Dodaj do ulubionych

jest mi przykro...

15.09.07, 21:54
...że nie widziałam jak moja najlepsza przyjaciółka, z którą przyjaźnimy się już 21 lat, składała przysięgę małżeńską... Pojechaliśmy nawet samochodem na osiedle obok bo wiatr cholerny i Młoda rozwrzeszczała się na spacerze. Nakarmiłam ją przed wyjściem, mąż uśpił, spóźniliśmy się, pospała pięc minut i wrzask. To mąż z nią na zewnątrz. Myślę sobie- chwila i przejdzie, ale nic - drze się w niebogłosy aż w kościele słychać. Kazanie dopiero się zaczeło, a ja nie wyrabiam, więc myślę sobie podkarmię i wracam (do dzisiaj działało). A tu dupa. Cyca nie chce puścić, a ja w nerwie, że będę z nią tak siedzieć do końca mszy. To zostawiłam męzowi. Poleciałam do koscioła, a tam już po wszystkim i moja psiapsiuła mężata. Kurde. Nie było mnie 10 minut!!! Na naszym ślubie ksiądz gadał pół godziny o holenderskich gejach i becikowym, a tu rach ciach i po wszystkim! Potem na zmianę z mężem poszliśmy złożyć życzenia, bo wrzaskun nie dawał się wyjąć z samochodu... Kurcze szkoda no. A teraz trwa wesele a ja nie widzę mojej przyjaciółki...No cóż, nie można mieć wszystkiego. I tak należę do szczęściar, więc narzekać nie zamierzam, co nie zmienia faktu, że liczyłam na to że dziecię da się ustawić...
Edytor zaawansowany
  • asia19813 15.09.07, 23:11
    no faktycznie troche przykro, ja dzis nie pojechałam na zakupy, ;))
    ale to nic w porównianu ze ślubem przyjaciółki, obejrzysz na płycie,
    a jak wesele?
    --
    Zuzia
  • becik_l79 15.09.07, 23:16
    zdecydowaliśmy się nie iść, ze względu na Małą i karmienie... Wesela tak strasznie nie żałuję jak ślubu. Żeby jeszcze impreza była w Warszawie, to pół biedy. Ostatecznie mogłabym podskoczyć do domu nakarmić Młodą, ale jest pod Wwą i nawet nie było żadnego pokoju, żeby ew. poprosić kogoś o pilnowanie i chodzić na karmienia. Eh, trochę szkoda, no ale co tam... Powinnyśmy być szczęśliwe, że mamy DZIECI i to przez nie nie mogłyśmy czegoś zrobić, a nie np przez chorobę lub nie daj Boże jakieś nieszczęscie..
  • dmgr 16.09.07, 12:07
    My byliśmy z córką na weselu jak miała 2,5 miesiąca 100 km od domu msza cała na
    dworzu+w samochodzie (było goraco) a wesele pierwsze pare godzin to zamieszanie
    bo ciagle płakała a to cyc, ja w sumie nic nie zjadłam bo same smażasy i
    wzdymasy ale potem mała zasnęła na środku sali w wózku (tez nie było innego
    pomieszczenia) i bawiliśmy się (znajomi pilnowali) pare godzin, mała obudziła
    się dopiero jak ją przekładaliśmy do fotelika (zjadła i spała dalej).
    A co do przyjaciółek ja jedną "straciłam" jak urodziłam pierwsze dziecko, ona
    raz poroniła, potem nie mogła zajśc w ciąże, małżeństwo jej się sypnęło, jak
    zaszłam w ciąże coraz żadziej się spotykałyśmy bo ona chyba znieśc nie mogła
    tego, że będę miała dziecko. Teraz spotykamy się sporadycznie "od święta" a
    szkoda, bo wiele fajnych chwil przezyłyśmy.
    --
    Pozdrawiam Madzia
    Mama Klarci (26.03.2005r.) i Pawełka (05.07.2007r.)
    Klara mała łobuziara jest już starszą siostrą
  • becik_l79 16.09.07, 19:01
    Madzia, nie martw się przyjaciółką - niekoniecznie ją straciłaś. Na pewno ciężko jej rozmawiać z Tobą po takich przejściach jak miała i tym trudniej zachować zimną twarz. Zobaczysz, że jak w jej życiu pojawi się nadzieja, będziesz pierwszą osobą z którą się tym podzieli i stare czasy wrócą.
    A wycieczki na wesele gratuluję! Nie zdobylabym się na to - może przy następnym dziecku, hehe:))
    POzdrawiam,
    Beata
  • asia19813 16.09.07, 19:46
    mnie ominęły 2 wesela w tym roku, jedno przed porodem,ale na ślubie
    byłam, a drugie całkiem. Szkoda
    odnośnie przyjsciółek, "straciłam" jedyna przyjaciółke, najlepsza
    jaką miałam, jak zaczęła się spotykac z pewnym wojskowym, to nie
    miała dla mnie czasu i on nastawiał ją przeciwko nam. Trudno, dziś
    jak się spotykamy to nie mówimy sobie nawet cześc, ona raz mnie
    zagadała ale ja jakoś nie mam ocxhoty z nią rozmawaić....
    --
    Zuzia
  • asia19813 16.09.07, 19:47
    a miała byc moją druhną... tak się umówiłyśmy, tyle razem
    przeżyłyśmy... szkoda, a zepsuł to wszystko jej teraz mąż...
    --
    Zuzia
  • becik_l79 16.09.07, 21:16
    Asiu, bardzo mi przykro z powodu Twojej przyjaciółki. Może kiedyś pójdzie po rozum do głowy i dogadacie się. Życzę Ci w każdym razie takiej przyjaciółki jak moja. Znamy się 21 lat. Poznałyśmy się na pierwszym apelu w pierwszej klasie podstawówki jak nasze mamy kazały nam iść w parze. Jest dla mnie jak członek rodziny, a jej rodzina jak część mojej. I oczywiście była moją świadkową:)) Obyś trafiła na taką osobę! I mam nadzieję, że u mnie nic się nie zmieni:))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka