Dodaj do ulubionych

dla wyjeżdzających do Ameryki

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:21

O boska Ameryko*

" Poradnik dla tych co wybieraja sie do Stanów Zjednoczonych"

Wynaleziono tabletki na ból glowy, brzucha, krople na serce itd. Ludzkosc
coraz smielej patrzy w gwiazdy i poza nie, ale jak do tej pory nie
wynaleziono lekarstwa na chorobe zwana Emigracja i Ameryka. Wiekszosc Polaków
na te paskudztwa choruje. Aby im pomóc ulozylem maly poradnik - recepte,
który mozna stosowac jako terapie wstrzasowa. Zanim jednak tutaj przyjedziesz
chcialbym ci przypomniec, ze do Ameryki przybywali ci, którym w ich wlasnym
kraju bylo zle, którzy zostali skazani na Ameryke przez innych. Ziemia palila
im sie pod stopami, a nie bylo dla nich miejsca, w którym mogliby schronic
sie. Albo ci, których ponosila wyobraznia, ze gdziekolwiek indziej jest
lepiej. Albo ci, którzy uciekaja przed soba, którzy nie potrafia sami sobie
pomóc w ich wlasnych krajach. Do której kategorii siebie bys zaliczyl?
Ameryka jest mitem osnutym na wierze, ze tutaj wszystko mozna.
Interpretowanym na tyle sposobów, ile jezyków o niej mówi. Symbolem Ameryki
jest dolar. Ameryka jest legenda przekazywana sobie z pokolenia na pokolenie,
nie majaca wiele wspólnego z rzeczywistoscia. Jak wiekszosc legend Ameryke
latwiej jest odwiedziec niz opisac. Ameryka jest snem wysnionym przez ludzi
niespokojnych, którym codziennosc nie wystarczala do zycia.(to Ja) Którzy nie
mieli na chleb lub którym chleb nie smakowal w ich kraju. Ameryka jest
marzeniem o smaku miodu, o tym, ze gdzies indziej zawsze jest lepiej,
piekniej. Marzeniem do którego wszyscy sie usmiechamy na mysl, ze mozemy byc
czescia tego marzenia. Ameryka jest wolnoscia dla tych co nie mieli jej w ich
krajach, a takze niewolniczym lancuchem dla tych, których tutaj nie stac na
nia. Mysl o Ameryce tak jak mysli sie o raju. Moga byc w niej szczesliwi
tylko ci, których na nia stac, albo na nia zasluguja. Na wolnosc trzeba
zapracowac i zasluzyc sobie. Nic za darmo.
1. Przez lata myslales o Ameryce, ale nawet jednego zdania po angielsku nie
nauczyles sie, to bardzo dobrze, rodacy pomoga ci wyzbyc sie nadziei juz w
pierwszym miesiacu. Bedziesz przywiazany do nich jak wiezien do swojej kuli u
nogi. O wszystkim pomyslales tylko nie o tym, ze w Ameryce mówia po
angielsku, a ty nie masz nawet slownika.
2. W Polsce nauczyli cie, ze mieszkasz w kraju o duzych tradycjach
kulturalnych i historycznych, honorze, umilowaniu do wolnosci. Byc Polakiem
to brzmi dumnie i pieknie. To moze byc prawda... ale tutaj w Ameryce Polacy
slyna z ciezkiej harówki, sprzatania, to nasza amerykansko-polska duma
narodowa. zadna praca nie hanbi. Pamietaj o tym. Dlaczego Polacy wykonaja te
najgorsza? Bo tak sie zlozylo. Cala Europa Wschodnia sprzata, Ameryka
Poludniowa tez, glowa do góry.
3. W Polsce rózni zyczliwi ludzie naopowiadali ci róznych rzeczy o Ameryce.
Naogladales sie filmów kreconych w Hollywood, naczytales felietonów
dziennikarzy trzymanych za szklanymi drzwiami Ameryki - jak jaki glupi.
Niestety tutaj nic sie nie sprawdzi. Nikt nie powiedzial ci prawdy, mówil
banaly, powolywal sie na autorytety.
4. Najwiecej do powiedzienia o Ameryce maja ci co przyjechali tutaj na
kilkanascie miesiecy. Nikomu nie ufaj, twoja Ameryka to bezustanna modlitwa
do Boga o zdrowie i prace. Dopiero po kilku miesiacach, bedziesz z duma
mówil, ze pracujesz. Klaskal w dlonie, dzwonil do kraju i opowiadal o sobie
takim tonem jakim Homer pisal o przygodach Odyseusza.
5. Pierwsza rzecza, z która sie zetkniesz w swojej amerykanskiej karierze
bedzie odkurzacz, szmata na kiju i worek plastikowy na smiecie. Nie przejmuj
sie poczatki sa trudne, pokochasz kurz, który bedzie mial dla ciebie wartosc
zlota.
6. Duzo slyszales w Polsce o Ameryce na pewno i tym, ze w Ameryce jest
zdrowe powietrze . Tak to prawda, wielu polskich emerytów bedacych w kraju na
emeryturze od lat, tutaj pracuje ciezko jak konie i jeszcze chwala sobie
prace.Tak im Ameryka sluzy.
7. Slyszales, ze w Ameryce dolary rosna na drzewach, albo leza na ziemi,
tak to prawda, trzeba tylko sie po nie schylac. Dlatego juz w Polsce rób
przysiady, tutaj dobra zaprawa fizyczna na pewno ci sie przyda.
8. Nikogo tak naprawde nie interesuje czy masz pozwolenie na prace czy tez
nie, bedziesz pracowal w charakterze niewolnika w najlepszym przypadku
sluzacego. Nikt tez nie bedzie pytal cie o jakiekolwiek dokumenty,
wyksztalcenie, dlatego swoje dyplomy zostaw w domu. Najlepiej o nich
zapomnij, tutaj moga byc ciezarem, a po co ci je dodatkowo dzwigac.
9. Pociesz sie tym, ze na twoim miejscu pracowalo pieciu magistrów, trzech
docentów a nie jeden profesor w Polsce marzy o tym, aby je zajac. Przecietny
zarobek amerykanskiej pomocy kuchennej to w Polsce fortuna. Pamietaj o tym,
dlatego prace trzeba szanowac i cenic. Boss zawsze ma racje nawet gdyby jej
nie mial. Pamiętaj !!! wyplata w stanach jest co tydzień Jezeli Boss probuje
cos krecic to jak najszybciej zwijaj zagle i szukaj innego bo ten to na pewno
oszust. Najlepiej popytaj wśród innych na temat bossa u którego chcesz
pracowac . Nigdy nie boj się mowic o podwyzce .Jezeli sam się o nia nie
upomnisz to jej po prostu nie dostaniesz ,Ale cos za cos. Najpierw pokaz ze
jestes dobry w tym co robisz czy uczysz.
10. Nie próbuj zaprzyjazniac sie z ludzmi, z którymi pracujesz, ani nigdy
nie mów zle o swojej pracy. Moze to byc wykorzystane przeciwko tobie.
Pamietaj, ze zawsze jest wiecej chetnych do pracy niz pracy.
11. Rodzina czy znajomi, którzy cie do Ameryki zaprosza wyrzadza ci wielka
krzywde, ale ty tego jeszcze nie wiesz. Dopiero bedac tutaj przekonasz się o
tym, na razie jestes im wdzieczny. Gdy bedziesz tutaj oni beda tobie
wdzieczni gdy zapomniesz ich numer telefonu.
12. Po pól roku szesciodniowej pracy po 12 godzin stac cie bedzie juz na
wynajecie mieszkania na parterze, naewt domu ale piwnica czy strych w której
mieszkasz spodoba ci sie, poza tym po co tyle dolarów wyrzucac. Zaoszczedzone
dolary w piwnicznej izbie dodadza ci splendoru rodzinnym miescie, ale
przyjaciele beda ci ich zazdroscic. One stana sie koscia niezgody pomiedzy
toba a nimi.
13. "Tutaj wódka jest Bogiem a wiara w Boga nalogiem" zapamietaj to ,bo
wszystko co osiagnales w Ameryce zawdzieczasz Bogu i sobie a wodka pomomoze w
ciezkich okresach i zrozumienia tej kwestii. Tak apropos to wódka
tutaj "wchodzi" .Rozpijaja sie wszyscy nawet Ci co w zyciu nie mieli alkoholu
w ustach. Najlepsze z najgorszych sa "dni emigranta"(dni przymusowo wolne od
pracy ze wzgledu np. na pogode),dzien wczesniej liquerstor-y(monopolowy) maja
bajonskie obroty(zestaw "ucho" i cola czyli 1.75l.wódki i zapitka to wydatek
ok 30 $).Mozesz skozystac z baru( np.Larys Tawern,który pozdrawiam)który
wglada jak wiejska remiza albo GS-owska restauracja. Tam zawsze spotkasz
znajomego z którym zawsze i tylko porozmawiasz o pracy i o squerach (am.
jedn. miary -ok 9m2)
14 Nauczysz sie chodzic z szeroko zamknietymi oczami.Co z poczatku bedzie
cie dziwic szybko zrozumiesz ze tak poprostu ma byc.Naucz sie nie patrzec
komus w oczy(murzynowi szczegolnie),wzrok potrafi zabic(sam to zrozumiesz)
Naraz zrozumiesz ,ze wlasciwie to ty nie jestes rasista ale asfalt powinien
lezec na drodze i ze Hitler to jednak mial racje.
15. Po pół roku wygasnie ci wiza, pierwsze marzenia o duzych pieniadzach
masz juz za soba. Rodacy nauczyli cie milosci do rodziny i ojczyzny. zona w
Kraju czy bedzie najdrozszym skarbem a Polska wspanialym krajem, w którym
trudno zyc?. Przestaniesz sie dziwic wszystkiemu, staniesz sie wyrozumialszy
dla blizniego. Jeszcze nie bedziesz rozumial Ameryki, ale docenisz wartosc
swoich rak. Nastapia pierwsze objawy choroby emigracyjnej. Co to takiego
jest ? Rozpoznasz ja po dwóch, trzech latach pobytu za granica.(niektorzy
wczesniej)
16 . Przyjaznie - cokolwiek znaczy to slowo to jest z nimi ciezko
Edytor zaawansowany
  • Gość: kkrzysztof IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 22:19
    prosze o zwrócenie uwagi że to pierwsza cześć - jest ciąg dalszy
  • Gość: ; IP: 62.233.190.* 20.07.05, 21:53
  • Gość: wrw IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 21.07.05, 00:44
    odgrzewany mielony i to z padliny.
    (masz do tego prawa autorskie?)
    z czym krzysiu do ludzi?
  • evek 21.07.05, 00:34
    ale bzdury! z calym szacunkiem - ale to bzdury!
    --
    :::ewa:
    :::evek@gazeta.pl
    :::ewwwekTM.blox.pl
  • Gość: Miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.07.05, 00:35
    Pewnie masz racje, ze tak moze byc na emigracji w USA. A wiesz, ze tak samo
    moze byc(poza pieniedzmi) jak polski rolnik emigroje do duzego polskiego miasta?
    Jednym slowem najlepiej nigdzie sie nie ruszac. Godzic sie z naszym losem i nic
    nie chciec od zycia, tylko nabijac kieszenie polskich(czasmi obcych) uzendasow
    i cwaniakow, swoim poddanstwem lub pokornoscia.

    Rozumiem nawet dlaczego ludzie w Polsce sa "odporni" na jakiekolwiek zmiany.
    Toaleta ma dla nich byc na dworze, woda w studni i kolchoznik zamiast radia.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 22.07.05, 06:52
    Piszesz pewnie o innej Ameryce. Nie w o tej w ktorej ja zyje.
    Mieszkam tu juz a moze tylko 12 lat. W Polsce choc mialem dobra prace i wysokie
    zarobki nie moglem juz zyc. Nie bieda lecz ludzie i obyczaje, najbardziej mi
    dokuczaly. Ucieklem m.in. od takich jak Ty. Od tego motlochu, zlodziejstwa,
    pijactwa, glupoty i prostactwa.
    Jedno wiec sobie zalozylem. Tam gdzie pojade nie moze byc Polakow. Wyjechalem
    na wizie turystycznej i pierwsze 4 lata zylem i pracowalem bez waznej wizy.
    Mialem troche oszczednosci i pieniadze ze sprzedazy mieszkania, samochodu w
    Polsce. Pierwszy rok przeznaczylem wiec na nauke jezyka. Caly rok nie
    pracowalem ale za to od rada do poznego wieczora uczylem sie angielskiego.
    Darmowe zajecia znalazlem w High School (rano i wieczorem) a takze w tutejszej
    bibliotece. Tam w wiekszosci uczyli Amerykanscy ochotnicy. Chodzilem tez do
    Learning Center w tutejszym Uniwersytecie. Wszytkie te zajecia sa tu darmowe i
    co najwazniejsze nie pytaja o status emigracyjny. Tam wlasnie poznalem ludzi
    ktorzy sa moimi przyjaciolmi do dzis. Sa to glownie nauczyciele ale i
    obcokrajowcy z roznych krajow i roznych zawodow. Dzieki chodzeniu do szkoly i
    kosciola poznalem wiele fantastycznych ludzi. Oni wlasnie dali mi prace i
    wszelka pomoc. Wlacznie ze stara Toyota (w dobrym stanie) i meblami do mojego
    pierwszego mieszkania.
    Nigdy tutaj nie musialem sprzatac czy wykonywac innych niskoplatnych prac.
    Jedynie brak dobrej znajomosci angielskiego uniemozliwila mi podjecie pracy w
    moim inzynierskim zawodzie. Dlatego zalozylem swoj wlasny biznes. Zaczynalem od
    przyslowiowego zera ale tu zadzialala Ameryka i mozliwosci jakie ona daje
    ludziom chcacym cos robic. Moge powiedziec z reka na sercu ze nie spodziewalem
    sie ze to moze byc takie proste. Osiagnalem tutaj sukces tak jak mysle kazdy
    Polak moglby tu osiagnac. Mieszkam w stanie w ktorym niema jeszcze uprzedzen do
    Polakow. Poprostu ich tu nie znaja. Po kilku latach pisano o mnie i moim
    biznesie w prasie lokalnej w samych superlatywach. Wiem ze nigdy nie
    osiaglnalbym tego w Polsce. Jak kupowalem moj pierwszy dom czekalem jeszcze na
    zielona karte. To bylo 4 lata od wyjazdu z Polski. Placilem jednak podatki i
    moglem udokumentowac swoje zarobki. Ponadto bardzo dobra historia kredytowa
    robi tutaj cuda.
    Swiat stal sie dla mnie piekny i szczesliwy. Ludzie wspaniali i niewiarygodnie
    uczciwi. Kultura, obyczaje, zarcie, rozrywka, rozwijanie wlasnego hobby
    fantastycznie piekne. Mam wielu Amerykanskich przyjaciol z ktorymi spotykam sie
    regularnie, nie tylko na weekendowych party. Stac mnie niemal na kazde auto
    jakie reklamuja w telewizji. Kupno nowego superkomputera czy nowej plazmy jest
    kwestia zachcianki. Wyjazdy turystyczne po Ameryce (Las Vegas, Disneyladu) czy
    do Polski stosunkowo tanie i latwo osiagalne.

