i? Kapelana ma prawo grać tylko niegej?
  • 14.05.11, 08:33
    ale ale
    histeria Agi pt"o nie, to ja miałam jej to powiedzieć!!!" bardziej zdenerwowała biedne dziecko niż text o tacie..
    a lalka straszna
    no ale w więzieniu pewnie tylko takie sprzedają ;)
    --
    Nie jestem głucha tylko Cie ignoruję...
  • 17.05.11, 14:45
    ale czemu ta malutka Zosia ma tak bardzo popsute ząbki???
  • Gość: Rysia siostra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 17:13
    bo nie myła rączek i jadła brudnymi ;)
  • 20.05.11, 14:24
    Aaaa! Olka cała szczęśliwa że matka Norberta zniknie z ich życia i, jakież to proste, będzie ją utrzymywać w tym Kołobrzegu bo przecież zaczyna właśnie pracę! Wiem że to Klan i wszystko tam jest możliwe, ale sama Surmaczowa uprzedzała Olę "kokosów u mnie nie zarobisz". A tu najwyraźniej starczy na wynajem mieszkania, utrzymanie ich dwojga i teściowej in spe na końcu Polski. Ręce opadają. A czy Norbert to teraz pracuje czy nie? Jak tak to gdzie?
    --
    I'm not a complete idiot. Some parts are missing.
  • Gość: autorka IP: 188.123.252.* 20.05.11, 14:53
    Norbert z mamą mieli mieszkanie (dom chyba nawet), więc młodzi skoro mama nie wraca nie będą musieli już wynajmować.
  • 20.05.11, 14:54
    W dalszych omówieniach było, że dom będzie do sprzedania, a kasa do podziału - ojciec, matka, Norbi.
    Zawsze to coś.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • Gość: :P IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 14:59
    Studia i praca - Kochana widać niewiele wiesz o poszukiwaniu pracy dziś...
    1. Owszem student wysyła CV na 4 roku co nie znaczy że zawsze tą pracę znajdzie... Dziś jest tylu chętnych na pracę a miejsc pracy tak mało, że nie opowiadaj iż każdy kto chce pracować znajdzie pracę. Po drugie jak ktoś studiuje dziennie nie zawsze ma czas żeby pracować bo w dzień jest na uczelni a wieczorem się uczy - tak wyobraź sobie sa tacy studenci którzy nie chleją wieczorami tylko się uczą. Albo zwyczajnie chce mieć czas wolny.
    2. Wątek z Surmaczową jest jaknajbardziej życiowy. Tak właśnie dzisiaj załatwia się pracę - tylko i wyłącznie po znajomościach...

    Dla mnie absurdem ostatniego odcinka jest to ze Knorr nie poznał Malickiego. Jakim cudem mógł nie poznać faceta którego dobrze zna a mało tego bzykał on jego żonę ?
  • 20.05.11, 17:45
    > Dla mnie absurdem ostatniego odcinka jest to ze Knorr nie poznał Malickiego. Ja
    > kim cudem mógł nie poznać faceta którego dobrze zna a mało tego bzykał on jego
    > żonę ?


    Z tego, co pamietam Malicki byl chory na raka - wiec mogl on zrobic wielkie spustoszenie w jego organizmie, lacznie z wygladem zewnetrznym (nie wiem, czy ktos pamieta dziennikarza TVN Marcina Pawlowskiego - przed choroba grubszego goscia, w trakcie chemioterapii - okrutnie wychudzonego i nie do poznania). Poza tym Knorr sam powiedzial, ze zakonnik byl zgarbiony, wychudzony, z dluga broda i kogos mu przypominal, ale poznawal tylko glos. Poza tym zwracal sie do niego per "panie Jurku". Co zatem dziwnego w tym, ze Knorr go nie poznal?
  • Gość: :P IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 18:06
    No tak tylko że on chyba chory był zanim został zakonnikiem ? A żeby nim zostać to chyba nie jest tak że się zapisujesz i jesteś :)

    Trochę czasu musi minąć jednak...

    A śp. Marcina Pawłowskiego świetnie pamiętam :(
  • 20.05.11, 19:02
    On poszedl do zakonu, niejako uciekajac od swojego dotychczasowego zycia. Najpierw tam sie wyciszal, a potem przyjal sluby - tak mi sie wydaje. Chudosc mogla mu pozostac, brode zapuscil, a ze bylo to dobrych kilka lat temu to i Knorr wcale nie musial go poznac, tym bardziej, ze nie kwapil sie z ujawnieniem swojej tozsamosci, dopiero na lotnisku, przy pozegnaniu powiedzial, kim jest.
  • Gość: Alina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 19:52
    Zastanawiam się, jaka choroba tak zniszczyła Malickiemu wzrok : wg relacji Knorra ma soczewki jak lornetka
  • Gość: pipi IP: *.rudaslaska.vectranet.pl 20.05.11, 20:02
    Może założył je, żeby Juras zbyt wcześnie go nie rozpoznał.
    Broda może być przyklejona. ;)
    Zgarbić się też nie sztuka.:))
  • 20.05.11, 20:13
    Skoro miał nowotwór, to chemioterapia mogła mu go zepsuć.
    --
    ...oczy tej małej, jak dwa błękity...
    . . . . . . Rodzinka od kuchni . . . . . .
  • Gość: pipi IP: *.rudaslaska.vectranet.pl 20.05.11, 20:24
    Tak się zastanawiam ... czy Malicki nie leczył się jakąś metodą niekonwencjonalną?
    Zioła?
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 21:26
    tak. leczył się najpierw okładami. okładami z piersi Elżuni. pamiętam nawet taka scene w I odcinku po wakacjach jak Elżunia leżała w w jego wyrze.
    a potem zaczal sie leczyc ziołami. od ziol zachcialo mu sie do klasztoru

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.