rat_canals napisał:
> tak droga Kan hmmmmmmmmm wbilo mnie to doslownie w fotel
ODP: Probowalam byc taktowna...ale chyba musze w takim ukladzie
odlozyc 'takt', bo wyglada na zatwardzenie.
Nie przepadam za pomnikami. Nie lubie samego pomyslu, ze ktos jest
zywy a potem uchwycamy jego jakas zastygla poze i stawiamy gdzies w
publicznym miejscu. Najgorszym tego juz rodzajem sa wlasnie takie
tragiczne postaci, czy symbole.
Unikam jak moge, a tutaj gdzie mieszkam jest to latwe.
Unikam tez zwiedzania starych, ciemnych niewietrzonych czesto o
ogromnym znaczeniu historycznym budynkow, dla mnie najczesciej
smierdzacych rozkladajacym sie trupem - wszytko jedno ile lat
minelo...zoladek mi sie wykreca przy takich okazjach na druga strone
w ruchach wymiotnych, klatka piersiowa kurczy sie jak nadziany na
widelec balonik.
Nie mowiac nawet o odwiedzaniu jakis miejsc masakr czy innych...tego
rodzaju.
Po jakiego taka tortura?
Ci co odeszli i tak juz nic im nie pomoze. Pamiec i tak zostaje na
cale zycie z najblizszymi, inni sa swiadomi wydarzen, zniszczen
jakie to przynioslo. Czy musza naprawde byc wystawiani jeszcze
dodatkowo na stale wkomponowana rzezbe w parku, siedzac sobie obok
na lawaczce cieszac sie zyciem i przy okazji tego cieszenia patrzec
na pamiatke masakry jakiejs???
Przepraszam, czy taka metoda dla kogos tutaj dziala? ciesze sie i w
tym samym czasie kontempluje najohydniejsze zbrodnie?
Dla mnie nigdy; albo sie ciesze, albo smuce. Kobiety maja podobno
naturalne zdolnosci do robienia kilku rzeczy naraz. Ja tej sztuki
nie opanowalam nigdy. Cieszyc sie i wyc z bolu w tym samym
momencie...Albo, albo. Watpie aby opanowali ja tez inni.
I poniewaz jest wystarczajaco duzo na swiecie ohydy, brzydoty czy
ludzkich zachowan o takich wlasnie zabarwienianiach, czego mi
najczesciej i generalnie brakuje to piekna. Piekno moze byc przeciez
tworzone przez ludzi i dla nich. Na podobienstwo tego w przyrodzie.
Dlatego zreszta kocham przyrode i tak duzo spedzam z nia czasu. Jest
ona bezinteresowna, bez podtekstow politycznych, historycznych itp.
Poprostu jest sobie z czystej radosci istnienia i cieszenia. Tego mi
najbardziej brakuje w tych'skamienialych' czesto pozach pomnikowych.
Przypominanie ciagle najgorszych momentow, ktore chce sie naprawde
zapomniec, ktore powinny zostac w ktoryms momencie odlozone w
miejsce spokoju, gdzie nikt im juz nie przeszkadza. Odlozone
podobnie jak stare futro nasaczone naftalina. Futro ktore w momencie
gdy bylo noszone, mialo wartosc i aktualnosc, a po latach smrod
naftaliny podtrzymujacy sztucznie jego swietnosc jest poprostu nie
do zniesienia.
Czy nie moznaby bylo jakiegos z radosnej okazji na odmiane juz w
Polsce???
Kan