"bluźnierstwo" przewartościowania "świętości" tradycji narodowej:
"Jasne, że ta droga była zamknięta dla wszystkich Polaków, którzy nie byli
zdolni do zajęcia zdecydowanie krytycznego stanowiska wobec "polskości". Będąc
produktem tejże "polskości", z czcią odnosząc się do wartości polskiego
indywidualizmu wegetacyjnego, nie mogli z natury rzeczy zdobyć się
na "bluźnierstwo" przewartościowania "świętości". Dopiero uzyskanie innego
punktu oparcia pozwala nam na zasadniczą krytykę tradycji narodowej. Z tej
krytyki rodzi się teoria polskiego charakteru narodowego i krytyczny stosunek
do indywidualizmu wegetacyjnego i wszystkich jego pochodnych. Tu też znajduje
się podstawa najgłębszych przewartościowań, otwierających perspektywy na
zasadniczą odmianę nurtu dziejów polskich.
Wzmiankowaliśmy, że indywidualizm wegetacyjny jest zagadnieniem bardzo
głębokim. Nie jest on wcale jakimś przypadkowym zsumowaniem historycznych wad i
błędów, jak to by chcieli widzieć nieświadomi jego obrońcy i zapalczywi
wyznawcy. Indywidualizm wegetacyjny jako cecha polskiego charakteru narodowego
jest przejawem najgłębszego schorzenia gatunku ludzkiego. To nie są wcale
jakieś "wady", lecz konsekwentnie rozwinięty i uformowany stosunek do bytu
człowieka, który uległ wspakulturowemu wykolejeniu. Oczywiście stopień
realizacji tego wynaturzenia, czystość jego wyrazu może być niesłychanie
różnoraka.
Jak już o tym była mowa, pierwszą zasadą polskiego indywidualizmu wegetacyjnego
jest poczucie, że głównym nurtem życia ludzkiego jest sycenie się szczęściem
czystego trwania fizjologicznego. Stąd wynika odruch obronny wobec naporu
obiektywnych zadań, które nam narzuca rytm społeczno-historyczny. Nazwałem to
gdzie indziej "wzgardą dzieła". Niezależność od czegoś, wolność od wszystkiego,
oto opiewany ideał życia. Na tym tylko tle może zakwitnąć druga właściwość:
kult odosobnionej, wolnej od wszelkich obowiązków i zadań, nagiej egzystencji.
Stąd znów wynika bezodpowiedzialny utylitaryzm, konsumpcyjny stosunek do życia.
W środowisku, składającym się z takich jednostek, normą naczelną, pozwalającą
na współżycie, jest tylko bierna dobroć nagich egzystencji, do niczego nie
dążących poza lubym spokojem. Godziwym, pożądanym człowiekiem jest więc ten,
który nic nie robi, ma mało pragnień, do niczego nie dąży; musi on odpowiednio
organizować swoją psychikę, by zawczasu zdusić w sobie wszelkie zdrożności;
stąd wypływa jałowy moralizm. "