Dodaj do ulubionych

Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;)

15.01.10, 20:12
Na początku witam wszystkich serdecznie smile Mam na imię Magda i razem z mężem
wybieramy się w lutym na 3 tygodniową wycieczkę wiadomo gdzie smile Mamy w
planach podróżować po obu wyspach i zobaczyć jak najwięcej.
W związku ze zbliżającym się wyjazdem, nasuwają się ciągle nowe pytania, więc
jeśli będziecie mieć cierpliwość, żeby na nie odpowiadać to będziemy wdzięcznismile
Na początek Oceanarium - które polecacie? Kelly Tarltons Underwater World czy
National Aquarium w Napier?. Wiem, że w Auckland jest jeszcze antarktyczna
część, ale ta nas raczej mniej interesuje. Podobne pytanie mam odnośnie glow
worm caves, które robią największe wrażenie? (braliśmy pod uwagę Te Anu lub
Waitomo).
Na razie chyba tyle - chyba muszę resztę spisywać na bieżąco, bo inaczej o
połowie pewnie zapomnę.
Jeszcze raz pozdrawiam z mokrej Irlandii.
Edytor zaawansowany
  • 16.01.10, 13:36
    Z oceanariów to ja Polecam to w Sydney smile bo tych w NZ to nie znam
    ... więc ciężko mi tutaj cokolwiek powiedzieć więcej ...
    Niestety podobnie z GlowWorm caves, ciekawe czy ktoś z forumowiczów
    był w dwóch różnych, bo ja byłem w TeAnau i pewnie do żadnej innej
    nie zabłądze bo i po co, wrażenie robi to super, jak płyniesz ciemną
    jaskinią a nad tobą rozgwieżdżone niebo ... ale drugi raz jakoś mnie
    tam nie ciągnie, więc chyba do Waitomo nie zawitam ...
    na twoim miejscu rozpatrzyłbym to z punktu widenia trasy, którą
    obraliście ... tak żeby nie nadrabiać kilometrów ... więc pewnie
    TeAnau po drodze do Milford wchodzi w grę, no chyba że Mt Taranaki
    zdobywacie ... z drugiej strony w Waitomo mozna zrobić kilka
    ciekawszych rzeczy jak Black Water Rafting ... itd ...
    Pozdrawiam z zimnej NZ ...
    ps. od 1 do 13 lutego bede sie kręcił z rodzinką po NZ to może gdzieś
    się spotkamy na trasie smile
    --
    ---
    There is no way to happiness, happiness is the way ...
  • 16.01.10, 21:38
    Sydney to może innym razem wink W sumie to racja, że zazwyczaj odwiedza się tylko
    jedno miejsce określonego typu, ale czasem słyszy się od znajomych wink W sumie
    bardziej po drodze nam jest Te Anau, raftingi też chyba raczej sobie darujemy.
    Po prostu więcej się słyszy o Waitomo i ciekawa byłam czy to dlatego, że są
    bardziej rozreklamowane czy faktycznie są atrakcyjniejsze. W takim razie o
    obszary geotermalne nawet nie pytam, bo odpowiedź będzie pewnie podobna, a to
    dla nas też nie jest nowością, bo mieliśmy już okazję podziwiać na Islandii.
    Naszą trasę rozpoczynamy w Christchurch kończymy w Auckland i z Auckland lecimy
    samolotem do Christchurch, skąd wracamy do Dublina. Trasy nie mamy jakoś bardzo
    ściśle określonej - będziemy modyfikować w trakcie ( wstępny przejazd: PD:
    Christchurch- Invercargill- Milford- Abel Tasman- Picton i PN: Wellington-
    Taupo- Rotorua- Coromandel- Whangarei- Auckland). Raczej nie planujemy
    wspinaczek ani dłuższych trekkingów. Noclegi to głównie pola namiotowe, może
    czasem się skusimy na jakiś hostel.
    Zobaczymy może nasze trasy faktycznie się przetną w jakimś momencie smile
    Dziś mam kilka pytań z gatunku "praktyczne". Wiem, że przed lądowaniem deklaruje
    się co się wwozi i pewnych rzeczy wwozić nie można. Czy są wiec jakieś
    przedmioty, które nie są oczywiste, a które trzeba zadeklarować, albo których
    nie mogę wwieźć? co np z podstawowymi lekarstwami? Wiem, że te pytania mogą
    brzmieć głupio, ale właściwie nigdy poza Europę nie lataliśmy więc nie wiemy
    czego się spodziewać. Podobnie z wywozem z NZ - czy jak nazbieram jakiś muszelek
    i będę chciała wziąść ze sobą to mogę czy nie?
    I na koniec - jakich temperatur mogę się w lutym spodziewać? Bo szczerze mówiąc
    po jesieni trwającej w Irlandii cały rok liczę na trochę słońca i ciepła smile
    Pozdrawiam.
  • 16.01.10, 23:14
    Bylam w Kelly Tarlton underwater world, podobalo mi sie, najwieksze wrazenie
    zrobily na mnie krolewskie pinwiny z Antarktydy. Tutaj w NZ jest duzo pinwginow
    ale tamte sa duzo wieksze i bardziej egzotyczne.
    W akwarium w Napier nie bylam. Jezeli chodzi kontrole celna, nalezy
    zadeklarowac leki, ktore sie wiezie, z reguly nie czepiaja sie tego bardzo, mnie
    sie kiedys pytali o sterydy a reszta ich nie interesowala.
    Do NZ nie wolno wwozic zadnej materii organicznej, zywnosci, nasion, przedmiotow
    zanieczyszczonych ziemia itp. Zywnosc trzeba zawsze zadeklarowac, jezeli jest
    fabrycznie zapakowana, z reguly jest OK, jest limit na wwozony alkohol ale
    dokladnie nie wiem, bo nigdy nie wwozilam. Nalezy rowniez zadeklarowac
    przedmioty z drewna nawet te kupione w sklepie. Wogole przeczytaj uwaznie spis
    na deklaracji celnej w samolocie i jezeli masz watpliwosci zadeklaruj raczej niz
    licz na to, ze sie nie zorientuja. Ja kiedys wracajac z Australii do NZ
    bezwiednie "przemycilam" w swoim bagazu pomarancze i kosztowalo mnie to $200.0.
    Celnicy w NZ potrafia byc bezwzgledni ze swoimi karami.
  • 17.01.10, 05:14
    Więcej się słyszy o Waitomo bo to jest na gęściej zaludnionej
    północnej wyspie i tak w sumie w centrum dzieki czemu jest to łatwiej
    dostepne dla gromad - taka moja teoria ...
    Pytaj o te obszary geotermalne jak chcesz najwyżej nie odpowiemy smile -
    ja osobiście byłem w kilku takich "obszarach" - Wai-O-Tapu, Te Pui,
    Tokaanu, White Island ... ale nie znam pytania więc nic więcej nie
    napiszę :p

    W kwestiach celny to zerknij sobie na formularz, który musisz
    wypełnić przed wylądowaniem:
    Strona z formularzami
    na marginesie - po persku, urdu i wietnamsku jest ale po Polsku niet
    ... wrrr smile
    to Ci da obraz mniej więcej za co ścigają ...
    co do leków to alezy co rozumiedsz pod pojęciem podstawowe leki,
    gneralnie to w bagazu podręcznym masz prawo mieć tylko na potrzeby
    przelotu ... a reszte do bagazu rejestrowanego wrzucasz ... jeśli są
    to jakieś powąznie leki typu sterydy, czy jakieś inne drogie cuda to
    czasami Cię mogą o to zapytać szansa 1 na 1000 ale wtedy musisz mieć
    zaświadczenie że to dla Ciebie ...

    co do tych muszli to jesli tylko hurtowo nie chcesz tego wywozić to
    powinno być ok, w zeszłym roku wywiozłem 8 muszli paua i wogole się
    nad tym nie zastanawiałem, no chyba że ktoś mnie zaraz oświeci, że
    jestem przemytnikiem ...
    oczywiście muszle które znajdziesz na plazy są ok, gorzej jęsli
    zaczniesz się bawić w nurkowanie i wydobedziesz coś bardziej
    wymyślnego ... za to moga cię ścignąć w Polsce ...

    co do Temperatur to pełnego zakresu od 5 do 35 smile serio!, tego nikt
    nie przewidzi i tutaj ciężko cokolwiek obiecać ... takze od 5 w
    okolicahc Te Anau i górach do 35 w centralnych rejonach północnej
    ... ale to ekstrema ... realnie powinno to oscylować w tym czasie
    pomiędzy 15 i 25 ...


    --
    ---
    There is no way to happiness, happiness is the way ...
  • 17.01.10, 20:27
    Do formularzy już popatrzyłam i po dogłębnym przestudiowaniu zarówno formularza
    jak i całej stronki poświęconej "must declare" trochę mi się w głowie rozjaśniło.
    Tak też podejrzewałam, że Waitomo po prostu bardziej rozreklamowana, więc chyba
    zaglądniemy do Te Anau, bo bardziej po drodze, no a mniej zwiedzających to tylko
    dodatkowy plus.
    Do oceanarium zaglądniemy chyba do Auckland, bo też po drodze bardziej niż
    Napier i po wypowiedzi izy42 pomyślałam, że te pingwiny może warto zobaczyć hehehe
    Skoro geotermalnych cudów widziałeś więcej niż 1 to pytanie podobne jak o
    jaskinie i oceanaria - który najciekawszy/najbardziej urozmaicony? Przypuszczam,
    że nic nas jakoś bardzo nie zaskoczy, bo na Islandii widzieliśmy chyba wszystkie
    geotermalne dziwy, tak dla porównania chcieliśmy też oglądną nowozelandzkiewink Po
    lekturze przewodnika faworytem jest Wai-O-Tapu. Rozważamy też White Island
    (swoją drogą jak przeprawa/wycieczka na White Island wychodzi cenowo?).
    Podstawowe leki miałam na myśli aspirynę, gripex, coś na alergię itd. W sumie
    wydaje mi się, że o takie nie powinni ścigać, ale dla pewności pytałamsmile
    Myślałam o bagażu "głównym", bo już się przyzwyczaiłam co się wkłada do
    podręcznego a co nie ( średnio 3 razy w roku robię trasę Dublin-Kraków-Dublin
    plus jeszcze jakieś wakacyjne loty). Po prostu nigdy nic nie musiałam
    deklarować, no i naczytałam się, że są dość czepliwi w NZ, więc wolałabym nic
    nie wyrzucać do śmieci na lotniskuwink
    Mam nadzieję, że te temperatury będą raczej bliżej 35 niż 5 wink W Irlandii
    niestety cały rok jest ok 15stopni i cały rok mokro i wieje. Jak już temperatura
    skoczy wyżej niż 25 to są upały a mniej niż 5 to mrozy. Np 2 tygodnie temu 10cm
    śniegu sparaliżowało kraj na okrągły tydzień...Tak więc muszę chyba jakiś sabat
    czarownic zwołać i wyczarować ładną pogodęwink Prawda jest taka, że jaka by ta
    pogoda nie była, to i tak zamierzamy odpocząć i cieszyć się wakacjami smile
    Ech już się nie mogę doczekać i jak wymyślę coś jeszcze to będę męczyć smile
  • 18.01.10, 08:41
    Cuda geotermalne zdarzaja sie na wyspie polnocnej i sa naprawde warte
    obejrzenia, nawet jezeli je znasz z Islandii bo przyroda zupelnie inna, bardziej
    bogata, a przynajmniej sie tak domyslam bo nigdy nie bylam w Islandii wiec nie
    mam porownania. Najwiecej takich rzeczy jest do obejrzenia na trasie Rotorua -
    Taupo, w centrum wyspy polnocnej.
    Ja osobiscie polecilabym to
    www.waimangu.co.nz/
    piekna dolina wulkaniczna w okolicy Rotorua, gdzie mozna na wlasne oczy obejrzec
    jak wypietrza sie ziemia, poogladac parujace sadzawki gulgoczace zrodelka i
    dowiedziec sie troche o geotektonice.
    Oprocz tego jest gejzer Pohutu i tzw Maori Village z pokazem tancow maoryskich i
    wiele innych atrakcji.
    Na White Island nie bylam. Z tzw normalnymi lekami nie powinnas miec zadnych
    problemow ale na wszelki wypadek zadeklaruj. Lepiej jest zadeklarowac za duzo
    niz na malo.
  • 18.01.10, 21:42
    Jeśli chodzi o noclegi w hostelach: lepiej zaplanować i zarezerwować
    wcześniej. Rok temu byłem w kilku i raczej wszędzie był komplet.Mam
    na myśli YHA. Bardzo dobrze je wspominam. Były tanie, czyste i
    wygodne. Prawie wszędzie były pokoje z łazienkami. Hostele to chyba
    lepszy pomysł niż namiot. W NZ nawet latem moze być zimno i potrafi
    porządnie padać. My w ciągu 2 tyg. podróży mieliśmy rozpiętość od
    prawie 30 st. w Rotorua do poniżej 10 st.(i deszcz) na Arthur's
    Pass. Najczęściej było 17-19 st.
    Przy okazji - pozdrawiam wszystkich Forumowiczów z "AOTEAROA »» Nowa
    Zelandia".
  • 19.01.10, 21:28
    Dokładnie za 3 tygodnie wylatujemy z Dublina i po około 30 godzinach lotu
    wylądujemy w NZ. Wreszcie! Oby szybko zleciały te 3 tygodnie.
    Dziękuję za sugestię i przyznam, że też bym wolała hostel, ale pole namiotowe to
    bardziej konieczność, niż zamiłowanie...Niestety ta wycieczka to dość spory
    wydatek, a raczej wolę oszczędzić na noclegach niż na innych atrakcjach.
    Nad tym geotermalnym obszarem jeszcze pomyślimy. Koniecznie chcemy jakiś
    odwiedzić, choćby po to żeby mieć porównanie z Islandią (tam naprawdę wiele -
    rozległe ponure pola lawowe, gejzery, bulgotające jeziorka, bulgotające błota,
    parę wydobywającą się spod ziemi, kratery, jeziorka w kraterach, pola siarkowe i
    pewnie coś jeszcze ale już zapomniałam), ale z drugiej strony biegać po
    wszystkich też sensu nie ma wink
    Na razie pytania mi się wyczerpały, ale jestem otwarta na wszelkie sugestie,
    porady, wskazówki. I na pewno się jeszcze odezwę wink
  • 19.01.10, 22:08
    Na Islandii nie byłem. Wydaje ni się jednak,że obszary typu Rotorua
    czy Wai-o tapu znacznie się różnią od surowej Islandii z powodu
    wspaniałej i bujnej roślinności. Nowa Zelandia jest bardzo zielona.
    Drzewa rosną chyba dwa razy szybciej niż w Polsce. Tylko te okropne
    possumy (oposy? może ktos mnie poprawi), które są katastrofą dla
    lasów w NZ.
    Nie zauważyłem w Twoim planie Queenstown (ale i tak pewnie będziecie
    przejażdżać przez Q. w drodze z Milford na północ). Tam są
    fantastyczne widoki na góry i jezioro. Jest też super rozrywka
    (niestety, trochę droga)łódka Shotoverjet. Warto zaoszczędzić na
    czymś i się przepłynąć.
    A te hostele sprawdź na Hostelworld.com, ceny są naprawdę atrakcyjne.
  • 23.01.10, 04:10
    Witam,

    Wlasnie sam tydzien temu wrocilem z 3-tygodniowej wyprawy - ale tylko po wyspie
    poludniowej. Jezdzilismy autem z zestawem kempingowym w bagazniku i jeden
    tydzien wytrzymalismy. Raz nas jednak przymrozilo pod namiotem i od tego czasu
    nocowalismy w hostelach. Mimo tego, iz mamy karte YHA nocowalismy tez w innych
    hostelach (BBH tez jest dobra siecia) lub na tzw. camp-sites w kabinach lub
    pokojach motelowych.

    Pytalas o sugestie. Mam kilka - do wyboru, do koloru smile
    - jesli chodzi o trase
    - odpuscilbym sobie Invercargill i poludnie a wiecej czasu bym spedzil w
    okolicach jezior Tekapo i Pukaki (po prostu przepiekne - woda ma sama z siebie
    kolor turkusowy - od skal na ktorych sie znajduje) oraz jak pogoda pozwoli na
    jedna 3-4 godz wycieczke w okolicy Mt Cook.
    - pingwiny w naturalnym srodowisku zobaczysz w okolicach Dundedin (nomem omen
    bardzo ladne miasto) - i koniecznie odwiedz Tunnel Beach - malutka, przepiekna
    plaza do ktorej prowadzi tunel w skale wydrazony przez pewnego czlowieka w XIX
    w., aby jego zona mogla nacieszyc sie plaza. Zajelo mu to 4 lata, zeby 2
    tygodnie po otwarciu wyzionąć ducha... sad
    - za zadne skarby nie odpuszczajcie wizyty w Abel Tasman park. Najlepiej zwiedza
    sie go z kajaku - 2 dni minimum - coby mozna bylo spokojnie nacieszyc sie
    dzikimi, odludnionymi plazami i zachodem slonca, a nie wracac przed 15ta do bazy..
    - w Milford wezcie sobie wycieczke (ok 2-3 godz), niedrogo a naprawde warto -
    polecam Mitre Peak Cruises - $55 na osobe (po okazaniu vouchera), maly
    stateczek, ale swietny i dowcipny komentarz.
    - Fox lub Franz Joseph Glacier - chodzenie po lodowcu z przewodnikiem - bardzo
    fajne przezycie jak nigdy wczesniej nie mialas rakow na butach.
    - Queenstown - do wyboru do koloru - bardzo mi przypomina Zakopane, tylko o
    wiele wiecej atrakcji ekstremalnych. Bungy, skydiving, waterjet, rafting, luge itp.
    - Wanaka - podobne do Queenstown, dla smiechu mozna sie wybrac do Puzzling world
    i zrobic kilka dobrych, smiesznych fotek (np. jak Ty jestes olbrzymem a Twoj mąż
    karzelkiem w jednym pokoju - metoda wykorzystana w LOTR)
    - Jackson Bay (po drodze z Wanaka na zachodnim wybrzezu) - warto zrobic sobie
    wycieczke tylko po to zeby zjesc swiezo zlowione rybki w oslawionej juz knajpce
    Cray Pot.

    Jesli chodzi o pogode - wiekszosc z nas zrobila ten sam blad i myśląc o lecie w
    NZ myslala, ze bardzo podobne to lato do tego w Australii. Nic bardziej myslnego
    - lato - szczegolnie w tym roku - jest troche jak to w Irlandii i UK, wiatr i
    deszcz co drugi dzien z temp. oscylujaca w okolicach 15-18 st C. Szczegolnie
    zachod i poludnie wyspy poludniowej ma jedne z najwiekszych na swiecie
    wskaznikow opadow (o wiele wiecej niz w Irlandii), wiec radze mentalnie sie
    przygotowac. Z drugiej strony te wlasnie opady sprawiaja dlaczego NZ jest tak
    piekna, a nie pustynna jak Australia.

    Jak masz wiecej pytan, wal smialo, chetnie pomoge - takze logistycznie - bo
    pamietaj ze moze to nie wyglada, ale najwiecej czasu w ciagu tych 3 tygodni
    spedzicie w aucie (NZ jest dluzsza niz UK), wiec przy planowaniu musicie
    uwzglednic dlugosc przejazdu z punktu A do B czesto dodajac srednio z 30-40% do
    tego co mowi google maps (google traktuje krete drogi tak samo jak szosy - na
    obu jest taki sam limit predkosci, tyle ze w gorach max jedziesz 30-50 km/h,
    plus krajobrazy sa tak piekne, ze grzechem jest nie zatrzymywac sie co chwile po
    fotke lub piknik.

    A tak przy okazji, jak bedziecie w Wellington dajcie znac to chetnie sie z Wami
    spotkam na kawe. Wlasnie powoli uaktualniam bloga z ostatniej wyprawy - takze
    tez zapraszam!

    Pozdrawiam

    Leszek

    --
    zapraszam na blog:

    travelpod.com/members/kirst-leszek09
  • 23.01.10, 08:19
    Dzieki Lech za relacje i fajnie że potwierdziłeś moje słowa o zimowym
    lecie na południowej ... bo co niektórzy to mi chyba nie wierzą smile
    dla pocieszenia dla Magdy mogę podać że prognozy długofalowe są
    lepsze i jest duża szansa, że luty bedzie klasyczny nowo-zelandzki
    czyli ciepły z stabilną pogodą ... na co również mam nadzieje bo się
    wybieram wtedy na wycieczkę ... ale z pogodą to tak jak z
    dziewczynami, nigdy nie wie się, oj nie wink
    --
    ---
    There is no way to happiness, happiness is the way ...
  • 23.01.10, 16:49
    Dziękuję za relację - sugestie się przydadzą, pomogą podjąć decyzję, co dodać do
    listy, a z czego zrezygnować.
    Co do pogody, to właściwie jaka by ta pogoda nie była to zamierzamy się dobrze
    bawić smile
    Invercargill samo w sobie nie było naszym celem zwiedzania, tylko po prostu
    punktem na trasie - myślałam o zobaczeniu Curio Bay i Cathedral Caves, więc
    dalsza droga automatycznie przez Invercargill prowadzi. Co o tym myślicie, bo
    jeśli nie warto nadrabiać trasy, żeby oglądać Curio Bay i Cathedral Caves,
    możemy pomyśleć o jakimś skrócie.
    Może napiszę coś dokładniej o naszej trasie, bardziej pod kątem miejsc, które
    chcemy zobaczyć niż miast przez które będziemy przejeżdżać. Lądujemy w
    Christchurch, auto będzie czekać na lotnisku (mam nadzieję), no i pewnie zrobimy
    tu jakieś zakupy jedzeniowe i inne. Musimy też kupić butlę gazową propan-butan
    (takie małe niebieskie), więc może macie jakiś pomysł gdzie tego szukać? Nie
    wiem czy jest coś wartego oglądnięcia w Christchurch? Następny przystanek to
    Dunedin, a raczej okolice - Moeraki Boulders, foki, być może albatrosy.
    Następnie jazda w kierunku Te Anau - jaką droga to zależy czy zdecydujemy się na
    Curio Bay i Cathedral Caves, czy nie. Jaskinie Glowworm w okolicy Te Anau.
    Milford Sound - myślimy o rejsie po fiordzie i odwiedzeniu obserwatorium
    podwodnego. Dalej Queenstown i okolice, czy skorzystamy z jakiś atrakcji tego
    jeszcze nie wiemy. Jeziora Tekapo i Pukaki. Mt Cook NP. Potem kawałek wracamy i
    przez Haast Pass do wybrzeża. Planujemy też postój w Wanace - myśleliśmy o
    Puzzling World a teraz po dodatkowej zachęcie pewnie się wybierzemy. kolejny
    punkt programu to lodowiec - czytałam, że Franz Josef jest bardziej malowniczy,
    więc pewnie ten wybierzemy. Punakaiki Pancake Rocks. Oparara Basin w PN
    Kahurangi. Abel Tasman NP. No i promem na wyspę północną. Pewnie rozprostujemy
    nogi w Wellington (co warto zobaczyć w Wellington?), a potem prosto do Tongariro
    NP.Jezioro Taupo, wodospad Huka. PN Urewera. Rotorua i okolice. Rozważamy
    odwiedzenie White Island. Coronmandel. Auckland - Sky Tower, Kelly Tarlton's
    Unerwater i spacer po mieście. No chcemy się pokręcić na pn od Auckland - na
    pewno Waipoua Kauri Forest, plaże i rozważamy nurkowanie przy Poor Knights
    Island - ale to jest zależne od tego jakie będą ceny, no i raczej tylko dla
    mojego męża, bo ja pływać nie potrafię wcale (wiem, wstyd), więc nie wiem czy mi
    ktoś pozwoli nurkować, a jak już pozwoli to pewnie umrę ze strachu, no chyba, że
    z jakimś instruktorem, którego się będę kurczowo trzymać wink Myśleliśmy też o
    zaglądnięciu do jakiś winnic - może znacie jakieś godne odwiedzenia?
    Cóż taki mamy plan, mam nadzieję, że 3 tygodnie wystarczą, bo niestety wątpię,
    że jeszcze kiedyś nam się uda wrócić na NZ. Cały czas czekam na wszelkie uwagi,
    sugestie i porady. Co jeszcze warto zobaczyć, co można odpuścić.
    Jeszcze pytanie o internet - jak jest z dostępem gdzieś w trasie? Łatwo złapać
    jakąś sieć, czy raczej trzeba iść do kafejki (ewentualnie restauracji czy hostelu)?
    Pozdrawiam smile
  • 23.01.10, 22:36
    W Christchurch jest ciekawe Centrum Antarktyczne tuż przy lotnisku.
    Jeśli się zdecydujesz- koniecznie skorzystaj z przejażdżki polarnym
    pojazdem gąsienicowym. Ładne jest też centrum,warto przelechać się
    zabytkowym tramwajem.Miasto ma wyjątkowy , jak na krótkie dzieje
    NZ,zabytkowo-historyczny charakter. Z Christchurch można pojechać
    też piękną trasą przez góry do Akaroa (ok.90 km). Z Akaroa są bardzo
    fajne rejsy małym statkiem w kierunku oceanu. Są delfiny (unikalny ,
    miejscowy gatunek), foki, pingiwny (tak, sam widziałem).
    Przy okazji Dunedin - koniecznie albatrosy królewskie. Obserwacja
    tych pięknych ptaków to jedno z najwspanialszych przeżyć podczas
    całego wyjazdu. Idealnie jest trafić tam podczas silnego witru-
    wtedy wspaniale szybują nad Taiaroa Head. Jeśli się tam wybierzesz
    kup bilet uwzgledniający zwiedzanie wielkiej armaty obrony wybrzeża,
    którą tam ściągnięto pod koniec XIX w. przeciwko ewentualnemu
    desantowi rosyjskiemu . Zaletą tej opcji jest możliwość obserwacji
    gniazdujących albatrosów z b. małej odległości, ze specjalnego
    tarasu przy tej armacie. Prawie nikt z tego nie korzysta a jest to
    miejsce , z którego zdecydowanie lepiej widać ptaki.
  • 30.01.10, 19:14
    Korzystając z wolnego dnia przeczytałam Leszkowego bloga i muszę przyznać, że
    dowiedziałam się kilku interesujących i zaskakujących rzeczy - min że muszę się
    przygotować na pytania typu, jakie zdjęcia mam na laptopie...Tak z ciekawości,
    to oni mi uwierzą na słowo, czy będą przeglądać? O co mogą się jeszcze dopytywać?
    Leszku, zdjęcia świetne i przyznam, że trochę zazdroszczę takiego długofalowego
    planu podróżowego smile Na pewno będę śledzić Waszego bloga dalej.
    Albatrosy też pójdziemy zobaczyć - w końcu druga taka okazja może nam się w
    życiu nie przytrafić.
    No i jak tam prognozy pogodowe na luty? Bo tylko 10dni zostało wink
    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
  • 30.01.10, 23:28
    Hej Dziurzyn,
    Miło, ze podoba Ci sie nasz blog. Tak przy okazji odprawy na lotnisku, mam kilka
    dodatkowych uwag. Otoz:
    - powinniscie miec bilet powrotny i na pewno beda sie o niego pytac,
    - usmiech i wyluzowanie moga zdzialac cuda - tak trudne dla nas Polakow wink
    - celnicy moga zadawac podchwytliwe pytania - przytocze tu sytuacje pewnego
    Polaka - otoz w toku milej i wyluzowanej rozmowy z celnikiem, ten sie naszego
    rodaka spytal czy jakby mimo turystycznego pobytu znalazl kogos kto chcialby go
    zatrudnic, to by zaakceptowal jego propozycje, Polak w dobrej wierze
    odpowiedzial - "pewnie bym zaakceptował". Godzine pozniej ten sam czlowiek
    czekal na samolot powrotny, odeslany do kraju nie spelniając warunku "genuine
    purpose of travelling".
    - zeby wiedziec ze przyjezdzacie na wakacje moga sie spytac czy macie juz cos
    zabookowane, plan podrozy, miejsca noclegow itp.
    - nie ma sensu przywozic zadnego prowiantu do NZ, bo na granicy i tak go
    skonfiskuja (trzeba wypelnic deklaracje w samolocie - a radze niczego nie
    utajniac, bo i tak wasze plecaki przechodza przez skan, a jak zobacza ze
    klamiecie to dopiero Was przetrzepia)

    Wczoraj bylismy na plazy przy pieknej pogodzie 27st w Wellington. Miejmy
    nadzieje, ze luty podtrzyma taka pogode smile Do napisania - a moze nawet zobaczenia smile

    pozdrawiam

    Leszek

    ps.
    rozumiem, ze jak albatrosy to i pingwiny takze w Dunedin?


    --
    zapraszam na blog:

    travelpod.com/members/kirst-leszek09
  • 02.02.10, 18:02
    W sumie z prowiantu to zamierzaliśmy tylko zabrać kilka zupek w proszku, typu
    "chińskie" - czy takie coś też nam skonfiskują?
    Bilety już podrukowane, podobnie jak potwierdzenie wynajmu samochodu i biletu
    lotniczego Auckland-Christchurch. Noclegi i inne atrakcje zamierzamy bookować
    podczas drogi z ok 2-dniowym wyprzedzeniem, jak już będziemy wiedzieć, że na tą
    konkretną datę faktycznie tam dotrzemy - mam nadzieję, że nie będą się o to
    czepiać.
    Za tydzień o tej porze już będziemy lecieć od kilku godzin, ale jeszcze chyba do
    końca do mnie nie dotarło, że faktycznie lecimy do NZ smile
    Jeśli Wam przyjdzie do głowy, jeszcze coś, cokolwiek, co powinniśmy
    wiedzieć/zabrać/pamiętać, to proszę piszcie smile
    Pozdrawiam
    Magda
  • 04.02.10, 11:30
    hermetycznie pakowanych rzeczy typu zupki nie zabieraja, ale
    oczywiscie nalezy je zadeklarowac w razie czego bo jakby nie patrzec
    jest to "Any Food" ...
    Ja wlasnie kursuje z rodzinka po NZ i pogoda jst super ... nic tylko
    uciekać przed słońcem ... i to jest moja rada dla wszystkich którzy
    sie tutaj wybieraja ... - uważajcie na słońce! wszelkie opalanie
    takie jak to w Polsce/Europie(generalnie północnej półkuli) odradzane
    stanowczo ...
    a pogoda na luty wyglada całkiem nieźle ... nastał nam stary dobry
    nowozelandzki luty z ładną i stabilną pogodą ... duży wyż rozsiadł
    się nad NZ i się trzyma ...
    w kwestii prognozy polecam:
    www.metservice.co.nz/national/maps-rain-radar/rain-radar-
    forecasts/rain-forecast-7-day


    --
    ---
    There is no way to happiness, happiness is the way ...
  • 04.02.10, 21:37
    sennys napisał:


    > a pogoda na luty wyglada całkiem nieźle ... nastał nam stary dobry
    > nowozelandzki luty z ładną i stabilną pogodą ... duży wyż rozsiadł
    > się nad NZ i się trzyma ...

    O to dobrze, niech sie trzyma bo za dwa tygodnie przyjezdzam do NZ i bede tam
    przez ostatni tydzien lutego. Juz nie moge sie doczekac aby odwiedzic stare katy smile
    Gratuluje udanych wakacji. Mysle, ze Twojej rodzinie podoba sie w NZ?
  • 04.02.10, 16:01
    Daj sobie spokój z braniem jedzenia. Unikniesz kłopotliwego
    wpisywania, pokazywania , tłumaczenia itp...
    W NZ są supermarkety nie gorsze niż w Europie. Sa tam nawet takie
    bułki z "czymś" w środku (na słodko lub niesłodko), jak nasze
    drożdżówki. Na W.Płn. co krok są różne burgerkingi, ceny podobne do
    polskich.Za 3 osoby w McDonaldzie płaciliśmy chyba ok 30 NZD. Ceny
    żywności w sklepach nie odbiegaja jakos drastycznie od naszych .
    Może za wyjatkiem nabiału , który zapamiętałem jako dośc drogi , jak
    na kraj z milionami krów.
    O ile pamiętam ,średnia cena "drugiego" w restauracji to 15-18 NZD,
    także też da się przeżyć.
    Szczęśliwej podróży.
  • 05.02.10, 18:23
    Jade do NZ na wyprawe rowerowa 7 Lutego ale po dostatniu raka
    skory ,w Chile gdzie zupelnie zlekcwazylem uzywanie profilaktycznych
    kremow (blokow slonecznych)przygotowuje sie pod tym katem bardzo
    powaznie.
    Poniewaz kurowalem sie w super wczesnym stadium jestem zdrowy .
    Piekna pogoda ,Wyprawa na Vulcan w Okolicach Pukon,Chile ,Gora byla
    pokryta sniegiem a temperatura siegala 25 stopni plus .
    Dostalem niesamowitych poparzen skory do mieska wlacznie a nos gdzie
    skora jest najbardziej delikatna ,zostal zaatakowany
    Chile objete jest olbrzymia dziura ozonowa w ktorej prawie centrum
    lezy Nowa Zelandia
    Mieszkancy tego kraju znaja niebiezpieczenstwo i uzywaja UV
    protekcyjne ubrania(szczegolnie dzieci)
    Jestescie mlodzi ale nie powinniscie lekcewazyc ,uzywajcie dobrych
    kremow .
    Zycze wspanialej podrozy
  • 05.02.10, 20:58
    Popieram apel przedmowcy, w NZ slonce potrafi sparzyc nawet przez chmury i przy
    zwodnioczo chlodnym wietrze czlowiek wydaje sie tych poparzen nie czuc. Dlatego
    zawsze nalezy pamietac o sunscreenach, kapeluszach z szerokim rondem i spedzaniu
    czasu w cieniu raczej niz na sloncu. Ci, ktorzy uwielbiaja opalanie moga byc
    taka prewencja rozczarowani ale nie warto ryzykowac. Liczba ludzi zapadajacych
    na czerniaka skory jest w NZ i w Australii najwyzsza na swiecie.
  • 06.02.10, 14:48
    Przylaczam sie do apelu.
    Zwroccie uwage jak szybko w NZ blakna ciemne ciuchy.. Czujecie
    bluesa na co narazona jest skora? Wysokie filtry, okulary
    przeciwsloneczne i nakrycie glowy latem bez dyskusji! wink
    --
    Zero 7
  • 07.02.10, 20:38
    Chociaż moja skóra raczej z tych bardzo odpornych na słonko, to mazidło z mocnym
    filtrem już kupione.
    Walizki już czekają, pokaźny stosik rzeczy do spakowania również, jutro wielkie
    pakowanie a pojutrze lecimy smile

    Ps. Tego Chile to zazdroszczę wink
  • 06.04.10, 15:18
    Witam gorąco po raz kolejny - w końcu po miesiącu od powrotu z Nowej Zelandii
    jestem gotowa do relacji wink
    Wycieczkę zaliczamy do baaardzo udanych – zapierające dech widoki, czysto, dobre
    przystosowanie do ruchu turystycznego, no i pogoda też raczej udana (trafiły nam
    się 2 dni chłodne i 2 dni mokre). Wyspa PD zdecydowanie ciekawsza od Wyspy PN.
    No ale może po kolei wspomnę co widzieliśmy i jakie były nasze wrażenia – może
    akurat przyda się to komuś w planowaniu wycieczki wink
    Wyspa PN:
    Tongariro NP - jak dla mnie największa atrakcja tej wyspy. Zdecydowaliśmy się na
    „spacer” na szczyt Ruapechu - kawałek można podjechać wyciągiem krzesełkowym,
    później trzeba sobie radzić samemu. Widoki niesamowite, chociaż wspinaczka dość
    męcząca (a może po prostu brak mi formy, bo mąż na zmęczonego nie wyglądał).
    Zdecydowanie polecam.
    Orakei-Korako - Ten obszar geotermalny zdecydowaliśmy się ostatecznie odwiedzić,
    jako polecany przez Lonely Planet. Bardzo kolorowy, gotujące się błota i
    sadzawki, jeziorko w jaskini, gejzery wszystko otoczone lasem deszczowym.
    Całkiem przyjemny, relaksujący spacerek, ale zgodnie z przewidywaniami,
    islandzkim obszarom geotermalnym te nowozelandzkie nie dorównują (oczywiście
    sądząc na podstawie tego, który odwiedziliśmy, a jeśli ktoś nie widział
    islandzkich to pewnie będzie pod większym wrażeniem)
    Huka Falls – niesamowity błękitny kolor wody - dobre na krótki spacer, ale
    jeśli leży daleko od trasy można odpuścić
    Coromandel- Hot Water Beach (przespacerowaliśmy się tylko zobaczyć jak to
    wygląda, ale dziury nam się kopać nie chciało, Hahei Beach z Cathedral Cove -
    bardzo przyjemna plaża z bielutkim piaskiem i ciekawymi skałkami – warto się
    przespacerować
    Auckland - zaliczyliśmy, krótki spacer po mieście i wjazd na Sky Tower ( jeśli
    się ktoś wybiera spokojnie może sobie darować wjazd na 220m, bo widok identyczny
    jak z 186m, a cena wyższa). Jeżeli ktoś zamierza kupować jakieś drewniane rzeźby
    itd to polecam Victoria Park Market.
    Waipoua Kauri Forest - można zaglądnąć, jeśli komuś po drodze, ale myślę, że
    specjalnie trasy nie warto planować przez las kauri - tych naprawdę ogromnych
    kauri jest w całym lesie ok 4szt (reszta to całkiem przeciętne pod względem
    rozmiarów drzewa), prowadzą do nich (tych największych) trasy spacerowe, ale do
    samych drzew zbyt blisko podejść się nie da (są ogrodzone i można je podziwiać,
    ze specjalnych pomostów z odległości kilkunastu metrów). Jeśli ktoś przejeżdża w
    pobliżu, to polecam, ale specjalne nadrabianie kilometrów odadzam.
    Plaże w okolicy Matapouri - relaksowaliśmy się na nich przez kilka ostatnich
    dni. Większość z nich jest łatwo dostępnych, długich i piaszczystych, ale
    trafiają się też bardziej zaciszne, do których trzeba podejść ok 10min z
    parkingu. Na Poor Knights Island w końcu nie dotarliśmy, bo było zagrożenie tsunami!
    Wyspa PD:
    Moeraki Bouldres - podobałyby się nam pewnie bardziej, gdyby nie tłumy turystów,
    których było więcej niż samych skał. Mimo to warto zobaczyć.
    Dunedin - warto się przespacerować po miasteczku - podobało mi się chyba
    najbardziej z nowozelandzkich miast (no może obok Queenstown).
    Albatros Centre - radzę sobie odpuścić, chyba, że ktoś ma wyjątkowe zamiłowanie
    do ptaków. My żałowaliśmy straconego czasu.
    Te Anau Glowworm Caves – podobały się smile Niesamowite wrażenie, kiedy w
    ciemnościach świeci tysiące niebiesko-zielonych światełek. Sama jaskinia też
    ciekawa.
    Milford Sound - zarówno droga z Te Anau do Milford, jak i rejs stateczkiem -
    rewelacja - i mimo, że pogoda nam niezbyt na tym etapie podróży dopisała to jest
    to zdecydowanie nasz NR 1. Udało nam się spotkać i delfiny i papugi kea.
    Żałujemy, że nie spędziliśmy w tej okolicy więcej czasu.
    Mt Cook NP - okolica przyjemna, ale wrażenia piorunującego nie zrobiła, pewnie
    dlatego, że zaliczyliśmy tylko spacer do Hooker Valley (bardzo przyjemny,
    niezbyt męczący) a wyżej w góry nie poszliśmy.
    Blue Pools - warto się zatrzymać podczas jazdy przez Haast Pass. Najlepiej chyba
    wyglądają po południu - myśmy byli tam koło godz 1:00 i słońce dopiero zaczynało
    oświetlać Blue Pools, więc nie były jeszcze wtedy całkowicie "blue", ale spacer
    przyjemny.
    Lodowce Fox i Franz Josef - jeśli ktoś ma czas zobaczyć tylko jeden z nich, to
    polecam Franz Josef - moim zdaniem bardziej malowniczy. Zdecydowanie trzeba też
    odwiedzić Jez. Matheson - przepięknie się w nim odbijają góry.
    Punakaiki Pancake Rocks - podobały nam się i pewnie poświęcilibyśmy im więcej
    czasu i uwagi, gdyby nie to, że zwiedzaliśmy je w strugach deszczu (przemokła
    nawet moja nieprzemakalna kurtka)
    Oparara Basin – to jest coś co koniecznie trzeba zobaczyć – obszar porośnięty
    lasem deszczowym, liczne jaskinie, łuki skalne, jeziorko. Szczególnie Oparara
    Arch robi niesamowite wrażenie.
    Abel Tasman NP – widzieliśmy tylko mały fragment, ale i tak podobało mi się to
    co widziałam. Polecam.
    Waikoropupu Springs – jeśli ktoś jedzie w kierunku Farewell Spit, warto się
    zatrzymać na krótki spacer – podobno wody w jeziorku są najczystsze na świecie –
    faktycznie jestem w stanie uwierzyć, bo woda bardzo przejrzysta.
    Wharariki Beach - to miejsce które koniecznie trzeba zobaczyć –
    wydmowo-piaskowy krajobraz, jaskinie, łuki skalne i kolonia fok smile
    Queens Charlotte Sound – wzdłuż niego prowadzi droga do Picton, później również
    płynie się promem, przyjemny, ale Milfordowi nie dorównuje (niestety wszystkie
    nasze zdjęcia z podróży promem uległy przypadkowemu skasowaniu sad )
    Podsumowując:
    Miasta nowozelandzkie generalnie nas nie zachwycały – najładniejsze to Dunedin i
    Queenston.
    Nasze TOP 3 to:
    1. Milford Sound,
    2. Oparara Basin,
    3. Tongariro NP.
    Ominęłabym zdecydowanie Albatros Centre, Kauri Forest i chyba większość Wyspy PN.
    No a gdyby było dużo więcej czasu, to z chęcią przespacerowałabym się „great
    tracks” przez Milford, Abel Tasman i Tongariro. I żałuję, że nie zaglądnęliśmy
    do Doubtful Sound ( i do reszty NZ, którą niestety ze względów czasowych
    pominęliśmy wink )
    Rozpisałam się strasznie, ale mam nadzieję, że komuś się przyda wink
    Postaram się dorzucić w najbliższym czasie podsumowanie od strony praktycznej
    (transport, noclegi itd).
    Pozdrawiam z wciąż zimnej i mokrej Irlandii smile
  • 08.04.10, 12:12
    Magda, serdeczne dzieki za obfita relacje z Twojej podrozy, przeczytalam z
    wielkim zainteresowaniem. Nie wszystko z tego o czym pisalas zdolalam dotychczas
    zobaczyc, na przyklad nie bylam nigdy w Milford Sound, wogole znam poludniowa
    wyspe gorzej niz polnocna bo na tej ostaniej mieszkalam. Z miejsc godnych
    polecenia wspomnialabym
    Bay of Islands na wyspie polnocnej, przepiekna krajobrazowo atrakcje postaci
    wycieczki statkiem pomiedzy wyspami w towarzystwie delfinow, bylam tam i bardzo
    milo wspominam. Piekny jest rowniez Northland i Hawkes Bay ale ta ostatnia
    troche oddalona i nie bardzo po drodze. Drzew kauri widzielismy duzo w lesie na
    Coromandel - takich duzych i nie byly ogrodzone.
    Bardzo lubie tez Mt Ruapehu i otaczajace do wulkany natomiast Mt Cook rowniez
    nie zrobil na mnie specjalnego wrazenia.
    Fajnie, ze dopisywala Wam pogoda. To w NZ jest bardzo wazne.
    Serdecznie pozdrawiam i pisz dalej!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.