Dodaj do ulubionych

Praca i staż w mediach amerykanskich

IP: *.crowley.pl 28.08.06, 16:54
Przymierzam się do czegoś takiego. Mam 23 lata, studiuję politologię,
angielski bdb., włoski i niem.- db, prawo jazdy, 4 lata doświadczenia w pracy
w telewizji. Chciałabym jechać na staz do jakiegoś medium w USA. Czy ktoś
może mi coś poradzić? A może podzielić się ze mną doświadczeniami w
podobnej "eskapadzie"? Jak tam jest, czy dają szanse się wykazac, czy po
stażu można liczyć na coś więcej- jakieś zatrudnienie? Czekam na Wasze opinie!
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 28.08.06, 18:00
      dobra droga do kariery to zydowskie "kozenie" i obciaganie fleta "minorities",
      vide Zuzia Glowacka. bez tego bedzie trudno siem zahaczyc gdzies lepiej...

      --
      pozdrawiam "cieplutko"!

      "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
      • Gość: babsy Re: Praca i staż w mediach amerykanskich IP: *.crowley.pl 29.08.06, 09:31
        Chciałabym kręcić reportaże do programu interwencyjnego, ew. dokumenty na
        dowolny "poważny" temat. Bardzo chętnie zacznę od jakiejś praktyki, żeby
        zorientować się, jak się w ogóle pracuje w telewizji amerykańskiej. Mogę być
        asystentem reżysera lub producenta. Generalnie jestem dość elastyczna ;). Mam m-
        nar. prawo jazdy i turystyczną wizę do roki 2011. Ewo, o co Ci chodzi, że z
        moim polskim słabo? O to, że napisałam "staż" przez "z" (pośpiech), czy o
        słowo "medium" (jedno medium, dwa media)? Nie rozumiem i przykro mi, że tak
        mnie oceniasz po 1 poście, który pisałam w pośpiechu. Gwarantuję Ci, że z moim
        polskim jest wszystko OK. Na dowód tego moje artykuły:
        www.wsptwpwaw.edu.pl/meritum/2/2_7.html
        www.wsptwpwaw.edu.pl/meritum/3/3_11.html
        • Gość: testaruda Re: Praca i staż w mediach amerykanskich IP: *.lodz.dialog.net.pl 29.08.06, 09:49
          babsy, caly szkopul w tym, ze twoj polski jest b.dobry, z innymi jezykami tez
          pewnie ok, jak i umiejetnosciami. Przygotuj sie jednak na to, ze rady tu od
          wiekszosci forumowiczow mieszkajacych za oceanem nie uswiadczysz. Dlaczego?
          Dlatego, ze ci co Cie krytykuja bladego pojecia nie maja o temacie o ktory
          pytasz (czego nie wiesz a nie sprawdzisz tu, bo jak?), poza tym umiejetnosciami
          bijesz ich na glowe, wiec zeby podreperowac swoja marna wartosc - zrobia to
          twoim kosztem wymyslajac ci na sile chocby np."bledy ortograficzne", ktorych
          nie popelnilas. Jak zwykle, na takich forach "polonijno-zagranicznych" jest
          zazwyczaj naprawde mala garstka ludzi (czasem jedna lub dwie osoby), ktore
          zyczliwie i sensownie odpowiedza ci na pytanie zakladajac zbieg okolicznosci,
          ze ktos w tym akurat "siedzi" i radze (zeby sie nie frustrowac) odpowiadac
          tylko na te posty (po chwili zorientujesz sie z kim warto gadac a kto bije
          piane) - na pozostale, ktore ci w niczym nie pomagaja a prowadza do jalowej
          dyskusji - po prostu omijaj. Sama przez to tu przeszlam wiec wiem co mowie!
          Powodzenia.
          • Gość: babsy Re: Praca i staż w mediach amerykanskich IP: *.crowley.pl 29.08.06, 09:54
            Dzięki, testaruda, niby to zdaję sobie sprawę z tego, co napisałaś, a jednak
            dałam się sprowokować. To pewnie dlatego, że wtorek rano, trudno się obudzić i
            człowiek nie "włączył" jeszcze czujności :). W każdym razie liczyłam na jakieś
            sensowne odpowiedzi, bo a nóż- widelec ktoś coś wie :). Każda rada jest dla
            mnie na wagę złota. Samo załatwienie praktyk nie jest takie trudne (zajmuje się
            tym np. agencja Studentpoint), ale ja chciałabym wiedzieć coś więcej, jak to
            wygląda "od środka", jakieś konkrety. Dziękuję wszystkim za dobre słowo i
            pozdrawiam :)!
            • cree doskonaly polski???????? 29.08.06, 11:18
              Wy tak na serio z ta doskonaloscia?
              Babsy, jestes pewna, ze jest wlasnie tak: 1 medium, 2 media?
              Pewnie tez uwazasz, ze nalezy pisac (i mowic): 1 temperatura, 2 temperatury? W
              tym przypadku, mimo bledu, przynajmniej jest jeden wyraz, o tym samym znaczeniu.
              A medium i media to cos zupelnie innego!

              Wyjasniam: media wystepuja tylko w liczbie mnogiej, a temperatura tylko w
              pojedynczej.
                • Gość: babsy Re: doskonaly polski???????? IP: *.crowley.pl 29.08.06, 12:49
                  Cudownie. Nie umię muwidź po polskiemu. Hyle czola przed znawcami, kturych nug
                  niegodnam calowadź. A teraz możemy wrócić do tematu tego postu, zamiast mleć
                  ozorami (przepraszam- palcami po klawiaturze) po próżnicy? Ponawiam moją
                  prośbę: zamieszczajcie tu swoje doświadczenia i opinie nt. pracy w mediach
                  amerykańskich. Senkju wery macz :).
                  • cree Re: doskonaly polski???????? 29.08.06, 13:19
                    Spierac sie z dyletantami (w zakresie polszczyzny) dluzej nie zamierzam.
                    Jednak dam kolejna informacje, ktorej zrodlem jest słownik jęz. polskiego:
                    MEDIUM:
                    rz. n V 1. ‘osoba łatwo ulegająca hipnozie’ 2. ‘osoba uważana przez spirytystów
                    za zdolną do pośredniczenia między światem materialnym a światem duchów’

                    Jesli nadal uwazacie, ze medium jest liczba pojedyncza od mediow, to...
                    powodzenia zycze na drodze korzystania z jezykowych "umiejetnosci".

                    Generalnie w zyciu bardziej sie przydaje umiejetnosc korzystania z wiedzy i
                    uprzejmosci innych niz postawa, ktorej przyklady sa powyzej.

                    A teraz zabierajcie sie do roboty, bo pani "babsy" zyczy sobie
                    przeciez: "zamieszczajcie tu swoje doświadczenia i opinie nt. pracy w mediach
                    amerykańskich."

                    Znam co najmniej dwie osoby, bywajace na tym portalu, ktore pracuja w mediach
                    amerykanskich, ale raczej bede je ostrzegac przed jakakolwiek kooperacja z
                    babsy niz ja polecac.
                      • hobart222 Re: doskonaly polski???????? 29.08.06, 15:42
                        Moja siostrzenica pracuje w amerykanskiej sieci telewizyjnej ABC. Z tego co
                        wiem, to nie chca tam ludzi po tzw. kierunkach "pustoslowia", do ktorych nalezy
                        politologia czyli pranie mozgow. Trzeba miec scisle okreslona wiedze w pewnej
                        dziedzinie. Roznica miedzy dziennikarstwem polskim a amerykanskim jest
                        zasadnicza.

                        Dziennikarze amerykanscy pisza artykuly dlatego, ze dluuuuuuugo zbierali
                        informacje. Artykul jest uwienczeniem szukania informacji i wywazania roznych
                        opinii. Polscy dziennikarze pisza, bo im sie wydaje, ze cos wiedza i chca na
                        sile przekonac czytelnika. Z ich wiedza jest nie zawsze dobrze. Z jezykiem
                        Polakow w Polsce jest takze bardzo zle.

                        Jaki z ciebie dziennikarz, i mam nadzieje, ze sie nie obrazisz, ale jaki z
                        ciebie dziennikarz, skoro natychmiast nie zweryfikujesz watpliwosci na temat
                        medium i media?? To powinno byc twoim priorytetem, automatyczna
                        koniecznoscia!!! Jesli chcesz byc profesjonalna powinnas znac swoj ojczysty
                        jezyk doglebnie. I to nie slang i zwroty codzienne ale jezyk literacki.
                        Nieznajomosc jezyka ojczystego stawia cie w rzedzie laikow a nie
                        profesjonalistow. Trzeba znac narzedzie jakim czlowiek pracuje!

                        Podobnie twoj artykul na temat antysemityzmu, ktory przejrzalam. Ten artykul
                        nic nie daje. Jest tylko bardzo subiektywna opinia, niczym nie poparta tylko
                        wytykajacym ludziom jacy sa zacofani. Jednym slowem, co chcialas przez to
                        powiedziec? Ze ludzie sa antysemitami i jest to zakorzenione w spoleczenstwie?
                        Alez moje dziecko, to prawda stara jak ten swiat i twoje stwierdzenia nic tu
                        nie wnosza, jednym slowem stracilas czas, nic nie napisalas za wyjatkiem
                        truizmow powszechnie znanych od blisko 1000 lat. To jest mozliwe w Polsce ale
                        takie dziennikarstwo nie jest mozliwe w USA.

                        Na to, aby pracowac w tv amerykanskiej nie masz zadnych szans z tego powodu, ze
                        mowisz z akcentem a tacy nie sa tolerowani w tv amerykanskiej. Nie znasz tez
                        stosunkow i ukladow spolecznych w USA i uplynie wiele czasu, zanim je poznasz
                        na rowni z amerykanskimi studentami dziennikarstwa( a najprowdopodobniej nigdy
                        to nie nastapi). Dlaczego mieliby dac szanse tobie a nie miejscowym? I to w
                        dziedzinie, gdzie jest tysiace chetnych na jedno miejsce? Piekne, mlode,
                        wyksztalcone dziewczyny po najlepszych amerykanskich uczelniach potrafia
                        pracowac dniami i nocami aby tylko dostac szanse pracy na antenie. Ty masz juz
                        bardzo zle przyzwyczajenie charakterystyczne dla pismakow polskich takie oto,
                        ze wypowiadasz sie na tematy, o ktorych cos tam wiesz ale tak naprawde
                        niewiele. To zreszta typowo polskie. Takie podejscie do zycia i pracy
                        absolutnie nie jest tolerowane w mediach amerykanskich.

                        Praktyke dziennikarska w tv amerykanskiej na przyklad dostaja tylko i wylacznie
                        najlepsi studenci dziennikarstwa (ci co ukonczyli wczesniej juz jakies
                        specjalistyczne studia) a praktyka i poczatkowa praca wyglada tak, ze zbierasz
                        informacje na temat, ktory doskonale znasz. Moja siostrzenica konczyla
                        tzw.health science na dobrym amerykanskim uniwersytecie i dziennikarstwo, i od
                        2 lat zbiera informacje na temat zdrowia dla innego dziennikarza, ktorzy
                        specjalizuje sie w zdrowiu. On sobie wybiera czym sie zajmie.
                        Takich "zbieraczy" ma chyba 5 lub 6. Uplywa kilka lat zanim da sie
                        szanse "zbieraczom" do samodzielnej pracy. Ci, co w koncu wyplyna na antenie tv
                        musza miec tez wyjatkowo dobra telewizyjna prezencje, glos i wymowe pozbawiona
                        miejscowych akcentow (o obcym akcencie nie ma mowy!). Moja siostrzenica jest
                        ladna, zdolna i ma ambicje. Dala sobie 5 lat na wyplyniecie, jak to sie nie
                        powiedzie, zajmie sie czyms zupelnie innym.

                        Ogladam od czasu do czasu polska tv. Jest bardzo zgrzebna, naiwna i bardzo
                        denerwujaca. Jesli chcesz byc dziennikarzem powinnas sie za to wziac powaznie i
                        nie w USA (to chyba snobizm, ze wszyscy tak chca do Ameryki!) ale w Polsce, bo
                        tu sie urodzilas i mieszkasz wsrod tych ludzi. Zeby pisac i funkcjonowac w
                        charakterze dziennikarza w USA, trzeba sie tam przede wszystkim urodzic,
                        wyksztalcic, byc bardzo pracowitym i miec pasje a nie tylko byc wygadanym, miec
                        ambicje i znajomosci(jak w Polsce). Ty masz trudnosci w j. ojczystym, nie
                        jestes specjalnym pasjonatem ojczystego jezyka i juz masz zle przyzwyczajenia.
                        Bedziesz szczesciara jesli jako tako urzadzisz sie w tej profesji w Polsce.
                        O Ameryce powinnas raczej zapomniec jesli nie chcesz miec ambicji bez pokrycia
                        i byc nieszczesliwa do konca zycia.

                        Wiem, ze masz 23 lata. W tym wieku ma sie prawo do marzen ale wypadaloby
                        przestac byc dziecinnym. Jeszcze jedno, radzilabym podciagnac swoj sposob
                        pisania (po polsku!!!)i to nie tylko merytoryczny ale i formalny. Jezyk z
                        pogranicza slangu na dluzsza mete robi sie niestrawialny a brak znajomosci w
                        temacie prowadzi do smiesznosci ...autora oczywiscie.

                        I jeszcze jedno, to, ze ludzie pisza wam, ze macie powazne braki w roznych
                        dziedzinach zwykle wynika z tego, ze znaja temat i zyjac dlugo poza Polska,
                        wiedza jak sprawa wyglada. Caly problem polega na tym, ze w twoim na przyklad
                        przypadku nie bardzo chcesz znac prawde ale oczekujesz kadzenia i komplementow
                        a takze lukrowanego obrazka na temat swoich marzen. Zycie to nie bajka
                        niestety. Na tym forum ludzie pisza jak jest, niekoniecznie jak to wy byscie
                        chcieli zeby bylo. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawe tym lepiej dla ciebie.

                        • Gość: babsy Trochę prawdy, ale nie do końca IP: *.crowley.pl 29.08.06, 15:52
                          Hobart: 1.Ty też robisz błędy, także daruj sobie ten mentorski ton. "Media"
                          sprawdziłam na Wikipedii, z tego, co widzę, to jednak miałam rację, ale nie
                          zamierzałam tu dłużej ciągnąć tego wątku, bo jest on nie na temat.Nie zarzucaj
                          mi, że czegoś nie zrobiłam, skoro nie wiesz, czy zrobiłam. 2. nie pragnę
                          lukrowania, tylko rzetelnej informacji. Może być brutalna, np. taka, jak Twoja.
                          Jeśli nie mam szans w mediach w USA- chcę to przeczytać, za co Ci dziękuję.
                          Poza tym reszta Twojej wypowiedzi to bezensowne "walenie" we mnie i krytyka
                          cokolwiek zanadto mocna. W końcu mnie nie znasz i nie wiesz, jakie naprawdę mam
                          kompetencje językowe. Zapewniam, że nie jest źle. 3. Artykuły, które
                          publikowałam w "Meritum" miały być własnie takie, jakie są- stronnicze, pełne
                          emocji, subiektywne. Miały być śmieszne i wielu ludzi śmieszyły, właśnie
                          dlatego, że pisałam je z przesadą. Nie porównywałabym ich raczej do felietonów
                          np. D. Passenta z "Polityki", bo zupełnie co innego mi przyświecało (oraz
                          profilowi całej gazety). 4. Owszem, mam 23 lata i mam prawo robić błędy.
                          Trudno, żebym pisała, że w tym wieku jestem genialna. Chcę się rozwijać. Wiem,
                          że media w Polsce stoją na złym poziomie, stąd mój plan wyjazdu do USA. Byłam
                          tam już i bardzo mi się spodobało, z wielu powodów, dlatego chcę tam wrócić.
                          Wysłałam już kilka maili do paru odpowiednich instytucji medialnych i- wyobraź
                          sobie!- miałam odzew! Pozytywny! Dlatego Twój defetyzm jest raczej przesadzony.
                          5. z wieloma Twoimi tezami się zgadzam: media dla najlepszych, konieczność
                          długotrwałego i skrupulatnego gromadzenia informacji, moje niedociągnięcia,
                          konieczność doskonalenia się, duża konkurencja etc. Mogłeś się jednak
                          ograniczyć tylko do tych suchych informacji, zamiast "wylewać mnie od razu z
                          kąpielą". Za użyteczne, prawdziwe stwierdzenia- dziękuję. Resztę puszczę
                          raczej "mimo oka"...
                          • hobart222 Re: Trochę prawdy, ale nie do końca 29.08.06, 16:05
                            Twoj jezyk poznaje sie po tym, jak piszesz a nie po tym jak starasz sie
                            przekonac, jaki ze twoj jezyk. To bardzo, bardzo proste. To, o czym piszesz i
                            jak, wynika z twojego tekstu. Jesli musisz pozniej tlumaczc swoj tekst, to po
                            prostu minelas sie z powolaniem.
                            • Gość: babsy Re: Trochę prawdy, ale nie do końca IP: *.crowley.pl 29.08.06, 16:11
                              Nie, nie minęłam się z powołaniem, po prostu Tobie się to, co piszę, nie
                              podoba. Podoba się za to moim czytelnikom- ludziom w moim wieku, żyjącym
                              podobnymi sprawami, z mojego kręgu kulturowego. Co z tego wynika? Że jednym się
                              podoba, innym nie. Ja lubię czytać Passenta i Stommę, inni- Rolickiego czy
                              Ziemkiewicza. I tyle. Nie ma się nad czym rozwodzić. Poza tym- nie szukam
                              recenzenta swoich prac. Przeciw Twojemu słowu mam entuzjastyczną recenzję
                              mojego czytelnika- i tak możemy się licytować w nieskończoność, tylko po co?
                              • jot-23 Re: Trochę prawdy, ale nie do końca 29.08.06, 16:33
                                c'mon babsy, siostrzenica hobarta pracuje w magazynie NBC, wiec jest chyba
                                jasne ze wsrod naszego niegodnego narodku jest on wyrocznia i slowem
                                ostatecznych we sprawach dotyczacych mediow, jak mowi ze nie masz talentu i
                                jestes leniwa to tak wlasnie jest. posyp glowe popiolem poki czas i zacznij
                                myslec o czyms bardziej praktycznym, moze praca w szwalni?
                                --
                                pozdrawiam "cieplutko"!

                                "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
                              • hobart222 Re: Trochę prawdy, ale nie do końca 29.08.06, 16:35
                                Sluchaj,
                                Ty sobie mozesz pisac jak chcesz, o czym chcesz i gdzie chcesz, to wylacznie
                                Twoja sprawa. Ja akurat zajrzalam do tego co napisalas dlatego, zeby Ci
                                powiedziec, jak sprawa wyglada w USA. Nie mam zadnego stosunku do Ciebie ani
                                zlego ani dobrego. Jestes mi zupelnie obojetna. Patrze natomiast na Twoj
                                artykul jako osoba, ktora chce sie czegos dowiedziec. I czego sie dowiedzialam?
                                Niczego. Napisalas artykul, ktory jest niepowazny poniewaz nie jest zawieszony
                                w zadnych faktach, ba, nawet nie ma w nim jednego faktu. Jest wiec niepowazny
                                poniewaz oparty zostal na powszechnie przyjetych opiniach, ktore jak wiadomo
                                nie zawsze pokrywaja sie z prawda. Co nie jest powaznym traktowaniem tematu, a
                                przpomne Ci, ze dziennikarstwo jest sztuka pisania o faktach.
                                Twoj artykul jest wiec typowym polskim pustoslowiem. Poza tym to, ze jestes w
                                stanie pisac wylacznie dla waskiej grupy czytelnikow znowu swiadczy o Twoim
                                powaznym ograniczeniu zawodowym.
                                • Gość: babsy Re: Trochę prawdy, ale nie do końca IP: *.crowley.pl 29.08.06, 16:42
                                  Dobra, to ostani post do hobarta, bo możemy się tak przerzucać w
                                  nieskończoność. To, co napisałam w Meritum, to FELIETONY. Odsyłam do definicji
                                  tego gatunku: jest to wypowiedź LUŹNA, SUBIEKTYWNA, na dowolny temat,
                                  zawierająca OPINIĘ piszącego, a nie FAKTY. Słowem- jak mnie interesuje
                                  subiektywna opinia Pilcha czy Grońskiego, to czytam ich felietony. Jak chcę
                                  suchych faktów- czytam depesze PAPowskie. Felietony w Meritum miały być
                                  błazenadą, bo od poważnych rzeczy były inne działy. Gazeta była dla studentów,
                                  wychodziła na mojej uczelni, więc po co miałabym pisać dla szerszej rzeszy
                                  ludzi??? Broń Boże nie był to element mojej "kariery zawodowej", a raczej
                                  rodzaj wygłupu. Moja kariera zawodowa ma związek z TELEWIZJĄ, nie prasą. Znam
                                  już Twoje zdanie na mój i mojej twórczości temat, powtarzam- dziękuję za kilka
                                  zdań, z któych mogę wyciągnąć naukę dla siebie. Dalszego pustosłowia własnie, w
                                  postaci nadmiernego krytykanctwa, nie zamierzam więcej komentować. Proszę
                                  odalsze opinie ludzi, którzy mają jakąś wiedzę w kwestii zamieszczonej w
                                  temacie tego wątku.
                            • Gość: testaruda z grubej rury.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 16:46
                              facet - jestes podobny do wielu innych zawistnikow tutaj i powiem dosadnie, to
                              co wielu sie nie osmieli - PRZESTAN PIER.DOLIC!!!! Dziewczyna ma marzenia,
                              widac, ze jest madra, inteligentna, chce cos osiagnac - nie znasz jej, a juz
                              oceniles kim jest i do czego sie nadaje?! A skad ty to wiesz i kim ty jestes
                              zeby kogos oceniac w ten sposob?! To ze twoja "wyjatkowo piekna i inteligentna
                              siostrzenica" jest TYLKO zbieraczem nie oznacza, ze reszta ambitnych w tym
                              kierunku to brzydactwa z intelektem na bakier bez powolania (to jest dopiero
                              talent, zeby stwierdzic po jednym poscie kto ma do czego powolanie, a kto
                              nie!). Stuknij sie w leb, zanim cos rownie glupiego jak swoj poprzedni post
                              napiszesz. Swietnie ci babsy odpowiedziala i to swiadczy o jej klasie, krytyke
                              przyjela, a za wycieczki osobiste skarcila, bo nie o nie ciebie czy kogokolwiek
                              tutaj prosila. I nie zachowuj sie jak wiekszosc forumowiczow tutaj, ktorzy
                              tylko dlatego, ze teraz mieszkaja w USA czy Kanadzie uzurpuja sobie prawo
                              bezpodstawnej krytki osobistej innych, bo zauwazylam ze jak to soup nazi gada -
                              takim jak wy dawno slonce z dupy swieci, a probujecie innych przekonac, ze jest
                              akurat owdwrotnie. I jeszcze jedna uwaga, dotyczaca "niby to checi pomocy ze
                              strony forumowiczow mieszkajacych poza granicami kraju, a niemoznoscia
                              przyjecia tej pomocy tudziez krytyki przez zadajacych pytania mieszkajacych
                              jeszcze w Polsce"! Jesli chcesz komus pomoc, to zrob to, opisac realia, zrob
                              to, ale bez jadu i osobistych przytykow, do ktorego nie masz prawa! Jesli
                              sadzisz, ze pod plaszczykiem "konstruktynwej krytki" sobie pojezdzisz po
                              ludziach i pouzywasz, tos wyjatkowo tepy i malo inteligentny jesli sadzisz, ze
                              normalna osoba godzic sie bedzie na takie traktowanie zamiast bronic swojej
                              godnosci. Stad te dyskusje i "wyzwiska" na forum, ktore czesto to Wy, Polonia,
                              zaczynacie lub prowokujecie....

                              Sorry, babsy, musialam sobie ulzyc...
                              • jot-23 Re: z grubej rury.... 29.08.06, 16:55
                                Gość portalu: testaruda napisał(a):

                                > Sorry, babsy, musialam sobie ulzyc...

                                fuuj... wytrzyj klawiaturem chociaz...


                                --
                                pozdrawiam "cieplutko"!

                                "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
                              • babsy Re: z grubej rury.... 29.08.06, 16:57
                                Dzięki, Testaruda, po raz wtóry :). Przeczytałam już sporo wątków na forach
                                gazety i wiem, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie gnoił bez pardonu i dla
                                własnej satysfakcji. Czytałam wypowiedzi wielu oszołomów, a także opinii, że to
                                forum nie słuzy niczemu konstruktywnemu, tylko wzajemnym przepychankom. Mimo to
                                postanowiłam założyć mój wątek w nadziei, że jednak znajdzie się tu ktoś, kto
                                będzie w stanie udzielić mi konkretnych informacji. Są one dla mnie bardzo
                                ważne właśnie po to, by wiedzieć, na co mogę, a na co nie mogę liczyć. Byle bez
                                tych wycieczek osobistych, o których pisałaś, i drastycznego odbiegania od
                                tematów, tych nic niewnoszących dyskusji, służących do wylewania negatywnych
                                emocji. Mam nadzieję, że dopisze się tu jeszcze ktoś zorientowany w temacie.
                                Pozdrawiam!
                          • ratpole Re: doskonaly polski???????? 30.08.06, 03:11
                            Gość portalu: babsy napisał(a):

                            > PS. Czy ja gdzieś napisałam, że chcę występować na wizji???? WRĘCZ PRZECIWNIE!

                            Niewazne.
                            Praca w TV nalezy do elitarnych, a chetnych, o lepszych od Twoich parametrach,
                            sa tysiace, zas zapotrzebowanie niewielkie.
                            O ile nie nazywasz sie Kwasniewska albo Miller nie masz zadnej, I repeat ZADNEJ
                            szansy na zajecie pozycji innej niz sprzataczka
                        • whydrwho Re: doskonaly polski???????? 29.08.06, 16:42
                          Na tym forum trzeba ludzi podziwiac jacy sa wspaniali, przyprawdzac im i bron
                          Boze krytykowac ich. Oni i tak sa przekonani o swojej nadzwyczajnosci. Tak na
                          dobra sprawe nikt tu nie potrzebuje zadnych informacji. Jedynie czego tu
                          szukaja to samozadowolenia.
                          • Gość: babsy Re: doskonaly polski???????? IP: *.crowley.pl 29.08.06, 16:44
                            O matko! Przecież napisałam, że dziękuję za krytykę KONSTRUKTYWNĄ, która
                            zwróciła moją uwagę na pewne rzeczy. Nie chcę tylko czytać bezsensownego
                            wyżywania się na mnie, a suche FAKTY własnie. Nie prosiłam o dogłębną analizę
                            mnie i mojego dziennikarstwa ani kompetencji. Powtarzam: chcę pracować/ uczyć
                            się w TV a nie w gazecie i to ZA, a nie PRZED, kamerą. Krytyka, pozbywanie mnie
                            złudzeń- proszę bardzo! Ale bez bezsensownej otoczki w postaci bicia piany.
                          • Gość: testaruda nastepny filip z konopii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 17:00
                            To czego ludzie tu szukaja to rzeczowej informacji, bez osobistych wycieczek,
                            na plaszczyznie PARTNERSTWA. Jesli nie potrafisz tego zrozumiec i zaakceptowac,
                            oczekujesz wyniesienia na piedestal tylko dlatego ze nadajesz z USA i raczysz
                            cos wycedzic z pogarda w kierunku osob zakladajacych watki - to idz pojezdzij
                            na rowerze i daj sobie spokoj z pisaniem na forum, bo do niego nie dorosles.
                            • usuwanie.azbestu Swiatlo w tunelu :). 29.08.06, 19:33
                              Witajcie,

                              tak dla rownowagi ozywionego dyskursu przypomne anegdote znanej
                              telewizyjnej postaci w Stanach - Ted Koppel (Nightime`s Longtime
                              Anchor). Opowiadal, ze jezdzac z odczytami po uniwersytetach czesto
                              pytano jego co zrobic aby miec prace taka jak on. Odpowiadal, ze
                              pytajacy sa bez najmniejszych szans poniewaz wowczas bylo tylko kilka
                              glownych stacji telewizyjnych i prawiewszyscy "anchors"/prezenterzy
                              mieli wieloletnie kontrakty. Zyczliwie radzil zajac sie czym i marzyc
                              o innej karierze. I wiekszosc studentow brala jego slowa powaznie.
                              Zawsze jednak gdzies w rogu sali spal zmeczony noca student i nie slyszal
                              jego porad. I nie slyszac probowal dostac podobna prace. I bywalo, ze
                              dostawal...

                              Inny, znany prawie wszystkim, politolog amerykanski - Henry Kissinger
                              ma ciezki niemiecki akcent. Bardzo trudno jest zrozumiec o czym mowi.
                              Pisze jednak wyrazniej niz mowi. I nie bedac wyraznie akcentujacym
                              mowca mimo to dobrze sobie radzi :).

                              Uwazam, ze uczyc sie mozna nawet od diabla jezeli krytykuje nas
                              konstruktywnie. My, jako grupa etniczna, z trudem przyjmujemy uwagi
                              inne niz te bedace przedluzeniem naszej percepcji. I w naszej obronie
                              siebie stajemy sie agresywni. Czasami nieuzasadnienie.

                              Marzenia miec dobrze. Powinno sie je miec. Marzenia niosa postep.
                              I marzenia umieraja ostatnie :).

                              Pozdrowienia,
                              usuwanie a.













                              • Gość: testaruda Re: Swiatlo w tunelu :). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 19:54
                                > Uwazam, ze uczyc sie mozna nawet od diabla jezeli krytykuje nas
                                > konstruktywnie.

                                Absolutna racja!!! Swiete slowa (choc diabel i swiete to profanacja hahaha)

                                > My, jako grupa etniczna, z trudem przyjmujemy uwagi
                                > inne niz te bedace przedluzeniem naszej percepcji. I w naszej obronie
                                > siebie stajemy sie agresywni. Czasami nieuzasadnienie.

                                Niestety, z tym absolutnie sie nie zgodze. Agresja rodzi agresje, to stara jak
                                swiat prawda psychologiczna. Parafrazujac twoich kilka powyzszych zdan moge
                                napisac: my, jako grupa etniczna, z trudem godzimy sie z tym, ze innym moze sie
                                powiesc tak samo jak nam samym, albo nawet i lepiej. Dlatego bardzo czesto pod
                                pozorem udzielanej pomocy (czytaj "rady") kryja sie niepotrzebne wycieczki
                                osobiste. Zupelnie nie rozumiem tego zjawiska i nie mam skrupułów w stosunku do
                                takich osob - bo jesli jestes zawistny i nie chcesz komus pomoc - NIE ROB TEGO,
                                po co UDAWAC ZE JEST INACZEJ? - jak chcesz pomoc - zrob to z kultura, BEZ
                                ZAWISCI, a wtedy bedziesz zaskoczony jak zobaczysz, ze kazdego stac na
                                podziekowanie i szacunek w stosunku do twojej osoby. Najpierw oduczcie sie za
                                oceanem hipokryzji, a potem podejmiemy dyskusje, na poziomie, jak PARTNERZY.

                                > Marzenia miec dobrze. Powinno sie je miec. Marzenia niosa postep.
                                > I marzenia umieraja ostatnie :).

                                100% racji! :)

                                >Pozdrowienia,
                                >usuwanie a.

                                z calym szacunkiem
                                testaruda

                                • jot-23 Re: Swiatlo w tunelu :). 29.08.06, 20:10
                                  Gość portalu: testaruda napisał(a):
                                  > Najpierw oduczcie sie za
                                  > oceanem hipokryzji, a potem podejmiemy dyskusje

                                  lol... swinte slowa , swinte slowa, plynace z kraju nad wislom, gdzie nawet we
                                  slowniku ni ma definicji slowa hipokryzja...bo wszyscy som tam szczerzy i
                                  bezinteresowni, jak dal przyklad kondrat odtwazajac role swira.



                                  --
                                  pozdrawiam "cieplutko"!

                                  "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
                                    • jot-23 Re: Swiatlo w tunelu :). 29.08.06, 20:23
                                      Gość portalu: testaruda napisał(a):

                                      > za cienki w uszach jestes facet do jakiejkolwiek dyskusji (poczytalam kilka
                                      > twoich wypowiedzi) - i naprawde popracuj nad ortografia, bo juz raz
                                      przywaliles
                                      >
                                      > ze slowem "kozen", teraz "odtwazac" - chcesz kogos pouczac, to sam badz "na
                                      > medal", w przeciwnym razie brzmisz naprawde smiesznie i zupelnie
                                      > niewiarygodnie - bez odbioru.

                                      hehe pare uwag (oczekuje ze faktycznie dotrzymasz slowa zamkniesz morde i
                                      przestaniesz sie za mna szwedac, jak to robisz od pewnego czasu):

                                      - ulubiona fraza kagana: ataki "ad personam" to zaiste tania taktyka, majaca na
                                      celu zamulenie tematu rozmowy

                                      - tematu , w tym przypadku, ktorym jest fakt ze w jakims celu (ty ponoc
                                      zajmujesz sie psychologia, wiec sam sobie dopowiedz jakimi kompleksami czy tez
                                      zahamowaniami jest to powodowane) uporczywie trzymasz sie smiesznej tezy ze
                                      polacy za granica to jakas zupelnie inna rasa, i mozna im przypisywac cechy
                                      charakterystyczne, cudownym jakims trafem, nieobecne w "korzeniu" (niech ci
                                      ku.. bedzie) polskiego spoleczenstwa.

                                      no to idi na chvuj i nogami nie wymachvuj, jak mowi staropolskie przyslowie!

                                      --
                                      pozdrawiam "cieplutko"!

                                      "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
                                      • Gość: testaruda .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 20:33
                                        no widzisz prostaczku jaki cieniutki jestes :))))

                                        a odnosnie szwedania sie za toba - za bardzo sobie schlebiasz! - sam
                                        sie "przypieprzyles" do mnie pierwszy, tylko krotka masz pamiec. Za duzo masz
                                        problemow stary: pamiec szwankuje, "kozen" nie pracuje, intelekt siada.

                                        Popracuj nad soba, to wtedy MOZE pogadamy - na razie NIE MAMY O CZYM.
                                        • jot-23 Re: .... 29.08.06, 20:37
                                          bylo to latwe do przewidzenia..."bez odbioru" i wyczekujesz na moja dalsza
                                          korespondencje z takim natezeniem ze malo ci gula nie wyskoczy, hehe ...no ale
                                          zmartwie cie, nie mam juz dzisiaj ochoty (o boze, a moze to oHoty!?!??! hehehe)
                                          na wymierzanie ci wiecej kopniakow... moze jutro....jak zasluzysz (zaslorzysz?
                                          hehe) ... bedziesz tu wiernie warowac jak ta bura suka, to moze ci znowu cos
                                          kapnie na te parszywa gembem :)


                                          --
                                          pozdrawiam "cieplutko"!

                                          "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
                                          • Gość: testaruda Re: .... IP: *.lodz.dialog.net.pl 29.08.06, 21:36
                                            > [..] i wyczekujesz na moja dalsza korespondencje

                                            Nie myl wyczekiwania z odraza....

                                            > z takim natezeniem .....

                                            raczej z obrzydzeniem

                                            > zmartwie cie, nie mam juz dzisiaj ochoty...

                                            lejesz miod na me serce

                                            > na wymierzanie ci wiecej kopniakow...

                                            to trzeba jeszcze umiec, a ty reka do ptaszka trafic nie potrafisz, bo nie
                                            urosl przeciez

                                            >bedziesz tu wiernie warowac jak ta bura suka, to moze ci znowu cos
                                            > kapnie na te parszywa gembem :)

                                            oj rozmarzyles sie troche, bo zadna takiego popapranca nie chce :)))))

                                            A teraz spusc wode kolego po sobie, bo naprawde przez takich jak ty tu na forum
                                            SMIERDZI!

                                            zegnam
                                • ratpole Re: Swiatlo w tunelu :). 30.08.06, 03:15
                                  Gość portalu: testaruda napisał(a):

                                  > Najpierw oduczcie sie za oceanem hipokryzji, a potem podejmiemy dyskusje, na
                                  poziomie, jak PARTNERZY.

                                  Who gives a shit about that?
                                  Czy wy tez macie sie czego oduczyc czy tylko my? Hehehe
                            • ratpole Re: nastepny filip z konopii 30.08.06, 03:13
                              Gość portalu: testaruda napisał(a):

                              > To czego ludzie tu szukaja to rzeczowej informacji, bez osobistych wycieczek,
                              > na plaszczyznie PARTNERSTWA.

                              Nigdy nie bedzie partnerstwa miedzy sytym a glodnym, hehehe
                        • Gość: skopac suke hobart dobrze przyyebales tej polskiej mendzie IP: *.hsd1.or.comcast.net 17.02.07, 03:42
                          mloda ale juz menda, ta dziewczyna swietnie sie nadaje na polska "dzienikarke"
                          wyszczekana, mloda to i tamto, i traktuje ameryke jako przedluzenie jej swiata
                          znajomosci, kuzynow, dzialaczy, mam paier, znam jezyki itp, itd. w ameryce tkzw,
                          profesjonalizm oparty jest nie tylko na wysokich umiejetnosciach praktycznych
                          ale na codzienej solidnej pracy ktorej celem jest robienie jakosci nie ilosci i
                          ta wysoka poprzeczke trzeba ciagle utrzymywac, to swiadczy ze osoba ceni sie
                          sama wysoko i jakosc pracy ktora wykonuje jest swiadectwem jej wlasnej wartosci.
                          tylko dla polakow w polsce to kompletna czarna magia.
    • katlia Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 29.08.06, 19:14
      Raz w USA, programy typu o ktorch piszesz przewaznie nie sa produkowane przez
      stacje telewizyjne, a niepodlegle production companies, ktore potem je albo
      sprzedaja albo po prostu przedstawiaja (gratis) w dosyc malo-ogladanej
      telewizji publicznej. Takie firmy nie maja przewaznie platnych internship, wiec
      bedziesz musiala szukac unpaid internship. Wyszukaj w google production
      companies i miasto gdzie chcesz mieszkac, wyczytaj ich strony internetowe i
      wyslij do nich CV i (jezeli masz cos takiego) anglo-jezyczna demo tape. A potem
      trzymaj kciuki, dzwon do nich, badz asertywna ale takze wyrozumiala i grzeczna.
      (Amerykanie to raczej grzeczni ludzie.)

      Inna sprawa jest kariera television journalism w stacjach telewizyjnych typu
      CNN, ABC, NBC itp. Niestety, dla Ciebie, to bedzie znacznie trudniejsza droga.
      Tu zaczyna sie od nieplatnego internshipa w czasie studiow. Im lepszy
      uniwersytet, tym lepsze internshipy. Czesto, te internshipy w wiekszych
      stacjach NIE koncza sie oferta pracy. Natomiast, pomagaja w wyrobieniu sobie
      demo tape, ktora po zakonczeniu studiow jest wysylana do mniejszych stacji
      gdzie sie zaczyna kariere. W newsroom-ach zaczyna sie przewaznie od production
      assistant, potem newswriter, potem producer. Konkurencja jest ostra, godziny
      pracy trudne. Czesto ta pierwsza praca to w dzienniku ktory jest pokazywany o
      6ej rano – idziesz do pracy o 22giej, pracujesz cala noc, o 7ej rano konczysz,
      i spisz w ciagu dnia. Czycie nietoperza. W newsroom-ach przewaznie nie ma
      czegos takiego jak asystentka rezysera. Rezyser to pozycja czysto techniczna,
      przewaznie zwiazana z union (zwiazek pracy.)

      Tu znajdziesz wiecej na ten temat. www.missouri.edu/~jourvs/
      • Gość: babsy Re: Praca i staż w mediach amerykanskich IP: *.chello.pl 29.08.06, 21:44
        Dziękuję, to jest właśnie to, o co mi chodziło. Oczywiście, nie mam złudzeń-
        pracować w mediach wielu by chciało i w USA z pewnością jest takich kandydatów
        sporo. Ale sporo jest również rozmaitych stacji tv, nie tylko dużych, ale i
        małych, do których pewnie łatwiej się załapać. W Polsce- jak wiemy- liczące się
        stacji ("koncerny" medialne) są 3 : TVP, gdzie ostatnio nie można przepchnąć
        żadnego tematu, o ile odbiega on od wiodącego obecnie nurtu
        światopoglądowego ;) (i w ogóle żadnego tematu bardziej kontrowersyjnego,
        wszyscy się boją i siedzą cicho po kątach z uszami po sobie), TVN to arena dla
        szczurów, gdzie ciągle musisz się oglądać za siebie, a Polsat... cóż... co to
        za firma, która tworzy inną, małą firemkę- krzak, która robi bezkarnie lewe
        interesy... Na tym możliwości się raczej kończą, jeśli myślimy o poważnym
        dziennikarstwie telewizyjnym. Stąd moja próba szukania szczęścia za granicą.
        Byłam już na stażu w mediach niemieckich, który dostałam bez większych kłopotów
        (uwaga! Staż PŁATNY ok. 3 tys. zł! U nas nie do pomyślenia!), jednak USA są
        bliżej moim... hmmmm... potrzebom szeroko rozumianym :). DZiękuję za "twarde"
        informacje, zrewiduję raz jeszcze swoje marzenia i postaram się rozważyć na
        chłodno, czy to gra warta świeczki.
        • harrap Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 29.08.06, 22:19
          A dlaczego ty chcesz pracowac w amerykanskich mediach? Bo to ladnie wyglada na
          filmach??? to jest chore. Urodzilas sie w Polsce, ksztalcisz sie w Polsce,
          twoim jezykiem jest polski. Nigdy nie nauczysz sie angielskiego na tyle dobrze
          aby profesjonalnie pracowa w mediach. Masz ambicje byc amerykanskim
          dzienniakrzem a nawet porzadnym polskim dziennikarzem nie jestes a te twoje
          braki w polskim sa zenujace. Strach pomyslec jak to wyglada w angielskim. Zeby
          byc powaznym dziennikarzem trzeba miec cos do powiedzenia a to musi byc poparte
          solidna wiedza na okreslont temat. Nawiedzonych nikt od dawna juz nie
          potrzebuje. Cale zycie chcesz spedzic na mowieniu o dupie maryni? To jest
          spokojnie tolerowane w POlsce gdzie indziej jednak wylacznie sie z ciebie
          posmieja.
          • katlia Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 29.08.06, 23:14
            Harrap, bez przesady. Sporo uwag w twoich komentarzach wieja zazdroscia i
            agresja.

            "Nigdy nie nauczysz sie angielskiego na tyle dobrze aby profesjonalnie pracowa
            w mediach"
            -- W mediach pracuje wielu imigrantow. Tylko prace przed kamera wymagaja
            perfekcyjnego rodowitego angielskiego, i nawet to sie zmienia (Christiane
            Annanpour jest Iranka.) Jeden z najwazniejszych ludzi w telewizji kablowej w
            USA to Chinczyk. Z urodzenia. I z wyksztalcenia.

            "Zeby byc powaznym dziennikarzem trzeba miec cos do powiedzenia a to musi byc
            poparte solidna wiedza na okreslont temat."
            -- Ona ma na mysli raczej produkcje filmow dokumentalnych, cos w tym rodzaju, a
            nie o dziennikarstwie dla poziomie New York Times. Telewizja wymaga innych
            umiejetnosici i innego wyksztalcenia. A pozatym skad wiesz ze ona nie posiada
            wiedzy? Dziewczyna zna jezyki, pracowala w Niemczech. Najwyrazniej ma pewna
            wyobraznie, pewnosc siebie i potrafi podjac ryzykowne decyzje. A to sa bradzo
            wazne cechy w tej dziedzinie.



            • lolyta Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 00:12
              Harrap sie az tak bardzo nie myli, niestety... znajomosc jezyka w takim stopniu,
              zeby umozliwiala swobodna prace w mediach, to nie tylko slownictwo, gramatyka i
              akcent, ale - i to jest prawie nie do nadrobienia - poznanie kontekstu
              kulturowego, slow-kluczy oczywistych dla ludzi ktorzy mieszkaja w USA od
              dziesiecioleci. Dziewczyna jest o dwadziescia trzy lata do tylu w stosunku do
              konkurencji. Zalapanie tego w 100% jest mniej wiecej tak mozliwe, jak
              przetlumaczenie piosenek Wasowskiego i Przybory i oczekiwanie, ze Amerykanie sie
              nimi zachwyca. No nie da sie, bo sa smaczki zrosniete z kultura ktorych nie
              sposob przeniesc ani przetlumaczyc.



              >"Zeby byc powaznym dziennikarzem trzeba miec cos do powiedzenia a to musi byc
              >poparte solidna wiedza na okreslont temat."
              >-- Ona ma na mysli raczej produkcje filmow dokumentalnych,

              no to tutaj tym bardziej najpierw by bylo warto spedzic w USA tak z pare lat
              zeby zniwelowac bariere kulturowa, poznac tutejsza telewizje i tutejsza
              widownie, a potem zabierac sie za robienie filmow tak, zeby byly zrozumiale dla
              amerykanskiej publicznosci.

              >A pozatym skad wiesz ze ona nie posiada
              >wiedzy?

              Z calym szacunkiem... jak teraz oceniasz swoj poziom wiedzy sprzed, dajmy na to,
              10 lat? On mloda strasznie, moze miec wiedze duza jak na swoj wiek, ale to,
              czego sie naumiala, to moze jej sie kompletnie nie przydac tutaj.

              Ja nie twierdze, ze taki staz jest niemozliwy. Owszem, mozliwy, jesli trafi na
              kogos, kto zaryzykuje zeby jej taki staz dac. Moze jej sie uda za pierwszym
              razem, moze za trzechsetnym - obie mozliwosci rownie prawdopodobne. Co do
              jednego jestem przekonana: jesli jej sie w koncu uda i czegos sie zdola nauczyc,
              to bedzie ten watek i wypowiedzi swiadczace o ogromnej pewnosci siebie
              (patrzecie, ile juz umiem!) czytac z zazenowaniem.

              Co do tego mrowia imigrantow w amerykanskich mediach - ja tam uwazam, ze im
              imigrantow wiecej, tym lepiej, no bo w koncu dlaczego ich punkt widzenia nie ma
              byc uwzgledniany w prasie czy telewizji - ale ja bym powiedziala, ze (nie liczac
              stanowisk technicznych i fizycznych) - to raczej takie, ten, ulamki procenta
              sa... ja bym sie cieszyla widzac Polakow odnoszacych sukcesy w amerykanskich
              mediach. IMO jest to tak mozliwe, jak zostanie gwiazda Hollywood. Ale ktos tymi
              gwiazdami zostaje.


              --
              Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
              Pinezki nie ponosi za
              nie żadnej odpowiedzialności.
              www.pinezka.org/
              • cree Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 00:23
                Lolyta, wlasnie to robi tak nieprzyjemne wrazenie - mizerniutkie doswiadczenie
                przy ogrommej pewnosci siebie, tracacej wrecz bezczelnoscia. Dziewczyna
                zaledwie liznela zawodu, a juz siega po tuzow dziennikarstwa jako kontrprzyklad
                swojej "tworczosci".
                Swoja droga, jakas solidna szkola zawodu by sie jej przydala. Chociazby po to,
                by nauczyc ja skromnosci i szacunku dla tego fachu.
                Wskoczenie z Polski w amerykanska TV wydaje sie raczej malo prawdopodobne. Nie
                tylko z racji slabej znajomosci podstawowego narzedzia pracy, czyli jezyka.
                Jeszcze trudniejsze moze byc pokonanie barier formalnych. Gdyby jej sie to
                udalo, ciekawa bylabym jej opinii i pogladow za lat kilka. Ale tego pewnie sie
                nie dowiemy.
                • katlia Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 01:10
                  Do Lolyty i Cree,
                  Boze swiety, a kto myslicie pracuje w mediach amerykanskich? W newsroom'ach o
                  ktorych pisalam, wiekszosc producentow ma maksimum 35 lat. Oni zaczeli kariery
                  w wieku wlasnie tej dziewczyny. I wlasnie w taki sam sposob: staz, internship
                  itp.

                  USA to nie Polska gdzie telewizja czy dziennikarstwo nawet na nizszych
                  szczeblach (a o tym byla mowa w moim komentarzu) to jakas elitarna swieta
                  krowa. A wymaganie zeby byla skromna czy mniej pewna siebie, to jakis zart,
                  naprawde. W tej dziedzinie sa prace tylko dla tych odwaznych, pewnych siebie,
                  asertywnych. I ona te cechy ma. Ma takze jezyki, wyksztalcenie i doswiadczenie
                  w Niemczech. Nowicjuszka nie jest.

                  Wasze negatywne reakcje na jej pytanie swiadcza wiecej o waszych ograniczeniach
                  i kompleksach imigracyjnych niz o jej szansie na tutejsza prace.
                  • lolyta Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 18:19
                    > Boze swiety, a kto myslicie pracuje w mediach amerykanskich? W newsroom'ach o
                    > ktorych pisalam, wiekszosc producentow ma maksimum 35 lat. Oni zaczeli kariery
                    > w wieku wlasnie tej dziewczyny. I wlasnie w taki sam sposob: staz, internship
                    > itp.

                    maksimum 35 lat, z czego srednio 35 lat, no moze 30, jesli ktos duzo podrozowal,
                    to mooooze 25 spedzonych w Ameryce... o tym mowie, a nie o edukacji.


                    >A wymaganie zeby byla skromna czy mniej pewna siebie, to jakis zart,
                    > naprawde. W tej dziedzinie sa prace tylko dla tych odwaznych, pewnych siebie,
                    > asertywnych.

                    Ale te cechy sa potrzebne kiedy sie _wykonuje_ ten zawod, a nie, kiedy sie
                    przychodzi i mowi "jestem doswiadczona, dwudziestotrzyletnia profesjonalistka z
                    Europy Wschodniej i chcialabym staz a nastepnie prace". Nie znaczy to, ze ma sie
                    poddac. Zeby sie dostac do amerykanskich mediow, potrzebna jest duza
                    determinacja i na pewno bedzie ona doceniona. Ale nie nalezy tego mylic z
                    "patrzcie, jakim jestem asem". Skuteczniejsza metoda jest "rany, ale wy
                    jestescie asy, marze o tym, zeby sie u waszego boku czegos nauczyc, bo jak nie u
                    was, to gdzie?"

                    > Wasze negatywne reakcje na jej pytanie

                    negatywne? ja napisalam, ze to JEST mozliwe i marze o tym, zeby wiecej Polakow
                    bylo w mediach.

                    swiadcza wiecej o waszych ograniczeniach
                    >
                    > i kompleksach imigracyjnych niz o jej szansie na tutejsza prace.

                    ROTFL i jakie to niby ja mam kompleksy i ograniczenia, ktore bylas w stanie z
                    mojego postu wywnioskowac?


                    --
                    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                    Pinezki nie ponosi za
                    nie żadnej odpowiedzialności.
                    www.pinezka.org/
                • lolyta Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 18:31
                  > Wskoczenie z Polski w amerykanska TV wydaje sie raczej malo prawdopodobne. Nie
                  > tylko z racji slabej znajomosci podstawowego narzedzia pracy, czyli jezyka.
                  > Jeszcze trudniejsze moze byc pokonanie barier formalnych. Gdyby jej sie to
                  > udalo, ciekawa bylabym jej opinii i pogladow za lat kilka. Ale tego pewnie sie
                  > nie dowiemy.

                  No dokladnie tak... ja znam ludzi z mniej wiecej dziesiec lat dluzszym
                  doswiadczeniem telewizyjnym w Polsce, ktorzy tu maja problemy ze znalezieniem
                  pracy w swoim zawodzie na swoim poziomie - no coz, gdyby do polskiej telewizji
                  nagle przyjechala osoba dwudziestoletnia, dajmy na to z Bulgarii czy Rumunii,
                  mniemajaca, ze zna jezyk, oswiadczajaca, ze zamierza oto produkowac filmy
                  dokumentalne dla polskiej TV... no to jakie ta osoba mialaby szanse, tak z
                  marszu? zadnych, bo nic nie wie o polskiej kulturze, mentalnosci, zwyczajach,
                  historii (nie tylko rzeczy typu Piastpowie ale np. automatyczne skojarzenia z
                  najnowszej historii typu "3 razy tak", styropian, nazwiska z kultury pozostajace
                  poza mainstreamem i takie tam, przegladajac gazete czy program TV nie wylapie
                  najlepszych tematow na reportaz czy najwazneijszych wiadomosci dnia -
                  najwazniejszych z punktu widzenia _miejscowego_ telewidza), oczekiwaniach
                  widowni, wiedzy na temat tego, co taka widownie zbulwersuje, a co jest dla niej
                  oczywiste i tak dalej.
                  To jest do nauczenia, ale to wymaga paru lat spedzonych w danym kraju.
                  Przypuszczam, ze mialaby szanse na staz czy prace na stanowisku bardziej
                  zwizanym z techniczna strona produkcji, ktora nie wymaga takiego specyficznego
                  merytorycznego przygotowania.

                  --
                  Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                  Pinezki nie ponosi za
                  nie żadnej odpowiedzialności.
                  www.pinezka.org/
            • harrap Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 02:20
              A o co ja mialabym byc zazdrosna katia? Bylam przez ponad 12 lat dziennikarka w
              glownych warszawskich pismach i to w tych lepszych czasach kiedy dziennikarzem
              byl tez Kwasniewski....to bardzo nieciekawe srodowisko,wiem co pisze, bo je
              znam. Cale szczescie, ze skonczylam prawo a w USA je powtorzylam i juz powaznie
              zajelam sie zyciem swoim i innych. Uwazam sie za spelnionego czlowieka, ktory
              zaspokoil swoije ambicje zarowno osobiste jak i zawodowe. Nie sadze, zeby ta
              dziewczyna miala cos czego moglabym jej zazdroscic. Jesli ma to mi napisz co,
              bo jestem ciekawa.
              O jezykach wiem cos niecos sama znam ich 5 biegle, w tym chinski. Zadna w tym
              moja zasluga, mam po prostu sluch jezykowy i moge sie nauczyc kazdego jezyka.
              Uwazam wiec, ze moge sie w tej materii wypowiadac. Mowie po angielsku od 12
              roku zycia, mimo to od czasu do czasu zdarzy mi sie zaciagnac z polskim
              akcentem. Christian Amanpour jest co prawda Iranka ale szkoly konczyla w Anglii
              i USA. To pewna roznica. Ma poza tym za meza pana Rubina. To bardzo pomaga w
              karierze. W dziennikarstwie amerykanskim nic sie nie zmienia, tylko konkurencja
              jest coraz wieksza, bo mlodzi ludzie sa coraz bardziej zdeterminowani i coraz
              lepiej wyksztalceni.
              • katlia Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 05:04
                No, Christiane Annanpour akurat wyszla za maz za Rubina jak juz byla
                najslawniejsza dziennikarka w CNN, wiec jej kariera to nie zasluga Rubina -
                wrecz przeciwnie, to on zrezygnowal z pracy aby wychowywac ich dziecko. Fakt,
                ona jest absolwetka Brown, ale ma i miala akcent, zwlaszcza na poczatku swojej
                kariery (jestem na tyle stara, ze pamietam jej poczatki.) Wiec akcent tez nie
                byl dla niej bariera, nawet kiedy byla nowicjuszka.

                Ale w ogole, to jest moot point - dziewczyna ktora zaczela ten watek NIE CHCE
                PRACOWAC PRZED KAMERA. Chce prace zwiazana z script writing, producing i line
                producing. W tej ostatniej dziedzinie jest spora imigrantow bo pozycja wymaga
                przewaznie swietnych organizational skills i duzo chuzpy.

                A z ta konkurencja to maz i racje, i nie. Konkurencja jest coraz wieksza.(Ale
                tez jest coraz wiecej koncernow/stacji/networkow/kanalow.) Ale moj byly szef,
                szef duzego newsroom-u w wiekszym amerykanskim miescie, pewnie by sie nie
                zgodzil,ze mlodzi ludzie sa coraz lepiej wyksztalceni. Ostatnio narzekal, ze
                zaden z mlodych newswriterow pracujacych dla niego nie wiedzial kim byl Moishe
                Dyan.
                • harrap Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 05:33
                  nie wiem czy tak sobie piszesz, bo piszesz czy tylko tak udajesz czy nie
                  zdajesz sobie sprawy, o czym piszesz? Napisalas z bledem nazwisko tej pani, o
                  ktorej dyskutujemy. Christian Amanpour, Iranka z pochodzenia chodzila do
                  najlepszych brytyjskich szkol. Dlatego ma akcent......BRYTYJSKI. TO troche
                  inaczej niz akcent na przyklad polski, czeski czy chinski. Brytyjski akcent
                  jest w USA wykladnikiem nie tylko doskonalego wyksztalcenia ale ogolnie
                  wszystkiego co dobre. A na dodatek Christian ma akcent angielskiej tzw. upper
                  middle class, bo w Anglii praktycznie kazda grupa spoleczna ma inny akcent.
                  Wystarczy dobre ucho i mozna od razu powiedziec gdzie sie kto wychowal i do
                  jakiej szkoly chodzil. Ona zdaje sie nawet wcale nie przeniosla sie do USA
                  tylko tu pracuje a dalej caly czas mieszka w UK. Wiekszosc amerykanskich snobow
                  chcialaby miec taki akcent jak ona.
                  Poza tym, CNN z zalozenia nastawiona jest na zagraniczny stock dziennikarski.
                  Korespondenci CNN mowia z akcentem i taka ich uroda. W koncu Alessio Vici jest
                  Wlochem i mowi z drobnym akcentem a w New Delhi jest pewnie miejscowy
                  dziennikarz, ktory jest Hindusem. Nikt z nich nie zostalby jednak zatrudniony
                  przez miejscowe amerykanskie stacje, bo wszyscy lacznie z Christian sa na to
                  zbyt egzotyczni i nie znaja wystarczajaco realiow amerykanskich. Sa
                  korespondentami i zajmuja sie sprawami wlasnego kraju, o ktorych mowia lamana
                  angielszczyzna.
                  I tak oto wciagnelas mnie do dyskusji o niczym.
                  Zycze wszystkim dobrej nocy.
        • cree Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 29.08.06, 22:21
          Jakie zycie jest mile, co nie, babsy? Po wielu postach doczekalas sie wreszcie
          takiego, ktory najbardziej ci odpowiada. Szkoda, ze wczesniej nie wykazalas sie
          kultura dyskutowania, co Katlia ci uprzejmie wypomniala. Zauwazylas to? Cos
          wspomniala o grzecznosci, chyba nie bez powodu.
          Ja ci rownie uprzejmie poradze, zebys przed tym wymarzonym stazem z
          amerykanskiej TV jeszcze nauczyla sie jeszcze paru rzeczy, a szczegolnie:
          kultury dyskusji; sztuki erystyki; skromnosci zawodowej (co szczegolnie wazne,
          jesli zamierzasz praktykowac, czyli uczyc sie od innych); przyjmowania z pokora
          nauki przekazywanej przez bardziej doswiadczonych i umiejetnosci przyznawania
          sie do bledow. Nie wiadomo, czy ci sie to uda, bo niektore umiejetnosci wynosi
          sie z domu, a inne osiaga solidna praca.
          Mozna tez te moje uwagi podac w formie bardziej kolokwialnej: nie podskakuj, bo
          za mala jestes! Dopiero raczkujesz w zawodzie, a tymczasem zgrywasz sie na
          doswiadczonego fachmana (vide - dyskusja o felietonach, ktora mnie setnie
          ubawilas). Generalnie wiecej skromnosci by sie przydalo. Moze wtedy cos z
          ciebie wyrosnie.

          PS.
          Pozdrawiam serdecznie kolege U.A. Ty jak zawsze potrafisz zarazic optymizmem:-)
          • jot-23 wow testicles ma racjem 29.08.06, 22:41
            ta amerykanska polonia to jednak banda aroganckich bucow! co drugi siem tu
            mondrzy i pietnuje wyimaginowane przywary bidnej babsy...jak i proboje wkladac
            w usta niewypowiedziane slowa ludziom ktorzy decyduja pomoc jakas -
            bezinteresowna- rada... wstyd mi za was buraki....hehe dzisiaj z czeskiem na
            znak protestu byndziem pic czeskie piwo, oni majum lepsze charaktery
            --
            pozdrawiam "cieplutko"!

            "The end of our empire, if end it should, does not frighten us"
          • katlia Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 29.08.06, 23:19
            cree napisała:

            "Szkoda, ze wczesniej nie wykazalas sie kultura dyskutowania, co Katlia ci
            uprzejmie wypomniala."

            Przepraszam ale niczego nikomu nie wypominalam. Po prostu odpowiedzialam na
            pytanie ktore mi wydawalo sie zupelnie normalne. Dziewczyna interesuje sie
            dziennikarstwem, i chce zobaczyc jak to wyglada w USA. Co w tym zlego?

            Wspomnialam o grzecznosci, bo czasami inne kultury inaczej sie zachowuja, i to
            co, naprzyklad w Polsce czy we Francji uchodzi za zachowanie profesjonalne, tu
            w USA jest odbierane jako troche hmmm nieprzyjemne.

    • ratpole Re: Praca i staż w mediach amerykanskich 30.08.06, 02:47
      Gość portalu: babsy napisał(a):

      > Przymierzam się do czegoś takiego. Jak tam jest, czy dają szanse się wykazac,
      czy po stażu można liczyć na coś więcej- jakieś zatrudnienie? Czekam na Wasze
      opinie!

      Podjelismy decyzje o rozpoczeciu eksportu samochodow Polski Fiat 126p do Stanow
      Zjednoczonych. Towarzysz Minister Przemyslu Ciezkiego jest uprzejmie proszony o
      powiadomienie o tym fakcie strony amwerykanskiej
    • goral.nizinny Nauczycielka do mediow chce 30.08.06, 08:19
      I ty chcesz po WSP ( Wyzsza Szkola Pedagogiczna ) byc amerykanska
      dziennikarka ? , tutaj ekwiwalentem twojego wyksztalcenia jest College i nie
      mysle ze dopuszczono by cie do zrobienia gazetki sciennej w takiej szkole.

      Najpierw skoncz dziennikarstwo na poziomie uniwersyteckim , potem anglistyke i
      wtedy przyjdz z pytaniami na Forum .
      • flisak.wislany Goralu... 30.08.06, 08:41
        ... czy ci ulzylo? Przychodzisz, qrwa, na koncu do dyskusji
        i walisz martwego konia. Nie wnosisz nic, qrwa, merytorycznego
        do dyskusji z wyjatkiem owczego goowna. Wypie..j!
        • babsy Do rzeczy 30.08.06, 09:28
          No cóż, tego się obawiałam. Niestety, większość dyskusji na tym (i wielu
          innych) forach zamienia się w wulgarną pyskówkę. A ja chciałam tylko
          KONKRETNYCH informacji co i jak można zrobić, żeby się dostać na staż w mediach
          amerykańskich, a nie dogłębnej analizy mojej osoby i mojej twórczości. Jacyś
          wielce szanowni oceniają mnie po felietonach sprzed kilku lat (w tym czasie
          zdążyłam zrobić już kilka materiałów telewizyjnych, które zostały wyemitowane),
          kwestionują wszystko, co udało mi się osiągnąć, etc. Ok, nie ma sprawy, tylko
          co to ma merytorycznie wnieść do dyskusji? Nie uśmiecha mi się być workiem do
          bicia. Uwazam, że jak na ten kraj i na mój wiek osiągnęłam całkiem sporo, z
          czego jestem dumna. Pewnie jest to za mało jak na realia amerykańskie, dlatego
          chcę się tam dostać na STAŻ, by dowiedzieć się więcej, jak to się robi u nich.
          Bardzo chętnie wsadzę tam twarz w tzw. kubeł i będę robić, co mi każą. Tutaj
          natomiast będę bronić swoich osiągnieć, albowiem nie macie zielonego pojęcia,
          jakie miernoty pracują dziś na WYSOKICH STANOWISKACH w polskiej telewizji.
          Ręczę, że kwalifikacje niemal każdego studenta przewyższają ich kwalifikacje.
          Własnie dlatego chcę stąd wyjechać. I nie ruszają mnie gadki typu "jesteś
          Polką, wykształconą w Polsce" blablabla. Za swoje wykształcenie ciężko płacę,
          bo gdybym opierała się tylko na państwowym systemie edukacji g... bym umiała-
          wiedziała. Dziennikarstwo w Polsce (studia) jest na żenującym poziomie, dlatego
          wybrałam politologię w szkole, która ma dobrych wykładowców, ale nie o to
          chodzi. W telewizji polskiej, np. publicznej, niczego się nie nauczę. Znam
          tamtejsze realia od środka. Na stażu traktują cię jak 5 koło u wozu i oganiają
          się od ciebie. Nikt nie ma ochoty na przekazywanie dalej jakiejkolwiek wiedzy,
          nie ma instytucji szkoleniowej. Jedyną nadzieją jest to, że zlituje się nad
          tobą jakiś starszy dziennikarz i coś ci w materii produkcji telewizyjnej
          pokaże. A to nieczęsto się zdarza. Poza tym napisałam już wyżej: w TVP panuje
          terror ideologiczny, w TVN- wyścig szczurów, poza tym nie mam tam pleców i się
          tam nie dostanę, Polsat- podobnie. Na tym możliwości się kończą, dlatego
          chciałam wyjechać. Jeszcze raz dziękuję za MERYTORYCZNE rady. Pomagają mi one
          rewidować swoje idealistyczne nastawienie do sprawy. Dziękuję za krytykę
          kwestii, których może nie dostrzegałam wcześnej. Ci, którzy już mnei zjechali,
          mogą sobie darować kolejną porcję krytyki, bo jest ona już tylko waleniem w
          bęben, niczym konstruktywnym. Proszę o ew. nowe wątki- refleksje.
          • Gość: Kopernik Re: Do rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 15:01
            Hmmm....osobiscie polecam inne forum, na ktorym poziom jest zdecydowanie wyzszy
            niz tu. Nie ma takiej masowy. Wiele osob ma doswiadczenie z praca czy studiami
            w Stanach lub Kanadzie (i nie mowie tu o pracy na budowie czy studiach na
            podrzednych uczelniach). Rowniez ja moglbym pomoc co nieco...

            Co prawda tymczasowo nie dziala, ale proponuje zajrzec na www.forum.basket2.net

            Pozdrawiam,
            • Gość: babsy Re: Do rzeczy IP: *.crowley.pl 30.08.06, 16:19
              Dzięki, rzeczywiście, chyba spróbuję także gdzie indziej. Myślę tez o innej
              opcji- wyjazd na studia podyplomowe do W. Brytanii, a potem szkanie szczęścia w
              pracy w mediach. Nie kijem go, to pałką :). A w razie czego, mój mail to
              miki@poczta.fm ;).
              • Gość: testaruda kilka slow na zakonczenie... IP: *.lodz.dialog.net.pl 30.08.06, 17:11
                Babsy, wbrew pozorom ta cala dyskusja przypominajaca farse powinna ci wiele
                dac - to gotowy material na swietny reportaz czy dokument o POLONII - zdrowo
                sie usmialam naprawde ze wszystkich (poza oczywiscie jednym
                wyjatkiem) :))))))))))))))) You made my day guys!

                A teraz powaznie: nie licz za bardzo na to, ze emigranci tu na forum zrozumieja
                twoje "perypetie" w polskim srodowisku dziennikarskim - oni za dlugo mieszkaja
                za oceanem, za bardzo gardza tym co polskie, za bardzo przesiakneli tamtejsza
                kultura i sa pozbawieni czlowieczenstwa (dolar zrobil swoje), zeby cie mogli
                zrozumiec - gdyby bylo inaczej - dyskusja by sie potoczyla innym torem i na
                innym poziomie (nie po raz pierwszy i nie ostatni niestety). Oczywiście za
                chwile temu zaprzecza i stado baranow się na mnie rzuci, ale wystarczajaco
                dlugo obserwuje, co z ludzmi „wyrabia” emigracja (zwlaszcza do Ameryki
                Polnocnej), żeby się mylic!

                Przebywam z malymi przerwami w UK od przeszlo 2 lat i mam moznosc obserwowania
                tego, co się z ludzmi dzieje, jak po pewnym czasie poczuja pieniadze i
                zaczynaja się czuc „panami swiata” (temat ocean). Zachowuja się dokladnie jak
                ci tutaj na forum, w stylu "co to nie ja", "ja to jestem szycha - a ty wielkie
                gowno"! Sytuacja jest wiec bardzo podobna i takie zachowania emigracyjne to
                już „klasyka” – roznice sa tylko takie, ze tu w UK mamy do czynienia z nowa
                fala emigracji tym razem ekonomicznej, która się zaczela od 2004r. I mamy
                dopiero poczatki idiotycznych zachowan – ale za 20 lat nowa emigracja w UK
                pewnie osiagnie – o zgrozo! – mentalny i emocjonalny poziom starej emigracji
                politycznej z lat 80-tych (wtedy emigrujacej do Am.Pn.) . Efekty, co nas za
                niedlugi czas czeka na froum dot. UK, az nadto widac na forum. Juz teraz tam
                sie pojawiaja wynaturzone emocjonalnie jednostki, ktore tych co jeszcze cos
                czuja, probuja przekonac ze sa durniami i nic nie wiedza, bo nie maja samochodu
                jakiejs tam marki lub telewizora plazmy etc.

                USA to fajny kraj (podobnie jak UK), daje ogrom mozliwosci, ale mozna sie w nim
                szybko pogubic, gdy pieniadz przjemie kontrole nad nami. Tam liczy sie przede
                wszystkim ile zarabiasz, ile masz domow, samochodow, najpierw jest "ile masz
                kasy", potem dopiero na szarym koncu "jakim jestes czlowiekiem"? Na to "jakim
                jestes czlowiekiem" zwraca sie tak mala uwage, ze po pewnym czasie
                zaleznosc "kasa = czlowieczenstwo " zaczyna sie wszystkim wydawac czyms bardzo
                naturalnym. Po kilku m-cach tudziez latach pobytu (w zaleznosci od „opornosci”
                jednostki na taki stan rzeczy) w takim srodowisku, wiekszosc zaczyna krakac jak
                pozostale wrony. Oparcie sie temu zjawisku nie jest wcale latwe, to proba dla
                czlowieczego charakteru. Ci co do czegos tam doszli, odnalezli swój styl zycia,
                i nie czuja koniecznosci machania innym dolarami/funtami przed oczyma (nawet
                wirtualnie) - sa caly czas Ludzmi - sa klasa sami dla siebie. Tacy tez jednak
                często mogą uchodzic za dziwadla tzw "freaks" w zlym znaczeniu, bo w sumie w
                USA bycie "freak" to swego rodzaju nobilitacja - lepiej niech o tobie
                mowia "swir", niz wcale nie mowia. Studia socjologiczne w USA musza byc zapewne
                arcyciekawe - kopalnia wiedzy o skrzywieniach i patologiach ludzkich z
                czlowieczego puntku widzenia.

                Cale szczescie, ze madrzy, normalni sie tez zdarzaja. Masz obecnie chociaz
                probke z jakimi Polonusami i pewnie nie tylko, za oceanem sie zetkniesz.... nie
                raz jeszcze poczujesz sie samotna, bo glupich czy może raczej „pogubionych”
                jest zawsze wiecej niestety. Z tymi, co tam zyja latami, a mimo to się
                jeszcze „nie zgubili” do porozumienia dojdziesz od razu (vide Katlia) – sama
                jednak widzisz ze to tylko jednostka/i – która stado baranow od razu
                zakrzyczalo (takie osoby jak Katlia wyjatkowo sobie cenie - to perelki wsrod
                tandetnych szkielek). Jak może jednak jeden madry wygrac z grupa idiotow?

                Puenta:
                Ameryka, podobnie jak UK, to kraj ogromnych mozliwosci, ale to tez kraj
                ogromnego spustoszenia duchowego i tu wlasnie bym upatrywala przyczny, dlaczego
                na forum nie można normalnie podyskutowac jak rowny z rownym. Dlatego dla 99%
                tu sie wypowiadajacych jestes nikim, bo wchodzisz w zycie, dopiero sie
                dorabiasz a wiec nic nie masz, jestes na poczatku drogi! To ze jestes
                CZLOWIEKIEM nie liczy sie kompletnie - oni ludzmi juz byc przestali =
                porozumienie jest wiec maloprawdopodbne lub wrecz niemozliwe, czego dowodem
                jest ta dyskusja (powtorze raz jeszcze - nie pierwsza i nie ostatnia niestety).
                Pzdr.
              • Gość: Kopernik Re: Do rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 19:16
                No tak, jesli studia podyplomowe w UK, to koniecznie na renomowanej uczelni
                (typu Oxford, Harvard, Imperial College, University College of London,
                University of Edinburgh, University of Bristol). W przeciwnym razie to nie ma
                sensu. Poziom na pozostalych uczelniach brytyjskich jest bardzo kiepski. Ja z
                doswiadczenia polecam jednak studiowanie w USA lub Kanadzie. Zreszta jesli
                chcesz sprobowac swoich sil w tamtejszych mediach, to sadze, ze bylaby to
                najwlasciwasza droga. Bez dyplomu tamtejszej uczelni moze byc Ci ciezko dostac
                przyzwoita prace dziennikarki(za oceanem nie honoruja naszych europejskich
                kredytow). Jest jeszcze jedna istotna kwestia - studia na uczelni kanadyjskiej
                badz amerykanskiej przygotuja Cie do specyficznego stylu pisania, z pewnoscia
                wiesz, ze nieco innego niz nasz europejski. Niby nic trudnego, ale tego trzeba
                sie koniecznie nauczyc. W przeciwnym razie mozesz zapomniec o pracy w
                tamtejszych gazetach. Poza tym uczelniane biura karier pomoga Ci sie dostac na
                staz do tv czy gazety ,a to nie jest takie proste...
                Na razie to by bylo na tyle;).

                Jesli masz jakies pytania, to smialo pisz na:
                michal.potoplak@utoronto.ca


                Moze uda mi sie odpowiedziec na niektore z nich;)
                • Gość: Witek Re: Do rzeczy IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 30.08.06, 22:51
                  Zapomniales o takim jednym universytecie, ktory jest rownie dobry jak Oxford
                  nazywa sie St.Andrews. Cos tam wiesz ale nie do konca. Ci co lubia grac w golfa
                  wiedza, ze jest to kolebka tego pieknego sportu. Znam przynajmniej 5 osob,
                  ktora robila postgraduate studies na tym uniw.
                  Splendor rownie duzy jak Oxford, o ile nie wiekszy.
    • Gość: babsy Dzięki IP: *.chello.pl 30.08.06, 20:46
      Ależ ten mój wątek się rozrósł, nie spodziewałabym się :). Chyba rzeczywiście
      wybiorę opcję: studia, potem praca. To da mi z pewnością lepsze, niż teraz,
      przygotowanie. Biorę się zatem za "dokumentację" tematu :). Dziękuję ludziom,
      którzy udzielają mi rzetelnej informacji i zamieszczają tu słowa otuchy.
      Zaręczam, że wyciągnę z tego wątku naukę dla siebie :).
      Jestem człowiekiem, który chce się uczyć i rozwijać, niestety, w Polsce są na
      to marne szanse. Młodych dziennikarzy właściwie się nie szkoli. Na studiach
      uczą się teorii, a to ZDECYDOWANIE za mało, żeby być dobrym dziennikarzem
      telewizyjnym. Zresztą, w tej branży liczy się przede wszystkim doświadczenie i
      ilość zrobionych materiałów, na wykształcenie patrzy się w drugiej kolejności.
      Tak naprawdę jednak za granicę wygania mnie również atmosfera, która panuje w
      obecnej Polsce. Powiem ogólnie- trudno mi tu znaleźć dla siebie miejsce i
      bardzo chciałabym sprawdzić, czy gdzie indziej może być lepiej. Dopóki nie
      spróbuję- nigdy się nie dowiem.
      • katlia Re: Dzięki 30.08.06, 21:33
        Gdzies indziej pisalas, ze myslisz o studiach w Angli (co mi sie wydaje bardzo
        sensowne z wielu wzgledow) ale jezeli chcesz sie dowiedziec jak wygladaja
        studia w USA, to poczytaj tu - chyba najlepsza ze wszystkich stron na ten temat.

        www.pso-usa.org/Polish/PSO-pl.htm
        No i -- good luck. You go girl!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka