Dodaj do ulubionych

Wojenne dziewczyny

05.03.17, 18:45
Widzę, że jeszcze nie ma wątku, więc pozwolę sobie założyć.
Nie wiem, czy to po fali niezadowolenia z pierwszych odcinków BE, w każdym razie twórcy najwyraźniej postanowili uprzedzić ewentualną krytykę widzów:

– Mamy konsultacje historyczne. Unikamy poważnych przekłamań, ale to będzie raczej lekki komiks, tak jak „Czas honoru” – mówi reżyser. – Po „Bękartach wojny” nie można już opowiadać o II wojnie tak jak przedtem. W tym musi być lekka przesada, coś bardziej efektownego niż w rzeczywistości. Podążamy za formą, która zainteresuje także młodego widza. Gdybyśmy się kurczowo trzymali historii to serial byłby bardzo ponury – dodaje Rogalski.
W serialu szarzyzny i biedy nie ma. Jest trudno, ale czysto. Są ładne dziewczyny, kolory, ładni chłopcy i ładne plenery. To nie jest wada, jeśli się zaakceptuje tę konwencję. Bo czy naprawdę polski serial o młodości w czasie wojny musi być unurzany w krwi i w cierpieniu?

To z Gazety Telewizyjnej:
wyborcza.pl/7,90535,21428156,nowy-serial-tvp-wojenne-dziewczyny-kobiety-tez-walczyly.html
Edytor zaawansowany
  • matt_banco 05.03.17, 20:17
    Nie wierze, ze coś takiego powiedział ... Ja rozumiem, że "Bekarty" to komiks, ale "Czas honoru" ... ponioslo, oj ponioslo. Zasadnicze pytanie jest chyba inne: czy aby trafic do mlodego widza trzeba robic z historii komiks? Czy tez "komiksowość" (jak chociazby w "Miescie 44") protezuje opowiadana historie i robi z niej blahą bzdurę.
    Zasiadam do ogladania ... krew się będzie lała, pewnie bardziej tu na forum, niż na ekranie ;-)
  • eridan 05.03.17, 22:17
    Tak jest, sprowadźmy wszystko do strzelaniny. A tak na poważnie: film pokazujący, że w każdym odcinku będzie ginął przedstawiciel "rasy panów", to zafałszowana historia tamtego okresu. Za jednego straconego szkopa ginęło 100 Polaków. Stefana Korboński tworząc komanda likwidacyjne KWC, brał do nich wyselekcjonowanych ludzi, a i tak było to straszne przeżycie psychiczne i ludzie miękli. Nie każdy miał do tego takie zdolności jak niejaki Dąmbski. Ale po tylu latach można zrozumieć, że scenarzystom już coraz trudniej wiernie oddać tamtą straszną rzeczywistość. Stąd być może idziemy w stronę rzeczywistości "komiksowej", uproszczonej. To już w w historii kina było. Potraktować należy ten serial jako film akcji. Popatrzeć jak na dobry film, gdzie zwycięża dobro, a zło ginie po uruchomieniu "klamki".

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • eridan 05.03.17, 22:06
    W sumie pierwsze wrażenie jest nienajgorsze. Reżyser wyraźnie nawiązał do wiekopomnego "dzieła" Tarantino pt. Bękarty wojny. Oczekuję akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Dialogów w rodzaju "ta parabelka dobrze leży w dłoni, zaraz ją wypróbuję na tym szkopskim łbie". Z zajawek zauważyłem, że dziewczęta będą chyba tworzyły komando likwidacyjne. I o to chodzi. Dość pielęgniarek, sanitariuszek i subtelnych towarzyszek broni naszych dzielnych chłopców z lasu. Czas przejść do czynu i pokazać, jak to nasze niezrównane kobietki likwidowały radośnie (i nienawistnie) wrogów naszej Ojczyzny. To naprawdę fajnie widzieć, jak delikatna kobieca dłoń (liczę na efektowne ujęcia kamery w zwolnionym tempie i brzęk spadających łusek, łoskot padających niemieckich trupów w ich niebywale eleganckich, lecz już pokrwawionych gestapowsko-abwehrowskich mundurach). Niech powróci duch Sama Peckinpaha. Mam nadzieję na ostre akcje w następnych odcinkach. Dość międolenia! Niech się rozwija akcja!

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • matt_banco 05.03.17, 23:39
    Obejrzałem dwa razy ...
    Za pierwszym razem trochę niedokładnie bo warunku niesprzyjajacem, za drugim razem jak trzeba. I? I było całkiem nieźle. Pomijając paskudną czołówkę z paskudną muzyką ;-) Komu strzeliło do głowy zrobienie jakiejś "Wojny nad rozlewiskiem". No ale ... postaci wprowadzone całkiem sprawnie, z ciekawie "dociążoną" Marią (żeby nie było, że bezbronna to sprytnie dołożono jej umiejętności ponadprogramowe), z magnetyczną Ewką (no co tu dużo mówić, postać niby "łatwa", taki standardowo samograj, ale też i potencjalnych mielizn wiele ... tu wygląda, że się udało, bo kamera "lepi" do aktorki, a ona sama dobrze czuje się w roli (całiem niezły naturalny timing). Jako bonus fajne, delikatne "niedoskonalności" ...). Największy problem jest z Irką, bo ta robi za "romantyczną", ale broni się, też za sprawą aktorki, która jest cokolwiek nieoczywista. W sumie cała trójka pań jakoś tam "pasuje".
    W drugich planach starzy wyjadacze wiec nie ma się co czepiac, nawet tego, że Jakus znów "bad gaya" zagrał. Końcówka odcinka w ogóle ładnie zrobiona (i świecona ;-) Mam cokolwiek mieszane uczucia co do muzyki Chajdeckiego. Czołówka ... nie, po prostu nie. Ale te elfmanowskie dzwoneczkowe klimaty, w trochę dziwnych miejscach ... całiem, całkiem.
    W sumie .... komiksu nie było, da się oglądać, momentami nawet ze sporą przyjemnością.
  • mozambique 06.03.17, 10:05
    mi tez sie podobało , moze z a wyjątkeim tekstu "spieprzaj" bo na pewno w latach 40-tych to słowko nie bylo powszechnie w obiegu

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • matt_banco 06.03.17, 10:20
    Ale było "chromolę" ;-)
  • the_accidental 06.03.17, 12:19
    Mnie też oglądało się całkiem nieźle. Przyczepiłabym się tylko (znowu - jak w BE) języka, że nadto współczesny. Oprócz "spieprzaj" było jeszcze "pierdoły" i jeszcze coś, czego nie pomnę. W scenie z Ewką i jej szemranym "kawalerem" w samochodzie - dialogi całkiem jak między dwojgiem współczesnych nastolatków.
    Aktorka grająca Ewkę kradnie show.
  • matt_banco 06.03.17, 12:30
    Ano kradnie ... w BE aż tak tego potencjału aktorki nie widać, ale nie zdziwiłbym się jednak gdyby i tam zapędziła Małaszyńskiego w kozi róg (bo na razie to go zapędza w rój łóżka) ;-) W każdym razie wygląda, że pojawiła się zdolna aktorka z charakterem i urodą bardzo filmową.
  • glafira 09.03.17, 17:39
    Obejrzałam wczoraj i uczucia mam mieszane.
    W porównaniu do BE, aktorstwo na dużo wyższym poziomie. Dobrze się ogląda pod tym względem. Widać emocje, mimikę, i tym podobne. A i krwi trochę się polało na początku, więc było bardziej na czerwono niż różowo:)
    Ale. Nie wiem dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że to kolejny serial pod publiczkę. Tak jakoś nie dopracowany w szczegółach. Byle wyemitować i ściągać zyski z oglądalności. Albo to już mój wypaczony 'gniotami' umysł nie chce przyjąć niczego lepszego:)
    W każdym razie na razie mam zamiar dalej śledzić losy bohaterek, chociaż znowu ten 'współczesny' język razi. No razi.
    Ale bez kozery przyznaję Wam rację. Ta aktorka grająca Ewkę kradnie show. Może to będzie 'spiritus movens' tej produkcji. Oby. Oby. Bo jeśli od dłuższego w polskich serialach nie dano nam bohatera z krwi i kości to niechaj to będzie bohaterka. Byle utrzymała serial na poziomie:)
  • matt_banco 12.03.17, 23:03
    Fju, fju ... no może i z tego będą "Bękarty wojny" ... w spódnicach. Drugi odcinek oglądało się równie dobrze jak pierwszy. I to w sumie chyba jest najważniejsze, bo jak widać uproszczeń, również fabularnych, sporo, ale "toczy się", bo jednak uznano, że opowieść jest najważniejsza (a montaż w tym moze pomóc). Tercet główny nieźle się sprawdza, choć faktycznie jego konstrukcja zaczyna trochę przypominać klasyczne rozwiązania z "bandą chłopaków", w której każdy ma swoje miejsce, swoje "tajemne umiejetności" i swój charakter. Dobre, sprawdzone rozwiązanie, tu w kobiecym wydaniu.
    Więc może i ten "komiks" to nie jest aż tak absurdalne odniesienie. W sumie to "Kloss" czy "Pancerni" jakoś sie obronili. Przyznam, ze zrobilo sie to intrygujące, właśnie w tej warstwie koncepcyjnej. Będzie patrzone dalej ...
  • matt_banco 12.03.17, 23:08
    Aaa ... no i Niemiec jako Niemiec, to jednak jest ... Niemiec. Można powiedzieć z krwi i kości (choć raczej nie tych z BE ;-)
  • maniaczytania 13.03.17, 00:04
    no i docenić chyba można, że w kluczowej chwili (nie zdradzę może o jaką chodzi, bo może ktoś nie widział), nie pojawiło się narzucające się rozwiązanie - mnie ta chwila zaskoczyła trochę.

    --
    Maniaczytania - blog
  • glafira 13.03.17, 17:21
    matt_banco napisał:

    W sumie to
    > "Kloss" czy "Pancerni" jakoś sie obronili.

    No tak... Zwłaszcza, że "Kloss" czy "Pancerni" to była głęboka komuna, czyli 1 lub 2 programy, jeden telewizor czarno - biały na kilku sąsiadów (tak, tak, były takie czasy) i cenzura, która nie pozwalała pokazać nic innego ponad dozgonną przyjaźń polsko - radziecką:)))
    A obronili się, bo w tamtych czasach nie było nic do porównania, a obecnie, bo to, pomijając ocenzurowane przekłamania, to kultowe seriale. Wspaniali aktorzy, wspaniałe, chociaż czarno - białe plenery, wspaniałe dialogi i itp. itd. Długo można wymieniać.

    A "Wojenne dziewczyny", chociaż wyprodukowane w czasach kablówek, internetów, dvd, gdzie porównań jest bez liku, też się bronią. Na swój sposób.
    Mnie osobiście drugi odcinek oglądało się dużo lepiej niż pierwszy. W zasadzie pierwszy przeszedł prawie bez echa, drugi pozostawił po sobie już pewne wrażenia. Scena z Niemcem, no...dobra po prostu. Tak było i cofając się do wcześniejszych postów w wątku, określenie tego serialu w celu uprzedzenia krytyki jako 'lekki komiks' to zdecydowanie określenie na wyrost. Jest dobrze i będzie dalej oglądane:))
  • asiek25 14.03.17, 11:51
    Ja się jednak nie zgodzę. Dla mnie to jakiś serial awanturniczo-przygodowy. I chyba jestem tradycjonalistką, bo jednak temat wojny jest na tyle dramatyczny, że wolałabym aby był bardziej realny i ten dramatyzm oddawał. Nawet jeśli już zrobiono o tym pięćdziesiąt filmów. Zatem razi mnie jednak ta czystość wokół, nienaganne stroje, wyfiokowane pannice, współczesny język.
    Na plus:
    - niechęć do przyjmowania Żydów, przynajmniej nie ma hurraoptymiznu, pomagamy wszystkim bez względu na konsekwencje
    - scena przesłuchania Irki w obecności tłumacza, chyba po raz pierwszy w takich filmach. Plusem jest również to, jak bardzo ta tłumaczka była obcesowa i beznamiętna. Bardzo mi się podobało
    - szkoda mi Budnik, bo to fajna aktorka, ale cieszę się, że nie było happy endu i została zastrzelona. Przynajmniej zgodnie z realiami.
  • glafira 14.03.17, 16:11
    Masz dużo racji w tym co piszesz. Wojna to był dramat i co do tego nie ma wątpliwości. Tylko obawiam się, że producenci z góry założyli, że to nie będzie 'ekranizacja' wojny, tylko wydarzenia oparte na 'motywach' wojny. Trzy muszkieterki walczące z wrogiem, a wojna jako tło. I w ten sposób zdobędą większą publikę, a wszak oglądalność to teraz priorytet.
    Po prostu serial ogląda się dobrze.
    Wojnę można pokazać też na wesoło, jak chociażby "Wielka włóczęga" z niezapomnianym Luisem de Funes. Taki film też się obroni:)
  • lilith76 14.03.17, 16:33
    "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" - wojna jako łotrzykowska ballada.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • asiek25 14.03.17, 17:51
    Zgoda, ale to klasyk. Poza konkurencją ;)))
  • lilith76 14.03.17, 18:51
    Bo najpierw chciałam napisać, że musiało urodzić się trzecie pokolenie, które nie pamięta II wojny by móc kręcić film nie na kolanach i świeczką w dłoni. A potem przypomniałam sobie "Jak rozpętałem..." :)

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • mozambique 15.03.17, 10:56
    a Giuseppe w Warszawie ?- chyab nie bylo lepszej komedii o okupacji

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • lilith76 15.03.17, 21:49
    Moje życie byłoby uboższe bez tej reklamy.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • raszefka 15.03.17, 21:59
    😄
  • matt_banco 19.03.17, 23:24
    A jednak ... komiks ;-) Dziwnie mi się oglądało ten odcinek. Jakbyśmy wcześniej nie podjęli tematu "komiksowości" to pewnie uznałbym, że to jest jakaś pomyłka, ale niejako przygotowany na mocno umowną konwencję ... bawiłem się nieźle. I tylko nie wiem czy to aby tak właśnie miało być (choć reżyser uprzedzał). Jest w tym jakaś taka urocza nieporadność, a jednocześnie niezła stylizacja (nawet szyby wylatują spektakularnie i trochę "na wyrost").
  • faszyna 20.03.17, 09:34
    A ja się nie mogłam przekonać... Poprzednie odcinki z powodu okoliczności obejrzałam fragmentarycznie, a ten pomimo szczerych chęci wytrzymałam tylko do połowy. Może to i komiks, ale nie ma we mnie luzu potrzebnego do kupienia tej konwencji. Choćby scena zabójstwa w szpitalu, niby niezła scena, ale od razu pojawiła mi się nachalna myśl, że ciągiem dalszym będą rozwałki personelu szpitala, który dopuścił do tej zbrodni. "Honorowi" cichociemni byli wybitnie niefrasobliwi, ale te "wesołe trzpiotki" z giwerami w rękach to ponad moje obecne nastroje, pozostające pod wpływem nieprzyjemnej sytuacji geopolitycznej, w jakiej przyszło nam teraz żyć. Twórcy "Powidoków" czy "Pokotu" mówią o nieoczekiwanej aktualności swoich filmów, a dla mnie "Dziewczyny" w swoim komiksowym charakterze wydają się całkowicie mijać z duchem otaczającej nas teraźniejszości. Ale pewnie to tylko mój prywatny i subiektywny pesymizm tak rzutuje na ogląd serialu....
  • latarnik88 20.03.17, 09:46
    Obejrzałam 2 odcinki . Zobaczyłam ładne , kolorowe obrazki utrzymane w konwencji przeznaczonej dla odbiorców publicznej ,
    karmionych od lat tureckimi serialami.
    I tyle.

    --
    czułe słówka
  • matt_banco 20.03.17, 09:50
    No właśnie ... mam ten sam problem. Z jednej strony podoba mi się "postrzelony" charakter całego przedsięwzięcia, z drugiej strony jakoś tam przeszkadza mi wojenny kontekst i ów niefrasobliwy stosunek serialu do niego. To trochę dziwne, bo przecież było "na kilogramy" filmów o takim charakterze, które mi jakoś "nie zgrzytały", a tu jednak jakiś delikatny opór się pojawia (można powiedzieć, że wstydliwy opór, bo rozbawiła mnie sekwencja rozbijania szyb i konsumpcji zdjęć, ale gdzieś tam czułem, że to trochę ... czy ja wiem ... niestosowne ;-)
    Nie zmienia to faktu, że bawiło mnie patrzenie na ten odcinek jak na wprawiony w ruch komiks, nawet montaż i światło też się w to wpisuje. Gdyby to było animowane (albo w konwencji SIN CITY) to pewnie nie miałbym żadnych oporów.
  • mozambique 20.03.17, 11:24
    no i oficer niemiecki który poszedł na dziwki a wolał grac Szuberta w duecie z Żydówką

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • faszyna 20.03.17, 11:36
    "rozbawiła mnie sekwencja rozbijania szyb i konsumpcji zdjęć, ale gdzieś tam czułem, że to trochę ... czy ja wiem ... niestosowne "
    Przy "Czasie honoru" wybrzydzaliśmy na brak inteligencji u naszych chłopaków. Mnie w scenie tłuczenia gablot zdziwiło narzędzie. Przecież na akcję wyjmowania zdjęć w biały dzień na uczęszczanej ulicy powinno się iść z diamentem w garści, a nie tym czymś, czego używały dziewczyny. To nie są cwane warszawianki, lecz blondynki z dowcipów, bo tylko takie anegdotyczne osoby mogłyby wyobrazić sobie podobny absurd jak głosne tłuczenie szyb pod bokiem Niemców. No albo postacie z komiksu, jak sugeruje Matt.
  • matt_banco 20.03.17, 12:00
    No ale znów był to Niemiec (no dobra, będać precyzyjnym Austriak), grający Niemca ... swoją drogą to dość przewrotne, że akurat do tego serialu zatrudniono aktorów niemieckojęzycznych (może to całkiem zamierzone "umiędzynarodowienie"). Cała sekwencja "szykowania się na akcje" z tym "kurczakiem" i "no ja nie pójdę, bo ja wyglądam jak dziwka" była z założeń komediowa i trudno było po czymś takim oczekiwać jakiejś "rzeźni". Bardziej była to ot taka sobie przewrotna wersja historii tej mniej atrakcyjnej księżniczki do której uśmiechnął się królewicz.
    A co do narzędzia tłuczenia, to obawiam się, że zostało ono podporządkowane gagowi, czyli musiało zapewniać odpowiedni efekt przy rzucie i trafieniu w fotografa.
  • matt_banco 20.03.17, 13:03
    Na Filmwebie pojawiało się ładne określenie ... "Aniołki Charliego", a w zasadzie to "Aniołki Witka". A ja pogrzebałem, bo mi spokoju nie dawał sposób ustawiania światła w tym serialu (zamiłowanie do poświat). I okazało się, że zdjęcia robił Marian Prokop, człowiek który zmajstrował trochę nietypowo kręconych filmów, w tym "Miasto 44", czy "Wojna polsko-ruska". I jeszcze te zabawne przeróbki polskich legend. Ciekawy wybór, trochę odmienny niż chociażby ekipa od "Czasu honoru".
  • mozambique 20.03.17, 15:30
    mi tez zgrzytnęły te cudownei odresaturowane, pachnace swieżoscią , pastelowe , zółte ., białe, różowe kamieniczki w uliczce gdzie panny wystawy tłukły

    ale plusy ze sie naparcowal;i i znaleźli nawet kocie łby

    p.s. mnie rozwaliła scena w domu gdzie styrana Stenka ręce po łokcie urabia praniem a młody, doskonale uczesany i odkarmiony byczek malowniwczo czyta książke na leżaku pod krzakiem róż . PAnny jeszce cos z tym maglem pomagają a Witek ? co on wlasciwie robi w celu walki o byt ? oprócz oczywiscie bardzo rzucającego sie w oczy konspirowania

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • matt_banco 20.03.17, 15:46
    On dba o realia ... partnerstwo, tudzież zaangażowanie w prace domowe to chyba jednak jeszcze nie w tamtych czasach. Są granice brawury, można mówić współcześnie, można ubierać się modnie, ale dopiero zaangażowanie konspiratora w bieliźniany proceder, to byłoby przegięcie ;-))))
  • mozambique 20.03.17, 15:56
    ale on W OGÓLE jakos zarabia na ten dom? pracuje, handluje, kradne słoninę ? cokolwiek?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • matt_banco 20.03.17, 16:07
    No ta kwestia chyba nie była poruszana. I tak dobrze pokazali, że jada, bo czasami postaci w serialach żywią się światłem ;-)
  • glafira 20.03.17, 16:32
    Tym razem było uroczo, kolorowo i...kompletnie absurdalnie.
    Pomijając fakt, że takie akcje jak ta w szpitalu czy z wybijaniem szyb poniosłyby za sobą straszne konsekwencje (za 1 Niemca 100 Polaków lub coś w tym kontekście), to sama akcja wyniesienia, ukrycia zakrwawionych zwłok w szpitalu wystarczyłaby na jeden odcinek. Dziewczyny wchodziły po schodach, więc ten kolaborant musiał leżeć gdzieś na piętrze. Trzeba go było w tajemnicy znieść gdzieś do piwnicy, ukryć, posprzątać salę, wszystko w ukryciu, a w serialu padło tylko jedno zdanie, z tego co pamiętam: "trzeba go gdzieś ukryć". I kto to zrobił. Kto wyniósł zwłoki do piwnicy. I kto zatarł ślady zbrodni w sali. Te elegancko ubrane, zadbane dziewczyny???

    Drugi absurd to ten z przejęciem broni. Przy pierwszym spotkaniu Marysia wzięła od Niemca pas z kaburą. Dosyć duży. Ja nie zauważyłam, aby go gdzieś ukryła. Po drugim spotkaniu wyniosła dwie sztuki broni w małej torebce typu konduktorka. Tak po prostu. Bez papierów, z facjatą (sorry, ale tu twórcy dobrze dobrali aktorkę) typowej Żydówki i spokojnie przeszła przez okupowane miasto z torebeczką pełną pistoletów:)
    A gdzie jakaś asekuracja, przemykanie bramami, strach przed łapanką...

    "Aniołki Witka". Dobre, ale to chyba nie ten image:))



  • lilith76 20.03.17, 17:36
    Historia rzeczywiście trzyma się realiów tak jak historia w "Bękartach wojny".
    Fajnie wypuścić w życie pokolenie Polaków, dla których wojna, to seria rzucania kamieniem, czy ubijania kijem w szpitalu pełnym Niemców. Przygoda.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • lilith76 20.03.17, 17:36
    Historia rzeczywiście trzyma się realiów tak jak historia w "Bękartach wojny".
    Fajnie wypuścić w życie pokolenie Polaków, dla których wojna, to seria rzucania kamieniem, czy ubijania kijem w szpitalu pełnym Niemców. Przygoda.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • maniaczytania 20.03.17, 22:10
    ja myślę, że przecież część tych, którzy działali w małym sabotażu, traktowała to, jako przygodę, więc mnie to nie dziwi.

    --
    Maniaczytania - blog
  • glafira 21.03.17, 17:24
    Ja od początku twierdzę, że serial dobrze się ogląda. Tylko w ostatnim odcinku nasze Supermenki pojechały trochę bo bandzie:)
    Ja w każdym razie przez resztę odcinka cały czas się zastanawiałam, co one zrobiły z tymi zwłokami, czy nie bały się, że ta pielęgniarka je wyda, czy pomyślały, jak bardzo naraziły personel szpitala i tak dalej. Serial poszedł chyba bardziej w kierunku przygód z serii płaszcza i szpady niż przeżyć wojennych. Wyjątkowo raziło to w 3 odcinku. Nie chcę porównywać do "Czasu honoru", bo nie pamiętam szczegółów, ale tam przynajmniej ulice wyglądały jak ulice okupowanego miasta. Roiło się od Niemców, a nasi dzielni chłopcy musieli się trochę pomęczyć i nakombinować, jak przemycić broń z jednego krańca miasta na drugi. Wojenne dziewczyny poruszają się po kolorowej Warszawie bez przeszkód, mordują, rozbijają szyby, a Niemca nie uświadczysz.
    Co nie znaczy, że mnie to zniechęciło do serialu. Nie. Będę dalej oglądać, tylko denerwuje mnie takie podejście twórców do 'inteligencji' widza. Komiks komiksem, ale nasze polskie, przesycone wojenną historią dusze, z trudnością przyjmują taki 'wojenny luz', zwłaszcza, że nikt nie obiecywał, że to komedia będzie:))
  • maniaczytania 21.03.17, 19:15
    nie, no jak nie było Niemców, jak byli - przecież przy ostatnim fotografie dziewczyny czekały aż przejdzie patrol. Ale rozumiem, o co chodzi, choć i w "Czasie honoru" różnie to bywało ;)


    --
    Maniaczytania - blog
  • maniaczytania 20.03.17, 22:04
    ten odcinek chyba taki 'lżejszy' na odreagowanie tego poprzedniego.
    Ale mi w sumie nic nie przeszkadza, bo cały czas czuję ducha "Czasu honoru" - trzymanie się realiów mniej więcej na tym samym poziomie, chłopaki co i rusz prywatę 'odwalali', zasad konspiracji to nie przestrzegali żadnych chyba. Ale ich losy, historia wciągały tak, jak i zaciekawiają losy dziewczyn.



    --
    Maniaczytania - blog
  • matt_banco 27.03.17, 08:28
    Dyskusji na temat konwencji, pastiszu czy parodii było już na tym forum bez liku. Wygląda na to, że temat jest nieśmiertelny i w polskich produkcjach nie do wykonania. Gdy już wydaje się, że przyjęto pewną konwencję, skonstruowano pewien świat i zasady nim rządzące, to okazuje się, że nic takiego nie miało miejsce i można wszystko. Odcinek 4 pokazał, że jednak nie mamy do czynienia z "komiksem", ale z niechlujnymi jajami. Ruch oporu, ba podziemna armia posługuje się rikszą, a Aniołki Witka bez problemu załatwiają ciężarówkę, prowadzą ją brawurowo niczym Chewbacca Sokoła Millenium i strzelają celniej niż Han Solo. No miały przecież szkolenie. Pobiegały po Stumilowym Lesie pod okiem tajemniczego Don Pedro i postrzelały do środków antykoncepcynych (nie wiem czy to był product placement czy kampania społeczna). A i Niemcy nieźle wywijali. Na szczęście wszystkich uratowały gołębie. Pewnie miały w swoich szeregach szeregowca Dolota.
    Komiksowość, z uproszczonym światem, zasadami i przerysowanymi postaciami - czemu nie. Ale nie ma w tym zbyt wiele miejsca na piramidalne idiotyzmy, bo konwencja obnaży je jeszcze bardziej.
  • mozambique 27.03.17, 11:30
    mi sie najparwde podobala Akcja pod Wybrakowanym Arsenałem, - srodek dnia, obca ciezarówka stoi pod płotem, trzy dziumdzie stękacjac pracowicei noszą skrzynki z bronia przez dziure w płocie a w Arsenale - jeden patrol , ktory zreszta poszedl sobie ogladac mecz na laptopie

    Zakochany Kundel , pardą , Kapitan to juz w ogóle jakis kabaret , jedyny plus ze chłopak przystojny więc popatrzeć miło ,
    ale aktorka grajaca żydówke ma dośc semicką urodę wiec nie wierze ze zaden patrol jej nie przyskrzynił.

    racje wiec ktos tu powiedział - jakim cudem NIemcy 5 lat ta okuypacje prowadzili , jak z nich tacy debile ?

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • raszefka 27.03.17, 11:40
    mozambique napisała:

    > jedyny plus z
    > e chłopak przystojny więc popatrzeć miło ,
    >

    Ale chyba już nie popatrzymy :/
  • lilith76 27.03.17, 12:18
    Mnie zaskoczyło jak w którymś odcinku, chyba Irka powiedziała do matki, że Żydówka ma dobry wygląd, więc może u nich zostać. Gdzie ona ma dobry wygląd? Swoją drogą, świetnie dobrali aktorkę do roli.
    Nie pamiętam imion dziewcząt, więc tak użyłam tej Żydówki.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • mozambique 27.03.17, 13:24
    mnie tez to zdziwilo , ona wlasnie wygląda na Żydówke od razu

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • raszefka 27.03.17, 13:34
    No bo jak jest bohaterka Żydówka, to musi wyglądać jak Żydówka ;) Reszta jest zaklinaniem oczywistości
  • asiek25 27.03.17, 14:25
    A nie mówiłam, że to gniot z elementami fantastyki będzie?? :DD
    Oglądam to tylko po to, aby zobaczyć, jakie jeszcze durnoty scenarzyści wymyślą.
    No i cóż, Akcja pod Arsenałem po prostu bombowa!!! W sumie zdziwiłam się tylko, że one całej tej siatki nie wycięły i nie rąbnęły całej ciężarówki z bronią. Byłaby szansa na jakiś romans Żydówki z Niemcem.
    Stenka, która na początku była niechętna przyjmowaniu pod swój dach kogokolwiek, teraz bierze każdego jak leci, nawet rannego Niemca.
    Dziewczyny wyfiokowane cały czas, po lesie pobiegały, żadna się nawet nie spociła, na akcję każda pazurki pomalowane w gorącej czerwieni. No tak, nieźle wysportowane, skrzynie z bronią nosiły jakby to były worki papieru toaletowego.
    Mam nadzieję, że z odcinka na odcinek będzie coraz lepiej i będzie się z czego pośmiać. Szkoda tylko, że przy okazji ukatrupiają niezłych aktorów (Budnik, Jakus), a zostawiają same miernoty.
  • glafira 27.03.17, 16:46
    To ja do tej listy absurdów dodam jeszcze zachowanie dziewczyn na tym pchlim targu, handelku. Rozmawiały, kłóciły się bez najmniejszych obaw. Żadnego ściszania głosu, rozglądania się na boki w miejscu, gdzie roiło się od folksdojczy i innych podejrzanych typów. I uwaga wypowiedziana, a w zasadzie wykrzyczana na temat żydowskiego pochodzenia jednej z nich. I nic. Nikt nie słyszał, nikt się nie zainteresował. Bzdury kompletne.
    Szkoda, bo przez pierwsze dwa odcinki wydawało się, że serial, chociaż uroczy i kolorowy, pociągnie konwencję do końca. Niestety, absurd goni absurd. Tylko dla mnie pastisz, parodia kojarzy się głównie z filmami typu "Faceci w rajtuzach" czy "Szklanką po łapkach", gdzie z założenia ma to być komedia parodiująca poważne, czasami straszne filmy. Wojenne dziewczyny trudno zakwalifikować pod jakąkolwiek kategorię. Miało być wojennie, konspiracyjnie, trochę komiksowo, a wyszły Aniołki, tylko chyba nie o to twórcom chodziło. I znowu kolejne rozczarowanie, bo zapowiedzi szumne były, a wyszło jak zwykle.

    Co do 'Żydówki', to ja już wcześniej pisałam, że świetnie pod względem żydowskiego wyglądu dobrana aktorka bez problemu przenosi broń w małej torebeczce, nie zaczepiana przez patrole. I nie jestem pewna czy dobrze pamiętam, ale to chyba ta właśnie Marysia (Żydówka) nie miała dobrych papierów, dlatego kazano jej siedzieć, za przeproszeniem, na du...e w domu i nie wychylać nosa. A w następnych odcinkach lata bez problemów po okupowanym mieście i nawet patrol, który kazał jej otworzyć futerał, nie zażądał papierów, mając na względzie jej podejrzany wygląd.
    Zaklinanie oczywistości nic tu nie pomoże:) Z dobrze zapowiadającego się serialu zrobił się gniot. Bez dwóch zdań:))

    Na marginesie. Wczoraj, a właściwie to już dzisiaj chyba na dwójce była powtórka "Akcji pod Arsenałem". Widziałam tylko początek, potem zasnęłam, późno już było, ale już od samego początku był klimat. Prawdziwy, wojenny, no, ale to film z 1977r. I chyba nic więcej nie trzeba dodawać. Wtedy robiono filmy z dbałością o szczegóły, teraz robi się pod publiczkę z nadzieją na szybkie zyski. Sorry, ale inaczej nie da się podsumować wczorajszego odcinka Wojennych dziewczyn...
  • eridan 27.03.17, 21:54
    Wczoraj obejrzałem dwa odcinki po kolei, trzeci i czwarty. W sumie mogę powiedzieć, że serial ten jest nieznośnie irytujący, aczkolwiek trudno mi nawet w skrócie opisać jakieś dominujące sekwencje scenariusza, czy gry aktorskiej, które by tę irytację w jakiś celny sposób skwitowały. To tak trochę, jak niektóre osoby, które nie lubisz właściwie od pierwszego wejrzenia i to się już raczej nie zmienia. Tu jest jakby tak samo. Oczywiście pewne absurdy, jak kradzież broni lub bezproblemowe wyjście z "kotła" założonego nie wiadomo po co przez jakichś niemców, potem lustracja domu Stenki - to wzmacnia irytację, bo widać, że traktuje się widza jak idiotę. Tak samo, jak paradowanie po ulicach okupacyjnej Warszawy ładnych dziewczyn w pięknych kreacjach, bez jakiejkolwiek obawy, że do domu to już dziś można nie wrócić. A jedna z nich o prawdziwie żydowskim wyglądzie (te ostre rysy i melancholijne ciemne oczy: gratulacje za dobór aktorki do roli!) bez lęku chodzi po mieście, w którym Żyd był rozpoznawalny "bez pudła" - jako wynik doskonałej znajomości cech charakterystycznych tej grupy narodowościowej wśród ówczesnych mieszkańców. Po mieście mógł chodzić jedynie Żyd o wyglądzie słowiańskim albo jeszcze lepiej aryjskim, z doskonałą znajomością języka polskiego i kultury polskiej, co wcale nie było takie powszechne wśród społeczności mojżeszowej. Tę irytującą nieznośność mogłyby przytłumić np. dobre dialogi w stylu znanym z filmów Q. Tarantina, ale niestety, są czerstwe jak trzydniowa kajzerka. Oglądam jednak dalej, bo w końcu może scenarzyści jakimś cudem wzniosą się na wyżyny i dadzą aktorkom pograć na miarę talentu, nie obrażając inteligencji widzów.

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • seidici 28.03.17, 09:14
    do tej listy absurdów dodam jeszcze zachowanie dziewczyn na tym pchlim targu, handelku.

    To nie jest tak, że podczas okupacji Niemcy bez przerwy biegali z karabinami po Warszawie i strzelali do cywilów, jak do kaczek, gdyż na co dzień toczyło się tam zwykłe życie.

    --
    Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
  • mozambique 28.03.17, 10:20
    zwykle życie pełne szpicli , folksdojczów i zwykłych "łapaczy " Żydów. których byłą masa

    fakt ze MArysia wpada w kocioł i wychodzi z niego bez problemu , jeszcze z niezasłużonym zarobkiem, po prostu nie miesci sie w głowie

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • seidici 28.03.17, 12:25
    Dokładnie tak to wyglądało. Jest początek wojny, na ulicach trwa walka o żywność, kwitnie handel, ale nie jest to front wojenny, nie getto, nie powstanie warszawskie. Jeszcze nie wtedy.

    --
    Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
  • asiek25 28.03.17, 13:53
    seidici napisała:

    > Dokładnie tak to wyglądało. Jest początek wojny, na ulicach trwa walka o żywnoś
    > ć, kwitnie handel, ale nie jest to front wojenny, nie getto, nie powstanie war
    > szawskie. Jeszcze nie wtedy.
    >


    W pierwszym lub drugim odcinku zostaliśmy przeniesieni do roku 1942, zatem jest jakaś połowa wojny, a nie początek.
  • glafira 28.03.17, 17:48
    Chyba trudno dyskutować na poważnie o tym, co odczuwali w ludzie w czasie okupacji, jeśli się tam nie było (na szczęście).
    Myślę jednak, że strach ich nie opuszczał przez cały okres wojny, a początek mógł być nawet gorszy. W późniejszych miesiącach, latach wielu zdołało się jakoś przyzwyczaić, o ile do czegoś takiego można się w ogóle przyzwyczaić. W każdym razie wiedzieli jak się ukrywać, konspirować, zdobywać żywność. Początek to była z pewnością wielka niewiadoma. Bliscy, znajomi, sąsiedzi, ze strachu przechodzili 'na drugą stronę', nie wiadomo było, komu zaufać, były łapanki, strzelanie, więzienia, patrole. Strach był wszechobecny, a nasze dziewczyny zachowują się, jakby uczestniczyły w niekończącej się majówce czy zabawie. Bez obaw latają po tej Warszawie, bawią się w mścicielki samowolki, istne Lary Croft.
  • maniaczytania 28.03.17, 20:05
    moim zdaniem trochę projektujecie własne wyobrażenia i obawy. A życie się przecież toczyło, tak jak napisała Glafira - ludzie się przyzwyczajali do życia w okupacji, wiedzieli, jakich zasad trzeba przestrzegać (godziny policyjne chociażby, lokale, do których można było chodzić lub nie, przecież i kina działały - 'tylko świnie siedzą w kinie' nie dotyczyło tylko Niemców), czego unikać.
    Poza tym w takich serialach 'licentia poetica' działa trochę bardziej 'zezowato' - ja bym się tak nie czepiała tego ich chodzenia, w "Czasie honoru" też tak łazili, one są nienawykłe do rozkazów, subordynacji, a w "Czasie honoru" szkoleni przecież cichociemni co chwila prywatę 'odwalali' i żadnych zasad konspiracji nie utrzymywali.

    --
    Maniaczytania - blog
  • glafira 29.03.17, 17:58
    Ja jednak nie jestem w stanie kupić takiej konwencji serialu. Dla mnie 'licentia poetica' kojarzy się z całkowitym odstępstwem od przyjętych norm i utrzymaniem jednolitego frontu fabuły. W Wojennych dziewczynach mamy pomieszanie z poplątaniem. Z jednej strony okupacja z całym jej dramatyzmem (zastrzelenie matki jednej z dziewczyn, strzelanie do Żydów), z drugiej babska kampania, która rozwala wroga, nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji.
    Wydaje mi się, że w "Czasie honoru" te proporcje były lepiej wyważone. Były sukcesy, były też porażki. Były udane akcje, ale były też wpadki, aresztowania, postrzelenia, zdrady.
    W serialu o dziewczynach brakuje też napięcia, które normalnie towarzyszy takim produkcjom. Ja w każdym razie oglądając tę akcję z ciężarówką pomyślałam tylko: 'co za głupoty'. Bo co dalej. Czy właściciel tego warsztatu nie obawiał się, że Niemcy będą szukać tego samochodu, bo ktoś mógł go zapamiętać, że nie wspomnę o przechowaniu zdobytej broni.
    Podobnie z akcją w szpitalu. Najlepiej wydźwięk tej akcji oddała Faszyna, więc pozwolę sobie na cytat:
    "Choćby scena zabójstwa w szpitalu, niby niezła scena, ale od razu pojawiła mi się nachalna myśl, że ciągiem dalszym będą rozwałki personelu szpitala, który dopuścił do tej zbrodni."
    No właśnie. W dalszych odcinkach żadnej wzmianki o konsekwencjach tej szpitalnej zbrodni. I znowu nasuwa się myśl. No bzdura. Bo albo bawimy się w serial wojenny, albo Aniołki. Innej alternatywy nie ma. Albo strasznie, albo wesoło. Inaczej nie da się tego kupić. No nie da.

    I jeszcze wrócę do Marysi (Żydówki). Czy ona nie miała się ukrywać w tym domu praczki (Stenki)? Jeśli tak, to dlaczego lata bez obaw z koleżankami po mieście bez ważnych papierów? Chyba, że coś przeoczyłam, ale nie chce mi się ponownie oglądać pierwszych odcinków:)

    A serial naprawdę dobrze się zaczął. Tylko im głębiej w las, tym coraz gorzej.

  • maniaczytania 15.05.17, 00:29
    asiek25 napisała:

    > seidici napisała:
    >
    > > Dokładnie tak to wyglądało. Jest początek wojny, na ulicach trwa walka o żywność, kwitnie handel, ale nie jest to front wojenny, nie getto, nie powstanie warszawskie. Jeszcze nie wtedy.
    > >
    >
    >
    > W pierwszym lub drugim odcinku zostaliśmy przeniesieni do roku 1942, zatem jest jakaś połowa wojny, a nie początek.


    Po dzisiejszym, a właściwie wczorajszym odcinku chyba nie ma wątpliwości, że żadna połowa, nadal rok 1941.

    --
    Maniaczytania - blog
  • faszyna 28.03.17, 10:42
    Owszem, może i Niemcy nie biegali wzdłuż i wszerz, ale w Polakach był nieprzemijający strach, że śmierć jest na wyciągnięcie ręki. Moja mama przywoływała tamte uczucia krótkim stwierdzeniem: wychodząc z domu nigdy się nie wiedziało czy się do niego wróci. A dziewczyny z serialu wychodzą z domu jak współczesne dziewczyny na dyskotekę. Co dotyczy tez ich wymuskanego wyglądu...
  • seidici 28.03.17, 12:26
    Przynajmniej są wystylizowane na lata 30-te, a nie jak w "Stawce większej, niż życie" na współczesne wówczas lata 50-te.

    --
    Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
  • matt_banco 03.04.17, 09:00
    Bzdur międzygalaktycznych ciąg dalszy ... choć niby miało być lepiej, bo zauważono problem braku niemieckiej reakcji. Po czym zaserwowano wątek z Marysią "Niemcolepną", co to żydowskie dziewczynki w nocy, w magiczny sposób, do domu dostarczyła. Ale żeby miała łatwiej strój im odpowiedni dano, tak aby absolutnie nie było nic widać. Wątek z zabiciem Burkhego też cokolwiek niedorobiony. Rikszą ... tak, tak równie realne jak spacer z żydowskimi dziećmi. Ale gdyby ..., no właśnie, jednak dociśnięto do końca, zrobiono z tego "Bękarty", czy też "Wściekłe" i dodano do tego czarny humor plus niekonwencjonalne lub brawurowe rozwiązania (tam gdzie obecnie są dziury fabularne i logiczne ) ... ech zamarzyło mi się.
    Więc po co ja to ogłądam ... bo mi się dobrze patrzy na te wszystkie młode niopatrzone twarze. Ucieszył mnie Kamil Szeptycki (którego polubiłem w "Aż po sufit"), tu stylowo wpasowany. No i wciąż cieszy pani Aleksander, ze swoją malowniczą fotogenicznością (ma dziewczyna szczęście, że jej uroda jest delikatnie "przełamana").
  • mozambique 03.04.17, 10:29
    jesli dobrze widziałm to Marysia NIe-semicka dwie żydowskie, obszrapane, niemiłoseirnie brudne dziewczynki przetransportowała przez pół Warszawy w środku słonecznego dnia ?

    no i skad one nagel mają "swietne papiery" skoro jeszcze niedawno papiery miały strasznie tandetne ?

    a folksdojcz od prania to tez nagle zakochany w Żydówce ? oni wszyscy ślepi czy co ?

    juz nie mówic o tym jakim cudem szmalcownik z ulicy ot tak sobei wszedło do zakonu? przeciez te wszytskie bramy to zakonach są zamknięte na 3 spusty

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • maniaczytania 03.04.17, 19:33
    mozambique napisała:

    > no i skad one nagel mają "swietne papiery" skoro jeszcze niedawno papiery miały strasznie tandetne ?

    To chyba łatwe akurat, żeby się domyślić - miały tandetne, bo sobie same załatwiły, po przyjęciu ich do "podziemia', logiczne, że wyrobiono im dobre. Nie musiało to być pokazane.


    --
    Maniaczytania - blog
  • eridan 08.04.17, 07:14
    Jak zwykle obejrzałem po czasie, czyli wczoraj. Dotąd miałem nadzieję, że serial pójdzie śladami mistrza Tarantina, przynajmniej jeśli chodzi o błyskotliwe dialogi. Wrażenia z ładowania kulki w łeb kolejnym szwabom i szmalcownikom pomijam, bo to stało się oczywiste i przewidywalne. Ale tych dialogów było tyle, co nic. No więc znowu skupienie na logice wydarzeń i szczegółach. Przede wszystkim strój, wygląd, wnętrza. Jak zwykle ładne, sztukateria bez zarzutów, miasto Warszawa (czyli Lublin) - kolorowa, ludzie spokojni, nie wiem czy zdają sobie sprawę, że jednak jest okupacja, oficer niemiecki maszeruje do kochanki swobodnym krokiem, jak aleją pod lipami w Berlinie. Sielanka. Czarna nabija magazynek parabelki niezgodnie ze sztuką, co łatwo zauważyć, bo naboje wchodzą tak lekko, pieniążki do portfela. Żydóweczki ładnie dobrane, może pożyczyli od uchodźców, po mieście dzieciaki żydowskie chodzą całym stadem, bo muszą się przecież "poopalać"!!!! Groza. Szkopa zabijają w kamienicy na oczach kochanki. Ta pewnie nic nie powie na gestapo (bo przecież spierniczyłaby tym samym całą rolę Stenki - wywiezionej za to za karę do Oświęcimia) i Witek et consortes dalej będzie mógł prowadzić swoją walkę o Polskę w salonie przy kawie. Przy wojennych dziewczynach tajemnica twierdzy szyfrów to nieomal ekstraklasa. Ale i tak z masochizmem w oczach obejrzę następny odcinek. A, co tam!

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • glafira 09.04.17, 16:06
    eridan napisał:

    Przy wojennych dziewczynach ta
    > jemnica twierdzy szyfrów to nieomal ekstraklasa.


    Nie brzmi zachęcająco:))

    Ja widziałam tylko fragment wczorajszej powtórki. Nie będę wgłębiać się w szczegóły, ale o co chodzi z tymi żydowskimi dziewczynkami? Rozumiem, że ta Marysia je znalazła, że jakimś cudem przetransportowała je do domu praczki, że je obmyto, nakarmiono, wszy wyłuskano, po polsku ubrano, ale skąd znalazły się w remontowanym mieszkaniu jako pomoc przy sprzątaniu??? Tak sobie i one łażą bez kozery po okupowanej Warszawie czy coś się wydarzyło, czego nie widziałam. Wiem, powinnam obejrzeć cały odcinek, zamiast wywnętrzać się na forum, ale nie jestem pewna, czy po obejrzeniu całego odcinka wszystko nagle stanie się zrozumiałe, dlatego wolę wyprzedzić fakty, a odcinek może obejrzę, kiedyś...:)

    PS. Dziewczynki pod względem wyglądu także dobrano świetnie, stąd moje pytanie. Z takim cygańsko - żydowskim wyglądem powinny siedzieć gdzieś zaszyte w piwnicy albo na strychu, a nie pałętać się po folksdojczowskich mieszkaniach. O rany.
    Matt ogląda, bo mu się dobrze patrzy na śliczną buzię Pani Aleksander, a ja po co...:)))

  • lilith76 09.04.17, 16:22
    Maria uciekając przed łapanką, wpadła w jakąś dziurę w ruinach. Tam znalazła ukrywające się dziewczynki. Przyprowadziła do domu Irki. Jej matka uznała, że trzeba je lepiej schować. Na jeden dzień, konspiracja, ukryła je w mieszkaniu, które remontowali zarobkowo. A one zostawione same, narobiły bałaganu. W ruinach potrafiły myśleć logicznie, tu jakoś nie.
    I nasze trojaczki musiały szybko sprzątać.
    Jakoś tak to szło.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • glafira 09.04.17, 16:52
    Nie rozjaśniło mi to za bardzo w głowie, ale wielkie dzięki:))
    Bo nie wyjaśnioną kwestią pozostaje ciągle ten cudowny transport dziewczynek z miejsca na miejsce. Jak oni to robili. Rikszą je przewozili?
    Ja wiem To czepialstwo jest okropne. Ale niekonsekwencja scenarzystów niestety również:)
  • matt_banco 10.04.17, 08:46
    Kurcze, jakby to wszystko realizowano w wersji "po bandzie i z humorem" to może przekonałbym sie ostatecznie do komiksów ;-) A tak ... a tak mamy absurdalne watki, które już weszły w fazę "tak głupie, że aż fajne" (sceny biegania po lesie z dziwacznym offowym komentarzem ... dajesz, dajesz, uważaj korzeń ... i na dokładkę strzelanie do celu z pistoletu maszynowego), co jednak nie do końca komponuje się w spójną całość. No jak wczoraj Marysia wróciła po jakże spektakularnej akcji ogniowej i matka zapytała ją gdzie była ... to mój mózg od razu dopowiedział "na grillu" i sam siebie wprawiłem w zakłopotanie. I śmiech.
    A najgorsze jest to, że to cholerstwo wciąż daje się oglądać. Szeptycki był przesłodki i w zestawie z panią Pisulą wypada kapitalnie. Kiedyś go ten urok zabije ... zawodowo, no ale może jednak nie, bo talent chłop ma. Odcinek skradł jednak nowy kolega Ewy ... Alfons ... no proszę, zagrane komediowo, zabawnie, podkręcone, ale nie pokręcone. No i podobał mi się Robakiewicz (scena w ogóle jak z jakiegoś klasycznego trhillera szpiegowskiego).
    Więc ... za tydzień spotykamy się znowu. Bo w sumie męczy mnie ten serial mniej niż ... "Czas honoru" ;-)))))))))
  • the_accidental 10.04.17, 17:02
    Zgadzam się, że daje się oglądać - mimo wszystko. Są jakieś emocje. Autorom udało się jedno: zastanawiamy się, co będzie dalej z bohaterkami, co się stanie w kolejnej scenie. No i są sympatyczne postacie, którym można kibicować. Dzięki tym dwóm rzeczom przymykamy oko na minusy. Zawsze powtarzam, że największym grzechem serialu jest pozostawianie widza obojętnym, kiedy zwisa nam i powiewa, co będzie dalej i jak się skończy - vide Belle Epoque.
  • maniaczytania 10.04.17, 18:19
    the_accidental napisała:

    > Zawsze powtarzam, że największym grzechem serialu jest pozostawianie widza obojętnym, kiedy zwisa nam i powiewa, co będzie dalej i jak się skończy - vide Belle Epoque.

    Zgadzam się w 100% :)

    --
    Maniaczytania - blog
  • raszefka 10.04.17, 19:03
    To mnie właśnie zwisł los wojennych dziewczyn. Nie obejrzę wczorajszego odcinka, i poprzedniego też nie. A na BE, mimo pewnych irytacji, patrzę bez wstrętu. Kostiumy, Lubos, Lubaszenko.
  • latarnik88 13.04.17, 16:18
    Jeszcze ta wesolutka muzyczka jako tło ćwiczeń z bronią w lesie.Wyjazd integracyjny a nie wojna.

    --
    czułe słówka
  • roks30 17.04.17, 17:50
    Brak mi w tym serialu brzydoty :). Wszystko za kolorowe. Czas Honoru podobał mi się dużo bardziej, pomimo swoich wad. One wymalowane, paznokcie zrobione, najbardziej zgrzytają mi misternie ułożone włosy, ale nie tylko tu. Ostatnio oglądałam Złodziejkę Książek i tam też główna bohaterka ma loki, że ho ho. Za mało Niemców. Brak atmosfery grozy, cholera mamy okupację. Za cukierkowe i tyle.
  • mozambique 18.04.17, 10:57
    mi sie najbardizje podobalo ze MArysia sprząta w domu w tym kapelutku na włosach , No przeciez to sie nosiło na zewnątrz a nie zamiast wstązki we włosach

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • maniaczytania 18.04.17, 14:13
    roks30 napisała:

    > Brak mi w tym serialu brzydoty :). Wszystko za kolorowe. Czas Honoru podobał mi się dużo bardziej, pomimo swoich wad. One wymalowane, paznokcie zrobione, najbardziej zgrzytają mi misternie ułożone włosy, ale nie tylko tu. Ostatnio oglądałam Złodziejkę Książek i tam też główna bohaterka ma loki, że ho ho.

    Hmm, nie wiem, jak w "Złodziejce ...", ale wystarczy pooglądać stare zdjęcia (nawet z Powstania Warszawskiego!), żeby zobaczyć, że tak, właśnie bardzo dbano wtedy o wygląd. Wydaje mi się, że to był element walki o to, by nie dać się upodlić do reszty, żeby nie dać wyrzucić z siebie resztek człowieczeństwa, nie dać się sprowadzić do 'zwierzęcia'. Kobiety rzadko walczyły, a strój i makijaż były jakby orężem, symbolem buntu przeciw temu, co się działo wokół.


    --
    Maniaczytania - blog
  • faszyna 18.04.17, 14:56
    " tak, właśnie bardzo dbano wtedy o wygląd."
    Hmm, nie jestem znawczynią historii mody i makijażu, ale patrząc na moje otoczenie zauważam, ze jest makijaż na co dzień (albo brak makijażu na co dzień) i jest taki od święta. Mocno umalowane usta długo nie przetrwają, to jest nie przetrwają jedzenia ani dłuższego mówienia, tymczasem na ekranie mamy makijaż nie do zdarcia. No i jeżeli do tego dorzucimy, że kiedyś mocno wymalowane to były panny lżejszych obyczajów raczej, to chyba jednak jest dbałość i "dbałość" (taka filmowa) o wygląd. Oczywiście, to nie oznacza, że panienki z serialu powinny się nosić niechlujnie, ale od czasu do czasu powinny być pokazywane saute.
  • roks30 18.04.17, 15:46
    Nie wiem może masz rację, ale zawsze mi te fryzury zgrzytaja i juz.:-)
  • glafira 18.04.17, 17:23
    Wygląd, elegancję wojennych i wczesno powojennych Warszawianek świetnie odzwierciedla w swoich książkach Fleszarowa - Muskat. Nie pamiętam wszystkich tytułów. M.in. "Przerwa na życie", "Stangret jaśnie pani". To były rzeczywiście elegantki, mimo wojennych przeżyć, głodu, nędzy, utraty domu i rodziny, zawsze dbające o wygląd i odpowiednie zachowanie. "Warszawska lala", takie określenie towarzyszyło bez przerwy bohaterce jednej z książek, chociaż po wojnie zamieszkała na wsi i z warszawskiego polotu niewiele jej zostało.
    Ponadto już wtedy panienki z dobrego domu używały max factora, który nie plamił męskich koszul i nie zmywał się przez cały dzień:)
    W "Wojennych dziewczynach" oczywiście mamy przerost formy nad treścią, przynajmniej w przypadku jednej z nich, bohaterce granej przez panią Vanessę, bo ona raczej nie wywodziła się z dobrego domu. Z tego co pamiętam, była złodziejką. Chociaż może z racji profesji stać ją było na drogie kosmetyki:) W każdym razie o ile wygląd dziewczyn można jeszcze jakoś usprawiedliwić, to wiele innych bzdurnych sytuacji już nie bardzo.

    Nie widziałam w całości ostatniego odcinka, powiedzmy tak od połowy, ale ta akcja z otwieraniem sejfu mnie rozśmieszyła. Trzy osoby brały udział w tak ważnej akcji, w mieszkaniu niemieckiego dygnitarza i nikt nie stanął na czatach. Ani na schodach, ani przy oknie. I oczywiście ulotnili się w odpowiednim momencie. Takie rzeczy mnie denerwują w serialu. Bajeczka dla grzecznych dzieci.
    Na plus dosyć wiarygodna końcówka odcinka. To głupie, że serial daje się oglądać w sytuacji, gdy ktoś ginie lub zostaje ciężko ranny, ale skoro nie mamy do czynienia z komedią czy parodią, tylko z poważnym wojennym serialem, to tylko tak da się to oglądać. Smutne, ale prawdziwe.
    Kuloodporność Cichociemnych była mocno denerwująca, to niech przynajmniej te dziewczyny nie będą ze stali, skoro i tak wiadomo, że z każdej rany wyjdą bez szwanku. Przynajmniej będzie prawdziwiej i wiarygodniej:))
  • mozambique 19.04.17, 10:30
    ale pamietaj ze MAgdalena MAxa Factora uzywał przed wojną, albo po , a nie w czasie okupacji bo tę spedziął na robotach w Reichu . i byla jednak panienką z baaardzo zamoznego domu ( babcia jakas arystokratka)

    elegancja warszawianek byal słynna PRZED wojną, i nawet zakłądajac ze przez pare lat wojny donaszały swoje przedwojenne ciuchy to jendak przy permanentnym braku wszystkiego, kartkach na wszystko, braku stalych dochodów , ciagłytm zagrożeniem smiercią to predzej uwierze w stary rodzinny brylant na palcu niz ciagle nowe kolekcje od prywatnego krawca. No chyab ze były folksdojczkami

    ps. tez pzreczytałam trylogie Fleszarowej - MUskat i wysnulam z niej wniosek ze owa eleganacja w czasie wojny to jednak w rodzinach , ktore juz wczesniej były elitą finansową i towarzyską i im te paryskie desusy , futra i jedwabie po prostu wypadały z szaf. Reszta nosiła co miała przed wojną, póki sie nie rozpadło

    aha, tekst "chyab cie pogięło " po porstru zgiął mnie w pół , niestety

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • glafira 19.04.17, 17:09
    mozambique napisała:

    > ale pamietaj ze MAgdalena MAxa Factora uzywał przed wojną, albo po , a nie w cz
    > asie okupacji bo tę spedziął na robotach w Reichu . i byla jednak panienką z ba
    > aardzo zamoznego domu ( babcia jakas arystokratka)


    Zasadniczo masz rację. Ja tak ogólnie przedstawiłam temat, a pisząc o panienkach z dobrych domów miałam na myśli te raczej zamożne oczywiście:)
    Tak, babcia Magdaleny była arystokratką z jakąś, o ile dobrze pamiętam, Stawówką na karku, która po wojnie, mimo, że rozparcelowana, ciągle dostarczała w razie potrzeby niezbędnej pomocy finansowej w postaci biżuterii i innych uratowanych dóbr. Fleszarowa zresztą w wielu swoich książkach sięga do sytuacji rozparcelowanych zaraz po wojnie majątków, jeśli nie dziejących się tu i teraz, to we wspomnieniach bohaterów.
    I do czasów wojennych też.
    I chociaż to nie wątek czytelniczy, to czasami warto sięgnąć do książek w kontekście oglądanego serialu.

    > aha, tekst "chyab cie pogięło " po porstru zgiął mnie w pół , niestety

    Tak, mnie chyba też. Wyrażenie iście zaczerpnięte z około wojennego słownictwa:)

  • glafira 01.05.17, 16:01
    Widzę, że dyskutanci odpuścili sobie już ten serial. Poniekąd słusznie:)
    Ja trochę z braku laku, trochę z ciekawości obejrzałam wczorajszy odcinek. Dalej kolorowo, dalej naiwnie i dalej nieprawdopodobnie.
    To spokojne przeglądanie sejfu i fotografowanie dokumentów bez asekuracji, bez obawy, że przecież ten Niemiec może wrócić w każdej chwili. To było tak prawdopodobne, jak nieprawdopodobny był spokój tych dziewczyn.
    Zupełny brak dramatyzmu. Serial dalej ogląda się jak naiwną bajeczkę i nawet od czasu do czasu zdarzająca się śmierć nie nie podnosi walorów serialu. Może tak było do pewnego momentu, ale teraz te dziewczyny, nadal jak wycięte z żurnala, nadal swobodnie biegające po ulicach okupowanego miasta, przekupujące każdego i nadal nie ponoszące żadnych konsekwencji swoich czynów już przestały intrygować, a zaczęły irytować, jak i cały serial.
    I na dodatek ten dworek. Patrząc na ciszę i spokój tego miejsca odnosi się wrażenie, jakby istniał gdzieś poza tym wojennym światem. Czy naprawdę Niemcy byli tak naiwni, że nawet nie domyślali się istnienia tego przytułku dla wszelkich ukrywających się konspiratorek i zabójczyń niemieckich dygnitarzy???
    Ech...takie sobie retoryczne pytanie:)
  • maniaczytania 01.05.17, 17:58
    ech, ale nadal te pytania są trochę bez sensu. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że w okupowanym mieście toczyło się w miarę 'normalne' życie? To jest właśnie dobrze pokazane w tym serialu. Przecież ludzie nie chowali się przez całe lata w domach, tylko musieli wychodzić do pracy, do sklepów, itp.
    A dziwi Cię dworek? A jak Antonina Żabińska mogła pod nosem Niemców ukryć całą masę uciekinierów z getta, to Cię nie dziwi? Owszem, trzeba tu czasem przymknąć oko na wiele nieścisłości oraz nieprawdopodobieństw, ale dla mnie w ogólnym rozrachunku dalej na plus. Zwłaszcza, że jednak płacą tę cenę - Irka ranna, Marysia straciła bliską osobę. Ewka i Witek - ich watek też fajnie pokazuje beznadzieję wojny, to, że niekoniecznie można planować jakąś przyszłość. No i dla mnie sceny na gestapo i późniejsze rozstrzelanie - bardzo mocno poruszające. I właśnie dlatego, że jak i w "Czasie honoru", potrafią nakręcić takie sceny w taki sposób, oglądam go nadal.

