Dodaj do ulubionych

Interesujacy wywiad z ministrem immig. D. Cunlif

28.08.07, 08:18
"we've done some survey work, some interesting facts that people would be
interested in, one a migrant's less than half as likely as someone born in New
Zealand to draw a benefit, pretty interesting, that around 90% of employers
who take on a migrant are thrilled with them, and more than 96% of migrants
who come to New Zealand are really happy to be here."

Wyglada na to ze minister immigracji w NZ potweirdza dokladnie to o czym pisal
Cashoob (oby mu w Polsce zycie lekkim i przyjemnym bylo).

Edytor zaawansowany
  • 28.08.07, 21:45
    CZyli to ze 96% emigrantow jest really happy to be in NZ ?A mnie sie
    wydawalo ze on twierdzil wrecz przeciwnie?
  • 28.08.07, 22:03
    No wlasnie to jest dokladna odwrotnosc tego, o czym pisal Cashoob.
    Wczytaj sie w to dokladnie, Adamovski. Propaganda rzadowa nigdy nie
    bedzie anty wobec aktualnej jego polityki smile
    --
    "There's a billion places like home. But only one of 'em's where you
    live." (Granny Weatherwax)
  • 29.08.07, 02:08
    Hej!

    Jestem pod wrazeniem jak to niektore osoby odfiltrowuja informacje ktore im nie
    pasuja. Chodzilo mi o to ze immigranci pracuja na kiwi ktorzy biora sobie
    zasilki od panstwa i pracuja na czarno.

    Informacja podana przez ministerstwo immigracji ze 96% immigranotw jest happy
    jest dla mnie osobiscie malo wiarygodna. Trudno by ministerstwo immigracji
    podowalo infrmacje ktore stawiaja je w zlym swietle.
  • 29.08.07, 04:20
    Ja jestem pod wrazeniem tego, jak niektore osoby nie tyle
    odfiltrowuja informacje ktore im nie pasuja co odwracaja kota
    ogonem, zeby im pasowalo.

    Imigranci tak samo pracuja na kiwi na zasilkach (na o wiele mniejsza
    skale) jak bezdzietni pracuja na wyksztalcenie cudzych dzieci,
    zdrowi na niepelnosprawnych itp. itd. Dobrze Ci zycze, ale pomysl,
    ze moze nadejdzie taki dzien, kiedy i Ty bedziesz musial skorzystac
    z uslug finansowanych przez podatki placone przez innych. Po to
    jest system podatkowy. Jezeli uwazasz sie za ofiare konspiracji
    rzadu NZ majacej na celu sprowadzenie tu Ciebie i innych do
    niewolniczej pracy na korzysc leniwych kiwi, moze znajdz sobie inny,
    sprawiedliwszy kraj z bardziej Ci odpowiadajacym systemem
    podatkowym. Zycie jest za krotkie, zeby sie tak meczyc.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 29.08.07, 06:43
    Dziekuje za odpowiedz.

    Mam wrazenie ze stosujesz bardzo ostre kryteria co do osob z ktorymi dyskutujesz.

    Mi sie podoba w NZ co nie znaczy bym musial automatycznie udawac ze nie widze
    malo fajnych stron mieszkania w tym kraju. Nie wiem czy sie nie zwine wkrotce
    jak radzisz ale to zupelnie inna sprawa nie zwiazana z niczym o czym pisalismy
    na tym forum.

    Z twojej wypowiedzi wynika ze jak komus cos sie nie podoba to ma sie z tad zwijac.

    Dlaczego uwazasaz ze ludzie nie maja prawa np mieszkac w NZ i miec obiekcje co
    do niektorych aspektow zycia w NZ?
  • 29.08.07, 07:42
    adamovski napisał:

    > Dlaczego uwazasaz ze ludzie nie maja prawa np mieszkac w NZ i miec
    obiekcje co do niektorych aspektow zycia w NZ?

    Wcale tak nie uwazam, i sama wiele rzeczy krytykuje, co latwo
    zauwazyc jezeli sie poswieci troche czasu na poczytanie tego co na
    tym forum zostalo napisane. Wkurza mnie natomiast niemilosiernie
    motyw pokrzywdzonego imigranta, na ktorego tylko wszyscy czyhaja
    zeby wykorzystac, oszukac, naciagnac i zbudowac sobie dobrobyt na
    jego niewolniczej pracy, wszystko od niego biorac a nic w zamian nie
    dajac. Bo moim skromnym zdaniem ten kraj daje nam bardzo wiele, a
    nie musi. Nikt nam tu nie kazal przyjezdzac, nikt nie kaze
    zostawac. Dlatego walcze z propaganda w stylu "Chodzilo mi o to ze
    immigranci pracuja na kiwi ktorzy biora sobie zasilki od panstwa i
    pracuja na czarno". Zawsze istnieje niebezpieczenstwo, ze ktos w
    nia uwierzy. Pozdrawiam.


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 29.08.07, 10:02
    Nie wiem jak sie sprawa ma z zasilkami dla bezrobotnych ale jestem w stanie duzo
    powiedziec na temat tzw sickness benefit , ktorego posiadanie tutaj podobno sie
    oplaca bo placa wiecej niz za zasilek a poza tym mozna z niego korzystac w
    nieskonczonosc.
    Z mojego doswiadczenia wynika ,ze glownymi benefaktorami tych zasikow sa Kiwi ,
    emigrantow jest niewiele ( nie znam statystyk co prawda , wiec nie bede w stanie
    tego udowodnic). Spotkalam paru Somalijczykow ,ktorzy sie o ten zasilek ubiegali
    a poza tym z cudzoziemcow prawie nikogo. Oczywiscie nie mam zamiaru psioczyc na
    tych , ktorzy naprawde sa chorzy i tego zasilku potrzebuja. Najbardziej jednak
    wkurza mnie fakt ,ze z tego zasilku korzystaja ludzie , ktorym z wielu wzgledow
    "nie oplaca sie pracowac " a wiec ci, ktorzy latami naduzywaja alkoholu i
    narkotykow , tacy co to twierdza ,za maja depresje ale nie chca sie na nia
    leczyc , tacy co twierdza ,ze ich boli w krzyzu albo gdzie indziej,czyli po
    prostu tacy , ktorym nie chce sie pracowac.
    Tacy ludzie ida do lekarza i z reguly dostaja od reki taki zasilek.
    Narkomani i alkoholicy maja z czego finansowac swoje nalogi a ci ktorzych boli w
    krzyzu moga lezec do gory brzuchem i narzekac ,ze im ten wyzej wymieniony brzuch
    rosnie.
    Pare miesiecy temu na sympozjum organizowanych przez Auckland University
    mielismy dyskusje z lekarzem , ktory prowadzi CADs w Auckland . Byl on zdania
    ,ze tym ludziom , nalezy wypisywac sickness benefit bo taka postawa jego
    zdaniem zapobiega przestepczosci. Dla mnie jest to rzecz nie do przyjecia.
    Dlaczego podatnik musi finansowac czyjes nalogi? Przeciez to absurd.
    Chyba sa inni bardziej potrzebujacy ludzie w tym kraju??
  • 29.08.07, 22:42
    z tym sie nie sprzeczam, ale za chora polityke obecnego rzadu majaca
    na celu uzaleznienie spoleczenstwa od panstwowych datkow placa
    wszyscy pracujacy w nz, imigranci sie w zaden sposob tutaj nie
    wyrozniaja. jest wiele przywilejow ktore sa dla imigrantow dostepne
    na dzien dobry, jezeli zalatwia sobie wize pobytowa przed przyjazdem
    do nz, co jest mozliwe i zalecane. takie osoby, nie przepracowawszy
    jeszcze w nz jednego dnia, sa uprawnione do opieki szpitalnej,
    bezplatnego (o tyle o ile jest ono bezplatne) szkolnictwa,
    glosowania w wyborach jezeli nie podoba im sie system podatkowy i
    chca zmiany. traca moze ci, ktorzy sa na tymczasowych wizach
    pracowniczych i placa podatki nie majac dostepu do swiadczen, ale
    tak jest chyba na calym swiecie. zakladajac (a przy wizie
    tymczasowej takie zalozenie jest chyba na miejscu) ze taka osoba
    wroci do domu po uplywie dwuletniej wizy albo pojedzie gdzies dalej,
    ile tak naprawde tych podatkow w tym czasie wypracuje? nie wiem czy
    wystarczy tego na najprostszy zabieg szpitalny.

    dal mi do myslenia argument lekarza z sympozjum. jezeli faktycznie
    utrzymywanie roznych uzaleznionych na zasilkach zapobiega
    przestepczosci to moze i takie podejscie jest bardziej oplacalne. o
    ile pamietam "doba hotelowa" w wiezieniu kosztuje podatnika $250,
    zasilek prawdopodobnie tylko niewiele wiecej tygodniowo. jaka
    oszczednosc!

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 30.08.07, 10:46
    poledownunder napisała:

    zakladajac (a przy wizie
    > tymczasowej takie zalozenie jest chyba na miejscu) ze taka osoba
    > wroci do domu po uplywie dwuletniej wizy albo pojedzie gdzies dalej,
    > ile tak naprawde tych podatkow w tym czasie wypracuje? nie wiem czy
    > wystarczy tego na najprostszy zabieg szpitalny.

    Pole, ja wizie tymczasowej wypracowalam jakies $60000.00 podatku .
    Czy uwazasz ,ze jest to za malo na najprostszy zabieg szpitalny ?

    > dal mi do myslenia argument lekarza z sympozjum. jezeli faktycznie
    > utrzymywanie roznych uzaleznionych na zasilkach zapobiega
    > przestepczosci to moze i takie podejscie jest bardziej oplacalne. o
    > ile pamietam "doba hotelowa" w wiezieniu kosztuje podatnika $250,
    > zasilek prawdopodobnie tylko niewiele wiecej tygodniowo. jaka
    > oszczednosc!

    Moze i jest ale wcale nie gwarantowana bo nie ma sposobu przewidziec z ktorego
    narkomana i alkoholika zrobi sie przestepca. Dla mnie jest to jednak bardzo
    niesprawiedliwa i tchorzliwa metoda . NIesprawiedliwa , bo krzywdzi innych ludzi
    , ktorzy cierpia niedostatki , i ktorym przydaloby sie troche wiecej pieniedzy ,
    niemoralna bo nagradza ludzi do podtrzymywania nalogow bez odpowiedzialnosc za
    nie , tchorzliwa bo zacheca lekarzy do chowania glowy w piasek i wypisywania
    zaswiadczen bo to najprostsze i nie kosztuje wiele pracy a jeszcze zarobic na
    tym mozna.
  • 30.08.07, 03:35
    Poledownunder, nie wiem o jakim micie mowisz.

    Cala polityka immigracyjna NZ jest podporzadkowana temu by NZ zarobila na
    emigrantach a nie do nich dokladala.

    1) NZ zarobia na emigrantach przywozaczych oszczednosci do NZ
    2) Emigranci pracujac za male pieniadze wzmacniaja konkurencyjnosc gospodarki NZ
    3) zapelniaja luki na rynku pracy po Kiwi przenoszacych sie do AU i UK

    Jest to bardzo jasne i czytelne kryterium co mi sie bardzo podoba. Zanim
    zaczniesz mi zaprzeczac zobacz wywiad z ministerm immigration:

    The Skilled Migrant Category (SMC) is the main avenue to residence for migrants
    with the skills and experience New Zealand needs. It has been operating since
    2003. It is a points based policy that provides for people to be granted
    residence if they have the skills, qualifications and experience to contribute
    to New Zealand economically and socially.

    Czyli jak z tego wynika to ma wlasnie tak byc jak jest ze duzo migrantow ma
    zapieprzac a tubylcy w duzej mierze siedza na zasilkach fundowanych przez
    immigrantow placacych podatki bo taki jest jeden z celow polityki immigracyjnej NZ.

  • 30.08.07, 04:56
    A czy moglbys przytoczyc jakis cytat lub inny dowod na to, ze celem
    polityki imigracyjnej nz jest umozliwic wszystkim rodowitym
    nowozelandczykom siedzenie na zasilkach? Bo ja nadal tego nie
    widze. Z przytoczonych dotychczas fragmentow nic takiego nie
    wynika, a z Twoja interpretacja sie po prostu nie zgadzam. Niech
    bedzie, ze Ci zaprzeczam. Po prostu inaczej sie na pewne sprawy
    zapatruje.

    Cytuje:
    > Cala polityka immigracyjna NZ jest podporzadkowana temu by NZ
    zarobila na emigrantach a nie do nich dokladala.

    Pokaz mi kraj, w ktorym polityka imigracyjna jest podporzadkowana
    temu, zeby na imigrantach stracic? Chcialbys mieszkac w takim
    kraju? Dla mnie to zupelnie normalne, ze jezeli jakis kraj daje Ci
    mozliwosc wyboru czy chcesz w nim mieszkac, robi to niejako pod
    warunkiem, ze zarobisz na siebie i swoja rodzine nie bedac
    obciazeniem dla panstwa (przynajmniej z zalozenia), tudziez ze w
    najszybszym mozliwie czasie wdrozysz sie w zycie spoleczenstwa.
    Znalezienie pracy jest zwykle podstawa tego procesu, wiec nic
    dziwnego ze pod tym katem jest ustawiona polityka imigracyjna.

    Zle mi sie robi jak przegladam niektore polskie fora poswiecone UK i
    co drugi post jest napisany przez osobe ktora juz zanim opusci
    Polske chce poznac wszystkie szczegoly jak sie ubiegac o zasilek w
    UK, zeby miec wszystko gotowe i zglosic sie po tenze zasilek w dniu
    przyjazdu.

    Jak powtarzam, wiele swiadczen jest dostepnych dla imigrantow albo
    od razu albo dosc szybko po osiedleniu sie, wiec nie zgadzam sie ze
    nz jest tylko zainteresowana tym co moze z nich wyssac. Zupelnie
    nie jestem w stanie zrozumiec Twojej logiki, ze kraj do mieszkania w
    ktorym nikt Cie nie zmusza nie powinien nic od Ciebie wymagac a
    wrecz przeciwnie powinien na Ciebie lozyc. Ale jak juz wspomnialam,
    po prostu inaczej zapatrujemy sie na pewne sprawy.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 30.08.07, 08:10
    Poledownunder,

    Z calym szcunkiem pozwole sobie zauwazyc ze nigdy nie twierzilem ze cala
    polityka immigracyjna jest popdprzadkowana umozliwic wszystkim rodowitym
    nowozelandczykom siedzenie na zasilkach. Czy masz moze jakis link do mojej
    wypowiedzi w ktorej tak stwierdzilem wink ?

    Bardzo prosze by nie stosowac w dyskusjach ze mna chwytow na poziomei Gazety
    Wyborczej.

    Jak myslisz po co wiec rzad NZ robi takie badania statystyczne ilu immigrantow
    dostaje zasilki od panstwa a ilu osiadlych Kiwi? Po co te dane sa potrzebne ?
    Kiwi nie lubia wywalac pieniedzy w bloto a takie badania kosztuja.

    Po prostu w NZ dzieje sie podobnie jak w USA czy paru innych panstwach ze duza
    czesc spoleczenstwa zostala uzalezniona do pomocy panstwa i jest to pewnego
    rodzaju dzwignia w kazdych wyborach do parlamentu.

    Partia polityczna ktora chce wygrac demokratyczne wybory w takim kraju musi dbac
    to ta grupe elektoratu podwyzszajac zasilki i obecujac nowe. Jednak ktos musi
    placic podatki na te zasilki, zwykle jest to klasa srednia w przypadku NZ w
    duzej mierze immigranci.

    Jak pisalem w watku na formum u Paihy ze moim skromnym zdaniem zalozenia
    polityki immigrcyjnej NZ bardzo roznia sie od realiow.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25053&w=67536621&a=67830183



  • 30.08.07, 10:13
    Widocznie zle zrozumialam to zdanie:
    "Czyli jak z tego wynika to ma wlasnie tak byc jak jest ze duzo
    migrantow ma zapieprzac a tubylcy w duzej mierze siedza na zasilkach
    fundowanych przez immigrantow placacych podatki bo taki jest jeden z
    celow polityki immigracyjnej NZ."
    Przepraszam.

    Dlaczego prowadza badania statystyczne? Pewnie, zeby sie dowiedziec
    w jakim stopniu polityka imigracyjna sie sprawdza i rozpoznaje w
    przedbiegach ludzi z najlepsza szansa na zadomowienie sie i
    znalezienie zatrudnienia, zeby moc przepisy doszlifowac jezeli sa w
    nich luki. Chyba nie po to zeby odhaczac ilu jeszcze swoich trzeba
    wyslac na zasilek zeby zagwarantowac wygrana w wyborach i ilu
    jeszcze imigrantow trzeba omamic, zeby sie zwrocilo co wyplacaja
    swoim w formie zasilkow. Bardzo cyniczny punkt widzenia, albo moze
    ja jestem jakas naiwna.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 31.08.07, 03:18
    no tak, fajnie jest sobie popsioczyc na rozne tematy, a moze by tak
    cos bardziej konstruktywnego?

    Czego jako immigrant oczekiwalam/oczekuje i nie zostalo mi dane?

    Co mi N.Z. obiecywala przed moim tutaj przyjazdem i nie dotrzymala
    obietnic?

    Jaka pomoc nowi immigranci powinni otrzymac po przyjezdzie do N.Z. a
    nie otrzymuja?

    Przez jak dlugi okres uwazamy sie za immigranta i wszystko powyzsze
    powinno sie do nas przez ten okres odnosic

    Kiedy stajemy sie obywatelem tego kraju,(pomijam fizyczne otrzymanie
    obywatelstwa bo to moze nie dla wszystkich to samo oznacza) i
    zaczynamy sibie samych traktowac jak kazdego innego obywatela nie
    jak immigranta?

    Moze jakies przyklady z innych krajow do ktorych emigrujemy -
    lepszego, gorszego traktowania immigrantow przez rzady tychze
    krajow.

    Duzo tu o naszych podatkach, i na co one sa przeznaczone, jaki
    wplyw na to maja immigranci, obywatele pracujacy, pobierajacy
    zasilki?
    Jaki wplyw na przeznaczenie podatkow maja obywatele innych krajow -
    chocby Polski?

    Co chcielibysmy zmienic jezeli chodzi o immigracje do nz zeby
    nastepnym bylo lzej, i jak prezni jestesmy jako grupa polska?

    Czy wspolpracujemy z rzadem N.Z.? zglaszamy swoje objekcje? chec
    pomocy nastepnym polakom ktorzy tu przyjada?

    Czy jako grupa polakow, jestesmy sie w stanie zebrac i pomoc np
    jednej nowoprzybylej rodzine (w jednym miescie takim jak Ak czy Chch)
    raz w roku powiedzmy przez pierwsze 6 mies?

    pytan pewnie moze byc wiecej, moze postarajmy sie na nie
    odpowiedziec, i zacznijmy cos konstruktywnego, przelewanie z pustego
    w prozne nic nikomu nie daje.
  • 31.08.07, 13:32
    NZ obiecywala mi piekna przyrode i ja dalasmile Mialo to byc nowe doswiadczenie i
    bylo. Chcialam podciagnac angielski i to zrobilam. Nigdy nie mowilam, ze jade
    tam na cale zycie, wiec wrocilam.

    Nie mam zadnych roszczen (co do podatkow czy sluzby zdrowia - moj synek mial
    darmowa wspaniala opieke), mimo, iz mamy tylko work visy. System oceny niektorzy
    uwazaja za bezwzgledny, ale mi nie przeszkadza, bo przeszlam wszystko pomyslnie
    (pewnie dlatego).

    Mysle, ze ludzie czesto rozczarowuja sie sama emigracja, a zal przelewaja na
    kraj, w ktorym wyladowali.

    Chcialam jeszcze popisac, ale moje dziecko przejelo hgfdds klawiaturesmile
  • 30.08.07, 10:29
    Pole, w swojej poprzedniej wypowiedzi powiedzialas , ze to panstwo daje nam
    bardzo wiele chociaz wcale nie musi. Oraz to ,ze jak komus sie nie podoba to
    moze sie stad wyniesc. Z tym drugim sie zgadzam .
    Natomiast jak zaczelam sie zastanawiac nad Twoim pierwszym stwierdzeniem ile w
    dalo mi panstwo NZ to jakos nic specjalnego znalesc nie moglam. NIe mowie
    oczywiscie o uprzejmosci ludzi i ladnych krajobrazach , tylko o tym co finansowo
    dalo mi to panstwo za darmo.
    ja tutaj nic za darmo nie dostalam . Natomiast uwazam ,ze na mojej skromnej
    tutaj bytnosci panstwo NZ raczej skorzystalo sporo osob zarobilo troche
    pieniedzy . Tak wiec urzad imigracyjny , agenci nieruchomosci ( nabylismy tutaj
    i sprzedal nieruchomosci) , prawnicy zaangazowani w te tranzakcje, bank , ktorzy
    udzielal pozyczki itd. Place tutaj podatki wcale niemale , ACC levies , z
    ktorego uslug jeszcze nie mialam okazji skorzystac , place rozmiaite
    ubezpieczenia itd , poza tym jak kazdy inny czlowiek w tym kraju musze zyc ,
    kupuje rozmaite rzeczy popierajac tym sammym business innych ludzu. Nie mialam
    tutaj zadnych konfliktow z prawem . I jezeli stanie mi sie cos zlego np
    zachoruje to czy uwazasz ,ze to panstwo wcale nie musi gwarantowac mi
    bezplatnego pobytu w szpitalu ? Ze ambulans czy policja nie przyjedzie np do
    wypadku ?
    Czy naprawde nie mamy podstaw niczego od tego panstwa oczekiwac , abslutnie
    niczego, dlatego ,ze jestesmy z innego kraju Wybacz ,ale to naprawde absurdalne.
    Podobnie jak Adam uwazam ,ze immigracja do NZ to nie akcja charytatywna ale
    bardzo intratny business dla kraju. Oczywiscie mozna psioczyc na imigrantow
    jacy to oni niewdzieczni itd ale realistycznie patrzac gdyby NZ tkwilo w
    izolacji i nie przyjmowalo do swego grona skilled migrants z innego kraju juz
    dawno dostaloby zapasci ekonomicznej.
  • 30.08.07, 12:15
    Iza, ja pisze ze swojego punktu widzenia osoby, ktora wyemigrowala
    do nz na stale. dla mnie w pojeciu "emigracja" jest jakis element
    tego "na stale" (choc w zyciu roznie wychodzi). A skoro pisze o
    emigracji na stale, to pod pojeciem "emigrant" czy "imigrant"
    rozumiem osobe, ktora planuje sie zwiazac z tym krajem
    dlugoterminowo i odzwierciedlone jest to w jej statusie
    imigracyjnym. Dlatego pisze o tym, co ten kraj nam daje - przede
    wszystkim prawo wyboru czy chcemy tu mieszkac - wielu ludzi na
    swiecie takiego wyboru nie ma a chcieliby. Jako osoby ze stalym
    pobytem mamy dostep do tutejszej opieki zdrowotnej, szkolnictwa
    itp. Nawet jezeli do tej pory z tego nie skorzystalismy, jest to do
    naszej dyspozycji. Moze inaczej na to patrze niz Ty, bo w ramach
    swojego stosunkowo krotkiego tu pobytu (niecale 7 lat) panstwo
    zafundowalo mi dwa cesarskie ciecia, kazde z tygodniowym pobytem w
    szpitalu o standardzie niezlego hotelu tudziez opieke przed i po
    porodzie. Tak wiec wyszlam na tym interesie na plus i jezeli juz,
    to ktos do mnie doplacil. Za co jestem mu wdzieczna.

    Jezeli gdzies w swoich wypowiedziach zasugerowalam, ze powinnismy z
    wdziecznosci siedziec cicho i narod nowozelandzki po stopach
    calowac, bylo to niezamierzone. Ale tez nie czuje sie pokrzywdzona
    i wykorzystana bo jestem imigrantka. Adam zainicjowal watek
    sugerujac, ze w polityce imigracyjnej nz jest cos gorszacego, bo
    jest nastawiona na imigrantow z ktorych kraj bedzie mial jakas
    korzysc i wrecz przedstawiajac to tak jakby rzad nz w roli alfonsa
    biednych imigrantow tu zwozil wbrew ich woli albo pod falszywym
    pozorem i sprzedawal na prostytucje, zeby z ich niewolniczej pracy
    finansowac swoj beztroski styl zycia. Trudno mi to zrozumiec, wiec
    staram sie dociec na jakich, jezeli nie takich przynoszacych
    korzysci, imigrantow polityka imigracyjna powinna byc nastawiona, a
    moze w ogole nie powinno jej byc, drzwi niech stoja szeroko otwarte?

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 31.08.07, 21:35
    Pole, rozumiem ze ty inne osoby z dziecmi maja powody aby byc wdzieczne za dobra
    opieke przed i po porodowa oraz za to ,ze ich dzieci maja wiekszosc swiadczen
    zdrowotnych za darmo. Mam tutaj kolezanke, ktora urodzila tutaj dwojke dzieci i
    jest takiego samego zdania co Ty.
    Jednaksze gdy spojrzec na to z perspektywy swiatowej bezplatna szpitalna i
    macierzynska zapewnia wiekszosc rozwinietych krajow i nie ma w tym tak naprawde
    nic nadzwyczajnego. Mam przyjaciol, ktorzy wyemigrowali do Niemiec jeszcze w
    latach osiemdziesiatych. Wyemigrowali to wielkie slowo - on pojechal tam na
    wycieczke , zostal nielegalnie ale udalo mu sie tam jakos dostac prace i po roku
    dolaczyla do niego zona z dzieckiem , po roku urodzilo im sie tam drugie
    dziecko. Traf chcial ,ze ciaza byla powiklana, dziecko urodzilo sie
    przedwczesnie z wada rozwojowa ukladu pokarmowego , wymagalo natychmiastowej
    operacji po urodzeniu i wielotygodniowego pobytu w szpitalu . Moja kolezanka
    spedzila duzo czasu w hotelu przyszpitalnym gdzie miala komfortowe warunki i
    wyzywienie. Opieka szpitalna byla wspaniala , dziecko wyzdrowialo i wyroslo na
    piekna dziewczynke . Te wszystkie swiadczenia musialy kosztowac panstwo
    niemiecke duzo pieniedzy a obdarzeni tym darem ludzie wcale nie mieli pobytu
    stalego w kraju. Na tym etapie mieli tylko pobyt tymczasowy w Niemczech. Co
    wiecej maz mojej kolezanki byl w tym czasie na zasilku dla bezrobotnych a ona
    oczywiscie tez nie pracowala.
    POdobnie jest w innych krajach. W Anglii do bezplatnej opieki zdrowotnej
    uprawniony jest kazdy , kto ma stala prace obojetnie czy imigrant czy rodowity
    Anglik . I jest to opieka naprawe bezplatna , bo za wizyty u lekarza nie placi
    sie nic a tutaj w NZ trzeba placic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.