Dodaj do ulubionych

moja subiektywna ocena

IP: *.e-wro.net.pl 12.07.07, 00:41
witam
Napisalem ponizszego posta okolo roku temu i przypadkiem na niego natrafilem w sieci. Mimo, ze jest to forum "pracy" to jak zauwazylem rozmawia (a czesto niestety wyzywa) na rozne tematy... moze moja subiektywna ocena Ameryki komus pomoze w decyzjach... napewno nie ma na celu obrazy kogokolwiek, to jest opis tego jak ja widze stany... napewno opis niepelny, bo ciezko zawrzec wszystko w kilku(nastu) zdaniach

Kto nigdy nie byl w USA nie ma pojecia jak wyglada tutaj dzien/tydzien/miesiac zycia... wiekszosc osob w biednych krajach (w tym takze w Polsce) utozsamia Ameryke jako kraj, gdzie jest jedno wielkie Beverly Hills... kraj z filmow i reportazy na ktorych dolary z kieszeni wypadaja... to BYŁ kraj ogromnych mozliwosci ale epoke temu... mozna bylo wowczas w rok dorobic sie ladnej sumki $$$, ktora wymieniona na ojczysta walute dawala ogrom kasy i potezne mozliwosci... w samych stanach tez byl wielki potencjal bo ten kraj sie budowal i cywilizowal... teraz jest zdecydowanie inaczej... osobiscie nazywam to wtorna cywilizacja, wtornym uprzemyslowieniem... w usa wieje betonem i plastikiem, ludzie sa falszywi i robia wszystko na pokaz, by pokazac ile sie ma i co sie ma... sa sztucznie usmiechnieci i niesamowicie zniszczeni... widzac tych wszystkich otylych, brudnych, niezadbanaych Amerykancow nie da sie tego porownac z zadnym krajem europejskim... owszem mieszkam w brzydkim miejscie Philadelphia, gdzie tylko w centrum jest wzglednie czystko i "zielono" ale wiem, ze w wielu miastach Ameryce jest bardzo podobnie... jak juz jest zielen to nie "spontaniczna" a idealnie rozplanowana... tak zeby przyjechac samochodem do parku zeby sie przejsc kawalek wsrod drzew... mysle, ze autorka przekoloryzowala i ze za minimalna stawke stac ich na "godne" zycie, ale zycie to jest "obfite" jedynie w dobra materialne... wielki telewizor, nowa lodowka na raty, samochod... na przykladzie przyziemnego dobra materialnego jakim jest TV >>> przy zarobkach przecietnego ekspedienta (mysle ze ok 250$/tyg) plaski telewizor mozna juz kupic za 100-150$, ogromne plazmy to 1000-2000$, wiec nie sa to kwoty tak abstrakcyjne jak zarobki i ceny w Polsce (powiedzmy 250pln/tyg i 20 000pln za plazme)
nie podoba mi sie tu (choc mam legalny pobyt) i jestem tu tylko dla pieniedzy... poki jest zdrowie i praca i wyplaty wszystko jest ok... ale jak jedna z tych rzeczy kuleje to kolorowo nie jest. Mozna zrobic kariere, mozna sie wyprowadzic na przedmiescia, mozna mieszkac w pieknej rozplanowanej okolicy, miec domek letni nad oceanem itd... ale jednoczesnie trzeba sie liczycz tym, ze bierzesz wowczas udzial w wyscigu szczurow, ktory trwa od poniedzielku do soboty popoludniu, ze musisz miec rowno przystrzyzony trawnik, najlepiej w piatek zeby sasiad w sobote go zobaczyl, ze samochod stojacy przed Twoja willa jest wyznacznikiem Twojej osoby, ze dzieci ktorym wszystko dasz z nudow beda probowaly co raz to nowych wynalazkow w strefie uzywek i rozrywek... ze w koncu przyjaciele beda mieli dla Ciebie czas tylko jak Ci sie uda wpisac sie w ich rozklad dnia/tygodnia/miesiaca... ciezko opisac jak tu jest, trzeba to przezyc zeby zrozumiec sedno... wielu to odpowiada, mi zdecydowanie nie... a temat rzeka to poziom intelektualny tutejszego spoleczenstwa, ktore zapatrzone w swoja flage jest tak oglupione, ze chyba wlasnie ta ciemnota buduje potege gospodarcza kraju... wiekszosc z nich nie wyjechala nigdy ze swojego stanu, a niektorzy nawet z miasta... jesli wiedza, ze Polska to nie jest nazwa Stany/miasta w Ameryce to juz spory sukces... jak ktos ma pojecie ze to kraj gdzies tam na koncu swiata w strefie zwanej Europa to juz moznao czyms z nim pogadac... a szczytem jest jesli powie cosw stylu "aaa tam sa Niemcy tez" w sensie w Europie :) no chybaze trafi sie na kogos kto ma w miare bliskich przodko z Europy (rodzice dziadkowie) to wtedy jakas wiedze posiada z tym ze napewno nie wyniesiona ze szkoly...
ogolnie nie mam zielonego pojecia jak kraj, w ktorym jest taki syf, byle jakosc, glupota i zacofanie jest takim mocarstwem swiatowym... ale zdaje sie ze wlasnie w tym tkwi zloty srodek... im obywatel mniej wie, im mniej sie martwi, im bardziej skupiony jest na wlasnym ogrodku tym latwiej nim kierowac, tym bardziej jest posluszny... pozdrawiam odwiedzajacych Ameryke... a tym ktorzy tutaj z koniecznosci badz wyboru zostaja na stale... szczerze zycze szczerego usmiechu choc raz w miesiacu...
Edytor zaawansowany
  • Gość: sinooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 12.07.07, 00:49
    to ty dla pieniedzy tu tak bidulku sie meczysz?? granice otwarte i mozliwosc
    pracy w krajach europejskich... a ty nadal tu
  • harlista 12.07.07, 02:10
    Subiektywna ocena ?.
    Biorac pod uwage fakty nalezy obiektywnie stwiedzic ze belkoczesz i nawet nie
    zauwazyles ze jestes juz we Wroclawiu , w Polsce.
    Poprostu nie kazdy nadaje sie do zycia na wlasny koszt.
    Sa tacy co potrafia zyc tylko na "socjalu"
    --
    Memento:
    Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
    Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
  • norma_baker 12.07.07, 04:57
    Kolejny student po powrocie z W&T ???
    Wiekszosc polskich studentow charakteryzuje sie tym, ze nie jest w stanie
    logicznie wiazac zdarzen i jest na poziomie rozwoju 3 klasy szkoly sredniej
    miejscowego ucznia.

    Cieszymy sie, ze juz wrociles do tej oazy kultury europejskiej jaka jest
    obecnie Polska.

    Jest wiec niewielkie prawdopodobienstwo, ze tu kiedys jeszcze zawitasz, bo nie
    chcesz sie przeciez przepracowac i tym samym stracic na urodzie. Coz w USA
    trzeba pracowac i to porzadnie inaczej nie ma lulek...

    A skoro juz jestes we Wroclawiu zapisz sie na popoludniowe kursy jezyka
    polskiego, bo wstyd aby taki kulturalny i zadbany facet nie wiedzial jak pisze
    sie poprawnie po polsku.

    utozsamia Ameryke jako kraj, gdzie jest jedno wielkie Beverly Hills

    Nie utorzsamia sie Ameryki JAKO kraj tylko utozsamia sie Ameryke ZZZZZZZ krajem
    gdzie jest jedno wielkie BH.

    Skad wy sie polscy analfabeci bierzecie w tej Ameryce? Oczywiscie, ze nic nie
    osiagniecie tutaj, bo nawet pisac we wlasnym jezyku nie potraficie, buraki.

    Tylko idioci mysla o Beverly Hills, normalni wyksztalceni Amerykanie zajmuja
    sie tym, czym powinni sie zajmowac, dlatego USA to jedyny kraj, gdzie warto zyc.


  • Gość: kredo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 12:52
    chyba od oglądania filmów o Ameryce woda z mózgu ci się zrobiła
  • norma_baker 20.07.07, 07:12
    mnie sie nie zrobila, bo tv rzadko ogladam ale ty jestes analfabeta we wlasnym
    kraju, co juz jest tragiczne.
  • Gość: able071 IP: *.e-wro.net.pl 12.07.07, 12:05
    generalnie tego sie spodziwalem... pojechanki od osob ktorym "sie udalo" i sa zapatrzeni w amerykanskie realia... tak jak pisalem post byl sprzed roku, kiedy bylem w USA, teraz jestem we wro bo konczylem studia... GRATULUJE wytykania bledow z polaka, to zawsze dowartosciowuje Was, prawda? :) tak jak pisalem NIKOGO tam nie pojechalem, a wyrazilem swoje zdanie, Wy wrecz przeciwnie, najpierw i przede wszystkim pojechanka (dziwne ze to typowo polska mentalnosc na forach, a Wy przeciez udani amerykanie jestescie :) socjal, nauka polaka, nie chce mi sie pracowac... jejku jak Wy wiele wiecie na moj temat hehe, no nic powodzenia w tym "jedynym kraju, gdzie warto zyc."
    PS.Znow sie tam wybieram za 2tyg...
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 12.07.07, 12:26
    > PS.Znow sie tam wybieram za 2tyg...
    Tak cie do smrodu ciagnie? Biedna Philadelphia z jej brakiem drzewostanu...
  • Gość: kredo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 12:50
    mam kuzynke mieszkającą w Stanach z zieloną kartą - i mówi to samo - zarabia 5
    tys $ na ręke ( plus ubezpueczenie zdrowotne ) i chce z tamtąd uciekać! mówi
    mniej więcej to samo co ty.
    to tak jak w tym filmie o Hameryce - "American beauty"
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 12.07.07, 13:18
    >...zarabia 5 tys $ na ręke (plus ubezpueczenie zdrowotne)...
    No jasne! Niech wsiada w pierwszy samolot, bidulka.
  • Gość: Jacek IP: 216.196.182.* 14.07.07, 07:17
    Zarabiam ok. $5.500 na rękę miesięcznie i w San Francisco
    życie z tego marne.
    Wynajęcie mieszkania 50m2 kosztuje $2.500 miesięcznie.
    $1.500 trzeba na wyżywienie, benzynę i inne
    rzeczy codzienne dla 4-osobowej rodziny.
    Każda usterka samochodu, lub zęba to wydatek ok. $500 na naprawę.
    Raz w miesiącu zawsze zdarzy się coś nieprzewidzianego.
    $1000 idzie miesięcznie na school tuition dla dzieci.
    Miesięcznie można odłożyć ok. $500, czyli przez rok jedynie uzbierać
    na wczasy na w Polsce ($4.000 na bilety i $2.000 do wydania w wakacje).

    Gdybym miał własne mieszkanie w Katowicach i zarabiał tam 2.750zł netto
    (2 razy mniej złotych, niż teraz dolarów) to by nasza rodzina mogła żyć
    na porównywalnym poziomie jak teraz za $5.500 w San Francisco.

    Znajomi z Polski pyrają tylko ile zarabiam,
    a nikt juz nie zapyta, ile muszę wydać, by tu się utrzymać.
  • Gość: witek IP: 207.134.87.* 19.07.07, 02:59
    Kup sobie condominium albo dom, Jacek, po pewnym czasie bedziesz spezdasz a
    nawet zarobisz...
    Poza tym wspolczuje cie zony, ktora nie pracuje ...a tak miedzy nami co robi?
  • dis_and_dat_kid 12.07.07, 15:44
    no wlasnie, po co?
    jesli dla kasy, to wiecej jej mozna przywiesc z Wysp.

    Po to zeby sie pomeczyc w tym "zacofaniu, syfie, i ciemnocie"? Sklonnosci
    masochistyczne?

    --
    Certainty?
    In this world nothing is certain but God and the United States
  • harlista 12.07.07, 23:50
    Gość portalu: able071 napisał(a):
    PS.Znow sie tam wybieram za 2tyg...

    Po co?
    Masochista jestes?
    Pozniej sie znowu obrazisz ze ci sie mowi prawde w oczy.
    --
    Memento:
    Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
    Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
  • Gość: able071 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:52
    probowales kiedys sprawdzic co oznacza slowo "subiektywna" ?? Chyba nie, wiec sugeruje to zrobic... do reszty twoich "argumentow" nawet nie bede sie odnosil...
    masochista... moze w pewnym sensie... mialem to "szczescie" ze wylosowalem (w sumie moja zona) zielona karte (a raczej wylosowalem mozliwosc jej dostania) i teraz zeby jej nie stracic musze do konca lipca byc ponownie w stanach... dlaczego jej nie chce stracic... powiedzmy ze poki co chce miec taka furtke. Jesli "prawda" w oczy jest stwierdzenie o belkocie... no to coz gratuluje pieknej i szybkiej puenty
  • Gość: harlista IP: *.cable.mindspring.com 16.07.07, 01:54
    Robaczku, probujesz byc bardzej cfany niz mozesz
    "
    Jesli "prawda" w oczy jest stwierdzenie o belkocie... no to coz gratuluje
    pieknej i szybkiej puenty"
    Prawda? ty nie masz zielonego pojecia o prawdzie :)
    Takie prymitywne branie pod siusiu to bardzo wielu krapoli przed toba juz tego
    probowalo.
    Jak narazie bezkutecznie.

    Z twojego wyjasnienia wynika ze jestes typem krapola ktory "nie chce, ale musi".
    I za pieniadze, bo w sumie twoj pobyt w USA do pieniedzy sie tylko sprowadza,
    bedzie mieszkal w najwiekszym syfie, pozwoli pluc sobie w gebe, bo musi dla
    pieniedzy.
    Gdyby moja opinia byla obojetnie, obiektywnia czy subiektywna , ale napewno tak
    negatywna jak twoja to napewno nie mieszkalbym tam gdzie mieszkam.
    No ale ja chce a nie musze

    Zycze powodzenia
    MUSISZ sie przyzwyczaic do zbierania yobow :)
  • able071 22.07.07, 00:24
    sprawa pierwsza... robaczku mow sobie do dziewczyny, narzeczonej zony albo dzieci... jak nikogo z tych osob nie posiadasz to moze do kumpli zpomiedzy sciany tak sie zwracaj
    sprawa druga... najpierw szpanujesz rozpozniem miasto po IP, potem rzucasz slowa klucze krapole czy yoby i czujesz sie lepszy, prawda?
    sprawa trzecia... nie masz pojecia ani gdzie pracowalem, ani gdzie mieszkalem, ani czy bylem tam dla pieniedzy, ale widac goraco wierzysz w swoja nieomylnosc - wypada pogratulowac
    i zdecydowanie MASZ racje ja widze ameryke w negatywnym swietle i w zwiazku z tym nie mieszkam w niej i nie osiade w niej na stale... poki co w niej "bywam" jak mam taka ogolnie pojeta "potrzebe"... sprobuj czasami zamiast grac role krzykacza na forum siegnac po jakis kontrargumement
  • Gość: ivo IP: *.hsd1.pa.comcast.net 20.07.07, 01:08
    co do tresci wypowiedzi mojego poprzednika jego stwierdzenie nie wdawaj sie w
    pyskowki ....itd,chyba nalezy do jego ulubionych-a to znaczy ze mamy do
    czynienia z idiota,poniewaz tylko idiota moze uwazac wszystkich za idiotow a
    siebie za geniusza-makiavelli.pozdrawiam kolege idiote.
  • bugsior 12.07.07, 16:06
    Sadze ze jest to typowy obraz Stanow jaki jawi sie komus przejezdzajacenu na
    kilka miesiecy -- mieszanka gdzies zaslyszanych frazesow, opinii sasiada,
    zbioru tego co nieznane i strachliwe.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • Gość: able071 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:58
    ciesze sie, ze trafil sie ktos kto w sposob nieobrazliwy wyrazil swoje zdanie... oczywiscie do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic i obraz z czasem moze zaczac sie podobac... i powiem szczerze ze wlasnie tego sie najbardziej obawiam(lem) ze takie zycie moze mi zaczac odpowiadac... nie mam tu na celu obrazanie kogos kto wybral taka droge... kazdy ma prawo do swojej oceny co mu odpowiada a co nie...

    nie zgodze sie jednak, ze moj post to mieszanka zaslyszanych opinii... w zdecydowanej wiekszosci to moje wlasne odczucia (niedlugiego pobytu - 2 razy po kilka miesiecy) poparte co najwyzej podobnymi opiniami, ale tez nie raz negowane przez zupelnie odmienne zdania osob, ktorym taki styl zycia odpowiada a nawet fascynuje
  • Gość: s IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 18.07.07, 00:51
    mowia, ze w usa mozna dobrze poczuc sie po 3 latach. i cos w tym jest... ja
    przez 2 pierwsze lata codziennie chialem do polskiej beznadzieji wrocic. teraz,
    po 3 i pol roku o polsce mysle tylko ze starchem...
  • able071 22.07.07, 00:25
    100% racji... do wszystkiego mozna sie w jakims stopniu dostosowac i przyzwyczaic... i wlasnie tego balbym sie najbardziej... ze mi sie taki ogolno pojety "styl zycia" spodoba
  • cyborgus 12.07.07, 23:31
    eeeeeeeee tam, ja tam nigdy nie musialam pracowac w soboty. a w Polsce to
    wyscigu szczurow w ogole nie ma ...........

    Szkoda ze troche nie pozwiedzales ameryki, i nie poznales normalnych ludzi,
    mialbys lepsze pojecie, o czym piszesz. 300 milionow ludzi, ziemi od groma, i
    to wszystko udalo ci sie wsadzic do jednego worka? Gratuluje umiejetnosci
    doglebnej analizy.


    "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
  • Gość: able071 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:03
    oczywiscie ze nie trzeba pracowac w soboty... jest grupa osob ktora nawet wogole niepracuje :) zreszta zostale mz gory przydzielony do takiej grupy przez jednego z forumowiczow... w koncu od razu widac, ze jestem "socjal"... mimo wszystko jednak ten wyscig i chec POSIADANIA w stanach wydaje mi sie duzo wieksza...
    oczywiscie ze moj opis to jakas generalizacja, jakis wycinek poznanej przeze mnie rzeczywistosci i opis tego jak ja to widze... subiektywny opis... nie neguje ze mozna spotkac cala mase "normalnych" ludzi... ale mam spore przekonanie, ze Ci "normalni ludzie" o ktorych piszesz nie sa tam od x pokolen tylko znacznie krocej
  • captain.america 13.07.07, 23:46
    Napisal jakis yntelygent z polski, kraju w ktorym typowe "mieszkanie" to mala
    klatka w komunistycznej wielkiej plycie.

    I jeszcze go szlag trafia jak sie ludzie usmiechaja, stac ich na rozne fajne
    rzeczy i zielen jest "zorganizowana"!!!

    Do tego jeszcze pierdzi farmazony ze wiekszosc Amerykanow nigdy nie wyjechala ze
    swojego stanu....

    Nadawaj dalej, mamy kabaret za darmo!


    --
    GOD BLESS AMERICA!
  • Gość: Doctor IP: *.proxy.aol.com 14.07.07, 00:40
    Captain, nie podsmiewaj sie! Ta "zorganizowana" w parku zielen philadelphijska
    to naprawde dramat. Duzo piekniej zyje sie posrod zasranych polskich trawnikow.
    Nie ma to jak swobodna przyroda, romantyzm chlewu, prawdziwa przygoda z natura!
  • Gość: able071 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:05
    ciesze sie panie kapitanie ze spowodowalem usmiech na twojej twarzy... w dodatku darmowy :)
  • Gość: Jacek IP: 216.196.182.* 14.07.07, 07:48
    Według tych co robili badania Life Quality na pierwszych
    miejscach są małe kraje Europy Zachodniej:
    Irlandia, Szwajcaria, Norwegia, Dania, Holandia.

    Małe kraje troszczą się o swych obywateli i dobrze się w nich żyje.
    Duże kraje troszczą się o zostanie mocarstwami i życiw obywateli
    jest dla nich sprawą drugorzędną.

    Zwróćcie uwagę, jakie mnówstwo memoriali jest w Stanch, maszt z flagą
    przed co drugim domem, a na Fontana Dam (wybudowanej w latach 1940-tych)
    napis: "This dam is needed for victory".
    Teraz Stany prowadzą wojnę w Iraku i Afganistanie w celach mi osobiście
    nie znanych, ale w każdym razie rząd się koncentruje raczej na tej wojnie
    niż choćby na zronieniem czegoś z nędzą i prezestępczością wśród murzynów.

    Poprzednie pokolenia zakłóciły równowagę ekologiczną:
    wybili Indian i przywieźli murzynów z Afryki, a to się teraz mści.

    I nie Meksykanie są tu problemem, bo oni cię nie zabiją jak się wśród
    nich znajdziesz, tylko czarni, bo oni to mogą zrobić.
    Meksykanów w ogóle bardzo lubię: organizują tu pełno festynów,
    (Salsa i nie tylko i te ich orkiestry fajnie grają)
    i mocno promują swoją kulturę i mają dużo dzieci i to oni będą
    w przyszłych pokoleniach rządzić Ameryką.

    Bush chce budować mur między Meksykiem i USA, ale to nic nie da,
    bo już są podkopy i będą następne. Lepiej by wsadził murzynów
    na statki i wywiózł spowrotem do Afryki, żebym mógł spokojnie
    wracać na nogach do domu, jak kończę pracę o 22:00.

    Sorry za to co piszę, ale po przyjeździe do USA człowiek bardzo
    szybko staje się rasistą.
  • bugsior 14.07.07, 11:04
    > Małe kraje troszczą się o swych obywateli i dobrze się w nich żyje.
    > Duże kraje troszczą się o zostanie mocarstwami i życiw obywateli
    > jest dla nich sprawą drugorzędną.

    Jacek, do zlych konkluzji dochodzisz bo zle zadajesz pytanie. Ci co mieszkaja
    w USA nie chca zeby im sie panstwo do czegos wpieprzalo, dlatego panstwa
    socjalistyczne nie sa jakas alternatywa.

    W USA panstwo zostawia obywatela w spokoju, a i obywatel nie oczekuje ze cs mu
    sie od panstwa 'nalezy' -- nie ma wiec mowy o takich sformuowaniach
    jak 'panstwo nie troszczy sie o obywateli' bo taka retoryka jest aktualna
    gdzies indziej.

    Z teorii liberalizmu -- panstwo nie ma sie troszczyc o obywateli, tylko
    obywatele maja sie troszczyc o siebie samych a panstwo ma im do tego stworzyc
    sprawiedliwe i dogodne warunki.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 14.07.07, 16:57
    bugsior taki madry z Ciebie chlop, a z drugiej strony wyustrzeliwujesz jakies
    ideologiczne formulki
    ja uwazam, ze moim interesie jest poprawa bytu Afro-Amerykanow (likwidowanie ich
    biedy i przerstepczosci) przez wladze publiczna, rozumiem nawet preferencje w
    przyjeciu na studia
  • harlista 14.07.07, 17:07
    a uwazam, ze moim interesie jest poprawa bytu Afro-Amerykanow (likwidowanie ic
    hbiedy i przerstepczosci) przez wladze publiczna, rozumiem nawet preferencje w
    > przyjeciu na studia

    Mieszkales kiedys w USA?
    Najwyrazniej nie.
    Tzw afro-amerykanie,czyli generalnie neggry nie sa zainteresowani pomoca typu
    studia.
    Nie sa zainteresowani praca w szczegolnosci.
    Sa zainteresowani tylko darmowymi benefitami typu: mieszkanie , jedzenie na
    drobne wydatki.
    I obecna sytuacja w USA wsrod czarnych, a wiec bieda i przestepczosc wynika z
    faktu ze dostaja wlasnie za freeco. A im wiecej dostaja tym mniej szanuja i sa
    biedniejsi.
    Dokladnie jak ich afrykanscy bracia

    PS. Istnieje duza roznica pomiedzy neggrami a (czarnymi)Amerykanami
    --
    Memento:
    Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
    Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
  • Gość: able071 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:10
    tu o dziwo sie z toba zgodze... choc jakis tam odsetek tych ktorym "wladza publiczna" stara sie pomoc wychodzi na prosta... gina oni jednak w ogromie tych ktorzy siedzac na benefitach wybieraja coraz to nowe alufelgi by blyszczec. Tyle tylko ze prognozy sa takie, ze stosunek bialych do czarnych w USA bedzie wkrotce z przewaga dla czarnych (skladajacych sie z tych jak to ujales "neggrow")
  • jot-23 14.07.07, 17:08
    > ja uwazam, ze moim interesie jest poprawa bytu Afro-Amerykanow

    hehe, ale ktos za nich nic im nie poprawi. tylko oni sami moga sobie poprawic
    swoj byt, a maja do tego wszystkie konieczne warunki od ponad 50-lat. bylo tych
    rzadowych inicjatyw juz sporo, najbardziej widoczne to "projects" --> wszystko
    to spektakularne klapy.
    --
    Standing on her doorstep, modiste Rudlot, of Malakoff, was chatting with a
    neighbor. With an iron bar, her wild husband made her shut up.
  • bugsior 14.07.07, 18:12
    > ja uwazam, ze moim interesie jest poprawa bytu Afro-Amerykanow (likwidowanie
    ic
    > h
    > biedy i przerstepczosci) przez wladze publiczna, rozumiem nawet preferencje w
    > przyjeciu na studia

    Nic to nie zmienia w tym co napisalem. Tym sie rozni USA od Europy ze w USA
    obywatel jest postrzegany przez pryzmat jednostki a nie grupy spolecznej.
    Oczywiscie sa ciagotki do wrzucania ludzi do 'workow kategorii' rowniez i tutaj.

    Problem w tym ze Afro-Amerykanie lubia postrzegac sie wlasnie w kategoriach
    czarny-nieczarny, ofiara-opresor, itd. zamiast myslec o sobie jak o jednostce
    ktora ma takie same szanse na dostanie stypendium na studia czy na dostanie
    pracy bez wzgledu na kolor skory.

    Generalizujac oczywiscie spolecznosc Afro-Amerykanow ma problem natury
    kulturowej a nie natury materialnej, bo jak inaczej wytlumaczyc sytuacje kiedy
    zamiast poslac dziecko do dobrej szkoly, albo placic na dobe ubezpieczenie
    zdrowotne ktos woli kupic najwiekszy z dostepnych telewizorow plazmowych?

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 16.07.07, 03:53
    i niestety bugsior wpdasz kanal myslenia typowego dla "caucasian" . Z reszta nie
    dyskutuje, bo rasizm wylazi im uszami, nosami itp.
    To tylko gamonie kupuja plazmowke, gdy nie stac ich na elementarne wydatki,
    tylko jezeli zrobi to bialy, to pomyslisz gamon", gdy zrobi to czarny, no to
    niestety pomyslisz " czarny, wiec gamon"
  • bugsior 16.07.07, 10:56
    Ziemiowziety jestes przesiakniety mania szukania 'rasistow' ale nie
    pofatygujesz sie po siegniecie po statystyki.

    Nie wierzysz matematyce?

    Nie wierzysz ze programy 'rozdawcze' daja male, czesto zadne efekty?

    Wierzysz na prawde ze jesli u mnie do firmy przychodzi Afro-Amerykanin to nie
    dostaje pracy bo jest czarny?

    USA to przede wszystkim kapitalizm, a w takim systemie nikt sobie na rasizm
    pozwolic nie moze. Liczy sie 'meritocracy' i jesli masz kawlifikacje i
    odpowiednie nastawienie do pracy to nie ma znaczenia czy jestes bialy, zielony,
    czy czarny.
    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 16.07.07, 17:34
    to podaj te statystyki, na razie nie mam czemu wierzyc, czy nie wierzyc
    Ten Afro-Amerykanin nie przyjdzie do Twojej czy innej firmy, bo po prostu
    zabraknie my wyksztalcenia na profesjolalne stanowisko wymagajace skopnczenia
    studiow, chyba, ze myslisz o robocie typu przynies/zanies, itp.
    Wlasnie dlatego wazne jest, zeby studiowali.
    Kapitalizm to nie system idealny, zadna tam merytokracja, szuka sie po prostu
    ludzi, ktorzy jak sie uwaza beda sprawiac najmniej klopotow w pracy. No i
    wlasnie opinia, ktora wczesniej zaserwowales nie sprzyja Murzynom.
  • bugsior 16.07.07, 18:17
    > Ten Afro-Amerykanin nie przyjdzie do Twojej czy innej firmy, bo po prostu
    > zabraknie my wyksztalcenia na profesjolalne stanowisko wymagajace skopnczenia
    > studiow, chyba, ze myslisz o robocie typu przynies/zanies, itp.

    No wlasnie, wiec nie ma tutaj mowy o zadnym rasizmie. On najzwyczjniej nie ma
    kwalifikacji.

    > Wlasnie dlatego wazne jest, zeby studiowali.

    Oczywiscie ze jest to wazne. I znam kilka osob ktore pochodza z biednych
    rodzin ale mialy mozliwosci dostania stypendiow merit-based, need-based oraz
    atrakcyjnych pozyczek studenckich. Rowniez ciezko pracowali w lato jak i
    podczas roku, zeby na studia dodatkowo zapracowac. Tak samo jest wiele
    przyzwoitych uczelni stanowych gdzie koszty nauki sa o niebo nizsze niz w
    prywatnych. Mowiac krotko, biedak tez moze sie calkiem dobrze wyksztalcic
    tylko potrzeba determinacji i pewnego etosu pracy.

    > Kapitalizm to nie system idealny, zadna tam merytokracja, szuka sie po prostu
    > ludzi, ktorzy jak sie uwaza beda sprawiac najmniej klopotow w pracy.

    Nie szuka sie osob takich ktore 'sprawiaja najmniej klopotow', tylko takich
    ktorzy przyniosa najlepsze 'value added' dla firmy. Kolor skory, preference
    seksualne, wzrost, itd. nie maja znaczenia jesli tylko pracodawca ma powody
    sadzic ze dany pracownik wypracuje wiecej dochodow dla firmy.

    A prawda jest taka, ze dzis przygniatajaca wiekszosc Amerykanow ma w glebokim
    powazaniu skad ktos pochodzi i jak wyglada, byle by robil to co sie od niego
    wymaga w jak najlepszy sposob.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 16.07.07, 21:21
    Ten Afro-Amerykanin nie przyjdzie do Twojej czy innej firmy, bo po prostu
    > > zabraknie my wyksztalcenia na profesjolalne stanowisko wymagajace skopncz
    > enia
    > > studiow, chyba, ze myslisz o robocie typu przynies/zanies, itp.
    >
    > No wlasnie, wiec nie ma tutaj mowy o zadnym rasizmie. On najzwyczjniej nie ma
    > kwalifikacji.

    A wlasnie chodzi o to, zeby mial. I jezeli firma o tym nie mysli, to musi to
    robic ktos inny. i to powinno robic panstwo, chodzi tylko o to, zeby to robic
    madzrze.
    Troche madrego socjalizmu przydaje sie wszedzie na swiecie.
  • bugsior 17.07.07, 09:15

    > I jezeli firma o tym nie mysli, to musi to
    > robic ktos inny. i to powinno robic panstwo, chodzi tylko o to, zeby to robic
    > madzrze.

    Jako dwie opcje jako podmioty ktore powinny wyedukowac czlowieka podajesz firme
    badz panstwo. I to jest pudlo. Bo na wyedukowaniu sie najbardziej powinno
    zalezec samemu czlowiekowi, a tak jak wczesniej napisalem jest to w USA jak
    najbardziej mozliwe, nawet dla najbiedniejszych, tylko ciezko pracujacych i
    zdeterminowanych.

    > Troche madrego socjalizmu przydaje sie wszedzie na swiecie.

    W Europie kontynentalnej od Keynsa sie odchodzi bo 'madry socjalizm' to jest
    zwykla utiopia. 'Madry socjalizm' od tego 'skrajnego' rozni sie tym ze troche
    wolniej prowadzi do degradacji spoleczenstwa.
    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 17.07.07, 17:44
    Bo na wyedukowaniu sie najbardziej powinno
    > zalezec samemu czlowiekowi, a tak jak wczesniej napisalem jest to w USA jak
    > najbardziej mozliwe, nawet dla najbiedniejszych, tylko ciezko pracujacych i
    > zdeterminowanych.

    Oczywiscie, za tak decyzja nalezy do oinkretnego czlowieka, szkopul w tym, ze
    wielu ludziom nalezy w jakis sposob pokazac opcje nauki, czy generalnie rozwoju
    jako korzystna dla nich. Niestety nie zyjemy w swiecie, wliczajac to USA, w
    ktorym wszyscy podejmuja decyzje (jezeli w ogole podejmuja swiadomie)
    racjonalnie opierajac sie na najlepszych przeslankach. Ludzie zyja w roznych
    uwarunkowaniach. i o tym trzeba pamietac. w interesie moim jako jednostki, jak
    tez spoleczenstwa jako calosci lezy pomoc w wyedukowaniu ludzi z tych grup
    spolecznych, w ktorych poziom wyksztalcenia jest najnizszy a edukacja nie jest w
    wsrod glownych wartosci. i to jest wlasnie madry socjalizm, a moze nawet "
    wspoczujacy inny "izm"
    Martwie, sie bugsior tym, ze to wlasnie Ty zyjesz w swiecie utopii. Liberalnej
    utopii. Socjalizmu nie obrazaj, bo bez niego nie da sie zyc w wspolczesnym
    swiecie. Nawet w Singapurze i wyoming
  • Gość: kredo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 21:10
    poprostu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia-
    podstawowe zasady sprawiedliwosci spolecznej wymagaja chociaz minimum socjalu
    ( np w przypadkach inwalidztwa, choroby umyslowej, wychowanych w patalogiach,
    ludzi starych i niezdlonych do pracy itd. )

    odnosnie USA - tyle co wydaje ich rzad na zbrojenia i wojny ( biliony dolarow
    rocznie ) mozna by wyzywic wszystkich glodujacych na swiecie i zlikwidowac
    ubostwo. problem w tym ze rzad USA a raczej ci co pociagaja za sznurki maja to
    gleboko w d..ie.
  • jot-23 17.07.07, 22:26
    Gość portalu: kredo napisał(a):


    > problem w tym ze rzad USA a raczej ci co pociagaja za sznurki maja to
    > gleboko w d..ie.

    czyli tam gdzie ty masz swoj mozg


    --
    Standing on her doorstep, modiste Rudlot, of Malakoff, was chatting with a
    neighbor. With an iron bar, her wild husband made her shut up.
  • Gość: kredo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 23:49
    domyslam sie ze ty nie masz mozgu
  • bugsior 18.07.07, 22:01
    > Niestety nie zyjemy w swiecie, wliczajac to USA, w
    > ktorym wszyscy podejmuja decyzje (jezeli w ogole podejmuja swiadomie)
    > racjonalnie opierajac sie na najlepszych przeslankach.

    Dlatego USA jest piekne bo jestes panem swojego losu. Zbierasz wszelkie plony
    swojej pracy, do ktorych nikt sie nie przyczepia, ale z drugiej strony ponosisz
    wszelkie konsekwencje chybionych decyzji, braku racjonalnosci czy po prostu
    glupoty. Jesli ktos nie potrafi podejmowac wlasciwych zyciowych decyzji to
    placi za to.

    Nie podoba mi sie kiedy ktos mnie ZMUSZA do odpowiedzialnosci za innych poprzez
    roznego rodzaju programy redystrybucji. Jak mam potrzeb to sie sam angazuje w
    pomoc innym.

    Nie mozna tez spoleczenstwa rozleniwiac dajac mu na tacy dewizy zyciowe. Potem
    dorastaja rzesze tych, ktorzy mysla ze cos 'im sie nalezy'.

    > Martwie, sie bugsior tym, ze to wlasnie Ty zyjesz w swiecie utopii. Liberalnej
    > utopii. Socjalizmu nie obrazaj, bo bez niego nie da sie zyc w wspolczesnym
    > swiecie. Nawet w Singapurze i wyoming

    Jak na razie USA ma sie calkiem dobrze a np. Fracja chyli sie ku upadkowi. Jak
    sie role zamienia to do tematu mozna powrocic.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 19.07.07, 03:57
    Ty chyba w ogole nie zyjesz na tym swiecie. Wlasnie pisalem, ze taka "absolutna
    racjonalnosc" nie jest mozliwa a losy ludzkie sa uwiklane w mase roznych
    uwarunkowan. I wlasnie jak juz w tym watku wspominano, to Ty zaplacisz (wzrost
    przestepczosci, brak bezpieczentwa, forsa z podatkow) za to, ze niektorych ludzi
    zostawia sie samym sobie.
    Ktory kraj sie ma dobrze, ktory zle - wszystko zalezy of kryteriow i interpretacji.
    A odczep Ty sie czlowieku od biednych ludzi, ktorzy sa czesto zmuszeni do
    ochlapowego welfare, zyja po prostu w biedzie i ktorym trzeba pomoc w
    znalezieniu dobrego pomyslu na zycie
  • bugsior 19.07.07, 09:11
    Ziemowziety, nie bedziemy sie przekonywac, bo kazdy widze siedzi twardo w swym
    fotelu. Zawsze uwazalem ze socjalisci sa potrzebni na swiecie tak dla
    rownowagi, tylko najlepiej jesli trzymaja sie z dala ode mnie.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 20.07.07, 20:44
    ok
    ale jeszcze jest kwestia rozumienia socjalizmu, dla mnie Ty splaszczasz temat,
    jako aspirujacy na liberala (nie w sensie amerykanskim) wszystko sprowadzasz do
    podatkow, wasko rozumianej wolnosci, negacji zasady solidarnosci spolecznej.
    W ten sposob probojesz ustawic dyskutanta w wygodnej dla Ciebie pozycji
    To jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, ze faktycznie z ideologami jak
    Ty dyskutowac nie sposob ...
  • bugsior 22.07.07, 22:00
    ziemiowziety napisał:

    > ok
    > ale jeszcze jest kwestia rozumienia socjalizmu, dla mnie Ty splaszczasz temat,
    > jako aspirujacy na liberala (nie w sensie amerykanskim) wszystko sprowadzasz do
    > podatkow,

    Pudlo, sprowadzam do aspektow spoleczno socjologicznych i 'incentives' ktore
    kazde z systemow tworza. Wierze w prosta zasade, ze kazdy jest kowalem swojego
    losu i kazdy musi brac pelna odpowiedzialnosc za swoje decyzje. Wierze tez w
    absolutna wolnosc jednostki do dokonywania wyborow ktore sa dla jednostki
    najlepsze, tak ze nikt innyh nie powinien narzucac swojego zdania. Nie mysl ze
    jestem zwierzeciem, bo nawet najwiekszy libertarian wierzy w system rent i
    emerytur, w domy dla chorych, nie mogacych pracowac, ba, nawet w zasilek dla
    bezrobotnych. Tylko tam gdzie ty nadal widzisz 'klasowe uciemiezenie' ja widze
    juz cos innego.

    Ziemowziety, mysle ze bys sie rozczarowal co do moich przekonan i przemyslen na
    temat socjalizmu, libertanizmu, konserwatyzmu, prawicy, lewicy, wolnosci zarowno
    gospodarczej jak i moralnej itd.

    Ty myslisz ze jestes madry a to ze nie przekonasz mnie do swoich 'teorii' wynika
    z tego ze za bardzo splacam temat. A to wynika raczej z tego ze nie jestes mi w
    stanie przedtstawic niczego o czym bym przynajmniej chwile nie pomyslal i
    wkalkulowal w swoj swiatopoglad.

    Tak wiec tutaj daleko nie zajdziemy. Masz swoje wierzenia, ja mam swoje i na
    tym polega piekno wolnych krajow.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 23.07.07, 02:11
    > Pudlo, sprowadzam do aspektow spoleczno socjologicznych i 'incentives' ktore
    > kazde z systemow tworza. Wierze w prosta zasade, ze kazdy jest kowalem swojego
    > losu i kazdy musi brac pelna odpowiedzialnosc za swoje decyzje.

    Kochanie, bugsiorze na jakim swiecie Ty zyjesz, wybacz ale chyba malo jesczze
    zycie poznales. Nie obraz sie, ale to co piszesz powyzej to zwykle BANIALUKI.
    ludzie zyja w konkretnych uwarunkowaniach spolecznych, rodzinnych, nawet
    biologicznych.
    Twoja sklonnosc do ideologizowania i teoretyzowania jest porazajaca. Przypomnij
    mi co yo "klasowe uciemiecenie" bo ja nie pamietam ...
  • bugsior 23.07.07, 10:41
    > ludzie zyja w konkretnych uwarunkowaniach spolecznych, rodzinnych, nawet
    > biologicznych.

    Bardzo ladnie to napisales. I teraz ty bys chcial wszystkich 'wyrownywac' i
    uwazasz ze panstwo, urzedy, czy ludzie tworzacy prawa sa w
    stanie 'sprawiedliwie' do tego podejsc i wszystko 'naprostowac'. Widzisz,
    wlasnie to jest skrajnie naiwne i idealistyczne. Jesli doswiadczenie zyciowe
    nie nauczylo Cie jeszcze, ze takie eksperymenty po prostu nie sa mozliwe; sa
    wrecz szkodliwe dla spoleczenstwa, to chyba musisz jeszcze do tego dojrzec.

    Uwazasz, ze nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie? Nie odkryles 'Ameryki'.
    Tylko ze tym co zaprowadzaja 'sprawiedliwosc' ja juz podziekuje.

    Zawsze jeden bedzie madrzejszy od drugiego, bedzie sprytniejszy, bardziej
    zaradny, bedzie mial bogatszych rodzicow, czy takich ktorzy inwestuja w
    edukacje. Nie da sie wszystkiego 'naprostowac' bo zawsze znajdzie sie grupa
    ktora w jakis sposob poczuje sie dotknieta czy poszkodowana.

    Radze skonczyc z mysleniem 'grupowym' czyli uciemiezeni vs. ciemiezyciele i
    zaczac patrzec na ludzi jak na jednostki. Na takim narzekaniu ze 'naszej
    grupie' jest gorzej, wlasnie najgorzej wypadaja ci narzekajacy sami sie
    szufladkujac.

    Ziemowziety, nie wiem dlaczego po prostu nie potrafisz przyznac ze sa rozne
    filozofie. Chcesz mnie do czegos przekonac, ublizyc mi, wykazac ze jestem
    durniem, osoba bez serca, czy co?

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 23.07.07, 23:15
    ale tu nie chodzi o wielka inzynierie spoleczna, tylko o konkretne rozwiazania,
    ktore i Ciebie moga w koncuuchronic przed "druga Brazylia", czy jakims przejawem
    buntu "odrzuconych"
    Wlasnei to co, Ty proponujesz to WIELKI EKSPERYMENT SPOLECZNY typu radzcie
    sobie sami
    mnie chodzi o zadne myslenie grupowe, tylko pomoc wlasnie dla konkretnych
    jednostek, to co Ty bugsior proponujesz prowadzi do rozrostu myslenia grupowego,
    wyobcowania i konflktow spolecznych.
  • bugsior 24.07.07, 10:31
    > ale tu nie chodzi o wielka inzynierie spoleczna, tylko o konkretne
    rozwiazania,
    > ktore i Ciebie moga w koncuuchronic przed "druga Brazylia", czy jakims
    przejawe
    > m
    > buntu "odrzuconych"

    I takowe tez jak najbardziej wspieram. Tylko oburza mnie jak ktos zaczyna
    pisac o 'czarnym' ktorych trzeba z biedy wyniesc. Sam rozpoczales
    retoryke 'grup spolecznych'. Jak najbardziej wspieram programy stypendialne
    dla najubozszych, programy przekwalifikowan zawodowych, niskooporcentowane
    pozyczki, itd. ale dla wszystkich wedlug kryteriow niezaleznych od tego czy
    ktos jest czarny, czy mieszka w Bronxie, czy w Beverly Hills. Dodam ze nie
    wspieram 'dawania' za sam fakt bycia biednym bo to ludzi rozleniwia. Wszelkie
    programy maja sie opierac na 'incentives' i na wspolodpowiedzialnosci osoby
    przyjmujacej pomoc. Durnowate bezzwrotne zasilki nie wprowadzaja zadnej
    wspolodpowiedzialnosci bo nie wymagaja zupelnie nic od zainteresowanego
    oprocz 'pickniecia' forsy z urzedu.

    I tak jak wczesniej pisalem, znam wiele osob, ktore korzystaja z istniejacych
    programow -- dostaly edukacje ze stypendiow, pozyczek i ciezkiej wlasnej
    pracy. Narzedzie do wyjscia z biedy istnieja, tylko niektorzy sa za leniwi
    zeby po nie siegnac, za glupi lub ignoranncy zeby ich poszukac (a to wlasnie w
    ICH interesie lezy). A dla glupoty i lenistwa ja zrozumienia nie mam.

    > Wlasnei to co, Ty proponujesz to WIELKI EKSPERYMENT SPOLECZNY typu radzcie
    > sobie sami

    Taki eksperyment z domieszka Keynsa, ktora ty proponujesz wlasnie istnieje w
    USA od wielu lat -- istnial w skrajniejszej formie za Reagana, istnial w UK za
    Thatcher. Czy ci sie to podoba czy nie, oba kraje ekonomicznie bardzo mocno
    staja na nogach, maja niskie bezrobocie, systemy pensyjne i emerytalne ktore
    nie groza zawaleniem jak w Europie kontynentalnej. Ja tutaj nie mam zamiaru
    eksperymentowac tylko bazowac na doswiadczeniu. A doswiadczenie wspiera to co
    pisze.

    > mnie chodzi o zadne myslenie grupowe, tylko pomoc wlasnie dla konkretnych
    > jednostek, to co Ty bugsior proponujesz prowadzi do rozrostu myslenia
    grupowego

    Nie wiem jak to co proponuje prowadzi do rozrostu myslenia grupowego. W tym co
    proponuje kazy jest traktowany bezkolorowo, bezreligijnie, bezetnicznie. W
    takim systemie nie da sie wskazac religi czy koloru skory jako powodu do
    niepowodzen. Durne proby 'wyrownywania' szans typu affirmative action to nic
    innego jak dyskriminacja konkretnych grup, w tym przypadku bialych. Nie wiem
    jakie jest twoje zdanie ne ten temat, ale trudno zaprzeczyc ze pomyslodawcy
    mieli na uwadze wyrownywanie szans dla calych grup, co oczywiscie jest z gory
    skazane na porazke.

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ratpole 27.07.07, 12:12
    ziemiowziety napisał:

    > ludzie zyja w konkretnych uwarunkowaniach spolecznych, rodzinnych, nawet
    > biologicznych.

    Ano zyja. I co z tego? Ty chcesz tym ludziom, ktorzy zyja w uwarunkowaniach
    takich, a nie innych "naprawiac" te wedlug swojego szablonu. A co z tymi, ktorzy
    zyja jak zyja, bo chca zyc tak, a nie tak jak ty bys im swiat urzadzil? Jestes
    zwyklym durniem z lbem wypranym na komusza modle i szkoda z toba gadac
  • cyborgus 17.07.07, 22:16
    jednym z glownych powodow, dla ktorych czarni nie maja tak dobrego
    wyksztalcenia jak reszta spoleczenstwa, jest amerykanski system edukacji na
    poziomie podstawowym. Szkoly sa fundowane z lokalnych podatkow - ergo mieszkasz
    w biednej dzielnicy (nie daj boze czarnym gettho) masz przechlapane od samego
    poczatku, od podstawowki juz masz gorszy start. Brak wsparcia ze strony
    rodzicow, ktorzy by stawiali nacisk na nauke - drugi problem. I tu bardzo
    istotny jest fakt, ze tak wiele dzieci murzynskich wychowuje sie bez ojcow -
    statystycznie duzo wiecej mlodziezy rzuca szkole srednia, gdy w ich zyciu nie
    ma ojca. Powielaja stereotyp.
    Biorac pod uwage, ze wsszytko to dotyczy tych nizszych klas spolecznych - aby
    to poprawic, panstwo powinno byc bardziej w to zaanagazowane przez lokalne
    programy w szkolach, communities, uswiadamianie wagi edukacji, itp. Jest to w
    interesie nas wszystkich - z naszych podatkow placi sie ich welfare, oplaca ich
    health care (za darmo od stanu), i tp. O ukroceniu przestepczosci nie wspomne.

    Ten slynny "american dream" jest w tej chwili bardziej osiagalny w krajach
    Europy Zachodniej, gdzie przy odrobinie pomocy panstwa ludzie sa w stanie wyjsc
    z nedzy na przyzwoity poziom. I to nie jest socjalizm - tak jak ktos wyzej
    napisal to jest w interesie nas wszystkich.

    Musze sie tez niezgodzic z twierdzeniem ze w Ameryce panstwo nie wtraca sie do
    obywatela, kazdy ma sobie sam radzic. Juz dawno nie prawda. Pod wzgledem
    materialnym jak najbardizej radz se sam, ale za to probuja nam nam narzucac
    jakies "moral values" (ciekawe ze glownie z seksem zwiazane, ale nie np. pomoca
    biednym). podsluchuja rozmowy telefoniczne, ingeruje w nauke. Opowiesci o
    slynnej American freedom to przeszlosc.
    --
    "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
  • Gość: stefan IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 18.07.07, 01:16
    jedno jest pewne. dla europejczyka, szczegolnie doroslego i uksztaltowanego a
    nie daj boze ywksztalconego ameryka mieni sie roznymi barwami. zauwazam, iz
    ludzie prosci maja latwiej w usa. latwiej wtapiaja sie w tlo miernoty i
    niskiego poziomu moralnego spoleczenstwa. ale jesli oczekujesz cos wiecej od
    zycia niz nowa plazma czy nowy dom ( nie wspomne ze nie twoje ale banku) to
    ameryka nie spodoba Ci sie od razu. bolesny jest tez fakt iz europejskie/
    polskie wyksztalcenie nic tu nie znaczy. przynajmniej na papierze. jest to
    potencjal ktory mozesz wykorzystac, owszem ale wyksztalcenie musisz miec
    amerykanskie.
    osobiscie uwazam iz ameryka to taki cukierek w zlotku. tyle ze w srodku jest
    smierdzace g... zyje tu i radze sobie niezle ale jestem juz uksztaltowany i nie
    mam zamiaru naginac swojego kregoslupa tylko dlatego iz inni to robia. i prawda
    jest iz amerykanie sa ograniczonymi burakami. im mniej wyksztalceni tym gorzej.
    swiata poza ameryka nie widzieli. tak samo mysle jest z wiekszoscia krzykaczy
    ktorzy tu pisza. robia tylko na te kredyty i nowe fury. a potem jada do polski
    zeby sie popisac " sukcesem". A sukces to ciezka harowa. w drabinie
    spoleczenstwa amerykanskiego to zaden sukces, pracowac na budowie czy miec pare
    dziewczyn sprztajacych cudze domy. to rynek wam na to pozwala. ciekaw jestem
    ilu z Was - milosnikow Ameryki ma jakies wyksztalcenie amerykanskie czy chociaz
    plynnie mowi po angielsku. za 15, 20 lat w polsce bedzie lepiej niz w usa. i
    wtedy ci wszyscy " szpanerzy" beda mieli nieciekawe miny. no bo gdzie pojada
    poopowiadac o nowym autku czy telewizorku skoro w kraju tez to beda mieli i w
    dodatku nie beda musieli sie jakac na co dzien po angielku:-)))
    pozdrawiam wszystkich zakochanych w ameryce. kraju ktory wyrzyna ludzi jak
    gabki i wyrzuca jak stare szmaty.
  • jot-23 18.07.07, 02:22
    hehe...nie da sie zaprzeczyc, az mi serce rosnie jak to czytam... ten jad ta
    nienawisc...ta wszechobecna gorycz... stefanie moze to nie calkowicie po
    chrzescijansku, ale ciesze sie ze ameryka cie tak zniszczyla. zdecydowanie ci
    sie to nalezy

    --
    Standing on her doorstep, modiste Rudlot, of Malakoff, was chatting with a
    neighbor. With an iron bar, her wild husband made her shut up.
  • Gość: Nick IP: *.sgcmail.com 18.07.07, 20:02
    Stefanie, skoro tak narzekasz na ten kraj, to jedz sobie do Polski, takich jak
    ty my tytaj nie potrzebujemy, bo jest ich tutaj pelno. Uwielbiam polaczkow co
    narzekaja caly czas, ale jakims cudem dalej tutaj sa. Nie podoba sie to wracaj
    zpowrotem,proste. Ameryka to kraj dla madrych ludzi. Daje ci szanse, ale musisz
    ja wykorzystac, oczywiscie wymaga od czlowieka madrze podejmowanych decysji i
    determinacji. Skonczylem tutaj studia za ktore zreszta polewe dostalem od
    kraju, a druga pole praca zaplacia. W branzy IT zarabiam $51/h. Jestem tutaj,
    bo uwazam,ze zaden kraj nie da ci wiecej mozliwosci rozwijania sie i podarzania
    do przodu. Jezeli sie komus nie podoba to prosze bardzo wracac do kraju, placic
    za benzyne $7 za galon, nie mowiac juz o innych cenach
  • ziemiowziety 18.07.07, 21:23
    jezeli dziennie przmierzasz 100 mil do roboty w ktorej wciaz robisz za
    godzinowke to nie porownuj z sytacja, gdzie moze benzyna kosztuje siedem $ za
    galon ale do pracy jest 5-20 km, a dobra alernatywa moze komunikacja publiczna
    (wiem, Ty ja gardzisz jako "prawdziwy" Amerykanin).

  • Gość: Mrcin IP: *.fuse.net 20.07.07, 06:36
    O szkołach.
    W Ohio jest taki program EdChoice polegający na tym, że dzieci, które mieszkają
    w dysktryktach najgorszych szkół mogą dostać od państwa stypendium na naukę w
    szkołach prywatnych. W zeszłym roku było 15.000 stypendiów na całe Ohio do
    podziału na ok. 60.000 dzieci. I zgłosiło się tylko 2.000 chętnych, mimo, że do
    każdego wysłano kilka listów z tą wiadomością. W kilku innych stanach są
    podobne programy i zainteresowanie jest chyba też znikome.
    Bieda i bogactwo to raczej styl myślenia. Kto myślik jak biedak nigdy nie
    wykorzysta nawet najlepszych okazji, jakie się w życiu pojawiają.

    Czy za 15 lat będzie lepiej w Polsce, czy w USA?
    Zacznijmy od tego, że po pewnym czasie pobytu w danym kraju zaczynamy
    uważać, że dobrze jest w tym kraju, gdzie jesteśmy, a w ty drugim jest żle.
    Ponadto tracimy poczucie rzeczywistości kraju w którym nas nie ma.
    Mój wujek 20 lat temu wyjechał do USA i do tej pory nie może zrozumieć,
    że w Polsce nie ma już kolejek za wszystkim, pustych sklepów i utrudnień
    w podróżowaniu po całym świecie. Jego obraz Polski zaczymał się na roku 1987.
    I to zaczymanie obrazu dotyczy chyba zdecydowanej większości ludzi, którzy
    z jednego kraju przenieśli się do innego.

    Gdzie będzie lepiej za 15-20 lat tego nikt nie wie i nie zgadnie,
    bo mogą się na świecie w tym czasie wydarzyć najdziwniejsze sprawy.

    Jeślibyśmy jednak założyli, że oba kraje przez następne 20 lat
    utrzymają taki tempo rozwoju, jak średnio przez ostatnie 20 lat,
    czy średni wzrost PKB rocznie o 3.2% w USA i o 6.5% w Polsce,
    to wyniknie z tego, że niewątpliwie za 20 lat w Polsce będzie
    dochód na mieszkańca o 30% wyższy niż w USA.

    Moim zdaniem 20 lat temu między Polską i USA była przepaść,
    a teraz się już ta różnica zaczyna pomału zacierać.
    W USA łatwiej jest jeszcze o dobrą pracę na etacie niż w Polsce,
    ale to się już też pomału zmienia, w Polsce już otworzyły filie
    Google, Microsoft, IBM, Motorola, Siemens.

    Oczywiście praca na etacie jest zarezerwowana dla mniej zaradnych
    ludzi, bo bardziej zaradni sami zakładają firmy i tworzą miejsca
    pracy dla innych. I dla nich najlepsze miejsce na inwestycje
    jest teraz w Rumunii i Bułgarii, bo tam bedzie gwałtowny rozwój
    po wstąpieniu do EU. W Polsce już trudniej zaistnieć na rynku,
    a w ustabilizowancyh gospodarkach, jak USA, UK, Niemcy jeszcze trudniej.

    Ale po pierwsze nie wiadome, gdzie jakie tempo się utrzyma,
    a po drugie, wyznacznikiem jakości życia jest bardziej stosunek
    mediany pensji do kosztów życia, oraz dodatkowe sprawy, jak np.
    bezpieczeństwo w kraju i zadowolenie ludzi z życia.

    Za 2006 rok:
    w PL mediana zarobków ok. 24.000 zł w USA ok. $30.000 (netto wszystko),
    koszty życia w PL to 0.49 kosztów życia w USA (to nie moje zdanie, tylko
    jakieśc komisji z ONZ), czyli przeciętny mieszkaniec USA za to co zarobi
    mógł w zeszłym roku nabyć o 70% więcej od przeciętnego mieszkańca Polski.

    Ale w 1987 chyba o kilkaset procent wiecej. To ogólnie światowa tendencja,
    że różnice się zmniejszają.

    Bezpieczeństwo niewątpliwie w całej Europie jest dużo wyższe
    niż w USA (śrenio 13 zabójstw rocznie na 100.000 w Europie, z Polska
    włącznie i 30 w USA).



    Jak badano w jakim kraju na ile ludzie się czują szczęśliwi,
    to Polska była blisko końca listy, a wiele krajów nawet znacznie
    biedniejszych z trzeciego świata znajdowało się znacznie wyżej.
    I ciekawe, że Meksyk był tam wyżej od USA (USA oczywiscie wyżej od Polski).
    Ale jak ktoś był w Meksyku, to chyba wie dlaczego: tam wieczorami na mieście
    jest życie, imprezy i zabawy, a w USA wieczorem do opustoszałych miast po
    prostu strach wyjść.

    Zadowolenie ludzi z życia w Polsce jest wyjątkowo niskie,
    Polacy lubią narzekać i nie cierpią podejmować żadnych starań,
    bo poprawić swój los. Wydaje mi się, że jeżeli ta cecha narodowa
    Polaków nie ulegnie zmianie to w USA będzie zawsze dużo lepiej,
    choćby nawet wszelkie wskaźniki ekonomiczno-społeczne były gorsze.

    I na koniec, jeśli miałbym wybrać to oczywiście wybieram Szwajcarię.
  • norma_baker 20.07.07, 07:18
    wiesz co dupku, powinienes byc ksiedzem. A wujka masz pierwszej wody idiote,
    skoro nie potrafi zrozumiec prostych spraw. Twoja cala rodzina taka jest???
    Retoryczne pytanie.
    Mam nadzieje,ze nie napotkam cie na swojej drodze. Po to w koncu wyjechalem
    zeby takich jak ty nie spotykac.
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 21.07.07, 18:20
    no i po cos to zrobil ,myslisz ze my tu takich doupkow jak ty potrzebujemy
  • norma_baker 23.07.07, 01:57

    > no i po cos to zrobil,myslisz ze my tu takich doupkow jak ty potrzebujemy.

    My to znaczy kto? Ameryka?
    A to sie usmialem Ty uwazasz siebie za Ameryke???
    Najpierw znajdz sobie prace, popracuj, poucz sie i zostan obywatelka
    amerykanska. Bo na razie to siedzisz facetowi na glowie, nic nie robisz, nic
    nie umiesz i zajmujesz glos. Typowa polska idiotka.
  • pendecha 23.07.07, 05:30
    pomyliles mnie z kims innym dziadzku, przykro mi ale nie trafiles, sam sie w
    koncu czegos naucz bo jak mowi ortalion azbest sie skonczyl i pracy dla was nie
    bedzie heeeeeeehee polski robolu
  • Gość: zielonooka IP: *.hsd1.md.comcast.net 23.07.07, 06:46
    fuck off!!!
  • able071 22.07.07, 00:42
    czlowieku umiesz napisac w poscie cokolwiek innego niz wyzwiska i krytyka innego forumowicza? chyab zbyt trudne to jest dla ciebie...
  • able071 22.07.07, 00:39
    jedni sa bo musza, inni sa bo sie boja zmian, jeszcze inni maja taka nature... Ameryka jest dla madrych ludzi mowisz... hehe... moze dla tych ktorzy madrze przzeliczaja kazda przezyta godzine na dolary... potrafisz zdefiniowac swoje "rozwijanie sie i podazanie do przodu" ??? Bo przypuszczalnie charakterystyka jest krotka... rozwoj zer na koncie to wlasnie te mozliwosci...
  • Gość: echo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 16:47
    > ten jad ta nienawisc...
    i
    > ale ciesze sie ze ameryka cie tak zniszczyla

    twój poziom hipokryzji to mistrzostwo swiata
  • able071 22.07.07, 00:51
    "moze to nie calkowicie po chrzescijansku" ty chyba nie masz pojecia o czym piszesz
  • captain.america 19.07.07, 05:42
    Powiedzial stefan. Takiego buractwa to nawet w Trybunie Ludu nigdy nie czytalem.
    Trzasnij sobie lepiej lopata w leb, porownaj sobie przecietne wynagrodzenia w
    obydwu krajach, o poziomie infrastruktury w obydwu krajach, o inwestycjach w
    obydwu krajach, o podejsciu ludzi do zycia i biznesu w obydwu krajach, ze juz o
    polityce nie wspomne... Za 15 lat to Bulba mniejsza dogoni moze Potgualie albo
    Grecja jak wszystko pojdzie dobrze ale w porownaniu z USA ZAWSZE bedzie 3.
    Swiatem i wbij to sobie dobrze do tepego lba.


    --
    GOD BLESS AMERICA!
  • Gość: echo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 16:44
    > i wbij to sobie dobrze do tepego lba.

    jesli poziom kultury wiekszości Polaków którzy wyjechali do USa
    to mogę powiedziec że całe szczęscieże pojechali.
    mniej będzie hamstwa w Polsce tym lepiej
  • Gość: echo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 16:49
    zauważyłem że hamstwo i prymitywizm charakteryzuje często ludzi którzy
    wyemigrowali do USA
    i całe szczęście
  • bugsior 20.07.07, 16:57
    > zauważyłem że hamstwo i prymitywizm charakteryzuje często ludzi którzy
    > wyemigrowali do USA
    > i całe szczęście

    Kolego, nie zapedzaj sie z formuowaniem ogolnikow. Chamy sa wszedzie --
    powiedz szczerze czy w PL burakow brakuje?

    --
    "The gods help them that help themselves." - Aesop -
  • ziemiowziety 20.07.07, 20:48
    jezeli Trybune Ludu pamieta

    co do Polski to na Gomulce sie zatrzymal
  • able071 22.07.07, 00:35
    widze podobne spostrzezenia do moich... szkoda ze wiekszosc krzykaczy na tym forum potrafi siegac jedynie po argumenty finansowe... to jest wlasnie bardzo typowe dla tych ktorych fascynuje ameryka... mam/moge/bede mial wiecej w portfelu dlatego TU jest lepiej
    niestety nie jestem takim optymista co do sytuacji w Polsce, szczegolnie z obecnym rzadem... ale obym sie mylil. Ogromny kop moze nam dac Euro 2012, ale trzeba to umiec wykorzystac
    mysle ze w stanach najbardziej liczy sie co umiesz a nie jakie masz papiery, trzeba miec tylko troche "szczescia", aby tymi umiejetnosciami moc sie pochwalic
    Zgodze sie, ze uksztaltowanego (majace SWOJA hierarchie wartosci) doroslego czlowieka Ameryka nie musi zespuc, ale szanse na to, ze Twoje dzieci nie przesiaknal tym wszystkim co mi nie pasuje sa niewielkie... sprobujcie sobie wy wszyscy ktorych "moja subiektywna ocena" tak razi i boli zadac sobie jedno pytanie... ilu tych amerykanow "do pogadania" znacie, i ilu z nich mieszka w Ameryce dluzej niz 1 czy 2 pokolenie...
  • Gość: ana IP: *.abhsia.telus.net 20.07.07, 20:24
    A ja sie podpisuje obiema rekami, tyle tylko ze ze wspanialego Calgary
  • mcov 21.07.07, 17:50
    Wyobrazam sobie, ze nie pracujesz w Google ani w Goldman Sachs.

    Nieudacznicy beda wszedzie nieudacznikami. Po moich polrocznych doswiadczeniach
    w Stanach moge powiedziec, ze na prawde trzeba sie starac, ze by sie Ci nie wiodlo.

    Moja znajoma przyjechala do Stanow trzy lata temu. Przez rok uczyla sie
    angielskiego, przez rok studiowala (za darmo, pracujac jako asystent na uczelni,
    od roku pracuje jako financial analyst dla duzej korporacji za 100k rocznie.
    Taka sama droge przeszdel jej brat.

    Niektorzy tacy jak Ty, tak juz maja, ze nigdzie im sie nie wiedzie. Teksty
    o zorganizowanej zieleni przemilcze.

    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili
    renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
  • able071 22.07.07, 00:49
    ty napewno pracujesz w google i jestes zafascynowany warunkami pracy... moze tez przy okazji odwiedzisz ojczyzne w filii google ktora powstaje w PL
    bardzo sie ciesze ze masz tak obrotna znajoma... z pewnoscia poza stanem konta charakteryzuje sie wieloma innymi przymiotami, ktore ci imponuje... albo moze jednak nie... bo juz nie pamietasz jak jest oceniac czlowieka bez zagladania mu ile ma
    bardzo sie tez cieszeze wiesz jak mi sie wiedzie... i jakim wielkim nieudacznikiem jestem... czy ty wogole przeczytales calego mojego posta?! gdzie tam znalazles jak mi sie wiedzie, jak wyglada moj angielski i gdzie pracowalem?!?!?

    no i sorrry... "piekna" rozplanowana zielen mi sie nie podoba... betonik, kraweznik, trawa, betonik, kraweznik, drzewko... moze rzeczy gustu
  • mcov 23.07.07, 06:33
    Musze przyznac, ze idzie ku lepszemu w kraju przodkow.

    Kazdy ma wlasne preferencje, ja wole zyc w kraju bezmozgich, zapatrzonych
    w flage, niz w kraju zlodzieji, drobnych cwaniaczkow i pijakow. Tylko na
    temat generalizacji.


    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili
    renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
  • Gość: able071 IP: *.e-wro.net.pl 23.07.07, 11:01
    a pomyslales kiedys ze zostawiles kraj x lat temu i troche jednak sie pozmienialo... fakt u wladzy jak zwykle debile, bezmozgow tez sie paru znajdzie ja i zapatrzonych w kryptoflage ludzi giertycha... ale nie zmienia to faktu ze jest inaczej, i ameryka nie jest skokiem do innego swiata z bananami i kawa na polkach
  • mcov 24.07.07, 03:31
    Do kraju z autostradami, policja na ulicach, niskich cen i podatkow.
    Ciesz sie, ze masz wybor i mozesz wybierac, gdzie chcesz zyc. Wielu
    ryzykuje wyprawe przez pustynie by sie tu znalesc.

    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP
    wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie
    mieć granice."
  • Gość: able071 IP: *.e-wro.net.pl 24.07.07, 09:31
    autostrady nie sa dla mnie wyznacznikiem wartosci, zresza te europejskie wygladaja przyjazniej niz np taki moloch biegnacy przez Philadelphie, fakt, ze zycie jest tansze, podatki nizsze >>> egsystencja latwiejsza, ale czy tzn ze lepsza? Wlasnie ta latwosc sprawia, ze ludzie sa czesto nieudacznikami, bo nic nie musza, a nie przymieraja glodem... w zasadzie kazdy twoj argument sprowadza sie do pieniadza... no i oczywiscie wiesz ze "Niektorzy tacy jak Ty, tak juz maja, ze nigdzie im sie nie wiedzie"
  • ratpole 27.07.07, 12:28
    Gość portalu: able071 napisał(a):

    > autostrady nie sa dla mnie wyznacznikiem wartosci, zresza te europejskie wyglad
    > aja przyjazniej niz np taki moloch biegnacy przez Philadelphie, fakt, ze zycie
    > jest tansze, podatki nizsze >>> egsystencja latwiejsza, ale czy tzn
    > ze lepsza? Wlasnie ta latwosc sprawia, ze ludzie sa czesto nieudacznikami, bo
    > nic nie musza, a nie przymieraja glodem... w zasadzie kazdy twoj argument sprow
    > adza sie do pieniadza...

    Nie, bulbonska golodupna lachmyto. To twoj kazdy post wiruje wokol tej ukochanej
    przez was kasy, ktorej nie macie, a ktorej pragniecie nad zycie hehe
  • Gość: able071 IP: *.hsd1.pa.comcast.net 27.07.07, 15:37
    ales sie pan ladnie przedstawil nam tutaj przed milionami czytaczy
    idz dalej tyrac, bierz to siano i szukaj kolejnych wyzwisk ktore ty wielki pan forum moze rzucac na prawo i lewo anonimowo... zalosne
    ciezko porozmawiac na tym forum o czymkowliek innym niz kasa... bo wiaze sie nierozerwalnie z praca geniuszu i moze sproboj chociaz zauwazyc, ze kazdy tu sprowadza lepszosc ameryki do zasobnosci portfela
    a nad zyie to ty pragniesz spelnienia sie w roli krzykacza na forach (bo zakladam ze nie na tym jednym lubisz sobie po kims pojezdzic)
    bez pozdrowien

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.