    --
    Maniaczytania - blog
  • roks30 01.05.17, 18:43
    Wczorajszy odcinek najbardziej mi się w sumie podobał. Szkoda że zabili Szeptyckiego. Była dramaturgia, strach i emocje. Pewnie że to trochę bajka, ale po raz pierwszy czekam na kolejny odcinek. No i najbardziej lubię Ewke.
  • glafira 02.05.17, 00:38
    Owszem, toczyło się 'normalne' życie, ale okupione ciągłym strachem i niepewnością, czego ja, właśnie w przeciwieństwie do Czasu honoru, w tym serialu nie widzę. Wszystko toczy się gładko i kolorowo, zbyt gładko i kolorowo, ulice okupowanej Warszawy czyściutkie i prawie pozbawione Niemców, dziewczyny strzelające do 'wrogów Ojczyzny' jak do kaczek.
    Można przymknąć oko na wiele rzeczy, ale jak dla mnie za dużo absurdów i nieprawdopodobnych sytuacji. Nie potrafię przejmować się losem wojennych dziewczyn tak, jak powinnam oglądając poważny, wojenny serial. Nie czuję tej dramaturgii, strachu i emocji i nic na to nie poradzę. Sceny rozstrzelania, straty bliskich osób owszem, poruszające, jak i cały ten wojenny stan, ale dzieją się za szybko, tak jakby twórcy na chwilę sobie przypomnieli, że przecież toczy się wojna i trzeba to też pokazać, a zaraz potem znowu mamy kolorowy obrazek kolorowych dziewczyn w kolorowych, absurdalnych sytuacjach.
    Co do dworku, to o ile pamiętam, jakaś rewizja już tam była, więc ludzie tam przebywający powinni odczuwać jakieś zagrożenie, obawy, a tu mamy iście sanatorium.
    Ale rozumiem, że serial może się podobać. Daje się oglądać, ale mnie nie wciągnął. Przez pierwsze dwa, trzy odcinki wydawało mi się, że będzie nieźle, ale im dalej w las, tym gorzej. No i te dialogi...
  • faszyna 02.05.17, 09:23
    "Dlaczego tak trudno zrozumieć, że w okupowanym mieście toczyło się w miarę 'normalne' życie? To jest właśnie dobrze pokazane w tym serialu. Przecież ludzie nie chowali się przez całe lata w domach, tylko musieli wychodzić do pracy, do sklepów, itp."
    Nie , ludzie się nie chowali, tylko chodzili do pracy, co było warunkiem przezycia. Fakt. Ale idąc do tej pracy mijali np. nagiego Żyda powieszonego na latarni albo tylko cudem (czytaj: dzięki służbowej legitymacji) nie zostali dołączeni do pieszej kolumny wywożonych na roboty albo do obozu. W domu czekało ich towarzystwo kilkunastu Polaków wysiedlonych z dzielnicy żydowskiej, stłamszonych w dwóch pokojach. A w mieszkaniu ściany i szuflady robily się coraz bardziej puste, bo wszelkie dobra były wyprzedawane na łapówki dla Niemców za wypuszczenie bliskich z więzienia lub by było za co kupic chleb. Czy takie "normalne" zycie pokazuje serial? Nie zobaczyłam tego w pierwszych odcinkach, serial odpuściłam, ale wasze wpisy świadczą, ze chyba nie. A te powyżej namalowane obrazki to sceny z zycia moich przodków w wojennym, nad wyraz spokojnym Krakowie.
  • glafira 02.05.17, 18:07
    Może w tym tkwi sedno. Wojna kojarzy się z tak ogromnym dramatyzmem, że niektórym widzom trudno zaakceptować taką komiksowo-kolorowo-luzacko-przygodową konwencję serialu.
    Chyba, że robimy komedię i wtedy śmiejemy się ze wszystkiego. Ale Wojenne dziewczyny to nie komedia, wiec ten awanturniczo-przygodowy wojenny luz w serialu kłóci się z tymi paroma dramatycznymi scenami.
    Mnie w każdym razie w ostatnich odcinkach mocno już raziło takie podejście twórców do czasów wojny. Raziło i chyba ostatecznie zraziło do serialu.
  • eridan 03.05.17, 06:19
    Problem serialu, to pewna schizofrenia scenarzystów. Z jednej strony marzy im się fajny serial akcji, gdzie szkopów likwiduje się w miarę sprawnie, przy użyciu metod rodem z westernu, z drugiej - przypominają sobie opowieści dziadków, że jednak zabicie na ulicy przedstawicieli rasy panów skutkowało niewspółmiernymi represjami na tubylcach, więc próbują nieudolnie wtrącić jakiś wątek tragedii, np. rozwałkę. Ta schizofrenia powoduje dysonans poznawczy wśród widzów. Brakuje ewidentnie napięcia, ale nie brakuje pięknych wnętrz, dobrej kawy, jedzenie zawsze dobrze przyrządzone. Można oglądać, spokojnie przegryzając herbatniki, zerkając na wiadomości na tablecie, albo w tym czasie poczynać ze swoją kobietą/facetem. Doprawdy, trudno w tym serialu skupić uwagę, choć mnie naprawdę podobają się te urokliwe uliczki Lublina i ta uderzająca czystość otoczenia, schludna garderoba aktorek/aktorów. Mundury niemieckie jak zawsze niezwykle eleganckie, brakuje tylko Klossa. Sporo samochodów prowadzonych przez tubylców (surowo zabronione, z nielicznymi wyjątkami). Zero skojarzeń z Warszawą. Właściwie nie wiem, dlaczego to oglądam, a jeszcze dziwniejsze, że komentuję. Muszę o tym koniecznie porozmawiać z "moim psychoanalitykiem" na kozetce.

    --
    Z klasyki myśli ekonomicznej:
    "Bieda podzielona na większą liczbę osób nie zmniejsza się"
  • maniaczytania 03.05.17, 09:57
    :)
    Mnie się wydaje,że to też kwestia osobniczej wrażliwości - mnie trzyma w napięciu i nie jestem w stanie niczego przegryzać czy podjadać w trakcie oglądania.

    --
    Maniaczytania - blog
  • seidici 13.06.17, 09:13
    I na dodatek ten dworek.
    Otóż chciałam poinformować, że takie dworki - oazy spokoju nie to nie wyjątek podczas okupacji niemieckiej. Jarosław i Anna Iwszkiewicz z narażeniem własnego życia przechowali w swojej willi w Stawisku wielu Żydów. Pani Anna nosiła paczki do getta, pomagała wyrabiać lewe dokumenty i ukrywała w swym domu nie tylko Żydów, ale również członków AK. Stawisko było miejscem konspiracyjnych spotkań, salą koncertowa, aulą odczytów, a przede wszystkim hotelem dla tych, którym ziemia paliła się pod nogami. Za to chapeau bas. Niestety pisarz po wojnie zblatał się z komunistami i ułożył sobie życie w PRL-u zdradzając ideały, którym służył w młodości. Ale to temat na inna bajkę.
    --
    "Nie masz ze złymi pokoju" ~ Zb.Herbert



    --
    Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
  • matt_banco 08.05.17, 08:53
    Ochhh ... co ja się wczoraj naśmiałem, wcześniej też tak bywało, ale wczoraj to był rechot. I nie było mi z tym dobrze. Komiks komiksem, uproszczenia uproszczeniami, ale choćby namiastka logiki jednak obowiązuje. Na hasło "Niemcy idą" (swoją drogą to chyba się poczwórnie przegrupowywali przed wejściem, bo czasu uciekinierom zostawili ... kawę można było wypić), dziewczyny zdołały się ubrać, odnaleźć "drugiej wyjście", bez większego problemu zejść do piwnicy, tak znaleźć właz i spokojnie wejść do kanału ... znaczy rury ... w której jasność panowała bezproblemowa ... i bez większego problemu wyjść nieopodal. Rozumiem, że kanał musiał być rurą, bo nie było forsy na bardziej spektakularną scenografię, ale co to była za ucieczka, co to było z tymi włazami (ten w piwnicy ciężki i porzucony, chyba żeby Niemiec do niego wpadł, a i tak nic by to dało, ten "wyjściowy" lekki tak, że jedną ręką młoda dama .... ziu ... i już). Ale najlepsze ... poranek, dziewczyny wyfiokowane, wymalowane, pięknie ubrane idą spokojnie na akcje. Jak? Hmmmm ... no i tu mam wrażenie, że cały ten scenariusz był pisany "komiksowo". Nie ma przejść, bo w komiksie mamy kadry i plansze i nie ma czasu na zawracanie sobie głowy dopowiedzeniami. Ewentualnie scenarzysta dochodząc do "trudnego" momentu pisał "cięcie" i uznawał, że montażem się kwestie załatwi.
    Umarłem ze śmiechu jak dziewczyny zrobiły zasadzkę na gejowskiego oficera i zaszantażowały go ... co tam się działo ... co one robiły z tymi pistoletami i jeszcze to pytanie ... "kim wy jesteście" ... no aż sobie dopowiedziałem ... "Komando Foki".
  • mmk9 08.05.17, 09:12
    I ta reklama lakieru do paznokci: przeszła kanałem i ani zadrapania, nie mówiąc o zlamaniu. Wzmacnia i nie odpryskuje ;) Mimo to jakoś lubię ten komiks. Nasze ładne i pancerne dziewczyny, z drugiej strony AK działa z jakąś tam rozwagą.
  • mozambique 08.05.17, 10:48
    1super byl ten kanał , od razu przypomniala mi sie najslynniejsza ksiażka Chmielewsiej i słynny podkop z lochu pod zamkiem , z którego bohaterka mogla sie przekopac na ... trawniczek przed zamkiem
    tu podobnie , kanał kanalizacyjny bez g.owna , który wychodzi na trawniczek przed kamienicą . kamienica obstawiona przez trzy oddzialy szkopów a 10 m dalej na trawniczku luzik i piknik

    2.doswiadczony oficer Abwehry sterroryzowany przez 3 amatorki z 1 pistoletem :))), który notabene był chyba zabezpieczony:) . to nawet Hansk KLoss by zszedł na zajady ze śmiechu

    3. kompromitujace i mocno mu zagrazajace gejowskei zdjecia oficer trzymal w sejfie? po co ? ktos wie? no chyba ze to była prawdziwa miłość :)

    4. uwielbiam praczke Stenke - ostatnio z tej ciezkiej pracy rąk musi juz utzrymywac 2 dorosłych , wysportowanych i swietnie
    odzywionych byczków , dla kórych poiweszenie mokrych szmat na tarasie jest juz za ciezkie

    5. DUZY PLUS za NIemców w roli NIEmców mowiących po NIEMIECKU ( bo to chyab niemieccy aktorzy no nie ? )

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • mozambique 08.05.17, 13:20
    jeszce musze dodoac ze pokoja w mieszkaniu Dietriecha pieknei urzadzony :) a fotele z Bauhausa

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • jot6 12.06.17, 18:11
    no dobrze, ale co dalej z serialem,bo jakoś przestali nadawać,a mnie wciągnęło...
  • maniaczytania 12.06.17, 18:13
    Koniec 1 serii. Jesienią ma być 2

    --
    Maniaczytania - blog
  • jot6 13.06.17, 10:46
    pozdrawiam,dzięki za info.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.