Dodaj do ulubionych

Edukacja w NZ - jaka naprawde jest

19.09.07, 23:53
Jakosc edukacji w NZ

Wiekszosc statystyk porownujacych jakosc edukacji czy universytety jest nizbyt
obiektywna, a ma na celu glownie promocje wlasnego szkolnictwa wyzszego
(szczegolnie jesli przynosi ono duze zyski tak jak w NZ).

Nie wiem jak to jest w innych dziedzinach, ale na przyklad jesli chodzi o
programistow komputerowych to IBM od wielu lat poluje (w celu zatrudnienia) na
najlepsze mozgi na swiecie organizujac miedzynarodowy konkurs "ACM
International Collegiate Programming Contest (ICPC)". Uczestniczylo w nim
ostatnio 1.756 univerytetow z 82 krajow z 6-ciu kontynentow:

"Since IBM became sponsor in 1997, the contest has increased by a factor of
7.5. Participation has
grown to involve several tens of thousands of the finest students and faculty
in computing disciplines
at 1,756 universities from 82 countries on six continents."

Wyniki znaczaco odstaja od rankingow publikowanych w prasie anglosaskiej czy
uzywanych przez NZQA i zostwie je bez komentarza:

icpc.baylor.edu/past/default.htm
Osobiscie bardziej wieze w tego typu konkursy majace na celu wylapanie i
zatrudnienie najlepszych studentow i absolwentow w skali swiatowej przez IBM
niz w jakis listy publikowane w mediach.

Dodatkowo szkolnictwo w NZ ktore kiedys bylo na 5-tym miejscu na swiecie
obecnie nie wyglada najlepiej, niestety nie moge na razie znalezc dobrego
porowanania realniej jakosci wyksztalcenia w skali miedzynarodowej.

Statystyki (ilosciowe) porownujace spoleczenstwo NZ do sredniej krajow
rozwinietych OECD pod wzgledem edukacji wygladaja calkiem srednio. W NZ mniej
ludzi potrafi czytac ze zrozumieniem, oraz jest stosunkowo malo ludzi z
wyzszym wyksztalceniem w porownaniu z innymi krajami OECD. (ale nie daje to
informacji o jakosci wyksztalcenia a jedynie o ilosci):

www.socialreport.msd.govt.nz/2004/conclusion/nz-oecd-countries.html
W NZ dodatkowo rosnie problem glodnych biednych dzieci w szkolach:

The Ministry of Social Development report released in September last year
showed that the proportion of children in families under severe or significant
hardship increased from 18% in 2000 to 26% in 2004.

For Maori and Pacific families the figures are sickening. The same report
showed that Pacific Island families suffering severe hardship increased from
16 percent in 2000 to a staggering 30 percent in 2004. Labour should hang its
head in shame.

It is no surprise that the figures revealed in the New Zealand Herald today
show 40.8% of Pacific Island children (7.7% for Europeans and 22.9% for Maori)
go to school without breakfast.

www.qpec.org.nz/Hungry_Kids_-_mr_-_7_February_2007.doc-html/
Dodatkowo w szkolach nie ma stolowek a jedynie automaty z batonikami i innymi
nijadalnymi smieciami stad tez wiele dzieci z biednych rodzin cierpi na
otylosc i cukrzyce. NZ dorobilo sie 7-mego miejsca na swiecie pod tym wzgledem
i jest to tez wina systemu edukacyjnego.

Firmy placa szkola po 2- 3 tys $ za rok za pozwolenie na trzymanie tam
automatow ze slodyczami i junk-foodami. Nawet na tym nie zarabiaja, taczej
chodzi o przyzwyczajenie dzieci do pozerania masy slodyczy i innych smieci od
malego jako czegos normalnego.

Jakie sa Wasze opinie na ten temat? Czy ktos zna jakies w miare obiektywne
porownania jakosci edukacje w roznych krajach?

pozdrawiam,

A.
Edytor zaawansowany
  • 20.09.07, 19:35
    Nie znam obiektywnych statystyk, na ktore czekasz. Wiem jednak, ze glodnych
    dzieci w szkolach w PL to dopiero jest cala masa. W ogole biedy w PL jest bardzo
    duzo. Wszedzie to widac.

    Wracajac do szkol w PL... W szkolach ocena z religii (oczywiscie jedynej
    sludznej w PL) jest wliczana do sredniej na swiadectwo. Oczywiscie wiecie
    pewnie, Drodzy Emigranci, ze religia jest nauczana w szkolach, a nie w
    kosciolach. Oczywiscie nie w szkolach katolickich, ale w szkolach publicznych.
    Mnie to przeraza. Jakim prawem narzuca sie katolicyzm? Na dodatek nie ma
    alternatywy dla lekcji religii, bo brak nauczycieli od etyki... Zatem dzieci nie
    chodzace na religie traca mozliwosc uzyskania latwej szostki na swiadectwie i
    tulaja sie po korytarzach bez opieki (nierzadko religia umieszczana jest w
    srodku dnia, a nie na pierwszej czy ostatniej lekcji)

    Czasem mam wrazenie, ze niektorzy z Was mieszkajacy w NZ szukaja na sile
    problemow. Czytajac Wasze krytyczne wypowiedzi ktos, kto nie byl w NZ, moze
    zbudowac sobie totalnie spaczony wizerunek tego kraju.

    Wiesz Adam, mysle, ze na emigracji wczesniej czy pozniej i niezaleznie od tego
    gdzie sie mieszka przychodzi taki moment, ze ma sie dosc. Ty pewnie masz tego
    typu kryzys teraz. Ciesz sie nadchodzacym wyjazdem na Tahiti i tym co masz, bo
    zameczysz sam siebie pesymizmem.

    Odnosze wrazenie, ze jestem w podobnym klimacie co Ty, tyle, ze po drugiej
    stronie globu... Mnie z kolei drazni Polska i z latwoscia wpadam w koleiny
    marudzenia. Wiem tez, ze marudzenie nic nie daje, jedynie poczucie bezsensu.
    Uwazaj na swoje mysli i ciesz sie wiosna, ktora macie. Pozdrawiam
  • 21.09.07, 01:19
    kowalsia napisała:

    > Czasem mam wrazenie, ze niektorzy z Was mieszkajacy w NZ szukaja
    na sile problemow.

    Fajna ksiazke wlasnie czytam, napisana przez corke emigrantow z
    Singapuru do Australii (Love & Vertigo autorstwa Hsu-Ming Teo).
    Piszac o ojcu rodziny, nazywa go "niechetnym Odyseuszem":
    "To have crossed the boundary of the familiar into the foreign had
    been no easy feat for this reluctant Chinese Odysseus. He took a
    deep breath and did it - then he never stopped complaining about it
    for the rest of his life, reminding his family of the sacrifices
    made the the opportunities lost".

    W tlumaczeniu (od razu mowie, ze nie param sie tlumaczeniami
    literackimi):
    Przekroczyc granice miedzy tym, co znajome a zupelnie obcym nie bylo
    latwym przedsiewzieciem dla tego niechetnego Odyseusza. Wzial
    gleboki oddech i wykonal ten krok - i juz do konca zycia nie
    przestal narzekac, wypominajac rodzinie poswiecenia ktorych dokonal
    i mozliwosci ktore utracil".

    Cos w tym jest. Zawsze beda tacy "niechetni Odyseusze", ktorzy z
    takiego czy innego powodu decyduja sie na emigracje, ale nigdy nie
    przestaja sie bic z myslami czy aby na pewno dobrze zrobili
    wyjezdzajac, i szukac uzasadnienia dla swych watpliwosci w roznych,
    czasem nawet naciaganych, wadach nowego kraju.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 20.09.07, 21:03
    Na temat edukacji szkolnej wiem tutaj z drugiej reki czyli z tego co mowia mi
    tutejsi ludzie , nie znam dobrze statystyki ale wydaje mi sie ,ze AUckland
    University jest do tylu w porownaniu ze znanymi uniwersytetema w Stanach ,
    Anglii i Australii ( ale przoduje w porownaniu z Uniwersytetem Jagiellonskim) .
    Trudno mi sie wypowiadac na temat poziomu nauczania w szkolach ale z tego co
    tutaj zauwazylam poziom wiedzy ogolnej mlodych ludzi jest naprawde niski ,
    niewiele wiedza o kulturze europejskiej , sztuce , filozofii itd . Curricullum
    jest chyba dosc ubogie jezeli chodzi o te przedmioty. Natomiast wydaje mi sie
    ,ze tutaj w szkolach jest mniejszy nacisk na wkuwanie faktow i popiera sie
    bardziej samodzielne myslenie i kreatywnosc co pozytywnie odroznia je od szkol w
    naszym rodzinnym kraju .
  • 22.09.07, 11:54
    "Trudno mi sie wypowiadac na temat poziomu nauczania w szkolach ale
    z tego co tutaj zauwazylam poziom wiedzy ogolnej mlodych ludzi jest
    naprawde niski , niewiele wiedza o kulturze europejskiej , sztuce ,
    filozofii itd . Curricullum jest chyba dosc ubogie jezeli chodzi o
    te przedmioty."


    A to jest bardzo ciekawe stwierdzenie – ciekawe ile osob w Polsce ma
    pojecie o kulturze, historii, filozofii Nowj Zelandii, Australii czy
    Chin… Czy my nie za duzo wymagamy? To prawda, ze mnie czasami
    przeraza brak wiedzy ogolnej u mieszkancow UK, ale oni sie uwazaja
    za centrum Europy.

    Coz ja wiedzialam o NZ zanim poznalam mojego Kiwi? Ze istnieje 

    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • 22.09.07, 12:27
    kasia763 napisała:

    > "Trudno mi sie wypowiadac na temat poziomu nauczania w szkolach ale
    > z tego co tutaj zauwazylam poziom wiedzy ogolnej mlodych ludzi jest
    > naprawde niski , niewiele wiedza o kulturze europejskiej , sztuce ,
    > filozofii itd . Curricullum jest chyba dosc ubogie jezeli chodzi o
    > te przedmioty."
    >
    >
    > A to jest bardzo ciekawe stwierdzenie – ciekawe ile osob w Polsce ma
    > pojecie o kulturze, historii, filozofii Nowj Zelandii, Australii czy
    > Chin… Czy my nie za duzo wymagamy? To prawda, ze mnie czasami
    > przeraza brak wiedzy ogolnej u mieszkancow UK, ale oni sie uwazaja
    > za centrum Europy.

    Rzeczywiscie ciekawe. Przyznaje ,ze niewiele orientuje sie w oryginalnych
    trendach filozoficzych rodem z NZ czy Autralii? oswiec mnie Kasiu w tym
    wzgledzie, prosze.
    Chiny to zupelnie inna sprawa , wspaniala starozytna kultura odrebna od
    europejskiej trudna do zrozumienia dla przecietnego Europejczyka i ja nie mam
    przynajmniej na razie aspiracji aby sie na ten temat wypowiadac.
    Poniewaz wywodze sie z Europy ( jak wiekszosc Kiwis ) wydaje mi sie ,ze jakies
    podstawy wiedzy o swiecie powinny obowiazywac ale moze rzeczywiscie dystans
    geograficzny sprawia to ,ze ludzie uwazaja ,ze nie maja obowiazku sie tym
    interesowac.
    >
    > Coz ja wiedzialam o NZ zanim poznalam mojego Kiwi? Ze istnieje 

    Tak ja tez niewiele wiedzialam na temat NZ zanim tutaj przyjechalam .
    Generalnie rzecz biorac kultura i tradycja europejskich osiedlencow w NZ jest
    zblizona do tradycji angielskiej . Nz to typowy kraj osiedlenczy , ktorego
    historia liczy sobie niewiele ponad poltora stulecia. oczywiscie istnieje
    lokalna tradycja maoryska , ktora jest duzo starsza ale nie ma zapisu pisanego a
    przez to niewielkie oddzialywanie na skale miedzynarowoda.
    Przed laty w Polsce czytywalam Katherine Mansfield ale niewiele mi to pomoglo w
    zrozumieniu NZ , poniewaz autorka spedzila wiekszosc swego krotkiego zycia w
    Europie .
    >
  • 22.09.07, 13:30

    Nie oswiece cie, bo nie mam bladego pojecia… Pewnie Aborygeni i
    Maorysi maja swoj system wierzen czy filozofie, o ktorej garstka
    ludzi w Europie slyszala… O Chinach troche ucza w polskich szkolach
    (albo raczej uczyli, kiedy ja tam bylam), a o takiej np. Korei?
    Wlasnie sie dowiedzialam, ze Seul jest jednym znajstarszych miast na
    swiecie. Teraz wstyd mi przed sama soba za moja ignorancje.

    Mysle, ze my mamy europocentryczne pojmowanie swiata, co jest jak
    najbardziej zrozumiale, ale wcale nie musi byc jedynie sluszne.
    Podobnie jak wspomniana panujaca religia naszego rodzinnego kraju.

    Moj Kiwi zostal wychowany w szacunku dla wszystkich kultur, to on mi
    powtarza, ze kultury nie sa lepsze czy gorsze, sa po prostu inne.
    Jesli to jest wplyw nowozelandzkiej szkoly, to ja chyle czola i nie
    wymachuje moja szlachecka, bogoojczyzniana szabelka...
    .
  • 22.09.07, 22:12
    kasia763 napisała:

    > Mysle, ze my mamy europocentryczne pojmowanie swiata, co jest jak
    > najbardziej zrozumiale, ale wcale nie musi byc jedynie sluszne.
    > Podobnie jak wspomniana panujaca religia naszego rodzinnego kraju.
    >
    > Moj Kiwi zostal wychowany w szacunku dla wszystkich kultur, to on mi
    > powtarza, ze kultury nie sa lepsze czy gorsze, sa po prostu inne.

    Ja tez nie dziele kultur na lepsze i gorsze tylko na takie , ktore uksztaltowaly
    oblicze swiata i takie , ktore glownie mialy znaczenie lokalne. W NZ systemie
    edukacyjnym kultura i tradycja maoryska byla tepiona przez lata dopiero
    calkiem niedawno zaczeto popierac te kulture i jezyk , ktorego juz niestety
    wiekszosc Maorysow zupelnie nie zna.
    To tak a propos tolerancji.
    A poza tym nie bardzo wiem dlaczego nazywasz brak wiedzy tolerancja?
    Jezeli niczego nie wiem i mnie nie obchodzi to jest to malo zachecajacy przyklad
    tolerancji.

    > Jesli to jest wplyw nowozelandzkiej szkoly, to ja chyle czola i nie
    > wymachuje moja szlachecka, bogoojczyzniana szabelka...

    Nie wiem , czy nawiazujesz do mojej wypowiedzi, nigdzie nie twierdzilam ,ze Kiwi
    powinni znac sie na tradycji polskiej , chodzilo mi o wiedze ogolna.
  • 22.09.07, 23:34
    Nie nawiazuje, snuje ogolne dywagacje

    --
    O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo.
  • 24.09.07, 00:01
    Ciekawy artykul nt. proponowanych zmian w curriculum, ktore, jezeli
    zostana zatwierdzone, wejda w zycie w 2009. My tu sobie narzekamy,
    ze nowozelandzkie szkoly klada za maly nacisk na wiedze, a tymczasem
    ida zmiany, bo ministerstwo uwaza, ze nacisk na wiedze jest za duzy.
    www.stuff.co.nz/sundaystartimes/4211545a6442.html
    Pani Chamberlain z Ministerstwa Edukacji podsumowuje:
    "there's no use (students) being little knowledge banks walking
    around on legs. We've got computers, we don't need people walking
    around with them in their heads... People just have to get used to
    that."

    Lekkie przegiecie.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 20.09.07, 23:53
    Szkoły w Polsce uczą przede wszystkim wiedzy, która jest prawie
    kompletnie nieprzydatna. Po huk uczyć się biologii, chemii, WFu,
    ZPT, fizyki, nie mówiąc już o religii, oraz nauce języków, gdzie po
    5ciu latach nauki nie jest się w stanie porozumieć na podstawowym
    poziomie. Polskie szkolnictwo to kolejny mit panujący w tym kraju.
    Nie uczy niczego przydatnego. Co mi ze świadomości że bitwa po
    grunwaldem była w 1410 roku?? Jak byłem w szkole średniej w PL to
    miałem naście przedmiotów. Po co?!?!?! W NZ miałem 5-6! Jak bym
    chciał mógłbym mieć więcej. Nauczanie było mniej więcej na tym samym
    poziomie co w PL, ale nikt np. nie ściągał. Egzaminy, które zdałem,
    zdałem sam. Można sobie wybrać przedmioty, które interesują, oprócz
    bodajże angielskiego, matematyki, które są obowiązkowe. Przedmioty
    praktyczne, przystosowujące do pracy zawodowej, np. accounting,
    economics, computer studies. Jak kogoś interesowała medycyna to
    biology, chemistry, etc. Dodatkowo było coś co się nazywało debating
    i uczyło prowadzenia dyskusji na odpowiednim poziomie, uzywając
    argumentów i szanując drugą stronę. Czyli coś co przygotowywało do
    życia w społeczeństwie i coś czego ludzie w PL raczej nie umieją.

    Moja córka chodzi teraz do 4 klasy szkoły podstawowej i już
    zdecydowanie szkoły nie lubi. Ma za dużo lekcji, za ciężki
    tornister, i ma za dużo zadawane do domu. Akurat jeśli chodzi o
    szkołę, to zdecydowanie bym wolał, żeby chodziła do nowozelandzkiej.
  • 21.09.07, 00:19
    tez chcialam wspomniec o debating, ale minimus mnie ubiegl. bardzo
    mi sie podoba, ze tu takich rzeczy ucza, efekty sa widoczne
    chociazby w listach do redakcji kiwijskich dziennikow. ludzie
    potrafia formulowac swoje mysli i opinie zrozumiale i z dowcipem, na
    argumenty odpowiadajac kontrargumentami zamiast wyzywac sie od
    glupkow albo gorzej tylko dlatego ze ktos nie podziela ich
    pogladow. wielu naszym rodakom tego brakuje.

    podoba mi sie nacisk na przydatnosc w zyciu tego co sie uczy -
    public speaking chociazby, zeby miec przekonanie ze moja opinia sie
    liczy i moc stanac przed sala pelna ludzi i z pewnoscia siebie
    podzielic sie tym co sie wie. Z polskich szkol, przynajmniej za
    moich czasow, czlowiek wychodzil z duza wiedza na bardziej lub mniej
    przydatne tematy, ale z zerowa umiejetnoscia dzielenia sie ta wiedza.

    mniej mi sie podoba tutaj wczesna specjalizacja i mozliwosc
    unikniecia przedmiotow podstawowych, wolalabym zeby szkola wymuszala
    podstawowa znajomosc geografii i historii swiata itp., a tak chyba
    nie jest. Moje dziecko idzie do szkoly w przyszlym roku, bardzo
    ciekawa jestem jak to bedzie.


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 21.09.07, 00:46
    Moje dziecko idzie do szkoly w przyszlym roku, bardzo
    > ciekawa jestem jak to bedzie.

    Będzie dobrze. Jak z angielskim? Tak czy inaczej bardzo szybko się
    uczą. Wszystkie. Szybko też zapominają polskiego.
  • 21.09.07, 01:22
    moje dziecko jest juz tutejsze, z angielskim nie ma problemu,
    natomiast z polskim jak najbardziej.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 21.09.07, 02:31
    Ciekawe zjawisko - miala to byc dyskusja o eudkacji w Nowej Zelandii, jej
    plusach i minusach a zrobila sie dyskuja o edukacji w Polsce.

    Dlaczego?

    jesli ktos jest zainteresowany takim porownaniem to prosze zalozy taki watek.
    Jako ze mam w swojej rodzinie ponad gwie generacje nauczycieli uczacych w
    Polskich szkolach cos niecos wiem o ich bolaczkach i problemach. Wszystkie uwagi
    zglaszane tu dotyczace Polskich szkol sa prawdziwe, z tym ze glodnych dzieci w
    PL jest wiecej bo mieszka tam 10 razy wiecej ludzi.

    Ale wrocmy jus to tematu - znalazlem w koncu jakies miedzynarodowe porownania
    robione przez kraje OECD

    W grupe 15-latkow NZ wyglada bardzo dobrze, ale tez ma najwieksza roznice miedzy
    uczniami dobrymi a slabymi z wszystkich badanych krajow.

    Oznacza to ze dzieci chodzace do dobrych szkol (sa to czesto szkoly PLATNE,
    uczace glownie dzieci bialych i azjatow) uczena sa na doskonalym poziomie, w
    swiatowej czolowce (5 i 6 miejsce).

    Niestety oznacza to rowniez ze biedne szkoly uczace ludnosci kolorowa w biednych
    dzielnicach sa przechowalnia mlodych ludzi do wieku az skoncza 18 lat i bedzie
    mozna ich wsadzic do supermarketu czy McDonalda, czy tez do wiezienia.

    Tak skonstruowany system zabiera szanse dziecakom z biednych szkol, a rzad NZ
    zamiast pakowac pomoc dla mniejszosci etnicznych (Maori, Pacifica) w edukacje to
    woli placic zasilki ktore czesto ida natychmiast na alkohol i narkotyki.

    W innych krajach rzady staraja sie trzymac jakis sredni poziom edukacji na
    wszystkich obszarach, w NZ tego najwyrazniej brakuje.




  • 21.09.07, 05:15
    adamovski napisał:

    > Tak skonstruowany system zabiera szanse dziecakom z biednych
    szkol, a rzad NZ zamiast pakowac pomoc dla mniejszosci etnicznych
    (Maori, Pacifica) w edukacje to woli placic zasilki ktore czesto ida
    natychmiast na alkohol i narkotyki.

    A jak skonstruowany system proponujesz w zamian tego, ktory w NZ
    jest?

    Szkoly sa finansowane z kasy panstwa w zaleznosci od "decile
    rating", ktore jest ustalane na podstawie nastepujacych czynnikow:
    - Household income - percentage of households with income in the
    lowest 20 per cent nationally.
    - Occupation - percentage of employed parents in the lowest skilled
    occupational groups.
    - Household crowding - number of people in the household divided by
    the number of bedrooms.
    - Educational qualifications - percentage of parents with no
    tertiary or school qualifications.
    - Income support - percentage of parents who received a benefit in
    the previous year.

    Czym nizszy decile rating, tym wieksze dofinansowanie od rzadu. Tak
    wiec rzad jak najbardziej pakuje w edukacje najbiedniejszych
    probujac wyrownac ich szanse. Do niedawna, bodajze
    2005, "ethnicity" bylo jednym z kryteriow ustalania decile rating.
    Wskutek protestow ze finansowanie powinno byc przyznawane na
    podstawie potrzeb a nie koloru skory, zostalo to zmienione. Moim
    zdaniem slusznie.

    Jak popatrzysz na kryteria ktore skladaja sie na szkole o niskim
    decile rating, mozesz sobie wyobrazic typ rodziny z jakiej
    uczeszczajace do niej dzieci pochodza: rodzice na zasilkach lub
    pracujacy fizycznie, bez specjalnego wyksztalcenia, mieszkajacy w
    zatloczonych warunkach. Przypuszczalnie nie sa to rodziny ktore
    zaszczepia w dzieciach glod wiedzy i chec nauki, ambicje na
    przyszlosc i inne wartosci, ktore sa rownie wazne, jezeli niz
    wazniejsze, niz struktury rzadowego finansowania w determinowaniu
    czy dzieci osiagna sukcesy w nauce, czy tez nie. Nie wszystko mozna
    zwalic na rzad. Choc przyznaje, ze tak najwygodniej.

    Jest wiele szkol panstwowych na bardzo dobrym poziomie, nie zgodze
    sie ze tylko prywatne szkoly sa dobre. Prywatne sa w wiekszosci
    dobre, wsrod panstwowych jest na pewno wiekszy odsetek szkol zlych.
    Tak chyba jest skonstruowany swiat. Jakby szkoly prywatne nie dawaly
    jakiejs gwarancji lepszej edukacji, nie mialyby prawa bytu, kto by
    chcial za nie placic?


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 21.09.07, 05:42
    Dziekuje za celne uwagi. Faktem jest ze ta roznicaw innych krajach jest mniejsza.

    Byc moze ine rzady wiecej uwagi posiecaja obszarom biedy. Nie tylko daja
    pieniadze na szkoly ale tez wymagaja wynikow.

    Byc moze w NZ istnieje ogromna przepasc cywilizacyjna miadzy biednymi ludzmi,
    czesto przybyszami z malutkich wysp Pacyfiku, a wyksztalconymi rodzinami z Europy?

    Jakby nie bylo ten problem istnieje.

    Wyglada na to ze NZ ma wysoki poziom nauczania, ale ma preblemy z:
    1) otyloscia dzieci (koszmarnie niezdrowe jedzenie w szkolach)
    2) duzymi roznicami w poziomie szkol
    3) wchodzacym pokoleniem wychowanym bezstresowo

    Pozdrawiam,
    Adam

  • 21.09.07, 06:24
    jest jeszcze bullying, ja sie akurat tego najbardziej obawiam, bo
    jako rodzic wydaje sie ze mam jakis wplyw na otylosc dziecka, jego
    bezstresowe wychowanie i moge mu pomoc wyrownac roznice wynikajace z
    poziomu szkoly, ale w obliczu bullyingu rodzice sa czesto bezradni.
    nie wiem na ile jest to problem realny, a na ile rozdmuchany przez
    media, tym niemniej jestem pelna obaw.
    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 21.09.07, 07:20
    Hej!

    Niestety zupelnie o tym zapomnialem. Masz tu racje - bullying jest realnym,
    problemem i okolo 2 lata temu moje potomstwo sie z tym spotkalo w dosyc lagodnej
    formie, ale jakos sobie poradzilo. Obylo sie bez naszej interwencji u wladz
    szkolnych, gdzy zanim zdecydowalismy sie na to inni rodzice juz to zrobili.

    To samo zjawisko wystepuje w wielu krajach. Dodatkowym impulsem sa tez telefony
    komorkowe z kamerami video. Dzieciaki w Polsce sila rozebraly jakas dziewczynke
    w szkole, nagraly to na telefon i umiescily film w internecie. Dziewczynka
    popelnila samobojstwo. Dzieciaki twierdzily ze zrobily to dla zartu. NZ nie jest
    jedynym krajem z tuym problemem.

    Wynika to z zaniku wiezi miedzyludzkich w spoleczenstwach 21 wieku gdy wszyskie
    kontakty miedzyludzkie sprowadzono jedynie do przeplywu pieniedzy ;-(
  • 22.09.07, 04:17
    adamovski napisał:

    > Wynika to z zaniku wiezi miedzyludzkich w spoleczenstwach 21 wieku gdy wszyskie
    > kontakty miedzyludzkie sprowadzono jedynie do przeplywu pieniedzy ;-(

    DObrze to ujales , obawiam sie ,ze jest to niestety prawda a przynajmniej w
    takim kierunku rzeczywiscie zmierzaja kontakty ludzkie.
    Pieniadz jest rowniez faworytem jezeli chodzi o wybor studiow uniwersyteckich .
    Nauka czy humanistyka , sztuka zajmuja coraz mniej miejsca , najbardziec
    popularnie kierunki sa zwiazane z bezposredno z pieniadzem jaka accounting ,
    marketnic , business tego lub owego .
    Ludzie wola studiowac pieniadz niz na przyklad literature i jest to trend
    ogolnoswiatowy.
  • 21.09.07, 21:48
    Dyskusja jest tworem wolnym - toczy sie gdzie chce... Niezaleznie od tego kto
    watek zalozyl i jak go zatytulowal.
  • 22.09.07, 10:09
    Kowalsiu nawiazujac do twojej wczesniejszej wypowiedzi to co trzecie
    dziecko w polskiej szkole jest niedozywione!!!! Az sie wierzyc nie
    chce.....
  • 27.09.07, 00:51
    Ciekawe informacje.

    Ja znowu znalazlem informacje ze co 6-te Polskie dziecko w szkole ma nadwage:

    06-12-2006 18:54
    Epidemia otyłości szerzy się wśród polskich dzieci

    6.12.Warszawa (PAP) - Niemal 16 proc. dzieci i nastolatków w
    Polsce cierpi na nadwagę lub otyłość. Ma to dramatyczne
    konsekwencje zdrowotne

    nauka.pap.com.pl/demo/cgi-bin/full_info.pl?id=31720
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=61833
  • 24.09.07, 04:08
    Chyba jednak w Polsce warto sie uczyc:

    Informatycy są w cenie - 10 tys. zł brutto - takiej stawki żąda infirmatyk z
    trzyletnim stażem
    (??? Chyba bzdura jakas - zadac sobie to moze, ale raczej poza Wawka to tyle
    nigdzie mu nie dadza)

    Ale niezaleznie od tego:
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=61393
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=61291
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=60885
  • 30.11.07, 02:24
    Takie male uaktualnienie watku:

    www.nzherald.co.nz/section/1/story.cfm?c_id=1&objectid=10479241
    The reading performance of New Zealand primary school children has dropped from
    13th to 24th in the world in an international study. The Progress in
    International Reading Study, issued yesterday, involved children aged about 10
    in 40 countries. Russia, Hong Kong and Singapore were the top three countries.

    Bez komentarza. Oryginalny raport dostepny jest tu: www.pirls.org/
  • 30.11.07, 05:50
    Rosja prowadzi w czytaniu ? To ciekawe , nie spodziewalam sie takiego wyniku .
    Kraje azjatycke w czolowce mnie nie dziwia bo tam dzieci sie ucza wiecej niz w
    Europie lub NZ .
    No ale i tak to niezly wynik . Wydaje mi sie ,ze w NZ z edukacja na poziomie
    uniwersyteckim nie jest zle , a przynajmniej lepiej niz Polsce , o poziomie w
    szkolach nie mam specjalnego pojecia.
  • 01.12.07, 23:11
    dla rownowagi
    www.stuff.co.nz/4302406a10.html
    cos chyba jednak w tych szkolach robia. historia z ribena skonczyla
    sie tym, ze producent przez tydzien chyba publikowal olbrzymie
    przepraszajace listy w prasie codziennej i zmienil tekst na
    nalepkach. dla mnie to ilustruje fakt, ze dzieci sie uczy
    krytycznego myslenia.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 03.12.07, 23:23
    Pod wzgledem matematycznym i wkuwaniu suchych faktow najlepsze sa szkoly
    azjatyckie (Chiny, Japonia, Korea),


    Pod wzgledem uczenia kreatywnosci i wlasnego zdania najlepsze sa szkoly
    anglosaskie i skandynawskie oraz francuskie.

    Reszta swiata jest posrodku.

    To oczywiscie pobiezna ocena, ale generalnie tak to wyglada.
  • 04.12.07, 11:02
    Musze przynac - usmialem sie smile ale potem zaczalem sie zastanawiac - ile osob
    wie stolica jakiego stanu jest 'Bismarck' albo 'Boise' (a moze nie sa stolicami) ?

    wink

    pozdrawiam
    antypod
  • 04.12.07, 20:37
    pewnie niewiele (np. ja), ale tez pewnie niewiele osob mysli ze
    ameryka polnocna to kraj, albo nie wie gdzie jest stolica stanow
    zjednoczonych. anyway, nie zamierzalam wszczynac kolejnej dyskusji
    na ten temat, po prostu filmik (a raczej jego bohaterka) wydal mi
    sie taki uroczy, ze nie moglam sie powstrzymac.

    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~
  • 06.12.07, 22:46
    jeszcze jeden off topic, z dzisiejszej prasy:

    Housekeeping staff at the Hermitage Hotel in Mount Cook were called
    to help an American guest who complained she could not get her pizza
    out of the microwave.

    It turned out she had in fact put the pizza in the safe in her room
    and activated the lock.


    --
    Forum Aotearoa
    ~ Nowa Zelandia od środka ~

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.