Na gorki na ktorych sie slizgam od paru dni nawalilo ostatniej nocy
ponad pol metra...
No wiec zagrzebalam sie dzisiaj w zaspe razem z glowa, z ktorej nie
moglam wyjsc przez dluzsza chwile.
Jak juz wstalam, to okazalo sie, ze narty sa nadal tak gleboko pod
sniegiem, ze wciaz stalam w miejscu, zagrzebana do pasa na stoku
narciarskim.
Wygladam przez okno - yep, dalej sypie. Wszystkie zjazdy obecnie nie
grumowane - Boze jestem w raju - puch bialy sypie sie jak z worka i
wala bezpansko w takiej ilosci, jakiej w zyciu nie widzialam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.