    Jak widzisz zyjemy w dwoch roznych Amerykach. Tutaj gdzie mieszkam niema
    bezrobotnych. Wskaznik bezrobocia jest obecnie 2.7%. To akurat tyle ile ludzi
    nie lubi pracy i nie chce jej podjac. (Zasluga obecnego gubernatora - Zydowki).
    Jak mozesz zauwazyc ja mam inna recepte na zycie. Warunek 1 - nie pcha sie do
    NY, NJ czy Chicago. Warunek 2 - unikaj Polakow (chocby w pierwszych latach
    pobytu w USA).
  • wami41 22.07.05, 22:41
    Gość portalu: przecietny napisał(a):

    > Piszesz pewnie o innej Ameryce. Nie w o tej w ktorej ja zyje.
    > Mieszkam tu juz a moze tylko 12 lat. W Polsce choc mialem dobra prace i
    wysokie
    >
    > zarobki nie moglem juz zyc. Nie bieda lecz ludzie i obyczaje, najbardziej mi
    > dokuczaly. Ucieklem m.in. od takich jak Ty. Od tego motlochu, zlodziejstwa,
    > pijactwa, glupoty i prostactwa.
    > Jedno wiec sobie zalozylem. Tam gdzie pojade nie moze byc Polakow. Wyjechalem
    > na wizie turystycznej i pierwsze 4 lata zylem i pracowalem bez waznej wizy.
    > Mialem troche oszczednosci i pieniadze ze sprzedazy mieszkania, samochodu w
    > Polsce. Pierwszy rok przeznaczylem wiec na nauke jezyka. Caly rok nie
    > pracowalem ale za to od rada do poznego wieczora uczylem sie angielskiego.
    > Darmowe zajecia znalazlem w High School (rano i wieczorem) a takze w
    tutejszej
    > bibliotece. Tam w wiekszosci uczyli Amerykanscy ochotnicy. Chodzilem tez do
    > Learning Center w tutejszym Uniwersytecie. Wszytkie te zajecia sa tu darmowe
    i
    > co najwazniejsze nie pytaja o status emigracyjny. Tam wlasnie poznalem ludzi
    > ktorzy sa moimi przyjaciolmi do dzis. Sa to glownie nauczyciele ale i
    > obcokrajowcy z roznych krajow i roznych zawodow. Dzieki chodzeniu do szkoly i
    > kosciola poznalem wiele fantastycznych ludzi. Oni wlasnie dali mi prace i
    > wszelka pomoc. Wlacznie ze stara Toyota (w dobrym stanie) i meblami do
    mojego
    > pierwszego mieszkania.
    > Nigdy tutaj nie musialem sprzatac czy wykonywac innych niskoplatnych prac.
    > Jedynie brak dobrej znajomosci angielskiego uniemozliwila mi podjecie pracy w
    > moim inzynierskim zawodzie. Dlatego zalozylem swoj wlasny biznes. Zaczynalem
    od
    >
    > przyslowiowego zera ale tu zadzialala Ameryka i mozliwosci jakie ona daje
    > ludziom chcacym cos robic. Moge powiedziec z reka na sercu ze nie
    spodziewalem
    > sie ze to moze byc takie proste. Osiagnalem tutaj sukces tak jak mysle kazdy
    > Polak moglby tu osiagnac. Mieszkam w stanie w ktorym niema jeszcze uprzedzen
    do
    >
    > Polakow. Poprostu ich tu nie znaja. Po kilku latach pisano o mnie i moim
    > biznesie w prasie lokalnej w samych superlatywach. Wiem ze nigdy nie
    > osiaglnalbym tego w Polsce. Jak kupowalem moj pierwszy dom czekalem jeszcze
    na
    > zielona karte. To bylo 4 lata od wyjazdu z Polski. Placilem jednak podatki i
    > moglem udokumentowac swoje zarobki. Ponadto bardzo dobra historia kredytowa
    > robi tutaj cuda.
    > Swiat stal sie dla mnie piekny i szczesliwy. Ludzie wspaniali i
    niewiarygodnie
    > uczciwi. Kultura, obyczaje, zarcie, rozrywka, rozwijanie wlasnego hobby
    > fantastycznie piekne. Mam wielu Amerykanskich przyjaciol z ktorymi spotykam
    sie
    >
    > regularnie, nie tylko na weekendowych party. Stac mnie niemal na kazde auto
    > jakie reklamuja w telewizji. Kupno nowego superkomputera czy nowej plazmy
    jest
    > kwestia zachcianki. Wyjazdy turystyczne po Ameryce (Las Vegas, Disneyladu)
    czy
    > do Polski stosunkowo tanie i latwo osiagalne.
    >
    > Jak widzisz zyjemy w dwoch roznych Amerykach. Tutaj gdzie mieszkam niema
    > bezrobotnych. Wskaznik bezrobocia jest obecnie 2.7%. To akurat tyle ile ludzi
    > nie lubi pracy i nie chce jej podjac. (Zasluga obecnego gubernatora -
    Zydowki).
    >
    > Jak mozesz zauwazyc ja mam inna recepte na zycie. Warunek 1 - nie pcha sie do
    > NY, NJ czy Chicago. Warunek 2 - unikaj Polakow (chocby w pierwszych latach
    > pobytu w USA).


    Masz racje, ja robilem na emigracji prawie to samo co Ty. Nie wiem komu mam
    zawdzieczac swoj sukces ale chyba temu, ze nigdy nie mialem zadnych kontaktow z
    miejscowa Polonia. Znalazlem swoja, wlasna droge zycia na emigracji. Teraz
    przebywam w kraju i wprost nie znosze prostactwa, chamstwa,zawisci, korupcji,
    niekompetencji,ciaglego biadolenia, lenistwa.
  • Gość: Wojteq IP: 63.96.48.* 24.07.05, 18:44
    Podpisuje sie pod tym czterema konczynami.Z Polski wyjechalem w roku 79' i nie
    byla to moja pierwsza wizyta w Ameryce. Kraj ten odwiedzilem rok wczesniej
    czyli w roku 78'.W Polsce powodzilo mi sie dobrze, dzieki pracy bardzo duzo
    podrozowalem.Od Leningradu do Paryza, przynajjmniej raz najczesciej dwa razy
    tygodniowo. Rodzice byli wlascicielami sklepu prywatnego. Wybierajac sie po
    wizy na mysl nam nie przyszlo abymsmy ich nie otrzymali. Do USA lecialem
    wspolnie z mama, w odwiedziny do jej brata. On z kolei, byl wlascicielem firmy
    budowlanej. No wiec, po wypelnieniu wnioskow oddalismy je w okienku.
    Po dziesieciu muinutach wreczono nam paszporty, juz z wizami.Podczas drugiego
    pobytu zdecydowalem sie na pozostanie. Przez poltora roku pracowalem i
    mieszkalem z wujostwem. Odlozylem troche pieniedzy, kupilem uzywany samochod i
    poszedlem na swoje.Poczatkowo nie bylo latwo.Bardzo nieciakawe i ciezkie prace.
    Ale nigdy nie dawalem za wygrana, pare razy znalazlem sie pod wozem, na ktory
    zawsze w pocie czola sie wspinalem.Zalozylem mala spolke z czlowiekim, ktory z
    pochodzenia byl polakiem. Wyszlo mi to bokiem i znalazlem sie na lodzie.
    Pomogli mi jednak Amerykanie.Znalazlem mieszkanie, pozniej prace.
    Wszystko zaczelo sie poprawiac. Od 14lat mam doskonala prace, pisze te pare
    slow z pracy wlasnie. Firma pracuje 365/24/7 dlatego pisze z pracy w niedziele.
    Aby ja dostac musialem zrobic pare uprawnien i najwazniejsze, musialem POKAZAC
    ze chce pracowac.I dzieki temu teraz zbieram tego owoce. NIKT i NIGDY nie dal
    mi odczuc, ze jestem obywatelem drugiej kategorii.Zawsze bylem i jestem jednym
    z nich. Na szacunek trzeba sobie zapracowac. Jestem jedynym Polakiem w tej
    firmie. Za piec lat ide na emeryture, szesc lat temu kupilem dom nad morzem
    gdzie spedze reszte mego zycia. Pierwszy dom kupilem wspolnie z moja wtedy
    jeszcze dziewczyna teraz juz zona. Moim nalepszym kolega tu w USA jest
    Amerykanin. Nasze rodziny przyjaznia sie od ponad 25lat, zona moja tez jest
    amerykanka.Z kupnem kompa (w domu mam trzy) czy tez plazmy nie mam zadnych
    problemow. Place gotowka, podobnie z samochodami. W lutym bylem w Polsce, we
    wrzesniu lece z zona do Rzymu i Wenecji. Za rok planujemy dwutygodniowe Safari.
    Z kamera oczywiscie, w domu nie posiadam zadnej broni.
    Nie pisze tego aby sie pochwalic.Takich Polakow jak ja jest tu dziesiatki
    tysiecy. Doszlismy do czegos wlasna praca. Nie byly nam potrzebne ZNAJOMOSCI
    aby do czegokolwiek dojsc. Wszedzie traktowany jestem jako obywatel.I tak sie
    tu czuje a czuje sie doskonale. To wlasnie tu w Ameryce KAZDY ma takie same
    prawa i takie same szanse. American dream w dalszym ciagu ma racje bytu.
    Sky is the limit jak mawiaja Amerykanie.I maja racje.
    W Domu Polskim bylem podczas mego pierwszego pobytu w USA i nie wybieram sie
    tam ponownie. Czasami wpadam do polskiego sklepu aby kupic czekolady Wedlowskie
    dla wnuczek no i polskie wedliny dla mnie i zony.I na tym wyglada moj kontakt z
    Polska. Ameryka, mnie i wielu polakom dala wiecej niz Polska. Dala nam szanse a
    to jest najwazniejsze. Bez lapowek, znajomosci i kombinowania.
    I masz racje...historia kredytowa jest najwazniejsza.
    Moja jest A+....zawsze taka byla.
    Zycie jest piekne...w Ameryce.


  • Gość: eres IP: *.hsd1.ct.comcast.net 03.08.05, 03:46
    az mnie skreca z nerwow!!!!!!!!!!!nie gadaj glupot , ze nie pomogl ci zaden
    rodak.skad bys wiedzial gdzie szukac pracy , mieszkania...itd.wydaje mi sie ,ze
    z wiekiem pamiec cie zawodzi.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 03.08.05, 04:09
    Gość portalu: eres napisał(a):

    > az mnie skreca z nerwow!!!!!!!!!!!nie gadaj glupot , ze nie pomogl ci zaden
    > rodak.skad bys wiedzial gdzie szukac pracy , mieszkania...itd.wydaje mi
    sie ,zez wiekiem pamiec cie zawodzi.

    Do kogo ta uwaga?
    Jezeli do mnie to potwierdzam ze nie pomogl mi zaden rodak. Zreszta tu gdzie
    wyladowalem nie bylo Polakow. Pozniej po latach poznalem dwoch polskiego
    pochodzenia. Z czasem tez przyjechalo trzech innych. Dwaj przyjechali z NY i CA
    jeden z Kanady. Znali juz Amerykanskie zwyczaje. Ci pierwsi otworzyli tu wlasne
    biznesy a ten trzeci pracuje w centrum astronomicznym. Wszyscy radza sobie
    znakomicie. Jednak spotykamy sie bardzo rzadko.

    Zastanawiam sie gdzie Ty mieszkasz i jak sobie radzisz, ze po przeczytaniu tych
    postow "az cie skreca z nerwow".
  • Gość: eres IP: *.hsd1.ct.comcast.net 06.08.05, 01:39
    Wydaje mi sie , ze napisane jest wyraznie - do Miki. Zgadza sie???? Mieszkam w
    North Haven ,Ct.Co to zmienia?????????????????????
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.07.05, 14:10
    Szczerze gratuluje sukcesu. Ale cos nie na ten temat i tylko do ciebie. Z kad
    sie tobie wziela insynuacia, ze cokolwiek dobrego sie dzieje w towim stejcie
    jest zasluga rzadu? Kazdy rzad jest zly, ale konieczny dla obrony kraju,
    granic, pobierania podatkow od importu itp., szczeguly w konstytuciach
    stejtowych i federalnej. Jak wiesz obecnie zadnych z tych rzeczy nie robi.
    Jedynie mozna sie zastanawiac jak bardzo jest zly, bo moze byc bardzo zly,
    gdzyz moze sie wtracac np. do prowadzonego biznesu. Co czyni jak w socjalizmie,
    ale jest to niezgodne z w/w konstytuciami. Niewiem z kad sie to ludzia bieze,
    nawet w media, ktore powinny informowac o lamanu prawa przez rzad, ze moze on
    pomagac komukolwiek w prowadzenu dzialalnosci komercyjnej. Zawsze kiedy to
    usiluje robic, niszczy podatkami podatnika i dzialalnosc gospodarcza.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 23.07.05, 15:13
    Za bardzo uogolniasz.
    Napisalem ze bezrobocie obecnie wynosi 2.7% i moim zdaniem jest to zasluga
    obecnego guwernatora. Zeby to wyjasnic posluze sie nazwiskami. Ben Cayetano
    dwie kadencje, bezrobocie 16% (w niektorych miastach dochodzilo do 19%).
    Najwyzsze w calych Stanach. W tym czasie srednia w USA ponizej 5% i boom
    gospodarczy za Clintona. Juz w 2 lata po objeciu rzadow przez Linda Lingle
    bezrobocie spadlo do 6%. Tyle co srednia w USA. Obecnie jest ono najnizesze ze
    wszystkich stanow Ameryki i wynosi 2.7 do 2.9 w zaleznosci od miasta.
    Ponadto ja tu sam zauwazam ta ilosc i jakosc inicjatyw, inwestycji, zmian
    przepisow jakie ona wprowadzila. W wiekszosci pro biznesowe. I to wszystko
    dzieje sie z wielkimi oporami jakie ona napotyka ze strony ciagle
    demokratycznego senatu. Zauwaz ze tu przez 43 lata rzadzili niepodzielnie
    demokraci. Doprowadzili ten stan do bankructwa. Ona pierwsza przelamala ta
    hegemonie. A ze jest Zydowka i to praktykujaca, to tylko jej to pomaga.

    Co do podatkow to jest on tutaj stosunkowo niski i wynosi 4%.

    Nie wiem skad sie bierze twoj pesymizm do wszelkich rzadow. Osobiscie jestem
    przekonany ze moze on byc lepszy albo gorszy.

    ps Pracujesz w Gemini to latwo znajdziesz dobra prace i na Big Island.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.07.05, 17:30
    A to zdaje sie, Thomas Jefferson powiedzial kiedys, ze "najlepszy rzad to taki
    co rzadzi najmniej". Sam piszesz, ze zredukowano podatki i tu jest wasz sukcec.
    Czyli jak rzad sie mniej wpiepsza to biznes rosnie i ludzie maja prace. A jak
    rzad podnosi podatki, oczywiscie twierdzi, ze to dla naszego dobra, to biznes
    upada, bezrobocie rosnie i ilosc ludzi na opiece spolecznej rosnie. Ale, ze
    zawsze cos tam musi obpodatkowac, to zawsze jest zlym, tylko mniej lub wiecej.
    Tak sie przyczepilem o to, bo w Polsce chca poprawic ekonomie, ale UPORCZYWIE
    wierza, ze rzad im w tym pomoze. Inaczej. O wszystko co jest zle w ekonomi
    obwiniaja rzad, a powinni tylko rzadac, aby ten sie nie wpiepszal (#1 redukowal
    podatki i wszystkie swiadczenia). W tedy by kopiowali wlasnie Ameryke, ktora
    tak bardzo chca niby nasladowac. A Co jest z tym gemini? O jakie gemini Tobie
    chodzi? Jak pracuje w gemini, to znajde prace latwo na Big Island (na HA.)
    miales na mysli? Ja mieszkam w CT a Ty rozumiem na HA. Czy sie myle?
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.07.05, 17:32
    Sorry, mialo byc HI a nie HA.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 23.07.05, 20:54
    Zgadzam sie z Toba ze w kapitalizmie rzad ma maly wplyw na gospodarke i lepiej
    jak nie przeszkadza. Jednak porownanie Polski jest malo trafne ze wzgledu na
    czas transformacji czyli prywatyzowania panstwowego kapitalu a tu juz rzad ma
    najwiecej do powiedzenia.
    Gemini w Twoim IP. Mam na mysli ta miedzynarodowa firme od astronomi. Maja tu
    jeden teleskop a drugi w Chile. Wiem ze potrzebowali pracownikow i dobrze placa.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.07.05, 22:33
    Teraz rozumiem co to gemini(blizniak). Z mojego stejtu jest tam takze
    elktrownia co spala smieci dla uzyskania energi elektrycznej. Pozatym
    potrzebuja tam pewnie pielegniarki i cale zaopatrzenie medyczne. Naprwde
    dobrze, ze Tobie sie udalo, bo jak slyszymy nie ma tam duzo pracy(ale
    wystarczajaco dla niskiego bezrobocia-mniej ludzi). Slyszalo sie ok. 12lat
    temu, wlasnie jak Ty tam zawitales, ze bardzo Japonczycy sie panoszyli.
    Puyzniej, ze turystyka spadla(jakies 5lat temu) i marine byly nawet puste. Ale
    co my tu wiemy w Nowej Anglii? Jak piszesz, ze bezrobocie jest niskie, to tylko
    nalezy pilnowac dobrze granic, chyba, ze zarobki sa nizsze, niz w reszce USA.
    Ja to nie szukam pracy(w CT jest praca). Odechcialo mi sie pracowac dla innych.
    Kredyty juz wszystkie zplacilem. Przestawiam sie na zeglowanie i mysle jak tu
    zarabiac inwestujac, bo do zeglowania trzeba duzo czsu, a do emerytury duzo
    czasu jeszcze. Pacyfik to marzenie dla mnie, chociaz przewodniki, chartery i
    wszystko co trzeba, powoli zbieram. Widzi sie czasami jachty z HI w Mystic, New
    London, CT i nawet raz zdazylo sie mi widzec jeden
    w Essex puzniej ten sam w Haddam, CT. Sa to rowniesz historyczne miasta(to
    drugie mniej), ale troche na uboczu i wglab ladu na Connecticut River. A z
    Polska to rzeczywiscie, rzad ma za duzo do gadania. Szegulnie z prywatyzacja.
    Strasznie to wyszlo nawet. Panstwowe mienie, ktore jest wlasnoscia narodu jest
    spredane przez uzedasow panstwowych na ich zarobki, emeryturki i swiadczenia
    medyczne. Narodowi tylko pozwala sie kupic akcje(zaplacic podwojnie). Potem
    dochodzi pytanie, komu to jest spredane? Na koniec dla emerytow, ktorzy placili
    na te sprzedawane dobra przez cale zycie niema na emerytury lub swiadczenia
    medyczne. Tylko w Polsce mozna byc w...... bez pytania, bez mydla lub
    jakiegokolwiek smarowania i to pewnie na stojaka. Pozdrowienia.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 23.07.05, 23:02
    Takich Polakow jak my jest tu w Stanach duzo ale oni nie maja czasu ani ochoty
    pisac tu na forum.

    Pozdrawiam z zawsze cieplych choc nigdy goracych HI.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.07.05, 23:28
    Szczegulnie dzisiaj w sobote. Juz pewnie ostro pociagaja. A tak mozna zapytac,
    czy jestes z rodzina. Ja jestem tutaj z zona i synem, ktorego nie daje sie
    namowic na zeglowanie(ani droga lodka). Jest dorosly-kawaler. A u nas z pogoda,
    jak to w Nowej Anglii. Jak sie komus nie podoba to wystarczy poczekac. Pogoda
    jest tutaj bardzo zmienna, ale zadko huragany, trzesienia zemi itd. Nawet jest
    malo robactwa, bo wyginie zawsze zima pod sniegiem. Ale duze zwierzeta sa
    wszedzie. Misia czasmi spotkasz w miescie, ale nie slyszalem zeby komus sie cos
    prztrafilo. Raczej sa to przypadki dezorientacii. W lasach gzyby mozna kosic.
    Oni boja sie je zbierac. Pelno ryb w wodzie. Ale nie ma duzych plazy i
    wspanialych dlugich fali jak u Ciebie. Latem jest tutaj duszno i nalepiej byc
    nad oceanem. Zima jest zimno i dla ogrzania, tak samo trzeba byc blisko wody.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 24.07.05, 00:07
    Milo sie z Toba gawedzi ale mysle ze to moze nie jest najlepsze na to
    miejsce :).

    Jestem tu z zona. Piszac o receptach na emigracje powinienem dopisac ze
    waunkiem koniecznym jest byc tu z rodzina. Mam dorosla corke ktora tu zdarzyla
    dokonczyc HS i graduowac na tutejszym Uniwersytecie. Wyszla juz z rodzinnego
    domu wychodzac za maz i dajac nam wspanialego wnuka.

    Co do pogody to chyba slyszales powiedzenie (jestem przekonany ze prawdziwe) ze
    najbardziej komfortowa na swiecie jest na Hawajach. Temperatura tutaj w ciagu
    calego roku waha sie pomiedzy 25stC - 30stC. Nigdy nie przekracza 30stC.
    Chociaz w zimie wysoko w gorach ludzie jezdza na nartach.
    Huraganow tutaj wogole sie nie notuje. Ostatni podobno byl 40 lat temu. Nie
    place zatem ubiezpieczenia domu od huraganow (niema takiego obowiazku).
    Piszesz o przyrodzie, zwierzetach. Na ten temat moglbym pisac naprawde dlugo.
    Mimo ze jest tu klimat tropikalny to umiejscowienie na srodku oceanu robi go
    bardzo umiarkowanym. To tak jak plywac statkiem w cieply dzien. Klimat ten
    sprzyja wspanialej roslinnosci. Kwiaty na kazdym drzewie i owoce wszedzie gdzie
    popatrzysz. Nieraz jadac ulica trzeba nieraz omijac lezace pomarancze czy
    papaje.
    Nie chce sie jednak z Toba licytowac bo wiem ze Ameryka ma wiele takich
    pieknych miejsc. Dodam tylko nawiazujac do ryb ze tutaj ludzie nie znaja czegos
    takiego jak karty wetkarskie. Ten fakt moze oznaczac ze jest ich tak duzo ze
    nie potrzeba ich chronic. Albo, nie spotkasz tutaj tabliczki z napisem nie
    deptac trawnikow. Trawa rosnie tak szybko ze trzeba ja koscic co dwa tygodnie.
    Co tez i ja robie jezdzac moim malutkim traktorkiem.
    I jeszcze piszesz o zwierzetach w podtekscie uciazliwych zwierzat. Zapewniam
    Cie ze tu nie spotkasz niebezpiecznych pajakow, skorpionow czy wezy. Komary sa
    mikro ze trudno je widziec. Moze dlatego ze wyspy sa odizolowane od innych
    ladow a rowniez dlatego ze istnieje tu bardzo scisla kontrola tego co sie
    przywozi.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.07.05, 00:36
    Z Toba rowniesz sie dobrze rozmawia. Masz racje, na emigracie tylko z zona.
    Dzieki za opis klimatu i roslinnosci. Wiesz powinno sie to wszystko wiedziec.
    Np. o malych komarach to nie wiedzialem i ze ostatni huragan byl ok. 40 lat
    temu. A z tym gadanie, to zeczywiscie, popsujemy koledze KKrzysztof caly post.
    My Przepraszamy Kolego KKrzysztof. Spodziewam sie, ze jeszcze cos nam tutaj
    dopisze. Ja rowniesz wyjechale z rodzina 22lata temu, bo milsmy dosyc tych
    polskich ukladow. Pozdrowienia dla Calej Rodziny i Gratuluje Wam Wspanialej
    Corki i Wnuka. My jeszcze musimy czekac na naszego. Trzeba bedzie cukier na
    parapet wysypac.
  • Gość: wrw IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 24.07.05, 02:31
    miki przepraszam ze sie wm wcinam w ciekawa dyskusje, ale chcialem cos dodac.
    Najlepsza pogoda w Nowej Anglii jest jesienia, nie? Sloneczko, kolory lasu i
    przejazdzka motorem po waskich drozkach. Hmmmm. To lubie.
    pozdrawiam. Przecietnego rowniez.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.07.05, 03:56
    Takim dualsport-dirt, i ktore okolice masz na mysli? Dzisiaj bylo dobrze sobie
    pojezdzic. Mozna bylo sobie ustawic AC odpowiednia szybkoscia lub wjezdzajac do
    lasu.
  • Gość: wrw IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 24.07.05, 04:17
    miki - wole takie wieksze i niskoobrotowe silniki.
    A tak przy okazji - co za zbieg okolicznosci, wyobraz sobie ze dzisiaj lazilem
    z rodzina po..Mystic Seaport. Serio!
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.07.05, 05:40
    Ladnie tam. Byles w akwarium czy na statku? My tam nigdy nie wplywalismy. Jeden
    raz tylko przeplynelismy kolo Mystic z Stonington do New London, zaraz jak
    kupilismyu ludke w Pawcatuck przed laty. Jest to chyba najgorszy odcinek w
    calej Ameryce dla zaglowki(amerykanin instruktor nam to powiedzial). Pelno
    kamieni pod woda, mylace oznaczenia i czesto zamglone. Teraz to zatrzymujemy
    sie w New London, CT i oplywamy od srony otwartej na ocean Fishers Is. Zreszta
    do Mystic jest najlepiej samochodem i Indian w kasynie takze mozna odwiedzic
    przy okazji. Duze motocykle to tu duzo lubi(a Ty jestes malego wzrostu?). Ponoc
    rozmioar jest awzny. Ja to z 600 zeszlem ostatnio na 250. Mam 182cm wzrostu i
    waze 90kg, ale jak te XT600 wjedzie w mieki piaseczek w lesie, to jest ciezko
    prowadzic. Na asfaltowej drodze to mozna nawet 1600 jak dlugo nie pada(moj
    najwiekszy to honda 750 magna). Wiesz, ze prawie kazdy prowadzacy te duze
    motocykle mial powazy wypadek? Maly to troche smieszny, ale ja nie zamiezam
    nikogo impress. pozatym wejdzie takie 250, jedno cylindrowe do bagaznika troche
    rozebrane. Samochod to ciagle podstawa w Ameryce. Pozdrowienia.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 24.07.05, 08:00
    Ladny ten New London. Przyjzalem sie jemu w programie Google Earth. Szczegolnie
    podoba mi sie ta siec drog prowadzacych do Gold Star Memorial Bridge. Jak widze
    jezdzicie na druga strone Cristal Lake do bardzo zielonych z duza iloscia
    zalewow czy jezior i wysepek na nich, terenow Mystic. Czy one wszystkie maja
    polaczenie z oceanem? Widze tez ze nie za bardzo niestety oddaliliscie od Green
    Pointu :)

    Pozdrawiam wrw.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 24.07.05, 18:06
    Green Point to nie problem. Polacy pedza z NYC na I-95 do Boston, MA. Widomo za
    pieniedzmi. A te jeziorka i rzeczki kolo Mystic dla duzych ludek o zanuzenu do
    ok. 7ft sa dostepne w jakis 50%. Reszte to tylko malymi lodkami mozna sie po
    nich poruszac, Raczej wszystko jest polaczone z oceanem. Sprawdz odleglosc po
    miedzy Mystic a New London. To jest krotka podroz nawet zaglowka jest jakies 2
    godziny i to tylko dla tego, bo niemozna plynac bezposrednioi. Przy bzegu niema
    zabawy, bo ciagle na cos musisz uwazac. W tej czesci USA zabawa na wodzie
    zaczyna sie na: Long Is.(NY), cale wybrzeze CT, Block Is.(RI) caly stejt RI,
    New Bedford rejon(MA), Martha's Vineyard(MA) od polnocy super plaze, czyste i
    bardzo wolny i dlugi spad do wody. Nastepnie Nantucket Is.(MA). Jak wychodzisz
    z Old Saybrook(CT)oczywiscie przy wysokiej wodzie do Elizabeth Is.(MA)zajmuje
    ok. 13godzin zaglowka. Nastepnego czeka sie na odpowiedni sliny prad wody, zeby
    mozna bylo wplynac do polnocnej czesci Martha's Vineyard do misteczka Vineyard
    Haven lub Oak Bluffs albo cos pomiedzy nimi. Taka spokojna wyprawa jest na caly
    tydzien. Spi i je oczywiscie miedzy portami na lodce. W portach jest tanie
    gotowe jedzenie. Na tych wyspach jest jak by czas stanol jakies 100lat temu.
    Zabytkowe budynki. Ludzie kapletnie na luzie, weseli, zyczliwi itd.
  • Gość: wrw IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 25.07.05, 03:42
    miki - bylismy w porcie, chcialem dzieciakom troche plywajacego sprzetu
    pokazac, a i sobie przyjemnosc sprawic, chociaz ja to raczej taki wodniak
    teoretyk :)
    do przecietnego - Ct jest naprawde ladnym stanem, bogata przyroda 2 godziny
    drogi od NYC. Wspomniales o Greenpoint, wyobraz sobie ze osobiscie w zyciu tam
    nie bylem i na razie sie nie wybieram. Nie wszyscy Polacy na wschodnim wybrzezu
    siedza w NYC.
    ksiegowy - widzisz, a coz my mozemy z takimi krzysiami zrobic, oni i tak wiedza
    lepiej, jedyne co nam pozostaje to lac na nich cieplym moczem i cieszyc sie
    zyciem. A ze on bidulka cierpi za milijony - a niech sobie cierpi.
    pozdrowienia.
  • Gość: miki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 25.07.05, 18:10
    Jak zwizytowaliscie sklep West Marine, to pewnie przerazily was te ceny. To
    jest drogi slep. Sa tu inne mniej rozlekamowane slepy i oczywiscie z lepszymi
    cenami na sprzent wodny. Zeglarstwo wcale nie musi byc drogie. Jak chcesz Ty
    lub ktos inny pisac do mnie to prosze na moja zawsze pusta e-skrzynke w Polsce.
    olek54@interia.pl Ja odpisuje jak wiadomosc nie ma "wirusa". Pozdrowienia dla
    wszystkich.
  • Gość: wrw IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 26.07.05, 02:45
    miki dzieki za kontakt, mysle ze kiedys skorzystam.
    pozdr.
  • Gość: eres IP: *.hsd1.ct.comcast.net 03.08.05, 03:55
    trzesienia ziemi....huragany ??????????? gdzie????????w nowej
    anglii?????????????????no odpadlem!!!!!!!!!!!!!!!!!czytam i mysle sobie, ot
    sielanka.zwiedzilem nowa anglie i nic mnie nie rzucilo na kolana.Mystic???co
    tam ciekawego?zwiedzanie portu za slona oplata.to samo mam w kraju za darmo.o
    jakich zabytkach piszecie????????w POLSCE 200 letnie domy to normalka...a
    tutaj urastaja do rangi zabytkow.hahahahaha ....obudz sie zanim cie ten mis nie
    zje.
  • yatzekalexander 23.07.05, 16:36
    a jak sie znalazles na HI, to moze byc ciekawe...
  • aksiegowy 24.07.05, 14:22
    no i popsuliscie krzysiowi watek. Za pierwszym razem pozmieszaniu go z blotem
    ktos znalazl ze ten jego post tp plagiat, a teraz wy zaiast narzekac cieszycie
    sie zyciem
  • Gość: inkaa IP: *.dyn.optonline.net 27.07.05, 03:20
    Pozdrowlenia dla wszyscy!
    Fakt, Ameryka nie jest tylko sprzatanie i inne czarne roboty.
    Kocham tego kraju ze my dal mozliwosci spelnic swoych marzen.
    Jak widze taki element jak szanowny kkrzysz to mi sie nie chce nawet czytac
    dalej. Milo wiedzic ze jest wciaz mnostwo normalinch ludzy.
    Jak na razie w NJ jest okropny zaduch i upal:(
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 27.07.05, 07:47
    Pozdrawiam serdecznie.
    Wlasciwie pisze tylko dlatego aby osonic Cie od ciosow ktore spodziewam sie,
    nadeszlyby w nastepnym poscie za te male, nieznaczace bledy w ortografi.

    Tak, jest nas duzo. Jest nas mysle wiecej niz tej drugiej grupy Polakow.
    Wizerunek Polaka w USA sie zmienia. Juz malo kto tutaj opowiada o nas dowcipy
    lub robi grymas twarzy na odpowiedz jestem z Polski.
  • Gość: lealea IP: *.sd.sd.cox.net 28.07.05, 19:21
    Wutam! Wlasnie jestem w LA i podobnie jak ty mialam dobra prace no i dobra
    pozycje w kraju, ale niestety to nie bylo to! Teraz tu przyjechalam mam zamiar
    pierwsze co zrobic to doprowadzic moj jezyk do przynajmiej dobrego. Pisales ze
    uczeszczales na darmowe zajecia ang. Mozesz mi pomoc? napisac gdzie moge szukac
    szkoly (moze cos w necie) gdzie moglabym chodzic na darmowe lekcje. Bede ci
    wdzieczna. na poczatku trudno sie troche tu zalesc.
  • Gość: przecietny IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 28.07.05, 20:39
    Nie mieszkam w LA.
    Ja pierwsze moje pierwsze kroki skierowalem do miejskiego Public Library. Tam
    jest Learning Center dla slabo znajacych jezyk (nie tylko obcokrajowcow). Tam
    spotkasz ludzi i oni Ci dalej podpowiedza.
    Regularne zajecia znalazlem w Hight School. Darmowe prowadzili regularni
    nauczyciele i odbywaly sie dwa razy na dzien. Rano i wieczorem.
    Mozesz takze wejsc do pobliskiego Uniwersytetu. Tam w wiekszosci lekcje takie
    sa platne ale w Computer Lab maja swietne programy na komputerach do nauki
    angielskiego z ktorzych moze kozystac kazdy. Tam tez czesto sa tutorzy ktorzy
    udzielaja lekcji.
    Wszystko to jest dostepne dla kazdego. Nawet dla turystow.
    Trzeba tylko wejsc i pytac.
  • Gość: inkaa IP: *.dyn.optonline.net 31.07.05, 04:31
    Heya...dzieki bardzo! Ja sie wcale nie martwie jak jakisz " wyuczony" koles
    zacznie komentowac moja ortografija....zdarzalo sie mnostwo razy i przez taki
    glupie gadki nawet nie chece pisac. Ja nie jestem Polka,.. tylko meza mam
    Polaka.
    Pozdrowka
  • Gość: JP IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 31.07.05, 05:51
    Gratuluje takiej znajomosci j.polskiego. Jezyk polski jest duzo trudniejszy niz
    angielski.
    Fajnie by bylo gdybys nam powiedziala skad pochodzisz.
  • Gość: inkaa IP: *.dyn.optonline.net 31.07.05, 18:41
    Heya...
    Jak tam weekend? U nas za bardzo goraco ze by jezdic na plaze, ale wokol domu
    zawsze jest mnostwo no roboty...wiec, nie tracimy czasu:)
    Ja pochodze z Poludniowo Wshodnej Europy. Moj maz jest z Centralnej Polski i
    miszkaliszmy tam 5 lat. Jezyka sie uczylam sama, z angielskim tez bardzo dobrze
    mi idzie.
    Kilka lat temu czytalam i pysalam sporo na jeden z lokalnich forach. poznej
    jakosz towarzystwo sie rozeszlo...zycie za bardzo zabiegane..LOL! Teraz wole
    amerikanskich message board albo chat rooms poniewaz wciaz staram sie
    udoskonalic angielski.:) nauki nigdy nie za duzo!
    Pozdrawiam i milego odpoczinku!
  • Gość: q IP: *.ct.gemini.ntplx.com 01.08.05, 00:31
    Hej Inkaa. Pamietam Ciebie z Polek(tak mi sie wydaje-moze sie myle). To prawda
    wszystko sie rozeszlo. A tak milo i ciekawie bylo. Teraz nudy. Cenzura wszystko
    popsula. Trzeba czekac wiecznosc az opinia sie ukaze. Pozdrowienia.
  • Gość: Inkaa IP: *.dyn.optonline.net 02.08.05, 14:46
    Hey...
    Ja nigdy nie pisalam na "Polek" poniewaz tam jest jedna "madrala" i jej sie
    wydaje ze pozjadala wszystkie rozumy w Americe..teraz nawet tam nie zagladam.
    Pozdrowka
  • Gość: q IP: *.ct.gemini.ntplx.com 02.08.05, 20:55
    Hahaha. Po przykladzie reportera z New York Times, ktoremu zakazano sie
    wypowiadac, czekamy na podobny nakaz dla reportera radiowego i nastepnie dla
    osoby indywidualnej, aby oficjalnie oglosili zakaz wyrazania sie przeciwko
    opini rzadu. Poczekaj jeszcze pare miesciecy i juz nikt nie bedize pisal o USA
    na zadny forum. Popularnosc i akceptowanie "W" wzrosnie do 100%(jak Stalina).
    Ale pewnie juz wtedy Europa bedzie zajeta WIELKIM swoim problemem podobnym do
    P. z 1939. Ja chetnie z Toba wtedy porozmawiam np. o bradzo waznym seksie,
    koniecznym dla zaludnienia tej planety. Zatem do "spotkania" na "Polki.pl".

    P.S. Zeby w koncu ten madrala przestal pisac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka