Dodaj do ulubionych

Trzeci oficer - wątek ogólny

IP: *.sikornik.net 04.09.08, 22:34
i jak wrażenia po pierwszym odcinku?

ogólnie trochę scenarzystę wyobraźnia poniosła ale wykonanie niczego sobie, ja
w każdym razie kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam
Kozłowskiego ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: matt_banco Re: Trzeci oficer - wątek ogólny IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.09.08, 23:32
      Oj poniosla ... ale jak spieli zeby to pokazac ;-) Zdjecia
      wymuskane, ale nie przeslodzone, ujecia i montaz niektorych
      sekwencji (np. mowy Aldony w sadzie, albo spotkania w Krakowie)
      wyraznie inspirowane czyms zza oceanu i dobrze. Troche przesadzili z
      ta sekwencja z satelita i najazdem w dol na park, no ale skoro w
      Twarza w twarz Vega mogl "pobawic sie" w Afganistan i skrecic scene
      z "wiatrakiem", to dlaczego Dejczer nie mogl "machnac" sceny z
      satelita. Zabawne tylko, ze tak go rozpalila, ze az dwa razy to
      ujecie bylo ;-)
      Nastepna rzecz to dzwiek ... no bardzo prosze, ale mam zwyczaj
      ogladac seriale na przyzwoitych sluchawkach i naprawde bylo czego
      posluchac (np. swietnie zgrany dzwiek z podsluchu w scenie
      parkowej). Kozlowski ... no wiadomo, ale ja bardziej na Tope czekam,
      bo sie chlopak marnuje. Jako Sent zapowiada sie ciekawie.
      Szkoda tylko ze taki deficyt aktorow i teraz mamy zestaw obowiazkowy
      w postaci Jankowskiego, Perchucia i Malaszynskiego zarowno w TWT jak
      i w Oficerze.
      Wyglada na to, ze Oficer jeszcze bardziej odjechal w kierunku kina
      sensacyjnego, a nie kryminalnego ... i zobaczymy jak to bedzie
      dalej. Nie da sie ukryc, ze technicznie sie spieto ... a co do
      fabuly no to poogladamy.
      • Gość: matt_banco Re: Trzeci oficer - wątek ogólny IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.09.08, 13:10
        pipa cenzorska ... ;-))))) ... no to sie posmialem ... uczciwie
        Ale system przypadkowego zagluszania tez sie nie sprawdza ... w
        zasadzie to skoro juz planuja "puszczac" cos o 20:40 i uznaja ze o
        tej porze jedynie "cholera" i "odpieprz sie" przechodzi to niech juz
        na poziomie pisania dialogow biora to pod uwage. Chociaz jakie to
        daje mozliwosci marketingowe ... premiera na DVD ... "Trzeci oficer"
        wersja nieocenzurowana ... ;-)
        • anmanika Re: Trzeci oficer - wątek ogólny 07.09.08, 15:38
          Jestem swiezo po ogladaniu "Pitbula" na DVD, wiec po 1-szym odcinku Oficera
          myslalam, ze to parodia serialu kryminalnego. Dopiero po jakims czasie
          zorientowalam sie, ze oni tak na serio. Wtedy przestalam ogladac.
          --
          Milosc w oczach dzieci: "To nie zawsze jest kwestia wyglądu. Spójrz na mnie,
          jestem przystojny jak nikt, a jeszcze nie znalazłem nikogo, kto chciałby się ze
          mną ożenić." (Michał, lat 7)
    • Gość: matt_banco Odcinek 2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.09.08, 22:24
      No, no ... poziom techniczny utrzymany, chociaz jak jeszcze raz
      pokaza plumkajacego satelite to mnie szlag trafi. Swietne, bliskie
      kadry, zreszta zdjecia na w ogole na bardzo zawodowym poziomie, w
      tym sporo nietrywialnych ujec.
      Topa w "smacznych" scenach ... jak sie zestarzal to jeszcze bardziej
      charakteru nabral i taki "niegladki" jest ;-) Plejada
      fajnych "twarzy" w epizodach, w tym W. Mecwaldowski (pamietny
      z "Pitbulla" i z "39 i pol") i A. Detmer (cos po "Symetrii" nie ma
      pomyslu na tego aktora). No i Braciak ... "prorokiem bylo zostac, a
      nie papuga".
      A fabula ... no gestnieje. Tylko te wspomnienia troche za dlugie.
    • Gość: matt_banco Odcinek 3 - Topa na topie IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.09.08, 22:27
      ... no ... no ... komus sie przypomnialo jak sie robi przyzwoity
      serial sensacyjny. I jeszcze jakie ladne nawiazanie do wlasnej
      tworczosci, czyli "ciezarowkowe" ujecia jak z "300 mil do nieba" ;-)
      A dodatkowo jeszcze "latajacy" Kruszon w zwisie lusterkowym.
      I nawet durnoty z wozkiem widlowym calkiem fajne i ... nie draznia,
      podobnie jak w amerykanskim filmach, bo sie mimo wszystko jakos to
      kupy trzyma.
      Zdjecia juz chwalilem, ale tu znowu mam mnostwo efekciarskich ujec,
      jak te z butami Senta, czy zblizenia przesluchiwanych ... i dobrze,
      tak ma to wlasnie wygladac.
    • Gość: goa Odcinek 4 IP: *.sikornik.net 25.09.08, 21:41
      podczas ogladania myślałam sobie, jak to się fajnie ogląda, że zdjęcia
      znakomite, wymuskane kadry, te zbliżenia - Sophie, Kruszon u wdowy po generale,
      Kruszon w parku z, wręczenie nagród itp. mnóstwo tego było same smaczki ale
      ostatnia akcja wbiła mnie w kanapę i zostawiła z opadniętą szczeną więc brak mi
      słów...
      • Gość: matt_banco Re: Odcinek 4 IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.08, 23:05
        ... tak jest. Kamere pracuje jak na polskie warunki absolutnie
        niesamowicie, zblizenia, szerokie katy i nietypowe ujecia (np. jak
        smochody policji wyjezdzaly z parkingu), no i pieknie fotowane
        twarze, nawet Pazura wyglada interesujaco i z charakterem. A i
        kobietki tez jak trzeba, zarowno Samusionek jak i Rozczka (ktora
        przestala byc zbyt "mloda" i zdecydowanie lepiej pasuje).
        A odcinek ... no taki "rozprowadzajacy" i faktycznie mnostwo
        smaczkow: rozmowa z prokuratorem i numer z obraczka oraz cieta
        riposta Aldony, nawet wnerwiajaca Cynke dostala szanse zagrania
        czegos uroczego, czyli "machania do samolotow, odpowiednio duzych",
        scena ogladania przez Sznejdera filmu z Himilsbachem i
        Maklakiewiczem (to chyba "Wniebowzieci") ... no
        postanowiono "zbudowac" postaci i dodac im troche "wnetrza" ;-)
        A scena ostatnia ... ostatnie ujecie, no motyw dzwiekowy komorki
        idealnie wpasowany, tak sie wlasnie robi fajne rzeczy, detalem,
        rekwizytem, dzwiekiem.
        No ale mozna tez pomarudzic ... czy naprawde trzeba az tak
        lopatologicznie pokazywac ze cos jest pod auto wkladane i MRUGA i
        PIPCZE? No ludzie ... juz ten satelita jest lepszy niz mrugajaco-
        pipkajace ustrojstwo. A sam poscig mial troche zaburzona dynamike,
        byly momenty na poczatku ze nie bardzo bylo wiadome dlaczego to tak
        wolno idzie, ale pozniej ... super ... oprocz tej przyczepy
        kampingowej, ktora powinna byc troche bardziej "okazala" (a to taka
        z lat 70 i z jakiejs dykty). Ale przystaneczek i skarpa ... bez
        zastrzezen.
        Dobre ... i tyle. Az moze, az tyle.
    • Gość: matt_banco Odcinek 5 - dziwne IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.10.08, 22:36
      ... o co chodzi z tym spojrzeniami, mam wrazenie ze ktos kazal
      aktorom zerkac, lypac, spozierac, rozgladac sie, strzelac okiem ...
      jakby chorobliwie, lekko niepokojaco ... atmosfere wzrokiem
      zageszczac ;-) Podobnie z niektorymi dialogami, ktore momentami sa
      lekko poza glownym watkiem i lekko obok. Akurat nie przepadam ze
      serialami "spiskowymi", a ten zaczyna uzywac coraz wiecej srodkow
      wyrazu wlasnie z tego arsenalu rozwiazan stylistycznych.
      Poczatek odcinka to orgia helikopterowa ... a nad lasem, a nad
      mostem, a nad woda, a to cien smiglowca, a to wirniczek ... i tak
      przez 15 minut. Mozna powiedziec, ze czas wypozyczenia maszyny
      zostal wykorzystany do maksimum ;-)
      Najlepszy motyw to jednak tych dwoch posterunkowych, co to
      przyjechalo przeszukac cegielnie. No ... tworcze rozwiniecie tego o
      czym pisalem na poczatku. Juz fakt, ze przyjechali ARO byl zabawny,
      a potem bylo jeszcze lepiej. Motyw z powtorzeniem kwestii "toalety"
      oraz "psa" intrygujaco zwrocil uwage na te dosc nietypowa pare
      strozow porzadku. A pozniej jeszcze wrocili w "dziwacznej" rozmowie
      telefonicznej ... i wtedy cos mi szepnelo, ze scenariusz chyba
      ktos "tuningowal" w kierunku takich klimatycznych "udziwnien". No i
      prosze za chwile mamy scene przygotowan do akcji odbicia
      dziewczynki, gdzie grupa Sznejdera siedzi w jakies chalupce i popija
      kawe ze szklanek ... hmmmm ... troche przedobrzono, jak dla mnie.
      To byl dziwny odcinek, w ktorym owa "dziwnosc" zostala uzyskana w
      troche sztuczny sposob. Z czyms mi sie to kojarzy, ale jeszcze nie
      wiem z czym.
      • Gość: goa Re: Odcinek 5 - dziwne IP: *.bigserwis.pl 03.10.08, 07:52
        No to widzę, że mamy podobne odczucia :) też mi to jakoś wszystko dziwnie
        wyglądało ale myślałam, że to tylko mi się tak wydaje, bo oglądałam wczoraj
        odcinek zupełnie bez nastroju i miałam co innego w głowie. Fakt te spojrzenia
        też mnie uderzyły. No i jakoś tak niby akcja była ale bez serca to wszystko.
        Początku nie widziałam więc mnie orgia helikopterowa troszkę ominęła. Natomiast
        akcja z policjantami mnie rozbroiła i ta rozmowa telefoniczna oczywiście. A ten
        domek przed akcją z gospodynią to już mnie w lekkie osłupienie wprawił :) Fakt,
        że mi to tez się z czymś kojarzy.
        Podobała mi się natomiast akcja "dojeżdżania" Kruszona - zdjęcia, napisy itp.
        chociaż z ta trumna troszkę przesadzili.
        W każdym razie czekam na odcinek 6 i zobaczymy, w która
        stronę to pójdzie.
        • Gość: Dorota Re: Odcinek 5 - dziwne IP: *.polgeol.pl 03.10.08, 11:27
          rzeczywiscie ten odcinek jakiś dziwny był. Jakieś to takie
          poszarpane, i nieskładne troche było.
          A pani gosposia w chałupie, która strofuje Sznajdera zeby nie
          przeklinał to już mnie dobiła.
          a, i z tymi zdjeciami Granda to rzeczywiscie przesadzili, wystarczył
          by ten napis.
    • Gość: matt_banco Odcinek 6 - Perlowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.10.08, 21:48
      a raczej Braciakowy i mocno pokrecony. Co prawda troche sie te
      odcinki rozpadaja na poszczegolne sceny, z ktorych jedna sa swietne,
      a inne mniej, ale jest w tym cos fajnego. Cala intryga wprowadzenia
      Perly do wiezienia oczywista, ale ladnie poprowadzona, a scena na
      spacerniaku i grana i fotografowana wysmienicie.
      Druga swietnie zainscenicowana scena to bojka w toalecie stacji
      benzynowej zabawnie kontrpunktowana dowcipnym Sznejderem, ktory w
      odcinku mial kilka zabawnych tekstow, typu ... " ... bo pukasz tak
      jakos po krakowsku". Zreszta drugi raz podobny motyw zastosowano
      podczas topienia Zajobka, gdzie rozmowa Sznejdera z Sentem na temat
      Pana Piorko tez w kontrze do dynamiki dzialan Kruszona.
      Odcinek mimo pewnych niedopowiedzien o dobrze dobranym
      poziomie "gestosci" ... No i sceny z porwanym dzieckiem zdecydowanie
      lepiej poprowadzone niz w "Twarza w twarz".
      No i fajnie wymyslony ponowny motyw z napisem ... tym razem mocny,
      mocny ... no koncowki odcinkow naprawde podrecznikowe.
    • Gość: marzena no brawo-widac ze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.08, 09:18
      no brawo, widac ze tworcy wzieli sobie do serca uwagi i krytyke po
      drugiej czesci i teraz mamy dobre polskie kino akcji...to mi sie
      podoba, muzyka, intyrga, gra aktorow. SUPER!!! w porownaniu z ta
      seria Twarza w Twarz nr 2 to MASAKRA! ala KLAN dla naiwnych!!!

      czekam na kolejny czwartek!!!!!
      • Gość: matt_banco Re: prosze o streszczenie odcinka ... IP: *.zif.ae.wroc.pl 10.10.08, 10:23
        Za www.filmpolski.pl, a tam chyba za TVP:
        Aldona chce opuścić szpital, ale lekarz stanowczo się temu
        sprzeciwia. Dziewczyna przedstawia więc Kruszonowi wersję zdarzeń,
        która pozwoli jej umorzyć śledztwo. Kruszon prosi Perłę, żeby dał
        się wsadzić do więzienia, gdzie będzie mógł nawiązać kontakt z
        Czerniakiem zatrzymanym w sprawie porwania baletnic. Wyniki
        ekspertyzy kryminalistycznej wskazują, że w porwanie Agatki
        zamieszany jest informator Senta, Zajobek. Policjanci próbują
        wymusić na nim zeznania. Tymczasem Sent dostaje anonimowy telefon,
        że Agatka jest na Rynku na Mariensztacie. Odnajduje dziewczynkę i
        oddaje ją rodzicom. Kruszon i Aldona w domu odkrywają napis na
        plecach dziecka: MAG - Maszeruj Albo Giń. Od razu odgadują, że to
        przesłanie od Granda. [TVP]

        ;-)))) No to streszczenie to porazka generalnie, szczegolnie
        koncowka. Nie oddaje w ogole tego jaki byl odcinek. Wiec uzupelniajac
        Kruszon domyslil sie, ze u Aldony ktos byl i wspolnie kombinowali
        jak zrealizowac postulaty porywaczy. Wymyslili historyjke taka aby
        sledztwo w sprawie baletnic zostalo umozone. Czescia tego planu byla
        akcja z Perla, ktorego Kruszon poprosil o "dobrowolne" zamkniecie w
        areszcie, bedace skutkiem prostego wlamu do kiosku ze sprzetem RTV.
        Dodatkowo Kruszon "wywarl" silny wplyw na jednego z klawiszy,
        wczesniej zamieszanego w sprawe Granta, tak aby umozliwil w areszcie
        kontakt Perly z Czerniakiem, czyli owym celnikiem i poinstruowal go
        go "linii obrony". Dodatkowo mielismy ladna, troche sentymentalna,
        ale niezla zagrana scene w ktorej Kruszon tlumaczyl niewidomemu
        synowi Perly uwarunkowania calej sytutacji, czyli "Twoj tato zrobil
        to dla mojej corki".
        Z poprzedniego odcinka bylo wiadomo, ze "zagraja" podrzucone tropy w
        aucie Aldony, czyli zgnieciona puszka i odciski. Wskazywaly na
        Zajobka, czyli informatora Senta. To rzecz jasna wkurzylo Kruszona,
        ze Sent "pogral jego rodzina". Dzieki temu mielismy szanse ma
        kawal "meskiego kina", gdzie trzech facetow jadac autem rozmawia
        polslowkami, a w koncu wyjasnia sobie kwestie niewyjasnione w sposob
        cokolwiek fizyczny. Zajobka natomiast zastaja w wannie w
        towarzystwie pani nieciezkich obyczajow, gdzie Kruszon ma okazje
        sprawddzic prawo Archimedesa, to o wypieraniu cieczy przez
        podtapianego podejrzanego. Pozniej udaja sie z nim w ustronne
        miejsce, gdzie testuja jego umiejetnosci w zakresie wodno-
        melioracyjnym, czyli kopaniem rowow ;-) No dobra, kazali mu wykopac
        grob, w ktorym byc moze spoczolby w pokoju, gdyby nie Sent, ktory w
        tym czasie jedzie po Agatke, gdyz dostal anonimowy telefon. Operacja
        przejecia Agatki bardzo fajnie pokazana, dziecko jest nieufne, boi
        sie. Dobrze tez oddane pogubienie policjantow, szczegolnie
        Sznejdera, ktory kompletnie nie wie co sie dzieje. No i final, czyli
        scena w domu, kapiel Agatki i ... czarny napis na jej plecach. O ile
        napis w poprzednim odcinku byl troche zbyt ostentacyjny, to
        tutaj ... naprawde mocno zagralo.
        • romcia.p Re: prosze o streszczenie odcinka ... 10.10.08, 12:46
          a mnie własnie ten napis rozśmieszył
          od kiedy zaczęli rozbierać Agatkę do kąpieli domyślilam się,że porywacze zostawili na niej jakiś ślad,ale te woły na całe plecki to było jednak przegięcie
          spodziewałam sie czegoś subtelniejszego,chociaż nie wiem dlaczego bo scenarzyści już raz odjechali w kosmos z tą trumną w poprzednim odcinku

          druga rzecz,która mi się nie podobała to reklama Złotych Tarasów
          nawet w kryminałach muszą nam wciskać product placement?
          --
          Anaaaarchia i Zabiorę cię
          Timeo Danaos et dona ferentes
          • Gość: matt_banco Re: prosze o streszczenie odcinka ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.10.08, 13:34
            No tak ... koncowka poprzedniego odcinka byla zbyt przesadzona i to
            troche oslabia wydzwiek tego napisu na plecach. Z drugiej strony
            pewnie wlasnie chodzilo o takie punktowanie owymi napisami finalow
            odcinkow, niemniej zgadzam sie ze zrobienie tego w subtelniejszy
            sposob byloby zdecydowanie lepsze (np. mala siedzi na kolanach u
            Aldony i cos sobie rysuje, a Kruszon w tych bazgrolach dopiero
            dopatruje sie napisu MAG). Nie mowiac o tym, ze taka ostentacja od
            razu smierdzi prowokacja, szczegolnie ze widz wie cos czego nie wie
            Kruszon, czyli to ze Rita zdradzila Granda. Fajniej byloby gdyby
            ow "przekaz" sugerujacy obecnosc Granta byl powiedzmy bardziej
            podprogowy i czytelny jedynie dla Kruszona, ba ... byc moze
            odbywajacy sie wrecz w jego wyobrazni. No ale nie wiemy jak to dalej
            poprowadzono wiec niech bedzie jak jest.
      • aga_ata Re: Trzeci oficer - wątek ogólny 10.10.08, 19:06
        No właśnie, skoro Rita zdradziła Granda, to raczej tak łatwo by jej wybaczył i
        nie zaczął znów z nią kombinować, skoro Kruszonowi nie może wybaczyć zdrady
        sprzed kilku lat.

        Ciekawa jestem, kiedy się Grand pojawi i w jakim kontekście...
        • aga_ata Re: Trzeci oficer - wątek ogólny 11.10.08, 11:24
          No tak. Matejewski (Kozłowski) kombinuje z Ritą, bo Kruszon odmówił mu
          współpracy. Trochę mocne ma te zagrywki, ale cóż...

          Ktoś tu wyżej chyba napisał coś w tym stylu, że być może scenarzyści pójdą w coś
          w rodzaju schizofrenii u Kruszona. Bo jak na razie jest przekonany, że Grand
          stoi za porwaniem Agatki, a przecież to nieprawda, przynajmniej na zdrowy rozum
          to niemożliwe.
    • Gość: matt_banco Odcinek 7 - Twarza w twarz IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.10.08, 23:35
      Zgestnialo, glownie przez ciecie watkow i mnozenie dygresji, co
      troche chaosu wprowadzilo i odcinek "rozbilo", ale poszczegolne
      sceny smakowite, znow Braciak "swoje robi" i ladnie w kontekscie
      aresztu "osadzony" (tlo robimy, tlo ... malownicze, z antylopa i
      dieta wrzodowa). Muzyka, a raczej dzwiekiem wszystko obficie
      podlane, gdzies nawet "pinkfloydowski" motyw sie pojawil. Poza tym
      duzo "tajemnych" gadek, ktorych nie cierpie, bo tylko stwarzaja
      pozory, ze ktos cos wie, ale zasadniczo nie powie, bo nie moze, ale
      o co chodzi to nie wiadomo (swoja droga ciekawe czy aktorzy "lapia"
      o co chodzi z niektorymi tekstami, ktore z takim przekonaniem
      podaja ;-). Dobra scena z oporem Agatki przed wsiadaniem do
      czerwonej Renowki ... bo sie kojarzy. Ladne mrugniecie okiem w
      scenie krecenia jakiejs telenoweli ... "Rodziny Trojanowskich"
      chyba.
      Sprawnie "wykrecony" i zagrany motyw z klawiszem, ale juz
      wejscie "wydzialu wewnetrznego" troche zbyt groteskowe. Ja rozumiem,
      ze "manie" w ekipie "drugiego" Grabowskiego jest niezmiernie
      kuszace, ale wymaga pomyslu i precyzji ... tego troche braklo, bo
      scena - jak dla mnie - zbyt przerysowana. Zreszta od strony
      realizacyjnej rowniez, tym razem tanczaca blisko kamera z
      szerokokatnymi ujeciami byla nazbyt nachalna.
      Ale generalnie intrygujace to wszystko ... mam nadzieje ze watki
      tkane sa precyzyjnie i rozwiazanie bedzie logicznie
      satysfakcjonujace, a nie tylko spektakularne ;-)
    • Gość: matt_banco Odcinek 8 - ... gesto tkane IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.10.08, 21:57
      No ... to poprzeczka powedrowala w gore, o jakas jedna klase
      przynajmniej. Odcinek gesty, wlasciwie zawiesisty i precyzyjny.
      Juz poczatek swietny ... "Witam lige mistrzow" z motywem wylewania
      zawartosci flaszki, jako jawnej dezaprobaty dla Kruszona. A pozniej
      coraz lepiej, no i dialogi smakowite wielce, jak np.
      - w wiezieniu
      Naczelnik: Jacys znajomi?
      Sznejder: Pare lat w policji robie ... duzo wspomnien ...
      Naczelnik: A Pani?
      Ala: Ja mam mniej wspomnien ...
      (dodatkowo mielismy jeszcze granie w pasjansa, malowanie paznokci
      przez pania Lucyne i wywod Sznejdera o przyjazni)
      - w kosciele (wspomniana wczesniej kwestia Generala)
      General: O dumni, wy na kolana przed jasnym obliczem Pana.
      W proch, na kolana, w pył ...
      Kruszon: Jak mam im pomoc
      General: Na kolana ... modl sie ... na kolana ... i modl sie gorliwie
      (no zgadzam sie calkowicie, ze takie sceny ustawiaja ten serial
      zdecydowanie powyzej sredniej krajowej, nawet jesli to bylo nie do
      konca uzasadnione, to od strony dramaturgii i smakowitosci
      bezbledne).
      - w nowym mieszkaniu Kruszona (Rysia)
      Pani sprzatajaca: Wczesnie pan DZIS wrocil
      (i ta mina Kruszona, ktory pierwszy raz kobite widzi i wie ze to
      gra, ale w zasadzie to nie do konca wierzy w to ze ona tak na
      powaznie ... smialem sie dlugo z tego kapitalnego zartu)
      Kruszon: Byla pani u mnie w zeszlym tygodniu?
      Pani sprzatajaca: Bylam ... cos nie halo?
      Kruszon: Nie, no wszystko halo
      (perelka, po prostu perelka ktora komus chcialo sie tak zgrabnie
      wymyslic)
      - w wiezieniu "polskim Guantanamo"
      Klawisz: Jakies zyczenia?
      Sznejder: Prosze wyprac moje rzeczy ... jasne osobno, ciemne osobno
      (urocze ... i jakze potrzebne do tego aby bylo jak w amerykanskich
      filmach ;-)

      Z innych smaczkow podobala mi sie Renault Laguna Kruszona, jako
      takie mrugniecie slepiem do reklamowek Szyca z Clio ;-)
      Konstrukcja odcinka bardzo dobra, z jednej strony watek Ali i
      Sznejdera z drugiej Kruszona idace rownolegle. Zdecydowanie lepsze
      niz w poprzednim odcinku "zagrania" wydzialu wewnetrznego, zarowno
      to w wiezieniu z malowanie paznokci, jak i to z zawiezieniem
      Sznejdera do jego syna Stefana. No co podkusilo lata temu Pazure do
      zrobienia z siebie blazna ... to byl i jak widac wciaz jest dobry
      aktor. Akurat jemu "dojrzalosc" sluzy i troche zamazuje te
      kretynizmy ktore robil i jeszcze czasami robi na scenie.
      Ciekawy motyw z Grandem w mundurze ...
      No i byloby prawie perfekcyjnie gdyby nie motyw ze znikajaca
      plyta ... to byla plyta samokasujaca sie, a nie samoznikajaca,
      cholera jasna. Nie mowiac o tym, ze przekaz na niej zawarty jakos
      nie zwalal poufnoscia i podjetymi srodkami ostroznosci ;-)
      Uffff ... rzetelne, geste kino sensacyjne, rozciagajace czas, bo tak
      dobrze skonstruowane, ze odcinek subiektywnie trwal dluzej niz w
      rzeczywistosci.
        • Gość: matt_banco Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane IP: *.zif.ae.wroc.pl 24.10.08, 11:47
          No w tym sek, ze wlasciwie to jeszcze nie wiadomo dlaczego zgineli
          aktorzy.

          Obejrzalem sobie jeszcze raz ten odcinek, po to aby zobaczyc czy to
          aby napewno tak dobre jest ... hmmm ... jest nawet lepsze ;-)
          Pierwsza rzecz, ktora sprawdzilem to czy Ala i Sznajder mieli
          wskazane miejsce/stolik przy ktorym prowadzili rozmowe z Perla. Tak
          mieli, straznik o to zadbal ;-)
          "Znikajaca plyta" wcale nie musiala zniknac, po prostu Kruszon
          wysunal i wsunal kieszen, na zasadzie probny ponownego odczytu,
          jedyne co ze troche to za szybko bylo wykonane, co przy bezwladnosci
          kieszeni z plyta chyba powinno miec inna dynamike (tak, w tym
          momencie przegialem ... wiem, wiem ... ;-) Ale cofam zarzut z
          wczoraj, nie bylo "znikajacej plyty"
          Ujecia i kadry ... po pierwsze mierzone "fotograficznie" zadnej
          przypadkowosci, ewidentnie widac ze cale sceny byly ustawiane
          z "metrowka" w reku. Duzo zdjec z wysokosci metra i mniejszej co przy
          charakterystycznym szerokim kacie daje bardzo ciekawe perspektywy.
          Ciekawe swiatlo w busach wiazacych Ale i Sznajdera ... inspektorzy
          wydzialu wewnetrznego oswietlani ewidentnie od dolu, co daje znany
          kazdemy efekt diabolicznosci twarzy. Prosty, a jaki efektywny
          zabieg.
          Montaz ... no to ze rownolego watki to jasne, ale ciekawe motywy w
          samych watkach, ewidentnie zaplanowane na poziomie jakiegos
          scenopisu czy storyboardu, przyklad: "sygnalizowana" kawa w reku
          insepktora Zajdlera, zgniata synchronicznie z zatrzaskiwaniem bramy
          wiezienia i stanowiaca swoisty znak do akcji
          antyterorystow, "podrecznikowo" zmontowana scena pytania Ali "Dokad
          jedziemy?" z odpowiedzia udzielona przez Zajdlera, ktory jechal w
          drugim samochodzie razem ze Sznajderem.
          Kwestie: kapitalnie wypowiadane, najlepsza to "nazwisko imieimie
          ojca" podawana przez Grabowskiego, to "imieimie" rewelacyjne, ale
          i "Rybak na rybak" z takim nosowym przyglosem charakterystycznym dla
          Topy tez pieknie zabrzmial. Fajnie, nonszalancko zagrana przez Kena
          scena w ktorej udaje kuriera.
          Do fajnych tekstow mozna jeszcze dorzucic, ten z Kruszonem i
          wywiadem, gdy patrzy na swoje nowe dokumenty:
          "Krzysztof Rys ... jestem o pare lat starszy"
          "Intesywne zycie, latka leca"
          "Ktos bedzie do mnie strzelal?"
          "Mam nadzieje ze tak"
          No i jeszcze raz scena z pania Aneta, sprzatajaca mieszkanie Rysia
          "Sie zleklam ... wczesniej pan dzis wrocil" "Jeszcze mi tylko
          lazienaka i prasowanie zostalo"
          "Jeszcze musimy sie rozliczyc, panie Krzysiu" "Byla Pani u mnie w
          zeszlym tygodniu"
          "Cos pan nie swoj, cos nie halo?" "Wszystko halo" - BOSKIE
          A no i na koniec ... no tego sie nie spodziewalem, ale zaczyna mi
          sie podobac Ala, a raczej K. Cynke, gdzie w relacjach z Pazura
          zaczyna delikatnie "iskrzyc". Jej relacja ze Sznajderem staje sie
          coraz ciekawsza "Co tam u Kosmy, radzisz sobie?" "Marek ..."
          "Ja bym tesknil".

          Duzo jak na jeden odcinek ;-)


          • Gość: faszyna Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 12:02
            Matt, ty to masz talent analityczny.Podziwiam.:) Ja sobie patrze na
            3O z przyjemnościa, ciągle gubie sie, o co chodzi i kto z kim
            przeciwko komu, ale z przyczyn tak precyzyjnie wypunktowanych przez
            Ciebie oglądam całość z rosnącym zainteresownaiem. Takie patrzenie
            dla samej przyjemności patrzenia, bez wnikania w sens oglądanych
            obrazków. Dawno nie oglądałam żadnego filmu w taki sposób. A co do
            chwalonego za gre Pazury, uważam, że jest świetny. O ile nie cenię
            jego komedowych ról (nie cenię-delikatnie powiedziane :)), to tu
            wgapiam sie w niego bezkrytycznie. I ten Topa, świetny, w Agentkach
            stylowy zez kretyna, a tu czasem ciarki chodza po plecach na jego
            widok.
            • agamasia Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane 24.10.08, 15:26
              Mnie ciekawi jeszcze jedno, kim jest Sophie Chenoir, która przedstawiła się
              Kruszonowi, skoro prawdziwa Sophie Chenoir to ta baletnica uwięziona przez Kaja.

              --
              Wystarczy kobiecie trzy razy powiedzieć, że jest piękna, aby za pierwszym razem
              podziękowała, uwierzyła za drugim, a za trzecim wynagrodziła.
      • romcia.p Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane 24.10.08, 19:36
        Gość portalu: matt_banco napisał(a):

        > No i byloby prawie perfekcyjnie gdyby nie motyw ze znikajaca
        > plyta ... to byla plyta samokasujaca sie, a nie samoznikajaca,
        > cholera jasna. Nie mowiac o tym, ze przekaz na niej zawarty jakos
        > nie zwalal poufnoscia i podjetymi srodkami ostroznosci ;-)
        > Uffff ... rzetelne, geste kino sensacyjne, rozciagajace czas, bo tak
        > dobrze skonstruowane, ze odcinek subiektywnie trwal dluzej niz w
        > rzeczywistosci.

        generalnie uważam,że trzecia częśc jest najlepsza ze wszystkich,ale mam trochę więcej zastrzeżeń do scenariusza
        po pierwsze nie kupuję tego że Kruszon jest jedynym który może wykonać specjalną misję dla Matejewskiego
        co oni w tym wywiadzie agentów nie mają że aż trzeba sięgać po tak dramatyczne,kosztowne i nielegalne środki?!
        po drugie - ta nieszczęsna płyta - to nie mógł Kruchemu tego po prostu powiedzieć?musiał nagrywać jakiś mało ważny przekaz na samoniszczącej sie płycie po to aby Kruszon mógł go utrwalić na komórce?as wywiadu jak z koziej d.upy trąbka
        po trzecie - polskie Guantanamo super pomysł,ale już to wożenie Sznajdera do synka to przegięcie,no bo po co to?po co chcą złamać Sznajdera?przecież on nic nie wie?więc co ma im powiedzieć?
        przecież wywiad dobrze wie,że to Kruszon i Aldona położyli śledztwo
        Ala i Sznajder służą do naciskania na Kruszona,więc powinni siedzieć w guantanamo i tyle
        to ze sznajderem i jego synem to efekciarstwo bez sensu
        po czwarte - kompletny nonsens to pytanie sie oficerów prowadzących śledztwo w sprawie porwania "pamiętasz jak się nazywała ta zaginiona?"
        skoro w CBŚ nie pamiętają takich podstawowych rzeczy to pewnie dobrze że ich rozwiązano ;)
        no i ta cielęca mina Kruchego jak panna się przedstawiła "Sophie Chenoix"
        mam nadzieję że sie mylę,ale wyglądal jakby nie skojarzył nazwiska



        --
        Anaaaarchia i Zabiorę cię
        Timeo Danaos et dona ferentes
        • Gość: matt_banco Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.10.08, 20:06
          Tak ... zasadniczo mozna pojsc w ta strone, bo zarzuty zasadne,
          ale ... pozostaje konwencja. To ma byc ... i jest ... serial
          sensacyjny i pewne uproszczenia z jednej strony, a udramatyzowania z
          drugiej sa nieuniknione, a nawet uzasadnione. O ile w "Pitbullu"
          tego typu kwestie by nie przeszly, bo uznalibysmy ze w "realnym"
          serialu kryminalnym (a wlasciwie policyjnym) to nie uchodzi, o tyle
          w sensacyjnej fikcji jak najbardziej.
          Wielkim walorem tej serii jest to, ze te uproszczenia i nagiecia
          logiki nie bola, nie raza, bo sa przykryte ciekawa
          intryga, "miesistymi" i charyzmatycznymi postaciami i realizacja
          techniczna na nienagannym poziomie. Jak ogladam CSI (ale tylko LV)
          to nie mysle o tym, czy te cudne grafiki komputerowe i totalna
          uniwersalnosc technikow kryminalistycznych jest totalnym
          przegieciem ... nie mysle, bo to taka konwencja i rekompensata
          plynie z inteligentnie wymyslonych, choc nierealnych przypadkow
          i "geby" Grissoma ;-) Uwazam ze uproszczenia lub udramtyzowania
          fabuly w tego typu produkcjach jest jak najbardziej dopuszczalne, w
          odroznieniu od niechlujstwa i braku wewnetrznej spojnosci. I dlatego
          sprawdzalem czy straznik wskazal miejsce w pokoju widzen, bo gdyby
          nie wskazal to byloby to niechlujstwo i cos czego przyczepilbym sie
          od razu ;-) Niemniej tez mam wrazenie, ze "mechanizm nacisku" na
          Kruszona jest o doslownie o wlos przekombinowany, ale akceptuje to.
          Wiec O3 gra w tej samej kategorii co TWT, chociaz juz liga zupelnie
          nie ta.
          • Gość: faszyna Re: Odcinek 8 - ... gesto tkane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 21:41
            A ja mysle, że 3O należy oglądac sposobem, w jaki sie patrzy na
            obraz w muzeum. Patrzysz dajmy na to na jakis pejsaż albo martwą
            naturę i nie myslisz: czemu jabłka nie gruszki, czemu górka a nie
            staw z łabądkami... Patrzysz i podziwiasz, jaka maestria wykonania,
            jaki ruch pędzla i światłocienie.. Ja tak własnie patrze na ten
            serial. Normalnie bym nie wytrzymła tych nielogiczności, absurdów
            etc. Ale nie, tu patrze i podziwiam. Jest tam jakis taki wciagający
            klimat, który sprawia, ze kupuje się konwencję z całym
            dobrodziejstwem inwetarza.A konwencja jest, tak jak to opisuje Matt,
            zrealizowana świetnie. Jednym słowem, 30 to kandydat na film
            kultowy.:) Szkoda tylko, że teraz leci równolegle z Londynczykami,bo
            ci tez sie dają oglądać. Przynajmniej ten pierwszy odcinek.
    • Gość: matt_banco Odcinek 9 - konsternacji ciag dalszy IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.10.08, 23:09
      „Zegnaj Grand” … ale nie odchodz … przynajmniej do czasu gdy wyjasni
      się twoja rola w tym wszystkim. Dziewiaty odcinek utrzymal poziom
      poprzednika i jeszcze bardziej „podkręcił” watki, co będzie sporym
      wyzwaniem dla scenarzysty w nastepnych odsłonach. No ale do konca
      jeszcze 4 odcinki wiec jest na to jeszcze sporo czasu.
      Sporo ciekawych pomysłów formalnych, z których na uwage zasługiwały:
      - ujecia w wewnętrznym lusterku wstecznym, podczas sledzenia Beaty -
      dziewczyny Granda - przez Kruszona. Niby ograny motyw, ale gdy jego
      powtarzalność jest duza, to ladnie potęgują nastroj osaczenia.
      Zreszta ujec z „odbiciami” było wiecej (np. w scenie w hospicjum,
      gdzie w fotografii odbija się twarz Beaty);
      - światłocienie, światłocienie … światłocienie, szczególnie na
      twarzach (najlepiej widoczne w swietnej „miganej” rozmowie Kruszona
      z pania Natalia i oczywiście w koscielnych schadzkach Kruszona z
      Matejewskim);
      - niebiesko-seledynowa dominanta kolorystyczna większości zdjęć, co
      daje efekt wyziębienia i swoistej nieprzyjazności. Niestety ta
      korekta barwy nie zawsze się sprawdza i czasami daje niepozadany
      efekt zaniebieszczenia ciemnych partii obrazu, w tym twarzy (co
      najbardziej doskwieralo w scenach badania tomograficznego Kruszona);
      - ciekawy montaz sceny wydawac by się moglo trywialnej, czyli
      poranek Kruszona przez jego porwaniem. Ciekawie ciete krotkie
      ujecia, przy pierwszym ogladaniu sprawiające wrazenie robienia ujec
      na zakładkę, ale tak naprawde po prostu ciete (przejscie Kruszona z
      lozka do lazienki to 9 „ciec” w ciagu 30 sekund … ;-). Ale skoro
      zwróciło to moja uwage, to znaczy ze ktos chciał aby tak się stalo.
      Swoja droga, ze się montażyście chcialo az tak „bawic” …
      - „gruntowe” ujecie butow Rity troche fetyszystyczne, ale bawia
      takie „smaczki”;
      - no i wiemy dlaczego Renault Laguna … ladne zasygnalizowanie
      kształtu świateł, aby pozniej moc zrobic nocny przejazd Kruszona
      przez W-we i żeby nie było wątpliwości ze to on ;-) … No dobra, to
      już teoria spiskowa, nie sadze aby auto dobierano pod katem kształtu
      tylnych świateł, chociaż nie da się ukryc ze jest on
      charakterystyczny ;-)
      - duzo scen opowiedzianych dźwiękiem, chociaż ta która robi
      największe wrazenie, minimalnie skopana … oczywiście chodzi o scene
      z psem i systemem monitoringu laserowego w hali gdzie przetrzymywana
      jest Sophie. Preludium do niej to biegajacy piesek, a pozniej mamy
      szczekanie, nasluchujaca dziewczyne, jakis trzepot i skrzek ptakow,
      krzyk dziewczyny … wybuch, skowyt psa, … ujecie wyświetlaczy
      komputerow monitorujących obiekt i dźwięk „pipkania” … i powolny
      najazd na szczatki psa, pokazane dosłownie przez ulamek sekundy.
      Niezle, ale dźwięk wybuchu troche dziwny, bardziej przypominajacy
      uderzenie (szczególnie, ze w muzyce tez takie uderzenia sa, co może
      być mylące). Ale poza tym ... mucha nie siada. Klimat ten sceny i
      watku uwiezionej Sophie troche przypomina ta z tych "pilopodobnych"
      filmow;

      No coraz bardziej czekam na sceny z generalem. Charyzma i dystans
      Kozlowskiego sa kapitalne. Niezly kawalek dialogu to:
      Kruszon: „Co z reszta? … Z Perla, ze Sznajderem ..?”
      General: „Bardzo dobre pytanie … Robisz postepy”
      Kruszon: „Sa zakładnikami .. tak?
      General: „Robisz gigantyczne postepy Kruszon”
      Kruszon: „Sa zakładnikami …”
      General: „Panie poruczniku, znamy się już tyle lat, ze tego typu
      emocje miedzy nami sa zupełnie zbędne … czesc”
      Kruszon: „Sa zakładnikami … wyjda, jeżeli ja …”
      General: „O to to to to … wlasnie tak … na razie”
      No i ulubiona pani Aneta z tekstem o „przerwie socjalnej” i
      polrocznej znajomości z Kruszonem … sorry … z Rysiem. I to zwrócenie
      uwagi Kruszona na notke w gazecie, o wybuchu gazu … No ladnie to
      wymyslone.
      Uroczo W. Mecwaldowski bawi się swoja rola Wieska, ach te ruchy przy
      przesłuchiwaniu Borysa. Podobnie zreszta M. Przybylski w roli Kaja
      („Gosciu … przypominam ci, ze nie przyjechałeś tutaj po to aby
      słuchać Matysiakow …”).
      No i koncoweczka z pościgiem z Fiatem Tempra, którym jada chłopaki z
      Pragi. Wozeczek z dzieckiem ominęły widowiskowo (swoja droga ciekawe
      czy ktos policzyl ile to już razy motyw dziecięcego wozeczka był w
      taki sposób wykorzystywany, pomijając klasyke z „Nietykalnych” ;-).
      No i znow Topa i jego „przez to twoi funfle byli … jak się nazywa
      Twoje zboczenie, sprawia ci przyjemność bicie ludzi w kiblu,
      realizujesz się w ten sposób?”. Generalnie wszystkie chłopaki
      troche kradna ten serial Szycowi ;-)

      No .. dobrze było.
        • Gość: matt_banco Re: Odcinek 9 - streszczenie IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.10.08, 14:15
          Na zyczenie ... przerobka streszczenia oficjalnego dostepnego na
          filmpolski.pl. No to wlaczamy wyobraznie ...

          Kruszon ukradkiem przyglada sie Aldonie, ktora z corka przechadza
          sie po parku. Dostrzega też Beate, dziewczyne Granda i zaczyna ja
          sledzic. Jadac za Beatą, Kruszon dojeżdża pod hospicjum. W jednej z
          sal znajduje ja siedzaca przy sparaliżowanym Grandzie.
          Borys i Zosia (dla rozroznienia ta przy Wiktorze to Zosia, ta
          porwana i uwieziona to Sophie) jadą na bazar po zakupy. Przy jednym
          ze stoisk podchodzi do nich Rita paralizatorem obezwładnia Borysa, a
          pozniej jako Aldona Ginko wzywa karetkę. I faktycznie przyjezdza
          ambulans ... ale podstawiony, bo prowadzony przez Romka i Wieska,
          chlopakow z bandy Rity. Kruszon spotyka sie z Matejewskim, ktora
          doradza mu, żeby rozkochał w sobie córkę Borysa, Zosię. Kruszon
          orientuje się, że nie ma wyjścia ( tu prosze wstawic ten dialog,
          ktory jest w "opisie technicznym" ;-). Dociera do niego ze wywiad
          aresztował Alę i Sznajdera, a teraz przetrzymuje ich jako
          zakładników. Kaj dostarcza Wiktorowi kopertę ze zdjęciami zabitych:
          Koneckiego, Babinicza i Parola. Przypomina mu, w jakim celu
          przyjechał do Warszawy. Grozi Wiktorowi, że zabije Sophie. Wiktor
          zwraca się do Kruszona o pomoc w odnalezieniu Borysa. Uważa, że jego
          ochroniarz został porwany. Nie mowi jednak Kruszonowi wszystkiego, w
          tym i tego ze jest szantazowany. Kruszon nie może skontaktować się z
          Aldoną. Kiedy przyjeżdża do mieszkania, odkrywa, że Aldona się
          wyprowadziła. Tam mamy ladna scene rozmowy migowej z pania Natalia.
          Samar i jego ludzie - chlopaki z Prazki, napadają na Kruszona. Z
          opresji ratuje go Sent, odbywajac widowiskowy poscig po Warszawie,
          zakonczony przywaleniem Fiata porywacza w niewinne czerwone Punto
          (mialem kiedys Punto wiec zabolalo mnie to prawie fizcznie, bo
          lubilem to auto ;-). Pozniej Sent wiezie potluczonego Kruszona do
          szpitala i tam sobie wyjasniaja kilka spraw, w tym to skad sie Sent
          wzial pod domem Kruszona (ponoc zadzwonil do Senta jakis informator
          i dal cynk, ze Kruszon sie pojawil "na kwadracie"). Lekarka badajaca
          Kruszona jest byla zona Sznajdera, obecnie pozostajaca w zwiazku z
          jego bratem, a ten niestety zachorowal na raka. Byla zona prosi
          Kruszona aby powiedzial o tym Sznajderowi. Rita i Wiesiek
          przesluchuja Borysa, co jest wyjatkowo ladnie sfotografowane (Borys
          siedzi na krzesle w jakims kapturze), a Wiesiek tanczy przy tym
          przedziwny uklad choreograficzny. Chcą wyciągnąć od niego informacje
          na temat prawdziwego powodu przyjazdu jego i Wiktora do Polski.
          Scene zabicia psa prosze umiescic mniej wiecej w polowie odcinka i
          stanowila ona samodzielny byt, a wlasciwie swoista etiudke.

          W odcinku nie pojawil sie ani Sznajder, nad czym ubolewamy, ani
          Ala ... nad czym tez ubolewamy ... no dobra, troche mniej, ale
          ostatnio Ala jakby "nabrala sensu" ;-)
          • sven.hannawald Sophie a Zosia 31.10.08, 14:56
            > Borys i Zosia (dla rozroznienia ta przy Wiktorze to Zosia, ta
            > porwana i uwieziona to Sophie) jadą na bazar po zakupy.

            Przegapiłem odcinek w ubiegłym tygodniu i w związku z tym mam
            pytanie - czym się róźni Sophie od Zosi? Czy to są jakieś siostry?
            Czy Zosia jest podstawiona przez ludzi Kaja lub Matejewskiego i ma
            udawać, że jest Sophie? Jeśli tak, to przed kim i po co ta cała
            maskarada?
            • romcia.p Re: Sophie a Zosia 31.10.08, 16:56
              sven.hannawald napisał:

              > > Borys i Zosia (dla rozroznienia ta przy Wiktorze to Zosia, ta
              > > porwana i uwieziona to Sophie) jadą na bazar po zakupy.
              >
              > Przegapiłem odcinek w ubiegłym tygodniu i w związku z tym mam
              > pytanie - czym się róźni Sophie od Zosi? Czy to są jakieś siostry?
              > Czy Zosia jest podstawiona przez ludzi Kaja lub Matejewskiego i ma
              > udawać, że jest Sophie? Jeśli tak, to przed kim i po co ta cała
              > maskarada?

              tego jeszcze nie wiadomo
              moim zdaniem Zosia pilnuje żeby Wiktor zrobił to czego od niego ktoś chce

              --
              Anaaaarchia i Zabiorę cię
              Timeo Danaos et dona ferentes
    • paulinaa Re: Trzeci oficer - wątek ogólny 02.11.08, 19:44
      obejrzałam dziś odcinki 7-9. Świetnie się ogląda ale strasznie to
      wszystko zagmatwane, trzeba naprawdę uwaznie oglądać. Gdzies się po
      drodze zgubiłam i nie wiem kim jest Sophie i jaka rolę ma do
      odegrania?
      --
      Mądrość osiąga jakiś pułap, głupota ma nad nią przewagę-jest
      bezgraniczna.
      • aga_ata Re: Trzeci oficer - wątek ogólny 02.11.08, 22:13
        Sophie Maciąg?

        Tego też nie wiem, można się tylko domyślać (ktoś nawet tu gdzieś wyżej pisał),
        że może ma pilnować Wiktora, żeby coś zrobił/nie zrobił i udawać skutecznie jego
        córkę... Bo prawdziwa oczywiście jest więziona przez Kaja, prawda?
    • paulinaa odcinek 10 04.11.08, 20:10
      ktoś już oglądał?
      ja to się teraz calkiem pogubiłam, czym sie w koncu zajmuje Grand?
      scena tego 'przesluchania' Borysa mocna
      ale generalnie po świetnych odcinkach 7-9 ten trochę słabszy

      --
      Mądrość osiąga jakiś pułap, głupota ma nad nią przewagę-jest
      bezgraniczna.
      • Gość: matt_banco Re: odcinek 10 - efekciarski IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.11.08, 22:21
        Ha … no proszę, w jednym tygodniu TVP serwuje nam realistyczne
        sceny „sadystycznego” manicure, najpierw w teatrze telewizji, teraz
        w odcinku „Oficera”. Nie żebym narzekał, ale jednak biorac pod uwage
        godziny emisji … a głupoty pisze, dzieci powinny spac o tej porze i
        sie szczegolami fachu oprawcow nie interesowac.

        10 odcinek … kontrowersyjny, tak bym powiedział. Nadal trzyma
        poziom, ale kilka watkow troche naciąganych, nawet jeśli wezmie się
        pod uwage jego tytul „Teoria spisku” to i tak trudno wybronic np.
        watek lekarskiej maskarady Kruszona. No ja wiem, fajnie
        to „zagralo”, tylko ze sensu nie mialo kompletnie. Po co az tyle
        zachodu, jakies pieczatki, kitle i tak dalej … aby się spotkac ze
        Sznejderem, w chwili gdy akurat ten zegna się z bratem. Podobnie
        ten „powtorzony” Grand w koszarach wojskowych … tez to takie
        efekciarskie było i nie do konca potrzebne. Widzial raz … wystarczy,
        szczególnie ze pan inspektor znow zapytal „Znajomy?”. Zreszta w tym
        odcinku takich efekciarskich scen jeszcze troche było, jak ta z
        wanienka pelna benzyny i spektakularnym bum w finale, czy z
        apetyczna pania Maciag w kuszacym dezabilu.
        To tyle czepiania się … a teraz te lepsze kaski:
        - Kozlowski. No pojawia się na kilkadziesiąt sekund w każdym
        odcinku, a dodaje mu odpowiedniego sznytu. Swietna scena rozmowy
        telefonicznej z Kruszonem, gdzie jej dopowiedzeniem sa zdjęcia
        ogladane przez generala. I jak zwykle smakowity tekst … „Ty
        zdobywasz sprawność tropiciela śladów … zuchu?”
        - śmierć brata Sznajdera – no co tu duzo pisac, dramaturgiczny
        ideal, z dwoma silnymi akordami … placzem zony i placzem brata.
        - Topa. Drugi „kradziej” scen w tym serialu. Teksty tez mu napisali
        popisowe … „Jestem esteta … a ty masz piekne wnetrze”, „jaki
        charakter ma ta rozmowa? … ma charakter gry wstepnej”.
        Zdystansowanie Senta jest bardzo frapujące.
        - Pazura. No widac ze odnalazł odpowiedni ton i dobrze się czuje w
        tej roli. W drugiej serii jeszcze było widac „kabarety”, tutaj już
        wrócił do pelni swoich możliwości sprzed kilkunastu lat. Oprocz
        sceny w szpitalu swietnie zagral tez rozmowe z Marianem w wanie,
        to „wycofanie się” w jej trakcie naprawde wiarygodne.
        - przesłuchanie Borysa – no niby to brutalne było, ale gdzies tam
        dalo się wyczuc – nie wiem czy zamierzone – delikatne mrugniecie
        okiem, chociażby przez te „dansy” Wieska. No i pieknie fotografowane
        to było. Dodatkowe punkty za tekst … „paznokiec ci się złamał, Borys
        … za malo witamin”
        - „udawane” hospicjum – tak się zastanawiałem, czy mi się podoba to
        rozwiązanie z „podstawieniem” Kruszonowi Granda az w tak
        spektakularnym stylu. I podoba mi się … miesci się w
        konwencji „teorii spisku”, a i Szyc ladnie zagral totalnie
        zaskoczonego. Traktuje takie „podstawienie” jako swoiste nawiązanie
        do ilus tam podobnych rozwiązań w innych filmach sensacyjnych.

        W sumie było dobrze, cos powoli zaczyna się wyjaśniać … i dobrze, bo
        zbyt dlugie trzymanie wszystkich watkow w „zawieszeniu” daje nie do
        konca pozadany efekt mechanicznego podtrzymywania napiecie, którego
        na razie jeszcze udalo się uniknąć. Oczywiście to tłumaczenie w
        knajpie podczas rozmowy Kruszona z Aldona – jeśli faktycznie
        prawdziwie – troche zbyt łopatologiczne, no ale widac bohaterowie
        musieli sobie pewne kwestie uporzadkowac … a widzowie przy okazji
        tez, choc być może nie do konca było to potrzebne ;-)
        • vayacondios Re: odcinek 10 - efekciarski 07.11.08, 10:35
          matt_banco, błagam o streszczenie odcinka, to już jakaś nowa świecka
          tradycja żeby Cię prosić o streszczenia:))), co tydzień chyba ktoś
          ma z tym problem :)), tym razem padło na mnie, nie mogłam obejrzeć,
          a poza tym Ciebie tak sie świetnie czyta, że nie będę miała aż
          takiego poczucia straty
          jak znajdziesz chwilę oczywiście


          --
          Por la razon o la fuerza
        • Gość: matt_banco Re: odcinek 10 - streszczenie dlugie IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.08, 14:54
          Moja wersja streszczenia, bo te z filmpolski.pl sa troche
          zbyt „suche”. Na podstawie moich notatek wyglada to tak ;-)

          Kruszon spotyka się w parku z Aldoną. Prosi ją, żeby się nie
          martwiła, ale on musi wypełnić swoją misję. Aldona nie chce tego
          słuchać: już raz straciła ukochanego mężczyznę. Scena jak scena …
          troche Rozczka ta scene położyła, ale to raczej kwestia ogolnie
          slabego uzasadnienia dla tej calej „misji” Kruszona. Dodatkowo
          okazuje sie, ze pani "lawkowa", ktora zawsze siedzi gdzie w poblizu
          Aldony to jej "ochrona", chociaz nie wiadomo kto ja zlecil.
          W bazie wojskowej biega sobie Grand. Inspektorzy wewnętrzni
          przyjeżdżając po Ale i Marka Sznajdera i robia to w tym samym,
          wysoce lekceważącym stylu co poprzednio. Dodatkowo mamy ponownie
          Grand w biegu i ponownie Sznajdera przy szybce i ponownie inspektora
          z kwestia: „Znajomy?”. Pozniej rozmowe miedzy nimi zbacza na stare
          dzieje, gdy obaj mieli jakies tam kontakty z zamordowanymi oficerami
          policji, w tym z Boguta. Marian, czyli inspektor błysnął dosc
          ciezkim humorem, w stylu „dwie pastylki ołowiu połknął” …
          ustosunkowując się tym samym do śmierci swych dawnych przełożonych.
          Pozniej mamy rozmowe telefoniczna Kruszona z Kozlowskim, która od
          strony wizualnej bardzo fajna, bo Kruszon generalnie prosi o pomoc w
          zapewniniu bezpieczeństwa bliskich mu osob, a general udaje ze
          kompletnie nie wie o co chodzi, chociaż w tym samym czasie przeglada
          zdjęcia osob, o których mowi Kruszon (zdjęcia Perly, Aldony i jej
          corki). General kaze isc Kruszonowi do Sznajdera i wypytac go o cos.
          Szczerze mówiąc niektóre z tych zagran wywiadu sa troche dziwaczne i
          zbyt „pietrowe”. Z jednej strony praktycznie wszechwładni, a z
          drugiej musza jakies takie szkopki robic żeby uzyskiwac proste
          informacje. Gdzies w tym czasie jest przebitka na pieczotka lekarska
          Kruszona, która to zagadka wyjaśni się pozniej, chociaż jak już
          pisalem zupełnie niedorzecznie.
          Sznajder przyjezdza do szpitala do brata, gdzie spotyka syna Stefana
          i była zone. Sceny szpitalne ciezko opisywac bo grane to było
          właściwie albo półsłówkami albo gestami.
          Ala wraca do biura gdzie spotyka Senta i odbywa z nim dziwaczna
          rozmowe, w ktorej Sent niby mowi jej ze grupa poscigowa zostala
          rozwiazana, ale on zostaje i będzie konczyl ich sprawy. Przy okazji
          reczy za Ale, tym samym zostaje ona w jego zespole. Tu mamy ciekawa
          rozmowe Senta z Ala, która co bardziej wrażliwi mogliby podciągnąć
          pod molestowanie ;-) (Ala się dopytuje czy „chce ja przelecieć” … na
          co Sent, ze „jest esteta i ze Ala ma piekne wnetrze i tak dalej).
          Rozmowa konczy się ciekawa wymiana zdan, gdzie Ala ma pretensje ze
          ICH rozwalili i zrobili miazge, na co Sent „Ze mnie nie robia
          miazgi, mnie nie rozjeżdżają, ja nie jestem WY”.
          Scena przesłuchiwania Borysa przez Rite i jej wesołych chłopaków,
          które użyły wykalaczek jako srodka perswazji bezpośredniej i
          umieściły je pod paznokciami przesłuchiwanego, tańcząc przy tym
          rozne wygibasy (co jak napisal Jan Uwazny jest ponoc cytatem
          ze „Wscieklych psow”, czego … ach ten wiek … niestety nie pamiętam,
          bo ow film widziałem w kinie 15 lat temu). To tu pada kwestia o
          braku witamin i łamliwości paznokci Borysa. Dodatkowo leja na niego
          benzyne i bija brutalnie po twarzy (tak jakby w tych warunkach mieli
          bic inaczej … oj, Matt, Matt … ). Borys się twardo trzyma, ale z
          pytan dowiadujemy się sporo roznych rzeczy, co do których oprawcy
          nie maja pewności, a my – widzowie – taka uzyskamy za jakis czas gdy
          skatowany Borys spotka się z Wiktorem. Ale to za chwile.
          Wiktor proponuje Kruszonowi układ, na mocy którego zamieszka on z
          nim i Zosia w ich przytulnej Chalupce i zainkasuje za to 5 tys euro.
          Pierwotnie było mnie, ale Kruszon twardo negocjowal ;-)
          Aldona przyjezdza do sadu, tam spotyka ta druga pania prokurator,
          czyli Renete. Szuka listow gończych za Grandem i Rita i okazuje się
          ze listu za Rita nie ma … zniknął, a pozniej … przeskakując troche
          scen w przod … okaze się ze nie ma tez listu za Grandem, który
          zniknął prawie na oczach Aldony. To zreszta spowoduje potrzebe
          kontaktu Aldony z Kruszonem.
          Znow przeskakujemy do szpitala, gdzie Sznajder siedzi u brata i
          prosi pielegniarke o dodatkowa dawke morfiny dla niego. Ta mowi, ze
          nie może i … w tym momencie pojawia się Kruszon przebrany za
          lekarza. Skad, jak … jak znajde maila do scenarzysty to się go
          spytam ;-) Niemniej Kruszon wypytuje Sznajdera o Bogute, o którym
          ten mu nie chce powiedziec, uznając ze nie jest to dobry moment na
          takie dyskusje. Co ciekawe pielegniarka bez zadnej weryfikacji daje
          Kruszonowi podpisac jakas recepte czy dyspozycje, ale … jest za
          pozno. W tym czasie brat Sznajdera umiera.
          Z racji tego ze Borys nic nie powiedział, druzyna pod wezwaniem
          okrutnej Rity opuszcza zajmowany obiekt, palac go przy okazji, co
          czego w znacznym stopniu przyczynila się benzyna zalegajaca tu i
          owdzie. Borys trafia do szpitala … no twardziel, ale jednak troche
          go obili i naruszyli nietylalnosc osobista. Informacje o znalezieniu
          Borysa otrzymuje tez Wiktor.
          Wiktor jedzie, a w chalupie zostaje Kruszon (no ja wiem, ze troche w
          opisie to dziwnie wyglada, bo przeciez dopiero był w szpitalu ;-) i
          mamy cokolwiek dziwna, aczkolwiek estetycznie satysfakcjonujaca
          scene przygotowan Zosi do kapieli. Gdzie owa Zosia dosc
          bezpruderyjnie podchodzi do nowego znajomego i bez wiekszych
          ceregieli pozbywa się przyodziewku eksponując przy tym przymioty
          swego … no przeciez wiadomo ze nie ducha ;-) Po prostu weszla do
          wanny pozostając przy tym przez caly czas bardzo atrakcyjna i
          kuszaca, co dodatkowo podkresla umiejętnym spozywaniem drinka.
          Sent i Ala przesłuchują Senta, a właściwie to i Wiktora, który
          zdołał już dotrzec do szpitala. Tu pada wlasnie ta kwestia o
          charakter rozmowy jaka policjanci prowadza z Witkorem, i która Sent
          puentuje „iż ma ona charakter gry wstepnej”. Pozniej Borys rozmawia
          z Wiktorem po francusku i potwierdza właściwie to wszystko o co
          pytaly go wesole chłopaki Rity, czyli miedzy innymi to iż jest byłym
          zbrodniarzem jugosłowiańskim.
          Sznajder siedzi w swoim mieszkaniu i wpada do niego Ala z torbami
          zakupow i wyraza chec otoczenia go opieka, glownie poprzez
          przyrządzenie mu posilku. Na co on milczaco przystaje. Mamy tez
          wyznanie Ali o porzuceniu Damiana, czyli Kosmy … no, no, no. Co ten
          Pazura w sobie ma, ze tak na plec piekna i kalendarzowa znacznie
          mlodsza dziala? Przy okazji Sznajder mowi, iż widzial Granda w
          koszarach.
          Kruszon i Aldona spotykaja się w jakiejs knajpie i probuja polaczyc
          niektóre watki. Wychodzi im, ze z racji tego iż zniknęły listy
          goncze to i Grand i Rita musza obecnie pracowac dla służb
          specjalnych. Aczkolwiek Kruszon nie wierzy, bo przeciez widzial
          Granda w stanie roślinnym w hospicjum. Pada tez sugestia ze to chyba
          prokurator Renata maczala w tym palce. Jada jednak do hospicjum … a
          tam … a tam … jakies przedszkole czy cos takiego. Nie ma ani siostr,
          ani Granda, ani niczego nie ma … jest tylko pani, która wyjasnia iż
          obiekt był wynajmowany przez ostatnie 2 tygodnie filmowcom. No ten
          fakt bardzo szokuje Kruszona, Aldone jakby mniej …

          Ufff ... dluzej mi sie to pisalo, niz ogladalo.
    • Gość: matt_banco Odcinek 11 - czapka z glowy poleciala IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.11.08, 23:03
      No ... i tak wlasnie ma wygladac dobry, zawodowo zrobiony odcinek
      serialu sensacyjnego. Ba ... bardzo dobry, chyba najlepszy z
      dotychczasowych Powoli kawalki ukladanki trafiaja w swoje miejsce i
      jest to robione zadziwiajaco sprawnie, a na dodatek nieliniowo.
      Wciaz nie do konca wiadomo jaka role pelni wywiad w tym wszystkim,
      co robi Rita i jej wesole chlopaki, po co Grand trenuje biegi. Ale
      kwestia sprawy aktorow i policjantow ja prowadzacych zostala
      sensownie ... SENSOWNIE ... wyprowadzona. Dowiedzielismy sie tez
      troche o motywacji Senta. A poza tym ... no poza tym, to same
      smakolyki:
      - "duzy" twist z Ala w roli glownej - caly watek szpitala
      psychiatrycznego i Boguty to wyjatkowo zgrabna rzecz, ale
      ucharakteryzowana Ala, jako pacjentka tego przybytku "walaca" z
      giwery do Kaja ... bezcenne. Kaj jeszcze zdarzyl "Panem
      Wolodyjowskim" ladnie poleciec: Panie pulkowniku! Larum grają!
      wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie
      chwytasz ... Swietnie wszystko wyprowadzone, z malowniczym biegiem
      Szyca i synchronizacja jak w najlepszych "amerykanskich" wzorcach. A
      za "wisienke na torcie" robila powtorzona sekwencja krotkiego
      dialogu Kruszona i Sznajdera z pacjentem "Co z
      mama" ... "Zyje"... "Co powiedziala?" ... "Ze teskni". I jeszcze na
      koniec smierdzacy Rysiu Boguta przemowil.
      - "maly" twist z Sentem - intro w postaci "blusidla" na organkach, a
      potem "urocza" scena z sasiadem Senta majacym dosc jego glosnego
      tryby zycia, pozniej "lutowana" spowiedz z wieloznacznym kontekstem,
      nastepnie narkotyki, pozniej chlopaki od Generala chcacy "zamknac
      kwestie" wbrew pozorom inaczej niz sie wydawalo i smierc Senta ... a
      na koncu jeszcze telefon w tej sprawie. Fajne konstrukcyjnie, ze
      swietnymi momentami (wciaganie koki, otwieranie drzwi i nerwowy
      smiech Senta) i okraszone tekstami Senta "Mowie co wiem, co nie
      wiem ... nie mowie" ... "Rzad oficjalny, zawsze totalitarny" (tym
      razem Kultowe "nawiazanie") ... no i najbardziej Sentowa odpowiedz
      na pytanie Kruszona "Wiesz za co cie lutuje?" ... "Ty lutujesz? ...
      To jest jakis nieudolny petting". Brak bedzie ... Brak Senta, wielki
      brak.
      - "psucie sie" atmosfery miedzy Wiktorem, Borysem, Zosia i
      Kruszonem - niby wszyscy wiedza o sobie wszystko, ale nie do
      konca ... no i nie do konca wiemy o co chodzilo Zosi z tym
      przymilaniem sie do Kruszona. Bo chyba nie o pokazanie tego
      polksiezycowatego naszyjnika.
      - dialog Sznajdera z automatyczna sekretarka ... stary, dobry Pazura.
      - juz tradycyjnie ze zlowieszczym wdziekiem pokazujacy sie general
      Matejewski i jego odpowiedz na pytanie Kruszona czy wie jak sie do
      dla niego (generala) skonczy ... "Wiem ... ty mnie zastrzelisz, pani
      prokurator zamowi skromny wieniec ... albo bukiet ... niezapominajki
      poprosze".

      Spojne to bylo niebywale i timing wyjatkowo precyzyjny. Hmmm ...
      chyba jutro obejrze jeszcze raz ;-)
              • Gość: matt_banco Re: Odcinek 11 - Drugie ogladanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.11.08, 15:41
                Tak, roslinnosc na trasie biegu przelajowego Kruszona bardzo
                malownicza ;-) Swoja droga tez nie wiem co to jest, jakies wybujale
                proso czy inna trawa. Ale gra rownie swietnie , jak Szyc ;-)
                Obejrzalem drugi raz ... i warte to bylo tych trzech zlociszy bez
                VATU. Znajac juz fabule mozna sobie poogladac rozne ciekawe rzeczy i
                jeszcze bardziej docenic montaz i rozlozenie czasowe. Podczas
                drugiego ogladanie uwage zwrocily:
                - zniusansowana gra Cynke i Pazury w scenie na cmentarzu, od
                prostych gestow jak poprawianie czapki, poprzez lekkie zaklopotanie
                Ali swoim wyznaniem, przez niedowierzanie Sznajdera ... no ladne to
                bylo i cholera ... wiarygodne;
                - bieg Kruszona do szpitala nie mial luk teleportacyjnych, czyli
                pokazywanao przez ulamki sekund kolejne etapy, rowniez ten przed
                samym "ustrzeleniem" Kaja, dzieki temu zachowano ciaglosc, swietna
                synchronizacje, a uniknieto efektu "pojawil sie znikad, dokladnie
                wtedy gdy trzeba";
                - Ala ... w szpitalu - no to przyznam jest naprawde godne uwagi. Gdy
                Sznajder z Kruszonem chodza po szpitalu, Ala jest caly czas obecna i
                delikatnie pokazywana. Rowniez Sznajder zachowuje sie tak, jakby
                dyskretnie jej szukal. Pozniej gdy pojawia sie Kaj, znow mamy w
                drugim planie, ktora sie odwraca do sciany i ukradkiem obserwuje
                Kaja ... wbrew temu co sie wydawalo przy pierwszym ogladania, Ala
                nie pojawia sie znikad ... caly czas byla w kadrze, tylko tak
                sprytnie, ze widz nie mial swiadomosci, a jak juz ma to moze
                docenic, ze tak to sprytnie pokazali;
                - calkiem niezle wypada pani Maciag - te jej gierki, "samcze"
                teksty, drobne gesty ... no jest w tym niezaprzeczalnie intrygujaca.
                Fajnie, bo w innych "wcieleniach" troche za slodka;
                - Sznajder ma na scianie swojego mieszkania ma plakat z filmu SHAFT,
                ale co ciekawe z wersji orginalnej z 1971 roku, a nie z remake'u z
                roku 2000, gdzie gral Samuel L. Jackson. No nie wiem o co z tym
                chodzi, ale raczej nie jest to przypadek, a jakis rodzaj mrugniecia
                okiem ;-)
                - mieszkanie Senta - swietnie skomponowane kolorystycznie, lacznie z
                tymi obrazami posciaganymi ze scian i widocznymi sladami po nich.
                Znaczy ze scenograf tez sie przylozyl.

                SPOILER
                Niestety przeczytalem w streszczeniu nastepnego odcinka jedna rzecz,
                ktora mnie mocno zmartwila: " ... podjeżdżają pod Pałac Kultury,
                mężczyźni idą po bombę ukrytą w zegarze". Zeby spektakularnosc nie
                przeslonila logiki ... zeby spektakularnosc nie przeslonia
                logiki ... zeby spektakularnosc nie przeslonia logiki ... zeby
                spektakularnosc nie przeslonia logiki ...