Dodaj do ulubionych

"pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp.

20.04.08, 16:55
Jako zawodowa panikara chcę zrobić w moim domu tzw pokój bezpieczny, służący
za schronienie w przypadku trąby powietrznej czy silnego orkanu (czy innych
strasznych rzeczy :))))).
Mam dom szkieletowy, drewniany (ściany to dwie warstwy cienkich desek z
izolacją w środku), oczywiscie niepodpiwniczony, i ogólnie nie daje on
specjalnego poczucia bezpieczeństwa, kiedy w obliczu doniesień o kolejnych
tornadach czy Emmach siedzi się w nim w nocy, w lesie, samej, z dwójką
maluchów, za oknem wiatr łamie drzewa a dach trzeszczy. Wymyśliłam, oglądając
amerykańskie filmy, że we wnęce pod schodami mogłabym zbudować taki
"bezpieczny pokój", jak w Stanach miewają. Zamykany, ze wzmocnionymi ścianami,
zakotwiczony niezależnie w podłożu, gdzie można się schować z dzieciakami "w
razie czego", bo zakładam, że zerwane dachy niekonieczne zdarzają się tylko
innym :).

No i nie wiem, w jaki sposób się do tego w ogóle zabrać?
Od czego zacząć? Gdzie i jak znaleźć kogoś (kogo?), kto ma pojęcie o
konstrukcji takich pokojów, kto to będzie umiał zaprojektować, wstępnie
wycenić i zrealizować? Czy z Polsce ktoś się tym w ogóle zajmuje, czy trzeba
szukać kogoś, kto ma doświadczenie budowlane ze Stanów? Czy możecie mi
doradzić jakąś procedurę kolejnych kroków? Nigdy nie robiłam żadnej przebudowy
ani nic nie budowałam, kompletnie się na tym nie znam.

W razie, gdybyście nie wiedziały nic o tym, to może chociaż jakaś mała burza
mózgów, jak zorganizować, zaplanować, realizację tak nietypowej fanaberii?


--
Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie
(SMS)
Obserwuj wątek
        • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 20.04.08, 17:55
          Skoro zacząłeś, to rozwinę wypowiedź.
          Dziękuję bardzo za link do ICM, ale mam go w zakładkach od półtora roku :D

          WEdług ciebie w Stanach mają system ostrzegania przed tornadami najwyżej na 20
          minut wcześniej i uważają to za duży sukces, a w Polsce mamy z 30-godzinnym
          wyprzedzeniem, wystarczy sprawdzić sobie prognozowaną siłę wiatru, hmmm,
          niesamowite :PPPPP

          Nie zamierzam się pętać po znajomych, zamierzam mieszkać w swoim domu i czuć się
          w nim komfortowo, w dzień i w nocy. Dla jednych priorytetem jest dobry alarm i
          zabezpieczenia przeciwwłamaniowe (a jak żyję, u mnie nigdy nie było włamania,
          nie wiem, po co to ludziom) a dla mnie priorytetem jest mieszkanie w domu
          odpornym na zjawiska atmosferyczne. I nie widzę w tym nic zdrożnego.

          --
          Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
          • mifff Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 20.04.08, 18:29
            "Mam dom szkieletowy, drewniany (ściany to dwie warstwy cienkich
            desek z
            izolacją w środku), oczywiscie niepodpiwniczony"

            Szkieletowy, zwłaszcza budowany przez "naszych fachowców nigdy nie
            będzie bezpieczny i > odpornym na zjawiska atmosferyczne. :(

            Do przeróbek konieczny jest architekt
            Moim zdaniem, najlepsza byłaby piwniczka - ziemianka. Przyda się na
            przetwory, a kilka godzin można w niej przetrwać, zwłaszcza w
            towarzystwie pyszności :)

            • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 20.04.08, 19:32
              No przecież wiem, że nie będzie bezpieczny. Jest to domek z paczki, zbudowany na
              absolutne minimum norm dla I strefy wiatrowej, czyli dla wiatrów do 72 mm/h, a w
              tej chwili wiatry powyżej 90-100 km/h są normą kilkanaście razy w roku. Nie mam
              złudzeń, że przy którejś wichurze w końcu coś trzaśnie, jak nie w tym roku, to
              za 5 lat ale na pewno. Jak kiedyś zarobię kasę, to dobuduję mu murowaną część z
              sypialniami, bo i tak jest dla nas trochę za mały. Ale na razie stawiam na
              rozwiązania częściowe.

              Piwniczka nie uśmiecha mi się za bardzo, miejsca na przetwory nie potrzebuję, bo
              mam do tego celu duży wiatrołap. Chodzi mi o miejsce, do którego byłabym w
              stanie sprawnie i szybko się przetransportować sama trzymając na rękach dwoje
              dzieci a w zębach latarkę (bo w czasie nawet zwykłej burzy u nas nie ma prądu),
              nie wychodząc na zewnątrz. Schodzenie do piwniczki odpada. Zresztą, nie ma u nas
              miejsca na piwniczkę. Zaś wnęka pod schodami spełnia wszelkie warunki
              bezpieczeństwa, bo jest tym jedynym miejscem w domu osłoniętym z każdej strony
              dwoma ścianami (czyli z każdej strony sąsiaduje z pomieszczeniem a z żadnej
              strony ze ścianą szczytową), nie ma tam okien i sąsiaduje bezposrednio z
              sypialnią. W tej chwili służy jako graciarnia. Z tego powodu myslę o
              wykorzystaniu tej wnęki właśnie.

              Architekt, mówisz. Nigdy żadnego nie poznałam. Jak znaleźć architekta, który zna
              sie na takich domowych schronach?
              --
              Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
              • kasia_de Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 20.04.08, 21:48
                hmm, ten od Wilczego Szańca chyba juz nie żyje, szkoda, byłby jak
                znalazł ;-)

                Nie mogę sobie wyobrazić jak chcesz to zrobić pod tymi schodami...
                zakotwiczyć? masz zamiar wykuc dziurę w podłodze i wylac fundament?

                Ale może ktoś mądrzejszy doradzi... ja pomyslałabym raczej o czymś
                na zewnątrz budynku...
                • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 06:34
                  Tego od Wilczego Szańca poszukam jak będę robić dobudówkę :)

                  Ja też nie do końca umiem to sobie wyobrazić jak to zrobić, ale zdaje się, że
                  tak właśnie są robione takie pokoje w domach w USA. Czyli koncepcja istnieje,
                  jest opracowana, lecz w Polsce niepraktykowana. Liczę na to, że wyliczenie i
                  zaprojektowanie tego nie jest czymś trudnym.
                  Na zewnątrz odpada, z powodów o których pisałam. Na zewnątrz to można sobie
                  robić w krajach, które mają system ostrzegania przed gwałtownymi zjawiskami i
                  pacjent ma czas, aby wyjść z domu odpowiednio wcześniej (tzn nie już w trakcie
                  zjawiska) i udać się nienerwowo do schronu. Przypominam, że chcę to dostosować
                  do możliwości ewakuacji jednej osoby z dwójką małych dzieci na rękach.

                  Swoją drogą, poczytałam sobie pod tym kątem parę for budowlanych i problem
                  "bezpieczeństwo domu w obliczu gwałtownej pogody" jest traktowany jako objaw
                  braku zdrowia psychicznego, pomimo tego, że rocznie kilkadziesiąt domów (i to
                  niekoniecznie ruder) traci co najmniej dachy w wyniku tychże zjawisk. Normy
                  budowlane w Polsce nie przewidują zagrożeń z tej strony, a przynajmniej nie w
                  takie skali, jakie są aktualne w Polsce od kilku lat i będą aktualne coraz
                  bardziej i coraz częściej. No, chyba, że budujesz w Tatrach albo na plaży. A
                  trąb powietrznych w Polsce (silniejszych i słabszych) jest od paru lat nawet
                  kilkadziesiąt rocznie w sezonie letnim, burze z gwałtownymi szkwałami (takimi
                  jak słynny szkwał na Mazurach w zeszłym roku) są w podobnej liczebności, niezłe
                  wichury typu orkan mieliśmy w tym roku już ze 3 tylko w zimie. Bo mnie to
                  przemawia, być może z racji mieszkania w domku z kart. Domyślam się, że
                  mieszkańcy domów o solidniejszej konstrukcji mogą tego problemu nie doceniać.

                  A domy wyglądają wtedy tak (te murowane, bo mój to po prostu byłby płaski):
                  kartuzy.info/index.php?m=2&id=1804
                  www.muratordom.pl/budowa-i-remont/dachy-i-stropy/domy_-w-ktore-uderzyla-traba___,6330_19341.htm
                  Z artykułu w Muratorze wynikają zresztą ciekawe wnioski.

                  Najmniejszego zdziwienia nie budzi za to trzymanie "dla bezpieczeństwa" w domu
                  psa - mordercy i zasieki z drutu kolczastego przed złodziejami. Hmmm.

                  --
                  Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                  • hashi-tess Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 08:15
                    falka32!
                    Nie bierzesz pod uwagę jedenj ważnej rzeczy:
                    dzieci rosną z dnia na dzień
                    i wcale nie jest powiedziane, że w razie
                    konieczności będziesz musiała je brać na ręce.

                    Poza tym, skoro za domem masz las
                    to jest to naturalna osłona od wiatru.

                    Nie brałaś pod uwagę zamiany
                    tego domu?
                    Poczucie bezpieczeństwa to priotytet,
                    nie da się normalnie żyć
                    myśląc cały czas o kataklizmie.
                    Pzdr
                    Tess
                    • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 10:19
                      > falka32!
                      > Nie bierzesz pod uwagę jedenj ważnej rzeczy:
                      > dzieci rosną z dnia na dzień
                      > i wcale nie jest powiedziane, że w razie
                      > konieczności będziesz musiała je brać na ręce.

                      Biorę pod uwagę to, że dzieci rosną, owszem :)
                      Ale chciałabym to zrealizować w miarę możliwości już w tym sezonie.
                      Jeżeli kupuję fotelik samochodowy dla dziecka, to też dlatego, żeby było
                      bezpieczne teraz a nie zastanawiam się, czy opłaca się kupować na najbliższe 2-3
                      lata, a potem już wyrośnie z niego. Bo przecież wcale w ciągu najbliższych 2-3
                      lat nie muszę mieć wypadku, prawda?
                      >
                      > Poza tym, skoro za domem masz las
                      > to jest to naturalna osłona od wiatru.

                      1. Las jest tylko od północy.
                      2. Las w przypadku nawet słabej trąby powietrznej to dodatkowe zagrożenie a nie
                      osłona.


                      > Nie brałaś pod uwagę zamiany
                      > tego domu?

                      Nie, ponieważ chcę tu mieszkać w tym miejscu.

                      > Poczucie bezpieczeństwa to priotytet,
                      > nie da się normalnie żyć
                      > myśląc cały czas o kataklizmie.

                      Ponieważ nie zamierzam cały czas myśleć o kataklizmach, chcę mieć bezpieczne
                      miejsce w domu, żebym nie musiała się nad nimi dalej zastanawiać.

                      --
                      Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
    • jkl13 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 08:59
      Pomijając kwestię postawienia murowanego domu, to do zaprojektowania
      schronu w istniejącym domu potrzebny ci będzie konstruktor, a nie
      architekt. Architekt to może zaprojektować ustawienie mebelków w
      salonie, a konstruktor oblicza wytrzymałość poszczególnych elementów
      konstrukcyjnych (fundamentów, stropu, dachu, itp.).
      Ale czytając ten wątek wydaje mi się, że ty niekoniecznie
      potrzebujesz super betonowego schronu, odpornego na atak jądrowy, a
      jedynie porządnego murowanego pomieszczenia. Jeśli wnęka pod
      schodami spełnia twoje wymagania, to najprostsze będzie wymurowanie
      ścian w tym pomieszczeniu, doprowadzenie tam wentylacji (np. rura
      spiro połączona a dachówką kominkową), natomiast nie umiem sobie
      wyobrazić "zakotwiczenia" tego pomieszczenia niezależnie od reszty
      domu. Fundamentu nie wybudujesz, bo musiałabyś rozebrać część domu,
      aby go wykopać i zalać, podobnie z np. stalowymi wspornikami - je
      też trzeba jakoś zabetonować, a raczej nie będziesz kopać łopatką z
      wnętrza domu, przez podłogę. Jedynym wyjściem jest chyba wzmocnienie
      ścian, a to raczej powinno wytrzymać każdy wiatr.
      • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 09:49
        JKL, dzięki za komentarz na temat!
        Tak, potrzebuję takiego pomieszczenia w domu, na razie nie mam możliwości
        większej przebudowy czy rozbudowy a wyprowadzać się stąd nie chce, bo kocham to
        miejsce.

        Czyli konstruktor. To już jest jakiś trop.

        Ja też nie umiem sobie wyobrazić zakotwiczenia :), mam nadzieję, że konstruktor
        będzie umiał :)
        Nie mam pojęcia, co mam pod podłogą. Podejrzewam, że cały dom jest przyczepiony
        do fundamentów na plastelinę i klej Kropelka lub coś w tym rodzaju (no nie mam
        zaufania do tych, którzy je budowali oraz do tych, którzy jako poprzedni
        właściciele nadzorowali budowę - wystarczy mi, że obejrzałam unikalny i
        bezkompromisowy sposób poprowadzenia rur z wodą :))). Normalny wiatr lecący
        prosto może i tego nie ruszy, ale widziałam na Discovery :DDDD, jak przy
        tornadzie o sile F3 takie składane amerykańskie domy z dykty, jak mój,
        odlatywały w całości do krainy OZ :DDDDD, bo tornado to nie tylko wiatr "prosty"
        o określonej sile, ale też potężna różnica ciśnień i siła nośna do góry. Dlatego
        w Stanach te pokoje mają niezależne zakotwiczenie. A tornado F3 to u nas tylko
        kwestia czasu, to pod Częstochową było na pograniczu F3. W Polsce mieliśmy też
        już raz przyjemność z F4, które nawet w Stanach jest rzadkością.

        Jako humanistka wyobraziłam sobie teraz to zakotwiczenie jako pionowe belki, np.
        w rogach pomieszczenia, wprowadzone w grunt i JAKOŚ tam przymocowane, nie wiem,
        w dziurę zalaną betonem? :DDDDDDDDD (właśnie dlatego pytam mądrzejszych od
        siebie). Podłogę mam drewnianą, można w niej zwyczajnie wyciąć dziury wyrzynarką
        i pod nią bezpośrednio jest chyba fundament, ale co tam dokładnie jest, czy
        wolna przestrzeń, czy lity beton, to nie wiem. W każdym razie przez szpary w
        podłodze wieje :).

        --
        Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
        • minsi Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 13:33
          to prosta robota, taki bunkierek, kazdy konstruktor to zrobi
          robisz tak:
          - pod drewnianą podłogą a na gruncie bądź wylewce (co tam masz) lejesz zbrojoną
          płytę grubości 20cm jak fundament, z niej wypuszczasz kotwy na obwodzie do ścian
          - ściany robisz murowane z cegły pełnej, ale ze zbrojeniem w co drugiej warstwie
          systemem MURFOR lub nawet 2 prętami #6-#8, szczególnie starannie trzeba zazbroić
          narożniki. W ścianach trzeba zrobić rdzenie żelbetowe co jakieś 2-2,5 metra.
          Ściany możnaby też wylać, ale to trochę kłopotliwe w istniejacym domu.
          - nad tym przydałby się jakiś stropik, też żelbetowy ale cieńszy 12-14cm. Też
          porządnie do ścian zakotwiony.
          Takie coś wytrzyma sporo, a i będzie dobrym miejscem na przechowywanie
          kosztowniejszych rzeczy domowych, jak wyjedziesz na wakacje, tylko wtedy trza
          drzwi porządne zrobić albo jakąś kratę wewnątrz.
          jakbyś miała wiecej pytań, to dopiero jak wroce z wakacji czyli za 3 tyg odpowiem
          pzdr
          --
          Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one
          temu, kto im mówi, że ulegną.
          jakiesforum
          • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 13:57
            Ooooo, proszę! :) Dzięki!
            Pytania mam dwa (może zdążysz teraz odpowiedzieć jeszcze?)

            Czy fakt, że stropik jest skośny (to jest typowa "wnęka pod schodami", taka, w
            jakiej mieszkał Harry Potter :), czyli zamiast jednej bocznej ściany jest skos,
            który zaczyna się jakieś pół metra nad podłogą), coś zmienia?

            I drugie pytanie: w jaki sposób można oszacować koszty takiej akcji?

            --
            Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
      • mifff Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 21.04.08, 23:47
        > architekt. Architekt to może zaprojektować ustawienie mebelków

        Do tego nie trzeba kończyć architektury.

        > salonie, a konstruktor oblicza wytrzymałość poszczególnych
        elementów
        > konstrukcyjnych (fundamentów, stropu, dachu, itp.).

        Istotnie, architekt posługuje się konstruktorem. Konstruktor rzadko
        ma uprawnienia do projektowania, a ta inwestycja (wprowadzenie
        konstrukcji nośnej do budynku mieszkalnego) wymaga pozwolenia na
        budowę z wszystkimi jego konsekwencjami. Zapytaj w starostwie lub w
        gminie (złóż wniosek i będziesz miała warunki)
        • jkl13 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 22.04.08, 08:20
          Widocznie mamy inne doświadczenia z konstruktorami. Do tej pory
          wszyscy konstruktorzy, których spotkałam, mieli nie tylko pełne
          uprawnienia projektowe, a do tego byli fachowcami z prawdziwego
          zdarzenia. Natomiast architekci... to zupełnie inna bajka... Ale nie
          twierdzę, że wszyscy architekci są do bani. Może wśród nich też są
          jacyś fachowcy, ale jak dotychczas takiego nie spotkałam.
            • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 23.04.08, 09:29
              "solidny
              > drewniany stol
              > zakotwiony w wylewce"

              Czy mógłbyś mi to przetłumaczyć na język potoczny? Brzmi intrygująco.

              Co do wydostania się z ewentualnej pułapki, to też zaplanowałam - poczekam aż
              sąsiedzi przyjdą mnie wyciągnąć :D
              --
              Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
              • cromwell1 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 23.04.08, 18:14
                stol to zadanie dla konstruktora
                wykonany z krawedziakow i grubych desek
                odpowiednio wzmocniony wytrzyma z powodzeniem ciezar szkieletora

                nie licz na sasiadow
                w razie kataklizmu beda mieli swoje zmartwienia
                podobnie nie licz na telefon komorkowy
                nie ma pewnosci ze huragan nie uszkodzi nadajnikow

                pzdr.
                • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 24.04.08, 09:00
                  Na sąsiadów liczę nie bez powodu :). W czasie zeszłorocznego orkanu Cyryl, tuż
                  przed północą, kiedy u nas po podwórku latały gałęzie przyniesione przez wiatr z
                  lasu i metalowe śmietniki, nawet mój chłop bał się wyjść na fajka dwór, żeby
                  czymś nie dostać w łeb, a ciemno było jak w grobie, bo nie było prądu w całej
                  gminie, to oni z latareczkami na głowach poszli do lasu z psem na spacer, żeby
                  popatrzeć sobie, co się dzieje :)))) a w domu mają kompletny sprzęt
                  alpinistyczny i jaskiniowy :)

                  Dzięki wam bardzo, zacznę szukać konstruktora w takim razie. Pocieszyliście mnie
                  bardzo, bo obawiałam się, że to jest bardziej skomplikowana sprawa. Gdybyście
                  mieli jeszcze jakieś refleksje (pomijając diagnozy mojego stanu zdrowia
                  psychicznego), to będę wdzięczna.
                  --
                  Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                    • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 25.04.08, 07:44
                      Jako stara harcerka, podstawy typu skład apteczki i niezbędnik przetrwania doby
                      w schronie mam opanowane :DDD
                      Kranik z wodą jest zbędny - to nie ma być schron na wypadek dwudniowego huraganu
                      tropikalnego, gdzie mam zamiar mieszkać z dziećmi na metrze kwadratowym, tylko
                      na maksymalnie 2-3 godzinny pobyt. Większe i bardziej długotrwałe wichury są
                      zazwyczaj przewidywalne i w razie zapowiedzi takowych faktycznie zdarza mi się
                      wynosić z domu, zwłaszcza zimą - nawet nie z powodu dyskomfortu psychicznego,
                      tylko z bardzo prozaicznego: nie ma wtedy u nas prądu, czasem nawet półtorej -
                      dwie doby a ja mam w domu wszystko na prąd. Kuchnię, ogrzewanie, ciepłą wodę.
                      Sama mogę sobie siedzieć przy świeczkach w śpiworze i jeść krakersy, ale z
                      małymi dzieciakami, w tym raczkującym niemowlakiem - to nie, dziękuję, duch
                      harcerski jednak troszkę we mnie upadł z wiekiem :)

                      Zatem "pokój bezpieczny" ma być z założenia przechowalnią krótkoterminową, do
                      której wybieram się w momencie, kiedy śmietnik zaczyna latać po podwórku a strop
                      zaczyna wibrować (miałam już tutaj taką przyjemność :/). Mają być tam świeczki,
                      latarka, apteczka, kocyk, może małe radio na baterie, ewentualnie butelka z wodą
                      ze sklepu i flipsy dla bachorów. Niewykluczona jest też dyżurna mała
                      ćwiarteczka, w razie gości :))))))))

                      co do reszty konstrukcji (drzwi, wentylacja) zdam się na osobę, która będzie to
                      projektowała. Doprowadzenie prądu jest zbędne, bo w sytuacjach, kiedy jest sens
                      iść do tego schroniku, prądu i tak nie ma, w każdym razie u nas.
                      --
                      Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                      • mifff Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 25.04.08, 10:08
                        > zaczyna wibrować (miałam już tutaj taką przyjemność :/). Mają być
                        tam świeczki

                        Żadnego otwaqrtego ognia!

                        > latarka, apteczka, kocyk, może małe radio na baterie, ewentualnie
                        butelka z wod
                        > ą
                        > ze sklepu i flipsy dla bachorów.

                        Nie jedna butelka z wodą i suchy prowiant na 3 dni. Papier toaletowy,
                        wiaderko na... itd.

                        > Kranik z wodą jest zbędny - to nie ma być schron na wypadek
                        dwudniowego huragan
                        > u
                        > tropikalnego, gdzie mam zamiar mieszkać z dziećmi na metrze
                        kwadratowym, tylko
                        > na maksymalnie 2-3 godzinny pobyt.

                        Na 2 -3 godziny nie warto się torturować. Gorzej, jak zawali i trzeba
                        będzie wegetować kilka dni :(
                        Nie rób prowizorki.

                        > wynosić z domu, zwłaszcza zimą - nawet nie z powodu dyskomfortu
                        psychicznego,
                        > tylko z bardzo prozaicznego: nie ma wtedy u nas prądu, czasem nawet
                        półtorej -
                        > dwie doby a ja mam w domu wszystko na prąd.

                        Mały agregacik. Najprawdopodobniej trzeba zmodyfikować podłączenie
                        gniazdek i oświetlenia. Na kuchnię elektryczną to prądu nie
                        wystarczy, ale komputer, TV, oświetlenie, czajnik i jeden palnik może
                        chodzić, w najgorszym przypadku nie wszystko na raz.
                        • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 26.04.08, 17:36
                          > Nie jedna butelka z wodą i suchy prowiant na 3 dni. Papier toaletowy,
                          > wiaderko na... itd.
                          >
                          > Na 2 -3 godziny nie warto się torturować. Gorzej, jak zawali i trzeba
                          > będzie wegetować kilka dni :(
                          > Nie rób prowizorki.

                          Jeżeli nawet zawali się dom naokoło tego pomieszczenia, to przypominam, że jest
                          on drewniany, z desek a nie z bali, i do odgruzowania nie będzie potrzebny
                          dźwig, tylko dwóch facetów do przerzucania desek. Nie przewiduję wegetowania
                          tam. Jeżeli wstawię tam wszystko włącznie z wiaderkiem, to ja z dziećmi sie nie
                          zmieścimy :)
                          Głównie chodzi mi o miejsce bezpieczne od ewentualnych latających desek i
                          odłamków szyb. Jeżeli zakładam, że ma to być miejsce na ewentualność trąby
                          powietrznej (tfuuu), to również coś, co nie zostanie podniesione, przerzucone,
                          gdzie przez okno nie wpadnie mi rozpędzona krokiew z garażu, sztacheta z płotu,
                          lub konar z lasu i czego ściany będą odporne na uderzenia ciężkimi przedmiotami.
                          (Choć jak to teraz napisałam i przeczytałam, to może jednak przemyślę
                          przydatność papieru toaletowego :DDDDDD) - to są wszystko rzeczy, które się
                          przytrafiają przy okazji tego przemiłego zjawiska.

                          Agregacik to swoją drogą kiedyś będę musiała wstawić, bo awarie prądu z powodu
                          byle wiatru są tutaj naprawdę upierdliwe.
                          --
                          Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                          • mifff Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 27.04.08, 23:03
                            pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Fujity
                            > on drewniany, z desek a nie z bali, i do odgruzowania nie będzie
                            potrzebny
                            > dźwig, tylko dwóch facetów do przerzucania desek.
                            Oprócz desek jest dach, a to trwalsza konstrukcja. Oprócz Ciebie,
                            ktoś inny może ucierpieć, np. sąsiedzi. Znasz powiedzenie: "Nosił
                            wilk razy kilka..." Będą wiedzieć, że masz zabezpieczenie, więc
                            pomogą bardziej potrzebującym. Jeżeli masz na kogoś liczyć, to licz
                            na siebie :) Widziałaś na filmach jakie jest wyposażenie takiego
                            schronu?
                            Przy F3 (tffu..)jest duże prawdopododobieństwo, że zostanie Ci stol
                            Cromwella :(

                            > Głównie chodzi mi o miejsce bezpieczne od ewentualnych latających
                            desek i
                            > odłamków szyb. Jeżeli zakładam, że ma to być miejsce na
                            ewentualność trąby
                            > powietrznej (tfuuu), to również coś, co nie zostanie podniesione,
                            przerzucone,
                            > gdzie przez okno nie wpadnie mi rozpędzona krokiew z garażu,
                            sztacheta z płotu

                            Na to są okiennice, a "pocisk raczej nie przebije ściany, a jeżeli
                            nawet, to siły mu braknie do zrobienia krzywdy.
                            Albo robisz coś, co ma służyć czemuś (moim zdaniem najlepsza
                            ziemianka, nawet nie głęboko wkopana), albo zakładaj okiennice.
                            Kierunek orkanu w naszej strefie jest od zach i pn-zach. Bałtyk się
                            nie liczy i Morze Śródziemne też. Na wschodzie nie ma dużego bajora.
                            Prawie wszystkie wyższe eFy mają początek nad oceanem.
                            • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 28.04.08, 11:40
                              miff, ale w Stanach po przejściu tornada zawalają się całe osiedla domków
                              szkieletowych a nie całe osiedle nowych domów murowanych z jednym drewnianym
                              szkieletowym w środku :) - dlatego ich schrony są przystosowane do dłuższego
                              siedzenia. U mnie sąsiadom może w takiej sytuacji pozrywać dachy i powybijać
                              okna, ale ich domy z pewnością się nie zawalą tak łatwo jak mój. I powszechnie
                              wiadomo, że ja jedna w okolicy siedzę sama z małymi dziećmi, więc będę pierwsza
                              na liście ratunkowej w razie czego.

                              > Na to są okiennice, a "pocisk raczej nie przebije ściany, a jeżeli
                              > nawet, to siły mu braknie do zrobienia krzywdy.

                              Otóż się mylisz właśnie - to akurat widziałam na filmach :DDDD co robi ze ścianą
                              z cegieł drewniana żerdka katapultowana z prędkością ok 250 -300 km/h. Wchodzi
                              jak w masło. Dlatego właśnie "pokoje bezpieczne" lub rekomendowane miejsca
                              ukrycia się w domu w razie tornada to miejsca, które są oddzielone przynajmniej
                              dwoma ścianami od dworu - przedpokoje, łazienki, wanny (nie mam wanny :)).
                              Okiennice faktycznie mają sens przy wiatrach takich jak przy orkanach, czy
                              szkwalach burzowych.

                              No a ziemianki nie wykopię w domu, nie mam gdzie.


                              --
                              Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                                • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 01.05.08, 09:32
                                  To nie przy wichurze się dzieje, tylko przy lepszej trąbie powietrznej.
                                  Huraganów o takiej prędkości to u nas dłuuugo jeszcze nie będzie a na Snieżce
                                  nie mieszkam :). Natomiast trąby można się spodziewać przy silnej burzy, jakie
                                  występują u nas latem. Domy sąsiadów raczej się nie rozpadną w takich warunkach,
                                  w przeciwieństwie do mojego. Jak pisałam, mogą stracić dachy, okna i meble z
                                  poddasza, ale konstrukcja budynku będzie stała. Poza tym trąba jest zjawiskiem
                                  punktowym, ma określoną średnicę i trasę - jeżeli przejdzie akurat przez mój
                                  dom, to nie znaczy, ze uszkodzi inny, stojący 50 m dalej.

                                  Swoją drogą, ciekawa jestem, czy ktoś robił badania, jak zachowa się
                                  superszczelny dom pasywny, przez który przejdzie trąba powietrzna. Na logikę
                                  powinien po prostu eksplodować z powodu różnicy ciśnień. To taka ciekawostka,
                                  która mnie zastanawia, bo domu pasywnego kategorycznie nie posiadam i się nie
                                  zanosi na niego :)
                                  --
                                  Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                                    • falka32 Re: "pokój bezpieczny" w domu - jak, gdzie itp. 07.05.08, 19:47
                                      ty mówisz o trąbach, a nie o huraganach. Huragan (czy orkan, bo huraganów u nas
                                      nie ma, kwestia nazwy) to wiatr z ośrodka niżowego, który ma dużo większy
                                      zasięg, nawet na całą Polskę, a trąba się robi lokalnie z chmury burzowej i
                                      właśnie wycina takie pasy zniszczeń, jak opisujesz.
                                      W tym roku w Polsce były już 3-4 trąby (nie liczę tych, które nie dotknęły
                                      ziemi, bo ich było dużo więcej, tylko te, które coś poniszczyły), w tym dwie
                                      zimą, a sezon się dopiero teraz zaczyna. Brrrr. W zeszłym roku w moim powiecie
                                      była jedna, słaba, ale też poleciało parę dachów, ścian i stodół, 15 km ode mnie :)
                                      --
                                      Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)
                                      • bszalacha Może masz zachwiane poczucie bezpieczeństwa 29.05.08, 22:18
                                        Myślę,że warto podjąć temat związany z Twoim poczuciem
                                        bezpieczeństwa w ogóle.Wydaje mi się,że Twoja sytuacja sprawia,że
                                        czujesz się samotna,zagrożona/nie tylko pogodą,nie tylko
                                        fundamentami budynku/.Zamiast mnożyć lęki,spróbuj otaczać się innymi
                                        ludżmi bo samotność, jak strach,ma wielkie oczy.Dom jest symbolem
                                        naszych pragnień ale jak widać tez wielu zaległych niepokojów,które
                                        ciągniemy w swoim bagażu.

                                        • falka32 Re: Może masz zachwiane poczucie bezpieczeństwa 01.06.08, 22:56
                                          Bardzo dziękuję za diagnozę, ale na brak ludzi w otoczeniu nie narzekam, a wręcz
                                          przeciwnie, marzę o takich wieczorach, jak ten, kiedy dzieci śpią i nikt mi w
                                          końcu nie brzęczy nad uchem i nic ode mnie nie chce :)
                                          --
                                          Talerze zmywam dopiero na trzeciej randce a zlew to wycieram dopiero po ślubie (SMS)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka