Dodaj do ulubionych

kto lubi kiwusów?

18.08.07, 20:57
nie byłem w NZ. ale się wybieram. zauwazyłem, że internauci często źle piszą o
kontaktach z nowozelandczykami. dlaczego? czy ktoś w ogol lubi kiwusów?
--
inne_widoki
Edytor zaawansowany
  • 18.08.07, 21:11
    Nowozelandczycy to bardzo otwarty, wesoly i bezstresowy narod. Malo
    juz takich ludzi zostalo na swiecie..... Przecietny Polak nigdy nie
    zrozumie nowozelandzkiej natury, bedzie probowal ja podciagnac pod
    swoj system widzenia swiata i stad biora sie niepochlebne wpisy
    polskich umyslow.Bo jesli ktos jest otwarty to dla Polaka znaczy
    frajer lub naiwniak , wesoly to glupi , bezstresowy to
    zacpany .... i tak by mozna by to po krotce okreslic.
  • 18.08.07, 22:14
    być może masz rację, ale czytałem jak to kiwusi sa właśnie nieufni, niechętni i
    kpia z obcych. pewnie co osoba to inne doswiadczenia.
    --
    inne_widoki
  • 19.08.07, 08:29
    Kiwusi maja inny temperament niz Polacy i to wraz z barieria jezykowa jest
    przyczyna licznych nieporozumien i niecheci. Zdecydowana wiekszosc to uprzejmi
    ,zyczliwi , dobrze wychowani ludzie. Malo jest tutaj chamstwa , dosc
    powszechnego w Polsce ( moze zreszta teraz sie to zmienilp ? juz wiele lat
    minego odkad wyjechalam z kraju) .
    Jednak nie powiedzielabym tego ,Kiwi sa otwarci. To Polacy sa raczej bardziej
    otwarci i spontaniczni. Uprzejmosc Kiwi jest bardziej powierzchowna i w stosunku
    do emigrantow trzymaja sie raczej na dystans. Oczywiscie nie wszyscy.
    Bez watpienia rowniez oceniaja negatywnie niedociagniecia jezykowe przybyszow z
    innych krajow.
  • 19.08.07, 09:50
    A ja bym sie chciala dowiedziec, czy kiedy mowicie "kiwusi" to macie na mysli
    wszystkich mieszkancow Nowej Zelandii? Czy moze tylko bialych emigrantow z
    krajow anglosaskich?

    Troche trudno mi uwierzyc, ze wszyscy tam tak samo sie zachowuja - w koncu pelno
    tam Azjatow, ludzi z roznych okolicznych wysp, Maorysow itd. Wyrosli w roznych
    kulturach, maja rozne wzorce zachowania - czy pobyt w Nowej Zelandii wszystkich
    ujednolicil?

    Z tego co ja zaobserwowalam rodzina mojego kiwiego jest przyjazna i wyluzowana,
    chociaz czasami denerwujaco "arystokratyczna" i zachowuja sie jakby NZ byla ich
    wlasnoscia. Raz im powiedzialam, ze chce sie przeprowadzic do NZ bo tu wszyscy
    sa emigrantami. Troche ich zamurowalo, a potem przyznali, ze oni rzeczywiscie
    tez... a tak im sie wydawalo, ze tacy sa tutejsi wink

    Ale z poznanych w UK kiwich (bialych, anglosaskich) to tak pol na pol. Jedno
    dziewcze zostalo wywalone z pracy za bycie chamska i grubianska.
  • 19.08.07, 12:26
    kasia763 napisała:

    > A ja bym sie chciala dowiedziec, czy kiedy mowicie "kiwusi" to macie na mysli
    > wszystkich mieszkancow Nowej Zelandii? Czy moze tylko bialych emigrantow z
    > krajow anglosaskich?
    >
    Tubylcow oczywiscie , czyli Anglosaksonow i Maorysow tez.
    To samo odnosi sie do Azjatow , ktorzy mieszkaja tutaj od pokolen, ale nie
    odnosi sie do nowoprzybylych immigrantow.
    Ja moge pisac tylko o ludziach , z ktorymi obcuje a sa to w przewazajacej
    wiekszosci Europejczycy,
  • 19.08.07, 22:31
    Ja lubie. Za to, o czym pisze beatrix plus to ze wiekszosc Kiwich
    ogolnie lubi ludzi, nie popadajac przy tym w skrajnosci milosci i
    nienawisci. I nie wydaje mi sie, zeby Kiwi byli jacys szczegolnie
    nieufni w stosunku do obcokrajowcow, ale moze po prostu przesiaklam
    juz anglosaskoscia i nie zwracam uwagi. Wydaje mi sie ze Kiwi
    ogolnie sa ciekawi "innych", zwlaszcza Europejczykow (w stosunku do
    narodow z Azji faktycznie coraz wiecej wyczuwa sie niecheci), i
    jezeli pytaja "skad jestes?" pytaja zyczliwie i z czystej
    ciekawosci. Wielokrotnie spotkalam sie natomiast z opiniami naszych
    rodakow, ze maja dosc tego typu pytan ze strony tubylcow, ze to
    dyskryminacja, wytykanie naszej innosci i temu podobne. Z drugiej
    strony kiedy nam pasuje podkreslic nasza innosc, robimy to bez
    zenady, niekiedy wrecz bezczelnie, namolnie udowadniajac wyzszosc
    naszego Bozego Narodzenia nad kiwuskim, pilki noznej nad rugby,
    naszego ogolnego obycia i wiedzy nad obyciem i wiedza Kiwich...

    Zgadzam sie natomiast, ze wazna jest znajomosc jezyka, starsi ludzie
    moze maja cierpliwosc tlumaczyc slowo po slowie niuanse dowcipow,
    mlodsi oczekuja ze sie bedziesz smial razem z nimi i jeszcze cos od
    siebie dorzucisz. Wydaje mi sie tez, ze dluzej niz w Polsce (takiej
    jaka ja pamietam) trwa tutaj okres docierania sie, kiedy nie wypada
    zadawac osobistych pytan a rozmawia sie glownie na tematy ogolne,
    kiedy spotkania odbywaja sie na gruncie neutralnym, a jak u kogos w
    domu to za zaproszeniem.

    Wiekszosc z nas przyjezdza do NZ w wieku doroslym, kiedy nie zawiera
    sie tak latwo i szybko przyjazni jak za czasow szkolnej lawy, a te
    przyjaznie zawarte w szkole czy na studiach stanowia zwykle wzor do
    porownan. Wydaje mi sie, ze gdyby zamiast przenosic sie do NZ
    przenieslibysmy sie do innego miasta w Polsce, i probowali zawrzec
    nowe przyjaznie z ludzmi, ktorzy maja na glowie prace, rodzine i
    tysiac innych rzeczy, nie byloby to wcale latwiejsze.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 20.08.07, 09:54
    poledownunder napisała:

    > Ja lubie. Za to, o czym pisze beatrix plus to ze wiekszosc Kiwich
    > ogolnie lubi ludzi, nie popadajac przy tym w skrajnosci milosci i
    > nienawisci. I nie wydaje mi sie, zeby Kiwi byli jacys szczegolnie
    > nieufni w stosunku do obcokrajowcow, ale moze po prostu przesiaklam
    > juz anglosaskoscia i nie zwracam uwagi. Wydaje mi sie ze Kiwi
    > ogolnie sa ciekawi "innych", zwlaszcza Europejczykow (w stosunku do
    > narodow z Azji faktycznie coraz wiecej wyczuwa sie niecheci), i
    > jezeli pytaja "skad jestes?" pytaja zyczliwie i z czystej
    > ciekawosci. Wielokrotnie spotkalam sie natomiast z opiniami naszych
    > rodakow, ze maja dosc tego typu pytan ze strony tubylcow, ze to
    > dyskryminacja, wytykanie naszej innosci i temu podobne. Z drugiej
    > strony kiedy nam pasuje podkreslic nasza innosc, robimy to bez
    > zenady, niekiedy wrecz bezczelnie, namolnie udowadniajac wyzszosc
    > naszego Bozego Narodzenia nad kiwuskim, pilki noznej nad rugby,
    > naszego ogolnego obycia i wiedzy nad obyciem i wiedza Kiwich...
    >
    Pole, ja na ogol nie podkreslam wyzszosic kutury polskiej lub europejskiej nad
    Kiwi, nie krytykuje glosno tutejszego chleba ani tym bardziej rugby bo rozumiem
    ,ze nie jestem stad i szanuje tutejsze zwyczaje i tradycje, Pomimo to czasami
    nie posiadam sie ze zdumienia nad brakiem wiedzy ogolnej ludzi tutaj. Oczywiscie
    nie odnosi sie to do wszystkich. Z moich ( moze mylnych ) obserwacji wynika ,ze
    duzy procent ludzi , ktorzy nie podrozuja nie ma specjalnego pojecia ani o
    historii ani o geografii. Mialam juz takie pacjentki - nastoletnie uczennice
    liceum , ktore pytaly mi sie czy my w Polsce mamy swoj jezyk! Oczywiscie nie
    wspomne o tym ,ze wiekszosc z nich nie ma absolutnie pojecia gdzie ta Polska
    moze sie znajdowac.
    Mam kolezanke stad , nie uczono jej w szkole niczego z zakresu literatury
    europejskiej , nigdy nie slyszala np o Balzaku , czy Tolstoju , lista dluga , o
    historii antycznej nie wspomne , mam znajomego inzyniera z Auckland , ktory sam
    mi powiedzial ,ze o Mozarcie nie wiedzialby nic , gdyby nie to ,ze szczesliwym
    trafem mial okazje uslyszec cos niecos o tym kompozytorze w Szkole Filozofii w
    Auckland. Czego oni ucza w tych szkolach??
    I za co ci nielubiani studenci z Azji placa tutaj takie ciezkie pieniadze ?
    OK profesjonalna edukacja np medycyna jest tutaj na dobrym poziomie , ale wiedza
    ogolna jest zenujaca.

  • 20.08.07, 11:54
    iza42 napisała:

    >ale wiedza ogolna jest zenujaca.

    nie mowie, ze nie jest, ale jezeli glosimy takie opinie swiezo
    poznanym kiwim (a zdarza sie, bylam swiadkiem), trudno sie dziwic ze
    ci nie czuja do nas milosci od pierwszego wejrzenia.

    a poza tym tak jak sa kiwusi, ktorzy maja wiedze ogolna na niskim
    poziomie, sa i tacy, ktorzy zapedza niejednego w kozi rog, i to w
    najmniej spodziewanych miejscach. swego czasu pojechalam ze
    znajomym Polakiem w roli pomocy jezykowej na jazde probna kiedy sie
    staral o prace jako kierowca autobusu w lokalnym MPK. Pan, ktory go
    testowal, od wielu lat kierowca autobusow MPK, strasznie sie
    ucieszyl, ze jestesmy z Polski, i zaczal rzucac takimi szczegolami z
    roznych bitew z historii Polski, kto z kim gdzie i jak, ze polozylam
    uszy po sobie. Pan pewnie liczyl, ze mu cos do wiedzy dorzuce, ale
    sie przeliczyl. to mi sie bardzo u kiwich podoba - to czym sie
    zajmuja zawodowo i jak zarabiaja na zycie czesto nie jest
    wyznacznikiem ich wiedzy i zainteresowan, wiekszosc ludzi ktorych
    znam ma rozne ciekawe hobby nawet jezeli za dnia wykonuja bardzo
    przecietna prace.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 20.08.07, 15:05
    cholera, a ja mam prawo jazdy na autobus! moze sie zaciągne do tamtejszego mpk?
    wink co do wiedzy ogolnej, to moze mylnie, ale uwazam, ze w ogole nacje
    anglosaskie lub pobliskie maja takie wyobrażenie, ze sa centrum swiata i to
    swiat ma sie uczyc od nich i o nich. stad efekt, ze to my wschodnioeuropejscy
    prowincjusze wiedzę ogólną mamy jednak szerszą.
    --
    inne_widoki
  • 20.08.07, 21:51
    innewidoki napisał:

