Paradoks ... serial Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Obejrzalem 1 odcinek i czuje sie lekko zmieszany ;-) Nie bylo zle. Powsciagliwy i "szwedzki" Linda prawie nie irytowal (jak mial ostatnio w zwyczaju). Widac, ze szukano troche innego pomyslu na tego aktora. Pani komisarz ... no nie powiem, nietrywialna i to nie tylko z urody (ma ten podobny niepokojacy typ urody jak Ewa Dałkowska, do ktorej jest podobna). Sposob na wprowadzenie postaci ... no tez nie az tak ograny, chociaz te retrospekcje troche zbyt teatralne i wystylizowane. Wyraznie widac starania o budowanie klimatu ... no powiedzmy, ze nie do konca udane (te deszcze, parasolki), ale cos w nich jest. Ladnie wygrane lokalizacje i ich nieopatrzenie (spektakularna scena wyciagania zwlok ze zbiornika wodnego, lokalizacja mieszkania pani komisarz).
    Cieszy technika krecenia, aczkolwiek te zblizenia sa zabojcze ... w HD daje to troche przytlaczajace wrazenie. Nie wiem jeszcze co z muzyka ... w jednym scenach mi sie podobala, a inne rozwala swa nachalnoscia.
    Fajne postaci w tle ... Muskala ustawila swoja postac jedna scena. Kapitalna w tym zuciu gumy i dziwacznej fryzurce. Podobnie jak Jakubik ... tez podfryzowany zacnie. A jeszcze jest Zielinski.
    Nie powiem zeby mi sie ten odcinek tak do konca podobal (sposob narracji wykluczal w zasadzie zwawsze tempo), ale przynete udalo sie zarzucic.
    • No mnie sie podobało. Racja, że Linda inny i lepszy niz zwykle. Jakubik świetny, ale on ostatnio tak stale ma.;) Linda dużo bardziej mi sie podobał niz taki np. Radziwiłłowicz w Glinie. A Muskała zadziwiająca! :)
      Zapowiada się ciekawy serial, szkoda tylko, że nakłada sie na Hotel. Nie lubie takich zbiegów, w jeden dzień dwa na raz, a drugiego-pustki w tv.
    • Dla mnie też spory pozytyw.
      Bardzo mi pasuje podsumowanie Matta gry Lindy - że "szwedzki" (tak!) i inny niż zwykle - też się bałam, że będzie leciał Bogusiem z Psów czy coś. Nie mogę powiedzieć, jak Faszyna, że podoba mi się bardziej niż Radziwiłowicz, bo dla mnie Glina to niedościgłe mistrzostwo - ale zdecydowanie coś w nim jest.
      Zgrzytnęło mi tylko, że znowu kobieta w roli patologa - jak w Wallanderze, jak w Glinie, gdzieś jeszcze chyba tak było. Jeszcze nie wiem, czy Ewa Skibińska, dawno (przeze mnie) nie widziana, sprosta wyzwaniu. Musicie wszak przyznać, że Pilaszewska w Glinie ustawiła wysoko poprzeczkę.
      Aha, i musiałam włączyć napisy, choć wszystko u mnie OK ze słuchem! Dialogi nieczytelne - przynajmniej na moim starym telewizorze.
      • Właśnie - co któreś słowo niezrozumiałe. NIe mam najnowszego telewizora, ale to chyba nie przez to...
        Pani Patolog też mi zgrzytnęła...
        Dość podobny styl do Gliny.
        I ciut przydługi, akcja ciekawa ale rozwleczona, trochę za dużo scen jak jadą samochodem...
        • Matteo życie mi uratowałeś, bo się męczyłam do kogo p. komisarz jest podobna. 1szy odcinek mi się podobał. Piękne zdjęcia, akcja toczyła się w odpowiednim tempie, postacie wyraziste. Tylko ten dzwięk, widzę,że nie tylko ja miałam kłopoty z odbiorem.
          --
          mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
      • the_accidental napisała:

        > Aha, i musiałam włączyć napisy, choć wszystko u mnie OK ze słuchem! Dialogi nie
        > czytelne - przynajmniej na moim starym telewizorze.

        W nowym jest niestety dokładnie tak samo:/

      • > Dla mnie też spory pozytyw.
        > Bardzo mi pasuje podsumowanie Matta gry Lindy - że "szwedzki" (tak!) i inny niż
        > zwykle - też się bałam, że będzie leciał Bogusiem z Psów czy coś.

        ale niestety siebie nie przeskoczy
        te zaciśnięte zęby i szept o fotkach, a potem tekst przy wychodzeniu: no i się zdenerwowałem zabrzmiał mi tak ironicznie, że aż się roześmiałam

        nie jestem zachwycona, ale pewnie będę oglądać następny odcinek

        --
        z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
        • Odnalazłam dwa powody, by oglądać ten serial. Anna Grycewicz- świetna aktorka stołecznego Narodowego, na którą czekam w tv od ładnych paru lat i oczywiście Gabriela Muskała, która nie przeszkadza mi nawet, kiedy gra w produkcjach własnego męża, bo jest fantastyczna, zawsze! Linda był sobą, czyli macho z dykcją na bakier, nie zachywca, ale też nie razi zbyt mocno. Klimat niby mroczny, choć motyw "parasolkowy" oraz A. Deskur w roli "bossa internetowego"- bardziej do śmiechu, niż do strachu. Daję szansę, na razie.
        • "ale niestety siebie nie przeskoczy"
          E, nadinterpretacja... ;) Raczej scenarzysta nie przeskoczył swego mniemania o Lindzie.
          A swoją drogą, sprawdziłam ekipę i widzę dwa świetne nazwiska na liscie reżyserów. Czytam:Zgliński, widzę: Muskała, i wszystko jasne. Z takich duetów to chyba najlepszy reżyser swojej zony. :)
          A Lankosz, jak rozumiem, wrócił dla chleba z amerykańskiego bruku. ;)
      • Zgadza się, dźwięk do strasznej bani. Dodatkowo pełno scen z dialogami w strugach deszczu, gdzie głównie słychać deszcz a nie rozmowy.
    • Czy ktoś wie coś o powtórkach? Bo nie udało mi się wczoraj obejrzeć. A powyższe recenzje raczej zachęcają do oglądania :)


      --
      Co może być przyjemniejszego od spaceru na świeżym powietrzu?
      Posiedzieć w zadymionym barze przy flaszce wódki!
      • w niedziele wieczorem
        • obejrzalam na vod.pl zachecona waszymi recenzjami.
          bardzo mi sie podobalo.
          klimat jest
          aktorzy swietni i co wazne nieograni
          Linda bez maniery, naturalny, dojrzaly
          Czekam na wiecej.
          BRAWO
          --
          ...
          bridelle
          • Wszystko fajnie ale tak naprawdę o czym był ten odcinek, czy to już koniec tego wątku i zabiła tego gwałciciela siostra czy nastąpi dalszy ciąg.
            Ogólnie jednak Linda słaby, sprawa jakaś taka nielogiczna i za dużo scen w samochodach z muzyką w tle. Akcja trochę się wlecze, ale pewnie obejrzę kolejny odcinek:)
            • przede wszystkim ktoś się wysilił i wreszcie mamy scenariusz, który traktuje widza po partnersku, intryguje, zastanawia :)
              reszta też może być, a pani "od trupów" dorównuje tej w "Glinie".
              Mam nadzieję, że cdn
              • Drugi odcinek i dalej przyjemnie sie to ogląda. Lidna mało lindowaty- to plus, Muskała z gumą do żucia-świetna, Zieliński tez niczego sobie. Sama jestem zaskoczona, że mi sie ten serial tak podoba. Czekam na wiecej. :)
                • I znów brawo.
                  Odcienek swietny, klimat utrzymany, postaci swietne, podoba mi sie montaz (sceny z jazdy samochodem).
                  Jestem na tak.
                  I dopiero wczorak kapnelam sie, ze Jakubik to pan prokurator. Gapa.
                  Prosbe mam: gdzie grala aktorka "węsząca'?
                  --
                  ...
                  bridelle
                • Tak ... bardzo przyjemnie sie to oglada. Zdjecia sa obledne, spojne i buduja nastroj tak dobrze, ze chce sie patrzec i patrzec. I naciekawsze jest to, ze jest to odwazne, bo tworcy pozwalaja sobie na po prostu zabawe obrazem, montazem, kadrem i nie gonia za tempem. Sa tak mocni w warstwie pozafabularnej, ze moge nawet troche te fabule odpuscic, bo nie ona przynajmniej na razie jest najwazniejsza (obejrze jeszcze raz, bo cos mi tam w tej fabule troche zgrzytnelo i jeszcze raz musze posluchac dialogu, bo nie do konca dobrze uslyszalem, ale wydawalo mi sie ze jedna z kwestii Lindy byla nawiazaniem do "Seksmisji" i "... w tym waszym archeo"). Nie wiem czy wystarczy klimatu tego na dlugo, ale na razie jest naprawde intrygujaco.
                  Bardzo mi sie podoba sposob budowania scen, w tym tych dialogowych, gdzie jest zostawione duzo powietrza ... "graja pauza" ;-) Mnie ujela scena rozmowy u Naczelnika, gdy Joanna chciala sie czegos dowiedziec o ukradzionych aktach. Stylizacja p. Jakubika jest trafiona idealnie. No i fajne sa te smaczki, typu czytanie przez Linde czasopisma dotyczacego modelarstwa okretowego (no prawie jak Grissom i jego entymologia).
                  Bardzo mnie ciesza takie rzeczy jak proba umowienia sie Moniki (Muskala) z Kaszowskim (tak mi sie przypomniala wtedy scena z "Goraczki" (gdy Val Kilmer dostaje sygnal od zony, aby nie wracal), zupelnie w innym kontekscie, ale tez tak ladnie zagrana gestem). Czy scena miedzy Joanna a jej ojcem, nieprzegadana, ot po prostu prosta.
                  Komisariat mi nie przeszkadza ... wrecz mi sie podoba, ze jest taki "amerykanski", bo wole to niz stan rzeczywisty, a dodatkowo daje szanse na piekne snucie sie i zabawy swiatlem. Aranzacja scen w komisariacie czy tam komencie dla mnie jest po prostu mrugnieciem do widza "patrzcie, da sie zrobic fajny klimat jaki znacie". Podobnie jest z tym jazdami po miescie ... rozni probowali tak jezdzic, ale tu jezdza naprawde "po amerykansku" ;-)
          • dojrzały ?
            gdy " Psy " kręcili - to miał 40...
            ha ha ha !!!

