Dodaj do ulubionych

Belle Epoque

12.02.17, 19:48
Może nowy serial TVN-u ożywi forum? Oby, oby, może nawet Matt się odezwie. ;)
Zobaczymy w tygodniu, co wymodziła nasza ulubiona stacja. Dyrekcja, jak zwykle w TVN-ie, mówi o serialu cud-miód, ale w wywiadach z głownymi aktorami ten entuzjazm się nie przebija. Raczej są to gadki o tym, że aktor nie decyduje o finalnym efekcie pracy w przypadku serialu. No więc pożyjemy-zobaczymy...
Edytor zaawansowany
  • makerski 14.02.17, 23:01
    Ech, to bedzie jakas zenada...
  • toja50 15.02.17, 10:44
    Nie mozna tak od razu skreslac, trzeba obejrzec, chociaz ze dwa odcinki. Tym bardziej,ze tvp sie nie wysila i zajela siie wylącznie swoim elektoratem. Czekam wiec ...no i lubie Cielecka, kostiumy i kryminal:-)
  • liliawodna222 15.02.17, 13:46
    Jestem bardzo ciekawa i czekam na ten serial od kilku miesięcy. Dziś się przekonamy. Myślę, że od strony wizualnej nie będzie można się do niczego przyczepić. A co do reszty - zobaczymy. Jestem pozytywnie nastawiona.
  • kanna 15.02.17, 19:21
    Wizualność mnie urzekła, zanim jeszcze się zorientowałam, ze to polski serial (tak, tak, brawo dla mnie za spostrzegawczość;) ). A że polski, to apetyt wzrasta, bo ja lubię polskie seriale. Niektórzy lubią wenezuelskie, albo tureckie, a ja skandynawskie i polskie.
    Więc czekam, ale serial promowany jest straszliwie, jako sztandarówka TVN, więc z każdym dniem coraz bardziej się obawiam rozczarowania.
    Ale oglądam, musowo.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • iwonnkaa 15.02.17, 22:26
    No i nie wiem jak Wy, ale ja jestem rozczarowana.Ot taka sobie powiastka kryminalna, moze poboczne wątki ,jakoś przyprawią rumieńców tej produkcji?No nie wiem, po mojemu .....wielkie nadęcie , małe pierdnięcie.Ukłony


    --
    Umysł jest jak spadochron, lepiej, żeby był otwarty
  • sowca 15.02.17, 22:44
    Ładny serial,fajnie zagrany, wątek ciekawy, można oglądać :)
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - śledz mój blog na facebooku
    www.instagram.com/studiaparlaama/ - śledź mój blog na instagramie
    twitter.com/Studiaparlaama - śledź mój blog na twitterze
  • kanna 15.02.17, 22:59
    Sądziłam, że wątek ze śmiercią matki i śledztwem w tej sprawie będzie klamrą, spinająca wszystkie odcinki. Ale jak trupy zaczęły się mnożyć, to się zorientowałam, ze chcą wszystko upchnąć w jednym odcinku: przedstawienie postaci, przeszłość i matkę. I tak historia ze świętymi (ciekawa, z potencjałem) została kompletnie zmarnowana, bo po prostu zabrakło im czasu na fajne rozwinięcie. Na jakiekolwiek rozwinięcie.
    Zaskoczyło mnie jedno: wątek z piłka i dziećmi, sądziłam, ze będzie tylko dla atmosfery, a miał znaczenie.
    Poza tym – przerost formy nad treścią, nie wystarczy ubrać tłumu statystów w stroje z epoki, aby powstała dobra opowieść :/ Co najgorsze – żadna postać mnie nie uwiodła, nie zaciekawiła na tyle, abym dla niej chciała oglądać dalej.
    Dam jeszcze jedną szansę za tydzień, ale to by było na tyle, obawiam się.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • madi138 16.02.17, 01:01
    A moze to dobor aktorow byl nietrafiony. Malaszynski jest dosc dretwym aktorem i osobiscie obawialam sie czy da rade pociagnac glowna role. Cielecka gra 'posagowo' (nie wiem jak to inacaej opisac) i chyba troche sie przejadla po Belfrze. Mysle, ze gdyby wybrano mnie znanaych i oklepanych aktorow, ale z charyzma byloby znacznie lepiej.
  • anntracytowa 15.02.17, 23:36
    Historia głównego bohatera słabo zarysowana i nie intryguje, motyw seryjnego mógłby być ciekawy ale potraktowano go po łebkach, bohaterowie po charakteryzacją "jacyś tacy nijacy", dla samych zdjęć i kostiumów trochę szkoda czasu na oglądanie. Niestety kolejna tvnowska wydmuszka.
  • czekolada72 16.02.17, 09:19
    Patrzac z perspektywy Krakowa - pomysłowe ujęcia - czlowiek orientuje się GDZIE one zrobione, natomiast są one tak niecharakterystyczne, że równie dobrze mogły być robione wśrod dekoracji w srodku Warszawy.
    Bardzo ciemny film, może to taki trynd, bo Sherlock tez w tej tonacji.
    Z postaci pierwszego odcinka - najfajniejszy - wikary z Rancza - czyli Mateusz Rusin. Czy jeszcze go zobaczymy, czy tylko w tym epizodzie wystapił?
    Pytanie odcinka - co mamusia Edigey-Korycka robiła w chaszczach, skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny - stateczne damy z Krakowa udawały się tam dorożką lub trotuarem, a nie zaroslami.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 16.02.17, 09:51
    Do serialu podeszłam z umysłem nieskażonym czołowymi produkcjami płatnych tv, więc mam całkiem świeże spojrzenie na to dzieło TVN. Uważam, że zdjęcia są godne uwagi. Muzyka nie z epoki, ale na razie mnie zaintrygowała, a nie - wkurzyła. Małaszyński daje radę, tak uważam, no poza wstępnymi scenami z pojedynku-tam mi się nie spodobał. Cielecka- oczywiście trudno powiedzieć, mało jej było, ale jeżeli akcję dzieli 10 lat, to jej wygląd w scenie początkowej jest niewłaściwy (powinna wyglądać na młodą dziewczynę, a nie na kobietę po przejściach).
    Co do samej intrygi, wydała mi się nudna i wtórna (seryjny morderca to motyw w co drugim kryminale). Nie kupuję złotej monety ze śladami łuszczycy. Primo, bo scena w kasynie jest nielogiczna: dostał monetę na grę, a zaniósł ją w stanie nieruszanym do laboratorium. Jak to wtedy w kasynie wyjaśnił pożyczkodawcy: że nie zagra, a monetę weźmie na pamiątkę? Secundo, na podstawie jednego znanego mi przypadku łuszczycy nie rozumiem tych potencjalnych śladów na monecie....
    Odnotowuje jednak antyfeministyczny wydźwięk serialu. On to pan stworzenia, któremu przystoi seks z prostytutką, ona to więdnąca dziewica, która czeka powrotu ukochanego. I zapewne w nagrodę za wierność się go doczeka. ;) Oczywiście rozumiem-takie były realia epoki, ale jeżeli widzimy kobietę po studiach w laboratorium kryminalistycznym, to może główny bohater powinien był wziąć na wstrzymanie z tymi dziwkami? To by dopiero było odkrywcze! :))
  • the_accidental 16.02.17, 12:07
    Nie miałam, przyznaję się, szczególnie skupionej uwagi na intrydze, więc proszę o wyjaśnienie: dlaczego szanowny tatuś mordował kobiety z nizin społecznych, a zrobił wyjątek dla matki bohatera? I czy to mordowanie na wzór świętych męczennic miało jakieś pogłębione wytłumaczenie, czy ot, taką miał fantazję? No i na koniec: nasi bohaterowie byli przekonani, że tego dnia morderca uderzy znowu - tymczasem gdy panna Weronika do niego przyszła, był już późny wieczór/noc, a tatuś nigdzie się nie wybierał - nasi detektywi się pomylili? A co, gdyby panna nie weszła mu sama w ręce? Uderzyłby jeszcze, czy nie?
  • kanna 16.02.17, 14:33
    > dlaczego szanowny tatuś mordował kobiety z nizin społecznych, a zrobił wyjątek dla matki bohatera?

    szanowny tatuś - jak to szaleniec - mordował wg klucza, ale ofiara jako tak była nieistotna. Panie z nizin były łatwiej dostępne, a że tu się mamusia bohatera nawinęła pod rękę (w dobrym terminie) to jej użył.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • matt_banco 16.02.17, 12:40
    No to ja zrobiłem wręcz przeciwnie. Jak tylko pojawiły się reklamy do BE, to usiadłem do odkładanego od dawna "The Knick". W międzyczasie przekąsiłem pierwszym odcinkiem "Tabu" ... resztę zostawiając na deser (choć w przypadku tak "brudnych" seriali czas deseru nie jest najlepszym z możliwych czasów ich konsumpcji). Wiec ustawiłem BE poprzeczkę na zacnym poziomie i nie zamierzam stosować taryfy ulgowej. Nie w 2017 roku (no dobrze, odpuszczę porównywanie charyzmy Owena czy Hardy'ego do tej oferowanej przez Malaszynskiego ;-)
    Ale zamierzam obejrzeć pierwszy odcinek BE ... dzisiaj.
  • toja50 16.02.17, 13:58
    I spelnilo sie zyczenie faszyny...mat zajrzal i nawet napisal:-)
    Cóż przylącze sie do opinii kanny. Tez lubie polskie i skandynawskie, wiec ogladam z sympatia, szukam pozytywow, ale wczoraj bylo trudno. Do tego nie przepadam za Malaszynskim i niestety , gral sztywno, nijak, cięzko jakoś. Ale obejrze nastepny, bo cos ogladac trzeba :-)
    Podobala mi sie muzyka, chociaz chyba nie do tego filmu, ale przyjemnie sie sluchalo:-)
  • scoutek 16.02.17, 15:35
    toja50 napisała:
    > Podobala mi sie muzyka, chociaz chyba nie do tego filmu, ale przyjemnie sie slu
    > chalo:-)

    Nick Cave sam z siebie jest mroczny i to była jedyna rzecz w tym pierwszym odcinku, która mi się naprawdę podobała



    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • ikarr 16.02.17, 15:51
    A mnie podobał się sporo odchudzony Lubaszenko, zagrał tak, jak aktorzy w angielskich serialach z epoki wiktoriańskiej.
  • matt_banco 16.02.17, 18:30
    No i obejrzałem. Niemrawe to było. I fabularnie i aktorsko. Nawet dynamika scen z założenia dynamicznych jakaś taka ... nietaka. Zastanawia mnie też dlaczego nie można tego lepiej filmować. Tego typu seriale mają zwykle bardzo dopracowane kadry i tonacje barwą. W BE wygląda to w zasadzie tak jak w pozostałych produkcjach TVN. Ale obejrzę następny odcinek ... jak zwykle, cholera ;-)
  • czekolada72 16.02.17, 18:34
    Bo jakby "lepiej" filmowali - musieliby więcej zapłacić za zasloniecia, demontażem etc reklam na ulicach.


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • maniaczytania 16.02.17, 23:15
    czekolada72 napisała:


    > Pytanie odcinka - co mamusia Edigey-Korycka robiła w chaszczach, skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny - stateczne damy z Krakowa udawały się tam dorożką lub trotuarem, a nie zaroslami.

    No przecież była umówiona z amantem - synem radcy, tylko niestety on tam nie poszedł, bo mu ojciec zabronił.


    --
    Maniaczytania - blog
  • kanna 17.02.17, 10:18
    > skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny

    To była oficjalna wersja, dla rodziny.

    A nieoficjalnie - poszła w chaszcze , spotkać się z młodziakiem.
    Aczkolwiek też mi to nie styka - mamusia musiała mieć 45 lat, najmarniej. Rodzina - jak się wydaje - nie z tych ubogich. Serio musiała z młodym po chaszczach latać?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • bupu 17.02.17, 14:23
    kanna napisała:

    > > skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny
    >
    > To była oficjalna wersja, dla rodziny.
    >
    > A nieoficjalnie - poszła w chaszcze , spotkać się z młodziakiem.
    > Aczkolwiek też mi to nie styka - mamusia musiała mieć 45 lat, najmarniej. Rodzi
    > na - jak się wydaje - nie z tych ubogich. Serio musiała z młodym po chaszczach
    > latać?

    CK Kraków był w sumie dziurą, zatem ryzyko wpadnięcia na znajomego lub znajomą w hotelu/przy wynajmowaniu pokoju/czy gdzie tam, było ogromne. Zostawały chaszcze.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 17.02.17, 14:33
    Ja się tak zastanawiam na co ten legendarny wielki budżet mianowicie poszedł. Na scenarzystę poskąpili, bo fabuła jest rachityczna, a dialogi laubzegą z deski dębowej cięte. Na lokalizacje zdjęciowe poskąpili, bo Małasz lata w kółko po trzech ulicach na krzyż. Na dekoracje w tych lokalizacjach też nie posypali, gdyż dookoła cesarsko-królewskiego miasta Krakowa jeździ w kółko jedna i ta sama drynda, a na ulicach widać ciągle ten sam wóz z tym samym koniem. Na operatora też nie wydali, seksscena była jedną z gorzej sfilmowanych jakie widziałam. A naprawdę, da się to zrobić tak, żeby nie było widać iż namiętni kochankowie mają na sobie majtki i żeby amant nie musiał kurczowo ściskać kochanki, coby przypadkiem cycem nie błysnęła. No dobra, kostiumy nawet niezłe, acz dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudziłby niemałe zgorszenie.

    A skoro już o obyczajach mowa, to na konsultanta w tym temacie również pożałowali. Bohater grany przez Małasza co chwilę zachowuje się w sposób, który sklasyfikowałby go wtedy jako absolutnego chama bez manier, tymczasem nikt się nie dziwi, nikt się nie wstrząsa, pełna obojętność.

    To co, na pensję dla Małaszyńskiego tyle poszło? W takim razie cisnęli pieniądze w błoto, bo Małaszyński jest drewniany wręcz boleśnie. Charyzma zero, aktorstwo chwilami ujemne.

    Szkoda mi w tym wszystkim aktorów drugoplanowych, Eryka Lubosa, Olafa Lubaszenki, czy Mateusza Rusina, bo oni popracowali i coś ze swoich postaci wydobyli.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • the_accidental 17.02.17, 16:04
    >Na scenarzystę poskąpili
    Scenarzystów jest aż trzech (!), Wikipedia podaje nawet czterech, w tym Marek Bukowski, aktor...
    >dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudziłby niemałe zgorszenie
    Małaszyński w poprzedniej Gazecie Telewizyjnej opowiadał, że celowo jest taki niepodopinany, tu mu mignie tatuaż, tam blizna - że taki tajemniczy i demoniczny w sensie. A ja zacytuję Lalkę - w Małaszyńskim jest tyle demona co trucizny w zapałce...
  • kanna 17.02.17, 18:03
    Może za dużo tych scenarzystów i się odpowiedzialność za dzieło rozproszyła? ;)
    pl.wikipedia.org/wiki/Rozproszenie_odpowiedzialno%C5%9Bci
    Bo własnie scenariusza mi brakuje najbardziej :( No i ten drewniany Małaszyński tez nie pomaga.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • faszyna 17.02.17, 19:18
    Czy może widzimy w mediach zmasowany atak trolli na serial? Jasne, że serial ma plusy ujemne, a nie tylko plusy dodatnie (cytując określenie klasyka), ale nie jest aż tak źle, zeby na pierwszej stronie wielu portali internetowych musiały się koniecznie pojawić okienka krzyczące, że chała i porażka w jednym. Owszem, przedserialowa kampania TVN-u była agresywna i napompowana hurra-optymizmem, ale serial dopiero się rozkręca i trudno powiedzieć, że finał na pewno będzie porażką. Na razie porażką jest dźwięk, ale to norma w naszych serialach, że bez słuchawek ani rusz, albo nawet i to nie pomoże. Co do aktorstwa, fakt, Linda i Lubos wypadają świetnie, ale trudno się zgodzić ze zwrotem z cyklu kopiuj-wklej, ze Małaszyński to drewno. Bo moim zdaniem wypadł lepiej niż w ostatnich produkcjach i na takie zdecydowane określenie nijak nie zasługuje po jednym odcinku. Owszem, ma cos w sobie z tych amerykańskich aktorów, którzy są sławni mimo tego, ze zawsze są tylko i wyłącznie sobą, i ich niezmieniające się miny są swoistym logo aktora. Ja w każdym razie czekam na rozwój postaci i aktora w tej roli.
    Nie podoba mi się za to scenariusz i główna intryga. Nie by było ciekawszych zbrodni w Galicji? No i ta współczesność wyłażąca prawie z każdego kadru. Nie każdy serial to Downton Abbey, ale choćby coś połowie DA by się przydało.
    Przy okazji, oglądam z ciekawością piątkowy serial o królowej Wiktorii. Może by zlecić Anglikom serial o Czartoryskich czy Radziwiłłach? Oczywiście tych sprzed wieku. ;))
  • bupu 17.02.17, 21:49
    faszyna napisała:


    > Nie podoba mi się za to scenariusz i główna intryga. Nie by było ciekawszych zb
    > rodni w Galicji?

    Były. Pitawal krakowskich zbrodni sprzed lat posiadam, ciekawe sprawy tam są. Zabójstwo adwokata Lewickiego przez rozkochaną w nim Borowską, kóra prawdopodobnie była szpiegiem rosyjskim, na ten przykład. Albo mord na pięknej Zofii Paluchowej, modelce Stachiewicza, Kossaka i wielu innych... I tak dalej, i tak dalej.

    > No i ta współczesność wyłażąca prawie z każdego kadru. Nie każ
    > dy serial to Downton Abbey, ale choćby coś połowie DA by się przydało.

    Mnie szalenie brakuje klimatu właściwego epoce. Niby stroje są, dekoracje są, ale nie ma odpowiednich zachowań. Korycki, jak już wspominałam, pozbawiony jest jakichkolwiek manier, nie widzimy też żadnych elementów obyczajowości tamtych czasów. Weźmy na ten przykład dziewczynę, pracującą w laboratorium i biegającą w spodniach. Na przełomie wieków kobieta w spodniach to było kuriozum i wstrząs, pół Krakowa by o tym plotkowało z wypiekami na twarzach. A tu nic, żadnej reakcji. Ech...

    > Przy okazji, oglądam z ciekawością piątkowy serial o królowej Wiktorii. Może by
    > zlecić Anglikom serial o Czartoryskich czy Radziwiłłach? Oczywiście tych sprze
    > d wieku. ;))


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 17.02.17, 21:37
    the_accidental napisała:

    > >Na scenarzystę poskąpili
    > Scenarzystów jest aż trzech (!), Wikipedia podaje nawet czterech, w tym Marek B
    > ukowski, aktor...

    Gdzie scenarzystów trzech, tam dialogi z drewna, a fabuła utopiła się z rozpaczy w parkowym stawie.

    >>dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudz
    >> iłby niemałe zgorszenie
    > Małaszyński w poprzedniej Gazecie Telewizyjnej opowiadał, że celowo jest taki n
    > iepodopinany, tu mu mignie tatuaż, tam blizna - że taki tajemniczy i demoniczny
    > w sensie. A ja zacytuję Lalkę - w Małaszyńskim jest tyle demona co trucizny w
    > zapałce...

    W staroświeckich zapałkach z białym fosforem trucizny chyba jednak było więcej niż demona w Małaszyńskim. Naprawdę nie było bardziej charyzmatycznego aktora na stanie?


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 17.02.17, 21:59
    "Mnie szalenie brakuje klimatu właściwego epoce. Niby stroje są, dekoracje są, ale nie ma odpowiednich zachowań. "
    No właśnie... Ale to jest norma w naszych filmach. Mam galicyjskie korzenie i przedwojennych rodziców i w domu nigdy się nie mówiło do rodziców w drugiej osobie, tylko np.: "czy mama/tata może mi podać sól?" i w ten deseń. A tu w naszych produkcjach z akcją dziejąca się w pierwszych dekadach po wojnie lub przed wojną dzieci walą na "ty" do starych. No niestety, w środowisku mieszczańskim/inteligenckim było to niedopuszczalne.
  • the_accidental 18.02.17, 11:36
    faszyna napisała:
    >Czy może widzimy w mediach zmasowany atak trolli na serial? Jasne, że serial ma plusy ujemne, a nie tylko plusy dodatnie (cytując określenie klasyka), ale nie jest aż tak źle, zeby na pierwszej stronie wielu portali internetowych musiały się koniecznie pojawić okienka krzyczące, że chała i porażka w jednym.

    Tak sobie o tym myślę od paru dni. To nie atak trolli. Ludzie oglądają mnóstwo świetnych seriali zagranicznych i wiedzą, co jest dobre. A co jest dobre, widać zwykle już po pierwszym odcinku.
    W ostatniej dekadzie mieliśmy sporo szumnie zapowiadanych spektakularnych klap. "Szpiedzy w Warszawie", w koprodukcji z BBC, miał być hit, a wyszło rozczarowanie. "Prokurator" ze scenariuszem braci Miłoszewskich - poniżej poziomu. "Bodo" - kolejna wydmuszka. "Skazane" czy "Pakt", które dały się oglądać, nie były tak naprawdę polskie. Jasne, że nie wszystko co polskie, jest złe. Mnie osobiście podobał się "Paradoks" z Lindą, który miał zerową promocję i przemknął bez echa, ale gdybym miała jeszcze raz obejrzeć jakiś serial z ostatnich lat, to miałabym ochotę właśnie ten. "Wataha" była niezła - moim zdaniem. No i "Belfer". Może coś ciekawego pominęłam, ale te mi przyszły do głowy jako pierwsze. Więc chodzi mi o to, że jeśli od pierwszych scen pierwszego odcinka coś uwiera, nie pasuje, śmieszy - naturalną rzeczą jest krytykować. Naprawdę - naprawdę! chciałabym się mylić co do "Belle epoque". Niech w kolejnych odcinkach będzie napięcie, emocje, niech zostanie w pamięci dobre aktorstwo, parę mocnych scen i dialogów. Żeby nie ostał się tylko biały wór Małaszyńskiego. I sznur.
  • matt_banco 18.02.17, 13:41
    Bo ten worek bialy i sznur mialy robic za znak wywolawczy, za logo postaci ... Tylko, ze taki element trzeba umiec "wygrac" i to tak aby stal sie integralna czescia postaci. Cos jak biale skórzane buty u Thackery'ego w "The Knick". I to prawda, że obecnie nie ma już innej opcji, niż ta, że serial od razu startuje z tym co najlepsze, od razu wprowadza konwencje, ustawia porządek świata o jakim opowiada i buduje "klimat". Rozwijać to się może fabuła i postaci, ale serial ma trzymać poziom ... od pierwszego odcinka ;-) Nie wspominając o tym, że mając w Polsce magików od efektów specjalnych i CGI można było ten Kraków pokazać trochę bardziej epokowo i "szeroko". No ale skoro schrzaniono takiego samograja jak "Bodo" to dlaczego miałby wyjść nie aż taki samograj jak BE. Tak, tak ... specjalnie tak dobralem, bo to przeciez seriale tego samego producenta.
    Wiec czy to atak trolli, czy po prostu efekt "naoglądania", który będzie się nasilał.
  • faszyna 18.02.17, 14:42
    Pisząc o ataku trolli miałam na myśli nie tyle negatywne opinie, lecz tak mocne eksponowanie ich na pierwszych stronach portali. Nie pamiętam takich reakcji portali na Bodo, na przykład. Oczywiście zgoda, Matt, że wysoki poziom zagranicznych serialu zmienił naszą optykę i różne mielizny krajowych produkcji już nie przejdą. Ale skoro krajowy poziom to nie jest poziom swiatowy, to i BE nie powinno się oceniać wedle zagranicznej miary. Wiadomo, ze scenarzyści-amatorzy i podwórkowa produkcja nie stworzą dzieła na miarę hitów HBO.
    Z seriali kryminalnych wciągnęłam się w sobotnie projekcje ekranizacji książek o Poirot na Stopklatce. Przy pierwszym odcinku zgrzytałam zębami, tak mnie wkurzał głowny aktor, ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55. Taka ramota, taki drętwy detektyw, ale ile w tym finezji. Polecam.

    PS. Jeżeli wierzymy w teorie spiskowe, to czarny PR flagowej produkcji TVN, stacji mocno opozycyjnej, może być na rękę tzw. wiadomym środowiskom. Plajta reklamowa EB to będzie niezły finansowy problem dla TVN. Taka detektywistyczna dedukcja na potrzeby tej dyskusji.... ;))
  • bupu 18.02.17, 15:02
    faszyna napisała:

    > Pisząc o ataku trolli miałam na myśli nie tyle negatywne opinie, lecz tak mocne
    > eksponowanie ich na pierwszych stronach portali. Nie pamiętam takich reakcji p
    > ortali na Bodo, na przykład.

    Bodo nie był tak agresywnie promowany. Tutaj TVN od dłuższego czasu się wzdymał i nadymał tym jak cudowny serial zrobił, tymczasem okazało się, że to imponujący gniot jest.

    > Oczywiście zgoda, Matt, że wysoki poziom zagranicz
    > nych serialu zmienił naszą optykę i różne mielizny krajowych produkcji już nie
    > przejdą. Ale skoro krajowy poziom to nie jest poziom swiatowy, to i BE nie pow
    > inno się oceniać wedle zagranicznej miary. Wiadomo, ze scenarzyści-amatorzy i p
    > odwórkowa produkcja nie stworzą dzieła na miarę hitów HBO.

    Ale mogą stworzyć przynajmniej coś przyzwoitego, tymczasem wyprodukowali drętwą chałę, z drewnianym głównym bohaterem, drętwymi i niezgrabnymi dialogami oraz zerowym klimatem i napięciem.

    > Z seriali kryminalnych wciągnęłam się w sobotnie projekcje ekranizacji książek
    > o Poirot na Stopklatce. Przy pierwszym odcinku zgrzytałam zębami, tak mnie wkur
    > zał głowny aktor, ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55.
    > Taka ramota, taki drętwy detektyw, ale ile w tym finezji. Polecam.

    David Suchet jest drewniany? Poirot to ramota? Mon Dieu, co za bluźnierstwo... Od twórców Poirota osobnicy którzy wypiekli Belle Epoque mogliby się nauczyć jak obsadza się akcję w epoce, jak pokazuje się tej epoki koloryt i obyczajowość. Jak się pisze dialogi i jak prowadzi akcję. Jak się, do stu par beczek, postacie tworzy, wprowadza i rozwija.

    > PS. Jeżeli wierzymy w teorie spiskowe, to czarny PR flagowej produkcji TVN, sta
    > cji mocno opozycyjnej, może być na rękę tzw. wiadomym środowiskom. Plajta rekla
    > mowa EB to będzie niezły finansowy problem dla TVN. Taka detektywistyczna deduk
    > cja na potrzeby tej dyskusji.... ;))

    Nie, żeby Belle Epoque zapowiadało się na przeraźliwą szmirę, skądż znowu. To SPIZEG!!!
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 18.02.17, 15:10
    "David Suchet jest drewniany? Poirot to ramota? Mon Dieu, co za bluźnierstwo..."
    Albo fakt. ;) Przecież trudno uznac książki ACh za dzieła na miare XXI-wiecznje powieści kryminalistycznej. Suchet z kolei spokojnie może byc uznany za drewno, jeżeli miarą aktorskiego drewna jest granie tak oszczędną mimiką (czyż nie to zarzuca się Małaszyńskiemu, że to aktor jednej miny? Akurat dla mnie ma min więcej, ale słabo trafię jego głos). Wracając do DS, dla mnie jest odległy o lata świetlne od mojej wizji Poirota, ale go polubiłam i zaakceptowałam.

    " Od twórców Poirota osobnicy którzy wypiekli Belle Epoque mogliby się nauczyć jak obsadza się akcję w epoce, jak pokazuje się tej epoki koloryt i obyczajowość. Jak się pisze dialogi i jak prowadzi akcję. Jak się, do stu par beczek, postacie tworzy, wprowadza i rozwija."
    No właśnie dokładnie to miałam na myśli, wstawiając w ten wątek moje uwagi o serialu BBC. :)
  • bupu 18.02.17, 15:27
    faszyna napisała:


    > Albo fakt. ;) Przecież trudno uznac książki ACh za dzieła na miare XXI-wiecznje
    > powieści kryminalistycznej. Suchet z kolei spokojnie może byc uznany za drewno
    > , jeżeli miarą aktorskiego drewna jest granie tak oszczędną mimiką (czyż nie to
    > zarzuca się Małaszyńskiemu, że to aktor jednej miny?

    Jest kolosalna różnica między graniem oszczędną mimiką, a nieumiejętnością grania. To pierwsze, prezentowane przez Sucheta, wymaga znakomitego warsztatu aktorskiego. To drugie, demonstrowane przez Małasza, wynika z potwornych braków warsztatowych i słabej umiejętności oddawania emocji bohatera, dowolnymi środkami. W wypadku BE Korycki miał być chyba twardzielem o kamiennym obliczu, problem w tym, że Małaszyński nie umie zagrać oszczędnie, gdzieś mu się wszelkie detale w tym gubią i zostaje drewno. Udowodnił to nie raz, Twierdzą Szyfrów między innymi.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • siostra_bronte 25.02.17, 14:16
    Podpisuję się! :) Suchet gra oszczędnie, ale znakomicie.
  • matt_banco 18.02.17, 15:33
    Drobne sprostowanie ... "Poirot" to nie jest produkt BBC, tylko LWT/ITV czy jakiejś Granady. Nie wiem jakie są zależności w brytyjskiej TV, ale chyba ITV jest telewizja komercyjna, a BBC ... wiadomo. Czyli coś jak TVN i TVP u nas ... tfuuu ... no tu mnie troche ponioslo ;-)
  • matt_banco 18.02.17, 15:18
    Nie kupilas Sucheta od razu? Chyba nikt go nie "kupil" od razu i zdecydowana wiekszosc Poirota juz widzi tylko poprzez kreacje tego aktora. Ja też. Wykombinowal to bezkompromisowo, ale jak widać opłaciło się, bo to kreacja totalna. Większość odcinków mam na DVD ;-)
    Zachodnie seriale są troche jak podręczniki, a wlasciwie jak swoiste "case study". Kazdy gatunek, kazdy wariant rozpisany na kilka sezonow, znaczaca czesc z potwierdzonym niekwestionowanym statusem prawdziwych dziel telewizji ... a u nas wciaz "niedoróbki". A to fabuła "nie ciągnie" jak należy, a to brak "klimatu", a to postać niespójna lub przekombinowana (choć w zasadzie nie ma czegoś takiego jak przekombinowana postać, tylko po prostu źle skonstuowana) a jak już w miarę jest ok, to kręcą się po jednej ulicy, która regularnie przejeżdza ten sam zielony samochód.
    Tak ostatnio jestem w trakcie ogladania "Olive Kitteridge" ... i tak sobie pomyslałem, że o ile jestem w stanie wyobrazić sobie polską aktorkę, która dałaby radę zagrac coś takiego jak Frances, o tyle jakoś nie wierzę w zrobienie tak wciągającego "nudnego" polskiego serialu.
  • bupu 18.02.17, 15:23
    matt_banco napisał:

    > Nie kupilas Sucheta od razu? Chyba nikt go nie "kupil" od razu i zdecydowana wi
    > ekszosc Poirota juz widzi tylko poprzez kreacje tego aktora. Ja też. Wykombinow
    > al to bezkompromisowo, ale jak widać opłaciło się, bo to kreacja totalna. Więks
    > zość odcinków mam na DVD ;-)

    Ja go kupiłam, od pierwszego wejrzenia. Poirot jak żywy po prostu.



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • siostra_bronte 25.02.17, 14:14
    Też namiętnie oglądam "Poirota" w Stopklatce i to powtórkowo :) A David Suchet jest kapitalny w tej roli!!
  • eridan 18.02.17, 15:02
    Obejrzałem pierwszy odcinek i od razu mogę powiedzieć, że w porównaniu z tą tefałenowską produkcją - poprzedni serial z Małaszyńskim w roli głównej (TTSz) jawi mi się jako dzieło wręcz wybitne, a przynajmniej dające się lubić. "Piękna epoka" mogłaby być bardzo dobrym serialem, co najmniej w stylu "Ojca Mateusza". Ale raczej nie będzie. Poza Lubosem i młodym Lubaszenką, którzy jakoś rozpaczliwie próbowali wejść głębiej w swoje role, reszta kadry dała raczej żenujący popis umiejętności. Przodował w kunszcie prostej obróbki drewna tym w pierwszym odcinku stary Edward Linde-Lubaszenko, dzielnie gonił go w ciosaniu kłody sam główny bohater - piękniś Małaszyński. To jest groza, że reżyser nie potrafi/nie chce mu się na etapie postsynchronów zauważyć, że śmierdzi tu lipą i zamiast zmusić drewniaków do lepszej gry i wczucia się w role - macha na to ręką i pierwszy sunie do kasy. Ale to chyba pierwszy odcinek. Może następne będą lepsze, niestety, jakoś nie mam przekonania i wiary, że producenci w następnych odcinkach "przycisnęli" aktorów i scenarzystę (zdumiewająca nieznajomość języka, którym ludzie operowali w początkach XX wieku w Krakowie) do wydajniejszej pracy. Każdą ciekawą historię położyć może gra na poziomie licealnej szkółki teatralnej. Koniecznie potrzebny jest znowu ten słynny komentator od Twierdzy Szyfrów. Ja bowiem nie mam nerwów, by ciągle szydzić z absurdów BE, wolałbym po prostu obejrzeć dobry kostiumowy serial.

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • glafira 19.02.17, 02:21
    Ja obejrzałam dopiero wczoraj, a właściwie to już dzisiaj, bo przed godziną i nawet mi się spodobało. Może dlatego, że ostatnio wszystkie szumne zapowiedzi nowych seriali działają na mnie wręcz odwrotnie proporcjonalnie i im zapowiada się większy hit, tym ja spodziewam się większej chały, a tu nawet nie było źle:) Oczywiście zastrzeżeń znajdzie się trochę. Współczesny, niepasujący do epoki język, co miało miejsce również przy Bodo i to straszny minus naszych nowych produkcji. Kiedyś bardziej dbano o takie 'nieistotne szczegóły'. Wystarczy obejrzeć Trylogię. Te wszystkie 'waćpanny' i tym podobne. No cóż. Dobrze, że przynajmniej w serialu nie żegnają się zwrotem typu 'siema'. To już coś:)
    Poza tym zabrakło klimatu. Niby rok 1908, niby ówczesny Kraków, niby stroje z epoki, a nie czuć tego. Ot, taki sobie obrazek. Wolałabym też, aby dawną ukochaną głównego bohatera zagrała inna aktorka. Małaszyński i Cielecka grali już razem parę, nawet małżeństwo i w Oficerze i w Magdzie M i wypadli dobrze, ale nie zawsze stare, sprawdzone schematy będą cool.Tu już trochę zazgrzytało. Gra aktorska niezła, nawet ten 'drewniany Małaszyński' jak piszecie, mnie nie zniechęca, widziałam już gorsze wydania 'gry jedną miną'. W tym serialu do strawienia. Intryga i sposób jej rozwiązania na zasadzie 'ale to już było' w wielu podobnych produkcjach, ale właściwie to można powiedzieć, że wszystko już było. Czytałam pochlebne opinie o serialu "Tabu". Osobiście nie widziałam, ale jeśli ten nasz jest w jakimś sensie wzorowany na Tabu, to może z czasem będzie lepiej, chociaż w zupełności zgadzam się z opinią, że serial musi zaskoczyć od pierwszego odcinka. Wciągnąć i zaintrygować, inaczej będzie to oglądanie raczej z musu, z braku innych propozycji niż dla przyjemności.
    Zacytuję Faszynę: "ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55."
    Otóż to. Tego brakuje. Tego czekania na następny odcinek.
    Zamierzam dalej oglądać BE. Nie było źle, jak pisałam na początku postu, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek. Gdyby tak było, to pewnie odżałowałabym parę złotych i wykupiłabym 2 odcinek na playerze, ale tego nie zrobię, bo..., no bo właśnie...
    Ostatni (i w długim czasie jedyny) serial, na którym nie mogłam się doczekać następnego odcinka, to był Poldark. Pisałam zresztą o nim w innym wątku. Urzekło mnie w nim wszystko. Klimat, plenery, muzyka, główni bohaterowie. Wszystko i to od pierwszego odcinka. Teraz niecierpliwie czekam na 3 sezon i nawet sobie nie wyobrażam, aby tvp go nie zakupiła. W BE tego brakuje. Po prostu. No, ale Poldark, Downtown Abbey czy Sherlock to BBC, a BE...jeszcze trochę musimy popracować, a najlepiej uczyć się od najlepszych.
    A'propos BBC.
    "ale chyba ITV jest telewizja komercyjna, a BBC ... wiadomo. Czyli coś jak TVN i TVP u nas ... tfuuu ... no tu mnie troche ponioslo ;-)"
    Trochę tak:) BBC może publiczna, ale na pewno bardziej niezależna. W każdym razie ja bym nie porównywała. Bo nie ma porównania:))
  • glafira 19.02.17, 14:49
    "Belle Epoque" - "serial, który ściąga kapcie" - jak stwierdził Olivier Janiak w dzisiejszym wydaniu "Co za tydzień".
    Polemizować czy odpuścić - oto jest pytanie;)))
  • latarnik88 19.02.17, 15:28
    Obejrzałam 6 odc Taboo i powiem krótko , magia kina biła z ekranu mego tv , chwyciła w objęcia i nie chce puścić.
    A kapcie mam na stopach.
    Natomiast co do BE.Na odcinek premierowy , w środę, przełączyłam się po wyjściu z Alekino 7 min po rozpoczęciu emisji serialu.
    Chemii nie poczułam , po 2-ch minutach zarządzili reklamy , wobec czego się odłączyłam.Ten serial jest taki jak cala rozrywka
    tvn-u , tzn od Agenta,Azji , kucharki ordynarnej począwszy i na serialach skończywszy.Nie jest to najgorsze , ma swoich
    odbiorców ale nowych nie zdobędzie.Ponieważ wszystko jest powierzchownie potraktowane , nie ma prawdziwej głębi przekazu,
    tych detali , które się składają na całość , jak to konkretnie określone zostało we wcześniejszych recenzjach na forum.
    W Taboo używają również współczesnego języka i to pasuje.

    --
    czułe słówka
  • latarnik88 19.02.17, 15:53
    Jeszcze dodam , że Olive Kitterridge też oglądałam i seriale oraz kino skandynawskie bardzo lubię.

    --
    czułe słówka
  • latarnik88 20.02.17, 09:04
    Widziałam 1odc BE i podobało mi się .
    Jest to taki fast food w dziedzinie serialu kryminalnego , podkreślony rodzajem muzyki.
    Nie jestem pewna , czy Korycki oddał ten nieszczęsny strzał , czy ten osobnik zza drzewa?

    --
    czułe słówka
  • czekolada72 20.02.17, 11:13
    Dorzuce jeszcze swoje trzy grosze:
    - poprzedni serial z Małaszyńskim to była "Komisja morderstw". Serial, pomysł - zmarnowany identycznie jak BE. Natomiast Małaszyński w obu jest identyczny, identycznie koszmarny i drewniany, zadnej róznicy, bo nawet kostiumy na jedno kopyto...
    Porownujac do tych dwochh seriali niwydarzoną Tajemnicę TSz - to ona była perełką wrecz!
    - tak sie złożyło, ze w tym samym czasie, ostatnim czasie, oglądnęłam odcinki "Z biegiem lat, z biegiem dni...", "Białej wizytówki" oraz Pogranicza w ogniu". Nie mówiąc o Potop[ie i oczywiscie wspomnianym juz Poirocie. I się prawie popłakałam z żalu, tak samo jak kiedys przy Bodo - dlaczego kiedys mozna bylo, a teraz się nie da?? Dlaczego ktos może zrobic Dawton!bbey, Wiktorię - wiele sezonów , a u nas się nie da zrobić przyzwoitych, stylowych 10 odcinków??


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • bupu 20.02.17, 12:32
    czekolada72 napisała:

    > - tak sie złożyło, ze w tym samym czasie, ostatnim czasie, oglądnęłam odcinki "
    > Z biegiem lat, z biegiem dni...", "Białej wizytówki" oraz Pogranicza w ogniu".
    > Nie mówiąc o Potop[ie i oczywiscie wspomnianym juz Poirocie. I się prawie popła
    > kałam z żalu, tak samo jak kiedys przy Bodo - dlaczego kiedys mozna bylo, a ter
    > az się nie da?? Dlaczego ktos może zrobic Dawton!bbey, Wiktorię - wiele sezonów
    > , a u nas się nie da zrobić przyzwoitych, stylowych 10 odcinków??

    Bo u nas się, odnoszę wrażenie, robi serial historyczny na budżecie jak dla "Na Wspólnej". Dlatego Małasz biega ze swym workiem po trzech ulicach na krzyż, bo na więcej lokalizacji nie sttarczyło hajsu. Nie starczyło też na konsultanta do spraw obyczajowych, na porządnego scenarzystę (Marek Bukowski? Serio?) ani na scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z okna biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje. A nawet na kogoś, kto obrobiłby promocyjne zdjęcia w fotoshopie, usuwając z nich elementy współczesne.
    Czym się kierowano natomiast przy castingu, to ja w ogóle nie wiem, może dyrektor tegoż fapał przy "Magdzie M."


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • czekolada72 20.02.17, 12:48
    bupu napisała:

    ani na
    > scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z okna
    > biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje.

    O własnie - zastanawialam sie czy ja mam zwidy czy co!
  • anetapzn 03.04.17, 16:36
    czekolada72 napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > ani na
    > > scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z
    > okna
    > > biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje.
    >
    > O własnie - zastanawialam sie czy ja mam zwidy czy co!

    Ja ten odcinek nagrałam, bo nie mogłam an żywo obejrzeć, i 3x oglądałam powtórkę fragmentu z zaluzjami, bo myślałam, ze mam zwidy.
  • the_accidental 20.02.17, 20:01
    Bupu napisała:
    >Bo u nas się, odnoszę wrażenie, robi serial historyczny na budżecie jak dla "Na Wspólnej"
    Jeśli TVN nie ma budżetu, to kto ma mieć? Za tej strasznej siermiężnej komuny Wajda zrobił wspaniały Z biegiem lat, z biegiem dni, dziejący się w tym samym Krakowie, w tej samej epoce, i jakimś cudem serial wciąż wzrusza po prawie 40 latach (1980).
  • faszyna 20.02.17, 20:46
    Problem jest oczywiście w scenariuszu, ale i w polityce castingowej. Małaszyński był super w MM, gdy miał jakies -20 kg. Teraz, jak mówił w wywiadzie, zrzucił 7 kg w dwa miesiące, ale do roli amanta, bo kims takim ma być w relacji z Cielecką, to zdecydowanie za mało. Tymczasem dalej jest obsadzany według dawnej sławy, a nie obecnej fizyczności. A ponieważ nie ma talentu i wewnętrznego uroku, by czarować widzki samym sobą, to obrywa na prawo i lewo.
    A co do jakości samej gry, mnie się to widzi tak, że nawet dobrze zapowiadający się aktor po szkole, gdy uktnie w serialach albo w "byle czem", się nie rozwija, tylko zwija. Stąd te dwie dyżurne miny i zła dykcja PM.
  • matt_banco 20.02.17, 23:13
    A może wystarczylo podejsc do tematu nietypowo ... chociaż w sumie, to nawet to nie byłoby nietypowe we współczesnych serialach ... i w roli głównej obsadzić Eryka ;-))) Lubos co jak co, ale uroku wewnętrznego ma dowolne ilości, wściec się potrafi koncertowo, a i erotycznie nietrywialny też być może (co jak wiadomo pokazał chociażby w "Sztuce kochania"). Oczywiście musiałaby to być inaczej napisane, choć wcałe niekoniecznie neurotyczno-sarkastyczna postać. Choć ... nie wiem, czy jednak pewna maniera Lubosa dałaby sie przezwyciężyć. To jednak jest aktor charakterystyczny. Ale i tak byloby ciekawiej.
    No PM to chyba, z tego co pamiętam, nie mógł się w pewnym momencie zdecydować, czy bardziej aktor, czy bardziej wokalista. Cholera, właśnie tak sobie przeleciałem w głowie aktorów 40+ i rozbawiła mnie wizualizacja Cezarego Kosińskiego jako Holmesa, a później wyobraźnią mą zawładnął Gonera, co ostatnio patyny dość szlachetnej nabrał.
  • maniaczytania 20.02.17, 23:43
    ale Gonera się już objawił w BE, jako pewnie jakiś tajemniczy 'spiritus movens' zniknięcia naszego bohatera ;)


    --
    Maniaczytania - blog
  • faszyna 21.02.17, 09:46
    A ja z kolei pamiętam, jak w czasach Magdy M. PM w wywiadzie powiedział, ze dla roli dałby się utuczyć jak to robią amerykańscy aktorzy, ale pod warunkiem, że producent zapewniłaby mu osobistego trenera i warunki, które później zapewniłyby mu schudnięcie. No tak... Kilogramy są , roli na miarę Oskara niet. ;)
    I jeszcze co do rozkroku pomiędzy aktorstwem i muzyką. Pamietam bolesny wywiad Kuby Sienkiewicza, ze trzymanie się zarówno piosenki jak i medycyny doprowadziło go na zyciowe manowce. Ale ten to ma chociaż doktorat z medycyny.
  • liliawodna222 21.02.17, 09:58
    Wg mnie Małaszyński nie jest dobrym aktorem, ma fatalną dykcję, przez co trudno go zrozumieć. Amantem też już od dawna nie jest, nie oszukujmy się. Nadwaga widoczna i do tej roli zbędna. No ale nie gra amanta... Natomiast ja też jestem zdania, że jest cała masa aktorów, którzy zdecydowanie lepiej poradziliby sobie z udźwignięciem tej roli.
  • bupu 21.02.17, 12:31
    liliawodna222 napisał(a):

    > Wg mnie Małaszyński nie jest dobrym aktorem, ma fatalną dykcję, przez co trudno
    > go zrozumieć. Amantem też już od dawna nie jest, nie oszukujmy się. Nadwaga wi
    > doczna i do tej roli zbędna. No ale nie gra amanta... Natomiast ja też jestem z
    > dania, że jest cała masa aktorów, którzy zdecydowanie lepiej poradziliby sobie
    > z udźwignięciem tej roli.

    Bo do tej roli potrzebny jest aktor z charyzmą, taki, który potrafi skupić na sobie uwagę widza i sprawić, że jego postać zyska błyskawicznie zainteresowanie i sympatię widza. Tak, jak na przykład Dorociński w "Pitbullu", jego Despero mimo że postacią świetlaną nie był, w pamięć zapadał, dał się lubić i chciało się śledzić jego poczynania.

    A tu dostajemy wypranego z charyzmy Małasza z nadwagą, udającego straszliwie iż jest atletycznym Tomem Hardym. No przepraszam ja bardzo, panie Małaszyński, ale Hardy jest dobrym aktorem, w dodatku obdarzonym zdrową charyzmą. Łapie oko widza, gdziekolwiek się pojawi, natomiast Małaszyński może co najwyżej złapać katar.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • sowca 22.02.17, 11:42
    Kogo byście widzieli w tej roli zamiast PM?
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - śledz mój blog na facebooku
    www.instagram.com/studiaparlaama/ - śledź mój blog na instagramie
    twitter.com/Studiaparlaama - śledź mój blog na twitterze
  • lilith76 22.02.17, 12:04
    Pomysł by Lubosowi dać wreszcie główną rolę jest kuszący.

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • bupu 22.02.17, 12:20
    lilith76 napisała:

    > Pomysł by Lubosowi dać wreszcie główną rolę jest kuszący.
    >

    Lubos owszem, oko łapie, charyzmę posiada, umiejętności aktorskie takoż. Dla producentów jednak pewnie za mało śliczny jest ;)
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 22.02.17, 23:24
    Może i Małaszyński wybitnym aktorem nie jest, ale nikt mi nie powie, że to, jak dzisiaj zagrał, to tylko jego decyzja. Gdzie był reżyser tego dzieła? Zagubił się na galicyjskich drogach i nie dojechał na plan? ;)) I kto wymyślił ten szeroki kąt do nagrywania wyrazu twarzy Edigeya? Teatralnośc postaci az biła po oczach. I ich współczesny sposób mówienia. Żeby galicyjski Żyd nie mówił jak Żyd, to całkiem niepojęte.
    Z faktów-artefaktów, skąd "cała wieś" wiedziała o 3-miesięcznje ciąży? I jak taką ciążę rozpoznać, gdy zwłoki wyprute przez mordercę i dzikie zwierzęta? Do kompletu, nie wiedziałam, że belle-epokowe metody kryminalistyczne było tak precyzyjne i na miare końca XX wieku. Przy okazji, dobrze dosłyszałam: grupa krwi C?
    Na koniec, scenarzystom się chyba nudziło, skoro wymyślili bohatera w ramionach dziwek, a jego lubą w ramionach innej kobiety. Teraz czekam na seks zoofilny. ;)))
  • kanna 22.02.17, 23:45
    > Teraz czekam na seks zoofilny. ;)))

    I się nie doczekasz, bo film od 12 lat :p I nawet zwykły seks jest w majtkach.

    Choć miałam podobne odczucia - jak na koniec prywatna panienka Małasza rzuca "Orgie chyba?" - to pomyślałam sobie, ze to musi być celowy zabieg, aby przyciągnąć widzów do oglądania następnego odcinka dzieła:D
    Abstrahując od tego, skąd prywatna panienka z knajpy wie, co takie Konstancje z wyższych sfer porabiają w wolnym czasie. I z kim. Skoro nawet nazwy nie zna :p

    Ale fabuła ciutkę lepsza niż w 1 odcinku, to muszę przyznać.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • matt_banco 22.02.17, 23:25
    To powiadacie, że lewą reką ... znaczy się mańkut ... cholera, to niedobrze, bo to już było ... 782 razy, w każdym możliwym serialu kryminalnym. No, ale jak dorzucimy trociny i siekierę to już tak oczywiste nie będzie. Tylko jeszcze co ten Chajdecki popisał za muzykę, przecież to nie pasuje. Aaaaa ... Martinez napisał i pasowała .... no dobra, to jak tak, to niech będzie, choć pojęcia nie mam po co taka muzyka do jazdy dorożką, jakby Dracula na stypę jechał. No dobra, to jeszcze jakiegoś cliffhangera zawieście na koniec ... Nie wiem, niech coś widza zaskoczy, no macie tam przecież Cielecką i tę drugą, ... jakby co to namalujcie Małachowi tatuaż. Tatuaż zawsze się sprawdza. Czy kolorowy? No cholera, pewnie że kolorwy, przecież to kolorowa telewizja jest .. i jeszcze powiedzcie reżyserowi żeby pilnował, żeby Małaszyńskiego drugi plan nie zjadał ... i charyzmy mu pilnować, niech krzyczy, niech rzuca, niech pije i ten no ... na rękę się siłuje. Nie wiem z kim ... to tyle, ja już tu tylko tak, następne serial robię.
  • faszyna 22.02.17, 23:37
    Co do muzyki, PM w wywiadzie powiedział, ze przemycili w filmie muzykę Cochise. Moze to ten okołotytułowy kawałek? Niestety, w filmiepolskim brak info na temat tego, kto śpiewa i o Cochise też ani dudu.
  • matt_banco 22.02.17, 23:45
    Piosenki to pół biedy, rozumiem ze biznes musi się kręcić i tak jak z poprzednich produkcji TVN, tak i z tej trzeba wydać soundtracka piosenkowego. Tego da sie sprzedać pewnie kilka tysięcy, choć nigdy nie rozumiałem po co takie składanki kupować. Natomiast co innego muzyka oryginalna. Niestety coś tu nie zadziałało, bo "wystaje" poza jakikolwiek kontekst. Nie chodzi o to, że jest spoza epoki, czy robiona syntetycznie, tylko nie pasuje do tego co się dzieje na ekranie. Buduje nastrój zupełnie innego filmu, być może tego jakim BE miało być ;-)
  • kamillla666 23.02.17, 00:06
    Cochise "Secret" pojawiło się pod koniec dzisiejszego odcinka, podczas aresztowania Karasia.
  • aga.doris 23.02.17, 07:12
    Cochise, to o ile mnie pamięć nie myli, to zespół Małaszyńskiego;)
  • the_accidental 22.02.17, 23:42
    Naprawdę nie chciałam się już czepiać. Ale czy w 1905 mówiło się "skrobanka"? "Kac" może już i był w użyciu, w końcu to z niemieckiego. "Zeszyty" chyba nie, tylko kajety? Czy wieśniacy używali nazw miesięcy? ("Ostatni raz widzieliśmy ją w maju"). Jak można było rozpoznać, że ta rodzina była rodziną żydowską? (oprócz wyeksponowanej menory...) Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji?
  • faszyna 22.02.17, 23:54
    "Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji? "
    Nawet dzisiaj nie wypada, koncert nie kino, wychodzący przeszkadzałby grającemu i słuchaczom.
  • czekolada72 23.02.17, 08:52
    Dama rąk mogła wyjść, qzbudziloby to owszem sensację, acz da.y z założenia były dobrze wychowane, i jeżeli już to wychodziły q czasie przerwy.

    Były kamery i bryluliony.

    A czy ktoś może wie pewnie, czy prawda jest, że Lee Sokolniki kręcone były w lubelskim skansenie wsi, zresztą tam gdzie kręcono nieco wcześniej Wołyń.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 23.02.17, 09:17
    "Dama rąk mogła wyjść, qzbudziloby to owszem sensację, acz da.y.."
    Czekolada, czyżbyś z rozpaczy po obejrzeniu odcinka wykonała rzut klawiaturą o podłogę, demolując ją skutecznie, albo, alternatywnie, znieczuliła się stosowną dawką trunku dla złagodzenia skutków oglądania BE? ;)))

    Jeszcze co do odcinka i konstrukcji scen. Rezyser zapatrzył się chyba na Scherlocka H. i postanowil powielić taki oto schemat, że gdzie tam na uboczu sceny stoi sobie cicho SH vel Edigey, który w finale sceny wkracza do akcji prezentując swoje prawdy objawione. No pięknie, tylko Edigey nie Sherlock, który był panem świata, a nie urzędnikiem policji na etacie (bo tak to wyglądało- szef grany wielce udanie przez Lubaszenkę wzywa Edigeya na dywanik i wydaje mu polecenia). I te prawdy objawione Edigeya nie takie objawione. Najpierw do aresztu trafia pijak, potem Żyd, a na końcu nauczyciel. Nie widać, by ktoregos wypuszczali, więc cela chyba bardzo pojemna była. ;)

    Do historii dyskusji internetowych przeszły komentarze niejakie AJK odnośnie Tajemnicy Twierdzy Szyfrów, które wielu pamięta mimo upływu lat. BE to kolejny samograj, pora zatem na nowego AJK. :)
  • czekolada72 23.02.17, 09:41
    Niestety, klawiatura idealna, ale dostawca netu stacjonarnego zapewne postapil zgodnie z Twoją sugestią - w związku z czym zostałam skazana wyłącznie na komórkę, która robi co chce! :'(

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • matt_banco 23.02.17, 10:11
    Faszyno! No miej trochę litości ... robotę mam, a ja w podszepty Twe się wsłuchawszy do archiwum zerknąłem i w ajkowe recenzje się wgłebiłem ... rycząc ze śmiechu, a ja poważny człowiek jestem ... ale jak się nie smiać z Fryca Szyca i Fryca Frycza i rzecz jasna ze Szpieka.

    Tak dla młodszego pokolenia ... losowo wybrana próbka
    "Fryc Szyc, któremu koledzy z SS zakablowali o zajściu, domaga się od
    Fryca Frycza ukarania arystokratycznych interwentów, choć kwalifikację
    czynu przyjmuje kompletnie z sufitu, przybredzając coś o kryminalnym
    charakterze, podczas kiedy sprawa jest ewidentnie polityczna. Frycz
    Frycz robi sobie aktorskie jaja (nie uwierzę, że on to tak na poważnie)
    i leci Adamem Strzemboszem, wykrzykując dramatycznie "DLAczeGOŚcie tak
    źle zagrali?", po czym daje Frycowi Szycowi do zrozumienia, że jak się
    nie podoba to ajlowiu, front wschodni jest tam, pierwsze drzwi na lewo,
    jeden krzyż dla każdego. To chłodzi Fryca Szyca, który robi gulą i
    odchodzi stylem "To-Nie-Prostata-To-Rwa-Kulszowa". Ukoronowaniem
    postmodernistycznego absurdu jest siarczyste flamenco, odtańczone przez
    Fryca Szyca na schodach, w którym to tańcu Fryc Szyc daje upust swej
    pasji i buntowniczym uczuciom wobec hierarchii służbowej".

    Żeby nie było, że nie w temacie, to spoiwem jest Małaszyński i ogólna niemoc twórcza oraz wtórność realizacyjna obu produkcji ;-)
  • faszyna 23.02.17, 10:32
    "a ja poważny człowiek jestem" też, a ty mi na drodze kariery życiowej staje Edigey-Korzycki i kusi... ;)
  • eridan 25.02.17, 16:56
    Ale TTSz to był naprawdę przyzwoity film w porównaniu z tą niewątpliwą chałturą za wielką kasę. Boję się, ze AJK po prostu nie chce marnować cennego czasu na krytykę "dzieła". Po prostu jest mnóstwo innych przyjemności wieczorem. Byłoby wielkim błędem, by poświęcać cenny czas na ocenę BE. To raczej temat dla początkujących studentów szkół aktorskich i reżyserskich z wiodącym wątkiem "Jak wydać wielkie pieniądze i spektakularnie położyć film".

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • faszyna 25.02.17, 22:08
    AJK zniknął z horyzontu po TTS, więc trudno oczekiwać, by teraz się odnalazł.
    Moje zdanie o TTS nie jest tak pozytywne, no ale o gustach się nie dyskutuje. ;) Natomiast zapamiętałam zdanie z jednej recenzji TTS, ze Małaszyński miał za zadanie dobrze wyglądać i rzeczywiście wygląda. Podobnie w BE, miał się włóczyć po ekranie z prawa na lewo, strojąc srogie miny, więc się włóczy i je stroi. Znaczy się, zadanie wykonane! ;)
  • bupu 25.02.17, 23:44
    faszyna napisała:

    > AJK zniknął z horyzontu po TTS, więc trudno oczekiwać, by teraz się odnalazł.
    > Moje zdanie o TTS nie jest tak pozytywne, no ale o gustach się nie dyskutuje. ;
    > ) Natomiast zapamiętałam zdanie z jednej recenzji TTS, ze Małaszyński miał za z
    > adanie dobrze wyglądać i rzeczywiście wygląda. Podobnie w BE, miał się włóczyć
    > po ekranie z prawa na lewo, strojąc srogie miny, więc się włóczy i je stroi. Zn
    > aczy się, zadanie wykonane! ;)

    O przepraszam, w płaszczu wojskowym jako Szpiek York wyglądał jak kiełbaska leszczyńska w czapce z daszkiem. Natomiast w BE, mam wrażenie miał wyglądać jak słowiański Tom Hardy. Informuję uprzejmie, że opona i generalny brak muskulatury na klacie mu w tym nie pomagają.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • glafira 26.02.17, 15:32
    Wbrew wcześniejszym deklaracjom obejrzałam jednak ten 2 odcinek. Dużo gorszy niż pierwszy albo oglądałam z innym nastawieniem. Tym razem wykorzystałam do tego telefon i słuchawki, więc dialogi w miarę słyszalne, ale za to muzyka raziła w uszy niemiłosiernie. Zupełnie jak z innego świata, nie współgrająca z tym, co działo się na ekranie. Zresztą wspominaliście tu o tym.
    Słowo skrobanka zabrzmiało bardzo, nie wiem, siermiężnie, grubiańsko, niesmacznie. Może bardziej pasowałoby do epoki spędzenie płodu, nawet jeśli w tamtych czasach używało się innego określenia. Ktoś też tu wspomniał o błocie, a mi zaraz stanęły przed oczami "Noce i dnie" i wszędobylskie błoto po objęciu w dzierżawę przez państwa Niechciców majątku, oj, nie pamiętam nazwy, chyba Serbinów. Dlaczego wtedy, w czasach głębokiego PRL-u można było kręcić tak wiarygodne seriale, a teraz nie. Nie było wpływów z reklam, efektów komputerowych, ogólnie pojętego budżetu i zamierzonych zysków, a jednak się dało. I to z jakim efektem, że nie wspomnę o aktorach i aktorstwie. Istne perełki. Lalka, Chłopi czy Noce i dnie. Aż łezka się w oku kręci:)
    Poza tym w BE brakuje głównego bohatera. Takiego z charyzmą, nieprzewidywalnego, przyciągającego wzrok. Pan Małaszyński wypada blado, nijako i chociaż po pierwszym odcinku wydawało mi się, że to uciągnie, to po drugim widać wyraźnie, że to nie jego rola. I wcale nie chodzi o przystojnego amanta, którym zresztą dawno przestał być. Benedict Cumberbatch też przystojniakiem nie jest i raczej nie w moim typie (chudy, brzydki wręcz:)), ale to co robił z widzami, a zwłaszcza z widzkami i zwłaszcza w pierwszych sezonach Sherlocka...
    No cóż. Wygląda na to, że ostatnio to zacne forum istnieje i ożywa nie dzięki nowym produkcjom wznieconym przez "artystyczną wizję" twórców, ale bardziej przez absurdy wyłapywane z tychże produkcji. Czy o to chodziło tym artystycznym wizjonerom? Nie ważne o czym mówią, ważne, by mówili. I oglądali.
  • faszyna 26.02.17, 17:33
    Moim zdaniem postac Edigeya została źle ustawiona. Pomysł z obserwacją twarzy Edigeya jako centrum intrygi byłby sensowny, gdyby ta postac był najważniejsza w serialu. Tymczasem najważniejsze wydaje się tu rodzeństwo Skarżynskich, którzy są tu pionierami badan kryminalistycznych. Gdyby nie ich praca, Edigey nic by nie dał rady wywnioskować z miejsca zbrodni. Co więcej, do pary do Skarżynskich jest Jelinek, którzy szefuje policji i Edigeya spokojnie mogłoby nie być w tej powiastce. To z kolei przypomina mi konstrukcję TTS. Tam Małaszyński też miał grac wiodąca role, ale ani ta rola nie była wiodąca, ani grany przez niego bohater nie rządził w tej szpiegowskiej intrydze. Tak jakby stacja się uparła na lans serialu przez modnego wówczas aktora (i tu w BE podobnie), ale nie dała mu możliwości, by pociągnął ten biznes. No bo wyobraźmy sobie, ze Edigeya gra jakiś bardzo charyzmatyczny aktor. Jak taką charyzmą by pokonał opór scenariuszowej materii, skoro kołem napędowym śledztwa są dokonania Skarżyńskich. Już to widze: Edigey na pierwszym planie stroi charyzmatyczne miny, a za jego plecami Skarżyńscy dłubią w szczątkach wyciągając na światło dzienne kluczowe dowody zbrodni....
    Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym mieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszkac w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlachty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też był nie z wiejskiej chaty rodem...
  • matt_banco 26.02.17, 18:07
    O wlasnie ... wczoraj zasypiajac w lozku zastanawialem sie nad tym dlaczego w sumie to nie Jelinek jest glowna postacia. I aktor znacznie lepszy i postac moglaby byc o niebo ciekawsza, choc ciezka (i to doslownie) do sprzedania ;-) Gdyby wystartowal z pozycji sceptyka wzgledem "nowoczesnej" kryminalistyki, ale jednak dysponowal sprawnym, ba ... niech bedzie, blyskotliwym rozumowaniem, a pozniej stopniowo sie oswajal ... Nawet ten jego motyw rodzinny daloby sie wygrac na kilka sposobow, od relacji z zona (do woboru, od zolzy przez Watsona w masce "kury domowej") przez dzieci (od jeszcze bystrzejszych niz ojciec i wykorzystujach to na rozne sposoby, po problemy "nastoletnie" na poczatku XX wieku).
    Echhh ... mozliwosci bez liku ;-)
  • bupu 26.02.17, 18:30
    faszyna napisała:

    > Moim zdaniem postac Edigeya została źle ustawiona. Pomysł z obserwacją twarzy E
    > digeya jako centrum intrygi byłby sensowny, gdyby ta postac był najważniejsza w
    > serialu. Tymczasem najważniejsze wydaje się tu rodzeństwo Skarżynskich, którzy
    > są tu pionierami badan kryminalistycznych. Gdyby nie ich praca, Edigey nic by
    > nie dał rady wywnioskować z miejsca zbrodni. Co więcej, do pary do Skarżynskich
    > jest Jelinek, którzy szefuje policji i Edigeya spokojnie mogłoby nie być w t
    > ej powiastce.

    A to wynika z dwóch kwestii. Raz, Edigey jest wyjątkowo słabo napisany, dwa, Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwielitki. Przyzwoicie grająca Próchniak i znakomity Lubos zaćmiewają go bez wysiłku, tak samo genialny Olaf Lubaszenko. Ci dwaj ostatni potrafią ze swoich paździerzowych kwestii zrobić coś na kształt normalnej mowy i jest ti wielkie osiągnięcie, muszę powiedzieć.

    W związku z powyższym obserwacja twarzy Edigeya mija się z celem, bo maluje się na niej najwyżej "Przystojny jestem, c'nie?" albo "Patrzcie jaki ze mnie twardziel", a jako postać jest on po prostu spychany w cień. Nie można jednak, na litość dowolnej istoty boskiej, zatrudniać do roli, która ma być filarem serialu, faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka szklarniowego, bo się cała konstrukcja potem sypie.

    > No bo wyobraźmy sobie, ze Edigeya gra jak
    > iś bardzo charyzmatyczny aktor. Jak taką charyzmą by pokonał opór scenariuszowe
    > j materii, skoro kołem napędowym śledztwa są dokonania Skarżyńskich. Już to wi
    > dze: Edigey na pierwszym planie stroi charyzmatyczne miny, a za jego plecami Sk
    > arżyńscy dłubią w szczątkach wyciągając na światło dzienne kluczowe dowody zbro
    > dni....

    Bardziej charyzmatyczny aktor, o większych umiejętnościach, więcej by z tej postaci wyciągnął i miałby szanse opór pokonać. Małaszyński - nie ma mowy.

    > Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym m
    > ieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszka
    > c w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w
    > końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlach
    > ty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też
    > był nie z wiejskiej chaty rodem...

    No toż skandal by wybuchł na cały Kraków. W ogóle nie jestem pewna co autorzy serialu sobie myśleli, tworząc taki burdeloknajpohotel. Przecież to jest kuriozum jakieś nie z tej ziemi, taki przybytek w CK Krakowie? To nie Dziki Zachód, na litość boską, gdzie hotel, saloon i burdel często w jednym stały domu, jednego mając właściciela. To jest porządne miasto Kraków, w Królestwie Galicji i Lodomerii, tam burdele powinny być dyskretne. Co do knajpy to owszem, hotele miewały w sobie restauracje i bary, ale na litość, nie w lobby, niczym na Zachodzie, do tego były osobne sale. Natomiast podrzędne speluny zajmowały się wynajmowaniem zarobaczonych, brudnych łóżek i niczym więcej.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 26.02.17, 21:44
    Bupu: "Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwielitki.
    /../ zatrudniać do roli faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka szklarniowego"
    No trudno to uznać za wpis merytoryczny. :(
    Moja opinia jest taka, ze aktor, owszem, dysponuje ubogimi środkami wyrazu w rolach dramatycznych, ale tu załatwiają go zła reżyseria i złe zdjęcia. Jeżeli oglądam scenę kręconą tak, ze kamera włazi mu niemal do ust, a postać ma jedynie stać i wyglądać, to sorry bardzo, jaka w tym wina aktora, że go do takiej sceny wynajęli.
  • bupu 26.02.17, 22:19
    faszyna napisała:

    > Bupu: "Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwiel
    > itki.
    > /../ zatrudniać do roli faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka sz
    > klarniowego"
    > No trudno to uznać za wpis merytoryczny. :(

    Bo?

    > Moja opinia jest taka, ze aktor, owszem, dysponuje ubogimi środkami wyrazu w ro
    > lach dramatycznych, ale tu załatwiają go zła reżyseria i złe zdjęcia. Jeżeli og
    > lądam scenę kręconą tak, ze kamera włazi mu niemal do ust, a postać ma jedynie
    > stać i wyglądać, to sorry bardzo, jaka w tym wina aktora, że go do takiej scen
    > y wynajęli.

    Dobry aktor, o wybitnym nie mówiąc, nawet stojąc i wyglądając coś ze sceny wyciśnie, jakies emocje zademonstruje. Patrz scena w Potopie, w której reakcja Kmicica na śmierć kumpli z rąk Laudańskich pokazana jest wyłącznie za pomocą najazdów na jego twarz. I ta twarz wyraża WSZYSTKO. Od szoku i zgrozy, po absolutną, oślepiającą furię.

    Owszem, postać Edigeya jest fatalnie napisana, jak i cały serial, ale to, że gęba Małaszyńskiego nie wyraża przeważnie nic, jest już wyłącznie jego zasługą. Nie wiem czy zauważyłaś, ale w BE kamera włazi do nosa prawie każdej postaci, co nie przeszkadza Lubaszence, czy Lubosowi grać znakomicie. Tylko Małaszyńskiego, biedaczka, te zbliżenia załatwiają :>
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 26.02.17, 22:58
    "Bo?"
    Bo to są uwagi niesmaczne i poniżające.
  • bupu 26.02.17, 23:10
    faszyna napisała:

    > "Bo?"
    > Bo to są uwagi niesmaczne i poniżające.

    Merytoryczna to może być treść tych uwag, a forma, jakkolwiek ma pełne prawo nie przypaść ci do gustu, nie ma w tej kwestii nic do rzeczy. I nie, nie było moim celem poniżenie kogokolwiek, tylko zobrazowanie, jak mało charyzmy i talentu ma moim zdaniem ten aktor. Nie rozumiem zupełnie jego fenomenu i tego jakim cudem wyprany z wszelkiej charyzmy facet, o mizernych umiejętnościach aktorskich, rwie główne role w serialach jak świeże wiśnie. No dobra, na etapie Magdy M i Twierdzy Szyfrów był przynajmniej przystojny, ale teraz to i uroda mu zanikać poczyna. To skąd się tefałenowi umaiło, że to akurat on jest odpowiednim odtwórcą roli, wołającej o kogoś, potrafiącego zaintrygować i uwieść widownię? No nie ogarniam tego.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • glafira 26.02.17, 23:28
    "Nie rozumiem zupełnie jego fenomenu i tego jakim cudem wyprany z wszelkiej charyzmy facet, o mizernych umiejętnościach aktorskich, rwie główne role w serialach jak świeże wiśnie."

    Trochę bym polemizowała. W BE wybitnie nie wpasował się w rolę, ale w ogólnym rozrachunku ma za sobą parę dobrych występów. Teatralnych też. I nie rwie głównych ról. Ta w BE to właściwie jego główna rola w serialu od dłuższego czasu. Można nawet powiedzieć, że serialowi producenci zapomnieli o nim na kilka lat. A jako przeciwwagę do Twoich uwag proponuję obejrzeć Oficera i Oficerów.

    "Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym mieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszkac w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlachty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też był nie z wiejskiej chaty rodem..."

    Otóż to. To też mnie męczyło podczas oglądania. Skoro Edigey porusza się po eleganckich ulicach, po których jeżdżą dorożki (w tym wypadku to jedna ulica i jedna dorożka, ale nie w tym rzecz) i spacerują eleganckie panie w kapeluszach to powinien raczej chyba mieszkać w przyzwoitym hotelu, w którym jakiś ówczesny odźwierny wita w progu wielmożnego pana. A jeśli zamieszkał w burdelu, do którego wchodzi się prosto z ulicy, to zamiast tej dorożki i pań w kapeluszach bardziej na miejscu widziane byłyby rynsztoki, żebracy czy głodne, wychudzone dzieci biegające samopas. A tu takie pomieszanie z poplątaniem. Nie trzeba być wybitnym historykiem, aby wiedzieć, że w ówczesnych miastach (we współczesnych zresztą też) bywały dzielnice do których nie zapuszczali się żebracy ani prostytutki i dzielnice, o których istnieniu nie wiedzieli lub nie chcieli wiedzieć ludzie z tak zwanych wyższych sfer, a panowie jeśli nawet odwiedzali tego typu przybytki, robili to raczej dyskretnie. I nie mieszkali w nich.

    "Nie trzeba znać, wystarczy poczytać literaturę z epoki albo z prawie epoki - Prusa, Orzeszkową, Bałuckiego, Gomulickiego, Zapolskiej. Sięgnąć po gazety z tamtych czasów. Cokolwiek.

    Ale, mam wrażenie, się sięgnąć nie chciało. To i zgrzyta."

    Nie chciało albo nie przywiązywało się wagi do takich drobnych 'szczegółów'. Albo zabrakło czasu na przestudiowanie materiałów z epoki. Z wiosenną ramówką przecież trzeba ruszyć szybko i z przytupem:)

    Z BE i innymi współczesnymi serialami jest jeden problem. Poszczególne odcinki są jeszcze kręcone, gdy pierwsze są już emitowane w tv. Producentom brakuje czasu na dopracowanie szczegółów, byle szybko i w efekcie wychodzi byle jak.
  • bupu 26.02.17, 23:52
    glafira napisał(a):

    > Nie chciało albo nie przywiązywało się wagi do takich drobnych 'szczegółów'. Al
    > bo zabrakło czasu na przestudiowanie materiałów z epoki. Z wiosenną ramówką prz
    > ecież trzeba ruszyć szybko i z przytupem:)
    >
    > Z BE i innymi współczesnymi serialami jest jeden problem. Poszczególne odcinki
    > są jeszcze kręcone, gdy pierwsze są już emitowane w tv. Producentom brakuje cza
    > su na dopracowanie szczegółów, byle szybko i w efekcie wychodzi byle jak.

    Ja mam narastające wrażenie, że twórcy BE nawet nie próbowali dopracować co niektórych szczegółów, z warstwą obyczajową i językową na czele. Widzę tu jakieś szalenie powierzchowne podejście na zasadzie "żeby ładne obrazki byli, a resztę niech piorun spali, będziem potem tłumaczyć, że to taki celowy zabieg".
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • latarnik88 27.02.17, 09:46
    Jan Edigey-Korycki w niesławie opuścił swoje wyższe sfery przed 10 laty i tułał się po całym świecie .Nie nocował w Ritzu , tylko
    poznawał najgorsze meliny , wycierał brudne kąty i siedział w więzieniu , bodajże w Chinach.Przestawał raczej nie z dżentelmenami
    ale z alfonsami.Nie miał pieniędzy jak wyjeżdżał i nie ma ich nadal.Dlatego zatrzymał się w podejrzanym hoteliku z pokojami
    na godziny.Zresztą widocznie zagustował w takich klimatach , do których przywykł i wrócił jako światowy awanturnik.
    Kiedy się zameldował w tym hoteliku to zażądał gorącej wody , czyli planował obmyć swe grzeszne ciało .Z higieną nie jest
    na bakier .Spadku po matce nie otrzymał i nie domaga się tegoż .Nigdzie miejsca na dłużej nie zagrzał , także zadawał się
    z panienkami na godziny a nie na życie.10 lat awanturniczej tułaczki po świecie , prawie bez grosza przy duszy , uczyniło
    go kim jest .Pewnie nie raz w pośpiechu musiał zmieniać miejsce pobytu , bo grunt mu się palił pod nogami.
    Czuje się pewnie na eleganckich ulicach i na koncercie we fraku bo z tym wzrastał .Zresztą nie czuje się upodlony przez życie.
    I takim go widzimy .Małaszyński jest trochę upozowany na Hardy ego , widzę to w kapeluszu zsuniętym z potylicy na brwi.
    I nie mówię o modzie , bo dzieli ich prawie 100 lat.A to taki styl awanturników.


    --
    czułe słówka
  • faszyna 27.02.17, 10:36
    Wszystko się zgadza. No prawie. Edigey jest taki jak piszesz, ale zaściankowo Cesarsko-Królewski Kraków chyba nie. To, gdzie mieszka bohater, byłoby zauważone. Jakie ma maniery też. Kindersztuba przede wszystkim, to mi się kojarzy z dzieciństwa, kilka dekad temu, z wizyt u krakowskiej rodziny o przedwojennej mieszczańsko- szlacheckiej i wojskowej proweniencji. Moralno-mentalnej duszności tamtego Krakowa w serialu jednak nie uświadczysz.
    PS. Nie zauważyłam, czy na ścianach w policji wisi portret Miłościwie Panującego?
  • the_accidental 27.02.17, 11:01
    Wisi:
    bi.gazeta.pl/im/76/69/14/z21405302V.jpg
    Duszność, dulszczyzna, filisterstwo itp. były prze-pię-knie pokazane w Z biegiem lat, z biegiem dni.
  • bupu 27.02.17, 11:27
    faszyna napisała:


    > PS. Nie zauważyłam, czy na ścianach w policji wisi portret Miłościwie Panująceg
    > o?

    Ależ oczywiście, że wisi portret Najjaśniejszego Pana. Reżyser zresztą z dość dużym upodobaniem pozuje Jelinka i jego francjózefowskie bakenbardy na tle portretu Najjaśniejszego Pana.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bupu 27.02.17, 11:47
    latarnik88 napisała:

    > Jan Edigey-Korycki w niesławie opuścił swoje wyższe sfery przed 10 laty i tułał
    > się po całym świecie .Nie nocował w Ritzu , tylko
    > poznawał najgorsze meliny , wycierał brudne kąty i siedział w więzieniu , bodaj
    > że w Chinach.Przestawał raczej nie z dżentelmenami
    > ale z alfonsami.Nie miał pieniędzy jak wyjeżdżał i nie ma ich nadal.Dlatego zat
    > rzymał się w podejrzanym hoteliku z pokojami
    > na godziny.

    Fajnie, tylko raz, że mordownie z pokojami na godziny nie wyglądały tak jak w serialu, dwa, że dżentelmen w jego sytuacji wynajmował sobie pokój gdzieś w kamienicy, a nie w takiej melinie. Ba! Ze względu na dobre imię policji Edigey byłby wręcz zmuszony przez Jelinka do zmiany miejsca zakwaterowania, celem uniknięcia skandalu. Bo wybacz, ale pracownik policji i dżentelmen mieszkający w taniej mordowni wywołałby w CK Krakowie, mieście pruderyjnym, potworny skandal. Cała Galicja by tym grzmiała.

    > Zresztą widocznie zagustował w takich klimatach , do których przywyk
    > ł i wrócił jako światowy awanturnik.
    > Kiedy się zameldował w tym hoteliku to zażądał gorącej wody , czyli planował ob
    > myć swe grzeszne ciało .Z higieną nie jest
    > na bakier .Spadku po matce nie otrzymał i nie domaga się tegoż .Nigdzie miejsca
    > na dłużej nie zagrzał , także zadawał się
    > z panienkami na godziny a nie na życie.10 lat awanturniczej tułaczki po świecie
    > , prawie bez grosza przy duszy , uczyniło
    > go kim jest .Pewnie nie raz w pośpiechu musiał zmieniać miejsce pobytu , bo gru
    > nt mu się palił pod nogami.

    Problem w tym, że Edigey nie mieszka na pustyni, tylko wśród ludzi. I musi przynajmniej częściowo podporządkować się konwenansom wyznawanym przez tych ludzi, zwłaszcza, że scenarzyści postanowili go uczynić pracownikiem policji. Jak chcieli, żeby Edigey był tak bardzo edgy, wystarczyło znaleźć mu gustowną i tanią kwaterę na kamienicznym strychu, której on nie chce opuścić, mimo, że Skarżyński oferuje mu gościnę. I od razu byłoby sensowniej, niż upychać bohatera w tym dziwacznym knajpohoteloburdelu.

    > Czuje się pewnie na eleganckich ulicach i na koncercie we fraku bo z tym wzrast
    > ał .Zresztą nie czuje się upodlony przez życie.
    > I takim go widzimy .Małaszyński jest trochę upozowany na Hardy ego , widzę to w
    > kapeluszu zsuniętym z potylicy na brwi.
    > I nie mówię o modzie , bo dzieli ich prawie 100 lat.A to taki styl awanturników

    Nie, to nie jest jakiś uniwersalny styl awanturników, to bezczelna zrzynka ze stylówy Hardy'ego. Podobnie jak tatuaże, zresztą część życiorysu bohatera tez jest ewidentnie zerżnięta z "Taboo". Tu i tam bohater wraca po latach do ojczyzny po latach nieobecności, które spędził wizytując kraje egzotyczne. A wracają na pogrzeb rodzica. Taka koincydencja, prawdaż.

    A awanturnik w roku 1908 raczej nie paradowałby w cylindrze, wtedy bowiem cylindry stały się już w zasadzie wyłącznie wieczorowym nakryciem głowy. Mógłby latać w meloniku, kaszkiecie, czy czymś takim, ewentualnie, ale raczej nie w cylindrze. Ponadto Delaney jest, o ile dobrze pamiętam, prostym marynarzem, parweniuszem, więc brak kołnierzyka u niego nie razi. Natomiast Edigey jest a) człowiekiem dobrze urodzonym, b) od drugiego odcinka pracownikiem policji. Brak kołnierzyka, mankietów i gorsów na salonach to uchybienie garderobiane tak potężne, że Jelinek by się spod skarg i epistoł wstrząśniętych matron nie wygrzebał. Równie dobrze Edigey mógłby się tam zjawiać nago.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • latarnik88 27.02.17, 12:24
    Panowie , dżentelmeni chętnie korzystali z takich przybytków na godziny , były więc i te czystsze z wygodami i pierwsza klasa
    dziewczętami.Żona była do posagu i utrzymania nazwiska a szacowny dżentelmen tarzał się w rozpuście i często przepijał,
    przepuszczał posag.Owszem ubrany był zgodnie z nakazami mody i zmieniał fular na krawat ale spędzał wieczory przy kartach
    albo w teatrzykach i lunaparami nie wzgardził.
    Edigey ma to w nosie.Te całe konwenanse i poprawność środowiskową.Nie chciał mieszkać u patologa , bo chce się czuć swobodnie.A cylinder nosi , bo przyjechał ze świata , a w Taboo małe , obłocone , obsmarkane obdartusy noszą cylinderki
    czy tam meloniki.
    Jest to pierwszy serial Tvnu , który oglądam i wczuwam się po swojemu w temat .
    Edigey wraca , a nie ma do czego wracać .Nie może się zatrzymać nawet w domu po matce , która spotykała się z młodszym
    kochankiem po brudnych chaszczach , ona dama z towarzystwa , zawsze w kapeluszu i rękawiczkach po łokcie.
    I jakoś towarzystwo nie opluło jej po śmierci.
    Edigey jest buntownikiem , jego majątek mieści się w worku żeglarskim i tym co ma na grzbiecie , czyli stary niebieski,
    wyświechtany ale solidny płaszcz .
    A ten Jelinek , to siedzi tylko za biurkiem i mizdrzy sie telefonicznie do przełożonych , a dalej swojego nosa nic nie widzi.
    Także tam taki detektyw operacyjny jest potrzebny.A rodzeństwo patologów robi to co należy , przy stole sekcyjnym i
    przy mikroskopie.Jedni nie zastąpią drugich , uzupełniają się współpracując.
    Jak dla mnie jest to taki fast food serialowy , ale ładnie podany z dobrym sosem .
    A Małaszyńskiego mi żal , takim ładnym chłopcem był .Został mu tylko ten przyjemny tembr głosu.A co do wagi , on zemdlał
    2 razy po koncercie , może dlatego tak mu ciężko zejść z wagi , ale powinien popracować nad muskulaturą.


    --
    czułe słówka
  • bupu 27.02.17, 12:37
    latarnik88 napisała:

    > Panowie , dżentelmeni chętnie korzystali z takich przybytków na godziny , były
    > więc i te czystsze z wygodami i pierwsza klasa
    > dziewczętami.Żona była do posagu i utrzymania nazwiska a szacowny dżentelmen ta
    > rzał się w rozpuście i często przepijał,
    > przepuszczał posag.Owszem ubrany był zgodnie z nakazami mody i zmieniał fular n
    > a krawat ale spędzał wieczory przy kartach
    > albo w teatrzykach i lunaparami nie wzgardził.

    Owszem, ale robił to dyskretnie. Jest zasadnicza różnica między dyskretnym wpadaniem do burdelu, a mieszkaniem tam.

    > Edigey ma to w nosie.Te całe konwenanse i poprawność środowiskową.Nie chciał m
    > ieszkać u patologa , bo chce się czuć swobodnie.A cylinder nosi , bo przyjechał
    > ze świata , a w Taboo małe , obłocone , obsmarkane obdartusy noszą cylinderki
    > czy tam meloniki.

    Taboo dzieje się na sto lat przed BE, w okresie bodaj szczytowej popularności cylindra. Poza tym Edigey może sobie mieć konwenanse w nosie, ale nie Jelinek i nie krakowska socjeta. Jeśli osadza się serial w danej epoce, to nie można ot tak sobie zrezygnować z obyczajowości tamtych czasów, a obyczajowość była taka, że dżentelmen nosił mankiety, kołnierzyk i krawat. I gors. Osobnik bez tych elementów garderoby to albo wariat, albo menel, którego nikt by na salonach nie przyjmował. Dlatego Edigey bez tej bielizny męskiej jest nie do przyjęcia.

    > Jest to pierwszy serial Tvnu , który oglądam i wczuwam się po swojemu w temat .
    > Edigey wraca , a nie ma do czego wracać .Nie może się zatrzymać nawet w domu po
    > matce , która spotykała się z młodszym
    > kochankiem po brudnych chaszczach , ona dama z towarzystwa , zawsze w kapeluszu
    > i rękawiczkach po łokcie.
    > I jakoś towarzystwo nie opluło jej po śmierci.

    Co jest kolejnym kuriozum scenariuszowym. Nawet w czasach obecnych wielu by sarkało, że stare babsko zdurniało i młodego zaczęło ujeżdżać. Wtedy zaś taki romans wzbudziłby grzmiący skandal obyczajowy. A powtarzam, nie można pisać serialu osadzonego w jakiejś epoce, kichając na obyczajowość tej epoki. Bo wtedy to nam zwykły bal przebierańców wyjdzie, a nie serial z epoki.

    > Edigey jest buntownikiem , jego majątek mieści się w worku żeglarskim i tym co
    > ma na grzbiecie , czyli stary niebieski,
    > wyświechtany ale solidny płaszcz .
    > A ten Jelinek , to siedzi tylko za biurkiem i mizdrzy sie telefonicznie do prze
    > łożonych , a dalej swojego nosa nic nie widzi.

    Sorry, ale z Edigeya jest taki detektyw operacyjny jak z Ryszarda Kalisza baletmistrz. Bieganie z miną twardziela po trzech ulicach Krakowa w kółko mało ma wspólnego z pracą takiego detektywa. A gdzież zbieranie informacji środowiskowych, gdzie zapoznawanie się z lokalnymi kryminalistami, hę? Pan wielki detektyw ma pod ręką świetne źródło informacji w postaci prostytutki i nawet nie pomyśli, żeby jej użyć w celu innym niż bzykanie (w majtkach).

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mozambique 24.02.17, 14:15
    w tamtych czasach ciążę się "spędzało" a nie usuwało , skrobanka zupelnie niemozliwa
    oczywiscie kajety, bruliony itp

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • bupu 26.02.17, 16:10
    the_accidental napisała:

    > Naprawdę nie chciałam się już czepiać. Ale czy w 1905 mówiło się "skrobanka"? "

    Spędzenie płodu raczej.

    > Kac" może już i był w użyciu, w końcu to z niemieckiego.

    Prędzej bym się spodziewała określenia katzenjammer, niż kac.

    Czy wieśniacy używali nazw miesięcy? ("Ostatni raz widzieliśmy ją
    > w maju").

    Używali, co mieli nie używać? Ja się tylko dziwię, że chłopi tam gadają literacką polszczyzną, bez śladu gwary. Oraz, że próbując ulokować wydarzenie w czasie używają tylko nazwy miesiąca, nie próbując tego odnieść do żadnego wydarzenia cyklicznego, typu odpust, jarmark, prace polowe, czy święta kościelne. Takie wiecie, "Ano widzieli my ją w maju, panocku. Pomnę, to było przed Zielonymi Świątkami, miała mi pomóc tatarak zbierać. Zmówiłyśmy się ano, ze nad rzekę przyjdziemy, jak ino krowy doić skończę, ale jucha nie przyszła. Nikaj jej nie było, tom machnęła ręką i sama nazbierała."

    > Jak można było rozpoznać, że ta rodzina była rodziną żydowską? (opró
    > cz wyeksponowanej menory...)

    W pobożnej rodzinie galicyjskich Żydów menora na pewno nie łapałaby kurzu gdzieś na kredensie w kuchni. Takie rzeczy przechowywane były z czcią. Poza tym galicyjski Żyd z kozią bródką i bez pejsów? Kpina.

    > Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji?

    Nie. A po wyjściu bez bąknięcia bodaj jednego "przepraszam" sklasyfikowana zostałaby jako chamka ekstraklasa.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • the_accidental 26.02.17, 18:21
    Właśnie o to mi chodziło z tymi miesiącami. Nie, że chłopi ich w ogóle nie znali. Ale że na co dzień to raczej na pewno mówili tak, jak piszesz: w porze wykopków, jakeśmy siali, na zapusty, na przedwiośniu...
  • bupu 26.02.17, 18:38
    the_accidental napisała:

    > Właśnie o to mi chodziło z tymi miesiącami. Nie, że chłopi ich w ogóle nie znal
    > i. Ale że na co dzień to raczej na pewno mówili tak, jak piszesz: w porze wykop
    > ków, jakeśmy siali, na zapusty, na przedwiośniu...

    No właśnie tak. Takie wydarzenia im odmierzały rok, więc nawet gdyby nazwa miesiąca padła, byłoby jakieś dopowiedzenie tego typu. A w ogóle ubawiłam się sugestią, że dziewczę nie mogło pracy znaleźć na wsi, w ciepłej porze. Toż wiosną, latem i jesienią roboty w gospodarstwie było najwięcej, robotna dziewucha pracę od ręki by znalazła.

    A w zasadzie to ja nie wiem co to za pora roku w tym odcinku była. Jabłkami jej płacili, znaczy jesień chyba? Ale ofiara w charakterze zwłok leżała miesiąc, natomiast widziana była ostatnio w maju, to co, jabłka w czerwcu mieli? Bez sensu.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • eridan 26.02.17, 19:01
    "W porze" wykopków - uśmiałem się. Nikt w taki sposób nie mówił, poza niewyuczonym scenarzystą, który chyba nigdy nie czytał niczego o tamtym okresie. A wychodziły wtedy książki, prasa, pisano felietony, krakowskie pitavale pełne były różnych ciekawych opowiastek kryminalnych. Żydzi nie mówili czystą polszczyzną, bo zwyczajnie się jej nie uczyli. Ich akcent był naprawdę tak charakterystyczny jak ze szmoncesów przedwojennych. Lubaszenko wcale nie jest genialny, tylko po prostu ucharakteryzowany jak na zażywnego 50-latka w tamtym czasie przystało. Geniuszem to był Dyzma Wilhelmiego. I tu widać różnicę. Dialogi lepiej dawać w języku współczesnym, albo naprawdę sięgnąć do źródeł i wczuć się w role. "Pa pałam" się nie da i będzie tylko śmiesznie. Chłopi w tamtym czasie często mówili w odniesieniu do patronów na dany dzień. To taka moja wskazówka z własnych obserwacji sprzed wielu lat, gdy stykałem się z chłopami i mogłem słuchać ich opowieści często, gęsto przetykanych odniesieniami do imion świętych kk oraz po prostu świąt. Takie były odniesienia wtedy i często i dziś. Starzy ludzie doskonale wiedzą, że "na Jana" to silne deszcze bywają. Były też słowa-wytrychy i charakterystyczne zachowania, konwenanse. W Galicji, w kieleckiem i na wschodzie. W całej Polsce. I to trzeba znać, by oddać atmosferę tamtych lat. Inaczej - klops.

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • bene_gesserit 26.02.17, 20:34
    Nie trzeba znać, wystarczy poczytać literaturę z epoki albo z prawie epoki - Prusa, Orzeszkową, Bałuckiego, Gomulickiego, Zapolskiej. Sięgnąć po gazety z tamtych czasów. Cokolwiek.

    Ale, mam wrażenie, się sięgnąć nie chciało. To i zgrzyta.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • bupu 26.02.17, 22:31
    eridan napisał:

    > "W porze" wykopków - uśmiałem się. Nikt w taki sposób nie mówił, poza niewyuczo
    > nym scenarzystą, który chyba nigdy nie czytał niczego o tamtym okresie.

    "W porze" to i może nie, ale "jak raz akurat wtedy kartofle kopalim" to już tak (pardą za lecenie gwarą z rejonów północnej Polski, ale to moje rodzinne strony i sama mi się pcha, krakowskiej za bardzo nie znam).

    A wycho
    > dziły wtedy książki, prasa, pisano felietony, krakowskie pitavale pełne były ró
    > żnych ciekawych opowiastek kryminalnych. Żydzi nie mówili czystą polszczyzną, b
    > o zwyczajnie się jej nie uczyli. Ich akcent był naprawdę tak charakterystyczny
    > jak ze szmoncesów przedwojennych. Lubaszenko wcale nie jest genialny, tylko po
    > prostu ucharakteryzowany jak na zażywnego 50-latka w tamtym czasie przystało.

    Ale tu nie chodzi o charakteryzację, tylko o to, że z tej ubogiej rólki Olaf ciśnie ile wlezie i jego Jelinek jest jedną z niewielu postaci w BE, które nie są manekinami, ale faktycznie żyją na ekranie.

    > Geniuszem to był Dyzma Wilhelmiego. I tu widać różnicę.

    Raz, Wilhelmi był aktorem genialnym, dwa, jego Dyzma był o niebiosa lepiej napisany od dowolnej postaci z BE, trzy, Dyzmę robił reżyser, a nie partacz. Tu po prostu nie ma porównania.

    > Dialogi lepiej dawać w
    > języku współczesnym, albo naprawdę sięgnąć do źródeł i wczuć się w role.

    W uwspółcześnionym, bo jakby aktorzy zaczęli mówić czystą gwarą krakowską, albo językiem galicyjskich Żydów, to publika mogłaby mieć problemy z zatrybieniem cóż to oni właściwie mówią. Ale język postaci z różnych warstw społecznych i grup etnicznych trzeba, do licha, różnicować! To jest też część kolorytu miejsca i epoki!


    > Chłopi w tamtym czasie często mówili
    > w odniesieniu do patronów na dany dzień. To taka moja wskazówka z własnych obse
    > rwacji sprzed wielu lat, gdy stykałem się z chłopami i mogłem słuchać ich opowi
    > eści często, gęsto przetykanych odniesieniami do imion świętych kk oraz po pros
    > tu świąt. Takie były odniesienia wtedy i często i dziś. Starzy ludzie doskonale
    > wiedzą, że "na Jana" to silne deszcze bywają.

    Dni określonych świętych, a owszem, zwłaszcza te ważniejsze, bo związane z określonymi tradycjami. Święty Marcin, kiedy się gęsi biło, święty Szczepan, gdy godzono parobków i odnawiano z nimi umowy, święty Jan, bo wiadomo, Sobótka, i tak dalej.

    Były też słowa-wytrychy i charak
    > terystyczne zachowania, konwenanse. W Galicji, w kieleckiem i na wschodzie. W c
    > ałej Polsce. I to trzeba znać, by oddać atmosferę tamtych lat. Inaczej - klops.
    >

    Otóż to. Trzeba. Tymczasem twórcy BE na całej warstwie obyczajowej z góry postawili krzyżyk, jakby myśleli, że wystarczy przebrać aktorów i statystów w gacie z epoki. No przykro mi, nie wystarczy.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mariamm87 28.02.17, 15:46
    Jako, że część mojej rodziny z dziada pradziada pochodzi z Krakowa, z tym że raczej służby niż szlachty ;) to chłopi mówiący piękną polszczyzną rozbawili mnie do łez. A pamiętam, jak jeszcze babcia ze swoimi siostrami potrafiły tak cudownie zaciągnąć ostatnią sylabę, o gwarowych określeniach nawet nie wspomnę.
    Noi to tłumaczenie sobie nawzajem bohaterów, czemu nauczyciel nie pisał lewą ręką... Można by założyć wątek podobny do istniejących na tym forum, pod nazwą "Absurdy BE"
  • czekolada72 24.02.17, 09:48
    Trafiłam przypadkiem na całkiem świeży wywiad z Markiem Bukowskim tyczacy jego ksiazki Najdłuższa noc, na której oparty został scenariusz BE. I ten wywiad wszystko wyjaśnia! To co my bierzemy za błędy i niedociągnięcia - to zamierzony ARTYSTYCZNY efekt. Współczesna mowa, brak krakowianizmow, brak de facto pokazania Krakowa, brak obyczajów czasów BE, krakowskiego BE etcetc - to wszystko TAK MA BYC. I jest wspaniałe, bo Altor tak sobie to wymyślił, żeby nie było utarte, i normalnie to już było, a teraz jest artystyczną, głęboka wizja Altora, który kiedyś w Kraku mieszkał.
    I już!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 24.02.17, 11:04
    A czy Szanowny Autor wyjaśnił po co w tym wszystkim Kraków i rok 1905?
  • czekolada72 24.02.17, 11:27
    Bo owze serial nie jest o Krakowie, tylko o szeroko rozumianej Galicji, jest aktorski, jest kompromisowy, a jefoczednie bezkompromisowy, posiada złotą nic melodranatyczna, należałoby go oglądać PO przeczytaniu ksiazki ww, i został w nim uwzględniony incydent z podrzuceniem narkotyków.
    Ba! Altor ma już conajmniej 10 scenariuszy czekających na realizację, a lada moment rozpocznie się realizacja osadzonego na Śląsku w latach 70-tych...
    I po coja ten wywiad czytałam....

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 24.02.17, 12:39
    "Bo owze serial nie jest o Krakowie, tylko o szeroko rozumianej Galicji"
    No to ja, jako osoba genetycznie przeżarta genami moich galicyjskich i krakowskich przodków, protestuję, by człowiek z Milicza wyznaczał współczesnym horyzonty patrzenia na miejsce uświęcone szczątkami moich antenatów. ;)))
  • matt_banco 24.02.17, 13:11
    No tak, to bardzo ałtorskie podejście. Bezkraków, bezklimat, bezbrud, bezakcja, bezpostać ... bez, bez, bez ... czyli Bez Epoque.
    A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął?
  • mozambique 24.02.17, 14:20
    Bez Epoke !!!
    matt , ju ar maj hiroł !!!!

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • faszyna 24.02.17, 14:33
    Matt :)))

    "A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął? "
    Nowe się dopiero zaczną, ale już leci kolejny sezon "Drugiej szansy". Bez szans na moją pozytywną opinię. Twórcy za bardzo się przejęli programem 500+ i zafundowali bohaterce dziecko po dwóch ojcach na raz. Chyba liczą na odstępne od tego 500+. ;)
  • maniaczytania 24.02.17, 15:20
    matt_banco napisał:

    > A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął?

    Jeszcze nie, bo TVN uznał, że skoro ma tak świetne propozycje, to rozpocznie wiosenną ramówkę wcześniej i wyprzedzi konkurencję ;)


    --
    Maniaczytania - blog
  • the_accidental 24.02.17, 19:19
    Ja osobiście boję się zapowiadanych od jakiegoś czasu codziennie do znudzenia w jedynce "Wojennych dziewczyn". Kto wie, może będą używać smartfonów? Skoro można to wytłumaczyć wizją aŁtorską?
  • glafira 24.02.17, 23:12
    Mam jeszcze przed sobą drugi odcinek. Miałam zamiar dzisiaj obejrzeć, ale chyba mi się odechciało.
    "O słodka naiwności..." To ja sądziłam, że to prawdopodobnie brak czasu spowodowany pędem do wystartowania z wiosenną ramówką spowodował te drobne braki i niedociągnięcia. Machnęłam ręką i serial przyjęłam może nie z hurra optymizmem, ale raczej pozytywnie. No ale skoro to ARTYSTYCZNA wizja autora, to ja się poddaję:)

    W ostatnim bodajże wydaniu Co za tydzień Małaszyński oprócz zachwalania serialu pod kątem dbałości o szczegóły i tym podobne wspomniał też coś o wielkich nadziejach na sprzedaż serialu za granicę. Może tu tkwi clou 'artystycznej wizji', bo na przykład twórcy z góry założyli, że ówczesna galicyjska wymowa byłaby zbyt dużym wyzwaniem dla tłumaczy. To by wiele tłumaczyło:)

    A z innej beczki. Fajnie, że przywołaliście niezrównanego AJK. Pamiętam jak podziwiano go nie tylko za fenomenalne poczucie humoru, styl ale i za wieeelkie poświęcenie. Bo tak wnikliwa analiza każdego odcinka i wychwytywanie każdego bzdurnego szczegółu w TTS wymagało zapewne oglądania klatka po klatce, co z kolei świadczyło o anielskiej cierpliwości autora. Mam (chyba jeszcze) gdzieś wydrukowane parę odcinków komentarzy AJK. Poszukam może i zamiast oglądania artystycznego twora BE poczytam do poduszki AJK:)


  • maniaczytania 25.02.17, 16:00
    to chyba tylko dwa jeszcze będą:
    "Niania w wielkim mieście" na Polsacie we wtorki o 21:30 i "Wojenne dziewczyny" - TVP 1 niedziele 20:25

    --
    Maniaczytania - blog
  • matt_banco 26.02.17, 21:04
    O matko ... wszystkie trzy "nowe" produkcje, czyli BE, Nianie i Wojenne zrobił ... tak, tak ... Kwiecinski i jego studio. Kedyś by mnie to naprawde ucieszylo. Teraz ... niekoniecznie. Swoją drogą jakże to fajnie wygląda ... dla każdej telewizji po jednym ;-)
  • maniaczytania 26.02.17, 22:50
    o rany, nie zauważyłam ;) To strach się bać tych pozostałych ;)
    Okaże się który był największą chałturą ;)

    --
    Maniaczytania - blog
  • eridan 25.02.17, 16:41
    Drugi odcinek i wielkie rozczarowanie. Muzyka jest beznadziejna i nie współgra z "dziełem". Dialogi mówione za szybko. Nie wiem, może to tylko jakiś defekt techniczny w moim tv, ale wydawało mi się, że muzyka zagłusza dialogi, a mikrofony kierunkowe "gubią" głos, gdy aktor odwraca głowę od kamery. Dotąd miałem dobry słuch (lekarz sprawdzał i jest wciąż OK), ale tu k... doprawdy nie "zdanżałem". Ale to wszystko pestka. Jestem w stanie zaakceptować te "efekty uboczne". Ale nie mogę k... zaakceptować nędzy scenariusza. Opowiedziana historyjka swoją naiwnością oraz sposobem rozwiązania urąga poczuciu przyzwoitości. Myślałem, że ten serial będzie czymś w rodzaju ojca mateusza, ale ubóstwo koncepcji sięga wyżyn. Nie pomoże tu Lubos czy Lubaszenko. No, po prostu się nie da. Nie wiem, czy obejrzę trzeci odcinek, ale nawet chyba patriotyczne poczucie obowiązku (popierajmy polskie produkty, he, he!) nie pomoże. Prawdopodobnie przełączę na jakiegoś Seagala.

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • aga.doris 24.02.17, 14:50
    Zabieg genialny w swojej prostocie, by nie rzec prostactwie;) Wystarczą dobre chęci i parę szmat z epoki. Nie trzeba przebijać się przez studia nad zawiłościami językowymi i obyczajowymi epoki, tracić czas i kasę na konsultantów. Wystarczy ogłosić, że taki był zamysł i wizja artystyczna autora. Ciemny lud wszak to kupi. A jak nie kupi to TVN umoczy d.. na kolejnym knocie;)
  • lilith76 25.02.17, 12:35
    Jeżeli to ten sam wywiad, na który ja trafiłam, to był zrobiony przed premierą pierwszego odcinka i nie ma tam nic o zarzutach wobec realiów, języka, itp. Bo takie pytania nie padły. Takie tam pitu pitu ze scenarzystą o pisaniu scenariuszy.
    Ciekawa byłabym jakiegoś aktualnego wywiadu z Bukowskim.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • bene_gesserit 25.02.17, 10:21
    Miało być w stylu zagranicznych, mrocznych, 'brudnych' seriali, wyszło jak każdy inny serial TVN - czyli glamour.

    Obsada dziwna - Małaszyński ma współczesną urodę i stanowczo zbyt ograniczoną ekspresję, żeby oddać rzekomą złożoność i triksteryczność postaci (że niby jednocześnie arystokrata i marynarz z tatuażami, że na salonach i we więźniu, że i z damą, i z prostytutką). Cielecka - koturnowa i teatralna, co też nie dziwi. Daje radę Lubos i Lubaszenkowie (Olaf Lubaszenko wręcz genialny, aż go szkoda do tego serialu).

    Dekoracje i kostiumy - widać, że poszło na to masę pieniędzy, ale (wbrew temu, co sugerowano - że serial będzie w 'nowym' stylu) - wszystko sprawia wrażenie mocno 'wyreżyserowane': wszystkie aktorki mają gładkie liczka, bo są wymalowane jakby grały w filmie o przyjaciółkach z korpo. Wszyscy aktorzy mają wszystkie, lśniąco białe zęby, plenery są wysprzątane i świeże tak, jakby - hehe - dopiero co zostały zbudowane. Jednym zdaniem: są dorożki, ale nie ma końskich kup. A już wizja polskiej wsi z tamtego okresu mnie rozczuliła - nie wystarczy skansen, żeby było autentycznie. Błota trzeba, kur i świń w tym błocie. Ech, gdzie są niegdysiejsi 'Chłopi'.

    Scenariusz - bardzo po bożemu tradycyjny. Miało być fajnie, a jest jak zawsze - mało zajmująca fabuła, nawet nie ma mylenia tropów czy kluczenia - widz nie ma rozwiązywać zagadki kryminalnej, ma się napawać urodą kadru i pietyzmem odtworzenia realiów. Noi - nawet nie spróbowano stylizować dialogów na autentyczne z epoki. To, plus nachalna współczesna muzyka, daje efekt oglądania filmu współczesnego. Nie ma tej cudownej jazdy, którą się ma, kiedy ogląda się 'Lalkę' (albo każdy inny dobry serial kostiumowy - od choćby 'Dumy i uprzedzenia' do 'Downtown Abbey' - że jest się w środku epoki, z prawdziwymi bohaterami, nie z aktorami grającymi role. Ech.

    Itd itd. Góra urodziła mysz.


    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • bupu 25.02.17, 16:01
    bene_gesserit napisała:
    > Dekoracje i kostiumy - widać, że poszło na to masę pieniędzy, ale (wbrew temu,
    > co sugerowano - że serial będzie w 'nowym' stylu) - wszystko sprawia wrażenie m
    > ocno 'wyreżyserowane': wszystkie aktorki mają gładkie liczka, bo są wymalowane
    > jakby grały w filmie o przyjaciółkach z korpo. Wszyscy aktorzy mają wszystkie,
    > lśniąco białe zęby, plenery są wysprzątane i świeże tak, jakby - hehe - dopier
    > o co zostały zbudowane. Jednym zdaniem: są dorożki, ale nie ma końskich kup.

    Rzucę przykładem. Otóż Edigey kwateruje w hotelu, w którym koczują prostytutki oraz można wynajmować pokoje na godziny. Każdemu na to hasło staje przed oczyma kompletna mordownia, w której zwarte zastępy pluskw i karaluchów defilują po pokojach, a prześcieradło z dowolnego łóżka można bez wysiłku postawić pionowo. Nie w BE jednak takie numery. Pokój Edigeya jest całkiem przyzwoicie umeblowany, na ścianach ma tapety, które się nie śmią odkleić i wyglądają na całkiem drogie, natomiast pościel jest lśniąco biała. Właściciel zapewne pierze ją troskliwie we wiodącym proszku. Aha, wspomniałam, że Edigey trzyma łeb na jaśku, wykończonym koronkami, takoż niepokalanej białości? Tak właśnie wygląda troska o realia w tym serialu.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • bene_gesserit 26.02.17, 20:22
    Otóż to. Kochanka Edigeya też jest czysta i wykrochmalona, z garniturem ultra-białych zębów, nienagannym makijażem i takąż fryzurą. Itd itd - wymieniać po dwóch odcinkach można mnóstwo.

