Dodaj do ulubionych

Czy Nowa Zelandia wyszla z mody?

25.07.07, 00:58
Moze mi sie tak tylko wydaje, ale jeszcze dosc niedawno (do roku temu)
dostawalam sporo emaili od ludzi, ktorzy planowali wyprawy do NZ na wakacje,
w ramach podrozy dookola swiata, do pracy na czas okreslony lub
nieokreslony... Na obu forach nowozelandzkich tez sie czesciej objawiali, a
ostatnio jakas posucha. Ciekawe dlaczego? Czy Nowa Zelandia nikogo juz nie
obchodzi i nikt sie w te strony nie wybiera?

--
Forum Aotearoa
~ Nowa Zelandia od środka ~
Edytor zaawansowany
  • 25.07.07, 22:36
    Wiesz, moze na wakacje do NZ to Polakom sie teraz nie chce, bo maja lato u
    siebie i sie lenia na plazach, a o robote latwiej teraz w PL.

    A ja tam nie wykluczam powrotu do NZ. Na razie zyje Polska i rodzina, ale moze
    podkusi nas jeszcze gdzies wyruszyc w te sympatyczniejsze rejony swiatasmile
  • 31.07.07, 04:04
    czesc, nie wyszla z mody dla mnie.
    wybieram sie tam za okolo 2,5 roku.
    jezeli sie uda to moze predzej jakas wycieczka zeby zobaczyc jak jest tam
    naprawde.bo jak czytam forum to sam tak naprawde nie wiem jak tam jest, a potym
    jak wpadlem na posty i strone www niejakiego p.kaszuba to rece mi opadly i moje
    wyobrazenie(miedzy innymi z ksiazek arty.i uslyszanych) o nowej zelandi legly w
    gruzach.dodam ze decyzje o wyjezdzie do nowej zelandi podjolem jakies pol roku
    temu a do tego czsu byla zawsze to australia.czy ta nz to naprawde taka wieksza
    wies na koncu swiata jak czytamna forum czy to tylko wypowiedzi ludzi ktorzy
    akurat mieli zly dzien w nz.nie wiem jeszcze jaki sposob imigracjiwybiore bo
    istnieje mozliwosc transferu(ponoc) z hotelu w ktorym obecnie pracuje(wielka
    brytania)no i najwazniejsze ten moj nieszczesny angielski bo bez tego anirusz,
    wiem cos na ten temat jak przyjechalem do uk 1,5 roku temu a w uk nie mam
    zamiaru zostac, choc i tak uwazam ze to niezly kraj bo trzeba bardzo chciec
    zeby w nim zginac.
    pozdrawiam
    i mam nadzieje ze ten moj wyjazd dojdziedo skutku
  • 31.07.07, 11:01
    Wiesz, NZ jest bardzo inna od PL. Moze sie niektorym nie podobac, a moze z
    czasem przestac sie podobac. Najwieksza wada (a moze atutem) jest odleglosc. Jak
    zatesknisz, niestety nie mozesz sobie w weekend odwiedzic starych przyjaciol,
    czy rodziny. Jednoczesnie ta odleglosc powoduje, ze nie jestes tam Polakiem,
    jestes z Europy. Malo kto wie cos wiecej o Polsce. Nie musisz sie wstydzic za
    rodakow, bo jest ich tam niewielu. Nie zdarzy Ci sie spotkac pijanego klnacego
    Polaka na ulicy. W UK pewnie sie zdarza spotykac takich typkow, co?
  • 31.07.07, 11:28
    Hej,

    Mysle, ze nie powinnas za bardzo przejmowac sie tworczoscia Kaszuba. To, ze mu
    sie nie powiodlo wplywa dosc mocno na to co pisze. Jesli chcesz tu zostac, to
    musisz byc pewna tego co robisz. Zycie tutaj jest zupelnie inne niz w PL i nie
    wszyscy potrafia sie dostosowac.

    Zycze powodzenia w realizacji planow.
  • 31.07.07, 17:48
    tak myslalem ze wypowiedzi kaszuba to wypowiedzi czlowieka nieszczesliwego ale
    dlaczego on tak sie tam meczy , skoro mu tak zle to niech zmieni miejscei
    przestanie narzekac.w ukjest duzo takich osob marudza jak imjest zle jacy sa
    niesczesliwi, ale siedzza bo gdzie indziej znajda takie funty i benefity.
    roznic miedzy pl a nz jest napewno kolosalna. dlugo nie bylem juz w kraju i
    zastanawiam sie jaka jest roznica pomiedzy uk a nz. anglia maswoje wady ale i
    niepodwazalna zalete, martwie sie tylko jednym gdzie znajde tenspokoj finansowy
    i w pracy.nie musze sie martwic co bedzie jutro, wiem ze zycie nie polega tylko
    na pracowaniu i spaniu i na wiecznym gonieniu jak to ma miejsce w polsce.
    czasami sie zastanawiam czy jestem chory a moze mam tylko uczulenie na polske.
    oceania byla od dawien dawna w pukcie moich zainteresowan a uk to tylko stan
    przejsciowy.odleglosc od kraju jest przerazajaca ale jednoczesnie taka....
    ten klimat nz to co nas otacza flora i fauna. chciabym dowiedziec sie od was
    jak tam jest , ale takie wypowiedzi bez emocji, nie jak to ma czesto miejsce na
    forum.
    czy nz nprawde jest takim spokojny miejscem do zycia i czy nie trzeba zyc jak
    toma miejsce w pl od pierwszego do pierwszego, czy zostaje czas i pieniadze na
    zobaczenie tego co oferuje nz a ma tego naprawde duzo.ja znam ja tylko z tego
    co na papierze.
    napewno to codaje uk czyli ten spokuj dnia codzienego jest super ale tez jest
    bardzo wazne to co nas otacza a w uk nie jest dla mniezadowalajace.
    czesto trrzeba sie wstydzic za rodakow ktorzy coraz czesciej wystawiaja nam zle
    swiadectwo chcac sie upodobnic do tej gorszej czesci anglikow.wychodze z domu
    na ulicy polacy, wsiadam do autobusu kierowca polak, ludzie siedzacy obok
    polacy, ide do sklepu pani przy kasie polka klijenci polacy w pracy polacy,
    dobrze ze jescze jest grupa naprawde fajnych polakow bo inaczej tylko sie
    gdzies schowac.
    jakmozecie napiszcie kilka slow jak zyjecie jak spedzacie czas, jak mieszkacie
    jakie jest zycie na codzien.
    czy naprawde zyje sie tak spokojnie bez pospechu z przyjazna atmosfera do okola
    jak to ma miejsce w opisach nz(nie dot forum).
    miejsce do ktorego mialbym sie wybrac, jezeli sie uda a chcialbym i jestem tego
    pewien(chyba moge tak powiedziec skoro odkad pamietam moje zainteresoqanie
    tamtym rejonem swiata nadal trwa) jest auckland.
    pozdrawwiam
    arkady.
    tych zadowolonych z zycia w nz i tych niezadowolonych tez!
    c
  • 31.07.07, 18:18
    Zalety:
    - najpiekniejszy kraj na swiecie
    - kazdy weekend mozesz spedzic w innym przecudnym miejscu (plaze, parki,
    skaliste nadbrzeza - mam na mysli ) ktorych jest masa w
    promieniu max 70 km od City
    - cieplejszy klimat niz w polsce
    - fajni, przyjazni ludzie
    - wszystko latwe (zalatwianie spraw, urzedy, banki itp. - przez internet)
    - wymarzony kraj dla ludzi, ktorzy chca miec/maja dzieci (wspaniala
    infrastruktura, super podejscie do rozwoju dziecka w przedszkolach, wszedzie
    ulatwienia dla rodzicow z dziecmi itp.)
    - latwiejszy rynek pracy, zupelnie inne klimaty w pracy (wiecej luzu, nie lubia
    zestresowanych ludzi, ma byc milo i wesolo)

    Wady:
    - w okresie zimowym non stop chorowanie na grype i inne przeziebienia (nie ma
    mrozow, wiec nic wiruchow nie wybija i one szaleja w sezonie zimowym)
    - slonce zabojcze (dziura ozonowa) - polskie kobiety naprawde dluzej maja mloda
    skore
    - tesknota jest nielatwa; emigracja to swego rodzaju samotnosc, ale tego pewnie
    doswiadczyliscie w UK
    - niewysokie zarobki (prawdopodobnie bardzo spadnie ci standard zycia; mi spadl
    w porownaniu do PL);
    - wysokie koszty zycia w stosunku do poziomu zarobkow (to w koncu wyspy na koncu
    swiata, ktore wiekszosc produktow sprowadzaja z Oz)
    - slaba jakosc budownictwa (mozesz byc pewnien, ze bedziesz marzl w domu w
    okresie lipiec-sierpien lub dluzej (temp. w domu 13-15 st.C to normalka)

    Polecam tez poczytanie strony Szepy. To fajni i aktywni ludzie www.szepa.com
  • 31.07.07, 23:56
    dzieki za opis nz te wady i zalety sa tak jasno i konkretnie napisane ze
    lepiej nie mozna. uchwycilas w nich to co mnie interesuje. do wirusow itp
    przyzwyczilem sie jest b/podobnie w uk tez nie ma mrozow a na grype zapisuja
    paracetamol twierdzac ze organizm sam sie z tym upora o antybiotykach mozna
    zapomniec chyba ze w ekstemalnej sytuacji. mieszkalem tutaj w domu gdzie bylo
    15stC bo tez czesc domow nie ma ogrzewania centralnego dopiero jak remontuja
    stary dom to zakladaja albo w nowo budowanych, nie wspominm tamtego okresu
    najlepiej ale takie byly poczatki, ale za to czlowiek bardziej docenia to co
    teraz ma.
    jednak zalety te ktore podalas przebijaja wady.
    jeszcze raz dzieki
    postrofienia
    arkady
  • 01.08.07, 00:13
    Przede wszystkim nie odrzucalabym z gory wszystkiego co wypisuje Kaszub. Sam
    sobie zaszkodzil piszac za duzo i za namolnie, podwazajac tym swoja wlasna
    wiarygodnosc, ale sporo mozna z jego pisaniny sie nauczyc. Chociazby, ze
    emigracja do NZ to kosztowna impreza, koszty przeprowadzki, zalatwiania
    formalnosci wizowych, wyposazania sie od zera itp. moga Cie zdrowo walnac po
    kieszeni, i nie zwroca sie w mgnieniu oka. Niektorzy robia krok w tyl zanim
    zaczna brnac do przodu, innym jest latwiej. Duzo zalezy od tego z czym
    przyjezdzasz.

    Troche czasu moze zajac znalezienie odpowiedniej pracy tak pod wzgledem
    wynagrodzenia jak i satysfakcji i perspektyw. Czym wiecej masz do zaoferowania
    pod wzgledem kwalifikacji, doswiadczenia i jezyka, tym szybciej i latwiej Ci w
    moim mniemaniu pojdzie. Natomiast w niczym tu nie pomoze polska bunczucznosc,
    co z tego ze nie mam wyksztalcenia, nie znam jezyka, ale i tak wszystko wiem
    najlepiej...te lekcje tez mozna wyciagnac z narracji Kaszuba.

    Ja na poczatku zarabialam w przeliczeniu ok 1/3 tego co w UK i bylam
    przerazona. Pare lat, kilka podwyzek i zarabiam to co bym zarabiala tam, nie
    narzekam. Ustawowo przysluguja mi 4 tygodnie platnego urlopu w roku, firma
    dorzuca piaty, za odsluzenie 5 lat dostaje szosty. Nie narzekam wiec na brak
    czasu na zwiedzanie tego pieknego kraju (w galerii mozesz sobie poogladac
    zdjecia z wycieczek blizszych i dalszych). Znajduje tez czas na czytanie,
    chodzenie do kina, spotykanie sie z ludzmi i temu podobne, na ktore nie zawsze
    moglam znalezc czas w Londynie, bo z pracy raczej nie wychodzilam przed 19-a.
    To jak sobie zorganizujesz czas wolny zalezy glownie od Ciebie. Znam takich,
    co kazda wolna chwile spedzaja przed telewizorem, nic poza wlasna dzielnica w
    NZ nie zobaczyli i narzekaja ze to Nowa Zelandia jest nudna i nic sie nie
    dzieje. Czasem wydaje mi sie ze niektorzy ludzie sa jak chomiki w kolku, poki
    kolko sie kreci, dookola migaja kolorowe swiatelka a oni musza tylko dreptac
    zeby sie utrzymac w ruchu, wszystko jest dobrze. Jak tylko kolko sie zatrzyma
    i trzeba wykazac inicjatywe zeby gdzies pojsc, cos zrobic, czyms sie zajac -
    konsternacja i winienie kolka ze sie nie kreci. NZ to pewnie nie jest kraj dla
    takich ludzi, bo faktycznie migajacymi swiatelkami nie grzeszy.

    Wszystko w zasadzie sprowadza sie do tego co jest dla kogo w zyciu wazne, z
    czym i bez czego nie moze zyc. Zastanow sie bez czego nie mozesz zyc i
    postaraj sie dowiedziec zawczasu jakie sa szanse, ze uda Ci sie to znalezc w
    NZ. Ot moja "madra" rada.

    Jest w NZ mnostwo rzeczy ktore mnie wkurzaja, poczynajac od aroganckiego i
    nieudolnego rzadu niepieknej Heleny (ale jest nadzieja ze ten sie ma ku
    koncowi) po czasami wrecz nadmierne luzactwo, wiatr i nieocieplone domy, ale
    jak juz gdzies pisalam, czego nie jestem w stanie polubic, staram sie
    ignorowac. Nie ma na razie nic takiego, co by mnie unieszczesliwialo na tyle,
    zeby zacmic to co mi sie w NZ podoba. Czego wszystkim zycze.





    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 01.08.07, 00:53
    dzieki za glos rozsadku.
    jest jedna rzecz ktora mnie troche przeraza i co ciebie rowniez przerazila to
    zarobki , latwo sie pryzwyczaic do tych w uk.
    wyjazd planuje za ok 2lata(przezylem 1,5 przezyje kolejne 2 w uk)
    chce miec przyzwoite zaplecze finansowe
    mam nadzieje ze do tego czasu moj angielski bedzie przyzwoity bo bez tego nawet
    nie mysle....
    i sposob imigracj, wyjazdu
    najprawdopodobnie bede chcial poprosic o trnsfer z mojego obecnego miejsca
    pracy do hotelu w auckland(sa takie mozliwosci i za to lubie ten hotel i
    dziekuje ze wyladowalem w ty okresie przejciowym w uk bo z polski by tobylo
    raczej trudne) wiec problem szukania pracy by odpadl a to juz wiele.
    popracowal bym posiedzil troche i wtedy moglbym zadac sobie pytanie czy
    zostaje, ale jedno jest pewne chce zobac.
    wydaje mi sie ze te ok 2 lata wystarczy zeby sie nalezycie przygotowac.
    jezeli mozliwosc trnsferu nie wypali sam zaczneszukac pracy moze najpierw przez
    internet(ostatnio sprawdzalem oferty pracy w hotelach w aucklak sytuacja nie
    jest zla)zy wogole jest jakas szansa, amysle ze tak z papierami z uk z tego
    samego hotelu co w nz, ale to czas pokaze
    bylo by milo jak by plan sie powiodl.
    dzieki i postrafiam
    arkady
  • 01.08.07, 00:58
    jeszcze jedno,
    bardzo podoba mi sie toze czego nie mozna polubic poprostu trzeba to zignorowac.
    staram sie do tego stosowac w uk, bo inaczej bym zwariowal albo jak czesc
    polakow bym marudzil jak im jest zle w tym uk i ze sie nie da tu zyc.
  • 01.08.07, 12:16
    Moze po prostu zrobila sie za droga ? Ceny domow zwlaszcza w Auckland to
    szalenstwo zwlaszcza jezeli wezmie sie pod uwage rosnace oprocentowanie.
    Poza tym zycie w "zachodnim" anglojezycznym kraju na drugim koncu swiata to dla
    wiely chyba nie az taka dobra propozycja jezeli do wyboru ma sie inne kraje
    blizej domu...
  • 14.09.07, 07:00
    Pole,

    Sa trzy glowne powody tego zjawiska:
    1. Po filmie Wladca Pierscieni zainresowanie NZ bylo duze
    2. W ostatnich latach ciagle rosna ceny nieruchomosci w NZ co blokuje bardzo
    zmniejsza atrakcyjnosci NZ dla przecitnego Kowlskiego
    3. Odplyw ludzi z PL do UE
  • 15.09.07, 21:43
    wcale nie wyszla , wcale nie wyszla . ja wlasnie wylatuje w srode
    19 wrzesnia i dotre w piatek do nowej zelandii . najpierw aukland ,
    jeden dzien , a pozniej dalej . jest to wyprawa naszego zycia ,
    planowalismy to dwa lata i w koncu nadeszla ta chwila . Takze w
    piatek jestem w nowej zelandii . pozdrawiam .
  • 15.09.07, 22:18
    miejmy nadzieje, ze pogoda poprawi sie na Towj przyjazdbo teraz
    jest nieciekawie , deszcz wiatr i zimno... jak zwykle na wiosne
  • 15.09.07, 22:30
    na wyspie poludniowej jest calkiem ok, nie za cieplo, ale nie pada
    (przynajmniej u nas na wschodnim wybrzezu). udanych wakacji!

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 16.09.07, 00:22
    dzieki serdecznie , wlasnie jestem w trakcie pakowania i zabieram troche
    cieplejszych rzeczy jak i letnie , bo poniej lecimy na kilka dni na tahiti i
    morea , a tam bedzie goraco . pogoda mie nie przeraza , bo mieszkam na florydzie
    a tam takie upaly i wilogoc , wiec troche zimna nie zaszkodzi
  • 16.09.07, 04:13
    Tahiti powinno byc fajne o tej porze roku , Moorea jest przepiekna z
    pewnoscia Ci sie tam spodoba jezeli jeszcze nie znasz.
  • 16.09.07, 15:42
    nie , nie znam , bedzie to nasza pierwsza wyprawa na zachod az tak daleko ,
    najdalej jak bylismy to na hawajach i bylo po prostu rajsko . niby to w usa , a
    inna calkowicie kultura i wszystko , czulo sie ogromna roznice . podejrzewam ze
    polinezja franc. bedzie jeszcze fajniejsza ...ach jak sie ciesze , nawet nie
    macie pojecia . dziekuje wszystkim za wszelkie rady i pozdrawiam
  • 19.09.07, 01:03
    Iza,

    Mam juz lekki przesyt Aucklandowa i NZ w calosci. Narobilyscie mi smaka na PF,
    wiec zebralem sie i zamiast odpisywac na niezbyt madre watki polazlem do biura
    LH i zabookowalem lot na Tahiti dla siebie i rodzinki.

    Zastanawiamy sie nad dwiem opcjami:
    1. 7 dni w Papeete
    2. 3 dni w Papeete 4 na Moorea lub B-B.

    Czy ktos tam byl imoze cos poradzic?
  • 19.09.07, 05:47
    adamovski napisał:

    > i zamiast odpisywac na niezbyt madre watki

    Adam, jezeli proponowane tu watki nie siegaja Twych wyzyn
    intelektualnych i odpisywanie na nie przynosi Ci ujme, po prostu nie
    odpisuj, ale jezeli mozliwe powstrzymaj sie od obrazania innych
    wydawaniem takich sadow.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 19.09.07, 06:25
    Pole,

    Czy nie przesadzasz z braniem wszystkiego osobiscie? Nie napisalem ze chodzi mi
    o to akurat forum. Czasem tez pisze na innych forach.

    Niektore watki w roznych dyskusjach powalaja nawet tak malo rozgarnietego
    czlowieka jak ja. Np. pod pewnym artykolem (zupelnie zroszta bzdurnym) w GW o NZ
    jest pare takich watkow, i na pewno znajdziesz je bez trudu wink
  • 19.09.07, 06:45
    osobiscie biore o tyle, ze na tym wlasnie forum postanowiles
    skomentowac "madrosc" wypowiedzi innych, a ja akurat na tym wlasnie
    forum staram sie pilnowac zeby piszacy nie czuli sie obrazani, wiec
    grzecznie prosze zebys na tym forum powstrzymywal sie na przyszlosc
    od takich osadow, bo sa obrazliwe, nawet jezeli tylko domyslnie i
    bez wzgledu na to do kogo sa kierowane.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 19.09.07, 06:38
    adamovski napisał:

    > Iza,
    >
    > Mam juz lekki przesyt Aucklandowa i NZ w calosci. Narobilyscie mi smaka na PF,
    > wiec zebralem sie i zamiast odpisywac na niezbyt madre watki polazlem do biura
    > LH i zabookowalem lot na Tahiti dla siebie i rodzinki.
    >
    > Zastanawiamy sie nad dwiem opcjami:
    > 1. 7 dni w Papeete
    > 2. 3 dni w Papeete 4 na Moorea lub B-B.
    >
    > Czy ktos tam byl imoze cos poradzic?

    Ja bylam i moge poradzic. Zdecydowanie radzilabym Ci druga opcje czyli Papeete
    i Moorea. W Papeete nie ma po co siedziec dluzej niz dwa - 3 dni , owszem
    interesujace miasto , maja fajny market i waterfront ale goraco , plaze czarne i
    brudne ( przynajmmiej z tego co widzialam) . Moorea jest przepiekna , ma sliczne
    zlote plaze , lagune piekna jak marzenie , gdzie kapia sie tysiace kolorowych
    ryb i korali , mam stamtad wspaniale wspomnienia.
    WYpoczynek gwarantowany ,atrakcji tez jest sporo, polecalabym zobaczenie
    wystepow lokalnego Tiki Theatre, piekne pokazy tanca i ognia. Jak masz jeszcze
    jakies pytania to pisz.
  • 19.09.07, 06:45
    Hej!

    Dzieki za odpowiedz. Pytania mam dwa:

    1.Jakie straszne choroby tropikalne grasuja po tamtych wyspach i na co nalezalo
    by sie zaszczepic?

    2. Ceny tam sa strasznie straszne! Wolalbym oszczedzic na hotelu w wydac na
    nurkowanie czy tez Tiki Theatre. Czy znasz jakis hotel/bungalow o dobrym
    stosunku cena/jakosc na Moorea?
  • 19.09.07, 08:13
    adamovski napisał:

    > Hej!
    >
    > Dzieki za odpowiedz. Pytania mam dwa:
    >
    > 1.Jakie straszne choroby tropikalne grasuja po tamtych wyspach i na co nalezalo
    > by sie zaszczepic?

    Chorob tropikalnych nie ma tam wcale. Radzilabym zaszczepic sie na tezec i na
    zoltaczke , malarii nie ma w tamtych regionach, jest naprawde bezpiecznie.
    >
    > 2. Ceny tam sa strasznie straszne! Wolalbym oszczedzic na hotelu w wydac na
    > nurkowanie czy tez Tiki Theatre. Czy znasz jakis hotel/bungalow o dobrym
    > stosunku cena/jakosc na Moorea?
    Ceny sa bardzo drogie , to fakt , w dodatku drogie jest tam prawie wszystko -
    hotele , wynajecie samochodu , taksowki , restauracje itd.
    Tiki Theatre nie bylo strasznie drogie , wypada drozej z posilkiem ale i tak
    warto. W nurkowaniu niestety sie nie orientuje, nie znam cen . My bylismy na
    Tahiti 4 lata temu - mieszkalismy w Moorea Village Hotel - niedroga stosunkowo
    opcja , domki z bardzo podstawowym wyposazeniem ale w tamtym klimacie niewiele
    trzeba , ladna restauracja , przed domem plaza , co wieczor mielismy
    przyjemnosc podziwiac zachod slonca nad laguna. W ramach zakwaterowania moglismy
    korzystac z przejazdzki lodzia motorowa po lagunie na polozone nieopodal 2 male
    wysepki , gdzie mozna bylo plywac , snorkelowac , i podziwiac tropikalne cuda
    wodne. kazdy hotel organizuje mnostwo tzw activities czyli wycieczek wodnych i
    ladowych , ktore sa niestety drogie.

  • 19.09.07, 09:32
    My zazwyczaj szukamy na internecie jakis wolnych prywatnych domow do
    wynajecia.Jest to czasami o wiele tansza obcja i masz do dyspozycji
    caly dom czesto z wlasnym basenem.Poszukaj pod holliday willas,
    rentals?
  • 19.09.07, 22:37
    Nie bylam na Moorea, a szkodasmile slyszalam, ze pieknie.
    Na glownej wyspie, jesli Ci po drodze polecam www.vaniralodge.com
    Spedzialm tam z kilka fajnych leniwych dni w maju tego roku. Jednak uprzedzam,
    ze do plazy jest dosc daleko - warto wynajac samochod, albo mozna pozyczyc
    rowery na miejscu. Plaze na glownej wyspie sa znacznie gorsze niz w NZ.

    Chorob tropikalnych niby nie ma, jednak wszyscy mielismy klopoty zolodkowe.
    Dziwne, bo bylismy wczesniej w wielu innych egzotycznych miejscach o znacznie
    gorszych warunkach sanitarnych i nie mielismy nigdy klopotow. No, i koniecznie
    wez cos na komary! W Vanirze strasznie kasaly, bo to jest busz prawie.

    W PL tak zimno. Brrr! Milo tak powspominac sobie egzotyke Tahiti...
  • 16.09.07, 20:57
    mam pytanie . czytalam kiedys wczesniej ze do nz nie mozna wwozic zadnego
    jedzenia .czy to dotyczy bagazu podrecznego czy takze tego ktory sie oddaje .
    jakbym miala np . takie oatmeal batoniki czy jakies slodycze w nowrmalnym bagazu
    to mylicie ze by mi to zabrali , czy moge bez problemu to przewiezc . jak myslicie ?
  • 16.09.07, 23:09
    Jesli te batoniki sa zapakowane firmowo, a nie robione w domu, na przyklad, to
    powinno byc ok, bo oni najbardziej sie boja swiezej zywnosci, takiej jak warzywa
    i owoce, no i tez nabial. Nie ma znaczenia, czy masz to w bagazu podrecznym, czy
    normalnym.
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you live."
    (Granny Weatherwax)
  • 17.09.07, 05:06
    Tak , ale lepiej zadeklarowac ,ze sie wwozi zywnosc w przeciwnym
    wypadlu moga byc nieprzyjemnosci na lotnisku. DObrze jest przeczytac
    uwaznie deklaracje celna i zakreslic co wwozi sie z wymienionych tam
    rzeczy.
  • 17.09.07, 14:57
    dzieki serdeczne jeszcze raz , batoniki nie sa takie krytyczne ,
    mozemy , a w zasadzie moj maz , bedzie musial sie bez nich obyc ,
    nie chce miec zadnych problemow na lotnisku .....dzieki jeszcze raz
  • 19.09.07, 09:54
    Madrze czy nie, ale ja zadeklarowalam nawet posiadany kapelusz
    slomkowy, gdyz byl pochodzenia roslinnego smile
    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.