            ;)
    • Podoba mi się :) Policjantki bez botoksu, przeciętnie ładne już wróżą dobrze. Poplątane retrospekcje z czasem teraźniejszym, ten mrok, klimat, dłużyzny samochodowe, zdjęcia z poziomu buta - widać, że twórcy się starają. Jeszcze trochę za ładne domy, Linda w każdym filmie mieszka w kamienicy wśród antyków, a na posterunku/komisariacie są za ładne meble i lampy, ale wybaczam :)
      --
      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
    • Chyba trochę przesadzacie z tym klimatem i zdjęciami. Może i są całkiem niezłe (chociaż nie podoba mi się praca kamery w retrospekcjach), ale co z tego że niby klimat jest super, gra kolorem czy coś tam jak scenariusz kuleje.
      Ile można retrospekcji oglądać i poza tym czy na tym komisariacie nie mają bieżących spraw tylko rozmyślanie o poprzednich cały czas siedzą i rozmawiają . Czas żeby w serialu pojawiła się jakaś akcja , napięcie, bo już po 2 odc chyba zrezygnuję z tych "rozmów na temat zbrodni"
      • "Ile można retrospekcji oglądać i poza tym czy na tym komisariacie nie mają bieżących spraw tylko rozmyślanie o poprzednich cały czas siedzą i rozmawiają ."
        No ale na tym polega ten serial: na sprawdzaniu starych spraw pod kątem prawidłowości zachowania policjantów (Lindy). Ciekawe, ze nie kupujesz tego pomysłu. Z dwóch odcinków wynika, że dopiero na końcu serialu dowiemy sie, o co właściwie tym z wewnetrznego chodziło. Dla mnie akurat to jakas miła odmiana po zwykłych kryminałach, które dotycza spraw "tu i teraz". No i rozwiązanie tych starych zagadek jest interesujące i nieoczekiwane, jak w przedwczorajszym odcinku.
      • kd> ale to nie kino akcji, gdzie trup ściele się gęsto. to zupelnie inny charakter.

        --
        ...
        bridelle
    • Po dwóch odcinkach:
      1. Dobry serial. Jest klimacik
      2. Drugi odcinek lepszy od pierwszego
      3. Im mniej Lindy, tym lepiej. Jak widzę pana Lindę, to mam wrażenie, że ja ten serial już widziałem. Sorry, Boguś
      4. Jakubik rządzi
      5. Muskała też rządzi
      6. Już czekam na 3. odcinek, bo patrz p. 2
    • Trzeci odcinek - jest jakaś magia w tej serii. Podoba mi się ten rwany montaż, klimat, dialogi. "Pani pączek - ja pączek "- genialne! No i zaczynają rozwijać się historie współczesne - ten koleś w okulrach, kótry śledzi Joannę... Na pewno będe oglądał dalej. Najlepsza serialowa propozycja tej jesieni.
    • Fabularnie mi sie ten serial srednio podoba ... historie sa jakie sa, jakis spisek tajemny tez sie kroi ... ale zrobione jest to tak dobrze, ze trudno sie oderwac (scena spiskowa na jakims tarasie ... z lampa, zabawa swiatlem slonecznym w izolatce). Obsadzenie pani Grycewicz to swietny pomysl (aktorka ma ten talent, ze wypelnia przestrzen nienachalnie, jest obecna w taki fajnie organiczny sposob), ale zatrudnienie pana Jakubika ... brak slow. Miniaturka "pączkowa" po prostu rozwalila. I to jest piekne, ze "boczki" sa robione w tak doskonaly sposob.
      No i ten wycofany Linda ... dzieki Bogu, ze nie przekombinowano, bo w takiej wersji znow sie chce go ogladac. A i teksty ma calkiem smaczne. Fajnie wychodzi.
      • Nadal mi sie podoba, z każdym odcinkiem bardziej.
        Własnie te smaczki, spojrzenia, brak zbędnych dialogów... i aktorstwo. naprawdę dobrze dobrani aktorzy, oszczedni w gestach, nieprzerysowani, ogromnie podoba mi sie wyciszenie Lindy, to, ze gra bez swojej maniery, jest dojrzaly, doswiadczony zyciem.
        Naprawdę swietnie.
        I jeszcze to napomykanie o nowych watkach, ze ojciec ma problem z alkoholem, ze komisarz znal matke... to wszystko bedzie sie rozwijac.
        BRAWO!
        --
        ...
        bridelle
      • Koleżanka zadzwoniła w połowie serialu nie wypadało nie porozmawiać więc oglądałam piąte przez dziesiąte.
        Jakubik, wiadomo, dobry aktor, ale co zrobił w pączkowej scenie to mistrzostwo. Podobała mi się też wymiana spojrzeń między Kazikiem a Grycewicz w końcowych scenach. O reszcie się nie wypowiem bo nawet nie wiem kto zabił i dlaczego.

        mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
      • Ja mam jednak odmienne zdanie na temat trzeciego odcinka. Sceny w szpitalu były tak nieprawdopodobne, że "prysł" moim zdaniem nawet mroczny nastrój - chciało mi się wręcz śmiac. Pani komisarz przychodzi do niebezpiecznego więżnia, który zabił swoją rodziną, a potem jeszcze kolegę - bez powodu (taka była wersja). Lekarz psychiatra zgadza się na pozostawienie policjantki SAMEJ w celi z tak niebezpiecznym, nieobliczalnym człowiekiem i sobie wychodzi (mówiąc jeszcze cos w stylu, że "nie radziłbym" - a przeciez to on był w tej chwili za nią odpowiedzialny). A ta oczywiście niczym Starling zaczyna do niego mówić rzeczy, które na 100% mogły go wprawic w stan wzburzenia, bo o zabiciu synka i zony. Efekt był taki, że nagle stało sie straszno i groźno, bo chory zaczął dusić agentkę. Jakby tego było mało komisarz przychodzi kolejny raz do więżnia i kolejny raz (nawet po incydencie z przyduszeniem) pozostaje zostawiona z chorym sam na sam. Potem kręci sie jeszcze po korytarzu, po łażni - nie no doprawdy było to tak nierealne, że aż irytujące. A najlepsza moim zdaniem była scena w gabinecie szefa pani komisarz, którego gra Zieliński - który moim zdaniem zagrał wyśmienicie.
        • No i dlatego historyjki mi sie srednio podobaja ;-) Ale ... przymykam na to oko, bo inaczej nie daloby sie ogladac wiekszosci seriali tego typu. Szczegolnie, ze tworcy w jakims wywiadzie mowili, ze to "fikcja" z zalozen jest. A nawet sprawdzilem ... w "Filmie" powidziano ... "Paradoks bedzie bajka, fikcja, aczkolwiek prawdopodobna" ... no chociaz tu troche Zglinski przesadzil ... "To film rodzinny, nie jest brutalny i nie ma w nim przeklinania". No to sie chyba troche koncepcja zmienila, bo to nie jest film rodzinny ;-)
          Natomiast coraz bardziej mnie denerwuje obsadzanie Piotra Jankowskiego wciaz w tej samej roli. Ja rozumiem ze aparycji, sposob mowienia i tak dalej idealnie wpisuja sie w wizerunek "bad guya", ale ile mozna. Fajnie natomiast, ze w roli pacjenta obsadzono nieopatrznego aktora Philipa Lenkowskiego (az sie zdziwilem, ze ten pan pojawial sie w tylu roznych rzeczach za oceanem, no ale tez i malownicza fizjonomia dysponuje).
        • Zielińskiego widziałam lajf w teatrze. wymiata...
          --
          mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
        • j-laki napisała:

          > Ja mam jednak odmienne zdanie na temat trzeciego odcinka. Sceny w szpitalu były
          > tak nieprawdopodobne, że "prysł" moim zdaniem nawet mroczny nastrój - chciało
          > mi się wręcz śmiac. Pani komisarz przychodzi do niebezpiecznego więżnia, który
          > zabił swoją rodziną, a potem jeszcze kolegę - bez powodu (taka była wersja). Le
          > karz psychiatra zgadza się na pozostawienie policjantki SAMEJ w celi z tak nieb
          > ezpiecznym, nieobliczalnym człowiekiem i sobie wychodzi (mówiąc jeszcze cos w s
          > tylu, że "nie radziłbym" - a przeciez to on był w tej chwili za nią odpowiedzia
          > lny).

          Scenarzysta chyba za bardzo naoglądał się "Milczenia owiec" i nie starczyło mu czasu na inne filmy i wyciąganie wniosków. Scena była toporna, budziła niestety śmiech zamiast dreszczy.

          Ogólnie ten serial to taka podróbka skandynawskich klimatów. Chwilami lepsza, chwilami gorsza ale nie jest źle. Aktorzy, aktorki świetni, poza Lindą. No niestety Linda gada Psami i Krollami i tak już chyba będzie do końca jego dni. To wieczne przeciąganie każdego słowa... Parodiuje już sam siebie. Wywalić Lindę i serial zyska kilka punktów.

          Pani patolog za płeć się nie czepiajcie, wszak najpopularniejsza kobieta ostatnich dni - Ewa Kopacz - też jest patologiem. :D
          Ale fakt, patolodzy są strasznie zgrani, na jedno kopyto, obojętnie czy facet czy baba.
          Chociaż patolog z "Pittbulla" (Jankowska-Cieślak) i patolog z "Glin" to klasa sama w sobie. Panie wymknęły się spod schematu.
    • i odnotowałam (poza świetnymi filtrami na kamerę), że scenariusz przewidywalny do bólu, Pani Grycewicz ma cały czas tę samą minę, Młody jest bliźniaczo podobny do aktora, który grał w Placu Waszyngtona (dopiero pod koniec odcinka zorientowałam się, ze to nie on) a po siarczystej ku...e wiadomo kogo, nastąpiło sekwencja scen - ciszej, głośniej, ciszej, głośniej i żeby coś zrozumieć trzeba było mocno operować pilotem.

      Powiedzcie mi - ten bliźniak młodego Gonery, który chciał uprowadzić syna ze szkoły to jest syn (serialowy) Zielińskiego? Przyznaję bez bicia, ze nie zrozumiałam tego wątku. Owszem, poszłam sobie mniej więcej w połowie odcinka zrobić kawę, i pewnie przegapiłam, tym bardziej proszę o jakieś wskazówki:-)
      • Plac Waszyngtona powiadasz... no tak...ciężko polemizować nawet. Uważam, że czwarty odcinek uczynisł serial Paradoks produkcją kultową. Intryga, zaskoczenie, ironia - szczerze: myślę że to najlepszy premierowy serial tej jesieni. Jeśli utrzymają poziom, nie spieprzą tego co zbudowali - tworzy się nowa legenda.
        • imrenagy napisał(a):

          > Plac Waszyngtona powiadasz... no tak...ciężko polemizować nawet.

          Zbawiciela. Po co ten sarkazm?
          --
          .
          • alez byl przeciez Plac Waszyngtona.
            Nadal podoba mi sie bardzo, dzisiaj pierwsze miejsce dla wuefisty.
            Klimat, zaskoczenie, nieprzewidywalne zakonczenie, gra aktorska - wszystko nadal trzyma wysoki poziom
            --
            ...
            bridelle
          • Taka pomyłka, wskazuje głównie na to ze film Krauzego obejrzałeś bezrefleksyjnie, po wierzchu. To miejsce, jego nazwa grało kluczową rolę w filmie. Akurat ta rola Arkadiusza Janiczka - to z nim skojarzył Ci się Cezary Łukaszewicz grający Młodego - to jak narazie jego najwybitniejsza filmowa kreacja. Widzisz, krytyka filmowa nie jest łatwym zajęciem - wymaga wiedzy, polotu... Twoja opinia opiera się na opisaniu wyłacznie własnych doznań. Piszesz - scenariusz przewidywalny, aktorzy źli. To sa tylko Twoje odczucia.nie chodzi mi o to, że krytykujesz, ale o to w jaki sposób i po co to robisz? Czy naprawdę myślisz, że jesteś aż tak ważną osobą, by cały świat interesował się akurat Twoimi odczuciami? Lepiej się czujesz mieszając coś z błotem?
      • Ja widzę to tak.
        Mężczyzna w szkole jest ojcem chłopczyka i byłym mężem/partnerem Grycewicz. Musiał zrobić w związku coś na prawdę kiepskiego, skoro ma zakaz zbliżania się do syna (nawet nauczycielka jest tym przejęta), a były teść chce go zastrzelić. Coś gorszego niż dupa na boku, czy nie płacenie alimentów. Choć cholera wie ;)
        Mężczyzna siedział za coś w więzieniu, Zieliński go wyciągnął i specjalnie podtyka pod nos Grycewicz, by ta czuła się zagrożona. Teraz ma ją w garści, udając, że otoczy ją ochroną. Mężczyzna zdobył się na własną inicjatywę lub rozszerzenie repertuaru gróźb bez konsultacji z przełożonym za co dostał w nos. Bo groźby trzeba umieć dozować.
        A wszyscy troje pracują w jednym resorcie, więc są jakoś powiązani zależnościami służbowymi.

        Ze wstydem przyznam, że hasło "Plac Waszyngtona" w kontekście wpisu odczytałam jako "Plac Zbawiciela" i nawet nie zauważyłam różnicy. A film Krauzego też był dla mnie ważnym. Nie przesadzajmy.

        --
        W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
      • Chciałam wesprzeć Ex.milę, bo ja dopiero w trzecim odcinku zorientowałam sie, że to nie Janiczek (nawet pomyślałam, że wyprzystojniał) i tez zdarza mi się przekręcać tytuły filmów. Podobnie "Plac Zbawiciela" wali mnie obuchem za każdym razem.
        :)
    • dwie sceny ... Zielinski walacy w nos ... o kurcze, to bylo ostre i swietne. I druga scena ... wyznanie Jacka "bo pani mi sie podoba" i reakcja Joanny. Jezu, ale to bylo ladne (uwielbiam aktorki, ktore potrafia zagrac "rozpromienienie").
      Dialogi ... kliniczny przyklad swietnie uzytego przeklenstwa i to przez Linde (tym bardziej bylo to smakowite, ze kto jak kto, ale ten aktor swoje w zyciu przeklal). No i jeszcze to "posrednio" w rozmowie z biskupem.
      Naprawde intrygujacy serial.
      • jak kania dżdżu... Nie wiem co was tak wbiło w fotele, ale jestem skłonna przyznać, ze to ja jestem głupia. Może gdybym nie widziała Dextera i Rodziny Soprano z większym entuzjazmem podchodziłabym do boskiego, nieomal (ale to kwestia tygodni, najwyżej miesięcy) kultowego Paradoksu.

        De gustibus non est disputandum.
      • a mnie spokoju nie daje ministrant,a wlasciwie jego przeciwna strona,hmmmm kto to?
      • matt_banco napisał:

        > druga scena ... wyznanie Jacka "bo pani mi sie podoba" i reakcja Joanny. Jezu,
        > ale to bylo ladne (uwielbiam aktorki, ktore potrafia zagrac "rozpromienienie").

        A mnie z kolei to wyznanie Jacka położyło cały rodzący się feeling pomiędzy nimi. Te przy długie spojrzenia, te nieznaczne uśmiechy, ich mowa ciała... Fantastycznie ten odcinek pokazywał jak na siebie wzajemnie oddziałują i jak ona mu się podoba, rzadko można zobaczyć tak fajnie, a przede wszystkim subtelnie zagrane uczucia. Więc to jego wyznanie, że ona mu się podoba w moim odczuciu było kompletnie niepotrzebne. Ja wołałabym dalej obserwować tę delikatną uczuciową grę między nimi, niż mieć podane na tacy, że on na nią leci. I tak było widać :)
        Rozpromienienie też zauważyłam. I też mi za bardzo nie pasowało, przede wszystkim do portretu psychologicznego postaci. Joanna wydaje mi się być kobietą twardą, silną, samodzielnie zmagającą się ze swoim życiem, pewną siebie, pewnie trochę nieufną, zdystansowaną. A takie tak szybko się nie rozpromieniają przy pierwszym "podobasz mi się".

        --
        Co może być przyjemniejszego od spaceru na świeżym powietrzu?
        Posiedzieć w zadymionym barze przy flaszce wódki!
        • A dla mnie to wlasnie bylo fajne, ze on wlasnie "wyskoczyl" z taka deklaracja, gdy wczesniej faktycznie dzialo sie to o czym piszesz. Co do samej Joanny, to na psychice kobiet sie zasadniczo nie znam, ale do postaci mi to jednak pasowalo. Wlasnie dlatego, ze kobieta twardzielska, pewna siebie (ale tego nie jestem do konca pewien, bo to moze maska), ale jednak kobieta ;-) Chwila slabosci ("rozpromienienia") byla jej potrzebna. A poza tym ... nawet jesli rys psychologiczny na tym troche ucierpial, to warto bylo zobaczyc twarz aktorki w takiej chwili.
    • ex.mila napisała:
      >Pani Grycewicz ma cały czas tę samą minę

      Też mi się to rzuciło w oczy, ale szybko znalazłam wytłumaczenie - ona przybrała taką maskę na czas wykonywania tego zadania, które jej narzucono. Psycholog by to pewnie jakoś fachowo wyjaśnił, postawa obronna czy coś. Ona od razu zobaczyła, że łatwo nie będzie - po pierwsze, jest tło, którego nie jest świadoma (podwójna gra Zielińskiego), po drugie - wydaje mi się, że mimo jej niesłychanych kwalifikacji, o jakich nas poinformowano w pierwszym odcinku, to zadanie w zetknięciu z doświadczonymi, cynicznymi glinami trochę przerasta jej możliwości, po trzecie - ona ich chyba zaczyna coraz bardziej doceniać i... lubić? - co też nie ułatwia jej zadania. A że potrafi zmienić wyraz twarzy, zobaczyliśmy wczoraj, jak zauważył Matt - na chwilę porzuciła maskę zimnego, szkolonego w FBI (!) cyborga, a stała się normalną dziewczyną, ucieszoną z niespodziewanego komplementu. Aha, no i nie zapominajmy, że życie osobiste ma pani komisarz też co najmniej skomplikowane.
      Mnie uderzyło coś innego. Jak wspomniałam, w pierwszym odcinku wyliczono całą listę jej kwalifikacji, m. in. to szkolenie w FBI - natomiast scena przesłuchania pacjenta szpitala psychiatrycznego była po prostu absurdalna. Kobieta zabrała się do tego jak ktoś z ulicy, chyba student I roku psychologii zrobiłby to profesjonalniej. To mi jakoś bardzo zgrzytnęło.
      • Na pewno nie jest to serial idealny i pewne zgrzyty będziemy wyłapywac, na szczescie jest ich malo a calosc nadal trzyma poziom i jest nie tylko ciekawa ale takze inteligentna.
        Chyba bede ogladac powtorki albo na vod zeby sobie wszystko wylapywac.

        --
        ...
        bridelle
        • Mnie się podoba oszczędność we wszystkim, takie granie półśrodkami. Scena z Zielińskim wywołała ciary na plechach. scena z eminencją czy jak im tam pięknie zdialogowana, lekka jak beza.
          I ucieszyłam się jak zobaczyłam aktora który kiedyś w Pitbulu świetnie zagrał, tu jeszcze nie miał wielkiego pola do popisu ale zobaczymy jak dalej mu się potoczy.
          --
          mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
          • Różne fabularne niedociągnięcia rekompensuje mi klimat - naprawdę niezły, niepokojący.Linda łagodzi swoją manieryczność i fajnie to wychodzi, momentami wydaje mi się, że za chwilę jakimś "lindyzmem" poleci, "co ty wiesz.." albo inną złą kobietą - a tu jednak nie. W zamian leciutkie "przywieźć, odwieźć" i odwrócenie się plecami. Cieszę się, że ma okazję zagrać nieco innymi środkami wyrazu, niekoniecznie twardomową. Taki trochę Chandlerowski bohater.
            • monia.i napisała:

              ...leciutkie "przywieźć, odwieźć"...

              bardzo fajne to bylo, odebralam to jako takie przyzwolenie z jego strony, troche protekcjonalne ale z humorem:)


              --
              nic
      • W ostatnim "Party" Karolina Korwin-Piotrowska napisala:
        "Mamy polskie "The Killing". Pierwszy od "Gliny" i "Pitbulla" serial kryminalny na poziomie, ktory nie obraza inteligencji widza"
        No i tu KKP pojechala po bandzie "W roli glownej - Boguslaw Linda. To rola jego zycia". I tak dalej w podobnym klimacie. Jest tez o nas ... widzach ... "Wiekszosc widzow widziala "The Killing", "Wallandera", "Trupia farme" czy "Sherlocka" i "CSI" - byle kitu nie da sobie wcisnac. Tworcy "Paradoksu" o tym wiedza".
        Mocno powiedziane ;-) No jednak nie zgodze sie z KKP, ze widzowie nie daja sobie wciskac kitu ... pewna grupa oczywiscie nie, ale calkiem spora i to "robiaca" ogladalnosci juz nie jest az tak wymagajaca.
    • wlasnie skonczylam 5 odcinek.. ale mnie sie ten serial podoba:)#
      Linda cudny - zawsze mialam slabosc do niego ... juz od kobiety samotnej gdzie utykal:) czy matki Krolow albo konsula. nie zawsze gral twardzieli z seriali policyjnych. Ale i tak kultowy to byl w Krollu (moje top 10, no moze 20) ;-)

      Chemia pomiedzy Mlodym a pania komisarz nieziemska... juz od 2 odcinka... ze spojrzenia, usmiechy. Na poczatku myslalam ze bedzie dla Kaszowskiego przeznaczona, ale fajnie ze nie. Mlody interesujace ciacho, kilka odcinkow temu mignal mi w Hotelu 52, wtedy juz wydal mi sie waty grzechu (ale musze przyznac ze na poczatku tez omylkowo wzielam go za Janiczka- ten sam typ urody-cos w stylu Paula bettany czy mlodego Paula Newmana )
      Reszta tez bardzo dobrze, szkoda tylko ze Zielinski to czarny charakter, bo to nastepny z moich ulubionych aktorow do podziwiania a nie nielubienia
      Watki kryminalne ciekawe i nieoklepane pomimo ze ogladnelam hutrem 7 czy 8 sezonow Cold Case. Paradoks ma cos z tego serialu(nie tylko odgrzebywanie starych spraw), moze po kilku sezonach bedzie tak samo kultowy jak Cold Case... oby.. trzymam kciuki
      czekam z niecierpliwoscia na nastepny odcinek
      --
      nic
      • ona22 napisała:

        > wlasnie skonczylam 5 odcinek..

        Skąd go miałaś? Szukam i szukam, ale na razie w oficjalnych vod nie ma, nawet tych płatnych.

        Co do chemii pomiędzy panią komisarz a młodym, to fajnie razem grają, tylko, że Matt twierdzi, że pani komisarz się rozpromieniła (w 4 odc), a ja oglądając tę scenę z nosem w monitorze komputera miałam wrażenie, że Młody po swoim wyznaniu pięknie się zaczerwienił. Ale ma chłopak warunki ;)
        • kas_ma napisała:

          > ona22 napisała:
          >
          > > wlasnie skonczylam 5 odcinek..
          >
          > Skąd go miałaś? Szukam i szukam, ale na razie w oficjalnych vod nie ma, nawet t
          > ych płatnych.
          >
          >
          przepraszm oczywiscie ze 4 ... na ipla ... piaty chyba jutro :(
          czekam z niecierpliwoscia

          i masz racje zaczerwienil sie jak cholerka
          --
          nic
      • ona22 napisała:

        > Mlody interesujace ciacho, kilka odcinkow temu mignal mi w Hotelu 52,

        mozna go jeszcze ogladac w "Czasie honoru" w niedziele ;)


        --
        Maniaczytania - blog
        • chyba z Jankiem wracal z obozu ... pamietam
          --
          nic
        • > > Mlody interesujace ciacho, kilka odcinkow temu mignal mi w Hotelu 52,
          >
          > mozna go jeszcze ogladac w "Czasie honoru" w niedziele ;)

          Po obejrzeniu wczoraj kolejnego odcinka "Czasu honoru" stwierdzam, że ten aktor zdecydowanie bardziej podoba mi się w "Paradoksie" :) Tutaj jego rola jest ciekawsza, bardziej wyrazista, a tam jakaś taka mdła.


          --
          Co może być przyjemniejszego od spaceru na świeżym powietrzu?
          Posiedzieć w zadymionym barze przy flaszce wódki!
      • Dzieki za nawiazanie do rowniez lubianego przeze mnie "Cold case" ... formula moze troche inna, ale faktycznie w obu jest ladnie wygrana nieoczywistosc motywacji i osądów.
        • Cold case jest swietny, klimat robi przede wszystkim muzyka, zawsze z roku w ktorym popelniono dane morderstwo (chyba tylko poza odcinkiem gdzie byly tylko piosenk Nirvany albo Gunses roses) - no i krecenie retrospekcji za kazym razem w inym stylu. Pieknie

          Ps. czolowka paradoksu badzo fajna - i deszcz i muzyka .. --
          nic
    • jeden z najlepszych polskich seriali, które ostatnio zdarzyło mi się oglądać. Nie mam ostatnio na nic czasu a "Paradoks" nagrywam i oglądam, kiedy mogę, tak mnie wciągnął.
      Klimatyczny, co zdecydowanie nawet jakieś niedoróbki czy niemożliwe sytuacje, łagodzi. W innym wątku wyczytałam, że podobno nie cieszy się wysoką oglądalnością. Szkoda. W sumie jednak pokazuje to zapewne gust przeciętnego polskiego widza. Szkoda, że pewnie zaowocuje to tym, że na pierwszej serii się skończy.
      --
      Japonia
      Kryminały i sensacje
    • Emocjonalny mlot poszedl w ruch. Jak trzeba byc pewnym siebie i wierzyc w umiejetnosci aktorow, aby zdecydowac sie na cos takiego ... tak mlotkami posluguja sie tylko artysci. Uwielbiam ten serial za klimat, za niuanse, za powietrze pomiedzy postaciami. I coraz bardziej za opowiadane historie, wlasciwie to przypowiesci. No i Pan Linda ... no dzisiaj bylo mi troche wstyd, ze ostatnio zwatpilem w tego aktora. Tak zaplakac ...
      Swietne dialogi. Bardzo ascetyczne, ale uroczo zgrabne "Bardzo podobna ... Podobno", "Jak pani bedzie musiala, to i ja bede musial". No i relacje miedzy postaciami, lekko rozedgrane, ale bez melodramatycznosci.
      Jeden jedyny zgrzyt ... ten cholerny deszcz przy wyjsciu Joanny z domu opieki. Niepotrzebny, zupelnie niepotrzebny, zrobiony tylko dla efektu. Wystarczylo zaufac aktorce do konca.
      • Czuje sie zachecona do obejrzenia tego odcinka, dzis nie moglam, choc slyszalam, ze temat dzis trudny, ja w Linde nigdy nie zwatpilam, szkoda, ze tak malo rol dla niego. Mozemy sie deletkowac tym serialem, jego klimatem, dialogami, niedomowieniami.
      • Obejrzalam, no chwyta za serducho, temat odcinka niestety mi bliski,stad emocje, a Linda plakac to umie, kurna wystarczy dobra role mu napisac. Scena spotkania po latach, mistrzostwo rzeczywiscie, jedno zdanie "Gdzies Ty byl"?. Tak jakby widzieli sie niedawno. Ciesze sie, ze choc jeden sezon bedzia nam dane obejrzec.
        • Lindę uwielbiałama i podziwiałam: za Przypadek, Kobietę Samotną, za Psy i Zabij mnie Glino, za Jańco Wodnika i Krolla. Potem gdzies sie pogubil, zmanierowal, bylo kiepskie Miasto Prywatne i dziwne seriale ale Linda powrócił. Widać, że jest to AKTOR. Prawdziwy, potrafiacy grac emocjami, mimiką, gestem... Bardzo się cieszę widząc gow takiej formie.
          Wczorajszy odcinek doskonaly.
          Obejrze powtórkę bo warto.
          I nadal ta oszczednosc.... jest idealnie
          --
          ...
          bridelle
          • Uwielbiam ten serial za poważne traktowanie widza jako istotę myślącą a nie jak debila któremu trzeba wszystko łopatologicznie podać na tacy.
            Dialogi subtelne jak beza Kwaśniewskiej, zdjecia wywołują nieustannie ciarki na moich plecach. Linda -mów mi miszczu, nie wiem jak można wątpić w jego talent. Tu go pokazał w całej okazałości.
            Zgadzam się z mattem - ten deszcz był kompletnie niepotrzebny.
            Co do sondażu, to nie miałam na myśli, że ma być tych paradoksów 75, tylko, że ciemny lud nie wie co traci;-)
            --
            mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-500 501-600
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.