Dodaj do ulubionych

Wieczór mamy wielodzietnej :)

12.10.07, 20:48
Hej,

ja co drugi tydzień jestem wieczorem w domu bez mężą. Co prawda
mieszkamy z mamą, ale mama coraz gorzej się czuje i ma mało sił
dlatego jak mogę staram się sama sobie poradzić. Kąpię, robię kolację
starszej, podaję lekarstwa, kąpie małego gdy starsza ogląda bajkę.

Ale potem zajmuję się juz tylko małym - pierś, butelka, usypianie, a
starszą usypia babcia - trzeba przy niej siedzieć aż zaśnie. Czy są
tu mamy, które radzą sobie jakoś same zupełnie z dwójką; jak? Wiem,
że kamamama musi, napisz proszę jak to robisz (zwłaszcza, że wygląda
na to, że Twoja mała tak łatwo też nie zasypia). Może jeszcze ktoś
umie sobie tak poradzić. Jak?

Pozdrawiam,

M.
--
Skąd się wziął Karol
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: Wieczór mamy wielodzietnej :) 12.10.07, 20:57
      Ja musiałam sobie na co dzień radzić przez całą ciążę i tak jeszcze do 2
      listopada. Z moim Niemężem nie mieszkamy razem, on jest z Warszawy a ja z
      Trójmiasta. Przyjeżdżał różnie, zależnie od swoich obowiązków tam - czasem co
      tydzień, czasem 3 tygodnie przerwy. Jak zbliżał się termin porodu to wziął urlop
      i spędziliśmy wszyscy razem prawie 2 tygodnie. Odkąd Mała się urodziła,
      przyjeżdża na każdy weekend. Teraz wyczekuję godz. 23 kiedy dojedzie do nas po
      raz ostatni w tym miesiącu, od 2 listopada będziemy mieszkać razem. Trzeba było
      zacisnąć zęby i przetrwać oczekując na ruch ze strony firmy w której On pracuje
      - utworzyli specjalnie nowe stanowisko i niedługo tu zaczyna pracę. Ciążę miałam
      zagrożoną, bardzo ciężko ją przetrwałam, ale na szczęście mam synka, w zasadzie
      już nastolatka, w styczniu kończy 13 lat i bardzo mi przez cały czas pomaga. Bez
      niego nie dałabym sobie rady, zapewne dzięki pomocy ze strony Starszaka nie
      odczułam jak ciężko jest zajmować się dwójką dzieci, na dodatek Mała jest
      kochanym, bardzo grzecznym dzieckiem. Pod tym względem jest mi dość lekko, ale
      na co dzień dokucza trochę samotność, tęsknota, brak tego ukochanego faceta do
      przytulenia, do wspólnych posiłków itp.
      Jeszcze 20 dni...
      --
      Maja
    • musia79 Re: Wieczór mamy wielodzietnej :) 12.10.07, 22:52
      Ja większość dnia (męża nie ma od 8,00 do 15,00 i później od 17,00 nawet do
      24,00) spędzam samotnie, tzn. tylko z dziećmi.Starszak ma 6,5 roku, jest bardzo
      samodzielny (ćwiczyliśmy tę samodzielność dość intensywnie przez ostatnie pół
      roku;)) Nasze popołudnie wygląda zazwyczaj tak:

      12,00 - odbieram Starszaka z zerówki, po drodze zakupy
      13,00-13,30 - obiad (Jakub zazwyczaj jeszcze śpi po spacerze)
      13,30-14-30 - odrabiamy lekcje ze Starszakiem, ćwiczymy angielski, w tym czasie
      Jakub bawi się na macie, pod karuzelą itd, a jak marudzi to nosze go na rękach,
      aby tylko Starszak miał spokój i ciszę :((

      Wieczorkiem ok. 19,00 przygotowuję kąpiel dla Jakuba, Starszak mi dzielnie
      pomaga, bez niego byłoby trudno...staram się żeby wszystko było gotowe przed
      kąpielą, lekarstwa na łyżeczkach które Mały dostaje wieczorkiem, mleczko w
      podgrzewaczu itd.
      - później usypiam Jakuba, sprzątam po kąpieli, a w tym czasie Starszak je
      kolację i myje się.
      - następnie czytanie i rozmowy ze starszakiem
      - a jeszcze później zmywanie, sprzątanie, obiad na następny dzień,
      - ok. 23,30 karmię jeszcze raz Jakuba i padam na "pysio"..nawet nie słyszę
      kiedy mąż wraca :((
      Bywa ciężko ale i tak jestem z siebie dumna bo teraz przy dwójce dzieci jestem
      bardziej reorganizowana niż byłam przy Starszaku :)



      Wojtuś 17-05/2001
      Kubuś 22-07/2007
    • kamamama2 Re: Wieczór mamy wielodzietnej :) 13.10.07, 11:30
      Ja już miałam pomysł, żeby na Discavery extrime po 23 był program
      dla widzów o mocnych nerwach "Samotna matka usypia 2 dzieci" ;)
      Ale na poważnie łatwo nie jest.
      o 13.30 odbieram Ruperta ze szkoły, jemy szybki obiad i na 15
      idziemy na zajęcia sportowe 2x w tygodniu, teraz dojdzie jeszcze
      basen i gimnastyka korekcyjna, więc będę się miotać jak oszalała
      między domem a szkołą z wózkiem i Rozalką...
      A wieczory? Jestem taka Big Feat Mamma, dobrze, że rece mam długie.
      O 19 smyk ogląda dobranockę i je kolację, już wcześniej ma odrobione
      lekcje, spakowany tornister itp, ja kąpię Rozalię. Potem ją karmię
      on sie trochę bawi. Następny etap to Rozalka do łóżeczka z
      karuzelką, a ja pomagam starszakowi w myciach wieczornych. Potem
      wszysce wędrujemy do jego pokoju. To czas dla synka na czytanie,
      opowieści przytulanie. Jeżeli Rozalka płacze, to jedną ręką trzymam
      ją przy piersi, drugą przytulam brata i jeszcze w niej książkę
      trzymam... A jak płacze bardzo, to noszę na rękach i głośno śpiewam
      dla obojga.
      Jak Rupert uśnie to często zasypiam w ubraniu z małą przy piersi,
      ale czasem uda mi się coś jeszcze zrobić, np posiedzieć przed
      komputerem.
      Poranki też mam niezłe, bo musze wstać wcześnie, żeby zdąrzyć
      nakarmić, przewinąć, ubrac małą na wyjście do szkoły, wykąpać
      zsikanego syna nakarmić i zaprowadzić na lekcje.
      Ufff jestem nieziemsko zmęczona, nie oglądam tv, nie czytam gazet
      ani książek, nie słucham muzyki (bo sprzęt grający się wyprowadził,
      został magnet synka), ale żyję jakoś.
    • ania_f1 Re: Wieczór mamy wielodzietnej :) 13.10.07, 12:19
      U mnie rzadko się to zdarza, popołudnia najczęściej spędzam sama z
      chłopakami moimi (starszak ma 3 latka) ale mąż stara się wrócic na
      kąpanie. Jak się nie uda to wtedy robię to tak, że jak Piotruś
      ogląda bajkę i w tym czasie je kolację to przygotowuję wszystko co
      się da do kąpieli Matiego (czasem z małym na rękach jak ma gorszy
      dzień i nie chce poleżec w leżaczku). Potem po bajce razem z
      Piotrusiem kąpiemy Mateuszka - Piotruś podaje mi różne rzeczy i się
      przygląda. Jest bardzo dumny, że może pomóc. Po kąpieli wkładam
      Matiego do łóżeczka, daję smoka, gaszę światło i wychodzimy. Wtedy
      kąpie się Piotruś (chociaż szczerze mówiąc zazwyczaj jak nie ma męża
      to robię mu dzień dziecka i się nie kąpie:-). No ale w każdym razie
      szykuję go do spania, czytam bajkę na dobranoc, chwilkę posiedzę i
      wychodzę. Jak juz byłam w ciąży to nauczyłam go samodzielnego
      zasypiania, żeby teraz miec łatwiej i dobrze zrobiłam:-) Czasem
      zdarza się, ze Mati zanim zaśnie wypluwa smoka i płacze i wtedy
      przerywam np czytanie i biegnę mu podac smoka. Aha, karmię małego
      przed kąpielą, zazwyczaj w czasie dobranocki. Jakoś mi się to udaje
      opanowac bez większych problemów, ale głównie dlatego, że Mati
      spokojny i zasypia sam.Gdyby był takim krzykaczem jak jego starszy
      brat jak był malutki to byłoby duuuużo gorzej.
    • gismol77 Re: Wieczór mamy wielodzietnej :) 13.10.07, 16:36
      no ja tez sie dopisze. moj m ma taka prace, ze czesto go nie ma przez caly
      tydzien, potem wpada na dzien dwa i znowu kilka dni. wlasnie zerknelam w jego
      internetowy kalendarz i sie zalamalam bo listopada i grudzien wygladaja
      strasznie. wlasnie non stop nieobecy. a podobno po nowym roku wybiera sie za
      ocean czyli pewnikiem ze 3 tygodnie ciurkiem. ale do rzeczy. teoretycznie mam
      rodzicow w tym samym miescie ale oboje pracuja i to duzo ale w newraligcznych
      sytaucjach jak w tym tygodniu, ze ja zupelnie nieprzytomna z bolu i goraczki
      bylam to oczywiscie pomagaja dzielenie. ale na codzien. to jestem taka troche
      maszyna. rano jesli tato moj nie moze to musze prosic kogos ze znajomych na
      poranna kawe i lece iodprowadzic starsza do przedszkola bo Lilka spi do 9.30-10
      wiec nia mam serca przed 8 ladowac ja w kurtke na spiaco i targac do
      przedzskola. jak wroce robie szybko porzadek, prania, zmywania, ect. potem ok 12
      ide z nia na spacer i odbieram po 14 Nine z przedszkola. wracamy niespiesznie do
      domu, karmie mlodsza, starsza tez tylko nie piersia :) i jak jest ladna pogoda
      to jeszcze wylazimy na ok 2 godziny. wracamy ok 18.30 i wtedy w zaleznosci od
      tego w jakim humorze jest Lilla a bywa czesto wieczorami w podlym przygotowuje
      kapanie najpierw jednej potem drugiej.koalcja dla starszej, szybkie czytanie,
      potem niestety bajki grajki na plycie. a Lilka do cycka. i tak ok 21 jestem
      gotowa ze wszystkim i padam na pysk. dodam jeszcze ze kapanie starszej czasem
      odbywa sie w ten sposob, ze noga bujam mala w lezaczku. fajnie to musi wygladac
      z boku. taka kobieta pajak.
      a wiecie o jest najfajniejsze. ze jak jestem sama z dziecmi w domu to zawsze mam
      porzadek. przyjezdza m i w ciagu kwadransa wyglada jakby przeszlo tornado. ale i
      tak wole jak jest :)
      --
      Ninka 2004, Lilka 2007

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka