Gazeta.pl   Forum   Specjalne   Polonia   Dziesięcina na 15%

Dziesięcina na 15%

Autor: starywiarus 14.02.06, 11:10
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Historycznie, opodatkowanie chłopa pańszczyźnianego na rzecz parafii to było 10%, stąd pochodzi
klasyczne polskie słowo "dziesięcina".

Jak ktoś właśnie trzeźwo zauważył na forum "Praca - Wielka Brytania i Irlandia", Polanezja pragnie
dostawać co roku od swoich pańszczyźnianych poddanych, zatrudnionych w UK, mniej więcej
dwumiesięczną pensję, ca. 15% ich brytyjskiego zarobku brutto.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=36752244
Rzecz prosta, niezależnie od już opłaconych podatków brytyjskich, w zamian za zero świadczeń z
polanezyjskiego budżetu.

Kibicują temu jedynie słuszne głosy tej krapolskiej większości w kraju-raju, co to własnej dupy nigdy
nigdzie nie ruszy, rączek od tejże nigdy nie oderwie, bo "siem nie opłaca", języków obcych ani niczego
innego też się nie będzie uczyć, bo od tego głowa boli, ale za to wie z niezachwianą pewnością, że
państwo jest od tego, żeby dawać, i nienawidzi jak zarazy każdego, kto ma lepiej. Ta większość
społeczeństwa pańszczyźnianego darmową kasę wyrwaną jeleniom zasuwającym w UK przyjmie
chętnie, i przepieprzy z prawdziwą przyjemnością.

W tym samym czasie, GazWyb konsekwentnie wycina z forum "Praca - Wielka Brytania i Irlandia" wątki
poświęcone podwójnemu opodatkowaniu. Fascynująca polityka redakcyjna, nie? Forum "Praca - Wielka
Brytania i Irlandia" ma być w zamyśle poświęcone w całości dyskusjom technicznym: jak i gdzie
najlepiej wpłacać Polanezji kasę, pod jakim kątem należy się schylać przed polanezyjskim fiskusem,
żeby mniej bolało, i gdzie najtaniej kupić przedtem wazelinę. Żadnego krytykanctwa, bo państwo ma z
definicji rację.

Fascynujące to jest także dlatego, że nie kto inny jak GazWyb energicznie promowała i nakręcała
"anglosaksy" w UK po otwarciu tamtejszego rynku pracy. Przy czym przez pierwsze pół roku nikt się w
ogóle ani słowem nie zająknął o takim drobiazgu, jak wysokie podatki Krapolandi, które będzie się
ściągało z krapoli pracujących w UK. Umiejętnie stworzono w ten sposób jadącym na anglosaksy iluzję,
że co zarobią netto po (niskim) brytyjskim podatku, to ich. Ponieważ młodzi krapole, jadący do pracy
za granicą, byli siłą rzeczy nieobyci w świecie, nikomu z nich nie przyszło do głowy najpierw sprawdzać
takich nudnych i suchych rzeczy, jak ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, umowy
dwustronne o opodatkowaniu, przedziały podatkowe w UK, kursy wymienne funta szterlinga do tugrika
krapolitańskiego etc. A krapolitański fiskus siedział cicho i czekał cierpliwie, aż jelenie zaczną zarabiać.

--------------

No cóż - następny logiczny krok ludzi normalnych to powinna być wobec tego przyspieszona
metamorfoza chwilowego pracownika sezonowego w stałego mieszkańca Zjednoczonego Królestwa
Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii; prawo Unii pozwala każdemu na własny wybór miejsca stałego
zamieszkania. W Krapolandii można bywać potem np. raz na dwa lata z trzydniową wizytą, albo inaczej,
jak komu pasuje . Należy w tym celu zlikwidować swoje mętnie zdefiniowane przez polanezyjskie
prawo skarbowe "centrum interesów życiowych" w Polanezji - wymeldować się bez podania następnego
adresu (obecnie można się wymeldować do nikąd), mieszkanie przepisać na dalszą rodzinę, a następnie
puścić na wynajem, samochód sprzedać i kupić inny używany samochód w UK, żonę i dzieci ściągnąć
do UK, żonie znaleźć robotę part-time albo posłać na kursa zawodowe, dzieci umieścić w brytyjskiej
szkole panstwowej, fiskusa oziębłym tonem powiadomić listownie o powziętym zamiarze stałego
zamieszkania za granicą, zapomnieć o Dzikich Polach, zaś rytualne tańce godowe krapolitańskiej gęsi z
polanezyjskim prosięciem oglądać w telewizji. Za dwa-trzy lata Krapolandia będzie tylko
wspomnieniem nieszczęśliwego dzieciństwa, pierzchającą o świcie nocną marą ze "snu emigranta",
jakiego przynajmniej raz doświadczył każdy, kto wyemigrował. Za pięć lat pierwsi nowi emigranci
dostaną brytyjskie paszporty i wszystkie prawa obywatela "starej Unii".

Pstryk, oto moment narodzin kolejnego ćwierć miliona dożywotnich fanów Polanezji, rzuconych na
kolana jej niezrównanym wdziękiem w stosunkach państwo-obywatel. Z rodzinami to będzie jakieś
1-1.2 miliona osób, które od tej pory już bedą wiedzieć, co mają myśleć o transformacji ustrojowej.
Unikalny talent Polanezji do strzelania sobie w stopę i bezinteresownego zrażania ludzi w naturalny
sposób życzliwie do niej usposobionych trzeba zobaczyć samemu, żeby uwierzyć.

Krapolitania naturalnie będzie na te 1.2 miliona ludzi, wypchniętych prostym fiskalnym sposobem na
emigrację, dalej chętnie brać brukselską kasę, a świadczyć im nic nie będzie trzeba. Z tego samego
powodu wiele najtęższych głów Polanezji nie śpi po nocach, kombinując, jakby tu podważyć sztachetą
drzwi do USA.

Ach, żeby to można było wypchnąć za ocean jeszcze ze dwa-trzy miliony jeleni do opodatkowania, dla
których w kraju nie ma pracy, więc opodatkować ich nie ma na czym...

Ach, gdyby tylko udało się fizycznie mieć w kraju nie więcej jak 34 miliony ludzi, a Bruksela przekonać
dla celów dotacyjnych, że się dalej ma 38 i pół miliona! Dopiero by z tego była prawdziwa kasa!
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.