Głeboka woda - nowy serial Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak wrażenia ? Będzie hit?
    • Jedzie mi klimatem z Gliny. Nie cierpiałam kom. Gajewskiego, zatem Głębokiej wodzie dziękuję. Pomimo mojej sympatii dla Maciąg.
      • Podobal mi sie dzisiejszy odcinek.
        I aktorsko i scenariuszowo. I tekst o milosci do Zwierzat. Bo to jest bardzo wazne,że sa Ludzie dla ktorych Zwierze to czlonek rodziny i nie mozna go porzucic jak zbednego bagazu.
        Czekam na kolejny odcinek.
        --
        ...
        bridelle
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.06.11, 23:36
      Ciekawy projekt, ale czy ciekawy serial ... to trzeba poczekac na wieksza dawke. Bezsprzecznie ciekawy i oryginalny pomysl, obarczony sporym ryzykiem. Jak zrobic serial z tematu, ktory zawsze bedzie ciagnal w kierunku quasidokumentu? Jak to zrobic zeby nie bylo ckliwie ... jednak. No zobaczymy. W pierwszym odcinku widac bylo, ze starano sie przede wszystkim pokazac "ludzi", troche po maceszemu traktujac opowiadana historie. No i znowu, czy ekstremalnie standardowe rozwiazanie w postaci "zaprzegniecia" mediow do ratowania ludzi to wada czy zaleta. Fabularnie oczywiscie wada, bo nic zakakujacego, ale jak ma byc "rzeczywiscie" no to w zasadzie trudno o inne rozwiazanie. Niemniej ten przeskok w ratowaniu "powodzianow" jak dla mnie troche za duzy.
      Na ckliwosci i emocjonalne szantaze najlepsi sa swiadomi aktorzy. Dorocinski to chyba dobry wybor, ma sile, ma empatie i nie rozwala ekranu osobowoscia, co akurat jest w porzadku. O wspolpracownikach trudno na razie cos wiecej powiedziec. Fajnie tez, ze znaleziono miejsce dla Buczkowskiej i Mackowiaka.
      Od strony technicznej oczywiscie ciekawe, ze serial krecony lustrzankami, a nie kamerami, ale jak dla mnie bylo troche za ciemno. Z "making of ... " ktore emitowano po serialu wynika, ze takie bylo zamierzenie, ze swiatla mialo byc mniej. Moze to kwestia przyzwyczajenia.
      Zapowiada sie ciekawie ... no ale ostatnio wiele seriali zapowiadalo sie ciekawie, a potem nie wyszlo. No ale mam nadzieje, ze pani Lazarkiewicz sie uda, tak jak udala sie "Ekipa".
    • Gość: małpa w czerwonym IP: *.um.torun.pl 15.06.11, 07:50
      Zapowiada się dobrze. Dobrze aktorsko. Miło popatrzeć na grających aktorów a nie tylko kukły mówiące tekstem scenariusza.

      j
      • spodobał mi się. Poza tym lubię Dorocińskiego:)
        • Gość: marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:53
          Matt- po Twojej opinii nie mam nawet czego dodawać, bo zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Nie oglądałam kulis, domyśliłam się jednak, że takie oświetlenie ma służyć lepszej interpretacji, wczucia się w klimat. Mnie również przez chwilę zapachniało "Gliną"- ale w moim przypadku to ogromny plus dla tego projektu. Jednak pani Łazarkiewicz to nie Pasikowski, po świetnej pierwszej scenie, napięcie niestety nie zostało rozładowane, i ta decyzja bohaterki, że teraz natychmiast musi wyjechać nie dała właściwego efektu. Jednak zrzuciłam to też trochę na karb umiejętności pani Maciąg, która mimo, iż ostatnimi czasy jest rozchwytywana według mnie ma duży problem z ukazywaniem emocji na ekranie, to ciągle są to te same dwie miny i przerzuty oczami ( w "Głębokiej wodzie" na szczęscie mniej widoczne, bo światło oszczędne...) Dorocińskiego uwielbiam, także czekając na piątkową premierę filmową "Kobiety, który pragnęła mężczyzny" z przyjemnością popatrzyłam sobie na Niego w trochę innej odsłonie,
          • A ja sie zachwycam srednio. Zaskoczyła mnie scena, gdy pracownik bezceremonialnie opieprza szefa-Dorocinskiego. Jakos to psychologicznie nie wyglądało prawdziwie. Od tego momentu raczej pobieżnie oglądałam odcinek. No i nie do konca pasuje mi opcja, ze osoba powołana na szefa urzędniczej jednostki zachowuje sie tak, jakby rządziła misją barterskiej pomocy. ;) A zderzenie dwóch scen: w jednej Dorociński poucza pracowników, że w warunkach kryzysowych godziny pracy nie obowiązują, a za chwile urywa się z pracy, bo własne sprawy domowe wzywają, zupłenie do mnie nie przemówiło. A raczej przemówiło jakąs nieudolnością/niekonsekwencja scenariuszową.
            • Oczywiscie miało byc: braterskiej, a nie barterskiej pomocy. Bo o żadnej wymianie nie ma tu mowy, no, co najwyzej o wymianie: "dobro wyswiadczone innym dobrem powraca". ;))
            • dlaczego zaskoczyło Ciebie że pracownik ochrzania swojego przełożonego? Po pierwsze mówimy o urzędzie - trochę trudniej np. zwolnić pracownika urzędu, od pracownika w prywatnej firmie. Wiele zależy od stosunków wewnątrz takiej jednostki. Czasami jesteś w dobrych-przyjacielskich stosunkach z przełożonym, a innym razem doświadczony pracownik, w dodatku kuzyn burmistrza, uważa się za ważną osobę - i potrafi się przejechać po swoim przełożonym. czepiasz się szczególików..
    • Gość: teleman IP: *.aster.pl 15.06.11, 10:44
      matt_banco jakie elaboraty przemądrzale
      wypisuje :( inteligencik korporacyjny produkuje smetne kawalki dla
      siebie samego. buahahaha
      • Gość: asdf IP: *.238.64.20.ip.abpl.pl 04.12.11, 23:50
        > matt_banco jakie elaboraty przemądrzale
        > wypisuje :( inteligencik korporacyjny produkuje smetne kawalki dla
        > siebie samego. buahahaha

        Moze ty cos mądrego napiszesz?
    • Gość: jodipiku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:07
      to i ja sie wypowiem.no cuż oglądnęłam środkową część. słabo reklamowany ten serial stad zupelnie przez przypadek na niego trafilam... i moje odczucia: strasznie szary, ciemny, przygnębiający-przypuszczam ze to celowo ale jak dla mnie psuje odbiór całości obrazu.
      Maciag - nieprzemawia-zawsze taka sama, naburmuszona, niezadowolona...Dorocinski tez zawsze taki sam, malo usmiechu, malo zartu , powaga...no moze w rozmowach nocą był nieco bardziej zabawny ale i tak w jego stylu.
      NIestety nie wciagnal mnie, muzyka do bani, zupelnie niedobrana...i same zaprzeczenia, jak slusznie Faszyna zauwazyla - nadgodziny to nasz obowiazek-ale do domu sie wyrwal, dajac tym samym zaprzeczenie swoim celom...eh...ja tam pozostaje wielka fanką Londynczykow! Jak dla mnie najleposzy serial !
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.12.11, 22:02
      Tylko podbijam, juz oficjalnie sie zaczelo. Obejrzalem pierwszy odcinek jeszcze raz, wrazenia w zasadzie takie same jak przy pierwszym ogladaniu. Trzeba czekac na nastepny odcinek, bo po jednym trudno powiedziec jak ustawione sa punkty ciezkosci (w pierwszym odcinku byly zachwiane). Trudno tez powiedziec na ile "rzeczywisty" bedzie ten serial, w pierwszym odcinku ta wyprawa pontonem nie wygladala zbyt "proceduralnie". Lekki szantaz emocjonalny na razie toleruje ;-)
      • Gość: Aga IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.11, 22:25
        Obejrzałam po raz pierwszy. Raczej na plus, choć nie powaliło mnie jakoś szczególnie. Daję mu czas. Poza tym - Dorocińskiego oglądałabym nawet, gdyby czytał książkę telefoniczną.
        • Ciekawe, przy drugim ogladzie serial odebrałam duzo bardziej pozytywnie. I to, o czym napisałam przed miesiącami, mniej mnie uderzyło. Czyzby po ostatniej serii niewydarzonych seriali ten serial to "na bezrybiu i rak ryba"? ;)))) Ale to zart, odcinek odebrałam naprawdę pozytywnie, a nie wzglednie pozytywnie. ;)
          I zauważyłam Simlata w roli całkiem odmiennej niz zwykle. :)
          • faszyna napisała:

            > I zauważyłam Simlata w roli całkiem odmiennej niz zwykle. :)

            A mnie cieszy udział rzadko widywanego Maćkowiaka, no i wygląda na to, że Budzisz Krzyżanowska przekazując dyrektorską pałeczkę Dorocińskiemu usunie się gdzieś w cień albo wogóle a chciałabym, żeby zagościła w serialu na dłużej.
          • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.12.11, 23:06
            No bo to jest troche "rak co robi za rybe" ;-) Nigdy nie zrozumiem tych 13-tygodniowych serii, a pozniej 13 tygodniowych powtorek. Wiec i tak chwala TVP ze puscila "Wode" w okresie powtorek ... sensowne posuniecie.
            Tak Simlat byl, zatoczyl sie, przywalil i ... mam nadzieje, ze wroci.
            Dorocinskiego kupilem, ale jego prawie zawsze kupuje. Mackowiaka bardzo lubie, wiec i tu cieszy. Pani Maciąg wciąż nie rozgryzlem, moze teraz sie uda.
            Wolalbym aby ten pierwszy odcinek byl troche inaczej wyważony, mniej emocjonalnie, no ale takie to musialo byc. Kolejne odcinki pewnie beda konstruowane wokol spraw prowadzonych przez kolejnych pracownikow osrodka.
            • Podobało mi się, wciąga, gra na emocjach, choć jestem ciekawa, czy każdy odcinek będzie kończył się tak cukierkowo.

              --
              Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
    • Gość: popo IP: 167.202.201.* 05.12.11, 12:19
      Nie będzie. Moim skromnym - scenariusz przewidywalny do bólu (wiadomo, że będzie konflikt z pracownikiem; wiadomo, że zabierze do ośrodka; wiadomo, ze nie wyjedzie do Niemiec; wiadomo, że będzie happy end, bo wiadomo, że media pomogą itd.). Zero zaskoczeń w fabule. Dam szanse drugiemu odcinkowi i chyba to będzie na tyle.
      • Gość: du_ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.11, 19:12
        Mam te same, niestety, odczucia, co przedmówca/mówczyni?, czyli zero napięcia, bo niezawodnie przewidywalny rozwój wydarzeń. Ciemności mroczne przekładają się u mnie na "niewiele widać", co nie pomaga. Dorociński fajny, jak zwykle, Maciąg ok, ale ten gość konfliktowy dla mnie drewniany i irytujący przez jakiś brak autentyzmu. Coś mi w tym wszystkim jakoś nie grało, happy end ani tyle, po poczytaniu (pobieżnie, to fakt) wywiadu z panią Maciąg w telewizyjnej, zapowiadającym coś nieprzyjemnego. Dla mnie płaskie i przewidywalne, chyba za stara juz jestem. Nie wiem, czy dam szansę następnemu odcinkowi, bo ten ledwie dosiedziałam do końca.
    • Gość: lola.lola IP: *.net.stream.pl 05.12.11, 22:28
      Wiem, że to szczegół nieważny, ale poziom bzdur kompetencyjnych powala tak, że bolą zęby. Poza tym ujdzie.
      • Mnie sie pierwszy odcinek srednio podobal. Taki nieco meczacy. Wszystko z lekka dolujace -wiem, ze tak ma byc, ale jakos nie wbija mnie w fotel. Najbardziej dolujacy watek Maciag i jej chlopaka. Od razu widac, ze sie mecza ze soba i widz tez sie meczy bo caly czas zastanawia sie ile bedzie trzeba czekac na rozstanie tej pary. Za to Dorocinski swietny, Maciag dosc slaba, jak ktos juz zauwazyl ma dwie miny w repertuarze.
        • Gość: jula IP: *.icpnet.pl 06.12.11, 05:11
          to nie jest nowy serial, pamietam ze odcinek pilotażowy nadany był dawno temu.
          • Gość portalu: jula napisał(a):
            > to nie jest nowy serial, pamietam ze odcinek pilotażowy nadany był dawno temu.

            Dokładnie tak. To jest NOWY serial, odcinek pilotazowy i tylko ten jeden był pokazywany w lecie, a sam wątek został własnie wtedy rozpoczęty na forum.
            Umiejętnośc dokładnego czytania moze jest dobrem rzadkim, ale za to jakże cennym! ;))
        • annie_laurie_starr napisała:

          > Za to Dorocinski swietny, Maciag dosc slaba, jak ktos juz zauwaz
          > yl ma dwie miny w repertuarze.

          Słaby to jest Dorociński. Zawsze ten sam nijaki wyraz twarzy, jak dla to przedłużenie jego roli Despero i w ogóle jego wszystkich ról. wszyscy inni aktorzy całkiem nieźli.
    • Gość: misza IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.12.11, 18:45
      Głęboka woda Odcinek 1 online
      serialelove.pl/gleboka-woda/gleboka-woda-odcinek-1/
      Akcja każdego z trzynastu odcinków skupia się na jednej sprawie, konkretnym dramacie i jego bohaterze, któremu zespół Wiktora stara się pomóc. Każdy odcinek będzie pokazywał również życie ...

      Głęboka woda Odcinek 2 online
      serialelove.pl/gleboka-woda/gleboka-woda-odcinek-2/
      Trzynastoletnią Karoliną zajmuje się despotyczna babcia. Żyją w skrajnej biedzie. Dziewczynka jest wrażliwa, dorosła nad wiek, wybitnie uzdolniona muzycznie. Niestety, szkolna pani pedagog przyczepiła jej metkę „dziecko trudne”. Rodziną opiekuje się Alina, emocjonalnie zaangażowana w ...

      serialelove.pl/online/gleboka-woda/
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.11, 22:10
      No to jest problem ... co to w zasadzie bylo? Bo to nie byl odcinek serialu ... porządnego serialu. Od zawsze wiadomo, ze jak nie ma historii, nie ma czego ogladac. A tu historii nie ma, nie ma opowiadania, jest tylko pewna sytuacja. Wieje nudą i smętem straszliwym. Pomysl, aby bylo tak smetnie w kazdym aspekcie (kontekst, matka, corka, obraz, muzyka) to nie byl dobry pomysl. Choc muzyka dobra, tylko ze za bardzo w klimacie, dodatkowo ciagnela to wszystko w smętność. Czy obsadzenie Ostalowskiej to byl dobry pomysl? No mam powazne watpliwosci ... bylo to to samo rezmemlanie, ktore uprawia w "M jak ...". Nie wiem czemu to tak ustawiono, zamiast zrobic to na kontrze do jej "serialowego" wizerunku.
      Nie wiem dlaczego musialo to byc az takie trywialne i nieruchawe. To ma byc film, ma sie cokolwiek dziac ... a tu nie. Najpierw uprawiaja snujstwo, a pozniej myk ... i juz jest dobrze, juz jest koncert, mamusia juz pracuje, babcia juz nie gdera, muzyka pieknie gra i pan kameruje by zachowac dla potomnosci.
      Pytanie podstawowe "po co powstal ten serial?". Bo ja nie wiem ... czy ma byc praca u podstaw nad wrazliwoscia widza? ma pokazywac prace opieki spolecznej? No trudno powiedziec. Mechaniki pracy opieki spolecznej nie pokazuje (trudno uznac, ze pojscie do jakiejs fundacji od razu rozwiazuje problem, szczegolnie ze nijak tego nie pokazano).
      Obejrze nastepny odcinek, ale mam zle przeczucia.
      • No tak, jest jak zwykle. Czyli zgubione watki głownych bohaterów, a w zamian martyrologia rodzinna. Tez nie wiem, o co twórcom chodzi, no chyba że chodzi o to, abysmy mogli pisac, ze nie wiemy, o co chodzi.
        Dominika O. nawet mi pasowała, ale ze od dawna nie ogladam jej w MjM, więc miała dla mnie walor świeżynki. Czemu mają słuzyć długie włosy Maćkowiaka, tez nie wiem. No chyba, zeby uzasadnic przeniesienie uczuć Miki na obiekt bardziej krótkowłosy, czego sie niezawodnie doczekamy.
        W świetle ostatnich medialnych info o odnalezieniu w Gdyni zaginionej pary nastolatków, nie bardzo mi sie widzi ten peronowy wypadek/próba samobójstwa w wykonaniu Karoliny. Powinna była dojechac nad to tak atrakcyjne dla uciekajacej młodziezy morze, a nie zgrywać sie na Anne Kareninę. ;))
        Poza tym czemu w tym serialu jest wszystko tak szare? Szare światło, szarzy ludzie, szara tasma filmowa... Szaro to widzę. ;))

        • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.11, 22:56
          No ja to glownie widzialem niebiesko i ciemno ;-) Cos nie do konca sie ta koncepcja krecenia "lustrzankami" sprawdzila chyba. Obraz jest fajny, plastyczny bezsprzecznie, ale cos jest nie tak ze swiatlem. Nie chce mi sie jeszcze raz ogladac, ale w scenach w mieszkaniu Wioletty i Karoliny mialem wrazenie ze doswietlano sceny czyms dziwnym ;-)
        • Gość: Aga IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.11, 23:07
          > Czemu mają słuzyć długie włosy Maćkowiaka, tez nie
          > wiem. No chyba, zeby uzasadnic przeniesienie uczuć Miki na obiekt bardziej krót
          > kowłosy, czego sie niezawodnie doczekamy.

          Mam podobne odczucia co do całości, ale ten fragment jest szczególnie cudny :)
          Szaro. I dziwnie. Nagły przeskok od próby samobójczej córki i depresji matki do słodkiego zakończenia mnie zabił. Po co tak? Poza tym - ten odcinek rozgrywał się w ciągu przynajmniej kilku tygodni (może dłużej). W tym czasie, należy rozumieć, u nominalnie głównych bohaterów nie działo się nic?
      • Gość: Gong IP: *.internetia.net.pl 11.12.11, 22:36
        Proponuję, obejrz sobie zatem "Trudne sprawy" tam masz akcji co niemiara. W zalewie odmóżdzaczy Łepkowskiej i innych gniotów o duperelach, dobrze, ze powstał taki serial, o prawdziwych życiowych problemach, choć zapewne nie jest on dla każdego...
        • Jest o problemach poważnych i prawdziwych i to dobrze, ale pokazuje je w sposób dziwny. Mnie się podobała cała historia tej dziewczynki (świetna aktorka!!!) i jej matki oraz babki, było dramatycznie (chociaż nie wierzę, żeby po bójce szkolnej 12- latka trafiła do jakiegoś ośrodka zamkniętego... dziecka w tym wieku nawet nie można przesłuchać bez obecności matki). Natomiast bardzo nie podobał mi się ten nagły przeskok - najpierw dramat, dziecko w szpitalu, brak pracy, pieniędzy, kradzież, toksyczne relacje w rodzinie, a potem nagle pyk i już matka pięknie uczesana, ubrana, babcia uśmiechnięta. To fajnie, że pokazują dobre zakończenia, że mimo całej ponurości serialu ma on w sobie coś krzepiącego, ale powinni ukazywać przede wszystkim drogę do takiego skutku, a nie sam skutek, bo ten jest przewidywalny.
          --
          "W tydzień po ucieczce Freda i George'a Harry był świadkiem, jak profesor McGonagall przyłapała Irytka na próbie poluzowania kryształowego kandelabra i mógł przysiąc, że słyszał, jak powiedziała do poltergeista kątem ust:<<Odkręca się w drugą stronę>>"
      • co to w zasadzie bylo? Bo to nie byl odcinek serialu ...
        > porządnego serialu.

        Tajemnicę trochę rozjaśnia jedno z log na końcu - Ministerstwo Polityki Społecznej Kapitał Ludzki.
        To program edukacyjny, mający uwrażliwić widza na problemy społeczne, które pojawiają się obok niego. Ja tak to zaczęłam oglądać. Serialu w tym już nie oczekuję.
        Bo odcinki są przewidywalne - wiadomo, że historia skończy się dobrze, a pracownicy socjalni to wrażliwi, pełni misji ludzie.
        Gdyby chociaż autentycznie tak było... Nie wiem, czy dla odmiany ta produkcja nie zakłamuje rzeczywistości.

        --
        Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
        • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.12.11, 09:44
          No wlasnie. Widzialem ten znaczek na koncu listy plac w pierwszym odcinku, ale myslalem ze nie bedzie to mialo znaczenia. Ale wyglada na to, ze jednak chyba tak.
          Problem z tym, ze serial osadzony w takim srodowisku potrzebuje naprawde dobrego pomyslu na glownych bohaterow i relacje miedzy nimi. A na razie to w zasadzie nic nie wiemy o glownych postaciach, oprocz tego ze prawie wszyscy sa szlachetni i zaangazowani, jeden ponoc niekonwencjonalny, jeden sceptyczny i jedna wahajaca sie. No i jeden ma dlugie wlosy, co od razu ma nam powiedziec ze to alterglobalista i wegetarianin ;-)
          • Gość portalu: matt_banco napisał(a):

            > No i jeden ma dlugie wlosy, co od razu ma nam powiedziec ze to alterg
            > lobalista i wegetarianin ;-)

            O, dokładnie tak:)
            • Może odezwą się pracownicy socjalni, albo ci którzy korzystają z pomocy OPS-ów i powiedzą na ile ten serial jest realistyczny. Ciekawa jestem.
              • Gość: olka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 17:34
                Serial pod tyloma patronatami za zadanie ma pełnić misję społeczną TVP. Nie czekałabym na fabułę i wyżyny artystyczne, ot co tydzień pokażą nam kolejną ckliwą historyjkę ze szczęśliwym zakończeniem i herozimem pracowników MOPS-u.
                • Gość: matt_banco IP: *.ok.ae.wroc.pl 12.12.11, 17:50
                  No tylko, ze wlasnie tej misji nie rozumiem. Bo w sumie o czym mowil wczorajszy odcinek? Ze jest dziewczynka, ktora kolezanki szykanuja? Czy ze jest babcia, ktora ma dosc corki, ktora schrzanila wlasne zycie? Czy ze wiezniowie maja prawo wrocic do normalnosci? Ze trzeba dziecku z rodziny dysfunkcyjnej dac szanse? No ok, ale co ja jako widz mam z tym zrobic? Rozumialbym gdyby to bylo jakos tam "antysystemowe", czyli pokazujace ze odpowiednie instytucje nie robia co do nich nalezy. Ale tu w zasadzie mamy, ze MOPS pomaga, czesto az nadto, jakies fundacje tez ... no i?
                  • Gość: Aga IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 20:25
                    No właśnie ma chyba pokazać, że pracownicy opieki społecznej są tacy fajni. Tylko że to trochę mało jak na fabułę. Zostaje tylko urok Dorocińskiego (którego, nota bene, wczoraj obejrzałam też w odc. 27 "Bez tajemnic" i nadal mam przed oczami to, jak tam zagrał - mistrzowsko).
          • Gość portalu: matt_banco napisał(a):

            >nic nie wiemy o glownych postaciach, oprocz tego ze prawie wszyscy sa szlachet
            > ni i zaangazowani, jeden ponoc niekonwencjonalny, jeden sceptyczny i jedna waha
            > jaca sie. No i jeden ma dlugie wlosy, co od razu ma nam powiedziec ze to alterg
            > lobalista i wegetarianin ;-)

            ten z włosami długimi nie jest pracownikiem Mopsu. A ponadto to dane nam było poznać i to raczej narazie słabo 3 pracowników.
            Mnie serial bardzo sie spodobał gdyby jeszcze zamiast Dorocińskiego grał jakiś dobry aktor....może i on przystojny jest ale aktor raczej kiepski.
            • Gość: Aga IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.11, 00:15
              > Mnie serial bardzo sie spodobał gdyby jeszcze zamiast Dorocińskiego grał jakiś
              > dobry aktor....może i on przystojny jest ale aktor raczej kiepski.

              Herezja roku.
              • Bluźnierstwo - nawet bym napisała :)

                --
                Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
        • lilith76 napisała:

          > Bo odcinki są przewidywalne - wiadomo, że historia skończy się dobrze, a pracow
          > nicy socjalni to wrażliwi, pełni misji ludzie.
          > Gdyby chociaż autentycznie tak było... Nie wiem, czy dla odmiany ta produkcja n
          > ie zakłamuje rzeczywistości.

          Sa tacy, ktorzy sa ludzmi wrazliwymi i pelnymi misji. Niewielu ich jest.
          Najgorzej, jesli na kierowniczych stanowiskach siedza osoby bezduszne, od ktorych zależą losy tych, ktorzy sa w potrzebie. Ale kierownicy /dyrektorzy sa totumfackimi wojewodow czy innych decydentow.



          --
          Pomysl o marchewce z groszkiem, gdy dociskasz pedal gazu

          DES na Fejsie
      • A ktos mi wytlumaczy ubior dziewczynki po 'aresztowaniu'??? Pasiak u 12 latki???
        • Gość: k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.11, 10:32
          kochamcie napisała:

          > A ktos mi wytlumaczy ubior dziewczynki po 'aresztowaniu'??? Pasiak u 12 latki??
          > ?


          Dokładnie..ubrali ja tak jakby poplniła najgorsze przestepstwo..Co do serialu - nawet dobry, jednak nie moge zdzierżyć Maciąg- toz to dla mnie mameja jest dopiero..

          • Jestem zwyczajnie i po ludzku rozczarowana. Serial,w którym główni bohaterowie to bohaterowie drugoplanowi, to jest pomysł, na jaki wpaśc mogli tylko u nas. Szczególowe studium stanu po wielu głebszych jako głowny temat odcinka skłania mnie do spytania, czy to serial czy filmowa broszurka, jak jest przed, w trakcie i po piciu oraz gdzie siusiaja alkoholicy. Chyba jednak w tym przedświatecznym okresie przedłoże dyskusje lingwistyczne nad dyskusje o wzoltach i upadkach szarego człowieka w warunkach Polski prekapitalistycznej.
            • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.12.11, 23:43
              "Filmowa broszurka" ... bardzo mi sie to spodobalo. Tak, z tymi glownymi bohaterami to cos faktycznie nie do konca gra. Pewnie nie planowano glownych bohaterow, a raczej jednego, instytucjonalnego o kilku twarzach, czyli OPS (czy jak to sie tam nazywa) i jego pracownicy. Problem w tym, ze jesli ten serial mial byc instrukcja korzystania z pomocy, to troche te kompetencje OSP sie rozmywaja. Zrobiono taki "pomocowy" CSI, czyli superjednostke, ktora w zasadzie prawie ze wyrecza wszystkich we wszystkm.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.12.11, 23:31
      No lepiej ... bo byla jakas historia, chociaz jak dla mnie tym razem troche "za duzo". Podkrecenie emocji poprzez pobicie syna i wystawienie zony na balkon nie wiem czy bylo potrzebne. Szczegolnie, ze wpasowane tego w jeden odcinek bylo dosc ryzykowne. Troche mi brakowalo jakiegos kontekstu zony, bo nie wiem czy pracowala, czy nie. Ale ogladalo sie calkiem dobrze, bo Kulesza, Topa i mlody Garbacz po organicznych rejestrach dosc mocno dali.
      Natomiast nadal nie umiem znalezc przeslania ... bo to tak troche na zasadzie, jak masz meza pijaka, ktory sika na zaslony to jeszcze nie potrzebujesz pomocy, ale jak juz cie wystawia na balkon to pora jej szukac.
      Troche szkoda, ze historie domykane sa w ramach odcinka (chociaz ta dzisiejsza konstrukcyjnie byla ciekawie rozwiazana). Chcialbym zobaczyc co bylo przed, dlaczego Jacek zaczal pic i troche po, czy wytrwal. Nie podobaja mi sie tez te "pogadankowe" wstawki z niewidoma pielegniarka proszaca o nowy telewizor, czy sceny ze spotkania AA. Zreszta nie wiem czy potrzebny jest ten motyw z alkoholizmem Wiktora. Draznia mnie takie podejscie, ze jedynie byly pijak jest w stanie zrozumiec o co chodzi z alkoholizmem. Byc moze tak jest, ale w kategoriach czysto filmowych jest to zgrane do bolu.
      No i mielismy malego Milosza Olewicza, znanego z roli Matuszka w LNW, tym razem zagral Stasia ;-)
    • Gość: Aga IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.12, 22:00
      Zaczęłam oglądać dzisiejszy odcinek, nawet się ucieszyłam, że Zawadzki i po jakimś kwadransie stwierdziłam: dość. Nie będę się katować w niedzielne wieczory, nawet dla Dorocińskiego.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.12, 22:08
      czyli muzyk niedoceniany aczkolwiek zaćpany, przez Wiktora skutecznie ratowany, którego syn nie był dostatecznie dostrzegany.
      Straszenie to wszystko stereotypowo lecialo, ale o dziwo dalo sie ogladac, w czym zasluga aktorow, pani Skoczynskiej, pana Zawadzkiego i pana Dorocinskiego. Szkoda, ze nie dano im troche lepszego kawalka scenariusza, ale momentami bylo to ciekawe (glownie w rozmowach). Dodatkowy plus za dopowiedzenie watku z poprzedniego odcinka. Pogadanki "opiekospoleczne" jak i "telewizja spoleczna" zupelnie niepotrzebne, ale taka cena za finansowanie unijne.
      Technologia filmowania coraz bardziej mi sie podoba, szczegolnie ta fotograficzna glebia ostrosci. W scenach gdzie jest troche wiecej swiatla niz w katakumbach daje to bardzo plastyczny efekt.
      • Nie jestem taką detalistką jak Matt, więc bedzie nie o detalu, a o ogóle. ;) "Ogół" jest taki, ze nie bardzo wiem, po co ten serial ma tylu bohaterów. To jest tej masy ludzi, którzy w jednej ze scen odcinka wychodzili po pracy z siedziby MOPS. Po co ten tłum, skoro serial pokazuje głownie potrzebujacych, a nie udzielających pomocy. Są niby jakies wątki personelu, ale pokazywane są na zasadzie królika z kapelusza. Raz są, raz ich nie ma, nie sposób sie przywiązać i nie sposób zapomnieć. ;))
        Nie kumam tez wątku z kamerzystą. Rozumiem, ze awangardowe uczesanie Mackowiaka zasluguje na więcej niz "swoje 5 minut", ale nie kupuję pomysłu, ze szef (Dorocinski) miałby ochote na publiczne wybebeszanie swoich wnętrzności przed kamerą. Sam Dorociński tego nie robi (mało gada w wywiadach o swojej prywatności), a ja mam uwierzyć, ze jego bohater ze sfery niemedialnej i na stanowisku miałby ochotę na publiczną spowiedź jak ta we wczorajszym odcinku? Mało wiarygodne.... I pytanie, po co taki pomysł? Nie było lepszego, aby widza zapoznać z losami Wiktora?
        Wątki potrzebujacych lekko depresyjne; wiem, wiem, ze tak bywa w realu, ale serial to nie real, a przynajmniej nie powinien byc realem 1:1. Osobiście wolałabym ogladac "zycie jak w Madrycie", chocby nawet miałoby być to życie z Realem Madryt. ;))))))
    • Gość: anonim IP: *.dynamic.chello.pl 08.01.12, 22:09
      ...mocne kino ,można by pokusić się o bardziej dogłębną opinię pod względem technicznym i artystycznym ale .........no właśnie ,myślę ze tematy poruszane w tym serialu powinny wcześniej ujrzeć światło dzienne ,rzeczywistość otaczająca nas to nie tylko głupawe seriale (.....)ale też tz. trudne tematy ,rzeczywistość to też ludzie bezdomni ,zagubieni , to my ......to ......coś nad czym nie można przechodzić do porządku dziennego . Powodzenia ,twórcom tego filmu i mam nadzieję ze pokłosiem tego serialu będzie większe zrozumienie tematów poruszanych w nim ! Pozdro ...i tak trzymać
      • "Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!" Tym cytatem z anegdoty o Styce odpowiem na post anonima. Serial to nie jest dokument, nie jest to program interwencyjny etc etc., Serial to jest utwór fabularny, który powinien wypełniac pewne standardy gatunku. A dzisiejszy odcinek był moim zdaniem "niestandardowy". To jest, jak zwykle watki pracownicze poza Wiktorowym były tycie-tycie, koncowe nagranie ze slubu do bólu przeciagniete, a zapowiedź, co bedzie w dalszym ciagu, była po co? Bo cdn nie bedzie albo bedzie w dalekiej przyszłosci? Nie załapałam...
        Ogólnie jakos zupelnie mi odcinek nie przypadł do gustu. Niezeleznie od wagi poruszanych problemów i ich ideowej słusznosci. Słuszność słusznoscią, ale sama słusznośc to za mało na ciekawy serial fabularny.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.01.12, 22:19
      No to bylo słabe, aż bolało. Nie mam pojęcia o czym miał mówić ten odcinek i jakie było jego przesłanie, bo wrzucono tam wszystko. I załamanie po stracie żony i poszukiwanie zaginionych i kwestie własności i żeby było jeszcze mało to dywagacje na temat wolności. No i rzecz jasna odniesienia do relacji i stosunku do bezdomnych. A ci są po prostu cacy-cacy, kolorowe ptaki co się duszą w rozwiązaniach systemowych. Ale najbardziej wkurzyła mnie sekwencja "działkowa". Co to miało być? Włamanie i kradzież to czyn nieistotny, bo przecież to cacy-cacy bezdomni i nie ma sprawy, ale bimbrownictwo to rzecz jasna czyn haniebny, przestępstwo i upadek moralny. Fantastyczne zestawienie ... "fantazja" kolorowych ptaków kontra dresiarstwo i łyse łby bimbrowników. Mimo bycia abstynentem wybieram bimbrowników.
      Czym miała być sekwencja wideo kręcono na weselu Hrabiego i Tereni? Nie mam pojęcia, było to długie, męczliwie i nie bardzo wiadomo po co. Nie sprawdza się też kompletnie ten pomysł z telewizją obywatelską, kompletnie nie wiadomo czemu mają służyć te zwierzenia pracowników OPS-u i co się z tymi materiałami dzieje (bo jakoś nie pokazują odzewu na nie).
      No i tak końcówka ... "nasza misja trwa nadal" i skrót po wszystkich przyszłych odcinkach. Oj, chyba oglądalność spada na łeb na szyje, skoro musiano zrobić takie "the best of ..." z przyszłych epizodów.
      Po 5 odcinkach chyba można powiedzieć, że ta produkcja jest całkowicie chybiona i zatrważająco nieporadna.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.12, 23:41
      Czuje sie jak ostatni Mohikanin ... nie wiem czy ktos jeszcze na to patrzy, ale ja wciaz probuje. Probuje zrozumiec o co w tym serialu chodzi. I nadal nie wiem. Mozna na niego spojrzec z kilku perspektyw:
      - fabularnej - tu jest zdecydowanie slabo, bo opowiadane historyjki sa po prostu proste i typowe. A jak nie sa az tak typowe, jak historia "hrabiowska", to znow sa przekombinowane. I tak zle i tak niedobrze.
      - aktorskiej - tu jest lepiej, aktorzy szczegolnie ci z "historyjek z marginesu" maja co pograc, zblizajac sie do bardzo naturalistycznych regionow. Pan Simlat wzorcowo odegral zapijaczonego ciemieżyciela rodziny i dobrze.
      - spolecznej - no i z tym mam najwiekszy problem. Nie wiem czy mnie jako widza "historyjki ludzi z problemami" maja na te problemy uwrazliwic, pokazac ich mechanizm, czy tez moze maja trafic do takich, ktorzy sami je maja i zwrocic im uwage na to, ze mozna sobie z tym dac rade. No tylko czy mozna? Nie wiem i serial jakos niespecjalnie pomaga mi w odpowiedzeniu na to pytanie.

      Ciekawostka zupelna jest to, ze Wiktor mieszka "na Odrze", czyli jako plan zdjeciowy chyba wykorzystano jeden z domow zacumowanych przy nabrzezu rzeki. No tylko, ze to jakos tak dziwnie bylo pokazane, ze w zasadzie walorow tego miejsca specjalnie nie wygrano.
      • Gość: olka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.12, 09:20
        Z tym serialem jest jeden zasadniczy problem, nie posiada zakończenia rozładowującego nagromadzone emocje. Wczoraj niby było wszystko, realny problem, świetnie odegrany, niezła muzyka, klimat i co? Na zakończenie scena, gdzie facet wchodzi do OPS'u, ładuje się do pomieszczeń, do których nie powienien mieć wstępu, zamyka drzwi, a cała reszta czeka na Wiktora, bo tylko on jeden może wszystkich uratować...Niespójnie, niewystarczająco, albo odcinki są za krótkie, albo realizatorzy wykonując pracę społeczną, mającą na celu uświadamianie społeczeństwa o wszelakich patologiach nie wiedzieli jak pokazać wyjście z takich sytuacji, bo najczęściej wyjścia nie ma.
        • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.01.12, 09:46
          Wlasnie tak. A dodatkowo nie ma zbyt wielu odniesien do tego, dlaczego okreslone sytuacje w ogole maja miejsce. Oczywiscie to byloby zdecydowanie trudniejsze do pokazania. Ale wtedy byc moze latwiej byloby wskazac na jakim etapie trzeba reagowac, bo pokazanie ostatecznej katastrofy tak jak wczoraj walor edukuacyjny ma dosc ograniczony. No pijak, no zakapior, na bije zone, no poszla na policje, ale sie wystraszyla, no niby sie poprawia, ale pozornie, no niby szuka pomocy, ale pozornej, no niby dobrze, ale zasadniczo nie do konca, bo noz w brzuchu. No i teraz na jakim etapie ta kobieta miala zareagowac i w jaki sposob, aby to bylo skuteczne i czy byloby to wiarygodne psychologicznie? Pogadanka pracownikow OPS-u wpleciona w watek (bo takowa praktycznie zawsze jest) nie wyjasnia niczego, bo leca powszechnie znanymi prawdami lub statystykami.
          Nie ma tez jakiejs takiej glebszej diagnozy na temat rozwiazan systemowych. Np. mnie do szalu doprowadza zwrot "mala szkodliwosc czynu", gdy idzie o kradziez lusterka, porysowanie auta, zdemolowanie klatki schodowej, spalenie smietnika czy nawet zaklocanie ciszy nocnej.
          • Niestety, Matt, haniebnie Cie opusciłam w tym oglądaniu GW. ;)) Wybrałam kostiumowy romans na drugiej stacji i bardzo dobrze, bo był ciekawy, nie tak sztampowy jak inne i fajnie zagrany. No i przy okazji nieznany mi aktor grający głowny obiekt uczuc pokazał, ze nie trzeba miec super maslanych oczu, aby poruszyc serce kobiety. ;)) A dokładniej, że czasem z urodą nie ewidentnie amantową można byc bardzo wiarygodnym obiektem westchnień.
            A czemu dokonałam tego wyboru, nietrudno zgadnąć po Waszych opiniach. Obejrzalam pierwsze 10 minut GW i świetnego Simlata, którego godzine wczesniej ogladałam jako ciapowatego ksiegowego w Brzyduli. No ten facet ma potencjał! :) I jedyne, czego mi żal, to ciągu dalszego Simlata, bo reszta, czy treśc i wykonanie odcinka to bylo za mało, by mnie zatrzymać przy TVP2.
            I zgoda, ze nie wiadomo, po co i w jakim celu nakrecony jest ten serial. Zmarnowany potencjał pomysłu?
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.01.12, 22:12
      Co to bylo? Komus sie seriale pomylily? Gdy juz wydawalo sie, ze nadal bedzie pograzac sie w pogadankach na temat problemow spolecznych otrzymalismy bardzo przyzwoity odcinek. Nie wiem czy to zasluga tego, ze pani Chajdas przesiadla sie ze stolka II rezysera na fotel pierwszego, ale ... podobalo mi sie. Bylo dynamicznie, bez zbednego patosu, dowcipnie. Juz poczatek, ogladanie telewizji bylo jakies inne, niz do tej pory, ot koledzy z pracy spedzaja wspolnie chwile czasu. Bardzo fajnie lekko wprowadzony watek aktora (zdystansowany Opania ... nie bylo to moze dalekie od zdystansowanego Latoszka, ale pasowalo). Dobra scena konfrontacji z byla kolezanka-aktorka.
      Oczywiscie fabula byla troche skrotowa i zbyt szkicowa, ale na ten ograniczony format wystarczajaca. No i policjantka ... mocno nietypowa (no i tu jest najciekawsze, bo dalo sie zauwazyc troche nietypowa probe zagrania kontekstem erotycznym ... ciekawe jaki wplywa na to mial fakt iz pani Chajdas maczala palce "W ciemnosci" jako II rezyser).
      Najlepsze byla jednak scena pozornie najnudniejsza w calym odcinku, czyli moment gdy pracownicy siedza i czekaja, grajac w statki, rozmawiajac ... scena calkowicie zbudowana na przenikajacych sie planach dzwiekowych (poszczegolne rozmowy przenikaja sie, ale w taki sposob, ze widz nie traci zadnej z nich), kapitalna robota zarowno jesli chodzi o pomysl na zdynamizowanie sceny, jak i realizacje ... pieknie bylo to slychac.
      Na dokladke dostalismy troche filmu sensacyjnego i swietna muzyke towarzyszaca jej finalowi. Wyglada na to, ze w polowie serii pojawila sie jakas nadzieja, ze to jednak jest serial, a nie tylko projekt unijny. Ogladam dalej ;-)
      • Gość: gosc IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.12, 22:18
        dla mnie dziwny ten odcinek
      • Dla mnie nadal pouczająca pogadanka - tym razem o kobietach sprzątających nasze domy, pochyl się widzu, czy aby twoja p. Wiera nie jest nielegalnie i nie jest przez nikogo szantażowana.

        Rozwiązania warsztatowe fakt, fajne.

        --
        Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
        • Matt, a mnie zadziwił twój entuzjazm do tego odcinka. ;)) Bo ja odebrałam wątek seksu łazienkowego jako od czapy, podobnie jak finałowy problem z zaginioną córką bohatera. To co, zaginęła czy przysneła, i czemu przysnęła na tym basenie? A ten pan od basenu nie wiedział, że trzeba dom zawiadomic, ze nieletnie dziekco jest pod jego opieką? A matka nie wiedziała, ze córka na basen chodzi?
          No i ten pomysł Dorocińskiego (scenarzysty), by jechac w sam srodek strzelaniny z synem, który ledwo co wyszedł ze szpitala... Fakt, malownicza ta scena, gdy jeden Dorociński jednymi drzwiami samochodu załatwia szefa ukrainskiej mafii, ktoremu nie dał rady cały oddział "czarnych". Jako żywo przeniesiona z komedii, która ostatnio leciała w tv, z Billem Murrayem, której bohater uczestniczy w jakiejs prawdziwej rozgrywce szpiegowskiej cały czas mysląc, ze gra w urodzinowym evencie. Ale że Dorociński nie Murray (nb. ładniejszy jakby ;)), a MOPS nie w Hollywoodzie, to ja tego nie kupiłam.
          No tyle ode mnie porannej zrzędliwosci.
          • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.12, 10:24
            Moze to efekt postu (w znaczeniu okresu, a nie mailowym) i wyczekiwania, ze w koncu ... w koncu cos sie zmienilo. Bo sie zmienilo, bylo po prostu "filmowo". A ze dziur w cholere, to prawda. Scena lazienkowa byla od czapy, bo nie bylo wprowadzenia. Byc moze tworcom wydawalo sie, ze to bedzie taka "zaskoczka", ze oto niemrawy Jerzy ikra sie wykarze i pania przydybie w drzwiach lazienki. No niestety takie numery nie przechodza tak do konca, bo denerwuja widza. Natomiast ma to jeszcze jeden wymiar. Tak jak "W ciemnosci", tak i tu mam wrazenie, ze taka scena miedzy "przecietnymi" ludzmi (przecietnymi w atrakcyjnosci ... no moze z lekka tendencja spadkowa) daje wrazenie normalnosci. Ze mimo wszystko, gdzies tam za tymi okularami, marudzeniem, upierdliwoscia jest jeszcze normalny facet, byc moze lekko nadpobudliwy, byc moze znerwicowany, ale wciaz jeszcze pragnacy jakiegos ciepla i kontaktu.
            Zgadzam sie tez, ze powrot Dorocinskiego byl tylko i wylacznie zagrywka scenariuszowa, ktora przeszlaby gdyby wlasnie nie owa niedorobka w postaci "syna". Gdyby utworzono wczesniej "nić motywacyjną", czyli np. gdyby "zniknieto" syna, zostawiono Mikę pod ostrzeliwana kamienica, a wczesniej troche bardziej zblizono ją do Wiktora, to jak w amerykanskim filmie mielibysmy ostry nawrot (filmowany z zewnatrz, a nie ze srodka auta, jak u nas) i przybywajacego z odsiecza, lekko komiksowego bohatera.
            Watek z corka faktycznie tez niedorobiony, majacy pokazywac, ze Wiktor jednak troche zna swoja corke, ze wie cos o niej na co matka nie wpadla. No motywacja zacna, ale realizacja istotnie skopana.
            Jak widac z powyzszego problem serialu i takich bledow wynika z nieumiejetnosci/zaniedbania prowadzenia watkow glownych postaci. Jakby nie mogli zdecydowac o czym ten serial jest. I znow klaniaja sie rozwiazania zza wielkiej wody. Gdy masz wiecej niz trzy w miare glowne postacie, to albo opowiadaj o tej grupie i relacjach w niej, a tlo i watki "odcinkowe" maja nam je tylko uwypuklac (cos takiego w zasadzie jest robione nawet w polskim NDINZ). Albo skup sie na watkach "odcinkowych", dorzuc ewentualnie historie dotyczace 1-2 glownych postaci i konsekwentnie je pokazuj choc niezbyt intensywnie (klasyka w wykonaniu wiekszosci amerykanskim seriali kryminalnych, gdzie jedna z postaci cos dodatkowo dreczy, zwykle jakas sprawa z przeszlosci lub z rodzina. Takie cos bylo tez w "Pitbullu"). Jak sie juz tego nauczysz, to mozesz sprobowac zabawy w "House'a" i pociagnac oba obszary, czyli historie grupy i watki odcinkowe, z taka sama sila. Choc i tu mamy rotacje w waznosci i w danej czesci serii wiecej niz 3 postaci nie sa "na tapecie".
            • Mróz wyciąl dyskutantów? No to ja dla przełamania impasu... ;)
              O odcinku napiszę krótko: mocno pogmatwany. Poplatane te wątki osobiste i zawodowe, az sie zrobiło gesto od tematów. I to, co mozna serialowi zarzucic, to właśnie ta niekonsekwencja w prowadzeniu watków. Były odcinki prawie wyłącznie zawodowe, lub prawie wyłacznie prywatne, a teraz mamy odcinek, w którym az kipi od jednych i drugich. Tak jakby scenarzysta nie potrafił opanowac chaosu mysli. Tylko mam pytanie, czy teoria chaosu znajdzie tu zastosowanie? Czy z tego musnięcia scenarzysty skrzydłem przelatującej muzy wynika jakis godny odnotowania skutek w postaci ciekawego serialu? No nie wiem, nie wiem....
              • Pani Helena- wspaniała, przepyszna kreacja
                kobieta stara, niepogodzona, autentycznie oddychająca rozedmą płuc, szepcxąca coś do siebie, genialna w swoim nieudawanym obrażeniu na młody świat
                przerażające otwarcie oczu gdy widz myslał, ze ekspiacja córki skierowana jest już do trupa

                ale dlaczego rola Marty Klubowicz polega na chodzeniu po korytarzach?
                --
                po-ranna.bloog.pl/
                • konwalka napisała:

                  > przerażające otwarcie oczu gdy widz myslał, ze ekspiacja córki skierowana jest
                  > już do trupa

                  Jak na trupa to za dobrze wyglądała, ja myślałam, że jest w śpiączce (no dobrze, to czasami prawie trup), ale postać zagrana świetnie z zewnętrznymi atrybutami schorowanej, starszej kobiety włącznie.
              • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.01.12, 19:35
                Dopadla mnie choroba, na dodatek zimno bylo tam gdzie akurat ogladalem serial, tak ze prawie dlugopis zamarzal ;-)
                Odcinek byl pogmatwany, ale podobal mi sie glowny watek, przede wszystkim psychologicznie. Nie byl odkrywczy, ale zagrane to bylo na kapitalnym poziomie (ciekawa epizod pani Grazyny Krukowny). No i ten OPS nie byl w koncu taki jak z czytanki. Powiem wiecej, zamierzam obejrzec go chyba jeszcze raz, bo to w watku głównym juz byl cos wiecej niz "serial interwencyjny".
                No i jeszcze lokalna kwestia ... do tej pory poszczegolne lokalizacje byly dosc "odwroclawione" (poza przejazdami przez miasto, w tym jedna z glownym ulic, no i ten dom-barka). W tym odcinku w koncu poznalem jedno miejsce ... mieszkalem przez 10 lat jakies 300 metrow od niego ;-)
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.02.12, 22:25
      Nie do konca zapanowano nad tym odcinkiem, jakby troche za duzo wszystkiego bylo, ale mi sie podobal. Byl w nim jakis taki dryg ... moze to zasluga muzyki, troche doczepionej, ale jednak ciekawej. No i Tyndyk. Jak jakis czas temu w FILMIE pojawil sie w rankingu najlepszych aktorow, to szczerze mowiac nie za bardzo kojarzylem kim jest. Pozniej zobaczylem "Swinki" i juz bylo wiadomo, ze ciekawy z niego gosc. W tym odcinku tez mi sie podobal. Jest w nim cos ambiwalentnego ... tak jak napisali w FILMIE ... jest hiponotyzujacy, grozny i uroczy zarazem.
      A poza nim ... Szykulska ... krotko, ale konkretnie.
      Patrzac na to wszystko widac jednak, ze pomysl na ten serial byl troche chybiony ... albo wymagal znacznie bardziej sprawnego scenariusza. Watki kadry za bardzo porwane, a watki odcinkowe troche poupraszczane.
      • Tak, ja też widzę ten właśnie problem: uproszczenie. Pomysły są fajne, nieszablonowe, obsada bardzo dobra (Dorociński! dzisiaj znakomity był też Tyndyk), ale całość wychodzi toporna, siermiężna, trochę zbyt nachalnie dydaktyczna.
        --
        Nie myl zbiegu okoliczności z przeznaczeniem.
      • A mnie się ten odcinek podobał. Najbardziej ze wszystkich.
        I Szykulska, jak nie Szykulska! Prawie jej nie poznałam!

        Tylko dwie uwagi:
        - w PL samotna kobieta może się poddać in vitro? Kliniki leczenia niepłodności przyjmują tylko pary, tak mi się wydaje.
        - skąd u skromnej pracownicy MOPSu środki na in vitro?
        - chłopak zgwałconej dziewczyny szybko zaakceptował, że jego ukochana została zhańbiona, jak na członka tak patriarchalnej społeczności - po coś się przecież te kobiety tam gwałci, by "zaklepać" je dla siebie.

        Pomysł wątku samotnej kobiety, czekającej na dziecko i po fakcie uświadamiającej sobie, że ojciec to niekoniecznie puste słowo - ciekawy.

        --
        Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
        • Przebiję sie przez ten chórek pochwał? No, spróbuje... ;)
          Moim skromnym zdaniem, scenariusz GW doskonale nadaje sie do zastosowania jako przykład dla studentów, jak nie nalezy pisac scenariusza serialu. Serial tym rózni sie od samodzielnego filmu, ze jest w nim ciągłośc wątków. Tym ciągnionym wątkom moga towarzyszyć dla okrasy jednoodcinkowe wątki (czyli jak w Hotelu 52 - goscie, a w GW- klienci OPS-u), ale widza przy serialu trzyma sie własnie poprzez wątki stałe. A co my tu mamy? Otóż wątki pozornie stałe wyskakują w kolejnych odcinkach jedynie na krótką chwilkę jak przysłowiowy Filip z konopii (co by to stwierdzenie nie oznaczało ;)) albo jak królik z kapelusza (to już bardziej czytelne porównanie). Było 5 minut dla alkoholizmu Wiktora i kolejne 3 x 5 minut na kłótnie z byłą żoną, było 5 minut dla dziwnych gustów seksualnych pana z OPS-u (tego od tęgiej policjantki), 5 minut dla chorej nogi jednej z pracownic i ze dwa razy po 5 minut dla uposledzonej siostry Maciąg. Wczoraj do tego dołożono 5 minut dla zagrozonej ciąży Muskały i pewnie o tej ciązy juz nie usłyszymy. W komplecie wyskakująca co kilka odcinków Budzisz-Krzyżanowska (ten wątek akurat do mnie przemawia, ale właśnie dlatego, że wyskakuje zadziwiająco cyklicznie). Jezeli bym chciała znaleźć jedyne stałe punkty serialu, to są nimi budynek OPS (dziwnie dobrany ten główny bohater ;)) i samochód Wiktora.
          Wczoraj nie dooglądałam koncówki odcinka i nie tylko dlatego, ze oderwały mnie od tv sprawy domowe. Po prostu, obejrzałabym do końca czy nie, nie miałoby to żadnego znaczenia. A to oznacza porażke serialu...
          • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.12, 10:39
            Ja Ci dam, ja Ci dam ... od chorkow pochwal nas wyzywac ... oczywiscie, ze skopane, ale gdzies tam cos jednak w tym dziala ;-))) A to dobrze zagrana postac, a to dobry pomysl, a to zdjecia (wczoraj podwodne ... oczywiscie, ze kwiatek do korzucha ... stosowana nagminnie mala glebia ostrosci i widowiskowe rozmycia, bo technologia krecenia na to pozwala z nawiazka i tak dalej). A to jakos tam oddane srodowisko Romow, chociaz jak dla mnie zbyt szkicowo. Ale calkowicie sie zgadzam, ze to wlasnie taki uklad 5 minut z zycia pracownikow opieki + 30 minut z zycia korzystajacych z opieki lub pretendujacych do tego.
            Zabawne, bo dla mnie akurat watek Budzisz-Krzyzanowskiej jest najbardziej silowo wstawiony ;-) Wczoraj jeszcze jedna rzecz mi sie podobala ... tekst o tym, ze "unia nie sfinansuje kursow machania lapata" ale "kurs programistyczny" dla chcacych sie przekwalifikowac juz TAK. Hmmmm ... bardzo jestem ciekaw jak taki kurs wyglada, ile godzin trwa i co potrafi jego absolwent i to nie tylko dlatego, ze wiem co to znaczy uczyc programowania ludzi nie majacych ku temu zadnych predyspozycji ani checi. No ale to bylo dawno temu i moze teraz sa jakies magiczne metody ;-)
            • A wiesz, czemu przemawia do mnie wątek B-K? Bo jest o normalnych problemach normalnej osoby. Znam takie osoby, samotne w zyciu prywatnym, którym po przejsciu na emeryture nic nie zostało...I pomijajac samą grę tej świetnej aktorki, ja tu widze prawde problemów i zgodnośc tych problemów z tzw. całokształtem. A co mamy u pozostałych? A to jakaś wydumana ciąża z pipety, co do której nie wiemy, ani po co bohaterce ta ciąża była potrzebna, ani czemu nie normalną drogą.. A to pozornie empatyczna osoba (Maciąg), której nagle "wyskakuje" zapomniana siostra z Downem... A to alkoholik na kierowniczym stanowisku... No i co ja mam sądzić o pracy OPS-ów? Ze trafiają tam zyciowi popaprancy, którzy niezbyt sobie radzą z własnym zyciem i do tego problematycznego życia dokładają problemy innych ludzi? No ja tego nie kupuje, bo jakbym kupiła, to bym musiała sobie wkodować, ze ucieczka z zycia z problemami wiedzie w zycie z problemami, ergo: żadna ucieczka nie jest mozliwa...
              • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.12, 11:08
                Sluszna uwaga, ale pewnie chciano w ten sposob pokazac, ze KAZDY ma problemy, nawet milosierny pan kierownik. No i to jest niestety slabosc scenariusza, ze zostal tak mechanicznie skonstruowany i ze trzeba "wkladac" postaci w takie uklady, aby pokazac ich charakter czy "zycie wewnetrzne" ;-)
                • Dwie rzeczy zwróciły moja uwage. Pierwsza to "konsumpcja" znajomosci Wiktora i Miki. To ta strzelba, co to miała wypalić od piewrszego odcinka. Ale to raczej był ślepak, takie jest moje skromne zdanie....
                  Drugi temat jest zwiazany z pierwszym. Chodzi tu o psa Wiktora. Może i ten serial jest misyjny, ale w temacie traktowania psów z ta misją jest źle. To kolejny po Układzie w-wskim serial, gdzie pies robi za rekwizyt. W UW serialowy pies się zdematerializował, gdy bohater zabrał matke na wyjazdowy weekend, a tu pies sie nagle objawił i to pies istny cud, ktory wcale nie musi siusiu. A kazdy jako tako zapracowany człowiek wie, ze albo praca na 2 etaty albo pies, bo bydle musi nie tylko jeśc ale i zajrzec pod najbliższe drzewko. No cóz, widac scenarzysci nie ludzie, nie wiedzą, jakie ograniczające swobode dysponowania ludzkim czasem są takie psy. Na szczęscie niedługo rusza polski Rex, moze choc tam pamietac będa o bardziej przyziemnych potrzebach serialowego burka.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.02.12, 23:26
      ... no wlasnie o czym. Z bogatego pakietu wybieram szczerosc, bo scena w ktorej Kalina przyznaje sie przed Stefanem do bycia w ciazy i motywacji z tym zwiazanej, zrobila na mnie najwieksze wrazenie. Odpuscilem poprzedni odcinek ... z premedytacja, chcialem troche odpoczac. Ale to co dzisiaj dostalem bylo przejmujace. Oczywiscie mozna uznac, ze to taka troche naciagana psychologia, ze jest w tym troche za duzo melodramatyzmu, ale kupilem to, bo Muskala byla w swoich reakcjach jakas taka szczera i niepokombinowana, a Mohr swietnie zagral "rozpromienienie". Czasami sie zachwycamy, ze miedzy jakimis aktorami jest "chemia", a miedzy ta dwojka pojawila sie intymnosc.
      No i jeszcze ta "rodzinna" scena klotni-rozmowy matki z corka. Caly watek Kaliny wydawal mi sie jeszcze niedawno przekombinowany, ale przyznam ze jakims cudem ten koncept zadzialal. Nie wiem, moze to kwestia tego, ze troche mi ostatnio brakuje czegos powazniejszego w telewizji, czegos co wykracza poza "pitu-pitu", "bang-bang" i "uchacha".
      • Jak na razie wątek Kaliny wydaje się dobrze prowadzony, bo inni pracownicy "rwą się". Nie wspominając już o "głównych" bohaterach.
        Było cukierkowo, ale w fajnym klimacie. I ostatnia scena, gdy widzimy, że Kalina wreszcie nawiązuje jakąś więź z dzieckiem i ciążą, na wieść, że to córka.

        I wreszcie wpadła mi w oko fajnie nakręcona scena (nie znam się na terminologii) - panorama, która okazuje się po chwili odbiciem na dachu samochodu. Wreszcie zobaczyłam, że kino może być iluzją :)

        --
        Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
        • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.12, 09:58
          W tym odcinku ladnych ujec bylo sporo ... a jedna ze scen to w ogole moze robic za "demo" mozliwosci jakie daja cyfrowe lustrzanki uzywane jako kamery. To scena w kosciele, gdzie przejscia glebi ostrosci byly niebywale plynne i plastyczne ... zaczynalo sie od prawie graficznego motywu lawek, pozniej przejscie na modlaca sie Kalina i znow zejscie na powtarzalny motyw otworow lawkowych. Do tej pory momentami troche mnie draznilo to operowanie rozmyciem i ostroscia, ale w momencie gdy staje sie kontrolowanym zamiarem estetycznym nie mam nic przeciwko, szczegolnie ze to przeciez serial, gdzie az tak zwykle nikt sie nie bawi.
          • Tez mi sie spodobała scena w kosciele. Normalnie nie zwracam uwagi na zdjęcia, chyba że ich kiepskość kłuje w oczy, a tu sie po prostu zachwyciłam. Jakos trafiła mi ta scena do serca.
            Co do odcinka, tak jak miałam wiele zastrzeżeń do poprzednich, tak ten mnie "kupił". Duet Muskał-Mohr wspaniały. Zupełnie inaczej spojrzałam na tego aktora... Szkoda, ze tak mało gra w filmach.
            Intymność, to jest właściwe słowo dla okreslenia tych relacji. Szkoda, ze tematy "pracownicze" nie dominują każdego z odcinków. A, i jeszcze do kompletu matka w wykonaniu Ewy Szykulskiej, rola zupełnie inna niz wszystkie poprzednie, a przynajmniej tak mi sie wydało... No i wreszcie sie wyjasniło, czemu Kalina nosi tą szmatke na głowie... Lepiej późno niz wcale? No nie wiem, nie wiem...
            W kontrze do rozbudowanego wątku powyzej, to zdawkowe Wiktora: "chyba nie bedziemy sie teraz unikać?" To ma byc podsumowanie nadrzecznego "numerku"? Czy tez ciąg dalszy nastąpi za 3 odcinki? Przy okazji, wreszcie kamerzysta Mackowiaka pokazał ludzkie oblicze... Nie tylko kręci, ale i czuje.. Az mi sie go zal zrobiło.
      • Gość: kia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.12, 12:48
        Czy Kalina musi chodzić w tych workach pokutnych i tych dziwnych opaskach na głowie? Ja rozumiem że gra skromna dziewoje ale bez przesady.
        • Gość portalu: kia napisał(a): > Czy Kalina musi chodzić w tych workach pokutnych i tych dziwnych opaskach na głowie? Ja rozumiem że gra skromna dziewoje ale bez przesady."
          No oczywiscie, ze musi. To wynika z koncpecji tej postaci. Jakbys sobie to wyobrażała, niedoszła zakonnica, zdominowana przez toksyczną matke i jednoczesnie ubrana w topowe ciuchy z markowego butiku, plus bezbłędny makijaż i jaskrawa pomadka na ustach?
          • Gość: marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.12, 13:28
            Aż mnie "zabolał" ten wczorajszy odcinek. Pięknie poprowadzony, bez nadmiernego patosu, do Muskały mam słabość właśnie za taką "cichą" grę. Potrafi uśmiechem, oczami i gestami stworzyć całą wiarygodną kreacje. Nie wiem, gdzie Ona się uchowała, że do czasu "Londyńczyków" nikt się nie upomniał o tę aktorkę. Najlepszy jak dotąd wątek w tym serialu. Cała reszta mnie nie obeszła. Uważam, że Mika mogłaby być ciekawą bohaterką, jednak Maciąg nie ma predyspozycji do utrzymania tempa takiej gry. I te niejasne relacje z Wiktorem i chłopakiem-kamerzystą. Coś tu się nie poskładało.
            • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.12, 14:09
              Zglinski o niej pamieta ... jakis czas temu w "Trojce" chyba slyszalem rozmowe z nia, gdzie mowila o "Wymyku" i tez wspomniala o "Glebokiej wodzie". Wyjatkowo poskladana aktorka. Widac, ze buduje postaci bardzo precyzyjnie i konsekwentnie. Natomiast zadziwil mnie R. Mohr. NIe watpilem w jego talent, ale to ze tak swietnie wypadl z Muskala troche mnie zdziwil, bo mogla go zjesc ta "cicha" gra, a jednak nie ... az obejrze to jeszcze raz.
              Tam jest jeszcze jedna fajna scena, jak Wiktor przyprowadza Stefana do Kaliny ... jest taki moment kilkusekundowy, ze sa w trojke w pokoju ... a w powietrzu na moment zawisa jakas taka serdecznosc. Kapitalnie zagrana przez cala trojke.
          • Gość: kia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.12, 22:44
            Wyobrażam sobie że taka osoba ubiera się normalnie. Przecież takich ciuchów jakie ma ona to nawet w szmateksach nie znajdziesz.
    • Gość: Anna IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 16:10
      Serial jest świetny. Trzeba coś zdziałać, żeby zrobili drugą serię.
    • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.12, 23:19
      temat i mam nadzieje, ze nikt jednak nie wpadnie na pomysl krecenia czegokolwiek bedacego ciagiem dalszym. Czemu to wszystko bylo nieudane, to juz napisalimy wielokrotnie, ale dlaczego final byl tak slaby, to tego to nie wiem.
      Miec Bluszcza i zrobic cos tak nudnego ... to sztuka, choc scena gdzie Pan Przemyslaw gra wstawionego, bardzo sprawna. I w zasadzie nic wiecej. Dorzucono troche belkotu o fundacji, troche o stresie w robocie, spedzono wszystkich na imprezke, nawet Simlat wpadl, no ale nie byl zaproszony wiec go bramkarka Mika nie wpuscila. No i pilka jest dobra na wszystko, co napawa jednak optymizmem, jesli wziac pod uwage nadchodzace wydarzenia w tej dziedzinie. Podobnie zreszta jak pluszkami, dobre na brud, smrod i schizofrenie.
      Myslalem, ze po poprzednim naprawde dobrym odcinku jakos ten final zatrze choc troche to wrazenie "niedorobienia". No ale nie zatarl. Wiec z 13 odcinkow pewnie jakies 3-4 byly w miare "ogladalne", 1-2 calkiem dobre. Ale calosc rozczarowala.
      • "mam nadzieje, ze nikt jednak nie wpadnie na pomysl krecenia czegokolwiek bedacego ciagiem dalszym."
        No to moze Cie zaskocze, ale dzisiaj na 2-ce po Teleekpsresie w programie o kulturze dyskutowano o serialach i pani rezyser mówiła o ciągu dalszym. Niestety samego poczatku nie widziałam, wiec nie wiem, czy było wiecej o GW, ale w tej oglądanej częsci jeden z dyskutantów rzucił cos o braku jednego bohatera do polubienia i sledzenia jego losów. Ale poza tym sam pochwalny chór na temat misji i ogladalności GW, że niby widzowie nie tacy prymitywni, bo te 2 mln serial oglada. Przy okazji pani Ł. zacytowała jakąs pochwałe z dyskusji na forum serialu. Szkoda, że nas nie zacytowała. Moze trzeba jej podesłac linka do naszych wydziwień...;)
        Przy okazji, czy moze mi ktos powiedziec, o co chodziło w koncowej scenie I odcinka z chyba walka psów? Akurat na sekundy odeszłam od tv, a tu juz koniec. No i nie wiem, co było grane...
        • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.02.12, 00:18
          No widzisz, to bylo to takie zagranie za ktorym niespecjalnie przepadamy, czyli dolozenie nowej warstwy znaczeniowej ;-))) Malzonek schizofreniczki mial okazac sie byc fanem walk psow ... ale czy faktycznie nim byl czy to tylko taka sobie fantasmagoria, nie wiem. Nie wiem tez co niby mialoby to znaczyc, bo chyba nie to, ze jest winny chorobie zony.
          No to ze pani rezyser mowi dobrze o swoim serialu to nie dziwi. No moze jedynie troche czas jest nie do konca stosowny, bo jednak dzisiaj jest dzien siostry, czyli p. Holland ;-) Jaka misje realizowala GW tego nie udalo sie nam niestety odkryc, wiec chetnie bym posluchal co autorzy mieli na mysli.
          • Gwoli scislosci, dyskusja był o formatach i czemu te formaty są krecone. A o Oskarach tez było. :)
            • Gość: matt_banco IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.02.12, 00:33
              Szkoda, ze nie widzialem, bo chetnie posluchalbym czemu formaty ... Tak zerknalem, jak sie do walki ustawily nasze telewizje w marcu. No to wyglada, ze poszly na kompromis, czyli we wtorek TVN ze swoim "Przepisem", w srode TVP ze swoja "Ja to mam szczescie", a w czwartek sie Polsat ze swoja gromadka serialowa posadowil. Serialowo sie w tygodniu porozkladali. TVP w sobote robi eksperyment w postaci "Aleksa", a w niedziele probuje zmierzyc sie "Aida" z "Prawem Agaty", chociaz nie wiem czy w bezposrednim starciu, czy raczej obok. Wiec wychodzi, ze najlepszy to bedzie ten cykl "30 minut" serwowany po "Aidzie" i czwartkowe pasmo polskich filmow, co to niestety wszystkie chyba widzialem ;-(
przejdź do: 1-100 101-106
(101-106)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.