    To by mi specjalnie nie przeszkadzało, gdyby nie oczekiwania, rozbudzone nachalną i mylącą reklamą. Sugerowano wyraźnie, ze serial będzie inny, w stylu nowych, zachodnich seriali, naturalistyczny i ostry. A wyszło jak zawsze, czyli jak z kolorowego czasopisma w poczekalni u dentysty. Myślałam, że nowe władze wniosą jakiż ożywczy podmuch do specyficznego stylu produkcji TVN, czyli glamour-zawsze-i-wszędzie. Ale nie wniosły. :(

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • mozambique 27.02.17, 12:58
    ja sie rozczuliłam na biedne wiejskie dzieci biagajace po wsi W BUTACH :)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • bupu 27.02.17, 13:59
    mozambique napisała:

    > ja sie rozczuliłam na biedne wiejskie dzieci biagajace po wsi W BUTACH :)
    >

    Mnie rozwalił parobek pijanica, który miał własną chałupę. I to jaką, wieloizbową, z drewnianymi podłogami, bielonymi ścianami i szybami w oknach, kiej w jakim dworze. I jeszcze typa, wraz z jego dziewczyną, komornicą, stać było na robienie sobie zdjęć u fotografa, ahaha.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • f6f 26.02.17, 21:14
    ciekawostka.nie wiem czy w serialach często sięga się do nazwisk osób które istniały.w wypadku BE główny bohater noski nazwisko Jerzego,żyjącego w latach 1912-1983 pisarza kryminałów,wywodzącego się ze społeczności naszych Tatarów.
  • czekolada72 01.03.17, 22:26
    Flizy w laboratorium,niczym z katalogu IKEI - powalaja!
    Waldek - hmmm. Z Kiepskim się kojarzy. Bo jednak Waldemar to wyższe sfery.
    Długa 7 - na calutkiej Długiej niema tak czerwonej elewacji.
    Siostra przewielebna i jej mowa - powala.
    W domu komisarza, przy takiej ilości potomstwa, wsze z zupą podaje pani domu???
    Wściekła Konstancja - bez komentarza...
    Ech....


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • the_accidental 01.03.17, 22:59
    Większości dialogów się domyślam. Prawie wszyscy mówią w tempie "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania". Dziś rozumiałam tylko Lubaszenkę i Annę Romantowską.
  • glafira 02.03.17, 00:10
    the_accidental napisała:

    > Większości dialogów się domyślam. Prawie wszyscy mówią w tempie "Przed użyciem
    > zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania". Dziś rozumiałam tylko
    > Lubaszenkę i Annę Romantowską.

    Zgadzam się z przedmówcą:)
    Poza tym elegancka dama, która SAMA wchodzi do takiego 'hoteliku', idzie na górę z mężczyzną, po czym sama wychodzi nie odprowadzana przez tegoż. Obyczajowość bardzo swobodna jak na tamte czasy.
    I nie jestem pewna, czy w tamtych czasach słowo 'szmatławiec' to było odpowiednie określenie na plotkarską gazetę. Może tak, ale kołacze mi się gdzieś w głowie 'rewolwerówka' jako dawne określenie brukowca. A może się mylę.

    I zaczynam się już trochę gubić. Ktoś pisze scenariusz, ktoś go zatwierdza, robi korekty, jest reżyser, asystenci, aktorzy, pewnie mnóstwo dubli. Przy serialu pracuje sztab ludzi i nikt nie zwraca uwagi na takie drobiazgi...
  • faszyna 02.03.17, 08:59
    Można się spierać o detale, wierność epoce, grę aktorów, ale mnie się wczoraj rzuciło w oczy przede wszystkim to, że serial się fatalnie ogląda. A to, co mi najbardziej przeszkadzało, to teatralność podniesiona do rangi absolutu. Jeżeli plenery, to ciasne i umowne w swojej sterylności. Jeżeli wnętrza, to wystylizowane czasem wbrew logice. I gra aktorska: ich mowa to raczej deklamacja kwestii, a nie rozmowa, ich ruch to ruch kukiełek a nie żywych ludzi. Odniosłam wrażenie, że kostiumowość filmu twórcy odczytali na opak. W angielskim standardzie, takim jak SA, ludzie są w epoce, chodzą, jedzą i uprawiają seks, a nie: kroczą, spożywają i kopulują. Tu "epokowość" wyrażana jest środkami teatralnymi. Można do bólu psioczyć na Małaszyńskiego, ale to nie aktor wpadł na pomysł wgapiania się kamerę i zastygania w pół drogi w pozie zamyślenia. I nie aktorzy napisali sobie dialogi sztuczne lub z błędnymi informacjami. Wczoraj rzuciło mi się na przykład takie oto stwierdzenie wypowiedziane przez postać od pistoletów, że lufa była tak skrzywiona, ze nie dało się trafić nawet z przyłożenia. To miał być żart, jeżeli tak, to aktor nie udźwignął, czy też scenarzysta nie sprawdził terminu "z przyłożenia"? Ja dla pewności sprawdziłam...
    Nie będę się już znęcać nad Cielecką w bajzlo-hotelu ani nad manierami Edigeya. Bo to jest never-ending story.
  • faszyna 02.03.17, 09:23
    Czekolada: "Długa 7 - na calutkiej Długiej niema tak czerwonej elewacji."
    No z tą Długą poszli na całość. Taka melina trudna do wyobrażenia na tej ulicy, którą znam dobrze z wizyt u krakowskiej rodziny.
  • czekolada72 02.03.17, 19:15
    Znaczy sama melina jest jak najbardziej ok, gdyz melina znajdowala sie w podworcu kamienicy. I tak walsnie bylo - trudno mi powiedziec co prawda, co te dekoracje mialy odegrac - stajnie? wozownie? Licho wie. W kazdym badz razie 1. na przeciw kamienicy nr 7 nie ma i nie bylo tak czerwonej elewacji, gdyz znajduje sie tam kamienica oblozona kamieniem, owszem obok niej jest ceglana, ale... od pierwszego pietra w gore! Wiec po licho bylo podawac ten dokladny adres, lub - po kiego licha zrobili najazd na czerwona elewacje??
    2 rzecz zas to - jakim sposobem..... chyba, ze ja przespałam, i zbir z konkubina i dzieciaczkami przeteleportował sie do innego budynku??? ....wiec jakim sposobem na wewnetrznym miejskim de facto podworku takie plenery i ugory???

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 02.03.17, 21:46
    "Znaczy sama melina jest jak najbardziej ok, gdyz melina znajdowala sie w podworcu kamienicy."
    Obejrzałam raz jeszcze odcinek i wcale nie wynika, że to podwórko kamienicy. Moja "rodzinna" kamienica na Długiej kilka numerów dalej miała takie właśnie wejścię do mieszkań na pietrach jak pokazane w serialu (przez które wchodzi Edigey), to jest prowadzące przez drzwi w korytarzu prowadzącym od ulicy na podwórko budynku. Co więcej, nie sądzę , by w 1908 wejście do kamienicy mogło być tak obskurne. W końcu to Długa, mieszkańcy z klas raczej wyższych, a nie jakaś peryferyjna ulica na Podgórzu.
  • czekolada72 03.03.17, 10:23
    To zerknij jeszcze raz. Edigey wchodzi przez brame, i wychodzi na podworzec, gdzie miesci sie melina, po czym jest nawrot kamery i pokazane ponownie przejscie zakonczone "otworem" bramy, przez ktore widac elewacje kamienicy czerwonej. W czasach BE Długa to były głównie parterowe domy. Rozbudowane lub zburzone i na ich miejscu wybudowane nowe kilku pietrowe dopiero w okolicach pierwszej wojny swiatowej, czesciej po. Wiec jest to dopiero za jakies kilkanascie lat. Oczywiscie, ze z podworek wiekszosci de facto kamienic biegly schody kuchenne/słuzbowe lub byly wejscia do oficyn. Tyle, ze zanim te oficyny powstaly, to najczesciej najpierw na podworku byly stajnie i budynki gospodarcze. I zapewne czyms takim miala byc owa melina. Klasa wuzsza, a wlasciwei mieszczanstwo klasy sredniej osiadlo dopiero w okolicach I Wojny. Wczesniej byl to podmiejski, zamiejski trakt prowadzacy na Slawkow i dalej Slask i Czechy (stad ulica slawkowska ) oraz, jeszcze w czasach BE, do szubienicy miejskiej. Nie byly to zbyt eleganckie okolice.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 03.03.17, 12:01
    Czekolada: "To zerknij jeszcze raz. Edigey wchodzi przez brame, i wychodzi na podworzec, gdzie miesci sie melina, po czym jest nawrot kamery i pokazane ponownie przejscie zakonczone "otworem" bramy, przez ktore widac elewacje kamienicy czerwonej."
    No chyba na inny film patrzymy. ;)
    Minuta 29:48: Edigey, zmierzający od powozu stojącego na ulicy przed czerwonym parterowym domem, idzie korytarzem w głąb budynku i w tej 48 s. skręca w swoje lewo (dokładniej: daje susa) w stronę przejścia w w ścianie budynku, w moim rozumieniu: prowadzącego do schodów na pietra. Dalej scena toczy się w mieszkaniu Batażowej, a kolejna scena już u zakonnic.
    Tak to widzę, ale może czas mi na pójście do okulisty? ;)
  • czekolada72 03.03.17, 12:09
    No to chyba faktycznie inne filmy ogladamy. Bo dla mnie np "miszkanie B." to nie jest mieszkanie sensu stricte tylko wnetrze jakiejs stajni? wielka hala z barłogiem? No ostatnia rzecz jako okreslenie to "mieszkanie".
    Ale ok, ja zgodliwa jestem :)
    Czerwona elewacja budynku jest widoczna z podworca poprzez sien w otworze brannym.
    Miłego!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 03.03.17, 12:48
    "Bo dla mnie np "miszkanie B." to nie jest mieszkanie sensu stricte tylko wnetrze jakiejs stajni? wielka hala z barłogiem?"

    No nie zmuszaj mnie do ponownego oglądania odcinka! ;) Moje widzenie sekwencji jest takie: w domu zabitego lekarza Edigey znajduje akty zgonu oraz notes z kartką, na której jest adres pani B: Długa 7. Jedzie z towarzyszką pod ten adres, ale mieszkanie jest puste i tylko rozmawia z chłopcem na korytarzu na temat wieku dzieci u pani B. Potem E. i S. jadą do sióstr, a potem są końcowe sekwencje z dziećmi w jakimś dużym pomieszczeniu, tej Twojej stajni czy coś. (piszę z głowy, tej części odcinka już dzisiaj nie oglądałam). Czyli racja: jakaś stajnia (?), ale nie pod adresem Długa 7. :)
  • czekolada72 03.03.17, 12:50
    Jezu, chyba musze sie postarac i jeszcze kolejny raz ogladnac :))) Ale na pewno nie w najblizszych dniach :)))))
    Miłego!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • the_accidental 03.03.17, 14:02
    Ten wątek jest o wiele bardziej interesujący niż całe BE :-) Z ciekawości i sentymentu (studia i rodzina w Krakowie) pogrzebałam w sieci i znalazłam to: fotopolska.eu/Krakow/u27341,ul_Dluga.html?f=212476-foto
    Jakoś nigdy nie myślałam o tym, co tam stało przed kamienicami. Chętnie obejrzałabym więcej takich zdjęć.
  • the_accidental 03.03.17, 14:04
    Chodzi mi oczywiście o to zdjęcie: fotopolska.eu/212476,foto.html?o=u27341
  • czekolada72 03.03.17, 14:15
    albo ten :)
    fotopolska.eu/803177,foto.html?o=u27341
    uda mi sie wkleic?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • glafira 04.03.17, 22:02
    faszyna napisała:

    "Jeżeli plenery, to ciasne i umowne w swojej sterylności. Jeżeli wnętrza, to wystylizowane czasem wbrew logice. I gra aktorska: ich mowa to raczej deklamacja kwestii, a nie rozmowa, ich ruch to ruch kukiełek a nie żywych ludzi. Odniosłam wrażenie, że kostiumowość filmu twórcy odczytali na opak. W angielskim standardzie, takim jak SA, ludzie są w epoce, chodzą, jedzą i uprawiają seks, a nie: kroczą, spożywają i kopulują. Tu "epokowość" wyrażana jest środkami teatralnymi."

    Bardzo trafne spostrzeżenia. Nic dodać niż ująć.
    Brakuje też szczypty humoru. Jakiejś ciętej riposty, błyskotliwego dowcipu. Dialogi są wyuczone, wypowiadane jak napisano powyżej.

    PS. Szczerze podziwiam heroizm i poświęcenie niektórych forumowiczów. Oglądać odcinek ponownie tylko dla podtrzymania dyskusji. No, no. I trzeba przyznać, że twórcy niektórych seriali wiele zawdzięczają temu forum. Gdyby nie wyłapywanie absurdów i sporne kwestie w sprawie plenerów, cieniutko by było z tak zwaną oglądalnością, oj cieniutko:))
  • czekolada72 05.03.17, 19:03
    Masz racje - brakuje humoru i riposty!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • the_accidental 02.03.17, 10:26
    Faszyna napisała:
    "I gra aktorska: ich mowa to raczej deklamacja kwestii, a nie rozmowa, ich ruch to ruch kukiełek a nie żywych ludzi."
    Dokładnie tak: główne postacie to kukiełki bez własnego życia. Sceny z Edigeyem nie rozpoczynają się np. od tego, że on kończy pić kawę, przeglądać gazetę, cokolwiek. On siedzi, a najczęściej stoi, tam, gdzie go postawił reżyser, w gotowości, żeby wypowiedzieć (niewyraźnie) swoją kwestię. Nie są wygrywane żadne rekwizyty dnia codziennego. Nawet biały wór znikł...
    No ale to są niestety wymogi 40-45 min odcinka. Podobnie jak w Ojcu Mateuszu czy Aleksie, błędny wniosek musi się pojawić w 14., a olśnienie przyjść w 32. minucie, bo inaczej się nie zdąży. Nie ma czasu na pauzę, kontemplowanie detali, motywację postaci. Dlatego kwestie podaje się z szybkością karabinu maszynowego, dlatego Cielecka wchodzi (pomińmy już litościwie realizm sceny) i mówi: tęskniłam, ale niepotrzebnie przyszłam - i wychodzi.
  • matt_banco 02.03.17, 10:44
    O właśnie. Sceny się nie toczą, tylko są odgrywane. Wczoraj z niedowierzaniem patrzyłem na to co Małaszyński robi z twarzą i oczami, po to aby jakoś wypełnić (czy też "zagrać") scenę. Chłop się męczy okrutnie, jakby nie potrafił znaleźć tempa (co dodatkowo dość kuriozalnie wypada, gdy przyspiesza w scenach gwałtownych, np. przesłuchań). Wątek Cieleckiej ... nie, no tego to się nie da skomentować ;-)
  • joannka2 06.03.17, 15:55
    Najlepszy dialog ever:
    - "to akt urodzenia" mówi Skarżyńska
    - "małego dziecka" dodaje odkrywczo Skarżyński




    --
    Majolina (07.09.07) i Kubencjusz (07.12.97)
  • bupu 06.03.17, 17:08
    joannka2 napisała:

    > Najlepszy dialog ever:
    > - "to akt urodzenia" mówi Skarżyńska
    > - "małego dziecka" dodaje odkrywczo Skarżyński

    Tam same takie perły dialogu lecą. Jakim cudem Lubos i Lubaszenko potrafią sprawić, że te paździerzowe kwestie brzmią jak normalna mowa, to ja nie wiem.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • smillaaraq 06.03.17, 17:54
    Lubos i Lubaszenko przygotowali się do ról i po prostu grają, co pozwala zająć uwagę widza czymś więcej niż mierna treść kwestii, jakie dla nich napisano. Odtwórca głównej roli i reżyser uznali. że wystrarczy się przebrać i mówić cośtam z pamięci, niestety skutek jest taki, jak niejednokrotnie już tu zauważono - podkreśla tylko mizerię dialogów i scenariusza.
    Swoją drogą, podziwiam Lubosa, który konsekwentnie stara się budować swoją postać i nadać jej jakąś wiarygodność. To widać w gestach (np. gdy Skarżyński podnosi filiżankę z herbatą, to wierzę, że w dzieciństwie zwracano mu uwagę na to, jak zachować się przy stole).

    --
    jest taka warszawska legenda, że jak metro dojdzie do Młocin, to nastąpi koniec świata.
  • sowca 06.03.17, 18:15
    Mówi się "akty urodzenia" czy "akta"? W BE padło "akty"...
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - śledz mój blog na facebooku
    www.instagram.com/studiaparlaama/ - śledź mój blog na instagramie
    twitter.com/Studiaparlaama - śledź mój blog na twitterze
  • lilith76 06.03.17, 18:49
    Powiedziałabym "akty". "Akta" są w sądzie, w czasie rozprawy. Jednak nie mam na to logicznego wyjaśnienia.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • czekolada72 06.03.17, 18:56
    Akty
    pl.wiktionary.org/wiki/akt_urodzenia

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • bupu 06.03.17, 19:51
    smillaaraq napisała:

    > Lubos i Lubaszenko przygotowali się do ról i po prostu grają, co pozwala zająć
    > uwagę widza czymś więcej niż mierna treść kwestii, jakie dla nich napisano. Odt
    > wórca głównej roli i reżyser uznali. że wystrarczy się przebrać i mówić cośtam
    > z pamięci, niestety skutek jest taki, jak niejednokrotnie już tu zauważono - po
    > dkreśla tylko mizerię dialogów i scenariusza.

    No owszem, podkreśla. Bo się serwuje ten paździerz dialogów na półmisku, widzowi pod nos, jako główne danie, że tak powiem. Bez majonezu aktorstwa ;)

    > Swoją drogą, podziwiam Lubosa, który konsekwentnie stara się budować swoją post
    > ać i nadać jej jakąś wiarygodność. To widać w gestach (np. gdy Skarżyński podno
    > si filiżankę z herbatą, to wierzę, że w dzieciństwie zwracano mu uwagę na to, j
    > ak zachować się przy stole).

    O to, to właśnie. Lubos buduje swoją postać również z takich małych gestów, ze sposobu podnoszenia filiżanki, siedzenia na krześle, chodzenia, z tego jak Skarżyński głowę przy mikroskopie przekrzywia i jak reaguje na, zdawałoby się, mało istotne rzeczy. To wszystko się składa w jego wykonaniu w spójną postać. No i oczywiście jest dla widza informacją jakim człowiekiem jest Skarżyński.

    A Małasz, niestety, tak jak piszesz, myśli, że wystarczy wdziać gatki z epoki i zrobić minę mhrocnego twardziela i voila, mamy postać. No nie, proszę pana, nie mamy, dyktę mamy. Pan spojrzy na swojego rudego kolegę i zobaczy jak się postać buduje. Mówię, Lubaszenko i Lubos się marnują w tym szajsie.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • matt_banco 06.03.17, 20:05
    Ech ... jak tak dalej pojdzie to dobijemy z tym watkiem do 500 postow ;-) Dawniej ... żaden wyczyn, dzisiaj bardzo solidny wynik.
    A to troche żartobliwie, to mam chyba rozwiązanie ... skoro panowie LUBaszeko i LUBos tak dobrze dają rade, to może niech pan Paweł zmieni nazwisko na LUBaszyński i problem sam sie rozwiąże.
  • latarnik88 07.03.17, 16:33
    Zauważyłam ,że patolog Skarżyński nie używał rękawiczek w kostnicy , przekładał te truposze w bezpośrednim kontakcie i
    potem mył ręce w w czerwonawej , jak popłuczyny mięsne , wodzie w stojącej tam miednicy.Wstrząsające!

    --
    czułe słówka
  • bupu 07.03.17, 17:20
    latarnik88 napisała:

    > Zauważyłam ,że patolog Skarżyński nie używał rękawiczek w kostnicy , przekładał
    > te truposze w bezpośrednim kontakcie i
    > potem mył ręce w w czerwonawej , jak popłuczyny mięsne , wodzie w stojącej tam
    > miednicy.Wstrząsające!

    Zaiste. Lister z antyseptyką zaczął się przebijać pod koniec lat 60 XIX wieku, w 1908 wiedza, że łapy po kontakcie ze zwłokami trzeba myć, najlepiej w wodzie ze środkiem odkażającym, i że bakterie wywołują choroby, była oczywistą oczywistością. Rękawiczki chirurgiczne natomiast wynaleziono dwadzieścia lat przed rozpoczęciem akcji BE i bardzo szybko upowszechniły się na całym świecie.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • raszefka 09.03.17, 08:59
    Fakt, że owo gmeranie w truchełkach gołą ręką jest podane w taki sposób, żeby widzowi czasem nie umknęło. Nie chcę podważać faktów, które przy toczyłaś. Natomiast obraz z serialu wydaje mi się dość wiarygodny. Rękawiczki chirurgiczne wówczas miały chronić pacjenta czy lekarza? Ba, jeszcze 2 dekady temu rękawiczki zakładane do zabiegu stomatologicznego wywoływały reakcję pełną oburzenia "za kogo pani mnie uważa?"
  • bupu 09.03.17, 13:32
    raszefka napisała:

    > Fakt, że owo gmeranie w truchełkach gołą ręką jest podane w taki sposób, żeby w
    > idzowi czasem nie umknęło. Nie chcę podważać faktów, które przy toczyłaś. Natom
    > iast obraz z serialu wydaje mi się dość wiarygodny. Rękawiczki chirurgiczne wów
    > czas miały chronić pacjenta czy lekarza? Ba, jeszcze 2 dekady temu rękawiczki z
    > akładane do zabiegu stomatologicznego wywoływały reakcję pełną oburzenia "za ko
    > go pani mnie uważa?"

    I pacjenta i lekarza. W 1908 już miano wielką świadomość, że bakterie gnilne w zwłokach są piekielnie groźne, a drobne skaleczenie przy sekcji może się skończyć sepsą i zgonem. Patolog, dłubiący w trupie gołymi łapami, a potem nie myjący ich starannie, byłby uznawany za lekkomyślnego idiotę.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • raszefka 09.03.17, 13:43
    Ok, dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Nadmienię tylko, że od patologa z sądówki na studiach słyszałam, że chirurdzy przychodzący do niej na sekcje szpitalne (z ciekawości) dotykali pacjenta gołą ręką niekiedy, wychodząc prawdopodobnie z założenia, że już mu nie zaszkodzą.

    A, studia kończyłam na początku XXI wieku, nie XX ;)
  • paczka142 02.03.17, 18:56
    No co, nikt nie skomentuje za małego kapelutka Małaszyńskiego?
  • mozambique 06.03.17, 11:54
    ja skomentowałam na samym początku wiec nie bedze sie bez konca powtarzac

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • the_accidental 09.03.17, 10:02
    Obejrzałam odc. 4 i już mi wystarczy.
    Postać Cieleckiej jest kompletnie bez sensu. Nie dość, że wygląda jak własna ciotka i relacja z Edigeyem jest mało rozwojowa, gdyby tak ktoś wpadł na pomysł 2. sezonu, przed czym broń nas Boże - bo co - pobiorą się i będą mieć gromadkę dzieci? W dodatku uczucia między nimi nie widać żadnego. Kobieta sama nie wie, czego chce: prowadzi JEK na grób brata, po czym strzela focha, że po co do tego wracać. Za chwilę przyjeżdża do niego dorożką i nie chce wejść, choć już wchodziła. No i ta wizja, że Cielecka oddaje się na Karmelickiej orgiom z małymi dziewczynkami i Rosati... wybaczcie scenarzyści, ale mnie to bardzo rozbawiło.
    Córka majora armii cesarskiej zadaje się z szeregowcem? Nalewa mu zupę? Major - podobnie jak Jelinek - nie ma żadnej kucharki, służby, nikt się nie obudził w nocy?
    No i zakończenie. Gdy wcześniej wspominano o ekshumacji, miałam w głowie wizję przynajmniej kilkuosobowej ekipy, legalnej czy nielegalnej. A tu proszę, Małasz sam otwiera grobowiec, sam wskakuje do grobu i wyskakuje z czaszką! Jak Hamlet jakiś. Słuchajcie, ja się nie znam, ale czy po 10 latach szkielet już jest taki czyściutki, jak z muzeum? A technicznie - trumien wtedy nie stosowano? Kości leżały luzem? Czaszka nie jest jakoś umocowana na szkielecie?
    Małaszyński w tym kapeluszu i płaszczu wygląda z odcinka na odcinek coraz bardziej groteskowo, zwłaszcza na tle pozostałych. Odkąd został legalnym pracownikiem policji, nie ma dla tego stroju uzasadnienia. Oprócz pierwszego odcinka nie wspomina się nic o tym, co robił po opuszczeniu Krakowa, co może usprawiedliwiłoby ekscentryzm jego wyglądu. Brakuje czegoś, co występuje w każdym porządnym filmie: inne postaci rozmawiają o naszym bohaterze, plotkują, snują domysły. Brakuje cliffhangera na końcu odcinka. Brakuje porządnej tajemnicy. Sorry, ale jakoś nie jestem nawet ciekawa, kto zabił brata Konstancji (BTW, w tamtych czasach zwracano się imieniem raczej w wołaczu, Konstancjo, a nie Konstancja). Jedna koleżanka stwierdziła, że pewnie zabiła Rosati, bo chodzi na czarno, to musi być czarny charakter. Całkiem możliwe…
  • the_accidental 09.03.17, 10:18
    lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,21467053,tworcy-serialu-belle-epoque-w-lodzi-bledy-bierzemy-na-klate.html
    – Gdybyśmy mieli wpływ na produkcję, główny bohater nie chodziłby w cylindrze po kościele, a do służby nie zwracano by się na „pan” i „pani” – bronił się Bukowski. – Bierzemy te błędy na klatę, ale nie będziemy się z nich tłumaczyć. Z naszego scenariusza pozostało może 10 procent.

    Czy ktoś potrafi mi to wytłumaczyć?
  • matt_banco 09.03.17, 10:47
    Czyli mityczni "oni" wciąż mieszają. To nie my, to Oni. Błędy bierzemy, ale nie bierzemy, bo przecież to tylko w 10% nasza wina i tłumaczyć się z tego nie będziemy. No to wychodzi, że to ten trzeci, czyli Igor Brejdygant jest w klanie Onych ;-) I to ten, który zmajstrował scenariusz "Paradoksu". Psuja, zepsuł chłopakom robotę. I to pewnie on ten wątek "konstancjowy" dopisał, ot tak żeby idiotyczniej było ;-) Urocze, równie jak fochy orgiastycznie nastawionej damy.
    Coraz mniej mi sie podoba schematyczność wątków kryminalnych. Układ "winny bo akurat się napatoczył/lekko niewinny bo trochę nie pasuje/inni winny być może pozornie/docelowy winny" jest nudny.
  • latarnik88 09.03.17, 13:12
    Cielecka wygląda jak własna ciotka , a Rosati jak jej matka.W wiecznej żałobie , może ten zabity brat , był narzeczonym panny
    i one takie nierozłączne , takie żałobnice etatowe spowite w pajęczyny czasu.


    --
    czułe słówka
  • the_accidental 09.03.17, 13:31
    To by pasowało, ale te orgie na Karmelickiej...
  • lilith76 09.03.17, 15:21
    Bo to złe języki były. Dziewczyny po prostu robiły transparenty na Manife.

    Bohater coś bardzo spokojnie przyjmuje te rewelacje na temat damy swojego serca. Jedynym wytłumaczeniem byłoby to, że gdy byli razem Konstancja także oddawała się takim uciechom. A nawet gdyby - jakie maniery pozwalają omawiać takie rzeczy?

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • latarnik88 09.03.17, 16:09
    Najpierw gmera w truposzach , oganiając się od bakterii gnilnych , a potem odchylając paluszek , elegancko siorbie herbatę
    z filiżanki.Współczuję wspólbiesiadnikom.

    --
    czułe słówka
  • glafira 09.03.17, 16:58
    A ja mam pytanie z rzędu retorycznych, bo nie bardzo zależy mi na odpowiedzi:)
    Czy Pan Jerzy Edigey jakoś zatuszował to swoje wtargnięcie do grobowca? To znaczy, czy zamknął pokrywę, zatarł ślady. Bo przełączyłam na reklamach, a potem na samą końcówkę i nie zwróciłam uwagi, a na powtórne oglądanie odcinka, nawet dla wyjaśnienia niejasności, ochoty nie mam.
    Poza tym wątek Cieleckiej zupełnie nietrafiony. Mamy oto zakończenia większości odcinków typu: przyszła, przyjechała, powiedziała, że tęskni, że żałuje, że wybacza, że się myliła, po czym odchodzi, odjeżdża i czekamy do następnego odcinka, a nuż coś się zmieni i tym razem stanie dorożką za rogiem, a po Edigeya wyśle umyślnego, albo siostrę i wyzna, że kocha nadal, ale jest już za późno i odjedzie w siną dal. I dalej czekamy na kolejny odcinek, czy przyjdzie, czy przyjedzie i jaką złotą myśl wygłosi tym razem.
    O braku chemii pomiędzy niby dawnymi kochankami już tu pisano. Główny bohater jest postacią całkowicie bezosobową. Niewiele o nim wiemy i tak naprawdę nie ma takiej siły napędowej aby chcieć się czegoś więcej dowiedzieć. Równie dobrze można go zastąpić kimś innym i serial ani by nie stracił, ani nie zyskał. I nie piszę tego przeciwko Panu Małaszyńskiemu, po prostu jego postać tak została rozpisana. Nijako.
    Tego wywiadu, zapodanego przez the_accidental nawet nie chce mi się komentować. To nie my, to ONI. I zawsze można podeprzeć się 'koncepcją' i 'wizją artystyczną'. A współczesny język cały czas razi. "I tak na mnie zwalą całą winę". Czy słowo 'zwalą' to było typowe wyrażanie się w tamtej epoce?. Ja wątpię, ale jak widać twórcom to nie przeszkadza. No cóż. C'est la vie i skoro nawet brak różnic w wypowiadaniu się ludzi z wyższych sfer i tych z nizin społecznych nie ma znaczenia dla uwiarygodnienia akcji dziejącej się jakby nie było w czasach, w których takie różnice były bardzo widoczne, to ja pas.
    Jednym słowem. Ja też mam dosyć po 4 odcinku. Nie wiem, czy będę dalej oglądać, nawet dla podtrzymania dyskusji na forum, bo z zasady lubię wiedzieć, o czym piszecie:)

    Większość komentarzy na różnych forach na temat BE sprowadza się do dwóch słów. 'To gniot' No sorry, trudno się z tym nie zgodzić. A szkoda. Bo znowu kolejny serialowy 'hit' odejdzie w niebyt. A tak chciałoby się obejrzeć w końcu coś sensownego...
  • czekolada72 09.03.17, 17:48

    To jeszcze jeden wywiad:

    i fragmenty.
    film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/marek-bukowski-belle-epoque-powstalo-z-pasji-wywiad/jdv4y3

    Ten serial osadzony jest bardzo mocno w realiach miejsca i czasu, o który opowiadamy. Akcja rozgrywa się w Galicji, wchodzącej w skład monarchii austro-węgierskiej: wielonarodowego, wieloetnicznego tygla. A konkretnie rozgrywa się w Krakowie i jego okolicach. Wraz z Maćkiem Dancewiczem, z którym wymyśliliśmy ten projekt i go stworzyliśmy, pokazujemy różne środowiska tej historyczno-geograficznej krainy. Nasz pomysł ma bardzo autorski charakter. Jest oryginalny i niepodrabialny, ma własną aurę, klimat. Mocnych, wyrazistych bohaterów. Mimo że powstaje sporo seriali i filmów kostiumowych, których akcja osadzona jest w okresie zwanym belle epoque, czy, jeśli ktoś woli, fin de siècle, czyli pod koniec XIX i na początku XX wieku, to nasz jest wyjątkowy.

    Bo serial w finalnej wersji będzie połączeniem kryminału z rozbudowanymi wątkami romansowymi. Ma tzw. złotą nić melodramatyczną, zawieszona jest między głównymi bohaterami. Grają ich Magda Cielecka oraz Paweł Małaszyński.

    Dlaczego?

    Ponieważ bazuje na autentycznych postaciach oraz zbrodniach, które faktycznie miały miejsce. Każdy odcinek jest zamkniętą historią o podłożu kryminalnym. Co ciekawe i chyba nowatorskie, kolejne odcinki rozgrywają się w odmiennym środowisku: wśród przemysłowców, wojskowych, w zakonie, na wsi. Różnobarwność, atrakcyjność wizualna, mnóstwo wątków, charakterystycznych postaci. Wierzę, że tym właśnie wygra "Belle Epoque".

    Stacja bardzo komercyjna zdecydowała się na serial kostiumowy, z historycznym tłem epoki. Wymaga od widzów chociażby minimalnej wiedzy: co, kiedy, jak, dlaczego?

    Jasne. Wierzę, że ci taką posiadają albo ją zdobędą. Część z nich będzie może po lekturze naszej - mojej i Macieja Dancewicza książki "Najdłuższa noc", która jest rozwinięciem i dopełnieniem serialu. To opowieść, w której nie idziemy na żadne kompromisy.

    Wrócę do scenariusza. Dwa lata temu przeżyłeś pewną, mocną historię z podrzuconymi narkotykami. Nie trywializuję twoich doświadczeń z tamtego okresu, ale była to idealna opowieść na film czy serial. Podjąłbyś się napisana takiego scenariusza?

    To, co wtedy przeżyłem, było inspirujące. Być może nawet nieświadomie wykorzystałem pewne elementy tamtej opowieści w "Najdłuższej nocy".



    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • glafira 09.03.17, 18:09
    Taaa... jasne:)
  • glafira 09.03.17, 19:48
    No dobrze. To jeszcze mała dygresja.
    Czasami wspominacie tu dzieje własnych rodzin w stosunku do akcji opisanych w serialu, to ja też przytoczę pewne zdarzenie w mojej rodzinie.
    Moja ciocia, niestety, już świętej pamięci, dużo starsza siostra mojej mamy, dama wiekowa, ale parę lat temu jeszcze bardzo sprawna fizycznie i mieszkająca sama z własnego wyboru, tuż przed świętami Bożego Narodzenia pośliznęła się na chodniku i zwichnęła rękę. Nie mówiąc nic nikomu i nie chcąc angażować, nota bene, bardzo zajętych swoimi sprawami innych członków rodziny, zatrudniła pewną panią do pomocy przy porządkach świątecznych. Wszystko szło dobrze przy omawianiu zakresu robót do czasu, aż ciocia zwróciła się do owej pani 'moja Ireno'. W odpowiedzi usłyszała, że naczytała się Dąbrowskiej, że teraz mówi się 'Pani Ireno', a ona nie najęła się na służbę, tylko do pracy za odpowiednim wynagrodzeniem. Odwróciła się na pięcie bardzo urażona i wyszła, a ciocia musiała przemóc niechęć do własnej słabości i poprosić rodzinę o pomoc:)
    To tylko mały przykład na to, jak jedno małe, niewinne słówko, nie z tej epoki, zaważyło na dalszych relacjach i zachowaniach wielu postronnych osób.
    To autentyczna historia i do dzisiaj opowiadamy sobie to zdarzenie przy rodzinnych spotkaniach. To także mały przykład na to, że może warto przypomnieć sobie, parafrazując klasyka, iż 'Polacy nie gęsi, swój język w danej epoce mieli':)))
  • raszefka 09.03.17, 20:05
    Wyjaśnijcie mi proszę, jak to z pojedynkami było. Panowie się strzelali (nielegalnie tak czy siak?) żeby się zabić czy zranić?

    W tym konkretnym przypadku sprawa jest o tyle pokręcona, że wyraźnie było widać, jak Edigej opuszcza broń tuż przed strzałem. No to jak mógł uwierzyć, że zabił tego Lucjana strzałem w czoło? Teraz to dopiero powinien zacząć się martwić, skoro pistolet strzelał jak chciał...

    A panny Rosati to jako żywo zupełnie nie poznałam. Obie wyglądają jak zasuszone ciotki
  • czekolada72 09.03.17, 20:36
    No bylo pokazane, ze w krzakach siedzial jakis typ z bronia palna, i wrecz drukowanymi literami zasugerowane było, iz to on zabił, nie Edigey.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • bupu 09.03.17, 21:33
    raszefka napisała:

    > Wyjaśnijcie mi proszę, jak to z pojedynkami było. Panowie się strzelali (nieleg
    > alnie tak czy siak?) żeby się zabić czy zranić?
    >
    > W tym konkretnym przypadku sprawa jest o tyle pokręcona, że wyraźnie było widać
    > , jak Edigej opuszcza broń tuż przed strzałem. No to jak mógł uwierzyć, że zabi
    > ł tego Lucjana strzałem w czoło? Teraz to dopiero powinien zacząć się martwić,
    > skoro pistolet strzelał jak chciał...

    Ja się dziwię, jakim cudem Edigej uwierzył, że rąbnął Lucjana, skoro zbrodzień strzelał Z BOKU. I nawet jeśli trafił Lucyjana w czółko, to kula weszła pod ostrym kątem i wyleciała gdzieś z boku głowy denata (to zakładając że przy takim kącie w ogóle przebiłaby kość, a nie zrykoszetowała).

    I bardzo się dziwię, że nikt zbrodzienia nie zauważył, w tych łysych zimowych krzakach i z pięknie lśniącą mosiężną rurą w łapie nie rzucał się w oczy w tym samym stopniu co klozet na trawniku.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • maniaczytania 09.03.17, 21:53
    bupu napisała:

    > I bardzo się dziwię, że nikt zbrodzienia nie zauważył, w tych łysych zimowych krzakach i z pięknie lśniącą mosiężną rurą w łapie nie rzucał się w oczy w tym samym stopniu co klozet na trawniku.

    Ale to chyba nie było zimą?


    --
    Maniaczytania - blog
  • bupu 09.03.17, 21:59
    maniaczytania napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > > I bardzo się dziwię, że nikt zbrodzienia nie zauważył, w tych łysych zimo
    > wych krzakach i z pięknie lśniącą mosiężną rurą w łapie nie rzucał się w oczy w
    > tym samym stopniu co klozet na trawniku.
    >
    > Ale to chyba nie było zimą?

    Poźną jesienią, wczesną wiosną, ganc pomada, grunt, że krzaki w których siedział zbrodzień były kompletnie łyse. Ani jednego listeczka.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • maniaczytania 09.03.17, 22:15
    mnie się wydaje, bo już nie pamiętam (zakończyłam oglądanie na 2 odcinku), że jednak było zielono ...

    --
    Maniaczytania - blog
  • the_accidental 09.03.17, 22:47
    player.pl/seriale-online/belle-epoque-odcinki,5019/odcinek-1,S00E01,69751.html?atpl#vod
    Tu jest na samym początku. W sumie obie macie rację, bo i zielono jest i łyso.
  • maniaczytania 09.03.17, 22:57
    :)

    --
    Maniaczytania - blog
  • bupu 09.03.17, 23:45
    the_accidental napisała:

    > player.pl/seriale-online/belle-epoque-odcinki,5019/odcinek-1,S00E01,69751.html?atpl#vod
    > Tu jest na samym początku. W sumie obie macie rację, bo i zielono jest i łyso.

    No zielona była trawka, natomiast krzaki były łyse.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • raszefka 10.03.17, 06:58
    Myślę, że zauważył go tajemniczy antykwariusz. Wręcz myślałam z początku, że to zleceniodawca.
  • latarnik88 10.03.17, 09:25

    -- Po emocjach politycznych zakończyłam dzień 4tym odc BE i podobał mi się najbardziej .Okazał się też najbardziej prawdopodobny w swojej historii.
    Do muzyki przyzwyczaiłam się , chociaż wydawała się nieprzystająca do klimatu , ale teraz
    czołówka z muzyką grają ok.Scenografia i kostiumy -jak najbardziej.
    Natomiast te paniusie z towarzystwa , Konstancja i Misia chociażby , wyglądają dramatycznie
    strasznie , w tych swoich ubraniach -przebraniach.Kapelusze - maszkarony.
    Nie ma tam historii przykrych , chociaż to kryminał , które dręczyłyby pamięć widza.
    Jedynie , jak ten gołąb przysiadłszy na gałęzi , zadumałam się nad losem dziewczyny i innych,
    które zajmują się prostytucją .
    Wspomniała , że nie zna ojca , ani matka nie wiedziała kto jest jej ojcem . I że bieda , w wieku
    15 lat wyszła na ulicę .Matka wyciąga rękę po jej zarobek ale przeciwna jest jej zajęciu.
    Edigey korzysta z jej usług i pomimo , że panna czuje miętę do niego honorowo płaci.
    Korzysta i korzystał , że też mówiąc językiem z pocz.XX-go wieku , jeszcze żadnej francy nie złapał?
    czułe słówka
  • czekolada72 10.03.17, 11:22
    Czytajac o realiach prostytucji w Krakowie na przelomie wiekow - na ulicach zarabialy juz dziewczynki ok9-letnie!!
    Przy czym - opierajac sie na owych realiach - wcale z rozmowy Edigeya i dziewczyny, Mili?, nie wynika, ze po twarzy dala jej matka. Rownie dobrze mogl dac jej klient.
    A caly odcinek- tak, najlepszy z wszystkich, pomijajac watek Konstancji, postac edigeya, i jezdzenie w kolko po 2 ulicach ;)

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • latarnik88 10.03.17, 13:06
    Tak ja też nie uważam , że matka wymierzyła Mili policzek , gdera dla zasady na jej zajęcie .Sama też może się takowym parała.
    Tam jeszcze jest młodsza siostra.
    Pobił ją klient dla większej przyjemności.

    --
    czułe słówka
  • mozambique 10.03.17, 11:29
    "Kości leżały luzem? Czaszka nie jest jakoś umocowana na szkielecie? "

    odpowiem technicznie - owszem kosci za życia w szkielecie nie są "luzem " gdyz sa połączone więzadłąmi , scięgnami i otoczone mięsniami, dzieki temu trzymamy pion .
    ale w toku rozkładu wszystkei czesci miekkie ulegają rozkładowi ( gniciu) i po wielu latach w grobach mamy tylko wysycone solami mineralnymi kości ( wyjątkiem jest mumifikacja zwłok ale to osobne zjawisko) ,
    tak więc mógl więc Małąch --Hamlet wyjąc z grobu samą czaszkę gdyz czaszka sobe wlasnie lezy tylko lekko "zahaczona" za pierwszy krąg szyi tzw. atlas , w dodatku wyjąłby czaszkę bez żuchwy bo zuchwa tez połączona jest mięsniami i wiązadłąmi (a za życia czaszka jest "nasadzona" na atlas . mozesz wyczuć to miejsce - to ten wyczuwalny ręką "guz" na potylicy

    od razu wiec wyjasnieam ze te wszystkei sceny z horrorów , gdzie w starym lochu "siedzi" sobei szkielet jakiegos biedaka i straszy blond-dziewicę to bzdura. Żaden szkielet tez nie bedzie tez wisiał powieszony ani zadna ręka nie bedzie nigdzie sterczeć . W realu blond dziewica w starym lochu zobaczy co najwyzej smętną kupkę kości, na wierzchu której bedzie sobei leżec czaszka ( albo będzie spadnięta obok:-)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • the_accidental 10.03.17, 13:30
    Dzięki za odp. Jednakowoż - ciała nie składano chyba w grobowcu bez trumny? Normalnie nasz Edigej musiałby otworzyć trumnę, a to chyba takie łatwe nie jest. Przy tym musiałby wiedzieć, to, o czym napisałaś. To by jednak trochę potrwało. A on hyc! wskoczył i w minutę niecałą wynurzył się z czaszką. I tu odpowiadając na jedno z wcześniejszych pytań: nic nam (widzom) o tym nie wiadomo, czy zatarł za sobą ślady.
  • czekolada72 10.03.17, 13:49
    O, ciagle zapominam o tej hamletowskiej czaszcze!
    Ja to nawet tak niesmialo podejrzewam, ze nie dosc, ze do odsuniecia plyty potrzebowalby pan Edigey, czy kazdy inny, jakiegos łomu czy majzla, to jeszcze jakowegos narzedzia do otwarcia trumny samej.
    No i coz - jakos tak trudno mi mimo wszystko przejsc do porzadku dziennego nad chwila "odkrecenia" czaszki od kregow szyjnych..... :)))))))

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • lilith76 10.03.17, 15:13
    Okazuje się, że wszyscy kiedyś stracimy głowy :)

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • mozambique 10.03.17, 15:44
    co do braku trumny - cos mi gdzie w pamieci kołacze ze jeszce w XXw rózne podejrzane zwłoki - np samobójców , włóczęgów, żebraków chowano luzem, w nie poświęcanej ziemi. POza tym trumna kosztowała, czasami calkiem sporo i nie wszystkei rodziny mogły sie wykosztowac. Odcinka nie oglaądaląm wiec nie mam pojęcia czy akurat tu chodziło o takei walsnei zwłoki, scena rozgrywala sie na cmentarzu parafialnym ? bo jesli tak to raczej nie wierze w pochówek bez trumny

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mozambique 10.03.17, 15:49
    www.google.pl/search?q=szkielet+w+grobie&rlz=1C1SKPC_enPL460PL460&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjtjrv8lszSAhXFhywKHaRfDsAQ_AUICCgB&biw=1309&bih=715#imgrc=x30-g8CebH9UHM:

    ot kosci w grobie wyglądają tak

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mariamm87 10.03.17, 18:41
    mozambique napisała:

    > www.google.pl/search?q=szkielet+w+grobie&rlz=1C1SKPC_enPL460PL460&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjtjrv8lszSAhXFhywKHaRfDsAQ_AUICCgB&biw=1309&bih=715#imgrc=x30-g8CebH9UHM:
    >
    > ot kosci w grobie wyglądają tak
    >
  • bupu 10.03.17, 16:19
    mozambique napisała:

    > co do braku trumny - cos mi gdzie w pamieci kołacze ze jeszce w XXw rózne podej
    > rzane zwłoki - np samobójców , włóczęgów, żebraków chowano luzem, w nie poświę
    > canej ziemi. POza tym trumna kosztowała, czasami calkiem sporo i nie wszystkei
    > rodziny mogły sie wykosztowac. Odcinka nie oglaądaląm wiec nie mam pojęcia czy
    > akurat tu chodziło o takei walsnei zwłoki, scena rozgrywala sie na cmentarzu pa
    > rafialnym ? bo jesli tak to raczej nie wierze w pochówek bez trumny

    Przepraszszam, ale jeśli Edigej otwierał grobowiec, to znaczy, że biedota tam nie leżała, tylko jaśnie państwo. W trumnach i to zapewne z drewna wysokiej jakości, takiego jak dąb, przypuszczalnie również wyposażonych w okucia z metalu, a być może nawet wybitych blachą od wewnątrz. Być może te trumny były w ogóle z blachy cynowej, może nawet posrebrzanej, bo i takie sobie zamożni fundowali. Z czego by nie były, otwieranie ich na poczekaniu gołymi rączkami mało jest prawdopodobne.

    Co do szkieletu, to nie wiem ile czasu delikwent z odcinka spędził w grobie. Natomiast zwłoki zadekowane w grobowcu, zakładamy że w miarę suchym i szczelnym, nawet po paru latach mogą mieć jeszcze sporo tkanek miękkich. Szczególnie, że już wtedy znano balsamowanie złok formaldehydem, co niewątpliwie musiało opóźnić procesy gnilne. Trudno dokładniej powiedzieć, bo to wszystko zależy od warunków panujących w grobowcu i w trumnie.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lilith76 10.03.17, 16:54
    Zwłoki leżały 10 lat. Też mnie zastanowiło, że ta czaszka czyściutka niczym z allegro.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • piegucha 10.03.17, 19:16
    Wlacze sie w watek, ktory od jakiegos czasu czytam.
    W kolejnym odcinku sie wyjasni czemu ta czacha taka czysta, choc chyba to nie bylo zamierzeniem scenarzystow.
    Na necie odcinki z tygodniowym wyprzedzeniem, wiec czasem tak czytam Was wiedzac co bedzie dalej i czekam co napiszecie po kolejnym odcinku:)
    Mnie sie serial podoba, ale ja az tak wymagajaca nie jestem. Brakuje mi polskiej tv, bo aktualnie mieszkam w Brazylii i troche za duzo portugalskiego w pracy mam.
    Nie wiem jak to w tv, ale ogladajac odcinki na necie wszystko wyraznie slychac, az sie zdziwilam, ze pierwszy polski serial, ze nie musze sie pochylac nad lapkiem, bo wszystko slysze.
    Malaszynski az tak mnie nie razi, za to Cielecka ogromnie. To ja wg mnie powinni wyciac z calego serialu i nic bysmy nie stracili.
    Ale i tak najbardziej mi sie podoba rodzenstwo patologow, zwlaszcza Lubos!
  • the_accidental 11.03.17, 09:19
    >W kolejnym odcinku sie wyjasni czemu ta czacha taka czysta, choc chyba to nie bylo zamierzeniem scenarzystow.

    Kurczę, to będę musiała jeszcze jeden odcinek obejrzeć... ;-)
  • mozambique 13.03.17, 10:00
    w mrowisku leżała ? :)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • czekolada72 10.03.17, 19:31
    Zawsze istnieje szansa, iz okaze sie , ze to NIE SA zwloki brata, ktory zostal podmieniony, i ba! wrecz sobie gdzies zyje! Nie takie rzeczy dzialy sie w (polskich) serialach, nie mowiac o amerykanskich ;))

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • faszyna 13.03.17, 09:56
    Moje poświęcenie dla serialu i prawdy historycznej nie zna granic! ;)))) Osobiscie pojechałam do Krakowa, by się dowiedzieć o wiek kamienic w okolicach wspomnianej Długiej 7. Otóż znana mi z wizyt rodzinnych kamienica kilka numerów dalej została zbudowana w 1897 roku. Wyobraźmy sobie te kamienice na ówczesnej Długiej AD 1908 na wzór i podobieństwo współczesnych apartamentowców w centrum miasta. Te nowe elewacje, eleganckie schody, ciecie i sprzątaczki dbające o czystość... I przenieśmy te wyobrażenia na widok zaserwowany nam przed produkcję BE. No nijak się to ma do siebie, nijak, panowie....
    To niby drobiazg, ale jakże upierdliwy. ;)
  • elde23 13.03.17, 16:18
    Mnie te drobiazgi raczej śmieszą. W ostatnim odcinku dwaj policjanci w pikielhaubach. To jak z Barei, czyli "dziedzic Pruski" a przecież to Austria.No i ordynans majora, mówi się o nim "szeregowy" a na kołnierzu ma naszywki sierżanta. To tak na marginesie dyskusji o "starannej scenografii".
  • bupu 13.03.17, 23:36
    elde23 napisał:

    > Mnie te drobiazgi raczej śmieszą. W ostatnim odcinku dwaj policjanci w pikielha
    > ubach. To jak z Barei, czyli "dziedzic Pruski" a przecież to Austria.

    O właśnie, ziandary w pikielhaubach mnie ubawiły, normalnie "Ostatnia paróweczka Barrego Kenta". Brakowało tylko zająca w konarach prasłowiańskiej gruszy.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • the_accidental 17.03.17, 15:04
    Po odcinku 5...
    Domyślam się, że forum spisało BE na straty, stąd ta cisza? Ja już miałam nie oglądać, ale chciałam się jeszcze dowiedzieć, co z tą czaszką. Nie będę się czepiać, czy Skarżyński potrafił na początku XX w. określić, że czaszka należy do 60-latka, pewnie tak. Skłonna jestem też uwierzyć, że różnica między dziurą wydłubaną a przestrzeloną istnieje wyraźna. OK. Ale najgorszy grzech tego serialu jest taki, że pozostawia mnie obojętną. Kompletnie mnie nie obchodzi, dlaczego ktoś manipulował z tą czaszką, gdzie jest czaszka Lucjana itd. Jest mi to ganz egal.
    Wątek "miłosny" jest odpychający. Sceny "erotyczne" jakieś nieprzyjemne. Konstancja zachowuje się jak 40-letnia wyemancypowana singielka, jakby wyszła prosto z Barw szczęścia czy innej Pierwszej miłości, tylko ciuchy ma inne. Sama kupuje mieszkanie, sprowadza kochanka, i nie ma nikogo, ani jednej zaszokowanej ciotki czy sąsiadek, które by nad nią załamywały ręce czy plotkowały nad herbatką i ciastem. Panie Marku Bukowski and Co.: obejrzyjcie sobie choćby wątek "szalonej Julki" genialnie zagranej przez T. Budzisz-Krzyżanowską w Z biegiem lat, z biegiem dni.
    Ech, szkoda gadać.
  • faszyna 17.03.17, 15:58
    Sceny erotyczne obrzydliwe-podpisuję się obiema rekami. Ja z kolei odsyłam twórców choćby do wczoraj nadanego w TV "Męża idealnego" z Cate Blanchet, wg sztuki Oskara Wilde'a z 1895 roku. Jak ktoś nie kuma, ze wtedy obowiązywały inne formy i normy niech obejrzy. Rozumiem rzecz jasna, ze i wtedy w sypialni działy się rzeczy czasem przekraczające obowiązujące tabu, ale zrobienie z Konstancji rozbuchanej erotycznie panny (sic! przecież ciągle panny!) nie mieści się w schemacie ani w opisach tamtych lat. To jest, może taka była, ale na pewno by o tym nie ćwierkały wszem i wobec krakowskie ladacznice.
  • toja50 17.03.17, 19:17
    To wszystko prawda, tez nie daję rady, a wyjątkowo nie pasuje mi Małaszynski, a nawet Cielecka,ktorą lubie,ale tu wygląda na matke :-( zakonczyłam więc oglądanie tego dzieła. Szkoda
  • czekolada72 18.03.17, 10:28
    No wlasnie, zdazylam usnac przed emisja, niestety nie tylko BE, ale i Najdluzszej wojny, ktora bardzo panu Bukowskiemu polecam (o wielka, wielka zgrozo, gdyby to on mail tworzyc ten serial!!!!). I... jakos nie czuje braku, nawet mnie czaszka nie poruszyla, bo na podstawie poprzednich odcinkow mozna sobie dospiewac juz cala reszte.
    Dzis czekam zas na kolejny odcinek Poirot :)

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • czekolada72 18.03.17, 10:29
    Aaa, chcialam przecie dodac, ze jezeli juz, to chyba jednak lepszy zamiast Malaszymskiego bylby Delag, on przynajmniej ma jakas mimike twarzy.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • raszefka 19.03.17, 09:23
    Ale mamrotałby dokładnie tak samo.

    Dlaczego Weronikę przedstawia się jako PANIĄ Skarżyńską?
  • czekolada72 20.03.17, 06:49
    raszefka napisała:

    > Ale mamrotałby dokładnie tak samo.

    Myślisz?
    >
    > Dlaczego Weronikę przedstawia się jako PANIĄ Skarżyńską?
    Bo scenarzystom jest absolutnie wszystko jedno.....

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • raszefka 20.03.17, 11:25
    czekolada72 napisała:

    > raszefka napisała:
    >
    > > Ale mamrotałby dokładnie tak samo.
    >
    > Myślisz?
    > >


    Napisałaś o Pawle Delągu i w mojej głowie zagadał on kwestiami Marka Winicjusza. Jakoś wydał mi się jego sposób mówienia uderzająco podobny do tego, co prezentuje Małaszyński
  • czekolada72 20.03.17, 11:54
    Hmmmmm, no moze, moze, ale jednak mimika jakas jest :))

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • bupu 19.03.17, 11:18
    faszyna napisała:

    > Sceny erotyczne obrzydliwe-podpisuję się obiema rekami. Ja z kolei odsyłam twór
    > ców choćby do wczoraj nadanego w TV "Męża idealnego" z Cate Blanchet, wg sztuk
    > i Oskara Wilde'a z 1895 roku. Jak ktoś nie kuma, ze wtedy obowiązywały inne for
    > my i normy niech obejrzy. Rozumiem rzecz jasna, ze i wtedy w sypialni działy si
    > ę rzeczy czasem przekraczające obowiązujące tabu, ale zrobienie z Konstancji ro
    > zbuchanej erotycznie panny (sic! przecież ciągle panny!) nie mieści się w schem
    > acie ani w opisach tamtych lat. To jest, może taka była, ale na pewno by o tym
    > nie ćwierkały wszem i wobec krakowskie ladacznice.

    Przede wszystkim taka Konstancja nie buchałaby erotycznie w samym Krakowie, bo w krótkich abcugach wiedziałoby o tym całe miasto. Swoje romanse i niuanse uprawiałaby wyjazdowo, ewentualnie w zacisznym domostwie na bardzo głębokiej wsi, a nie na łonie CK Krakowa. Ale panom twórcom urwało od realiów epoki do tego stopnia, że serwują nam obrazki z Kocią, regularnie wizytującą Edigeja w tym podejrzanym knajpohoteloburdelu. Przecież kobieta wchodząca samotnie do hotelu, nawet najwyższej renomy, już wzbudziłaby sensację. Panienka z dobrego domu, idąca solo do pokoju mężczyzny i pozostająca tam bez świadków, za to z owym mężczyzną, wywołałaby gromki skandal obyczajowy.
    ...tak samo zresztą jak panienka Skarżyńska, pomykająca na rowerze w GASP! spodniach. Ruja, porubstwo i obraza moralności, takie spodnie na kobiecym tyłku.

    Już nie mówię o tym, że w ówczesnych realiach kobieta w wieku Cieleckiej, pozostająca w stanie bezmężnym, byłaby uznana za żałosny i beznadziejny przypadek starej panny. Biedactwo, nikt jej nie chciał, to takie smutne, brzmiałoby złośliwie nad filiżankami herbatki w krakowskich salonach.
    Skarżyńska też stanowiłaby niemałe kuriozum, a na rudy łeb jej brata sypałyby się gromy nieliche. No bo jak może on pozwalać, aby jego siostra kisła w prosektorium tudzież laboratorium i zajmowała się rzeczami tak niestosownymi dla młodej panienki? Przecież w ten sposób przekreśla jej szanse na dobre zamążpójście! Jakiż on nieodpowiedzialny, ten Skarżyński, szok i obraza boska!

    No ale, przecież jakieś tam realia nie będą autorom rąk krępować, tudzież twórczej swobody, c'nie?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • the_accidental 19.03.17, 12:01
    Autorzy przecież niewinni, jak już wiemy, winna Zua Produkcja...
  • glafira 19.03.17, 15:38
    W e-mpiku ukazała się książka Agnieszki Lisak ""Życie towarzyskie w XIX wieku. Wspaniałe czasy Belle Epoque". To nie reklama, nie zachęcam do kupna, gdyby co, może do przeczytania:) Nie jest to książka najwyższych lotów, dużo w niej niekonsekwencji, interpunkcja pozostawia wiele do życzenia (to pewnie winna korekta, nie autorka:)), ale ogólny sens książki mającej na celu przedstawienie życia towarzyskiego w tamtej epoce pozostaje. I co mamy: tysiące nakazów i zakazów, konwenanse, dobre obyczaje, odpowiednie zachowanie, zwłaszcza panienek na wydaniu, których ściśle pilnowały liczne ciotki, pociotki, mamy, babcie, sąsiadki, niańki, guwernantki itp. Do tego etykieta, ogłada, całodzienne i całodobowe dbanie o opinię, nauka odpowiedniego siadania, trzymania rączek, układania sukni podczas siadania czy wsiadania do dorożki, przestrzegania pór wizyt i jeszcze wiele innych.

    Dlatego trudno machnąć ręką na to, co pokazuje się nam widzom w tym wiosennym tvn-owskim hicie.
    Nie potrafię zrozumieć, dlaczego przynajmniej nie postarano się zachować pozorów, że ktoś poczytał trochę o tamtej epoce i stara się w miarę możliwości to pokazać. Wątek z Cielecką zupełnie niestrawny. Już lepiej by było skupić się li tylko na życiu zawodowym bohatera z pominięciem tej pożal się Boże historii miłosnej.
    Scena erotyczna, zgadzam się w zupełności, bardzo niesmaczna i w ogóle sama postać tej Konstancji to jakaś pomyłka. Naprawdę trudno zrozumieć, co autor miał na myśli tworząc taką ni to panienkę z dobrego domu, ni to rozbuchaną erotycznie uczestniczkę orgii... O jej samotnej i bez jakichkolwiek konsekwencji wizycie w tym hotelu-burdelu już tu pisano, o jej zachowaniu też, mnie tylko zastanowiło jedno. Pan Jerzy dowiadując się o tych orgiach nie żąda żadnych wyjaśnień od dawnej ukochanej, o nic nie pyta, ona też nie interesuje się jego życiem podczas tej dziesięcioletniej nieobecności, tylko oboje z maślanymi oczami hop siup do łóżka. I tyle. I właśnie. A gdzie te wszystkie ciotki, pociotki i konwenanse obowiązujące w 1908 roku...

    Miałam już tego nie oglądać i w konsekwencji nic nie pisać, ale z ciekawości obejrzałam wczoraj ten 5 odcinek i trafił mnie szlag:)
    No proszę... Nie wiem, czy ktoś z twórców tu zagląda, ale panowie i panie, to nie tak. Nawet w obecnych czasach istnieją pewne zasady. Nawet teraz w XXI w. kobiety (te nie z profesji) nie odwiedzają mężczyzn w podejrzanych hotelikach, a ci (mężczyźni) nie przechodzą do porządku dziennego na wieść o udziale ukochanej kobiety w podejrzanych 'spotkaniach'.
    Bo Belle Epoque, mimo tych wszystkich nakazów i zakazów, to była piękna epoka. Rozwój kultury i sztuki, moda, bale. Można to było fajnie pokazać, nawet jako tło dla rozgrywających się ponurych historii kryminalnych, zwłaszcza, że rzeczywiście dawno takiego serialu ani filmu nie było. Ale ktoś to totalnie schrzanił. Szkoda. Szkoda. Potencjał na dobry serial był, tylko wszystko zepsuła ta niczym nie uzasadniona wiara twórców, że jak w serialu nie będzie 'momentów', to nie będzie oglądalności. Nie wiem, skąd się to bierze, ale podobnie było w "Bodo" i po fali krytyki "Bodo" dobrze by było nauczyć się na błędach, zwłaszcza cudzych...:)
  • glafira 19.03.17, 16:02
    Na marginesie miałam dodać, że do obejrzenia odcinka nie zachęciła mnie ciekawość co do dalszych losów czaszki, bo nawet nie pamiętałam, jak zakończył się poprzedni odcinek, tylko Wasze wpisy:)
  • mozambique 20.03.17, 11:27
    tez nie wierze ze dwie dystyngowane damy ze sfery wyższej mogły upawraic bezecenstwa "o ktorych huczy całe miasto" i po tym wszystkim normalnie bywac i pokazywąc sie na mieście.
    Dżentelmenom by to uszło , damom - NIGDY !

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • faszyna 20.03.17, 11:46
    "A gdzie te wszystkie ciotki, pociotki i konwenanse obowiązujące w 1908 roku..."
    No a ja się spytam, skąd Konstancja ma kasę. W mojej rodzinnej galicyjskiej historii przewija się wątek majątku przegranego w karty albo zabranego po Powstaniu (zależnie jak kto historię zapamiętał) oraz niezamężnej ubogiej panny, która dla chleba musiała pójść na nauczycielkę zamiast kontynuować karierę na uniwersytecie lwowskim. Idea kupna mieszkania przez Konstancję tez mi się wydaje dziwna, bo wtedy mniej zamożni po prostu wynajmowania mieszkania od kamieniczników.
  • bupu 20.03.17, 11:49
    faszyna napisała:

    > "A gdzie te wszystkie ciotki, pociotki i konwenanse obowiązujące w 1908 roku...
    > "
    > No a ja się spytam, skąd Konstancja ma kasę. W mojej rodzinnej galicyjskiej his
    > torii przewija się wątek majątku przegranego w karty albo zabranego po Powstani
    > u (zależnie jak kto historię zapamiętał) oraz niezamężnej ubogiej panny, która
    > dla chleba musiała pójść na nauczycielkę zamiast kontynuować karierę na uniwers
    > ytecie lwowskim. Idea kupna mieszkania przez Konstancję tez mi się wydaje dziwn
    > a, bo wtedy mniej zamożni po prostu wynajmowania mieszkania od kamieniczników.

    Znając fantazję tfurców okaże się, że Konstancja jest odnoszącą sukcesy bizneswoman.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • glafira 20.03.17, 15:42
    faszyna napisała:

    > No a ja się spytam, skąd Konstancja ma kasę.

    Dorabia na boku:)))
  • lilith76 20.03.17, 16:05
    Spadek po rodzicach? Czy w Galicji samotna kobieta musiała mieć jakiegoś opiekuna w razie spadku? Czy mogła samodzielnie nim rozporządzać?

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • lilith76 20.03.17, 16:05
    Spadek po rodzicach? Czy w Galicji samotna kobieta musiała mieć jakiegoś opiekuna w razie spadku? Czy mogła samodzielnie nim rozporządzać?

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • bupu 20.03.17, 11:47
    mozambique napisała:

    > tez nie wierze ze dwie dystyngowane damy ze sfery wyższej mogły upawraic bezece
    > nstwa "o ktorych huczy całe miasto" i po tym wszystkim normalnie bywac i pokaz
    > ywąc sie na mieście.
    > Dżentelmenom by to uszło , damom - NIGDY !

    No przecież, że oczywiście. Obie panie stałyby się persona non grata na salonach, nie tylko Krakowa. A w miejscach publicznych przyzwoite kobiety odsuwałyby się od nich ze zgorszeniem.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • the_accidental 20.03.17, 13:01
    A poza tym tych ciotek po prostu brakuje, jako tła. Już przy oglądaniu Bodo forum zauważało, że postacie nie są pogłębione przez pokazanie epizodów z życia rodzinnego, prywatnego. Takie sceny, rozmowy, "robią" postać. Podobnie jest w BE. Jest tylko kilka postaci pierwszoplanowych i żadnego tła, które by je uwiarygodniało. Żadnych właśnie ciotek załamujących ręce nad Konstancją, dawnych kolegów Edigeya, którzy by o nim rozmawiali, spekulowali, co robił jak go nie było, żadnych koleżanek Weroniki, które wznosiłyby oczy do nieba i wydziwiały nad emancypacją panny. No ale wtedy nie zmieściliby sprawy kryminalnej w każdym odcinku. Tylko po co dawać tytuł Belle epoque, skoro oprócz kostiumów nic z tej epoki tu nie ma?
  • bupu 20.03.17, 13:22
    the_accidental napisała:

    > A poza tym tych ciotek po prostu brakuje, jako tła. Już przy oglądaniu Bodo for
    > um zauważało, że postacie nie są pogłębione przez pokazanie epizodów z życia ro
    > dzinnego, prywatnego. Takie sceny, rozmowy, "robią" postać. Podobnie jest w BE.
    > Jest tylko kilka postaci pierwszoplanowych i żadnego tła, które by je uwiarygo
    > dniało. Żadnych właśnie ciotek załamujących ręce nad Konstancją, dawnych kolegó
    > w Edigeya, którzy by o nim rozmawiali, spekulowali, co robił jak go nie było, ż
    > adnych koleżanek Weroniki, które wznosiłyby oczy do nieba i wydziwiały nad eman
    > cypacją panny.

    Żadnej babuni Skarżyńskiego, pytającej z nadzieją kiedyż to on się ożeni, bo chciałaby jeszcze wnuki swoje zobaczyć, zanim umrze. Tak na przykład. Sami ludzie znikąd, można powiedzieć.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 23.03.17, 11:06
    Z masochistycznej ciekawości obejrzałam wczorajszy odcinek i aż się zadziwiłam nad nieudolnością scenarzysty i reżysera odnośnie wątku Jana i Konstancji. Ten wątek nadaje się wprost do kabaretu. Ciekawe, z jakimi refleksjami przystępowały do gry w tej produkcji Cielecka i Rosati. Bo że Małaszyński ma zwyczaj wybierać role na miarę Szpieka z TTS, to wiadomo, ale żeby Cieleckiej nie starczyło instynktu samozachowawczego, tego już nie rozumiem...
  • bupu 23.03.17, 16:55
    faszyna napisała:

    > Z masochistycznej ciekawości obejrzałam wczorajszy odcinek i aż się zadziwiłam
    > nad nieudolnością scenarzysty i reżysera odnośnie wątku Jana i Konstancji. Ten
    > wątek nadaje się wprost do kabaretu. Ciekawe, z jakimi refleksjami przystępował
    > y do gry w tej produkcji Cielecka i Rosati. Bo że Małaszyński ma zwyczaj wybier
    > ać role na miarę Szpieka z TTS, to wiadomo, ale żeby Cieleckiej nie starczyło i
    > nstynktu samozachowawczego, tego już nie rozumiem...

    Ja sobie dla porównania rzuciłam okiem na "Taboo" z którego ałtorzy BE czerpią pełnymi garściami i przyznam się, jękłam boleśnie. Już pomijam, że Tom Hardy, świetny aktor i z charzyzmą i gdzież Szpiekowi Szczochy do niego. Ale ta dbałość o każdy skubany detalik w kadrze, ten brud, smród i ubóstwo, tam gdzie powinien być. Wybladli dżentelmeni, kórym zadki przyrosły dawno do klubowych foteli, biedacy, straszący wybrakowanym uzębieniem, wszechobecne błoto na ulicach, brudne dzieciaki, straszliwe warunki higieniczne... No cudo po prostu. Coś czego w Belle Epoque nie ma, tam nawet w zagrodzie biednego galicyjskiego Żyda czystość lśni, a dziatki jak odszorowane we wiodącym proszku. Dziwka z lokalu podłego sortu ma uśmiech jak z reklamy pasty do zębów, pościel w mordowni jest biała. I nawet największy nędzarz jest czyściutki jak łza dziewicy. Borze, mój Borze, dlaczeeeego?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lilith76 23.03.17, 18:04
    Może przez jedno stulecie dokonał się taki przeogromny skok higieniczny? ;)

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • lilith76 23.03.17, 20:01
    A tak na poważnie. Rozumiem, że ogromna dbałość o detale, to nowa jakość w serialach. Jednak, jak przypominam sobie na przykład "Komediantkę", to tam wszyscy byli czyści, z pełnym uzębieniem, bez kurzu. A jednak ta historia trzymała człowieka w zębach. Właśnie przez dbałość o realia w zachowaniach. Niestety, nie ma to jak scenarzysta z epoki.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • bupu 23.03.17, 22:04
    lilith76 napisała:

    > A tak na poważnie. Rozumiem, że ogromna dbałość o detale, to nowa jakość w seri
    > alach. Jednak, jak przypominam sobie na przykład "Komediantkę", to tam wszyscy
    > byli czyści, z pełnym uzębieniem, bez kurzu. A jednak ta historia trzymała czło
    > wieka w zębach. Właśnie przez dbałość o realia w zachowaniach. Niestety, nie ma
    > to jak scenarzysta z epoki.

    Pani kochana, ale jaka nowa? "Chłopi" Rybkowskiego na ekrany weszli w 1972, a więc, chwalić Boga, 45 lat temu. A tam wszystko co trzeba, jeśli chodzi o detale. Zróżnicowanie stomatologiczne społeczeństwa, od nienagannego uzębienia pana dziedzica i perełek Jagusi, do seniorów demonstrujących w uśmiechu wszystkie trzy zęby. Poziom higieny właściwy dla epoki i warstwy społecznej, błoto gdzie i kiedy trzeba, dzieciska umorusane, a pod czapką Kuby Sochy rzadkie kołtuny, jak pan Reymont przykazali. Po prostu dawna wieś jak żywa, łącznie z tymi co mniej estetycznymi (i bardziej, um, aromatycznymi) aspektami. Cztery i pół dekady temu.

    Ale owszem, masz pełną rację, że detal obyczajowy też jest bardzo ważny, zresztą sama o tym wiele razy pisałam. Bez obyczajowości robi się z serialu bal przebierańców, a nie opowieść z konkretnej epoki.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mozambique 24.03.17, 11:31
    to jzu nie przypominam jak wyglądał zamtuz w Ziemi Obiecanej albo chocby w CK Dezerterzy

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mozambique 24.03.17, 11:29
    serial STRACHY tez był swietnypod kątem "realiów" , no ale powstal na podsatwie powiesci Ukniewskiej , rocznik 1907:)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • matt_banco 23.03.17, 11:07
    A co to taka cisza ... bijemy licznik, bijemy! Po "krakowskich" klimatach mialem wczoraj cos dla siebie, czyli historie bardzo podobna do tej z moich rodzinnych strony, czyli Karl Denke i jego "mięsny biznes". Ciekawe czy to faktycznie byla inspiracja dla scenarzystów, czy też gdzieś w Galicji grasował podobny "koneser". Historia opowiedziana w serialu nie jest do końca identyczna, ale główne elementy (targ, peklowanie) zostały zachowane. W rzeczywistości było trochę bardziej "straszno". Co ciekawe o całej historii i miejscu tych zdarzeń dowiedziałem się dopiero jakieś 10 lat temu ... i może lepiej, bo niedaleko domu gdzie się to wszystko działo, mieszkał mój kolega i chadzałem tamtędy często. Gdyby taka historia trafiła do wyobraźni kilku lub nastolatka ...
    Opowiedzenie tego w serialu wypadło ... niezbyt spektakularnie, ale przynajmniej starano się. W sumie paradoksalnie był to najzabawniejszy odcinek, głównie za sprawą "aktorskiego wyzwania" któremu sprostać miał Lubaszenko i Małachowski. Swoje też dołożył Lubos sygnalizując uroczą nieporadnością lekkie drżenie serca. Ale i tak najlepszy był ten sygnalizowany (według mnie za wcześnie, bo "spoilerowal" historie) sloik z ... Było wiadomo, że jeszcze "wróci", było nawet wiadomo mniej więcej jak, ale Lubaszenko ograł to świetnie.
    Tak patrzę na panią Vanessę ... ma dziewczyna taką lekkość bycia na ekranie i nie "wystaje" zza postaci. Kostiumowe rolę wyraźnie jej leżą, ciekawe jak radzi sobie w czymś współczesnym.
  • czekolada72 23.03.17, 12:11
    No tak, Ziębice nieco od Kraka, stad przyznaje sie - historii Karla nie znałam :)
    Ale juz znam, bo poczytałam nt.
    Proszę, czyli jednak BE do czegos się przydał ;)


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • scoutek 23.03.17, 12:13
    matt, chyba chciałeś napisać Małaszyński, ale wyszło niezle, choć jest zbyt mało malowniczy na taki przydomek ;)
    A tak szczerze to serial oglądam dla ..... Lubaszenki, który jest fantastyczny, najlepszy z nich. A wczoraj to ich bił na trzy głowy :)


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • the_accidental 23.03.17, 18:02
    Ja obejrzałam podobnie jak Faszyna, masochistycznie - albo nie mam silnej woli - a może chciałam wiedzieć, o czym Forum będzie pisać ;-) O dziwo, historia z odcinka była dla mnie całkiem w porządku, oczywiście z przymknięciem oka na detale, o których tu już x razy pisano. I jak dziecko dałam się zaskoczyć! Do końca się nie zorientowałam, że czarnym charakterem jest handlarz. Chyba powinnam zmienić tv na nowszy model lub pomyśleć o okularach, bo wydawało mi się, że w słoikach są śledzie :-)) No więc wątek kryminalny ok, ale "miłosny" - porażka na całej linii. Cielecka zupełnie jakby grała w farsie, ta scena, kiedy wyznała mu, że opowiedziała wszystko Misi... Aha, i rozumiem, że nadal nikomu nie przeszkadza, że Edigey i Konstancja "są ze sobą", mogą oficjalnie jako para odwiedzać jego ojca itd. Hm.
  • the_accidental 23.03.17, 18:04
    Zapomniałam dodać, że też uważam, że Lubaszenko był boski - cieszę się, że aktor wraca do formy. No i Lubos plus "panna" Mila. Scena z Weroniką robioną na prostytutkę też mi się podobała.
  • mozambique 24.03.17, 11:37
    zaraz , hisotria z Ziebic byla chyab kanwą jednego z odcinków "KOmisji morderstw" ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • maniaczytania 24.03.17, 23:58
    zgadza się, i to w drugim albo trzecim, bo tylko trzy wytrwałam ;)


    --
    Maniaczytania - blog
  • latarnik88 25.03.17, 09:27
    Dla porównania polecam serial ANNO 1790 , produkcja szwedzkiej telewizji z 2011r.Serial pokazuje Sztokholm końca 18wieku,
    każdy odcinek to inna historia kryminalna , rozwiązywana przez lekarza , który leczy , operuje i wykonuje autopsje.
    Serial spięty w całość losami pięciorga bohaterów.Jestem po pierwszym odcinku , obejrzę do końca , lubię takie klimaty,
    szczególnie po skandynawsku.
    Tabu podobał mi się , ale tak do 6-go odc , 2 ostatnie obejrzałam na siłę.Miałam dość tego s**u wylewającego się z ekranu.

    --
    czułe słówka
  • the_accidental 25.03.17, 10:49
    Ktoś gdzieś napisał, że BE odniósł jeden duży sukces, a mianowicie udało mu się niechcący, jako efekt uboczny, rozpropagować kilka innych lepszych seriali, o których nie wszyscy wiedzieli. W moim przypadku się zgadza - wcześniej nie znałam Tabu, Ripper Street, Peaky Blinders czy the Knick, a na nich lista się przecież nie kończy.
  • glafira 26.03.17, 16:42
    Aby nabijać licznik, trzeba wcześniej obejrzeć:)
    No wiec obejrzałam. Autorzy czerpią pełnymi garściami także z Ojca Mateusza, co z każdym odcinkiem coraz bardziej rzuca się w oczy. Najpierw zostaje aresztowany ktoś, kto od razu jest podejrzany, a kto w rezultacie okazuje się niewinny, a winny to ten, który przez większą część odcinka pozostaje poza podejrzeniem. I zawsze następuje nagłe olśnienie. Ale ok. To da się przełknąć. Natomiast nie do przełknięcia jest wątek Konstancji. Naprawdę lepiej dla serialu by było, aby go nie było. Faszyna pisze, że to kabaret, a ja, chociaż za kabaretami nie przepadam, sądzę, że to obraza dla kabaretu:))
    Wątek sztuczny, naciągany, Cielecka wypada okropnie. I wyglądem i zachowaniem i w ogóle. Serial ratują inni aktorzy, o których piszecie, mnie w tym ostatnim odcinku ujął Lubos, rzeczywiście był świetny i dziewczyna grająca prostytutkę też trzyma rolę, tylko zastanawia mnie, czy taka konfidencja panny z dobrego domu z dziewczyną lekkich obyczajów nawet dla dobra śledztwa była w tamtych czasach możliwa. No i zauroczenie brata owej panny z dobrego domu ową panną lekkich obyczajów też obyczajowo mi nie leży. Niby szczegół, ale przeszkadza. Coraz bardziej widać, że twórcy, wbrew zapewnieniom, nie przyłożyli się do zbytnio do dbałości o szczegóły. Nie zwróciłam uwagi, gdzie ta metamorfoza Weroniki przebiegała, ale obojętnie, czy Weronika udała się do pokoiku prostytutki, czy odwrotnie, prostytutka zawitała do mieszkania Weroniki, takie coś raczej w tamtych czasach było nie do pomyślenia. A tu w serialu twórcy bardzo swobodnie podchodzą do tych spraw. A to bardzo przeszkadza w odbiorze, niestety. Mamy wczuć się w Galicję 1908r., a widzimy obyczajowość na miarę XXIw.:)

    I jeszcze coś. Chociaż gdzieś wcześniej czytałam, że większość spraw kryminalnych w serialu została oparta na podstawie dawnych kronik kryminalnych, to pomyślałam, że akurat ta w 6 odcinku to taka zmyślona dla podtrzymania napięcia, dopóki nie przeczytałam postu Matta... Brrr, okropne, zwłaszcza jak człowiek uświadomi sobie, ile takich peklowanych mięs w słoikach w swoim życiu zjadł:)))
  • faszyna 26.03.17, 18:11
    W temacie wątku Jana i Konstancji: jakże inny i lepszy byłby odcinek, gdyby nie było tego wątku. Obawiam się, że twórcy uznali, że bez romansu serial nie pojedzie. Ale pojechałby dużo lepiej i szybciej, skoro do odegrania ról romansowych zatrudniono tę właśnie parę. Cielecka nie odnajduje się w tym formacie, a Małaszyński jest już lata świetlne od postaci Piotra czy Granda. Niestety, produkcja TVN zahibernowała się na poziomie tych dwóch seriali i dalej, szukając kandydata na amanta do swoich produkcji, spogląda w początek lat 2000-ych. No ale amant już mocny przejrzały, jak ten Bułhakowski jesiotr drugiej świeżości, i nie wywoła motylków w brzuchu widzek. Małaszyński pasuje tu raczej do roli granej przez Lubosa albo i Lubaszenkę ( zastrzegam, że o aktorskich predyspozycjach nie mówię), ale nie do roli marnotrawnego ukochanego, wracającego po latach na łono ojczyzny i ukochanej. Pisze o tym z żalem, bo tamte postaci mocno zapadły mi w pamięc...
  • ewa9717 26.03.17, 20:31
    W sumie może z 1.5 odcinka widziałam, więc może nie powinnam zabierać głosu, ale para amancka rzeczywiście fatalna. O niej zmilczę, a Małaszyński ma wygląd i wdzięk dorożkarza.

    --
    mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
  • raszefka 26.03.17, 23:48
    Glafiro, bardzo dziękuję za każde słowo napisane przez Ciebie powyżej. Dziwnie się czyta, jak ktoś przepisuje mi myśli z głowy :D I o zbędności wątku romansowego, i o zażyłości wszystkich państwa z prostytutką (pół wieku wcześniej i za oceanem, ale jednak tylko pani Wilkes mogła sobie pozwolić na podanie ręki Belle Watling). I o tym, jak ujmujący jest Eryk Lubos.


    Wyciągnęłaś grube kwestie obyczajowe, dorzucę od siebie zdejmowanie kapelusza w restauracji. Tja... Kto pamięta tę scenę www.youtube.com/watch?v=tRD4ripudEI
  • elde23 27.03.17, 08:10
    Mnie też zdumiało to zdjęcie /raczej zrzucenie/ kapelusza. W tamtych czasach kobieta aspirująca do "wyższych sfer" prędzej zdecydowałaby się publicznie zdjąć grube barchanowe majtki, niż "paryski" kapelusz. Do tego to paradowanie bez marynarek /krawatów też/. Tak mógł się zachować furman na wiejskim weselu lub czeladnik u rzeźnika, a nie CK urzędnik i to w obecności swojego zwierzchnika. Umówmy się, że to parodia serialu "z epoki" napisana i odtwarzana przez gimbazę. Od razu robi się wszystko jasne.
  • mozambique 27.03.17, 11:44
    ale secesyjan kawiarnia przepiekna , parwda ? ktos wie gdzie to jest ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mozambique 27.03.17, 11:46
    Eryk jest cudowny - szzcegolenie jak biegl z Edigejem na ratunek prostytutce, pamietacie jak "zagrał" ten bieg w tużurku i meloniku ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • glafira 27.03.17, 17:32
    raszefka napisała:

    > Glafiro, bardzo dziękuję za każde słowo napisane przez Ciebie powyżej. Dziwnie
    > się czyta, jak ktoś przepisuje mi myśli z głowy :D I o zbędności wątku romansow
    > ego, i o zażyłości wszystkich państwa z prostytutką (pół wieku wcześniej i za o
    > ceanem, ale jednak tylko pani Wilkes mogła sobie pozwolić na podanie ręki Belle
    > Watling). I o tym, jak ujmujący jest Eryk Lubos.
    >
    No kurczę, nie ma za co:))
    To są słowa, które same się nasuwają przy ogladaniu tego serialu.
    Melania Wilkes była wyjątkiem, reszta pań z towarzystwa odwracała głowę i przechodziła na drugą stronę ulicy na sam widok pani Watling, mimo, że ta uratowała ich mężów przed więzieniem i szubienicą i raczej należały jej się podziękowania niż pogarda.
    Ale tak bywało w tamtych czasach i bardziej wiarygodnie by było, gdyby bohater grany przez Lubosa, zamiast maślanych oczu kierowanych w stronę prostytutki, oburzył się wielce na samą myśl o tym, iż jego siostra miałaby mieć kontakt z osobą tego pokroju.
    Podobnie z Konstancją. Może wciąż zakochana, ale panna z dobrego domu musiałaby mieć obiekcje co do ponownego związania się z mężczyzną, który, pomijając zabójstwo brata w pojedynku, po dziesięcioletniej tułaczce wraca biedny, bez majątku, zamieszkuje w podejrzanym hoteliku i zadaje się z pannami wiadomej profesji. I jeśli nawet jej osobiście by to nie przeszkadzało, to wzgląd na środowisko i wspomniane tu już ciotki i pociotki musiał zaważyć na takim a nie innym zachowaniu.
    Ale w BE wszystko postawione jest na głowie. Są plenery, są kostiumy z epoki, ale zachowanie i rozmowy zupełnie współczesne. A najbardziej denerwujące są te wypowiedzi twórców i aktorów, że nad zachowaniem klimatu i szczegółów z epoki pracował sztab ludzi i wszystko jest cacy. No właśnie nie jest.
    I to nie jest czepialstwo z naszej, widzów, strony. Nie wyłapujemy wpadek typu zegarek na ręce Krzyżaka w filmie "Krzyżacy" czy jadąca w oddali ciężarówka w "Panu Wołodyjowskim", bo to były nie zamierzone i nie zauważone rzeczywiście wpadki. W BE mamy do czynienia z typowym lekceważeniem widza, który powinien wszystko kupić. A jak nie kupuje, to znaczy, że hejtuje. A to wcale nie tak.

    PS. Na kapelusz nie zwróciłam uwagi, ale oczywiście to kolejny absurd w serialu. No żesz... Ile jeszcze:)

  • latarnik88 27.03.17, 17:54
    Kapelusz , Konstancja zdjęła w gabinecie osobnym , za zamkniętymi drzwiami , a nie w części ogólnej tej eleganckiej restauracji.
    Tam chyba mogła sobie na to pozwolić.
    Patolog chyba jest z tych mężczyzn , którym trudno nawiązać jakikolwiek kontakt z kobietą.Bo , zapracowany , nieśmiały
    w tym względzie , no i mikrej postury.Tak więc , gdy zjawiła się Mila , ponętna , młoda i dymiąca sexem , to stracił głowę
    i zaczął się jąkać.Może dojrzeje do tego , że wystarczy iść , zapłacić i gotowe.Ale on w ogóle to taki raczej marzyciel jest.
    Konstancja to jest z tych kobiet , które pozornie są lodowate , ale naprawdę pełne namiętności.
    Straciła 10 lat życia , bo uwierzyła intrygantce Misi , która celowo zbliżyła się do jej brata , a tak naprawdę marzyła o niej.
    Skłóciła Jana z narzeczonym , rzucając pomówienia na Edigeya , chcąc pozbyć się jednego i drugiego .I dopięła
    swego i miała przez 10 lat Konstancję dla siebie .
    Edigey powrócił , prawda wyszła na jaw i odrzucona kochanka powiesiła się na haku.
    A Konstancja po 10 latach wybuchła namiętnością i nie ma zamiaru tracić czasu.
    Wątek miłosny jest jak najbardziej na miejscu i jako kochankowie pasują do siebie.Tak to do mnie przemawia.
    Kryminał , zakazana miłość i walka kobiet o swoje prawa w świecie mężczyzn.

    --
    czułe słówka
  • bupu 27.03.17, 18:31
    latarnik88 napisała:

    > Kapelusz , Konstancja zdjęła w gabinecie osobnym , za zamkniętymi drzwiami , a
    > nie w części ogólnej tej eleganckiej restauracji.
    > Tam chyba mogła sobie na to pozwolić.

    W gabinecie jak najbardziej mogła zdjąć kapelusz.

    > Patolog chyba jest z tych mężczyzn , którym trudno nawiązać jakikolwiek kontakt
    > z kobietą.Bo , zapracowany , nieśmiały
    > w tym względzie , no i mikrej postury.

    Metr osiemdziesiąt cztery wzrostu i znakomicie umięśnione ciało, co widać nawet mimo konserwatywnego wdzianka. Mikrej postury, w rzeczy samej :D W jednym się zgodzę, Skarżyński sprawia wrażenie osobnika skrajnie nieśmiałego, który ma znikome doświadczenie z kobietami.


    > Konstancja to jest z tych kobiet , które pozornie są lodowate , ale naprawdę pe
    > łne namiętności.
    > Straciła 10 lat życia , bo uwierzyła intrygantce Misi , która celowo zbliżyła s
    > ię do jej brata , a tak naprawdę marzyła o niej.
    > Skłóciła Jana z narzeczonym , rzucając pomówienia na Edigeya , chcąc pozbyć się
    > jednego i drugiego .I dopięła
    > swego i miała przez 10 lat Konstancję dla siebie .
    > Edigey powrócił , prawda wyszła na jaw i odrzucona kochanka powiesiła się na ha
    > ku.
    > A Konstancja po 10 latach wybuchła namiętnością i nie ma zamiaru tracić czasu.
    > Wątek miłosny jest jak najbardziej na miejscu i jako kochankowie pasują do sieb
    > ie.Tak to do mnie przemawia.

    Aha. Niezamężna kobieta z wyższych sfer, która goreje namiętnością i prowadzi swobodne życie seksualne. W roku pańskim 1908. Oczywiście, tyle, że nie. Raz, że Konstancja jest za stara, żeby robić za pannę w tamtej epoce. Albo by ją rodzina wypchnęła siłą za mąż, za pierwszego stosownego absztyfikanta, albo uznano by ją za beznadziejny egzemplarz starej panny, nad którym należy łzę uronić.

    Dwa, że w tamtych czasach kobiety, dowolnego stanu cywilnego, z wyzszych sfer, nie prowadziły bujnego życia erotycznego. Jedyne życie erotyczne stosowne dla damy, to był seks z mężem, oczywiście dla prokreacji i zaspokojenia małżonka, bo kobieta przecież potrzeb seksualnych nie posiadała. Kobieta uprawiająca orgie z dziwkami i odwiedzająca samotnie facetów w hotelach zostałaby uznana za moralnie upadłą, a salony skazywały na banicję za drobniejsze odstępstwa od obyczajowej normy.

    Trzy, Konstancja najpierw obwinia Edigeya za śmierć brata, a potem jej się nagle odmienia, jakby kto jej wajchę przestawił. Od "Nienawidzę cię" płynnie i błyskawicznie przechodzi do "bzyknijmy się", jak gdyby nigdy nic. Namiętna natura namiętną naturą, ale to wygląda mało prawdopodobnie.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • glafira 27.03.17, 18:59
    latarnik88 napisała:

    > Wątek miłosny jest jak najbardziej na miejscu i jako kochankowie pasują do sieb
    > ie.Tak to do mnie przemawia.
    > Kryminał , zakazana miłość i walka kobiet o swoje prawa w świecie mężczyzn.
    >

    Gdyby rzecz działa się współcześnie czy nawet XIX w. ale na pirackim statku, to jak najbardziej. Ale w objętej nakazami i zakazami obyczajowymi Galicji nie do pomyślenia było, aby panna z dobrego domu zamieszkała bez konsekwencji i BEZ ŚLUBU z mężczyzną, który nawet nie powinien być przyjmowany na salonach. Albo oboje zostaliby wykluczeni z towarzystwa.
    Nie wspomnę o braku chemii, braku romantyzmu, braku motyli w brzuchu, braku czegokolwiek pomiędzy domniemanymi kochankami.
    Zauroczenie i nieśmiałość Lubosa to jedno, zażyłość czy kontakt na niwie wręcz koleżeńskiej z prostytutką to zupełnie coś innego. Panienka typu jego siostry mogła pracować jako patolog, ale rozmowa z panią lekkich obyczajów wykraczała ponad przyjęte normy. Jak w przywołanym tu "Przeminęło z wiatrem". Panienki pracowały w szpitalu, opatrywały rany, łuskały wszy, pomagały przy amputacjach i to było w porządku. Ale przysłuchiwanie się rozmowom na przykład o ciąży którejś z pań było zbyt niewłaściwe dla ich wrażliwych uszu:)
    Takie były czasy. Najważniejsze były konwenanse i zachowanie niewykraczające ponad to co wypada.

    Ale to dobrze, że zdania mamy podzielone. Nowy serial tvn-u ożywił forum, a takie było w końcu życzenie założyciela tematu:)))
  • latarnik88 27.03.17, 20:15
    glafira napisał(a
    > Takie były czasy. Najważniejsze były konwenanse i zachowanie niewykraczające po
    > nad to co wypada.
    >
    > Ale to dobrze, że zdania mamy podzielone. Nowy serial tvn-u ożywił forum, a tak
    > ie było w końcu życzenie założyciela tematu:)))

    To,że obowiązywały ostre zasady i konwenanse nie znaczy , że przynajmniej 1% ludzkości
    ich nie łamał , nawet pod grożbą konsekwencji różnego rodzaju .Byłby temat , niestety
    bez treści .Dopuszczano się różnych występków i poczynań , nawet sodomii.
    I w tym świętym Krakowie również.


    --
    czułe słówka
  • lilith76 27.03.17, 20:54
    Tajemnica relacji Jan - Konstacja ma być "złotą nicią" w scenariuszu, nie może zatem być rozwiana w połowie sezonu. Podejrzewam, że to Konstancja stoi za śmiercią brata, banicją narzeczonego i samobójstwem przyjaciółki. Jednak wiara w kunszt scenarzystów może być przesadzona.
    Wyjaśniałoby to jednak dlaczego namiętność Cieleckiej w scenach erotycznych waha się pomiędzy byciem pokrywaną przez męża, który raz w kwartale po powrocie od kochanki sobie o niej przypomniał, a ciężką pracą luksusowej kokoty.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • bupu 27.03.17, 21:31
    latarnik88 napisała:


    > To,że obowiązywały ostre zasady i konwenanse nie znaczy , że przynajmniej 1% l
    > udzkości
    > ich nie łamał , nawet pod grożbą konsekwencji różnego rodzaju .Byłby temat , ni
    > estety
    > bez treści .Dopuszczano się różnych występków i poczynań , nawet sodomii.
    > I w tym świętym Krakowie również.

    Och buaaaagaaaaaaam. Oczywiście, że znajdowali się tacy, co zasady łamali, niemniej jednak ponosili tego konsekwencje, z ostracyzmem społecznym na czele. Tymczasem bohaterowie BE łamią zasady przy pełnej obojętności reszty społeczeństwa. To właśnie czyni całą sytuację tak nierealną. Nikt nie wypomina Koci złośliwie staropanieństwa, nie gorszy się portkami Weroniki, czy garderobianymi brakami Edigeya. Nikt nie odmawia przyjmowania Koci, czy Edigeya na salonach, nikt nie szepcze ze zgrozą nad herbatką, że Weronika zajmuje się rzeczami nieodpowiednimi dla młodej panienki, a jej brat robi maślane oczy do dziwki. Jelinek nie wzywa za to Skarżyńskiego na dywanik, nie beszta Edigeya ani za nieodpowiedni dla urzędnika państwowego strój, ani za wprowadzenie się do niezamężnej kobiety i niemal jawne z nią sypianie. Wszyscy mają na łamanie zasad przez bohaterów wywalone. Nierealne i kretyńskie.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • elde23 28.03.17, 11:36
    Widzę, że niektórzy powątpiewają w siłę konwenansu w tamtej epoce. Wątpiącym polecam felietony Boya-Żeleńskiego zebrane w tomie "Reflektorem w mrok". Żył w tamtych czasach, więc wie o czym pisze. Kilka z tych felietonów poświęcił "dobrym obyczajom". Nie mam tego tomu pod ręką, więc cytuję z pamięci: "..nie ma konieczności zdejmowania rękawiczek, podczas śniadania złożonego z wyłącznie zimnych potraw...". Są też inne smaczki, np. "Robak wojskowy i cywilny" kto poczyta, ten się setnie uśmieje.
  • bupu 29.03.17, 11:43
    I jeszcze dwie perełki z szóstego odcinka: Edigej idzie do eleganckiej restauracji, tradycyjnie bez kołnierzyka, mankietów i gorsu. Wpuszczają go do środka bez nikakich, a kelnerzy gną się w reweransach. W rzeczywistości typ bez podstawowej bielizny męskiej, odziany w jakiś obciuchany garniturek, zostałby potraktowany przez maitre d'hotel per "Odejdźcie, mój dobry człowieku, bo zawołam policję".

    Perełka numer 2: Po wieczorze w owej restauracji Edigej taszczy Kocię na rękach, z dryndy do mieszkania. Kocia, ubzdryngolona na cacy, rży jak Więckowa kobyła aż się echo po klatce schodowej niesie, to jest o ile akurat Edigej nie zatyka jej otworu gębowego własnym. Skandal, z powodu, że panna z dobrego domu prowadzi się jak ladacznica, nie wybucha.

    Oraz jeśli jeszcze raz Edigej zwróci się do lokaja Koci per "pan", wybuchnę ja. Gdyż litości, drodzy scenarzyści, miłosierdzia i pomiłowania.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • czekolada72 29.03.17, 17:01
    Oj, Latarniku, tak to moze sobie pisac o swietym i nie-swietym Krakowie, i to nie tylko z czasow BE, ale i grubo pozniejszych, tylko ktos, kto nigdy nie styknał się - obecnie juz tylko posrednio, ale jednak, z TYM Krakowek, i z jego mieszkancami....
    Kraków swiety nigdy nie byl, ale zasciankowy, purytanski i do bolu konserwatywny - zawsze.....

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • czekolada72 29.03.17, 17:03
    A caly myk w tym, ze NAWET gdyby towarzystwo przymknelo oficjaknie slepie na serwowana przez Kocie i spolke sodomie - to tuz za jej plecami rozpowiadalby o tym CAŁY Kraków - od ksienych, ktorych w Kraku byuło sporo, poprzez przekupki, mieszczki na ostatniej praczce konczac.
    Czy w serialu GDZIES cos takiego jest do ujrzenia? NIE.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • latarnik88 29.03.17, 18:18
    czekolada72 napisała:

    > A caly myk w tym, ze NAWET gdyby towarzystwo przymknelo oficjaknie slepie na se
    > rwowana przez Kocie i spolke sodomie - to tuz za jej plecami rozpowiadalby o ty
    > m CAŁY Kraków - od ksienych, ktorych w Kraku byuło sporo, poprzez przekupki, mi
    > eszczki na ostatniej praczce konczac.
    > Czy w serialu GDZIES cos takiego jest do ujrzenia? NIE.
    >
    Czuję , że już niedługo skończy się Koci swoboda i towarzystwo i gmin rozliczą ją odpowiednio.
    Ale nie tak od razu , bo przecież trzeba jeszcze coś pooglądać.

    --
    czułe słówka
  • czekolada72 30.03.17, 22:17
    Ja jeszcze jedno skojarzylam - w tamtych czasach panna to byla panna, i juz1 niezaleznie od wieku! Nawet nie panna, a panienka. I z tuym np wiazalo sie, opcja stroju i fryzury! I to byl obciach, bo stara panna 30paroletnaia nadal MUSIALA chodzic odziana i ufryzurowana niczym 16 letnia panienka. Flatego mnostwo starych panien ladowalo w wiejskich dworkach jako rezydentki i tam chadzalo stosownie odziane i ufryzurowane niczym... wdowy.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • czekolada72 30.03.17, 22:18
    Ja jeszcze jedno skojarzylam - w tamtych czasach panna to byla panna, i juz1 niezaleznie od wieku! Nawet nie panna, a panienka. I z tuym np wiazalo sie, opcja stroju i fryzury! I to byl obciach, bo stara panna 30paroletnaia nadal MUSIALA chodzic odziana i ufryzurowana niczym 16 letnia panienka. Flatego mnostwo starych panien ladowalo w wiejskich dworkach jako rezydentki i tam chadzalo stosownie odziane i ufryzurowane niczym... wdowy.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • the_accidental 30.03.17, 15:10
    Jak wam się podobał wczoraj Pazura? Nie wiem, czy powrócił do formy, ale nawet nieźle się oglądał, choć nie jestem jego fanką bynajmniej. Historia zatoczyła swoiste koło: Pazura i Lubaszenko znów razem.
    Cielecka bez zmian: gra jak w teatrze za czasów Modrzejewskiej.
    Poza tym: żona boksera zadzwoniła na policję, porywacz skontaktował się telefonicznie - no tylko czekałam, aż ktoś wyjmie komórkę. I Konstancja wśród rozświetlonych lamp i kinkietów. Czy ktoś, kto się na tym zna, mógłby mnie oświecić (nomen-omen), jak to było z tą elektrycznością w 1908? Sam Jelinek zauważył jakby z podziwem, że bokser ma elektryczność.
    No i: do wielu talentów Weroniki dołączyła grafologia...
  • raszefka 30.03.17, 15:29
    Mnie się rzuciło w oczy tylko tyle, że ksiądz na pogrzebie Misi (to jest w ogóle ciekawa sprawa, że nie pod płotem ją zakopano ;) ) uderzająco podobny do obecnego krakowskiego biskupa. A ten z blizną w powodzie Koci to snajper?

    Historia kryminalna nudna.
  • the_accidental 30.03.17, 17:56
    Właśnie - samobójczyni i ksiądz... Poza tym jakiś promil krakowskiego beau monde'u się spotkał na tym pogrzebie i nic! Nie mówię już o splunięciu z obrzydzeniem, bo pewnie damy tego nie robiły - ale żadna z pań nawet nie spiorunowała wzrokiem skandalistki z kochankiem! Żadna nie syknęła jej nic do ucha!
  • lilith76 30.03.17, 18:44
    Informacja o samobójstwie mogła być - na użytek księdza i społeczności - zatuszowana. Już Durkheim w swoim "Samobójstwie" pisał o tak zakłamanych statystykach - samobójstwa podawane przez rodzinę i lekarza jako wypadki. Ale w scenariuszu nawet nie ma o tym słowa.
    Sam pogrzeb był mocno kameralny, co by sugerowało, że wokół zmarłej nie było ciepłej atmosfery.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • bupu 30.03.17, 19:28
    the_accidental napisała:

    > Właśnie - samobójczyni i ksiądz... Poza tym jakiś promil krakowskiego beau mond
    > e'u się spotkał na tym pogrzebie i nic! Nie mówię już o splunięciu z obrzydzen
    > iem, bo pewnie damy tego nie robiły - ale żadna z pań nawet nie spiorunowała wz
    > rokiem skandalistki z kochankiem! Żadna nie syknęła jej nic do ucha!

    I niech zgadnę, Edigej pomaszerował na pogrzeb w tradycyjnym dezabilu, znaczy bez kołnierzyka, gorsu i mankietów?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • raszefka 30.03.17, 19:41
    Coś tam miał pod szyją. I kapelutek jakby bardziej czarny
  • matt_banco 30.03.17, 16:45
    Nie jest dobrze ... ja też przez cały odcinek rozmyślałem o tym, że oto dwa panowie w sile wieku Pazura i Lubaszenko spotkali się ponownie, ale później przeniosłem to na parę Lubos-Małaszyński, bo mi się ich wspólny "Oficer" przypomniał. I taka mnie myśl cokolwiek przewrotna naszła, że w obu tych duetach te mniej "medialne" chłopaki jednak wypadają lepiej ;-) Odcinek jakiś taki mechaniczny mi się wydał, szło to jak po sznurku ... lewą rączką.
  • czekolada72 30.03.17, 22:23
    O, tez skojarzylam sobie Pogranicze w ogniu, tylko teraz role Dobrego i złego odwrocone, no i coz... postarzeli sie jednak Panowie.....

    Inna rzecz, ze odcinek naiwnoscie\a i prostata pobil wszystko..... a taki dziesiejszy Matesz - to juz sanm zgroza i nieprzewiduywalnosc przy nim!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • latarnik88 31.03.17, 15:12
    A ja zauważyłam pełne nagany spojrzenie księdza rzucone w kierunku Koci i odejście bez słowa żałobników po skończonej
    ceremonii.


    --
    czułe słówka
  • elde23 31.03.17, 18:25
    w 1908 roku bokser to był trochę silniejszy parobek. W każdym razie margines społeczny. Jak zatem naczelnik policji mógł się "czuć zaszczycony". No i nagrodą mogła być kolacja i woreczek machorki a nie tysiące koron. A "rezydencja mistrza" taka zapyziała i bez podjazdu dla powozów.
  • faszyna 31.03.17, 20:04
    Zmobilizowałam się dzisiaj i obejrzałam ostatni odcinek BE. O dziwo, mało co zazgrzytało mi w odbiorze, bo po przymknięciu oczu na oczywiste nielogiczności całość przełknęłam bez popijania wodą. Więc tym razem do chóru krytyków na forum się nie przyłączę, zachowując ostrożną neutralność. ;)
  • czekolada72 01.04.17, 11:35
    Patrzac na historie kryminalna - to historia byla tak mdła, tak bezplciowa, ze Ojciec Mateusz i Alex - sa szczytami finezji, wyrafinowania i przestepczej przebieglosci.... BE zas - zero wszystkiego, echhh..... Dzis Poirot!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • mozambique 03.04.17, 10:24
    usmiałam sie z telefonu w rezydencji boksera - na pocztaku słyszymy , zę " ooo, ma NAWET telefon" ( z podziwem) a po chwili slyszymy ze porywacz telefonował do rezydencji z żądaniem okupu .

    jak rozumiem zapewne z budki telefonicznej na rogu :)

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • ewa9717 03.04.17, 10:44
    Ale meila nie wysłał ;)

    --
    mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
  • bupu 03.04.17, 12:14
    mozambique napisała:

    > usmiałam sie z telefonu w rezydencji boksera - na pocztaku słyszymy , zę " ooo,
    > ma NAWET telefon" ( z podziwem) a po chwili slyszymy ze porywacz telefonował d
    > o rezydencji z żądaniem okupu .
    >
    > jak rozumiem zapewne z budki telefonicznej na rogu :)


    No coś pani, z komórki! Nowoczesność w domu i zagrodzie!


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • faszyna 08.04.17, 15:37
    Wszystko powaliło po ostatnim odcinku? No a mnie nie, więc dorzucę do wątku refleksję lingwistyczną. W pewnym momencie Edigey mówi do jednego z podejrzanych" "Niech nie opuszcza Pan Krakowa...". No cóż, "niech" to można do służby, "Niech Jan zaprzęga konie", ale nie do człowieka z towarzystwa, jak tutaj. Widać pałac starego Edigeya to za mało, by Jan nasiąknął za młodu właściwą formą zwracania się do ludzi. Właściwą, rzecz jasna, w tamtych czasach i w tamtym towarzystwie.
  • ewa9717 08.04.17, 16:09
    Hm, i tak 'Pan" wielką literą mówił ? ;)

    --
    mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
  • bupu 08.04.17, 16:48
    faszyna napisała:

    > Wszystko powaliło po ostatnim odcinku? No a mnie nie, więc dorzucę do wątku ref
    > leksję lingwistyczną. W pewnym momencie Edigey mówi do jednego z podejrzanych
    > " "Niech nie opuszcza Pan Krakowa...". No cóż, "niech" to można do służby, "Nie
    > ch Jan zaprzęga konie", ale nie do człowieka z towarzystwa, jak tutaj. Widać pa
    > łac starego Edigeya to za mało, by Jan nasiąknął za młodu właściwą formą zwraca
    > nia się do ludzi. Właściwą, rzecz jasna, w tamtych czasach i w tamtym towarzyst
    > wie.

    Edigej zwraca się per "pan" do kamerdynera Konstypacji, pardon, Konstancji oraz do cieciów wygrzebanych z najgłębszego dna galicyjskiego marginesu społecznego. W BE nikt zresztą nie trzyma norm językowych właściwych epoce, taki Jelinek przemawia do służącej i do panienki z dobrego domu w ten sam sposób.

    Brakuje też zróżnicowania językowego, miejski lumpenproletariat, wytworne towarzystwo, chłopi, Żydzi, wszyscy mówią tym samym językiem, literacką polszczyzną mianowicie. Bez różnic w słownictwie, wymowie, czy czymkolwiek.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/