• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Australia - Emigracja

  • 13.02.03, 06:30
    Witam wszystkich,
    Wkrotce bede wyjezdzal do Australii. Jestem w trakcie oczekiwania na wize
    stalego pobytu. Chcialbym uzyskac przed wyjazdem maksymalnie duzo informacji
    na temat tego kraju, a w szczegolnosci na temat Melbourne - bo tam wlasnie
    chcialbym mieszkac. Dlatego tez chetnie przeczytam opinie osob, ktore tam
    byly lub przede wszystkim aktualnie mieszkaja. Najbardziej interesuje mnie
    na co moge liczyc tuz po przyjezdzie - jak wyglada rynek pracy, ile czasu
    zajmuje znalezienie pracy nowo przybylym emigrantom (wiem, ze nie ma regul),
    jakich zarobkow mozna oczekiwac (konkretne liczby za jaka prace), czy
    rzeczywiscie do wynajmu mieszkania i znalezienia pracy potrzebne sa
    referencje? Jakie sa koszty utrzymania - wyliczylismy, ze mieszkanie + zycie
    za dwie osoby dorosle i dziecko, w lepszej dzielnicy Melbourne, miesiecznie
    wyniesie okolo 1500 AUD.
    Pozdrawiam,
    Edytor zaawansowany
    • 13.02.03, 08:23
      Trzymaj sie z dala od wiarusa - to wariat paranoidalny.
    • Gość: Alina IP: 203.56.213.* 13.02.03, 08:50
      Czlowieku! Nie wiesz w co sie pchasz. Australia to prymitywny kraj.
      • 13.02.03, 09:25
        Mieszkalem w Melbourne, wiele lat. Wybor chyba zrobiliscie wlasciwy. Bo w
        Melbourne jest wiecej pracy niz gdziekolwiek w Australii. Ale to nie znaczy ze
        jest latwo. 1500 AU wystarczylo by dla ciebie samego na miesiac na 2+1 licz 2000
        do wydania miesiecznie. Jezeli we dwoje pojdziecie pracowac to 1000 AUD na
        miesiac odlozycie sobie. Jezeli sam bedziesz pracowal raczej przezyjecie swoj
        czas choc lepiej niz w Polsce.
        W Perth jest taniej ale gorzej z praca.
        Czekaja was gorace lata do 43 C i chlodne zimy 3 C (ogrzewanie jest na poziomie
        Polski sredniowiecznej tzw. sloneczko i kocyk elektryczny, dla bogatych (jak
        Wiarus) sa lepsze cacka).
        Jak bedzie wam zle zawsze mozecie dac noge z Australii po otrzymaniu paszportu,
        a dlugo sie nie czeka na to.
        Ale gdzie dac noge nie wiem do USA na czarno?

        Przyjemnych wakacji anyway, bo 50% Polakow wyjechalo z Australii i wielu sie
        rozwiodlo. Ci co pozostali maja troche bzika. Sam zobaczysz ale zbyt dlugi pobyt
        moze tez ci sie zucic na glowke jak wiarusowi (ma teraz kompleks paszportowy
        choc i tak nie ma pieniedzy na wyjazd z Australii)
        • 13.02.03, 14:51
          Witaj h_usa_r,
          z tego co mi napisales wnioskuje, ze przedstawiles mi wariant pesymistyczny
          (mam przynajmniej taka nadzieje). O ile koszty zycia w wysokosci 2000 AUD moze
          i bralem pod uwage (w lepszej dzielnicy), to z tym odlozeniem 1000 AUD
          pracujac we dwoje nie zwaliles mnie z nog. To w Polsce pracujac we dwoje mozna
          odlozyc tyle samo albo i wiecej. Slyszalem od kilku osob, ze nie ma co sie
          nastawiac na zarobki jak w USA ale ... to troche malo.
          Jakich dzielnic mam unikac, a ktore polecasz - moze pamietasz ?

          Pozdrawiam
          skorad
          • 13.02.03, 15:16
            skorad napisał:

            > Witaj h_usa_r,
            > z tego co mi napisales wnioskuje, ze przedstawiles mi wariant pesymistyczny
            > (mam przynajmniej taka nadzieje). O ile koszty zycia w wysokosci 2000 AUD
            moze
            > i bralem pod uwage (w lepszej dzielnicy), to z tym odlozeniem 1000 AUD
            > pracujac we dwoje nie zwaliles mnie z nog. To w Polsce pracujac we dwoje
            mozna
            > odlozyc tyle samo albo i wiecej. Slyszalem od kilku osob, ze nie ma co sie
            > nastawiac na zarobki jak w USA ale ... to troche malo.
            > Jakich dzielnic mam unikac, a ktore polecasz - moze pamietasz ?
            >
            > Pozdrawiam
            > skorad
            Skorad,
            W Australii nie mieszkam (tylko w Kanadzie) ale z mojego doswiadczenia
            emigracyjnego to dam Tobie dobrych kilka rad:
            1) 2000 AUD "w dobrej dzielnicy" na 3 osoby bedzie ciezko. Lekko liczac, wydasz
            ponad 1000 AUD na samo mieszkanie. A gdzie reszta?
            2) 1000 AUD odlozone co miesiac dla swiezego emigranta to wariant bardzo
            optymistyczny. Bedziesz mial duzo nieprzewidzianych wydatkow, z praca moze byc
            nie za wesolo. Jak odlozysz cokolwiek to poklep sie po plecach
            Powodzenia
          • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 13.02.03, 20:42
            w Melbourne nie ma slumsow - choc moze Springvale bym nie polecal;

            sa dzielnice bogatsze Toorak (top), potem Brighton etc - generalnie - Wschodnie
            dzielnice blizej city i wzdluz morza) i skromniejsze Dandenong, Clayton i
            Zachod;
            ale trudno uogolniac - my mieszkamy w skromym St. Albans i sobie chwalimy, a
            jak chcesz cos excluzywnego to piekne rezydencje po pare milionow tez niedaleko
            od nas znajdziesz...

            pytanie o zarobki wymagaloby kilkudziesieciostronicowej analizy poszczegolnych
            zawodow - musisz byc bardziej konretny, by ktos mogl ci dac odpowiedz...

            najlepiej przeszukaj strony 'employment' - www.seek.com.au, www.monster.com.au,
            a czynsze: www.realestate.com.au

            pozdrowko

            P.
            • 14.02.03, 05:17
              Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

              > w Melbourne nie ma slumsow - choc moze Springvale bym nie polecal;


              A w Fitzroi i Ftzkrei (moze zle "speluje") to ty byles kolego ze slamsow nie
              widziales?


              >
              > sa dzielnice bogatsze Toorak (top), potem Brighton etc - generalnie -
              Wschodnie

              Po co mu wogole wspominasz o Toorak (domy powyzej miliona). Ani ty tam ani on w
              Polsce tam sobie lokum nie szuka.


              >
              > dzielnice blizej city i wzdluz morza) i skromniejsze Dandenong, Clayton i
              > Zachod;
              > ale trudno uogolniac - my mieszkamy w skromym St. Albans i sobie chwalimy, a
              > jak chcesz cos excluzywnego to piekne rezydencje po pare milionow tez
              niedaleko
              >
              > od nas znajdziesz...
              >
              > pytanie o zarobki wymagaloby kilkudziesieciostronicowej analizy
              poszczegolnych
              > zawodow - musisz byc bardziej konretny, by ktos mogl ci dac odpowiedz...


              Macisz kolego. Odpowiedz jest prosta

              - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
              - NIgdy tez nie zarobisz mniej niz 9 $ AU na godzine ( na bialo)
              To nie kanada czy usa ze jeden ma 70 na godzine a drugi 5-6 na godzine.
              A wiec szybko tez sie nie dorobisz ale i nedza ci nie bedzie grozic.



              >
              > najlepiej przeszukaj strony 'employment' - www.seek.com.au,
              www.monster.com.au,
              > a czynsze: www.realestate.com.au
              >
              > pozdrowko
              >
              > P.


              Australia jest krajem dobrym do zycia z rodzina. Ale tez podatki sa wysokie
              • 14.02.03, 06:01
                h_usa_r napisał:

                > Macisz kolego. Odpowiedz jest prosta
                >
                > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.

                Odpowiedz jest prosta moze dla ciebie. Bo nie jest specjalnym wyczynem zarabiac
                dwa razy tyle niz te 19 AUD. Skad w ogole ta kwota?

                > Australia jest krajem dobrym do zycia z rodzina. Ale tez podatki sa wysokie

                Z podatkami niestety to prawda, ale i tak sa nieco nizsze niz w PL.
                • 14.02.03, 06:15
                  larson napisał:

                  > h_usa_r napisał:
                  >
                  > > Macisz kolego. Odpowiedz jest prosta
                  > >
                  > > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                  >
                  > Odpowiedz jest prosta moze dla ciebie. Bo nie jest specjalnym wyczynem
                  zarabiac
                  >
                  > dwa razy tyle niz te 19 AUD. Skad w ogole ta kwota?

                  Pracowinik naukowy na Uniwersytecie z tytulem doktora (Phd) zarabia 40 tys AU
                  na rok. Jesli ty wyciagasz wiecej widocznie siedzisz w rzadzie, hahaha!
                  Nic nie mowie tutaj o dobrze prosperujacych wlasnych "biznesach" jako takowe
                  rowniez w Polsce szczyca sie milionowymi zarobkami i nie trzeba jechac dokola
                  ziemi aby to zobaczyc.


                  >
                  > > Australia jest krajem dobrym do zycia z rodzina. Ale tez podatki sa wysoki
                  > e
                  >
                  > Z podatkami niestety to prawda, ale i tak sa nieco nizsze niz w PL.
                  • 14.02.03, 06:28
                    h_usa_r napisał:

                    >
                    > Pracowinik naukowy na Uniwersytecie z tytulem doktora (Phd) zarabia 40 tys AU
                    > na rok. Jesli ty wyciagasz wiecej widocznie siedzisz w rzadzie, hahaha!

                    Za 40 tys AU to bym sie do Australii (ani nigdzie indziej) rzeczywiscie nie
                    pchal. Nie trzeba jednak siedziec w rzadzie, zeby zarabiac znacznie lepiej.

                    IT: Supportowiec bierze srednio prawie 70 k, a konsultant / project manager to
                    juz ponad 110 k. Sales and marketing: 160 k.

                    Wszystko to sa dane SREDNIE za 'total package' i to z calej Australii, nie
                    tylko z Sydney.

                    zrodlo:
                    www.apesma.asn.au/surveys/acs
                    kliknij na The Australian Computer Society Remuneration Survey Report /Summary
                    report.
                  • Gość: ba IP: *.prem.tmns.net.au 15.02.03, 11:18
                    h_usa_r napisał:

                    > larson napisał:
                    >
                    > > h_usa_r napisał:
                    > >
                    > > > Macisz kolego. Odpowiedz jest prosta
                    > > >
                    > > > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                    > >
                    > > Odpowiedz jest prosta moze dla ciebie. Bo nie jest specjalnym wyczynem
                    > zarabiac
                    > >
                    > > dwa razy tyle niz te 19 AUD. Skad w ogole ta kwota?
                    >
                    > Pracowinik naukowy na Uniwersytecie z tytulem doktora (Phd) zarabia 40 tys AU
                    > na rok. Jesli ty wyciagasz wiecej widocznie siedzisz w rzadzie, hahaha!
                    > Nic nie mowie tutaj o dobrze prosperujacych wlasnych "biznesach" jako takowe
                    > rowniez w Polsce szczyca sie milionowymi zarobkami i nie trzeba jechac dokola
                    > ziemi aby to zobaczyc.
                    >
                    >
                    > >
                    > > > Australia jest krajem dobrym do zycia z rodzina. Ale tez podatki sa w
                    > ysoki
                    > > e
                    > >
                    > > Z podatkami niestety to prawda, ale i tak sa nieco nizsze niz w PL.


                    39,9000 zarabiam ja jako nauczyciel szkoly sredniej i to znim zaliczone mi
                    zostaly lata praktyki w zawodzie..
                    Kapisz???
                    40 tys. to na dzien dobry dla nauczyciela..
                    Pomysl chlopie...
                    jak uwzglednia moje 9 lat w polskiej szkole i 3 lata w australijskiej to bede
                    miala ok.
                    Niezle jak na nauczycielke..

                    Acha, jakby mi sie nie chcialo sprawdzac zeszytow i klasowek, to zwsze moge
                    za "casual" robic - $43 na godzine(australijskich niestety.




                    Do autora watku: czytaj mizy wierszami - to nie "El- do rado" ale...
                  • Gość: Skippy IP: 147.66.18.* 25.08.03, 22:30
                    >
                    > Pracowinik naukowy na Uniwersytecie z tytulem doktora (Phd) zarabia 40 tys AU
                    > na rok. Jesli ty wyciagasz wiecej widocznie siedzisz w rzadzie, hahaha!
                    > Nic nie mowie tutaj o dobrze prosperujacych wlasnych "biznesach" jako takowe
                    > rowniez w Polsce szczyca sie milionowymi zarobkami i nie trzeba jechac dokola
                    > ziemi aby to zobaczyc.
                    >

                    Mowisz o tym pracowniku z tytulem doktora co to uczy filologii polskiej w
                    Melbourne - Przeciez takie kierunki sa tylko jako "Work for the dole" nikt
                    normalny nie studiuje takich bzdur w Australii. Dziwie sie po co wogole
                    zatrudniaj tych darmozjadow. Tytuly doktora ma sporo dzieciakow , sa tanie

                    Dla zlodzieji tlenu 40k pa to stanowczo za duzo
              • 14.02.03, 06:07
                Ja co prawda z Sydney ale jako ze u nas najdrozej to sadze ze moge tchnac
                troche optymizmu.
                - nie wiem co rozumiesz "dobra" dzielnica ...bo ceny czynszow zaleza bardziej
                co wynajmujesz dom czy mieszkanie i czy blisko transportu?
                Musisz byc przygotowany na 150AUD na tydzien i mala regula wynajmu liczba osob
                = liczbie pokoji, chyba ze dzieciaki male.
                - jak wynajmujesz potrzebujesz na bond = 4xczynsz plus zaplata z gory za 2
                tygodnie minmium. Referencje potrzebna ale nie obowiazkowe
                - na zycie potrzebujesz ok 200 AUD min.
                - telefon podlaczenie ok 200 AUD i oplata min. 40 AUD na miesiac
                Czyli ok 1500 AUD na miesiac moze da Tobie pozyc ale bedzie cienko
                Z praca jest cienko ale nie piszesz ktos ty z zawodu to trudno ocenic szanse.
                Pawel podal dobre strony to dadza obraz na rynku. male ostrzezenie ..duzo pracy
                jest przez agentow a czesto jest tak ze tej pracy nie ma ..oni buduja baze
                danych dla przyszlych pracy
                A dowod ze mamy "ekspertow" na temat Asutalii - bilet lotniczy do Europy
                kosztuje od 1500 AUD w dwie strony a nie 2,000 US ..
                --
                Ozpol
                Miedzy rajem a codziennoscia
                • 14.02.03, 06:11
                  Jak wygladaja zarobki w IT?

                  Powiedzmy zaczynajac od zwyklego administratora a na managerze konczac?
                  • 14.02.03, 06:25
                    falszywy napisał:

                    > Jak wygladaja zarobki w IT?
                    >
                    > Powiedzmy zaczynajac od zwyklego administratora a na managerze konczac?

                    Zobacz sobie oferty pracy z jedej z gazet np. "The Age" z Melbourne. Bedziesz
                    wiedzail jakie sa zarobik, to jedno a po drugie mysl realnie czy taka prace
                    dostaniesz. Czasy IT minely na lade pare lat ja jestem w USA i widze ze jest
                    zle w tej branzy nie sadze aby teraz w Australi bylo inaczej jako i Australia
                    nie stanowi znaczacego wkladu w rozwoj tej branzy. Juz w Kanadzie wiecej sie
                    robi w tym kierunku a jest teraz marnie 13-17 dolarow na godzine

                    jb-ge.hrdc-drhc.gc.ca/ Kanada

                    www.jobnet.com.au/ext/site/ Australia

                    www.bajobs.com USA Bay Area

                  • 17.02.03, 04:29
                    falszywy napisał:

                    > Jak wygladaja zarobki w IT?
                    >
                    > Powiedzmy zaczynajac od zwyklego administratora a na managerze konczac?

                    ..nie wazne czy dostaniesz ale stawki sa:
                    - stala praca admin to 40k na rok w gore ; kontrakt od 40AUD /godzine
                    - manager IT od 80K w gore a kontrakt to od 70 AUD/na godzine
                    Jest duzo pracy dla adminow kontraktowej ale i kandydatow masa
                    Liczy sie wszystko zwiazane z Internetem
                    --
                    Ozpol
                    Miedzy rajem a codziennoscia
                • 14.02.03, 06:18
                  ozpol napisał:

                  > Ja co prawda z Sydney ale jako ze u nas najdrozej to sadze ze moge tchnac
                  > troche optymizmu.
                  > - nie wiem co rozumiesz "dobra" dzielnica ...bo ceny czynszow zaleza bardziej
                  > co wynajmujesz dom czy mieszkanie i czy blisko transportu?
                  > Musisz byc przygotowany na 150AUD na tydzien i mala regula wynajmu liczba
                  osob
                  > = liczbie pokoji, chyba ze dzieciaki male.
                  > - jak wynajmujesz potrzebujesz na bond = 4xczynsz plus zaplata z gory za 2
                  > tygodnie minmium. Referencje potrzebna ale nie obowiazkowe
                  > - na zycie potrzebujesz ok 200 AUD min.
                  > - telefon podlaczenie ok 200 AUD i oplata min. 40 AUD na miesiac
                  > Czyli ok 1500 AUD na miesiac moze da Tobie pozyc ale bedzie cienko
                  > Z praca jest cienko ale nie piszesz ktos ty z zawodu to trudno ocenic szanse.
                  > Pawel podal dobre strony to dadza obraz na rynku. male ostrzezenie ..duzo
                  pracy
                  >
                  > jest przez agentow a czesto jest tak ze tej pracy nie ma ..oni buduja baze
                  > danych dla przyszlych pracy
                  > A dowod ze mamy "ekspertow" na temat Asutalii - bilet lotniczy do Europy
                  > kosztuje od 1500 AUD w dwie strony a nie 2,000 US ..


                  To jest mozliwe ale w trailer park. Ten czlowiek chce zyc jak czlowiek inzczej
                  by siedzial w RPL-u
                  • 14.02.03, 07:47
                    h_usa_r napisał:

                    > ozpol napisał:
                    >
                    > > Ja co prawda z Sydney ale jako ze u nas najdrozej to sadze ze moge tchnac
                    > > troche optymizmu.
                    > > - nie wiem co rozumiesz "dobra" dzielnica ...bo ceny czynszow zaleza bardz
                    > iej co wynajmujesz dom czy mieszkanie i czy blisko transportu?
                    > > Musisz byc przygotowany na 150AUD na tydzien i mala regula wynajmu liczba
                    > osob = liczbie pokoji, chyba ze dzieciaki male.
                    > > - jak wynajmujesz potrzebujesz na bond = 4xczynsz plus zaplata z gory za 2
                    tygodnie minmium. Referencje potrzebna ale nie obowiazkowe
                    > > - na zycie potrzebujesz ok 200 AUD min.
                    > > - telefon podlaczenie ok 200 AUD i oplata min. 40 AUD na miesiac
                    > > Czyli ok 1500 AUD na miesiac moze da Tobie pozyc ale bedzie cienko
                    > > Z praca jest cienko ale nie piszesz ktos ty z zawodu to trudno ocenic szan
                    > se.
                    > > Pawel podal dobre strony to dadza obraz na rynku. male ostrzezenie ..duzo
                    > pracy jest przez agentow a czesto jest tak ze tej pracy nie ma ..oni buduja
                    baze danych dla przyszlych pracy
                    > > A dowod ze mamy "ekspertow" na temat Asutalii - bilet lotniczy do Europy
                    > > kosztuje od 1500 AUD w dwie strony a nie 2,000 US ..
                    >
                    >
                    > To jest mozliwe ale w trailer park. Ten czlowiek chce zyc jak czlowiek
                    inzczej
                    > by siedzial w RPL-u


                    Ja nie biore pod uwage, ze bede "szalal" po przyjezdzie. Nastawilem sie, ze po
                    przyjezdzie bedziemy wiedli raczej skromne zycie (przynajmniej do czasu jak
                    jedno z nas znajdzie jako taka prace). Z drugiej strony nie jade tam z pustymi
                    rekami i specjalnie oszczedzal na jedzeniu nie bede.

                    Odnosnie zastawu dla wynajmujacego mieszkanie to czytalem, ze po przyjezdzie
                    mozna sie starac w urzedzie emigracyjnym (przynajmniej w Melbourne) o
                    przyznanie nieoprocentowanej pozyczki wlasnie na ta kaucje.
                    Pozdrawiam
                • 14.02.03, 06:24
                  Kto ja jestem? Skonczylem liceum i wzialem sie za studiowanie ekonomii (z
                  oczywistych powodow ich nie skoncze), zona skonczyla niezla uczelnie
                  ekonomiczna. Obydwoje mowimy po angielsku (zona lepiej - zaliczony IELTS. a
                  mnie czeka po przyjezdzie szkola), uczymy sie francuskiego. Od prawie 10 lat
                  oboje pracujemy w sprzedazy (dzialy sprzedazy i marketingu - rozne firmy).

                  Powiem jak ja sobie to wyobrazam. Przez 6 - 12 miesiecy praca fizyczna
                  (poznanie jezyka, zwyczajow i ogolnie kraju), i w miedzy czasie szukanie pracy
                  w biurze zgodnie z doswiadczeniem zawodowym.

                  Zapomnialem zapytac o jeszcze jedna rzecz. Chcialbym isc w OZ na studia
                  ekonomiczne. Czy jest tam cos takiego jak np. studia zaoczne, czy moze musze
                  sie liczyc z tym, ze bede chodzil normalnie na zajecia i ewentualnie w
                  pozniejszych godzinach dorabial?

                  Pozdrawiam wszystkich
                  • 14.02.03, 06:27
                    skorad napisał:

                    > Kto ja jestem? Skonczylem liceum i wzialem sie za studiowanie ekonomii (z
                    > oczywistych powodow ich nie skoncze), zona skonczyla niezla uczelnie
                    > ekonomiczna. Obydwoje mowimy po angielsku (zona lepiej - zaliczony IELTS. a
                    > mnie czeka po przyjezdzie szkola), uczymy sie francuskiego. Od prawie 10 lat
                    > oboje pracujemy w sprzedazy (dzialy sprzedazy i marketingu - rozne firmy).
                    >
                    > Powiem jak ja sobie to wyobrazam. Przez 6 - 12 miesiecy praca fizyczna
                    > (poznanie jezyka, zwyczajow i ogolnie kraju), i w miedzy czasie szukanie
                    pracy
                    > w biurze zgodnie z doswiadczeniem zawodowym.
                    >
                    > Zapomnialem zapytac o jeszcze jedna rzecz. Chcialbym isc w OZ na studia
                    > ekonomiczne. Czy jest tam cos takiego jak np. studia zaoczne, czy moze musze
                    > sie liczyc z tym, ze bede chodzil normalnie na zajecia i ewentualnie w
                    > pozniejszych godzinach dorabial?
                    >
                    > Pozdrawiam wszystkich


                    Uczyc sie po pracy jest latwiej niz w Polsce.
                    • 14.02.03, 06:30
                      h_usa_r napisał:

                      > Uczyc sie po pracy jest latwiej niz w Polsce.

                      Czyli jest mozliwosc studiowania dla osob normalnie pracujacych?

                      A jakie to sa wydatki - tak pi razy drzwi. W ogole nie znam realiow, a chce
                      wiedziec czy bedzie mnie (nas) na to stac.

                      Pozdrawiam
                      • 14.02.03, 08:12
                        skorad napisał:

                        > h_usa_r napisał:
                        >
                        > > Uczyc sie po pracy jest latwiej niz w Polsce.
                        >
                        > Czyli jest mozliwosc studiowania dla osob normalnie pracujacych?
                        >
                        > A jakie to sa wydatki - tak pi razy drzwi. W ogole nie znam realiow, a chce
                        > wiedziec czy bedzie mnie (nas) na to stac.
                        >
                        > Pozdrawiam

                        Full time studia 4 tys $ za rok, part time zalezy ile przedmiotow sobie
                        wezmiesz na semestr.
                      • 14.02.03, 08:27
                        • 14.02.03, 08:42
                          Co to sa studia full time i part time?
                          • 14.02.03, 17:50
                            skorad napisał:

                            > Co to sa studia full time i part time?

                            Hej skorad mam obawy ze jestes z angielskim na bakier. A to bedzie wiekszym
                            hamulcem przy studiowaniau niz $$$$$$.
                            Systemy edukacyjne w Australi, NZ, Kanadzie i USA sa podobne do siebie.
                            Wszyscy ucza sie z ksiazek made in USA (na studiach) w wiekszosci.
                            Bardzo czesto sie zdarza ze np. student ma 50 lat do pracy idzie na godz 16
                            i wraca o polnocy. Wstaje o 7 rano i grzeje na univerek bierze sobie 5
                            przedmiotow na semester i staje sie full time student.
                            Ten sam jegomosc w wieku np 25 lat ma podobny rozklad pracy ale bierze sobie
                            2 przedmioty na semester i staje sie part time student.
                            Reszta mlodziezy w wieku 19 lat tez chodzi z nimi na zajecia z tym ze po
                            zajeciach maja w nosie jakakolwiek prace i tez sa full time students.
                            Kiedys w Polsce pojscie do pomaturalnej dziennej szkoly w wieku 50 lat grozilo
                            by co namniej 10 minutowa ostra wymiana zdan z dyrektorem szkoly z mozliwoscia
                            oddania ciosow z jednej a to drugiej strony.
                            Tutaj wiek czlowieka to jest pojecie wzgledne i nieuzyteczne.
                            Oczywiscie part time = wiecej lat i wiecej wysilku.
                            Sa jeszcze mozliwosci studiowania na tzw "distance study" to jest bez chodzenia
                            na zajecia wogole. Dsstajesz ksiazki (kupisz) nieraz kasety video z wykladow i
                            uczysz sie sam. Nastepnie udajesz sie tylko na egzamin na ten sam na ktory ida
                            wszyscy full time i part time students. Dzisiaj wiele nawet bardzo renomowanych
                            uczelni
                            robi to. No bo o co chodzi aby cos sie nauczyc czy lazic na zajecia z grupa 30
                            osob i pic piwo na przerwach.
                            Cale studia mozesz skonczyc bez odbycia nawet jenej godziny zajec i miec dyplom
                            np. z University of Chicago czy Columbia University.
                            Nieraz czesc studiow mozesz robic tak a czesc normalnie chodzac na zajecia.

                            • 14.02.03, 18:26
                              h_usa_r napisał:

                              > skorad napisał:
                              >
                              > > Co to sa studia full time i part time?
                              >
                              > Hej skorad mam obawy ze jestes z angielskim na bakier. A to bedzie wiekszym
                              > hamulcem przy studiowaniau niz $$$$$$.
                              > Systemy edukacyjne w Australi, NZ, Kanadzie i USA sa podobne do siebie.
                              > Wszyscy ucza sie z ksiazek made in USA (na studiach) w wiekszosci.
                              > Bardzo czesto sie zdarza ze np. student ma 50 lat do pracy idzie na godz 16
                              > i wraca o polnocy. Wstaje o 7 rano i grzeje na univerek bierze sobie 5
                              > przedmiotow na semester i staje sie full time student.
                              > Ten sam jegomosc w wieku np 25 lat ma podobny rozklad pracy ale bierze sobie
                              > 2 przedmioty na semester i staje sie part time student.
                              > Reszta mlodziezy w wieku 19 lat tez chodzi z nimi na zajecia z tym ze po
                              > zajeciach maja w nosie jakakolwiek prace i tez sa full time students.
                              > Kiedys w Polsce pojscie do pomaturalnej dziennej szkoly w wieku 50 lat
                              grozilo
                              > by co namniej 10 minutowa ostra wymiana zdan z dyrektorem szkoly z
                              mozliwoscia
                              > oddania ciosow z jednej a to drugiej strony.
                              > Tutaj wiek czlowieka to jest pojecie wzgledne i nieuzyteczne.
                              > Oczywiscie part time = wiecej lat i wiecej wysilku.
                              > Sa jeszcze mozliwosci studiowania na tzw "distance study" to jest bez
                              chodzenia
                              > na zajecia wogole. Dsstajesz ksiazki (kupisz) nieraz kasety video z wykladow
                              i
                              > uczysz sie sam. Nastepnie udajesz sie tylko na egzamin na ten sam na ktory
                              ida
                              > wszyscy full time i part time students. Dzisiaj wiele nawet bardzo
                              renomowanych
                              >
                              > uczelni
                              > robi to. No bo o co chodzi aby cos sie nauczyc czy lazic na zajecia z grupa
                              30
                              > osob i pic piwo na przerwach.
                              > Cale studia mozesz skonczyc bez odbycia nawet jenej godziny zajec i miec
                              dyplom
                              >
                              > np. z University of Chicago czy Columbia University.
                              > Nieraz czesc studiow mozesz robic tak a czesc normalnie chodzac na zajecia.
                              >

                              hej h_usa_r,

                              Nie chodzi o to ze nie rozumiem znaczenia slow, tylko o to ze nie rozumialem
                              co to za system nauczania. Tak czy owak dzieki za wyjasnienie.
                              Jesli wolno zapytac - co Cie sklonilo do opuszczenia OZ?

                              skorad
                              • 15.02.03, 07:02
                                skorad napisał:

                                Jesli wolno zapytac - co Cie sklonilo do opuszczenia OZ?


                                Znudzilo mi sie machanie reka bo duzo much. Nie, zartuje to ciekawosc swiata i
                                mysle ze to samo co i ciebie ciagnie do Australi mnie pognalo dalej. Ale nie
                                musisz ty tego robic co ja zrobilem kazdy ma swoja droge.
                                Ciagle rozwazam mozliwosc powrotu do Australii ale to juz inna sprawa a poza
                                tym nie po to aby sie tam dorabiac a moze do Nowej Zelandii. Pragnie mi sie
                                spokoju z daleka od stuknietej cywilizacji zrywajacej sie o 5 rano przez cale
                                zycie po to by i tak odejsc z tego swiata w tym wypadku chyba z miesniami i
                                zmeczonymi twarzami. Po zwiedzeniu calego swiata cywilizacja, polityka i
                                przepychanki na codzien robia sie calkiem nudne. Ale w Australii w duzych
                                miastach tez nie jest spokojnie jest spory cime (przestepczosci) i wyscig za
                                mamona. A za miastami nie ma nic.
                                • Gość: ba IP: *.prem.tmns.net.au 15.02.03, 07:36
                                  h_usa_r napisał:

                                  > skorad napisał:
                                  >

                                  > zmeczonymi twarzami. Po zwiedzeniu calego swiata cywilizacja, polityka i
                                  > przepychanki na codzien robia sie calkiem nudne. Ale w Australii w duzych
                                  > miastach tez nie jest spokojnie jest spory cime (przestepczosci) i wyscig za
                                  > mamona. A za miastami nie ma nic.

                                  Glupis ty, nie ma nic??? Pewnies nigdzie poza miastami nie byl, zal mi cie w
                                  sumie, nic dziwnego zes cywilizacja sfrustrowany...

                                  Ja jestem w au od 12 lat i (na szczescie) nie mieszkalam w zadnym z miast
                                  (Sydney, Melbourne, Brisbane, Darwin, Adelaide) i mimo propozycji pracy zawitac
                                  tam nie zamierzam, kto chce metropolii to faktycznie nie powinien wybierac
                                  Australii, niech se do stanow , czy Singapuru jedzie.

                                  Jest duzo poza miastami. ale skad ty bedaku masz to wiedziec, jak nigdy tam nie
                                  byles... samochod trza se kupic w tej Australii, jak sie chce tramwajami
                                  jezdzic .. to... faktycznie nic tu nie ma...
                                  • 15.02.03, 08:34
                                    Gość portalu: ba napisał(a):

                                    > h_usa_r napisał:
                                    >
                                    > > skorad napisał:
                                    > >
                                    >
                                    > > zmeczonymi twarzami. Po zwiedzeniu calego swiata cywilizacja, polityka i
                                    > > przepychanki na codzien robia sie calkiem nudne. Ale w Australii w duzych
                                    > > miastach tez nie jest spokojnie jest spory cime (przestepczosci) i wyscig
                                    > za
                                    > > mamona. A za miastami nie ma nic.
                                    >
                                    > Glupis ty, nie ma nic??? Pewnies nigdzie poza miastami nie byl, zal mi cie w
                                    > sumie, nic dziwnego zes cywilizacja sfrustrowany...
                                    >
                                    > Ja jestem w au od 12 lat i (na szczescie) nie mieszkalam w zadnym z miast
                                    > (Sydney, Melbourne, Brisbane, Darwin, Adelaide) i mimo propozycji pracy
                                    zawitac
                                    >
                                    > tam nie zamierzam, kto chce metropolii to faktycznie nie powinien wybierac
                                    > Australii, niech se do stanow , czy Singapuru jedzie.
                                    >
                                    > Jest duzo poza miastami. ale skad ty bedaku masz to wiedziec, jak nigdy tam
                                    nie
                                    >
                                    > byles... samochod trza se kupic w tej Australii, jak sie chce tramwajami
                                    > jezdzic .. to... faktycznie nic tu nie ma...


                                    Oj glupi ty, glupi jestes.

                                    Wlasnie na takich kolkow bedzisz trafial w OZ. Jak mowilem wczesniej po jakims
                                    czasie wszyscy dostaja tam bzika.
                                    Dobrze ze ucieklem pewnie bym wypisywal takie same bzdury "samochod trza se
                                    kupic". Facet nie wie ze dzisiaj w Polsce wiecej samochodow jezdi po drogach
                                    niz w Australi. A lodowke to ty masz kolego?. Ale ci ludzie sa do tylu.
                                    hehehe
                                    • Gość: ba IP: 144.134.77.* 15.02.03, 09:24
                                      h_usa_r napisał:

                                      >
                                      > Wlasnie na takich kolkow bedzisz trafial w OZ. Jak mowilem wczesniej po
                                      jakims
                                      > czasie wszyscy dostaja tam bzika.
                                      > Dobrze ze ucieklem pewnie bym wypisywal takie same bzdury "samochod trza se
                                      > kupic". Facet nie wie ze dzisiaj w Polsce wiecej samochodow jezdi po drogach
                                      > niz w Australi. A lodowke to ty masz kolego?. Ale ci ludzie sa do tylu.
                                      > hehehe


                                      mam, lodowke i airconditoning i pare innych udogodnien
                                      Mieszkam sobie w domku nieduzym ok. 120 m2 ale za to nad samym morzem, do pracy
                                      chodzic nie musze, bo sobie wlasny biznes mam... niewielw mi zyskow przynosi
                                      ale jakies 70 tys na rok sie wyciaga, jak to podzielisz na dwie osoby to i
                                      podatki nie takie wielkie.... Tu gdzie mieszkam o ogrzewanie martwic sie nie
                                      musze, tylko elecricity, phone i mortgage...

                                      nie jest zle...

                                      Moze tylko troche tej "kultury" brak... ale jak sie tak rozejrzec po tym
                                      forum ... to i new york , ze tak powiem , zbednym jest... bo i po co cala
                                      nowojorska kultura takim jak ty...???

                                      Ja se tam w ksiegarniach i bibliotekach i internecie znajde to"co mnie kreci" i
                                      na pewno nie beda to lodowki i samochody, bo te sa po to by je uzywac do
                                      bardziej trywialnych celow... if you know what i mean...

                                      Daj se siana, koles, bos glupi...


                                    • Gość: paul IP: 213.232.79.* 08.04.03, 14:02
                                      Od kiedy to co jest w Polsce mozna nazwac "drogami"?
                • 14.02.03, 12:23
                  Mam pytanie, ile trwa aklimatyzacja nowo przybylych do Australii? Chodzi mi o
                  to ile czasu zajmuje "wtopienie" się w tutejsze spoleczenstwo.Po jakim czasie
                  czujesz sie jak u siebie?
                  Pozdrawiam
                  • 14.02.03, 12:35
                    Aklimatyzacja trwa bardzo krotko do 2 miesiecy bedziecie sie czuc jak u siebie
                    w domu w polsce czyli bedzie fajnie ,ludzie beda mowic po polsku oczywiscie jak
                    strzelicie strzemiennego, fajne kurwy beda chodzic ulicami i beda szczuple,
                    wogole bedzie zero stresu i praca bedzie trwac 8 godzin, bedziecie odwiedzac
                    rodzine i znajomych bo pewnie bedziecie latac do polski co miesiac, bedziecie
                    jesc swietnie jedzenie polskie ze sklepow i australijskie , a wogole to bedzie
                    zajebista atmosfera bo australia to kraj wysokiej kultury i demokracji i
                    czekaja tam na was i was bede przyjmowac i szanowac bo wy biali jestescie z
                    wschodniej europy
                    • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 14.02.03, 15:04
                      pajacyk_w_dupe_rzniety napisał:

                      > Aklimatyzacja trwa bardzo krotko do 2 miesiecy bedziecie sie czuc jak u
                      siebie
                      > w domu w polsce czyli bedzie fajnie ,ludzie beda mowic po polsku oczywiscie
                      jak
                      >
                      > strzelicie strzemiennego, fajne kurwy beda chodzic ulicami i beda szczuple,
                      > wogole bedzie zero stresu i praca bedzie trwac 8 godzin, bedziecie odwiedzac
                      > rodzine i znajomych bo pewnie bedziecie latac do polski co miesiac, bedziecie
                      > jesc swietnie jedzenie polskie ze sklepow i australijskie , a wogole to
                      bedzie
                      > zajebista atmosfera bo australia to kraj wysokiej kultury i demokracji i
                      > czekaja tam na was i was bede przyjmowac i szanowac bo wy biali jestescie z
                      > wschodniej europy


                      Wydaje mi się że troche przesadziles !,Nie bylam w OZ - ale mam nadzieje ze
                      bede i chcialabym aby ktos napisal prawde
                      Emka
                      • 14.02.03, 18:06
                        Gość portalu: Emka napisał(a):

                        > pajacyk_w_dupe_rzniety napisał:
                        >
                        > > Aklimatyzacja trwa bardzo krotko do 2 miesiecy bedziecie sie czuc jak u
                        > siebie
                        > > w domu w polsce czyli bedzie fajnie ,ludzie beda mowic po polsku oczywisci
                        > e
                        > jak
                        > >
                        > > strzelicie strzemiennego, fajne kurwy beda chodzic ulicami i beda szczuple
                        > ,
                        > > wogole bedzie zero stresu i praca bedzie trwac 8 godzin, bedziecie odwiedz
                        > ac
                        > > rodzine i znajomych bo pewnie bedziecie latac do polski co miesiac, bedzie
                        > cie
                        > > jesc swietnie jedzenie polskie ze sklepow i australijskie , a wogole to
                        > bedzie
                        > > zajebista atmosfera bo australia to kraj wysokiej kultury i demokracji i
                        > > czekaja tam na was i was bede przyjmowac i szanowac bo wy biali jestescie
                        > z
                        > > wschodniej europy
                        >
                        >
                        > Wydaje mi się że troche przesadziles !,Nie bylam w OZ - ale mam nadzieje ze
                        > bede i chcialabym aby ktos napisal prawde
                        > Emka


                        Prawde moze ci tylko napisac osoba ktora byla w OZ i wyjechala. Ja nia jestem.
                        Opinie ludzi zyjacych tam beda czysta propaganda.
                    • Gość: ZIBI IP: *.student.alphabeta.edu.au 25.02.03, 02:59
                      gowno prawda!!!
                      syf!! smrod i pelno pijanych aborygenow!!
                      Jestem tu 6 miesiecy i mam dosc !!
                      Kazdy australijczyk jest powolny jak mis Koala!!
                      wszystko maja w dupie!!! to jest ten ich luz!!!
                      biurokcacja!!
                      gorsza niz w Polsce...

                  • 14.02.03, 18:02
                    skorad napisał:

                    > Mam pytanie, ile trwa aklimatyzacja nowo przybylych do Australii? Chodzi mi o
                    > to ile czasu zajmuje "wtopienie" się w tutejsze spoleczenstwo.Po jakim czasie
                    > czujesz sie jak u siebie?
                    > Pozdrawiam


                    Nie wtopisz sie nigdy bo wiele rzeczy bedzie cie denerwowac. Ale tak gdzies
                    trzy lata zeby zaczac kapowac jezyk i moc studiowac. Jeden warunek nie mieszkac
                    w Jackowie czy Greenpracie.
                    Ale takich w Australii nie ma. To czy poczujesz sie jak u siebie bedzie
                    zalezalo jak materialnie bedzie ci sie zylo. Kiedys ludzi czuli sie jak u siebie
                    od pierwszego dnia. Nap jak dostalem i moja rodzina zasilek 1700 $ AU na miesiac
                    od pierwszego dnia w Australii. Wtedy za te pieniadze wynajmowalo sie
                    czteropokojowy dom jedzenia i owocow mielismy w brod i piwo stalo w lodowce 24/7
                    (24 godziny na dobe). No i Australia spodobala mi sie od pierwszego spojrzenia.
                    Moglem spac dlugo i byc zrelaksowanym, troche posmiac sie z tych co tylki
                    zrywaja z rana i maja tyle samo albo mniej.
                    No ale te czasy sie skonczyly. Ty musisz poczekac 2 lata na zasilek a i potem
                    beda cie przesladowac. Kiedys nikt nic nie gadal tylko slal mamone przez np 10
                    lat. Hehehe to byly czasy.
              • 16.02.03, 13:21
                h_usa_r napisał:

                >
                > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                > - NIgdy tez nie zarobisz mniej niz 9 $ AU na godzine ( na bialo)
                > To nie kanada czy usa ze jeden ma 70 na godzine a drugi 5-6 na godzine.
                > A wiec szybko tez sie nie dorobisz ale i nedza ci nie bedzie grozic.


                Kolego, zaciekawiles mnie, wiec obejrzalem sobie swoj ostatni "pasek" placowy,
                i jak by nie liczyl, placa podstawowa wychodzi mi AUD 42 za godzine, w jak
                najbardziej pelnym wymiarze godzin. Plus annual bonus w granicach 20-30% placy
                podstawowej, plus rozmaite perks w naturze, tez warte pare zlotych. Kalkulator
                mi sie zacina, czy jak?
                • 16.02.03, 13:30
                  prawdziwystarywiarus napisał:

                  > h_usa_r napisał:
                  >
                  > >
                  > > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                  > > - NIgdy tez nie zarobisz mniej niz 9 $ AU na godzine ( na bialo)
                  > > To nie kanada czy usa ze jeden ma 70 na godzine a drugi 5-6 na godzine.
                  > > A wiec szybko tez sie nie dorobisz ale i nedza ci nie bedzie grozic.
                  >
                  >
                  > Kolego, zaciekawiles mnie, wiec obejrzalem sobie swoj ostatni "pasek"
                  placowy,
                  > i jak by nie liczyl, placa podstawowa wychodzi mi AUD 42 za godzine, w jak
                  > najbardziej pelnym wymiarze godzin. Plus annual bonus w granicach 20-30%
                  placy
                  > podstawowej, plus rozmaite perks w naturze, tez warte pare zlotych.
                  Kalkulator
                  > mi sie zacina, czy jak?


                  Hej prawdziwystarywiarus,
                  Super ze napisales o zarobkach, bo szczerze mowiac ciezko jest sie dowiedziec
                  ile mozna zarobisz za jaka prace i co mozna dostac na poczatku - jaki rodzaj
                  pracy. Jesli cos wiesz na ten temat napisz prosze.
                  Jesli to nie problem, napisz prosze czym sie zajmujesz - bedzie to dla mnie
                  cenna informacja. Czy podana przez Ciebie kwota jest netto czy brutto?

                  Pozdrawiam
                  • 16.02.03, 13:52
                    skorad napisał:

                    > prawdziwystarywiarus napisał:
                    >
                    > > h_usa_r napisał:
                    > >
                    > > >
                    > > > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                    > > > - NIgdy tez nie zarobisz mniej niz 9 $ AU na godzine ( na bialo)
                    > > > To nie kanada czy usa ze jeden ma 70 na godzine a drugi 5-6 na godzin
                    > e.
                    > > > A wiec szybko tez sie nie dorobisz ale i nedza ci nie bedzie grozic.
                    > >
                    > >
                    > > Kolego, zaciekawiles mnie, wiec obejrzalem sobie swoj ostatni "pasek"
                    > placowy,
                    > > i jak by nie liczyl, placa podstawowa wychodzi mi AUD 42 za godzine, w jak
                    >
                    > > najbardziej pelnym wymiarze godzin. Plus annual bonus w granicach 20-30%
                    > placy
                    > > podstawowej, plus rozmaite perks w naturze, tez warte pare zlotych.
                    > Kalkulator
                    > > mi sie zacina, czy jak?
                    >
                    >
                    > Hej prawdziwystarywiarus,
                    > Super ze napisales o zarobkach, bo szczerze mowiac ciezko jest sie dowiedziec
                    > ile mozna zarobisz za jaka prace i co mozna dostac na poczatku - jaki rodzaj
                    > pracy. Jesli cos wiesz na ten temat napisz prosze.
                    > Jesli to nie problem, napisz prosze czym sie zajmujesz - bedzie to dla mnie
                    > cenna informacja. Czy podana przez Ciebie kwota jest netto czy brutto?
                    >
                    > Pozdrawiam


                    O zarobkach napisalem zgola wyjatkowo, bo gentlemani nie dyskutuja o
                    pieniadzach, zwlaszcza o cudzych. Poniewaz nawyklem do anglosaskiego pojecia
                    prywatnosci, nie mam zamiaru sie spowiadac: gdzie, w czym, i za ile. Kwota w
                    dyskusjach jest zawsze brutto. Czym sie zajmuje zawodowo, to niczyj publiczny
                    interes. Stazu pracy mam w tej chwili 21 lat.

                    Niech ci wystarczy, ze moj sliczny oprawny w skorke polski dyplom zdal mi sie
                    tu w zasadzie na podkladke do piwa. Na poczatku nie dostaniesz ponad 28-35000
                    brutto rocznie, czyli cienko, chyba ze jestes supergwiazda swojej dziedziny.
                    Biegly angielski jest absolutnie konieczny.

                    Stawki podatkowe sa pod www.ato.gov.au, a srednie zarobki pod www.abs.gov.au

                    Nie jestem ci w stanie obiecac materialnego sukcesu w Australii. Ale taki luz i
                    bezpretensjonalnosc, jakie tu znajdziesz, sa w zasadzie niedostepne w Polsce,
                    za zadna kase.
                    • 16.02.03, 14:15
                      > > prawdziwystarywiarus napisał:
                      >
                      >
                      > O zarobkach napisalem zgola wyjatkowo, bo gentlemani nie dyskutuja o
                      > pieniadzach, zwlaszcza o cudzych. Poniewaz nawyklem do anglosaskiego pojecia
                      > prywatnosci, nie mam zamiaru sie spowiadac: gdzie, w czym, i za ile. Kwota w
                      > dyskusjach jest zawsze brutto. Czym sie zajmuje zawodowo, to niczyj
                      publiczny interes. Stazu pracy mam w tej chwili 21 lat.
                      >
                      > Niech ci wystarczy, ze moj sliczny oprawny w skorke polski dyplom zdal mi
                      sie tu w zasadzie na podkladke do piwa. Na poczatku nie dostaniesz ponad 28-
                      35000 brutto rocznie, czyli cienko, chyba ze jestes supergwiazda swojej
                      dziedziny.
                      > Biegly angielski jest absolutnie konieczny.
                      >
                      > Stawki podatkowe sa pod www.ato.gov.au, a srednie zarobki pod www.abs.gov.au
                      >
                      > Nie jestem ci w stanie obiecac materialnego sukcesu w Australii. Ale taki
                      luz i bezpretensjonalnosc, jakie tu znajdziesz, sa w zasadzie niedostepne w
                      Polsce, za zadna kase.


                      Sorry, nie chcialem byc wscibski, a tylko uzyskac jakies informacje. Sam
                      rozumiesz, czlowiek zanim sie gdzies ruszy, chce jak najwiecej wiedziec.
                      Na kokosy,przynajmniej na poczatku, nie licze, wiem ze dobrej pracy od razu
                      sie w obcym kraju nie dostaje, chce jednak wiedziec czy majac jako
                      nowoprzybyly jakas "marna" prace jako np. pomoc w sklepie albo pracujac w
                      knajpie mozna zarobic na utrzymanie 2 osob doroslych i dziecka.
                      • 17.02.03, 02:46
                        skorad napisał:

                        > Na kokosy,przynajmniej na poczatku, nie licze, wiem ze dobrej pracy od razu
                        > sie w obcym kraju nie dostaje, chce jednak wiedziec czy majac jako
                        > nowoprzybyly jakas "marna" prace jako np. pomoc w sklepie albo pracujac w
                        > knajpie mozna zarobic na utrzymanie 2 osob doroslych i dziecka.

                        ====================
                        Przykro mi, ale nie. Z tego rodzaju roboty z bieda mozna sobie dac rade samemu -
                        jak sie robote znajdzie, co jest osobnym zagadnieniem - ale na utrzymanie
                        rodziny nie wystarczy, chyba ze ktos ci bedzie dawal za darmo mieszkanie.
                        Ponadto - na jakiej podstawie masz otrzymac wize imigracyjna, jesli spodziewasz
                        sie pracowac jako np. pomoc w sklepie albo w knajpie?

                        Jesli nalgales przy postepowaniu kwalifikacyjnym i myslisz, ze ci sie udalo, bo
                        cie na tym ambasada nie zlapala, to cala impreza jest nieporozumieniem,
                        poniewaz nie zrobles w ten sposob kolo dupy Australii, tylko sobie, o czym sie
                        przekonasz w ciagu miesiaca od przyjazdu.

                        Ponadto, czy masz kapital na najpilniejsze pierwsze potrzeby tuz po
                        przyjezdzie - wynajac mieszkanie, pokryc koszty transportu na rozmowy z
                        pracodawcami, no i jesc wszak tez cos trzeba?
                        • 17.02.03, 05:51
                          prawdziwystarywiarus napisał:
                          > ====================
                          > Przykro mi, ale nie. Z tego rodzaju roboty z bieda mozna sobie dac rade
                          samemu
                          > -
                          > jak sie robote znajdzie, co jest osobnym zagadnieniem - ale na utrzymanie
                          > rodziny nie wystarczy, chyba ze ktos ci bedzie dawal za darmo mieszkanie.
                          > Ponadto - na jakiej podstawie masz otrzymac wize imigracyjna, jesli
                          spodziewasz
                          >
                          > sie pracowac jako np. pomoc w sklepie albo w knajpie?
                          >
                          > Jesli nalgales przy postepowaniu kwalifikacyjnym i myslisz, ze ci sie udalo,
                          bo
                          >
                          > cie na tym ambasada nie zlapala, to cala impreza jest nieporozumieniem,
                          > poniewaz nie zrobles w ten sposob kolo dupy Australii, tylko sobie, o czym
                          sie
                          > przekonasz w ciagu miesiaca od przyjazdu.
                          >
                          > Ponadto, czy masz kapital na najpilniejsze pierwsze potrzeby tuz po
                          > przyjezdzie - wynajac mieszkanie, pokryc koszty transportu na rozmowy z
                          > pracodawcami, no i jesc wszak tez cos trzeba?



                          Dziwne wnioski wyciagasz. We wniosku emigracyjnym nie nalgalem, startuje jako
                          pracownik wykwalifikowany - ekonomista - i stwierdzono, ze moje kwalifikacje
                          sa ok i powinienem znalesc prace. Docelowo wlasnie taka ma byc moja (nasza)
                          praca. Wczesniej napisalem tez, ze z pustymi rekami nie jade. Przygotowalem
                          sie (tak jak napisano w broszurze dla emigrantow) na zycie z oszczednosci
                          przez 2 lata, czyli ewentualnie do czasu, gdy otrzymamy (mamy nadzieje, ze nie
                          bedziemy potrzebowali tego) zasilek. Nie jest jednak sztuka zyc z pieniedzy
                          odlozonych na kupke. Druga sprawa - chyba wazniejsza - to referencje od
                          pracodawcy. Moje zdanie moze byc bledne ale wiele osob twierdzi, ze ogromnie
                          wazne sa australijskie referencje (nawet z pracy w sklepie). Poza tym nie
                          licze na znalezienie pracy w biurze (w marketingu) w ciagu pierwszych 6
                          miesiecy. A pracujac szybciej sie przystosuje do zycia w Australii.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.03.03, 09:59
                            Obawiam sie, ze to nie twoje kwalifikacje zadecdowaly, ale twoja kasa.
                            Przygotuj sie na to, ze w Australii pozbedziesz sie tych swoich oszczednosci co
                            do centa zanim zlapiesz jakas konkretna (czytaj: przecietna) prace. Jeden
                            Polak, ktory przybyl do Australii z rodzina jako uchodzca 21 lat temu i zaraz
                            po przyjezdzie zarejestrowal sie w sydnejskim urzedzie zatrudnienia jako
                            kierowca podnosnika widlowego, jest dzisiaj jednym z dyrektorow australijskiego
                            Macquarie Bank, ale on nazywa sie Rakowski.
                • 17.02.03, 06:40
                  prawdziwystarywiarus napisał:

                  > h_usa_r napisał:
                  >
                  > >
                  > > - Nigdy nie zarobisz w Australii wiecej niz 19 $ AU na godzine.
                  > > - NIgdy tez nie zarobisz mniej niz 9 $ AU na godzine ( na bialo)
                  > > To nie kanada czy usa ze jeden ma 70 na godzine a drugi 5-6 na godzine.
                  > > A wiec szybko tez sie nie dorobisz ale i nedza ci nie bedzie grozic.
                  >
                  >
                  > Kolego, zaciekawiles mnie, wiec obejrzalem sobie swoj ostatni "pasek"
                  placowy,
                  > i jak by nie liczyl, placa podstawowa wychodzi mi AUD 42 za godzine, w jak
                  > najbardziej pelnym wymiarze godzin. Plus annual bonus w granicach 20-30%
                  placy
                  > podstawowej, plus rozmaite perks w naturze, tez warte pare zlotych.
                  Kalkulator
                  > mi sie zacina, czy jak?


                  Skorad wes sobie adres od tego wiarusa, jezeli nie zarobisz w Australii to co
                  on mowi idz i mu wybij zeby (jezeli takowe on jeszce ma). Facet ostatnia prace
                  przed wyjazdem z Polski mial w biurze propagandy przy KC PZPR.
                  Do dzisiaj nie moze sie pogodzic z utrata tej lukratywnej posadki.
                  Posluchaj sie mnie a wspomnisz moje slowa. 10-12 AUD na godzine czeka cie przez
                  najblizsze lata na Saharze Poludnia.
                • 17.02.03, 06:47
                  Ty qutasie pomyliles przecinki 4.20 na godzine na welfrze plus troche za
                  sprzatanie.
                • Gość: sen narkotyczny IP: 209.121.52.* 17.02.03, 07:13
                  prawdziwystarywiarus napisał:

                  > i jak by nie liczyl, placa podstawowa wychodzi mi AUD 42 za godzine, w jak
                  > najbardziej pelnym wymiarze godzin. Plus annual bonus w granicach 20-30%
                  placy
                  > podstawowej, plus rozmaite perks w naturze, tez warte pare zlotych.
                  Kalkulator
                  > mi sie zacina, czy jak?

                  Ty dziadu na chleb niemasz.
            • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 14.02.03, 11:00
              Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

              > w Melbourne nie ma slumsow - choc moze Springvale bym nie polecal;
              >
              > sa dzielnice bogatsze Toorak (top), potem Brighton etc - generalnie -
              Wschodnie
              >
              > dzielnice blizej city i wzdluz morza) i skromniejsze Dandenong, Clayton i
              > Zachod;
              > ale trudno uogolniac - my mieszkamy w skromym St. Albans i sobie chwalimy, a
              > jak chcesz cos excluzywnego to piekne rezydencje po pare milionow tez
              niedaleko
              >
              > od nas znajdziesz...
              >
              > pytanie o zarobki wymagaloby kilkudziesieciostronicowej analizy
              poszczegolnych
              > zawodow - musisz byc bardziej konretny, by ktos mogl ci dac odpowiedz...
              >
              > najlepiej przeszukaj strony 'employment' - www.seek.com.au,
              www.monster.com.au,
              > a czynsze: www.realestate.com.au
              >
              > pozdrowko
              >
              > P.

              Pawle,
              mieszkasz w Melbourne, wiec pewnie bedziesz wiedzial najlepiej, jakie
              mieszkanie jest najtaniej wynajac - mieszkanie w niewielkim bloku czy maly dom?
              Jaki jest zwyczaj - czy zdarzaja sie mieszkania umeblowane i czy wtedy placi
              sie wiecej?
              Czy wg Ciebie mozna znalezc prace szukajac poprzez portale internetowe? czy
              raczej samemu trzeba sie ruszyc do jakiegos biura posrednictwa,etc ?
              Pozdrawiam,
              Emka
            • Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 22.03.03, 01:15
              Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):
              w Melbourne nie ma slumsow - choc moze Springvale bym nie polecal;
              K: Oj sa. Dawna "olimpic village" w Heidelberg, czesci
              Noble Park, Dandenong, Sunshine etc. plus, of course,
              Springvale...

              - sa dzielnice bogatsze Toorak (top), potem Brighton etc - generalnie -
              Wschodnie dzielnice blizej city i wzdluz morza) i skromniejsze Dandenong,
              Clayton i Zachod;
              K: Najdrozsze sa po Toorak takie dzielnice jak Canterbury
              czy Camberweel a takze Doncaster oraz Mt. Martha i Mt. Eliza
              na tzw. Mornington Peninsula.
              Clayton robi sie coraz drozsze (blisko Monash University).
              Polskie ghetto to glownie SUNSHINE, a takze FOOTSCRAY.
              Droga jest tez zydowska dzielnica (Caulfield)...

              - ale trudno uogolniac - my mieszkamy w skromym St. Albans i sobie chwalimy, a
              jak chcesz cos excluzywnego to piekne rezydencje po pare milionow tez niedaleko
              od nas znajdziesz...
              K: Pawel, mieszkasz w Sunshine (Siansiajn, jak to starzy polonusi
              wymawiaja), i nie wstydz sie tego!

              - pytanie o zarobki wymagaloby kilkudziesieciostronicowej analizy
              poszczegolnych zawodow - musisz byc bardziej konretny, by ktos mogl ci dac
              odpowiedz...
              K: Wysokie zarobki sa (z malymi wyjatkami) dla anglosasow!
              Nie dla wogow!

              - najlepiej przeszukaj strony 'employment' - www.seek.com.au,
              www.monster.com.au, a czynsze: www.realestate.com.au
              K: Wiekszosc ogloszen to nie sa prawdziwe oferty pracy, ale
              sondowanie rynku pracy przez pracobiorcow!
    • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 13.02.03, 12:50
      Czesc,

      Ja tez chcialabym wyjechac do Australii.Mam nadzieje ze
      jeszcze w tym roku.
      Z tego co wiem zycie tam jest na poziomie
      conajmniej 4 razy wyzszym niz w Polsce.
      Chetnie sie czegos dowiem od ludzi ktorzy tam byli.
      Podrawiam,Emka
      • 13.02.03, 15:57
        Od dwoch lat mieszkam w Perth i nie jest tak zle. Tylko to lato troche za
        dlugie i za duzo rekinow przy plazach. Poza tym wszyscy mowia, ze jest tu
        taniej niz we wsch. stanach.
      • Gość: paul IP: 213.232.79.* 10.04.03, 14:22
        Emka, Duzo moznaby mowic. Pytaj konkretnie, co chcesz wiedziec, albo napisz do
        mnie bezposrednio na rmilik@gazeta.pl.
    • 13.02.03, 19:28
      facet ale sobie cyfry zrobiles za 1500 tysiaca to ty bedziesz mieszkac z talym
      tym syfem z azji bedziesz wachal ich smrody a pozatym gratuluje wyboru :)
      AUSTRALIA what a JOKE, kraj na koncu swiata zadupie i syf juz nie mogles nic
      lepszego sobie znalesc tylko takie badziewie jak Australia?? wiesz ile bilet do
      europy kosztuje z tamtad ? okolo 2000$ US i lecisz 24 godziny z przesiadkami ,
      kto NORMALNY CHCE ZAMIESZKAC W TAKIEJ DIEREWNI ZWANEJ AUSTRALIA ??
      • Gość: troll IP: *.sympatico.ca 13.02.03, 19:54
        A ty kutasie juz sie obudziles? Poszedl won, bo kopa zaladuje, mendo ponura!
        • 14.02.03, 06:58
          Co ty pieprzysz o 2000 US $ ?
          To chyba w polskich zlotych mialo byc.
        • 14.02.03, 07:01
          Sorry! 2000 austr.$ w sezonie. A poza sezonem to ok. 1500.
      • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 14.02.03, 09:13
        Ludziom takim jak Ty wypowiedzi powinny byc prawnie zabronione.
        Gdzie Ty mieszkasz i co robisz, ze sie tak wypowiadasz?
        Napisz cos konkretnego zamiast wkurzac ludzi.
        Emka
        • 14.02.03, 12:21
          Piss off!!!
    • Gość: Pawel_z_melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 14.02.03, 19:58
      1. w bankowych modelach przyjmuje sie minimum utrzymanie 1200 na malzenstwo +
      150 na kazde dziecko;
      osoba samotna - $1000

      2. zasilkow 'na dzien dobry' - juz nie ma (dopiero po 2 latach)

      3. skromny domek - mieszkanko ~ $150; i rzeczywiscie bardziej zalezy od
      lokalizacji i standartu niz rodzaju...

      3. adaptacja - raczej lata niz miesiace; chyba ze ktos od razu dostaje prace w
      zawodzie...

      4. na prace w biurze bym nie liczyl - wszystkie isnstytucje odchudzane 'do
      oporu' - chociaz kto wie?



      - jesli masz konkretny zawod: malarz, optyk, dentysta, jubiler, inzynier - to
      masz jakies tam szanse w zawodzie;
      choc lekarzom jest wyjatkowo trudno (ale niektorym udaje sie
      w IT 20% bezrobocia (srednio 5%) - choc na 'web connectivity' jest
      zapotrzebowanie..


      5. studia - dla tutejszych kredyt na bardzo inteligentnych warunkach, tzn.
      splacasz, jak zaczynasz dobrze zarabiac (od 3% rocznie :))

      6. praca jak szukac? - to zalezy jaka, ale powtarza sie ludziom, ze 80% pozycji
      nie jest oglaszane, wiec - prywatne kontakty...


      pozdrowko...

      P.
      • Gość: zorba IP: *.sympatico.ca 14.02.03, 20:11
        Wszystko to do zludzenia przypomina Kanade - oprocz klimatu, ale za to CAD,
        chociaz cienki, to jednak troche mocniejszy od AUD.
        • 14.02.03, 20:20
          KANADA I AUSTRALIA TO 2 PULAPKI DLA BIEDAKOW ,TAM WJEDZIESZ TO TAK JAK W BAGNO
          TRACISZ WSZYSTKO I TRUDNO SIE WYDOSTAC TO JEST DOBRE DLA JEBANYCH CHINCZYKOW A
          NIE DLA EUROPEJCZYKOW , CHYBA ZE KTOS CHCE BYC BANITA LUB KRYMINAL JAKIS
          SCIGANY W KRAJU
          • 16.02.03, 13:11
            pajacyk_w_dupe_rzniety napisał:

            > KANADA I AUSTRALIA TO 2 PULAPKI DLA BIEDAKOW ,TAM WJEDZIESZ TO TAK JAK W
            BAGNO
            > TRACISZ WSZYSTKO I TRUDNO SIE WYDOSTAC TO JEST DOBRE DLA JEBANYCH CHINCZYKOW
            A
            > NIE DLA EUROPEJCZYKOW , CHYBA ZE KTOS CHCE BYC BANITA LUB KRYMINAL JAKIS
            > SCIGANY W KRAJU


            Pajacyku, w takim razie wypij sobie jednego z radosci, ze taki jestes cwany,
            zes w ta pulapke nie wpadl, a potem nadstawiaj sie dalej. Kazdy ma prawo
            sprawdzic swoje zyciowe teorie na wlasnej dupie, ktorej jest niekwestionowanym
            wlascicielem.
          • Gość: Victoria IP: *.gv.shawcable.net 03.05.03, 09:05
            Co ty opowiadasz o pulapce. Ja mieszkam w Kanadize od 12 lat i kazdego dnia
            dziekuje Bogu ze tutaj zyje i mieszkam.
            Ze Chinczykow pelno to prawda. Ale tez pelno Polakow, Niemcow, Rosjan i innych.
            Widocznie takiemu jak tobie nic nie dogodzi.
            A to wielka szkoda!
        • 14.02.03, 20:23
          Gość portalu: zorba napisał(a):

          > Wszystko to do zludzenia przypomina Kanade - oprocz klimatu, ale za to CAD,
          > chociaz cienki, to jednak troche mocniejszy od AUD.

          Pracuje z Australijczykiem z Perth. Z jego rozmow wynika ze Australia ma bardzo
          podobny standard zycia tylko moze niektore artykuly sa drozsze o 5-10% i ludzie
          troszeczke mniej zarabiaja. Wszystko to jest wyrownane przez o wiele lepsza
          pogode. Pzdr.
          • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 14.02.03, 20:32
            i domy sa duzo tansze -

            i podobno piekne miasto
            P.
        • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 14.02.03, 20:27
          wartosc waluty?

          wole miec $10,000 w zalosnych jenach

          niz $100 w funtach :)))

          zdaje sie ze pod bardzo wieloma wzgledani Kanada i Au sa podobne...

          P.
          • 14.02.03, 20:37
            DOMY TANSZE I POGODA WSPANIALA I TYLE BO JAK CHCESZ COS ZWIEDZIC TO MUSISZ
            WYDAC TYSIACE DOLAROW ZEBY SIE RUSZYC Z TEGO ZADUPIA
          • 14.02.03, 20:53
            Widze Pawel, ze masz duuuza cierpliwosc.
          • 15.02.03, 10:33
            posunal w otwor gebowy ze piszesz aspolecznie?
            • Gość: >>> IP: 144.134.77.* 15.02.03, 10:59
              z twojego belkotu wynika, ze to twoj otwor gebowy jest w stanie
              krytycznym...az siem nie smiem domyslac , co sie stalo..


              Wypluj to swinstwo, nie musisz polykac !!!
      • 16.02.03, 11:47
        Gość portalu: Pawel_z_melbourne napisał(a):

        > 1. w bankowych modelach przyjmuje sie minimum utrzymanie 1200 na malzenstwo
        +
        > 150 na kazde dziecko;
        > osoba samotna - $1000
        >
        > 2. zasilkow 'na dzien dobry' - juz nie ma (dopiero po 2 latach)
        >
        > 3. skromny domek - mieszkanko ~ $150; i rzeczywiscie bardziej zalezy od
        > lokalizacji i standartu niz rodzaju...
        >
        > 3. adaptacja - raczej lata niz miesiace; chyba ze ktos od razu dostaje prace
        w zawodzie...
        >
        > 4. na prace w biurze bym nie liczyl - wszystkie isnstytucje odchudzane 'do
        > oporu' - chociaz kto wie?
        >
        > - jesli masz konkretny zawod: malarz, optyk, dentysta, jubiler, inzynier -
        to masz jakies tam szanse w zawodzie;
        > choc lekarzom jest wyjatkowo trudno (ale niektorym udaje sie
        > w IT 20% bezrobocia (srednio 5%) - choc na 'web connectivity' jest
        > zapotrzebowanie..
        >
        > 5. studia - dla tutejszych kredyt na bardzo inteligentnych warunkach, tzn.
        > splacasz, jak zaczynasz dobrze zarabiac (od 3% rocznie :))
        >
        > 6. praca jak szukac? - to zalezy jaka, ale powtarza sie ludziom, ze 80%
        pozycji nie jest oglaszane, wiec - prywatne kontakty...
        >
        > pozdrowko...
        >
        > P.


        Jak wedlug Ciebie nalezy sie zabrac za poszukiwanie pracy - oczywiscie w
        warunkach kiedy nie mozesz liczyc na zadne polecenie przez kogos znajomego - z
        gazety, czy raczej przez internetowe portale?
        Czy jest jakas szansa na to zeby przed wyjazdem do Oz zalatwic sobie prace
        przez internet? Czy to ma w ogole jakis sens? Jak na to zapatruja sie firmy?
        Czy oni w ogole rozpatruja takie aplikacje ktore do nich splywaja gdzies z
        zagranicy?

        Pozdrawiam
    • 15.02.03, 08:56
      skorad napisał:

      > Witam wszystkich,
      > Wkrotce bede wyjezdzal do Australii. Jestem w trakcie oczekiwania na wize
      > stalego pobytu. Chcialbym uzyskac przed wyjazdem maksymalnie duzo informacji
      > na temat tego kraju, a w szczegolnosci na temat Melbourne - bo tam wlasnie
      > chcialbym mieszkac.

      Miejmy nadzieje ze nie zapomnisz podzielic sie na Forum swoimi doswiadczeniami
      po przyjezdzie do Australii. To byloby naprawde ciekawe.
      • 19.02.03, 14:49
        dyplomata napisał:
        >
        > Miejmy nadzieje ze nie zapomnisz podzielic sie na Forum swoimi
        doswiadczeniami
        > po przyjezdzie do Australii. To byloby naprawde ciekawe.


        O to sie nie musisz martwic. Doswiadczeniami podziele sie na pewno. Mam
        nadzieje, ze tez bede mogl komus cos doradzic
    • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 15.02.03, 23:16
      Nie robcie czlowiekowi wody z mozgu! Australia to fajny kraj (raczej
      kontynent), dla tych ktorzy lubia przestrzen i przyrode jest sie w czym wyzyc i
      zachwycac. Melburn jest bardzo ladnym miastem, czystm, pelnym zieleni i jak
      chodzi o zycie kulturalne to tez mozna wiele skorzystac; jest filharmonia,
      koncerty, centrum filmowe i sale wystawowe.Co do emigracji to sadze, ze kazdy
      ma prawo wybrac swoje miejsce na tej ziemi, ale powinno to wynikac z wyboru, a
      nie z koniecznosci.Dlatego do przyszlego kraju emigracji najlepiej pojechac
      wczesniej. Czasami nastepuje" milosc od pierwszego wejrzenia". Tak bylo w
      przypadku mojej corki. Pojechala do ciotek , na wakacje, wyrywala marchewke
      zeby zarobic i w pracy znalazla czlowieka swojego zycia (wlasciciela fermy).
      Teraz jest Australijka, lubi ten kraj, zyje tak, jak chce. Do Polski przyjezdza
      co dwa lata, albo czesciej. Czyta polskie ksiazki i oglada na kasetach polskie
      filmy i sztuki teatraln. Kupuje Twoj Styl i jest tez na biezaco w kulturze
      europejskiej i amerykanskiej. Dowodzi to ,ze gdziekolwiek na swiecie jesli ma
      sie za co, mozna zyc tak, jak sie chce.Reszcie rodziny w Australii tez powodzi
      sie dobrze i zyja podobnie- korzystaja z tego co daje Australia(przestrzen i
      krajobraz), zachowuja kulture polska, korzystajac z dostepu do innych kultur.
      Prawda jest ze przecietny poziom kultury w Australii nie taki jak w Paryzu albo
      w Krakowie, ale takich wycieczek jak tam ani w Paryzu ani w Krakowie nie mozna
      robic. Australijczycy uwielbiaja ocean, robienie piknikow i jedzenie w
      restauracjach. Do tego takiej goscinnosci jak w austr. nie ma nigdzie na
      swiecie.
      Ludzie sa na luzie, bardzo uprzejmi i bardzo goscinni. Jak chodzi o prace,
      zawsze cos sie znajdzie, jesli nie w miescie , to na fermie, tyle ze trzeba
      dojechac.Z przyjemnoscia, po raz czwarty tam sie wybiore.
      • Gość: USA IP: *.tampabay.rr.com 16.02.03, 02:30
        TY GLUPIA KURWO WIESNIACKA, FILCHARMONIE NAWET MAJA W AUSTRALI :) A I PRACA SIE
        ZNAJDZIE NAWET W MIESCIE LUB NA FERMIE .OHH JAK FAJNIE JUTRO JADE DO
        AUSTRALI :))))DAWNO TAK SIE NIE USMIALEM CZYTAJAC TWOJE NAIWNE WYPOCINY SZKODA
        ZE JESZCZE KOLORKOW NIE ZROBILAS BO MOZNA BY BYLO POKAZAC DZIECIOM
    • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 16.02.03, 03:39
      Hej!
      1.

      pomyslalem sobie, ze po ekonomii najlepszym kierunkiem bedzie accaunting;
      moj znajomy (ma firme ksiegowa) szukal do pracy kogos przez kilka miesiecy...

      fakt, ze szukal kogos doswiadczonego, ale...

      a po komplikacjach w naszym systemie finansowym potrzeba wiecej ksiegowych...

      2. place na uczelniach: (lecturer rzadko ma doktorat; chociaz znalem polaka z
      doktoratem ktory pracowal szczebel nizej...)


      Lecturer in Psychology 03C010R
      Closing 19/02/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      Level B 1.0 $54,488 - $64,656

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      St Albans Faculty of Arts

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------


      Facilities Co-ordinator 03A056
      Closing 28/02/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      HEW 7 1.0 $48,709 - $52,725

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      Footscray Park Facilities

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------


      Project Co-ordinator 03A057
      Closing 28/02/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      HEW 7 1.0 $48,709 - $52,725

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      Footscray Park Facilities

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------


      Student Officer - International 03E027R
      Closing 28/02/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      HEW 5 1.0 $38,055 - $43,713

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      Footscray Park Business and Law

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------


      Associate Professor or Professor of Psychology (Clinical Psychology) 03F050
      Closing 11/04/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      Level D or Level E 1.0 $80,309 - $103,451

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      St Albans Faculty of Arts

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------


      Professor of Psychology 03F053
      Closing 11/04/2003 4:00:00 PM

      Classification Time Frac Salary
      Level E 1.0 $103,451

      Term
      Continuing

      Location Fac/School/Dept
      St Albans Faculty of Arts

      View the: Position Description Advertisement Application Information

      --------------------------------------------------------------------------------



      • Gość: zorba IP: *.tor.primus.ca 16.02.03, 04:08
        Stary, co ty ludziom wode z mozgu robisz? Jeszcze duzo wody uplynie w
        australijskich rzekach (jaka jest najwieksza?) zanim nowoprzyjezdni beda mogli
        skladac aplikacje na takie pozycje bez obawy bycia zabitym salwami smiechu. Ja
        co prawda pisze z Kanady, ale chyba i w tym oba kraje sa podobne.
      • Gość: gsfad IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.02.03, 18:21
        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

        > Hej!
        > 1.
        >
        > pomyslalem sobie, ze po ekonomii najlepszym kierunkiem bedzie accaunting;
        > moj znajomy (ma firme ksiegowa) szukal do pracy kogos przez kilka miesiecy...
        >
        > fakt, ze szukal kogos doswiadczonego, ale...
        >
        > a po komplikacjach w naszym systemie finansowym potrzeba wiecej ksiegowych...
        >
        > 2. place na uczelniach: (lecturer rzadko ma doktorat; chociaz znalem polaka z
        > doktoratem ktory pracowal szczebel nizej...)
        >
        >
        > Lecturer in Psychology 03C010R
        > Closing 19/02/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > Level B 1.0 $54,488 - $64,656
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > St Albans Faculty of Arts
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        > Facilities Co-ordinator 03A056
        > Closing 28/02/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > HEW 7 1.0 $48,709 - $52,725
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > Footscray Park Facilities
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        > Project Co-ordinator 03A057
        > Closing 28/02/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > HEW 7 1.0 $48,709 - $52,725
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > Footscray Park Facilities
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        > Student Officer - International 03E027R
        > Closing 28/02/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > HEW 5 1.0 $38,055 - $43,713
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > Footscray Park Business and Law
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        > Associate Professor or Professor of Psychology (Clinical Psychology) 03F050
        > Closing 11/04/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > Level D or Level E 1.0 $80,309 - $103,451
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > St Albans Faculty of Arts
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        > Professor of Psychology 03F053
        > Closing 11/04/2003 4:00:00 PM
        >
        > Classification Time Frac Salary
        > Level E 1.0 $103,451
        >
        > Term
        > Continuing
        >
        > Location Fac/School/Dept
        > St Albans Faculty of Arts
        >
        > View the: Position Description Advertisement Application Information
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        >
        >
        a możesz napisać coś o możliwościach pracy w ubezpieczeniach (nie jako agent).
        Kilka lat doświadczenia w firmie zach w w-wie.
    • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 16.02.03, 03:46
      obawiam sie, ze Polscy emigranci malo wiedza o kulturze lokalnej...

      nie bede pozowal na znawce, ale:

      jest ladnych pare rzeczy ktore zdobyly slawe (Steel City, Mad Max), robia tu
      naprawde niezle filmy,

      a jesli pojdziecie na wystawe plastyczna przyzwoitego liceum - np.Mt. Waverley
      to sie bardzo zdziwicie...

      (za to matematyka w zasadzie lezy :)

      P.
    • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 16.02.03, 11:05
      No i ci wiesniacy australijscy (800 ha) jak chca to ida do filharmolii w
      Melburn , albo jada do opery w Sidney. W styczniu w Melburn byl znakomity
      festiwal jazowy, bylismy razem i widzialam taka gwiazde jazu jak Marcalisa i
      wielu innych.W przyszlym roku wiesniacy wybieraja sie do Europy do takich
      pipidowek jak Wenecja, Rzym i Paryz. Pewnie beda znowu gonili na koncerty i do
      opery, bo maja bzika na tym punkcie. Na fermach (maja ich szesc) zatrudniaja
      wielu ludzi. Mozna dobrze zarobic, ale obijanie sie jest niemozliwe. Kultura
      australijska interesuja sie, na filmy chodza i ksiazki czytaja. Sa juz trzecim
      pokoleniem w Australii( z pochodzenia Wlosi)i integracja polsko-wlosko-
      australijska okazuje sie interesujaca.
      • 16.02.03, 14:26
        Gość portalu: Ela napisał(a):

        > No i ci wiesniacy australijscy (800 ha) jak chca to ida do filharmolii w
        > Melburn , albo jada do opery w Sidney. W styczniu w Melburn byl znakomity
        > festiwal jazowy, bylismy razem i widzialam taka gwiazde jazu jak Marcalisa i
        > wielu innych.W przyszlym roku wiesniacy wybieraja sie do Europy do takich
        > pipidowek jak Wenecja, Rzym i Paryz. Pewnie beda znowu gonili na koncerty i
        do
        > opery, bo maja bzika na tym punkcie. Na fermach (maja ich szesc) zatrudniaja
        > wielu ludzi. Mozna dobrze zarobic, ale obijanie sie jest niemozliwe. Kultura
        > australijska interesuja sie, na filmy chodza i ksiazki czytaja. Sa juz
        trzecim
        > pokoleniem w Australii( z pochodzenia Wlosi)i integracja polsko-wlosko-
        > australijska okazuje sie interesujaca.


        Hej Ela,
        Nie zastanawialas sie nad tym, ze na Australie patrzysz troche jako na miejsce
        gdzie mozna spedzic wspaniale wakacje? No a druga sprawa to zastanawiam sie
        czy Twoje przyjazne nastawienie do Australii jest spowodowane moze tym, ze
        Twojej corce sie tam powiodlo i jest tam szczesliwa? Co o tym sadzisz?

        Pozdrawiam
        • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 16.02.03, 15:21
          Oczywiscie, ze tak. Moja opinia, jak wszystkie inne , jest subiektywna. Ale
          spedzajac wspaniale wakacje w Australii zauwazylam czystosc ( w Melburn i w
          calej Victorii za rzucenie smiecia placi sie duza grzywne) i dobry poziom
          zycia. Odwiedzilam wiele domow ludzi o roznym standardzie- poczawszy od
          robotnika rolnego po inzyniera chemii. Wszyscy mieli domy, samochody, jezdzili
          na wakacje do Queenslandu albo w okolice Big Ocean Road- czyli zyja dobrze. Co
          do poziomu zycia kulturalnego to bez watpienia jest nizszy niz w Europie, ale
          jak sie chce i troche wysili, to mozna miec dostep. Ogolnie mialam wrazenie ,ze
          Australijczycy umieja korzystac z zycia i z tego, co ten piekny kraj daje. Z
          pewnoscia istnieje bieda, jak wszedzie na swiecie, ale na szczescie nie dotyczy
          to mojej rodziny, wiec nic blizej na ten temat w Australii nie wiem.
        • Gość: Pablo teraz z W-wy IP: *.acn.pl 16.02.03, 16:34
          Skorad,

          po przeczytaniu Twoich postów dochodzę do wniosku, że powinieneś sobie
          odpuścić tą emigrację. Zupełnie nie wiesz w co się pakujesz i przede wszystkim
          ze względu na zawód - no fucking way, że będziesz miał dobrą robotę jako sales
          rep w Australii - za duża konkurencja!!

          pozdrawiam
          • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 16.02.03, 19:16
            Posluchaj Skorad,
            *Australia jest rzeczywiscie bardzo daleko. Podroz jest okropnie meczaca, ale
            mozna leciec przez Japonie, zatrzymac sie na noc i kontunuowac nastepnego dnia.
            Co do pracy to oprzej sie na twojej zonie. Ona jest ekonomista i dobrze zna
            angielski. W Melburn jest duzo ogloszen o pracy dla ksiegowych (accounting).
            Praca dobrze platna. Trzeba jednak dobrze znac ksiegowosc. Moze przed wyjazdem
            twoja zona zrobi kurs albo staz i koniecznie zeby miala papierek o znajomosci
            rachunkowosci. Potem jak dostaniecie wize pobytowa mozesz jeszcze z Polski
            szukac pracy nawet przez net. Gorzej bedzie z Toba, bo slabo mowisz po
            angielsku, a od tego wszystko zalezy. Wez sie czlowieku porzadnie za jezyk,
            moze tez pomysl o ksiegowosci , bo to w Victoria teraz najbardziej poszukiwany
            zawod.
            Wiadomosci z pierwszej reki czyli besposrednio z Australii.
            Pozdrowienia.
            • 17.02.03, 05:54
              Gość portalu: Ela napisał(a):

              > Posluchaj Skorad,
              > *Australia jest rzeczywiscie bardzo daleko. Podroz jest okropnie meczaca,
              ale
              > mozna leciec przez Japonie, zatrzymac sie na noc i kontunuowac nastepnego
              dnia.
              > Co do pracy to oprzej sie na twojej zonie. Ona jest ekonomista i dobrze zna
              > angielski. W Melburn jest duzo ogloszen o pracy dla ksiegowych (accounting).
              > Praca dobrze platna. Trzeba jednak dobrze znac ksiegowosc. Moze przed
              wyjazdem
              > twoja zona zrobi kurs albo staz i koniecznie zeby miala papierek o
              znajomosci
              > rachunkowosci. Potem jak dostaniecie wize pobytowa mozesz jeszcze z Polski
              > szukac pracy nawet przez net. Gorzej bedzie z Toba, bo slabo mowisz po
              > angielsku, a od tego wszystko zalezy. Wez sie czlowieku porzadnie za jezyk,
              > moze tez pomysl o ksiegowosci , bo to w Victoria teraz najbardziej
              poszukiwany
              > zawod.
              > Wiadomosci z pierwszej reki czyli besposrednio z Australii.
              > Pozdrowienia.


              A skad to przekonanie o moim braku znajomosci jezyka?

              Pozdrawiam
    • Gość: dundee_girl IP: 210.9.62.* 16.02.03, 22:53
      Nie wiem jakie sa ceny w Victorii, ale wydaje mi sie ze 1500 Au na 3 osoby to
      nie jest wiele (tym bardziej ze piszesz o zamieszkaniu w lepszej dzielnicy).
      Ze znalezieniem pracy tez nie jest tak latwo jak sie wydaje - zalezy tez jak
      znasz jezyk ale wydaje mis ie ze 6 miesiecy to minimum.
      Aklimatyzacja? ja jestem tu prawie 2 lata i "prawie" sie zaklimatyzowalam.
      Zalezy jak oboje zniesiecie rozlake z rodzina i przyjaciolmi.

      Pozdrawiam

      skorad napisał:

      > Witam wszystkich,
      > Wkrotce bede wyjezdzal do Australii. Jestem w trakcie oczekiwania na wize
      > stalego pobytu. Chcialbym uzyskac przed wyjazdem maksymalnie duzo informacji
      > na temat tego kraju, a w szczegolnosci na temat Melbourne - bo tam wlasnie
      > chcialbym mieszkac. Dlatego tez chetnie przeczytam opinie osob, ktore tam
      > byly lub przede wszystkim aktualnie mieszkaja. Najbardziej interesuje mnie
      > na co moge liczyc tuz po przyjezdzie - jak wyglada rynek pracy, ile czasu
      > zajmuje znalezienie pracy nowo przybylym emigrantom (wiem, ze nie ma regul),
      > jakich zarobkow mozna oczekiwac (konkretne liczby za jaka prace), czy
      > rzeczywiscie do wynajmu mieszkania i znalezienia pracy potrzebne sa
      > referencje? Jakie sa koszty utrzymania - wyliczylismy, ze mieszkanie + zycie
      > za dwie osoby dorosle i dziecko, w lepszej dzielnicy Melbourne, miesiecznie
      > wyniesie okolo 1500 AUD.
      > Pozdrawiam,
    • 17.02.03, 02:54
      Otrzymasz bardzo wiele informacji i porad, od roznych ludzi.
      Musisz wiedziec po co emigrujesz. Jezeli po kase i zeby wrocic z nia do Pl to musisz miec
      baaaardzo dobry zawod. Z tego co piszesz to do kariery zawodowej raczej daleko.
      Predzej twoja zona, co bedzie nistety powodem do rozpadu waszego malzenstwa.
      Ok 50 % sie rozpada, a pozostali po przejsciach z trudem kolebia sie razem.
      Koszty zycia: Sydnej jest najdrozsze, ale ma tez najwyzszy poziom dochodow i naj-
      latwiej w nim znalezc prace. Potem Melb, sa tez miasta gdzie trudno o dobra prace,
      ale duzo nizsze koszta i duza pomoc socjalna stanu. Zawsze mozesz sie przeniesc.
      Emigracja do au jest trudna bo jest to zupelnie inny kraj i dla osob doroslych aklimatyzacja
      przedstawia pewien problem. dzieci ucza sie jezyka i aklimatyzuja sie bardzo szybko
      dorosli to nawet przez cale zycie. Kobiety bardzo trudno przechodza ten proces.
      Rzucasz naprawde wielkie wyzwanie swojemu losowi.
      • 17.02.03, 06:39
        lombat napisał:

        > Otrzymasz bardzo wiele informacji i porad, od roznych ludzi.
        > Musisz wiedziec po co emigrujesz. Jezeli po kase i zeby wrocic z nia do Pl
        to m usisz miec baaaardzo dobry zawod. Z tego co piszesz to do kariery
        zawodowej raczej daleko.
        >
        > Predzej twoja zona, co bedzie nistety powodem do rozpadu waszego malzenstwa.
        > Ok 50 % sie rozpada, a pozostali po przejsciach z trudem kolebia sie razem.
        > Koszty zycia: Sydnej jest najdrozsze, ale ma tez najwyzszy poziom dochodow i
        naj-
        > latwiej w nim znalezc prace. Potem Melb, sa tez miasta gdzie trudno o dobra
        prace, ale duzo nizsze koszta i duza pomoc socjalna stanu. Zawsze mozesz sie
        przeniesc.
        > Emigracja do au jest trudna bo jest to zupelnie inny kraj i dla osob
        doroslych aklimatyzacja przedstawia pewien problem. dzieci ucza sie jezyka i
        aklimatyzuja sie bardzo szybko dorosli to nawet przez cale zycie. Kobiety
        bardzo trudno przechodza ten proces.
        > Rzucasz naprawde wielkie wyzwanie swojemu losowi.



        Hej lombat,
        przed niczym nie uciekam, powodem naszego wyjazdu jest chec zycia w lepszym
        swiecie. W Polsce nigdy zadne z nas nie bylo na bezrobociu, a pracujemy po 10
        lat caly czas w naszym zawodzie. O odlozeniu pieniedzy i powrocie do Polski w
        ogole nie myslimy. Zastanawiam sie jednak co Wy tak wszyscy o tych rozwodach?
        Mysle, ze w pewnym sensie uprawiacie czarnowidztwo.

        Pozdrawiam
        • 17.02.03, 06:57
          Niestety, Lombat ma racje, procent rozwodow jest tutaj bardzo wysoki (53%) i co
          roku rosnie. Mialam przyjemnosc pracowac w Centrum dla Emigrantow i powiem Ci
          ze widzialam na wlasne oczy, z 18 par polskich figurujacych w systemie 16 bylo
          rozwiedzionych, 1 separacja i 1 w drodze.
          Nie chcemy Cie starszyc ani nic takiego ale realia tutaj wygladaja zupelnie
          inaczej nic w Europie czy US i chocby nie wiem co nie jestes ich w stanie sobie
          wyobrazic.

          Powodzenia

          --
          Liga Kocha, Liga Radzi, Liga Nigdy Was Nie Zdradzi!
        • 17.02.03, 07:01
          skorad napisał:


          >
          >
          > Hej lombat,
          > przed niczym nie uciekam, powodem naszego wyjazdu jest chec zycia w lepszym
          > swiecie. W Polsce nigdy zadne z nas nie bylo na bezrobociu, a pracujemy po 10
          > lat caly czas w naszym zawodzie.

          Zastanawiam sie jednak co Wy tak wszyscy o tych rozwodach?

          Mysle, ze w pewnym sensie uprawiacie czarnowidztwo.

          Teraz juz wiesz co chcesz : chcesz zyc w lepszym swiecie. To jest juz wystarczajacy
          powod i zastanawiam sie nawet jak wielu z nas ktorzy zrobili taki krok wczesniej
          zdawalo sobie z tegow pelni sprawe.Wydaje mi sie, ze wielu chorowalo na goraczke
          o nazwie Pewex i chodzilo im by zyc byle gdzi, ale tylko tam gdzie sa $$$$$.
          Ale pamietaj, ze zyc w lepszym swiecie to wcale nie znaczy, ze akurat Wam bedzie sie
          zylo lepiej niz w Polsce. Szanse, ktore macie sa raczej ruletkowe.
          Naprawde bardzo wielu emigrantow przechodzi glebokie chwile rozpaczy. Zgadza sie ,
          ze po tych przejsciach staja na nogi ale to jest czasami proces na lata. Najgorsze jest
          gdy taka zapasc przechodza malzonkowie w tym samym momencie, wtedy nie ma nic
          lepszego niz rozstanie. Dlatego rozwody.

          Zyczac sukcesow
          • 17.02.03, 08:40
            lombat napisał:
            >
            >
            > Teraz juz wiesz co chcesz : chcesz zyc w lepszym swiecie. To jest juz
            wystarc zajacy powod i zastanawiam sie nawet jak wielu z nas ktorzy zrobili
            taki krok wczesniej zdawalo sobie z tegow pelni sprawe.Wydaje mi sie, ze
            wielu chorowalo na goraczke o nazwie Pewex i chodzilo im by zyc byle gdzi, ale
            tylko tam gdzie sa $$$$$.
            > Ale pamietaj, ze zyc w lepszym swiecie to wcale nie znaczy, ze akurat Wam
            bed zie sie
            > zylo lepiej niz w Polsce. Szanse, ktore macie sa raczej ruletkowe.
            > Naprawde bardzo wielu emigrantow przechodzi glebokie chwile rozpaczy.
            Zgadza sie, ze po tych przejsciach staja na nogi ale to jest czasami proces na
            lata. Najgorsze jest gdy taka zapasc przechodza malzonkowie w tym samym
            momencie, wtedy nie ma nic lepszego niz rozstanie. Dlatego rozwody.
            >
            > Zyczac sukcesow


            Zdaje sobie sprawe z tego, ze latwo nie bedzie ale mysle, ze moga wystapic co
            najwyzej przejsciowe klopoty czyli pelen optymizm. Na pewno problemem w
            zrozumieniu tego co piszecie jest to, ze do tej pory nie spotkalem sie z taka
            sytuacja. Dla mnie te liczby od rozwodow sa jak z ksiezyca.

            Pozdrawiam
            • 17.02.03, 10:56
              Ludzie chcacy emigrowac prosza o opinie, porady itp, jak tylko takowych
              udzieli sie na Forum, zaczyna sie, arogancja i ignoranctwo.

              Jak wiecie lepiej to po cholere pytacie??
              --
              Liga Kocha, Liga Radzi, Liga Nigdy Was Nie Zdradzi!
              • 17.02.03, 11:29
                dundee_girl napisała:

                > Ludzie chcacy emigrowac prosza o opinie, porady itp, jak tylko takowych
                > udzieli sie na Forum, zaczyna sie, arogancja i ignoranctwo.
                >
                > Jak wiecie lepiej to po cholere pytacie??


                Nie rozumiem z czego wynika uszczypliwy ton Twojej wypowiedzi. W którym
                momencie wykazalem sie ignoranctwem lub arogancja? Myslisz, ze mam napisac:
                ok. wiemy, ze sie rozwiedziemy ale co tam? Australia jest tak fantastycznym
                krajem, ze rozwod to nic wielkiego i jestesmy na to przygotowani? Nic z tego!
                Jesli my juz przed wyjazdem mielibysmy takie podejscie to ten wyjazd wedlug
                mnie nie mialby sensu. A Twoje rady sa dla mnie cenne jednak nie wymagaj,
                zebym informacje o takiej ilosci rozwodow jakie podajecie uwazal za cos
                normalnego. I pomysl dlaczego? Poniewaz w Polsce cos takiego nie ma miejsca.
                Ja zreszta nawet nie sugerowalem, ze nie piszesz prawdy. I tyle.
                Pozdrawiam
              • 19.02.03, 07:56
                Liga Kocha, Liga Radzi, Liga Nigdy Was Nie Zdradzi!

                O co to chodzi czy wam sie cos pokrecilo tam na dole?
              • Gość: chocolate19 IP: *.proton.net.pl 21.08.03, 21:38
                No bo mu wmawiacie, że na 90% się rozwiedzie!!
    • Gość: Jaba IP: *.sympatico.ca 17.02.03, 03:14
      skorad napisa?:

      > Wkrotce bede wyjezdzal do Australii. Jestem w trakcie oczekiwania na
      > wize stalego pobytu. Chcialbym uzyskac przed wyjazdem maksymalnie
      > duzo informacji na temat tego kraju ...

      Nastepny pajac jedzie w nieznane, hehe ... najpierw sie czegos dowiedz,
      a potem skladaj podanie. No ale to chyba za logiczne jak na Polske?
    • 17.02.03, 03:19
      potwierdzam w calej rozciaglosci.

      A poza tym:

      skorad napisał:

      > Na kokosy,przynajmniej na poczatku, nie licze, wiem ze dobrej pracy od razu
      > sie w obcym kraju nie dostaje, chce jednak wiedziec czy majac jako
      > nowoprzybyly jakas "marna" prace jako np. pomoc w sklepie albo pracujac w
      > knajpie mozna zarobic na utrzymanie 2 osob doroslych i dziecka.

      ====================
      Przykro mi, ale nie. Z tego rodzaju roboty z bieda mozna sobie dac rade samemu -
      jak sie robote znajdzie, co jest osobnym zagadnieniem - ale na utrzymanie
      rodziny nie wystarczy, chyba ze ktos ci bedzie dawal za darmo mieszkanie.
      Ponadto - na jakiej podstawie masz otrzymac wize imigracyjna, jesli spodziewasz
      sie pracowac jako np. pomoc w sklepie albo w knajpie?

      Jesli nalgales przy postepowaniu kwalifikacyjnym i myslisz, ze ci sie udalo, bo
      cie na tym ambasada nie zlapala, to cala impreza jest nieporozumieniem,
      poniewaz nie zrobles w ten sposob kolo dupy Australii, tylko sobie, o czym sie
      przekonasz w ciagu miesiaca od przyjazdu.

      Ponadto, czy masz kapital na najpilniejsze pierwsze potrzeby tuz po
      przyjezdzie - wynajac mieszkanie, pokryc koszty transportu na rozmowy z
      pracodawcami, no i jesc wszak tez cos trzeba?




      • 17.02.03, 03:28
        skorad, bylbym zapomnial - na prawo do zasilku czekasz dwa lata, wiec na pomoc
        panstwa nie licz.

        Lombat ma 120% racji, musisz wiedziec dokladnie PO CO przyjezdzasz, OD CZEGO
        chcesz uciec i JAK MOCNO nie chcesz do tego wracac. Lombat ma tez racje, ze
        kobiety znosza adaptacje bardzo ciezko. Kiedys, normalny tryb to byl samotny
        chlop-emigrant, ktory jak stanal na nogi, to sie zaczynal lokalnie rozgladac za
        baba, albo sobie importowal z Polski.

        Dzis, przyjazd z zona to jest 50-60% ryzyka rozwodu w ciagu dwoch lat. Ten
        rozwod malzonka twoja w Australii moze z toba wziac z mniej wiecej takim trudem
        jak zakup znaczka pocztowego, czy sie zgodzisz, czy nie.
        • 17.02.03, 03:34
          Bardzo optymistyczny jestes ale coz sie dziwic.

          Skorad, jedz i nie przejmuj sie.
          Z glody nie umrzesz a po jakims czasie staniesz na nogi.
          Tak zdecydowana wiekszosc z nas zaczynala.
        • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 17.02.03, 10:53
          prawdziwystarywiarus napisał:

          > skorad, bylbym zapomnial - na prawo do zasilku czekasz dwa lata, wiec na
          pomoc
          > panstwa nie licz.
          >
          > Lombat ma 120% racji, musisz wiedziec dokladnie PO CO przyjezdzasz, OD CZEGO
          > chcesz uciec i JAK MOCNO nie chcesz do tego wracac. Lombat ma tez racje, ze
          > kobiety znosza adaptacje bardzo ciezko. Kiedys, normalny tryb to byl samotny
          > chlop-emigrant, ktory jak stanal na nogi, to sie zaczynal lokalnie rozgladac
          za
          >
          > baba, albo sobie importowal z Polski.
          >
          > Dzis, przyjazd z zona to jest 50-60% ryzyka rozwodu w ciagu dwoch lat. Ten
          > rozwod malzonka twoja w Australii moze z toba wziac z mniej wiecej takim
          trudem
          >
          > jak zakup znaczka pocztowego, czy sie zgodzisz, czy nie.


          Czytajac Wasze (prawidzystarywiarus, lombat) wypowiedzi, az sie prosi aby
          zapytać, dlaczego w takim razie mieszkacie w OZ a nie wracacie do Polski, skoro
          wg Was zycie tam to ciezki kawalek chleba - trudno o prace, trudno o dobre
          zarobki itd.
          Czy nie jest tak, ze porwonujac ten kraj do Polski wychodzi jednak na to ze ma
          troche wiecej plusow?



          • 17.02.03, 10:58
            Kraj jest swietny, ale jak wszedzie jak jedzisz w ciemno realia moga byc
            odwrotne od oczekiwanych.


            --
            Liga Kocha, Liga Radzi, Liga Nigdy Was Nie Zdradzi!
          • 17.02.03, 13:27
            Gość portalu: Emka napisał(a):

            >
            >
            > Czytajac Wasze (prawidzystarywiarus, lombat) wypowiedzi, az sie prosi aby
            > zapytać, dlaczego w takim razie mieszkacie w OZ a nie wracacie do Polski,
            skoro
            >
            > wg Was zycie tam to ciezki kawalek chleba - trudno o prace, trudno o dobre
            > zarobki itd.
            > Czy nie jest tak, ze porwonujac ten kraj do Polski wychodzi jednak na to ze
            ma
            > troche wiecej plusow?


            Nie, Emciu. To świadczy, że z altruistycznych pobudek, na wyraźne pytanie
            zainteresowanych, dzielimy się doświadczeniem. Kto nie chce naszych rad, i wie
            lepiej, niech nie pyta i nie czyta. Co do słuszności naszego miejsca
            zamieszkania, to obeszliśmy się bez Twojej, skarbie, rady emigrując na
            antypody. Obejdziemy się bez niej także decydując gdzie chcemy dalej mieszkać,
            w Australii czy gdzie indziej.

            W sprawie latwosci zycia w Polsce odpowiedz sobie sama. Na loterie wizowa USA
            DV-2003 wplynelo 6 mln zgloszen z Polski.


            >
            >
            >
            • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 17.02.03, 15:13
              prawdziwystarywiarus napisał:

              > Gość portalu: Emka napisał(a):
              >
              > >
              > >
              > > Czytajac Wasze (prawidzystarywiarus, lombat) wypowiedzi, az sie prosi aby
              > > zapytać, dlaczego w takim razie mieszkacie w OZ a nie wracacie do Polski,
              > skoro
              > >
              > > wg Was zycie tam to ciezki kawalek chleba - trudno o prace, trudno o dobre
              >
              > > zarobki itd.
              > > Czy nie jest tak, ze porwonujac ten kraj do Polski wychodzi jednak na to z
              > e
              > ma
              > > troche wiecej plusow?
              >
              >
              > Nie, Emciu. To świadczy, że z altruistycznych pobudek, na wyraźne pytanie
              > zainteresowanych, dzielimy się doświadczeniem. Kto nie chce naszych rad, i
              wie
              > lepiej, niech nie pyta i nie czyta. Co do słuszności naszego miejsca
              > zamieszkania, to obeszliśmy się bez Twojej, skarbie, rady emigrując na
              > antypody. Obejdziemy się bez niej także decydując gdzie chcemy dalej
              mieszkać,
              > w Australii czy gdzie indziej.
              >
              > W sprawie latwosci zycia w Polsce odpowiedz sobie sama. Na loterie wizowa USA
              > DV-2003 wplynelo 6 mln zgloszen z Polski.


              Prawde powiedziawszy nie bardzo rozumiem skad tyle uszczypliwosci. Piszac, o
              kraju, ktory ma wiecej plusow mialam na mysli Australie, w koncu sama mam
              nadzieje, ze sie tam w niedlugim czasie znajde i mam rowniez nadzieje, ze mimo
              ciezkich chwil, o ktorych jestem przekonan ze nadejda, nigdy nie pozaluje mojej
              decyzji. Czekam na to juz dosc dlugo, prawie 2 lata.
              Natomiast co do moich wyobrazen na temat OZ, to wiem ze to nie Eldorado, ale
              osobiscie mam tez 100 % przekonanie ze zycie tam przedstawia sie troche lepiej
              niz tu (poki co). I na pewno nie zamierzam nikomu dawac rad. Zwykla ludzka
              ciekawosc powoduje mna, ze zadaje jakies pytania. Ale to chyba nic zlego,co?
              • 18.02.03, 02:27
                Gość portalu: Emka napisał(a):


                >
                >
                > Prawde powiedziawszy nie bardzo rozumiem skad tyle uszczypliwosci. Piszac, o
                > kraju, ktory ma wiecej plusow mialam na mysli Australie, w koncu sama mam
                > nadzieje, ze sie tam w niedlugim czasie znajde i mam rowniez nadzieje, ze
                mimo
                > ciezkich chwil, o ktorych jestem przekonan ze nadejda, nigdy nie pozaluje
                mojej
                >
                > decyzji. Czekam na to juz dosc dlugo, prawie 2 lata.
                > Natomiast co do moich wyobrazen na temat OZ, to wiem ze to nie Eldorado, ale
                > osobiscie mam tez 100 % przekonanie ze zycie tam przedstawia sie troche
                lepiej
                > niz tu (poki co). I na pewno nie zamierzam nikomu dawac rad. Zwykla ludzka
                > ciekawosc powoduje mna, ze zadaje jakies pytania. Ale to chyba nic zlego,co?


                Oczywiscie ze nic zlego. Dopoki nie wyglaszasz ex cathedra osadow, gdzie
                powinnismy mieszkac. Twoje przekonanie w sprawie Australii jest sluszne
                (kobieca intuicja?). Zycze ci wszystkiego najlepszego pod Krzyzem Poludnia.
                • 19.02.03, 07:42
                  prawdziwystarywiarus napisał:

                  > Oczywiscie ze nic zlego. Dopoki nie wyglaszasz ex cathedra osadow, gdzie
                  > powinnismy mieszkac. Twoje przekonanie w sprawie Australii jest sluszne
                  > (kobieca intuicja?). Zycze ci wszystkiego najlepszego pod Krzyzem Poludnia.

                  Masz na mysli ze zycie w Australii stalo sie krzyzem dla ciebie. To wnioskuje z
                  twoich wypowiedzi. Po co wiec tam siedzisz?. Aby slac posty do Polski?.
                  Nic nie udalo cie sie osiagnac w Australii?
                  • Gość: Alina IP: 203.56.213.* 28.02.03, 05:04
                    Czytam z zainteresowaniem Wasze posty. Duzo jest w nich prawdy. Niestety ,
                    nastawienie Polakow do migracji jest duze, w wiekszosci nie zdaja sobie sprawy
                    z roznicy kulturowej, obyczajowej, itd. Ulegaja jakies propagandzie sukcesu.
                    Pewnie niewiele to pomoze przyszlym migrantom i nie zechca zastanowic sie nad
                    tym, ale faktycznie jest to kraj trudny, czlowiek zostaje pozostawiony sam
                    sobie ,jezeli nie ma nikogo bliskiego i zaufanego. Niestety, sama jestem ofiara
                    wlasnego wyboru przyjazdu tutaj, nie moge miec do nikogo zalu ani pretensji, to
                    byl tylko moj wybor. Czy zaluje? Tak, osamotnienie do bolu, trudnosci
                    adaptacyjne, brak (niestety) mozliwosci powrotu do kraju ze wzgledu na finanse
                    (zainwestowalam wszystkie swoje oszczednosci w przyjazd do Au, teraz pewnie nie
                    stac byloby mnie na kupienie kawalerki w Polsce). Nie kazdemu sie udaje i to
                    rowniez trzeba brac pod uwage decydujac sie na przyjazd. Niech ten post bedzie
                    okazja do zastanowienia sie wszystkich tych, ktorzy tak slepo i bezgranicznie
                    chca wyjechac z kraju. Jesli moge przestrzec, prosze zastanowcie sie wszyscy
                    potencjalni migrancji, czy macie tak dobry start i wsparcie w kraju, do ktorego
                    zmierzacie jak do Edenu. W innym przypadku, mozecie odczuwac tylko takie
                    rozgoryczenie jak i ja. Widzialam juz Polakow zalamanych psychicznie, leczacych
                    sie z depresji. Ostroznie!
                  • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 08.03.03, 08:20
                    nasze (moje i zony)obserwacje swiadcza ze w malzenstwach profesjonalnych to
                    Panie szybciej dostaja prace (z emigrantow polskich)...

                    P.
                    • Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 02:24
                      Autor: Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au
                      moje i zony obserwacje swiadcza ze w malzenstwach profesjonalnych to
                      Panie szybciej dostaja prace (z emigrantow polskich)...
                      K: Slyszales o tzw. fallacy of composition, i czy wiesz co
                      to jest probka reprezentatywna i niereprezentatywna?
                      Ile ty zaplaciles za dyplom z matematyki?
                      A ile za doktorat?
              • Gość: PBOiI, Victoria IP: *.dsl.vicnet.net.au 01.04.03, 05:02
                Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
                level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
                ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
                ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil dachu
                nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
                Zarzad Biura
            • Gość: Aussie IP: 203.12.115.* 02.04.03, 06:18
              prawdziwystarywiarus napisał:

              > Gość portalu: Emka napisał(a):
              > Czytajac Wasze (prawidzystarywiarus, lombat) wypowiedzi, az sie prosi aby
              > zapytać, dlaczego w takim razie mieszkacie w OZ a nie wracacie do Polski,
              > skoro wg Was zycie tam to ciezki kawalek chleba - trudno o prace, trudno o
              dobre zarobki itd.
              > Czy nie jest tak, ze porwonujac ten kraj do Polski wychodzi jednak na to ze
              > ma troche wiecej plusow?
              - Moze i ma, ale coraz mniej. Jak emigrowalismy w latach 1970tych czy
              1980tych, to w Australii bylo wciaz super: byla praca, z pensji
              moza bylo kupic dom itp. A teraz bezrobocie i drozyzna...

              > Nie, Emciu. To świadczy, że z altruistycznych pobudek, na wyraźne pytanie
              > zainteresowanych, dzielimy się doświadczeniem. Kto nie chce naszych rad, i
              wie lepiej, niech nie pyta i nie czyta. Co do słuszności naszego miejsca
              > zamieszkania, to obeszliśmy się bez Twojej, skarbie, rady emigrując na
              > antypody. Obejdziemy się bez niej także decydując gdzie chcemy dalej
              mieszkać, w Australii czy gdzie indziej.
              - tez prawda!
              >
              > W sprawie latwosci zycia w Polsce odpowiedz sobie sama. Na loterie wizowa USA
              > DV-2003 wplynelo 6 mln zgloszen z Polski.
              - wciaz sporo naiwnych w Polsce...
          • Gość: Victoria IP: *.gv.shawcable.net 03.05.03, 09:28
            Ja ostatnio wybralam sie do Ameriki Poludniowej i tam poznalam wielu
            Europejczykow (UK, Holland) ktrorzy wyemigrowali do Australi i uwazaja ze jest
            to piekne miejsce do zycia i mieszkania.
            Wprawdzie Australia jest daleko od Europy ale mysle ze warto tam pojechac.
            Najwazniesze ze wiesz ze na poczatku bedzie trudniej ale ja widze ze ty wiesz
            co w swoim zyciu chcesz osiagnac wiec to juz wiecej niz polowa sukcesu.
            Ja wyjezdzalam z Polski z $20 w kieszeni i lamanym angielskim. Na poczatku nie
            bylo latwo. Chodzilam do szkoly i sie uczylam a teraz jest bardzo dobrze.
            Zycze tobie sukcesu i wierz mi - bedziesz zadowolony.
            Powodzenia

            PS: Please give me a break i zostaw swoje negatywne opinie i komentarze dla
            siebie - to dla tych ktorzy kazda pozytywna opinie ocieraja blotem
            • 05.05.03, 18:14
              Gość portalu: Victoria napisał(a):

              > Ja ostatnio wybralam sie do Ameriki Poludniowej i tam poznalam wielu
              > Europejczykow (UK, Holland) ktrorzy wyemigrowali do Australi i uwazaja ze
              jest
              > to piekne miejsce do zycia i mieszkania.
              > Wprawdzie Australia jest daleko od Europy ale mysle ze warto tam pojechac.
              > Najwazniesze ze wiesz ze na poczatku bedzie trudniej ale ja widze ze ty wiesz
              > co w swoim zyciu chcesz osiagnac wiec to juz wiecej niz polowa sukcesu.
              > Ja wyjezdzalam z Polski z $20 w kieszeni i lamanym angielskim. Na poczatku
              nie
              > bylo latwo. Chodzilam do szkoly i sie uczylam a teraz jest bardzo dobrze.
              > Zycze tobie sukcesu i wierz mi - bedziesz zadowolony.
              > Powodzenia
              >
              > PS: Please give me a break i zostaw swoje negatywne opinie i komentarze dla
              > siebie - to dla tych ktorzy kazda pozytywna opinie ocieraja blotem


              Dzieki Victoria !
              Pozdrawiam
      • Gość: gadula IP: *.sympatico.ca 18.02.03, 00:21
        prawdziwystarywiarus napisa?:

        > Jesli nalgales przy postepowaniu kwalifikacyjnym i myslisz, ze ci sie
        > udalo, bo cie na tym ambasada nie zlapala, to cala impreza jest
        > nieporozumieniem, poniewaz nie zrobles w ten sposob kolo dupy
        > Australii, tylko sobie, o czym sie przekonasz w ciagu miesiaca od
        > przyjazdu.

        Swiete slowa Staruszku! Australii kolo dupy zrobili Angole ok. 250 lat temu
        wysylajac tam prostytutki, zlodzieji i debili na ta wyspe-wiezienie ...
    • 17.02.03, 11:15
      Troche konkretow:

      Przecietne zarobki brutto; 40 tysiecy AUD. Kobiety zarabiaja mniej niz
      mezczyzni za ta sama prace. Jesli nie masz rzadko spotykanych a potzrebnych
      kwalifikacji i nie znasz jezyka na poziomie funkcjonalnym a do tego uwazasz,
      ze nie bedziesz pracowac po nzej swoich kwalifikacji, przygotuj sie na lata
      bezrobocia.

      Zeby tu studiowac, musisz miec zdany egzamin z jezyka angielskiego - IELTS.
      Studia w zaleznosci od rodzaju roznie kosztuja: od 600 do 1500 AUD za
      przedmiot. Radze zaczac nauke w systemie panstwowych college'ow (w NSW to jest
      siec TAFE) i pozniej przerzucic sie na uniwerek.

      Zycie na emigracji jest zupelnie inne niz sobie wyobrazasz i calkowicie inne od
      wyobrazen Twojej zony. To, czy sie przystosujesz i bedziesz zadowolony zalezy
      od ciebie, nie od wysokosci zasilku czy szerokosci szos w Australii. Ja od
      poczatku czulam sie jak u siebie, ale prawda jest ze wielu moich znajomych
      Polakow narzeka na Australie i teskni za Polska.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 17.02.03, 21:10
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Troche konkretow:
        >
        > Przecietne zarobki brutto; 40 tysiecy AUD. Kobiety zarabiaja mniej niz
        > mezczyzni za ta sama prace.

        To tak jak w trzecim swiecie - dyskryminacja plciowa. A moze Kanguroland to
        trzeci swiat?
        • 18.02.03, 06:03
          Gość portalu: Azucar napisał(a):

          > luiza-w-ogrodzie napisała:
          >
          > > Troche konkretow:
          > >
          > > Przecietne zarobki brutto; 40 tysiecy AUD. Kobiety zarabiaja mniej niz
          > > mezczyzni za ta sama prace.
          >
          > To tak jak w trzecim swiecie - dyskryminacja plciowa. A moze Kanguroland to
          > trzeci swiat?


          Myslisz, ze w Europie czy w Stanach czegos takiego nie ma? Niestety tez jest.

          Pozdrawiam
          • 19.02.03, 07:52
            Moja zona zarabia wiecej odemnie w Polsce. Wiec cos sie nie zgadza.
            • 20.02.03, 06:11
              byc_kangurem napisał(a):

              > Moja zona zarabia wiecej odemnie w Polsce. Wiec cos sie nie zgadza.

              Tak sie sklada, ze moja zona tez zarabia ode mnie wiecej (niewiele ale jednak)
              a w pracy jednak spotyka sie z dyskryminacja finansowa. Zreszta u mnie w
              firmie kobiety tez sa traktowana jak gorsze i zazwyczaj zarabiaja mniej. Mam
              kilku znajomych w Stanach i opowiadaja, ze u nich to tez nie nalezy do
              rzadkosci.
              Pozdrawiam
      • 19.02.03, 07:50
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > wyobrazen Twojej zony. To, czy sie przystosujesz i bedziesz zadowolony zalezy
        > od ciebie, nie od wysokosci zasilku czy szerokosci szos w Australii. >
        > Pozdrawiam
        > Luiza-w-Ogrodzie

        Podobno drogi sa do d... w Australii. Tak jak w Polsce. Czy to prawda?
        • Gość: PawelD IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.02.03, 19:25
          byc_kangurem napisał(a):
          > Podobno drogi sa do d... w Australii. Tak jak w Polsce. Czy to prawda?

          ciezka brednia...

          chyba ze chodzi o drogi gdzies w srodku kontynentu, gdzie nikt nie mieszka...

          a tak to sa swietne...
          P.
    • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.02.03, 21:06
      dobrze sobie uzmyslowic, ze nie bedzie latwo...

      (al my sie nie rozwiedlismy... jakos :)))

      P.
      • 18.02.03, 11:43
        Lista najlepszych zawodow u Kangurow:
        1. Strazak
        2. Urzednik panstwowy
        3. Lowca krokodyli
        4. Lichfiarz (najlepiej z doktoratem)
    • 17.02.03, 21:52

      Z jaka iloscia kasy na start masz zamiar przybyc do Oz?

      Jakie masz zabezpieczenia w razie koniecznosci powrotu nad Wisle?

      Poza tym zwrocono slusznie uwage ze twojemu malzenstwu/rodzinie
      grozi prawie jak w banku powazny kryzys. Kryzys ten nie zawsze
      konczy sie rozwodem ale nawet gdy nie to jest bardzo wyczerpujacy.
      Idac za doswiadczeniami innych przygotuj sie z zona psychicznie na taka
      ewentualnosc.
      • 17.02.03, 21:58
        kup zonie DILDO
        • Gość: seba IP: 80.51.30.* 18.02.03, 00:07
          ja takze w ciagu 3 lat planuje wyjaz do AU. Jestem informatykiem. Czytajac
          wasze opinie o tym ze w AU ciezko o praca i ze ciezko sie zyje odpowiem na to
          pytaniem. A jak sie zyje w Polsce??? A teraz wam odpowiem.... Pracuje 2 lata w
          branzy zarabiam tyle aby wynajac mieszkanie dwupokojowe dla mnie i mojej
          dziewczyny. Planujemy razem slub ale... w tym momencie nie stac mnie na kupno
          mieszkania (watpie wogole czy mnie kiedykowiek bedzie stac(2pokojowe+ kuchnia=
          120 000 zl)). Zyje na srednim poziomie ale nie jestem wogole w stanie nic
          odlozyc no bo sa duze oplaty, samo mieszkanie 10000 zl. Nie daj Boze zeby
          pojawilo sie dziecko w moim zyciu bo to juz by byla niesamowita lipa. Ogolnie
          brak perspektyw na przyszlosc. Wiec nie mowcie zeby sie zastanawiac na wyjazdem
          itd. Jesli radzisz sobie tutaj to i napewno tam sobie poradzisz. Takie jest
          zdanie rozgoryczonego Polaka...
        • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 18.02.03, 00:09
          Jak popatrzec blizej na te dyskusje to widac ze ludzie sobie tzw. jaja robia.
          To swiadczy o tym, ze ci z Australii sa naprawde na luzie( i dali ci sporo
          dobrych informacji), a inni maja lekko poprzekrecane w glowkach. Tak sie dzieje
          na emigracji, bo to rodzaj schizofrenii czyli rozdwojenie jazni. Z jednej
          strony trzeba sie zaadoptowac do zupelnie innego rodzaju zycia, z drugiej
          zawsze tam pozostaja jakies ciagoty, mimo ze sie przetarlo oczka i widac
          wyrazniej co w ojczyznie "nie tak".Masz juz sporo wiadomosci i nie spoczywaj na
          tym, tylko dalej szukaj. Stopniowo dowiesz sie coraz wiecej. A teraz wazne
          pytanie: czy masz rodzine albo znajomych w Australii?
          • 18.02.03, 06:13
            Gość portalu: Ela napisał(a):

            > Jak popatrzec blizej na te dyskusje to widac ze ludzie sobie tzw. jaja robia.
            > To swiadczy o tym, ze ci z Australii sa naprawde na luzie( i dali ci sporo
            > dobrych informacji), a inni maja lekko poprzekrecane w glowkach. Tak sie
            dzieje
            >
            > na emigracji, bo to rodzaj schizofrenii czyli rozdwojenie jazni. Z jednej
            > strony trzeba sie zaadoptowac do zupelnie innego rodzaju zycia, z drugiej
            > zawsze tam pozostaja jakies ciagoty, mimo ze sie przetarlo oczka i widac
            > wyrazniej co w ojczyznie "nie tak".Masz juz sporo wiadomosci i nie spoczywaj
            na tym, tylko dalej szukaj. Stopniowo dowiesz sie coraz wiecej. A teraz wazne
            > pytanie: czy masz rodzine albo znajomych w Australii?


            Hej Ela,
            Tak, mamy rodzine w Australii - od kilkudziesieciu lat (dokladnie w Sydney -
            my chcemy jechac do Melbourne) - taka, z ktora utrzymujemy kontakty. Jednak
            jak to w zyciu bywa, wolelibysmy sami sobie poradzic w: "nowym swiecie". Z
            drugiej strony wiemy, ze w razie czego nam pomoga.

            Pozdrawiam
        • Gość: troll IP: *.sympatico.ca 24.02.03, 21:29
      • 18.02.03, 06:50
        dyplomata napisał:

        >
        > Z jaka iloscia kasy na start masz zamiar przybyc do Oz?
        >
        > Jakie masz zabezpieczenia w razie koniecznosci powrotu nad Wisle?
        >
        > Poza tym zwrocono slusznie uwage ze twojemu malzenstwu/rodzinie
        > grozi prawie jak w banku powazny kryzys. Kryzys ten nie zawsze
        > konczy sie rozwodem ale nawet gdy nie to jest bardzo wyczerpujacy.
        > Idac za doswiadczeniami innych przygotuj sie z zona psychicznie na taka
        > ewentualnosc.


        Pieniadze nie stanowia az takiego problemu. Tak jak napisalem pieniadze na 2
        lata pobytu w Au na pewno mamy czyli do czasu gdy moglibysmy dostac zasilek
        (obysmy tego nigdy nie potrzebowali). W razie jakichs dziwnych sytuacji wrocic
        do Polski tez mielibysmy za co (rodzice). Ale tak jak tez wczesniej napisalem
        nie chcemy zyc z odlozonych pieniedzy bo to zadna sztuka ani tym bardziej
        przyjemnosc. A co do kryzysu w malzenstwie. Wiadomo, ze jakies niewielkie
        komplikacje biezemy pod uwage ale to, czy czyjes malzenstwo sie rozpadnie, czy
        bedzie przechodzilo kryzys wedlug mnie zalezy od malzonkow.

        Pozdrawiam
        • 18.02.03, 09:28
          skorad napisał:

          > Pieniadze nie stanowia az takiego problemu. Tak jak napisalem pieniadze na 2
          > lata pobytu w Au na pewno mamy czyli do czasu gdy moglibysmy dostac zasilek
          > (obysmy tego nigdy nie potrzebowali).

          No jak tak, to KONIECZNIE powinniscie przyjechac. Tu wszyscy mysla o biedakach
          ladujacych z kieszonkowym i rozgladajaych sie gdzie jest najblizsza Armia
          Zbawienia z darmowymi zupkami. A dla was pieniadz nie stanowia problemu i
          macie kasy na zapas wiec bedzie to co najmniej wspaniala przygoda i niezwykle
          doswiadczenie zyciowe. Jest zupelnie nieprawdopodobne ze nie znajdziecie
          jakiejs pracy wiec wasza kasa przyda sie jeszcze do zakupu DOMU w niezlej
          dzielnicy (cos trzeba miec na wklad). Obojetnie co i gdzie w zyciu bedziecie
          dalej robili to wszystko da wam fascynujace przezycia. Jedyny wybor przed wami
          to jak wydac ta kase: na start w OZ czy moze na cos innego.

          Z drugiej strony do mieszkancow kraju Oz i innych: chyba wypada ostatecznie
          zerwac z mitem biednych emigrantow z Polski przyjezdzajacych za chlebem z
          wezelkiem na plecach. Kto z was ma kasy w gotowce na zycie z rodzina przez dwa
          lata?

          >W razie jakichs dziwnych sytuacji wrocic
          > do Polski tez mielibysmy za co (rodzice). Ale tak jak tez wczesniej
          >napisalem
          > nie chcemy zyc z odlozonych pieniedzy bo to zadna sztuka ani tym bardziej
          > przyjemnosc. A co do kryzysu w malzenstwie. Wiadomo, ze jakies niewielkie
          > komplikacje biezemy pod uwage ale to, czy czyjes malzenstwo sie rozpadnie,
          >czy bedzie przechodzilo kryzys wedlug mnie zalezy od malzonkow.

          Duza czesc tych kryzysow wynika z problemow finansowych. W waszym przypadku to
          nie ma takiego znaczenia. Przygoda czeka.
          • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 18.02.03, 11:33
            Jezeli masz kase i rodzinke w Australii, to nie trzeba sie o ciebie martwic.
            Robisz dobry wybor, bo Melbourn to naprawde fajne miasto. Ja na waszym miejscu
            wynajelabym dom na przedmiesciach, najlepiej wzdluz linii kolejowej ,ktora
            okreza zatoke. Dojazdy do srodmiescia za pare groszy, a bedziecie mieli ogrod
            dla dzieciaka i wszystko pod nosem( supermarkety sa wszedzie).Wynajecie domu na
            przemiesciach kosztuje tyle ile male mieszkanko w dobrej dzielnicy Melbourn.No
            i trzeba zaraz poslac dzieciaka do przedszkola, albo szkoly, bo nie ma nic
            gorszego niz rodzina mowiaca w domu innym jezykiem, niz ten ktory slychac na
            ulicy.
            Pozdr.
            • 19.02.03, 05:47
              Gość portalu: Ela napisał(a):

              > Jezeli masz kase i rodzinke w Australii, to nie trzeba sie o ciebie martwic.
              > Robisz dobry wybor, bo Melbourn to naprawde fajne miasto. Ja na waszym
              miejscu
              > wynajelabym dom na przedmiesciach, najlepiej wzdluz linii kolejowej ,ktora
              > okreza zatoke. Dojazdy do srodmiescia za pare groszy, a bedziecie mieli
              ogrod
              > dla dzieciaka i wszystko pod nosem( supermarkety sa wszedzie).Wynajecie domu
              na przemiesciach kosztuje tyle ile male mieszkanko w dobrej dzielnicy
              Melbourn.No i trzeba zaraz poslac dzieciaka do przedszkola, albo szkoly, bo
              nie ma nic gorszego niz rodzina mowiaca w domu innym jezykiem, niz ten ktory
              slychac na ulicy.
              > Pozdr.

              Hej Ela,
              Nie moge sie z Toba zgodzic jesli chodzi o jezyk uzywany w domu. Ja uwazam, ze
              nie ma nic gorszego, niz uzywanie w domu jezyka innego jak ojczysty. Dzieki
              temu, ze bedziemy w domu mowili po Polsku dzieciak bedzie mial jeden jezyk
              obcy gratis. A jesli pojdzie do przedszkola to po jednym miesiacu bedzie
              elegancko sie porozumiewal z rowiesnikami po angielsku.

              Pozdrawiam
              • 20.02.03, 20:32
                skorad napisał:

                > Nie moge sie z Toba zgodzic jesli chodzi o jezyk uzywany w domu. Ja uwazam,
                >ze nie ma nic gorszego, niz uzywanie w domu jezyka innego jak ojczysty.
                >Dzieki temu, ze bedziemy w domu mowili po Polsku dzieciak bedzie mial jeden
                >jezyk obcy gratis. A jesli pojdzie do przedszkola to po jednym miesiacu
                >bedzie elegancko sie porozumiewal z rowiesnikami po angielsku.

                Masz raczej slabe wyobrazenie o tej sprawie. Bardzo czesto (nie zawsze ale)
                jezyk domowy utrudnia asymilacje dziecka i jest obciazeniem psychicznym.
                Zalezy to od osobowosci ale wiele dzieci/osob instynktownie nie chce miec
                poczucia innosci w grupie a raczej chce sie z nia identyfikowac. Trzeba to
                pilnie obserwowac i jezeli dziecko chce sie szybko i w pelni asymilowac nalezy
                mu to umozliwic a w zadnym wypadku nie przeszkadzac. Jak pokazuje praktyka
                liczenie na gratis jezyk obcy jest bez sensu bo niezwykle rzadko jest on do
                czegos przydatny a najwazniejsze dla ludzi jest poczucie ze sa ludzmi
                miejscowymi a nie przybyszami egzystujacymi na marginesie. Jesli chcesz by
                twoje dziecko najpewniej sie czulo na nowym gruncie pomysl ze powinienes
                stworzyc takie warunki zeby w przyszlosci mialo poczucie i identyfikowalo sie
                konkretnie jako Australijczyk a nie jako ktos nie wiadomo skad.
                • 21.02.03, 13:27
                  dyplomata napisał:

                  > skorad napisał:
                  > Nie moge sie z Toba zgodzic jesli chodzi o jezyk uzywany w domu. Ja uwazam,
                  > >ze nie ma nic gorszego, niz uzywanie w domu jezyka innego jak ojczysty.
                  > >Dzieki temu, ze bedziemy w domu mowili po Polsku dzieciak bedzie mial jeden
                  > >jezyk obcy gratis. A jesli pojdzie do przedszkola to po jednym miesiacu
                  > >bedzie elegancko sie porozumiewal z rowiesnikami po angielsku.
                  >

                  > Masz raczej slabe wyobrazenie o tej sprawie. Bardzo czesto (nie zawsze ale)
                  > jezyk domowy utrudnia asymilacje dziecka i jest obciazeniem psychicznym.
                  > Zalezy to od osobowosci ale wiele dzieci/osob instynktownie nie chce miec
                  > poczucia innosci w grupie a raczej chce sie z nia identyfikowac. Trzeba to
                  > pilnie obserwowac i jezeli dziecko chce sie szybko i w pelni asymilowac
                  nalezy
                  > mu to umozliwic a w zadnym wypadku nie przeszkadzac. Jak pokazuje praktyka
                  > liczenie na gratis jezyk obcy jest bez sensu bo niezwykle rzadko jest on do
                  > czegos przydatny a najwazniejsze dla ludzi jest poczucie ze sa ludzmi
                  > miejscowymi a nie przybyszami egzystujacymi na marginesie. Jesli chcesz by
                  > twoje dziecko najpewniej sie czulo na nowym gruncie pomysl ze powinienes
                  > stworzyc takie warunki zeby w przyszlosci mialo poczucie i identyfikowalo
                  sie konkretnie jako Australijczyk a nie jako ktos nie wiadomo skad.


                  Podjales dosc obszerny temat (mam nadzieje, ze i inni go podejma, bo wydaje mi
                  sie bardzo ciekawy). Mam troche rodziny i znajomych za granica i stosowali
                  rozne metody aby ulatwic dziecku emigracje. Jedni robili tak jak ja pisalem,
                  inni robili tak jak Ty pisales ale wszyscy bez wyjatku twierdzili, ze jezyk
                  przodkow dziecku sie przyda. Je zreszta mam odmienne od Ciebie zdanie na temat
                  sensu znania jezyka biorac pod uwage jego przydatnosc. Ja uwazam, ze znajomosc
                  kazdego jezyka obcego jest ogromnie wazna. Nigdy nie wiadomo jak potoczy sie
                  zycie - moze za 30 lat Polska bedzie druga Japonia? Moze wtedy dziecku przyda
                  sie jezyk polski? Masz racje, ze dziecko nalezy obserwowac, aby nie zrobic mu
                  krzywdy. To fakt.
                  Teraz tak pomyslalem. Powiedzmy, ze po np. 5-letnim pobycie w Australi dojde
                  do wniosku, ze to byla pomylka (odpukac), a moje dziecko w zab nie rozumie po
                  Polsku. Wracamy, a dziecko z wiekiem przeciez coraz trudniej uczy sie jezykow.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 21.02.03, 15:25
                    Popieram skorada,
                    nigdy nie wiadomo jak potoczy sie zycie.
                    A dzieci, jak wynika z moich doswiadczen i informacji są
                    istotami ktore przystosowuja sie tak latwo i szybko jak zadna
                    dorosla osoba. Przede wszystkim dziecko, np. 2 letnie, ktore
                    wyjezdza za granice nie jest obciazone wspomnieniami o kraju
                    ktore do tej pory mieszkala.
                    a poza tym wysylajac je dzies, np. w Au do przedszkola, mozna byc
                    wg mnie pewnym ze za kilka miesiecy bedzie swietnie mowic po
                    angielsku nie zapominajac jednoczesnie angielskiego.
                  • Gość: Marta IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.11.* 01.03.03, 23:28
                    skorad napisał:

                    > dyplomata napisał:
                    >
                    > > skorad napisał:
                    > > Nie moge sie z Toba zgodzic jesli chodzi o jezyk uzywany w domu. Ja uwazam
                    > ,
                    > > >ze nie ma nic gorszego, niz uzywanie w domu jezyka innego jak ojczysty
                    > .
                    > > >Dzieki temu, ze bedziemy w domu mowili po Polsku dzieciak bedzie mial
                    > jeden
                    > > >jezyk obcy gratis. A jesli pojdzie do przedszkola to po jednym miesiac
                    > u
                    > > >bedzie elegancko sie porozumiewal z rowiesnikami po angielsku.
                    > >
                    >
                    > > Masz raczej slabe wyobrazenie o tej sprawie. Bardzo czesto (nie zawsze ale
                    > )
                    > > jezyk domowy utrudnia asymilacje dziecka i jest obciazeniem psychicznym.
                    > > Zalezy to od osobowosci ale wiele dzieci/osob instynktownie nie chce miec
                    > > poczucia innosci w grupie a raczej chce sie z nia identyfikowac. Trzeba to
                    >
                    > > pilnie obserwowac i jezeli dziecko chce sie szybko i w pelni asymilowac
                    > nalezy
                    > > mu to umozliwic a w zadnym wypadku nie przeszkadzac. Jak pokazuje praktyka
                    >
                    > > liczenie na gratis jezyk obcy jest bez sensu bo niezwykle rzadko jest on d
                    > o
                    > > czegos przydatny a najwazniejsze dla ludzi jest poczucie ze sa ludzmi
                    > > miejscowymi a nie przybyszami egzystujacymi na marginesie. Jesli chcesz by
                    >
                    > > twoje dziecko najpewniej sie czulo na nowym gruncie pomysl ze powinienes
                    > > stworzyc takie warunki zeby w przyszlosci mialo poczucie i identyfikowalo
                    > sie konkretnie jako Australijczyk a nie jako ktos nie wiadomo skad.
                    >
                    >
                    > Podjales dosc obszerny temat (mam nadzieje, ze i inni go podejma, bo wydaje
                    mi
                    > sie bardzo ciekawy). Mam troche rodziny i znajomych za granica i stosowali
                    > rozne metody aby ulatwic dziecku emigracje. Jedni robili tak jak ja pisalem,
                    > inni robili tak jak Ty pisales ale wszyscy bez wyjatku twierdzili, ze jezyk
                    > przodkow dziecku sie przyda. Je zreszta mam odmienne od Ciebie zdanie na
                    temat
                    > sensu znania jezyka biorac pod uwage jego przydatnosc. Ja uwazam, ze
                    znajomosc
                    > kazdego jezyka obcego jest ogromnie wazna. Nigdy nie wiadomo jak potoczy sie
                    > zycie - moze za 30 lat Polska bedzie druga Japonia? Moze wtedy dziecku przyda
                    > sie jezyk polski? Masz racje, ze dziecko nalezy obserwowac, aby nie zrobic mu
                    > krzywdy. To fakt.
                    > Teraz tak pomyslalem. Powiedzmy, ze po np. 5-letnim pobycie w Australi dojde
                    > do wniosku, ze to byla pomylka (odpukac), a moje dziecko w zab nie rozumie po
                    > Polsku. Wracamy, a dziecko z wiekiem przeciez coraz trudniej uczy sie jezykow.
                    >
                    > Pozdrawiam


                    Opowiadam sie za skorad i Emka. Moj brat mieszka w USA i wychowywal swoje
                    dzieci wg. standardow podanych przez w/w. Kilka (chyba dwa) lat temu mielismy
                    taki wlasnie przewodni temat rozmow. Okazalo sie, ze duza czesc mieszkajacych w
                    USA osob stosuje metoda a'la skorad i Emka i sa zadowoleni z teg (a raczej z
                    efektow stosowania). Sama znajomosc jezyka rozwija czlowieka. Musicie o tym
                    pamietac.

                    Pozd.
        • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.03.03, 10:53
          Kase jaka przywieziesz ze soba, wydasz co do centa zanim zlapiesz jakas
          konkretna (czytaj: przecietna) prace. Po to wlasnie cie tu sciagaja. To ta kasa
          zadecydowala w ambasadzie, a nie twoje kwalifikacje. Tutaj panoszy sie
          bezduszny liberalizm i nie liczy sie co (ale KOGO) znasz. Pierwsze pytanie
          kazdego pracodawcy to Catch-22, ktory brzmi: what's your Australian experience?
          Znajdziesz prace dopiero wtedy jak trafisz na pracodawce, ktory ci tego pytania
          nie zada. Dwa lata to nic.

          System australijski sluzy lepiej emigranckim prostakom niz inteligentom z
          Europy, bo ci ostatni osmieszaja inteligentow tutejszych. Inteligenta z Europy
          najpierw sie zeszmaca, zanim da mu sie z laski jakas marna szanse. Nieliczne
          wyjatki tylko potwierdzaja regule. Jeden Polak, ktory przybyl do Australii z
          rodzina jako uchodzca 21 lat temu i zaraz po przyjezdzie zarejestrowal sie w
          sydnejskim urzedzie zatrudnienia jako kierowca podnosnika widlowego, jest
          dzisiaj jednym z dyrektorow australijskiego Macquarie Bank. Tyle, ze on nazywa
          sie Rakowski.

    • Gość: Pawel_z_M IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 18.02.03, 17:42

      seba pisze:
      .......
      ja takze w ciagu 3 lat planuje wyjaz do AU. Jestem informatykiem. Czytajac
      wasze opinie o tym ze w AU ciezko o praca i ze ciezko sie zyje odpowiem na to
      pytaniem. A jak sie zyje w Polsce??? A teraz wam odpowiem.... Pracuje 2 lata
      w branzy zarabiam tyle aby wynajac mieszkanie dwupokojowe dla mnie i mojej
      dziewczyny. Planujemy razem slub ale... w tym momencie nie stac mnie na kupno
      mieszkania (watpie wogole czy mnie kiedykowiek bedzie stac
      (2pokojowe+ kuchnia= 120 000 zl)). Zyje na srednim poziomie ale nie jestem
      wogole w stanie nic odlozyc no bo sa duze oplaty, samo mieszkanie 10000 zl.
      Nie daj Boze zeby pojawilo sie dziecko w moim zyciu bo to juz by byla
      niesamowita lipa. Ogolnie brak perspektyw na przyszlosc. Wiec nie mowcie zeby
      sie zastanawiac na wyjazdem itd. Jesli radzisz sobie tutaj to i napewno tam
      sobie poradzisz.
      ............................
      Gość: Ela :
      z Australii sa naprawde na luzie( i dali ci sporo
      dobrych informacji),
      ......................

      Dzieki Ela:)

      rzecz w tym ze my nie piszemy 'przyjezdzaj' 'nie przyjezdzaj'
      - gdy sam sie wybieralem tez i taki list dostalem;

      staramy sie 'pomoc podjac >>well informed decision<<
      zawsze jest cos za cos.
      znamy takich co po 2 a nawet trzy razy jezdza w te i we wte, bo nie wiedza na
      co sie decydowac...

      kiedys pisale o tym jak bardzo lubie Australie - co mi sie w niej podoba - i
      jakis swiezo przybyy frustrat co gdzies na pustyni pracuje mnie napadl;

      na samym poczatku dalem post - w moim odczuciu zrownowazony - o plusach i
      minusach to niektorzy wspol-tubylcy mnie napadli ze smiem cos piskac; ktos
      nawet kazal mi sie uczyc angielskiego (nie pytajac, czy przypadkiem nie uczylem
      na tutejszy ch uniwersytetach i czy moze nie mam przypadkiem
      angielskojezycznych publikacji...)
      Jak mowi nasza sympatyczna kolezanka: co za czasy, co za ludzie...

      ale - wyzaliwszy sie na niewdziecznosc niektorej publiki-

      jesli emigrowac - do Australii warto, ale warto tez wiedziec co nas czeka....

      czhyba o to Ci chodzilo, a nie tylko o szczegole zestawienie zarobkow we
      wszystkich mozliwych zawodach, nie :))))))

      aha - tu emigrancji sa bardzo sympatycznie traktowani;
      mozesz czasem uslyszec 'wszyscy jestesmy emigrantami'

      pozdrawiam

      P.

      • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 19.02.03, 08:00
        Czytajac listy tych, ktorzy tam sa albo byli dochodze do
        wniosku, ze jesli sie tam jedzie z jakimis pieniedzmi,
        to w zasadzie nie ma sie co obawiac.
        Ale tak jak wszedzie najwazniejszy jest start, a pieniadze,
        choc rzecz nabyta pozwalaja po prostu zyc.
        Czy nie sadzicie, ze ludzie wybieraja Autralie, bo to jest
        kraj tak abstrakcyjny i tak daleki od tego co tutaj, ze wydaje
        sie co poniektorym, ze tam jest totalna sielanka, slonce swieci
        na okraglo, a praca jest przyjemna?
        Czy ludzie w Australii sa rzeczywiscie przyjaznie nastawieni
        do swiata?, bo w Polsce to raczej rzadkosc, tu sie wiecej narzeka
        niz cieszy...
    • 19.02.03, 02:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: $o$ IP: 80.51.30.* 20.02.03, 10:10
        sam jestes kanal...
        • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 20.02.03, 15:27
          Chcialabym zapytac osoby, ktore mieskzaja w Australii - czy
          duze trudnosci mieliscie z jezykiem?
          Chodzi mi oczywiscie o sytuacje, w ktorej znasie sie jezyk,
          ale oczywiscie jest angielski brytyjski, szkolny - wyuczony
          na kursach itd. + zdanie IELTS - czy przestawienie sie na
          angielski australijski sprawia duzo klopotow - australijczycy
          stosuja duzo zdobnien i skrotow?
          • 20.02.03, 19:30
            Zastanawiam sie czy po przyjezdzie lepiej wynajac jakies niewielkie mieszkanie
            czy moze raczej dom - choc z tego co widzialem to dom stoi 0,5 m od drugiego
            domu, wiec jakby przestrzeni niewiele.....
            A ceny wynajmu tez jakby podobne.
            Prosze o komentarz,
            pozdrawiam
            • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.02.03, 22:42
              przyjedz,
              rozejrzyj sie

              cana zalezy bardziej od polozenia i wielkosci, jakosci
              -niz od typu

              tanie mieszkanie to niebezpieczenstwo nienajlepszych sasiadow -
              wiekszy problem niz w domku...

              P.
              • 21.02.03, 19:18
                Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

                > przyjedz,
                > rozejrzyj sie
                >
                > cana zalezy bardziej od polozenia i wielkosci, jakosci
                > -niz od typu
                >
                > tanie mieszkanie to niebezpieczenstwo nienajlepszych sasiadow -
                > wiekszy problem niz w domku...
                >
                > P.


                Ogladalem ogloszenia na www.realestate.com.au i widzialem, ze wiekszosc
                mieszkan jest kompletnie nie umeblowana. Czy mozna liczyc na zdobycie innych
                niz nowe mebli. Czy istnieja jakies meblowe second - handy ?

                Pozdrawiam
          • Gość: PawelD IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.02.03, 19:31
            Gość portalu: Emka napisał(a):

            > Chcialabym zapytac osoby, ktore mieskzaja w Australii - czy
            > duze trudnosci mieliscie z jezykiem?

            tak, mnostwo,,,

            > angielski australijski sprawia duzo klopotow - australijczycy
            > stosuja duzo zdobnien i skrotow?
            mniejsza o zargon - ten jest tak naprawde rzadko uzywany,
            rzecz w tym ze oni nie mowia 'r' w wielu sytyacjach,
            np. car jest 'kaa'
            brother jest 'brothaaa'

            P.
            • 20.02.03, 19:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.02.03, 22:39
                pajacyk_w_dupe_rzniety napisał:

                > PRZEBYWASZ Z MURZYNAMI KRETYNIE I ZTAD TAKI SLANG WIESNIAKU

                kolajny przykald, jak chamstwo idzie reka w reke z glupota...

                tu w Australii to murzynow jak na lekarstwo...

                • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 21.02.03, 18:40
                  A jak trudno jest z kredytami? Slyszalem, ze wiekszosc firm ledwo przendzie ...
                  • 21.02.03, 19:26
                    Zaczelismy sie zastanawiac, czy rzeczywiscie powinnismy szukac mieszkania
                    blizej city. Chodzi mi o prace. Tak jak pisalem wczesniej chcielibysmy znalesc
                    jakas na poczatek (np. w sklepie). Moze powinnismy sie rozgladnac za jakims
                    domem w jakichs dalszych dzielnicach? Myslelismy czy warto dla np. 100 AUD
                    jechac 2h kolejka do pracy do city?
                    Czy moze jednak bardziej rozsadna rzecza powinno byc szukanie blizej city np.
                    w Richmond, Malvern lub Collingwood? A moze zle rozumuje?

                    A moze taka praca jest nie tylko w city?

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.02.03, 01:06
                      lokalizacja: z tanich dzielnic zachodnich w Melb jedziesz do city ok 30 min.;a
                      nie 2 godz..
                      skad to wpadlo?

                      max najdalej Lilydale, Upper FerntreeGully (piekne gory) jest 57 min.

                      Azukar - kredyty...
                      ty powaznie, czy dla jaj?

                      pare wiekszych firm mialo klopoty (jak i w Stanach) ale o kredyty jest latwo...
                      na dom od 5.95%, na 30 lat...
                      na biznes wiecej, ale to zalezy od wielu czynnikow

                      P.
                    • Gość: gadula IP: *.sympatico.ca 22.02.03, 01:08
                      skorad napisa?:

                      > A moze zle rozumuje?

                      Nie, skondrze chlopie? Skombinuj od kogos polskom czcionkem i wezcie
                      zapas papieru toaletowego ... krzyz na droge!
                    • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.03.03, 11:07
                      "Praca w sklepie"? Zapomnij. W sklepach zatrudnia sie nastolatki, zeby
                      przyciagaly klientow kawalkiem zgrabnej pupy czy ledzwia. I placi sie tez za
                      taka prace odpowiednio nisko. Jedziesz na drugi koniec swiata z kasa na 2 lata,
                      zeby najmowac sie do pracy w sklepie u jakiegos polanalfabety z Azji Mniejszej
                      lub Wiekszej? Ja ciebie w ogole nie rozumiem.
                      • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 13.03.03, 15:23
                        Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):

                        > "Praca w sklepie"? Zapomnij. W sklepach zatrudnia sie nastolatki, zeby
                        > przyciagaly klientow kawalkiem zgrabnej pupy czy ledzwia. I placi sie tez za
                        > taka prace odpowiednio nisko. Jedziesz na drugi koniec swiata z kasa na 2
                        lata,
                        >
                        > zeby najmowac sie do pracy w sklepie u jakiegos polanalfabety z Azji
                        Mniejszej
                        > lub Wiekszej? Ja ciebie w ogole nie rozumiem.

                        To co prawda o pracy...
                        jesli nie praca np w sklepie czy kanjpie, to co?
                        Na co moze liczyc swiezy emigrant?
                        Co do kasy, to zbieranie z kupki jest latwe, ale
                        wypadaloby tez cos na nia odkladac...?
                        • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 22.03.03, 03:48
                          Gość portalu: Emka napisał(a):
                          jesli nie praca np w sklepie czy kanjpie, to co?
                          Na co moze liczyc swiezy emigrant?
                          Co do kasy, to zbieranie z kupki jest latwe, ale
                          wypadaloby tez cos na nia odkladac...?

                          KK: Emigrant moze liczyc tylko na siebie czyli praktycznie na nic. Ekonomia
                          lezy. Kraj sie nie rozwija. Dobrej pracy ubywa. Praca jest tylko w serwisach.
                          Niskoplatna. Wyksztalcone Polki jak znajda dobre referencje to moga liczyc na
                          prace przy pielegnowaniu starcow lub debili - znam az cztery co to robia i sie
                          juz przyzwyczaily. O odkladaniu zapomnij chyba, ze zredukujesz swoj byt do
                          poziomu rosliny. Jesli nawet cos odlozysz, to jak tylko stracisz prace -
                          wszystko przepada. W wyksztalconych uderza to bardziej, bo oni zwykle dluzej
                          szukaja pracy. Najlepiej jak emigrant jest prymitywny, bo wtedy mu w tym
                          systemie latwiej.
            • Gość: Marta IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.11.* 23.02.03, 16:48
              Gość portalu: PawelD napisał(a):

              > Gość portalu: Emka napisał(a):
              >
              > > Chcialabym zapytac osoby, ktore mieskzaja w Australii - czy
              > > duze trudnosci mieliscie z jezykiem?
              >
              > tak, mnostwo,,,
              >
              > > angielski australijski sprawia duzo klopotow - australijczycy
              > > stosuja duzo zdobnien i skrotow?
              > mniejsza o zargon - ten jest tak naprawde rzadko uzywany,
              > rzecz w tym ze oni nie mowia 'r' w wielu sytyacjach,
              > np. car jest 'kaa'
              > brother jest 'brothaaa'
              >
              > P.


              Wlasnie trafilam na to forum - tez staram sie o wize stalego pobytu do OZ.
              Jak duzo czasu zajmuje przystosowanie sie do takiego jezyka?
              Pozdr.
              • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 23.02.03, 21:49
                kilka lat :))
                P.
                • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 24.02.03, 13:29
                  Czy rzeczywiscie jest tak, ze nawet do jakiejs prostej
                  pracy typu praca w knajpie albo w sklepie (bo sadze ze
                  swiezo upieczony emigrant tylko taka moze dostac?)potrzebne
                  sa referncje? Jesli tak to skad je wziac na poczatek - przeciez
                  ktos musi komus dac pierwsza prace bez referncji....
                  A moze licza sie referncje z Polski?
                  • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 24.02.03, 21:04
                    normalnie pierwsi spotkani Polacy powinni Ci dac
                    • 25.02.03, 14:17
                      Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

                      > normalnie pierwsi spotkani Polacy powinni Ci dac


                      Myslalem, ze to wlasnie brak referencji stanowi dla nowoprzybylych najwieksza
                      przeszkode w uzyskaniu pracy (a nie jej brak) - tak przynajmniej slyszalem.
                      Czyli, ze brakiem miejscowych referencji nie ma sie co przejmowac?

                      Pozdrawiam
                      • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.03.03, 11:20
                        Jak nie ma pracy to i referencje ci nie pomoga. Przyjezdzasz tutaj z kasa, wiec
                        nie po to zeby szukac pracy u innych, tylko samemu innych zatrudniac. Po to
                        dostales wize. Jak sie nie uda to najwyzej wydasz kase i wrocisz do rodzicow. W
                        zadnym przypadku Australia na tobie nie straci.
              • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 24.02.03, 20:39
                W Australii zachowal sie jezyk z czasow zsylek za przestepsrwa. Nie byl to
                jezyk salonowy, ani jezyk poetow ... tak juz zostalo do dzisiaj.
                • Gość: Pawel IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 25.02.03, 04:36
                  nie, to nie byl jezyk przestpcow - to byl jezyk zwyklych ludzi, ktorzy
                  (podobnie jak na przedmiesciach Londynu) mowia hAnd i dAnce, a nie jak ich
                  najedzcy Normanowie hAEnd i dEAnce (z pretensjami do francuszczyzny, zyeby to
                  bylo bardziej dworsko...

                  jeszcze osadnicy Bostonscy mowili i pisali
                  color
                  a nie z dworskimi pretensjami, ja to dystyngowani absolwenci Oxfordu
                  'colour'

                  itd, itp...

                  kolonia karna byla w ogromnej czesci polityczna - i tu nasze powojenna i
                  Solidarnosciowa emigracje pasuja...


                  Luiza - chyba pora przenosic rozmowy na 'bisa'

                  (choc powiem ze sa co najmniej
                  3 przejawy faworyzowania kobiet:

                  1, sprawy rozwodowe: facet ma przechlapane i tyle (tak jak w Polsce i USA)
                  2. widzialas taki bilboard: paniusia w pieknych rajstopach prowadzi 2 nagich
                  facetow na smyczy... i co? nic.
                  a jakb by plcie byly odwrotnie?? jeeeezu!

                  3. nasz rzad dal osrodkowi w dzielnicy emigranckiej 47,000 na program dla
                  kobiet- przedsiebiorcow; a faceci to co? a emigranci?


                  moja zona dobrze sie ma profesjonalnie i nigdy nie narzekala na traktowanie...


                  pozdrowko
                  Pawel
                  • Gość: troll IP: *.tor.primus.ca 25.02.03, 04:57
                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                    > nie, to nie byl jezyk przestpcow - to byl jezyk zwyklych ludzi, ktorzy
                    > (podobnie jak na przedmiesciach Londynu) mowia hAnd i dAnce, a nie jak ich
                    > najedzcy Normanowie hAEnd i dEAnce (z pretensjami do francuszczyzny, zyeby
                    to
                    > bylo bardziej dworsko...

                    Chlopie, co ty tu mieszasz? Gdzie Wilhelm Zdobywca, a gdzie kolonizacja
                    Australii?

                    > jeszcze osadnicy Bostonscy mowili i pisali

                    A skad wiesz? Slyszales jak mowili?

                    > color
                    > a nie z dworskimi pretensjami, ja to dystyngowani absolwenci Oxfordu
                    > 'colour'

                    Facet, co ty tworzysz? Uczysz Angoli mowic w ich wlasnym jezyku?
                  • 10.03.03, 00:49
                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                    > Luiza - chyba pora przenosic rozmowy na 'bisa'

                    Moge pogadac i tutaj, byleby mozna bylo wylowic kawalek sensownego postu z
                    morza g...a, jak to sie czesto na tym forum zdarza.

                    > (choc powiem ze sa co najmniej
                    > 3 przejawy faworyzowania kobiet:
                    >
                    > 1, sprawy rozwodowe: facet ma przechlapane i tyle (tak jak w Polsce i USA)

                    Ehem, nie calkiem tak. Przechlapane ma najwyzej z dostepem do dzieci i to tez
                    nie zawsze. W sumie zalezy od kultury rozwodzacych sie i tyle.

                    > 2. widzialas taki bilboard: paniusia w pieknych rajstopach prowadzi 2 nagich
                    > facetow na smyczy... i co? nic.
                    > a jakb by plcie byly odwrotnie?? jeeeezu!

                    Nie narzekaj, jeden billboard porownany do tysiecy zdjec tego typu gdzie role
                    sa odworcone to nie jest duzo. Poza tym GDZIE jest ten billboard??? Moge go
                    miec? Czy jestes pewien ze ona ich prowadzi na smyczy, czy maja rajstopy
                    obwiazane na szyjach?

                    > 3. nasz rzad dal osrodkowi w dzielnicy emigranckiej 47,000 na program dla
                    > kobiet- przedsiebiorcow; a faceci to co? a emigranci?

                    Pawel, zapewniam Ciebie ze to co rzad daje facetom-przedsiebiorcom w dobrych
                    stosunkach z "boys club" wielokrotnie przewyzsza ten smieszny grant dla kobiet.
                    Poza tym czy zdajesz sobie sprawe ze kobietom jest np trudniej dostac bankowa
                    pozyczke na biznes, mimo, ze firmy zakladane przez kobiety maja wieksza szanse
                    przetrwania, niz zakladane przez mezczyzn?

                    > moja zona dobrze sie ma profesjonalnie i nigdy nie narzekala na traktowanie...

                    Ja tez sie mam dobrze i na traktowanie mnie osobiszcie nie narzekam, ale jedna
                    jaskolka wiosny nie czyni.

                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie

                    W szeleszczacym gaszczu uroczynu
      • Gość: troll IP: *.sympatico.ca 24.02.03, 21:53
        • 26.02.03, 06:28
          Mam prosbe do mieszkancow OZ. Moze zna ktos adres ksiegarni wysylkowej (moze
          jakiegos miejskiego punktu informacji), w ktorej moglbym kupic mape Melbourne?
          Chcialbym, zeby mi ja przyslali do Polski. Jedyne mapy jakie spotkalem w
          Polsce to mapy obejmujace zasiegiem City (na wschod Prahran, na zachod North
          Melbourne i na polnoc Northcote) - taka tez kupilem. Jednak przed wyjazdem
          chcialbym miec "prawdziwa" mape miasta. Umozliwi mi to wstepne szukanie lokum
          w Melbourne.
          Z gory dziekuje za pomoc
          Pozdrawiam
          • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 26.02.03, 14:56
            Te Skorad, jak na "nowego" emigranta to sporo wiesz o Kangurowie ... oj, sporo!
          • 27.02.03, 00:31
            zajrzyj do
            www.ausway.com.au/ez/category9_1.htm
            ale to gruba ksiega
            P.
            --
            'swiat jaki jest -
            tworzymy wookol siebie sami...'

            promienne pozdrowienia z Melbourne

            Pawel
            • 27.02.03, 19:01
              pawel_z_melb napisał:

              > zajrzyj do
              > <a
              href="http://www.ausway.com.au/ez/category9_1.htm"target="_blank">www.ausway
              > .com.au/ez/category9_1.htm</a>
              > ale to gruba ksiega
              > P.


              Wielkie dzieki za ten link, zdecyduje sie chyba na ta za 44,95 AUD. Chyba, ze
              moze wiesz cos o zwyklej wersji, a nie ksiazkowej? To rzeczywiscie
              jest "ksiega".

              Pozdrawiam
              • Gość: Strzelec IP: 66.207.104.* 27.02.03, 19:22
                To jest wersja profesjonalna, dla ludzi sprzedajacych nieruchomosci, itp. Tak
                nawiasem mowiac Norad, to lepiej zarobisz sprzedajac domy niz uczciwa praca.
                Kangurowo to dziwny kraj, ludzie z doktoratami zajmuja sie chaltura ze az wstyd!
              • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 27.02.03, 20:09
                to tutaj jest 'zwykla' wersja.

                inna nie bardzo ma sens - zobaczysz dlaczego...


                a co do wstydu:

                - wstyd gdy profesorowie na uniwersytetach wymyslaja bzdurne tematy by utrzymac
                fuche
                - styd gdy ludzie z kwalifikacjami siedza na zasilu plujac na innych bo nic nie
                potrafia zrobic...

                rzeczywiscie wolabym miec dobra posade na uniwersytecie, ale lepiej jest robic
                cos sensownego niz narzekac...

                a swoja sciezka:
                wlasnie skonczylem artykul '12 creative ways to fiance your business' i
                otrzymalem autorski egzemplarz ksiazki z Victoria University w ktorej jest moj
                rozdzial...

                jak mawiaja Niemcy:
                langsam, langsam, aber sicher...

                fakt, lepiej mialem w Polsce - tu dopiero na nowo buduja swoja pozycje i swoj
                biznes...

                ale czy to powod, by pluc na kraj?

                P.
                • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 28.02.03, 15:11
                  Pytanie do osob w OZ a konkretnie Melbourne lub okolic:
                  niektore stany organizauja pomoc dla nowoprzybylych emigrantow.
                  Wiem ze na pewno South Austarlia., np. dom na 3- mce w dzielnicy socjalnej.
                  Natomiast odnosnie Victorii nie doszukalam sie takich informacji - poki co.
                  Z tego wnioskuje ze ten stan takiej pomocy nie prowadzi.
                  czy ktos mi moze cos na ten temat powiedziec?
                  Pozdr.
                  • Gość: PawelD IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 28.02.03, 15:57
                    bo i w Victorii tego nie ma...
                    P.
                  • 28.02.03, 19:26
                    Gość portalu: Emka napisał(a):

                    > Pytanie do osob w OZ a konkretnie Melbourne lub okolic:
                    > niektore stany organizauja pomoc dla nowoprzybylych emigrantow.
                    > Wiem ze na pewno South Austarlia., np. dom na 3- mce w dzielnicy socjalnej.
                    > Natomiast odnosnie Victorii nie doszukalam sie takich informacji - poki co.
                    > Z tego wnioskuje ze ten stan takiej pomocy nie prowadzi.
                    > czy ktos mi moze cos na ten temat powiedziec?
                    > Pozdr.

                    To Ty tez jedziesz do Melbourne? A kiedy?

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Marta IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.11.* 02.03.03, 01:58
                      skorad napisał:

                      > Gość portalu: Emka napisał(a):
                      >
                      > > Pytanie do osob w OZ a konkretnie Melbourne lub okolic:
                      > > niektore stany organizauja pomoc dla nowoprzybylych emigrantow.
                      > > Wiem ze na pewno South Austarlia., np. dom na 3- mce w dzielnicy socjalnej
                      > .
                      > > Natomiast odnosnie Victorii nie doszukalam sie takich informacji - poki co
                      > .
                      > > Z tego wnioskuje ze ten stan takiej pomocy nie prowadzi.
                      > > czy ktos mi moze cos na ten temat powiedziec?
                      > > Pozdr.
                      >
                      > To Ty tez jedziesz do Melbourne? A kiedy?
                      >
                      > Pozdrawiam


                      To ja chyba wole jednak Sydney albo Adele. Tam przynajmniej mi pomoga.
                      Zastanowcie sie lepiej.
                      p.
                      • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 03.03.03, 01:48
                        sami myslelismy o Adelajdzie;
                        ale to male miasto i raczej ludzie stamtad wyjezdzaja - nie ma pracy

                        P.
                        (ale ladne - a Wy moze cos znajdziecie :))

                        • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 13.03.03, 14:36

                          Gość portalu: Pawel_z_Melbourne napisał(a):

                          > sami myslelismy o Adelajdzie;
                          > ale to male miasto i raczej ludzie stamtad wyjezdzaja - nie ma pracy
                          >
                          > P.
                          > (ale ladne - a Wy moze cos znajdziecie :))
                          >

                          Mam pytanie.
                          Czy lepiej znalezc pierwsza prace w jakiejs firmie
                          zy instytucji rzadowej.
                          Czy warto korzystac z uslug biur posdredniczacych w
                          poszukiwaniu pracy?
                      • Gość: p IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 03.03.03, 20:47
                        Gość portalu: Marta napisał(a):

                        > skorad napisał:
                        >
                        > > Gość portalu: Emka napisał(a):
                        .
                        > > > Wiem ze na pewno South Austarlia., np. dom na 3- mce w dzielnicy socj
                        > alnej
                        > > .
                        > > > Natomiast odnosnie Victorii nie doszukalam sie takich informacji - po
                        > ki co

                        >
                        > To ja chyba wole jednak Sydney albo Adele. Tam przynajmniej mi pomoga.
                        > Zastanowcie sie lepiej.

                        watpie czy NSW (stan Sydney) swiadczy takie uslugi - lepiej sprawdzic

                        P.
        • 05.03.03, 10:59
          Witam ponownie,
          Na poczatek dobra wiadomosc. Wreszcie oficjalnie poinformowano nas, ze zostaly
          nam przyznane wizy emigracyjne. Lecimy pod koniec czerwca do Melbourne !
          Teraz pytanko. Gdzie i jak kupic tanio bilety lotnicze? Moze jakies adresy,
          telefony. Prosze o sprawdzone firmy.
          Podobno lecac przez Stany za porownywalna cene mozna wziac wiecej bagazu
          (przez Azje 20+5kg). Fakt czy bajka ?

          Pozdrawiam
          • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 05.03.03, 12:35
            za naszych czasow najlepszy deal byl w BA - sprzedawali ponizej umow;

            taniej zwykle jest tez kupic w Australii niz w Polsce; jak masz kogos, to moze
            Ci kupic i przeslac...

            bagaz? cholera wie...???
            :)))

            P.
            • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 05.03.03, 13:34
              Zawsze jest ograniczenie bagazu do 20 kg na glowe plus 5 ze soba. Za nadwage
              trzeba placic bajonskie sumy i prawda jest ze niektore linie azjatyckie
              odmawiaja nadwyzki bagazu.Dobra rada: na podroz wezcie korki do uszu i tabletki
              nasenne. Bez tego trudno spac, a w samolocie bedziecie 26 godzin bez liczenia
              przesiadek!
            • 11.03.03, 13:17
              Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

              > za naszych czasow najlepszy deal byl w BA - sprzedawali ponizej umow;
              > taniej zwykle jest tez kupic w Australii niz w Polsce; jak masz kogos, to
              moze
              > Ci kupic i przeslac...
              > bagaz? cholera wie...???
              > :)))
              >
              > P.

              O, o tym nie pomyslalem. Zona ma rodzine w Sydney. Sprobuje w ten sposob.
              Dzieki za rade.

              Pozdrawiam
          • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 12.03.03, 14:55
            skorad napisał:

            > Witam ponownie,
            > Na poczatek dobra wiadomosc. Wreszcie oficjalnie poinformowano nas, ze
            zostaly
            > nam przyznane wizy emigracyjne. Lecimy pod koniec czerwca do Melbourne !
            > Teraz pytanko. Gdzie i jak kupic tanio bilety lotnicze? Moze jakies adresy,
            > telefony. Prosze o sprawdzone firmy.
            > Podobno lecac przez Stany za porownywalna cene mozna wziac wiecej bagazu
            > (przez Azje 20+5kg). Fakt czy bajka ?
            >
            > Pozdrawiam


            Hej Skorad,

            Poszukaj na niemieckich stronach, podobno tam mozna cos ciekawego znalezc, no i
            wiadomo tansze bilety sa na wiosne, latem i jesienia drogo.
            Daj znac jak znajdziesz cos ciekawego, ja sie wyberam pod koniec roku,
            Pozdr, Emka
            • 14.03.03, 10:11
              Stary, poczciwy Orbis. Znalazlem bilety za 800 USD. Z Krakowa (tak mi
              najbardziej pasuje) do Melbourne i to bez przesiadek w Azji. Jedyna przesiadka
              w Wiedniu (2h). Postoj na tankowanie w Kuala Lumpur.

              Pozdrawiam
    • 06.03.03, 03:48
      Mieszkam w Australii 20+ lat. Jestem w Melbourne w jednej z tzw dobrych
      wschodnich dzielnic (aczkolwiek nie w ekskluzywnej). Wiem z roznych zrodel ze
      $150 za 2sypialniowe mieszkanie to niebywale... Przyzwoite tanie mieszkanie w
      sredniej dzielnicy to minimum $200.

      No jest bezrobocie. Co do pracy, to slyszalam w radio wypowiedz Polaka po
      ekonomii i marketingu. Poszedl do roznych agencji pracy, gdzie uslyszal ze z
      powodu akcentu bedzie mu raczej trudno o tego rodzaju prace.

      Ja tylko przekazuje fakty ktore slyszalam, wiec nie zastrzelcie poslannika.:)
      Pozdrawiam i powodzenia
      • 06.03.03, 08:09
        victorianka napisał(a):

        > Mieszkam w Australii 20+ lat. Jestem w Melbourne w jednej z tzw dobrych
        > wschodnich dzielnic (aczkolwiek nie w ekskluzywnej). Wiem z roznych zrodel
        ze
        > $150 za 2sypialniowe mieszkanie to niebywale... Przyzwoite tanie mieszkanie
        w sredniej dzielnicy to minimum $200.
        >
        > No jest bezrobocie. Co do pracy, to slyszalam w radio wypowiedz Polaka po
        > ekonomii i marketingu. Poszedl do roznych agencji pracy, gdzie uslyszal ze z
        > powodu akcentu bedzie mu raczej trudno o tego rodzaju prace.
        >
        > Ja tylko przekazuje fakty ktore slyszalam, wiec nie zastrzelcie poslannika.:)
        > Pozdrawiam i powodzenia


        To u Was jest az tak zle ? :))
        Tak na powaznie, to po przyjezdzie nie spodziewamy sie drogi uslanej platkami
        rozy. Wiemy, ze moze byc ciezko ale mysle, ze bedzie lepiej niz w Polsce.
        Pozdrawiam
        • Gość: Bx IP: 203.202.149.* 07.03.03, 07:03
          skorad napisał:

          > victorianka napisał(a):
          >
          > > Mieszkam w Australii 20+ lat. Jestem w Melbourne w jednej z tzw dobrych
          > > wschodnich dzielnic (aczkolwiek nie w ekskluzywnej). Wiem z roznych zrodel
          >
          > ze
          > > $150 za 2sypialniowe mieszkanie to niebywale... Przyzwoite tanie mieszkani
          > e
          > w sredniej dzielnicy to minimum $200.
          > >
          > > No jest bezrobocie. Co do pracy, to slyszalam w radio wypowiedz Polaka po
          > > ekonomii i marketingu. Poszedl do roznych agencji pracy, gdzie uslyszal ze
          > z
          > > powodu akcentu bedzie mu raczej trudno o tego rodzaju prace.
          > >
          > > Ja tylko przekazuje fakty ktore slyszalam, wiec nie zastrzelcie poslannika
          > .:)
          > > Pozdrawiam i powodzenia
          >
          >
          > To u Was jest az tak zle ? :))
          > Tak na powaznie, to po przyjezdzie nie spodziewamy sie drogi uslanej platkami
          > rozy. Wiemy, ze moze byc ciezko ale mysle, ze bedzie lepiej niz w Polsce.
          > Pozdrawiam

          BEDZIE GORZEJ NIZ SADZISZ!
        • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.03.03, 11:29
          Tak, u nas tez kapitalizm w skorumpowanej fazie, wiec jest bardzo zle. Tylko
          pozadna wojna moze ten kapitalizm ozywic.
    • Gość: up IP: *.tor.primus.ca 08.03.03, 06:52
    • Gość: up IP: *.tor.primus.ca 08.03.03, 17:33
    • 08.03.03, 22:11
    • Gość: $5.40 IP: *.sympatico.ca 08.03.03, 23:11
      • 09.03.03, 19:30
        Mam pytanko (jak zwykle).
        Jak wyglada sprawa dostepu do internetu? Czy standardowo w mieszkaniach
        jest "sztywne lacze", czy moze dostep przez linie telefoniczna? A moze zostaje
        tylko korzystanie z kawiarenek internetowych?

        Pozdrawiam
        • 09.03.03, 19:41
          Zazwyczaj wystarczy zaswiadczenie z KRRiTV. Az strach pomyslec co sie
          stanie jak Rywin zacznie spiewac ... ma podobniez ladny tenor. Ja wole
          Johna Coltrane na tenorze, no ale to kwestia gustu ... Jaka macie pogod
          Skurojad?
        • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 09.03.03, 20:43
          skorad napisał:
          > Jak wyglada sprawa dostepu do internetu? Czy standardowo w mieszkaniach
          > jest "sztywne lacze",

          tak, wydano rozporzadzenie, na mocy ktorego we wszystkich domach w Australii
          zalozono sztywne 'lacza'

          do starzych osob przychodzil codziennie instruktor i spedzal tam 3-4 godziny
          dziennie i ich uczyl.
          a jak kogos nie bylo stac, to tez kupowali im komputer.

          za wyjatkiem:
          WA
          czy moze dostep przez linie telefoniczna? A moze zostaje
          > tylko korzystanie z kawiarenek internetowych?

          no wlasnie - w West Australia rzad wydal zakaz posiadania prywatnego internetu
          i sa tylko kawiarenki... (trzeba miec dojscie i haslo bo sa podziemne)

          jedni mowia ze to ze wzgledu na pornografie, inni, ze ze wzgledu na
          muzulmanskich terrorystow..

          ---------
          a tak powaznie:
          np.
          www.optus.net.au/Vign/ViewMgmt/display/0,2627,3_5434--View_200,00.html
          wlbo poprostu pojdz na google.com.au i wrzuc 'internet services

          >
          > Pozdrawiam
        • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 09.03.03, 20:45
          • 10.03.03, 01:09
            Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

            > <a
            href="http://www1.optusnet.com.au/offers/cable/index.html"target="_blank">ww
            > w1.optusnet.com.au/offers/cable/index.html</a>

            Dlaczego oni sie chwala, ze "FIRST 1OO LOCAL CALLS FREE EVERY MONTH"? Kasuja
            was tam za kazdy local call?
            • Gość: Ela IP: *.abo.wanadoo.fr 10.03.03, 11:57
              Cantroll, ucz sie angielskiego. Przytoczone zdanie po polskiemu znaczy, ze za
              sto pierwszych lokalnych polaczen nie placi sie( free znaczy wolne od oplaty).
              Kasuja dopiero po stu polaczeniach- niezle!
              • 11.03.03, 00:55
                Gość portalu: Ela napisał(a):

                > Cantroll, ucz sie angielskiego. Przytoczone zdanie po polskiemu znaczy, ze
                za
                > sto pierwszych lokalnych polaczen nie placi sie( free znaczy wolne od
                oplaty).
                > Kasuja dopiero po stu polaczeniach- niezle!

                Glupia klempo, siedzisz w Zabojadowie i mi kazesz sie uczyc angielskiego?
                Szczyt bezczelnosci. Zjadlbym cie moimi oficjalnymi angielskimi credentials, i
                to uzyskanymi dawno, dawno temu z Polski, UK, Kanady i Stanow. Ja wiem co to
                znaczy free, barania glowo. Slysze lub widze to slowo co pol kroku w TV,
                radio, gazetach az rzygac sie chce. Za to ty nie wiesz, glupio pieprzac, ze w
                USA i Kanadzie wszystkie lokalne polaczenia sa FREE niezaleznie od ich ilosci
                w miesiacu i czasu trwania polaczenia. Cool, co? A teraz lekcja business
                English dla zabojadow:

                BUY ONE COFFIN AT REGULAR PRICE, GET THE SECOND ONE FREE!
            • 11.03.03, 01:52
              W krainie OZ, niestety pobiera sie oplaty za kazdy impuls telefoniczny, rozmowy lokalne
              kosztuja 18 do 22 c za impuls, w zaleznosci od operatora. Wyjasnic tez trzeba, ze rozmowa
              lokalna to jest polaczenie tylko w granicach stref sasiednich. Sydnej ma takich stref
              kilkanascie i niektore polaczenia w granicach miasta sa rozmowami miedzymiastowymi, a
              to juz kosztuje. Druga sprawa to siec komorkowa, tam rozmowy sa wyjatkowo kosztowne.

              PZDR
              • 11.03.03, 02:14
                lombat napisał:

                > W krainie OZ, niestety pobiera sie oplaty za kazdy impuls telefoniczny,
                rozmowy
                > lokalne
                > kosztuja 18 do 22 c za impuls, w zaleznosci od operatora.

                Tak wlasnie przypuszczalem. Hm, nieco kijaszkowo. Z tego wyglada, ze strefa
                polnocnoamerykanska jest prawdziwie blogoslawionym miejscem jesli chodzi o
                oplaty telefoniczne, zarowno lokalne jak i long distance.
              • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.03.03, 02:16
                Melbourne (lacznie z Dandenong ~ 3,5 mln. mieszkancow) to jedna strefa
                telfoniczna

                18c z polaczenie, bez wzgledu na czas.

                w Australii 90% ludzi i 99...% rozmow to wewnatrz 7 wielkich miast; z
                daromowymi rozmowami nie wyszli by na swoje.

                P.
                • Gość: tele IP: 203.40.161.* 11.03.03, 14:40
                  :

                  > W krainie OZ, niestety pobiera sie oplaty za kazdy
                  impuls telefoniczny,
                  rozmowy
                  > lokalne
                  > kosztuja 18 do 22 c za impuls, w zaleznosci od
                  operatora.

                  Tak wlasnie przypuszczalem. Hm, nieco kijaszkowo. Z tego
                  wyglada, ze strefa
                  polnocnoamerykanska jest prawdziwie blogoslawionym
                  miejscem jesli chodzi o
                  oplaty telefoniczne, zarowno lokalne jak i long distance.

                  Z tymi darmowymi polaczeniami "lokalnymi"w polnocnej ameryce oraz kilku
                  panstwach europy to najczesciej rozumie sie w obrebie jednej centrali,
                  polaczenia w/g Oz lokalne ale miedzy centralami nawet na terenie jednego miasta
                  sa tez platne.



                • 14.03.03, 22:14
                  Ciezko Wam durnie z ta izolacja, ciezko ... niektorym sie nawet na dekiel rzuca!
                  Taki Wiarus moglby odwiedzic psychiatre (z korzyscia dla siebie i tego forum)...
                  • Gość: troll IP: *.sympatico.ca 15.03.03, 00:39
                    kantroll napisa?a:

                    > Ciezko Wam durnie z ta izolacja, ciezko ... niektorym sie nawet na dekiel
                    > rzuca! Taki Wiarus moglby odwiedzic psychiatre (z korzyscia dla siebie i
                    > tego forum)..

                    Wiarus czy wirus? Zreszta to wsio rawno! Psychiatry mu trzeba ...
                    • 03.06.03, 05:57
            • 14.03.03, 22:17
              cantroll napisał:

              > Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):
              >
              > > <a
              > href="http://www1.optusnet.com.au/offers/cable/index.html"target="_blank">ww
              > > w1.optusnet.com.au/offers/cable/index.html</a>
              >
              > Dlaczego oni sie chwala, ze "FIRST 1OO LOCAL CALLS FREE EVERY MONTH"? Kasuja
              > was tam za kazdy local call?

              Troll, tylko co dziesiaty ale za to dziesieciokrotnie wiecej ... zmyslne Kangury
              • 17.03.03, 12:15
                Witam ponownie,
                jesli to mozliwe to chcialbym, zeby ktos napisal jakiej pogody mamy sie
                spodziewac po przyjezdzie (przylocie) do Melbourne? Przyjezdzamy pod sam
                koniec czerwca. Niby sprawdzalem na kilku stronach (np. Bureau of
                Meteorology) jakie sa warunki atmosferyczne w jakich miesiacach ale nigdzie
                nie znalazlem pogody z zeszlego roku. Znalazlem warunki atmosferyczne na kazdy
                miesiac ale interesuja mnie szczegoly.
                Przede wszystkim czy w lipcu i sierpniu duzo pada oraz jakie sa minimalne (ale
                utrzymujace sie) temperatury w ciagu tych dwoch miesiecy.

                Pozdrawiam
                • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.03.03, 14:04
                  Kiedy przylecialem do Australii w marcu 1983 roku, to od razu trafilem na
                  ciemnosci egipskie w samo poludnie - t.zw. Black Thursday - jak nas
                  poinformowano, na Melbourne opadl pyl z pozarow buszu, czy cos w tym rodzju.
                  Totalne zacmienie w srodku dnia. Pogoda to ty sie nie przejmuj, co innego jest
                  warte zastanowienia.
                  • 18.03.03, 12:39
                    Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):

                    > Kiedy przylecialem do Australii w marcu 1983 roku, to od razu trafilem na
                    > ciemnosci egipskie w samo poludnie - t.zw. Black Thursday - jak nas
                    > poinformowano, na Melbourne opadl pyl z pozarow buszu, czy cos w tym rodzju.
                    > Totalne zacmienie w srodku dnia. Pogoda to ty sie nie przejmuj, co innego
                    > jest warte zastanowienia.

                    Co konkretnie masz na mysli? Kazda uwage z checia przeczytam.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Kapitalizm Kaput IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.03.03, 13:37
                      Przede wszystkim jak postawisz noge na tej przekletej wyspie to bedziesz musial
                      zapomniec o swojej europejskiej kulturze, bo w przeciwnym razie to ty daleko
                      tutaj nie zajedziesz, co najwyzej na oddzial psychiczny. Nie zapominaj, ze sa
                      to ciagle jeszcze Antypody. Co gorsze, Antypody te sa jeszcze bardziej
                      denerwujace dzisiaj (wszechobecni emigranci z wszystkich Krajow 3-go Swiata),
                      niz byly w 1923 roku, kiedy to z trudem wytrzymal tam 3 miesiace D.H.Lawrence
                      (w Thirroul, pomiedzy Sydney a Wollongong). Na szczescie zdolal napisac
                      powiesc "Kangaroo".

                      "People mattered so little. People hardly matter at all. They were there, they
                      were friendly. But they never entered inside one. It is said that man is the
                      chief environment of man. That (...) was not true in Australia. Man was there,
                      but unnoticeable. You said a few words to a neighbour or an acquaintance, but
                      it was merely for the sake of making a sound of some sort. Just a sound. There
                      was nothing really to be said. The vast continent is really void of speach.
                      Only man makes noises to man, from habit. (...) But this speechless , aimless
                      solitariness was in the air. It was natural to the country. The people left you
                      alone. They didn't follow you with their curiosity and their inquisitiveness
                      and their human fellowship. You passed and they forgot you. You came again, and
                      they hardly saw you. You spoke, and they were friendly. But they never asked
                      any questions, and they never encroached. They didn't care. The profound
                      Australian indifference, which still is not really apathy. The disintegration
                      of the social mankind back to its elements. Rudimentary individuals with no
                      desire of communication. Speeches, just noises. A herding together like dumb
                      cattle, a promiscuity like slovenly animals. Yet the basic indifference under
                      everything." Itd, itd...
                    • 19.03.03, 01:32
                      skorad napisał:

                      > Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):
                      >
                      > > Kiedy przylecialem do Australii w marcu 1983 roku, to od razu trafilem na
                      > > ciemnosci egipskie w samo poludnie - t.zw. Black Thursday - jak nas
                      > > poinformowano, na Melbourne opadl pyl z pozarow buszu, czy cos w tym rodzj
                      > u.
                      > > Totalne zacmienie w srodku dnia. Pogoda to ty sie nie przejmuj, co innego
                      > > jest warte zastanowienia.
                      >
                      > Co konkretnie masz na mysli? Kazda uwage z checia przeczytam.
                      >
                      > Pozdrawiam
                      ...wogole nie rozumie, czy Ty naprawde chcesz tutaj przyjechac??
                      Przyjezdzasz (jesli napewno) w okresie naszej zimy i licz na deszcze i zimno.
                      Zimno to nie jest ponizej zera ale w ciagu dnia jest +10 do 15 i bardzo
                      wilgotno. Jako ze jestes z Polski moze tak odrazu tego nie odczujesz, ale jesli
                      masz male dzieci to one tak. Ja przylecialem do OZ w lipcu i chodzilem w
                      ktotkich gaciach i sie z nich smialem, ale po kilku latach wszystko si
                      ezmienilo.
                      W Melbourne duzo mieszkan i domow ma specjalne nadmuchywane ogrzewanie i tylko
                      takich szukaj do wynajecia. Sadze ze Pawel napisze tobie o tym lepiej. Ja w
                      Sydney mam elektryczne ogrzewanie i to wystarczy, ale coraz wiecej ludzi ma
                      klimatyzacje do ogrzewania. Przyjedziez to zobaczysz i sie dostosujesz. Wazne
                      humor miec i nie sluchac debili.


                      --
                      Ozpol
                      Miedzy rajem a codziennoscia
                      • 19.03.03, 14:10
                        ozpol napisał:

                        > ...wogole nie rozumie, czy Ty naprawde chcesz tutaj przyjechac??
                        > Przyjezdzasz (jesli napewno) w okresie naszej zimy i licz na deszcze i zimno.
                        > Zimno to nie jest ponizej zera ale w ciagu dnia jest +10 do 15 i bardzo
                        > wilgotno. Jako ze jestes z Polski moze tak odrazu tego nie odczujesz, ale
                        > jesli
                        > masz male dzieci to one tak. Ja przylecialem do OZ w lipcu i chodzilem w
                        > ktotkich gaciach i sie z nich smialem, ale po kilku latach wszystko si
                        > ezmienilo.
                        > W Melbourne duzo mieszkan i domow ma specjalne nadmuchywane ogrzewanie i
                        tylko
                        > takich szukaj do wynajecia. Sadze ze Pawel napisze tobie o tym lepiej. Ja w
                        > Sydney mam elektryczne ogrzewanie i to wystarczy, ale coraz wiecej ludzi ma
                        > klimatyzacje do ogrzewania. Przyjedziez to zobaczysz i sie dostosujesz.
                        > Wazne humor miec i nie sluchac debili.


                        Myslales (myslisz?), ze ja sobie jaja robie? :) Nie, nie robie sobie jaj choc
                        wiem, ze wiele (wiekszosc?) osob odwiedzajacych forum tak mysli. Problem jest
                        jednak taki, ze strasznie ciezko jest znalesc jakies konkretne informacje o
                        Australii, a jak sie juz cos znajdzie to sie okazuje, ze sa to info. sprzed
                        kilku lat. Pozostaje wiec zadawanie pytan na forum i liczenie na to, ze sie
                        zostanie powaznie potraktowanym. Oczywiscie biorac pod uwage, ze wylatujemy 25
                        czerwca nie jest to nasz jedyne zrodlo wiedzy.
                        Wracajac jednak do tego co napisales, wlasnie o takie informacje mi chodzi.
                        Tego nie znalazlbym nigdzie.

                        Pozdrawiam
                      • 20.03.03, 01:00
                        ozpol napisał:

                        > Ja przylecialem do OZ w lipcu i chodzilem w ktotkich gaciach i sie z nich
                        > smialem, ale po kilku latach wszystko siezmienilo.

                        To byl pierwszy raz jak go wyruchal kangur, hehehe ... oj Ozpul, Ty gamoniu!
                        • 20.03.03, 02:48
                          kantroll napisa?a:

                          > To byl pierwszy raz jak go wyruchal kangur, hehehe ... oj Ozpul, Ty
                          > gamoniu!

                          Czy to ten przyglup od dziennikow? Czasem brakuje mi tych bredni ...
                    • 20.03.03, 17:42
                      skorad napisał:

                      > Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):
                      >
                      > > Kiedy przylecialem do Australii w marcu 1983 roku, to od razu trafilem na
                      > > ciemnosci egipskie w samo poludnie - t.zw. Black Thursday - jak nas
                      > > poinformowano, na Melbourne opadl pyl z pozarow buszu, czy cos w tym rodzj
                      > u.
                      > > Totalne zacmienie w srodku dnia. Pogoda to ty sie nie przejmuj, co innego
                      > > jest warte zastanowienia.
                      >
                      > Co konkretnie masz na mysli? Kazda uwage z checia przeczytam.
                      >
                      > Pozdrawiam


                      W lipcu i sierpniu odnotowuje sie zwykle duze opady dolarow, hehehe.
                      • 20.03.03, 18:04
                        cantroll napisał:

                        > skorad napisał:
                        >
                        > > Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):
                        > >
                        > > > Kiedy przylecialem do Australii w marcu 1983 roku, to od razu trafile
                        > m na
                        > > > ciemnosci egipskie w samo poludnie - t.zw. Black Thursday - jak nas
                        > > > poinformowano, na Melbourne opadl pyl z pozarow buszu, czy cos w tym
                        > rodzj
                        > > u.
                        > > > Totalne zacmienie w srodku dnia. Pogoda to ty sie nie przejmuj, co in
                        > nego
                        > > > jest warte zastanowienia.
                        > >
                        > > Co konkretnie masz na mysli? Kazda uwage z checia przeczytam.
                        > >
                        > > Pozdrawiam
                        >
                        >
                        > W lipcu i sierpniu odnotowuje sie zwykle duze opady dolarow, hehehe.

                        ... i wtedy Pawel ma wakacje, bo jego interes idzie sie chwilowo pierdolic.
                • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.03.03, 18:21
                  • 19.03.03, 22:26
                    Co oznacza to slowo?

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.03.03, 00:28
                      nie, nic :))

                      pomylka...

                      co u Ciebie?

                      Melbourne czy Sydney?

                      a przy okazji:
                      moja zona zbiera sie do napisanie do Was dlugiego listu o adaptacji :))

                      - ma sie zaczac od tego ze nie warto wynajmowac drogo bo roznice miedzy
                      dzielnicami nie sa istotne ta forsa szybko plynie (wiemy cos o tym - tez
                      myslelismy ze mamy forse na rok...)

                      pozdrowko

                      Pawel
                      • 20.03.03, 01:03
                        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

                        > moja zona zbiera sie do napisanie do Was dlugiego listu o adaptacji :))
                        >
                        Po chuj sie tak meczyc? Adaptacja my ass! Wracaj lichwiarzu do Polski i wez sie
                        do porzadnej roboty, hehe ...
                        • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.03.03, 03:48
                          ty ciemny prymitywie!

                          gdyby nie pozyczki musialbys 30 lat oszczedzac na dom i wydawac polowe dochodu
                          na czynsz...

                          gdyby nie pozyczki 80% firm mie mogloby wystartowac, a 99% nie mogloby sie
                          rozwinac

                          czasem - nawet pozyczenie pieniedzy na bardzo wysoki procent (np.second
                          mortgage) umozliwia uratowanie duzo wiecej - bo inaczej cala inwestycja poszla
                          by na nic...

                          nie dosc, ze jestes prymitywny cham,
                          to na dodatek glupi...

                          i tyle bez odbioru.
                          twoje listy nie beda wiecej czytane..

                          P.



                          • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 20.03.03, 13:18
                            Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

                            > gdyby nie pozyczki 80% firm mie mogloby wystartowac, a 99% nie mogloby sie
                            > rozwinac

                            A slyszales o gieldzie i firmach publicznych?
                            Nie przejmuj sie Trollem (to jego jeszcze niedawny nick spod sympatico!)
                            • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.03.03, 19:57
                              > Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):
                              >
                              > > gdyby nie pozyczki 80% firm mie mogloby wystartowac, a 99% nie mogloby sie
                              >
                              > > rozwinac
                              > Azucar napisał(a):
                              > A slyszales o gieldzie i firmach publicznych?

                              zeby wejsc na gielde trzeba WYDAC (u nas to sie nazywa prospectus') cos $100,000
                              - trudno dojsc to tej skali bez uzycia OPM

                              > Nie przejmuj sie Trollem (to jego jeszcze niedawny nick spod sympatico!)

                              dzieki :))))))))))
                              P.

                          • Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 02:34
                            Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):
                            ty ciemny prymitywie! nie dosc, ze jestes prymitywny cham,
                            to na dodatek glupi... i tyle bez odbioru.
                            twoje listy nie beda wiecej czytane..
                            P.
                            K: Pawelku, nie nerwusja... ;)
                      • 20.03.03, 16:44
                        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

                        > nie, nic :))
                        >
                        > pomylka...
                        >
                        > co u Ciebie?
                        >
                        > Melbourne czy Sydney?
                        >
                        > a przy okazji:
                        > moja zona zbiera sie do napisanie do Was dlugiego listu o adaptacji :))
                        >
                        > - ma sie zaczac od tego ze nie warto wynajmowac drogo bo roznice miedzy
                        > dzielnicami nie sa istotne ta forsa szybko plynie (wiemy cos o tym - tez
                        > myslelismy ze mamy forse na rok...)
                        >
                        > pozdrowko
                        >
                        > Pawel

                        Zdecydowani jestesmy na Melbourne.

                        Odnosnie listu od Twojej zony to by nas bardzo ucieszyl.

                        Aaa... co z ta pogoda?

                        Pozdrawiam
                        • 20.03.03, 18:11
                          Jestem w Melbourne juz ponad miesiac bez pracy. Polecam wiec Melbourne ale nie
                          przyjezdzaj bez pieniedzy jesli nie chcesz pasc z glodu.

                          Pawel z.... sieje troche propagande wielu takich wymoczkow tutaj. Uwazaj na
                          takich bo cie w maliny wpuszcza.
                          • Gość: PawelD IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.03.03, 20:13
                            ze wielokrotnie mowilem ze nie jest latwo.

                            nie wpuszczam nikogo w maliny.

                            zycze powodzenia

                            Pawel
                            • 20.03.03, 22:11
                              Gość portalu: PawelD napisał(a):

                              > ze wielokrotnie mowilem ze nie jest latwo.

                              Nie no pewnie - lichwiarstwo to trudny kawalek chleba. Zaraz potem leci
                              prowadzenie burdelu na przedmieciach Sydnej ... ktos to musi przeciez robic!
                        • 20.03.03, 18:18
                          Tylko nie moge zarobic na bilet powrotny bedac w Sydney i majac prace ktora
                          notabene szukalem 12 miesiecy.
                          • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 20.03.03, 18:28
                            a) tak malo placili
                            b) takie bilety drogie
                            c) jedno i drugie?!
                            • 20.03.03, 19:43
                              Gość portalu: Azucar napisał(a):

                              > a) tak malo placili
                              > b) takie bilety drogie
                              > c) jedno i drugie?!


                              Mam prace, zarabiam przed podatkiem 2400 A$, to po podatku 1800 A$.

                              Mieszkanie mnie kosztuje 900 A$ na zarcie idzie nastepne 900.
                              Na prad, telefon, inernet i dojazdy do pracy (pociag) pracuje po godzinach.
                              Nie stac mnie na samochod, benzyne, urlopy i powrot do Polski.
                              • Gość: Azucar IP: 66.207.104.* 20.03.03, 21:36
                                Hehehe, U gotta be shittin' me!
                        • Gość: Pawel IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.03.03, 20:23
                          skorad napisał:
                          > Odnosnie listu od Twojej zony to by nas bardzo ucieszyl.
                          >
                          chyba nie napisze: wlasnie dzisiaj (po dlugim czasie zastoju dostala kontrakt
                          (programistka) na drugim koncu miasta i bedzie 'out'

                          > Aaa... co z ta pogoda?

                          zwariowana jak zawsze: przedwczoraj upaly (29*C)

                          dzisiaj zimno...

                          wlasciwie nasza zima to mniej wiecej polski marzec/kwiecien - snieg byl podobno
                          w Melb 80 lat temu...

                          i tylko w gory (1.5 godz jazdy) mozna pojechac na sanki...
                          >
                          > Pozdrawiam
                          • 20.03.03, 21:38
                            Gość portalu: Pawel napisał(a):

                            > i tylko w gory (1.5 godz jazdy) mozna pojechac na sanki...

                            A jak jest zimno to zawsze se mozna chuja w kaloryfer wlozyc, hehehe ...
                            • Gość: troll IP: *.sympatico.ca 21.03.03, 00:45
                              kantroll napisa?a:

                              > Gos´c´ portalu: Pawel napisa?(a):
                              >
                              > > i tylko w gory (1.5 godz jazdy) mozna pojechac na sanki...
                              >
                              > A jak jest zimno to zawsze se mozna chuja w kaloryfer wlozyc, hehehe ...

                              Wszystko mozna, to jest wolny kraj ta Australia! Ale nie rob sobie jaj, bo
                              widac ze ten Skorad naprawde chce sie czegos dowiedziec i nie robi
                              sobie jaj ... chociaz, nie wiem czy pamietasz Mniszke, hehehe?
                              • Gość: Marta IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.11.* 22.03.03, 23:15
                                Gość portalu: troll napisał(a):

                                > kantroll napisa?a:
                                >
                                > > Gos´c´ portalu: Pawel napisa?(a):
                                > >
                                > > > i tylko w gory (1.5 godz jazdy) mozna pojechac na sanki...
                                > >
                                > > A jak jest zimno to zawsze se mozna chuja w kaloryfer wlozyc, hehehe ...
                                >
                                > Wszystko mozna, to jest wolny kraj ta Australia! Ale nie rob sobie jaj, bo
                                > widac ze ten Skorad naprawde chce sie czegos dowiedziec i nie robi
                                > sobie jaj ... chociaz, nie wiem czy pamietasz Mniszke, hehehe?


                                O co chodzi z ta Mniszka? Chyba nie jestem w temacie, a chetnie poznalabym
                                szczegoly.

                                P.
                          • 21.03.03, 00:58
                            "wlasciwie nasza zima to mniej wiecej polski marzec/kwiecien - snieg byl
                            podobno
                            w Melb 80 lat temu..."

                            A u nas na Alasce palmy rosly 1 milion lat temu wiec lato jest takie jak na
                            Hawajach.
                            • Gość: Emka IP: *.inetia.pl 21.03.03, 15:02
                              Kiedys juz zadalam pytanie o prace, ale moze zostalam zle zrozumiana wiec pytam
                              jeszcze raz.
                              Poniewaz ja tez sie wybieram do OZ pod koniec roku chcialabym zapytac osoby
                              ktore tam mieszkaja o kilka rzeczy odnosnie pracy:
                              1. czy mozna liczyc na znalezienie jakiejs pierwszej pracy przez ogloszenia z
                              gazety,i czy mozna ta "byle jaka" prace dostac bez referencji?
                              2. czy prawda jest, ze prace dla nowo przybylego emigranta latwiej znalezc w
                              jakiejs instytucji rzadowej anizeli w prywatnej firmie?
                              3 czy jest sens wysylac z Polski jakies aplikacje przez internet?
                              4. czy jest sens po przyjezdzie do OZ korzystac z biur posrednictwa pracy
                              (prywatnych)?

                              Pozdrawiam,
                              • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.03.03, 19:53
                                Gość portalu: Emka napisał(a):
                                pytam

                                > jeszcze raz.
                                > Poniewaz ja tez sie wybieram do OZ pod koniec roku chcialabym zapytac osoby
                                > ktore tam mieszkaja o kilka rzeczy odnosnie pracy:
                                > 1. czy mozna liczyc na znalezienie jakiejs pierwszej pracy przez ogloszenia z
                                > gazety,i czy mozna ta "byle jaka" prace dostac bez referencji?

                                mozna

                                > 2. czy prawda jest, ze prace dla nowo przybylego emigranta latwiej znalezc w
                                > jakiejs instytucji rzadowej anizeli w prywatnej firmie?

                                brak podstaw do uogolnien (pewnie komus tak sie trafilo i dlatego tak twierdzil)

                                > 3 czy jest sens wysylac z Polski jakies aplikacje przez internet?

                                male, ale sie trafic moze -
                                a) jesli akurat potrzebuja
                                b) ulatwic ci moze to pozniejsze rozmowy na zasadzie 'aaaa! to ty jestes ta, co
                                to...
                                (jesli zidentyfikujes pot. pracodawce..)

                                > 4. czy jest sens po przyjezdzie do OZ korzystac z biur posrednictwa pracy
                                > (prywatnych)?

                                jest

                                Pozdrawiam,

                                P.
                                • Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 02:42
                                  Gość portalu: Emka napisał(a): pytam jeszcze raz.
                                  Poniewaz ja tez sie wybieram do OZ pod koniec roku chcialabym zapytac
                                  osoby ktore tam mieszkaja o kilka rzeczy odnosnie pracy:
                                  1. czy mozna liczyc na znalezienie jakiejs pierwszej pracy przez
                                  ogloszenia z gazety, i czy mozna ta "byle jaka" prace dostac bez referencji?
                                  Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a): mozna
                                  K: Czysciciela kibli albo usuwacza azbestu, Pawelku. Innej pracy bez
                                  lokalnych referencji NIE dostaniesz!

                                  2. czy prawda jest, ze prace dla nowo przybylego emigranta latwiej znalezc
                                  w jakiejs instytucji rzadowej anizeli w prywatnej firmie?
                                  P: brak podstaw do uogolnien (pewnie komus tak sie trafilo i dlatego tak
                                  twierdzil)
                                  K: Aby znalezc prace w instytucji rzadowej trzeba miec obywatelstwo
                                  australijskie, albo dobre znajomosci, najlepiej i jedno i drugie...

                                  3: czy jest sens wysylac z Polski jakies aplikacje przez internet?
                                  P: male, ale sie trafic moze - a) jesli akurat potrzebuja
                                  b) ulatwic ci moze to pozniejsze rozmowy na zasadzie 'aaaa! to ty jestes ta, co
                                  to...
                                  K: Szkoda czasu i atlasu. Jak maja dziesuatki lokalnych aplikacji, to
                                  ta z Polski nie ma najmniejszych szans... Chyba, ze szukasz pracy np. przy
                                  myciu staruszkow lub usuwaniu azbestu...

                                  4. czy jest sens po przyjezdzie do OZ korzystac z biur posrednictwa pracy
                                  (prywatnych)?
                                  P: jest
                                  K: Jak masz sporo pieniedzy do wyrzucenia...
                              • 21.03.03, 20:35
                                Gość portalu: Emka napisał(a):

                                > 2. czy prawda jest, ze prace dla nowo przybylego emigranta latwiej znalezc w
                                > jakiejs instytucji rzadowej anizeli w prywatnej firmie?

                                To prawda. W rzeczywistosci do urzedow panstwowych przyjmuja tylko emigrantow:
                                VietKong, Thailand, Chiny (te ludowe szczegolnie) a Angoli goni sie do roboty!
                                Co kraj to obyczaj ...
                                • Gość: Santero IP: *.sympatico.ca 22.03.03, 04:24
                                  OK! AU ma ten sam problem, tzn. emigrant jest dalej smieciem ... czasy
                                  zsylki do dzisiaj obowiazuja. Nawet ludzie z doktoratem z matmy sprzedaja
                                  domy! Ty Skordzik przestan prowokowac, bo i tak wiadomo ktos Ty za
                                  jeden, hehehe ... Komentator!
                                  • 22.03.03, 18:03
                                    Gość portalu: Santero napisał(a):

                                    > Ty Skordzik przestan prowokowac, bo i tak wiadomo ktos Ty za
                                    > jeden, hehehe ... Komentator!


                                    Możesz rozwinac mysl? Nie bardzo lapie.

                                    Pozdrawiam
                            • Gość: Pawel_z_Melbourne` IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.03.03, 19:50
                              don5 napisał:
                              >
                              > A u nas na Alasce palmy rosly 1 milion lat temu wiec lato jest takie jak na
                              > Hawajach.

                              don, czy to Ciebie, czy kogos innego uwazano za inteligentnego faceta?

                              skorad dopytuje sie czy nie zmarznie wiec mowie: az tak zimno to nie jest (choc
                              czesto domy - zwlasza starsze sa kiepsko oizolowane)

                              P.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.