    > cholera, a ja mam prawo jazdy na autobus! moze sie zaciągne do
    tamtejszego mpk?

    czemu nie? zdziwilam sie jak latwo chlopak dostal oferte pracy.
    zarobki niespecjalne, ale masz dzieki temu wize do pracy.


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 28.08.07, 02:41
    Hej!

    Zapewne pan ten byl doktorem historii z jakiegos kraju w Europie centralnej, lub
    przynajmniej magistrem. W przypadku NZ nie moge sobie wyobrazic innej pracy dla
    historyka niz kierowca autobusu wink

    A.

    > swego czasu pojechalam ze
    > znajomym Polakiem w roli pomocy jezykowej na jazde probna kiedy sie
    > staral o prace jako kierowca autobusu w lokalnym MPK. Pan, ktory go
    > testowal, od wielu lat kierowca autobusow MPK, strasznie sie
    > ucieszyl, ze jestesmy z Polski, i zaczal rzucac takimi szczegolami z
    > roznych bitew z historii Polski, kto z kim gdzie i jak, ze polozylam
    > uszy po sobie. Pan pewnie liczyl, ze mu cos do wiedzy dorzuce, ale
    > sie przeliczyl. to mi sie bardzo u kiwich podoba - to czym sie
    > zajmuja zawodowo i jak zarabiaja na zycie czesto nie jest
    > wyznacznikiem ich wiedzy i zainteresowan, wiekszosc ludzi ktorych
    > znam ma rozne ciekawe hobby nawet jezeli za dnia wykonuja bardzo
    > przecietna prace.
    >
  • 28.08.07, 03:15
    Pan byl kiwim, co wyraznie wynika z tekstu postu. Mam wrazenie, ze
    czytasz i piszesz na akord, byle wiecej, byle szybciej. Gdzie Ci
    sie tak spieszy?

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 28.08.07, 05:43
    Obawiam sie ze trudno mi sie z togo zgodzic. Jaka jest wiec definicja kiwusa?
    Czy emigrant z Europy centralnej po 15 latach mieszkanaia w NZ jest Kiwi czy nie
    jest wink ?
  • 28.08.07, 06:09
    to pytanie juz bylo ponizej. tudziez odpowiedz nan.

    wolniej, wolniej wstrzymaj konia, dokad pedzisz...cisnie mi sie na
    usta.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 28.08.07, 06:34
    Zapewne ten kierwoca to byl jakis profesor historii z Rosji lub Europy
    Centralnej jak juz pisalem. Zobacz np ten przyklad:

    www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/news.html?in_article_id=462888&in_page_id=1770&ICO=NEWS&ICL=TOPART
    Moj kolega Pawel tez musial schowac dyplom do kieszeni by dostac robote w NZ.

    Pawel pokazywal dyplomy z Polski i Szwecji. Pokazywal wyroznienie i historie
    pracy, byl m.innymi jednym z glownych inzynierow produkcji w ogromnej fabryce
    samochodow nalezacej do jednego z bardziej znanych prducentow samochodow w Eropie.

    Nawet z nim nie chcieli gadac.

    By sie nie nudzic i miec kontakt z zawodem Pawel schowal papiery i pracowal w
    warsztacie jako mechanik. Swietny gosc. Szkoda ze ich juz nie ma w NZ. Bardzo mi
    zaimponowal, nawet nie byl zbytnio rozgoryczony takim podejsciem, mial tu fajne
    wakacje i juz go nie ma w NZ.

  • 28.08.07, 22:32
    nie wiem czemu sie tak wsciekle upierasz przy tym profesorze z
    europy centralnej i nie mozesz dopuscic mysli, ze ktos spoza europy
    wschodniej moze sie interesowac jej historia i ja znac. to ja
    rozmawialam z tym gosciem, nie ty, i powtarzam ze jest urodzonym
    kiwim. ale skoro ty i tak wiesz lepiej, nie mamy o czym dyskutowac.

    nie bardzo wiem jak sie do tematu ma pawel, dodam tylko ze na
    kazdego pawla jest w nz przynajmniej jeden nie-pawel, ktory niczego
    nie musial chowac do kieszeni, zeby moc znalezc tu zadowalajaca
    prace. roznie sie ludziom w zyciu uklada.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 21.08.07, 13:51
    lubi ? ja

    nawet powiem wiecej pokochałam jednego takiego ;D

    ogólnie kiwisi mi znani tutaj są mili na początku do wszystkich , dają taki
    jakby kredyt zaufania. a ze często my ich zawodzimy, to go cofają i już tacy
    mili nie są, i to raczej nasza własna wina.

    nie wszyscy "najlepsi kiwi-przyjaciele" mojego męza tutaj okazali się faktycznie
    wartymi przyjaźni. ale to chyba w każdym narodzie tak jest, ze po lepszym
    poznaniu się z człowiekiem albo zacieśnia kontakt, albo zrywa, albo zostaje
    "kolegą". to ze oni Kiwi są, nie ma znaczenia. oni dają powiedzmy "lepszy start"
    znajomością.

    ja raczej zaczynam od dystansu i powiedzmy lekkiej podejrzliwości co do zamiarów
    i potem albo się przekonuję do człowieka albo nie. a Kiwi odwrotnie mają.

    tych tam w NZ wspominam bardzo miło ogólnie. nei spotkałam sie z brakiem
    życzliwości, poza jednym jedynym przypadkeim gdy "strażnik" kościółka dobrego
    pasterza zamknął nam drzwi przed nosem (a chcieliśmy tylko zerknąć!) w hasłem ze
    jest juz 2 min po 17 wiec koniec zwiedzania. wróćcie jutro. a my specjalnie
    jechaliśmy taką drogą zeby tam zajrzeć. następnego dnia byliśy oczywiście
    kilkaset km dalej... ehhhh

    poza tym jednym jedynym przypadkiem kiwi zawsze byli dla nas bardzo mili pomocni
    itp.

    natomiast na początku mnie dziwiła "nierodzinność" rodziny mojego meza. tzn.
    porównywałam do mojej rodziny, gdzie gościa się podejmuje, czeka z obiadem,
    deserem zagaduje, martwi czy się dobrze bawi, czy widział co trzeba, zabiera na
    zwiedzanie itp itd, a rodzina kiwich pierwszego dnia nas przywitała, dała obiad,
    bo akurat reszta jadła i na tym się skończyło. całe 2 kolejne tygodnie byliśmy
    praktycznie zdani sami na siebie, w tym tez w kwestii jedzenia i transportu
    (którego nie mieliśmy... wrrrrrrrr autobusy w CHCH!) dla mnie to niegościnność.
    dla nich ponoć normalne zachowanie... no nic kwestia punktu widzenia. M nie
    widział w tym nic dziwnego.
  • 21.08.07, 23:40
    kiwigirl napisała:

    > poza jednym jedynym przypadkeim gdy "strażnik" kościółka dobrego
    > pasterza zamknął nam drzwi przed nosem (a chcieliśmy tylko
    zerknąć!) w hasłem ze jest juz 2 min po 17 wiec koniec zwiedzania.
    wróćcie jutro.

    wiele nie straciliscie. bylam w srodku i wiele tam nie ma, caly
    urok kosciolka polega na jego usytuowaniu w terenie. zreszta to
    samo dotyczy wiekszosci kosciolkow, niektore z zewnatrz sa calkiem
    sliczne, ale od srodka zupelnie lyse w porownaniu z przepychem
    kosciolow europejskich.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 22.08.07, 12:55
    nie chodzi o wystrój, tylko coś ponoć tam jest takiego ze jak się parzy na
    ołtarz to zanim jest okno na jezioro czy jak - jakieśtam super wrażenie to ma
    robić big_grin

    obeszliśmy wokół, pooglądaliśmy widoki i tyle.
  • 05.11.07, 21:19
    Kiwigirl, wiem ze to nie to samo, ale ze przejezdzalam to sie
    zatrzymalam i zrobilam zdjecie specjalnie z mysla o Tobie. Wewnatrz
    nie wolno robic zdjec, wiec zrobilam ze schodkow na zewnatrz przez
    wewnatrz, wiec takie sobie wyszlo i do tego krzywe...
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,729,71560804,71561533.html
    Musze powiedziec, ze mnie jakos specjalnie nie poruszyl widok, ale
    ogolnie z jakiegos powodu nie przepadam za Tekapo. Z jednej strony
    ladny obrazek jak z widokowki, a z drugiej tama, baza wojskowa i
    zespol kawiarniano pamiatkarski i naprawde dobrze trzeba patrzec
    zeby to ladne widziec nie widzac tego brzydkiego. Wole bardziej
    dzikie miejsca.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 06.11.07, 17:00
    hej ! dzieki !!

    ja niespecjalnie bogobojna, wielkie kamienne ołtarze wręcz jeszcze dodatkowo
    mnie zniechecają, ale jakbym miała widok tego typu to może bym sie skusiła
    czasem na jakąś chwilkę zadumy ... big_grin
  • 21.08.07, 20:00
    Ja lubiesmile

    Mam jedna bliska kolezanke Kiwuske. Gdy sie poznalysmy na Play Group byla bardzo
    mila, ale nie potrafilam ocenic, czy lubi mnie bardziej niz tak normalnie, czy
    po prostu jest mila. Zrozumialam, ze lubi mnie bardziejwink, gdy zaprosila mnie na
    impreze do domu. Potem juz dostalam bardzo wiele zyczliwosci. Bylam zaskoczona
    jak wiele i jak bliskie stalysmy sie sobie w krotkim czasie.

    Mysle, ze ludzie oceniaja Kiwich jako chlodnych ludzi, bo Slowianie sa bardzo
    emocjonalni. Mnie na przyklad po powrocie z NZ przeszkadza ta nasza
    emocjonalnosc. Nie podoba mi sie, ze lekarz niezadowolony ze swojej sytuacji
    "przelewa" na mnie swoj problem. Nie lubie tez tego komentowania wszystkiego i
    wszystkich. My bardzo szybko dzielimy sie uczuciami i opiniami, a czasem nie
    jest to na miejscu lub czesm zbyt wiele tego wokol.
  • 28.08.07, 02:57
    Pytanie jest bez sensu, i dziwie sie ze jeszcze tego nikt nie zauwazyl. Lubi sie
    (badz nie) poszczegolnych ludzi a nie "kiwi" czy "nie kiwi". Takie
    generalizowanie jest nie na miejscu i raci troche nacjonalizmem.

    Ja osobiscie w robocie mialem 3 fajne kiwi ale 2 mi sie wyniosly do Europy.
    Mialem tez kupe malo fajnych doswiadczen z mieszkancami NZ ktore probowaly mnie
    zrypac po chamsku z kasy i nawet sie tego nie wstydzili.

    Co do bariery kulturowej to jest to juz zupelnie inna sprawa. Miedzy slowianami
    a anglosasami istnieje duza roznica w kulturze i zyciu. Ale to juz jest temat na
    inna i to dluga dyskusje.

  • 28.08.07, 04:52
    wcale nie uwazam, ze pytanie jest bez sensu. generalizowanie,
    jakkolwiek niesluszne, jest trudne do unikniecia. i na tym forum i
    na wielu innych ciagle pojawiaja sie negatywne generalizacje, ze
    tych sie nie lubi, ci kradna, ci wykupuja domy i napedzaja inflacje,
    ci naciagaja, ci sie lenia. fajnie wiec, ze ktos zaproponowal
    generalizacje pozytywna.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 09.11.07, 08:25
    Zacznijmy od definicji...
    "Kiwi" to Nowozelandczyk "koloru jasnego", osobnik wzgglednie osobniczka
    urodzony(a) w tym kraju; Maorys w NZ jest "Maori" a "Kiwi" staje sie dopiero
    poza NZ. A zatem nie sa "Kiwi" Azjaci, nie sa nimi takze "imigranci z Europy
    Centralnej z 15 latami stazu" itd itp.
    Padlo tu wiele kategorycznych stwierdzen o ogolnej wiedzy przecietnego "Kiwi".
    Przypuszczam ze wiedza przecietnego Polaka wcale nie jest wyzsza. Co na ten
    przyklad wie przecietny Polak o NZ?
    Ilu polskich inzynierow slucha Mozarta? Ilu polskich pracodawcow witaloby z
    usmiechem na ustach posiadacza nz-dzkich kwalifikacji? Ilu z wyzej wymienionych
    pracodawcow rozumialoby czym sa owe kwalifikacje? Kto jest bardziej biegly w
    ywkorzystywaniu bliznich?
    I mozna by tak ciagnac do upadlego, ale po co?

    A teraz odpowiedz na pytanie czy ja lubie "Kiwi"? Niektorych tak, innych nie i
    nie ma tu zadnego znaczenia to kim sa z pochodzenia, tylko jacy sa...

  • 09.11.07, 19:13
    astarte4 napisał:

    > Zacznijmy od definicji...
    > "Kiwi" to Nowozelandczyk "koloru jasnego", osobnik wzgglednie osobniczka
    > urodzony(a) w tym kraju; Maorys w NZ jest "Maori" a "Kiwi" staje sie dopiero
    > poza NZ. A zatem nie sa "Kiwi" Azjaci,

    Jak widac wszystko wiesz lepiej. Ciekawe skad czerpiesz te informacje? A czy pol
    lub cwierc Maorys koloru jasnego to juz Kiwi czy jeszcze nie ? I jakim cudem
    Maorysi ulegaja tej Kiwi transformacji dopiero poza granicami kraju ?

    > Padlo tu wiele kategorycznych stwierdzen o ogolnej wiedzy przecietnego "Kiwi".
    > Przypuszczam ze wiedza przecietnego Polaka wcale nie jest wyzsza. Co na ten
    > przyklad wie przecietny Polak o NZ?
    > Ilu polskich inzynierow slucha Mozarta?

    Na ogol wiedza ,ze taki kraj istnieje i gdzie mniej wiecej sie znajduje , ale
    oczywiscie zdarzaja sie tacy co nic nie wiedza.
    NIe wiem ilu polskich inzynierow slucha Mozarta , nie liczylam, ale tu akurat
    nie chodzilo mi o sluchanie muzyki tylko wiedze , ze taki kompozytor istnieje.
    Ilu polskich pracodawcow witaloby z
    > usmiechem na ustach posiadacza nz-dzkich kwalifikacji? Ilu z wyzej wymienionych
    > pracodawcow rozumialoby czym sa owe kwalifikacje?

    Mysle ,ze ci co znaja angielski zrozumieliby bez przeszkod a ci co nie znaja
    skorzystaliby z uslug tlumacza . Odwaze sie powiedziec , ze NZ kwalifikacje
    bybyby w Polsce pewnie milej widziane niz rodzime.
    Kto jest bardziej biegly w
    > ywkorzystywaniu bliznich?

    Ns to pytanie moze sama odpowiedz skoro je zadalas , ja nie wiem i specjalnie
    nie interesuja mnie takie porownania.


    > I mozna by tak ciagnac do upadlego, ale po co?

    Te kilkanasice postow nazywasz ciagnieciem do upadlego ? Jezeli nie podoba Ci
    sie "ciagniecie "tego tematu ( ostatni wspis przed Twoim byl chyba ponad miesiac
    temu ) to po prostu ignoruj i oszczedz sobie nerwow .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.