IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 13.02.09, 01:58
Witam !

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad wyjazdem do Kanady w celu turystycznym,
a konkretniej, aby pozwiedzać ale w szczególności odwiedzić moich znajomych. W
związku z tym, że Wizy Turystyczne dla Polaków zostały zniesione, wydaje mi
się, że z wyjazdem nie powinno być problemów. Czy ktoś z Was może udzielić mi
bliższych informacji dotyczących wyjazdu ? Chodzi mi o wszelkie procedury,
jakie panują obecnie, jeśli takowe istnieją (od A do Z). Nigdy jeszcze nie
miałam okazji, by się tam pofatygować, aczkolwiek teraz sprzyja ku temu
okazja. Myślę o wyjeździe na 2 miesiące.
Myślę również, nad wyjazdem na studia do Montrealu. Obecnie kończę Studia
Licencjackie na kierunku Turystyka i Rekreacja. Zastanawiam się, czy po
"naszym Polskim" licencjacie istnieje możliwość dokończenia nauki, czyli
zrobienia Magisterki ? Rozważam także możliwość zaczęcia studiów od nowa na
innym kierunku, właśnie w Montrealu.
Czy ktoś z Was mógłby udzielić mi głębszych informacji na powyższe tematy ?

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • kararepa 13.02.09, 04:05
    Gość portalu: romashka napisał(a):

    >Chodzi mi o wszelkie procedury, jakie panują obecnie....
    (od A do Z)....mógłby udzielić mi głębszych informacji
    na powyższe tematy ?<

    Sprobuj zawezic swoje pytania. Na przyklad od A do C lub
    H do K albo od M do O. Obawiam sie, ze nikomu nie bedzie
    chcialo sie pisac pracy licencjackiej na zadane przez Cibie
    szeroko i malo precyzyjnie pytania.

    Tez pozdrawiam,
    k.

  • Gość: matura IP: *.st.vc.shawcable.net 13.02.09, 05:10
    a swiadectwo ukończenia kursu bicia piany masz? bo jak nie to moze
    byc problem i zamiast do Kanady teafisz do Buska zdroj,albo zebys
    miala przynajmniej szkolenie na frytkownicy to moszesz dalej ubiegac
    sie o kształcenie w kanadzie np.produkcja trwarogu
  • Gość: eskimos IP: *.st.vc.shawcable.net 13.02.09, 05:23
    4 dobrych szpachlarzy do szpachlowania domów mieszkalnych a
    dokladnie igla.Wymagania umiejetnośc szpachlowania lodem i bez
    szlifowania.Sprzet zapewnia pracodaqca oprucz
    mieszadła.Wynagrodzenie dwie płetwy foki na tydzien.Dobry
    przelicznik jedna pletwa stoi teraz okolo 25 coś tam
  • Gość: turysta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.09, 10:26
    aby wjechac na teren Kanady bez wizy w paszporcie.Powinnas miec bilet lotniczy
    na taki okres czasu jaki przewidujesz byc.

    reszte poczytasz na stronie : www.canada.pl

  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 14.02.09, 00:58
    Mam nowy paszport, wyrabiałam w wakacje, bo kończyła mi się ważność tego
    starego, a musiałam wyjechać za granicę.
    O rezerwacji biletu powrotnego też pomyślałam, gdyż z wcześniejszych informacji,
    jasno wynikało, że bilet powrotny jest "bardzo mile widziany", bo tym samym
    udowadnia, że wrócisz a nie "zasiedzisz się" nie wiadomo ile i po co.
    Chodzi mi jeszcze o to, czy oprócz paszportu biometrycznego i biletu, potrzebuję
    coś jeszcze, jak np. wyciąg z konta, że na czas mojego pobytu zapewnię sobie
    utrzymanie ? Oraz, czy muszę mieć rezerwację w jakimś obiekcie noclegowym ? czy
    to w ogóle nie jest wymagane. Słyszałam, że takie przypadki się zdarzały....z
    resztą nie trzeba daleko szukać, bo chociażby w Rosji właśnie to jest wymagane.
    Jeśli oprócz tego, ktoś dysponuje informacją związaną z podjęciem dalszych
    studiów w Kanadzie, to bardzo proszę o podzielenie się własnymi informacjami i
    spostrzeżeniami.
    Pozdrawiam.
  • deja.wu 14.02.09, 02:21
    > Jeśli oprócz tego, ktoś dysponuje informacją związaną z podjęciem dalszych
    > studiów w Kanadzie, to bardzo proszę o podzielenie się własnymi informacjami i
    > spostrzeżeniami.


    ~~~~~~~~

    link do kanadyjskich uczelni :
    www.canadian-universities.net/

    szkoly na swoich stronach maja wszystkie informacje , rowniez te dotyczace obcokrajowcow .
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 14.02.09, 17:03
    Bardzo dziękuje i pozdrawiam serdecznie !
  • Gość: pani IP: *.inf.ed.ac.uk 14.04.09, 17:50
    musisz miec nowy biometryczny paszport
    lot w obie strony
    wyciag z konta wzielabym na wszelki wypadek ale nie sadze aby to
    bylo tak naprawde wymagane
    jechalam w tamtym roku to toronto, na granicy masz rozmowe z
    celnikiem
    mnie pani pytala dlaczego akurat Kanada? co robie w swoim kraju
    (UK), na ile jade, co bede tam robic - ale nie robila tego w
    niemily sposob.
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 15.04.09, 12:08
    Mam paszport biometryczny-wyrabiałam rok temu (a wszystkie wyrabiane od 2006
    roku, są paszportami biometrycznymi). O locie w obie strony także wiem i to na
    pewno uczynię, wyciąg z konta też się załatwi. Bardziej jednak, obawiam się
    "przesłuchań" celnika na lotnisku. I zastanawiam się, czy mogą mnie nie wpuścić.
    Jechałabym do mojego chłopaka, w celach turystycznych oraz odwiedzić znajomych.
    Jeśli podam takie powody, które są 100% autentyczne, to chyba nie będzie żadnego
    problemu, bym mogła zostać. :-)
  • ormo-prl 15.04.09, 21:36
    bo w 1 poscie piszesz ze bedziesz sie chciala uczyc a nic nie
    wspominasz o wize studenckiej a teraz piszesz ze tylko jedziesz na
    pobyt turystyczny,jak tak zaczniesz odpowiadac to mozesz sie
    przeliczyc w wjazdem.
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 16.04.09, 03:10
    Cel jest jeden Kanada. A że mam tam kogoś to duży powód, studia to kolejny,
    który chciałabym zrealizować. Wiem jednak, że na to potrzeba trochę czasu i
    starania, nie mniej jednak na pewno spróbuję. Tym czasem, połaszczę się na
    najbardziej prostą sprawę, jaką jest wyjazd tylko dzięki paszportowi
    biometrycznemu. Natomiast resztę formalności, a raczej aplikacje do szkoły,
    załatwić mogę przecież od ręki na miejscu, co mi znacznie ułatwi życie. Do tego
    jeszcze pomoc od bliskiej mi strony, dodatkowo się przyda. Tak więc, bez
    większego tłumaczenia się, powiem że jako tako plan mam obmyślony. Dowiedzieć
    się jednak chcę, głównie o "granicznej" stronie podróży.
    Pozdrawiam
  • deja.wu 16.04.09, 03:57
    > Natomiast resztę formalności, a raczej aplikacje do szkoły,
    > załatwić mogę przecież od ręki na miejscu, co mi znacznie ułatwi
    > życie.


    ~~~~~~~~~~~

    Aplikacji o wize studencka nie mozna skladac w Kanadzie , trzeba to robic w swoim kraju ( dla Ciebie bedzie to ambasada/konsulat w Warszawie ).

  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 17.04.09, 11:02
    Wiem, że o wizę studencką należy ubiegać się w swoim kraju ojczystym. Ja jednak
    myślałam o tym, by lecieć tam na max 2 miesiące, załatwić co trzeba ze szkołą, i
    wrócić. To co uda mi się tam na miejscu zrobić i jeśli uzyskam odpowiednie
    dokumenty, pozwalające mi na ubieganie się o wizę studencką, wtedy resztę będę
    załatwiać w kraju. Mnie raczej chodziło bardziej o zorientowanie się, jak
    wygląda przejście graniczne. Mam tu na myśli, tą rozmowę z celnikiem i inne.
    Wiem, że na paszporcie biometrycznym można wjechać oraz bilecie powrotnym i
    wyciągiem z konta. Zastanawiam się jednak, czy każdy, kto chce się udać w czysto
    turystycznej kwestii, zostaje wpuszczony ? Czy celnik za "twarz" czy inne,
    wprowadza tzw. "selekcję osobistą" i jak ktoś mu nie podpasuje to wraca ? Bo,
    szczerze mówiąc, nie bardzo mi się uśmiecha wydawać na bilet, a potem borykać
    się na granicy i wracać bez niczego.
    Miłego dnia.
  • Gość: E.O. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.04.09, 15:00
    To Ty masz zamiar kielbase, szynki i alkohol przemycac, albo nie daj
    boze maryche, ze sie rozmowy z celnikiem boisz? Jesli nie, to ja na
    Twoim miejscu raczej bym sie przygotowal na rozmowe z oficerem
    imigracyjnym. I nie martw sie to nie Polska, gdzie za
    niewlasciwa "twarz" mozna byc przesladowanym. Tu jesli Cie nie
    wpuszcza, to beda mieli powody, z ktorych co prawda Ty mozesz sobie
    nie zdawac sprawy.
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 17.04.09, 21:15
    Mhm...czyli rozumiem, że nie mam się czego obawiać. :-)
    Po prostu, czytałam różne fora i artykuły, gdzie ludzie żalili się, że nie
    zostali wpuszczeni itp. Dlatego z ciekawości, zawsze lepiej podpytać tych, co
    wiedzą z autopsji.
  • kolega_mtl 18.04.09, 09:34
    Jezeli jedziesz do Kanady po wiadomosci, jak zalatwic sobie szkole,
    to albo masz klopoty psychiatryczne albo masz wystarczajaco czasu i
    pieniedzy aby przejechac 10 tys mil i nic nie zalatwic.

    Wszystko mozna zalatwic przez internet w ciagu kilku godzin.
    Ludzie ci pisza, ze wszystko co jest zwiazane ze szkola musisz
    zalatwiac w kraju swojego osiedlenia czyli w twoim wypadku w Polsce
    a ty dalej to samo, ze jedziesz, zeby zalatwic sprawy ze szkola....

    Nie rozumiesz co ci ludzie pisza?????

    Jezeli chcesz jechac na studia uniwersyteckie do Kanady, to matura
    polska nie wystarczy, chyba, ze masz mature miedzynarodowa
    tzw.Internationale Baccalaureate, uznawana na calym swiecie.
    Ponadto musisz posiadac odpowiednie pieniadze na oplacenie studiow.
    W wypadku cudzoziemcow jest to kwota 30-40 tys CAD rocznie, jakies
    20-30 tys.USD.

    Jesli studia sa 3-letnie pomnoz sobie przez 3. 40x3=120 tys.CAD

    Procedura jest nastepujaca. Skladasz dokumenty na studia przez
    internet. Jezeli zostaniesz zaaprobowana wtedy z pismem z uczelni
    musisz pojsc do konsulatu kanadyjskiego i pokazac, ze posiadasz na
    koncie sume 120 tys CAD. Za pierwszy rok bedziesz musiala zaplacic z
    gory. I wtedy dostaniesz wize studencka i bedziesz mogla pojechac do
    Kanady.

    Jezeli chcesz jechac na roczny kurs jezyka do jakiegos college, to
    kursy takie zalatwiaja specjalne agencje w Polsce. Wystarczy je
    znalezc.

    Jezeli myslisz, ze wyladujesz w Kanadzie, znajdziesz sobie szkole i
    prace na na lewo w McDonalds, to sie grubo przeliczysz. W Kanadzie
    generalnie nie zatrudnia sie ludzi na czarno. Tutaj od poczatku
    trzeba byc w porzadku z prawem pobytu i praca inaczej czeka cie
    deportacja i bedziesz miala juz raz na zawsze zamkniete drzwi do
    Kanady. To nie Europa i takie chaotyczne zalatwianie spraw nie
    prowadzi do niczego.

    Jezeli chodzi o podroz, to nie tylko musisz miec powrotny bilet ale
    i odpowiednia sume pieniedzy w kieszeni, przy sobie, od 2500 CAD do
    5000 CAD na okres pobytu.

    Czy ty czasem nie jestes ta dziewczyna, ktora regularnie co jakis
    czas pisze, ze chce wyjechac na studia do Kanady i pracowac tam na
    czarno???
    Takie powtarzanie ciagle takich samych postow o wyjezdzie i szkole
    swiadczy o zachowaniu typu obsessive -compulsive a to nie wrozy nic
    dobrego w przyszlosci, jak to zawsze bywa w wypadku dolegliwosci
    przychicznej.


  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 18.04.09, 18:36
    Niestety, bądź stety -jak kto woli, nie jestem tą osobą, za którą mnie bierzesz.
    Nie interesują mnie dolegliwości innych osób, czy zbędne komentarze. Nie mniej
    jednak dzięki za informacje, związane ze szkołą. Różni się co prawda z tym,
    czego do tej pory się dowiedziałam i to od prawnika w Toronto, zajmującymi się
    takimi sprawami. Przemyślę wszystkie warianty, za i przeciw dotyczące studiów w
    Kanadzie. Jednakże, to i tak nie powstrzyma mnie od przyjazdu do tego kraju w
    turystycznych przyjemnościach. Co do szkoły, nie wiem czy jesteś już po etapie
    edukacji, czy w trakcie, ale z tego co troszkę czytałam na stronach szkół to nie
    do końca jest tak jak mówisz. Niekoniecznie wszystkie formalności związane ze
    szkołą, należy załatwiać w Polsce. Owszem, tłumaczenie dokumentów się zgadza, i
    wszelakie zapłaty aplikacyjne, ale Internetowo większość szkół wymaga przysłanie
    tzw. zgłoszenia. Resztę dokumentów można wysłać pocztą, faksem, a nawet
    zeskanować i wysłać mailem. Poza tym, jestem już po szkole średniej, więc maturę
    mam w garści, co prawda nie międzynarodowa. Po studiach zastanawiałam się by
    dopełniać edukacje, właśnie w Kanadzie i jak widzę po Twoim nick'u, myślałam i
    Montrealu. Moje plany związane z wyjazdem "naukowym" nie są jeszcze 100%
    precyzyjne, wciąż zastanawiam się nad wieloma aspektami. Dlatego wysunęłam
    takowe zapytanie do forumowiczów. Poza tym, od dłuższego czasu - pisząc na forum
    - zapytuję bardziej o wyjazd czysto turystyczny i rozmowę z celnikiem, niż o
    studia. Nie mniej jednak, dzięki za uwagę. Miłego dnia.
  • kolega_mtl 27.04.09, 05:47
    >Jednakże, to i tak nie powstrzyma mnie od przyjazdu do tego kraju w
    turystycznych przyjemnościach.

    Cos z tym jezykiem polskim masz klopoty...a jak z angielskim skoro w
    polskim tlumaczysz sobie prosto z rosyjskiego????

    >ale z tego co troszkę czytałam na stronach szkół to nie do
    >końca jest tak jak mówisz.

    Ja konczylem uczelnie w Kanadzie i moje dzieci takze, troche tam wiem
    Mam nadzieje, ze rozumiesz co do ciebie mowia np. prawnicy z
    Toronto, bo z tego co tu widac, nie czytasz, co ludzie ci pisza,
    tylko uwazasz, ze jest tak jak ty sobie umyslilas. To zreszta typowo
    polska dolegliwosc.


    >Niekoniecznie wszystkie formalności.związane ze szkołą, należy
    >załatwiać w Polsce. Owszem, tłumaczenie dokumentów się zgadza, i
    >wszelakie zapłaty aplikacyjne, ale Internetowo większość szkół
    wymaga przysłanie tzw. zgłoszenia. Resztę dokumentów można wysłać
    >pocztą, faksem, a nawet zeskanować i wysłać mailem.

    A ty co uwazalas, ze cie przyjma bez przedstawienia dokumentow???

    Przykro mi ale szkoda z toba konwersowac, nie bede ci pisal
    dlaczego, bo bedziesz uwazala, ze jestem zle wychowany. Powiem tylko
    jedno, niektorzy ludzie w ogle nie powinni sie uczyc, czy to we
    Polsce czy gdzie indziej, bo wydaje im sie, ze cos wiedza i to
    wyrzadza im najwieksza krzywde.

    Mozesz studiowac za darmo w UK, a ty nic tylko do Kanady chcesz
    jechac, zeby wydac 120 tys CAD. Jak myslisz, o czym to swiadczy?
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 27.04.09, 12:58
    > Cos z tym jezykiem polskim masz klopoty...a jak z angielskim skoro w polskim
    tlumaczysz sobie prosto z rosyjskiego???

    Widać, że Ty także masz problemy z wysławianiem się w języku polskim. I zapewne
    zaczniesz się tłumaczyć i zgonisz, że "To zreszta typowo polska dolegliwosc"
    W każdym razie, nie interesuje mnie Twój ból i rozżalenie związane z życiem na
    obczyźnie. A już tym bardziej, jakieś śmieszne poprawki stylistyczne, jakie
    prezentujesz na forum. Poprawiaj swoje dzieci, których i tak pewnie nie uczysz
    polskiego. To forum, nie służy do złośliwości, ale do udzielania informacji.
    Nikt Cię nie zmusza do przychodzenia tutaj i pisania górnolotnych wywodów.

    > A ty co uwazalas, ze cie przyjma bez przedstawienia dokumentow???

    A czy ja napisałam coś, że przyjmują bez dokumentów ? Znów nie czytasz
    dokładnie, tylko chaotycznie!

    > Powiem tylko jedno, niektorzy ludzie w ogle nie powinni sie uczyc, czy to

    > we Polsce

    > czy gdzie indziej, bo wydaje im sie, ze cos wiedza i to
    > wyrzadza im najwieksza krzywde.

    Drogi kolego, WE POLSCE to Ty chyba dawno nie byłeś. Zachęcam do odwiedzenia
    swojego kraju, jak najszybciej, bo inaczej nasza polskość się zatraci. A tacy
    przekłamani inteligenci, którzy uważają, że wszystko i o wszystkim wiedzą,
    zwłaszcza chełpiąc się, że stacjonują zagranicą, przynoszą wstyd. Wydaje mi się,
    że to co sam napisałeś, odzwierciedla Twoją osobowość. Możliwe, że stosując się
    do swoich słów, wyjechałeś bo czułeś się pokrzywdzony.

    > Mozesz studiowac za darmo w UK, a ty nic tylko do Kanady chcesz
    > jechac, zeby wydac 120 tys CAD. Jak myslisz, o czym to swiadczy?

    W dalszym ciągu, "wysyłasz" mnie do UK. A mogę wiedzieć dlaczego akurat tam? To,
    że np. nauka może być "darmowa", nie oznacza że właśnie tam każdy Polak, ma się
    kierować. Wystarczająco dużo polskich obywateli znajduje się na tym terenie. Ja
    mam większe aspiracje. Chciałabym spróbować czegoś innego. Tym bardziej - jak
    już pisze w nieskończoność - mam gdzie i u kogo się zaczepić w Kanadzie. I na
    pewno, taki osobnik jak Ty, nie zniechęci mnie do realizacji moich planów. Poza
    tym, czy pisałam dokładnie o jaką szkołę mi chodzi ? Nie zupełnie. Podałam, że
    zastanawiam się nad kontynuacją nauki, ale nie mam jeszcze sprecyzowanych
    planów. Równie dobrze mogę zaaplikować do College, a to mnie wyniesie znacznie
    taniej (ok. 10 tys CAD/ rok) i skończyć kierunek, jaki mi się podoba.
    Zatem, zaprzestań lepiej swoich bzdurnych bazgrołów, bo to nie ma sensu.
    Ja zakończyłam. Nie mam więcej pytań. To co wiem, mi wystarczy. I na pewno wielu
    informacji nie zawdzięczam Tobie.
  • figus_us 23.05.09, 08:14
    >Drogi kolego, WE POLSCE to Ty chyba dawno nie byłeś. Zachęcam do
    odwiedzenia swojego kraju, jak najszybciej, bo inaczej nasza
    polskość się zatraci.

    Lecim tam do tej Bulwy jak tylko sie da najszybciej, zeby ten wasz
    postep zobaczyc....

    > A tacy przekłamani inteligenci, którzy uważają, że wszystko i o
    > wszystkim wiedzą

    On zdaje sie nie chelpil sie ale pisal jak jest. Tylko wy, polacze
    buractwo uwazacie, ze jak cos nie jest po waszej mysli, to zaraz
    wina tego, co informuje.

    > zwłaszcza chełpiąc się, że stacjonują zagranicą,
    > przynoszą wstyd.

    Nie widac, zeby sie chelpil, a stacjonuja to wojska. Co ty w Hufcu
    Pracy jestes albo w jakims wojskowym osrodku, dla zbakanych sierot?

    > Wydaje mi się, że to co sam napisałeś odzwierciedla Twoją
    > osobowość. Możliwe, że stosując się do swoich słów, wyjechałeś bo
    > czułeś się pokrzywdzony

    Wiekszosc z nas, burakowa, to wyjechala, bo nie mogla zniesc takich
    niedorozwinietych burakow jak ty.

    > W dalszym ciągu, "wysyłasz" mnie do UK. A mogę wiedzieć dlaczego
    > akurat tam? To że np. nauka może być "darmowa", nie oznacza że
    > właśnie tam każdy Polak, ma się kierować. Wystarczająco dużo
    > polskich obywateli znajduje się na tym terenie. Ja mam większe
    > aspiracje. Chciałabym spróbować czegoś innego.

    Ojojoj, pindzia polska ma aspiracje. UK sie jej nie podoba, bo za
    duzo rodakow, takich samych zreszta ja ona burakow. Nie wie tez, ze
    przecietna uczelnia w UK ma duzo wyzszy poziom, niz przecietna
    uczelnia w Kanadzie czy w USA. A na Harvardy czy inne nigdy nie
    bedzie miala pieniedzy ani wystarczajacych zdolnodci.

    > Tym bardziej - jak już pisze w nieskończoność - mam gdzie i u kogo
    > się zaczepić w Kanadzie. I na pewno, taki osobnik jak Ty, nie
    > zniechęci mnie do realizacji moich planów

    Zatrzymuj ty sie gdzie chcesz mendo polacza. A zachecac do
    realizacji twoich planow, to moze cie twoja mamusia, my nie
    nianczymy przyglupich dup buraczanych.
    To co, teraz plany sie zmienily i juz nie chcesz studiowac w szkole
    teatralnej w Montrealu?

    Zdaje sie, ze bez powodu stracilem duzo czasu odpisujac tej
    beznadziejnej dupie bez matury ale za to z aspiracjami bez pokrycia.
  • Gość: iwonai1 IP: *.chello.pl 23.05.09, 09:57
    Jak to dobrze, ze Polski wybywaja takie prymitywy jak Ty. Nie wiem
    ile lat jestes na emigracji ale tzw "cywilizacja zachodnia" nie
    miala, jak mozna przeczytac, dobrego wplywu na Twoja kulture.
    Zamieniles podobno biede na dobrobyt, wiec skad tyle nienawiscie,
    chamstwa i "cieknacej piany"? Zreszta podobnych wypowiedzi
    od "szczesliwych" emigrantow pelno na forum "Gazety".
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 23.05.09, 10:38
    Drogi fiku miku! Oo raz ostatni pisze, że NIE JESTEM TĄ DZIEWCZYNKĄ przed czy po maturze, która usilnie próbuje się podszyć pod miliony nicków, by denerwować ludzi czy też uzyskiwać jakieś nikłe od nich informacje.
    Kiepskim byłbyś detektywem.
    Poza tym, czy tylko jedna osoba ma ochotę wyjechać do Montrealu? Nie sądzę....
    Dodatkowo napisze, że jej marzeniem jest teatr, a moim turystyka.
    I koniec w tym temacie! Nie mam po co się tłumaczyć, na badziewnym forum z przydupasami Twojego pokroju.
  • Gość: r IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 18.04.09, 18:39

    Niestety, bądź stety -jak kto woli, nie jestem tą osobą, za którą mnie bierzesz.
    Nie interesują mnie dolegliwości innych osób, czy zbędne komentarze. Nie mniej
    jednak dzięki za informacje, związane ze szkołą. Różni się co prawda z tym,
    czego do tej pory się dowiedziałam i to od prawnika w Toronto, zajmującego się
    takimi sprawami. Na pewno przemyślę wszystkie warianty, za i przeciw dotyczące
    studiów w Kanadzie. Jednakże, to i tak nie powstrzyma mnie od przyjazdu do tego
    kraju w turystycznych przyjemnościach. Co do szkoły, nie wiem czy jesteś już po
    etapie edukacji, czy w trakcie, ale z tego co troszkę czytałam na stronach
    szkół, to nie do końca jest tak jak piszesz. Niekoniecznie wszystkie formalności
    związane ze szkołą, należy załatwiać w Polsce. Owszem, tłumaczenie dokumentów
    się zgadza, i wszelakie zapłaty aplikacyjne, ale Internetowo większość szkół
    wymaga, żeby przysłać tzw. zgłoszenia. Resztę dokumentów można wysłać pocztą,
    faksem, a nawet zeskanować i wysłać mailem. Poza tym, jestem już po szkole
    średniej, więc maturę mam w garści, co prawda nie międzynarodowa. Po studiach
    zastanawiałam się by dopełniać edukacje, właśnie w Kanadzie i jak widzę po Twoim
    nick'u, myślałam i Montrealu. Moje plany związane z wyjazdem "naukowym" nie są
    jeszcze 100% precyzyjne, wciąż zastanawiam się nad wieloma aspektami. Dlatego
    wysunęłam takowe zapytanie do forumowiczów. Poza tym, od dłuższego czasu -
    pisząc na forum - zapytuję bardziej o wyjazd czysto turystyczny i rozmowę z
    celnikiem, niż o studia. Nie mniej jednak, dzięki za uwagę. Miłego dnia.
  • figus_us 24.04.09, 05:13
    >Różni się co prawda z tym, czego do tej pory się dowiedziałam i to
    >od prawnika w Toronto, zajmującego się takimi sprawami.

    To czego sie tu palaczesz i zadajesz w kolko to samo pytanie?
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 24.04.09, 10:04
    Ponieważ, są ludzie co byli i wiedzą, tacy, co chcą się podzielić wrażeniami i
    odpowiedzieć na pytania. Im więcej info, tym lepiej.
    A jeśli ktoś nie chce nic pisać, może czytać posty innych.
    Pozdrawiam
  • zawszemisio 21.05.09, 17:37
    Tak wielu ktorzy tu piszą mają rację ;

    KANADA -to wielka ŚCIEMA

    jestem tu od pół roku i nie jest tu wcale tak kolorowo i cudownie jak by wyglądało....
    Nikt nie kwapi się z napisaniem prawdy ;bo jest bolesna
    Żyć się da ale jestes niewolnikiem pracy i firmy ..
    Co do studiowania :zapomnij -jestem z cała rodziną legalnie ale syn który liczył na studia wraca do kraju...nie stać nas na tak drogie studia
    Koszty;
    Mieszkanie;dwie sypialnie-kondominium -1300
    Ubezpieczenie samochodu co miesiąc-160
    opłaty TV-internet -telefon-120
    Życie;jedzenie,paliwo,itp-500
    Zarobki-duża kampania -dużo nadgodzin-2500-2600-na rękę co miesiąc ..
    żona i syn -prace dorywczo -jakieś marne grosze ..
    W rejonie Toronto -Hamilton-pracy coraz mniej [masowe zwolnienia]..
    To jest teraz a co napisać o kosztach zakwaterowania ;
    bank,SIN,OHIP,no i prawo jazdy -tragedia -becz i płać ..
    Wszyscy którzy nie maja tu cioci, brata,czy jakiś dobrych znajomych -moga "mile"-się rozczarować ;
    na polskich prawo-jazdach możesz jeździć ale na du,,,e,
    nikt Ci nie da samochodu -bo samochód i ubezpieczenie jest przypisane do konkretnej osoby -a bez samochodu tu w Kanadzie to śmierć -w całym tego słowa znaczeniu ...
    Zaraz ktoś powie wynająć ; tak a ma pan kartę Visa-taką -która by tu była akceptowana ?
    za "gotówke"-nic nie wynajmiesz!
    Zawsze pada pytanie o Visa ,adres ,telefon i numer konta kanadyjskiego -taka tutejsza mantra ..
    Takie są początki i frycowe -skubia cię z usmiechem na ustach ..
    Przez te pół roku ceny żywności wzrosły,paliwo idzie do góry -choć mowią że to normalne...
    No i ten kryzys -niby go nie ma ale przy wypłacie dostałem takie pismo;- do 2011-wszelkie podwyżki i "bonusy' wstrzymane ...
    Nie dość że na dzień-dobry obcieli stawke obiecaną konkraktem
    to jescze taki kwiatek ..
    Co do pracy na "zmywaku"-czy sprzątania -można zapomnieć nie aktualne ...za dużo "tutejszych"-siedzi bez roboty by coś dostać
    Nawet jak coś złapiesz to będzie to przez pośrednika i naprawde marne grosze ...
    Tylko okolica piekna -Niagara huczy -woda czysta i trawa zielona ..
    Pozdrowienia dla wszystkich pakujących walizki ;
    ....Idźcie przez zboże,we wsi moskal stoi.....
  • Gość: lolek IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 21.05.09, 18:30
    hehehe...a co z kartą Master Card ? ;-)
  • zawszemisio 22.05.09, 06:16
    Gość portalu: lolek napisał(a):

    > hehehe...a co z kartą Master Card ? ;-)
    Możesz sobie pobrać z bankomatu -może być nawet polskiego banku -ze znaczkiem Cirus ale to nie visa...
    Gdy opadeną emocje to zawsze ciśnie się pytanie ;czemu my Polacy obywatele Unii Europejskiej [sic]jesteśmy sto lat za wszystkimi czemu ;Anglik,Francuz ,Belg -przyjeżdża tu i jego prawojazdy jest "cacy"-jego tytuły naukowe,dyplomy -czy świadectwa są honorowane na równi z tutejszymi-a my do szkoły po "experiens"-egzaminy durne,porąbane kursy itp.
    Mam takie zadanie "bojowe"-dla wszystkich ,którzy chcą,lub będą w Kanadzie;
    Prosze przesłać jakąś kwotę z polskiego banku bezpośrednio do Kanady -od razu podpowiem ;nic z tego ani w złotych ,ani w dolarsach...
    Tak jak nasz kochany rząd nic jeszcze sensownego z Kanadą nie podpisał -tak nie istnieje żadne porozumienie między bankami z Polski a bankami Kanadyjskimi !
    Miałem "ubaw"-jak musiałem przesłać opłatę tu do Kanady [za czynności prawne}-Polski bankowy system nie rozpozanaje kodu swift kanadyjskich banków ...cyrk po kilku godzinach spędzonych przy okienku PKO BP-spocona i zmęczona urzędniczka w końcu dopieła swego ..uf
    A na zajutrz musiałem meilem przesłać do Kanady ksero wpłaty ..i się znalazła po paru dniach w Londynie a jaka to różnica London a Londyn...
    Dla nie wtajemniczonych ;jeden leży nad Tamizą drugi nie daleko Toronto...
    Pozdrawiam!
  • marcins_2 27.07.09, 03:33
    Zawszemisio,
    Calkowicie sie z Toba zgadzam, ja jestem tutaj z zona od ponad roku i to co
    napisales to 100% prawda, Kanada naprawde taka jest.No i jest to dosc smutne dla
    nas!
  • Gość: ola IP: *.net-serwis.pl 28.05.09, 00:17
    Cześć,
    poczytałam całe to forum i widzę, że dużej pomocy nie uzyskałaś.
    Jeśli dalej jesteś w Polsce i chcesz wyjechać to postaram Ci się
    pomóc. Otóż ja miałam podobną sytuację, jechałam do chłopaka w
    Montrealu. To było ok. października zeszłego roku. Wcześniej byłam
    tam na ok. tydzień - takie małe wakacje podczas dużych wakacji w
    USA :) Za pierwszym razem przekraczałam granicę lądową i tam mnie
    pytano do kogo i na ile jadę, gdzie się zatrzymam, skąd jestem i ile
    mam ze sobą pieniędzy. Następnym razem jak wjeżdżałam miałam zamiar
    zostać tam maksymalnie długo jak się da na turystycznej, czyli 6
    miesięcy. Bilet jednak miałam wykupiony na 4 tygodnie, żeby się nikt
    nie czepiał i jeśli by mi pozwolono wjechać tylko na taki okres to
    przynajmniej nie byłoby krótko. Ale do rzeczy. Po przylocie wybrałam
    sobie sympatycznego oficera imigracyjnego i tam też stanęlam do
    kolejki, następnie pytal mnie on do kogo lecę, kto mi kupił bilet,
    co robiłam w usa, kim jest osoba do której lecę i kim jestem ja. Ja
    miałam kartę studencką isic. Nic nie pytał o długość pobytu, ani
    ilość pieniędzy. Ale wiadomo że może. Generalnie chyba bardziej
    patrzą na to jak odpowiadasz, czy jesteś pewna tego co mówisz, jak
    mówisz, jak szybko odpowiadasz i oceniają twoja wiarygodność
    ogólnie. Nie miałam żadnych dokumentów jak wyciąg z konta czy coś.
    Jedynie zaproszenie od chłopaka z jego danymi i skanem id w razie
    czego ale nie pokazyywałam i nikt mnie nie prosił o to. dostałam
    pieczątkę bez ograniczeń czyli na 6 miesięcy i tyle też dostałam.
    życzę ci powodzenia na miejscu :) montreal to bardzo bardzo
    specyficzne miejsce, ale nie da się go nie lubić..
  • borasca0107 28.05.09, 04:42
    Gość portalu: ola napisał(a):

    > montreal to bardzo bardzo specyficzne
    > miejsce, ale nie da się go nie lubić..

    dasięitojeszczejak;)

    --
    www.borasca0107.blogspot.com
  • kanadyjski_amerykanin 28.05.09, 07:58
    Jestem ciekawy dlaczego wy tak lubicie Montreal?
    Mieszkalem tam 4 lata i uwazam, ze byla to absolutna strata czasu.
    Nic sie tam nie dzieje za wyjatkiem tzw. kultury, ktora robia
    wylacznie Quebecy(bo innych nie dopuszczaja)i ta ich kultura to jest
    byle co i nie ma zadnej jakosci. Quebecy, to brudasy,
    niewyksztalcone matoly i rasisci.

    Emigranci musza wysylac dzieci wylacznie do francuskich szkol, tak
    chowaja sobie analfabetow, ktorzy nie beda mogli wyjechac z
    Quebecku, bo nie beda znali jezyka angielskiego i beda za marny
    grosz pracowali na Quwbeckow.

    Pracy w Montrealu nie i ma i tylko 20% ludnosci miasta pracuje cala
    reszta jest na zasilkach i emeryturach. Dobre prace sa wylacznie dla
    Quebeckow i mozna zapomniec, ze komus pozwola zarabiac dobrze. To
    wstretni rasisci i nacjonalisci. To miasto starych ludzi, wszyscy,
    ktorzy chca robic cos w zyciu juz sie wyniesli. Montreal to zastoj i
    zacofanie na calej linii.

    I co tu jest do lubienia? To zacofanie i powszechnie panujacy
    rasism???
  • kolega_mtl 28.05.09, 08:38
    To troche prawda, co piszesz. Montreal to straszne zadupie.
    Mieszkalem w Albercie i w Ontario (Ottawa). Tutaj jest zdecydowanie
    najgorzej. W marcu 2010 konczy mi sie umowa i splywam stad, nie ma
    co tu robic. Wole pustynna Alberte, niz ten Quebecki syf bez zadnej
    przyszlosci.

    Quebec jest zdecydowanie 100 latza innymi prowincjami kanadyjskimi.
    Z praca tutaj bardzo, bardzo marnie, za to staruszkow zatrzesienie,
    he he he. Jedyny business jaki kwitnie to domy starcow.

    Tak wiec lepsza Alberta w kryzysie niz Montreal w rozkwicie. I ten
    ich francuski tez taki pokraczny i smieszny.

  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 28.05.09, 14:34
    Dzięki serdecznie za Twoją wypowiedź. Na reszcie coś konkretnego i prawdziwie z autopsji. ;-)
    Mogę mieć pytanie ? Twój chłopak jest polakiem mieszkającym tam na stałe czy rodowitym mieszkańcem tamtych terenów ?

    Pozdrawiam serdecznie
  • ontarian 29.05.09, 15:30
    Gość portalu: romashka napisał(a):

    > Mogę mieć pytanie ? Twój chłopak jest polakiem mieszkającym tam na
    > stałe czy rodowitym mieszkańcem tamtych terenów ?
    indian albo eskimosow to raczej w Montrealu nie znajdziesz
    chyba, ze ten chlopak mieszka gdzies pod Montrealem
    jakies 1000 km. na polnoc

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • Gość: ola IP: *.net-serwis.pl 31.05.09, 16:53
    ekwadorczyk, od 9 lat w kanadzie, od 2 lat ma obywatelstwo
    kanadyjskie...

    co do montrealu, oczywiście zgodzę się z krytyką nt. mentalności
    frankofońskiej społeczności, która jest taka..powiedzmy bardziej
    europejska, może trochę polska, nie do końca tolerancyjna, nie
    chcąca przyjmować zmiany jakie zachodzą w otoczeniu...ale cóż tacy
    są i taki ich urok. ja byłam tam w zimię i mogę np. powiedzieć że w
    niektórych miejscach, w downtown, gromadzą się bezdomni, jest sporo
    żebraków. ceny są wysokie, jedzenie w porównaniu z polską drogie.
    nie wiem jak jest to rozwiązane w innych miastach ale w montrealu
    wywóz śmieci odbywa się z ulicy, tzn. zostawia się je na chodniku,
    np. dwa razy w tygodniu i stamtąd je zabierają..no cóż, pomysł jak
    pomysł, ale nikt nie przewidział wiewiórek czy ptaków czy też
    właśnie tych wspomnianych bezdomnych dobierających się do naszych
    odpadów, przez co czasem po ulicach fruwa mnóstwo niesprzątanych
    śmieci. alkohol można kupić tylko do 23, bawić się w pubie czy
    gdziekolwiek poza domem można jedynie do 3. w nocy. ale może powiem
    co mi się podoba. generalnie każda rasa, każda kultura jest
    akceptowana, czy to hindus, czy zawinięta pod oczy arabka, czy
    chińczycy czy ktokolwiek znajdzie tu swoje miejsce a jego
    pochodzenie nie będzie nikogo dziwić. poza tym mnóstwo knajpek,
    restauracyjek w przeróżnych cenach, wszystkie kuchnie świata
    dostępne w jednym mieście, dużo klubów i dyskotek. w piątek czy
    sobotę wieczorem na ulicach mnóstwo ludzi, taka fajna atmosfera
    zabawy. super architektura, większość zabudowy niska przez co mimo
    tego że to duże miasto nie ma wrażenia takiego przytłoczenia. są
    markety z warzywami, owocami i kwiatami przez co można poczuć sie
    prawie jak w domu :) szpital mieszczący się w starym zamku, nowe
    budynki robione w starodawnym stylu powodują że mimo
    wielokulturowości miasto ma swój charakter, i też dobrze tu
    połączono historię właśnie z współczesnością. dobra komunikacja i
    autobusy i 4 linie metra, chociaż nie jest tania, ale to też zależy
    co dla kogo znaczy tanio. nawiązując do poprzednich wypowiedzi
    kogoś - tak, montreal ma swoje wady, i to czasem sporo, zarówno w
    mentalności jak i ogólnej organizacji pewnych spraw, ceny...ale nie
    da mu sie odmówić że jest ładnym miastem, z charakterem, ma kilka
    ślicznych puntków, jak widok z mont royal czy np. domy nad rzeką w
    laval..nie wiem czy to pogoda wtedy sprawiła to wrażenie czy one są
    tak piękne ale wydawało mi się że jestem w jakiejś bajkowej
    spokojnej krainie...można mieszkac tu przy 2. co do wielkości
    mieście w kanadzie a jednocześnie mieć taki cudowny spokój.
    oczywiście wszyscy polscy emigranci, którzy wyjechali do kanady w
    celach zarobkowych czy różnych ekonomicznych będą pluć na montreal,
    ale jeśli ktoś w życiu ceni sobie różnorodność kultur, totalną
    odmianę po opuszczeniu polski, patrzy na to miasto jak na miejsce
    swoich możliwości a nie swojej udręki to odnajdzie się w nim dobrze.
    na jakiej uczelni chcialabyś studiować? miałam możliwość być na
    jednej z nich, jak cchesz to coś Ci opowiem. ale jeśli chcesz
    studiować w kanadzie na wizie studenckiej...no cóż, nie wiem, ale
    kombinuj, postaraj się jakkolwiek o którąś z możliwości aby te
    studia nie były dla ciebie takie drogie. jesli trzeba to poczekaj.
    jeśli masz jeszcze jakies pytania a ja będe w stanie to chetnie Ci
    pomoge. aha, i przypomnialo mi sie cos jeszcze - ksiezyc,
    przynajmniej w zimie, jest niewyobrazalnie wielki w montrealu i od
    tego momentu zaczelam go uwielbiac ;)nie ksiezyc, a montreal
    oczywiscie
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 31.05.09, 17:42
    hmm... :-)
    Miło się czytało Twój post.
    Jeśli dysponujesz adresem e-mail, bardzo proszę o jego udostępnienie. Chyba, że
    preferujesz rozmowę GG.
    Daj znać, która opcja bardziej Tobie odpowiada.
    Pozdrawiam.
  • jot-23 30.05.09, 18:41
    hehe... jakos nigdy nie dali mi do zrozumienia ze jestem w Mtl
    niemile widziany, wrecz przeciwnie, aczkolwiek ja tam jestem
    wylacznie jako gosc. I jezdze tam bardzo chetnie bo to interesujace
    miasto, kazda wizyta to ciagle cos nowego. Kanada powinna (i jest)
    byc dumna ze potrafila stwozyc takie unkialne miejsce, ze swoim
    wlasnym klimatem.


    --
    "Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
  • Gość: romashka IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 30.05.09, 23:13
    Kolego, chyba my się rozumiemy, aczkolwiek ja tam jeszcze nie miałam okazji
    przebywać, ale domyślam się o czym piszesz ;-)
    Właśnie o to chodzi.
    Pozdrawiam.
  • figus_us 01.06.09, 06:25
    >hehe... jakos nigdy nie dali mi do zrozumienia ze jestem w Mtl
    >niemile widziany, wrecz przeciwnie, aczkolwiek ja tam jestem
    >wylacznie jako gosc.

    A dlaczego mieliby ci dac? Jezdzisz tam jako gosc, wydajesz u nich
    pieniadze musieliby byc idiotami, zeby sie jeszce zle zachowywac w
    stosunku do ludzi, z ktorych zyja tj. turystow. Ale pewnie normalne
    zycie i stosunki spoleczne, to wygladaj troche inaczej,skoro ludzie
    tak pisza.

    Facet sam jestes emigrant i nie rozumiesz, ze zwiedzanie, to jedna
    sprawa a normalne zycie druga? Inteligencja troche zawodzi???
  • jot-23 01.06.09, 15:07
    "normalnie zyc" mowisz...z mojego punktu widzenia, to jest ich
    sprawa jak traktuja ludzi przyjezdzajacych tam "na gotowe" aby
    stanowic konkurencje zawodowa, socjologiczna czy kulturalna, i
    jezeli cos z tego im sie bedzie podobac, moga sobie wybierac sami
    ktore elementy im pasuja. a te ktore nie, odrzucic, i to jest ich
    prawo zeby dawali temu wyraz. Na szczescie nie sa jeszcze tak
    zaszczuci przez polityczna poprawnosc, aby sie bac walczyc o swoje.
    Emigrujac tam trzeba sobie zdawac sprawe, ze jest sie petentem. I
    NIC
    ci sie nie nalezy. I doskonale tam dadza sobie rede bez nas.

    --
    "Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
  • kanadyjski_amerykanin 02.06.09, 05:41
    Wiesz co, najgorzej jak ktos zajmuje glos w sprawach, o ktorych nie
    ma zielonego pojecia.

    > "normalnie zyc" mowisz...z mojego punktu widzenia, to jest ich
    > sprawa jak traktuja ludzi przyjezdzajacych tam "na gotowe" aby
    > stanowic konkurencje zawodowa, socjologiczna czy kulturalna, i
    > jezeli cos z tego im sie bedzie podobac, moga sobie wybierac sami
    > ktore elementy im pasuja. a te ktore nie, odrzucic,

    Jak piszesz, to nie pij, bo wypisujesz tu banialuki i glupoty nie z
    tej ziemi.

    Po pierwsze, to nikt nie przyjezdza na gotowe a Quebecy nie sa
    wlascicielami Quebecku. Ta ziemia od pokolen nalezy legalnie do
    Indian a scislej do plemienia Cree, ktore szczerze nienawidzi
    Quebeckow, za to ze wszedzie obieszczaja sie wlascicielami tego
    miejsca, do ktorego nie maja prawa.

    "Gotowe" jak tu piszesz, zostalo zrobione przez Anglikow a nie
    Quebeckow. Quebecy to obsrana, brudna bieda, ktora nigdy nie
    pracowala ale za to siedziala na zasilkach od pokolen i produkowala
    15 dzieci w kazdej rodzinie. Popularnym zajeciem ojcow rodziny bylo
    i jest gwalcenie wlasnych corek albo z braku corek siostrzenic i
    innych krewnych. Oni siedza z dziada pradziada na zasilkach, na
    ktore w pocie czola pracuja wlasnie emigranci. Bez emigrantow
    zgineliby marna smiercia, bo nie mialby kto pracowac. Tak wyglada to
    Quebeckie "gotowe". Kto tu komu daje to "gotowe"?
    Nawet rolnicy nie pracuja na wlasnej ziemi ale sprowadziaja sobie
    Meksykanow do roboty. Pracowici sa.

    Kazdy debilny Quebeck, ktory nie chce sie uczyc zostaje natchnionym
    artysta, a ze to w wiekszosci debile, wiec i sztuka ma gowniana
    jakosc. Kazda biurwa quebecka wieczorami uczeszcza na kursy
    malarstwa, bo uwaza, ze ma powolanie artystyczne a w biurze, to
    tylko zarabia na zycie. Nigdy malarka nie zostanie, ale za to do
    konca zycia bedzie popieprzona psychicznie. Taka to jest
    niewydarzona zdegenerowana grupa etniczna.

    > moga sobie wybierac sami
    > ktore elementy im pasuja. a te ktore nie, odrzucic, i to jest ich
    > prawo zeby dawali temu wyraz. Na szczescie nie sa jeszcze tak
    > zaszczuci przez polityczna poprawnosc, aby sie bac walczyc o swoje

    Kolego, czy ty czasem nie byles W Hitler Jungen?
    To co piszesz to czyste poglady nazistowskie.
    Ameryka, w tym Kanada jest krajem emigrantow. Tutaj nie selekcjonuje
    sie ludzi jako elementu, to nie oboz koncentracyjny kolego, to wolny
    kraj.

    Odkad nacjonalisci Quebeccy zaczeli gadac o odlaczeniu sie Quebecku
    od Kanady wszyscy normalni ludzie spakowali swoje toboly i wyjechali
    zostawiajac przyglupkow samym sobie. Nic juz nie ma w tej prowincji
    a Montreal jest stolica biedy w Ameryce Polnocnej. Tam jest wlasnie
    najmniejszy dochod narodowy na glowe rodziny w calej Ameryce.

    Pamietam kiedy w 1995 roku bylo referendum na temat odlaczenia sie
    Quebecku od Kanady. Przedtem byl w obiegu projekt nowej konstytucji
    niepodleglego panstwa Quebecku. Napisali je profesorowie prawa z
    universytetu na Laval.
    Miedzy innymi byly tam takie kwiatki, ze na przyklad Quebeckiem moze
    byc wylacznie osoba, ktorej matka jest Quebeczka. Pamietam, jak w
    szpitalu, w ktorym pracowalem ludzie sie oburzali i pokazywali to
    sobie. Najladniesze jednak bylo to, ze pieniadzem niepodleglego
    panstwa Quebeckiego bedzie dolar amerykanski. Ciekawe, co o tym
    sadzili Amerykanie, ze innym kraj ma ochote przywlaszczyc sobie ich
    nominal...

    Te banialuki wyprodukowali profesorowie prawa w Quebecku.

    Po takiej paranoii i to w formie pisanej bardzo szybko zwinalem
    zagle z tej prowincji i byla to najlepsza decyzja mojego zycia.


    > Emigrujac tam trzeba sobie zdawac sprawe, ze jest sie petentem.
    > NIC
    ci sie nie nalezy. I doskonale tam dadza sobie rede bez
    > nas.

    Ksiedzem powinenies zostac, bo masz tendencje do pisanie naboznych
    pie...
    Widzisz, ludzie, ktorzy emigruja i sa profesjonalistami nie sa
    nigdzie zadnymi petentami, bo to oni maja do zaoferowania wysokie
    kwalifikacje, ktore wszedzie sa potrzebne. Chyba, ze jest sie idiota
    bez wyksztalcenia i znajomosci jezyka, wtedy trzeba chodzic po
    prosbie i byc petentem.


    Rodowici Quebecy to to brudasy, niewyksztalcone matoly i rasisci,
    jak juz raz napisalem. Wiekszosc siedzi na zasilkach, na ktore
    pracuja emigranci a jezeli juz pracuja, to wylacznie sa to prace
    panstwowe o bardzo zawyzonych stawkach, w stosunku do mikrego
    wyksztalcenia, w wiekszosci powyzej 20$/h.
    Do innej pracy Quebecy nie ida, bo im sie nie oplaca.
    Emigranci w Quebecku nie dostaja prac panstwowych, bo te sa trzymane
    wlasnie dla Quebeckow przez podobnych niewyksztalconych, brudnych
    matolow quebeckich, ktorzy dostali sie wczesniej do pracy. I tak
    dalej.

    W Quebecku niestety nie sprawdza sie twoja zlota mysl, ze dadza
    sobie rade dobrze bez nas. Bez emigrantow, ta prowincja wrocilaby do
    epoki kamienia lupanego.

    Jak juz napisalem, zajmujesz glos bez podstawowej znajomosci rzeczy.
  • jot-23 02.06.09, 13:50
    hehe ty jestes doskonalym przykladem dlaczego moga tam nie lubic
    obcokrajowcow... jakis chvj przyjezdzajacy do czyjegos domu,
    nazywajacy wlasciciela "brudasem i gwalcicielem".

    --
    "Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
  • kolega_mtl 03.06.09, 05:47
    Quebecy sa slynni z roznych zboczen, incest, to jedno z nich ale i
    innych jest cala masa. W sumie amerykanin ma racje, to degeneraci
    ale na szczescie mozna zawsze sobie zmienic miejsce zamieszkania.
    Ja w marcu wyfruwam z tego francuskiego raju.

    Czytam cie j-23 i dochdze do wniosku, ze jak juz nic do rzeczy nie
    mozesz napisac, to przynajmniej ludzi obrazasz.

    Tak naprawde wydaje mi sie ze sam jestes niedouczony chvj w
    ambicjach a ze nic nie wiesz, to ludzi obrazasz. Taka niemoc idioty.


  • Gość: pompon IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 09.07.09, 10:19
    Hejka!
    Czy ktoś z tu obecnych forumowiczów orientuje się do kiedy wizy dla polaków z paszportami biometrycznymi są zniesione ? 2010 czy 2011 ??
  • Gość: uj IP: 84.201.210.* 09.07.09, 15:11
    Kanada w kazdej chwili moze wprowadzic wizy dla obywateli Polskich
    tak wiec nie ma zadnego gornego czasu do kiedy to jest,jak narazie
    mozesz leciec jako turysta do Kanady na paszporcie biometrycznym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka