Dodaj do ulubionych

wymioty wirus :(

12.11.09, 06:31
córka z mężem oraz szwagierka z córką byli w szpitaku w odwiedzinach
u koleżanki córki, nie podobało mi się to, bo uważam że szpital jest
dla chorych dzieci a nie do odwiedzin, ale nie chciałam się
sprzeczać, pech chciał, że na drugi dzień dzieci w szpitalu zaczęły
chorować, wymioty i biegunka, u nas w domu też się zaczęło,
chorowała szwagierka, jej dwoje dzieci, mój mąż, dziś nad ranem
zaczęła wymiotować Zuzia, co można jej dać. Martwię się tez o Anię,
jej to chyba nic nie można....
Czemu się nie przeciwiłam :( w sopbotę mam zjazd pewnie mnie weźmie
--
Zuzia 19.07.2007
Ania 20.07.2009
Edytor zaawansowany
  • lucy_cu 12.11.09, 06:50
    Nic. Nawodnienie i dieta. Żadnego mleka i surowizn przez parę dni.
    Przejdzie. U Ani tak samo. Na to nie ma leków, nie ma co się bawić w
    Nifuroksazyd czy inne specyfiki. Trzeba tylko bardzo uważać na to,
    żeby dzeci sie nie odwodniły.
    Ale pomysł na odwiedziny w szpitalu z dziećmi, jeszcze w sezonie
    chorobowym był faktycznie przegenialny, rany.
    Zdrówka!
    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • asuzi 12.11.09, 07:44
    kolega mówił że jest bezpiecznie bo leży na chirurgi, ja nie bardzo
    chciałam, bo w ogóle nie lubię odwiedzin, a rodzina m. lata do
    szpitala jak na jakieś imprezy, jak rodziłam Zuzię to odwiedził mnie
    uwaga brat teściowej z żoną, ja w koszuli cyc na wierzchu a oni
    wchodzą, oczywisćie jak poweidziałam że nie chcę takich wizyt to
    była obraza majestatu wrr.....
    głupia byłam że sięnie sprzeciwiłam, teraz sowjeo dpokutuję, mam
    nadzieję że Ani nie weźmie i mnie bo mam zjazd...
    --
    Zuzia 19.07.2007
    Ania 20.07.2009
  • lucy_cu 12.11.09, 07:49
    Taaak, niebezpieczny to byłby dopiero oddział zakaźny w rozumieniu
    kolegi, ech...Szpital w ogóle nie jest "bezpieczny", a włóczenie do
    niego dzieci nie jest dobrym pomysłem i dla tych dzieciaków, które
    się leczą, i dla tych, co odwiedzają. Równie dobrze te odwiedzające
    dzieci mogą "załatwić" te w szpitalu przecież.
    Asia, nie łam się, stało się i już. Rotawirus to nie dżuma,
    przejdzie. :-)
    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • curly2 12.11.09, 08:15
    U nas właściwie 2 razy w sezonie to paskudztwo zawsze skądś się
    przywlecze... Najważniejsze to nawadniać. Przy wymiotach na pewno
    nic więcej nie poradzisz. A jak już pojawi się biiegunka i
    przestanie wymiotować to ugotuj marchwiankę, daj rozgotowany ryż -
    taki kleisty. Już później to dobre jest starte (!) jabłko, banan,
    chuda zupa z dużą ilością warzyw i kaszą (taki chudziutki krupnik).
    Lekarka polecała mi też enterol - i u nas rzeczywiście pomaga.
    --
    Natalka (21.07.2004)
    Agatka (11.07.2007)
    http://www.suwaczki.com/tickers/h4zplhb8bsknsf4v.png
  • kogosia 12.11.09, 09:10
    my własnie przeszliśmy w poniedziałek i wtorek. Cała 4 po kolei to miała.
    Filipek na koniec.
    Udało się bez leków.
    Przepajałam Filipa i Karolę często by się nie odwodnili.
    Mąż przeszedł najgorzej, cały poniedziałek przeleżał w łóżku, a wczoraj jeszcze
    nie mógł jesc:((

    --
    Karola 09.11.2003, Filipek 02.07.2007 :)
  • monikaj21 12.11.09, 10:32
    Łączymy się w bólu :)
    Też mieliśmy - Jasiek się pochorował w niedzielę, my z mężem w
    poniedziałek. Ale już na szczęście ok poza drobnymi dolegliwościami.
  • ksenja1 12.11.09, 12:16
    My też przez to ostatnio przeszliśmy. Mała wymiotowała po wszystkim. Nie mogła
    się nawet napić. Lekarka mówiła, żeby podawać przez pierwsze 2 godz co 30 min 20
    kropelek homeopatycznych Vomitushell, żeby zatrzymać wymioty. Podałam tylko trzy
    razy w ciągu trzech godzin, w dodatku raz zwymiotowała, ale i tak pomogło. Potem
    dostała te kropelki jeszcze przed snem. I oczywiście starałam się dawać jej dużo
    picia- po parę łyżeczek, ale bardzo często. Dawałam jej jeszcze Orsalit, ale nie
    wypiła go dużo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka